Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wypadki chodzą po ludziach

Posted by Marucha w dniu 2017-01-26 (czwartek)

No, no, ho ho! Kto by pomyślał, że stare kiejkuty potrafią wykrzesać z siebie tyle wigoru, by zorganizować takie piękne zamachy? Jeszcze nie uleżała się ziemia na grobie posła Rafała Wójcikowskiego, co to zginął w wypadku drogowym, a tu o mało co w podobnym wypadku drogowym o mało co nie zginął znienawidzony minister Antoni Macierewicz.

Ale nie bez powodu Ojciec Narodów, Chorąży Pokoju przestrzegał, że w miarę postępów socjalizmu walka klasowa będzie się zaostrzała.

Jakże zresztą miałaby się nie zaostrzać, nawet gdyby żadnych postępów socjalizmu nie było, skoro znienawidzony minister Antoni Macierewicz nie tylko unieważnił przetarg na francuskie helikoptery „Carracal”, ale w dodatku ostatnio zaczął się odgrażać, że wprawdzie będzie kupował helikoptery i inne samoloty też – ale tylko amerykańskie?

Poseł Rafał Wojciechowski aż takich interesów nie prowadził, ale podobno tuż przed wypadkiem odwiedzili go smutni panowie – z jakiej „służby” – tego pewnie nieprędko się dowiemy, o ile w ogóle, bo przecież i pierwszorzędni fachowcy z policji i specjaliści z niezależnej prokuratury, a w najgorszym razie, gdyby już wszystkie inne bezpieczniki zawiodły – to jeszcze agenci poprzebierani w „śmieszne średniowieczne łachy” w niezawisłych sądach przecież wiedzą, że wykrycie takich nieznanych sprawców maja surowo zakazane, którzy podobno mieli mu doradzić, by nie inwestował w pewną spółkę.

Ponieważ poseł Rafał Wójcikowski w dodatku wcześniej gmerał przy ustawie hazardowej, to wypadek, którego padł ofiarą, staje się nie tylko bardziej zrozumiały, ale i uzasadniony. Rzecz w tym, że – jak przecież chyba pamiętamy – ustawa hazardowa, której przedtem nie można było uzgodnić przez ponad dwa lata – po wybuchu „afery hazardowej”, której – jak się potem okazało – wcale „nie było” – została uchwalona w ekspresowym tempie w dwa tygodnie, a uważna lektura przekonuje, że skonfundowany ustawodawca oddał branżę hazardową starym kiejkutom, którzy nie pogardzą żadnym groszem – z prostytucji i hazardu też.

Skoro tedy Wielce Czcigodny poseł Wójcikowski zaczął przy tej ustawie gmerać, to nic dziwnego, że odwiedzili go smutni panowie. Co mu tam naprawdę powiedzieli – tego już się pewnie nigdy nie dowiemy, więc i próżno dociekać, czy to byli panowie z Wojskowych Służb Informacyjnych, których, jak wiadomo, już „nie ma”, czy też z jakichś innych, które jak najbardziej „są”.

Tego też się pewnie już nigdy nie dowiemy, z takich samych powodów, jak te, dla których pani Małgorzata Wassermann nie wpisała na listę świadków, których właśnie przesłuchuje sejmowa komisja badająca aferę Amber Gold, ani jednego generała, ani nawet jednego pułkownika. Nic zatem dziwnego, że musi kontentować się zeznaniami przebierańców, którzy na większość pytań odpowiadają: „nie wiem, nie pamiętam”, albo w ostateczności: – „ja, ludzie kochani, jestem niewinny!”

Ostatnio wystąpił tam nawet pan Koziński, o którym myślałem, że już dawno umarł, a tymczasem – nie tylko żyje, ale nadal nadzoruje finanse, jak gdyby nigdy nic. Oczywiście on też „nie wie i nie pamięta” – w każdym razie – oficjalnie. Gdzież by tam ośmielił się coś wiedzieć, zwłaszcza „oficjalnie” Już tam ktoś starszy i mądrzejszy zaraz by mu przypomniał, skąd wyrastają mu nogi!

To już lepszą cząstkę obrała Wielce Czcigodna Pani Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, która z jakimiś aktywistami szlaja się po toruńskich szkołach, wymyślając „żołnierzom wyklętym” od „zbrodniarzy”. Z tego powodu nie tylko nie uleganie żadnemu wypadkowi, ale nawet nie padnie ofiarą dawnej świeckiej tradycji, dzisiaj już zapomnianej i zaniechanej. Kiedyś, za okupacji, damy, które angażowały się w zaostrzone flirty z Niemcami, bywały postrzygane do gołej skóry.

Później jednak zapanowała tolerancja i damy zadające się z ubowcami nie tylko nie były postrzygane, ale nawet natchnieni poeci proletariaccy układali o nich pieśni: „Niebieskie miała oczy i włosy jasno blond: Gdzieś go zapoznała, dziewczyno, powiedz skąd? Tam na zabawie zapoznaliśmy się, a moje serce do niego aż się rwie. (…) Widziałam, jak bandyci ranili jego twarz, o mój KA-Be-Wiaku, gdzie pistolet masz? Krew zalewała zielony jego płaszcz…” – i tak dalej. Najwyraźniej Wielce Czcigodna Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus kontynuuje tę nowszą, świecką tradycję tym skwapliwiej, że nie grozi to żadnymi wypadkami komunikacyjnymi.

Wróćmy jednak do wypadku, w którym uczestniczył znienawidzony minister Antoni Macierewicz. W jego sytuacji nieuchronność takiego wypadku była jeszcze większa, niż w przypadku pana posła Wójcikowskiego. Jak bowiem pamiętamy, francuskie śmigłowce „Carracal” były kupowane wcześniej przez inne państwa – ale za cenę o połowę niższą, niż ta, której wymowni Francuzi zażądali od naszego nieszczęśliwego kraju. Podobno spowodowane było to dodatkowym wyposażeniem w postaci wodotrysków i innych atrakcji – w każdym razie w taki mniej więcej sposób próbowali wyjaśniać ten fenomen Zasrancen w rodzaju Wielce Czcigodnego Posła, a byłego ministra obrony, pana Tomasza Siemoniaka, z którego stare kiejkuty w sobie tylko wiadomym celu zrobiły człowieka.

Oczywiście nie ma najmniejszego powodu, by przejmować się tym, co mówi Wielce Czcigodny Poseł Tomasz Siemoniak, a nawet nie ma żadnego powodu, by tego słuchać, bo kto słucha, co mówi Wielce Czcigodny Pan Poseł Siemoniak, ten sam sobie szkodzi – bo prawdziwy problem polega na tym, że jeśli już wymowni Francuzi utracą nadzieję na profity z kontraktu na śmigłowce, to albo zaczną chlapać, kto ile pod stołem wziął i gdzie schował, albo może być jeszcze gorzej.

Dlatego – jak przypuszczam – Najstarszy Kiejkut III RP, ryzykując dekonspirację, 16 grudnia ub. roku zjawił się pod Sejmem – bo czyż nie lepiej byłoby doprowadzić do zmiany rządu, niż oddawać łapówki? Oddanie łapówek jest wszak już nie możliwe, bo szmalec został przepuszczony – kto wie, czy nie w Paryżu, gdzie żony, a nawet metresy mogłyby się obsprawić co najmniej podobnie, jak pan Waldemar Pawlak („panie Waldku, Pan się nie boi!”), kiedy po „nocnej zmianie” w 1992 roku nakupił sobie kaleson, skarpetek i podkoszulków, słowem – sprawił sobie fond de toilette.

No, ale moment zaskoczenia został zaprzepaszczony i na zmianę rządu, a co za tym idzie – na jakieś rozliczenie z Francuzami liczyć nie można, więc w tej sytuacji nie było innego wyjścia, jak zorganizować wypadek drogowy z udziałem znienawidzonego ministra Macierewicza.

W tej sytuacji do wyjaśnienia pozostaje tylko jedno – kto z ochrony pana ministra był wtajemniczony w szczegóły operacji i jakie miał zadania. Kto wie, czy i tego kiedykolwiek się dowiemy, bo jeśli tacy ludzie zostaliby poddani prześwietleniu, to któż się ostoi?

W tej sytuacji najbardziej optymistycznym wydarzeniem jest nie tylko przyznanie przez braci Karnowskich panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu tytułu „Człowieka Wolności” 2016 roku, ale i niezwykle krzepiące przemówienie, jaki z tej okazji pan prezes Kaczyński wygłosił.

Co tu ukrywać; to dobry wstęp do kanonizacji – naturalnie jeszcze nie teraz, co to, to nie, tylko w momencie, który wyznaczy osobiście sam pan prezes. Okazuje się, że nasz nieszczęśliwy kraj jest oazą wolności – oczywiście tej prawdziwej. Cieszymy się oczywiście, bo jakże tu się nie cieszyć, chociaż warto przypomnieć, ze Sławomir Mrożek zauważył, że prawdziwa wolność jest tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności – ale kto by się tam przejmował takimi spostrzeżeniami, skoro po ludziach i to takiego kalibru, chodzą takie wypadki?

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl

komentarzy 21 to “Wypadki chodzą po ludziach”

  1. NICK said

    Jak „tą drogą ma iść l. Dorn, pouczony przez stoltzmana? wraz ze Sabą?”

    Ho, ho.
    Następny „wypadek” może być skuteczny zgonem.
    Pioneczki tykane były.

    PIONEK? „Naczelnik”?

    Dno. 66-szóste.
    Do tego doszło.

  2. Siggi said

    Filmów z wypadku Maciarawicza jest wiécej.Co ludzie mówią?

    https://www.youtube.com/watch?v=QGnWPkPIoTc

    https://www.youtube.com/watch?v=QqFvdf8AM7A

  3. Tomek said

    https://twitter.com/hashtag/Zas%C5%82o%C5%84Newsweeka?src=hash&ref_src=twsrc%5Etfw

  4. srach na ruble said

    Sranie w banię (ekskjuz my french), cyrk czwartej kategorii w domu wariatów. A gawiedź się cieszy bo klaun sie przewrócił na zadek (spoko, on ma w galotach poduszkę). Orkiestra Taraaaa!

    Dobranoc Państwu.

  5. cadyk z Radomska said

    Kiejkuty, sruty, druty, Stasiu już własny ogon zżera. Na tych knurów żadne Kiejkuty nie muszą polować, ich zabije pycha! buta! arogancja! Pijane władzą kreatury o mentalnościach kacyków wioskowych z nadania anglosaskiego kolonizatora.
    Są przekonani, że jeśli naznaczył ich do roli kapo osobiście wój Sam to samolot z ober pawianem ląduje w każdej pogodzie a samochód przy 140 ma drogę hamowania 6 memetrów… kacyk z murzyńskiej wioski, o pół milimetra nie wyrastają ponad to

  6. srach na ruble said

    Nie, panie Cadyk. Ich nie zabije pycha. Bossowie ich po prostu odwołają. Powiedzą: Dosyć już, dosyć, doskonale zrobiliście swoją robotę, juz jestescie niepotrzebni, żegnamy.

    p.Stasiu wie co i jak mówić, a przede wszystkim kiedy się wycofac i dokąd. Właśnie to robi. Patrzmy na ludzi mądrych. Uczmy się.

  7. Boydar said

    „… Patrzmy na ludzi mądrych …”. A to nie powinno być „patrzmy na dobrze poinformowanych” ?

  8. srach na ruble said

    Tyż.

  9. Piszę więc jestem said

    A jak odróżnić insynuację od informacji?

    Wystarczy czytać inseminatorów informacji!

    Typowy przykład: Ad 7 – zero informacji multum trumpadracji . . . i i i

  10. Jazzik said

    A dla mnie przekaz jasny: Wypadek pana Wójcikowskiego NIE BYŁ WYPADKIEM. Dalej to przykrywka z ministrem Macierewiczem. To żeby tekstu duzo było pewnie i lepiej przykryć prawdziwą informację tak pociągnął z tymi Kiejkutami, wynoszeniem do świętych i łapówkami.

  11. Grace said

    Tym razem mu sie udalo,…jaka szkoda!

  12. Zbyszko said

    Zwykły PR. Szkoda tylko tych drogich aut, na które, nowe, będziemy się musieli wszyscy złożyć. KIedy oni skończą z tymi cyrkami za nasze pieniądze!?

  13. Isreal said

    dobrze się czyta p. Michalkiewicza …

    po co to szczekanie?

  14. Ad 11 (Grace)

    Co za gust u białogłowy – perfum o zapachu krwi!

    (A może wampir jest transseksualny.)

  15. Józef Piotr said

    &1 , 5 , 6 , 7, 8, 9 . 11, , 14

    Tyle much ………… siedzących wcześniej na jakimś gównie zleciało się do Gajówki ………..

    Fetor to mało powiedziane .

    Co oni robią z tą GAJÓWKĄ ?

  16. Yah said

    Ad 5

    I cadyk powiedział wszystko o czego parę osób się domyśla.

  17. mateusz86 said

    czyzby szykowala sie jakas nowa madrosc etapu w naszym nieszczesliwym banderolin??

  18. Zerohero said

    Pan Michalkiewicz puszcza oko tam gdzie puszczanie oka nie ma sensu, a nawet może zostać odebrane jako duraczenie czytelnika. Chodzi oczywiście o rozwalenie przez tow. Macierewicza kilku limuzyn. Nie pierwszy raz towarzysze z PiS powodowani bezmyślnością i brakiem opanowania wykazują pogardę dla żywiołu i techniki.
    Po co snuć niczym nieuzasadnione sugestie, że to był zamach, spisek, że to jakieś kiejkuty dały głos? Komu ma to służyć, chyba budowaniu legendy ż-masona Mscierewicza…
    Panie Michalkiewicz!
    Nie każdy Pański czytelnik to bezkrytycznie zapatrzone cielę. Opanuj się Pan, bo nawet lekka firmuła felietonu ma pewne granice.

  19. Siekiera_Motyka said

    Ad. 18 – Też tak myślę. Jechali jak idioty bo im się do Warszawki spieszyło i zabrakło szczęścia na tych wspaniałych Polskich drogach. Zresztą, sam „pomagał” w ich budowie.

  20. Zerohero said

    https://adnovumteam.wordpress.com/2017/01/27/wojna-domowa-na-ukrainie-27-01-2017r-701-dzien-od-nowego-rozejmu/

    Samochód rządowy wiozący Antoniego Macierewicza uległ wypadkowi podczas drogi powrotnej z sympozjum naukowego zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

    Tam , w czasie wykładu szef MON podziękował swemu kierowcy, panu Karolowi:

    „Bardzo mu dziękuję. To kierowca. To on dokonał tego, że w godzinę i 45 minut dojechaliśmy z Warszawy do Torunia”.

    Natomiast minimalny czas bezpiecznego przejazdu na tej trasie powinien wynosić nie mniej niż 2,5 godziny, co świadczy o brawurze z jaką jechał pochwalony przez Macierewicz kierowca samochodu, którym on jechał.
    Brawurową jazdę kolumny samochodów jadących z Macierewiczem potwierdzają bezpośredni świadkowie wypadku jaki miał miejsce w Lubiczu. Według kilku relacji kolumna samochodów z Antonim Macierewiczem miała jechać w terenie zabudowanym z prędkością około 140 km/h. Nie dość tego, wjechała z tą prędkością na skrzyżowanie ze światłami mając tam światła czerwone.

    Łącznie w wyniku kolizji do jakiej tam doszło uszkodzone zostały dwa samochody rządowe i sześć aut prywatnych.

    Przybyła na miejsce zdarzenia policja również się nie popisała, bo jeden z funkcjonariuszy w bardzo agresywny sposób zaczął przeganiać świadków zdarzenia: „Pierwsze co, zaczął wymachiwać rękoma, krzyczeć ‚Wypad stąd’, ‚nie jesteście uczestnikami wypadku’ a nawet ‚Won stąd!’”- powiedział jeden ze świadków.

  21. Alina said

Sorry, the comment form is closed at this time.