Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Spadająca książka daje znak

Posted by Marucha w dniu 2017-01-31 (wtorek)

25 stycznia zostałem zaproszony na uroczystość poświęcenia księgarni wydawnictwa „Te Deum”, którą przy ul. Garncarskiej 32 w Warszawie prowadzi Bractwo Kapłańskie im. św. Piusa X.

W trakcie prezentacji, którą prowadził akurat ksiądz Łukasz Weber, przełożony Bractwa Kapłańskiego na Polskę i Europę Wschodnią, bez żadnej widocznej przyczyny spadła na podłogę książka z regału opatrzonego etykietą: „Kryzys w Kościele”.

Przypomniało mi to sentencję powtarzaną przez ś.p. księdza Bronisława Bozowskiego, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”, więc kiedy pojawiła się możliwość zadania pytania, zapytałem, jaką przyczynę kryzysu w Kościele ksiądz Łukasz Weber uważa za główną: czy erozję wiary wśród duchowieństwa, czy też stopniowe zanikanie potrzeby życia wiecznego wśród katolików?

Bo wydaje mi się, że wśród współczesnych katolików stopniowo zanika nie tylko wiara w życie wieczne, ale nawet potrzeba życia wiecznego. Kiedyś tak nie było; Adam Grzymała-Siedlecki wspomina o swoim znajomym, inteligentnymi i wrażliwym neurasteniku, oczywiście katoliku, którego perspektywa życia wiecznego przerażała: „niewątpliwa monotonia, jaka nas czeka na wypadek zbawienia. Monotonia, od której nie ma ucieczki i którą będziemy musieli cierpieć jako już nieśmiertelni. I to – strach pomyśleć – wiecznie.”

Jeśli nawet tego człowieka perspektywa życia wiecznego przerażała, to przecież właśnie dlatego, że ani przez chwilę w nie nie wątpił, tylko w nie wierzył.

Tymczasem „Gazeta Wyborcza” z 2013 roku relacjonuje jakieś badania, z których wynika, że „w sąd po śmierci wierzy 39 procent polskich katolików”. Jeśli nie jest to tylko ilustracja najskrytszych pragnień środowiska, a w każdym razie – ścisłego kierownictwa „Gazety Wyborczej”, która wprawdzie starannie ukrywa intencję nie tyle może wykorzenienia w Polski katolicyzmu, co podstawienia w jego miejsce jakiejś imitacji, a więc – jeśli te wyniki są prawdziwe, to by znaczyło, że 60 procent polskich katolików w życie pozagrobowe nie wierzy.

Biorąc zaś pod uwagę okoliczność, że wiara składa się z dwóch elementów: przekonania o istnieniu jakiejś rzeczywistości oraz żywego pragnienia, żeby właśnie taka rzeczywistość istniała, to wydaje się, że co najmniej w przypadku dwóch trzecich takiego pragnienia już nie ma, że – mówiąc krótko – przestali już za życiem wiecznym tęsknić.

Ciekawe, że jest to sytuacja podobna do tej, jaka pojawiła w imperium rzymskim w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Wizja zaświatów w religii rzymskiej, którą zresztą Rzymianie importowali z Grecji, nie była specjalnie atrakcyjna. Wystarczy przypomnieć nakreślony przez Homera w „Odysei” obraz krainy zmarłych”. Kiedy Odyseusz zapragnął uzyskać poradę od nieżyjącego już wieszcza Tejrezjasza, udał się do krainy zmarłych i oto co zobaczył: „Dotarliśmy do kresu głębokich strumieni Okeanosa. Tam jest lud i gród Kimeryjczyków, okryty mgłą i chmurami. Nigdy tam nie docierają promienie świetlistego słońca, ani gdy się ono wznosi ku niebu gwiaździstemu, ani gdy z nieba znów zmierza ku ziemi, lecz noc zabójcza rozciąga się nad nieszczęsnym narodem.”

Kiedy Odyseusz wylał obiatę do przygotowanego uprzednio dołka, tłum wychodzących z Erebu dusz zaczął zbliżać się ku niemu „z niesłychanym lamentem”, więc Odyseusz dobył miecza, by je odpędzać, dopóki nie pojawi się Tejrezjasz.

„Przyszła wreszcie dusza Tebańczyka Tejrezjasza ze złotym berłem w dłoni, poznała mnie i przemówiła: – Czemuż to nieszczęsny porzuciłeś światło słońca i przychodzisz oglądać umarłych i ten kraj nieradosny?”

Bo rzeczywiście – pogrążona w wiecznym półmroku, porośnięta karłowatymi wierzbami równina, po której snują się dusze… Wytrzymać tam tydzień, to już byłoby za wiele, a cóż dopiero – wieczność? To już lepiej byłoby się w ogóle nie urodzić! Lepiej nie być, niż być? – Ładny interes!

Tymczasem chrześcijaństwo oferowało wizję zaświatów nieporównanie bardziej atrakcyjną, co prawda bez przedstawiania zbyt wielu szczegółów, ale za to z zapewnieniem, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, co Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują” – jak napisał św. Paweł w Liście do Koryntian.

Ale już Gałczyński przedstawiał to bardziej przystępnie, pisząc: „A w raju, jak to w raju; zielono i wesoło. Obiady, gadu gadu, wieczerze i tak w koło”. Taką w każdym razie wizję prezentował „stary opat”, bo z kolei na przykład AK-owcom, śmiertelnie zmęczonym konspiracją i powojennymi prześladowaniami ze strony komuny, marzył się nieco inny obraz raju, czemu dali wyraz w piosence: „Niech na zawsze w piosence zostanie chwała Polski, partyzancka brać (…) święty Pieter ci bramę otworzy, spyta: skąd? – Z partyzantki jam jest! Wejdziesz w ogród spokoju i zorzy…”

W ogród spokoju i zorzy… Czegóż innego może pragnąć człowiek zaszczuty? No dobrze – ale przecież w chrześcijańskiej wizji zaświatów nic się nie zmieniło, a postępactwo żadnego życia wiecznego nie oferuje, co najwyżej długie, a i to pod warunkiem podporządkowania się surowemu reżymowi dietetycznemu? Dlaczego w takim razie wśród katolików stopniowo zanika potrzeba życia wiecznego?

Ksiądz Łukasz Weber nie miał wątpliwości, że główną przyczyną kryzysu w Kościele jest kryzys wiary wśród duchowieństwa. Skoro sól wietrzeje, to czymże solić? Stąd też – jak podkreślił – główny wysiłek Bractwa Kapłańskiego im. św. Piusa X skierowany jest na kształcenie, a właściwie – na formowanie księży, którzy następnie będą odpowiednio oddziaływali na wiernych.

Wydawałoby się, że sprawa jest prosta, ale widocznie nie jest, skoro między Bractwem Kapłańskim im. św. Piusa X, a Stolicą Apostolską stosunki są raczej napięte. Ciekawe, co nastąpi szybciej – czy unormowanie stosunków między Bractwem Kapłańskim im. św. Piusa X, a Stolicą Apostolską, czy też całkowity zanik potrzeby życia wiecznego wśród katolików?

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 58 to “Spadająca książka daje znak”

  1. Listwa said

    O rety co za tekst.

    Tutaj szanowny redaktor popełnił błąd.

    „Tymczasem „Gazeta Wyborcza” z 2013 roku relacjonuje jakieś badania, z których wynika, że „w sąd po śmierci wierzy 39 procent polskich katolików”. Jeśli nie jest to tylko ilustracja najskrytszych pragnień środowiska, a w każdym razie (.. ) jeśli te wyniki są prawdziwe, to by znaczyło, że 60 procent polskich katolików w życie pozagrobowe nie wierzy”

    – wierzyć w życie po śmierci i wierzyć w sąd po śmierci to dwie rózne wiary. Do tego dochodzi fakt, ze po smierci będa dwa sądy, pierwszy szczegółowy drugi Ostateczny. Czyli jak ktoś nie wie o nauce katolickiej w tej dziedzienie, to byc może wierzy tylko w Sąd Ostateczny.
    Co nie zmienia oceny, że brak wiary i wiedzy w sąd szczegółowy nie musi oznaczać brak wiary w życie po śmierci.

    Poza tym życie pozagrobowe to też wiara , a nawet doznania u wielu osób np wpływu złych duchów, co może oznaczać wiarę w życie pozagrobowe

    z brakiem wiary w sąd po śmierci.

    Redaktor sie nie przyłozył, lecz łatwo złapał omawianie statystyk przez GW i robi transport.

    Ale tu jest błąd równie powzny:

    „Wydawałoby się, że sprawa jest prosta, ale widocznie nie jest, skoro między Bractwem Kapłańskim im. św. Piusa X, a Stolicą Apostolską stosunki są raczej napięte. Ciekawe, co nastąpi szybciej – czy unormowanie stosunków między Bractwem Kapłańskim im. św. Piusa X, a Stolicą Apostolską, czy też całkowity zanik potrzeby życia wiecznego wśród katolików?”

    – a kto szanownemu redaktorpwi nawmawiał, że ochrona i resteuracja wiary lub potrzeby życia wiecznego wśród katolików uwarunkowane jest od unormowania stosunków z obecną hierarchią w Rzymie?

    Moze też byc tak że w przypadku złego unormowania może nastąpic zanik i to porządny. Szaniwny redaktor truje.

    I od razu dodam, pozytywna lub negatywna ocena ewentualnej umowy miedzy Bractwem a Rzymem nadającej Prałaturę personalna Bractwu zalezy od szczegółów umowy.

  2. Boydar said

    Zaraz, zaraz. Oprócz tego, że to taka duża bakteria, to z przedstawionymi „wizjami” wspólnego nie ma wiele. Cokolwiek mógł zobaczyć Odyseusz, był to co najwyżej czyściec. I jak na czyściec to wg. mnie opis się zgadza.

  3. Listwa said

    Największy bład redaktora polega na transporcie sceptycyzmu co do szczęścia i atrakcyjności zycia w raju.

    Przejawem braku wiary w Boga wszechmogącego jest żywienie wątpliwości , że życie w raju jest w pełni szczesliwe.

    Pan Bóg w swej wszechmocy jest w stanie wykreować takie warunki, w których poziom szczęscia, atrakcyjności, zadowplenia i chęci istnienia w raju jest tak duzy , ze przerasta nasze możliwości poznawcze.

    Dlatego Pan Bóg stworzył człowieka , że chciał sie z nim podzielić i udzielić mu pełni radości która sam posiada, niezmiennie istniejącej w swej pełnej doskonaości. Samo poczucie pełnej wolności ciała i umysłu wraz w całkowitej miłości w której zatopione jest wszystko przerasta istotę ludzką, tam nie ma miejsca na smutek, zniechęcenie, wątpliwości, cień i chłód .

    Alez przytruł pan redaktor i to z powodu upadku ksiązki.

  4. Boydar said

    Wprawdzie mój ulubiony Stanisław ogranicza z początku możliwy wybór przyczyn stanu rzeczy do „… czy erozję wiary wśród duchowieństwa, czy też stopniowe zanikanie potrzeby życia wiecznego wśród katolików …”, jednak kilka linijek dalej, widocznie sumienie Go gryzło, dodaje „… starannie ukrywa intencję nie tyle może wykorzenienia w Polski katolicyzmu, co podstawienia w jego miejsce jakiejś imitacji …”. Jest to opcja trzecia i nie ukrywam, najważniejsza w moim pojmowaniu sprawy. Ładnie z Jego strony, jak rzadko.

    Najpierw pier.dolone żydoszkopy przejęły mieczem i podstępem władzę w hierarchii, potem wymieniły substancję kleru na własnych agentów, następnie czyniły wszystko aby chrześcijaństwo obżydzić, a kiedy prawdziwych katolików stało jak na lekarstwo, afiszują się na szwiat cały swoimi maranami jak nie przymierzając Frank Jakub. Zresztą, niczym się te przypadki od siebie specjalnie nie różnią.

  5. Do młodych Gajówkowiczów (chodzi o tę młodzież „co to się ona jeszcze uczy”):

    Hej! Założę się, że macie wrażenie, że powyższe komentarze nijak się mają do celnego
    i dowcipnego felietonu Stanisława Michalkiewicza. Jeśli nie jesteście pewni, że wiecie „co poeta miał na myśli”, przeczytajcie felieton jeszcze raz i pomyślcie, co sami napisalibyście w komentarzu.

    (Sprawa jest poważna. Cytuję dwa zdania: „Ksiądz Łukasz Weber nie miał wątpliwości, że główną przyczyną kryzysu w Kościele jest kryzys wiary wśród duchowieństwa. Skoro sól wietrzeje, to czymże solić?”)

    PS
    O, nowość:
    Moje uwagi nie dotyczą komentarza 4, w którym p. Boydar strzela (w drugim akapicie) bardzo celnie.
    Tarcz jest jednak więcej, ale ich identyfikację pozostawiam młodym, w charakterze ćwiczenia.

  6. Lovshk Ruskij Agient said

    no smutne smutne , jakby wpisywał się w narracje rzekomo krytykowanej przez siebie wybiurczej…?

    …..”Ciekawe, co nastąpi szybciej – czy unormowanie stosunków między Bractwem Kapłańskim im. św. Piusa X, a Stolicą Apostolską, czy też całkowity zanik potrzeby życia wiecznego wśród katolików” ….?…..

    No nie wiem na czym zależy redaktorowi z tą ciekawością… na szybkim unormowaniu stosunków z tak zwaną stolicą apostolską, nawet jeśli miałoby sie to obyć ze szkodą dla depozytu wiary, który niosą wierni synowie Abpa Levebvra,, a wszystko na to wskazuje że Watykan ani na yotę nie odpuści dopóki bractwo nie złoży mu pokłonu, czy na czy zależy mu na całkowitym zaniku….

    NIech redaktor pisze artykuły o zwrotach majątków np w Warszawie tak zwanym spadkobiercom, ocalałym z holoszwindla, proszę bardzo tu jest pole do realizowania ciekawościo redaktorskiej…..

    ——
    Nie wiem, skąd Pan wyciąga wnioski, iż red. Michalkiewiczowi zależy na unormowaniu stosunków z Watykanem nawet kosztem depozytu wiary?
    Admin

  7. Greg said

    Wcale się nie dziwię, że spadająca książka daje znak. Tu jest odpowiedź?
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/apokalipsa-sw-jana-dr-franco-adessa-2017-01

  8. Lovshk Ruskij Agient said

    No bo jeśli jest zmartwiony zanikiem wiary to zamiast lekkiego reportażu z wydarzenia, proponuję najbliższy kościół i klęcznik i żarliwą modlitwę o wytrwanie w wierze dla siebie i swoich współbraci współwyznawców, rozumiem katolików choć nie znam konfesji redaktora, Verba docent sed exempla trahunt….

    Dlaczego Pan wydaje się być niezadowolony z faktu, iż red. Michalkiewicz zajął się tym tematem?
    Admin

  9. Nemo said

    @1 Listwa

    „– wierzyć w życie po śmierci i wierzyć w sąd po śmierci to dwie rożne wiary.”
    Poważnie? 🙂

    Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd
    (Hbr 9,27)

  10. Sowa said

    Re 7: Dziękuję za link. Jest tam ciekawa wzmianka: „Matka Boża Dobrej Rady [Good Success] powiedziała: To będzie oznaczało nastanie mojej godziny, kiedy ja w cudowny sposób zdetronizuję dumnego i przeklętego szatana, depcząc i wiążąc w piekielnej otchłani”.”

    Ikona Matki Bożej Pocieszenia i Dobrej Rady jest czczona szczególnie w Monasterze w Ujkowicach. Słynie ona z wielu uzdrowień:
    http://monasterujkowice.pl/books.php?b=1&c=15

    Święto tej ikony wypada już w najbliższy piątek, 3 lutego.

  11. NICK said

    Nemo. (9).
    Postanowione to jedno -Bóg postanowił.

    Wiara ziemska, człowiecza, to chyba co innego, hę?

  12. Nemo said

    @11 NICK

    Dlaczego napisał Pan odnośnik do mnie, skoro to słowa Św. Pawła? 🙂

  13. Isreal said

    o ile nie ze wszystkim zgadzam się czytając autora, to o skali problemu który sygnalizuje w tym artykule to i owszem. Widzę i słyszę… i przeglądam Gajówkę ) …

  14. NICK said

    Nie rozumie Pan, Nemo, dlaczego?
    Czasem to z Pana niezły kpiarz.
    W momentach mało stosownych.

    Zatem pańskie: „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd
    (Hbr 9,27)” było odesłaniem P. Listwy do rozmowy z Pawłem?
    Ooooj.
    Coś jeszcze?

  15. CasualNR said

    Kryzys wiary idzie w parze z brakiem życia wewnętrznego, zaś brak życia wewnętrznego uniemożliwia działanie. Brak życia wewnętrznego jest brakiem życia łaski. Kto zaś nie żyje ten nic czynić nie może. Gdy wiara jest słaba, życie wewnętrzne jest tylko maską, jest tylko udawaniem. Takie udawanie życia nie tryska ani światłem, ani siłą potrzebną do działania. To są prawdziwe przyczyny kryzysu kapłaństwa. Szatan , choć jest stworzeniem o wielkiej inteligencji i posiada wielką moc, jest jednak ograniczony.Dlatego temu , kto posiada wiarę i zdolność rozeznania, nie trudno jest poznać się na jego diabelskich sztuczkach, kłamstwach i sposobach chwytania dusz.

  16. Mis z Okienka said

    Michalkiewicz pisze brednie bo w Kosciele Katolickim zadnego kryzysu nie ma.

    Jest kryzys w novous-ordo kosciele watykanskim oraz coraz wiekszy kryzys w SSPX ktory sie staje coraz bardziej zmodernizowany.

    Ostatni wywiad z abp Fellay na francuskiej TV.

    ——
    Aha.
    Nie ma kryzysu w Kościele. Tylko ogólny bajzel liturgiczny i teologiczny.
    SSPX staje się zmodernizowany. Czym to się objawia?
    Admin

  17. Joe said

    15…”i sposobach chwytania dusz’??Za co ? za wlosy,za reke,za kuper?Czlowieku zlo,czy szatan dzialalo i dziala jako DORADCA…szepcze i POdpowiada,zabys malpowal i nie uzywal wlasnej woli,zebys byl pyszny e.c….A na koniec cie POpchnie w watpliwosc,ze to wszystko nie ma sensu…I juz osiagnal swoj cel…Ale tylko tych co nie maja Wiary.
    A swoja droga Polacy znow zaczynaja sie dzielic…na tych co lubia i nie lubia Pana Stasia…Z Panem Bogiem Gajowkowicze ,bo innej drogi nie znam.

  18. Bo-bola said

    Zycie wieczne byloby wielka szansa na poznanie rzeczywistosci z ust jej stworzyciela. Niestety nie znam zadnego dowodu na istnienie zycia po smierci a wiec trudno mi sie dziwic, ze i inni wierni nie przywiazuja wiekszej wagi do tej kwestii.

  19. Mis Z Okienka said

    Panie Gajowy,

    “Nie ma kryzysu w Kościele. Tylko ogólny bajzel liturgiczny i teologiczny.”

    Jesli Pan odnosi sie ze swoim komentarzem do Kosciola Katolickiego to Pan nie wie o czym Pan pisze.

    Kosciol Katolicki jest wieczny i niezmienny bo stworzony przez Pana Jezusa.

    Natomiast kosciol watykanski tak jak i inne koscioly pseudo katolickie ktore sa stworzone przez ludzi, maja bajzel liturgiczny i teologiczny.

    A co do SSPX to prosze posluchac wywiadu z abp Fellay to dostanie Pan odpowiedz jak zmodernizowanie sie objawia w SSPX.

    Pan winił Franka, ze odwiadza koscioly Luteranskie. A dlaczego ma niby tego nie robic?

    Przeciez Luteranie razem z Anglikanami i innymi protestantami byli autorami nowej mszy w Watykanie pod batutą Bugniniego

    Tej mszy, ktora wedlug wyznawcow SSPX ma dawac łaski katolikom.

  20. Marucha said

    Re 19:
    Panie Misiu, gotów byłbym się założyć, że problemem odejścia od Świętej Tradycji zainteresowałem się trochę wcześniej od Pana i zapewne dorównuję Panu wiedzą na temat II Soboru i jego konsekwencji dla Kościoła. Dlatego radziłbym powściągliwość w stwierdzeniach „Pan nie wie, o czym Pan pisze”.

    Słowo „Kościół” ma kilka znaczeń. Moim niedopatrzeniem było, iż nie sprecyzowałem, że chodzi mi o ziemskie struktury Kościoła, gdyż uważałem za oczywiste, iż każdy tak właśnie zrozumie moją wypowiedź.

    Gdyby Pan znał moje wcześniejsze wypowiedzi, czego oczywiście wymagać nie mogę, zauważyłby Pan, iż zawsze podkreślałem, iż Kościół jako mistyczne ciało Chrystusa jest niezniszczalny i święty (swoją drogą nie wiemy, ilu będzie liczył członków przy końcu świata…).

    Swoją drogą nie ma wielu „kościołów (pseudo)katolickich” (jakie?).

    Wywiad bp Fellaya to wywiad.

    Ja się pytam: gdzie, w jaki sposób, Bractwo daje dostęp modernizmowi. Na Mszach Świętych? Udzielając sakramentów? Na katechezach? W swoich wydawnictwach?
    Pan w ogóle ma jakiś kontakt z Bractwem? Chodzi na ich Msze?

    Pana wstawka o luteranach… co Pan nam chciał przekazać? Odkryć nam prawdę, którą znamy od 40 lat?

  21. Joannus said

    @Miś z okienka

    ”Natomiast kosciol watykanski tak jak i inne koscioly pseudo katolickie ktore sa stworzone przez ludzi, maja bajzel liturgiczny i teologiczny.”

    Gdybyś miał wiarę a nie fragmentaryczną wiedzę internetową, takich bzdur nie pisałbyś człowieku.
    Kościół jest i będzie jeden, bo założony przez Pana Jezusa. Reakcyjne wobec postrzeganych błędów, niby bez skazy, ultraortodoksyjne twory są właśnie tworzone przez ludzi zaślepionych swą nieomylnością i duchem aktywizmu, doszlusowując do fwórczości Lutra.
    Pałac wybudowany przez niebyle jakiego Mistrza nawet ogołocony pozostaje pałacem, a inne niby lepsze przybudówki w garażach chałupach i innych zastępczych budach mimo okazalszego przyozdobienia nigdy nie będą tym samym pałacem.
    Kiedy huragan targał łodzią, a Pan Jezus spał jej pasażerowie trwożyli się nadaremnie, słysząc – dlaczego zwątpiliście małej wiary.
    Nie ten co z zazdrości węszy odstępstwa we FSSPX podoba się Panu Bogu, ale ten co pełni wolę Bożą i naprawia smagany wiatrem Dom Boży – modlitwą, ofiarą i materialnie, pelniąc uczynki miłosierne co do Duszy.
    Zamiast śledzenia modernizmu u Przełożonego Generalnego trzeba go szukać u siebie, bo nazwijmy -przedsoborowy Kościół- za grzech uznawał osądzania i recenzowania biskupów. Znalazł się oto mądrzejszy i roztropniejszy od Przełożonego Generalnego.

    Ad 18
    Kolejny raz Bo bola wpada by gnój umysłowy w Gajówce popuścić,
    Co to za potrzeba, i skąd się bierze.

  22. Demo-krata said

    Dla krytyków red. Stanisława Michalkiewicza!

    Wy jemu nawet do pięt nie dorastacie!

    Cicho siedzieć i się uczyć od mistrza pióra!

    Przede wszystkim należy zapoznać się, czym jest forma literacka: felieton!

    Pan red. S.M. jest w tym rzemiośle mistrzem, mistrzem nad mistrzami.
    Przemyca nasze polskie, katolickie, narodowe idee na każdym kroku!
    Mówi tyle, aż tyle, aby go natychmiast nie zniszczyli, jak wielu innych, którzy próbowali.

    Ty dupku jeden, nick’i jak: nguuzxy, sksio, kidsilw, ihjhuy, gqegre… etc?

    Wy jesteście niszowe dupki!
    Albo hasbara?
    Albo idiota?

    Co ty osiągnąłeś w życiu?
    Ilu ludzi nawróciłeś na naszą słowiańską, polską tradycję i wiarę?

    Każdy, kto próbował swojego pióra wie, że na początek…
    niegodzien nawet opróżnić kosza śmieci po redaktorze S.M.!

    Jednak jest kruczek:

    Ostatnio rozmawiałem z gościem, doktorat, nauki ścisłe, poleciłem mu czytać redaktora S.M. –
    wkrótce reakcja: „to nawet dobre jest, ale piekielnie trudne do czytania”.

    Czyli red. S.M. jest dla inteligentów, dla oczytanych, dla ludzi, którzy cieszą się grą słowną, cytatami, aluzjami, językową ekwilibrystyką!

    Jak jesteś durny leming, baran w stadzie, to siedź cicho, nie komentuj rzeczy, których nie rozumiesz!

    Panie redaktorze; masz niełatwo, ale non omnis moriar.

  23. Mis z Okienka said

    re 20

    Panie Gajowy,

    “Swoją drogą nie ma wielu „kościołów (pseudo)katolickich” (jakie?).”

    Kazdy novous ordo kosciol watykanski to jest pseudo katolicki.

    Przykro mi ale jesli ktos chodzi na novous ordo msze zdefiniowana przez ateistow, protestantow i heretykow to taka msza jest nie tylko pseudo katolicka ale rowniez heretycka.

    Pan pisze, ze poruszam sprawy, ktore sa Panu od dawna znane, a wiec jak mozna uwazac taką msze za Msze Swieta?

    Według mnie nie mozna i ta sie różnimy.

    Jeszcze niedawno SSPX uwazal, ze msza novous orda jest obrazą Boga ale teraz juz nie!!!!

    A wiec co sie zmienilo oprocz tego, ze to przeszkadzalo abp Fellay negocjowac z Frankiem.

    Czy to jest religia? Przeciez to sa kpiny.

    Niech Pan poslucha zalaczonego wywiadu gdzie coraz wiecej z Amoris Laetitia jest zaakceptowane przez SSPX.

    Novous Ordo kardynalowie protestuja przeciwko Amoris Laetitia, a abp Fellay zaczyna akceptowac?

    Czy to jest wiara czy robienie politycznie poprawnej deklaracji?

    Co do chodzenia na msze SSPX to nie chodze bo uwazam, ze chodzenie na msze Una Cum nie jest zgodne z religia katolicka..

    re 18

    Joannus

    Pomieszanie z polataniem. Sam sobie przeczysz.

    Jestes “za a nawet przeciw.”

  24. Jemen said

    POLSKO wyzuc z swojej spolecznosci ;;zydostwo To one rozwala od sirodka ;spoleczenstwo polskie.I cala panstwowosc POLSKA.

  25. Yah said

    No cóż na tym polega działanie szatana. Po co czekać na jakieś, no może duże, ale nieokreślone szczęście po śmierci ( bo o sadzie bożym szatan podszeptuje, że odłożony ad Kalendas Grecas i ludzie mu wierzą, no bo wygodniej wierzyć, że sądu nie ma niż , że jest i to nieuchronny) skoro można je mieć tu i teraz. I …. wszyscy je mają, ale pod jednym warunkiem w jakiś sposób służą szatanowi, albo w dobrej wierze ułatwiają mu działanie.

    Z moich obserwacji życia wynika, że TAK JEST. Napomnienia pana Boga ludzie traktuje natomiast jak pech, zły los, nieszczęście lub słabe zdrowie i próbują ziemskimi sposobami z tym walczyć.

    Z jednej strony materialne szczęście, a z drugiej te zdarzające się od czasu do czasu niepowodzenia, które ludzie przez brak wiary nie traktują jako próby Pana Boga nawrócenia ich na ścieżkę zbawienia.

    Dlaczego księża tego nie nauczają ? Boja się, boja się, że ludzie będą pukali się w czoło i mówili – „W dzisiejszych czasach mówić takie farmazony”.

    A ludzie , ludzie nie chcą słuchać takich kazań, bo one tworzyłyby zadrę na sumieniu, które nakłaniało by do rezygnacji z części nienależnego doczesnego i szatańskiego szczęścia.

    Tak jest, co oczywiście nie oznacza, że tak ma być, że księża nie powinni nauczać nie tylko o szczęściu wiecznym, ale i o sprawiedliwej karze za najmniejsze nawet złe czyny, a ludzie nie powinni tych nauk słuchać, bo ich celem jest nie straszenie ludzi piekłem tylko troska o ich dusze, co powinno być celem każdego kapłana.

  26. Sowa said

    Re 24;
    Księża nie mają bać się ludzi, ale Boga. Apostoł wyraźnie pisze o tym (2 Tm, 4):

    1 Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: 2 głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. 3 Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. 4 Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. 5 Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!
    http://www.nonpossumus.pl/ps/2_Tm/4.php

  27. Carlos said

    re Demo-krata Zgadzam sie z Panem calkowicie, czytam Michalkiewicza od kilkunastu lat, uwielbiam jego jezyk, metafory i dowcip- przyznaje ze do niego trzeba bylo dorosnac. Czasami tylko powtarza sie w tematach , ale moze tak trzeba aby dotarlo?

  28. Marucha said

    Re 23:

    To ile w końcu jest tych pseudokatolickich Kościołów Watykańskich? Bo ja widzę tylko jeden Kościół Katolicki, w obrębie którego działa spora liczba szkodników, jeszcze więcej ludzi oszukanych acz na ogół dobrej woli oraz grupy wierne tradycyjnemu Magisterium.

    Msza Novus Ordo jest ważna, acz niegodna. Pan nie odróżnia tych pojęć.
    Takie było i takie nadal jest stanowisko FSSPX.

    Oczywiście można NOM odprawić tak, by była nieważna – ale w zasadzie to samo można zrobić również z Mszą Tradycyjną.
    Czy Pan wie, co decyduje o ważności Mszy? Niech Pan sobie sprawdzi.

    Pisze Pan dziwactwa i brednie – najwyraźniej są to przemyślenia własnym rozumem dokonane.

    Pan się w ogóle mało zna na religii katolickiej.
    Zapewne jest Pan niezadowolony z własnego majątku, ale z rozumu – i owszem… 🙂

  29. Listwa said

    @ 9 Nemo

    Pan Nick zrozumiał właściwie. Czyli mozna jak się chce.

    „– wierzyć w życie po śmierci i wierzyć w sąd po śmierci to dwie rożne wiary.”
    Poważnie? 🙂

    Poważnie. Ktoś może wierzyć w życie pozagrobowe i nie wierzyć w sąd po śmierci. Oczywiście w takim przypadku ktoś taki uchybia wierze i nauce katolickiej, ale to od niego zalezy w co uwierzy i co przyjmie. Istnieje teoretyczna możliwość wiary tylko w życie pozagrobowe i jednoczesnej niewiary w sąd po śmierci.

    Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd
    (Hbr 9,27)

    – i tak jak w tym zdaniu można wierzyc tylko w pierwszą część zdania. Choć są tacy co i to podważają i to bardzo wielu takich jest. Poważnie Nemo.

  30. Listwa said

    @ 22 Demo-krata

    Tak sie nie podniecaj. Może być też mistrzem gdy zacznie robic błędy. Tylko troche w drugą stronę te mistrzostwo się obróci.

    Ewidentnym błędem red. Michalkiewicza było wyciągniecie wniosków o braku wiary w życie wieczne u badanych osób, w przypadku badania opinii które zakresem obejmowały wiarę w sąd po śmierci.

    Redaktor błędnie utożsamił wiarę w życie pozagobowe z wiara w sąd po śmierci.

  31. Listwa said

    @ 23 Mis z Okienka

    Oczywście , że jest jeden świety powszechny, apostolski Kościół Katolicki, nawet jeśli władze nad nim mają heretycy.
    Żaden heretyk, nawet u szczytu władzy nie jest w stanie zatrzymać skuteczności sakramentow. Wystarczy zachować tylko ryt.

    „Kazdy novous ordo kosciol watykanski to jest pseudo katolicki”

    – skondensowanie błędów powala. A wie pan ze możan sprawować Msze św Trydenckie i robic soborowie. Jest to trudne ale mozliwe.
    Budynek to nie Kościół , to tylko świątynia. Stąd nie ma wielu kościołów watykańskich. Ryt Mszy też nie jest Kościołem.

    W Nowus zachowany został element zaczerpnięty z prawdziwej Mszy św. Jest nim ważna konsekracja. To dlatego na nowych Mszach pojawia się Jezus Chrystus pod postacią chleba i wina. Prosze sobie porównać i tyle nie gadać. Dlatego całkowite opluwanie i pogarda dla Nowus jest błędem. Ze względu na Chrystusa powinjiśmy zachowac szacunek, co nie znaczy że Nowus nalezy sprawować i w nim uczestniczyć. Nalezy uczestniczyć w prawdziwej Mszy św trydenckiej i pracować nad tym żeby Nowus zniknął w naszym Kosciele który jest okupowany przez soborowców i ich wychowanków.

    .

  32. Mis Z Okienka said

    re 32

    Listwa,

    “W Nowus zachowany został element zaczerpnięty z prawdziwej Mszy św. Jest nim ważna konsekracja.”

    W novous Ordo konsekracja zostala zmieniona, a to czy jest ciagle wazna czy nie to jest poza naszymi kwalifikacjami do postanowienia.

    Jedna jest pewne ze Padre Pio nazwal nowa msze nonsensem i to mnie wystarczy.

    Tak to prawda, ze byly wypadki, ze Jezus Chrystus sie pojawil w Hostii podczas Novous Ordo mszy ale nikt nie wie czy ksiadz odprawujacy ta msze uzyl nowa czy orginalna forme konsekracyjną.

    Rowniez nikt nie wie dlaczego Jezus Chrystus sie pojawil. Moze zeby przypomniec wszystkim dlaczego sie chodzi na msze i zeby odnowic wiare u ludzi.

    ——
    Powiem krótko: niech Pan się nie wymądrza, bo nie ma Pan ku temu kwalifikacji. Są inni, mądrzejsi od Pana i ode mnie. Warto ich wysłuchać, zamiast sobie kreować własne teorie z głowy wzięte.
    Admin

  33. Yah said

    Ad 31

    „Oczywście , że jest jeden świety powszechny, apostolski Kościół Katolicki, nawet jeśli władze nad nim mają heretycy.
    Żaden heretyk, nawet u szczytu władzy nie jest w stanie zatrzymać skuteczności sakramentow. Wystarczy zachować tylko ryt. ”

    Tego szanowny Panie Listwo nie rozumiem. Szczególnie niepokoi mnie ostatnie zdanie, ale ….. cóż, mnie wiele rzeczy niepokoi, może się mylę.

    Pozdrawiam Pana

  34. Mis z Okienka said

    re 28

    “Msza Novus Ordo jest ważna, acz niegodna. Pan nie odróżnia tych pojęć.
    Takie było i takie nadal jest stanowisko FSSPX.”

    Panie Gajowy,

    Ja te pojecia bardzo dobrze odrozniam, a Pan ma krotka pamiec.

    SSPX powiedzialo ze nowa msza ubliza Bogu, a nie ze jest niegodna.

    A obecnie stanowisko SSPX jest jak choragiewka na dachu.

    Im blizej do wlaczenia do heretyckiego Watykanu tym bardziej jest politycznie poprawne.

    Rowniez co to jest za dziwolag: “msza wazna acz niegodna”?

    Jesli chodzi o dziwactwa i brednie jak Pan to okreslil to jest wlasnie jedno z nich.

    A moja znajomosc religii katolickiej jest calkiem zadowalajaca, natomiast nie wiem co moj majatek, nawet jesli bym go mial, ma z tym wszystkim cos wspolnego.

    ——
    Nie widzę sensu dalszej dyskusji. Pan nie rozumie pojęć podstawowych.
    Admin

  35. Demo-krata said

    Re: 27
    Re: 30

    Felietony red. S.M. to nie są traktaty teologiczne!, ani traktaty historyczne!

    Forma felietonu jest taka, ze używa się skojarzeń, aluzji, etc.

    Ja nie bronię „dogmatów teologicznych przed haniebnymi zakusami niszczenia ich przez redaktora”, jak niektórzy dyskutanci odbierają idee tych felietonów!

    To zupełnie nie o to chodzi. Owszem, redaktor się powtarza, ma swoje frazy; rozwietka, mniej wartościowy tubylczy naród, „stare kiejkuty”, i wiele podobnych. Mnie to nie przeszkadza, to forma felietonu.

    Jednak myślę, że warto zauważyć, jak wielu ludzi otworzyło oczy na poważne zagadnienia, czytając miedzy wierszami jego felietony, słuchając go w mediach? On ma szeroką widownie na youtube, w niektórych TV? Ile portali publikuje jego felietony? Wiele!

    Warto popierać każdego, który cokolwiek robi w naszej obronie, w obronie naszych słowiańskich, polskich wolności, swobód, oraz przypomina obywatelom, że nasza tradycja, generalnie polska racja stanu jest poważnie zagrożona.

    Ja nie czytam tych felietonów na kolanach, z uwielbieniem. Raczej zaśmiewam się do rozpuku, jak genialnie redaktor wyśmiewa się z „globalistów”, generalnie mówią, a raczej z marionetek globalistów!

  36. Marucha said

    Re 35:
    Redaktor Michalkiewicz powinien w każdym swym felietonie pisać O WSZYSTKIM i wyjaśniać WSZYSTKO, co mieści się w pojęciu „otaczający nasz świat”. Niczego nie pomijając.

    Ponieważ tego nie robi, więc wiadomo czyje interesy reprezentuje.

  37. Demo-krata said

    re: 36
    Panie Gospodarzu,

    Sarkazm, piękna rzecz!
    Dziękuję za uznanie.

  38. Boydar said

    Te, no, umowy śmieciowe …

  39. Boydar said

    O razwiedce można długo i często, do znudzenia. Bo to nie razwiedka jest mózgiem tej rozpierduchy i „Nasz Znakomity Felietonista doskonale o tym wie.. Są formacje znacznie twardsze ode „razwiedki”. Ale na „to” licencji mój ulubiony Stanisław raczej nie dostanie. Zwłaszcza teraz, kiedy jest powszechnie i z uwagą czytany.

    A my się dalej podniecajmy „razwiedkami”, zupełnie jak stonka na wykopki.

  40. Yah said

    Ad 39

    Jak się pozwala o czymś pisać, to nie stanowi to prawdziwego jądra ciemności. Ci , którzy o nim wiedza i usiłują coś ugrać dla siebie ( bo o walce nawet nie myślą) giną.

    Nawet ci, których nie lubimy i czasami opluwamy to tylko pionki- narzędzie służące do osiągnięcia CELU. Ludzkimi siłami nie mamy szans. Potrzebny jest ktoś Większy, Największy. I dla tego tego Ktosia na wszelkie sposoby starają się wyrugować z naszego życia, zaprzeczyć istnieniu, pomniejszyć.

    Proszę zwrócić uwagę, że nim zaczęła się walka z ludźmi, zaczęła się walka z Bogiem. Bo to jest ten Przeciwnik jądra ciemności, ponadto Przeciwnik niezwyciężony i jedyny, który może pomóc ludziom.

    Sztuczka przebiega dwutorowo:

    – zatrzeć w oczach i duszach ludzi prawdziwy obraz Boga i zastąpić ten Obraz jakimś medialnym humbugiem;

    – rozwinąć naukę ( oj dostane od naukowców i zwolenników postępu), bo nauka pozwala człowiekowi uwierzyć, że WSZYSTKO może, czyli de facto staje się bogiem z rajskiej obietnicy szatana.

    A Pan Stanisław, Pan Stanisław pisze o skorupce jadra ciemności i to tak ostrożnie by go nie stłuc bo …. patrz pierwszy akapit.

  41. Joannus said

    Ad 23
    ”Przykro mi ale jesli ktos chodzi na novous ordo msze zdefiniowana przez ateistow, protestantow i heretykow to taka msza jest nie tylko pseudo katolicka ale rowniez heretycka.”

    Zatem milionowe rzesze wiernych, biskupi i księża zusamen heretycy, na których tle jaśnieje blaskim Miś z okienka z kompanionami.

    ”Co do chodzenia na msze SSPX to nie chodze bo uwazam, ze chodzenie na msze Una Cum nie jest zgodne z religia katolicka..”

    Zatem Biskupi, Kapłani i wierni FSSPX odeszli od ”religii katolickiej”.

    ”re 18
    Joannus
    Pomieszanie z polataniem. Sam sobie przeczysz.
    Jestes “za a nawet przeciw.”

    Napiałem jak napisałem dotykając kilku wątków razem z metaforą.
    Zatem gdzie jest to za a nawet przeciw.

    Komentarze Misia wskazują na zainfekowanie mundrościami guru, uczonego mocno w piśmie, inkwizytora, być może mającego pod ręką wizjonerkę dającą na bieżąco wskazania ”z góry”. Przekonanego w pysze o swej nieomylności jak i i powierzonej misjii, do tego stopnia, że głosi – Kościół Święty z FSSPX upadł i należy koniecznie od nich odstąpić. Ddam guru, jedno lub wieloosobowego, idącego śladami Lutra.
    Na koniec dobra rada. Niech Misio nie fika z cedzeniem herezji u Przełożonego Generalnego bo jest do tego za cienki.

  42. Marucha said

    Re 40:
    Większość ludzi nie dorosła do tego, by zajrzeć w „jądro ciemności”. Ich przeraża nawet poskrobanie jego skorupki – jeśli użyć Pańskich metafor,
    A Michalkiewicza nie rozumieją, bo pisze elegancką polszczyzną, używa zdań złożonych i posługuje się ironią która do wielu zupełnie nie dociera, choć wydaje się oczywista.
    Poza tym… czy felietonista musi rozwiązywać światowe problemy? Czy nie wystarczy, gdy je pokaże?

  43. Jan said

  44. Listwa said

    @ 35 Demo-krata

    Nawet panu Michalkiewiczowi może zdarzyć sie błąd i nie nalezy błędu przyjmować nawet ze względu na inne jego trafne treści.
    W tym artykule podjął akurat taki temat, ale jego błędy mają charakter błędnego wnioskowania, który jest pochodną jego analizy przeprowadzonego „badania opinii” przytoczonej przez GW.

  45. Listwa said

    @ 33 Yah

    Kościół to instytucja założona przez Jezusa Chrystusa, który wyposażył go we wszystko co niezbędne dla uświęcenia, formowania, uczenia , usposabiania człowieka do osiągnięcia zbawienia, które jest niczym innym jak powrotem do raju.

    Taki cel i zadanie ma Kościół. Aby to zrealizować , Jezus Chrystus podarował i ustanowił sakramenty. Kościół ma też władze i urzędy , które zajmują i sprawują ludzie.
    To też z woli Chrystusa należy do Kościoła , ale żaden urząd i żaden urzędnik nie jest uosobeniem Kościoła i jego jedynym przejawem. Urząd i urzędnik ma być sługą Kościoła, jak powiedział o sobie Benedykt XVI – jestem skromnym pracownikiem winnicy Pańskiej. Zatem nie należy spoglądac na kiepskiego urzędnika czy nawet niegodnego heretyka i mówić np. ten kardynał to jest Kościół lub mówić taki jest Kościół jaki ten urzędnik.

    W sytuacji gdy zdarzy sie, że urząd zajmuje ktoś urzędu niegodny – grzesznik, łajdak, pedofil itp. to o ile zachowany będzie ryt sakramentów, czyli będą one sprawowane tak jak Chrystus nakazał i nauczył, to sakrament będzie ważny. I nie jest istotna postawa urzędnika.
    A będzie ważny dlatego że Jezus Chrystus założył Kościół i ustanowił sakramenty , a uczynił to jako wynik swoich zasług uzyskanych dzięki Męce i Zmartwychwstaniu.
    Sakrament sprawowany poprawnie jest skuteczny, gdyż Jezus Chrystus kazdego odkupił i pragnie podarować zbawienie kazdemu kto tego pragnie i jest jemu posłuszny.

    I tego procesu, czy możliwości nie jest w stanie zatrzymać lub pohamować heretycki urzędnik. Czyli jego grzech lub głupota ważności sakrementu nie powstrzyma, jak też błędy lub herezje najwyższych urzędników nie powstrzymają wazności sakramentu sprawowanych w całym Kościele.

    Weźmy przykład, jest sekciarz który oderwał sie od Kościoła i robi wszystko aby inni też odeszli. I w jego sekcie urodzi się dziecko. Gdy ten guru sekty dokona chrztu zgodnie w regułą Kościoła katolickiego , dziecko będzie waznie ochrzczone i stanie sie pełnowartościowym członiekiem Kościóła katolickiego z którym ten sekciarz walczy, wraz z obmyciem z grzechu pierworodnego.

    Oczywiście sekciarz nie ma mocy aby obmyć z grzechu pierworodnego i włączyć do Kościoła, to czyni moc sakramentu który sekciarz rytem katolickim uruchomił.
    Ochrzczone dziecko będzie cały czas członkiem Kościoła Katolickiego , nawet bedąc w sekcie, do czasu , aż w jakikolwiek sposób pozyska świadomość o istnieniu prawdziwego Koscioła i odrzuci sposobność zerwania z sektą i odrzuci trwanie w Kościele. Wtedy pojawi się tzw, przeszkoda. (obex).

    Więc prosze zobaczyć, że i wrogi Kościołowi sekciarz może dokonać ważnego sakramentu chrztu.
    A wszystko tylko dzieki zasługom Chrystusa.

    ——
    Świetny wpis, Panie Listwa!
    Admin

  46. Listwa said

    @ 32 Mis Z Okienka

    Abp. Bugini stworzył na biurku NOM, jednak nie zrobił tego w sposób zupełnie nowatorski i nie wykreował NOM jako całkowicie nowy byt.
    Buginii „wziął” Msze św Trydencką i usuwał rzeczy które jego zdaniem były zbędne, powyrzucał te króre jego zdaniem powtarzały sie, zrezygnował z tego co jego zdaniem było nieprzydatne. Ale też pododawał, pozmieniał , poprzekręcał. Tak mniej więcej powstał NOM. Coś co jest zaprzeceniem prawdziwek Mszy i ją wypacza. Szczegóły zostały dawno omówione , w internecie opracowania są dostępne.

    Generalne NOM usuwa Chrystusa w cień, a stawia w jego miejsce emocjonalne przeżycia uczestników NOM, czyni z NOM wieczerze zamiast „czynić na pamiątkę Chrystusa” odwzorowanie symboliczne Męki Pańskiej, dzięki czemu uczestniczący we Mszy uczestniczą w bezkrwawej Męce Chrystusa nakierowanej na adorację i spotkanie z Panem Bogiem, a nie uczestnictwo we wspólnocie i posiłku w akompaniamencie gitarek.
    NOM to odarcie z pięknych szat Mszy św i okaleczenie jej, a nie nowy twór.

    Jedną rzecz Bugini zachował, jest nią ważny akt konsekracji. Temu chyba nikt nie zaprzecza, także sedewakantyści.

    Padre Pio był przeciwnikiem okaleczania Mszy św i zmian w niej, ale też nie zaprzeczał ważności NOM.
    Gdyby NOM był ewidentnie nieważny byłoby łatwiej go się pozbyć.

    Oczywoście z faktu ważności NOM nie wnika w żaden sposób , że mamy go zachować. Wywalić. NOM miał rzekomo dać mnóstwo pozytywnych owoców, także lepsze zrozumienie Mszy i zaangażowanie.
    Jakie dał zrozumienie i zaangażowanie to po 50 latach widać. Ale nie możemy zaprzeczyć ważności sakramentu.

  47. Boydar said

    „… Świetny wpis, Panie Listwa! Admin …”

    Istotnie świetny; pokazuje mechanikę ‚tego świata’ która jest nie do ruszenia. Trzeba przestać pieprzyć głupoty i skorzystać ze wszystkich „narzędzi” jakie Bóg nam przekazał.

    Banalny przykład; masz koło siebie „kogoś”. Nie możesz mu ukręcić łba, choć po stokroć by się należało. Nie wiesz co zrobić. Przeżegnaj się przy nim, prawą ręką, z intencją otrzymania wsparcia z Nieba, szczerze i z zaufaniem. Sam się przekonasz, jak szybko „tamtego” piorun strzeli. Wręcz natychmiast. To jest właśnie ta mechanika.

  48. Yah said

    Ad 45

    ” o ile zachowany będzie ryt sakramentów, czyli będą one sprawowane tak jak Chrystus nakazał i nauczył, to sakrament będzie ważny. „

  49. Franek said

    Polecam obejrzeć i posłuchać co mówi słynny egzorcysta, między wierszami, na temat obecnych „duchownych” . Cały cykl jest ciekawy.

    .https://www.youtube.com/results?search_query=ks+piotr+glas

  50. Yah said

    Ad45

    I jeszcze jedno Szanowny Panie Listwo. Przyjąć musimy pewne założenie , że „ktoś urzędu niegodny – grzesznik, łajdak, pedofil” będzie chciał udzielić sakramentu w dobrej wierze i zachowa ryt.

    A jeśli ten „grzesznik, łajdak, pedofil” działa złej wierze, żartuje sobie z Kościoła i celowo zmienia ryt ? W oczach Boga sakrament jest ważny bo liczy się w tym momencie intencja przyjmującego sakrament człowieka, a nie tego kapłana.

    Czy degrengolada moralna młodych katolików nie wynika właśnie ze ZMIENIONEGO rytu chrztu, w którym nie ma już egzorcyzmów ?

    Nie mniej takie podejście, powoduje erozję kapłaństwa, a w konsekwencji Wiary. No bo co wtedy, gdy kapłan celowo narusza ryt, a przyjmujący sakrament, nie wierzy w jego działanie ? Często niewiara w działanie sakramentów wynika z osłabienia wiary wynikającej z braku reakcji hierarchii na zachowania niegodne kapłana.

    Czy jeśli brak odpowiedniej intencji u osoby przyjmującej sakrament, to nadal jest on ważny, choć większym problemem jest to czy sakrament DZIAŁA.

    Czy upadek kościoła, szczególnie na Zachodzie, nie jest skutkiem upadku kapłaństwa, pod wpływem czego upadła wiara w tym wiara w zbawczą moc sakramentów w wyniku czego człowiek , na własne życzenie stanął do pojedynku z diabłem sam na sam.

    Do zbawienia potrzebne jest to co Pan Boydar opisał „Przeżegnaj się przy nim, prawą ręką, z intencją otrzymania wsparcia z Nieba, szczerze i z zaufaniem.” – współdziałanie człowieka i Boga. Człowiek musi się przeżegnać i uwierzyć, że otrzyma pomoc od Boga, bo tylko silna wiara gwarantuje otrzymanie od Boga pomocy.

    Pisanie:

    „„Oczywście , że jest jeden świety powszechny, apostolski Kościół Katolicki, nawet jeśli władze nad nim mają heretycy.
    Żaden heretyk, nawet u szczytu władzy nie jest w stanie zatrzymać skuteczności sakramentow. Wystarczy zachować tylko ryt.”

    jest niestety jakimś złym, uspokajającym i chyba nieprawdziwym uproszczeniem, bo wynika z niego, że nieważne kto stoi na straży owczarni. Niech Pan się zastanowi czy heretyk może być dobrym pasterzem ? W takim razie po co ta cała walka z herezjami, skoro ważny jest tylko ryt. ponadto herezja ZAWSZE doprowadza do zmiany rytu, osłabienia wiary i dezorientacji owczarni.

    Tak pisać NIE MOŻNA, bo to uspokaja wiernych , zamiast mobilizować ich do domagania się od biskupów naprawdę dobrych kapłanów – tak jak to w historii Kościoła wiele razy bywało. A trzeba naprawdę dobrych kapłanów bo zło uderza coraz zacieklej.

    A teraz, ksiądz łajdak, wierni piszą do biskupa i …… nic.

    Pan opisał jak jest, a ja opisałem skutki tego jak jest dla kościoła i wiernych.

    Pozdrawiam

  51. Mis z Okienka said

    re 46,

    Listwa,

    “Jedną rzecz Bugini zachował, jest nią ważny akt konsekracji. Temu chyba nikt nie zaprzecza, także sedewakantyści.”

    Chyba Pan sobie zartuje albo wprowadza celowo wiernych w blad.

    Nowy akt konsekracji byl podstawa do stwierdzenia ze wszyscy sa zbawieni.

    Padre Pio nazwal nowa msze nonsensem, a wiec jak Pan moze pisac ze nie byl przeciwnikiem.

    Bledne zalozenia na temat Katolicyzmu napisane przez Piusa IX i jakze trafne w przypadku SSPX.

    Podobienstwo pomiedzy SSPX i Eastern Schismatics jest uderzajace.

    Stwierdzemie, ze ktos jest prawdziwym papiezem to jest po prostu niewystarczajace.

    “The chief deceit used to conceal the new schism is the name of “Catholic.” The originators and adherents of the schism presumptuously lay claim to this name despite their condemnation by Our authority and judgment. It has always been the custom of heretics and schismatics to call themselves Catholics and to proclaim their many excellences in order to lead peoples and princes into error….
    But to prove that they are Catholics, the neo-schismatics appeal to what they call a declaration of faith, published by them on February 6, 1870, which they insist disagrees in no regard with the Catholic faith. However it has never been possible to prove oneself a Catholic by affirming those statements of the faith which one accepts and keeping silence on those doctrines which one decides not to profess. But without exception, all doctrines which the Church proposes must be accepted, as the history of the Church at all times bears witness.
    That the statement of faith which they published was deceitful and sophistical is proved also by the fact that they rejected the declaration or profession of faith which was proposed to them on Our authority in accordance with custom. … For any man to be able to prove his Catholic faith and affirm that he is truly a Catholic, he must be able to convince the Apostolic See of this. For this See is predominant and with it the faithful of the whole Church should agree. And the man who abandons the See of Peter can only be falsely confident that he is in the Church. As a result, that man is already a schismatic and a sinner who establishes a see in opposition to the unique See of the blessed Peter from which the rights of sacred communion derive for all men.
    This fact was well known to the illustrious bishops of the Eastern Churches. Hence at the Council of Constantinople held in the year 536, Mennas the bishop of that city affirmed openly with the approval of the fathers, “We follow and obey the Apostolic See, as Your Charity realizes and we consider those in communion with it to be in communion with us, and we too condemn the men condemned by it.” Even more clearly and emphatically St. Maximus, abbot of Chrysopolis, and a confessor of the faith, in referring to Pyrrhus the Monothelite, declared: “If he wants neither to be nor to be called a heretic, he does not need to satisfy random individuals of his orthodoxy, for this is excessive and unreasonable. But just as all men have been scandalized at him since the chief man was scandalized, so also when that one has been satisfied, all men will doubtless be satisfied. He should hasten to satisfy the Roman See before all others. For when this See has been satisfied, all men everywhere will join in declaring him pious and orthodox. For that man wastes his words who thinks that men like me must be persuaded and beguiled when he has not yet satisfied and beseeched the blessed Pope of the holy Roman Church. From the incarnate word of God Himself as well as from the conclusions and sacred canons of all holy councils, the Apostolic See has been granted the command, authority and power of binding and loosing for all God’s holy churches in the entire world.” For this reason John, Bishop of Constantinople, solemnly declared — and the entire Eighth Ecumenical Council did so later — “that the names of those who were separated from communion with the Catholic Church, that is of those who did not agree in all matters with the Apostolic See, are not to be read out during the sacred mysteries.” This plainly meant that they did not recognize those men as true Catholics. All these traditions dictate that whoever the Roman Pontiff judges to be a schismatic for not expressly admitting and reverencing his power must stop calling himself Catholic.
    Since this does not please the neo-schismatics, they follow the example of heretics of more recent times. They argue that the sentence of schism and excommunication pronounced against them by the Archbishop of Tyana, the Apostolic Delegate in Constantinople, was unjust, and consequently void of strength and influence. They have claimed also that they are unable to accept the sentence because the faithful might desert to the heretics if deprived of their ministration. These novel arguments were wholly unknown and unheard of by the ancient Fathers of the Church. For “the whole Church throughout the world knows that the See of the blessed Apostle Peter has the right of loosing again what any pontiffs have bound, since this See possesses the right of judging the whole Church, and no one may judge its judgment.” The Jansenist heretics dared to teach such doctrines as that an excommunication pronounced by a lawful prelate could be ignored on a pretext of injustice. Each person should perform, as they said, his own particular duty despite an excommunication. Our predecessor of happy memory Clement XI in his constitution Unigenitus against the errors of Quesnell forbade and condemned statements of this kind. These statements were scarcely in any way different from some of John Wyclif’s which had previously been condemned by the Council of Constance and [Pope] Martin V. Through human weakness a person could be unjustly punished with censure by his prelate. But it is still necessary, as Our predecessor St. Gregory the Great warned, “for a bishop’s subordinates to fear even an unjust condemnation and not to blame the judgment of the bishop rashly in case the fault which did not exist, since the condemnation was unjust, develops out of the pride of heated reproof.” But if one should be afraid even of an unjust condemnation by one’s bishop, what must be said of those men who have been condemned for rebelling against their bishop and this Apostolic See and tearing to pieces as they are now doing by a new schism the seamless garment of Christ, which is the Church?

    But the neo-schismatics say that it was not a case of doctrine but of discipline, so the name and prerogatives of Catholics cannot be denied to those who object. Our Constitution Reversurus, published on July 12, 1867, answers this objection. We do not doubt that you know well how vain and worthless this evasion is. For the Catholic Church has always regarded as schismatic those who obstinately oppose the lawful prelates of the Church and in particular, the chief shepherd of all. Schismatics avoid carrying out their orders and even deny their very rank. Since the faction from Armenia is like this, they are schismatics even if they had not yet been condemned as such by Apostolic authority. For the Church consists of the people in union with the priest, and the flock following its shepherd. Consequently the bishop is in the Church and the Church in the bishop, and whoever is not with the bishop is not in the Church. Furthermore, as Our predecessor Pius VI warned in his Apostolic letter condemning the civil constitution of the clergy in France, discipline is often closely related to doctrine and has a great influence in preserving its purity. In fact, in many instances, the holy Councils have unhesitatingly cut off from the Church by their anathema those who have infringed its discipline.
    But the neo-schismatics have gone further, since “every schism fabricates a heresy for itself to justify its withdrawal from the Church.” Indeed they have even accused this Apostolic See as well, as if We had exceeded the limits of Our power in commanding that certain points of discipline were to be observed in the Patriarchate of Armenia. Nor can the Eastern Churches preserve communion and unity of faith with Us without being subject to the Apostolic power in matters of discipline. Teaching of this kind is heretical, and not just since the definition of the power and nature of the papal primacy was determined by the ecumenical Vatican Council: the Catholic Church has always considered it such and abhorred it. Thus the bishops at the ecumenical Council of Chalcedon clearly declared the supreme authority of the Apostolic See in their proceedings; then they humbly requested from Our predecessor St. Leo confirmation and support for their decrees, even those which concerned discipline.

    Accordingly, then, unless they abandon the unchanging and unbroken tradition of the Church which is so clearly confirmed by testimonies of the Fathers, the neo-schismatics can in no way convince themselves that they are Catholics even if they declare themselves such. If We did not thoroughly know the clever and subtle deceits of heretics, it would be incomprehensible that the Ottoman regime still regards as Catholics people it knows to be cut off from the Catholic Church by Our judgment and authority. For if the Catholic religion is to continue safe and free in the Ottoman dominion as the Emperor has decreed, then the essence of this religion should also be allowed, for instance the primacy of jurisdiction of the Roman Pontiff. Most men feel that the Church’s supreme head and shepherd should decide who are Catholics and who are not.
    But the neo schismatics declare that they do not oppose the Catholic Church’s principles in the least. Their sole aim is to protect the rights of their churches and their nation and even the rights of their supreme Emperor; they falsely allege that We have infringed these rights. By this means, they fearlessly make us responsible for the present disorder. Exactly in this way did the Acacian schismatics act towards Our predecessor St. Gelasius. And previously the Arians falsely accused Liberius [!], also Our predecessor, to the Emperor Constantine, because Liberius refused to condemn St. Athanasius, Bishop of Alexandria, and refused to support their heresy [!]. For as the same holy Pontiff Gelasius wrote to the Emperor Anastasius on this matter, “a frequent characteristic of sick people is to reproach the doctors who recall them to health by appropriate measures rather than agree to desist from and condemn their own harmful desires.” These appear to be the main grounds on which the neo-schismatics gain their support and solicit the patronage of powerful men for their cause, most wicked as it is. Lest the faithful be led into error, We must deal with these grounds more fully than if We merely had to refute unjust accusations.”

    (Pope Pius IX, Encyclical Quartus Supra, nn. 6-10, 12-13, 15-16; underlining added.)

    “What good is it to proclaim aloud the dogma of the supremacy of St. Peter and his successors? What good is it to repeat over and over declarations of faith in the Catholic Church and of obedience to the Apostolic See when actions give the lie to these fine words? Moreover, is not rebellion rendered all the more inexcusable by the fact that obedience is recognized as a duty? Again, does not the authority of the Holy See extend, as a sanction, to the measures which We have been obliged to take, or is it enough to be in communion of faith with this See without adding the submission of obedience, — a thing which cannot be maintained without damaging the Catholic Faith?
    …In fact, Venerable Brothers and beloved Sons, it is a question of recognizing the power (of this See), even over your churches, not merely in what pertains to faith, but also in what concerns discipline. He who would deny this is a heretic; he who recognizes this and obstinately refuses to obey is worthy of anathema.”
    (Pope Pius IX, Encyclical Quae in Patriarchatu [Sept. 1, 1876], nn. 23-24; in Acta Sanctae Sedis X [1877], pp. 3-37; English taken from Papal Teachings: The Church, nn. 433-434; underlining added.)

  52. Yah said

    Ad 47

    „Trzeba przestać pieprzyć głupoty i skorzystać ze wszystkich „narzędzi” jakie Bóg nam przekazał.”

    Tak ale trzeba wiedzieć jak z narzędzi korzystać, a ponadto WIERZYC w ich działanie. Jak Pan nie uwierzy, że wiertłem diamentowym wywierci Pan dziurę w żelbecie, nie chwyci jej do reki i nie naciśnie guzika to it tak nic z tego nie będzie.

    Problemem wielkim jest to, że większość kapłanów, prawie wszyscy wierni NIE WIERZĄ w działanie sakramentu, ba nie wierzą nawet w taka oczywistość, że dolegliwości i choroby są konsekwencja GRZECHU. SĄ – rozumie Pan. Coś cie boli, zaraziłeś się – to nie dzieje się ot tak, tylko popełniłeś grzech.

    Wierzy Pan w taka mechanikę infekcji ? Ja wierzę, że tak jest. Jeśli staramy się żyć bez grzechu Pan Bóg poprzez Ducha Świętego podpowiada nam co robić, a czego nie robić. Będąc w grzechu jesteśmy zdani na siebie, na ludzkie wybory, ze wszelkimi ich zlymi konsekwencjami.

    Tak, że to :”Przeżegnaj się przy nim, prawą ręką, z intencją otrzymania wsparcia z Nieba, szczerze i z zaufaniem.” działa, ale Panu Bogu ułatwimy pomoc, gdy grzechów na sumieniu mamy jak najmniej.

    Przynajmniej u mnie tak to działa, nie wiem jak u Pana.

  53. Boydar said

    „… gdy grzechów na sumieniu mamy jak najmniej …”

    Tylko to zdanie budzi moją wątpliwość. Trzeba by jakąś metrówkę i zmierzyć, dużo, mniej, więcej, poważniejsze, drobne …

    Ile to chyba nieistotne, ważne, że przez nas samych ocenione i odżałowane. „Nie ważne ile razy upadniesz, ważne żebyś się podniósł o jeden raz więcej”.

    Natomiast „… Problemem wielkim jest to, że większość kapłanów, prawie wszyscy wierni NIE WIERZĄ w działanie sakramentu …” porusza sedno. Bo tak się właśnie sprawy mają. Ktoś kiedyś wyjaśniał, że zacząć trzeba od standardów postępowania, wiara przyjdzie sama, jeśli ma przyjść. To moja skrezola jest przyczyna braku dosłowności i autorstwa. Większość kapłanów rzymskokatolickich to albo nastajaszcze jewreje albo popaprańcy z goim. Normalnie i prawdziwie wierzących jest ułamek, i lekko nie mają, mało który nie wymięknie. Chwilowo nic na to nie poradzimy. Trudno się jednak dziwić, że nie wierzą. Ich dziadowie wierzyli w co innego, rodzice, to jak nagle oni mają się „nawrócić”. A „wierni”, dokładnie tego samego …

    Mało nas. A działa chyba tak samo, przynajmniej tak oceniam.

  54. Yah said

    Ad 52

    Panie Boydar Pan Bóg ma metrówkę i on już pomierzy dokładnie, a nasz głowa by było jak najmniej do mierzenia. Jak będzie za dużo, to po łbie dostaniemy i następnym razem postaramy się, żeby było mniej.

    Bo tak to już jest, że ja się ma dobrego ojca się go szanuje i ceni to się czasami zasłuży na opr. Natomiast gdy ojca olewamy, on nas kocha, ale widzi, że z jego napomnień i tak nic nie będzie, czasami ze łzami w oczach, ale daje wszystko, machając ręką. Nie tak jest.

    W relacja człowiek – Bóg jest dokładnie tak samo. Jeśli widzimy, że reakcja na popełnione przez nas zło ( nawet najmniejsze) jest nasze cierpienie – jest ok, Pan Bóg o nas pamięta. Najgorzej, gdy się łajdaczymy i ….. nic. Wtedy mamy grubszy problem, nazywany przez niektórych powodzeniem w życiu.

  55. Boydar said

    „… następnym razem …” to już tylko Pan Nyndr0 🙂

  56. Marucha said

    Re 51:
    Zaczyna mnie Pan wkurwiać swym tępym uporem,
    Teolog, się znalazł…
    Wynoś się Pan stąd. I to już.

  57. Listwa said

    @ 50 Yah

    To pan pisze treści niewłaściwe.

    „W oczach Boga sakrament jest ważny bo liczy się w tym momencie intencja przyjmującego sakrament człowieka, a nie tego kapłana.”
    – taki błąd robią protestanci, którzy uważają, że coś jest jeśli ktoś w to wierzy i czegoś nie ma jeśli nie wierzy. Rzeczywstość , w tym religijna jest obiektywna w stosunku do opinii i przeswiadczeń.

    Według nauki katolickiej, sakrament jest ważny, czyli skuteczny zarazem, jeśli są spełnione warunki sakramentu. Np. przy małżeństwie musi byc dobrowolność, a przy np. spowiedzi wyznanie grzechów. Pana podejście jest bardzo szkodliwe, gdyż możliwe jest podejście np. odstąpienia od wyznania grzechów, a ważność sakramentu jest niby zachowana dzięki wierze że jest on ważny. Albo są spełnione warunki i sakrament zaistniał albo nie zostały spełnione i sakrament nie zaistniał. Wiara przyjmującego sakrament nie wpływa na jego ważność.

    Zapomina też pan że są różni szafarze przy różnych sakramentach i nie przy każdym nim kapłan.

    Najlepszym sposobem jest udanie sie do wiarygodnych kapłanów po uzyskanie sakramentów, przy wątpliwościach jest możliwość zwrócenia sie o zweryfikowanie ważności i ewentualne powtórne czynności.
    Najbardziej znany jest przypadek weryfikacji ważności sakramentu małżeństwa ( co wielu niesłusznie nazywa katolickim rozwodem).

    „degrengolada moralna młodych katolików” jest splotem wielu czynników, chrzest jest sakramentem zmywającym znamię grzechu pierworodnego i wszczepieniem w Kościół katolicki. Degrendolada jest brakiem własciwego wychowania i kształcenia. Egzorcyzm jest wyrzuceniem diabła.

    Dzieki takiemu podejsciu nie musimy np. sprawdzać czy szafarz jest nieskazitelny, ważnośc sakramentu zalezy od spełnienia warunków zaistnienia sakramentu, nie stanu moralno – intelektualnego szafarza.
    Takie podejście tez nie staje na przeszkodzie walki z herezjami i starań o dobrych kapłanów. Pan myli pojęcia i sfery. Sakramenty to sakramenty , a nauka to nauka. Heretyk może byc słabym nauczycielem i złym duszpasterzem, ale pozostaje skutecznym szafarzem (jeśli zachowa ryt).

    Do zbawienia potrzebna jest łaska Boża i „stan łaski uświęcającej”danej osoby. (taka jest nauka katolicka).
    To temu pomaga, ale to jest środek do celu:
    „Przeżegnaj się przy nim, prawą ręką, z intencją otrzymania wsparcia z Nieba, szczerze i z zaufaniem.”
    – który nie zastąpi powyższego.

    Przypomnę przy okazji warunki skutecznosci (wazności ) sakramentu spowiedzi
    1. rachunek sumienia
    2. wyznanie grzechów
    3. żal za grzechy.
    4 postanowienie poprawy
    5. zadośćuczynienie za grzechy.

    nawet stan grzechu śmiertelnego spowiednika nie wpływa negatywnie na ważność rozgrzeszenia, nawet taki upadły kapłan jest w stanie poprawnie przedstwawić stan nauki katolickiej (jest to kwestia pamięci, wykształcenia i uczciwości) , nie należy brac z niego przykładu i paść ofiara jego błędów.

    Oczywście skutecznie może rozgrzeszyć tylko ważnie wyświęcony kapłan, czyli musi zaistnieć sakrament kapłaństwa, dany przez kogoś kto taki sakrament już ma, a idąc do początków, pierwotnie udzielony przez Jezusa Chrystusa.
    Oczywsćie najkrzystniej miec kontakt tylko z kapłanami mądrymi, dobrze wykształconymi, uczciwymi, pracowitymi, świętymi. taki kapłan może znacznie więcej niz tylko sprawowac wazne sakramenty.
    I trzeba pamietać, że żadne nawet najlepszy kapłan nie zastąpi naszego zaangażowania, chęci nauki, realnego kształcenia się , a w reszcie realizacji.

    To tak jak z nauką pływania, można opanowywac teorię i zdobywać wiedzę, mieć dobrych nauczycieli, ale trzeba zacząc pływać. Kapałan za nas płynac nie będzie.

  58. Incydencik ze spadającą książką opisany w tekście został nagrany:

Sorry, the comment form is closed at this time.