Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sully, czyli pochwała indywidualizmu

Posted by Marucha w dniu 2017-01-30 (poniedziałek)

Jestem skrajną indywidualistką. Wybierałam sobie zawsze takie dziedziny sportu jak jeździectwo czy turystyka kwalifikowana (zostałam kiedyś pouczona, że tak się powinno nazywać swobodne poruszanie się w różnych górach świata z użyciem sprzętu i tego się trzymam) gdzie liczy się wysiłek indywidualny, a nie zespołowy.

W dodatku sport uprawiałam zawsze wyłącznie dla przyjemności a nie dla wygranej czy dla rywalizacji z kimkolwiek. Kolektyw, kolektywne decyzje, wszelkie procedury związane z działaniem zbiorowym wywołują u mnie reakcje wręcz alergiczne.

Łatwo to wytłumaczyć faktem, że dorastałam we wczesnym PRL gdzie karmieni byliśmy do mdłości sowieckimi hasłami i ideałami. Do znudzenia wpajano nam hasła Majakowskiego z poematu o Leninie: единица –вздор, единица – ноль (jednostka to bzdura, jednostka to zero) i zmuszano do praktyk rodem z Makarenki takich, jak ocenianie ucznia przez klasę, samokrytyka składana przed klasą, czy wyznaczanie uczniowi kary za przewinienia przez klasowy kolektyw.

Kto tego nie zna z autopsji nigdy nie zrozumie dlaczego podobne praktyki budzą w ofiarach PRL aż taką nienawiść. Najlepszym tego dowodem jest obecnie dopuszczanie oceniania uczniów przez kolegów z klasy (ocena koleżeńska i samoocena). Duch Makarenki unosi się nad polską szkołą.

Indywidualne decyzje i indywidualną odpowiedzialność zastąpiły w życiu społecznym procedury. Ordynator szpitala w którym zmarło dziecko nie objęte właściwą opieką oświadczył publicznie, że zachowane zostały procedury. „ Zatem jeżeli dziecko zmarło zgodnie z procedurą to wszystko jest w porządku?” – dopytywała się dociekliwa dziennikarka, a lekarz spokojnie potwierdził.

Procedury zdominowały wszelkie dziedziny życia społecznego związane z ryzykiem gdyż zgodność postępowania z procedurą chroni przed odpowiedzialnością prawną. Współcześnie nie ma miejsca na dylematy moralne lorda Jima, na indywidualną odpowiedzialność za swoje czyny. „Jeżeli mam do wyboru utratę pacjenta w zgodzie z procedurami albo uratowanie go w sposób sprzeczny z procedurą wybieram utratę pacjenta. A właściwie inaczej, robię to do czego zmuszają mnie przepisy i niech się dzieje wola Nieba” – powiedział mi zaprzyjaźniony lekarz.

Dziedziną szczególnie zdominowaną przez procedury jest lotnictwo. Każdy pilot przed startem odczytuje tak zwaną check-listę (listę sprawdzającą) czyli zestaw koniecznych czynności. Każdy przed lądowaniem porozumiewa się z wieżą i wykonuje jej polecenia nawet jeżeli wieża jest jak w Smoleńsku obskurnym baraczkiem, lampy sygnalizacyjne wiszą na sznurkach, a przekazywane przez wieżę informacje i polecenia (jesteście na kursie i na ścieżce) mają wątpliwą wartość. [Przypominamy, że przedtem wieża wyraźnie oznajmiła, że NIE MA warunków do lądowania, lecz nikogo nie może zmusić do posłuszeństwa, ani „odpędzić”, jak to wyraził idiota Macierewicz. Posłuchanie się wieży zapobiegłoby katastrofie. – admin]

Sytuację pogłębia skomputeryzowanie samolotów i zautomatyzowanie wielu czynności. Nie znam się na samolotach, ale najbezpieczniej czuję się w samochodzie, w którym okna otwierają się korbką i który można korbą odpalić Zdarzyło mi się w zimie przy 25 stopniowym mrozie jechać przez wiele godzin z oknem samochodu przesłoniętym tylko kurtką gdyż z przyczyny awarii komputera nie dało się tego okna zamknąć i od tego czasu ufam tylko rozwiązaniom technicznie najprostszym.

Dlatego tak ogromne wrażenie zrobił na mnie wyczyn kapitana Chesley Sullenberga, który zwodował airbusa na rzece Hudson ratując w ten sposób życie załodze i wszystkim bez wyjątku pasażerom. Tuż po starcie w wyniku zderzenia ze stadem ptaków przestały działać oba silniki samolotu. Wieża poleciła pilotom lądowanie na lotnisku Teterboro jednak Sully wiedząc, że nie jest w stanie tam dotrzeć, zdecydował się na własną odpowiedzialność lądować lotem szybowcowym na szerokiej części rzeki Hudson. Podobno dość brutalnie zakończył rozmowę z wieżą polecając, aby nie przeszkadzano mu w skomplikowanym manewrze.

Uświadommy sobie ile razy znaleźliśmy się w sytuacji gdy mogliśmy rozwiązać jednym cięciem jakiś problem, tak jak Aleksander Macedoński węzeł gordyjski, ale odstąpiliśmy od tego pod presją otoczenia przyzwyczajonego do biurokratycznych procedur, biurokratycznej hierarchii i zbiurokratyzowanych struktur.

Jeden z moich znajomych z Gdańska, alpinista przemysłowy i żeglarz jadąc kiedyś do Tczewa wąską szosą trafił na karambol. Energicznie zajął się ewakuacją poszkodowanych z pojazdów i udzielaniem im pierwszej pomocy. Przybyłe na miejsce zdarzenia straż pożarna i pogotowie oddały się bez słowa pod jego komendę. Kiedy jednak policjanci zaczęli pytać go o rozkazy tytułując w dodatku panem inspektorem, zrozumiał, że został wzięty za jakąś ważną figurę w cywilu i się przestraszył, że ktoś się do niego przyczepi. Dyskretnie starał się wycofać z miejsca zdarzenia, ale nie pozwolili na to dziennikarze ujęci sprawnym przeprowadzeniem akcji ratunkowej. Do końca musiał grać rolę ważnej figury incognito, gdyż rozumiał, że gdyby bez jego komendy zmarło wiele osób, byłoby to z punktu widzenia prawa zupełnie w porządku, natomiast osoby te zostały uratowane w pewnym sensie nielegalnie.

Znam podobne sprawy z autopsji. Kiedy za głębokiego PRL zgłosiłam się do szpitala przy ulicy Żelaznej w Warszawie do porodu, nie zostałam przyjęta gdyż zapomniałam zabrać z domu skierowania od prowadzącego ciążę lekarza. „Czy bez tego idiotycznego papierka dziecko się nie urodzi?”- zapytałam zniecierpliwiona. „Urodzi się, urodzi, ale będzie nielegalne” – odpowiedział zachwycony swoim dowcipem dyżurny lekarz.

Kapitana Sullenberga zamiast podziękowań spotkały zarzuty. Sceny rozprawy przed Narodową Radą Bezpieczeństwa Transportu, wypowiedzi dyspozycyjnych ekspertów, usiłujących udowodnić, że jeden silnik maszyny pozostawał sprawny, a lotnisko Teterboro było w zasięgu samolotu, to po doświadczeniach ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej najbardziej dla mnie dramatyczne sekwencje filmu „Sully”, który właśnie schodzi z naszych ekranów. Widać było jak na dłoni, choć nikt tego nie sformułował explicite, że eksperci nie potrafili pogodzić się z sukcesem wielkiego indywidualisty i znakomitego fachowca, kapitana Sully.

Izabella Brodacka-Falzmann
http://naszeblogi.pl

Choć sam jestem raczej zwolennikiem indywidualizmu, byłbym głupcem, gdybym nie rozumiał konieczności pracy zespołowej na ogromnych obszarach naszej rzeczywistości. Autorka wydaje się ową konieczność lekceważyć, posługując się dobranymi przykładami, na które wszak można znaleźć jeszcze więcej kontrprzykładów – począwszy od starej bajki o rzepce.
Admin

Odpowiedzi: 67 to “Sully, czyli pochwała indywidualizmu”

  1. Ciekawski said

    Ciekawe jak w łóżku wygląda jej indywidualizm. Czy jest np. bateryjny, czy może ręczny?

    Niesmaczne.
    Admin

  2. Joe said

    Sloneczny p.Ciekawski,sloneczny…

  3. RomanK said

    Emmmpastrem bzdremmm …Hollywood swoje a zycie swoje /
    Kapt.”Sully” jest bohaterem Ameryki…i nic tego nie zmieni..a przesluchanie w komisji bylo poprostu wypelnieniem prawa i przepisow. Niczym w procesie beatyfikacyjnym zawsze jest advocate diablo…i tam tez to musialo byc…
    Sully nie jest zadnym indywidualista..ale starym pilotem i nie uprawial tego- jako sport, ale odwalal zwykla -swoja robote, za ktora czul sie odpowiedzialnym…
    Co raczej nie upodabnia go do pan Falcman..ale raczej do juhasa co majac warunki gorskie zamiast sportu wybrac sobie mogl co najwyzej miejsce na holii dla swoich owieczek….i czy osloni sie od deszczu sobie derka, czy gunka…:-))
    Czy tez mogl sobie wbrac zgrzeblo , ktorym czesal konia dla wybrednych panienek indywidualistek z komitetow, ktoreych rodzicow stac bylo nie tylko na bulke z pasztetowka ,ale i nauke jazdy konnej:-))) w gebokim stalinizmie:-))
    A experci….pani Falcman…nie tylko ze sie pogodzili , ale i nagrodzili kapitana ” Sully” lacznie z najwyzszym orderem, jakim dysponuje USA.

    ——
    Dobrze, że Pan to napisał, Panie Romanie.
    Ta Pani Iza nie jest głupia, ale pewnych rzeczy nie rozumie.
    Admin

  4. Zerohero said

    …najbardziej dla mnie dramatyczne sekwencje filmu „Sully”, który właśnie schodzi z naszych ekranów

    Odnoszę wrażenie, że autorka była pod ogromnym wrażeniem filmu kinowego, a film przedstawiał romantyczną wizję pilota-bohatera. Nie wiem jak było naprawdę, ale wiem jaką siłę oddziaływania ma kino. Wielki ekran, wspaniałe nagłośnienie, w patetycznych momentach muzyczka patetyczna, we wzruszających – wzruszająca. No i idą ciarki po plecach, idzie po gaciach. Mózg się wyłącza. Kochamy pozytywne postaci, nienawidzimy złych. Magia ekranu.
    Szczególnie „magiczne” jet Hollywood. Dojrzałego widza cała ta „magia” tylko wkurza.

  5. Wełna said

    Zastanawiam się co chciał nam przekazać Gospodarz, zamieszczając te wypociny babci mitomanki.

  6. Tomek said

    Autorka ma takie nazwisko jakie ma. Funkcjonuje od urodzenia w pasożytnicznym etnosie szlachecko-żydowskim, jak powiedziałby Lew Gumilow. I chrzani.

    Cały konflikt jednostka-kolektyw jest w dużym stopniu wydumany.

    Woźnica samolotu podjął decyzję w oparciu o dane jakimi dysponował. Wylądował na rzece bo się szkolił na symulatorze z lotu szybowcowego. Szkolił się na symulatorze bo kiedyś zadecydował o tym jakiś kolektyw. Musiał się z tej decysji wytłumaszyć bo to nie był jego samolot. Wszystko to ma jakiś sens.

    To samo ratownik. Działał w cywilu a kolektyw mu się podporządkował bo uznał go za osobę kompetentną.

    Autorka robi ludziom wodę z mózgu na sposób żydowski.

  7. Siekiera_Motyka said

    Nie znam tej Pani ale wydaje mi się ze jest to Polka.

    „Po roku 1989 sprawująca rząd dusz Gazeta Wyborcza konsekwentnie utrwalała w świadomości zbiorowej ten szlachetny stereotyp. Choć na pytanie czy aby pozbyć się komunizmu należy zmienić strukturę, czy ludzi istniała prosta odpowiedź „ i strukturę i ludzi” wytresowano nas wszystkich w duchu Św. Augustyna. Gazeta Wyborcza musiała mieć wyjątkowy talent kaznodziejski jeżeli zdołała ludzi przekonać, że zaciekły komunista- niezależnie od tego jakie zbrodnie ma na sumieniu- przy innej organizacji życia społecznego, w innej strukturze stanie się równie zaciekłym antykomunistą, a przede wszystkim, że wystarczy deklaratywnie potępić poprzednią strukturę żeby zachować wszelkie prawa obywatelskie. Tylko dzięki wdrukowaniu w świadomość, a może w podświadomość zbiorową podobnych tez zgodziliśmy się, że Jaruzelski został prezydentem, a Kiszczak człowiekiem honoru. ( ja tam się nie zgadzałam, ale cóż mogłam zrobić, biedny żuczek).

    Ten sam manewr był zresztą w Polsce powojennej ćwiczony od dawna.

    Wystarczyło, żeby potępić abstrakcyjny czyn, a automatycznie stawało się świętym. Siebie i swojej rodziny nie było trzeba potępiać. Na tej zasadzie, po wydrukowaniu „Poematu dla dorosłych”, Ważyk stał się opozycjonistą, Mazowieckiemu zapomniano zbrodnicze szczucie na Biskupa Kaczmarka, a Szymborska została narodową wizytówką.

    Dokładnie na tej zasadzie Bauman zostaje teraz doktorem honoris causa polskich uczelni.

    Jak świat światem mordercę, gwałciciela, zdrajcę obejmowała anatema. Między innymi dlatego, żeby nie miał okazji powtórzyć swego czynu. Teraz kobieta, która zatłukła pasierba pasem, po formalnym zatarciu kary może pracować w oświacie. I znajduje gorliwych obrońców.”

    https://www.polishclub.org/2013/09/02/izabela-brodacka-falzmann-sw-augustyn-i-bauman/

    „Chciałabym, żeby w Polsce szosy wyglądały tak jak na Białorusi, żeby było tak czysto, żeby podobnie jak na Białorusi nie istniał problem mieszkaniowy, żeby z takim pietyzmem były traktowane zabytki i remontowane miasta. Aby się o tym przekonać wystarczy przejechać te 200 kilometrów. Bardzo ciekawe jest, że Białorusini całkowicie pozbawieni są resentymentów wobec warstw kiedyś uprzywilejowanych. Wręcz przeciwnie, rozumiejąc, że tożsamość narodowa buduje się wokół kultury anektują niejako magnacką kresową kulturę.”

    https://www.polishclub.org/2016/11/13/izabela-brodacka-falzmann-skrzyzowania-historii/

  8. Lovshak Ruskij Agient said

    Pytanie, czy pilot piloci smoleńscy byli indywidualistami, że zlekceważyli bou ducha winnych ruskich sałdatów, jak to mówi debil Maciorewicz że ich nie odpędzilili z lotniska…. no debil i psychopata …. bo nie odpędzili….. czy może byli Panowie piloci wspaniałymi indywidualistami tylko tek kurewski terror równego królom Lecha, jak groził i wyzywał ich kolegę od tchórzy …..w Gruzji …. ichg sparaliżował,…. czyli byli sparaliżowani strachem, nie byli indywidualistami albo przeszli na stronę PiS konformizmu…. Gdzie był psychool Maciorewiocz, podobno spier…. do Polski jako pierwszy…. żałosny małostkowy typek……

  9. Zerohero said

    To jest wdowa po Michale Falzmannie – kontrolerze NIK zamordowanym w 1991 przez reżim III RP w sprawie FOZZ. Nie znam jej poglądów. Wspominam na wypadek gdyby ktoś nie wiedział.

    Ona jest, z tego co wiem, w porządku.
    Admin

  10. Alina said

    Pani Falzmannowa pisze o naturalnych zachowaniach ludzkich w sytuacjach ekstremalnych, w których bezsensowne są różne wymyślne i długaśnie opisane procedury.
    Po prostu środki postępowania w tych sytuacjach powinien dobrać każdy człowiek stosownie do okoliczności i możliwości.
    Nie napisała tego wprost, ale to się rozumie samo przez się, że jedyną procedurą jest zrobienie wszystkiego co możliwe do osiągnięcia celu.
    Nie zajmowała się tym razem współpracą społeczną, tylko procedurami, które okazują się nie tylko bezsensowne, czasem wręcz zabójcze, ale mają jeszcze jedną, najważniejszą cechę; w przypadku np. lekarzy, którzy ratują życie postępowanie wbrew logice, ale zgodnie z procedurami, zapewnia im bezkarność w przypadku śmierci pacjenta – którym MOŻE BYĆ KAŻDY Z NAS!!!!!! Bo kogo ukarz sąd? Procedury?

    Pani Falzmannowa jest wdową po Michale Falzmannie, który został zamordowany po tym jak wykrył i ujawnił aferę FOZZ, jak chciał przesłuchiwać Balcerowicza, jak chciał to ujawnić w Sejmie.

  11. NICK said

    A ten, Michał, był indywidualistą.
    Z wyboru.
    Wyboru nie było!

    Zatem. Nie dziwmy się wdowie. Nie szczekajmy.

    Przecież nikt nie zaprzeczy, że indywidualizm i wspólnota są potrzebne.
    A wszystko we swoim czasie.

  12. Siekiera_Motyka said

    Ad. 10 – ” Nie szczekajmy.”

    Dokładnie !!!!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pietrow

    „Chwilę później komputery potwierdziły jednak wystrzelenie kolejnych czterech rakiet. W tej sytuacji Pietrow musiał podjąć decyzję, nie dysponując żadnymi innymi źródłami informacji: naziemne radary nie byłyby w stanie wykryć rakiet do chwili wyłonienia się ich zza linii horyzontu, więc ZSRR miałby mniej czasu na skuteczną odpowiedź.

    Pietrow zdecydował się na złamanie przyjętych zasad i uznał, że choć nie ma pewności co do tego, czy problem jest błędem systemu, konsekwencją odpowiedzi zbrojnej będzie w każdym przypadku tylko zwiększenie liczby ofiar. Jak sam stwierdził: Pomyślałem jednak: nikt nie zaczyna ataku jądrowego za pomocą pięciu rakiet! Poza tym nie startowałyby one z jednej bazy[2]. I rzeczywiście, jak się później okazało był to błąd systemu. Wystąpiły szczególne warunki zależne m.in. od rozmieszczenia satelity na orbicie i położenia Ziemi wobec Słońca. System nie przewidział takiego wariantu, powstało wrażenie, że lecą na terytorium ZSRR rakiety i taki też obraz wyświetlił się na monitorze. Obserwacje Pietrowa nie zostały zgłoszone do dowództwa. Zdaniem wielu ekspertów zapobiegło to odpowiedzi zbrojnej, która najprawdopodobniej nastąpiłaby zgodnie z przyjętymi wtedy procedurami operacyjnymi i zapoczątkowałaby globalną wojnę nuklearną.”

  13. Regina said

    Ble, ble, ble,tak można skwitować ten artykuł. Ja również dorastałam(może nie we wczesnym)w PRL-u. Zmieniałam często miejsce zamieszkania,a w związku z tym i szkoły, ale nigdzie nie spotkałam się z takimi praktykami wszkole, jak to opisuje pani indywidualistka Falzmann. Bardzo sobie ceniłam,te wszystkie kolektywne kolonie, obozy, kółka zainteresowań,itd.Gdyby mi dzisiaj przyszło dorastać w lll-ejRP,to siedziałabym jak większość dzieci,w wakacje i ferie w domu. Bez przesady,z tym indywidualizmem- to dobre dla wąskiej grupy społecznej-bogaczy.Przykład ze Smoleńska,to przyklad niefortunny,bo akurat ci piloci wykazali się skrajnym indywidualizmem. Mimo ostrzeżeń płynących z tej nędznej wieży, nie zastosowali się do jej zaleceń. Wiemy jaki to mialo skutek. Niestety, wszystko,od zarania ludzkości ,oparte jest na kolektywnym działaniu,ale odrobina indywidualizmu,gdzie to jest możliwe-nie zaszkodzi.A propo ,tych prostych rozwiązań technicznych,to były dobre w czasach epoki kamienia łupanego.

  14. Bogaty Miś said

    Ja zawsze dziwiłem się, dlaczego pilot ił 62, który rozbił sie w lesie kabackim zanim zdołał dolecieć z palącymi się silnikami do Okęcia, nie lądował na Wiśle. Pożar zaczął się już koło Torunia, były szanse uratować samolot, tylko trzeba było pomyśleć jak Sully.

    Kwestia podjęcia decyzji. Może myślał, że doleci.
    Admin

  15. Wełna said

    Ad. 7 S.M.

    raczej anty-Polką, ktoś ko wypisuje bzdury, że po 70-ciu latach jakieś idee Makarenki unoszą się nad Polską szkołą, że karmieni byliśmy czymś tam, że każdy powinien robi co mu się podoba – bo inaczej to jesteśmy wyznawcami sowieckich idei – to wytwory przemrożonego mózgu.

    POLAK NIE PLUJE NA SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ!

    Robią to nasi okupanci – niestety – mentalni a większość daje się na to nabierać.

    ——
    Pani Izabela jest w porządku. Ma takie poglądy, a nie inne akurat w tej materii.
    Admin

  16. Wełna said

    Ad. 14 B.M.

    wypadki te dzieliło 30 lat a ludzie się uczą na doświadczeniach.

  17. Wełna said

    Ad. 10 S_M,

    „Pietrow zdecydował się na złamanie przyjętych zasad …”

    -a potrafi Pan podać co przewidywały..???

    Pani Regino, mam dokładnie taki same doświadzczenia… pozdrawiam.

  18. Adam Ryglowski said

    Ad 14 Bogaty Misiu ( SZCZERZE GRATULUJĘ – BO JA TEŻ BYWAM BOGATY ) –
    – Pańskie szelmostwo jest wręcz KOSMICZNE !!!

    -__-
    ….
    (tamten pilot słuchał się ROZKAZÓW ),
    … W LOCIE DO GRUZJI – POLSKI PILOT NIE POSŁUCHAŁ SIĘ (póżniejszej ofiary katastrofy {???}) – chyba żle skończył
    -___-”..
    (podobno Go wyj…li z lotnictwa)

    a o 10 IV – to brak słów –
    A „wieczne odpoczywanie ….” – to tylko .. dla ANNY W.
    PS
    Proszę porównać filmy po katastrofie Iła – z Anną Jantar,
    a „””widowisku”””?!? pt. ” Katastrofa ” (z 10 – tego ???) .
    Chodzi mi o las Kabacki , – w porównaniu do Lasku pod Katyniem .
    😦

  19. Polo said

    Takie komentarze, dają mi do zrozumienia dlaczego Chrystus został ukrzyżowany. Ktokolwiek myśli inaczej niż ja to bałwan. Proszę o wskazanie chodź jednego idealnego człowieka. Nie, zawsze znajdzie się jakaś menda, która będzie miała ślinę do plucia.
    Dziękuję panu Gajowemu za zamieszczenie tego tekstu pani Brodackiej, dotychczas czytałem jej artykuły u Dakowskiego lub w Gazecie Warszawskiej.

  20. Bogaty Miś said

    ad18.
    Nic nie rozumiem. Normalnie na insynuacje nie odpowiadam, ale tym razem zwyciężyła ciekawość – skąd się biorą takie brednie? czy ja coś pisałem o Katyniu i katastrofie smoleńskiej. Skąd ta paranoja?

  21. Greg said

    Pani Falzmann, ze względu na męża, należy się nasza Cześć!
    To był człowiek oddany Polsce!
    Został zamordowany za PRAWDĘ.

  22. Greg said

    #Wełna.
    ,,POLAK NIE PLUJE NA SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ”
    Zgadzam się się Panem zupełnie!
    Nasze wykształcenie z przeszłości, bije na głowę współczesnych ,,imbecylów”

  23. Tomek said

    Ja nie mam nic do jej męża. Ale jest szlachcianką i chrzani jak przedstawicielka pasożytniczego etnosu żydowsko-szlacheckiego.

    Też ją czytałem bo (często) pisze inteligentnie ale nie pierszy raz wychodzą jej szlachecko-żydowskie maniery.

  24. Adam Ryglowski said

    Ad 20 ) – Przepraszam za insynuacje (?) – choć ich nie było,
    brednie i paranoje ( a może pytania – dlaczego ?)
    Lot Iła 62 z W-wy do USA z Anną Jantar na pokładzie – wyjaśniony . ( i to było w Polskiej TV ) – pogorzelisko było dokładnie sfilmowane , opisane , i przedstawione .
    ….
    Lot klubu Prezydentów ” na pomoc ” Gruzji – życzę sukcesów w poszukiwaniach .

    ………..ale gdzie TEN kokpit , – jak ryczy stado o „zwrocie ” wraku ? spod Katynia ?
    (a to było już ode mnie )

    O podobnych lądowaniach , a’ la kpt. Wrona , to nie wspomnę , bo zaraz mi się przepustka kończy , i wracam do Jarosławia .
    😦

  25. Marucha said

    W wielu sytuacjach lepiej jednak jest kierować się wypracowanymi przez lata praktyki zasadami, niż zdawać się na własną intuicję czy rozumienie sprawy.

    Przypadki przeczące tej zasadzie to albo wyjątki od reguły… albo też reguły zostały wypracowane nie przez fachowców, ale przez urzędników (np. unijnych)/

  26. Bogaty Miś said

    ad 24.
    No dobrze, jeszcze popolemizuję: insynuacja była, oto cytat (z 18):”– Pańskie szelmostwo jest wręcz KOSMICZNE !!!”
    a jak chodzi o pseudonim Bogaty Miś, to w rzeczy samej nie jestem bogaty, tylko raczej biedny, ale nie chcę się użalać nad sobą.

  27. Wełna said

    Pani/e Polo,

    „…jakaś menda, która będzie miała ślinę do plucia.”

    – do kogo to Pan/i adresował, proszę uzasadnić konieczność rzucania obelgami.

    To, że Pan coś czyta to nie znaczy koniecznie, że rozumie.

  28. Wełna said

    Panie Greg,

    „Pani Falzmann, ze względu na męża, należy się nasza Cześć!” – tak, jak będzie milczała!!!

  29. Wełna said

    Najlepszym przykładem na głupotę autorki jest Czarnobyl, tam też jakiś geniusz miał w głębokim poważaniu procedury bezpieczeństwa – ON wiedział lepiej…

  30. Boydar said

    Rozumiem argumenty przedstawiane powyżej jak też kontrargumenty. W sytuacjach kryzysowych nietypowego formatu, żadne procedury nie zastąpią intuicji i ręki człowieka.
    Tam jest takie zdanie – „… gdyż rozumiał, że gdyby bez jego komendy zmarło wiele osób, byłoby to z punktu widzenia prawa zupełnie w porządku, natomiast osoby te zostały uratowane w pewnym sensie nielegalnie …”, żaden z Panów Najmądrzejszych nie próbował obalić jego przerażającej prawdziwości.

    Macie Ciule Peruwiańskie pewność, że tzw. procedury pisali najlepsi fachowcy ? I że już nie ma lepszych ? Niech mi któryś z Was poda przykład, osoby która pisała „procedury” a sama miała realny kontakt z prawdziwym niebezpieczeństwem. Nie widzę szans. Jedynymi procedurami (moim zdaniem) co do rzetelności i uczciwości których nie można mieć wątpliwości to przepisy prawa ruchu na wodzie, znaczy się dla łódek, jachtów i okrętów. Wszystkie inne zatwierdzane przez urzędników mają na celu ochronę urzędniczej dupy i niemożność udowodnienia winy żyjącym. Winni zaś mają być martwi z urzędu, tak by przypadkiem nie zeznawali.

    ——
    Ależ Pan uprościł… ależ pojechał po bandzie…
    Admin

  31. Peryskop said

    Posłuchanie się wieży zapobiegłoby katastrofie. – admin

    Ale tylko jeśli założyć, że Tu-154M jednak odleciał z Okęcia…
    A ponieważ na tę okoliczność są tylko mgliste „dowody” dlatego
    zbitka katastrofa-Smoleńsk jest główną słabością artykułu IBF.

    Dzięki, Alina, S_M i Polo – ja też czytuję eseje p. Izabeli i cenię jej pozytywistyczny styl, bowiem zawsze – jak i tu – promuje cnoty, a krytykuje wady. Niezawodnie.

    A przyczepić się o szczegół można do każdego i wszystkiego.

    Dorzucając nawet nieporadnego juhasa na hali – chyba w ramach nostalgii. Bo zza komentarzy krytycznych powychodziły tu demonki – komplexy bezdecyzyjności i/lub konformizmu, anty babski szowinizm, anty semityzmek, czy wręcz FOZZ-o-filia.

    A NICK w #11 – za a nawet przeciw – posypał się ponownie :
    A ten, Michał, był indywidualistą. Z wyboru. Wyboru nie było!
    Zatem. Nie dziwmy się wdowie. Nie szczekajmy…

    Przecież Michał F. miał wybór : MÓGŁ „NIE ZAUWAŻYĆ” !!!
    NICK by zauważył ? Nie, a potem krzyczał : Wyboru nie było!

    Regina #13 widocznie wypełniła zadanie, bo w euforii pod koniec cofnęła się aż do „czasów epoki kamienia łupanego” – tak jakby nie zaznała jeszcze frustracji wskutek przedobrzenia technologicznego. Ja potwierdzam IBF, bo komp hondy dawał mi podobne „gesty Kozakiewicza”. i nie tylko m bynajmniej.

    Znamienne zaiskrzenie z p. Wełną, który pogrążył w świentym oburzeniu na tle bezmakarenkowych nostalgii…

    Jednym słowem : bardzo dobry art, bo posłużył jako test socjo.

  32. SAP said

    Sully kierował się zdrowym egoizmem, bo ratował przede wszystkim swoje życie, a przy okazji uratował innych. Z kolei ten ratownik kierował się naturalnym odruchem niesienia pomocy oraz zasadą wzajemności gdyby to jego spotkało (nie ma to nic wspólnego z kolektywizmem). Jeśli jednak narażał swoje życie, to jest idiotą. Lekarz wypada najgorzej, bo wybrał interes szpitala, ale sam stracił popularność i pewnie szacunek do samego siebie.
    Załączam filmik, bo jakoś mi się tak skojarzyło:
    Ayn Rand – Moralność altruizmu – napisy pl
    .https://www.youtube.com/watch?v=bl41c6Y8xyc

  33. SAP said

    Przy okazji wyskoczył mi fajny filmik o zwalczaniu indywidualizmu w przedszkolu. Ja to samo doświadczyłem ale w już szkole wyższej.
    Simpsonowie – „Źródło” Ayn Rand, parodia
    .https://www.youtube.com/watch?v=_CTIs9jtDtQ

  34. Wełna said

    Panie Boydarze,

    a może tak coś napisze Pan odnośnie Czarnobyla…, a może Smoleńska – tam tez procedury były zbędne…
    Nie wszystkie procedury opracowują urzędnicy!

    Przykład ratownika tez jest durny – zgodnie z prawem KAŻDY człowiek jest zobowiązany do udzielenia pomocy w takich przypadkach.

  35. Lara said

    Brak procedur – niedobrze. Ich nadmiar – też źle. Bo to wypiera zdrowy rozsądek i utarte dobre praktyki. Ponadto, ta pani ma rację – zdejmuje z człowieka odpowiedzialność za jego decyzje.
    A swoją drogą, jak ktoś w szkole trenował np. piłkę ręczną, to co …. ? Chyba jednak ceni sobie zespołowość działania, w ogóle szerzej – jakąś relacyjność z innymi ludźmi. Odnoszę tę uwagę do spraw zawodowych.

  36. Boydar said

    Słowo przeciw słowu, Panie Gajowy; nie ucieknę.

    Piszę tylko to co wiem na pewno, Panie Wełno. Tam gdzie pewności nie mam, piszę „uważam że”. Jaki rozkaz leżał u podstaw „Czarnobyla” nie wie tego ani Pan ani ja. Także co miał na celu w perspektywie, co wyszło a co się poślizgnęło. My uznajemy zepsucie się wszystkich kamer i rejestratorów monitoringu na wojskowym Okęciu za normalne, a chcemy oceniać „Czernobyl”, wolne żarty.

  37. Marucha said

    Re 31:
    Ale tylko jeśli założyć, że Tu-154M jednak odleciał z Okęcia…
    A ponieważ na tę okoliczność są tylko mgliste „dowody” …

    Oczywiście, można założyć, że nic nie lądowało na Siewiernym, że rozmowa samolotu z wieżą to fikcja… że obsługa wieży została potem wymordowana, żeby nie zdradzić tajemnicy lądowania, którego nie było…
    Albo to były jakieś hologramy.
    Nie ma też żadnej możliwości udowodnienia, iż nie brało w tym udziału UFO i hinduscy magowie.

  38. Wełna said

    panie Boydarze, jeśli wolno, powtórzę za Gospodarzem, ależ Pan jedzie po bandzie… 🙂

  39. Piszę więc jestem said

    Istotą Wiary Katolickiej jest – INDYWIDUALIZM! ( sam wobec Sądu!)

    Bliźni jest po to – By ukazać Stworzeniu, że bez odniesienia . . .

    Jest ZEREM!

    Cokolwiek pojawi się w głowie, musi

    uderzyć w realny mur, mur odbije,

    mrzonki wciągają jak

    B A G N O !

  40. Autorka indywidualistka, jednak dała przykład działania zbiorowego, co prawda po komendą jednostki, czyli chwilowego pana inspektora, ale jednak działania zbiorowego. 🙂

  41. „Dziecko zmarło zgodnie z procedurą” – czy to już cywilizacja bizantyjska, gdzie państwo, przepis, procedura jest wszystkim?

    Prawdę pisał prof. Koneczny, że turańszczyzna nie jest dla nas groźna, bo nie ma nam nic do zaoferowania. Natomiast bizantyjskość jest groźna, bo pod jej wpływem przestaniemy być sobą…

    „Ucieczka od wolności” w stronę poczucia bezpieczeństwa, kiedy to odpowiadam „NIE JA”.

    Wszystko, tylko nie alians z Niemcami.

  42. Ad. 37

    Drogi panie Gajowy… Czy to prawda, że jedyne, czego możemy być pewni w sprawie „wydarzenia smoleńskiego”, to to, że tych ludzi nie ma w życiu publicznym?

  43. Boydar said

    A są ?

  44. Peryskop said

    Re 37
    Wykpić można wszystko.
    Ale jeśli się zna więcej szczegółów, to ochota odchodzi.

    Tu-154M wracając z Tuskiem z Pragi wieczorem 8.04.2010 miał kolizję z ptakami, które pogniotły dziób z radarem wewnątrz.

    Wezwano pilny servis z Samary, ekipa przybyła, wymieniła co trzeba oraz dokonała justacji sprzętu. Ponieważ planowany lot do Smoleńska był wg procedury HEAD – wymagany był oblot i dlatego 9.04.2010 Tu-154M poleciał na Sievierny i z powrotem, dzięki czemu uzyskano zapisy skrzynek różnej maści…

    Kwestia daty to pikuś. Proszę dopytać inż. K. Cierpisza.

    Ponadto na rano 10.04.2010 nie wyrobili się z dostarczeniem na miejsce maskirovki foteli i ciał.

    A co to za katastrofa bez foteli i ciał ?

    itp itd….

    Cuda Słońca i objawienia zdarzają się tylko w Fatimie, ale i te tylko miały miejsce do wybuchu Wielkiej Rewolucji, mającej na celu „poświęcenie Rosji” zgodnie z planami i objawieniami …

    ===

    Pochwała indywidualizmu

    Przykład z rzepką jest OK tylko do trywialnych zadań.

    Każdy team jest de facto głupszy niż jego lider !

    ===

    Pochwała indywidualizmu i NIESUBORDYNACJI !!!

    16.04.2014 o poranku zatonął koreański prom pasażerski z 476 osobami na pokładzie – głównie uczniami Danwon High School płynącymi na ferie.

    Uratowano tylko 172 osób – część załogi oraz tych uczniów i nauczycieli, KTÓRZY NIE POSŁUCHALI POLECEŃ KAPITANA I JEGO OFICERÓW, PORZUCILI PRZECHYLONY, TONĄCY STATEK I WSKOCZYLI DO ŁODZI ORAZ DO WODY, GDY ZABRAKŁO MIEJSC W SZALUPACH POZOSTAJĄCYCH DO DYSPOZYCJI !

    Utonęło 304 osoby – głównie te, które zawierzyły poleceniom.

    Przyczyna : kapitan i załoga statku szmuglowali cargo o masie znacznie przewyższającej dopuszczalny limit, spuścili część wody balastowej, młoda oficerka zbyt nerwowo posterowała w przesmyku o silnych prądach, ładunek (materiały budowlane) zaczął się przesuwać i przechyłu nie udało się zbalansować.

    Charges
    Homicide – 4 including the captain
    Fleeing and abandoning ship – 2
    Negligence – 9

    Verdict – Guilty

    Convictions
    Life sentence – captain
    10 years – chief engineer
    18 months−12 years – 13 other crew

    Mniej drastycznych przykładów BEZ LIKU !

  45. Marucha said

    Re 44:
    Możesz Pan wierzyć w co chcesz odnośnie katastrofy pod Smoleńskiem. Im bardziej skomplikowana i niewiarygodna teoria – tym lepiej. A jest w czym wybierać.
    Mnie ten temat od dawna nudzi.

    Co innego jest ciekawsze:

    Pochwała indywidualizmu
    Przykład z rzepką jest OK tylko do trywialnych zadań.
    Każdy team jest de facto głupszy niż jego lider !

    Oczywiście praca zespołowa przy konstrukcji samolotu, budowie wieżowca czy oprogramowania dla rakiety kosmicznej – to „trywialne zadania” według p. Peryskopa.
    I nie chodzi wcale o to, czy team jest głupszy, niż jego lider, czy mądrzejszy. To w ogóle nie ma nic do rzeczy. Po prostu pewnych rzeczy NIE DA się zrobić inaczej, niż zespołowo.

    Kurwa, że ja muszę takie rzeczy wyjaśniać…

    Pochwała indywidualizmu i NIESUBORDYNACJI !!!

    Gówno. Na jeden taki przypadek można zacytować setki, tysiące takich, gdzie tylko subordynacja i porządek w przestrzeganiu wypracowanych reguł pozwoliły ludziom wyjść cało z katastrof.

    Oczywiście Peryskop wyemituje jakąś replikę na powyższe. Jak zawsze. Bez sensu, czy z sensem…

  46. Peryskop said

    Oczywiście Peryskop wyemituje replikę na powyższe, ale nie
    „jakąś”, a jak zawsze – z sensem.

    Repliki bez sensu, zwykle z marwą kuciem dla okrasy, to nie moja specjalność. Wazeliniarze się w tym lubują.

    Ale ta replika jutro, pls, bo mam coś pilniejszego tonight.

    Nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań odnośnie.
    Admin

  47. Piszę więc jestem said

    40-43 – tak dla miglancu . . .

    Jak kabaret – to kabaret (KM i BoyD) :

    Są! – czego wielu powyżej są DOWODEM!

    Ale nie powiem którzy, bo bym co poniektórym chlebek odebrał . . .

    Głupszym można być zawsze i codzień i WIĘCEJ!

    Mądrzejszym, w trudzie i znoju – być coraz ciężej, bo kto

    Madrość reprezentuje?!

    Medialni terroryści i Medialni ZBÓJE? – Kto,

    wam smaruje w podjudzie? ( Judaszyzm: poróżnić powszechnie!)

    Nawet w prostym porównaniu, kim są w porównaniu, Pani Iza z ;

    KrzysztofM; Boydar czy im podobnym, co plują, mając w swoim CV

    ( . . . . . . . . . .)! i popierdu puste! ! !

    Lepiej by Wam język sparciał . . .

    Dla ścisłości, nie mam nic! – dla P. Izy poza uznaniem za to co pisze!

    Każdemu można dopisać domniemania, że

    jedzenie jest konsekwencją SRANIA?! – oto Wasz język,

    resztę PRZEPRASZAM!

    https://marucha.wordpress.com/2017/01/30/sully-czyli-pochwala-indywidualizmu/#comment-649207

    wiem, ciężko przechodzi od Wólki do Łodzi . . .

  48. wanderer said

    re 23 Tomek
    „..Ale jest szlachcianką i chrzani jak przedstawicielka pasożytniczego etnosu żydowsko-szlacheckiego.

    Też ją czytałem bo (często) pisze inteligentnie ale nie pierszy raz wychodzą jej szlachecko-żydowskie maniery…”

    Alez Pan p..lisz bez sensu jak „bolszewicki towarzysz”. i rozsmarowujesz wszystko pod jednym mianownikiem nie rozumiejac i nie rozrozniajac chyba co wasc prawisz. Etnos zydowsko – szlachecki.., ja p(..)le…

    A ja q.. tez mam szlachecko chlopskie pochodzenie i co, tez mnie pan obrzezasz w imie „pasozytniczego etnosu zydowsko szlacheckiego”?

    Czytuje Pania Izabelle od wielu lat i z cala pewnoscia moge stwierdzic ze Izabella Brodacka-Falzmann ma wieksze jaja niz niejeden z Was.

  49. Rick said

    Mała próba interpretacji tekstu p. Falzmann, czyli odkrywanie tego co ukryte nawet przed Autorką…Czyli dlaczego to takie mętne ?

    1) Każde przez nas wypowiedziane zdanie jest wynikiem wniosków płynących z doświadczeń życiowych albo przemyśleń niezależnych od tych doświadczeń (czyli spekulacji). Autorka przedstawia walkę dwóch przeciwstawnych idei: indywidualizmu i kolektywizmu. Dowodem prawdziwości jednej albo drugiej jest ….wyłącznie doświadczenie życiowe. Przez to tekst dostarcza nam obrazów i dźwięków, staje się zbiorem anegdot, łatwych przez nas do wyobrażenia a przez to do czytania.
    Autorka zaznacza, że generalnie żadna z idei tu nie wygrywa, ale każda ma swoje miejsce, w zależności od sytuacji.
    I tak indywidualizm sprawdza się w tak prozaicznych aktywnościach jak wycieczki po górach, jeździectwo. Ale też w indywidualnym traktowaniu ucznia w procesie kształcenia i wychowania.
    Natomiast kolektywizm, który tutaj utożsamiany jest z procedurami – sprawdza się np. w kompleksowej procedurze kontroli urządzeń samolotu przed wylotem czyli tam, gdzie mamy do czynienia z dużą ilością czynności.
    Generalnie obie te idee uzupełniają się, poza jednym wyjątkiem – sytuacji ekstremalnej…
    Taką sytuacją ekstremalną może być nagła awaria silników, zmuszająca pilota do lądowania na rzece lub pogorszenie się warunków atmosferycznych, uniemożliwiające bezpieczne lądowanie, lub w przypadku błędnie ustalonych procedur lekarskich/ratowniczych – zagrożenie utraty życia.
    W tych przypadkach życiowych kolektywizm, czyli dostosowanie się do ogólnych procedur przegrywa – indywidualne podjęcie decyzji ratuje życie, stając się życiową koniecznością. Stąd też pojawia się w tytule „pochwała indywidualizmu”.

    2) Na pierwszy rzut oka te „życiowe argumenty” są właściwymi na rzecz ustalenia zwycięzcy w tej ideowej walce indywidualizmu z kolektywizmem. Przyjrzyjmy się jednak bliżej temu, dlaczego indywidualizm wygrywa. Jaka jest argumentacja autorki ?
    a) Indywidualizm jest lepszy, bo jeździectwo i wspinaczka po górach to sporty indywidualne a ja je bardzo …lubię. (To jest -przyznacie -najsłabszy z możliwych argument, bo opiera się na upodobaniach danej jednostki, a nie z obiektywnej przewagi idei indywidualizmu)
    Stan walki indywidualizm kontra kolektywizm 0:0.

    b) Indywidualizm jest lepszy, bo niedopuszczalne jest ocenianie uczniów przez klasę, bo jest to jak wpajanie Autorce jako dziecku haseł Majakowskiego w poematach o Leninie a ponadto „praktyki (te) budzą w ofiarach PRL aż taką nienawiść”
    (Te argumenty również nie są zbyt rzeczowe, odnoszą się przede wszystkim do emocji Autorki. Sytuację ratuje powszechna świadomość generalnego zła, jakie uosabiają Lenin i PRL. Ale czy w tych systemach było wyłącznie zło ? Cóż, autorka nie wyjaśniła i tym argumentem, dlaczego jest złem ocenianie ucznia przez klasę).
    Stan walki indywidualizm kontra kolektywizm 0:0.

    c) Indywidualizm jest lepszy, bo ratuje życie, a kolektywizm i procedury przeszkadzają temu. Autorka krytykuje nieznośne dla jej charakteru indywidualistki procedury lotnicze. Ale czy udowodnia, że te procedury są wadliwe ? Pani Falzmann zapomina, że nie ma żadnych (!) kompetencji w specjalności lotniczej, ale dodaje z okrzykiem: „było widać jak na dłoni”. Zapominając o własnym rozumie i ułomności swojej wiedzy nagle staje się ekspertem dużo większym niż jakaś tam Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu „mikro” państwa USA. Gdybyśmy się zapytali pani Falzmann: Dlaczego pani uważa, że Narodowa Rada Bezpieczeństwa jest w błędzie ? Powinniśmy uzyskać logiczną odpowiedź: oglądałam film i tam wszystko pokazali ! Po co pan pyta o takie oczywiste rzeczy ?!
    Cóż, opieranie się na grze aktorskiej i filmie, który założenia nie ma wyjaśniać, ale zarabiać – jest zwykłym samoponiżaniem intelektualnym. Dodam od siebie, że gdy zapytać się lotników zwłaszcza wojskowych, czym pisane są procedury ? Odpowiedzą, że krwią pilotów, którzy zginęli przez wcześniejszy brak tych procedur.
    Stan walki indywidualizm kontra kolektywizm 0:0.

    d) I na koniec ostatni „logiczny” argument pani Falzmann, typowo kobiecy, czyli niemożność urodzenia dziecka z powodu braku „papierka”. Złośliwie powiem, że ten argument zapewne zakłada, że nie znajdzie się mężczyzna, któremu automatycznie nie „wyłączyłby” się mózg. Zakłada, że argumenty „kobiece” nie są analizowane przez mężczyzn. Błąd pani Falzmann !
    Przytoczmy ten słynny dialog: „Czy bez tego idiotycznego papierka dziecko się nie urodzi?”- zapytałam zniecierpliwiona. „Urodzi się, urodzi, ale będzie nielegalne”- odpowiedział zachwycony swoim dowcipem dyżurny lekarz.
    Z odpowiedzi lekarza nie wynika absolutnie, że nie przyjmie pacjentki, ba, nawet potwierdza dwukrotnie, że się urodzi 🙂
    W domyśle lekarz sugeruje, że papierek trzeba dostarczyć, np. po porodzie, ale trochę nastraszyć można, że niby nie przyjmie. Pani Falzmann nie rozumie, że każdy lekarz pracujący po nocach i w stresie potrzebuje czasem „odreagować” i po męsku prymitywnie zażartować , a tu trafiła się taka ” okazja proceduralna”, to czemu nie.
    Stan walki indywidualizm kontra kolektywizm 0:0.
    Ale stan poczucia humoru pani Falzmann kontra lekarz 0:1 (!)

    Wniosek końcowy:
    Z przytoczonej wyżej argumentacji wynika jasno, że pani Falzmann nie przedstawiła żadnego logicznego argumentu na rzecz wyższości indywidualizmu nad kolektywizmem. Nie udało się jej – a tak się starała wbić ten ostatni gwóźdź do trumny kolektywizmu angażując nawet własne nienarodzone dziecko. (Nie słyszeliśmy nigdy, żeby coś złego się stało dziecku w tamtej dramatycznej sytuacji – bo wtedy dopiero byśmy mieli argumenty!)
    Dlaczego więc wielu dało się jakoś zwieść argumentom pani Falzmann ?
    Cóż, dowodzenie słuszności danej idei wyłącznie w oparciu o doświadczenie życiowe jest zwodnicze. Zacznijmy od tego, że zawsze można odpowiednio „wybrać” te doświadczenia. W zasadzie można każdą ideę udowodnić albo obalić, pomijając doświadczenia świadczące przeciw.
    Ponadto sytuacje życiowe , często są złożone pod względem ilości działających czynników. Dodatkowo pani Falzmann wybrała już te wcześniej odpowiednio „spreparowane” przez reżysera filmu.
    Jak zatem ocenić słuszność danej idei ?
    Musimy najpierw posłużyć się narzędziem własnego rozumu, logiki, drogą spekulatywną, bez analizy doświadczeń. Wyłącznie odnosząc tę ideę do konstytucji człowieka, złożonego z intelektu, woli, duszy zdając sobie sprawę z jego ograniczeń dotyczących uczuć i zmysłów. Dopiero potem mając obraz tej idei zderzonej z człowiekiem, możemy zwiększać ilość czynników „zakłócających”, zderzając ten obraz z doświadczeniem. Ale doświadczenie nie może być punktem wyjścia oceny idei !
    Gdyż doświadczenie dochodzi do nas przez zmysły a te są ograniczone…
    Zresztą pewnie ktoś to już opisał w jakiejś mądrej książce, tylko jak zwykle nie wiem kto, kiedy i gdzie.

  50. Rafal C. said

    Ad. 49,
    Immanuel Kant.
    Krytyka czystego rozumu.

  51. Siekiera_Motyka said

    Mam poczucie że pchły rzuciły się na kota czytając niektóre komentarze na temat Pani Izabelli Brodacka-Falzmann. Ja poczytałem sobie niektóre jej artykuły i cholera dochodzę do wniosku ze kobieta ma głowę na karku. Nie odczuwam w niej anty-Polonizmu jak inni. Ona nie jest Michnikiem lub Geremkiem którzy w prywatności na pewno pluli na Polska flagę.

    „Jeżeli obowiązująca wersja historii nie odpowiada faktom, zawsze można, jak twierdził profesor Geremek, posłużyć się faktem prasowym.

    I tak od lat się dzieje.

    Cała nasza historia najnowsza pomału staje się zbiorem faktów prasowych czy literackich.

    Takim faktem literackim jest historia pogromu w Jedwabnym, w której zamiast materiałów rzetelnego śledztwa obowiązują fantasmagorie niejakiego Grossa.”

    „Założenie, że wszystkie wierzenia i kultury są równowartościowe i równoprawne sprowadza je do roli folkloru, o który nikt nie będzie kruszył kopii. Kujawiak czy krakowiak są dla przeciętnego widza równie pełne uroku i równie nieistotne.

    Nie dotyczy to jednak niektórych wierzeń czy obyczajów obcych nam kultur, których wcale nie musimy a nawet nie powinniśmy akceptować.

    Nie musimy na przykład akceptować w naszym kraju uboju rytualnego, ani obrzezania dziewczynek, ani rytualnego kanibalizmu. Nie musimy akceptować honorowego zabójstwa opartego na prawach szariatu, ani małżeństw z nieletnimi.

    Zaczynają to rozumieć Francuzi zakazując kobietom noszenia burki i burkini, a komukolwiek zasłaniania twarzy.”

  52. Alina said

    51
    A obrzezanie chłopców jest dopuszczalne? Mniej barbarzyńskie niż dziewczynek? To takie samo zacofanie i zabobon! Do kompletu z ubojem rytualnym, kabałą, i wieloma innymi barbarzyńskimi zwyczajami, obrzędami, szczególnie zaś zbrodniczą zemstą.

  53. Wełna said

    Ad. 51 S-M,

    nie chce Pan zrozumieć???
    Jeśli ktoś wypisuje jakieś dziecinne opowiastki – do kupienia przez niezbyt dociekliwych, po to żeby pod tym płaszczykiem, po żydowsku jątrzyć Polaków – to czego Pan oczekuje???

  54. Boydar said

    @ Pan Rick

    Całkiem dobrze Pan zaczął i nieźle pociągnął. Ale Leszka Millera to by nie usatysfakcjonowało. Brak przekonującej Czytelnika konkluzji.

    To indywidualiści dokonują przełomu w sytuacji, a nie standardy. Standardy regulują „wszystko już było, i rak i ryba”.

    Napisał Pan np. „… zmuszająca pilota do lądowania na rzece …”. Nie, nikt i nic Go do tego nie zmusiło; to był Jego wybór i jego realizacja. Były bowiem inne opcje.

  55. Marucha said

    Panie Peryskopie,

    Ja już nie mam cierpliwości do Pańskich długaśnych wpisów zawierających 80-90% redundancji.

  56. Peryskop said

    Re 55

    Ale czy Pan sądzi, że można uznać to za metodę UCZCIWĄ, gdy rzeczową replikę adwersarza w dyskusji UKRYWA Pan, określając ją jako „długaśne wpisy zawierające 80-90% redundancji” tylko dlatego, gdyż zbija Pana argumenty ?

    Bo jak dla mnie byłby to chwyt erystyczny, ergo nieuczciwy.

    Skoro już nie ma Pan cierpliwości, proponuję rozwiązania :
    – puścić posta z zaznaczeniem redundancji i uzasadnieniem
    – puścić tylko z zaznaczeniem popełnionych redundancji
    – puścić jak jest goło – „niech się ośmieszam”.

    Odpuścić smyczowanie, a tym samym OBOWIĄZEK lektury.

    Moje poglądy Pan zna, do tresury się na nadaję, nie mam w zwyczaju lżyć z religii, ani wyznawców, ale nie mam też zamiaru rezygnować z wyrażania swoich poglądów, ani chować głowy w piasek gdy płoną już lasy niepodal naszych siedlisk…

  57. Boydar said

    „… lżyć z religii …”

    Boże Miłosierny, gdzie się Rura uplęgła, kto Cię polskiego uczył, żadnej książki normalnej w życiu nie przeczytałeś ? Jak Ci takie kleksy przez gardło w ogóle przechodzą. I ty chcesz z Polakami w dyskusje się wdawać ?

  58. Peryskop said

    Ok… puszczam ten słowotok. Pan nie ma zamiaru rezygnować z wyrażania swoich poglądów etc. – ja nie mam zamiaru zaniedbać gajówkę, choć czynię to niekonsekwentnie, czego dowodem Pańska poniższa wypowiedź.
    Admin

    Re 55

    Ale czy Pan sądzi, że można uznać to za metodę UCZCIWĄ, gdy rzeczową replikę adwersarza w dyskusji UKRYWA Pan, określając ją jako „długaśne wpisy zawierające 80-90% redundancji” tylko dlatego, gdyż zbija Pana argumenty ?

    Bo moim zdaniem byłby to chwyt erystyczny, ergo nieuczciwy.

    Skoro już nie ma Pan cierpliwości, proponuję rozwiązania :
    – puścić posta z zaznaczeniem redundancji i uzasadnieniem
    – puścić tylko z zaznaczeniem popełnionych redundancji
    – puścić jak jest goło – „niech się ośmieszam”.

    Odpuścić smyczowanie, a tym samym OBOWIĄZEK lektury.

    Moje poglądy Pan zna, do tresury się na nadaję, nie mam w zwyczaju lżyć z religii, ani wyznawców, ale nie mam też zamiaru rezygnować z wyrażania swoich poglądów, ani chować głowę w piasek gdy płoną już lasy niepodal naszych siedlisk…

    ===

    redundantia removetur ❗ ❗ ❗

    Każdy team jest de facto głupszy niż jego lider,
    bo w przeciwnym razie nie byłoby sensu wyłaniać lidera.

    Każdy komputer jest głupszy niż team, który go stworzył,
    ale byle komputer jest szybszy od najszybszego myśliciela.

    Re 30
    Boydar nie jak bandzie (po), ale jak BINGO !

    Na tej samej zasadzie nauka w PL jest chora, bo do dyrektorowania skrzykują się doktoro-profesory nieudaczne, konsolidują się do wykopywania najzdolniejszych na out,
    a potem tworzą procedury pod siebie i swoich narybków formowanych na ich własne behawioralne podobieństwo.

    Za mojej kariery w Instytucie PAN zmieniono np. regulamin premiowania za „osiągnięcia”, jak publikacje czy granty, a nowy algorytm stworzono w postaci takiego ułamka, że suma przyznawanych punktów (zamienianych następnie w kasie na premie w zł) za TO SAMO OSIĄGNIĘCIE rosła wraz ze wzrostem liczebności zespołu autorskiego.

    Czyli w efekcie NAGRODA była tym większa do podziału, im liczniejszy był zespół, który to OSIĄGNIĘCIE zrealizował.

    Co prawda wciąż piekarz indywidualista zgarniał cały upieczony przez siebie bochenek, ale gdy było ich dwóch – każdy dostawał połówkę + swój extra kawałek, choć upiekli tylko TAKI SAM JEDEN bochenek. Żeby z 6 piekarek każda dostała swoją 1/6 + swój extra kawałeczek – to spod czarodziejskiego stoliczka kasowego cudowny algorytm dorzucał 6 extra kawałeczków na taki zespół – WCIĄŻ ZA TEN SAM JEDEN BOCHENEK UPIECZONY – NA KOSZT PODATNIKA !

    Krytyków szatańskiego algorytmu anty-motywacyjnego uciszano argumentem, że to jest promocja pracy zespołowej, bo wobec silnej konkurencji, teraz tylko silne zespoły mogą rywalizować. W czym ? W przeciąganiu wspólnego budżetu na stronę zakładów podległych nieudacznym szefom, dzięki czemu ich mniej sprawny personel dorabiał sobie na „extra kawałkach bochenkowych”, a w statystycznych raportach zacierała się różnica między lepszymi i gorszymi zespołami.

    Czyli aż cztery cele zostały osiągnięte, bo i najzdolniejsi oraz najpracowitsi czuli się wykiwani przez taki algorytm co premiuje leniwszych, więc rozglądali się jak ja za odskokiem, a ponadto w zestawieniach między-instytutowych wychodziła nasza „przewaga” punktowa ! Bo kto tam będzie w szczegóły zaglądał … Zresztą wszyscy kombinują kreatywnie i innowacyjnie, bo Dolina Krzemowa nadaje wszystkim kierunek „po(d)stępu” 🙂

    A to tylko wstęp do #45 „Kurwa, że ja muszę takie rzeczy wyjaśniać…”
    Opisane tendencje są charakterystyczne dla LEWACTWA – czyli :
    – jaki algorytm wdrożyć, aby mając mniej talentów w kiepełe, z banku wyjąć więcej ?
    – jak zespół ustawić, aby samemu korzystać z symulowania współudziału w jego pracy ?

    Bo prawo Murphy’ego jest okrutne : gdy się zejdzie dwóch indywidualistów, to w mig stworzą duet zainteresowany znalezieniem trzeciego, na którego zepchną niechciane obowiązki. We trójkę w imię podnoszenia efektywności – zadbają o dokooptowanie czwartego. Wnet powstanie jeszcze silniejszy zespół 5- , a następnie 6-osobowy… Ani się spostrzegą, poczują konieczność posiadania sekretarki, głównego ekonomisty, kogoś od PR, ochroniarza, Vice-Prezesa…

    Wszystko dlatego, bo prawo Murphy’ego jest okrutne, gdyż bazuje na pazerności i lenistwie.

    ===

    Re 35
    Lara … jak ktoś w szkole trenował np. piłkę ręczną, to co …. ? Chyba jednak ceni sobie zespołowość działania, w ogóle szerzej – jakąś relacyjność z innymi ludźmi. Odnoszę tę uwagę do spraw zawodowych.

    Słusznie, bo to jest makarenkowanie narybku poprzez selekcję i tresurę.

    Brałem udział w szkolnych sportach, ale do piłek zespołowych zniechęcił mnie fakt, że siła zespołu była zwykle obniżana do poziomu NAJSŁABSZEGO gracza-partacza. A przeciwnik głupi nie jest i szybko wyczuje, na którego lebiegę warto zagrywać, żeby była skucha.

    Z biegiem lat kolega Lebiega – choć opluwany przez kumpli z własnego zespołu – też się wycwani, gdy zauważy, że jego pozycja jest kluczowa dla zwycięstw … przeciwników, i ani się spostrzeże gdy po meczach będzie wolał z nimi popijać piwo niż ze swoimi. To ma oczywiście przełożenie na późniejsze wielkie kariery naszych byłych Kolegów Lebiegów w korporacyjnych aferach insajderskich…

    LEWACTWO = LEBIEGACTWO doskonale sobie radzi, i szydzi, gdy im przypomnieć niechlubne początki w siatkę, kosza, szczypiorniaka, w nogę, czy w fizykę, matmę biologię… Oni byli lebiegi, ale znaleźli swoje miejsce w dużych ambitnych zespołach…

    ===

    Wobec powyższego już w szkole postawiłem na sporty indywidualne, aby tylko ode mnie zależało kiedy i poco dobiegnę do mety. Ponadto atletyka jest lekka i koedukacyjna, więc chętnie Marysi przybijałem bloki, bo się właśnie rozwijała i miała czym zrywać na mecie taśmę przed rywalkami o te pare centymetrów kolagenu : ) 🙂

    A żeby nie wyindywidualizować się zbyt mocno – biegałem też w sztafetach, że i na Legii zdobyliśmy po medalu w igrzyskach młodzieżowych…

    To wszystko ma znaczenie w kształtowaniu się na całe życie.

    ===

    Re 39 Piszę więc jestem said :
    Istotą Wiary Katolickiej jest – INDYWIDUALIZM! ( sam wobec Sądu!)
    Bliźni jest po to – By ukazać Stworzeniu, że bez odniesienia . . .
    Jest ZEREM!…

    Czy to pustosłowie nie z luterańskich psalmów ?
    Albo wręcz z kabały ?

    ===

    Re 48
    Oczywiście, że jaja IBF są do pozazdroszczenia przez wielu tu „moralizatorów” i „expertów”.
    @Tomek OTO.

    ===

    Re 44
    Autopoprawki :
    …kolizję z ptakami… powinno być …podobno „kolizję z ptakami”…

    …uzyskano zapisy skrzynek różnej maści. Kwestia daty to pikuś…

    Pikuś, ale bez kilku sekund zapisów tuż przed uderzeniem o ziemię, bo w zapisach „wszystko gra i koliduje”, jako że podczas oblotu operacyjnego HEAD w dniu 9.10.2016 uderzenia o ziemię tutki „prezydenckiej” NIE BYŁO ! No i „prezydenckiej” też NIE BYŁO, bo to była tutka RZĄDOWA !

    A dla wszystkich już tak znudzonych, że tylko 2 trotyle Antoniego zostają w grze medialnej z lokalizacją loco Smoleńsk, skoro brzoza padła i wierzą w nią już tylko podlemingi – dla ocucenia powtórka dla czytelników nowych i stałych :

    RZĄDOWE CENTRUM BEZPIECZEŃSTWA i jego kontekst:
    ŚWIŃSKA „PANDEMIA” 2009
    oraz ZAMACH WILEŃSKO-OKĘCKI 8-9-10.04.2010

    https://www.monitor-polski.pl/zawiadomienie-o-porwaniu-polskiej-delegacji-panstwowej-10-kwietnia-2010-roku/comment-page-1/#comment-57440

    ===

    Re 49 Rick
    – komplex bezdecyzyjności i/lub konformizmu ?
    – anty babski szowinizm ?
    – anty semityzmek ?
    – FOZZ-o-filia ?
    – lewactwo ?

    ===

    Re 45 ad 44

    Za podejrzanymi NAKAZAMI DO SUBORDYNACJI zazwyczaj kryje się PRZESTĘPSTWO !

    Nie inaczej było w przypadku 304 pasażerów promu MV Sewol zatoniętych dlatego, bo KAPITAN I JEGO BANDA chcieli ukryć swoje mroczne biznesy i opóźniali spuszczenie szalup licząc na to, że opanują przechył statku i afera z lewym cargo nie wyda się.

    Trzeba mieć też świadomość, że 172 osób uratowało się w AKCIE NIESUBORDYNACJI, ale zaraz potem także dzięki ZESPOŁOWEJ WZAJEMNEJ POMOCY, gdy znaleźli się już w szalupach.

    Tylko ktoś zaczadowany kartezjańskim szufladkarstwem (ostrzegałem !) stworzy sztywny podział na potulnych i buntowników. Oraz postawi kwestię : którzy lepsi ?

    Przecież ZAWSZE TRZEBA BYĆ ROZSĄDNYM
    I REAGOWAĆ ELASTYCZNIE !

    ===
    Akademię trochę opisałem
    (nie mylić z obsmarowywaniem czy gniazdem kalego).

    Mam jeszcze 8 lat klinicznych inż-rehab w Konstancinie

    4 lata innowacyjne R&D w Szwecji
    (dlaczego każdy team jest de facto głupszy niż jego lider)

    2 lata consultingu w Emiratach

    ½ roku antypirackiego w PWN

    i w sumie 2 lata studencko-deliveranckie w Londynie.

    Podsumowanie : subordynacja ma rację bytu w produkcji taśmowej, w urzędzie, w sklepie, oraz w służbach mundurowych i bezmundurowych – w szpitalu, na poczcie itp.

    W pozostałych sytuacjach subordynacja* jest kwestią decyzji oraz wyboru – raczej większego dobra, niż mniejszego zła.

    *piśmiennictwo
    Piotr Kropotkin (1842-1921) :
    EWOLUCJA = KOOPERACJA + RYWALIZACJA
    – Walka o chleb (1892)
    – Pomoc wzajemna jako czynnik ewolucji (1902)
    – Współczesna nauka i anarchia (1913)
    – Etyka anarchistyczna (?1919)

  59. NICK said

    Napisał, że mógłby (a może chce) „lżyć z religii”.

    Czerpie z Nas tlen smród zostawiając; siarę.

    Żeby tylko o Wiarę; pseudonauki szerzy; we wielu dziedzinach.

    I to jest ‚polactfo’, właśnie.
    To, niby, świadome polskości a antypolskie.

  60. Greg said

    Peryskop to tylko pewna część kadłuba….łodzi?
    Stara się zmienić kurs!….. Gajówki.
    Na rafę….nie koralową.

  61. Peryskop said

    A Listwa ?

    A o.Salij ?

  62. Lovshak Ruskij Agient said

    No i co z tego….. nasze Matki i Babki musiały stać na apelach i czuwać kiedy zgasło Słońce Narodów człowiek ze Stali…… no i co z tego, dziś stoją z drżącymi dłońmi licząc dutki przed okienkami aptek….

    Pomimo tego okresu jest Pani Falzmanowa tym kim jest czy dzięki niemu? Pomimo Socjalizmu miliony pracujących zdobyło wykształcenie przenosząc się z wsi do miast czy dzieki niemu?

    Czym innym jest i był żydobolszewicki aparat terroru w szczególności do śmierci Słońca, a czym innym chęć i wola milionów Polaków do odbudowy swojej Ojczyzny, swojej stolicy Warszawy i innych miast.

    Gdyby taka wola pracy i trudu była wyznacznikiem dzisiejszego pokolenia to w 20 lat tak zwanej wolności stalibyśmy sie imperium jak Chiny….

    To chory indywidualizm i egoizm i walka o lepszy byt często w pogoni za mirażami, rzuciły miliony Polaków do wyscigu szczurów, gdzie nie patrzyło się jak padało kolejno rolnictwo górnictwo branża stoczniowa…. społeczenstwo zostało zatomizowane i podzielone. DIVIDE ET IMPERA !!! Dziekuje za taki indywidualizm…

  63. Peryskop said

    Re 58
    Dziękuję.
    No i przecież nie bolało.

    Re 62
    LRA : …Pomimo tego okresu jest Pani Falzmanowa tym kim jest czy dzięki niemu? Pomimo Socjalizmu miliony pracujących zdobyło wykształcenie przenosząc się z wsi do miast czy dzieki niemu? …

    Na to i pozostałe tak postawione pytania – wypadałoby odpowiedzieć : i tak i nie.

    Bo sytuacje osobiste bywały zróżnicowane.

    Okres sowietyzacji – na szczęście niekompletnej – zebrał żniwo, gdzie większość potraciła, a cwańsza mniejszość skorzystała.

    IBF nie kryje, że ma powiązania i z ziemiaństwem i inteligencją, a przez męża – także z żydostwem. To dla nas rodowitych warszawiaków dość typowy zestaw. Chyba najważniejsze nie dać się wciągnąć na lep lewactwa (genezę podałem w #58).

    To też się i IBF udało, o czym świadczy też jej indywidualizm.
    http://wpolityce.pl/polityka/120950-z-izabela-brodacka-wdowa-po-michale-falzmannie-odkrywcy-afery-fozz-rozmawia-tomasz-kwiatek

  64. Rick said

    Całkiem dobrze Pan zaczął i nieźle pociągnął. Ale Leszka Millera to by nie usatysfakcjonowało. Brak przekonującej Czytelnika konkluzji.

    To indywidualiści dokonują przełomu w sytuacji, a nie standardy. Standardy regulują „wszystko już było, i rak i ryba”.

    Napisał Pan np. „… zmuszająca pilota do lądowania na rzece …”. Nie, nikt i nic Go do tego nie zmusiło; to był Jego wybór i jego realizacja. Były bowiem inne opcje.

    Re. 54 Boydar

    Boydar: „Brak przekonywującej konkluzji”

    Odp :
    Konkluzja jest taka, że chodzi mi o przełom w próbie analiz wszelkich artykułów (nawet na tzw. Gajówce). Musimy zrozumieć jak przebiega proces poznania człowieka. Jeżeli nauczymy się dokonywać szybkiej logicznej analizy różnych tekstów, nie będziemy wprowadzani w błąd przez pozornie dobrze wnioskujące teksty. Do wszystkiego co napisane jest klucz. Jeśli go nie mamy (nie rozumiemy) -rządzącej tekstem idei nie zrozumiemy poprawnie. Tym kluczem poznanie idei rządzących światem. Jeśli poznamy zwalczające się idee, łatwo będziemy rozumieć błędy ludzi głoszących te idee.
    Akurat w tekście pani Falzmann mamy do czynienia wyłączenie z opisywanymi przez nią doświadczeniami bezpośrednimi i pośrednimi. Ja krytykuję METODĘ udowadniania przewagi idei indywidualizmu nad kolektywizmem. Nie zajmuję się samym indywidualizmem ani kolektywizmem. Ponieważ METODA dowodzenia pani Falzmann posługuje się argumentami nierozumowymi, ale uczcuciowymi i wypływającymi z osobistego doświadczenia, którego nie można rozciągnąć na całą populację; to te argumenty nie należą do sfery intelektu ale osobistych uczuć i przeżyć. Są niewiarygodne.

    Boydar: …”Napisał Pan np. „… zmuszająca pilota do lądowania na rzece …”. Nie, nikt i nic Go do tego nie zmusiło; to był Jego wybór i jego realizacja. Były bowiem inne opcje.”

    Odp :
    Pan przytacza mi opis konkretnego doświadczenia i próbuje mi udowodnić, że przypisywane mi wnioski są fałszywe (niestety to nie moje wnioski). Ja twierdzę, że SAMO powoływanie się na to jednostkowe doświadczenie, nawet jeśli prowadziłoby do wniosków takich jak pan sugeruje, czyli pochwały indywidualizmu – nie jest żadnym dowodem. Jest co najwyżej dowodem sprawdzającym się w tej konkretnej jednostkowej sytuacji. Więc dalej może tak być, że w następnym milionie przypadków indywidualizm bierze w łeb.

    Boydar: „To indywidualiści dokonują przełomu w sytuacji, a nie standardy.”

    Odp :
    Wogóle w tej analizie nie zastanawiałem się nad słusznością którejkolwiek z idei indywidualizmu czy kolektywizmu ani tego czy w ten sposób można sformułować to co o tych ideach sądzimy.
    Indywidualizm jest – mam wrażenie – częścią jakiejś większej i ważniejszej idei podobnie kolektywizm. Być może jest tak, że akurat te idee nie walczą ze sobą,bo są podrzędne i są jedynie narzędziami w służbie wyższych idei. Przydałby się tu jakiś fillzof z wykształcenia, który by podjął temat.

    Kończąc:
    Światem rządzą idee wcielane w życie przez ludzi. Poznajmy idee – poznamy ludzi.
    Są też idee przedwieczne zgodne z Prawem Naturalnym, poznajmy to – dowiemy sie jak powinien wyglądać świat zgodny z tym prawem
    Barierą poznania jest nasza cielesność, czyli ograniczone zmysły, ale też grzeszna natura człowieka.
    Możemy je pokonać wykorzystując rozum i wiarę. Największą bronią człowieka w walce z Szatanem jest jego rozum i wiara razem z łaską.
    Na tej drodze do rozumu i wiary prowadzą nas święci uczeni Kościoła i męczennicy.
    Jako katolicy jesteśmy razem jakby jednym Człowiekiem Bożym, który przeobrażając się liczy sobie już 2017 lat od czasów Chrystusa, a od czasów Stworzenia o wiele więcej.
    Jesteśmy przeobrażającym się w powtarzających się w cyklach narodzin i śmierci tym samym Człowiekiem, jak Adam i Ewa również byli Jednością Człowieczą.
    Bylibyśmy skończonymi głupcami, wiedząc, że jako jeden Człowiek liczymy sobie już kilka tysięcy a może więcej lat…
    i wiedząc to, zapominalibyśmy o tych tysiącach i setkach lat, o tych świętych krótkich cyklach naszego życia. Bo nasze życie jako Człowieka Bożego było miejscami święte świętością doktorów Kościoła i męczenników.
    Czytajmy i zgłębiajmy to co zostawili po sobie, bo oni są tym samym Człowiekiem, którym my jesteśmy. Nie zapominajmy, że możemy odzyskać swoją pamięć !
    Ja, Ty, Adam i Ewa, Apostołowie, św. Tomasz z Akwinu, Św. Augustyn, Św. Edyta Stein, św. Maksymilian Kolbe – jesteśmy tym samym Człowiekiem, w różnych charakterach, umysłach i zdolnościach, Jednością Bożą, o tyle o ile sami jesteśmy w łasce.
    I właśnie to ten Święty Człowiek, który zespala wszystko co święte w ludziachi jego dziełach wraz z Tradycją, Pismem Św, Sakramentami i samym Chrystusem stanowią razem Święty Kościół.

  65. janetatanka said

    Pan sie wsciekl Panie Welna, bez płaszczyka, caly goły, Pan jątrzy w temacie Pani Izy.

  66. Wełna said

    Ad. 65 J…

    Geniusz – od wyważania otwartych drzwi…

  67. Lara said

    Re 58

    Przecież dziecko (uczeń) tak tych spraw nie analizuje. Nie grał Pan w kosza, nogę, siatkę itd. – bo był Pan pewnie łamagą. 🙂 Bez obrazy. 🙂 Ale pewnie tak było. A teraz Pan tu tworzy jakieś teorie, Panie Peryskop. 🙂
    Kochałam gry zespołowe, w ogóle – szkolny sport. Do dziś to mi procentuje. Żadnego lebiegactwa nie pamiętam. Pot. Zmęczenie. Treningi. Trener, który był dla nas pół-bogiem. Rozgrywki. To pamiętam. Każdy mecz to były takie emocje. Taka walka. Każdy kosz – taka radość.
    Eh.

    Oj tak, tak… 😢
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.