Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jacek Hoga (Ad Arma) obala mity nt. zwiększenia dostępu do broni palnej

Posted by Marucha w dniu 2017-01-18 (środa)

„Więcej broni to mniej bezpieczeństwa, a więcej ofiar?”; „Grożą nam takie strzelaniny, jak w USA?”.

Prezes Fundacji Ad Arma, Jacek Hoga specjalnie dla Kresów.pl obala 8 mitów dotyczących większego, legalnego dostępu do broni palnej.

Mit 1: „Więcej broni to mniej bezpieczeństwa”. Krytycy szerszego dostępu do broni często akcentują, że większy dostęp do broni to zagrożenie dla bezpieczeństwa na co dzień. Według tej tezy grozi to wręcz tym, że ludzie się nawzajem wystrzelają – że zamiast się bić, będą do siebie strzelać.

– Mechanizm jest wręcz odwrotny, gdy przeciwnik może być uzbrojony działa to silnie uspokajająco na potencjalnego napastnika – podkreśla w rozmowie z Kresami.pl prezes Fundacji Ad Arma, Jacek Hoga. – W krajach z powszechniejszym dostępem do broni ludzie nadal uczestniczą w bójkach nie dlatego, że nie mają dostępu do broni tylko dlatego, że nie mają intencji zabicia przeciwnika – podkreśla.

– Jeśli rzeczywiście więcej broni równa się mniejszemu bezpieczeństwu, to zapewne wszyscy prezydenci mają ochronę rozbrojoną… Jeśli nie to obywatele mają prawo do tych samych metod obrony własnego życia co ich władcy. Chyba, że już są naszymi właścicielami, a my się na to zgadzamy – uważa ekspert.

Jacek Hoga odniósł się także do głosów, według których przez łatwiejszy dostęp do broni palnej, podczas niedawnych tragicznych wydarzeń w Ełku ofiar śmiertelnych byłoby więcej.

– Ataki nożowników i nielegalne napaści zdarzają się wszędzie. Rozbrajając uczciwych nie zwiększamy ich bezpieczeństwa, tylko ułatwiamy pracę bandytom. W miejscach gdzie broni jest więcej napadów jest mniej, ponieważ bandyta wie, że nie dożyje procesu – podkreśla.

Mit 2: „Powszechny dostęp do broni to więcej przestępstw z użyciem broni – i więcej ofiar”. Według tej argumentacji, więcej legalnie posiadanej broni przez przestrzegających prawo obywateli grozi wzrostem przestępstw z użyciem broni.

– Zdanie jest absurdalne i – czego dowiodło życie – całkowicie fałszywe – podkreśla Hoga. – Nie ma w Polsce przestępstw z użyciem profesjonalnych noży bojowych, szabel, broni czarnoprochowej. Choć są to wszystko przedmioty u nas niereglamentowane, w przeciwieństwie do naszych sąsiadów – zaznacza. – Okazja nie czyni z nas morderców. Bandyci zaś najczęściej używają zwykłych przedmiotów codziennego użytku lub broni kupionej nielegalnie – przypomina Hoga.

Mit 3: „Grożą nam takie strzelaniny i masakry, jak te, które oglądamy w USA”. Cześć osób argumentuje, że wystarczy obejrzeć w telewizji, do jakich tragedii z użyciem broni dochodzi w Stanach Zjednoczonych – przede wszystkim powołując się na strzelaniny w szkołach. Podkreśla się, że gdyby był tam ograniczony dostęp do broni, nic takiego by się nie działo. A ponadto, że liberalizacja prawa do posiadania broni w Polsce sprawiłaby, że u nas zaczęłoby dochodzić do podobnych tragedii.

– Złego człowieka z bronią nie powstrzymamy rozbrajając społeczeństwo, a masakry w Stanach Zjednoczonych mają miejsce w miejscach, gdzie legalnie nie można być z bronią. Więc to zakazy posiadania broni są winne śmierci tych ofiar – odpowiada Jacek Hoga.

Mit 5: „Więcej broni na co dzień oswaja dzieci z przemocą”. Przy okazji przywołuje się także na wypadki z bronią palną, których ofiarami są dzieci.

Prezes Ad Arma nie zgadza się z takim spojrzeniem na sprawę:

– Z przemocą? Skąd. Oswaja je z prawidłowym użyciem narzędzia jakim jest broń. Natomiast skutki odcięcia społeczeństwa od broni na pierwszym miejscu są widoczne właśnie w całkowitym braku wyobraźni i braku zachowania elementarnych zasad bezpieczeństwa. Im więcej kontaktu z bronią tym większa wiedza i więcej roztropności w jej używaniu.

Mit 6: „Zapewne znaleźliby się „samozwańczy szeryfowie, którzy chcieliby sami wymierzać sprawiedliwość”.

Zdaniem Hogi, tego rodzaju założenie jest absurdalne. – Równie dobrze już dziś mogliby się takowi znaleźć. Pośród myśliwych, sportowców, czy policjantów po służbie – zaznacza. – Samych myśliwych jest ponad 100 tysięcy, jednak nie słyszałem, by takie sytuacje miały miejsce – dodaje. – Co więcej to, że ktoś nadużyje swojej wolności nie jest uprawnionym powodem by nas jej pozbawiać.

Mit 7: „Powszechne posiadanie broni nie leży w naszej tradycji. Skoro przez ostatnie kilkadziesiąt lat nauczyliśmy się obywać bez niej, to po co to zmieniać i ryzykować?”

– To właśnie leży w naszej tradycji. Z tego co pamiętam to przez ostatnie kilkadziesiąt lat nasze tradycje były silnie zwalczane. Nie odbudować ich, to przyznać rację tym, którzy na sowieckich czołgach przywieźli nam komunę – odpowiada prezes Ad Arma.

Mit 8: Czasem przeciwnicy szerszego dostępu do broni zaznaczają, że nawet przyjmując, iż ludzie będą w stanie obronić się przed napastnikiem, np. w sklepie, to w efekcie ktoś może zginąć. Podczas gdy teraz tak nie jest. Wskazuje się, że wówczas niejako cofnęlibyśmy się jako ludzie.

– Ta śmierć byłaby efektem bandyckiego napadu, nie zaś samoobrony. Cofamy się zaś jako ludzie gdy biernie pozwalamy na szerzenie zła w imię pacyfizmu – podkreśla Jacek Hoga. – Naszym obowiązkiem jest obrona niewinnych, nie zaś bandytów w trakcie popełniania przestępstwa!

Kresy.pl / mt
http://www.kresy.pl

Komentarzy 14 to “Jacek Hoga (Ad Arma) obala mity nt. zwiększenia dostępu do broni palnej”

  1. Polo said

    Polecam Brzydkiegoburaka na YT.

    A wszystkim z wielkopolski Stowarzyszenie Zbrojownia. http://zbrojownia.org/

    Mając na uwadze ostatnie wydarzenia w Europie należy zdelegalizować posiadanie ciągników siodłowych. Jak ktoś chce zabić zrobi to nawet gołymi rękami, ale nie każda ofiara może obronić się gołymi rękami.

  2. Polo said

    Przepraszam za brak kropki.

  3. Wełna said

    ” to przyznać rację tym, którzy na sowieckich czołgach przywieźli nam komunę…”

    a kto wypędził Niemców?? (biedne niemiaszki musiały ustąpić miejsca komunie)

  4. Jacek2 said

    Moźe to tylko takie moje wrażenie ale strzelaniny w US zaczęły się od czasów gdy ichni okupant zaczął przebąkiwać o ograniczeniach w dostępie do broni.

  5. Boydar said

    Kilka linków

    http://trybun.org.pl/2016/11/04/projekt-ustawy-o-broni-i-amunicji-zostal-zlozony-w-kancelarii-sejmu/ pod spodem dyskusia

    Aktualny stan projektu, pozycja nr 6 –

    http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=PROJNOWEUST&Nrkadencji=8&Kol=W&Typ=UST

    I sam projekt –

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-373-2016/$file/8-020-373-2016.pdf

  6. piwowar said

    Brudnopis sarkastycznego felietonu sprzed ćwierci wieku, wygrzebany gdzieś na strychu. Ot, tak, jako ciekawostka.

    Positive aspect of a controversial law

    A few days ago, city of Los Angeles passed a law that creates a break point in the American legislation. We all know that our archaic legal system, like old English law, bases on precedent rather than on a code. Now in LA you cannot purchase more than one handgun each month. What a success! What a progress in a public safety development! And, the most important, what a step forward in firearm control!

    Now, let’s calm down and wisely analyze this situation. Is the new legislation going to make it harder to acquire a deadly tool by an outlaw or outlaw to be? Rhetoric question. Is it going to make any firearm in our possession safer? I do not think so. Is it going to physically affect life of an average law-abiding, citizen? Well, perhaps not immediately. Whoever needs 12 handguns a year? Ich habe nur zwie hande, as a German bar lady said once in her Berliner slang.

    Gun collectors are exempted from this regulation. Can anyone tell me what defines a gun collector? Can a person who has a passion to refurbish modern military equipment be included in this category? It looks like the public is being pulled into a dead end street of empty rhetoric while bad guys (and gals) are doing whatever they want out there.

    It is a matter of personal freedom. This is America and I formally can do with my hard earned or otherwise made money whatever I please. I can give it to my child (however, I must do it very intelligent way or Uncle Sam will get me). I can lose it in a casino, I can donate it to the poor, I can spend it on wardrobe, or I can buy items that I like to have.

    The main objective in this instance is to keep reminding myself that no matter what; to have is secondary. The most important is to be.

    Yes, it is a freedom thing. Now handguns are limited, even though such a situation has no practical impact. Then, the law will become tighter, to include rifles with scopes, arbitrarily labeled as “sniper weapons”, then shotguns and all other guns. Finally, there will be knives (like it is now in Britain), screwdrivers and what have you. American Rifle Association argues that in consequence, even houses may be gradually taken from individuals (and rented back, I suppose).

    Has any legislator thought of grabbing away surgical spoons from doctors who perform millions of abortions, the filthiest crime mankind ever was able to come up with?

    Personally, I see a positive side of gun control. As it was mentioned before, American law bases on precedent. My understanding is that the Government assumes the responsibility of doing all the thinking for in their opinion a dumb citizen. Therefore, the authorities on each level should guard our personal safety and well being. Consequently, it will soon be illegal to possess a TV set, as dangerous to one’s mind, physical health and safety. Believe me, I will be the very first resident of my subdivision to surrender my TV to the City Hall. I can hardly wait…

    TV causes damage to a human being. It destroys me mentally and physically. It deprives me of my personality more intensively than Alzheimer’s disease might do. It forces me to stay long hours at home, wasting my precious time and increasing probability that I can be unexpectedly found there not only by the representatives of the law enforcement system, but also by criminals or deviants. Then, I am incapable to defend myself because my body and soul has been immobilized for a long time in front of the box. Television prevents me from going out and becoming again a part of Nature. It denatures. It definitely should be banned or at least controlled.

    One may maintain that TV can convey beneficial values, that it is a matter of proper selection and parental supervision. I will polemize with this. First, in today’s world, both parents must work overtime to meet the ends, and further, can anyone tell me something about Kurosawa, Bergmann, Polanski or Fellini? Unscrupulous Spielberg (“Edward the Scisorhand”) has dominated the silver screen. [Pani Korektor, “Word” wyplul mi zarowno Kurosawe, jak i Bergmana, Polanskiego i Felliniego, ale tego ciula Szpilberga, owszem, zaakceptowal. Czyz trzeba lepszej ilustracji???]

    For some time, there has been a movie available on tape, aggressively advertised everywhere. It is not intend of this brief note to elaborate on any cinematographic “masterpiece”, yet let me use this story as an example of harmful influence of TV which VCR is consolidated with. No, this is not the extreme or even drastic case, that wouldn’t be appropriate for printing in a high-class magazine such as this one is, but it illustrates adequately what happens in the show business reachable for anyone on TV. The title of the movie is “There Is Something about Mary”. I saw several pictures of doubtful moral or cultural value but this is the most stupid one I have ever seen. It promotes irresponsible behaviour, glorifies pleasure-oriented lifestyle, attempts to strengthen harmful standards and in addition, it is obscene. I don’t mean pornographic, pornography can be true art, this one is stupidly, tastelessly obscene. While we spend millions of dollars to protect our youngsters against view of full human body, while we dress ancient Fidias sculptures in bikinis (the whole civilized world laughs at us), while we try to put a seven years old boy behind bars for hugging his female classmate, we allow such low valued messages soak into our brains through pieces of work such as the movie “There Is Something About Mary”.

    I realize that the first amendment to the Constitution guarantees freedom of speech… In the name of this idea, Christmas scenes are illegal in Cincinnati and in most other cities and technically, exposing Christian symbols is unacceptable even at your own home. In the name of the very same law, a court allowed a high school girl to wear symbols of satanism and to preach evil.

    Away with TV’s!

    No more comments.

    Bartlomiej W.

  7. piwowar said

    Jeszcze niech sobie ponudzę, znalazłszy stary zeszyt z wypocinami, dla równowagi po polsku. I juz nie będę. Przyrzekam.

    Jedną z zasadniczych różnic pomiędzy programem ideowym Republikanów i Demokratów, jest stosunek do problemu decydowania jednostki o własnym losie.

    Republikańska idea wolności polega na uwolnieniu jednostki od jak największej liczby ograniczeń krępujących podejmowanie decyzji. Już Abraham Lincoln głosił tezę, że praca powinna być opłacana na zasadzie zleceń, podczas gdy Demokraci propagują nabywanie czasu pracownika, co z kolei aktywiści spod znaku słonia uważają za jedną z drastyczniejszych form niewolnictwa. Demokraci dążą do uwolnienia obywateli od innego rodzaju ograniczeń. Od potrzeby troski o samego siebie.

    Różnica tą znajduje odzwierciedlenie w podejściu do prawa samoobrony jednostki przed fizycznym atakiem na życie, zdrowie, wolność lub własność. Republikanie na ogół popierają ideę uzbrojonych milicji obywatelskich oraz indywidualnych osób, działających w obronie własnej lub wspomagających szeryfa. Demokraci widzieliby raczej zakaz wszelkiego rodzaju niebezpiecznych narzędzi, może za wyjątkiem “sporks” czyli utensyliów pośrednich między łyżką (spoon) a widelcem (fork), wykonanych z miękkiego materiału i pokładają nadzieję bezpieczeństwa publicznego w silnej i kryształowo czystej moralnie policji miejskiej, powiatowej, stanowej i rzecz jasna federalnej. Republikanie wierzą w surowość kar za przestępstwa, demokraci w ich nieuchronność, a także w rozmaite socjalne działania prewencyjne. Obydwie strony starają się każdą dziedzinę życia znormalizować w formie szczegółowych praw.

    W pięknym, górzystym stanie Vermont żyje sobie znany republikanin o swojsko brzmiącym nazwisku Fred Maslack. Kontrowersyjne decyzję i propozycje tego polityka przysporzyły mu wiele telefonów od Florydy do Alaski i od Ohio do Teksasu. Pan Maślak bowiem relacjonuje, w jaki sposób zastrzelił tych, którzy usiłują przejąć kontrolę nad bronią palną i cieciwową będąca w posiadaniu prywatnych obywateli.

    Podczas, gdy panowie tacy, jak Andrew Cuomo albo Bill Bradley tracą czas na gadanie o sądzeniu producentów broni palnej, łuków, strzał, oszczepów i noży, oraz o zmuszaniu obywateli do rejestracji wszystkiego, co nie ma zaokrąglonych końców, wykazując ignorancję, nad która załamują ręce praworządni mieszkańcy tego wielkiego kraju, czterdziestodwuletni Fred Maslack poczęstował ich lekcją według ich własnych reguł gry.

    Według projektu ustawy H760, mieszkańcy Vermont, którzy nie posiadają broni palnej, muszą zarejestrować się w biurze Sekretarza Stanu. Ci z nich, którzy są w wieku poborowym (17 –45 lat) i nie są uzbrojeni (obojga płci), muszą płacić karę w wysokości 500 dolarów jednorazowo.

    “Niektorzy odbierają to jako zart”, powiedział Maslack w telefonicznej rozmowie z dziennikarzami. Maslack poddaje swój projekt pod dyskusje ogólnonarodowa.

    Wizja przeciwników broni palnej trzęsących się z zimna podczas obowiazkowgo kursu strzelania gdzieś na łące w Monpelier, rozśmiesza zwolenników reformy pana Maslacka, którego finezja odnosi lepsze rezultaty niż śmiertelnie poważne wycieczki działacza National Rifle Association, Wayna LaPierre.

    W pewnym sensie Maslack bardziej sprawia wrażenie jakiegoś libertarianina z New England, niż republikanina. Libertarianie życzą sobie mieć przedstawicieli szczątkowego rządu osobiście i na wyciągnięcie ręki, aby obywatele mogli ich łatwo kontrolować i ustawiać. Akceptowaliby jedynie drobne, delikatne posunięcia że strony Waszyngtonu.

    Vermontczycy pielęgnują te ideę. Maleńki stan o populacji niewiele ponad 600.000 mieszkańców, posiada rząd szczątkowy na poziomie powiatów, dzielony pomiędzy dwóch wybranych zarządców kierujących praca 237 urzędów miejskich oraz stu piecdziesiecioosobowa stanowa Izbę Reprezentantów, włączająca 30 senatorów w Zgromadzeniu Ogólnym.

    Sprawa kontroli posiadania broni palnej osiągnęła histeryczne apogeum rozpętane po okresie strzelaniny w szkołach. Hegemonia przemocy umacnia opinie przedmieść, że bezpieczeństwo życia jest, czy też powinno być zapewnione, jak zauważa Fred Maslack. A politycy, którzy nie potrafią zmienić złych charakterów, kultury przemocy, z furią rzucają się na problem posiadania broni. Twierdzi on również dosłownie, że świat nigdy w historii nie był bezpieczny, co jest faktem, z którego ludzie muszą sobie bezpośrednio zdać sprawę, bez obawy i bez obrzydzenia.

    Czy mamy wierzyć, że władze naprawia świat? Maslack gorzko się śmieje, zaznaczając, ile milionów ludności wymordowanych zostało przez rządy tylko w bieżącym stuleciu w wojnach, konfliktach, akcjach policyjnych, czy czystek etnicznych. A jeśli kto myśli, że czystki etniczne u nas nigdy nie będą miały miejsca, sam siebie oszukuje.

    Tak więc zasada idei uzbrojenia obywatelstwa jest stare amerykańskie powiedzenie, że społeczność uzbrojona to społeczność grzeczną, uprzejmą, spokojną. An armed society is a polite society.

    Wizją dorosłych i dzieci masowo ukrywających się po szafach w obawie przed młodocianymi terrorystami Fred Maslack brzydzi się bardziej niż widokiem ofiar broni palnej, którym nas raczą jej przeciwnicy. Obowiązkiem dorosłych jest upewnić młodych, że społeczne anomalie niosą konsekwencje. Dorośli muszą być odpowiedzialni. Sytuacja jest niadzwyczaj łatwa do kontrolowania, ponieważ, ktokolwiek usiłuje strzelać do bezbronnych, jest tchórzem i jeśli wie, że może ponieść konsekwencje (ostrzeliwanie się atakowanego), nie będzie w ogóle myśleć o użyciu broni.

    Maslack szczególnie nie może zrozumieć intelektualistów przeciwnych swojemu stanowisku, ponieważ, jak twierdzi, “konflikty z użyciem broni istniały zawsze i intelektualiści pierwsi szli pod ścianę i byli unicestwiani”.

    Przedmiotem większej troski że strony władz powinni być, ci, którzy nie dysponują narzędziami obrony. Obywatele bez broni palnej są nieprzygotowani do służby społecznej i wojskowej na wezwanie, stanowiąc obciążenie dla innych. Wreszcie, Maslack wyraża nadzieję, że idea służby społecznej wyrażona w jego ustawie, której koncept zawarty jest w konstytucji stanu Vermont, przezwycięży i zastąpi ustawodawstwo na rzecz kontroli broni.

    Pan Maslack proponuję ponadto obowiązkowe szkolenie wojskowe lub paramilitarne w szkołach średnich. Nie ma to wiele wspólnego że sprawa broni, ale raczej z faktem że nikt nie uczy młodzieży najważniejszej zasady przeżycia w środowisku naturalnym, jaką jest samodyscyplina, która samą przychodzi samą, zaraz po nauce dyscypliny z zewnątrz.

    Jeśli ktoś chcę zniszczyć pana Maslacka, musi teraz zewrzeć szeregi. Maslack mianowicie usiłuje również wprowadzić przemysłowa uprawę marihuany do rolnictwa stanu Vermont, w imię idei dywersyfikacji. Próbuję też przeciwdziałać inspiracji że strony policji do tworzenia lobby ponieważ, jak twierdzi, “ci, których funkcja jest dozór nad przestrzeganiem prawa, nie mogą mieć wpływu na ustawodawcow”.

    Nie radziłbym nie doceniać tego polityka. Trzy kadencję temu kandydował na stanowisko gubernatora, zmieniając prawo dotyczące środowiska naturalnego, uderzające w interesy kopalń odkrywkowych,co mu się udało.

    Dzisiejsze ustawodawstwo stanu Vermont przeciwstawia się stanowemu Sądowi Najwyższemu utrzymując, że idea małżeństw homoseksualistów jest niezgodna z konstytucja. Pod naciskiem jednak obywateli, formuje prawo równoległego partnerstwa. Można się nie zgadzać z Fredem Maslackiem i jego grupa, która niespecjalnie entuzjastycznie popiera małżeństwa gejów, aby dostrzec, że ta możliwość jest typową dla wizjonera z wypaczonym poczuciem humoru.

    Nowa legislacja, jak sugeruję Maslack, mogłaby być nośnikiem dla H760. Coś za coś, czyli pewne ustępstwa na rzecz sukcesu w innej dziedzinie.

    Wszyscy politycy powinni działać z taka pasją i mieć tak szerokie horyzonty, jak republikanin Fred Maslack że stanu Vermont.

  8. re1truth2 said

    Re 5
    Z projektu 6 nomen omen.

    1. Art 6 Broń i amunicja dzieli się na następujące kategorie:
    [2) B – broń i amunicja, którą można posiadać na podstawie pozwolenia podstawowego, obiektowego lub muzealnego;]

    2. Do kategorii B zalicza się: /pomijam pierwsze pięć punktów/
    [6) tłumiki dźwięku.]

    3. No to każdego zaaresztują pod byle pretekstem – http://vanstar.pl/tlumiki/

    4. Prowadzącego auto, maszynę budowalną…

    5. Powinni napisać tłumiki dźwięku do broni, a nie w sposób dorozumiany.

  9. re1truth2 said

    budowlaną, ciągnik… 😉

  10. JerzyS said

    Adolf Hitler decyzja administracyjną w 1939 roku pozbawił Polaków prawa do posiadania broni.

    Wszystkie „polskie” rządy od 1945 aż do dziś uszanowały decyzje Hitlera!

  11. JerzyS said


    Dostęp do broni jako obiektywny wskaźnik niepodległości – Doc Józef Kossecki

    Doc. Józef Kossecki o dostępie do broni i Jedwabnem

  12. […] z:  https://marucha.wordpress.com/2017/01/18/jacek-hoga-ad-arma-obala-mity-nt-zwiekszenia-dostepu-do-bro… […]

  13. lopek said

    To patologią jest – zakaz posiadania powszechnego dostępu do broni palnej a nie odwrotnie.

  14. Maciuś said

    I będzie tak dalej Panie JerzyS; broń palna tylko dla żłobów i bogatych. Biedota polska ma się bronić procą; tylko najpierw musi ją sobie sama skonstruować {wystrugać na ch. piź…} i „wcielić ją sobie dopiero w swoją(e) (rz) życie” – zbudować. Broń palną Panie Boże posiadać, a gdzież jej jeszcze użyć… ??? Przecież to dla Waas śmiertelny… grzech Polacy {zwracam się do biedoty} :/

Sorry, the comment form is closed at this time.