Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dokąd zaprowadzą nas Dni Islamu?

Posted by Marucha w dniu 2017-01-27 (piątek)

Islam niejedno ma imię – twierdzi Margita Kotas w artykule będącym tematem numeru tygodnika „Niedziela”. Autorka przekonuje czytelników, że religii Mahometa nie można kojarzyć z przemocą, terroryzmem i prześladowaniami religijnymi.

Zadanie trudne, ale cóż, potrzeba takiej semantycznej ekwilibrystyki. Szczególnie podczas obchodów XVII Dnia Islamu w Kościele Katolickim w Polsce.

Jak co roku, z inicjatywy Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów wyznawcy obu religii organizują spotkania by „poznawać się” i „przezwyciężać stereotypy”. Będzie wspólna modlitwa oraz czytanie fragmentów z Pisma Świętego i Koranu.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nasi rodzimi ekumeniści i dialogiści są daleko w tyle jeśli chodzi o „otwieranie” Kościoła. Szczególnie jeśli przypomnimy sobie tegoroczne wydarzenia, do których doszło w katedrze St. Mary’s (Glasgow) szkockiego kościoła episkopalnego, w uroczystość Objawienia Pańskiego.

Chrześcijanie znają teksty biblijne opisujące szczegóły poczęcia i narodzin Pana Jezusa. Nie zawsze jednak zaznajomieni są z muzułmańską wersją tych wydarzeń. Nie są także przyzwyczajeni do tego, by tejże wersji słuchać w kościele. Szczególnie jeśli takie odczytanie odbywa się podczas Epifanii, czyli objawienia Jezusa jako Syna Bożego – co dla islamu jest całkowitym bluźnierstwem. A jednak to właśnie 6 stycznia zgromadzeni w katedrze wierni mogli usłyszeć muzułmańską wersję poczęcia i narodzenia Jezusa z Dziewicy Maryi zgodnie z 19 surą Koranu (wersety 16-35), którą zaśpiewała Madinah Javed.

Fragment ten opowiada o zwiastowaniu i poczęciu Pana Jezusa. Według sury 19, Maryja była zrozpaczona swoim stanem („Obym była umarła przedtem; obym była całkowicie zapomniana!” 19:23), pociesza ją dopiero mały Jezus, który w cudowny sposób przemawia do Niej twierdząc, że jest „sługą Bożym” („Zaprawdę, ja jestem sługą Boga!” 19:30). W ten sposób sura 19 jednoznacznie zaprzecza boskości Jezusa, zaprzecza jakoby był On Synem Boga („Nie jest odpowiednie dla Boga, aby przybrał Sobie syna”. 19:35), ucząc, że nasz Zbawiciel jest jedynie godnym szacunku prorokiem.

Wiara w fakt, że Jezus Chrystus to Syn Boży, jest osią oraz fundamentem wiary chrześcijańskiej we wszystkich jej odmianach – i katolickiej, i prawosławnej, i wreszcie protestanckiej. A jednak w święto Objawienia Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, w którym Bóg Ojciec ma upodobanie, w anglikańskiej katedrze wybrzmiały słowa bezpośrednio kontestujące najważniejszą prawdę naszej wiary (por. Łk 1:35).

Dlaczego tak się stało? Na stronie internetowej katedry można przeczytać, że wyznaje ona „teologię liberalną” oraz że prowadzi działalność duszpasterską, która jest „afirmatywna, inkluzywna, otwarta i nie osądza [nikogo]”. Zgodnie z tą liberalną teologią, odczytanie w czasie nabożeństwa bluźnierstw w języku arabskim było niczym innym, jak tylko aktem dialogu, otwarciem się, gestem dobrej woli wobec społeczności muzułmanów.

Wygląda na to, że tak zwany Kościół otwarty jest tylko formą przejściową w procesie ewolucji religijnej. Etapem wiodącym prosto do ideału współczesnej lewicy – multikulturowego synkretyzmu.

Co prawda, Kelvin Holdsworth, rektor St. Mary’s zaręcza, że nie chodzi o synkretyzm, ale o gościnność (We don’t do syncretism, we do hospitality), ale jednocześnie nie potrafi wyjaśnić, dlaczego gościnność wymagała odczytania świętokradczych wersetów w trakcie obchodów Epifanii. Z dumą podkreślił za to, że podobne wspólne czytanie świętych ksiąg odbywało się już wiele razy w przeszłości – nie tylko w katedrze, ale także i w innych kościołach. Miało prowadzić „do pogłębienia lokalnych przyjaźni, do większej świadomości rzeczy, które nas łączą [z muzułmanami] oraz do dialogu na tematy, które nas różnią”.

Nie skomentował też faktu, że żaden meczet w Szkocji (ani też w jakimkolwiek innym kraju) nie zorganizuje u siebie uroczystości religijnej, w trakcie której odczytany zostałby fragment Nowego Testamentu głoszący boskość Chrystusa. No, nie przesadzajmy! W trakcie której odczytany zostałby jakikolwiek fragment Nowego Testamentu, kropka. Gościnność obowiązuje przecież tylko jedną stronę.

Cała sprawa wzbudziła trochę kontrowersji, nie tylko w samej Szkocji, ale w całej wspólnocie anglikańskiej. Miała jednak bardzo smutny i wiele mówiący finał. Głos bowiem zabrał także osobisty kapelan królowej Elżbiety, Gavin Ashenden. Zauważył on, że wydarzenie było nie tyle próbą „budowania mostu, ile kapitulacją – i to kapitulacją w świętym miejscu, w świętym czasie w sposób, który upokarzał zmartwychwstałego Chrystusa”.

Kapelan podkreślił asymetrię gestów otwartości: „Błąd [wydarzeń w Glasgow] polegał na przekonaniu, że czytanie Koranu podczas nabożeństwa było gestem wzajemności, do której zobowiązana jest społeczność islamska. Wystarczy jednak zapytać w ilu meczetach przeczytano fragmenty głoszące boskość Jezusa podczas piątkowych modlitw. Odpowiedź brzmi: nigdzie. W żadnym z nich”.

Trzeba przyznać, że wypowiedź anglikańskiego duchownego była wyważona; komentował on jedynie fakty, nie zaś opierał się na przypuszczeniach czy pomówieniach. Nie znajdziemy w jego felietonie ani epitetów, ani dywagacji. Nie znajdziemy też niczego szczególnie odkrywczego bądź szokującego. A jednak reżim politycznej poprawności w Wielkiej Brytanii okrzepł już w bardzo dużym stopniu. Na tyle dużym, że to właśnie słowa chrześcijańskiego duchownego, nie zaś wydarzenie, na które były one tylko reakcją, uznano wystarczająco skandaliczne, by ich autor zmuszony został do rezygnacji z funkcji.

Sam Gavin Ashenden twierdzi, że ustąpił ze stanowiska kapelana brytyjskiej monarchini po dyskusji z Pałacem, aby mieć większą swobodę „wypowiadania się w imieniu wiary”. Innymi słowy, chciał prowadzić swoją teologiczną walkę indywidualnie, nie zaś jako pracownik „Korony”, ponieważ – jak sam twierdzi – „sukces monarchii zależy od tego, że królowa nie jest wciągana w konflikty polityczne lub kulturowe, ale pozostaje ponad nimi”.

Jest to, trzeba przyznać, smutna konstatacja ze strony duchownego, który uważa, iż nie wypada mu otwarcie stanąć po stronie chrześcijaństwa, w imieniu władcy posługującego się tytułem Obrońcy Wiary.

Każdy, kto odczuwa potrzebę obchodzenia Dnia Islamu w Kościele Katolickim powinien pamiętać o tegorocznych wydarzeniach z Glasgow. Incydent ów był bowiem symbolem tego, jak współczesne chrześcijaństwo otwiera się na innych do tego stopnia, że zatraca nie tylko poczucie celu, ku któremu taka otwartość miałaby prowadzić, ale wręcz poczucie własnej tożsamości.

Szczególnie katoliccy członkowie Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów powinni sobie wziąć głęboko do serca słowa Gavina Ashendena: „Powinniśmy, oczywiście dokładnie to robić – budować mosty zaufania, wzajemności i zrozumienia. Jednak mosty te daleko nas nie zaprowadzą, jeśli dzięki nim muzułmanie nie poznają Jezusa w taki sposób, który pozwoli im zastąpić Nim postać Mahometa”. Jeśli bowiem nie to jest celem tych corocznych spotkań, w niedługim czasie, wśród zapewnień o tym, że przecież czcimy „jednego Boga”, także w polskich świątyniach zabrzmią muzułmańskie modlitwy.

Monika Gabriela Bartoszewicz
http://www.pch24.pl

Odpowiedzi: 20 to “Dokąd zaprowadzą nas Dni Islamu?”

  1. Greg said

    No cóż, Niedziela dołączyła do Tygodnika Powszechnego, tfu!
    Proponuję tej pani zapoznać się z książkami Oriany Fallaci np. ,,Wywiad z sobą samą – Apokalipsa”
    lub Jean Alcader ,,Prawdziwe oblicze islamu”
    ,,Niedziela” powinna zmienić nazwę, proponuję ,,Sobota”

  2. Piskorz said

    re 1. O. Fallaci…to dobra propozycja. Czytałem jej 5 książek, ale nie pamiętam w której ostro opisuje Włochy pod najazdem
    dziczy muzułmańskiej..

  3. Mis z Okienka said

    Re: artykul,

    “Chrześcijanie znają teksty biblijne opisujące szczegóły poczęcia i narodzin Pana Jezusa. Nie zawsze jednak zaznajomieni są z muzułmańską wersją tych wydarzeń. Nie są także przyzwyczajeni do tego, by tejże wersji słuchać w kościele. Szczególnie jeśli takie odczytanie odbywa się podczas Epifanii, czyli objawienia Jezusa jako Syna Bożego – co dla islamu jest całkowitym bluźnierstwem. “

    Co tu mowic o muzulmanach.

    Przeciez wiekszosc duchownych w Watykanie (razem z Frankiem) tez uwazaja ze boskosc Pana Jezusa to propaganda.

    Nawet “konserwatywny” kardynal Burke powiedzial, ze wiekszosc obecnego “katolickiego” kleru to Arianie czyli Swiadkowie Jehowy albo tzw Kociarze (bo chodza po klatkach schodowych).

    ——
    Kociarze – pochodzi od „kacerze”.
    Admin

  4. Greg said

    ,,Kto otwiera drzwi islamowi, otwiera je Szatanowi! Kto pomaga islamowi (a pomagać, to także nie przeciwstawiać się), pomaga Szatanowi i przechodzi na jego stronę! Demon nigdy nie śpi, więc również nam nie wolno spać, nie wolno usypiać naszych sumień i milczeć wobec tak straszliwego niebezpieczeństwa, które gotowe jest spaść z ogromną furią na chrześcijaństwo.

    W dniu sądu staniemy osobiście przed obliczem Boga, który każe nam zdać sprawę z naszych uczynków.

    Niech zatem każdy, zgodnie ze swoim stanem i ze swoimi możliwościami, poszukuje konkretnych sposobów działania.

    Nie śpijmy – czas mija szybko!!!

    Cyt. z ,,Prawdziwe oblicze islamu”

    Co na to ,,Niedziela”
    ODPOWIE?

  5. ojojoj said

    Panie Greg, gdyby ogloszono Piatek dniem wolnym od pracy (dla maslimow to tak jak dla nas Niedziela), to zapewniam pana ze ani katolik, ani protestant, ani ateista, ani doslownie NIKT by temu nie zaprotestowal. Tak na zachodzie wprowadzono wolne Soboty. To powinno panu wystarczyc co jest dla zwyklego czlowieka wazniejsze od Boga. Bo kazda religia jest „cool”, a szczegolnie jak wszyscy maja z tego korzysc – a wiec w imie bogow, wiecej czasu na lenistwo (podkreslam – wolny dzien w imie roznych bogow, 1-sze przykazanie idzie do kosza)

    A tak wogole to od Poniedzialku do Soboty powinno byc wolne od pracy – odwrotnosc Niedzieli u satanistow. W koncu to tez religia. Czy mysli pan ze ktos zaprotestuje?

  6. NICK said

    Każdy człowiek, na wzór, pracuje siedem dni w tygodniu.
    Znajdując czas, koniecznie, na dzień siódmy. Boży. Dla Jego Chwały.
    Nie chce mi się wierzyć, że sam Bóg wziął sobie, kiedykolwiek, urlop… .

  7. Dokąd zaprowadzą nas Dni Islamu? – Do nikąd, proszę Margity Kotas.
    Są tymczasem elementem przyśpieszającym marsz do wielkiego, zbiorowego nieszczęścia.
    Pani poczciwe rojenia na temat różnych twarzy islamu mogłyby budzić politowanie, gdyby nie rozbrajały jeszcze trochę umysły tępe, niechętne lekturze i zawsze gotowe do gdakania w rodzaju „byle nasza wieś spokojna”.

    * * *

    Pokusa zabawienia się jedną literą z nazwiska „niedzielnej” autorki jest głupawa, ale natrętna.
    A więc – raz jeszcze: NIE ISTNIEJE ŻADEN UMIARKOWANY ISLAM.

    Już miałem okazję namawiać Gajówkowiczów do lektury mojego, raczej zwięzłego, ilustrowanego artykułu „Całowanie Koranu? Znowu? Wciąż? „, tutaj: .http://rozpuszczalnik.blogspot.fr/2015/01/caowanie-koranu-znowu-wciaz.html .

    Spis rzeczy:
    I. Asyż, Dni Islamu i tutti frutti
    II. Prorok Mahomet (Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib)
    III. Islam – modus operandi
    IV. Westchnienie końcowe

    To końcowe westchnienie brzmi:
    Wspomnę już tylko, że Mahomet wybrał się do „siódmego Nieba” na koniu i że ten cudowny koń nazywał się Burak.

    I westchnę:
    Kto ma uszy, niechaj słucha (Mt 13, 43)
    kto ma oczy, niech patrzy
    kto ma rozum, niech używa
    kto jest durny, niech zmądrzeje
    kto jest w głupocie uparty, niech wie, że strasznie go los pokarał…

  8. Yah said

    A co pisał o herezji izmaelitow Św. Jan Damasceński ?

    ” Istnieje i do dziś panujący zwodniczy kult izmaelitów, który jest zwiastunem antychrysta. Wywodzą się od Izmaela – rodzonego dziecka Hagar i Abrahama – dlatego nazywają sie on hagarenami i izmalelitami. . Saracenami nazywają sie od słów Sara i „ogołocony” , dlatego , że Hagar powiedziała do anioła – „Sara wyrzuciła mnie ogołoconą”.
    Sa oni bałwochwalcami i czcza Gwiazdę Poranna i Afrodytę, która nazywają w swoim języku Chabara, to znaczy Wielka.
    Az do czasów Herakliusza jawnie byli bałwochwalcami a od tego czasu i dotychczas zjawił się wśród nich pseudoproprok zwany Mamedem. On przez przypadek zapoznał się ze Starym i Nowym Testamentem i niby był związany z jakim ariańskim mnichem, a potem stworzył własną herezję.. Zjednawszy sobie lud przez to, że wydawał się bogobojny, trąbił, iż pismo z nieba mu zostało zesłane przez Boga. Naskrobawszy w swej księdze jakieś rozprawy śmiechu warte przekazał je im do czczenia (…)” …. tak jeszcze trzy strony, a była to jedna ze 100 herezji opisanych przez świętego.

    No i jak się ma ten święty do tego całującego „rozprawy śmiechu warte” ?

  9. Korekta (ad 7)

    Podobno pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł (osobiście wolę spostrzeżenie, że koty „miłują” prędko, ale kocięta rodzą się ślepe.)

    Wspominam to, bo zmaltretowałem gramatykę polską w zdaniu, które powinno brzmieć:
    „Pani poczciwe rojenia na temat różnych twarzy islamu mogłyby budzić politowanie, gdyby nie rozbrajały jeszcze trochę umysłów tępych, niechętnych lekturze i zawsze gotowych do gdakania w rodzaju „byle nasza wieś spokojna”. „

  10. Maćko said

    Islam? Doktryna wojenna do opanowania Swiata, 270 mlionów zamordowanych, glówne zródlo niewoli Afrykanczyków:

  11. Tamtaki said

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jah
    …Jah (hebr. יה) – lub Yah, skrócona forma biblijnego imienia Bożego Jahwe, pojawiająca się w Biblii.

  12. Mis Z Okienka said

    re 3

    “Kociarze – pochodzi od „kacerze”.
    Admin”

    A to dopiero!!

    Czyli mozna tak nazywac wszystkich modernistow jawnych i utajonych.

  13. Piskorz said

    re 7..B. dziękuję..pozdrawiam.

  14. antonio said

    Wiec chyba juz nigdy nie wezme niedzieli do reki chociaz chyba nigdy jej nie kupowałem ,no moze raz a teraz nawet nie wezme do reki .”Po owocach ich poznacie ” Amen !!!!!

  15. Izaurus said

    Czytać hadko! Jakby GóWno-borcze utrwalało pojęcia. teraz dajcie mi „popalić”.

  16. Greg said

    W temacie.
    Jest jeszcze kapitalna książka Pawła Lisickiego ,,Dżihad i samozagłada zachodu”

  17. Wg tej książki islam został stworzony przez Żydów, żeby powstrzymać i odwrócić chrystianizację. Owa książka była wręcz niszczona przez modernistów po SW II.
    http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016483-23010001__PZTA_2.html

  18. O żydowskiej genezie islamu pisze też Tadeusz Gluziński w „Zmierzchu Izraela” (rozdział „Narodziny islamu”)
    https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/zmierzch-izraela.pdf

  19. Boydar said

    „… wg tej książki islam został stworzony przez Żydów, żeby powstrzymać i odwrócić chrystianizację …” – KOG (17)

    aby dojść do takiej konkluzji nie trzeba ani książki ani księgarni; wszystko co stworzyli żydzi miało powstrzymywać chrystianizację. I wszystko co ją odwracało, stworzone było przez żydów.

  20. Bobolanin said

    Czy to idiotyzm to czy zaplanowana autodestrukcja?

Sorry, the comment form is closed at this time.