Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Barack Obama (dzieciństwo i młodość). „Życiorys Baraka Husseina Obamy jest chyba bardziej skomplikowany niż historia Ameryki”.

Posted by Marucha w dniu 2017-01-17 (wtorek)

Artykuł napisano w czerwcu 2014 roku. Jest on w pewnym sensie uzupełnieniem niedawno zamieszczonego https://marucha.wordpress.com/2017/01/14/obama-czlowiek-znikad/
Admin

W III części cyklu chciałbym przybliżyć sylwetkę dorastającego chłopca, porzuconego przez rodziców i wychowanego przez dziadków ze strony matki, uwzględniając wpływy jego bezpośredniego środowiska uczelni, na których krystalizowały się ultra lewicowe poglądy późniejszego prezydenta supermocarstwa.

Trzeba przyznać, że życiorys Baraka Husseina Obamy jest chyba bardziej skomplikowany niż historia Ameryki, której został prezydentem. Zwolennicy (głównie ateiści, podupadli marksiści, globalni uszczęśliwiacze świata i wszelkiej maści lewacy), widzą w nim drugie przyjście Chrystusa.
Jego przeciwnicy widzą w nim diabła, skrytego antychrysta i lewackiego Wallenroda, który wyselekcjonowany przez ciemne siły, przechytrzył i przeniknął stary system supermocarstwa, aby rozłożyć go finansowo na łopatki umożliwiając jego wrogom i antagonistom uzyskanie własnej siły i poszerzenia pola w wiecznym zmaganiu potęg o pozycję na tym świecie.

Wśród lewackich komentatorów ma opinię mesjańskiego wyrównywacza, antykolonialnego archanioła socjalistycznej sprawiedliwości, który natchniony ideami swojego wielkiego ojca wyprostuje niesprawiedliwe ścieżki narodowych i regionalnych doświadczeń. Dokona aktu społecznej sprawiedliwości zabierając społeczeństwom bogatym i transferując bogactwo biednym i pokrzywdzonym przez tenże rabunkowy imperialistyczny system zwany kapitalizmem (Robin Hood).

Przypomnijmy ideowy koloryt wpływów, jakie oddziaływały na młodego Barry’ego. Z jednej strony matka, w młodości oczytana ateistka, hippiska potępiająca rodziców, chrześcijaństwo i własny kraj, oddana duszą i sercem ideom socjalistycznym i wszystkiemu , co przeczyło amerykańskiemu doświadczeniu. Jej nauczyciel ze szkoły średniej, Jim Wichterman określa ją, jako zainteresowaną obcymi filmami, jazzem i Karolem Marksem. Zadawała pytania typu: A co dobrego jest w demokracji? Co dobrego jest w kapitalizmie? Co złego jest w komunizmie?

Dojrzewała na boskiej wyspie, na Hawajach w ideowych (i nie tylko) objęciach czarnego przyjaciela rodziny, członka Komunistycznej Partii USA, wolnomyśliciela, pisarza, poety zakochanego w Stalinie i pornografa nie stroniącego od wyuzdanej fotografii i narkotyków, Franka Marshalla Davisa, którego niektórzy posądzają o ojcostwo Baracka.

http://theobamafile.com/_associates/FrankMarshallDavis.htm
http://www.wnd.com/2012/06/was-communist-mentor-intimate-with-obamas-mother/

Jako nastolatka i studentka nie była zainteresowana randkami z „białymi” kolegami; kiedy poznała „Afrykana” (tak nazwała Baracka Obamę Sr) oddała temu komunistycznemu aktywiście, nie tylko siebie, ale cały swój świat. Obama Sr ukończył uniwersytet hawajski w 1962 r. w wywiadzie do „Star Bulletin” z Honolulu wyznał, że jedyny rasizm, jaki widział to ten czasami skierowany w stosunku do białych ludzi…

Alice Dewey z uniwersytetu na Hawajach, znająca oboje, Ann i Baracka Sr potwierdza, że między nimi był daleko głębszy ideologiczny fundamentalny związek, który przetrwał ich rozwód i który został zaabsorbowany przez ich syna Baracka. Łączyła ich antyamerykańskość, walka z imperializmem, wiara i nadzieja, że tylko socjalizm może uratować świat i być panaceum na kwitnący wpierw kolonializm, a następnie jego złodziejską kontynuację zwana szumnie niepodległością, a faktycznie będąca neokolonializmem.

Kontynuując ten wątek, przypomnijmy, że Ann (zabrała do Indonezji młodego Barry na 4 lata w 1967 r.) była kompletnie rozczarowana kontaktami swojego drugiego męża Lolo Soetoro z amerykańskimi „kapitalistami” w Indonezji i jego udziałem w zwalczaniu komunistycznych partyzantów odsuniętego od władzy lewicowego Sukarno.

Wpompowując w umysł syna obraz ojca, antykolonialnego bohatera, większego niż życie i chcąc uchronić syna od zgubnych „imperialistycznych” wpływów, wysłała go do swoich lewicowych rodziców na Hawaje. W skrócie, romans z Obamą Sr i jego ideami rozpoczęty jesienią 1960 r. dla Ann trwał przez całe jej życie.

Davis był w awangardzie czarnych aktywistów walczących o równe prawa obywatelskie w USA. Uważali oni, że dyskryminacja czarnych w Afryce i w Ameryce to jedno i to samo. Znacznie później pastor Jessie Jackson wystąpi nawet do ONZ, aby ta przyznała mu fundusze do jego operacji PUSH, tak jak przyznawała ruchom walczących o swoje prawa w Afryce. Wkrótce młody Obama przyjął, że walka czarnoskórych o równouprawnienie w Ameryce jest częścią frontu walki w Afryce, walki antykolonialnej…

W Indonezji matka rozczarowana zmieniającymi się poglądami męża Lolo, ostro zajęła się badaniami antropologicznymi, a będąc kobietą wyzwoloną, licznymi romansami z tubylcami i podróżami. Nie mając osobiście czasu aby opiekować się synem znalazła mu bardzo osobliwą nianię, geja o imieniu Turdi, który ubierał się jak kobieta i miał otwarty i głośny romans z miejscowym rzeźnikiem. Opiekun małego Baracka następnie zmienił swoje imię na Evi i dołączył do grupy transwestytów zwanej Fantastic Dolls (Fantastyczne Lalki), zarabiającej tańcem i ulicznymi grami. Taką opiekę zapewniła matka swojemu nieletniemu synowi…

Po ukończeniu ekskluzywnej prywatnej szkoły średniej Punahou w Honolulu, Barry Soetoro Obama został studentem małej uczelni Occidental College w Pasadenie koło Los Angeles w Kalifornii.

Interesujące spostrzeżenia z tamtych dni ma kolega Obamy, również radykalny lewak i rewolucjonista John Drew, który sugeruje, że Barry Obama i jego pakistański współlokator byli gejami… Już wtedy zauważono (widoczną na zdjęciu) na palcu Obamy słynną złotą obrączkę islamską z inskrypcją „Jest tylko jeden Bóg Allah”. Tę samą obrączkę Obama później użył, jako obrączkę ślubną w 1992 r.
http://www.wnd.com/2012/06/was-communist-mentor-intimate-with-obamas-mother/

Istnieje wiele osobowych źródeł potwierdzających aktywny udział Obamy w latach 90-tych w chicagowskich klubach, barach i gejowskich łaźniach. Pisze o tym założyciel i edytor strony HillBuzz.org, zwolennik Hillary Clinton, DuJan. Podobnie pisze dziennikarz śledczy, były wspópracownik National Security Agency i analityk wywiadu Navy, Wayne Madsen.
http://www.wnd.com/2012/09/claim-obama-hid-gay-life-to-become-president/

Również w dobrze poinformowanych kołach głośna jest książka „Barack Obama & Larry Sinclair: Cocaine, Sex, Lies & Murder”. Według wspomnianego wyżej Madsen’a członkiem tego samego gejowskiego klubu „Man’s Country” w Chicago był również bliski współpracownik Obamy i dziś burmistrz Chicago Rahm Emanuel. Według DuJan’a, Obama zaprzestał uczęszczania do gejowskich łaźni, kiedy rozpoczął kampanię o zdobycie miejsca w Senacie, w 2004 r.

Wspomniane podejrzenia o gejostwie nieco ucichły przed kampanią prezydencką w 2007/8, tuż po zamordowaniu przez nieznanych sprawców, w grudniu 2007 r. Donalda Young’a. Ofiara była otwarcie gejem, przyjacielem Obamy, dyrektorem chóru w kościele słynnego pastora teologii wyzwolenia i byłego muzułmanina Jeremiah Wright’a, lidera Trinity United Church of Christ.
Inne źródła informują, że pastor Jeremiah Wright prowadził w swoim kościele program pozwalający swoim parafianom gejom, na wyszukanie odpowiedniej kobiety, założenia rodziny w celu zdjęcia społecznego stygmatu i stworzenia możliwości bycia bardziej akceptowalnym, co umożliwiałoby uczestnictwo np. w życiu politycznym. Właśnie pastor Wright miał być „swatką” Baracka i Michelle Obamów.

Interesującą propozycję złożył w 2012 r. prezydentowi Obamie miliarder i oryginał z dużym ego, potentat na rynku nieruchomości, Donald Trump, mianowicie zaoferował mu przekazanie $5 milionów na wskazaną przez Obamę organizację charytatywną. Zaproponował, aby Obama w końcu ujawnił swoje szkolne i uniwersyteckie dokumenty, oraz dokumenty paszportowe. Obama mógłby uszczęśliwić potężną dotacją stowarzyszenie, które jest mu bliskie. Trump trzyma swój czek w pogotowiu… jednocześnie wskazuje na fakt, że Obama wydał już blisko $3 miliony na prawników, aby blokować ujawnienie tychże dokumentów

Według niektórych prawicowych komentatorów, istnieje silne podejrzenie, że Obama nie jest uprawniony do piastowania urzędu Prezydenta USA zgodnie z zapisami Konstytucji. Pomijając już niejasną sprawę autentyczności aktu urodzenia (dochodzenie szeryfa Arpaio), komentatorzy zwracają uwagę, że młody Barry Soetoro został obywatelem islamskiej Indonezji w 1967 r., która nie uznawała podwójnego obywatelstwa, wobec tego musiał zrzec się obywatelstwa USA.
http://www.wnd.com/2011/05/296881/

Natomiast powracając na Hawaje w 1971 r. nie ubiegał się (czy członkowie jego rodziny) o przywrócenie mu obywatelstwa USA. Według tej ścieżki rozumowania można wreszcie zrozumieć, dlaczego słaby uczeń będący ciągle na „trawce” dostaje się na Occidental College w Los Angeles i tam dalej prowadząc podobny styl życia, młody lewacki ekstremista obijający się od jednego do drugiego marksistowskiego kółka, zostaje przyjęty najpierw na Columbię w Nowym Jorku, a później na Harvard w Bostonie.

Odpowiedź nasuwa się sama. Mogły obowiązywać go inne kryteria, jeśli miał status zagranicznego studenta z Indonezji, dlatego nie mógłby ujawnić swoich papierów, o które prosi Trump oferując mu swoje $5 milionów…

Powróćmy jednak do samego Barry Soetoro Obamy, w 1979 r. opuszcza Hawaje, aby studiować w Occidental College w Los Angeles, w Kalifornii. Będąc przez ostatnie 8 lat poddawany obróbce ideologicznej przez członka partii komunistycznej Franka M. Davisa, Barry na uczelni szukał kontaktu z rewolucyjnie nastawionymi lewakami, szukając także słynących z radykalizmu profesorów.

Oto jak o tym sam pisze w swojej autobiografii (Dreams from My Father):

Żeby uniknąć bycia wziętym za sprzedawczyka, dobierałem swoich przyjaciół ostrożnie. Bardziej politycznie aktywnych czarnoskórych studentów. Studentów zagranicznych. Chicanos. Marksistowskich profesorów i strukturalne feministki.

Jego kolega z rewolucyjnego kółka marksistowskiego John Drew, wspomina długie dyskusje nad teoriami marksistowskimi z Obamą i rozpoznawał w nim „brata krwi” rewolucyjnej i:
członka tej rewolucyjnej elity, która ukierunkuje ten kraj, kiedy nadejdzie rewolucja (…) Obama był tak naprawdę marksistą-leninistą. Wierzył, że istniała klasa rewolucjonistów, która zmieni cały nasz naród, rozdzieli majątek i ustanowi nowe mechanizmy kontrolujące własność prywatną.

W czasie studiów w LA dzięki pieniądzom zasobnego Pakistańczyka, Obama żył pańsko, ciągłe imprezy, marihuana, narkotyki, szybkie drogie samochody (odkryte BMW). Ale dobre czasy się skończyły, jego bogaty kolega właśnie zakończył studia, życie mogło wyglądać szaro… W tym czasie według Obamy, zaprzestał on używania imienia Barry. Narodził się czarny przywódca Barack, który w pełni przejął rewolucyjne posłanie swojego ojca…

Latem 1981 r. Obama odwiedził matkę i przyrodnią siostrę w Indonezji oraz wraz ze swoimi kumplami ze studiów Mohammedem Hasanem Chandoo i Whidem Hamidem, odwiedził ich rodzimy Pakistan, gdzie szokowały go pozostałości stosunków feudalnych.

Jesienią 1981 r. mimo kiepskich ocen przeniósł się do renomowanego uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. I tu mamy problem, spośród studentów jego roku nikt go nie pamięta. Kiedy został Prezydentem, redaktorzy rzucili się szukać jego kolegów i koleżanek z roku. Niestety sam Barack Obama odmówił udostępnienia transkryptu stopni i klas z Columbii. Odmówił również podania nazwiska jakiegokolwiek studenta, współpracownika, czy przyjaciela z tego czasu.

Dziennikarze śledczy zastanawiają się czy aby Obama nie zniknął przynajmniej na rok z pola widzenia. Niektórzy sugerują, że mógł być zwerbowany przez CIA i pracować dla nich w Afganistanie. Są jakieś ślady przemawiające za jego pobytem na Columbii w następnym roku: w studenckim tygodniku „Sundial” Obama napisał artykuł apelujący o obcięcie wydatków na militarny kompleks w USA. W tym czasie profesorem w Columbii był znany aktywista antykolonialny, rzecznik praw palestyńskich i krytyk Izraela, zmarły w 2003 r. Edward Said, który miał wielki wpływ na Obamę (autor „Kultura i Imperializm”). Jednym z profesorów Obamy miał być też dobrze znany nam globalista, współtwórca Komisji Trójstronnej, dr Zbigniew Brzeziński.

Wielki wpływ na poglądy Obamy miał również Frantz Fanon, antykolonialny teoretyk i autor (urodzony na Karaibach, aktywny w wojnie wyzwoleńczej w Algerii) słynny z powiedzenia:
Bogactwa państw imperialnych, należą także do nas.

Głosił on, że kolonializm trzeba totalnie zniszczyć. W sprawach taktyki apelował o bezrasową koalicję wyzyskiwanych, aby wyeliminować potrzebę użycia siły. Po leninowsku zalecał polityczną dyplomację dla pozyskania swoich wrogów, aby po wykorzystaniu, następnie ich pokonać.

Obama ukończył Columbię w 1983 r. i przez niecały rok był zatrudniony, jako redaktor biuletynu jednej z korporacji (w swoich wspomnieniach oczywiście to upiększył), następnie bezrobotny znalazł ogłoszenie do pracy agitacyjno-organizacyjnej wśród czarnych w Chicago, którą to ofertę natychmiast przyjął.

W Chicago zanurzył się w problemach organizowania czarnej społeczności. Zbliżył się np. do organizacji Nation of Islam, Louisa Farrakhana; jest to dość prężna zdyscyplinowana organizacja czarnych muzułmańskich nacjonalistów, ale szybko zauważył, że jej formuła czarnej samopomocy nie jest rozwojowa i nie będzie mogła służyć jego przyszłej politycznej karierze.

W 1988 r. udał się do Kenii niejako w poszukiwaniu własnych korzeni i tożsamości, co istotnie pięknie opisuje w swojej autobiografii. Wydaje się, że najmocniej na jego przyszłości zaważyło dramatyczne przeżycie nad grobem jego „mitycznego” ojca. Tam ładuje swoje ideologiczne baterie i przejmuje nieskończoną ideową misję ojca. Barack Hussein Obama powoli przygotowuje się do swojej roli janczara…

W Chicago trzecim mentorem i zastępczym ojcem Obamy, po Lolo Soetoro i Franku M. Davisie, został wspomniany wyżej kontrowersyjny Jeremiah Wright, pastor Trinity United Church of Christ, do którego przez ponad 20 lat uczęszczał Obama. Pastor, który udzielił Barackowi i Michelle ślubu i ochrzcił ich dwie dziewczynki. To dr Wright (słynne kazanie „Niech Bóg przeklnie Amerykę!”) udzielił Obamie poparcia na początku jego politycznej kariery, to on starał się pogodzić teologię wyzwolenia z chrześcijaństwem, a nawet z islamem, był też antykolonialnym aktywistą.
http://www.teaparty.org/jesse-jackson-wright-arranged-obama-marriage-13625/

W swojej pracy społecznego aktywisty i organizatora niezwykle pomocne Obamie stały się tezy zawarte w książce amerykańskiego Żyda (rodzice pochodzili z historycznej Polski/Litwy), lewaka Saula Alinsky’ego „Zasady dla Radykałów”, którą zadedykował …Lucyperowi, jako pierwszemu radykałowi. Innym radykałem dla Alinsky’go był autor „Księcia”, Nico Machiavelli, który opracował zasady jak władzę posiadaną utrzymać. Alinsky zaś skupił się na tym, jak mogliby ją zdobyć ci, którzy jej nie mają, trzeba dodać, że inną pasjonatką Alinsky’ego była Hillary Clinton (na studiach pisała przeć końcową na ten temat).

Jesienią 1988 r. idąc śladami ojca, dostał się na słynnego uniwersytetu Harvard w Cambridge, Mass. do Law School. Był starszy od innych studentów, co pomogło mu zostać edytorem „Harvard Law Reviev”, jednak sam nic interesującego nie pisał.

Tutaj największy wpływ na Obamę miał słynny rewolucjonista i lewak prof. Roberto M. Unger (matka Brazylijka, ojciec Niemiec). Unger nawoływał do przejęcia przez rząd prywatnego kapitału i powierzenia go zespołom robotników (podobnie do poglądów ojca Obamy!). Unger uczył studentów jak używając prawa, dokonać istotnych zmian i przekształceń, transformacji w organizacji własności i społeczeństwa aby skutecznie zbliżać się do celu.

W 1992 r. po ukończeniu Harvardu, Obama poślubił Michelle Robinson, która ukończyła tę samą uczelnię tylko wcześniej. Przez 12 lat Obama był wykładowcą w Law School na chicagowskim uniwersytecie. W październiku 1996 r. wstępuje do New Party, przybudówki Democratic Socialists of America (członkiem tej parti był np. Noam Chomsky), która jest częścią Międzynarodówki Socjalistycznej.

Zaskakujące są też koneksje rodzinne Michelle Obamy. Otóż Capers Funnye z Chicago, naczelny rabin czarnej hebrajskiej kongregacji etiopskiej Beth Shalom B’nai Zaken i Michelle są spokrewnieni. Matka rabina była siostrą dziadka Michelle…

W tym samym roku Obama startuje i dostaje się do stanowego Senatu w Illinois. Mówi się, że swoją karierę polityczną Obama zaczął w 1995 r. w domu słynnego terrorysty i anarchisty Billa Ayersa („Fugitive Days”), który za młodych lat podkładał bomby (razem z żoną Bernadine Dohrn) z grupą Weather Underground, pod komendy policji, Pentagon i Capitol walcząc z amerykańskim imperializmem i neokolonializmem, powodując swoimi akcjami wiele śmiertelnych ofiar.

W 2000 r. Obama startuje w wyborach do Kongresu, jednak przegrywa. W 2004 wygrywa wybory do Senatu USA (jednym z jego finansowych sponsorów był finansista i filantrop George Soros) i na konwencji Partii Demokratycznej wygłasza płomienne porywające przemówienie, którym wkracza na krajową scenę. Został zauważony… W 2008 r. grając z centrum, wygrywa wybory prezydenckie i zostaje 44 Prezydentem USA. Zaczyna się proces obezwładniania supermocarstwa…

Padają zarzuty, że Obama jest skrytym muzułmaninem, jego ojciec był wychowany w tej wierze, to samo z ojczymem, on sam w Indonezji uczęszczał do madrasy. Nie myślę, aby Obama był jakiejkolwiek wiary, raczej po matce jest ateistą, zresztą obaj ojciec i ojczym również zostali w podobnym stopniu ateistami, wierzącymi jedynie w Johnnie Walkera…

W Chicago nie chcąc mieszkać w biednej czarnej dzielnicy, w której pracował, dojeżdżał codziennie 90 minut do pracy. Przypomnijmy, że Obama ma niewiele wspólnego z czarnymi obywatelami Ameryki. Nie wywodzi się z niewolników, nigdy nie doznał segregacji rasowej, nigdy nie mieszkał w murzyńskim getcie. Jego ojciec był wolnym człowiekiem z Kenii, który studiował na najlepszych amerykańskich uniwersytetach i wrócił do Afryki.

Obama wcale nie reprezentuje tradycji amerykańskiej zapoczątkowanej przez Ojców Założycieli (Washingtona, Jeffersona, Franklina), czy nawet Lincolna i czarnych Ojców Założycieli ruchu praw cywilnych jak F. Douglasa i później M. Lutra Kinga. Czarny prezenter TV, Travis Smiley zarzucił Obamie, że ucieka od problemu rasy, jak czarnoskóry ucieka przed policjantem. Wydaje się, że Obama korzysta z innego dziedzictwa, z dziedzictwa idei i kompasu ideologicznego swojego afrykańskiego ojca.

Według teorii antykolonialistów Europa i Ameryka, cały zachodni świat jest bogaty wcale nie swoją pracą i wynalazczością kolejnych pokoleń, ale łupami Afryki i całego trzeciego świata. Zachodnie najazdy i okupacje nie przyniosły cywilizacji, przemysłu, podwyższając poziom wykształcenia tubylców, ale niosły wyzysk, okrucieństwo, eksploatację zasobów ludzkich i naturalnych. Uzyskanie niepodległości przez kraje trzeciego świata niczego nie zmieniło, teraz mamy do czynienia z neokolonializmem. Wolny rynek jest tylko następnym sposobem wyzysku. Jedynym lekarstwem na ten chorobliwy stan jest socjalizm.

Trochę to niepojęte rozumowanie, bo siedząc w więzieniu w Kwidzynie w 1982 r. z metodologiem marksistowskim prof. Leszkiem Nowakiem z UM w Poznaniu słyszałem, że Marks wcale nie był przeciwko kolonializmowi, dlatego właśnie, że przyspieszał on rozwój tamtejszych środków produkcji i możliwości proletariackiej rewolucji…

Zmęczonym wojnami i kryzysem Amerykanom, Barack H. Obama zaprezentował się, jako gołąbek pokoju, post-ideologiczny zbawca z politycznego centrum, przynoszący przejrzystość w dotąd brudnej polityce, wielokulturowy, ultra nowoczesny lider z nowym rozumieniem potrzeb zagubionego amerykańskiego społeczeństwa wchodzącego w XXI wiek.

Jak na ironię po 6 latach ludzie mogą zapomnieć o przejrzystości w jego polityce. Obama jest ambitnym, tajemniczym prezydentem rządzącym dekretami (ponad 900), mianującym na lewo i prawo „carów”, kierujących licznymi sferami życia i działalności obywateli. Pomniejszającym znaczenie Kongresu, liderem z ekstremalnie lewej strony, niezainteresowanym dialogiem z opozycją, a jego intelektualne i polityczne korzenie pochodzą z trzeciego świata z połowy XX wieku.

Po jego 8 latach urzędowania Ameryka będzie nie do poznania. Co prawda tym razem nie może już płynąć na obiecywaniu nadziei na zmianę, tym razem poważna część amerykańskich wyborców wie, na co go naprawdę stać…

Według krytyków jego pragnieniem i zadaniem jest przebudowa i osłabienie chwiejącego się ekonomicznie supermocarstwa, przez jego dramatyczne zadłużenie i przez osłabienie jego sił zbrojnych. Przez oddanie zarządzania kapitałem zsocjalizowanym związkom zawodowym i kooperatywom, sprzyjanie powstania wielobiegunowego świata, stopniowy transfer dobrobytu zachodu do krajów III świata i zniszczenie wielorakich różnic w rozwoju i poziomie życia między narodami na świecie. Mówiąc o antykolonializmie można powiedzieć, że jest to złożony strategicznie program masowych reparacji, odszkodowań. Jak widać w pewnym sensie jest mu nawet po drodze z globalistami, choć nie do końca.

Chciałbym dodać, że Obama jest jednym z najbardziej tajemniczych prezydentów, zimną osobowością i ambicją przypominający może tylko mniej zręcznego i tępionego przez media Nixona.

Bardzo nieładne światło rzuca na niego jego stosunek do własnej rodziny, o której ładnie pisząc w pierwszej swojej autobiografii zarobił grube miliony. Odmawia pomocy kuzynom i przyrodniemu rodzeństwu jakiejkolwiek pomocy (czuję wasz ból, ale chcę pozostać milionerem). 70–cio letnia Auma, siostra jego ojca, aby zarobić na życie sprzedaje na ulicy węgiel drzewny, jego najmłodszy przyrodni brat George Obama, mieszkał w szopie slamsu w Nairobi, ect. Lubi za to wydawać pieniądze innych… Typowy socjalista.

Nie zapominajmy, że historia Baracka Husseina Obamy, porzuconego przez uganiających się za realizacją swoich marzeń ambitnych rodziców była możliwa tylko w takim kraju jak Ameryka, jednak realizacja planów i marzeń Obamy, dla Amerykanów, może oznaczać tylko koszmar…
http://www.washingtontimes.com/blog/inside-politics/2012/apr/30/new-obama-slogan-has-long-ties-marxism-socialism/

Oto jak wygląda odgrzewany antykolonialny socjalizm Baracka Husseina Obamy. Trwa przyspieszony proces zadłużania Państwa połączony z polityką drukowania pieniędzy bez pokrycia. Trwa kurs mnożenia obostrzeń i regulacji utrudniających funkcjonowanie biznesom i niszczenia niezależnej klasy średniej. Towarzyszy temu inspirowanie ubogiej ludności Meksyku i krajów latynoskich do nielegalnego przekraczania niezabezpieczonej granicy państwowej w celu uzyskania sowitej pomocy od agencji rządowych USA.

Trwa wielka ofensywa rozmontowywania tradycyjnego modelu rodziny i kultury, promowania wszelkiej maści mniejszości kosztem praw większości. Ma miejsce czystka w wojsku i otwarte wprowadzanie do tego środowiska opartego na dyscyplinie gajów i kobiet. Trudno nie zauważyć, że to atomizowanie społeczeństwa, przy jednoczesnym budowanie potęgi silnego i opiekuńczego państwa powoduje nieodwracalne zmiany w zakresie tradycyjnej amerykańskiej wolności i autonomii jednostki i demontaż jej konstytucyjnych praw i obowiązków. Nawet na podstawie reformy służby zdrowia staje się coraz bardziej widoczne, że rząd przyjął koncepcję zarządzania poprzez tworzenie i zarządzanie sytuacjami kryzysowymi…

Jednocześnie ulega erozji tradycyjny podział na polu polityki wewnętrznej, gdzie zawsze ścierały się interesy Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej. Dziś w polityce amerykańskiej mamy nową jakość (jedność interesów elit), sytuację przypominającą dwie drużyny sportowe w jednej szkole, każda z nich polegająca na swoich zwolennikach-kibicach. Jednak dyrektor szkoły jest jeden i to jest jego gra. Czas pokaże, czy entuzjastyczni polityczni kibole odkryją prawdziwy sens organizowanych dla nich igrzysk…

Jacek Matysiak

Z wykształcenia i zamiłowania – historyk. Mieszka w USA. W Polsce wydawał opozycyjne, studenckie pismo „Nowsze Drogi”. W stanie wojennym był internowany w Łowiczu, a następnie w Kwidzynie.

http://wpolityce.pl/

komentarze 24 to “Barack Obama (dzieciństwo i młodość). „Życiorys Baraka Husseina Obamy jest chyba bardziej skomplikowany niż historia Ameryki”.”

  1. Kariera Nikorka Obyzmy. Nic więcej nie wymyślę…. sorry:)

  2. ojojoj said

    Z tego co mi sie obilo o uszy juz bardzo dawno temu, to wielu prezydentow i znanych figur politycznych jak Hitler, Stalin, oraz teraz Obambo pochodza z gwaltow dokonanych przez rodziny czerwonych tarcz oraz kamiennych felerow – ze niby swoj, ale nie do konca, aby potem wystawiac ich jako „fasady” za ktorymi kryja sie starsi i rozumni.

  3. VA said

    Dobry artykuł.
    W Chicago kiedy Obama był kawalerem to mieszkał w luksusowym apartamencie w kompleksie 3 piertowych budynkow na ulicy E Hyde Park Blvd obok KAM Isaiah Israel Congregation. Miedzy ulicami Greenwood Ave i Woodlawn Ave. Tu tez mieszkała z nim po slubie, czarna zydowka Michelle Robinson. Pozniej kupili dom po drugiej stronie zydowskiej synagogi, na ulicy 5046 S Greenwood Av. ten dom jest wciaz domem nalezacym do Obamy. The Secret Service pilnuje ten dom. Bylem w 2015 roku w Chicago i Zyd urodzony w Chicago, emerytowany policjant pokazał mi te miejsca. Te informacje mam od niego.
    Matka Obamy miała zydowskie pochodzenie, co tłumaczy jej zachwyt Karolem Marksem.

  4. Tomek said

    Każdy, kto posługuje się pojęciami „prawica” i „lewica” i postrzega je jako ośrodki RZECZYWISTEGO sporu w „polityce” (w tym cyrku dla gawiedzi), jest po prostu głupi.

    Jest.
    Admin

  5. peacelover said

    cont 2 VA

    …i rzecz jasna zachwyt pejsatych milutkim obambuskiem !!

    czyz nie ??!!

  6. Re 3, Tomek
    Ma Pan rację w odniesieniu do rzeczywistego sporu w polityce (jeśli to jest w ogóle spór, a nie odwieczne, konsekwentne parcie jednej strony).

    Tym „głupim” (chytrym, naiwnym, młodym, chciwym, cynicznym – czego tam nie ma), którzy bawią się w politykę w przestrzeni „lewica-prawica” – wolno jest zarabiać na papu z kawiorem pod warunkiem nie interesowania się tym, co rozgrywa się wyżej. Ciekawskich zwalcza się przy pomocy wszystkich środków i coś o tym może powiedzieć na przykład rodzina Le Pen, Wiktor Orban i (być może) Donald Trump.

  7. MatkaPolka said

    Paul Craig Roberts( były Senator i doradca prezydenta Reagana) nazywał Baracka Obame – „White House Full” – Głupek z Białego Domu.

    I rzeczywiście – Barack Obama jest i był reprezentantem głupkowatych elit amerykańskich uzurpujących sobie prawo do mądrości, wielkości i nieomylności

    Przypomnijmy artykuł z okresu PONOWNEGO wyboru Głupka na prezydenta USA

    https://marucha.wordpress.com/2012/05/31/dwuglos-na-temat-prezydenta-usa-baracka-husseina-obamy
    (***)
    Otóż wgłębiając się w jego życiorys odkryłem, że jego zapleczem zarówno finansowym jak i ludzkim jest jego rodzina ze strony matki i sama matka: Stanley Ann Dunham, z pochodzenia majętna Żydówka (jej żydowskie korzenie sięgają: Irlandii, Niderlandów, Francji, Szkocji, i Niemiec). Mówi się też, że w matce Prezydenta płynie też drobniutka część czirokeskiej krwi indiańskiej.

    No tak. Czyli Barack Hussein OBama jest więc w prostej linii ŻYDEM i przez całe swoje życie mógł liczyć na poparcie swoich bratnich duszy posiadających przeogromne wpływy w USA.

    I nie rozumiem, dlaczego nigdzie w mediach (no poza mediami żydowskimi przeznaczonymi dla Żydów) o tym się nie mówi?. Czy to jest powód do wstydu, że Obecny Prezydent USA jest jednocześnie Afroamerykaninem i prawowitym po linii matki Żydem?

    I właśnie ten fakt (i tylko on): pomijania i omamiania ludzi czarnym kolorem skóry Prezydenta, skłonił mnie do napisania niniejszego postu. Dąże do prawdy a nienawidzę zakłamania!

    Matka Prezydenta – Stanley Ann Dunham była Żydówką i to spowinowaconą z wielkimi żydowskimi rodzinami. Jej rodzice: Madelyn Payne i Stanley Armour Dunham byli obydwoje Żydami a poprzez swojego ojca matka Baracka Husseina Obamy (tym samym sam Prezydent) była spowinowacona rodzinnie m.in.z: Żydem i b. Prezydentem Harry’m Trumanem; Żydem i b. Wiceprezydentem Dickiem Cheneyem; Żydem i bardzo zamożnym brytyjskim bankierem Gustavem Anthony de Rothschildem (w prostej linii związanym bezpośrednio rodzinnie z Nathanem Mayerem Rothschildem współtwórcą finansowej potęgi Żydów niemieckich Rothscildów) i Żydem premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem (jego matka Janette Jerome była Żydówka i córka amerykańskiego finansisty)

    Reasumując: TAK, po linii matki B.H. O’Bama (mimo, ze po ojcu murzynie jest mulatem) zgodnie z judaizmem jest Żydem. I to spowinowaconym z wielkim światem syjonistycznej polityki oraz finansjery.

    Tak, więc nie dziwmy się, że Prezydent otacza się ludźmi z dawnego otoczenia (administracji) Billa Clintona, która to w przeszło 80% składała się wyłącznie z Żydów.

    Ale! – przecież powiedzą niektórzy – B. Obama ma piękną żonę Murzynkę i fajniusie czarniutkie dzieciaczki. Tak to prawda ale i tu NIESPODZIANKA!. Okazuje się, że kuzyn jego żony jest jednym z najbardziej znanych w USA czarnych rabinów!!! Michelle Obama, żona Prezydenta, i czarny jak smoła rabin Capers Funnye, duchowy przywódca synagogi w chicagowskiej South Side, są kuzynostwem drugiego stopnia. Matka rabina Funnye, Verdelle Robinson Funnye była bowiem siostrą dziadka pani Obamy. Rabin Funnye jest naczelnym rabinem hebrajskiej kongregacji etiopskiej Beth Shalom B’nai Zaken w południowo zachodnim Chicago. W kręgach żydowskich jest znany głównie, jako pośrednik pomiędzy głównym nurtem judaizmu a małą i dosyć wyizolowaną kongregacją czarnych Żydów, nazywanych niekiedy czarnymi Hebrajczykami lub Izraelczykami. Rabin Funnye często apeluje do wspólnoty żydowskiej o większą akceptację w stosunku do Żydów, którzy nie są biali.
    (żródło: Anthony Weiss, Michelle Obama Has a Rabbi in Her Family,
    Forward Jewish Daily Sep 02, 2008).

  8. MatkaPolka said

    ZACIĘTY SYJONISTA ZWANY: “SVENGALI” szefa biura Białego Domu OBAMY

    Rahm Emanuel (bo to o niego w tytule chodzi), wybrany przez prezydenta-elekta Baraka Obamę na szefa biura Białego Domu, może się wkrótce okazać bardziej złowieszczy niż Karl Rove i bardziej śmiercionośny niż Dick Cheney. Ta pierwsza decyzja nowego prezydenta powinna zaalarmować obywateli USA, ponieważ Barak Obama obiecał “zmiany” a wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z tą samą kabałą, która przyniosła nam tragedię 11 września i niekończącą się wojnę w Iraku i Afrganistanie.

    Rahm Emanuel o przezwisku Rambo jest proizraelskim, ortodoksyjnym żydem, wyedukowanym w talmudycznej jesziwie, który ochotniczo służył w armii izraelskiej. Posiada podwójne, amerykańsko izraelskie obywatelstwo. Izrael jest jedynym krajem, w którym Amerykanin może otrzymać jego obywatelstwo bez zrzekania się obywatelstwa Stanów Zjednoczonych. Niektórzy Amerykanie mogą być uznani jednostronnie za obywateli innych państw. Np. żołnierz amerykański, który ożenił się z Francuzką otrzymuje automatycznie obywatelstwo francuskie. Gdyby jednak jakiś żołnierz amerykański oficjalnie wystąpił o przyznanie mu francuskiego obywatelstwa, straciłby obywatelstwo amerykańskie. Nie można być w 100% lojalnym obywatelem amerykańskim i mieć równocześnie uncje lojalności dla drugiego państwa. Interesy Izraela i Stanów Zjednoczonych nie zawsze są tożsame.
    Każdy, kto czytał o ataku terrorystycznym z 11 września 2001 r., pamięta pewnie scenę z tańczącymi z radości na dachu w Weehawken w New Jersey młodymi Żydami, przeszkolonymi w armii izraelskiej, którzy filmowali sceny z porwanymi samolotami uderzającymi w wieże WTC.

    Będąc członkiem skorumpowanej chicagowskiej organizacji, Partii Demokratycznej, w 1991 r. dostał się do Waszyngtonu. W czasie kampanii prezydenckiej Bila Clintona został dyrektorem komitetu d/s finansowych. Szybko piął się po szczeblach kariery będąc jednym z głównych architektów NAFTY oraz tworząc ustawodawstwo ograniczające swobodę posiadania broni. Po odejściu ze sceny politycznej, jako doradca B. Clintona wykorzystywał swoje wpływy w sferze bankowej, zarabiając wiele milionów dolarów. W 2002 r. uzyskał miejsce w Kongresie i do 2006 r. stał się czwartym najważniejszym kongresmenem demokratycznym. Obecnie jest najsilniejszą osobą w zespole Obamy.

    RODZINA TRADYCJA PRZEMOCY

    Ojciec Rahma Benjamin Emanuel był członkiem terrorystycznej grupy Irgun w latach 1940-ych. W kooperacji z inną grupą Stern Gang podłożyli bomby pod Hotel Króla Dawida w Jerozolimie w 1946, kiedy to zginęło 96 ludzi. Podżegali również do masakry Deir Yassin w 1948 r.
    Rahm Emanuel jest synem terrorysty, powiązanego z zamachem na księcia Bernadotte, szwedzkiego dyplomaty, który przebywał z misją pokojową w Palestynie z ramienia ONZtu. Niestety, Irgun nie szukał porozumień. Stosował ludobójstwo i rasową czystkę. Zdaniem Elisabeth Bumiller z New York Times, Benjamin Emanuel przekazywał zaszyfrowaną informację przyszłemu premierowi Menachemowi Beginowi, wówczas członkowi Shin Bet. Wspomniani żydowscy terroryści stali się członkami rządu Izraela w 1948 r. oraz stworzyli podstawy prawicowej partii Likud Benjamina Netanyahu.

    SVENGALI OBAMY

    Rahm Emanuel lubi opowiadać o tym jak wyszukał Obamę: “Sześć lat temu zwróciliśmy uwagę na tego młodzieńca z północnej dzielnicy Chicago”. Reporter D.H.Williams pisał o ich symbiozie: “Rahm i Obama ściśle współpracowali w życiu politycznym Chicago. Emanuel odegrał instrumentalną rolę w karierze Obamy ze świeżego senatora do następnego prezydenta USA. Unikając zainteresowania mediów, Rahm Emanuel znajdował się zawsze obok Obamy w czasie kampanii prezydenckiej.
    Jeżeli mówi się, że Karl Rove był architeketem George W. Busha, to Emanuel spełniał tą samą rolę w stosunku do Obamy. Emanuel towarzyszył Obamie w czasie jego obecności na konwencji American Israel Public Affair Committee (AIPAC) 4 czerwca 2008 r. „

    PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI ( biuletyn nr 206)
    http://www.wicipolskie.org/prp/PRP_206.pdf

  9. VA said

    Re: 5
    Tak, Zydzi zachwycaja sie Obama. Ten Zyd o ktorym wspominałem wyzej, pracował w policji jako psycholog, miał skonczone studia, a jego rodzice pochodzili z Polski. Pokazał mi tez szkołe do ktorej chodziły dzieci Obamy, biblioteke, gdzie pracowała zona Obamy i miejsce w parku, gdzie ma stanac biblioteka Obamy po zakonczeniu urzedowania w Bialym Domu. Z jego opowiadan wynikało ze Obama obracał sie w srodowisku zydowskim w Chicago i prawdopodbnie byl przygotowywany przez Zydow do kariery politycznej.
    Pokazał mi tez Fasole (The Bean), jako wielkie dzielo sztuki, ktore zrobil artysta zydowsko-indyjskiego pochodzenia. Dla mnie kicz.
    Pan Jacek Matysiak przedstawił w artykule powyzej Obame jako muzułmanina, a ja uwazam ze Obama jest bardziej Zydem. Nie jest przypadkiem, ze ozeniono go z czarna zydowka.

  10. Marcin said

    Te mudziny to szemrana rasa. Jak nie są pastorami to najczęściej są erotomanami, kurwiarzami lub gangsterami-bandziorami. Odstępstwa od reguły mogą oczywiście się zdarzać. W ręku Starszych i Mądrzejszych są ogromnym orężem w walce z białą rasą.

  11. MatkaPolka said

    Elity USA – ŻENADA.
    10 MINUTOWE przemówienie trwało 45 minut przerywane oklaskami na stojąco

    Benjamin Netanyahu’s speech to Congress interrupted by standing ovations

  12. Siekiera_Motyka said

    Ad. 3 – ” 5046 S Greenwood Av. ”

    Proszę sobie wejść na GOGLE Maps i spróbować użyć „Street View” dla tego segmentu ulicy 🙂

    Bardzo ciekawe bo wszędzie indziej można „chodzić” !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    W jakim mieście? – admin

  13. Siekiera_Motyka said

    Ad. 3 – ” The Secret Service pilnuje ten dom. Bylem w 2015 roku w Chicago i Zyd urodzony w Chicago, emerytowany policjant pokazał mi te miejsca. Te informacje mam od niego.”

    To się zgadza !!!! Widać ich typowe maszyny przed tym domem i jak blokują dostęp do Greenwood Av. (patrząc na „Street View”).

    Ciekawe 🙂

  14. Re: 10 Matka Polka…
    Zabraklo przy tych owacjach na czesc I-sra-hell’a …”zigh hail, zigh hail…”…

    ======================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  15. Siekiera_Motyka said

    Ad. 7 – Warto wspomnieć o jednym z naszych dobrze zakamuflowanych „kameleonów” który umiejętnie pomagał kierować Polską misje dyplomatyczną w Paryżu przed II WS.

    W dodatku, jak traf w 10, nie źle się ożenił.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Anatol_M%C3%BChlstein

  16. Józef Piotr said

    W dziejach świata na wszystko przychodzi koniec. Tym razem chyba przyjdzie na USA.

  17. Radioactive said

    Należy oczywiście pamiętać, że tzw Manifest K.Marksa napisany został ok 20 lat wczesniej i zwyczajnie czekał na moment i krzykacza nadawcę.Podobnie było z kopernikiem czy pozal się allahu ;))) einsteinem ,kompletnym idiotą ,błaznem,agiatorem i miernym urzędnikiem patentowym.
    Prawdziwym ideałem dla prawdziwego komunizmu w sensie życia w zgodzie z naturą był Tesla.Niestety jego chęci dania ludziom wolnej energii i komunikacji telefonicznej zupełnie za darmo, baaardzo nie spodobały się imperatorowi rotschildowi i morganowi który osobiście sponsorowal Teslę.podbnym idiotą jest Obama czy trump.

  18. Radioactive said

    A tu już wniosek po przeczytaniu komentarzy:
    Ciężko pogodzić zydowskosc Obamy i napis na jego obraczce : nie ma Boga nad allaha

  19. VA said

    re: 12, 13 Dom Obamy stoi na rogu ulicy E Hyde Park Blvd (wysokie tuje zaslaniaja widok domu) i S Greenwood Av.

    re: 18 Napis na obraczce moze byc dla zmylenia, tak jak jest małzenstwo geja Obamy.

  20. Siekiera_Motyka said

    Ad. 19. – Dzięki ale zorientowałem się co się tam dzieje. GOOGLE Maps jest naprawdę świetnym narzędziem by takie sprawy sprawdzić. Tuje umyślnie pozwolili by sobie rosły i rosły i rosły … 🙂

    Ale lokalizacja jego chałupy jest naprawdę bezcenna wiedza. Nie wiedziałem że połączenie ich jest tak jawne KIEDY wiesz gdzie patrzeć.

    „Oni” nikogo przypadkowo nie wstawiają do Białego Burdelu od czasów JFK. Ja sobie myślę że „oni” wprost robią sobie komedie w WH której zwykli ludzie nie zauważają.

    Bez kasy nie ma cienia nadziei stać się prezydentem USraela.

  21. Siekiera_Motyka said

    Ad 12 – „W jakim mieście? – admin”

    Dopiero teraz zauważyłem. Chicago 🙂

  22. Siekiera_Motyka said

    Panie VA, ten artykuł może Pana zainteresować

    http://www.wnd.com/2011/04/289529/

  23. dobre said

  24. VA said

Sorry, the comment form is closed at this time.