Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Homeopatia – okultyzm, sugestia czy medycyna?

Posted by Marucha w dniu 2017-02-09 (czwartek)

Kilka lat temu miałem okazję rozmawiać z dwoma zakonnikami, którzy opisali mi zdarzenie dotyczące chorej osoby oraz homeopatycznych leków. Z ich słów wynikało, że homeopatia kryje w sobie tajemnicze i złe siły.

Później jedna z bliskich mi osób doświadczyć tego mogła na sobie samej. Zrodziło się wtedy we mnie pytanie: jak to możliwe?

Szukając prawdy o homeopatii, skontaktowałem się z chyba najwybitniejszym na świecie znawcą tematyki orientalnej, New Age, sekt i innych zagrożeń duchowych. Chodzi o o. Josepha – Marie Verlinde’a.

Jest, dzięki kilku wizytom, książkom i kasetom – dobrze znanym w Polsce Belgiem na stałe mieszkającym we Francji. O. Verlinde był młodym naukowcem, który szukając rzeczy duchowych wyjechał do Indii, gdzie przez długi czas blisko współpracował z guru Maharshi Mahesh Yogi. Powróciwszy do Europy praktykował okultyzm. Po swoim nawróceniu rozpoczął studia teologiczne, a w 1986r. przyjął święcenia kapłańskie. Później założył zgromadzenie zakonne – Rodzina św. Józefa.

O. Verlinde przyglądał się homeopatii już wcześniej. Wiele w niej wydawało mu się niezrozumiałym, był jednak daleki od jej potępienia. Kiedy zacząłem przedstawiać mu sprawę, wyraził swoje niepokoje z powodu naszej niewiedzy o energii astralnej, w której obszarze, wg homeopatów, dokonują się pożądane zjawiska. Następnie wziął pod uwagę spirytystyczne źródło, którym posłużył się Hahnemann, aż w końcu stwierdził, że nawet, jeśli w rzeczywistości tak było, to nie wydaje się, aby używanie leków homeopatycznych mogło odbyć się ze szkodą dla ludzi.

Wtedy przedstawiłem mu materiały, m.in. o osobie Hahnemanna. Oto fragmenty wypowiedzi, jakich w trakcie naszych kontaktów udzielił o. Joseph:

„Mówię tylko, że nie wydaje mi się, abyśmy mieli wystarczającą ilość elementów, aby to potępić jako technikę przywołującą działanie duchów (…). Z mojej strony, jeśli miałbym pewność, że Hahnemann otrzymał te informacje za pośrednictwem duchów, ogłoszę homeopatię jako niezgodną z życiem chrześcijańskim, ponieważ (…) informacje – prawdziwe – przekazane przez duchy miałyby wartość paktu. Ci, którzy używaliby takiej informacji, tym samym zaakceptowaliby działanie duchów, które ją przekazały. Oto, do czego doszedłem. Nie wszystko jest jeszcze jasne, ale spróbujemy posunąć się do przodu.”

Po wspólnej pracy nad dostępnymi tekstami, o. Verlinde podsumował to wszystko, co o homeopatii wiemy i co przypuszczamy. Porównał on źródła homeopatii i ją samą z szamanami Ameryki Środkowej, którzy będąc w transie otrzymywali wiadomości na temat działania różnych roślin. „Duchy te nie czynią tego za darmo”– stwierdził m.in.

Wnioski o. Verlinde’a były tym razem już dużo bardziej krytyczne. Odrzucał on możliwość uciekania się do homeopatii tych wszystkich, którzy znają jej prawdziwą historię. „Byłoby to świadome sprzymierzanie się z duchami.”

Jednak stwierdzał również, że nie wie, czy niebezpieczeństwo może zawisnąć także nad ludźmi nieświadomymi, ludźmi dobrej woli. Na koniec o. Verlinde wyraził pewien rodzaj przerażenia z owoców naszej pracy pisząc: „przecież homeopatia tak się rozprzestrzeniła, że używa jej co druga osoba.”

Szukając materiałów o homeopatii, poświęciłem na to wiele czasu, ponieważ nie łatwo było doszukać się krytycznych prac na interesujący mnie temat. W końcu jednak dysponowałem pewnymi informacjami, zarówno z punktu widzenia religii, jak i medycyny.

Homeopatię „zawdzięczamy” niemieckiemu doktorowi Samuelowi Hahnemannowi (1753-1843). Był to człowiek kpiący z chrześcijaństwa i samego Zbawiciela. Należał do sekty wolnomularskiej, potępionej przez Kościół jako narzędzie i siedlisko diabła. Dodatkowo parał się spirytyzmem, co ma niebagatelne znaczenie, gdyż jak sam oświadczył, homeopatia powstała dzięki informacjom przekazanym podczas objawień spirytystycznych. Jest to niewątpliwie główny „trop” na drodze do odrzucenia tego sposobu leczenia.

Specyfika hahnemannowskiej „medycyny” polega m.in. na swoistej spirytualizacji organizmu ludzkiego i atakujących go chorób. W jego najważniejszej pracy pt. „Organon der Heilkunst” dowiadujemy się, że choroby, to „tylko duchowy, dynamiczny rozstrój życia”. Trzeba tedy, aby i lekarstwa działały w obszarze ducha, co prowadzi Hahnemanna do nauki o „uduchowieniu materii”.

Czymże więc jest owa nieszczęśliwa homeopatia? Otóż wyróżnia się w niej trzy nauki. Pierwszą jest zasada „similia similibus curantur” (leczenie podobnego podobnym). Chodzi o to, że ta sama substancja, która wywołuje daną chorobę, może ją również wyleczyć. Dodam tylko, że zdaniem wielu naukowców jest to niemożliwe do zweryfikowania (por. prof. F.Anschtz, W.Forth).

Jednak, aby w niczym nie uchybić prawdzie, trzeba dodać, że pierwsza zasada Hahnemanna pojawiła się ongiś kilkakrotnie w historii medycyny. Już sam Hipokrates powiedział, że „przez podobne choroba zostaje wywołana, a przez zastosowanie tego samego będzie wyleczona”. Podobnie działają szczepienia ochronne, ale nie można bezkrytycznie przywoływać ich jako argumentu na rzecz homeopatii, co za chwilę wykażę. Po za tym medycyna alopatyczna (konwencjonalna) zwalcza choroby używając przeciwnych im leków, co jest odwrotnością przytoczonej reguły podobieństwa.

Drugą podstawową zasadą homeopatii jest nauka o rozcieńczaniu. Rozcieńcza się daną substancję, a co najciekawsze, im większy roztwór, tym lekarstwo silniejsze! Rozcieńczenia leków homeopatycznych są ogromne i nierzadko zdarza się, że przygotowany lek nie posiada już żadnej molekuły substancji leczącej.

Tu oczywiście rolę zaczyna odgrywać trzecia, najbardziej tajemnicza zasada omawianego sposobu leczenia. Jest to potencjalizacja. Ks. Grzegorz Daroszewski, do którego artykułów odwołuję się często w sprawach homeopatii, tak opisał to zjawisko: „każdy lek jest wielokrotnie rozcierany lub rozcieńczany i wstrząsany. Naprzemiennie lek się rozcieńcza i wstrząsa na każdym etapie jego przygotowania. Nazywa się to potencjalizacją.”

Co więcej, twórca homeopatii uważał, że proces wstrząsania odgrywa większą rolę niż samo rozcieńczanie. Mówił: „przez rozcieńczanie uwalnia się coś dynamicznego”. Co dokładnie? Na pewno nie jest to substancja wyjściowa, ponieważ przy stosowaniu bardzo wysokich rozcieńczeń może ona już fizycznie zupełnie nie istnieć.

Dwudziestowieczny niemiecki homeopata, R. Planer, potwierdza fakt, że homeopatia bazuje nie na masie, lecz na dynamice, tzn. przy wysokich rozcieńczeniach działa nie materia, ale energia powstała dzięki rozpadowi molekuły na elementy. Mniej naukowo ujmował to sam ojciec homeopatii, który owe „coś dynamicznego”, będące istotą lekarstwa, nazywał siłą żywotną, energią duchową czy siłą kosmiczną mającą rozbudzić w człowieku zdolność samo uzdrawiania. Tym sposobem środek ten powinien dostarczać pożądanych informacji dla „psychiki organizmu”.

Dodać należy, że używane przez Hahnemanna słownictwo w zupełności przypomina terminologię okultystyczną. Zwrócił na to również uwagę ks. Andrzej Zwoliński, znawca współczesnych zagrożeń.

W rzeczywistości cały proces opisany powyżej zawiera w sobie wiele elementów, których nie sposób przypisać prawdziwej nauce. Jest tam coś z rytu, z tajemnicy, z nieznanych mocy, czemu zresztą nie należy się dziwić, wiedząc, że przy odkryciu homeopatii ważną rolę odegrały seanse spirytystyczne.

Dystansując się od religijnej oceny opisywanego problemu, postaram się przytoczyć kilka zdarzeń i faktów rzucających światło na homeopatię ze strony nauki.

Otóż homeopatia ciągle jeszcze spotyka się w środowisku lekarskim i naukowym z licznymi adwersarzami. Także niektóre środowiska uniwersyteckie potrafiły podejść do problemu z dystansem w celu rzetelnej weryfikacji.

Bardzo ciekawe okazały się wyniki badań holenderskich lekarzy z Uniwersytetu w Amsterdamie. Badano na 175 małych dzieciach skuteczność leków homeopatycznych. Z pośród tej grupy dzieci – 84 otrzymywało obojętny preparat, np. z cukru. Do tego lekarze przygotowujący prawdziwe leki nie wiedzieli, które z dzieci je otrzymują, a które substancję obojętną. Wyniki oceniali specjaliści statystyki medycznej. Wynik zaś był jednoznaczny: podawanie leków homeopatycznych nie wpływa w żaden sposób na organizm ludzki. Doświadczenie skrupulatnie kontrolował Komitet Etyczny Uniwersytetu.

W tropieniu homeopatycznej antynaukowości oraz pomysłowości zarazem wsławił się Harvard Universitety w Bostonie, który nadał „Nobla” za wybitnie niedorzeczne publikacje w dziedzinie fizjologii i medycyny. Dwa razy taką nagrodę zgarnął francuski badacz, znany homeopata, dr Beneviste.

Pierwszy „zaszczyt” spotkał go za udowadnianie, że w wodzie, tj. tam, gdzie rozpuszczają się leki homeopatyczne, zachowywać się miała pamięć kształtu cząsteczek w niej rozpuszczonych. Niecałe 4 lata temu dr Beneviste sięgnął ponownie po Nobla. Tym razem za wymyślenie sposobu na zanotowanie na twardym dysku biologicznej aktywności zawartej w pamięci wody.

Pozostając przy spojrzeniu nauki, nadmienię także, że 28 kwietnia 1999 r. w Polsce, a dokładniej na warszawskim ATK, goszczona była dr Maria Meyer z Uniwersytetu w Hanowerze. Pani doktor mówiąc o okultyzmie, objęła tym określeniem nie tylko magię czy wróżbiarstwo, ale także m.in. akupunkturę i homeopatię. „Literatura ezoteryczna – mówiła dr Meyer – jasno dowodzi, że nie są tam wykorzystywane siły naturalne, a istoty duchowe. Poddając się takim terapiom, otwieramy wrota tym istotom.”

Tych kilka refleksji ze strony naukowców zakończę cytując jeszcze prof. Kazimierza Ostrowskiego, Członka Rzeczowego PAN z Akademii Medycznej w Warszawie:

„Uporczywość bezpodstawnej wiary w skuteczność homeopatii jest irytująca, ale wobec powszechności i lukratywności tej dziedziny pseudomedycyny co pewien czas dokonuje się wysiłków, by w sposób obiektywny udowodnić bezsensowność tego typu niekonwencjonalnej terapii. Irytujące jest to, że usiłowania zdewaluowania homeopatii nie oddziałują na stronę intelektualną społeczeństwa, jak również fakt, że leki te są stosowane przez bezkrytycznych lekarzy posiadających dyplomy.”

Spotyka się jednak ludzi, którzy gotowi są „uciąć sobie głowę”, że leki homeopatyczne wyciągnęły ich z różnych, paskudnych choróbsk. Zostając przy krytyce tego typu leków, mogę wymienić różne możliwe przyczyny tych faktycznych uzdrowień.

Po pierwsze organizm mógł poradzić sobie sam lub stało się to za sprawą równolegle przyjmowanych leków konwencjonalnych i wypełnienia zwykłych rad lekarza, jak zaprzestanie palenia, korzystanie ze świeżego powietrza, odpoczynek itp.

Po za tym nie można zapomnieć, że – jak pisze prof. K. Ostrowski – w grupie leków stosowanych w leczeniu internistycznym pozytywny efekt leczniczy placebo ujawnić może się nieraz u 30% pacjentów.

Dodatkowo te leki homeopatyczne, które zawierają jeszcze odpowiednio dużą ilość substancji wyjściowej, mogą okazać się czasem skuteczne w przypadku alergii. Jednak przyczyna tego należy do medycyny akademickiej.

Na koniec wyliczania możliwych przyczyn skuteczności homeopatii nie mogę nie zasugerować czytelnikom innej jeszcze alternatywy tj. przyznania tym lekom realnej mocy, ale mocy okultystycznej.

Jedno jest pewne, nie można problemu zbagatelizować. Po za tym pocieszać nas muszą słowa prof. Ostrowskiego, który stwierdził, że „w wielu instytucjach naukowych usiłuje się dowieść nonsensowności terapii homeopatycznej”.

Większym problemem zdaje mi się być nieświadomość co do homeopatii wśród księży. Po za tym nikt nie chce być brany za ociemniałego inkwizytora, który we wszystkim doszukuje się sztuczek szatańskich. Wypada zakończyć teraz Pawłowymi słowami: „Bracia, trzeźwi bądźcie i czuwajcie”!

Robert Wyrostkiewicz
Morgon – Francja
http://www.katolik.pl

komentarzy 111 to “Homeopatia – okultyzm, sugestia czy medycyna?”

  1. Vladimir said

    Tak, szczegolnie trzeba byc trzezwym – jak wiadomo alkohol spozywany czesto i w duzych ilosciach jest niezwykle szkodliwy i moze doprowadzic do zgonu … !

  2. Jeszcze chwila i zostanę uznany za znawcę i obrońcę homeopatii oraz za stronnika sił tajemnych, zwłaszcza złych.

    Zanim ucieknę (wszak z pchłami można walczyć mieczem i gorącą kaszą, ale też można je wyczesywać), przypomnę adres (.https://marucha.wordpress.com/2017/02/06/media-rosyjska-akademia-nauk-uznala-homeopatie-za-pseudonauke/#comment-652048) i zamieszczę dwa cytaty oraz dwa do nich komentarze:

    Cytat 1:
    Prof. Kazimierz Ostrowski, Członek „Rzeczowy” (Rzeczywisty?) PAN z Akademii Medycznej w Warszawie:
    „Uporczywość bezpodstawnej wiary w skuteczność homeopatii jest irytująca, ale wobec powszechności i lukratywności tej dziedziny pseudomedycyny co pewien czas dokonuje się wysiłków, by w sposób obiektywny udowodnić bezsensowność tego typu niekonwencjonalnej terapii. Irytujące jest to, że usiłowania zdewaluowania homeopatii nie oddziałują na stronę intelektualną społeczeństwa, jak również fakt, że leki te są stosowane przez bezkrytycznych lekarzy posiadających dyplomy.”

    Z pana profesora to prawdziwy Besserwisser.
    No i niech będzie; jedna tylko uwaga: leki homeopatyczne są dużo, dużo tańsze od produktów Big Pharmy. Skąd więc ta „lukratywność”? Co zaś do zarobków homeopatów, to, po pierwsze, wątpię, żeby zdzierali z ludzi więcej niż medycy „chemiczni”, pańscy wychowankowie, a po drugie – na ich etykę (żarłoczność) wpływ może mieć tylko pan, jako ich wychowawca.

    Cytat 2:
    28 kwietnia 1999 r. w Polsce, a dokładniej na warszawskim ATK, goszczona była dr Maria Meyer z Uniwersytetu w Hanowerze. Pani doktor mówiąc o okultyzmie, objęła tym określeniem nie tylko magię czy wróżbiarstwo, ale także m.in. akupunkturę i homeopatię. „Literatura ezoteryczna – mówiła dr Meyer – jasno dowodzi, że nie są tam wykorzystywane siły naturalne, a istoty duchowe. Poddając się takim terapiom, otwieramy wrota tym istotom.”

    Zapachniało metodą i naukami ścisłymi („Literatura ezoteryczna jasno dowodzi”; etc.)
    No to ja, dla ożywienia naszego zakątka we wszechświecie, otworzę jeszcze szerzej „wrota tym istotom”:

    Mija północ i na cmentarzu podnoszą się trzy płyty nagrobne. Trzy wampiry wystartują za chwilę. Leci pierwszy i po 15 minutach wraca ze śladami krwi na ustach.
    – Jak było? – pytają pozostali.
    – Nic szczególnego. Kobita. Po prostu kobita.
    Drugi wampir wraca po pół godzinie i ma twarz we krwi.
    – Dziewica! – oblizuje się, nie czekając na pytania.
    Trzeci wampir zniknął, a czas leci i leci. W końcu, po dwóch godzinach, wraca, wprost się słaniając. Morda i piersi, całe we krwi.
    – Co to było? Jakaś super-hiper-mega-dziewica? – szaleją z niecierpliwości dwaj pierwsi.
    – E tam dziewica… słup telegraficzny!

    Ten kawał większego sensu w kontekście wypowiedzi dr Meyer nie ma, ale sens niewielki ma. Wolno pani Meyer na jednej półce stawiać magię, wróżbiarstwo i homeopatię – wolno mi dorzucić drobny element wampirologii.
    (Gdyby ATK chciała mnie zaprosić do płatnego wygłoszenia wykładu, odmówię zdecydowanie. Ale nie mówmy na razie o pieniądzach.)

  3. revers said

    Nie homepatyczne leczenie, dzisiaj test lekarstw nie wiele odbiega o tych z za Adolfa IG Farben

  4. Plausi said

    Homeopatia jest

    być może niczym innym, jak techniką mobilizacji organizmu do samodzielnego zwalczania choroby. O tym, że organizm zwalcza chorobę samodzielnie, jest wiadomo od dawna, lekarstwa mogą go jedynie czasowo wspierać. Tu przypominamy sobie wypowiedź jednego profesora internisty, który utrzymywał, jeszcze przed laty, że w 80% przypadków jedyne co potrzebuje pacjent jest dobre słowo. Wirtuozeria narzędzi leczniczych doprowadziła do sytuacji, że pacjenci, jeśli nie otrzymają medykamentów i odpowiednich narzędzi leczniczych, uważają, że nie są należycie leczeni, co jest co prawda bzdurą, ale naturalnie leży w interesie zarówno producentów lekarstw jak i wspomnianych narzędzi.

    Rzetelny lekarz wyjaśnił nam, że chorobę może on zwalczać jedynie przy współpracy pacjenta, jeśli pacjent uprze się chorować, nie jest w stanie mu pomóc.

    Przemysł chemiczny w tym farmaceutyczny jest jednym z najważniejszych narzędzi panowania nad populacją ludzką, ciekawy komentarz do tego

    http://old.relay-of-life.org/pl/chapter.html

    W 2009 wypuścił przemysł farmaceutyczny fake-vacctination z okazji tzw. „grypy świńskiej”, szczepionka pod pretekstem „grypy ptasiej” testowana była na Polakach w Grudziądzu, na zlecenie firmy Novartis Deutschland (filia w RFN),

    http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/224704-thriller-medyczny-z-grudziadza-chciwosc-niemieckiego-koncernu-i-pacjenci-jako-kroliki-doswiadczalne

    Novartis jest koncernem zarejestrowanym w Szwajcarii, kapitał koncernu jest wszakże międzynarodowy.

  5. Plausi said

    Z uwagi na liczne nadużycia przemysłu farmaceutycznego,

    wiele preparatów są po prostu fake-pharmaceuticals (przeetykietowanych, bez własności leczniczych, zgoła szkodliwych) w wielu krajach obowiązuje tzw. „listy pozytywne” produktów farmacji, tzn. tych lekarstw, które uważane są za działające.

    Dodajmy, że wiele terapii jest także zbytecznych, przykładem jest operacja prostaty. Innym przejawem zwyrodnienia jest szereg operacji kosmetycznych czy zabiegów, jak operacje biustu, botox i wiele wiele innych.

  6. Qwerty said

    „[..]przy wysokich rozcieńczeniach działa nie materia, ale energia powstała dzięki rozpadowi molekuły na elementy. Mniej naukowo ujmował to sam ojciec homeopatii […]”
    Aha czyli trzeba uprościć bo to powyżej to jest opis „naukowy”?
    Energia… działa… i leczy…

  7. revers said

    Oby leczenie woda zrodlana bylo homepatia w Ladkach Zdroj i podobnych lecznicach uzdrowskowych bez Thiela, Nesstle, Merck

  8. Maciej Pokora @ Peryskop said

    I jak można nie wierzyć w Bożą Opatrzność ?

    Dzięki Paweł i Admin za naprowadzenie na ZASADNICZĄ przyczynę tak zaciekłej kłótni homeopatia vs Kościół.

    KONKURENZ ❗ ❗

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/06/media-rosyjska-akademia-nauk-uznala-homeopatie-za-pseudonauke/#comment-651778
    # 97 pawel said 2017-02-08 :
    A wracając do wody. Jeżeli ona jest czynnikiem mogącym mieć największy wpływ na nasz organizm, jak przemówcy także sugerowali, i woda święcona potrafi czynić cuda, co też niejednokrotnie było potwierdzane, to i może woda w homeopatykach jest przez kogoś lub coś modyfikowana?

    Admin : Pytanie bardzo zasadne.
    Być może ta woda jest modyfikowana – ale nie przez Boga, bo nie do Niego odwołują się twórcy lekarstw homeopatycznych.
    Jeśli nie przez Boga, to przez kogo?

    ===

    Traditio et Fides 2014-02-02 :
    Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 1166), określa sakramentalia w następujący sposób: „Sakramentalia są świętymi znakami, przez które na podobieństwo sakramentów są oznaczone i otrzymywane ze wstawiennictwa Kościoła skutki, zwłaszcza duchowe. Kto je przyjmuje z wiarą, dostępuje ich zbawiennych skutków”. Oczywiście, sakramentalia działają tym skuteczniej, im mocniejsza jest wiara, a stosowane bez wiary nie dają efektu. Tradycja katolicka obejmuje korzystanie z sakramentaliów: wody święconej, poświęconych medalików, figur, obrazów, ikon, różańca, szkaplerzy, święconej soli i oleju. Trzeba korzystać z sakramentaliów w celu uzdrawiania i zapewnienia opieki Bożej…
    Kościół św. udziela odpustu cząstkowego (wcześniej: odpustu stu dni) za każde przeżegnanie się wodą święconą. Nie zapominajmy również wziąć ze sobą wody święconej na cmentarz, gdy idziemy tam odwiedzić groby naszych bliskich zmarłych. Skrapianie nią grobów przynosi wielką ulgę zmarłym cierpiącym w czyśćcu. Poza Ofiarą Mszy św. i odpustem zupełnym, nic nie może dać większej ulgi duszom czyśćcowych jak pokropienie wodą święconą grobów, gdzie spoczywają prochy ich ciał…

    https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/02/02/uzywajmy-wody-swieconej/

    ===

    Jaka jest różnica pomiędzy wodą święconą a wodą egzorcyzmowaną? Woda egzorcyzmowana posiada oprócz błogosławieństwa egzorcyzm. Jest to dodatkowa siła, a jaka jest różnica, trudno to zmierzyć po ludzku.
    Różnica polega na formie błogosławienia (święcenia) i egzorcyzmowania (wypędzania złych duchów)…

    http://adam-czlowiek.blogspot.com/2013/07/czy-jest-roznica-miedzy-woda-swiecona.html

    Opiekunem duchowym strony wobroniewiaryitradycji jest ks. dr Adam Skwarczyński…

    ===

    …działają tym skuteczniej, im mocniejsza jest wiara, a stosowane bez wiary nie dają efektu.

    …dodatkowa siła, a jaka jest różnica, trudno to zmierzyć po ludzku.

    Co nam to przypomina ?

    Placebo ?
    Homeopatia ?
    Potencjalizacja ?

    ==

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/06/media-rosyjska-akademia-nauk-uznala-homeopatie-za-pseudonauke/#comment-651656

    #64 Marucha : …Fakty są takie: medycyna naturalna (ziołolecznistwo), akupunktura, ayurveda etc. powstawały przez wieki obserwacji i akumulowania wiedzy empirycznej. Nie ma w niej nic apriorycznego. Jej rezultaty są weryfikowalne.
    Homeopatię wymyślił JEDEN człowiek, antychrześcijanin, mason, zajmujący się spirytyzmem – stwarzając dla niej z d…y wzięte reguły i zasady.
    Homeopatia odwołuje się do magii („potencjalizacja”) i jakichś nieznanych mocy.
    Kościół jednoznacznie potępia homeopatię.

    Na pytanie skąd się bierze woda święcona, ksiądz na lekcji religii odpowiedział nam, że to jest zwykła woda, która zmieszana z kroplami wody z cudownych źródeł, przywożonej w małych buteleczkach z pielgrzymek do Ziemi Świętej, do Rzymu, czy do Lourdes, po pobłogosławieniu przez biskupa nabiera wielkiej mocy przeciw szatanowi.

    To były czasy żelaznej kurtyny, więc pozyskiwanie buteleczek z wodą z cudownych źródeł nie było łatwe. Z czasem bodaj zrezygnowano z potencjalizacji wody święconej, jak również z posługi biskupa – wystarczy już pobłogosławienie nawet nie przez księdza, a przez „osobę duchowną”.

    KONKURENZ ❗ ❗

    I proszę tego porównania nie traktować jako ataku na wiarę w Boga. To jest smutna krytyka wypaczeń pogubionego Kościoła.

  9. pawel said

    Jeszcze raz farmaceuta dyplomowany Janusz Nawolski, tym razem o toksyczności pewnych substancji na poziomie hormonalnym, a więc bardzo małych stężeń, rzędu 1 do -12 grama na mililitr.

    Jężeli występuje toksyczność w tak małych stężeniach, może występują i pozytywne objawy pewnych substancji.

    Może problem nie leży w zjawisku jako takim, a w otoczce jaką dorabiają jej niektórzy ludzie, jak np. jej odkrywca i co niektóre osoby je wykorzystujące?

    Czyli niektóre substancje w małych stężeniach mogą działać na poziomie hormonalnym, jak się nieśmiało zaczyna zauważać, zarówno negatywnie jak i być może pozytywnie, a reakcje uboczne opisane w artykule powyższym nie muszą być skutkiem używania tych substancji, ale całej tej metafizyczno new ageowskiej otoczki która się do tego zjawiska doczepiła. Więc ludzie otwierający się na nowe doznania (całkowicie niepotrzebnie), kosmiczne energie i inne moce wpadają w kłopoty. Więc nie zjawisko, nie zbadane przez nas jeszcze dokładnie (te oddziaływanie substancji na poziomie hormonalnym), jest problemem, lecz można powiedzieć że jest niejako wykorzystane (to zjawisko) przez szarlatanów różnego rodzaju.

    Wywiad znowu z NTV na ten temat, tylko 20 minut:

    .https://www.youtube.com/watch?v=JrzBLUm_8yM

  10. pawel said

    1 do -12 grama na mililitr – to znaczy 1 do -12 potęgi, czyli 1 pikogram na mililitr z tego co zrozumiałem.

  11. Marek said

    Lanie wosku na Andrzejki, nic specjalnego, zdazaja sie katecheci, ktorzy umilaja zajecia w szkole dzieciom w ten sposob.
    Na kazdego znajdzie sie sposob, leki homeopatyczne sa w aptekach, wiec znajdzie sie entuzjasta, ktory da sie pociac, bo mu pomoglo.
    Nie chce nikogo martwic, ani straszyc – pomaga, i to jak.
    Jest jeszcze jedna kwestia. Nieswiadomym chrzescijanom prawdopodobnie nie zaszkodzi, zgodnie z obietnica: chocby cos trujacego wypili…
    Bog potrafi ochronic swoje dzieci.

  12. Piszę więc jestem said

    Nie ma neutralności!

    Albo coś jest Dobre więc pochodzi od Boga Stwórcy, albo

    coś od Boga nie pochodzi więc musi być ZŁE!

    (pseudodyskusje, że Pan Bóg stworzył Zło zostawiam,
    cóż daltoniście po kredkach . . .)

    Obowiązkiem Katolika jest ostrzec,

    a co ostrzeżony z tym zrobi, jego wola.

    Stańmy tylko odpowiednio daleko od niego, aby nas

    nie dotknęły skutki:

    naiwnej, ignorackiej, urągającej rozumowi – Obrazy Bożej !

  13. Boydar said

    Panie PWJ, opowiem Panu stary dowcip. Pani katachetka na lekcji religii przedstawia dzieciom śmiałą tezę – Pan Bóg jest wszędzie. Mały Jasio zadumawszy się chwilę przekornie pyta – czy u nas w piwnicy też ? Ależ oczywiście, pani na to. To dziwne, odpowiada zdumiony Jasio, bo widzi pani, my nie mamy piwnicy.

    Stawiając w tym miejscu równie śmiałą tezę, „albo coś jest Dobre więc pochodzi od Boga Stwórcy, albo coś od Boga nie pochodzi więc musi być ZŁE”, popełnia Pan grzech sofizmatyki. Jaki, proszę sobie per analogiam dokoncypować samemu .

  14. Listwa said

    @2 Rozpuszczalnik

    Panie Rozpuszczalnik
    puszcza pan tu kwieciste słowotoki, ale z jakością i wartością tekstu jest u pana bardzo słabo.
    Pan wybaczy , znowu pan się będzie rzucał jak pchła na łysym łbie, ale taki tekst jaki pan spłodził jest na poziomie chłystka po kiepskich dopalaczach.

    „Jeszcze chwila i zostanę uznany za znawcę i obrońcę homeopatii oraz za stronnika sił tajemnych, zwłaszcza złych”

    – raczej zostanie uznany za chłystka stronnika sił tajemnych, bo żartuje sobie pan ze spraw które żartami nie są, a na bycie obrońcą homeopatii pana nie stać intelektualnie.

    „Z pana profesora to prawdziwy Besserwisser.
    No i niech będzie; jedna tylko uwaga: leki homeopatyczne są dużo, dużo tańsze od produktów Big Pharmy. Skąd więc ta „lukratywność”? Co zaś do zarobków homeopatów, to, po pierwsze, wątpię, żeby zdzierali z ludzi więcej niż medycy „chemiczni”, pańscy wychowankowie, a po drugie – na ich etykę (żarłoczność) wpływ może mieć tylko pan, jako ich wychowawca.”

    – coś się chyba panu pomyliło jednocześnie przy występującej u pana nieznajomości nawet podstaw ekonomii.
    Prof. Kazimierz Ostrowski w cytowanym fragmencie jego wypowiedzi nie porusza spraw zarobków homeopatów. Wiec wplata pan jakieś własne fasmantagorie na temat jego wychowanków i czyni ich żarłocznymi, choć ich nie zna. I chyba nie każdy lekarz jest wychowankiem prof. Ostrowskiego. Natomiast jakoś nie może przedrzeć się do pana sfery intelektualnej, to co prof. powiedział: „Uporczywość bezpodstawnej wiary w skuteczność homeopatii jest irytująca, tej dziedziny pseudomedycyny co pewien czas dokonuje się wysiłków, by w sposób obiektywny udowodnić bezsensowność tego typu niekonwencjonalnej terapii. Irytujące jest to, że usiłowania zdewaluowania homeopatii nie oddziałują na stronę intelektualną społeczeństwa, jak również fakt, że leki te są stosowane przez bezkrytycznych lekarzy posiadających dyplomy.”

    Należy pan do grupy, która ma trudności z intelektualnym odbiorem rzetelnych informacji o homeopatii, i nie ma co z prof. robić głupka , gdy samemu ma się tego typu problemy.

    Wyjaśnię też panu kwestię ” leki homeopatyczne są dużo, dużo tańsze od produktów Big Pharmy. Skąd więc ta „lukratywność”? ” – żeby pan tak łatwo się nie ośmieszał, chociaż z uwagi na pana słaby odbiór intelektualny być może daremny mój trud.

    Lukratywność homeopati nie bierze się z wysokiego poziomu cen Big Pharmy, ani nawet wysokiego poziomu cen wszystkich medykamentów wszystkich ponadnarodowych firm farmaceutycznych . Z wysokich cen mercedesów również panie Rozpuszczalnik ona się nie bierze.
    Lukratywność przemysłu homeopatii bierze się stąd, że koszt opakowania + koszt wody+ koszt jakiegoś czynnika aktywnego+koszt potrząsania i rozcieńczania, jest bardzo niski ( a być może nie kazdy homeopatyk jest potrząsany i rozcieńczany i zawiera słodzik jako czynnik „leczący”, zatem może występuje koszt wody+ słodzik+ plastikowe opakowanie). Następnie taki produkt, przy masowej skali i koszcie wytworzenia, może 30 groszy, jest sprzedawany za 12 zł naiwniakom takim jak pan, przy 1 000 000 opakowań pan sobie policzy zysk. Na tym polega lukratywność.

    „Cytat 2:
    28 kwietnia 1999 r. w Polsce, a dokładniej na warszawskim ATK, goszczona była dr Maria Meyer z Uniwersytetu w Hanowerze. Pani doktor mówiąc o okultyzmie, objęła tym określeniem nie tylko magię czy wróżbiarstwo, ale także m.in. akupunkturę i homeopatię. „Literatura ezoteryczna – mówiła dr Meyer – jasno dowodzi, że nie są tam wykorzystywane siły naturalne, a istoty duchowe. Poddając się takim terapiom, otwieramy wrota tym istotom.

    Zapachniało metodą i naukami ścisłymi („Literatura ezoteryczna jasno dowodzi”; etc.)
    No to ja, dla ożywienia naszego zakątka we wszechświecie, otworzę jeszcze szerzej „wrota tym istotom”:”

    – czego pan znowu nie rozumie? Literatura ezoteryczna i wyznawcy ezoteryki nie kryją się ze swymi praktykami i ich kulisy w części odsłaniają. Każdy może poczytać czym się zajmują i jak. Pan może zgłosi się do nich i uzupełni ich metody wyliczeniami i obliczeniami, jeśli panu coś brakuje. Dr. Meyer starała sie pokazać podłoże mechanizmu skuteczności homeopatii. Pana zdaniem zrobiła to nieumiejętnie? To proszę odpowiedzieć na pytanie „Co jest czynnikiem leczącym w homeopatii i jaki jest mechanizm skuteczności?”

    Reszta pana wpisu to bełkot.

  15. Listwa said

    @ 1 Vladimir

    Słabiuto panie Vladimir, jeśli tylko jedno zdanie dostrzegasz i reagujesz szyderstwem.
    Panu trzeźwego myśłenia brakuje.

  16. Listwa said

    @ 7 Marek

    „Nie chce nikogo martwic, ani straszyc – pomaga, i to jak”

    – i w tym problem, naiwni konsumenci homeopatii skutecznej myślą, że sprawa skończy sie na uzdrowieniu.

    „Jest jeszcze jedna kwestia. Nieswiadomym chrzescijanom prawdopodobnie nie zaszkodzi, zgodnie z obietnica: chocby cos trujacego wypili…”
    – materia nie zaszkodzi nawet trująca, o ile wierzą choć na dostatecznym poziomie. Ale te zdanie i obietnica nie tyczy się świata duchowego i odbieraniu darów od istot złych.

  17. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re 10
    Panie Boydar, godzi Pan nie tylko w Zbigniewa P. vel MWJ, ale i w samego Naczelnika :

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/06/media-rosyjska-akademia-nauk-uznala-homeopatie-za-pseudonauke/#comment-651778

    # 97 pawel said 2017-02-08 : A wracając do wody. Jeżeli ona jest czynnikiem mogącym mieć największy wpływ na nasz organizm, jak przedmówcy także sugerowali, i woda święcona potrafi czynić cuda, co też niejednokrotnie było potwierdzane, to i może woda w homeopatykach jest przez kogoś lub coś modyfikowana?
    Admin : Pytanie bardzo zasadne.
    Być może ta woda jest modyfikowana – ale nie przez Boga, bo nie do Niego odwołują się twórcy lekarstw homeopatycznych. Jeśli nie przez Boga, to przez kogo?

    Więc Szanowny Pan Marucha też niepotrzebnie miesza Boga w powstanie homeopatii – jak łatwo się domyślić – tworząc wysoki dogmat „nie do obalenia”.

    A przecież miało być „czyńcie sobie ziemię poddaną”, a wg w/w wywodu nie wiadomo skąd wziętego (czy nie z Magisterium Gojówkowego ?) miałoby wynikać, że Bóg interweniuje tylko „na odwołanie się” do Niego. Nawet już nie na modły i błaganie, ale na ODWOŁANIE !

    Duch tchnie kędy chce (J 3,8)

    I co to za argumenty żydostwo Hahnemanna wobec pochodzenia Jezusa i Marii, i jego masoństwa, jeśli najwspanialsze katedry pobudowali masoni ?

    Homeopatia jednak leczy !

    Co najmniej herezje wynikające z nadgorliwości w gajowej „wiedzy co Bóg chce komu i w czym pomóc”. A jeszcze niedawno było tu niezadowolenie z mojej krytyki osób SKĄDIŚ wiedzących, co Bogu miłe, co Bóg myśli itd.

    Przecież gdy każda modlitwa błagalna byłaby nagradzana Bożą nagrodą i spełnieniem, to nie byłoby tylu nieszczęść i niesprawiedliwości…

    I co z milionami uleczonych homeopatią, którzy za dar powrotu do zdrowia dziękowali … Bogu ?

  18. gnago said

    Pitolenie… ciekawe czy autor dla walki ze złem oderżnął sobie wacka dla uniknięcia pokus.
    A terapie typu akupunktura, homeopatia to medycyna energetyczna. Naprawia aurę człowieka te najbliższe ciału przede wszystkim. Owszem u ułomka procenta może prowadzić do ataku stworów z drugiej strony, ale nie pierwszy a kolejny raz, może bardziej widoczny i odczuwalny. A remedium na te efekty uboczne to zwyczajnie modlitwa no i wyobraźnia z wiarą – osłona kula zbroja etc wg. własnego rozeznania mogą być anioły z ognistymi mieczami

    ——
    Znów nawiedzony bełkot o „medycynie energetycznej” (?), naprawianiu aury…
    Admin

  19. witek said

    O okultyzmie stosowanym w toruńskim radio ” PISowski głos w waszym domu” pisze prof Jaśkowski.
    Ciekawe.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19671&Itemid=119

  20. AlexSailor said

    „Szukając prawdy o homeopatii, skontaktowałem się z chyba najwybitniejszym na świecie znawcą tematyki orientalnej, New Age, sekt i innych zagrożeń duchowych. Chodzi o o. Josepha – Marie Verlinde’a.”

    A co ma do homeopatii „tematyka orientalna”, „New Age” i sekty????

  21. Teston said

    Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację: płaczący ząbkujący niemowlak, gorączka i bezradność rodziców ,którzy wyczerpali wszelkie dostępne i znane sposoby aby pomóc dziecku. W akcie desperacji kupuję w aptece preparat homeopatyczny przeznaczony dla dzieci boleśnie ząbkujących. Efekt był zaskakująco pozytywny. Już po kilku minutach córka poczuła ulgę i zaczęła normalnie funkcjonować. Spokojnie spała w nocy. Podobnie było z innymi dziećmi w rodzinie oraz wśród znajomych. W sumie na przestrzeni kilkunastu lat ponad trzydzieści dzieci. Około pięciu lub siedmiu niemowlakom preparat nie pomagał.
    Nie wiem jaki eksperyment przeprowadzili lekarze z Uniwersytetu w Amsterdamie [brak szczegółów], lecz z dużą dozą prawdopodobieństwa osiągnęli zamierzony wynik.

  22. NICK said

    Rozpuszczalnik. (2). Sporo napisane… . Cóż. Pisać każdy może… .

    Plausi. (5). Przegięcie.
    „wiele terapii jest także zbytecznych, przykładem jest operacja prostaty. ”

    Paweł. (8). Nieadekwatnie porównując myli Pan pojęcia. Tak mocno, że (…)

  23. NC said

    W homeopatii substancje rozcieńcza się woda (lub alkoholem) w stosunku 1:100. Taki rozcieńczony roztwór rozcieńcza sie ponownie w stosunlu 1:100 itd. Zalecane przez homeopatów roztwory 30C przeszły 30 takich rozcieńczeń 1:100, czyli statystycznie zawieraja 1 molekułę oryginalej substancji na 10 do potegi 60 (10^60) molekuł rozcieńczalnika.

    W litrze wody jest około 3.3 x 10^25 molekuł wody, czyli używając roztworu 30C „znajdujemy” 1 molekułę substancji na każde 3 x 10^34 litrów wody. Wszystkie zasoby wody na Ziemi (oceany, jeziora, lodowce, atmosfera, wody gruntowe) to około 1.4 x 10^21 litrów.

    Więc homeopatia to efekt placebo, który, jak wiadomo, istnieje.

  24. AlexSailor said

    No, Hipokrates też był poganinem, i jako prawy obywatel pewnie oddawał cześć bałwanom.
    Zatem cała ta medycyna jest podejrzana.
    Przecież nie można stosować czegoś, co w sposób podejrzany zostało pozyskane.

    A tak w ogóle, to mnie zastanawia ta wrogość wobec homeopatii.
    Przecież nawet te leki nie są tanie, są drogie.
    Szkodliwe być nie mogą, bo w zasadzie sama woda lub cukier.

    Skąd ta wrogość.

    Żeby już nie tworzyć.

    Nikt nie wie na prawdę jak działa prąd elektryczny, jak wygląda atom i z czego się składa, czym jest światło, elektronu też nikt nigdy nie widział i nie zobaczy, podobnie innych powymyślanych cząstek elementarnych.

    Tym bardziej nie wie nikt jakie prawa i oddziaływania zachodzą na poziomie subatomowym, atomowym i a nawet cząsteczkowym.
    Sprytny Einstein wymyślił sobie, że nie istnieje eter, bo gdyby istniał, to i tak niczego nie zmieni, bo w żaden sposób tego nie można stwierdzić.
    Ale to nie prawda.
    Jeśli istnieje, a istnieje na pewno, choćby w formie fotonów (których oczywiście nikt, nigdzie i nigdy nie zobaczy – co innego ich wielki jak ocean strumień), to trzeba również mieć na uwadze jego oddziaływania.

    Tak, jak kiedyś oddziaływania magnetyczne, elektryczne, szczególnie wyładowania, ale też akustyczne i elektromagnetyczne, byłyby niezrozumiałe bez prymitywnego odwołania się do „istot duchowych”, tak dziś również możemy postrzegać różne rzeczy.
    Wadą człowieka jest to, że w każdym czasie przodków uznaje za ciemnych idiotów, a sam uważa, że już wszystko
    wie i wszystko wyjaśnił.

    Woda jest niezwykłą substancją, to nie ulega wątpliwości, potrafi robić dziwne, niezwykłe rzeczy, podobno zachowuje pamięć kontaktu z substancjami, składa się z trzech form izotopowych (w sumie trzy rodzaje wody).
    Być może na poziomie cząsteczkowym, atomowym, lub subatomowym, woda jest w stanie „pamiętać” z jakimi substancjami się zetknęła, być może stanowi cząsteczkową, lub nawet subatomową „szczepionkę” dla organizmu człowieka.
    Co potrafi woda, może obserwować każdej zimy w płatkach śniegu, w obrazach malowanych na szybach, w lodzie, itp.
    Weźmy np. taką zadziwiającą właściwość wody, jak się nad tym zastanowić.
    Woda jest dobrym izolatorem prądu elektrycznego (poziom subatomowy).
    Ta sama woda z lekkim, ale nie każdym, zanieczyszczeniem staje się bardzo dobrym przewodnikiem tak, że
    w zasadzie jest główny powodem porażeń i zakończonych nimi zgonów przy napięciu 110-240V.
    Jak to możliwe???

    Absolutnie nie należy bagatelizować zagrożeń płynących ze świata niematerialnego, duchowego – należy się strzec.
    Lepiej nawet na zimne dmuchać.
    Ale.

    We wszystkim co nie wyjaśnione widzieć działania demoniczne, jest rzeczą naganną.
    Był czas, że Kościół katolicki musiał z takimi baranami walczyć zarówno w sektach, jak i wśród własnych funkcjonariuszy.
    Dlatego w Kościele nie palono czarownic ani heretyków, chyba że w obronie własnej, a w krajach protestanckich
    była to w zasadzie powszechna praktyka pozbywania się starych bab, niewygodnych spadkobierców lub konkurentów, czy też nieszczęśliwych posiadaczy dużego majątku do zagarnięcia przez lokalnych kacyków, pastorów, czy sprytnych demonologów-poszukiwaczy.

    Na koniec te rozcieńczenia.
    Proszę policzyć, jak rozcieńcza się pole elektromagnetyczne, np. 5W radiostacji nadawczej, którą można prowadzić w szczególnych warunkach rozmowę z kimś oddalonym o 20 tys. km.
    Ba.
    Można się bawić w łączność przez odbicie tej wyjściowej fali o mocy 5W od księżyca, to jest po przejściu 385 tys. km, jakiś milionowy ułamek mocy fali się odbija i kolejny milionowy, a może miliardowy ułamek mocy dochodzi do
    odbiorcy.
    A najlepsze jest to, że są to zjawiska praktycznie NIEPOWTARZALNE, aczkolwiek bezsprzecznie występujące.

    Czasem jest taka sytuacja, że operator radiostacji nie UKF nie może się połączyć z widzianym przez niego adresatem łączności znajdującym się w odległości 4 km, a w tym samym czasie będąc w Polsce, może rozmawiać swobodnie z kimś we Włoszech.
    I są to również zjawiska NIEPOWTARZALNE, to jest raz występują, a raz nie, nigdy z pewnością nie można ich przewidzieć.

    Nic, musi siła nieczysta te nadawane słowa i obrazy przenosić, co z uwago na ich treść jest bardzo prawdopodobne.
    A nie żadne tam fale elektromagnetyczne.

  25. Marucha said

    Re 20:
    A propos niepotrzebnej operacji prostaty, której lekkomyślnie poddałem się w ubiegłym roku, bo żadne inne leki, ani naturalne, ani nienaturalne, nie działały.

    Od wielu miesięcy czuję się pod tym względem po prostu świetnie. Jak 20-latek.

  26. Marucha said

    Re 22:
    Skąd wrogość wobec homeopatii?
    Ponieważ uważamy ją za oszustwo. Ludzie płacą za placebo.

  27. NICK said

    „Nikt nie wie na prawdę jak działa prąd elektryczny, jak wygląda atom i z czego się składa, czym jest światło,”

  28. Boydar said

    Szanowny Panie Gajowy. W imię rozumu oraz intuicji uznajemy, że prawdziwa i jedyna wiara chrześcijańska – katolicyzm, została w wielu miejscach i przypadkach podmieniona na trujący duszę i ciało erzac. To mechanizm. Ten sam mechanizm odnosi się do homeopatii i wody „homeopatyzowanej”. Ale w to już dziwnie trudno nam uwierzyć.

    Są na świecie „cudowne źródła”. Może niepotrzebny ten cudzysłów. Bo one wcale nie są cudowne. One są naturalnie homeopatyczne. Wstrząsane i rozcieńczane biliony razy. Nie wiemy z czym miały/mają ich wody „kontakt” w głębinach ziemi. Z czymś jednak musiały mieć. Były cudowne zanim. Bóg je przed wiekami uruchomił w TYM świecie, nie w „tamtym”. Muszą więc w swym oddziaływaniu opierać się na jakichś prawach fizyki. Raczej nie chemii czy biologii. Pan Bóg nie miesza wódki.

  29. NICK said

    ???

  30. Boydar said

    Co ???; jest takie polskie stare powiedzonko – „nie mieszaj wódki” (czystej z kolorową).
    Na tym świecie obowiązują prawa fizyki. Nie ma potrzeby ockhamować. Bo się właśnie robi okultyzm i czarna magia. A to jest złe, choć możliwe i działające. Zresztą, gdyby nie było działające, złe byłoby tylko pro forma.

  31. Kar said

    ..czy ktos w ogole poruszyl problem specyficznego koloryzowania lekow..(?)..dlaczego leki ukladaja sie w piekne „reka siegnac” zaraz (!).. po nie kolory..czy uwazaja kazdego z nas za potencjalnego hipochondryka/kleptomana..Dlaczego ludzie wychodza z aptek z worami niepotrzebnych lekow..gdzie sie podzialy stare babki zbierajace ziola jesienia..

    – zakodowana funkcja i przekaz cudownych kolorow/lekow, ale jak jest naprawde..czy my to juz II klasy stracone orangutany (?)

  32. NICK said

    (25). Gospodarz.
    Uśmiech mój – super.

  33. Marucha said

    Re 28:
    Nie wiem, jak to z tym jest, Panie Boydar.
    Wiem tylko, że wynalazca homeopatii – tej, jaką znamy obecnie – to figura nader ciemna.

  34. Re 14 Listwa

    Ostatni raz (mam nadzieję) wdałem się w tzw. wymianę myśli z upierdliwym krętaczem, za jakiego Pana uważam. Nie lubię okazywać ludziom lekceważenia, ale jest w Panu coś tak intelektualnie obleśnego, że niech się Pan cieszy, że na tym poprzestanę.

    Jeśli się Pan jeszcze do mnie odezwie, dam co najwyżej nogawki do czyszczenia.

    A co w kwestii homeopatii miałem powiedziać, powiedziałem.

  35. Greg said

    Ciekawe, diabeł na wodę, ale tylko święconą, mówi…,,gnojówka”
    Skąd może to wiedzieć, że jest święcona?

  36. Arni said

    Czytam któreś już z kolej dyskusje a raczej wytyczne dotyczące homeopatii i byłbym może nawet uwierzyć gdyby nie to, że ci sami którzy negują jedno, to nigdy nie zabierają głosu w sprawach nie mniej ważnych w sprawach zdrowia a jednocześnie finansów. Chodzi mi o szeroko rozumianą Big Farme i jej wszystkie pochodne. Człowieka w miarę myślącego powinno to przynajmniej zastanawiać.

    Jezu, ile myśmy się tu rozpisywali o Big Pharma…
    Admin

  37. Boydar said

    „… wynalazca homeopatii – tej, jaką znamy obecnie – to figura nader ciemna …” – Pan Gajowy

    Najciemniejsza z, w owym czasie, kwalifikujących się do zastosowania. A czas naglił; lada moment sytuacja mogła wymknąć się spod kontroli.

    ——
    Mówi Pan, że wynalazcy homeopatii pozwolono niejako przejąć dobrze rokującą gałąź wiedzy?
    Chyba brak nam na to dowodów.
    Poza tym – nie zestawiałbym środków homeopatycznych z wodą święcona, egzorcyzmowana czy z cudownymi źródełkami.
    Admin

  38. @ 30 Boydar

    Lubię pańskie wczorajsze i dzisiejsze reakcje na sabat w sprawie homeopatii (dotąd wydawało mi się, że dla równowagi mentalnej wystarczy z homeopatii nie korzystać).

    Wie Pan zapewne dobrze, jak to było z tak niewiarygodną rzeczą jak rozchodzenie się fal elektromagnetycznych w próżni. Uczeni, uczeni i „uczeni” musieli sobie poradzić z przenoszeniem fal (zakłóceń) elektomagnetycznych mimo braku ośrodka. Dzisiaj się już z tym zjawiskiem pogodzili (dzięki szczególnej teorii względności), ale do dzisiaj pokutuje w języku dziennikarskim termin „eter” i „fale w eterze” (ten eter kosmiczny, to miała być bezwonna substancja o zerowej masie, stosownej sprężystości, etc. etc.).

    O ile za sensowność i skuteczność homeopatii dałbym „większą sumę pieniędzy”, o tyle głowy już bym nie dał.
    Mam silne wrażenie, że homeopatia działa, a poza tym nie lubię wrzeszczeć, że czegoś nie ma w kwestiach „namacalnych inaczej”.

  39. Boydar said

    „… nie zestawiałbym środków homeopatycznych z wodą święcona, egzorcyzmowana czy z cudownymi źródełkami …”

    Nie mam podstaw przypuszczać, że obca jest Panu Gajowemu bajka o Jasiu (powiedzmy że o Jasiu, nie mam pod ręką aby sprawdzić) który oszukał Śmierć. Robił za lekarza cudotwórcę. Miał dar Jej widzenia. Jeżeli stała u węzgłowia pacjenta, nic poradzić nie można było, jeśli w nogach, co by nie zaaplikował chory i tak nie był zagrożony. „Oszustwo” polegało na obróceniu łóżka. Bajka jak bajka.

    Jeżeli pochylić się nad zacytowanym fragmentem, uwzględniając że choroby są konsekwencją postawy naszego ducha, to chęć uniknięcia tej konsekwencji jest również próbą oszustwa nieubłaganej logiki tego świata. Jednak jaką rolę pełni w takim razie aspiryna, czy gorąca herbata z lipowym miodem i wywarem z łodyg malin (chinina) ?

    One działają na poziomie chemii a potem dopiero biologii. Czy zejście do poziomu fizyki, znacznie bardziej niepojętej, jest na pewno przestępstwem przeciw „czyńcie sobie ziemię poddaną” ? Czy na pewno jest wywoływaniem sił nieczystych ? Nie mam podstaw tak sądzić. Jeśli „szaman” podając komuś rękę w myśli przywołuje złe moce i rzuca urok, to w tym nie ma żadnego gadżetu, to po prostu czyste zło. Jeśli tak jak w voodoo potrzebuje do tego włosów czy śliny ofiary to dalej są one tylko akcesoriami, nie sednem sprawy. „Poświęcone” widły czy siekiera nie są bardziej zabójcze niż takie prosto ze sklepu. Liczy się tylko wola i intencja, nie narzędzie. Tymi samymi widłami użyźniamy glebę a tą samą siekierą budujemy dom dla Rodziny. Dlaczego z racji obecnej woli dystrybutorów skancerowanej homeopatii, mamy dyskredytować narzędzie jakim wg. mnie jest strukturyzowana woda.

  40. Boydar said

    Pan Rozpuszczalnik

    Na mój cienki rozum, rozchodzenie się fal stricto radiowych, eteru nie potrzebuje. W zakresie pojęciowej radiokomunikacji, nie występuje po prostu taka konieczność. Jednak ilość nieoczywistości potęgująca się wraz częstotliwością, przypomina los teorii geocentrycznej. Do stwierdzenia którego dnia będzie zaćmienie tego czy tamtego, wystarczała; do wielu innych też, prawdę mówiąc, do dzisiaj starcza i ma trwałe, bardzo praktyczne zastosowania. Ale już nie dalej. Uwzględnienie czynnika eteru, pozwoliłoby (być może, nie jestem fizykiem) na znacznie prostsze wytłumaczenie wielu zagadnień, w tym dualizmu k-f. Ale jednocześnie wskazałoby na obecność obszarów pojęć i zagadnień, w których „bez Boga ni do proga”. Słabo akademickie i wypada się przeżegnać. Nie diagnostyczne i nie talmudyczne.

    To wyłącznie moja subiektywna opinia.

  41. Lara said

    Dziękuję za te publikacje i wątki dyskusyjne.
    Będę bardziej ostrożna, jeśli jakiś lekarz zaproponuje mi leczenie homeopatyczne. Przecież są apteki wyspecjalizowane w tym zakresie (wiele lat temu jechałam do takiej przez pół miasta). W sumie nigdy nie miałam cierpliwości do tych medykamentów w postaci małych kuleczek. Jednak nie wiedziałam, że u podstaw homeopatii jest ów S. Hahnemann, przeciwnik Kościoła, mason, spirytysta itd.
    Ale całość argumentów: za/przeciw – muszę powiedzieć – bardzo ciekawa.

  42. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Stosunek do homeopatii nie zbieżny ze szczepionkarstwem ?

    OTO ważny głos w kwestii ZDROWIA oraz faktycznej roli przedstawicieli rządu RP oraz roli mediów powiązanych z KRK

    ==

    KASA – a Zalew kłamstwa i propaganda zabijania dzieci w TV Trwam !!?

    Dlaczego Polska nie może wyjść z „dołka”?

    Audycja Radia Maryja z p. Posobkiewiczem – GIS, ujawnia to.

    Z cyklu : „P – 179, państwo istnieje formalnie”.

    dr J.Jaśkowski

    Celare fraudem fraus est – co się przekłada : ukrywanie oszustwa oszustwem jest! [rzymska maksyma prawna].

    W niedzielę 5 lutego, społeczeństwo miało wątpliwą przyjemność przez kilka godzi wysłuchiwać pochrząkiwań p. Posobkiewicza piastującego od czasów Platformy zwanej Obywatelską, stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego kraju.

    GIS jest to instytucja odpowiedzialna za te wszelkie sztuczki teatralne przedstawiane przez polskojęzyczne media masowej dezinformacji, niemieckich właścicieli pod amerykańskim zarządem do 2099 roku. Dokładnie tą sytuacje przedstawia p. dr Brzeski. Naprawdę warto się z nią zapoznać, ponieważ na pewno nie usłyszymy tego z ust aktorów sceny politycznej z ulicy Wiejskiej grających wg scenariusza opracowanego dosyć daleko od Polski.

    I. Czemu CIĄGLE brak Księgi Zobowiązań i Należności POLSKI??

    Najlepszym dowodem, że mieszkańcy i pracownicy ul. Wiejskiej niedużo mają do powiedzenia jest fakt tolerowania p. Vicenta R. przez tyle lat, jako polskiego ministra. W wyniku jego działalności zadłużenie Polski szacuje się na ok. 400 miliardów dolarów. Żaden rząd warszawski [G.Braun] nigdy nie podał na co te pieniądze poszły.

    Innymi słowy z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że to jest kontynuacja tego samego scenariusza korporacji zachodnich tj. okupacji Polski.

    Niedaleko sięgając, każdy wie, że jak na kasie w supermarkecie zmienia się kasjerka to robi szybki bilans.

    Od 1944 roku żaden z rządów, czy to moskiewskich, czy tych po 1989 roku nigdy nie opublikował takiego bilansu.

    Innymi słowy są to te same siły, tylko w zmienionych barwach i po kolejnej wymianie aktorów. Wiadomo, twarze nawet najładniejsze w TV się opatrują i wymagają wymiany.

    Wracając do olbrzymiego zadłużenia w jakie wpędziła nasz biedny kraj [St.Michalkiewicz], Platforma Obywatelska czyli partia założona przez trzech tenorów związanych z Informacją Wojskową, nigdy nie ujawniono na jakie cele poszły te pieniądze.

    Przypomnę, że Polską od 1944 roku do 2006 roku‚ „rządziły” te same służby wojskowe, pod koniec z panem gen. Dukaczewskim na czele, ostatnim pracownikiem wyszkolonym w Moskwie.

    Podaję w cudzysłowie pojęcie „rządziły”, ponieważ coraz więcej faktów wskazuje na to, że osobnicy owi po prostu wykonywali polecenia starszych i mądrzejszych z City of London Corporation.

    Przypomnę tylko, te głupie 10 miliardów „pożyczek” genseka E.Gierka, agenta Kominternu od 1936 roku, opłacanego przez konsorcjum Rothschilda, spłacaliśmy do 2010 roku.

    Czyli tak praktycznie przez ponad jedno pokolenie. Inaczej; machlojki p. Vicenta R. będzie spłacało 40 pokoleń Polaków, czyli przez okres porównywalny z okresem od Mieszka do II Rzeczypospolitej.

    Czyli facet uczynił niewolnikami nasze pra, pra……… pra wnuki. To się nazywa planowanie. A nie tak jak przeciętna polska rodzina, która planuje co najwyżej, co za tydzień będzie miała na obiad.

    W związku z faktem braku jakiejkolwiek informacji na co te pieniądze zostały zużyte, istnieje duże podejrzenie, że to były tylko przekazywane z ręki do ręki faktury, czyli podobny sposób działania jak wyłudzanie podatku VAT. Polska nawet nigdy tych pieniędzy nie ujrzała.

    No! chyba w podobny sposób jak to p. ambasador USA wynosił w kartonach te miliony dla p. Millera. Jest także istotna różnica w wysokości wynoszonej kwoty. Pan Ambasador twierdził, że wyniósł 60 milionów, a prasa tuziemska podała, że tylko 15 000 000. Oczywiście wymiana miała miejsce w walucie zwanej dolarem. Ciekawe by było, gdzie te 75% wyniesionej kwoty zniknęło. Odpowiedź na to proste pytanie mogłaby udzielić samodzielna prokuratura i służby specjalne.

    No ! ale w pierwszym rzędzie trzeba by takowe posiadać…

    II. Szkodliwe kłamstwa w Telewizji Trwam i Radiu Maryja

    [Każde kłamstwo jest szkodliwe!
    To powtórzenie to tylko erystyczny chwyt !!]

    Wracając do audycji Radia Maryja. Już sam fakt występowania p. Posobkiewicza w Telewizji Trwam i Radiu Maryja jest… zaskakujący.

    Przecież Kościół Katolicki, będący głosicielem prawdy, jest zdecydowanym przeciwnikiem aborcji.

    Tak przynajmniej niezmiennie głoszą przedstawiciele zarówno Episkopatu jak i Kurii Rzymskiej, lub w odwrotnej kolejności.

    Udostępnianie więc tak wzmocnionego głosu człowiekowi, który tą aborcje wykonuje własnymi ‚rencami” jet zaskakujące. Pisze wyraźnie własnymi „RENCAMI” ponieważ to od podpisu na papierze tego Pana, zależy zakup takich, a nie innych szczepionek, jak również określanie tzw. kalendarza szczepień.

    Po drugie, infantylne zasłanianie się tzw. ekspertami jest co najmniej żenujące w ustach osobnika, który sam tych ekspertów tworzy przez powołanie.

    Wystarczy zapoznać się z nazwiskami tych ludzików i potem sprawdzić ich dorobek naukowy w danej dziedzinie.

    Proszę wejść na stronę PZH i zauważyć, że pomimo istnienia tej instytucji od 1928 roku, do dnia dzisiejszego nie potrafią oddzielić grypy od zwykłych przeziębień, ani nawet zachorowania od podejrzenia zachorowania.

    A na stanowiska kierowników czy dyrektorów powołują samych profesorów.

    Przy okazji wychodzi na jaw jaki poziom merytoryczny reprezentuje ta grupa ludzi, jeżeli nie potrafią rozróżnić tego co wpaja się studentowi na 3 roku studiów medycznych w dobrych akademiach medycznych.

    Jaka to jest istotna różnica podam na przykładzie Wielkiego Brata czyli danych prezentowanych przez podobną jak PZH instytucję w Ameryce czyli CDC.

    Otóż w owym feralnym dla wirusologów roku 2009, CDC straszył ludność całego świata straszliwą epidemią świńskiej grypy.

    Wg „wybitnych” ekspertów WHO oraz CDC miało umrzeć z powodu A1H1N1 wirusa, aż 100 000 ludzi w samym Stanach.

    Nawet p. Małgorzatka Ch. wyciągnięta z Hongkongu na stanowisko szefa WHO, zmieniła definicję epidemii i pandemii.

    A tutaj taka wpadka, głupi wirus świńskiej grypy absolutnie nie słuchał tak wspaniałych ekspertów, w większości opłacanych z obu stron tj. WHO i przemysłu farmakologicznego.

    W USA umarło z powodu grypy tylko 256 osób, ale z powodu wirusa A1H1N1 tylko 18.

    Przyznasz Szanowny Czytelniku, że różnica pomiędzy 100 000 zgonów, a 18 jest statystycznie istotna. Ale dla straszenia ludności ta pierwsza liczba jest bardziej przekonywująca i poważniejsza.

    Biedny inaczej, p. Posobkiewicz nie wie o tym i nadal opowiada bzdury jakoby szczepionki kogokolwiek uratowały.

    Dane Cochrane Collaboration, po analizie piśmiennictwa naukowego, jednoznacznie stwierdzają, że szczepionki przeciwko grypie nie posiadają żadnej wartości, szczególnie dla dzieci i osób starszych.

    Wartość szczepień przeciwko grypie jest taka sama jak mycie rąk, ale cena jakże różna.

    Kto za jednorazowe użycie mydła do rąk płaci kilkadziesiąt złotych !!!

    Jakoś Ojciec Prowadzący zupełnie nie kontrolował wypowiedzi p. Posobkiewicza i zachowaniem swoim bardziej przypominał zachowanie słynnej Stokrotki, aniżeli prowadzącego audycję dziennikarza.

    Powtarzanie co chwilę, że musimy rozmawiać, jest co najmniej dziwne. Rozmawiać można z kimś posiadającym minimum wiedzy w danej dziedzinie, a innych trzeba edukować.

    Inaczej. Gdyby Radio Maryja czy Telewizja Trwam, rzeczywiście była za prawdą w tej dziedzinie, to przeprowadziłaby cykl wykładów na temat historii szczepień lub/i składu chemicznego tych preparatów zwanych szczepionkami.

    A tutaj mamy widoczny jak na dłoni konflikt interesów. Po jednej stornie prawda, a po drugiej interes.

    Konkretnie. To przecież nie kto inny tylko Biskupi Kościoła Katolickiego z Kenii, przeprowadzili badania udowadniające, ze w szczepionkach znajdują się środki wczesnoporonne – czyli aborcja.

    Trudno przypuszczać, aby Ojciec Prowadzący akurat w czasie prowadzenia tego wywiadu z p.Posobkiewiczem zapomniał 10 Przykazań Bożych. Przecież piąte przykazanie, jak do tej pory obowiązujące w Kościele Katolickim, mówi wyraźnie „NIE ZABIJAJ”.

    No i mamy problem —- nie tylko moralny.

    Czy 5 Przykazanie obowiązuje Ojców Prowadzących?.

    Jeżeli biskupi tego samego Kościoła Katolickiego podają do publicznej wiadomości wyniki badań, że szczepionki powodują poronienia, to jest to informacja dla wszystkich księży i ojców tego Kościoła Katolickiego i Powszechnego, a nie wybiórcza.

    A nasz Ojciec Prowadzący nawet nie zająknął się o tym.

    Mało tego. W szczepionkach znajduje się także Polisorbat 80 powodujący zmiany deformacyjne w narządach rodnych kobiet, uniemożliwiający zajście w ciążę. Już po 2 latach po szczepieniu może nastąpić zanik miesiączki czyli jednoznacznie bezpłodność u 18 letnich dziewczynek.

    Udowodniono to w pracach jak najbardziej naukowych, uniwersyteckich po szczepionkach Gardasil czy Siligard rzekomo przeciwko rakowi szyjki macicy.

    A Ojciec prowadzący pominął to całkowitym milczeniem. Ciekawe z jakiego powodu? Czyżby to było ciche wprowadzanie zezwolenia na aborcję czyli mordowanie nienarodzonych dzieci?

    A przecież to wszystko jest dokładnie opisane w medycznych czasopismach.

    To, że wiedza pana Posobkiewicz odbiega mocno od nauki to jest fakt bezsporny. Przez cały okres pobytu w studiu nie zhańbił się ani razu podaniem jakiegoś konkretu, zasłaniając się, że nie pamięta liczb. Podobnie zachowywali się prokuratorzy przesłuchiwani w sprawie Amber Gold także urzędnicy państwowi, czyli opłacani przez naiwnego podatnika.

    A teraz parę słów na temat tych rzekomych ekspertów szczepionkowych. Otóż ostatnio ukazała się publikacja ujawniająca praktyki działania z nazwy państwowych instytucji. Cwaniacy z tych instytucji zakładają Fundacje.

    A kto wpłaca pieniądze na fundacje?

    Oczywiście firmy farmaceutyczne handlujące m.in szczepionkami.

    Czyli formalnie jest wszystko OK. Instytucja jest państwowa, to przecież prywatna Fundacja dostaje forsę.

    A kto pracuje w Fundacji?

    A to już sprawa prywatna Fundacji i nikomu nic do tego.

    W USA sytuacja się wyjaśniła. Paniusia, która była dyrektorem CDC p. Julia Gerberding, ta od fałszowania danych o szczepionce MMR, wylądowała na stanowisku wiceprezesa firmy Merck, tj. producenta owej fatalnej dla dzieci szczepionki.

    Szczepionka jest podwójnie fatalna, ponieważ nie tylko powoduje autyzm. Takie są prawomocne orzeczenia sądów w oparciu o opinie biegłych i ujawnione dokumenty producenta. Dziwnym trafem te dokumenty są ukrywane przez Izby Lekarskie, nie informujące o tym swoich członków. Dodatkowo dotarły do Polski informacje o tym, że wirusolodzy nie mogą w ogóle udowodnić istnienia wirusa odry. Czyli „nasz” PZH bierze pieniądze podatnika – za co?

    Ta Fundacja przy CDC jest opłacana i utrzymywana przez takie tuzy farmacji jak : Bayer, GSK, Sanofil Pasteur, Pfizer i wiele innych. Jak łatwo sprawdzić w większości są to znani producenci szczepionek.

    Jak sobie to wyobraża ulica; to jest usankcjonowany sposób dawania łapówek. Ludzie wykonują prace zatrudnieni na państwowych etatach, a potem za tą samą pracę są wynagradzani w Fundacji?

    I mamy problem bowiem przy PZH zwanym Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego [ciekawe jakiego narodu] także jest umocowana takowa Fundacja i o dziwo pracownik Instytutu jest szefem tej fundacji.

    Takowa zależność podwójnego podporządkowania w USA została udowodniona już w 2004 roku, kiedy to CDC fałszowało wyniki szczepień MMR.

    A najciekawsze jak zwykle na końcu.

    Pan Posobkiewicz wielokrotnie, jak nakręcony powtarzał, że szczepionki sa najlepiej przebadane i absolutnie bezpieczne.

    Tymczasem na stronie CDC czytamy:

    „Nie przeprowadzono kontrolowanych badań odpowiednio wskazujących zmniejszenie stanu zachorowań „

    I nie jest to żadna rewelacja ponieważ już przed kilku laty udowodnił to pracownik MERCKA dr William Thompson. Oczywiście polskojęzyczne media niemieckich właścicieli pod kontrolą amerykańską o tym nie informują tubylczego, mniej wartościowego ludka w Polsce.

    Ale dlaczego Ojciec Prowadzący nie zadał takiego prostego pytania p. Posobkiewiczowi?. Na pewno na dłuższy czas pozostanie to tajemnicą poliszynela.

    No i jak widzimy wszystko jak w starym dowcipie.

    Kiedy prawnik kłamie?
    Kiedy otwiera usta.

    Jest jeszcze jeden problem.

    Tak się dziwnie złożyło, że stanowiska w San-epidach i GIS obejmują byli absolwenci Wojskowej Akademii, tej rozwiązanej za…….

    Czyli z jednej strony są opłacani jako wojskowi, a z drugiej dorabiają na stanowiskach cywilnych?

    Jest to dziwna oczywiście, ale zapewne jak najbardziej przypadkowa zbieżność. Ale nie bądźmy drobiazgowi. Ktoś musi tę fuchę odwalać.

    I zupełnie absurdalne zakończenie.

    P. Posobkiewicz wyrzuca z siebie : „gdyby Pan Jezus obecnie się urodził to na pewno by się zaszczepił”.

    I dziwne milczenie Ojca prowadzącego?

    A przecież nikt z nas, nigdy nie słyszał w żadnej opowieści o P. Jezusie, aby komukolwiek kazał wstrzykiwać truciznę, szczególnie dzieciom.

    Nie zadał także Szanowny Ojciec prostego pytania: skoro jest taki deficyt finansowy w służbie zdrowia to skąd znalazły się owe 160 000 000 na dodatkowe szczepienia?

    Czyli sytuacja jest taka; na operacje zaćmy musimy jeździć np. do Czech i płacić z własnej kieszeni, a tutaj wrzuca się do kieszeni amerykańskich koncernów prawie. 50 milionów dolarów bez sensu. Za te 160 milionów zł. można by zlikwidować wszelkie kolejki nie tylko do okulistów.

    Albo inne pytanie; dlaczego normy skażenia np. dwutlenkiem węgla w szkołach i szpitalach są wielokrotnie przekraczane?

    Przecież jesteśmy w Unii Europejskiej i podobno jej dyrektywy są ponad krajowymi, o czym mówi Konstytucja.

    A już zupełnym pomieszaniem z poplątaniem były twierdzenia, że przecież „my rozmawiamy”.

    Szanowny Ojcze, mówię to jako wieloletni nauczyciel akademicki, także w seminariach duchownych, nie słyszałem aby ktokolwiek zasugerował nawet, ze Pan Jezus kazał stosować truciznę u dzieci.

    Rozmawiać można z kimś, kto posiada minimalną chociaż wiedzę w danym temacie. Innych trzeba uczyć. A od 1944 roku wiadomo, że „nie matura a chęć szczera robi z ciebie oficera”. Jak widać nic się nie zmieniło.

    Mnie uczono, że zasada działania nauczycieli z Biblii twierdzi : „Idźcie i nauczajcie inne narody”.

    Ale widać to są te posoborowe zmiany, że wszystkie zasady postępowania łącznie z szamanizmem są dobre i służą zbawieniu, jak twierdzą niektórzy teolodzy. Czyżby mordowanie dzieci także? To nie ja, ale ks. profesor w wykładach na youtube podaje fakty o kanibaliźmie czyli zjadaniu w restauracjach mięsa uzyskiwanego z dzieci.

    Jestem wychowany na tradycyjnej Mszy Świętej Trydenckiej i te wszelkiego rodzaju tańce suahili nie przekonują mnie. Jak chcę się wygłupiać, to idę do tancbudy, a nie do Kościoła. Jako jedyne Stowarzyszenie FREH posiadamy własną, prywatną Kaplicę i postaramy się być wierni tej tradycji.

    A swoją drogą obecna sytuacja przypomina mi zupełnie Niewolą Aviniońską Papieży z przełomu XIII/XIV wieku. Przecież odwołanie Papieża Benedykta zorganizowało City of London Corporation, poprzez zablokowanie banków elektronicznych.

    Poza tym pieczęć papieża Benedykta nie została zniszczona, czyli jest prawomocnym PAPIEŻEM.

    Ten wywiad ujawnił całą nicość aparatu państwowego, podporządkowanego koncernom, potwierdził po raz kolejny, że jesteśmy tylko kondominium, państwem istniejącym pozornie, jak to podał były minister Spraw Wewnętrznych.

    Gda.7.2.2017 r.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19671&Itemid=119

  43. Boydar said

    Odnoszę wrażenie Panie Gajowy, że zniknął jeden mój komentarz; ten odnoszący się do obecnego (33). Nie, żebym zgłaszał pretensję.

  44. Re: Artykul…

    Przytaczam fragment ksiazki (nad ktora w chwili obecnej pracuje) – „Pouczenia zlego ducha”…

    „Zło znajduje się gdzieś w samym centrum kosmosu lub przynajmniej na jego obrzeżach, co ma szczególne znaczenie dla wszelkiej diagnostyki okultyzmu, spirytytyzmu, magii, parapsychologii, psychotroniki czy wszelkiego poszukiwania “odmiennych stanów świadomości”, “rozszerzonej świadomości”, “kosmicznej świadomości”, “relaksu”, “hipnozy”, “projekcji astralnych”, czy innych naturalistycznych ekstaz.

    Moce i potęgi działające w kosmosie (por. Ef. 6) osłabiają wszelki naiwny optymizm ontologiczny i poznawczy czcicieli energii kosmicznych (antropozofia, bioenergoterapia, homeopatia). Słynne medium i podróżnik astralny R.Monroe, w czasie swoich “projekcji astralnych” (tzw., podróży poza ciałem) spotykał złe duchy, podobnie jak wielu spirytystów, co oznacza, że zły duch nie umie się do końca ukryć, jeśli wchodzi się na jego teren.”

    =================================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  45. Boydar said

    Tak sobie jeszcze raz przeczytałem artykuł i komentarze, zwłaszcza (2) Pana Acetona i opuściły mnie wszystkie początkowe skrupuły dotyczące kopania leżącego. Wydaje się mianowicie, że mam dobrą radę dla p. Wyrostkiewicza. Następny materiał przed opublikowaniem sugeruję dać do korekty merytorycznej jakiemuś fachowcowi, np. Adamowi eM ksywa Szachraj. Jest dość znany i poczytny (do niedawna, teraz jakby mniej), ujmy w środowisku nie przyniesie. Uważam, że ma wszystkie niezbędne kompetencje do poprawiania takich artykułów. Niewdzięczny los wyposażył go pod koniec zarówno w problemy rzeczowe jak i rzeczywiste; zacięcie do magii i okultyzmu, a co najważniejsze, zna jidysz. Ekspert takiej klasy wprowadzi poprawki od ręki a koledze po fachu za przypuszczalnie niewielkie pieniądze. Trzeba się tylko pilnować żeby nic nie nagrywał po cichutku bo to (podobno) krewny dr. Gie.

  46. Arni said

    Piszę ponownie, bo znowu mój wpis zaginął…

    Ciekawe dlaczego piszący ciągle o szkodliwości i drożyźnie jednych metod leczniczych nigdy nie wspominają o działaniu szeroko pojętej Big Farmy. Czy na pewno środki i metody tam stosowane są tanie i zdrowe? Czy samo jej pochodzenie jest etyczne ?
    Na szczęście mamy jeszcze resztki możliwości wyboru sposobu leczenia i nie obawiamy się, że zostaniemy spaleni na stosie przy nieodpowiedniej oficjalnie metodzie.

  47. Boydar said

    Jakieś bajki Pan Arni (42) próbuje opowiadać; artykułów i dyskusi o bioterrorystach z koncernów farmaceutycznych i ich metodach, jest w Gajówce wielkie mnóstwo. A mający swój udział w tym geszefcie nie będą przecież srali we własne źródła utrzymania; zresztą, jest ich na forum w sumie niewielu – doświadczony drwal policzy momentalnie. To po co Pan pisze takie rzeczy.

  48. Listwa said

    @34 Rozpuszczalnik

    A czego pan się spodziewał panie Rozpuszczalnik?

    Lekceważąco ignoruje pan wypowiedz prof. Ostrowskiego zamiast ją przyjąć, ponieważ nie wie pan, co to jest lukratywność. Proponuje pan irracjonalne podejście do homeopatii w imię swego werbalnego „elokwentctwa”, bo oddziaływanie informacji na sferę intelektualna jest dla pana trudnym obowiązkiem.

    To już wystarcza do zdystansowania się od pana wypowiedzi, zanim weźmiemy pod uwagę samą homeopatię.

    „Nie lubię okazywać ludziom lekceważenia, ale jest w Panu coś tak intelektualnie obleśnego, że niech się Pan cieszy, że na tym poprzestanę.”

    – dzięki temu czemuś „intelektualnie obleśnemu” dowiedział pan się czym jest lukratywność, jeśli pan tego nie zlekceważy, jak w przypadku wypowiedzi
    prof. Ostrowskiego, pozwoli to panu obleśnie nie kompromitować się.

    „Ostatni raz (mam nadzieję) wdałem się w tzw. wymianę myśli z upierdliwym krętaczem, za jakiego Pana uważam.”

    – mało mnie interesuje, co o mnie uważa ktoś taki jak pan, czyli człowiek powierzchownie myślący z licznymi błędami, ale że jestem krętaczem to wymaga wykazania.

    Czekam panie Rozpuszczalnik żeby pan to wykazał, bo według mojej opinii, to po raz kolejny pieprzy pan głupoty, jak chłystek po kiepskich dopalaczach.

    „Jeśli się Pan jeszcze do mnie odezwie, dam co najwyżej nogawki do czyszczenia.”

    – nie interesują mnie pana ręczniki, berety, ani pana śmierdzące kalesony i brudne nogawki. Proszę sobie nie robić nadziei.

  49. Listwa said

    @ 24 AlexSailor

    „No, Hipokrates też był poganinem, i jako prawy obywatel pewnie oddawał cześć bałwanom.
    Zatem cała ta medycyna jest podejrzana.
    Przecież nie można stosować czegoś, co w sposób podejrzany zostało pozyskane”

    – i po co pan takie głupoty wypisuje? .

    „Nikt nie wie na prawdę jak działa prąd elektryczny, jak wygląda atom i z czego się składa, czym jest światło, elektronu też nikt nigdy nie widział i nie zobaczy, podobnie innych powymyślanych cząstek elementarnych.

    Tym bardziej nie wie nikt jakie prawa i oddziaływania zachodzą na poziomie subatomowym, atomowym i a nawet cząsteczkowym”

    – w przypadku np. prądu, człowiek nie widział pewnych elementów i nie zobaczy, ale cześć z nich wie. Wie, ze prąd płyni e wprzewodniku, potrzeba ogniw lub alternatora, różnicy potencjałów itd.

    A co wiemy w przypadku homeopati? Wiemy to, że nie ma tam żadnego czynnika leczącego. Potrafi pan wyciągnać z tego sensowny wniosek?
    Organizm ludzki jest zbyt skomplikowany, anomalie chorobowe zbyt złożone, żeby potrząsana woda i przelewana z pojemnika do pojemnika była w stanie leczyć, czyli niwelować stam chorobowy jaki występuje w organiźmie. To potwierdzaja badania naukowe i naukowa weryfikacja homeopatii.

    Ktoś kto twierdzi inaczej, godzi w swoją inteligencję i sam wystawia się na pośmiewisko.

    A dlaczego ludzie w ogóle kupują homeopatyki? Sami mogą sobie zrobić w domku z rana. Wystarczy wziąć wodę , poprzelewać wielokrotnie z pojemnika w pojemnik , pamiętając przy tym o potrząsaniu, potem trochę cukru, „sól i pieprz” do smaku i gotowe.

  50. Listwa said

    @ 45 Arni

    A czemu pan nie napisał? Tylko wytyka że ktos nie napisał. Napisz pan, poczytamy.
    A co u siebie wyleczył pan homeopatią?

  51. Boydar said

    Ja na Pańskim miejscu, Panie Listwo bym jednak zmieszał, w proporcji 4/6. Zgodnie z zaleceniami słynnego rosyjskiego uczonego.

  52. Boydar said

    Skoro udało się odszukać i przywrócić wpis (37) pozwolę sobie na replikę. Kiedy mówimy (także w Gajówce) „Pan Bóg ma tylko nasze ręce”, nikt specjalnie nie protestuje. Po prawdzie nie ma przeciw czemu; jest to pewnego rodzaju przenośnia Bogu bynajmniej nie uwłaczająca. Kiedy mówimy, że „ten” świat rządzi się odwiecznymi prawami, także i przede wszystkim fizyki, nikt nie protestuje, również słusznie. Dlaczego więc koniecznie pozbawiamy nie do końca zbadane zjawisko fizyczne wpływu na inne zjawiska fizyczne ? Woda święcona czy egzorcyzmowana oprócz ciała leczyć może też i duszę. I to jest jej „cudowna” rola (choć dla Boga normalna, bo to Jego domena i podwórko). Woda strukturyzowana czyli homeopatyczna nie ingeruje w sprawy ducha. Normalizuje procesy chemiczne a w następstwie biologiczne, poczynając od czysto fizykalnego fundamentu.

    Dalej nie widzę sprzeczności ani naruszenia przykazań czy logiki. Co zresztą w poważnej części jeśli nie w całości się pokrywa.

    Warto zauważyć i uwzględnić, że nie mamy obecnie ŻADNEJ pewności, które „odczynniki homeopatyczne” są w istocie homeopatyczne a które li tylko wodą z cukrem lub nawet bez, dla obniżenia kosztów hochsztaplerów. Macamy słonia mając zawiązane oczy.

  53. Listwa said

    @ 41 Lara
    „Będę bardziej ostrożna, jeśli jakiś lekarz zaproponuje mi leczenie homeopatyczne. Nie wiedziałam, że u podstaw homeopatii jest ów S. Hahnemann, przeciwnik Kościoła, mason, spirytysta itd.”

    – teoretycznie, na stan zastosowania i skuteczności homeopati, nie ma znaczenia kim był Hahnemann. Choć rozsądny człowiek od kogoś takiego nie spodziewa niczego dobrego.

    Jest pytanie, co on odkrył i co przekazał jako metodę leczenia, oraz źródło pochodzenia wiedzy i najważniejsze – źródło skuteczności specyfiku.

    W dużej części homeopatyki to placebo i jako leki nie mają żadnego działania, bo działać nie mogą. Po prostu nie ma tam żadnego czynnika aktywnego, który mógłby podjąć wysiłek przywracania stanu zdrowia. Niebezpieczeństwo jakie się kryje, nie pochodzi „od diabła”, jak to niektórzy raczą nas raczyć swymi opiniami, lecz jest w postaci straty czasu i pieniędzy oraz ewentualnego zaniechania skutecznego leczenia medykamentami sprawdzonymi. Czasami placebo ma pozytywny skutek, tam gdzie podłożem choroby jest psychika i zmęczenie.

    Ale część osób twierdzi, że takie jałowe leczniczo preparaty leczą w kazdym przypadku. I tu jest problem, ponieważ jak może leczyć coś co leczyć nie ma prawa. Sami wyznawcy homeopati nie potrafią wyjaśnić mechanizmu działania albo ukrywają prawdę.

    We wpisie @ 18 Gnago napisał: ” Owszem u ułomka procenta może prowadzić do ataku stworów z drugiej strony, ale nie pierwszy a kolejny raz, może bardziej widoczny i odczuwalny.”

    – tu odkrył cześć prawdy na temat źródeł skuteczności. Na pewno za efektywnym działaniem części homeopatyków nie stoi czynnik chemiczny, a o ułamku procenta mozna mówić, gdy bierzemy pod uwagę leczących sie także placebo.

    Tzw. „uzdrawianie” to temat znany, podobnie jak ezoteryka, vooduu, szamaństwa i inne. Homoopatia jest tylko częścią tego zagadnienia i jedna z odsłon, są różne metody, ale mają identyczne podłoże. Śmieszni są wyznawcy homeopatii, zwłaszcza ci, co o niej nic nie wiedzą, uważając że homeopatia to coś odmiennego, wyjątkowego i jest częścią medycyny.

  54. Plausi said

    Ciekawe, co NICK

    chiciał przez to nam powiedzieć ? NICK, 22.

  55. Boydar said

    Medycyny to na pewno nie; tu się z Panem Listwą w pełni zgadzam.

    Tak jak złamanie nogi czy ciąża nie są chorobami, choć pacjent standardowo ląduje w szpitalu.

  56. Boydar said

    Dobra, pacjentka 🙂

  57. Maciej Pokora @ Peryskop said

    wykład dra Wakefielda w Katowicach

    Prof. Maria Majewska mejlem 10.02.2017

    1-2 kwietnia. Warto się wybrać.
    http://wiosnazdrowia.pl/#home

    ===

    Re 45

    Cytowany artykuł nie ma daty, ale wygoogał się taki zlepek :
    Robert Wyrostkiewicz Morgon Francja Rebelya.pl Feb 5, 2011

    Słuszne zastrzeżenia warto rozszerzyć o wizerunek z typowym układem brwi – w mowie ciała wrażającym „proszę uwierz mi”.

    Robert Wit Wyrostkiewicz Honorowy Członek Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech t.z.
    .http://www.problemamt.de/wordpress/nasze-cele/polityka-2/honorowi-czlonkowie

    UWAGA : Ten facet kopie też po staropolskich korzeniach !

    ===

    Re 33
    Marucha : …Wiem tylko, że wynalazca homeopatii – tej, jaką znamy obecnie – to figura nader ciemna.

    To rzeczywiście niewiele Pan wie. Albo raczej ukrywa co wie.

    ———
    CHUJ MNIE OBCHODZI, KIM BYŁ POZA TYM. ISTOTNY BYŁ JEGO ANTYCHRZEŚCIJANIZM.
    LUCYFER JEST JESZCZE INTELIGENTNIEJSZY OD HANNEMANA I ZNA WSZYSTKIE JĘZYKI. WSZYSTKIE.
    Admin.
    ———

    Hahnemann był poliglotą – władał 14 językami, w tym biegle: greckim, łacińskim, angielskim, francuskim i arabskim – więc czytał z różnorodnych źródeł i wiedzę kojarzył. Interesował się również botaniką i alchemią.

    Koszty studiów opłacał sam z pieniędzy, które zarobił jako tłumacz. Dyplom lekarza uzyskał w 1779 roku na Uniwersytecie w Erlangen.

    Pracował jako lekarz, dorabiając tłumaczeniem prac naukowych głównie z medycyny, chemii i fizyki, jednocześnie dopisując komentarze. Pisał też własne artykuły medyczne oraz pogłębiał wiedzę, żyjąc w skromnych warunkach i często przeprowadzając się z jednego do drugiego miasteczka położonego w okolicach Łaby. Napisał kilka do dziś cenionych książek o tematyce medycznej.

    Podczas epidemii tyfusu, która wybuchła w Lipsku w 1813 roku, gdzie wówczas mieszkał, leczył chorych podając im preparaty homeopatyczne i osiągnął lepsze rezultaty niż jego koledzy stosujący metody ówczesnej medycyny uniwersyteckiej. Ten fakt skłonił innych lekarzy do zapoznania się z metodami Hahnemanna i homeopatia zyskała wówczas na popularności, a Hahnemann dostąpił zaszczytu bycia wykładowcą na Uniwersytecie w Lipsku.

    Jego pacjentem został Goethe, potem Paganini. W latach 1821-35 mieszkał w Köthen, gdzie prowadził własną praktykę lekarską i pełnił funkcję osobistego lekarza księcia Anhalt-Köthen.

    Czy gdyby był masonem okultystą wysokiej rangi, to by się tułał i babrał w leczenie cherlaków ?

    Jeśli nadepnął temu czy tamtemu konowałowi na ambicjonalny odcisk i bronił się przed atakami zawistników – np. „doktorów” nie władających 14 językami – to czy można mu przypisywać „zwalczanie chrześcijaństwa” ?

    A czymże jak nie ceremoniami o charakterze spirytualistycznym są wypominki, Zaduszki i wszelkie msze za dusze zmarłych ? Nasie medaliki to jasność, cacy i koszer, a nienasie to tylko szemrane talizmany, ciemnota i demony ?

    Traditio et Fides : …Kościół św. udziela odpustu cząstkowego (wcześniej: odpustu stu dni) za każde przeżegnanie się wodą święconą. Nie zapominajmy również wziąć ze sobą wody święconej na cmentarz, gdy idziemy tam odwiedzić groby naszych bliskich zmarłych. Skrapianie nią grobów przynosi wielką ulgę zmarłym cierpiącym w czyśćcu. Poza Ofiarą Mszy św. i odpustem zupełnym, nic nie może dać większej ulgi duszom czyśćcowych jak pokropienie wodą święconą grobów, gdzie spoczywają prochy ich ciał…
    https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/02/02/uzywajmy-wody-swieconej/

    KONKURENZ ❗ ❗

    Do czego prowadzi ta schizMofrenia lawirowania między sacrum a profanum świadczy smutny jest przykład ks. dr Adama Skwarczyńskiego, który demaskował fałszywe objawienia, ale sam dał się m.in. zaciągnąć do Zenory katolibana szczypiorkowego Tadeusza Kisiela vel Zenobiusz, przyjął od niego srebrny krucyfiks i ponoć dał się skusić na wymalowanie portretu. Ale potem się zreflektował, że żądanie pobłogosławienia orgonitów – to jednak przekręt.

    Ulegał pokusom częściej :
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/08/17/ks-adam-skwarczynski-oszukal-mnie-diabel/

    Pod jego redakcją ukazywały się takie teksty, jak ten fragment :
    „…Woda święcona i egzorcyzmowana chroni osoby, domy, przedmioty przed zasadzkami zła. Można ją pić, skrapiać ciało oraz przedmioty. Pomaga w neutralizowaniu znaków objawianych przez złego ducha…”

    I nagle : 14 kwietnia 2016
    Ks. Skwarczyński znajduje się w ciężkim stanie w Szpitalu Wojewódzkim w Siedlcach.
    Jak podaje portal W obronie tradycji i wiary przyczyną hospitalizacji był udar…
    http://siedlce.koliber.org/ks-adam-skwarczynski-hospitalizowany/

    ===

    udar wg GNM ► subiektywne odczucie psycho-bio-konfliktu o treści : „stracić twarz” i/lub „być zrobionym na głupa” – w znaczeniu dosłownym lub symbolicznym.

    Szkoda uwikłanego człowieka, dobrze mu z twarzy patrzyło…

  58. Listwa said

    @ 51 Boydar

    Proporcja to podstawa. Nic nie będzie smakowac jak proporcję nie będą zachowane. Homeopatia to nie święta krowa zeby łazić samopas i byc strawną bez proporcji. .

  59. pawel said

    Ciężko strwierdzić czy 5 lat to dużo, czy mało… 🙂

    https://marucha.wordpress.com/2011/11/18/noblista-odkrywa-naukowe-podstawy-homeopatii/

  60. Greg said

    ,,Jeszcze jaśniejsze staje się źródło skuteczności homeopatii, gdy weźmiemy pod uwagę następujące fakty. Doktor Adolf Voegeli, znany homeopata, twierdzi, że działanie mocno rozcieńczonych preparatów homeopatycznych ma ,,naturę duchową”.
    Z kolei H.J. Bopp, doktor medycyny w St. Gallen w Szwajcarii, sygnalizuje, że są grupy, w których poszukiwania odpowiedniego
    leku odbywają się podczas seansów spirytystycznych. Wywołane duchy prosi się o potrzebne informacje. Jedna z osób pracujących w laboratorium we Franci w momencie przyjmowania do pracy została zweryfikowana pod względem jej ,,właściwości mediumicznych”. Gdy zdobyła zaufanie pracodawcy, dopuszczono ją do tajników przedsiębiorstwa. Nowe specyfiki poszukiwane były w trakcie seansów spirytystycznych”

    ,,Przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd , zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu (Kpł 20,6)”

    ,,Spokojnie mogą spać ci, którym zdarzyło się korzystanie z homeopatii sporadycznie. Nie byli oni świadomi tego, z czego korzystali. Ale jeśli ktoś wie, czym są specyfiki homeopatyczne, i mimo to przyjmuje je, zawiera świadome przymierze – jednak nie z lekarzem homeopatą, ale z tym, który za nim się kryje — ze złym duchem”

    Egzorcysta (39)

    Rurka do akcji!…..ataku.

  61. Listwa said

    @ 57 Maciej Pokora @ Peryskop

    Zaraz znowu będziesz płakał, że cie tu psychuszkują.

    „A czymże jak nie ceremoniami o charakterze spirytualistycznym są wypominki, Zaduszki i wszelkie msze za dusze zmarłych ? Nasie medaliki to jasność, cacy i koszer, a nienasie to tylko szemrane talizmany, ciemnota i demony ?”

    – no czymze jest ? Bo według twojego zasupłanego umysłu, ci co wywołują duchy w seansach spirytystycznych to odprawiaja Msze, i uczestnicżą w zaduszkach. Zasupliło ci sie, też gdy uwazasz że Kościół leczy choroby wodą święconą, a homeopatia jest dla niego konkurencją.

    To tylko twoje umysłowe supły.

    A wyznawcy teorii, że skuteczność jest miernikiem wartości, niech wiedzą że spirystyczne wywoływanie duchów też działa, i to bez użycia homeopatii, Działa nawet wtedy gdy uczestnicy już nie chcą zeby działało.

  62. Boydar said

    „… Nasie medaliki to jasność, cacy i koszer …”

    Nie wyobrażam sobie katolika określającego medalik jako „koszer”. Choć z drugiej strony Rura prawdę bulgoce – unych są koscher. Skoro rabin nie ma nic przeciwko …

    Prawdę mówiąc, to jednak od najgłupszego goja. Wiecie co, to już zaczyna być nudne.

  63. Listwa said

    @ 59 pawel

    ” laureat Nagrody Nobla, francuski wirusolog profesor Luc Montagnier, zaszokował innych laureatów Nagrody Nobla oraz medyczny establishment, oświadczając, że odkrył, iż woda zachowuje pamięć nawet po wielu rozcieńczeniach”

    – a czym on rozcieńczał wodę? wodą? bo jak innym osrodkiem , to po którymś z rzędu rozcieńczeniu w tym innm ośrodku wody juz nie było.
    Czy według tego noblisty woda nadal pamięta , nawet jeśli wody juz nie ma? A może rozcieńczając wodę wodą uważa on , że coś rozcieńcza?

    „zaszokował innych laureatów Nagrody Nobla oraz medyczny establishment,”

    – ale nie podano czym zaszokował, chyba raczej nie doniosłaścią odkrycia.

  64. Marucha said

    Re 63:
    Badania Luca Montagnier, których rezultaty opublikował w roku 2009/2010 są po prostu odrzucane przez świat naukowy (wiadomo, korupcja i wpływy Putina…).

    Pierwsze, „Electromagnetic Signals Are Produced by Aqueous Nanostructures Derived from Bacterial DNA Sequences”. mówi o emitowaniu fal elektromagnetycznych przez wodne nanostruktury pochodzące z sekwencji DNA bakterii. Nikomu nie udało się powtórzyć wyników Montagniera.
    Warto zauważyć, że pismo, które opublikowało powyższą pracę ma Montaigniera w składzie redakcji.

    Drugie, wygłoszone.na spotkaniu noblistów w Berlinie 2010… ech, nie chce mi się wchodzić w szczegóły, bom zmęczony, również spotkało się ze zdumieniem naukowców, a homeopaci uznali je za poparcie homeopatii, choć sam noblista kategorycznie się od tego odciął.

  65. Boydar said

    Panie Listwo. Kiedyś, kiedy jeszcze mi się chciało, przeprowadziłem eksperyment. Doprowadziłem demineralizowaną wodę w pojemniku do stanu przechłodzenia rzędu – 10 stopni Celsjusza. Następnie lekkim stuknięciem sprowokowałem środowisko do zmiany stanu skupienia. W dalszej kolejności wyciąłem z powstałego lodu kilkanaście w miarę identycznych tafelek (na tyle ile stać amatora). Prześwietlałem następnie uzyskane płytki zielonym laserem. Po dwie na raz, z tego samego źródła, i na ścianie uzyskiwałem interferencję. Identycznemu zabiegowi poddałem identyczne płytki pozyskane z wody zamarzającej swobodnie w płaskim talerzu.

    Obrazy interferencyjne uzyskiwane z tego pierwszego źródła były po drobnych korektach odległości właściwie identyczne. Z drugiego całkowicie przypadkowe bez względu na staranie.
    Ciekawą sprawą było porównanie obrazów interferencyjnych pochodzących z różnych pojemników; były istotnie różne.

    Wyciągnąłem wniosek, że sposób w jaki wykrystalizowała woda w pojemniku, był wręcz fraktalnie powtarzalny. Ta z talerza zaś zawierała miks wszystkiego co możliwe.
    Być może wniosek był błędny ale doświadczenie fascynujące. Pośrednio domniemam więc, że sposób w jaki organizują się/budują cząsteczki wody/lodu jest zapoczątkowane przez jeden „pierwotny” kryształ i namnaża się jak gdyby poprzez kopiowanie czy klonowanie. Myślę, że to czysta fizyka i żadnych czarów w tym nie ma.

    Do naszej dyskusi ma się to tak, że jeżeli przyjmiemy za prawdę ewentualność układania się cząstek wody w struktury w stanie ciekłym (artykuł o chłodnictwie daje niepodważalne przesłanki, wykorzystywane praktycznie i przemysłowo) to nie ma powodu aby klonowanie struktur nie mogło mieć miejsca. Poniekąd uwzględniając siły elektryczne oddziaływań kowalencyjnych nie ma w tym nic specjalnie dziwnego. W skali makro można zaobserwować podobne co do efektu wizualnego mechanizmy bawiąc się opiłkami żelaza rozsypanymi na stole. A pod blatem magnes albo jeszcze lepiej, źródło drgań akustycznych o regulowanej częstotliwości. To jest dopiero zabawa !

  66. Listwa said

    @ 65 Boydar

    Ciekawe takie eksperymentowanie z wodą i laserem.
    Najdoskonalsze struktury kryształow powstaja podobno w nieważkości. Moze poleciem?

  67. NICK said

    Plausi nie zrozumiał???. (54). Re (22)???
    Zaś Szczalnik też niewiele. ” nogawki do czyszczenia.” (34).
    Onuce przewietrzyć. Swoje.
    Raczej.

    Reasumując.
    Homeopatyczni.
    Rozwadniacie.
    Tak nie wolno.
    Nie wolno.

  68. pawel said

    ad 63. Listwa.

    Przepraszam za skrótowość. Zamieszczając ten link chodziło mi bardziej o komentarze piszących zarówno wtedy i jak i dzisiaj komentatorów, jeśli kogoś to oczywiście zainteresuje.

    Jakkolwiek teoria pamiętającej wody jest fascynująca, to niestety swą rzeczowością najwięcej wątpliwości posiał we mnie pan Zerohero, który to komentarz pozwolę sobie przytoczyć:

    Zerohero said
    2011-11-18 (piątek) @ 16:42:50

    Bezsens homeopatii ukazuje poniższe rozumowanie:

    1. Załóżmy, że woda zapamiętuje substancję czynną świadomie w niej umieszczoną przez homeopatę. Dobrze.
    2. Rozcieńczami wodę „czynną” w wodzie „czystej”, uzyskujemy 1 etap, robimy tak kilka razy. Dobrze.
    3a. Woda przy okazji zapamiętuje drobinki z powietrza i wszystko co się trafi w procesie produkcji.
    3b. Jak się głębiej zastanowić, to woda pamięta swoje kontakty sprzed rozpoczecia preparowania leku, np. kontakt z ptasią kupą jest w zasadzie nie do zatarcia, bo skoro metoda rozcieńczania w labolatorium zostawia piętno, to takie same piętno zostawia rozcieńćzanie będące skutkiem obiegu wody w przyrodzie.

    Pytanie nasuwa się następujące. Nikt nie steruje procesem. Po prostu wodę się rozcieńcza. Czemu woda ma pamiętać akurat to co umieścił farmaceuta a nie np. kontakt z czymkolwiek sprzed kilku „pokoleń”? Toż to nie jedna substancja, ale istna kakafonia.

    Co więcej. Mamy w zasadzie pewność, że woda, którą pijemy prawie za darmo, miała kontakt z substancjami używanymi do produkcji leków homeopatycnzych. Jest więc w myśl homeopatii lekiem homeopatycznym.

    A skoro pamięć leczy, to czemu ma nie truć? Tutaj też mamy pewność, że dowolnie oczyszczona woda pamięta wszystko, a więc leczy i truje.

    Pełna paranoja.

  69. Stary Warszawiak said

    W roku 1944 w Warszawie trwało powstanie. Stary Warszawiak (wówczas 12 latek) wraz ze swoim ojcem znajdował się po drugiej stronie Wisły na Warszawskiej Pradze.
    Stary Warszawiak stracił przytomność 26 sierpnia 1944, a odzyskał ją na stałe 29 września 1944 roku. Przez ten miesiąc temperatura ciała wahała się między 41 a 42 C.
    Stopa prawej nogi to był jeden wielki wrzód z gnijącymi kośćmi stopy. Jak opowiadał mi
    ojciec lekarze stwierdzili gangrenę i powiedzieli, że życie może mi uratować amputacja
    nogi powyżej kolana, ale dają tylko 3 % gwarancję, że po amputacji będę żył. Ojciec
    na amputację się nie zgodził. Gdy przeżyłem lekarze medycyny stwierdzili, że żyję dzięki silnemu organizmowi, ale nigdy na nodze z brakującymi kośćmi nie będę mógł
    chodzić (fragmenty kości zostały wyjęte przez lekarza chirurga jak zepsuty mleczny
    ząb).
    Stary Warszawiak chodzi na tej nodze do dzisiaj (zbliża się do 85 lat) i zaliczył wiele
    tatrzańskich szczytów w tym dwukrotnie Giewont.
    A kto go wyleczył – dwaj lekarze zielarz i homeopata.
    Każdy chirurg medycyny spojrzawszy na klisze stopy starego Warszawiaka, łapie się
    za głowę i mówi – panie na czym pan chodzi, jak brakuje tych kości to nie można stąpać.
    A stary Warszawiak do 83 roku życia, chodził lekko kulejąc, ale niczym się nie podpierając – obecnie podpiera się laską.
    Czy to wystarczy przeciwnikom homeopatii.

  70. Yah said

    Ad 68

    Szanowny Panie Stary Warszawiaku, Pana nie wyleczyła homeopatia, Pana nie wyleczył zielarz. Pana wyleczyła WIARA Pańskiego Kochanego Ojca, który uwierzył Panu Bogu, że uratuje jego syna, a nie lekarzom.

    Tylko tyle i aż tyle…..

  71. Listwa said

    @ 68 Stary Warszawiak

    Nie wystarczy. Dlaczego leczył zielarz jeśli homeopata leczy skutecznie ?
    na czym polegalo leczenie zielarza , a na czym homeopaty?
    I kim był ten homeopata i jaka pewnośc że był homeopatą?

  72. NICK said

    Oj!
    (69).
    Wiara? I nic więcej?
    Oj!
    Oj!!!

  73. Yah said

    Ad 71

    Właśnie na tym polega prawdziwa wiara Panie Nick. A ile osób ma taka głęboką wiarę, by nie zgodzić się na amputację ( wiadomo gangrena – sepsa – śmierć) i zaufać Bogu.

    Wiem, że to Pana dziwi, ale tak działa WIARA. Dziś mało kto potrafi zaufać Bogu. Ufa się lekom, psychologom i lekarzom, a nie WSZECHMOCNEMU.

    Oczywiście trzeba pamiętać o praprzyczynie chorób – grzechowi. Panie Nicku, ale jak by na Pana patrzyli jakby Pan przed wypisaniem recepty powiedział – najpierw do spowiedzi, potem do komunii i dopiero po receptę ?

    Wiem, że to co piszę, jest delikatnie mówiąc kontrowersyjne w dzisiejszych czasach, ale …. ktoś musi. Poza tym, sprawdzam cały czas empirycznie na sobie …..

  74. NICK said

    Bez rozumu i doświadczenia?
    Które to, ściśle, dał nam Pan Bóg?
    Za Wiarą zaraz i wprost?
    Oj!!!

  75. Yah said

    Ad 73

    Błędem jest stawianie rozumu i doświadczenia przed WIARĄ. To najgorsza, współczesna choroba. No, ale to tylko moje zdanie, do zastanowienia się, w przypadkach terminalnych …..

  76. NICK said

    „Za Wiarą zaraz i wprost?”
    Napisałem.
    Ojjj!

  77. Yah said

    Ad 75

    Dziś rozum i doświadczenie zamiast wiary

  78. Stary Warszawiak said

    Pan Yah.
    Ponieważ widzę, że jest Pan człowiekiem bardzo wierzącym (tak samo jak ja), to dopowiem Panu co się jeszcze działo w tymże roku 1944. Dwa lata wcześniej tj w roku
    1942 straciłem matkę (śmierć wtedy dziesiątkowała ludzi – równe dwa tygodnie przed
    śmiercią matki zmarł mój wuj – brat matki). Ja byłem jedynym i ukochanym dzieckiem
    mojej matki (mamin synkiem) i mimo dużej opieki ojca nie mogłem pogodzić się z myślą,
    że matki nie ma. Ale czułem jej obecność i opiekę zawsze i czuję to do dziś. W szpitalu
    w którym leżałem (ponieważ byłem nieprzytomny – znam to tylko z opowieści nieżyjącego już od dawna ojca) dwaj lekarze stwierdzili, że to jest gangrena, ale trzeci
    powiedział, że się z nimi nie zgadza, gdyż według niego jest to ropne zapalenie kości.
    Został jednak przegłosowany i wyrok był opisany powyżej czyli amputacja powyżej
    kolana. Trzeba również patrzeć jaki to był czas – w Warszawie trwało powstanie, a na Pradze rządzili jeszcze Niemcy bo nasi radzieccy bracia zrobili sobie przerwę w działaniach i po zajęciu dzisiejszej dzielnicy Pragi Południe czyli miejscowości Falenica,
    Miedzeszyn, Radość odpoczywali. Oczywiście w interesie towarzysza Stalina nie było
    pójście z pomocą walczącym w Warszawie powstańcom, ale Praga to było co innego.
    I w momencie jak ja leżałem w ówczesnym szpitalu (dzisiejsza siedziba polskich muzyków) na ulicy Grochowskiej 13 na 14 września 1944 r przypuścili szturm na Pragę.
    W kilka godzin przed tym szturmem lekarze przedstawili swoje decyzje mojemu ojcu.
    Ojciec naprawdę nie wiedział co począć, ale (pewnie za podszeptem mojej zmarłej matki) udał się do lekarza, który twierdził że to nie jest gangrena lecz choroba kości
    i zapytał go wprost co by Pan zrobił na moim miejscu gdyby to był pański syn. Lekarz
    opowiedział ja bym czekał. I dlatego ojciec odmówił amputacji. Ale co było dalej. Tego
    właśnie wieczoru nasi przyjaciele towarzysze radzieccy postanowili zdobyć Pragę
    i przypuścili szturm. Moje łóżko i czuwającego przy mnie ojca znajdowało się na górnym
    piętrze budynku, Wszyscy chorzy mogący się poruszać udali się do piwnicy, ale ja
    z ojcem zostałem. Jak mi opowiadał ojciec – ojciec stwierdził (prawdopodobnie podpowiedziała mu to zmarła moja matka), że nie da rady udać się ze mną do piwnicy
    za to postanowił łóżko wraz ze mną przeciągnąć korytarzem do innej części budynku.
    Rano Praga została zdobyta i do szpitala napływali ranni. Ojciec postanowił przeciągnąć
    moje łóżko na dawne miejsce, ale tego miejsca już nie było. W miejscu gdzie kilka
    godzin wcześniej stało moje łóżko była wielka dziura zrobiona przez pocisk artyleryjski.
    (Jednak matka cały czas czuwała nad swoim dzieckiem i mężem).
    Ojciec udał się do „moich lekarzy”, którzy przyjęli ojca słowami „co syn umarł – zaraz
    wystawimy świadectwo zgonu”. Gdy ojciec stwierdził, że ja żyję i prosi ich o dalszą
    pomoc kazali się ojcu wynosić wraz ze mną ze szpitala bo mają dużo rannych.
    Ojciec zabrał mnie ze szpitala do mieszkających na Pradze znajomych.
    Historia jest bardzo długa, ale jedno mogę stwierdzić, że nawet w wyborze mojej
    żony – dzisiaj to widzę pomagała mi nie żyjąca od 1942 roku matka.

  79. Yah said

    Ad 78

    Pozdrawiam Pana serdecznie, życzę dużo zdrowia, sił i wypowiedzi, które dają siłę i nadzieję innym. To naprawdę rzadki dar w dzisiejszych czasach. Jest Pan w wieku moich rodziców …..

  80. Stary Warszawiak said

    Ad 79
    Serdecznie dziękuję – również pozdrawiam i życzę zdrowia i wiary.
    Na zakończenie podaję również kilka moich rekordów:
    1) czynny do dzisiaj (codziennie prowadzę samochód) kierowca od 1954 roku czyli
    63 lata – 35 lat jazda różnymi motocyklami, pozostałe 28 lat jazda różnymi
    samochodami,
    2) 54 lata z jedną i tą samą żoną,
    3) sędziwy starzec obsługujący internet.
    Ale obecne pokolenia to lenie ponieważ mam tylko jedynego wnuczka (na szczęście
    niegłupiego).
    Jeszcze raz pozdrawiam.

    Gratuluje i życzę co najmniej 150 lat życia w dobrym zdrowiu!
    Admin

  81. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re 69 i 78
    To jest świadectwo !
    Słyszałem o wielu podobnych.

    I przelewanie z demonologii w egzorcyzmydła nic tu nie da.

    NATURY NIE DA SIĘ WYRU… OSZUKAĆ 🙂

    ===

    Szanowny Panie Marucha, przecież zapewniał nas Pan, że należy postępować uczciwie, zgodnie z nauczaniem Chrystusa. Blok rzeczowego głosu w dyskusji to byłoby marnotrawstwo.

    Czy blokada moich postów jest FAIR ?
    A jeśli nie jest, bo nie jest, gdyż NIE WYRZĄDZIŁEM PANU KRZYWDY – to czy przyniesie Panu satysfakcję ?

    NA JAK DŁUGO ?

    Więc uprzejmie proszę o nie kasowanie tego posta po raz trzeci, i dziękuję za umożliwienie uzupełnień i doszkicowanie całkiem konstruktywnego i ambitnego planu.

    Jeżeli nie ma Pan przekonania do uczestnictwa w nim, zrealizuję go w innym układzie. To jest po prostu opportunity.

    Ale najpierw trochę sprzątania :
    https://marucha.wordpress.com/2017/02/06/media-rosyjska-akademia-nauk-uznala-homeopatie-za-pseudonauke/#comment-651733
    # 88 Zbigniew Pańpuch vel Listwa +300+ said 2017-02-07 :
    Gdy ktoś wyraża sie pozytywnie o lekach czy terapiach, lub podejmuje temat leczenia ludzi (bo to jest główna tematyką) powinien mieć wykształcenie medyczne. W przypadku gdy takiego nie ma, to brak takiego wykształcenia jest powaznym zarzutem i dyskwalifikacją…

    Więc filozofie posłuchaj swojej skądinąd słusznej rady i poważnie zdyskwalifikowany – ZAMILCZ, pls.

    A działając w zakapturzeniu nie masz zdolności pojedynkowej.

    Ponadto masz do czynienia m.in. z doktorem biocybernetyki i inżynierii biomedycznej.

    I nie zgadniesz z kim jeszcze, bo to jest poza twoim zasięgiem.

    ===

    Re 64
    Po uważniejszym przyjrzeniu się rewelacjom prof. Montagniera przychylam się do oceny, że to może być hoax – np częściowy, nawet bez jego świadomego udziału. Bo wystarczyłoby podłożyć mu „współpracownika”, „sprzęt”, „lab” lub „próbki”.

    Poza tym facet został skorumpowany 0,33%-noblem za identyfikację virusa – m.in. HIV, którego, jak odry – jako czynnika chorobotwórczego – NIE MA ! Ale dla Pharmy to jeden z kluczowych przekrętów założycielskich.

    ===

    Re 26 Marucha :
    Skąd wrogość wobec homeopatii? Ponieważ uważamy ją za oszustwo. Ludzie płacą za placebo.

    Ale trzeba przyznać, że jeśli nawet tylko placebo, to doskonale ustawione. Bardzo ścisła certyfikacja, super dokładne proporcje, no i „magiczne” POTENCJONOWANIE !

    I jeśli skuteczność homeo jest rzędu 60÷80%, to i tak wyraźnie lepiej niż medycyna rockefellerna, obciążona naddiagnostyką, długimi listami objawów niepożądanych, nawrotami, „pomyłkami medycznymi”, kolejkami, korupcją…

    ===

    Re 25 Marucha :
    …A propos niepotrzebnej operacji prostaty, której lekkomyślnie poddałem się w ubiegłym roku, bo żadne inne leki, ani naturalne, ani nienaturalne, nie działały. Od wielu miesięcy czuję się pod tym względem po prostu świetnie. Jak 20-latek.

    Jak się domyślam słowa „niepotrzebnej” i „lekkomyślnie” miały posłużyć tu jako sarkazm, ale freudowskie kiksy bywają super !

    No bo pewnie, że przywrócenie strumienia, to ulga.

    Ale prostata to jest przecież gruczoł dokrewny, mający – oprócz podstawowej funkcji płciowej – także wpływ na ogólną hemostazę. Czy trudności oddechowe w grudniu na pewno nie miały związku z aktualną konfiguracją post-operacyjną ?

    Przerost prostaty wg GNM ► subiektywne odczucie psycho-bio-konfliktu o treści : „ohydny konflikt z kobietą lub zniewieściałym mężczyzną” – w znaczeniu dosłownym lub symbolicznym.

    Mimo, że dr Hamer podobno tylko tak określił przyczyny kłopotów z prostatą, jednak w moim przekonaniu jest to także konflikt o charakterze REWIROWYM, bo o co faceci z kobietami miewają „ohydne” konflikty, jak nie o nienaruszalność „swoich” rewirów – w sferze materialnej czy psychicznej ?

    Mamy w rodzinie takie małżeństwo, które ciągnie od ponad dekady „ohydny konflikt”.

    Ohydny, bo bez szans na rozwiązanie, jeśli wciąż się kłócą, szydzą z siebie, ale on cukrzyk po aspartamie, na insulinie i po udarze – wymaga jej opieki, a ona jest na jego utrzymaniu.

    Już po udarze zoperował sobie prostatę, i niemal stracił wzrok, bo było go NIESTETY stać na laserowe poprawki w wykonaniu profesora naciągacza. A ona co rok-dwa ładowana jest do szpitali na tarczycę, astmę, alergie itd.

    Jedyne czym ona czuje, że może pomóc JAKNAJBARDZIEJ mężowi, to przestrzegać co do minuty pór wydawania mężowi posiłków i leków – a przy okazji sobie – razem 2 garści prochów dziennie.

    Ostatnio zmorą stały się tygodniowe zaparcia. I niewiara, że mojej matce (96) rozmaite problemy zdrowotne tego typu odpadły po odrzuceniu zapisywanych jej garści „leków”.
    Istne poletko doświadczalne dr Hamera !

    Współczuję im, i nie szczędzę rad. Ale przecież mają swoje wykształcenie, lekarzy w rodzinie, kilka dużych telewizorów, ona czyta kolorową prasę dla kobiet… no więc mają i znają WSZYSTKO !

    ===

    Mi też niepotrzebnie wycięto : wyrostek – po znajomości i profilaktycznie, bo miewałem bóle. Teraz wiem, że to przez gwałtowny wzrost, gdy przybywał mi decymetr rocznie. Operował mąż przyjaciółki mej mamy doc. Mieczysław Koszla – ordynator, a że wyrostków dawno nie robił, personel był w stresie, i w efekcie poparzono mi łydki jakimś zajzajerem. Na opatrunki jeździłem parę tygodni po zdjęciu szwów z brzucha i potem poznałem więcej chirurgicznych kiksów „z polecenia” – m.in. z relacji osobistej prof. Jana Talara oraz kilka naocznych przypadków w Szwecji.

    ===

    Teraz nie potrzebne ani zaprzeczenia, ani potwierdzenia.
    A póki nie za późno warto się spokojnie zastanowić co dalej ?

    Hamer to REWELACJA, i zasługuje na Nobla ❗ ❗ ❗ ❗ ❗

    Łatwo z nim o kontakt, bo mieszka w Norwegii o kilka rzutów beretem w Sandefjord ca. 10 Swedish miles SW from Oslo.

    Trzeba by tylko skontaktować się z dziennikarzem SVT Bosse Lindquist’em, który na jesieni wykosił oszusta (dr) Paolo Macchiarini i rozgonił trójkę prof. głupoli z komitetu noblowskiego na Karolinska Institutet
    http://www.bbc.com/news/magazine-37311038
    (okrasa obyczajowa opisana na Vanity Fair 🙂 🙂 )

    Słabo ich znam, bo w Karolinska byłem tylko raz z testem wózka dla szkrabów 3 mies ÷ 5 lat. Ale muszą tam mieć teraz próżnię wizerunkową i w desperacji dla zachowania prestiżu mogą zerwać się ze smyczy globalowi – jak z Palestyną – i np. dopuścić dr Hamera tylko na listę kandydatów. Wystarczy !

    W Ameryce też szykuje się anty-Pharmarska burza dzięki Trumpowi, w Polsce również zejdzie lawina za sprawą mgr Jerzego Zięby, dr Jerzego Jerzego Jaśkowskiego, prof. Marii Majewskiej oraz p. Justyny Sochy.

    A potem można będzie uzgodnić daty z dr Hamerem i zaaranżować spotkanie i film dla tv.

    Niewykluczone, że i ja się pokażę tam w Sandefjord, aby przekonać Ryke do kilku modyfikacji jego GNM/GH, jak :
    – rozciągnięcie zasadniczego tła większości chorób na REWIRY (przez analogię do wszelkich LĘKÓW i OBAW, które wg moich ustaleń w istocie przez instynkt samozachowawczy ZAWSZE mają paradoxalnie kontekst obawy o życie);
    – modyfikacja pojęcia „żelazna reguła raka”, bo to prusyzm, żelazo rdzewieje, i nie wszyscy na raka zapadają, choć spełniają kryteria;
    – rezygnacja z przypisywania obligatoryjnej ZŁOŚCI przy każdym konflikcie z „kęsem”;
    – modyfikacja określenia „jak grom z jasnego nieba” dla zainicjowania DHS.

    Podobno iskra ma wyjść z Polski ….

    No i przecież Bosse Lindquist potrzebuje nie tylko rozwalić, ale i coś ZBUDOWAĆ 😀

    ===

    Ciekawe podobieństwo : polski ohydny = svenskt ohyglig

    Kto od kogo, kiedy, czemu ?

    (bez podtextów)

  82. Lara said

    Dwa sprzeczne ze sobą spojrzenia na Hahnemanna. Uff. Że też uchował się od tego tyfusu, a jeszcze innych uratował.
    Panie Listwa, mam jednak pewien mętlik w głowie.
    Homeopatię, jak najbardziej, polecała mi internistka, w zwykłej przychodni zdrowia.
    Czytam Panów dalej.

    Opowieść Starego Warszawiaka piękna.
    Jeśli to był rak kości, to niebywałe. Dzieci na to cierpią. Są nawet dość skutecznie leczone. Ale to jest wieloletni proces leczniczy, w tym operacje, chemia, naświetlania, protezy, a nawroty zdarzają się po 10 np. latach. Chyba jedyny przypadek, gdy dorośli pacjenci wracają znowu na oddział pediatryczny.

  83. Lara said

    Re 81
    cyt. „I jeśli skuteczność homeo jest rzędu 60÷80%, to i tak wyraźnie lepiej niż medycyna rockefellerna, obciążona naddiagnostyką, długimi listami objawów niepożądanych, nawrotami, „pomyłkami medycznymi”, kolejkami, korupcją…”

    Akurat tutaj zgadzam się. Można zwariować z lekarzami.

  84. Listwa said

    @ 82 Lara

    To coś przeciw mętlikowi:

    Płacz Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego w sprawie publikacji w „Lancet” dotyczącej homeopatii:

    W „Lancet” stwierdziło :

    „Najbardziej wyczerpujący przegląd dotyczący praktyk homeopatycznych (jaki kiedykolwiek został przeprowadzony) opublikowano w 2005 roku, w czasopiśmie medycznym THE LANCET. Gazeta przeanalizowała każdy udokumentowany przypadek, w którym wyleczenie przypisywano homeopatii i jednoznacznie stwierdzono*, że jedyne korzyści jakie z tego leczenia pochodziły były po prostu efektem placebo.”

    a Towarzystwo dba oczywiście tylko o dobro pacjenta i o nic innnego:

    „Polskie Towarzystwo Homeopatyczne, zrzeszające głównie lekarzy zajmujących się homeopatią, szanuje osiągnięcia i postęp jaki dokonał się dzięki współczesnej nauce, również w dziedzinie medycyny. Jednak taka jednoznaczna interpretacja rzeczywistości nie tylko ją wypacza, ale zaprzepaszcza szansę choćby na porozumienie, którego efektem mogłoby być lepsze zdrowie tych, dla których te wszystkie działania mają być podejmowane – dla pacjentów”

    „zrzeszające głównie lekarzy ” – to taki marketing , bo homeopatykami, czyli potrząsaną wodą z cukrem, mogą leczyć nie tylko lekarze.

    Więcej :
    http://www.homeopatia-pth.pl/wokol-homeopatii/50-stanowisko-pth-lancet-homeopatia

    .

  85. Listwa said

    Lara

    „Status zawodu homeopaty w Polsce jest nieuregulowany. Terapię homeopatyczną moglą stosować lekarze homeopaci oraz terapeuci homeopaci. Istnieje w Polsce grono wykształconych homeopatów oraz istnieją szkoły kształcące w tej dziedzinie.

    Status prawny zawodu homeopaty i homeopatii w Polsce wyjaśniają jednoznacznie poniższe dokumenty:

    opinia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z dnia 4 lipca 2014 roku
    opinia prawna z dnia 27 marca 2014 roku w sprawie uprawnień do wykonywania zawodu homeopaty na gruncie prawa polskiego

    Prosze zajrzeć do :
    opinia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z dnia 4 lipca 2014 roku

    No potęga wiedzy i prawa.

    http://www.homeopatia.edu.pl/status_homeopatii_w_polsce,245.html

  86. @ Maciej Pokora (81)

    Napisał Pan: „Mi też niepotrzebnie wycięto : wyrostek – po znajomości i profilaktycznie, bo miewałem bóle. Teraz wiem, że to przez gwałtowny wzrost, gdy przybywał mi decymetr rocznie”

    Chciałbym Pana pocieszyć. Otóż dałem sobie wyciąć wyrostek robaczkowy najzupełniej świadomie i bez żadnych objawów bezpośrednich ze strony tego zbędnego organu. Decyzję podjąłem po przeczytaniu bodaj siódmego wydania książki dr. Georgesa Pourtalet’a pt. „Le corps a ses raisons que la médecine ignore” (Organizm ma swoje racje, o których medycyna nie wie) . Przedmowę do pracy napisał prof. Guy Benhamou ze szpitala Bichat-Claude Bernard, a sam dr Pourtalet jest jednocześnie lekarzem i chirurgiem (medycyna francuska rozróżnia te kategorie).

    Połowa francuskich specjalistów się z Pourtaletem zgadza, a druga połowa ma wątpliwości. Kilkakrotnie z nim rozmawiałem i podobnie jak ta pierwsza połowa uważam, że jako pierwszy w świecie zrozumiał on, do czego służy, do czego nie służy i jak człowiekowi szkodzi ta wiecznie chora „ślepa kiszka”.

    W dwóch słowach (moich własnych):
    Każe stworzenie w naturze ma swój jadłospis i w normalnych warunkach się do niego ogranicza. Jedynym wyjątkiem jest człowiek, który oddaje się gastronomicznym perwersjom, je co mu w duszy zagra i w dodatku nie zna umiaru. Otóż wyrostek robaczkowy to jest taki ponury i zgryźliwy strażnik, który na różne sposoby szarpie resztą organizmu, byle tylko człowiek przestał żreć, co mu w danym momencie szkodzi. Sygnały wyrostka mają różne postaci: bóle „brzucha”, wzdęcia, zatwardzenie, rozwolnienie, refluks, a nawet bóle kręgosłupa (kiedy sterowane przez wyrostek mięśnie odpychają najbliższe kręgi od tej „kiszki” w stanie zapalnym).

    Problem w tym, że nie wywołując wyraźnych objawów bólowych, wyrostek robaczkowy „zapala się” praktycznie po pierwszej sraczce niemowlęcej i ogranicza możliwości fizyczne człowieka na resztę jego życia. Pourtaletowi wystarczy obserwacja sposobu siedzenia i poruszania się człowieka, żeby nieomylnie stwierdził, czy osobnik ma jeszcze wyrostek, czy nie.
    A poza tym, wyciął w swoim długim zawodowym życiu ponad trzydzieści tysięcy wyrostków i wszystkie bez wyjątku po zbadaniu okazały się w stanie zapalnym.

    Pourtalet dowodzi, że człowiek może osiągnąć 100 procentową sprawność fizyczną i pełną symetrię ruchową dopiero po pozbyciu się wyrostka. Tyle tylko, że trzeba się po tym poddać kilku prostym regułom, takim jak unikanie za wszelką cenę kombinacji słodkiego z produkatmi mlecznymi (gwarantowane puste kości miednicy po lewej stronie) czy unikanie picia, zanim się nie wpuści do żołądka czegoś konkretnego.

    Sam na sobie zaobserwowałem bardzo wyraźne i pozytywne zmiany w kwestii „komfortu trawiennego” i myślę, że wspomniana książka powinna zostać przetłumaczona na polski.

    Panie doktorze, jeśli poglądom dr. Pourtaleta poświęciłem tyle powyższych zdań, to naturalnie pro publico bono, ale także dlatego, aby mógł się Pan osobiście poczuć zadowolony z utraty wyrostka robaczkowego (i to bez względu na to, jak do tego „okaleczenia” doszło).

  87. amexpo said

    homeopatia oparta jest na pamieci wody i na zmianie jej struktury, na ktora tez ma wplyw kwarc. Dawniej studnie wykladano na dnie kwarcem, ale nie byle jakim. Niektore [okolice Slezy i gdzies w Kieleckim mialy silniejsze dzialanie]. Badania o naszch emocjach i wodzie prowadzil Masaru Emoto, https://www.youtube.com/watch?v=CkWaBwkcEJs – Zjawisko pamięci wody zostało udowodnione, choc nie wydano na to 1/2 miliona dolarow i jest negowane przez „naukowcow” z BigPharma… Kilku naukowców co sie nie zaprzedali banksterom, takich jak S. Hahnemann, J. Benveniste i Masaru Emoto, ogłaszało przed światem, że ich doświadczenia potwierdzają istnienia pamięci wody. Podobne próby, wielokrotnie podejmowane przez naukowców w Rosji oraz Francuzi i Niemcy. Osrodek w Stutgarcie Aeroscience institute https://www.youtube.com/watch?v=MHEvHwbiH3k mial najciekawsze male badanie. … kazdy student mial inny wplyw na wode w zaleznosci od jego stanu psychicznego, nerwowosci, radosci, smutku itd.

  88. Listwa said

    @ 87 amexpo

    A twórca homeopatii Hahnemann, też tak uważa?

  89. Maciej Pokora @ Peryskop said

    82
    Lara : …Jeśli to był rak kości, to niebywałe. Dzieci na to cierpią. Są nawet dość skutecznie leczone. Ale to jest wieloletni proces leczniczy, w tym operacje, chemia, naświetlania, protezy, a nawroty zdarzają się po 10 np. latach…

    Ogólnie rak kości wg GNM ► subiektywne odczucie psycho-bio-konfliktu o treści : „utrata własnej wartości” – w znaczeniu dosłownym lub symbolicznym.

    Podobne jest podłoże różnych odmian osteoporozy czy tzw rzeszotnienia kości. Częsty problem u dzieci. Także charakterystyczny objaw u kobiet w okresie menopauzalnym, przerażonych zmarszczkami oraz traceniem sexapealu !
    Bo to przecież też „utrata własnej wartości”.

    Suplementy i różne zabiegi niewiele pomagają, bo to jest tylko objawowe błądzenie wokół prawdziwej PRZYCZYNY.

    ===

    86 Rozpuszczalnik

    Przednia dykteryjka, bo ukazuje w całej krasie nasze codzienne krzyżówki winorośli z manowcami 🙂

    Wyrostek jest ciągle w stanie pod-zapalnym, bo taka jest jego rola jako rezerwuaru niezbędnych nam mikrobów w systemie immunologicznym, doskonale pasującym do GNM, aczkolwiek dr Hamer bodaj z rozpędu neguje istnienie układu odpornościowego – prawdopodobnie pod wpływem auto-euforii w zwalczaniu „teorii zarazków” Pasteura. Moim skromnym zdaniem prawda i tu tkwi pomiędzy (nie mylić z „pośrodku”).

    Chyba się zgodzimy, że dzięki Bogu organizm dostajemy przy urodzinach całkiem idealnie zbudowany i wyposażony – m.in. w wyrostek, migdałki, zarost itp itd. Czyżby przez pomyłkę ?

    Panie Rozpuszczalnik, cenię odporność na chamowatą pseudo-teologię fil. Z.P. vel Listwa, a także chłodno-poglądowe stąpanie po ziemi, bo i ja tak się staram. Wcześniej też uważałem wszelkie drobnoustroje za ZŁO i ZAGROŻENIE, i gdy nasza 8÷9-letnia córka zapadała na anginy, NIEPOTRZEBNIE zgodziliśmy się na wycięcie migdałków.

    O tym, że i one – jak i wyrostek, są ważnymi elementami systemu immunologicznego, dowiedziałem się dopiero z książki „Fascynująca immunologia” – Faleszko W., Gołąb J., Jakóbisiak M., Lasek W., Stokłosa T., Zagożdżon R. – Warszawa 1998. Polecam skróconą wersję popularną, bo oryginalna cegła jest zbyt trudna dla nieprofesjonałów.

    Wg GNM przyczyną emocjonalną anginy – tj stanu zapalnego – w przypadku migdałka : – prawego jest subiektywne odczucie: „nie móc zdobyć „kęsa” – tj zdobyć czegoś, na czym komuś BARDZO ZALEŻY”, – lewego: „nie móc się pozbyć „kęsa” – czyli czegoś niechcianego”.

    Jak zawsze w GNM – chodzi o konflikty biologiczne w subiektywnym odczuciu, i w szerokim znaczeniu np „kęsem” jest wszystko co ważne dla danej osoby – materialnie i duchowo.

    Pod koniec studiów, po urlopie dziekańskim spędzonym w Londynie i w podróżach, nie mogłem się zdecydować, którą z 2 sympatii wybrać na narzeczoną, może dlatego, że obie „kęsy” były polskie, atrakcyjne, sympatyczne, inteligentne i ponętne, ale bardzo różniły się temperamentem – jedna była „zwariowana artystycznie”, a druga „ułożona systematycznie”.

    W Bruxelli gdzie zamieszkała ta pierwsza, obie się poznały –14 lat po ślubie z tą drugą. Może aż nazbyt ułożoną ? Jako kawaler też byłem dość „ułożony”, lecz życie skłoniło mnie do rewizji. Ale wówczas właśnie to zróżnicowanie dziewczyn wywoływało uczucie frustracji, bo z której powinienem zrezygnować, a z której nie ?

    W tamtym stresującym dylemacie przeszedłem w ciągu 3 miesięcy 5 angin ropnych bezskutecznie leczonych coraz silniejszymi środkami – w tym 2. oraz 4. anginę antybiotykami – progresywnie.

    W 5. anginie, duszony i wobec braku efektu silnego antybiotyku, zacząłem już wątpić czy przeżyję.

    Wtedy zostałem umówiony u szwagra mego wuja – dr Włodzimierza Antyporowicza, który był ordynatorem na laryngologii Centralnego Szpitala Kolejowego w Międzylesiu. A on po zajrzeniu w nosogardziel, po pomiarach pulsu i ciśnienia przed i po serii pompek i przysiadów, oraz po obejrzeniu wyników morfologii, OB i wymazu z gardła – orzekł, że jestem zdrowy jak ryba, nie przepisał mi żadnych leków, tylko zalecił zimne natryski po kąpieli, mniej auta i więcej sportu …

    Zawiedziony spytałem w desperacji
    A pseudomonas aeruginosa wyhodowany mi z gardła ?

    – Pseudomonasa ma każdy. Tak jak gronkowca, e-coli i resztę flory. Halinka zaprasza na herbatę.

    To była połowa grudnia, wnet londyńska sympatia przyjechała do rodziny w Warszawie na święta, i wynikło, że ona jednak wraca tam, a ja jednak skończę studia tu, bo przecież… I na drugiej stanęło.

    Od jesieni 1973 nie miałem żadnej anginy, ale dopiero dzięki GNM zrozumiałem przyczyny ! I dlaczego oba migdałki naraz wtedy mnie dusiły na tle sprzężonym matrymonialnie 🙂 😀 🙂

    Przy tamtej okazji stwierdziłem, że nie każdemu konfliktowi o „kęs” musi towarzyszyć odczucie złości.

    Podobnych przykładów znam znacznie więcej.

    A Hamer to REWELACJA, i zasługuje na Nobla ❗ ❗ ❗ ❗ ❗

    ===

    #81

    Korekta : prof. Luc Montagnier został skorumpowany nie 0,33%- ale 33%-owym Noblem z medycyny w 2008, bo razem z Françoise Barré-Sinoussi i Haraldem zur Hausen.

    Uzupełnienie : opisane małżeństwo to skądinąd sympatyczni ludzie, członkowie szczypiorkowych sfer swoich rodzin, bo w Polsce trudno znaleźć rodziny czyste koczowniczo; ich przypadek jest dość typowy, bo wybrańcze geny każą im czynić sobie poddaną ziemię ze wszystkim, co się po niej rusza, i na tle osiągniętej prosperity z nadmiaru pychy doznają zachłystu (przyczyna nagłego zgonu m.in. sen. Zbigniewa Romaszewskiego), a potem nie mogą zrozumieć dlaczego im się tak fatalnie poukładało.

    Extrapolując generalnie : taka prawidłowość w skali macro to niezła wiadomość dla uciskanych maluczkich, co pierwszymi będą – tylko co oni wtedy z tym pierwszeństwem zrobią ?

    ===

    Rozpuszczalnik i Boydar

    Z eterem nie jest jeszcze wyjaśnione – choć już wiadomo, że nie jest to ośrodek typu „ziemskiego” czyli odczuwany przez nasze omylne zmysły. Są koncepcje, że to strumienie neutrino…

    Dr Diana Wojtkowiak zapewne jak wróci, to doda coś ciekawego od siebie, bo eter „zahacza” o pola torsyjne – dawniej bodaj zwane „siatką szwajcarską”.

    Dualność k/f światła znika, jeśli uwzględnić, że demonstracja cech tego zjawiska zależy od typu użytego DETEKTORA. Z podobnych powodów sprytniejsi wykrywają coraz to „nowe cząstki elementarne”.

    Mam wrażenie, że bozon Higgsa zwany też „cząstką Boga” (jakby inne cząstki nie były Boga !) to też coś złapanego nad-aparaturowo, żeby z wstążeczką nobla było o czym pisać i snuć kolejne teorie fantasmagorie…

    No i poza zagadkami magneto i gravito – co jest istotą tego,
    że elektron jak chce to sobie i nam świeci fotonowo ? Tracąc przy tym energię, czy wciąż ją tylko przetwarzając ?

  90. Boydar said

    „… Dr Diana Wojtkowiak zapewne jak wróci, to doda coś ciekawego od siebie, bo eter „zahacza” o pola torsyjne – dawniej bodaj zwane „siatką szwajcarską” …”

    Po co się aż tak ośmieszać, zupełnie nie rozumiem …

  91. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Boydar, ważne wiedzę zdobywać, zrozumienie przyjdzie potem.

  92. Lara said

    Panie Listwa, dziękuję za info.
    Myślę o rewitalizującym ludzi efekcie placebo. Też niezwykłe.

  93. Lara said

    Panie Peryskop.

    Nie powiem koleżance o Pana teorii osteoporozy. Już te duże palce u stóp ma powykrzywiane, knykcie u dłoni. Wyniki badań fatalne. Ładne kobieta. Leczy się intensywnie. Nie powiem jej, bo mnie wyrzuci z pokoju. I słusznie by zrobiła.

    Z drugiej strony ma Pan dużo racji. Ja nadmiar frustracji, stresu, zawsze przypłacam w końcu jakimiś przypadłościami zdrowotnymi. To jest powszechne u ludzi. Moja sąsiadka po śmierci męża przez pół roku nie wychodziła z domu. Litościwi sąsiedzi robili dla niej zakupy, sprzątali, wietrzyli pokój, przynosili zupę. Nie wiem, co ona by bez nich zrobiła. Potem na jakimś spacerze o wszystkim mi opowiedziała. O ataku męża, śmierci, pustce, tęsknocie. Ja mam z kolei swoją teorię, że nasze smutki trzeba wygadać. To jest najlepsze lekarstwo. Ale musi być w pobliżu cierpliwy słuchacz.

    Mamy w sobie całą florę bakteryjną, ale każda z bakterii musi być na swoim miejscu. E-coli w układzie pokarmowym – ok. Wręcz niezbędna przy wytwarzaniu insulina. Jednak ta sama e-coli w układzie moczowym – sieje spustoszenie. Przepraszam, ale żadne znoszenie psycho – bio – konfliktów nic tu nie da. Trzeba ubić dziadostwo, jak się tam dostanie. A potem stosować profilaktykę.

  94. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Pani Laro, tej koleżance należałoby jednak jakoś pomóc.
    Może zaaranżować jakąś zakrapianą imprezkę z udziałem osoby cieszącej się jej zaufaniem, i/lub mającej poczucie humoru – no i wtedy uruchomić sprawę. Jeśli inteligentna, to może się udać.

    … nasze smutki trzeba wygadać. To jest najlepsze lekarstwo. Ale musi być w pobliżu cierpliwy słuchacz.

    Oczywiście. Wiem też że przyjazna, rozsądna osoba może tu zdziałać więcej niż cały zespół udoktoryzowanych psychiatrów.

    Terapeutyczne „wygadanie się” może mieć także formę zapisków, ale ważne aby się nimi z kimś zaufanym dzielić.

    Tego typu działania bardzo pomagają w „racjonalizowaniu” psycho-bio-konfliktów, co często pomaga wrócić do zdrowia pomimo braku możliwości totalnego pozbycia się źródła konfliktu – np niemożność zmiany pracy, zostawienia osoby bliskiej.

    Kiedyś mówiło się, że choroba to jest kara za grzechy.

    Teraz na podstawie wiedzy GNM muszę się z tym zgodzić, i to bez mieszania w te sprawy Boga, czy demonów. Po prostu – napięcia spowodowane uczynkami, które kolidują z zasadami etyki dają zwykle „po narządach” – prędzej czy później.
    Choć jak wszędzie – są wyjątki…

    Natomiast wobec dostępności dorobku dr Hamera dodałbym, że choroba to jest także kara za głupotę.

    … e-coli w układzie moczowym – sieje spustoszenie. Przepraszam, ale żadne znoszenie psycho – bio – konfliktów nic tu nie da. Trzeba ubić dziadostwo, jak się tam dostanie. A potem stosować profilaktykę.

    Otóż zazwyczaj NIE !

    Profilaktykę należy stosować PRZED „ubijaniem dziadostwa”,
    czyli nie dopuszczając do stanu zapalnego pęcherza, czy dróg moczowych. Jak ? Oczywiście dbając o zdrowy tryb życia, odpowiednią dawkę ruchu i wysiłku fizycznego, urozmaiconą dietę, właściwy sen itp.

    Ale przede wszystkim UNIKAJĄC konfliktów REWIROWYCH, bo to one wg GNM są przyczynami chorób układu moczowego !

    Bakterie są potrzebne i nam nie szkodzą, a wręcz pomagają.
    Wszak pod warunkiem, że nie dopuścimy do sytuacji ich nadmiernej inwazji, i/lub zbyt gwałtownego namnażania się.

    Zdrowy organizm, nie ogłupiany przez „leki” i stresy – sam reguluje swój optymalny zestaw drobnoustrojów – jak trzeba sięgając do rezerw w zębach, migdałkach, w wyrostku lub w węzłach chłonnych – bo i tam przechowujemy nasze życiodajne zapasy, które powszechnie nazywane są „dziadostwem”, „robalami”, „mikrobami” itd.

    Ja też tak miałem i uchodziłem za osobę wykształconą 😀 😀 😀

    I taka rada na ucho : z innych źródeł niż GNM słyszałem,
    że nasza fauno/flora jest całkiem inteligentna i potrafi odbierać nasze emocje, a następnie reagować na nie odpowiednio.
    To by się zresztą zgadzało z podstawami odkryć Hamera.
    Ale jeśli tak jest, to warto naszych mikro „gości” traktować fair, nie przezywać ich nieładnie, nie starać się ich pozbyć. One są po to by nam pomagać i zwykle to robią, chyba że poczują, że są traktowane jak intruzy, brudasy i barachło z kolcami – bo tak je nam przedstawiają medialni graficy na zamówienie Pharmy.

  95. Lara said

    Rozbroił mnie Pan tym wykładem. 🙂 A zwłaszcza tym ostatnim akapitem. 🙂
    Zaczynam rozumieć, dlaczego Admin ma jednak do Pana tyle cierpliwości.

    Ja wiem wszystko, co ta franca e-coli może w UM nabroić. Ja ją oczywiście kocham. Tak bardzo kocham, że niedawno zjadłam jej sporo całkiem w formie lizatu. Ale nie sądzę, by mnie za to wielbiła. 😉

    Fauno-flora jest inteligentna, jednak czasami trzeba jej pomóc. W przypadku opisanym jw. – mam na myśli oczywiście – probiotyki ginekologiczne.
    Oj, jak marna jest świadomość tej potrzeby wśród kobiet. Marna nieprawdopodobnie. Naprawdę by się Pan zdziwił. Bo i ja się dziwię. I jeśli mam tylko okazję – klaruję te kwestie, tłumaczę, uświadamiam itd.
    To tak na marginesie tych wszystkich osobistych wątków, jakie się tu pojawiły. Pań tu niestety nie ma. Ale może jakaś zajrzy.
    To czynniki ułożę kolejno:
    1. Diureza (czyli dużo pić).
    2. Unikać słodkich rzeczy. Bakterie lubią słodycze. To świetna pożywka dla ich rozwoju (stany bakteriurii).
    3. Ogólnie – dieta lekkostrawna.
    4. Suplementy: żurawit … i tym podobne. Może być wywar z pietruchy.
    5. Probiotyki.
    6. Higiena.
    7. Profilaktycznie i w razie zapaleń – posiewy z antybiogramami. Nigdy żadnych leków w ciemno.
    8. Ruch.
    9. Ćwiczenia.
    10. Sen.

    Panie Peryskop, Pan jeszcze wytłumaczy sens konfliktów rewirowych. Będzie całość, a Gajowy nam na pewno wybaczy to gadulstwo, w dobrej sprawie w końcu.

  96. Marucha said

    Pani Laro,
    Ta medyczna gadanina Peryskopa jest nic nie warta.

  97. Lara said

    Re 96

    No właśnie. Przecież większość ludzi dba o siebie, żyje higienicznie – a chorują przecież, z chorobami przewlekłymi borykają się całe lata.
    A dzieci? Jakie dzieci mają konflikty psycho – bio? A niedawno całkiem widziałam takie z pozszywanymi głowinami po trepanacji. Rak kości czaszki. Taki drobiazg. Po 5 – 6 lat.

    Panie Adminie, ale warto było to wszystko czytać. Dziękuję za ten wybór tekstów.

  98. Re 89 Maciej Pokora

    (1)
    Zachowam przekonanie, że wyrostka robaczkowego należy się pozbyć nie tylko w razie ostrego zapalenia, ale zawszęe w momencie, kiedy człowiek staje się na tyle dojrzały, aby wziąć na siebie parę „jego obowiązków”, czyli niejako go zastąpić przez zachowanie kilka reguł w odżywianiu się.

    Żadne zwierzę nie jest wyposażone w wyrostek robaczkowy, nie korzysta z jego „zapasu mikrobów”, a przecież, gdy żyje w naturze, doskonale radzi sobie z problemami zdrowotnymi i umiera raczej ze starości niż na raka, syfilis czy z załamania nerwowego.

    Przyjęcie zasady, że chroniczne stany zapalne w organiźmie są niezbędne dla zdrowia, odpowiadałoby poglądowi, że głuchotę należałoby leczyć ślepotą (ślepi lepiej słyszą).

    Logiczna przy tym wydaje się opinia, że chwilowa obecność zapaleń i mikrobów może stymulować system immunologiczny, ale nie do podważenia jest z kolei obserwacja, że długotrwałe stany zapalne mają fatalny wpływ na organy wewnętrzne i formę całości organizmu.

    Mój doktorat jest z zupełnie innej dziedziny; takiej jednak, że pojęcie systemu ma w niej istotne znaczenie. O migdałkach i wyrostku myślę, że nie zostały w nas Boską ręką zainstalowane po to, aby były nieustannie chore, tylko aby stanowiły pierwszą linię obrony, sygnalizującą chronionym (ważniejszym) obiektom obecność zagrożenia i dającą właścicielowi organizmu do zrozumienia, że czas zareagować.

    (2)
    Pan Boydar (90) już wcześniej zauważył, że w sprawie eteru pozwolił Pan sobie na dosyć swawolne dywagacje.
    Prawdopodobnie każdemu z nas wydaje się od czasu do czasu, że dobrze byłoby móc coś post mortem skasować, albo – jeszcze za życia tekstu – co nieco w nim pomajsterkować. Coż jednak…

    (3)
    A poza tym przyjemnie się Pana czyta. Proza jest wartka, spostrzeżenia liczne, w mrowisku wrze, a powietrze robi się elektryczne…

    ——
    Przyjemnie się go czyta, dopóki pewnego dnia nie stwierdzi, że p. Rozpuszczalnik to alter ego np. Otto Haka, Maruchy, Marty albo Yaha.

    Moim zdaniem p. Peryskop (któremu inteligencji i oczytania nie sposób odmówić) cierpi po prostu na zaburzenia psychiczne.
    A już jego dociekania przyczyn różnych chorób (jak to było?… powiększenie prostaty to reakcja na zagrożenie własnego rewiru? czy coś takiego…) nadają się tylko do smutnego kabaretu.
    Admin

  99. Stary Warszawiak said

    Szanowni Państwo internauci ponieważ opisałem może swoją sprawę obszernie ale jednak ogólnikowo jeśli chodzi o leki. Otóż po wyrzuceniu mnie ze szpitala, gdyż medycy uważali za jedyny sposób mnie wyleczenia amputację, ale ani ja, już będąc
    przytomnym, ani mój ojciec nie chciał o tym słyszeć. W związku z tym od dnia 29 września 1944 roku do drugiej połowy stycznia 1945 r leżałem przykuty do łóżka w domu, ale nie mogłem nawet spuścić nogi na podłogę ze względu na potworny ból całej nogi. Przychodzili różni lekarze szczególnie chirurdzy, którzy mówili mnie i ojcu, że nigdy
    na tej nodze nie będę chodził. Przypadkowo ojciec znalazł lekarz medycyny, ale medyka
    który leczył głownie ziołami. Lekarz zielarz obejrzał moją nogę i złapał się za głowę wręcz krzycząc „co ta medycyna zrobiła z chłopaka”. Po czym stwierdził jest tu tragedia
    ale może on moją nogę uratuje. I wiecie państwo co zastosował, kazał moczyć nogę
    w sianie i przykładać okłady ze skrzypu. Ponieważ to był styczeń 1945 roku i „zdobycie
    siana” trwało, to kazał natychmiast moczyć nogę w zalanym wodą popiele upewniwszy się, że w piecu pali się wyłącznie drewnem, a nie węglem. Po moczeniu nogi w popiele,
    potem w sianie i okładach ze skrzypu w końcu marca 1945 mogłem wstawać a nawet
    opierać się na tej nie amputowanej nodze. Ponieważ nie mogłem stąpać, gdyż przeszkadzały mi przegniłe kości przybył lekarz chirurg, który je w mieszkaniu usunął
    jak zepsuty ząb. Po tej czynności o dwóch laskach zacząłem chodzić. To nie był rak
    kości lecz zatrucie organizmu jakąś bakterią, która atakowała układ kostny po prawej
    stronie. Ponieważ potem byłem pod opieką światowej sławy profesora ortopedy chirurga
    Adama Grucy to on stwierdził, że było to ostre zapalenie szpiku kostnego. Ale mimo,
    że mogłem chodzić i nie straciłem nogi to choroba nie ustępowała. Zostało zaatakowane
    udo mojej prawej nogi. Otworzyło się owrzodzeni do kości. Profesor Gruca, który wierzył
    w nóż miał dokonać oczyszczenia kości, ale się wahał z uwagi na duże powiązania wiązadeł i niebezpieczeństwo paraliżu. I co się wtedy stało. Ktoś polecił ojcu lekarza
    homeopatę. Ten Pan obejrzawszy stopę i udo dał mi sześć buteleczek z jakimiś proszkami, które miałem brać maleńką łyżeczką trzy razy dziennie. Dał mi równocześnie
    jakiś bliżej nieokreślony płyn, z którego miałem robić okłady i przykładać na stopę i udo.
    Dał również maść z kwiatu nagietka (calendulę), którą do dziś stosuje cała rodzina na
    różnego rodzaju owrzodzenia (prawie zawsze pomaga).
    Co było dalej. Miałem już 14 lat uczyłem się w gimnazjum i zaczęła mnie boleć prawa
    ręka, a właściwie kość łokciowa na której zamierzała otworzyć się kolejna rana. SŁYNNY PROFESOR GRUCA wpadł w panikę. Powiadomił nas, że rękę musi natychmiast operować tzn skrobać kość łokciową gdyż następny atak owrzodzenia
    może nastąpić w kościach czaszki. Po operacji ręki dalej choroba się nie rozwijała.
    Ale pomimo STARANNEGO BRANIA LEKÓW HOMEOPATYCZNYCH, żadnych zmian
    na owrzodzeniu uda nie było. Profesor Gruca po udanej operacji ręki postanowił dokonać skrobania uda. Kazał nam zrobić i przynieść zdjęcia rentgenowskie. Zdjęcia
    przynieśliśmy profesor na nie spojrzał i natychmiast kazał zrobić powtórnie w swojej
    wówczas jeszcze prywatnej klinice. Przyniesiono mu jeszcze mokre zdjęcia i wtedy
    wykrzyknął co wyście robili, zaatakowana kość się wypełniła i ja nie mam tutaj co
    skrobać. Operacja jest niepotrzebna bo owrzodzenie uda samo najdalej za pół roku
    się zagoi. Nie pamiętam jakich kłamstw wtedy ojciec i ja używaliśmy bo przecież nie
    mogliśmy przyznać się słynnemu profesorowi, że leki dał mi jakiś prymitywny homeopata. Rzeczywiście przy dalszym stosowaniu leków homeopatycznych udo się
    zagoiło i nic już nie atakowało dalszych kości. Ale pamiętam również okrzyk towarzyszącej profesorowi Grucy jego młodej asystentki, która oglądając rentgen mojej
    nogi krzyknęła: ależ Panie profesorze przecież na wykładach Pan mówił, że jak brakuje
    tych kości to chodzenie jest niemożliwe. Tak koleżanko tak mówiłem, ale tu macie
    osobnika, który jednak chodzi.
    Nadal korzystam z różnych leków kupowanych w aptece homeopatycznej i na przykład
    taki proszek „silincea” zapobiega łamliwości paznokci.
    To już chyba wszystko.

  100. Re Admin (98)

    Napisał Pan: „Przyjemnie się go czyta, dopóki pewnego dnia nie stwierdzi, że p. Rozpuszczalnik to alter ego np. Otto Haka, Maruchy, Marty albo Yaha.”

    Zrobiłoby mi się w takim przypadku nieprzyjemnie. Chociaż, z drugiej strony, być utożsamionym z paroma, by nie rzec, wszystkimi osobami z pańskiej listy, byłoby dla mnie pochlebne.
    😉

    Młody, zdolny, niesłychanie pewny siebie i drażliwie usposobiony do otoczenia, dr Pokora w istocie ma coś w sobie z dr. Jekylla i pana Hyde (w obu przypadkach w wersji light).

    Rozumiem naturę pańskiej irytacji tym bardziej, że sam mam często ochotę skopać zadek paru nieomylnym i nieprzesadnie uczciwym malkontentom. Na szczęście droga elektroniczna na to nie pozwala (a dzisiaj dodatkowo fakt, że wybieram się na mszę, a buty już wypucowałem).

    Miłej niedzieli życzę wszystkim, dla których niedziela coś znaczy.

  101. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re 99 Stary Warszawiak
    Wielkie dzięki za informacje o ogromnej wartości edukacyjnej !

    1. Dla jasności proszę podać, czy przed latem 1944 nie miał Pan kontuzji prawej stopy – postrzału, zmiażdżenia, zranienia, przygniecenia, złamania, zwichnięcia itp ?

    Zanik kości wg GNM dr Hamera zachodzi wskutek subiektywnego odczuwania psycho-bio-konfliktu o treści „ciężka utrata własnej wartości”.

    2. Czy po stracie ukochanej mamy w wieku 10 lat pośród innych traumatycznych emocji miał Pan też poczucie „ciężkiej utraty własnej wartości” – np trwogi co teraz z Panem będzie ?

    3. Czy nie jest Pan mańkutem ?

    Mój brat urodzony pod koniec wojny jako mańkut został bez jego wiedzy i zgody (także naszych rodziców !) przestawiony w szkole na praworęczność i nawet o tym nie wiedział 🙂

    Do czasu przeprowadzenia testu opracowanego przez dr Hamera, polegającego na spontanicznym klaskaniu :
    – dłoń przybijająca, jako wiodąca, świadczy o wrodzonej stronności, natomiast osoby przeuczone klaszczą dłońmi ułożonymi symetrycznie jak „do pacierza”.

    Proszę sprawdzić i dać nam znać.

    Serdecznie pozdrawiaM

  102. Stary Warszawiak said

    AD 101.
    Pan Maciej Pokora.
    Odpowiadam.
    Nie nigdy nie byłem mańkutem. Raczej zawsze posługiwałem się prawą ręką.
    Wyjątek, gdy prawą rękę miałem od nadgarstka do łokcia w gipsie (6 tygodni po „skrobance” kości przez profesora GRUCĘ). Ale dłoń miałem swobodną i choć z trudem
    to posługiwałem się prawą ręką.
    Od dziecka nogi i ręce miałem bardzo zdrowe, a po śmierci matki (okres najgorszej
    okupacji niemieckiej w Polsce) do początku choroby (koniec sierpnia 1944 r i właściwie
    koniec okupacji niemieckiej na Pradze 13/14 września 1944) byłem najszybszym i najsilniejszym chłopakiem w szkole podstawowej.
    Szybkie bieganie, a szczególnie wyskakiwanie w biegu z tramwaju było wtedy domeną
    moją i moich kolegów, gdyż często do szybko jadącego tramwaju ktoś krzyknął z ulicy
    „ŁAPANKA” co oznaczało, że za najbliższym skrzyżowaniem stoją niemieckie „BUDY”,
    do których zaraz będą ładowani pasażerowie tramwaju, gdy on się tylko zatrzyma na
    przystanku. Należało dlatego nawet w szybkim biegu tramwaju natychmiast opuścić
    wagon tramwajowy. Oczywiście jako jedenastoletni chłopak zawsze jeździłem na tak
    zwanym pomoście (tramwaje nie miały zamykanych drzwi), albo nawet na buforze
    (zderzaku) na końcu ostatniego wagonu tramwaju.
    Ponieważ prawie zawsze jeździłem na pomoście (aby szybko wyskoczyć) w roku 1943
    (już po śmierci matki) miałem taką przygodę z niemiecką żandarmerią. Jechałem z kolegą tramwajem (oczywiście obaj staliśmy na pomoście) była to niedziela. Tramwaj
    stał na przystanku, a obok przystanku stali dwaj niemieccy żandarmi z bronią automatyczną tak zwanymi szmajserami gotowymi do strzału. Ponieważ był to widok
    normalny, nie robiło to na nas większego wrażenia, ale gdy tylko tramwaj ruszył z przystanku żandarmi krzyknęli do motorniczego HALT i motorniczy zatrzymał tramwaj
    kilka metrów dalej. Żandarmi podeśli do wagonu i pomostu na którym staliśmy i kazali
    nam wysiąść. Wysiedliśmy i spojrzeliśmy po sobie (jak się potem okazało myśleliśmy
    to samo) ale ja i on porozumiawszy się oczami wykazaliśmy rezygnację z naszego
    planu. Plan był prosty jako szybko biegający planowaliśmy uciec Niemcom. Ale oni
    mieli w rękach dwa gotowe (prawdopodobnie odbezpieczone) szmajsery i posłanie serii
    za nami nie przedstawiało dla nich większego wysiłku. Dlatego staliśmy obok nich nie
    wiedząc co będzie dalej. Oni długo rozmawiali między sobą po niemiecku (my nie rozumieliśmy) i w momencie jak nadjechał drugi tramwaj kazali nam w niego wsiąść.
    Czekaliśmy czy wsiądą z nami, ale oni zostali na przystanku. Oczywiście wyskoczyliśmy
    z tramwaju za najbliższym zakrętem i już pieszo udaliśmy się do domu.
    Dlaczego o tym piszę – ponieważ chociaż byłem małolatem i straciłem ukochaną matkę,
    okupacyjne życie w Warszawie nie pozwalało długo myśleć i rozpamiętywać, gdyż wychodząc rano z mieszkania nigdy się nie wiedziało czy się do niego wróci.
    Jak również czy w nocy nie podjedzie pod mieszkanie GESTAPO i czy nie zabierze
    ojca (który był żołnierzem AK i w niedzielę w naszym mieszkaniu odbywały konspiracyjne zebrania).
    Co prawdopodobnie spowodowało chorobę. Dzielnica lewobrzeżnej Warszawy Grochów
    na którym się wtedy znajdowaliśmy słynie z wielu odnóg rzeki Wisły (jeziorek, kanałków,
    różnego rodzaju cieków wodnych), to wszystko w normalnych warunkach jest uregulowane, badane, można powiedzieć ucywilizowane. Ja byłem wtedy pod opieką
    obcych osób, gdyż ojciec musiał się ukrywać, gdyż Niemcy wszystkich mężczyzn znajdujących się na warszawskiej Pradze usiłowali wywieść do Niemiec.
    Te cieki wodne w tym czasie nie były uregulowane i olbrzymie połacie niezagospodarowanych gruntów były zalane niczym nie oczyszczoną „stojącą” wodą.
    Ja z kolegami po tej wodzie łaziłem, a w drugiej połowie sierpnia woda nie była ani ciepła, ani tym bardzie czysta. Chodziłem boso, a nogi zawsze miałem podrapane
    a często wręcz okaleczone. Przypuszczam, że do okaleczonej prawej nogi mogła
    się dostać jakaś bakteria, która spowodowała to co spowodowała. Początek choroby
    nie wskazywał na taką grozę. Ojciec w drugiej połowie sierpnia został aresztowany,
    a odbyło się to w ten sposób, że pod kamienicę w której czasowo przebywaliśmy
    o piątej rano (od 22,00 do 6.00 była tak zwana godzina policyjna) podjechała BUDA
    wysiedli z niej Niemcy i przez megafony kazali wszystkim mieszkańcom kamienicy
    zebrać się na podwórzu. Po opuszczeniu przez nas kamienicy dokonali segregacji
    mężczyzn zabrali, a dzieciom i kobietom kazali wrócić do domu. Od swoich opiekunek
    i sąsiadek dowiedziałem się, że z aresztowanymi nie jest tak źle, gdyż zostali oni
    skoszarowani w jednym z budynków dawnych koszar wojskowych na Pradze i codziennie Niemcy „pędzę” ich w bliskie okolice stacjonujących wojsk radzieckich
    w celu kopania rowów dla niemieckich umocnień. Ponieważ zbliżała się niedziela
    kobiety postanowiły ugotować domową strawę dla aresztowanych i dostarczyć im
    ją w niedzielę na miejsce pracy. To miejsce pracy było około 20 km od naszego
    miejsca zamieszkania, ale ja (jako jeszcze bardzo sprawny chłopak) postanowiłem
    udać się z tymi kobietami do ojca. Z ojcem (jako prawie zdrowy i prawie super sprawny
    chłopak) spotkałem się ostatni raz. Dlaczego jako „prawie”. Dlatego, że normalnie dla
    mnie przejście 20 km nie stanowiło problemu, a wtedy po dotarciu do ojca, ojciec
    stwierdził, że moja prawa stopa jest opuchnięta i ja narzekałem na ból. Ojciec poradził
    mi, że jak dotrę do domu (drugie 20 km) to żeby następnego dnia moja opiekunka udała
    się ze mną do lekarza. Do domu dotarłem już z wielkim trudem. Byłem u lekarza, który
    stwierdził, że jest to zapalenie stawów polecił okłady i uznał, że za dwa tygodnie będzie
    po wszystkim. Ale w miejscu (gdzie później zaczęły gnić kości) zrobiła się najpierw potężna opuchlizna, a potem pęcherz wypełniony wodą czy inna cieczą. Nie wiem
    co było dalej, wiem że jak odzyskiwałem na moment przytomność to już ojciec był przy mnie (uciekł Niemcom), a temperatura ciała przekraczała skalę termometru, gdyż
    zatrzymywała się na 42 C. Dalszej podziałki termometr już nie posiadał.
    To już wszystko co mogę Panu opisać.
    Polecam maść homeopatyczną CALENDULĘ z kwiatu nagietka na wszelkie ropne
    zadrapania. Oraz proszek SILICEA na łamliwość paznokci i na wzmocnienie włosów.
    Jak mimo 84 lat nie jest łysy, ale mój stary fryzjer mówił, że jak mnie strzygł gdy byłem,
    młody to mu się na moich włosach nożyczki tępiły.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Adam – Warszawiak z dziada pradziada.

  103. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re 102 : (tramwaje nie miały zamykanych drzwi), albo nawet na buforze (zderzaku) na końcu ostatniego wagonu tramwaju.

    Pani Adamie, przypomniał mi Pan moje przygody, gdy 20+ parę lat po wojnie dojeżdżałem do „budy” 5 przystanków tramwajem – czasem gdy był tłok wisząc z tyłu na tzw „cycku” czyli na sztamajdze do łączenia wagonów. Mieściło się nas tam 3-4 chłopaków, z torbami na pasku, bo teczka zajmowałaby dłoń, a tornister to już był tylko dla smarkaczy z podstawówki. Przypomniany tu przez p. Otto worek na kapcie też się dawał powiesić na ramieniu i – hajże na „cycku” po oświaty ogarek ! A dziś co ? smarkfony 😦

    Dzięki za kolejną szczegółową relację, bo sporo z niej wiedzy można wyczesać. Proszę skorygować gdzie trzeba :

    1) Po stracie mamy nie było źle, bo tata się zatroszczył ?

    2) Latem 1944 był Pan radzącym sobie sprytnym wyrostkiem ?

    3) Ojciec Pana traktował już raczej jako partnera niż dziecko ?

    4) Czy na wieść o aresztowaniu taty nie miał Pan poczucia nawet chwilowej trwogi w obliczu realnego zagrożenia pełnym sieroctwem w wieku 12 lat (i domyślam się bez rodzeństwa) :
    – co teraz ze mną będzie ?

    5) robocza hipoteza bakcyla złapanego przez skaleczenie w grzęzawiskach – choć niewykluczona – to nie przemawia mi do przekonania wobec „przeskoku bakcyla” ze stopy do uda, a potem po 2 latach także do kości ramiennej – i to po tej samej prawej stronie. Nie bo bakcyle płyną z krwioobiegiem po całym ciele i zwykle najpierw atakują tkanki miękkie, a kości później.

    6) Po sierpniu 1944 utrata zdrowia, możliwości chodzenia i utrata miana najszybszego i najsilniejszego chłopaka w szkole podstawowej były utratą poczucia własnej wartości ?

    7) Czy przed pojawieniem się w 1946 kłopotów w kości ramiennej były jakieś silne emocje czy przeżycia, czy wystąpiło jakieś zaskakujące wydarzenie ?

    8) Proszę sprawdzić i dać nam znać, którą dłonią przy spontanicznym klaskaniu Pan uderza dłoń trzymaną od spodu – lub czy najlepiej się klaszcze dłońmi ułożonymi równo jak „do pacierza” ?

    Ustalenie wrodzonej stronności jest istotne dla diagnostyki, a jak już pisałem mój brat nawet nie zapamiętał, że nauczycielka w 1. klasie kazała mu przełożyć ołówek do prawej ręki i tak rysować. I tak mu już zostało. A dziś z leworęczności robi się wielkie ceregiele, łącznie z żebraniem o przywileje, choć mańkuci są często bardziej utalentowani niż prawiczkowie.

    ===

    Proszę sobie wyobrazić, że wśród moich pacjentów był 16-letni Szkot, który NAGLE dostał paraliżu obu nóg i wymagał stabilizatorów stóp i kolan, żeby mógł rozpocząć rehabilitację od ćwiczeń stania. Lekarze zdiagnozowali, że przyczyną była HISTERIA ! Niestety nie ustalili z jakiego powodu.

    A w Irlandii podczas wykładu nt snu studenci przerwali mi wykład gdy podawałem statystyczny rozkład dobowy zgonów z maximum w godzinach 2-3 nad ranem, bo byli pod świeżym wrażeniem, że ich 21-letni kolega śpiąc zmarł kilka nocy wcześniej, choć na nic nie chorował i nie używkował.

    ===
    Lara & Rozpuszczalnik soooooon 🙂

  104. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re 95

    Pani Laro, mnie już nic nie zaskoczy – nawet probiotyki ginekologiczne, bo swój szok przeżyłem gdy dr med. Per Uddén – lekarz rodzinny w Norrlandii, założyciel firmy Permobil AB, pionierski propagator odchudzonego mleka, badacz dyslexji i wynalazca nowoczesnych podpasek „ze skrzydełkami” o inteligentnym stopniu absorpcji – powiedział mi że współczesny jogurt jest produktem pochodnym z tradycyjnych kultur bakteryjnych pozyskanych oryginalnie z pochew mongolskich kobiet do zakwaszania kobylego mleka.

    Rzekomo innowacyjne experymenty w toku :
    http://www.sciencealert.com/a-researcher-is-making-yoghurt-from-her-private-bacteria-because-science

    Są także jogurtowe terapie „probiotyczne” – tak jakby zabrakło jogurtu bez „ulepszaczy” ?

    Ten fakt może zniechęcić nie jednego amatora jogurtów, a wielu kobietom może pomóc w leczeniu jogurtem swoich organów przejałowionych np. antybakteryjnymi szlagierami „intymnej”(pseudo)higieny. Więc pogłębiając wiedzę o GNM oraz jej ZROZUMIENIE, należy z rezerwą podejść do co wątpliwszych wskazówek, a propagować ogólno-zdrowotne standardy podstawowe:
    1. Diureza (czyli dużo pić).
    3. Ogólnie – dieta lekkostrawna.
    5. Probiotyki.
    6. Higiena GŁÓWNIE PSYCHICZNA – a czystościowa bez przesady !
    8. Ruch.
    9. Ćwiczenia.
    10. Sen.

    W (ri)poście do Rozpuszczalnika podam dodatkowe uzasadnienie.

    ==

    Przecież większość ludzi dba o siebie, żyje higienicznie – a chorują przecież, z chorobami przewlekłymi borykają się całe lata…

    To powinno zmusić do myślenia, bo jeśli tak jest – a jest – to znaczy, że ani higiena ani oficjalna medycyna nie gwarantują zachowania zdrowia. Bowiem rockefellerna medycyna jest sfałszowana.

    Re. osteoporoza – to nie jest moja teoria, lecz zweryfikowane klinicznie odkrycia dr Hamera.

    Natomiast REWIR wg GNM to kontynuacja dbania o „swoje”, odziedziczona przez człowieka po innych zwierzętach, obsikujących rejon własnych łowów – stąd też przypisanie układowi moczowemu uzależnień od-rewirowych. Dr Hamer powiązał z rewirami też piersi u kobiet, a także serce (zawały i zastawki), u mężczyzn też hemoroidy, przez których ból Napoleon nie mógł zasnąć w nocy poprzedzającej bitwę pod Waterloo…

    Rewirem może być partner, rodzina, u dziecka półka czy pudełko na zabawki, u dorosłych biurko, „mój” pokój, kuchnia, auto, praca, szkoła, podwórko, grono znajomych, pies, kot, stowarzyszenie, zbiór/kolekcja, układ kontaktów, urząd, dzielnica, miejscowość itp. Czyli wszyscy i wszystko w naszym otoczeniu co lubimy lub czego nie lubimy, co istotne dla nas i co czyni z nas istotę zintegrowaną (a)społecznie, oraz wszelkie stosunki, przez które generujemy nasze emocje i demonstrujemy swoje wpływy, a także podległości.

    Jest to więc całokształt materialno-duchowy otoczenia i dlatego ja w tak szeroko pojmowanych rewirach postrzegam pożywkę, na gruncie której pojawiają się rozmaite emocje, zatem i schorzenia.

    Szczególny jest rewirowy układ damsko-męski, w którym klasyczna kobieta stara się ustalić do kogo należy, a klasyczna mężczyzna pasjonuje się tym, kto i co mu podlega. Oczywiście w obecnych realiach genderowatych te relacje są często zaburzone.

    ===

    dr Per Edward Carl Uddén (1925-2002)
    https://image.slidesharecdn.com/permobilintroeasternontario-130113144204-phpapp01/95/permobil-intro-eastern-ontario-5-638.jpg?cb=1358088215

    Gdyby nasz Admin był poznał Pera U., to skierowałby go : ”Leczyć się, leczyć…” 😀

    Ann-Britt urodziła Perowi 9 dzieci, 10. zaadoptowali ze Sri Lanki, po czym się rozwiedli i rozjechali do nowych małżonków – ona do Italii, on na granicę niemiecko-szwajcarską. Potem ja służyłem im jako kolejne 11. dziecko m.in. odbierając ich z lotniska i wioząc na happy reunion do rodzinnej posiadłości Pera w wiosce Sjösjö.

    .https://dms-cf-02.dimu.org/image/032wazgeYbvb?dimension=1200×1200

    Gdy w 1997 roku Per zaczął narzekać na zawroty głowy, zdiagnozowano podwyższone ciśnienie wewnątrz-czaszkowe i wysłano go do słynnej hebrew kliniki w Bostonie na wszczepienie sztucznego zaworka u znajomego profesora.

    Tracenie równowagi nie minęło, za to wywiązał się stan zapalny (gronkowiec), i po kilku tygodniach dokonano usunięcia protezy – już na miejscu w Szwecji. A kłopoty z balansem ciała nie minęły, zatem :

    1) diagnoza kilku znajomych lekarzy okazała się omyłkowa;

    2) inteligentne gronkowce jakoś to wyczuły i zaczęły usuwanie nietrafionego gadżetu;

    3) prawdopodobnymi przyczynami sensacji błędnikowych były : nadwaga i cukrzyca (wino?).

    Doprawdy, gronkowce i inne – jak to Pani raczyła nazwać „dziadostwo” – mają swoją inteligencję i starają się nam pomóc, ale my trwamy w zgubnym przekonaniu, że jesteśmy inteligentniejsi 🙂

  105. Lara said

    Nadwaga i cukrzyca.
    Panie Macieju, przecież to są zawsze uwagi naszych lekarzy rodzinnych; tych których można ufać. Zalecenia dot. utrzymania właściwej wagi i regularne pomiary glukozy. To jest ABC naszego zdrowia.

    Można wiele zarzucić medycynie oficjalnej, a jeszcze więcej publicznej służbie zdrowia (bo Pan chyba te sprawy myli), ale Pan też zapędził się na jakieś dogmatyczne pozycje – i traktuje swojego dr. Hamera jak jakiegoś bożka. Sam Pan przyzna, że to również nie ma sensu, takie absolutyzowanie jednej teorii.

    Pozostanę przy moich ginekologicznych probiotykach i jeszcze polecam te opracowane dla kobiet w Polsce, czyli Polek (provag). Bo proszę sobie wyobrazić, tak są te probiotyki dokładnie opracowane. I to jest ważne, czy kupujemy probiotyk opracowany dla Angielki czy Niemki, czy też Polki.
    Ale środków higieny z tej serii nie uważam za niezbędne. Może być dobre polskie mydło: Biały jeleń.

    Oczywiście jogurty naturalne jadam. Powiem szczerze, dzień bez jogurtu – dzień stracony. 🙂

    Za wyjaśnienie rewirów – dziękuję. I w ogóle za wszystkie Pana uwagi, bo ja akurat Pana komentarze lubię.

  106. NICK said

    Skoro Gospodarz pozwala… .

    Na uwagi zbyt niskie; by się odnieść bo zniżyć się, zbytnio, nie zamierzam… . Powierzchowność wpisów przeraża!!!

    Bardzo proszę kierować pytania do ‚nanorurki’.

    Zdrowia życzę.

    (zapodaje wał przypadki samowyleczenia; jednostkowe; proste; ciekawym ile, na ten przykład, wyleczył rozlanych zapaleń popularnego wyrostka robaczkowego; z rozpoznaniem dodatkowym/powikłaniem: ‚peritonitis diffusa’; innych przykładów są tysiące; w różnych dziedzinach medycyny prawdziwej; napisz mi durniu jak się leczy ostrego tętniaka rozwarstwiającego aorty wstępującej w tym metody operacyjne; napisz jełopie jakie znaczenie ma cyklopentanoperhydrofenantern; gronkowiec? aha: jest patogenem czy florą fizjologiczną i w jakich przypadkach?; kiedy „leczyć” suple-mentami a kiedy zwalczać sepsę; jak rozpoznać bez wymazu i antybiogramu? wiesz? jaśkowski to przynajmniej KASĘ robi; a ty?; o ziębie nie wspomnę; idż)

  107. Peryskop said

    Re 105
    Pani Laro, też rekomenduję zdrowe mydło Biały Jeleń 🙂
    Ale co do „medycyny” mam odmienne podejście.

    Pisze Pani : „są te probiotyki dokładnie opracowane dla Polek…” Ale przecież na stronce „provag” podano kilka SŁÓW PRAWDY : „Pomimo wyodrębnienia listy czynników predysponujących, etiologia bakteryjnego zapalenia pochwy pozostaje dalej nieznana.”

    Etiologia to tyle co geneza albo przyczyna choroby.
    A czy można coś WYleczyć, znając tylko objawy, ale nie znając ich przyczyn ? W ten sposób można tylko robić to, co robi z nami współczesna medycyna uniwersytecka – czyli „leczyć” oraz redukować czy usuwać objawy.

    I m.in. dlatego bardziej mi przemawia do przekonania wiedza GNM, bo zrywa m.in. z CZĘŚCIOWO zakłamaną teorią zarazków Pasteura i ze straszeniem nas ich rzekomą zjadliwością. Podkreślam CZĘŚCIOWO, bo i u Pasteura są elementy prawdy, ale posplatane w typowy SOFIZMAT.

    Po latach obserwacji już nie podzielam poglądu, że poddawanie się okresowym badaniom ma profilaktyczny sens WOBEC SKORUMPOWANIA MEDYCYNY, NADDIAGNOSTYKI (m.in. cytologia !) oraz WPROWADZENIA NOWYCH TECHNIK NISZCZĄCYCH ZDROWIE (mammografia, kontrasty itp).

    Lekarze wbijają nam tantrę, że osoba dojrzała, wykształcona i zapobiegliwa musi systematycznie poddawać się przeglądom diagnostycznym – tak jak poddajemy przeglądom nasze auta…

    A to jest DEMAGOGIA i totalna BZDURA !

    Bowiem człowiek, jak każdy żywy organizm – posiada wydajne systemy REGENERACJI. Wystarczy im nie przeszkadzać.

    A najwięcej procesów regeneracyjnych zachodzi w fazach snu głębokiego, więc osoby mające chroniczne kłopoty ze snem są skazane na postępującą DEgenerację. No a spokojny ożywczy sen nie jest przecież możliwy gdy miotają nami stresy, lęki i emocje – czyli wg dr Hamera przyczyny wszelkich schorzeń.

    TAK OTO KRĘCI MAGICZNE KOŁO SEKRETU ZDROWIA !

    Natomiast z drugiej strony współczesna medycyna stała się agresywna i często destrukcyjna, więc nieświadomie a często i świadomie obniżana jest w pacjentach zdolność naturalnej bio-regeneracji. Nawet podawanie suplementów, jak melatonina – hormon snu – jest na dłuższą metę zabójcze, bo prowadzi do ograniczenia, a potem do całkowitego wstrzymania ich naturalnego syntetyzowania i wydzielania – tu melatoniny przez szyszynkę.

    Analogicznie jest z insuliną i ZE WSZYSTKIM co jest w nas !

    Wg GNM najczęstszą przyczyną cukrzycy jest subiektywnie odczuwany psycho-bio-konflikt o treści „wzdragać się – nie chcieć przyjąć do wiadomości; bronić się rękami i nogami przed kimś, czymś itp.” – u kobiet często z komponentą lękową.

    Taką zależność wykrył klinicznie dr Hamer, którego bynajmniej nie traktuję w ciemno jako Absolut wiedzy, o czym już tu sygnalizowałem.

    Zaburzenia w metabolizowaniu cukrów mogą powodować hipoglikemię – niedocukrzenie, a w konsekwencji „wilczy apetyt” i skłonności do tycia – lub hiperglikemię – podwyższony poziom cukru w organizmie. W obu stanach pojawiają się zaburzenia snu – w hipoglikemii z zagrożeniem życia.

    Nie znałem wtedy GNM, więc nie mogłem wybadać jakie udręki „obronne” odczuwał dr Per Uddén. Ale był to charyzmatyczny, nieprzeciętnie kreatywny człowiek, lecz mógł zgubić go sukces finansowy, bo po sprzedaży licencji na podpaski koncernowi Mölnlycke stał się milionerem, był wciąż w podróżach, spotykał setki fascynujących osobistości, a będąc towarzyski i w stanie jetlag’a – lubił dobrze zjeść. Pamiętam jak o 2-ej w nocy pobudził 8-9 osób oraz zaprzyjaźnionego restauratora, a po godzinie gwarzyliśmy z nim wokół stołu, zajadając pysznie upieczonego łososia i zapijając reńskim winem…

    Gdy był u nas w Warszawie, zażyczył sobie ulubione polskie specjalności – golonkę, bigos i kaszę gryczaną. I oczywiście po ciekawej rozmowie przekimał godzinkę w fotelu, bo to był jego styl. Miał też swoiste poczucie humoru. Raz wiozłem go autostradą E4 z lotniska akurat serwisowanym voyagerem bez kierownicy, bo Tina z wrodzonym niedorozwojem dłoni używała pary drążków do sterowania i patyka w ustach do obsługi przełączników. Wtedy Per nagle spytał mnie szelmowsko „Where is the steering wheel ?”, a ponieważ to był efekt jego działań, odparłem tylko „Who bloody knows ?”

    Niestety, trudno zmienić nam swoje przyzwyczajenia i przekonania, choć bywają destrukcyjne. Per odchudził mleko, ale sam nie pijał kawy bez śmietanki, bo był obżarciuchem, jak niemal każdy.

    Lecz jestem pewien, że gdyby poznał zasady GNM, zapewne po przemyśleniach sam podjąłby badania dla weryfikacji wiedzy.
    Zapewne pojechalibyśmy nie tylko z kolacyjką do dr Hamera – z kierownicą lub bez 😀

    I jeszcze uwagi dr J. Jaśkowskiego : …Albo taka paniusia płucząca majtki w temperaturze 30 C ma wieczne problemy z bólami podbrzusza. Dodatkowo nosi skrzydełka dezynfekowane i bielone chlorem, a co za tym idzie cały czas mające możliwości uszkadzania śluzówki krocza…

    Życie płata nam niespodzianki na każdym kroku.

    I dlatego jest tak fascynujące !

  108. Peryskop said

    Re rewiry i indywidualizm cd :

    https://marucha.wordpress.com/2017/01/30/sully-czyli-pochwala-indywidualizmu/#comment-650389

    Lara : …Przecież dziecko (uczeń) tak tych spraw nie analizuje. Nie grał Pan w kosza, nogę, siatkę itd. – bo był Pan pewnie łamagą. 🙂 Bez obrazy. 🙂 Ale pewnie tak było. A teraz Pan tu tworzy jakieś teorie, Panie Peryskop. 🙂 Kochałam gry zespołowe, w ogóle – szkolny sport. Do dziś to mi procentuje. Żadnego lebiegactwa nie pamiętam. Pot. Zmęczenie. Treningi. Trener, który był dla nas pół-bogiem. Rozgrywki. To pamiętam. Każdy mecz to były takie emocje. Taka walka. Każdy kosz – taka radość. Eh.
    Admin : Oj tak, tak… 😦

    Ale co OJ TAK, TAK ?

    Bez obrazy, bo pudło. Też miałem swój pot, zmęczenie, treningi, rozgrywki. Także dyplomy i medale. I to mi też procentuje.

    W dodatku od dziecka mam szczęście i moją nauczycielką WF w podstawówce była młoda uglikogenowana mama Jacka Wszoły, a w ogólniaku trenerem na Orle – jego ojciec. Potem przed maturą potrenowałem judo na AWF-ie, a na wakacjach na Mazurach wykręciłem swoim Huraganem ponad 200 km samotnie jednego dnia. Podziwiam rodziców, że mi na tamtą rekordową solówkę pozwolili w siermiężnych czasach gdy na rozmowę „międzymiastową” czekało się na poczcie godzinami…

    Tak się krystalizuje i hartuje osobowość anty-lewaka fightera.

    Pani Lara wyraziła wątpliwość co do sensownych reakcji dzieci.

    Oczywiście młody osobnik nie ma wiedzy, aby móc prowadzić złożone syntezy i analizy. Ale reaguje instynktownie i to już od niemowlęctwa. Lecz bywa blokowany. Wnuczka gdy miała 10 miesięcy porzucając swoje zabaweczki wczołgała się pod stolik, ale kolana jej utknęły na listwie spinającej nogi stolika, więc zaczęła głośno narzekać. Syn pospieszył jej z pomocą i chwytem za biodra zaczął ją wycofywać z pułapki. Wtedy ona przełączyła się na ostrzejszą syrenę, więc ojciec pomógł córce przełożyć kolana i wnet szczęście tej małej było WIELKIE !

    OTO zdobyła swój nowy rewir !

    Potem robiąc rekonesans podstolikowy obmacała listwy i sama po próbach znalazła wyjście ustawiając się skosem do dłuższej listwy, bo tak była w stanie wygramolić się samodzielnie z nowego rewiru.

    Ta przygoda jest mi szczególnie bliska, bo jako szkrab lubiłem kombinować pod stołami …

    Pytania :

    – ilu rodziców wycofałoby „niesforne” dziecko z „niebezpiecznej” zabawy ?

    – kto nie dałby klapsa ryczącemu całkiem „bez powodu” rozkapryszonemu niemowlakowi ?

    – jak dziecko wychowywane w taki „prawidłowy” sposób może nie wykształcić komplexów ?

    – czyż nie łatwo zabić w niemowlęciu inwencję poznawczą oraz obniżyć mu samoocenę ?

    – kto oprócz psychiatrów i znachorów grzebie w niemowlęctwie doszukując się przyczyn porażek życiowych ?

    ===

    Ze 2,5 dekady temu, gdy autorzy artykułów sponsorowanych mieli jeszcze honor, czekając u dentysty przeglądałem kolorowe pisemka dla kobiet i znalazłem cało-stronicowy zachwalacz kremu yoyoba. A na samym końcu było takie zdanie autora profesora dermatologii (cytuję z pamięci) :

    Należy zauważyć, że bardzo zbliżone właściwości użytkowe do kremu yoyoba posiada łój ludzki – substancja wydzielana szczególnie wydajnie podczas snu przez gruczoły łojowe rozmieszczone na skórze twarzy.

    Kto qma, ten/ta sqma 🙂

    Ja sqmałem łatwiej, bo gdy wcześniej podczas pierwszej mojej zimy w Szwecji temperatury spadły poniżej -30°C, kumpel Gunnar ostrzegł mnie, żebym nie mył rano twarzy.

    Jävla brudasy…

    Nie stać ich na yoyoba ?

  109. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re
    Lara niedowiara 🙂 i Rozpuszczalnik wyrostek 🙂

    Kłopoty z wyrostkiem wg GNM powstają na tle
    „obrzydliwej, nie do strawienia złości”.

    ————————————-
    | Ciekawe, z jakich powodów powstaje i manifestuje się taka osobowość, jak Pańska.
    | Brak pierwiastków rzadkich?
    | Admin
    ————————————-

    Ogólnie w GNM przy diagnozowaniu chorego zawsze potrzebna jest szczera rozmowa, plus ewentualnie żeby się upewnić – TK mózgu. Oraz sprawdzenie czy ręce, stopy są ciepłe czy zimne, żeby się zorientować, w jakiej pacjent jest w fazie – aktywnej, czy już zdrowienia.

    Przypadek s. Michaeli Pawlik (1938-) wg autoryzowanego cv :
    http://www.effatha.org.pl/effatha/s_michaelaop.htm

    …W 1980 r. zachorowałam, a nie mając odpowiednich warunków leczenia się w Indiach przyjechałam na urlop do Polski. Miałam wizę powrotną ważną do kwietnia 1981 r. Podczas urlopu perforował mi wyrostek. Operowana byłam na chirurgii w Tarnowie. Jako powikłanie po rozlanym wyrostku dostałam zapalenia otrzewnej i żył….

    U s. Michaeli „obrzydliwą, nie do strawienia złość” wywołać mogła niemoc w niesieniu pomocy biednym Hindusom z kasty „nietykalnych”, jej fizjonomia nacechowana jest złością, bo natrafiła na trudne „kęsy”. Ale w moim odczuciu przegina w potępianiu w czambuł jogi i innych elementów kultury hinduskiej, których wykarczować tam się nie da. Po prostu – nie da !
    Stąd jej stres BEZ SZANS na spełnienie.

    Czyż jej określenie „tubylczy lekarz” nie świadczy o swoistej pogardzie wobec Indii i Hindusów ? A przecież lekarzy mają tam rozmaitych – także doskonałych i na ich bazie Indie stały się dostarczycielem usług medycznych dla Amerykanów i nie tylko. Mogła też być zła na Niemkę, że w Indiach nie pozwoliła Polakom na przejęcie ochronki, w której pracowali. Itd itp…

    Natomiast zapalenia otrzewnej, to jest typowa reakcja na konflikt mentalny „atak przeciwko brzuchowi”, który często jest skutkiem diagnoz związanych z operacją jamy brzusznej. Pacjent/ka wyobraża sobie, jak chirurg go/ją operuje i od tego otrzewna może stać się pełna nacieków, interpretowanych jako „powikłanie”, „zapalenie” lub „przerzuty.

    No ale tak się ta ambitna zakonnica ukształtowała za młodu, przechodząc przez traumy psychiczne i fizyczne.

    Wcześniej : „…Po zakończeniu II wojny światowej wykryto u mnie zaawansowaną gruźlicę kręgosłupa. W 1950 r. zostałam wpisana na leczenie w krakowskiej poradni przeciwgruźliczej przy ul. Prądnickiej. Stąd w 1952 r. zostałam skierowana do Państwowego Sanatorium Dziecięcego dla gruźlicy kostno – stawowej w Zakopanem – Bystre. Tam ukończyłam Szkołę Podstawową w 1955 r. oraz Liceum Ogólnokształcące w 1959 r. i ukończyłam sanatoryjne leczenie…

    Wg GNM „gruźlica kości” nie istnieje.
    W tym przypadku w fazie stresowej na podłożu psycho-bio-konfliktu o treści „utrata własnej wartości” utworzyły się ubytki, natomiast w fazie zdrowienia nastąpiła odbudowa. Prątki gruźlicy operują wyłącznie w tkance gruczołowej starszej / archaicznej (są „sprzątaczami”, rozkładają guzy nowotworowe, m.in. płuc). Odbudowująca się kostnina jest bardzo miękka, żelowata i uwodniona, bo w zdrowieniu zawsze potrzebne jest środowisko wodne, stąd obrzęki. Z tego powodu napiera ona na unerwioną okostną powodując silny ból, który jest po to, żeby osobnik oszczędzał zdrowiejące miejsce i niechcący nie naraził się na złamanie.

    W fazie zdrowienia kości ze szpikiem może się pojawić białaczka. Jednak s. Michaela zdrowiała z kośćmi, w których nie było szpiku, więc jej stan nazwano gruźlicą. Po wojnie było bardzo dużo zachorowań z występowaniem prątków Kocha, więc te choroby zwano „gruźlicą”. Z tego powodu schorzenia kości (czyli de facto faza zdrowienia z aktywnym udziałem prątków) podciągnięto też pod zakażenie gruźlicze, i tak już w jej świadomości pozostało.

    „Podczas pobytu w nowicjacie miałam operację na prawe ucho (usunięcie perlaka), w którym nastąpiła całkowita utrata słuchu.”

    Cechą charakterystyczną perlaka jest rozrost nabłonka wielowarstwowego płaskiego, co oznacza, że to jest ektoderma, najmłodszy listek zarodkowy. A w przypadku tej tkanki, prawe i/lub lewe ucho reaguje na psycho-bio-konflikt o treści „„nie chcieć czegoś słyszeć” lub „nie chcieć kogoś słuchać”.

    To się zgadza z analizą zachowań s. Michaeli, bo jest bardzo wyraziście apodyktyczna, a takie osoby „nie chcą czegoś słyszeć” i „nie chcą kogoś słuchać”. Zapewne ta cecha charakteru towarzyszy jej, skoro spotkała się z krytyką ze strony hierarchy :

    „…S. Pawlik uznała tę organizację [Ruch „Maitri”] za niebezpieczną dla Kościoła katolickiego, o czym przekonywała w publikacjach i podczas spotkań z wiernymi. Ks. abp Tadeusz Gocłowski określił te oskarżenia jako „bzdurę”, gdyż Ruch „Maitri” jest członkiem-założycielem Ogólnopolskiej Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich, działa wyłącznie przy parafiach rzymskokatolickich i ma duszpasterza krajowego powołanego przez Konferencję Episkopatu Polski (jest nim obecnie o. Jan Jacek Stefanów SVD). Jednak w wyniku oszczerstw s. Pawlik wpłaty na działalność dobroczynną prowadzoną przez Ruch spadły o jedną trzecią …”

    Dziś już wiemy, że abp. Gocłowski to był też lepszy ancymon…

    ===

    Wracając do wyrostka – dr Jerzy Jaśkowski :
    …Helioterapia była znacznie tańsza od antybiotykoterapii i skuteczniejsza, nie dając powikłań. Ale koncerny mniej zarabiały. Wprowadzono więc procedury i wymuszono stosowanie antybiotykoterapii. Nawet obecnie ukazują się prace zachęcające do stosowania przedoperacyjnego antybiotyków.

    Opracowane przeze mnie wyniki leczenia dwu grup chorych na zapalenie wyrostka robaczkowego jednej z lat 50 i drugiej z lat 70 udowodniły, że podawanie antybiotyków przed, czy zaraz po operacji jest bez sensu i nie daje żadnych efektów terapeutycznych. [bold JJ]

    Praca była przeprowadzona na grupach liczących ponad 5.000 historii chorób. Było to jedno z pierwszych wykorzystanie komputerów z Politechniki Gdańskiej do celów medycznych.
    Był rok 1975.

    Ciekawym ubocznym efektem pracy, a obliczaliśmy prawdopodobieństwo oddziaływania 15 parametrów na siebie wzajemnie, było udowodnienie, że w latach 50 -tych zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego rozpoznawano po ponad 3- dniowych dolegliwościach i u osób powyżej 50 roku życia. W latach 70 -tych natomiast, zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego rozpoznawano u osób poniżej 20 roku życia i 2- godzinnych obserwacjach.

    Jedynym wytłumaczeniem był spadek odporności młodego pokolenia chowanego na przysłowiowej margarynie…
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19715&Itemid=119

    Dr Jaśkowski jest uczciwym i odważnym lekarzem, a dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem klinicznym oraz ujawniając afery szczepionkowe i inne – pełni cenną społecznie służbę. Lecz choć podesłałem mu rekomendacje dla GNM, to nie dziwię się, że nie jest mu łatwo przeorientować się na wiedzę dr Hamera z jednoczesnym zakwestionowaniem kawała swego życiorysu zawodowego. Dlatego uzupełnię i skoryguję końcowy wniosek – w latach 50 -tych starsi mieli więcej powodów do złości, a w latach 70 -tych młode pokolenie weszło w stresy na tle zainicjowanego przez tow. E. Gierka „wyścigu szczurów”.

    Natomiast wytłuszczona fraza potwierdza fakt, że wyrostek robaczkowy – choć zawiera rozmaite mikroorganizmy – służy nam jako potrzebny BIO-REZERWUAR, i zwykle nie jest „zgorzelinowym ogniskiem zapalnym”, choć rzekomo świadczyłby o tym mikroskop, posiew i inne mylne procedury.

    Zdaję sobie sprawę, że osobom wytresowanym na rockefellernej medycynie ten fakt jest trudno zaakceptować, ale jak wytłumaczyć brak efektu antybiotykowego inaczej, jak nie obroną organizmu przed taką niepotrzebną „terapią” ?

    Zatem prątki, gronkowce i inne „dziadostwo”– jak to Pani Lara nazwała – mają swoją inteligencję i starają się nam pomóc, ale my trwamy w zgubnym przekonaniu, że jesteśmy inteligentniejsi.

  110. Marucha said

    Ad 109:
    Zawsze z ogromną podejrzliwością odnosiłem się do naukowców (zwłaszcza w naukach, nazwijmy to, mniej ścisłych), którzy samodzielnie i jednoosobowo obalali całą dotychczasową wiedzę, przy okazji promując własne rewelacyjne odkrycia i metody typu „snake oil”.

    Dotyczy to również dr-a Hammera, którego tak uporczywie lansuje p. Peryskop.

    Moim zdaniem jest to niebezpieczna osoba, która odwodzi pacjentów od stosowania normalnego leczenia na korzyść praktyk, które wyglądają na mieszaninę znachorstwa i magii, stojących w sprzeczności ze stanem aktualnej wiedzy i dających opłakane skutki .

    Wystarczy powiedzieć, że zdaniem dr-a Hammera żadne CHOROBY NIE ISTNIEJĄ. To, co tradycyjni nieucy nazywają „chorobą” – to specjalny „program” natury.
    Dla Ryka Hamera np. rak jest chorobą psychosomatyczną. Winnym rozwoju raka jest nie przypadek, nie narażenie na toksyny, nie geny, nie problem z naszym układem odpornościowym czy jakakolwiek inna przyczyna – ale sam chory. Raka stworzyłeś sobie sam w mózgu, bo nie radzisz sobie z problemami!!!
    Hammer twierdzi, że na nowotwór NIE MOŻNA umrzeć.
    Wedle tej teorii psychiczny uraz powoduje nie tylko nowotwory, ale każdą inną chorobę którą zna ludzkość.
    Czyli każda choroba została stworzona przez chorego, gdyż ma on problemy psychiczne.

    To, że dr-owi Hammerowi odebrano licencję lekarza, że był karany sądownie – możemy pominąć, gdyż zdarza się to wielu uczciwym ludziom.
    Ja uczciwości Hammera nie neguję, bo go nie znam. Przypuszczam, że jest to przypadek psychiczny.

    PS.
    „Rockefellerna” medycyna, jak ją określa p. Pokora, jest parę tysięcy lat starsza, niż ród Rockefellerów i, jakby nie patrzeć, odnotowała na swym koncie pewne sukcesy – co odróżnia ją od Pierdologii Stosowanej dr-a Hammera.

  111. Maciej Pokora @ Peryskop said

    Re pytania w #109
    Taka osobowość jak moja powstała z dwóch gamet – jak i Pańska.

    Więc ulepiony z tej samej gliny na brak pierwiastków rzadkich i gęstych nie narzekam 🙂

    Manifestuję się spontanicznie m.in. z imperatywu kategorycznego Immanuela Kanta oraz ze słusznej dewizy „Samemu wiedzieć to jeszcze mało, twoim obowiązkiem jest także innym tę wiedzę przekazać.”

    Słusznej, choć pochodzącej z mniej słusznego źródła, bo Jan Amos Komenský (1592-1670) to czeski pedagog, filozof, reformator, ale i myśliciel protestancki, a ponadto jeden z realizatorów „potopu” – napadu szwedzkiej armii na Polskę.

    Lecz czy proliferacja wiedzy nie jest naszym obowiązkiem, ponad podziałami ?

    Proszę sobie wyobrazić, że to nie ja, ale Pan po wielu latach poszukiwań, po wielu próbach i błędach – w końcu natrafił na uniwersalną i przydatną choć niekonwencjonalną wiedzę, zrozumiał ją, oraz pozytywnie zweryfikował na sobie i innych.

    Czy w takiej sytuacji zatrzymałby Pan SKARB w tajemnicy ?

    Mnie to szczęście spotkało.

    Dlatego pomimo utrudnień dzielę się nią z innymi – bezinteresownie – co niektórym może wydać się podejrzane. Ale niektórzy tak już mają.

Sorry, the comment form is closed at this time.