Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czekamy na Naszą Złotą Panią

Posted by Marucha w dniu 2017-01-29 (niedziela)

25 stycznia odbyło się kolejne, a tak naprawdę – pierwsze posiedzenie Sejmu po słynnej blokadzie mównicy, którą „w obronie demokracji i wolności słowa” podjęli opozycyjni posłowie z PO i Nowoczesnej Pana Rysia, a którym w charakterze „zagniewanego ludu” mieli basować zwołani pod Sejm w trybie alarmowym konfidenci z KOD, z Najstarszym Kiejkutem III Rzeczypospolitej, czyli panem generałem Markiem Dukaczewskim na czele.

Pierwsze posiedzenie Sejmu po zdjęciu blokady polegało bowiem na ogłoszeniu przerwy do 25 stycznia – no a 25 stycznia Sejm obradował już normalnie.

Nikomu nie przychodziło do głowy, by walczyć o demokrację, czy wolność słowa i zobaczyliśmy zwykłą, sejmową rutynę. Cóż takiego się stało, dlaczego z płomiennych obrońców demokracji uszło powietrze?

Złożyło się na to kilka zagadkowych przyczyn, wśród których na pierwszym miejscu wymieniłbym Mocną Rękę, która wcisnęła hamulec, w następstwie czego Komisja Europejska nie podjęła żadnych stanowczych decyzji wobec Polski.

Po drugie – zmarnowany został moment zaskoczenia, bo prezes Kaczyński, którego uważam za wirtuoza intrygi, przeprowadził jednak głosowanie nad ustawą budżetową i w rezultacie pozór legalności, na którym autorzy zamachu stanu zamierzali oprzeć całą operację, ani przez moment nie zaistniał, więc w tej sytuacji zaprezentowanie posłów blokujących sejmową mównicę w charakterze alternatywnego ośrodka władzy, który zaapelowałby o międzynarodowe uznanie, nie wyglądał przekonująco.

Bo założenie – jak przypuszczam – było takie, że opozycyjni posłowie zaprezentują się („Tu jest Polska!”), jako alternatywny, a właściwie nie „alternatywny”, ale jedyny demokratyczny ośrodek władzy, który Komisja Europejska 21 grudnia by uznała za reprezentatywny dla Polski – co byłoby wstępem do realizacji „klauzuli solidarności” z traktatu lizbońskiego.

Ale zmarnowanie momentu zaskoczenia nie miałoby większego znaczenia, gdyby nie Mocna Ręka, która wcisnęła hamulec. Okazało się, że bezkrólewie w USA wcale nie jest tak głębokie, jak to Naszej Złotej Pani przedstawiał finansowy grandziarz, więc jeśli nawet Nasz Najważniejszy Sojusznik wciągnął starych kiejkutów na listę „naszych sukinsynów”, to przecież nie po to, by w atmosferze zamachu stanu Niemcy przywracały na pozycję lidera polityczną ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego.

W polityce fakt, to jak w religii dogmat; nie dyskutuje się z nimi, tylko przyjmuje do wiadomości, więc pod wrażeniem siły, z jaka Mocna Ręka wcisnęła hamulec, Niemcy najwyraźniej pogodzili się z istnieniem Jarosława Kaczyńskiego. Wymownym dowodem, że tak się stało, jest oczekiwana 7 lutego wizyta Naszej Złotej Pani w Polsce, kiedy to oprócz spotkania z prezydentem Dudą i panią premier Beatą Szydło, spotka się ona też z prezesem Kaczyńskim.

Skoro tedy ustało niemieckie zasilanie, to nic dziwnego, że z niedoszłych zamachowców stanu uszło powietrze.

Ale oczywiście nie tylko Niemcy palili pod tym kotłem, bo swój udział miał w tym również stary żydowski finansowy grandziarz, który najwyraźniej nie może przeboleć utraty miliarda dolarów z powodu wygranej Donalda Trumpa i dokazuje ile wlezie.

Tego samego dnia, gdy Sejm dał pokaz parlamentarnej rutyny, żeby nie powiedzieć – nudy – „w całej Polsce” odbyły się demonstracje „studentów” pod hasłem: „Kopnijmy władzę w kaczy kuper”. Tak w każdym razie relacjonowała to żydowska gazeta dla tubylczych Polaków, w której grandziarz od niedawna ma ponad 11 procent udziałów.

Co za „studenci” demonstrowali – trudno zgadnąć, bo większość autentycznych organizacji studenckich od tych demonstracji się publicznie zdystansowała w specjalnych oświadczeniach.

Pewne światło na tę sprawę rzuca deklaracja anonimowych organizatorów protestu, że nie są przez nikogo finansowani. „Nie wierzę nie zdementowanym informacjom” – powtarzał rosyjski minister spraw zagranicznych cesarza Aleksandra II, książę Gorczakow, więc podejrzewam, że za tymi gorliwymi zaprzeczaniami kryło się złoto starego żydowskiego grandziarza i dlatego cała ta demonstracja była większa w żydowskiej gazecie dla Polaków, niż w rzeczywistości.

Bo w rzeczywistości była to raczej mizeria, a niezamierzonego akcentu komicznego dostarczył udział pułkownika Adama Mazguły, który w charakterze studenta demonstrował bodajże w Krakowie. O ile pułkownika Mazgułę można uznać za weterana stanu wojennego, to jego młodsi koledzy-demonstranci są dowodem na to, że „rosną młode kadry związku kombatantów”. [Coś pięknego! – admin]

Zanim tedy do Warszawy przybędzie Nasza Złota Pani, żeby z prezesem Kaczyńskim ustalić jakiś modus vivendi do czasu, gdy wyjaśni się, jakie właściwie zamiary względem Europy i niemieckiej w niej hegemonii ma amerykański prezydent Trump – opozycja rajcuje się wypadkiem, w jakim niedaleko Torunia uczestniczył minister Antoni Macierewicz. Kolumna samochodów z ministrem wjechała w grupę aut oczekujących na czerwonym świetle.

Kilka samochodów zostało zniszczonych, kilka osób lekko poturbowanych, ale poza tym nikomu nic się nie stało i minister Macierewicz nawet nie spóźnił się na uroczystość uhonorowania prezesa Jarosława Kaczyńskiego tytułem Człowieka Wolności roku 2016, jaki przyznała mu redakcja tygodnika „W sieci” braci Karnowskich. W tym celu minister Macierewicz musiał przebyć 200 km w półtorej godziny, co dobrze świadczy nie tylko o sprawności ministerialnych kierowców, ale i jakości polskich dróg. Wreszcie – czegóż to nie robi się dla prezesa Kaczyńskiego, no i oczywiście – dla Wolności?

Tymczasem opozycja domaga się podjęcia energicznego śledztwa – kto mianowicie prowadził samochód wiozący ministra. Najwyraźniej podejrzewają, że on sam osobiście – a wtedy można by mu przynajmniej wlepić mandat i chociaż tak odegrać się za zablokowanie zakupu francuskich śmigłowców Caracal, które może mieć nieprzyjemne następstwa. Chodzi oczywiście o rysującą się konieczność zwracania łapówek, które prawdopodobnie zostały już dawno wydane, więc jeśli Francuzi stracą cierpliwość, to mogą pojawić się rozmaite śmierdzące dmuchy.

Ciekawe, że opozycja nie domaga się energicznego śledztwa w sprawie wypadku drogowego, w którym zginął poseł Kukiz 15 Rafał Wójcikowski. Podobno przed tym wypadkiem odwiedzili go jacyś dwaj smutni panowie, którzy odradzali mu interesowanie się zakupem akcji pewnej spółki, a jakby tego było mało, to nieboszczyk poseł w dodatku gmerał przy ustawie hazardowej.

Warto przypomnieć, że ta ustawa, której przez całe lata nie można było uchwalić, została uchwalona w ekspresowym tempie dwóch tygodni zaraz po zakończeniu „afery hazardowej”, której – jak się potem okazało – wcale „nie było” – a regulacje zostały tam tak pomyślane, że hazardem mogły zajmować się tylko stare kiejkuty, albo osoby przez nich wskazane.

Lepsze jest wrogiem dobrego, więc jeśli poseł Wójcikowski chciał tę ustawę ulepszyć, to nic dziwnego, że miał wypadek. Energiczne śledztwo będzie prowadzone, a jakże, ale myślę, że zakończy się umorzeniem z powodu nie stwierdzenia działań „osób trzecich”, podobnie jak umorzeniem dochodzenia zakończyła się sprawa kradzieży mojego samochodu, Skoro złodzieje się nie zgłosili, to cóż innego można było w tej sytuacji zrobić? Zatem – czekamy na wizytę Naszej Złotej Pani.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Odpowiedzi: 15 to “Czekamy na Naszą Złotą Panią”

  1. mechanik Józek Zlota Ra,czka said

    Mocarna a tajemnicza Mocna Reko!
    Okaz swoja tozsamosc i zdeklaruj sie!

    Ty, Mocna Reko, to te hamulce wciskasz Niemiaszkom z zyczliwosci wobec Polakow i w ich, Polakow, interesie czy tez wrecz przeciwnie, stawiasz szlaban Niemieszkom bys tylko ty i wylacznie ty sama mogla nachapac sie polskich dóbr?
    To jak jest z toba, Mocarna Reko?

  2. klapucjusz said

    „Kilka samochodów zostało zniszczonych, kilka osób lekko poturbowanych, ale poza tym nikomu nic się nie stało i minister Macierewicz nawet nie spóźnił się na uroczystość uhonorowania prezesa Jarosława Kaczyńskiego tytułem Człowieka Wolności roku 2016, jaki przyznała mu redakcja tygodnika „W sieci” braci Karnowskich. W tym celu minister Macierewicz musiał przebyć 200 km w półtorej godziny, co dobrze świadczy nie tylko o sprawności ministerialnych kierowców, ale i jakości polskich dróg. Wreszcie – czegóż to nie robi się dla prezesa Kaczyńskiego, no i oczywiście – dla Wolności?”

    A jak to świadczy o poszanowaniu Macierewicza dla zdrowia, życia i mienia Polaków korzystających z tych dróg, to cię już stary wuju nie obchodzi. Ty masz Polakom kołysanki śpiewać na starą nutę.

    ——
    Aleś Pan głupi…
    Jak nie wyłożą kawy na ławę, to Pan nie załapie.
    Admin

  3. klapucjusz said

    „Aleś Pan głupi…
    Jak nie wyłożą kawy na ławę, to Pan nie załapie.
    Admin”

    Pan raczej nie załapał, co opublikował na swojej stronce.

  4. klapucjusz said

    Ciekawe, czy stary i mądry gawędziarz też urządzałby sobie podśmuiechujki jakby mu kogoś w rodzinie rozjechali przy okazji.

  5. Marucha said

    Re 3, 4:
    Nie zawracaj Pan d**y.

  6. Tadeusz said

    @5 Marucha
    Oczywiście autor (St.M.) powinien wyraźnie i tłustym drukiem napisać że potępia zbyt szybką jazdę, ponieważ jest niebezpieczna dla życia, zdrowia i kalectwa, a także mienia osób postronnych. Dobrze by było. żeby to powtórzył ze trzy razy dla pewności. Dla mniej lotnych osób.

  7. Teo said

    # 6 „Oczywiście autor (St.M.) powinien wyraźnie i tłustym drukiem. Dla mniej lotnych osób.”.

    Tu nie ma problemu z „lotnoscia”, to nakazuje prosta ludzka przyzwoitosc, o ile ktos to rozumie.

  8. Peryskop said

    No i tu już bez ogródek wyszedł z red. St. M. cały narcyzm.
    Pana Wełny.

  9. revers said

    Pan Stasiu bedzie mial ale Zlotego Pana Szulca, ktory startuje na kannclerza, tym razem Judeoreichu, a tacy niemcy jak Gabriel w polochu i uniznie rezygnuja z kandydatury.

    Dla przypomnienia dla j.m.p. Szulca uchodzcy sa zlotem, tj. do przerobienia za zloto i precyzoria lub wysokie datki w $$$$, co moze dotyczyc guberni P, a czesciowo dotyczy.

  10. Syjon Michalkiewicz czekał na wojska U.S. Army i teraz jest w skowronkach, że przyjechały. Jak można promować tego krypto-PiSiura?..

    Czy Pan aż tak nie rozumie ironii i sarkazmu???
    Boże… biedny Michalkiewicz, myśli że pisze dla inteligentnych ludzi…
    Admin

  11. Isreal said

    niezły klapucjusz …

  12. Isreal said

    ad9 ten najniższy (pewnie najwyższy) jak przebieraniec …

    ale ustawiają

  13. Isreal said

    pieski szczekają – Michalkiewicz pisze dalej

  14. Marucha said

    Re 13:
    Panie Isreal, ręce opadają….

    Jeden wysnuwa wnioski, że Michalkiewicz robi sobie podśmiechujki z wypadków drogowych, ponieważ nie napisał wprost i jawnie, że są niebezpieczne.
    Drugi – że Michalkiewicz popiera obecność jankeskich żołnierzy w Polsce.

  15. Isreal said

    „i nic nie zrobisz, nic nie zrobisz”

    tego bluesa trzeba czuć 😉

Sorry, the comment form is closed at this time.