Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Trzymam kciuki za Martina Schulza

Posted by Marucha w dniu 2017-02-05 (Niedziela)

Im gorszy i głupszy kanclerz RFN, tym lepiej dla Polski?

Angela Merkel w wyniku tegorocznych wyborów do Bundestagu może zostać kanclerzem czwarty raz z rzędu. Do niedawna zresztą jej kandydaturę na szefa rządu zgodnie przedstawiały jako bezalternatywną media niemieckie, polskie i europejskie.

W krótkim czasie sytuacja uległa zmianie po tym, jak kandydatem SPD do kanclerstwa oficjalnie ogłoszony został Martin Schulz. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego szybko goni Merkel w sondażach.

W Polsce perspektywa takiej zmiany w Bundeskanzleramcie wywoła zapewne niezadowolenie – a nie powinna. Wszyscy nad Wisłą pamiętają Schulzowi jego napastliwe i obraźliwe wobec naszego państwa wypowiedzi. Dlatego już na wstępie postawmy sprawę jasno: im bardziej antypolski i konfrontacyjny polityk na stanowisku kanclerza RFN, tym lepiej. Dla Polski i dla świata.

Martin Schulz jest nastawiony negatywnie do nowego amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa chyba w jeszcze większym stopniu niż Merkel. Ujęcie przez niego steru rządów w Berlinie stworzy więc szansę na rozerwanie sojuszu niemiecko-amerykańskiego, który trzyma w okowach całą Unię Europejską, a w konsekwencji na emancypację Niemiec i Europy spod wpływów USA.

Schulz dał się też poznać jako umiarkowany krytyk Izraela. Bardzo umiarkowany, ale jednak krytyk, co w razie jego zwycięstwa mogłoby zwiększyć asertywność Unii Europejskiej wobec syjonistycznych okupantów Palestyny.

Przemawiając w Knesecie, Schulz wypomniał Żydom niehumanitarne postępowanie z Palestyńczykami, za co zresztą izraelscy politycy nie omieszkali go publicznie zwymyślać i porównać do nazistów (sic!). Stawia go to w pozytywnym świetle na tle bezwarunkowo kolaboranckiej wobec Izraela polityki Merkel, a także postawy prezydenta Trumpa, którego pierwsze kroki wytyczają linię radykalnie prosyjonistyczną i antypalestyńską.

Theodore Roosevelt, jeden z najwybitniejszych prezydentów Stanów Zjednoczonych, streścił kiedyś swoją metodę uprawiania polityki w słowach: „Przemawiaj łagodnie, trzymając grubą pałkę, a daleko zajdziesz.”

Angela Merkel wiernie realizowała formułę Roosevelta. Martin Schulz, który zasłynął z wydzierania się na dziennikarzy w Parlamencie Europejskim, nie będzie przemawiał łagodnie.

Merkel rozstawiała po kątach przywódców innych państw europejskich i przymuszała ich do podporządkowania się woli politycznej Niemiec, ale robiła to w miarę zakulisowo, za parawanem starannie inscenizowanych uścisków przed kamerami oraz deklamowanych z uśmiechem zapewnień o przyjaźni i europejskiej solidarności.

Schulz zapewne nie będzie próbował stwarzać podobnych pozorów. Będzie kanclerzem jawnie apodyktycznym wobec zagranicy, agresywnym i awanturniczym, czym zrazi do siebie wszystkie rządy Europy i tym samym pogrzebie do reszty niemieckie przywództwo w Unii Europejskiej, i tak już zachwiane próbami narzucania przez Merkel innym krajom „obowiązkowych kwot uchodźców”.
[Oby! – admin]

Izba Gmin właśnie zaaprobowała wstępnie wniosek gabinetu Theresy May o uruchomienie przez Wielką Brytanię procedury wyjścia z Unii Europejskiej. Jeżeli na dodatek w tym roku wybory prezydenckie we Francji wygra Marine Le Pen, a kanclerzem RFN zostanie Schulz, na horyzoncie pojawi się widmo rozpadu UE i jutrzenka wolności dla narodów Europy spętanych przez brukselskiego polipa.

Dla Polski znacznie lepszą perspektywą od dalszego wiszenia na aksamitnej smyczy Merkel jest powrót do sytuacji znanej z czasów Gerharda Schrödera, kiedy kanclerz Niemiec głośno beształ polskie władze i bez żenady próbował wydawać im rozkazy.

„Niewykształcony lewak” Schulz (jak w jednej ze swoich nielicznych sensownych wypowiedzi określił go minister Witold Waszczykowski) może pod tym względem nawet prześcignąć Schrödera, co doszczętnie skompromituje orientację niemiecką i „proeuropejską” w naszym kraju. Polskie środowiska proniemieckie albo będą się bały zabierać głos, albo zaczną być postrzegane przez szerokie kręgi opinii publicznej jako zdrajcy.

I może wreszcie komuś przyjdzie do głowy, żeby zrobić coś z panoszeniem się nad Wisłą kontrolowanych przez niemiecki kapitał „polskich mediów”, które nie są niczym więcej niż głośnikami podłączonymi do ministerstwa spraw zagranicznych RFN.

Kanclerstwo Schulza mogłoby ponadto wywrzeć ozdrowieńczy wpływ na rządy PiS. Od listopada politycy tej formacji są przerażeni. Po zwycięstwie Donalda Trumpa w USA nerwowo zapewniają, że „nic na świecie się nie zmieni”, a tak naprawdę zżera ich panika, bo właśnie stracili w Waszyngtonie punkt oparcia dla swojej polityki prowokowania Rosji i bezwarunkowego popierania w Kijowie antyukraińskich podpalaczy z „euromajdanu”.

Skoro Waszyngton zostawił ich na lodzie, próbują podwiesić się pod Berlin. Jeszcze kiedy zapowiadano, że Angela Merkel wkrótce ogłosi swoją kandydaturę na kanclerza, Witold Waszczykowski, Beata Szydło i pierwszy wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański w odstępach zaledwie kilku dni wprost zadeklarowali poparcie dla jej startu i dalszych rządów w Niemczech.

To już nie umizgi, to hołd lenny. Jeżeli jednak kanclerzem zostanie Schulz, a nie Merkel, droga do Berlina będzie zamknięta dla rządu PiS, który był krytykowany przez Schulza i sam go krytykował.

Wstawmy się w położenie PiS: znikąd protekcji – ani z Waszyngtonu, ani z Berlina, nawet nasi „jedyni sojusznicy” banderowcy patrzą na nas coraz bardziej krzywo i zimno. Może wtedy presja sytuacji zewnętrznej zmusi rząd PiS do dostrzeżenia, że świat nie składa się tylko z zachodniego demoliberalizmu, NATO, Unii Europejskiej, amerykańskich jastrzębi spod znaku Johna McCaina i banderowskich „herojów majdanu”, a w rezultacie do przeformułowania polityki zagranicznej na bardziej zgodną z polskim interesem narodowym i z interesem światowego pokoju.

Jeśli natomiast obóz Jarosława Kaczyńskiego nie zmieni swojego nastawienia i skapituluje przed obrażającym go kanclerzem Schulzem, pogrąży się w oczach patriotycznych i prawicowych wyborców, którzy pomyślą o tym, by przerzucić swoje głosy na bardziej patriotyczne i bardziej prawicowe ugrupowania. [Jakie? Gajówkę Maruchy? – admin]

I w roku wyborczym 2019 coś w Polsce wreszcie drgnie, tak jak w całej Europie. Dojście Schulza do władzy zaowocuje też wprawdzie zwiększeniem politycznego i finansowego wsparcia Niemiec dla liberalnej opozycji w Polsce, ale z tą zbieraniną histerycznych kobiet w wieku balzakowskim, brodatych mężczyzn w spódniczkach i lewicowych emerytów rozprawimy się sami.

Lepiej zresztą, by ekspozyturą niemieckich interesów nad Wisłą był groteskowy „ciamajdan” niż ktoś poważniejszy (w stylu Platformy Obywatelskiej w 2005 r.). Ośmieszanie opozycji kierowanej przez Ryszarda Petru i Mateusza Kijowskiego to jedyne, w czym rząd PiS wykazuje relatywną sprawność.

Oczywiście wszystkie powyższe zalety Martina Schulza w roli kanclerza są jedynie zaletami względnymi. Schulz plasuje się w granicach tzw. demoliberalnego konsensusu, czyli w dotychczasowej oligarchii politycznej Europy. Nam zaś idzie o wyzwolenie od globalistycznego liberalizmu całego świata i Europy, a więc również Niemiec. Jego wstępnym warunkiem jest utrata władzy przez dotychczasową oligarchię polityczną na rzecz sił odrzucających globalistyczny liberalizm. Merkel to jego strażniczka.

Na wybór Trumpa zareagowała zamieszczeniem w niemieckiej prasie artykułu, w którym wespół z pochowanym już szczęśliwie trupem politycznym Barackiem Obamą zagroziła, że nie ma powrotu do świata sprzed globalizacji. Jednocześnie sama przyłożyła rękę do podkopania rządów demoliberalnej oligarchii.

Otwierając granice dla nielegalnych imigrantów, rzuciła milionową armię obcych na własny kraj, który na najazd odpowiedział mobilizacją sił patriotycznych na skalę dawno tam nie widzianą. Bo kiedy poprzednio prezydent RFN musiał uciekać na ulicy przed rozjuszonym tłumem skandującym „Zdrajca narodu!”, jak przydarzyło się to w zeszłym roku Joachimowi Gauckowi?

Tegoroczne wybory do Bundestagu nie dają jeszcze szans na wytrącenie steru rządów z rąk oligarchii, ale dają dużą szansę na wzmocnienie w Niemczech antyliberalnej opozycji. Taktycznie liczymy więc na wygraną Schulza w rywalizacji o stanowisko kanclerza, strategicznie – na powiększenie parlamentarnej reprezentacji post-enerdowskiej Lewicy (Die Linke), trzecie miejsce w wyborach dla „eurosceptycznej” Alternatywy dla Niemiec i przekroczenie progu wyborczego przez NPD.

Adam Danek
xportal.pl
http://www.mysl-polska.pl

komentarzy 27 to “Trzymam kciuki za Martina Schulza”

  1. jazmig said

    Nie ma sojuszu niemiecko-amerykańskiego, jest szantaż niemieckich polityków przez Amerykanów. Merkel i inni politycy niemieccy wykonują różne rzeczy szkodliwe dla Niemiec, ale wygodne dla USA.

    Amerykanie od lat podsłuchiwali rozmowy telefoniczne polityków niemieckich, kontrolowali ich komputery, zarażając je wcześniej trojanami i mają a nich mocne haki, skoro Niemcy tak potulnie wykonują żądania jankesów.

  2. matirani said

    Makrela jest „unsere Madchen” prawdziwych bonzów z CDU bodajze, GDziez by ona śmiala myślec czy decydować sama.
    Schultz, alkoholik, kramarz i nieudany footbalista nie ma swoich idei, wiec jak ma coś do powiedzenia, to mu to napisano czy podpowiedziano.

  3. Ganr said

    Szulc to przede-wszystkim i nade-wszystko gudlaj.

  4. Piskorz said

    re 2..Winno być.unser Maedchen…/unsere M. to liczba mnoga.

  5. Piskorz said

    re 3. Nie trzeba pisać..to po mordzie jego widać..

  6. Maćko said

    4 Piskorzu – dzieki: merkel ist unsere mädchen
    ?

  7. Halszka said

    @2
    Nawet ciekawe informacje o Merkel i o Schulzu, panie Matirani. Tyle, że w obu wypadkach pochodzą chyba z niemieckiej prasy sprzed 15 – 20 lat… Owszem, takie wieści o nich chodziły. Wtedy.

  8. AntyPO said

    Upadek znaczenia Niemiec w polityce a później w gospodarce i handlu np. z USA wywoła efekt domina. Jako duży odprysk dostanie Polska. Trzeba wiedzieć komu sprzyjać i gdzie w przyszłości tworzyć alternatywę. Ciekawe, czy uda nasze centra rządowe są na to przygotowane? Bo deficyt na poziomie 80 czy 100 mld zł rocznie rozwali nam system finansów państwa. Nikt tego nie „zamaluje”. 500+ będzie gwoździem do trupa PIS.

  9. karlik said

    Ad. 5 „dzieki: merkel ist unsere mädchen”
    Poprawnie powinno być ” Merkel ist unser Mädchen” – M. jest naszą dziewczynką…
    Dziewczyna w j.niemieckim jest rodzaju nijakiego.. a męskość w języku polskim jest rodzaju żeńskiego…:-)

    ——
    „Dziewczę” (jęz. polski) jest też rodzaju nijakiego.
    Dzięcioł w drzewo stukał, dziewczę płakało.

    Co ciekawe, rodzaju żeńskiego jest Senyszyn, Krzywonos i Bęgowski.
    Admin

  10. Moher49 said

    Czas najwyższy im przypomnieć ile są winni Polsce za zniszczenia w II wojnie światowej.

  11. Wieś Rządzi Światem said

    >Schulz dał się też poznać jako umiarkowany krytyk Izraela.

    January 27, 2016, European Parliament head Martin Schulz to Jews: ‘Europe is your home today, every day and forever’ :http://sofiaglobe.com/2016/01/27/european-parliament-head-martin-schulz-to-jews-europe-is-your-home-today-every-day-and-forever/

  12. Boydar said

    „… spętanych przez brukselskiego polipa …”

    Na siłę ? Przemocą ? Pięć razy pytał (ów polip) „czy” …

    Najbardziej płacze okradziony złodziej. Nie twierdzę, że chcieliśmy go (polipa) okraść, ale mentalność identyczna. Czego nie dostaliśmy, a na co mieliśmy nadzieję ? Co odrzuciliśmy natomiast, idąc na ewidentny lep ? Mamy teraz junkersy zamiast termetów; że tylko napis się zgadza ? A kto niby obiecywał, że będzie inaczej. Trzeba się było dziadków pytać, co to za zwierzę ten „junkers” albo inny messerschmitt czy henkel. DPD vs. obrona polskiej gdańskiej poczty; nawet w tym samym budynku ekspozytura, pier.dolić to ! Pretensje garbatego do ściany …

  13. Wieś Rządzi Światem said

    Naiwne myślenie kryteriami tzw demokracji. Ani w Niemczech, ani nigdzie w krajach tzw zachodniej demokracji nie istnieje nic takiego jak jakakolwiek realna opozycja. Te systemy są od początku do końca ustawione.Proces demokratyczny jest utrzymywany tylko w celu legalizacji systemu i przerzucenia odpowiedzialności na demos, który nie ma przecież na system żadnego wpływu i żadnej nad nim kontroli.

    Trump wygrał przy wykorzystaniu tej samej „dźwigni” z której korzystał Obama – kwestii rasowej, obydwaj zapowiadali „zmianę”, bla, bla, bla. To są parawany tego samego systemu.

    Kwestia rasowa (uchodźcy) są też dźwignią do zmian w Europe. Za nimi stoi Soros, prawa ręka na Polskę jest Smolar, a jego prawa reka jest Kaczyński, który przecież doszedł do władzy właśnie na tej fali, bo co to komu szkodzi że pomacha chorągiewka i krzyżykiem, skoro dzięki temu można skutecznie zahipnotyzować motłoch? Skoro dzięki temu można zakodować nowe znaczenia starych słów, stworzyć nowa religię, nową historię, nowy język i w końcu nowy „naród”? Nikomu nie szkodzi, tym bardziej, że o to właśnie chodzi.

    Schultz jest po to, żeby na jego tle sprzedać Merkel po raz czwarty, tam żadnych zmian nie będzie. Unia nie jest już Niemcom potrzebna, ale nie można tak po prostu zgasić światła i kazać gościom wypierdalać. Demos ma sam zażądać „reformy” UE na rzecz „upodmiotowienia państw narodowych”, czyli np przywrócenia granic itd itp. i zażąda. I zacznie sie proces spuszczania z Unii powietrza.

  14. tomek said

    jestem z wami z siedem lat zawsze moglem tu znalezc co ciekawego dla siebie ale coraz mi trudniej wyszukac jakies mysli pro polskie

    ——
    A jakie Pan ma myśli? Dlaczego się nimi nie podzielić z nami?
    Admin

  15. Boydar said

    Polska gola !!!

  16. Wieś Rządzi Światem said

    Co do Kaczyńskiego – dawno nie był tak mocny jeśłi już to Merkel przyjeżdża złożyć mu hołd. Ma protektorów w Waszyngtonie i pro-ukraiński kurs będzie kontynuowany jako przedłużenie waszyngtońskiego „kija” podczas gdy oficjalnie Trump będzie proponował Putinowi marchewkę.

  17. Maćko said

    14. Panie Tomku – prosze nam pomóc. JAki temat by Pan chcial miec poruszony? Pozdrawiam

  18. Kast said

    re 3. Nie trzeba pisać..to po mordzie jego widać..

    Tylko wowczas gdyby polactfo potrafilo rozpoznawac gudlajstwo. Nietstety tak nie jest o czym stale sie przekonuje.
    Widac ciagle eksponowanie zydowskich ryjow gdzie tylko mozliwe zrobilo swoje.

  19. Boydar said

    Ten kij ma dwa końce, Panie Kast 🙂

  20. Plausi said

    Radość z kolejnej atrapy :

    „Trzymam kciuki za Martina Schulza”

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/oszalamiajaca/#CzegoPolacy

    Jak już pisaliśmy chyba, Schulz jest doświadczonym parobkiem władz z innej atrapy

    http://pppolsku.blogspot.com/2012/03/lexde.html#PEU

    atrapy parlamentu. Autor artykułu chce nas przekonać do lizania demokracji przez szybkę.

  21. vendaval said

    Ad 1. Nie haki, a jeden hak i to od 68 lat – tak zwany federalny akt kanclerski, podpisany przez Niemcy jako warunek zjednoczenia trzech alianckich stref i wasalizujący ten kraj do … 2099 roku:
    http://krecikowaty.blogspot.ca/2013/09/berlin-wasalem-usa-do-2099-r.html

  22. Joe said

    Z tym glupim niemieckim kanclerzem POd fotka…radze jeszcze raz zrewidowac….Jeden glupi i pyszny jak 100 h…i juz byl i Polsce to wcale na zdrowie nie wyszlo…Ja tego bydlaka sie lekam z cala POwaga.

  23. Izaurus said

    od 5 – pełna zgoda, co do mordy. Ale ta jego fizis pewnie ma źródło w kontakcie bliskim jego babki z politrukiem Armii Czerwonej, A politrucy, jak politrucy, mieli tylko jedno właściwe pochodzenie. Co Pan na to?

  24. Ante Portas said

    Mój tato powiadał, że władza w rękach chama jest niebezpieczna, cóz dopiero w rękach Szulca jako chama i głąba w jednej osobie.
    Zatem ewentualne zwycięstwo tego niemieckiego gbura ani na jotę nie poprawi nam zagrożeń płynących zza zachodniej granicy, może tylko pogorszyć wzajemne stosunki.

  25. Wieś Rządzi Światem said

    Bo zupa była za słona? Nie. Bo to zła kobieta była na Angela? Tez nie. To to zła Bruksela jest ta Bruksela! .https://youtu.be/HwKEDl6ytp8

  26. Wieś Rządzi Światem said

    [Poprawione literówki] Bo zupa była za słona? Nie. Bo to zła kobieta była ta Angela? Tez nie. Bo to zła Bruksela jest ta Bruksela!

  27. Halszka said

    @24
    Panie Ante Portas, Kaczor też utrzymuje, że Schulz jest nieopanowany i wybuchowy. Owszem, świadczy to źle – ale nie tyle o Schulzu, co o doradcach Kaczyńskiego, od których czerpie on swoją wiedzę w sprawach polityki zagranicznej. Fatalni są, niestety.

    Bo Schulz jest nieopanowany i wybuchowy (gbur, wg Pana określenia) tylko wtedy, jak mu się to kalkuluje. Takie wyreżyserowane wybuchy oburzenia, i zaraz potem zmiana tonu, żarcik, uśmiech do publiczności…
    Jak to mówią Brytyjczycy: dżentelmen to człowiek, który nie bywa nieuprzejmy nieumyślnie.

    A „głąb”? No dobrze, nie orzeł, ale zaraz głąb? Właściwie skąd my to wiemy?

Sorry, the comment form is closed at this time.