Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wróż Maciej, horoskopy i inne drogi do piekła

Posted by Marucha w dniu 2017-02-03 (piątek)

Antropocentryczny świat „kasując” Boga wytwarza religijną pustkę, którą z lubością piewcy laicyzmu wypełniają zastępczą „wiarą”. Tak posługę kapłana w konfesjonale zastępuje się wróżką, a odpowiedzialność za los człowieka zrzuca się na wszechwładny kosmos i jego kaprys.

Przy okazji z ludzkiej świadomości usuwana jest przykra wizja piekła. Jakże to miłe dla próżnego człowieka. I zgubne dla jego duszy.

Horoskop, tarot, a może jeszcze inna usługa wróżki? Przecież „to tylko niewinna zabawa”. Zresztą „i tak w to nie wierzę”, ale nawet „czasem się sprawdza”. Tak właśnie wyglądają początki zatracenia się w okultyzmie, magii czy innej „wiedzy tajemnej”.

O pierwszy krok naprawdę nietrudno, bo horoskopy wszelkiej maści są dostępne na wyciągnięcie ręki. Pełno ich w kolorowej prasie czy w mediach elektronicznych. Prawdziwy szturm ofert obserwowany był nie tak dawno, bo w tzw. okresie świąteczno-noworocznym: wróżby, horoskopy. Przecież musisz wiedzieć co Cię czeka w nowym roku!

Chętnych na usługi wróżbiarskie niestety nie brakuje. Wedle szacunków, co roku z tego rodzaju usług korzysta nawet 3 mln Polaków. Połowa z nich za pomocą telefonu lub internetu. Portale ezoteryczne co miesiąc odwiedza 2,5 mln internautów, a horoskopy czyta co drugi Polak (takie dane podaje Gemius i CBOS).

W popularnych mediach brylują wróżki i wróże nie ukrywając wcale, że na ludzkiej naiwności (choć tak tego nie nazywają), zarabiają krocie. Wedle szacunków rynek ezoteryczny w Polsce szacowany jest na kwotę ponad 2 mld zł, a zapotrzebowanie wciąż rośnie.

Po „poradę” idą młodzi, starzy, bogaci, wykształceni… Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. To ludzie, którzy utracili wiarę lub przeżywają jej kryzys. To ci, co „obrazili się” na Boga, bo nie spełniał ich życzeń. To Ci, co chcą o Nim zapomnieć. Z pomocą zlaicyzowanego świata skupionego na ludzkich potrzebach, to takie proste!

Po cóż kształtować charakter? Po co dążyć do niedoścignionego Wzoru i każdego dnia walczyć o zbawienie swej duszy, zawierzając się Bożej Opatrzności, skoro można żyć łatwiej? Awans? Wróżka powie kiedy. Nowy biznes? Karty odkryją czy się uda. Miłość? Może nie warto walczyć, bo konstelacja gwiazd dziś nie sprzyja? Coś nie wyszło? To nie Twoja wina – winny jest kosmos!

Tak właśnie małymi krokami piewcy laicyzmu usuwają z ludzkich sumień umiejętność rozróżniania dobra i zła, i kuszą wygodnym, bogatym, próżnym – „fajnym” – życiem. – Przecież na nie zasługujesz – szepczą. I sukcesywnie wymazują Boga podsuwając „duchowość zastępczą”: łatwiejszą, przyjemniejszą. Bez odpowiedzialności, bez piekła i wiecznej kary.

Ezoteryka, okultyzm nie są nowymi zjawiskami, ale ich dostępność i powszechność stanowią dziś ogromne zagrożenie dla duszy. Przeraża też fakt, że nawet jeśli problemem zajmują się tzw. opiniotwórcze media, to nie zauważają istoty problemu. Wróżbiarstwo traktowane jest jako pewne zjawisko społeczne, bardziej zaciekawiające niż groźne, a występujący wróżbici jawią się w nich nie jako szarlatani, ale co najwyżej zblazowani cynicy bogato żyjący z ludzkiej naiwności.

Obecnie wśród wróżbitów prym bez wątpienia wiedzie Maciej Skrzątka. Popularny „wróż Maciej” cieszy się takim zainteresowaniem, że wizyty ograniczył do dwóch dni w tygodniu i najwyżej pięciu osób dziennie. Jak wyjawił w rozmowie z katolickim „Tygodnikiem Powszechnym” (sic!) powodem jest brak czasu, bo pojawiły się nowe obowiązki – program radiowy, telewizyjny oraz ekonomia – ceny ma na tyle wysokie, że nie musi tak „tyrać”.

Trzeba też dodać, że wróżbici zestawiają się na równi z takimi zawodami zaufania społecznego jak prawnik, lekarz. Ba, chętnie sytuują się ponad nimi. Bo wróż w przeciwieństwie do „tamtych” ma być bezbłędny. Tego oczekuje klient.

Ta narracja idzie jeszcze dalej. Bowiem w postępowych mediach wiara w Trójjedynego Boga jak i wyznawcy Chrystusa postrzegani są jako „ciemnogród”, „moher” czy „stare dewotki”. W tych samych „światłych” mediach odwołujących się do nauki, logiki i rozumu bohaterem jest wróżka. I nikomu nie przeszkadza, że z jej usług korzystają biznesmeni, celebryci, a nawet politycy, pewnie także i tacy, co następnego dnia z zapałem zwalczają Kościół Chrystusowy. Bo to jest „modne”. A i zarobić można całkiem nieźle.

Uwaga na zło!

Zjawisko związane z silną popularyzacją ezoteryki wszelkiej maści zostało zauważone przez Episkopat Polski. W marcu 2013 roku na forum Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP sformułowany został list pasterski, w którym napisano o kryzysie wiary, jaki dotknął wielu ludzi sięgających potem do okultyzmu i wpadających w ręce sekt.

„Z pewnością u podstaw tego kryzysu leży m.in. powszechny relatywizm, odrzucający istnienie wartości absolutnych i niezmiennych w każdej dziedzinie ludzkiego życia, zwłaszcza zaś na płaszczyźnie moralnej i religijnej. Prowadzić on może do przekonania o równości wszystkich religii czy systemów moralnych oraz do wyborów opartych na zasadach demokratycznych czy na subiektywnym przekonaniu, nie zaś na racjach obiektywnych i metafizycznych czy objawionych, a w konsekwencji do porzucenia chrześcijaństwa. Sprzyja temu dość powszechne dziś, także w naszym kraju, negatywne nastawienie do chrześcijaństwa, a nawet otwarta walka z nim” – napisał Episkopat.

Zwrócił przy tym uwagę na bardzo ważny problem jakim są zagrożenia duchowe. Wśród nich wymienił okultyzm, pojmowany jako doktryna i praktyki opierające się na tajemnej wiedzy i magicznym działaniu. „Wyraża się on dziś w uprawianiu magii, wróżbiarstwa, czarów, astrologii i jasnowidztwa, w organizowaniu seansów spirytystycznych, w wierze w skuteczność amuletów i talizmanów, w opieraniu się na przepowiedniach i horoskopach” – zaznaczyli biskupi.

KEP nie miał wątpliwości, że takie praktyki nie są niewinną zabawą i zauważył fakt, że stoi za nimi potężny biznes lansujący „określoną modę na tego rodzaju zachowania”. Tymczasem działanie złego ducha może prowadzić do zniewoleń, a nawet opętań, których ilość w Polsce rośnie.

Komitet w swej diagnozie ocenił, że do tego typu niebezpiecznych praktyk skłania często ciekawość, chęć przeżycia mocnych wrażeń, ale też poszukiwanie zdrowia, czy odpowiedzi. „Niewątpliwie, obok szarlatanów zbijających kapitał na ludzkiej naiwności i ignorancji, mamy tu do czynienia także z grupami czy instytucjami, w tym politycznymi i finansowymi, którym zależy na odciągnięciu człowieka od Chrystusa i Kościoła” – napisał KEP w liście.

„To, co tajemnicze, nieznane i pozornie cudowne, łatwo wciąga, zwłaszcza jeżeli wiążą się z tym obietnice powodzenia, szczęścia, oświecenia czy zdrowia. Prowadzi to do mniej lub bardziej uświadomionego nasączania własnej religii elementami synkretycznymi, obcymi dla niej, stopniowo ją rozwadniając i zamieniając w magię” – zaznaczył Komitet, który równocześnie przestrzegł przed oswajaniem dzieci z okultyzmem z pomocą m.in. zabawek, gier, a także poprzez banalizowanie zła – to prosta droga do uzależnienia się od niego.

Chrześcijanin nie wróży

KEP jednoznaczne wskazał w liście, że nie jest do pogodzenia z chrześcijaństwem „szukanie jakiejkolwiek namiastki życia religijnego poza Chrystusem i Kościołem, ponieważ nie da się połączyć Ewangelii z tajemną pseudowiedzą, sakramentalnej działalności Kościoła z magią, wiary w zmartwychwstanie z wiarą w reinkarnację. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i de facto stawia człowieka poza Kościołem”. I jak dodał, „chrześcijanin, kierując się wskazaniami własnej wiary, zdecydowanie odrzuca wszystko, co jest z nią sprzeczne lub co jej zagraża”.

Takie stanowisko znajduje odzwierciedlenie w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu. Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich” (2116-2117).

Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP wskazał też kierunki działań mające na celu eliminowanie wszelkich zagrożeń wiary. To „właściwie prowadzone duszpasterstwo i wychowanie w rodzinie, formujące dojrzałą i rozumnie uzasadnioną wiarę oraz postawy życiowe oparte na chrześcijańskiej hierarchii wartości”.

Dodatkiem jest kompetentna wiedza o sektach czy okultyzmie, przekazywana na katechizacji, jak i „rzeczowa apologia chrześcijaństwa, polegająca nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa oraz na wykazywaniu wartości i wyższości chrześcijaństwa nad innymi religiami”. Tylko tyle i aż tyle.

Bo ezoteryczny świat to nic innego, jak walka sług szatana o ludzką duszę. Walka, w której odwrócenie się od Boga oznacza wieczne potępienie. Zaklinanie rzeczywistości, odprawianie zaklęć i uroków, nawet najlepsza przepowiednia, jak i sprzyjający układ gwiazd piekła nie likwiduje, ale je napełnia.

Marcin Austyn
http://www.pch24.pl

Odpowiedzi: 36 to “Wróż Maciej, horoskopy i inne drogi do piekła”

  1. Przemko said

    episkopat nie ma większych zmartwień i problemów? dziwne. heretyk w Watykanie, zatrzęsienie heretyków-biskupów, upadek KK – a oni zajmują się czarami …

    Nie myjmy rąk, bo twarz ważniejsza?
    Admin

  2. Lara said

    A przecież własne sny nam wiele mówią, tylko trzeba nad nimi pomyśleć.

  3. Delikatnie wynurzam głowę zza krzaka said

    Dlaczego episkopat nie potępił działań ojca Klimuszki?

  4. hydraulik said

    W rurze.

    Chydraulik

  5. hydraulik said

    Zapomnialem podac zrodla: Kabaret Ot-To.

  6. Maciejasz said

    Ad. 3 Cos tam kiedyś słyszałem o ojcu Klimuszko, ale niestety nie na tyle by wydawać jakis kategoryczny osąd. Miał widzenia, był zielarzem… Co było z nim nie tak?

  7. RomanK said

    Kamiński Krzysztof, „O. Andrzej Czesław Klimuszko. Franciszkanin z Elbląga”, wyd. LTW, Łomianki, brw.

  8. Zbyszko said

    Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do działań złego ducha, to koniecznie powinien obejrzeć ten film:

  9. Delikatnie wynurzam głowę zza krzaka said

    Maciejasz @

    Ojciec Klimuszko zachowywał się jak wróżka i wróżbita Maciej. Przyjmował interesantów którym wróżył ze zdjęć i przepowiadał im przyszłość. Miał wizje przyszłości? Skąd? To ludziom nie wolno uprawiać okultyzmu, ale już ksiądz i zakonnik może?

  10. Nemo said

    @8 Zbyszko

    ks.Piotr Glas słusznie prawi. Kiedyś nawet nosiłem się z zamiarem próby kontaktu z nim, ale jego fascynacja Medjugorie sprawiła, że zmieniłem zdanie.

  11. semperparatus said

    Sednem każdej prawdziwej religii jest mistyka…zrozumienie,że nie jesteśmy-jak większość ludzi sądzi-ciałem materialnym…tylko nieśmiertelną duszą…I ze celem naszego pobytu na tym upadłym świecie nie jest zbieranie przemijających dóbr doczesnych(„które „zje rdza i ukradną złodzieje”)…ale doskonalenie swojej duszy…poprzez praktykowanie miłości bliźniego…i rozwój intelektualny…(Mt.6,19-21)

  12. Dictum said

    ad. 3, 6, 9 – nie plećcie bzdur. To tak trudno odróżnić osoby obdarzone Bożym darem jasnowidzenia od żałosnych głupków taplających się w błocie diabelskich magii?

    Franciszkanin ksiądz CZESŁAW ANDRZEJ KLIMUSZKO urodził się na początku XX wieku. Prócz zdolności widzenia przyszłości, zakonnik posiadał wiele umiejętności, które budziły poruszenie nie tylko wśród ludzi, ale także Kościół miał wiele wątpliwości co do tego rodzaju praktyk. Trzeba jednak przyznać, że ojciec Klimuszko zdecydowanie unikał jakichkolwiek czynności związanych z tak zwaną czarną magią, a swoje umiejętności wykorzystywał tylko i wyłącznie w celach zgodnych ze swoją głęboką chrześcijańską moralnością.

    Dzisiejszy świat, a zwłaszcza Polacy znają go przede wszystkim jako uzdrowiciela, który za pomocą specjalnych, samodzielnie skomponowanych mieszanek ziół zwalczał nawet najbardziej uporczywe choroby. Niewątpliwie pomagała mu w tym szeroka wiedza z zakresu medycyny naturalnej i ziołolecznictwa. Mimo tego, że sam zakonnik zmarł w 1980 roku, jego dzieło nadal jest kontynuowane w oparciu o zapiski, które po sobie pozostawił. Ojciec Klimuszko za życia cieszył się wspaniałą opinią wśród ówczesnych uzdrowicieli.

    Nie wszyscy jednak wiedzą, że jego zdolności jasnowidzenia i przewidywania przyszłości rozwijały się z biegiem lat, a ich precyzja niejednokrotnie zadziwiała nawet największych niedowiarków. Zakonnik rzadko dzielił się wizjami dotyczącymi losów poszczególnych państw lub nawet całego świata. Uważał, że najczęściej są one fałszywie interpretowane, co budzi niepotrzebny zamęt i panikę. Istnieją jednak dowody na to, że niejednokrotnie tworzył takie właśnie wizje. Jednym z nich są słowa samego autora: „widziałem zagładę trzech wielkich narodów”.

    Część swoich proroctw franciszkanin zapisał w książce pod tytułem Moje widzenie świata. Uważał swoje zdolności za ogromny ciężar i udrękę, od której początkowo starał się uwolnić. Jego niechęć doskonale podkreślają poniższe słowa. „Najbardziej wstrząsającym przeżyciem jasnowidza jest widzenie dramatycznych scen rozgrywającego się wydarzenia, wobec którego musi pozostać biernym widzem, bez możliwości wpływu. Podobny wstrząs rodzi w duszy jasnowidza świadomość odpowiedzialności za wynik powierzonej mu sprawy do rozstrzygnięcia”. Jak się jednak okazało, od przeznaczenia faktycznie nie mógł uciec, stąd właśnie przykłady proroctw dotyczących między innymi losów naszego kraju. Był on jednym z nielicznych wizjonerów, którzy potrafili widzieć przyszłość w optymistycznych barwach. O Polsce ojciec Klimuszko pisał tak:

    „Jeśli chodzi o nasz naród, to mogę nadmienić, że gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania jedynie Polskę, pomimo jej nieszczęśliwego położenia geograficznego. Nad Polską bowiem nie widzę ciężkich chmur, lecz promienne blaski przyszłości”.

    Dlaczego akurat lat 50? Może była to po prostu przypadkowa liczba. Wszak 50 lat mogło symbolicznie oznaczać po prostu pół wieku. A jednak nie! Zgodnie z wieloma interpretacjami słów zakonnika, okazuje się, że nie była to liczba przypadkowa, lecz bardzo dokładnie przemyślana! Odliczanie należy zacząć od 1980 roku, który nie tylko był datą śmierci natchnionego zakonnika, ale także początkiem powstania Solidarności. Zatem zgodnie z proroctwem zostało nam jeszcze 20 lat symbolicznego dobrobytu… Co zatem wydarzy się po tym pomyślnym dla nas okresie? W jednej ze swoich książek Zbigniew Przybylak przytacza rozmowę jasnowidza z popularną wówczas dziennikarką, Wandą Konarzewską. Odnajdujemy w niej wzmiankę o wojnie, która przejdzie przez świat. Czy możemy pokusić się o wniosek, że kolejny już raz mamy do czynienia z wizją III wojny światowej? Zobaczmy…

    „Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie uhonorowana tak wysoko, jak żaden kraj w Europie. Będzie jakaś wojna w Europie, ale to nie przejdzie przez teren Polski […]. Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje, jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym […]”.

    Jeśli faktycznie mowa tu o wojnie, która od dłuższego czasu spędza sen z oczu wielu interpretatorom przepowiedni, już na wstępie możemy zauważyć pewną rozbieżność z pozostałymi wizjami. Zgodnie z przepowiedniami rozmaitych mistyków Polska faktycznie, po zbliżających się działaniach wojennych, na jakiś czas ma stać się stolicą europejską. Chodziło jednak o to, że nasz kraj nie poniesie strat w walkach. W wizji Klimuszki widać wyraźnie, że prawdopodobnie wcale nie będziemy brać udziału w wojnie. Która wersja jest bardziej prawdopodobna, los rozsądzi.

    Ksiądz Klimuszko przewidział także niewątpliwie najważniejszy dla Polaków pontyfikat papieski. Mowa rzecz Jasna o Janie Pawle II. „Jeśli Włoch nie wyjdzie, to wyjdzie Wojtyła. Będzie jednym z największych papieży. Od niego będzie się liczyć nowa epoka Kościoła i Polski. Imię Polski rozsławi po wszystkich krajach świata”.

  13. gnago said

    A kiedy magię KK odwoła od 1000 lat, rzucane klątwy na Polskę?

  14. Boydar said

    „Fajny film wczoraj widziałem”. Po raz kolejny wprawdzie, ale z nowej perspektywy; „Adwokat diabła” się tytułował. Był oczywiście sam diabeł, był diabła syn, byli zwiedzeni, nawróceni i potępieni. Tak jak w życiu tak w filmie. Obraz niesie wiele przesłań. Różnych i dość właściwych, choć jak każdy żydowski wytwór, nad najważniejszymi gładko się prześlizguje. Było tam jednak takie jedno, które bardzo pasuje do powyższej dyskusi. Otóż mianowicie jest tam jasno wyłożone, że nawet diabeł ŻADNEJ przyszłości nie zna. Może oczywiście kalkulować (i oczywiście kalkuluje), określa prawdopodobieństwo bazując na swej wszechstronnej wiedzy i chytrości, ale pewności nie ma.

    Uważam że warto to przesłanie przyswoić i zapamiętać, jeśli wskazówka Chrystusa że „tylko Ojciec zna przyszłość” do kogoś nie trafia. Było to wprawdzie względem końca świata, ale ja wcale nie jestem tego taki pewny. Jeśli ktoś, ktokolwiek, „wróży”, to albo jest to tylko szatańska kalkulacja albo sam Bóg zdecydował jak duży rąbek tajemnicy uchylić potrzeba. Żeby jednak wszystkie klocki do siebie pasowały, zwróćmy uwagę na występującą zależność; większość jeśli nie wszystkie „wizje” zawierają warunek, jeżeli – to. Mniej lub bardziej podkreślony. Na dobry skład przy posiadanej mądrości nie potrzeba szczególnej pomocy z „tamtego” świata aby takie wnioski wyartykułować. Jednak zasada wolnej woli i jej skutków jako niezbywalnego daru Boga, obowiązywać będzie zawsze i do końca.

    Jest jeszcze jeden aspekt, który pozwalam sobie poruszyć przy nadarzającej się okazji. Chodzi mianowicie o odwieczną sprzeczność pomiędzy interpretantami istnienia wolnej woli i rzekomo zdefiniowanej przyszłości „którą zna tylko Bóg”. Moim zdaniem żadnej sprzeczności nie ma. Bóg faktycznie zna, zna WSZYSTKIE możliwe opcje rzeczywistości jak a się zdarzy. Po prostu wszystkie. Dla nas jest to niepojęte, dla Boga normalne. Jaka zatem jest różnica pomiędzy „wiedzieć co się zdarzy” a „wiedzieć co może się zdarzyć”. Dla nas jest, a dla Boga nie ma. Aby to sobie uświadomić, należy zdać sobie wcześniej sprawę, jaka jest relacja pomiędzy tą wiedzą a „obserwatorem”. Czy taka wiedza jest sztuką dla sztuki ? Jeśli tak, to przecież w praktyce nie ma ona znaczenia. Problem istnieje jeśli nie. Bo zazwyczaj w perspektywie znanej przyszłości staramy się na nią przygotować, w jakikolwiek bądź sposób. Natomiast Bóg nie ma takiej potrzeby. Co zasadniczo zmienia wszystko.

    To takie moje luźne przemyślenia, pozwalające na zachowanie jakiej takiej równowagi psychicznej.

  15. Peryskop said

    Maciej Skrzątka, „popularny” „wróż Maciej” – kolejny naciągacz.

    Re 2
    Lara słusznie, bo sny są sygnałami od naszej podświadomości.
    Ale żeby pomyśleć nad swoimi snami, trzeba mieć czym. Szkopuł w tym, że jak zdążyłem się rozejrzeć, ludzie zakłamani mają trudności w kontaktach – m.in. ze swą podświadomością.

    Re 8 Zbyszko z KUL
    Szkopuł w tym, że jak zdążyłem się rozejrzeć, realne demony seksu – te prawdziwe z krwi i kości itd – mają zgoła odmienną, znacznie atrakcyjniejszą powierzchowność niż odrażający potwór na rycinie z ks. dr Piotrem Glasem.

    ===

    …Dodatkiem jest kompetentna wiedza o sektach czy okultyzmie, przekazywana na katechizacji, jak i „rzeczowa apologia chrześcijaństwa, polegająca nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa oraz na wykazywaniu wartości i wyższości chrześcijaństwa nad innymi religiami”. Tylko tyle i aż tyle.

    Szkopuł w tym, że jak zdążyłem się rozejrzeć, realne demony chazbarskiej nowo-mowy mają ulubowanie w pustosłownym :

    – Tylko tyle i aż tyle.

    Marcin Austyn z ND wierny zamulacz „katastrofy smoleńskiej”

    – Tylko tyle i aż tyle.
    Kto ma coś jak kiepełe, ten/ta ma szanse nie dawać się kiwać.

  16. Poziomka said

    W książeczce Pierwszokomunijnej mojego ojca wydanej w marcu 1939 roku w rozdziale rachunek sumienia : ” kto w zabobony lub czary wierzy, – kto karty sobie daje kłaść lub wróżyć” –
    przeciw pierwszemu przykazaniu grzeszy.
    Tak jest napisane.

  17. Boydar said

    Bo jest to nie tylko niepotrzebne, Panie Poziomko, ale spychające prawdziwy sens na plan enty. Aspektów jest oczywiście więcej. Ale generalnie, tak jak Pan napisał – to „cudzy bogowie”.

  18. semperparatus said

    Re.12 Zarówno ojciec Klimuszko jak i wróżowie(ci prawdziwi a nie oszuści bazujący na naiwności swoich klientów)…sięgają do obszarów wyższej rzeczywistości…tej z której przyszliśmy i do której(po tzw.”śmierci”)wrócimy…W tej duchowej rzeczywistości występują zarówno istoty(byty)dobre jak i złe…I każdy znajduje to czego szuka-żli ludzie znajdują zło…dobrzy(jak Ojciec Klimuszko)-dobro…I na tym opiera się właśnie kryterium rozróżnienia pozytywnej…chrześcijańskiej mistyki Klimuszki od negatywnego wpływu np.czarnej magii…

  19. Peryskop said

    Super aparatus
    Ale czyż to nie jest stąpanie po grząskim buforze pomiędzy sacrum a spiritualismus ?

    Dictum :
    …Ksiądz Klimuszko przewidział także niewątpliwie najważniejszy dla Polaków pontyfikat papieski. Mowa rzecz Jasna o Janie Pawle II. „Jeśli Włoch nie wyjdzie, to wyjdzie Wojtyła. Będzie jednym z największych papieży. Od niego będzie się liczyć nowa epoka Kościoła i Polski. Imię Polski rozsławi po wszystkich krajach świata”….

    No a co na to świdomsi ?
    Na czele z Panem Gojowym, onegdaj z JOrthodoxem przed kraksą, a i ze mną gdzieś na końcu stawki, którzy czują, że JP2 przyczynił się walnie do obecnej degrengolady KRK ?

    Więc cała ta rzecz nie jest taka Jasna (PiSownia „J” oryginalna).

  20. semperparatus said

    Panie Peryskop…nie pij Pan tyle…bo nie można rozczytać…o co Panu się rozchodzi…

  21. z sieci said

    Co sądzicie o O.Pio?

  22. Peryskop said

    Piję z umiarem jakzawsze 🙂

    Ale najczęściej piję konsekwentnie i do sedna.

    Superaparaus tu może sobie sprawdzić :

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/01/wolne-tematy-12-2017/#comment-650530

  23. Delikatnie wynurzam głowę zza krzaka said

    Dictum @

    A to jest jakaś biała i czarna magia? Myślałem, że okultyzm to okultyzm.

  24. Boydar said

    Czy Pan wie, czym jest w ogóle magia ?

  25. RomanK said

    Wiara bez rozumu to zabobon!

    http://timeline2012.net/timeline-2012/video-archives/pole-shif.

    https://americaninfomaps.wordpress.com/2014/07/16/new-world-land-maps-post-global-pole-shift-opinions-and-projections-vary-wildly/

    Brak wiedzy zastapiony spekulacja..to ocultyzm.

  26. Boydar said

    Nie wydaje mi się aby którakolwiek z zacytowanych przez Pana Romana (25) tez była prawdziwa. Wręcz przeciwnie, są to tendencyjne kłamstwa.

    Pomijam okoliczność, że najwyraźniej nie wie Pan Roman co oznacza w języku polskim słowo „spekulacja”.

  27. otto hak said

    Ongiś, ongiś, nie onegdaj. Onedgaj to przedwczoraj. Chyba ze odegnaj…

  28. Lara said

    Re 15

    Ludzie zakłamani mają ze wszystkim trudności, bo nie mają Boga w sercu.
    A czy to dezintegruje ich ubożuchną osobowość?
    Wie Pan. Wątpię.

  29. Peryskop said

    28
    No tak, ale czy można zachować osobowościową integrację, nie mając Boga w sercu ?

    Właśnie w takiej konfiguracji chyba występuje ten problem – może z wyjątkiem uczciwych ateistów, bo i tacy się trafiają.

    A ze snów najciekawszy i bardzo wyraziście zachowany w pamięci był symbolicznym zapisem mojego życiorysu w formie dalekiej podróży koleją z obydwoma synami (żona i córka wybrały się gdzieś osobno). Wśród licznych przygód był przejazd ulicami jakiegoś miasta i na skrzyżowaniu ostry zakręt w prawo – bez kolizji i stuku, choć tory zakręcały bez (?) łuku !
    Potem na jakiejś stacji pożywialiśmy się jakimś lokalnym pyszotto, że aż nasz pociąg odjechał. Po chwilowej konsternacji złapaliśmy super okazję i byliśmy na docelowej stacji Glasgow Central jeszcze zanim nasz wspaniały pociąg nadjechał szczęśliwie z naszymi nieutraconymi bagażami.
    W realu byłem tam kilkukrotnie, ale tylko w interesach.
    Samo życie !

    27
    Dzięki, kraksa rzeczywiście nie przedwczorajsza, bynajmniej.

    A ongi fortnight ?
    Azali tamuj u was też przed 2 tygodniami ?

  30. Dictum said

    ad. 23
    Jasnowidztwo nie jest magią.
    Nie słyszał Pan o wizjonerach i prorokach?

  31. Lara said

    Re 29

    Mnie analiza pewnych motywów, jakie nawracały w moich snach, skłoniła do podjęcia kroków prawnych, dla mojej rodziny dobroczynnych w skutkach.

    To mniemam – na podst. Pana snu – te interesy w Glasgow szły dobrze. 🙂

  32. Peryskop said

    Re 31
    Tak, mile wspominam Szkotów, bo oni też nie lubią Anglo-saxonów i traktują ich jak rozbiorców – więc mamy podobnie.

    A Pani sen podobny do snu „naszej” @Ani z małoPolskiego, która wyśniła gdzie szukać dokumentów, które się znalazły i odegrały ważną rolę w spadkobraniu 🙂

    Lara = Ania ?

    Ale przecież na snach nocne przygody się nam nie kończą 😀 😀

    AKTYWNOŚĆ PODŚWIADOMA (fragmenty eseju)

    Stopniowo odkrywane są procesy poznawcze zachodzące podczas snu, kiedy mózg bezwiednie zajmuje się selekcją fragmentów pamięci, wzmacnianiem tych uznanych za ważne, ich analizą, i w konsekwencji – nieświadomym rozwiązywaniem powierzonych mu zadań.

    Dzięki badaniom na grupach ochotników, a także na szczurach, wiadomo że mózg wykorzystuje co-dobowy odpoczynek dla przetwarzania informacji z poprzedniego dnia na zasadzie : pobieraj za dnia, przetwarzaj nocą. Ponadto podczas snu zapisy w pamięci są poddawane selekcji i obróbce – mniej ważne są usuwane, natomiast ważniejsze podlegają konsolidacji i analizie.

    Zatem mądra rada : „prześpij się z problemem” ma teraz lepiej zobiektywizowane podstawy naukowe !

    Stickgold R., Ellenbogen J. M.
    Sleep on It: How Snoozing Makes You Smarter (2008)
    http://www.sciam.com/article.cfm?id=how-snoozing-makes-you-smarter

    Dziś ten artykuł jest za $7.95 – a za friko tylko króciutki wstęp :
    In 1865 Friedrich August Kekulé woke up from a strange dream: he imagined a snake forming a circle and biting its own tail. Like many organic chemists of the time, Kekulé had been working feverishly to describe the true chemical structure of benzene, a problem that continually eluded understanding. But Kekulé’s dream of a snake swallowing its tail, so the story goes, helped him to accurately realize that benzene’s structure formed a ring. This insight paved the way for a new understanding of organic chemistry and earned Kekulé a title of nobility in Germany.

    Wiarygodność tych odkryć potwierdzają moje osobiste doświadczenia, bo w identyczny sposób „wyśniłem” jeden ze swoich patentów. Po kilku tygodniach intensywnych badań nad goniometrem policentrycznym – z silnym przekonaniem, że musi istnieć rozwiązanie sprytniejsze od dosyć skomplikowanych klasycznych mechanizmów działających na zasadzie równoległoboku – ukazała mi się w chwili przebudzenia jego innowacyjna struktura w postaci pary pozostających ze sobą w styku elastycznych listewek, połączonych trwale na jednym z krańców tej pary. Podkreślam, że „wyśniłem”, choć to nie był sen, lecz wyraziste „olśnienie” w momencie przebudzenia.

    Patent przyznano kiedy wykazałem na prototypie, że względne przesunięcie swobodnych końcówek po przeciwnej stronie jest miarą scałkowanego kąta zgięcia takiego układu, a wskazówka zamocowana na umieszczonym ciernie pomiędzy tymi końcówkami wałku – o średnicy równej grubości listewki – obraca się dokładnie o mierzony kąt. Angulator przyniósł patent, uznanie, zaproszenia, wyjazdy, kontakty i nagrodę w konkursie innowacyjnym na Kongresie ISPO 1986 w Kopenhadze. Największe wrażenie wynalazek ten zrobił na kolegach z branży, którzy też starali się coś podobnego wymyślić, ale nie wiedzieli, że trzeba odpowiednio pospać.

    I konkluzje :

    1) prawdopodobnie wiele spośród naszych proroczych snów jest efektem podświadomie zrealizowanej analizy na podstawie obserwacji i przemyśleń na jawie, które jednak doczekały się rozwiązań dopiero po podświadomej obróbce podczas snu;

    2) z tą obiektywnie potwierdzoną w experymentach wiedzą, mającą też przełożenie na życiowe doświadczenia praktyczne – nie trzeba się bardzo dziwić osobom zabobonnym i/lub dewocyjnym, które wierzą w cudowne wizje, objawienia, podszepty i inne parapsychiczne zjawiska natury religijnej;

    3) tymczasem od dawna znana jest słuszna myśl światłego Augustyna (354-430) : „Cuda nie zdarzają się wbrew naturze, a tylko wbrew temu, co jest nam znane w naturze.”

    4) zatem – cudów nie ma, jest tylko ciemnota ciemnogrodu.

    Kto takie zjawiska zna – korzysta.
    Reszta mota się licząc na cud.

    Czy Pani Lara popróbuje ?

    I czy teraz nieco bardziej zrozumiała jest wcześniejsza uwaga, że ludzie zakłamani mają trudności w kontaktach także ze swą podświadomością ?

  33. Lara said

    Tak pewnie jest z naukowcami, albo – pisarzami. Im się pewnie śnią fabuły ich książek. Moje sny miały inny charakter. Ich sens i dramatyzm zrozumiałam jakieś pół roku po ich ustaniu, gdy na jaw wyszły pewne fakty, stanowiące dla mnie ogromne zaskoczenie.
    Odbieram te sny jako wyraz opieki Bożej nad moją osobą.
    Był to rodzaj przestrogi.
    Niestety zrozumiałam ją trochę za późno.
    Ale potem, jak zaznaczyłam wcześniej, to te sny właśnie pomogły mi ustalić pewne priorytety w moim życiu. Pamiętałam o nich.
    Nie wchodzę w szczegóły, bo one dotyczą mojego życia osobistego.

    Nie jestem psychologiem. Trudno mi się z Panem wdawać w dyskusję nad takim konstruktem jak podświadomość. Używam bardziej potocznego terminu: intuicja. Podobno my kobiety mamy ją bardzo wyczuloną.

    Nie jestem Anią. 🙂
    Pan ma tendencję do przypisywania tutaj forumowiczom na Gajówce podwójnej, potrójnej, a nawet poczwórnej tożsamości. Może to ma jakiś sens. Oby się Pan nie zapędził z tym domniemywaniem nt. kto jest kim – w kozi róg. Bo jest takie ryzyko. 😦

    ——
    Pan Peryskop już się zapędził i brnie coraz dalej, aż gajowemu zabraknie cierpliwości.
    Admin

  34. Peryskop said

    Dzięki za kolejne potwierdzenie dwóch istotnych faktów :
    1) odbieramy wartościowe podszepty ze sfery podświadomej;
    2) ich świadoma percepcja nie jest ani łatwa, ani szybka.

    To fakt, że wy kobiety macie zwykle intuicję bardziej wyczuloną !

    Lecz proszę nie brać za anty-feminizm tego, co powiem – ale podobnie wrażliwsze na bodźce podprogowe są dzieci i np … psy, koty … Aborygeni oraz inne organizmy mniej przytłumione szumem cywilizacyjnym. Taką cenę przeciętny facet płaci.

    Natomiast podobno my Ryby ₪ także mamy niezłą intuicję 😀

    To m.in. dlatego „Lara = Ania ?” było z pytajnikiem 🙂

    A kozie rogi nie są problemem, jeśli się pozna ich specyfikę.

    Więc jeśli Panu Adminowi zabrakłoby kiedyś cierpliwości do nieszkodliwego Peryskopa, to by znaczyło, że sam się zapędził w jakiś „kozi róg” bez znajomości specyfiki takich zakątków 🙂

    Tu sama wiedza, erudycja, a nawet intuicja – nie wystarczą…

    ——
    Gdy mi zabraknie cierpliwości do nieszkodliwego Peryskopa – będzie to znaczyło ni mniej, ni więcej, niż to, że mi zabrakło cierpliwości.
    Kozi róg proszę sobie wsadzić w odwrotną część ciała.
    Admin

  35. Peryskop said

    Dziękuję, ze złośliwych rad nie korzystam.

    Przecież kozie rogi nie są do wsadzania w odwrotną część ciała, lecz do zapędzania w nie durniów. Zwłaszcza pyszałkowatych.

    123 Marucha said 2017-01-23 czyli niedawno :
    Ja robię to, co mogę, co potrafię i na co mi wystarcza sił.
    https://marucha.wordpress.com/2017/01/22/wolne-tematy-8-2017/#comment-647408

    I tak należy trzymać.
    Też się staram w tym kierunku.

    🌸🌸🌸 Sorry, the comment form is closed at this time. 🌸🌸🌸

  36. Maciej Pokora said

    Dziękuję, ze złośliwych rad nie korzystam.

    Przecież kozie rogi nie są do wsadzania w odwrotną część ciała, lecz do zapędzania w nie durniów. Zwłaszcza pyszałkowatych.

    Marucha said 2017-01-23 czyli niedawno :
    Ja robię to, co mogę, co potrafię i na co mi wystarcza sił.

    https://marucha.wordpress.com/2017/01/22/wolne-tematy-8-2017/#comment-647408

    I tak należy trzymać.
    Też się staram w tym kierunku.

    Ale mnie stać na występowanie bez anonimującego kaptura.

    Ukrywanie się pod nickami jest zabawne, bo przypomina maseczki na balu karnawałowym.

    Ale jest i odwrotna, ponura strona nickowego medalu, bo doskonale wiadomo, że żołnierz z pomalowaną twarzą, jak i gangster w kominiarce, są skłonni do popełniania bestialstw.
    Aronson E., Wilson T. D., Akert R. M.
    Psychologia społeczna. Serce i umysł (1994)

Sorry, the comment form is closed at this time.