Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Histeria z powodu smogu. Kto ją wywołuje i dlaczego?

Posted by Marucha w dniu 2017-02-17 (piątek)

Tej zimy w Polsce mamy prawdziwą psychozę związaną ze smogiem, która podsycana jest przez niektóre media i organizacje pozarządowe, czerpiące z tego zyski i realizujące swe cele.

Sieją panikę, z powodu której ludzie boją się wychodzić z domów. Kto za tym stoi?

Smog tej zimy urósł nieoczekiwanie do miana narodowej katastrofy. Wchodząc na niektóre portale, czytając gazety i oglądając telewizje jesteśmy dosłownie zalewani ostrzeżeniami przed skażeniem powietrza, które ponoć może się dla nas okazać zabójcze w skutkach.

Na sam widok czerwonych i czarnych słupków, wskazujących jakość powietrza, zaczynamy się dusić. Sieci społecznościowe pękają w szwach od fotek szarej mgły wiszącej nad poszczególnymi miejscowościami i kopcących kominów. Internauci prześcigają się w tym, u kogo przekroczenie dopuszczalnej normy pyłu zawieszonego jest większe.

Niektóre ogólnopolskie media sprytnie wykorzystują zasianą panikę i dodatkowo podgrzewają atmosferę dzień w dzień już z samego rana alarmując, jakie to zabójcze powietrze wdychamy. Co mniej zorientowani widzowie, zwłaszcza ci starsi, obawiają się wychodzić z domów, bo przecież bez maski gazowej ani rusz.

Tymczasem cała ta smogowa tragedia jest wyssana z palca. Jak to się stało, że tej zimy nagle pojawił się morderczy smog, a wcześniej go nie było? Otóż nic bardziej mylnego, bo smog był od zawsze, a wcześniej znacznie, ale to znacznie groźniejszy.

Zatrute powietrze komunizmu

W Polsce najbardziej zatrute powietrze mieliśmy u schyłku komunizmu, w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Nikt wtedy nie mierzył zanieczyszczenia na taką skalę, jak obecnie. W dodatku wyniki pomiarów nigdy nie wydostawały się poza cztery ściany instytutów badawczych.

Wtedy smog widoczny był gołym okiem, bo powietrze można było dosłownie kroić nożem. Skażenie środowiska naturalnego było tak potworne, że nie dało się już tego utrzymywać w tajemnicy.

W jednym z wydań Teleexpressu z 1992 roku pojawił się materiał o smogu w Krakowie, który był tak gęsty, że nie było widać niczego dalej niż na kilkadziesiąt metrów. Tłumaczono się wtedy przestarzałymi autobusami komunikacji miejskiej, ale miało się wkrótce poprawić. Jednak prawda okazała się inna.

W latach PRL-u sytuacja była najgorszą z możliwych. W Sudetach kwaśne deszcze padały na położone pośród lasów uzdrowiska, gdzie wypoczywano w zupełnej nieświadomości wynikających z tego zagrożeń.

Jak możemy się dowiedzieć z poniższego materiału, wyemitowanego w „Dzienniku Telewizyjnym” w 1988 roku, zajmowaliśmy wtedy niechlubne drugie miejsce w Europie pod względem emisji dwutlenku siarki, a także drugie miejsce w stopniu zanieczyszczania Bałtyku.

W drugiej połowie ubiegłego wieku na skutek dynamicznego rozwoju, któremu towarzyszył brak ustalenia i przestrzegania jakichkolwiek norm emisji, do atmosfery ziemskiej wyemitowane zostały olbrzymie ilości aerozoli.

Promienie słoneczne odbijały się od nich, w znacznej mierze nie docierając przez to do powierzchni ziemi. Usłonecznienie systematycznie zmniejszało się. Zjawisko to, z największą intensywnością występujące nad Europą, otrzymało miano „globalnego zaciemnienia”.

W Polsce jego apogeum przypadło na 1987 rok, który uważany jest za najciemniejszy i zarazem najchłodniejszy na tle ostatnich 60 lat. W 1988 roku nastąpił rozpad ZSRR, a co za tym idzie, rozwój nowych technologii, które zaczęto stosować w przemyśle ciężkim w krajach byłego bloku wschodniego, w ten sposób powoli, ale jednak systematycznie poprawiając jakość powietrza.

Również w Polsce ilość aerozoli zaczęła się zmniejszać, a wraz z tym rosło usłonecznienie. Wkroczyliśmy w nowy okres „globalnego rozjaśnienia”. Dzisiaj po prawie 30 latach walki o świeże powietrze zanieczyszczenie jest wielokrotnie niższe, a usłonecznienie dzięki temu wzrosło średnio o 23 procent.

To jednak nie koniec, ponieważ zgodnie wraz z wypełnianiem dalszych zobowiązań wobec Unii Europejskiej, jakość powietrza nadal będzie musiała się polepszać, wciąż zwiększając usłonecznienie.

Nie ma już zagrożenie ze strony siarki, a więc i kwaśnych deszczy, ale pozostał problem tzw. pyłu zawieszonego, chociaż i jego stężenie z biegiem lat systematycznie spada.

Zachodnia Europa nie taka czysta

Całkowicie problemu się nie pozbędziemy, ponieważ tam, gdzie są ludzie, tam jest i zanieczyszczenie. Zachodnia Europa, która przez niektóre media jest wychwalana, jako wzór czystości, w rzeczywistości ze smogiem wcale sobie nie poradziła. Po wymianie pieców zimowy smog nie jest już groźny, ale za to w ciepłe, słoneczne i małowietrzne dni poważne zagrożenie stwarza produkowany przez samochody tzw. ozon przygruntowy.

Stąd też ogłaszane co jakiś czas akcje „dzień ze samochodu” w największych miastach Włoch czy Francji. W Londynie już na początku stycznia normy jakości powietrza zostały przekroczone od razu za cały 2017 rok. Problem zwiększającego się ruchu samochodowego będzie w coraz poważniejszym stopniu dotyczyć także polskich miast.

Fałszywe są więc nagłaśniane przez niektóre media informacje, że takiego smogu jeszcze w Polsce nie było. Był i to znacznie gorszy, choć całymi latami wdychaliśmy go zupełnie nieświadomi zagrożenia. Nikt wtedy nie przejmował się tym, że dzieci bawią się na dworze całymi godzinami, nikt nie ostrzegał sportowców przed oddychaniem pełną piersią, nikt nie nasyłał na sąsiadów milicji, gdy zobaczył czarny dym unoszący się z jego komina.

Walka z polskim węglem

Zbiorowa histeria nie wzięła się znikąd. Została opracowana przez niektóre organizacje pozarządowe, a następnie rozsiewana przez sprzyjające im media. Wcale nie chodzi o ochronę naszego zdrowia i życia, lecz o zyski. Sprzedaż ekologicznych pieców to gigantyczny zarobek, a przecież trzeba ich wymienić całe tysiące i to jak najszybciej.

Ekologiczne lobby robi co może, aby zmusić ludzi, często ubogich, do wymiany pieców. Wywierana jest presja na zmianę prawa. Tymczasem uderza ono w najbiedniejszych Polaków, którzy bez pomocy władz nie poradzą sobie z tym problemem, ani teraz, ani też później. Ale przecież kto by się nimi przejmował, gdy chodzi o wielkie pieniądze.

Ekolodzy alarmując o smogu wzięli sobie za cel węgiel, jako największe zło. Wiedzą dobrze o tym, że Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem tego surowca, co więcej, stawia na niego i zamierza opierać na nim w przyszłości gospodarkę, niewykluczone, że kosztem budowy elektrowni jądrowej.

Dla wielu krajów zachodniej Europy polski węgiel jest sporym zagrożeniem, nie tylko krzyżującym plany ograniczenia emisji dwutlenku węgla pod płaszczykiem walki z globalnym ociepleniem, ale również pod względem gospodarczym. Bowiem kto węglem stoi, ten może się stać potęgą gospodarczą, gdy ekologiczne rozwiązania okażą się niewystarczające.

Energia odnawialna wciąż kuleje

Dalekosiężne plany całkowitego przejścia na energię odnawialną okazują się grubo przesadzone. Boleśnie przekonują się o tym Niemcy, którzy w przyszłym roku zamkną ostatnią kopalnię węgla kamiennego, zaś w 2022 roku ostatnią swoją wysłużoną elektrownię jądrową.

Tymczasem z energii odnawialnej uzyskuje się obecnie tylko 31 procent prądu elektrycznego, a to stanowczo zbyt mało. Dlatego też nasz zachodni sąsiad ani myśli o końcu ery węglowej. Czarne złoto jeszcze bardzo długo będzie niezbędne w energetyce i hutnictwie.

Organizacje ekologiczne jednak nie poprzestają walki z polskim węglem na alarmujących liczbach i słupkach serwowanych nam w mediach. Sięgają znacznie dalej aż do Komisji Europejskiej, gdzie złożą niebawem pozew przeciwko Polsce za zanieczyszczanie powietrza rakotwórczym benzo[a]pirenem.

Jeśli pozew zostanie uznany, to grożą nam wielomilionowe kary. Tymczasem pieniądze te mogłoby zostać wydane na poprawę jakości powietrza, dopłaty dla najuboższych na wymianę pieców. Donos w żadnym razie szybko sytuacji nie poprawi. Co więcej, dlaczego pozew składany jest dopiero teraz? Przecież smog nie pojawił się nagle?

Smogu nie trzeba się obawiać

Nie popadajmy więc w panikę, a aktualną jakość powietrza sprawdzajmy jedynie na stronach Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ), gdzie znajdziemy szczegółową mapkę i wykresy dotyczące danych stacji pomiarowych. Jest ich od jednej do kilku na miejscowość. Pomiaru z jednej stacji nie można stosować dla całego miasta.

Każda ze stacji reprezentuje dane tło. Jedne wskazują na jakość powietrza na osiedlach domków jednorodzinnych, inne ulokowane są w pobliżu zakładów przemysłowych, a jeszcze inne przy głównych arteriach komunikacyjnych. Jeśli na jednej ulicy pomiary wskazują na duże skażenie powietrza, wcale nie oznacza to, że w Twojej okolicy jest równie niebezpiecznie.

Sieć stacji pomiarowych jest dziurawa jak ser szwajcarski, a przecież wiemy, że temperatura może się różnić w poszczególnych miejscach nawet o kilka stopni, podobnie jest też ze smogiem. Najwięcej jest go w pobliżu kopcących kominów, a najmniej na obszarach zielonych, nad rzekami, jeziorami, w parkach czy lasach. Nawet w najbardziej smogowy dzień spacer po parku, z dala od zabudowań, nie stanowi dla naszego zdrowia większego zagrożenia.

Po prostu unikajmy miejsc zanieczyszczonych, przebywajmy w nich w miarę krótko i rzadko. Naszym podstawowym urządzeniem pomiarowym powinien być nos. Im bardziej nieprzyjemny zapach efektów spalania węgla wyczujemy, tym powinniśmy się trzymać z dala od tego miejsca.

Pozostawanie w domu całymi dniami, z powodu smogu, mija się z celem, ponieważ nasze domy wcale nie są szczelne, inaczej byśmy się udusili. Powietrze na zewnątrz i wewnątrz stale się wymienia, nawet gdy nie wietrzymy. Wewnątrz mieszkania z czasem smogu jest równie dużo, co na zewnątrz.

Przed smogiem nie uciekniemy, po prostu musimy się z nim obchodzić z głową. Bez paniki. O wiele poważniejsze dla naszego zdrowia jest palenie papierosów oraz przebywania w pobliżu osób wydychających w naszym kierunku dymek. Pomyślmy o tym następnym razem, gdy w mediach znów będą nas straszyć smogiem.

http://www.twojapogoda.pl [tamże więcej ilustracji]

Komentarze 62 to “Histeria z powodu smogu. Kto ją wywołuje i dlaczego?”

  1. Joannus said

    ”W latach PRL-u sytuacja była najgorszą z możliwych. W Sudetach kwaśne deszcze padały na położone pośród lasów uzdrowiska, gdzie wypoczywano w zupełnej nieświadomości wynikających z tego zagrożeń.”

    Jeżeli chodzi o Sudety, to przyczyną były najczęściej występujące wiatry zachodnie.
    Ile czasu trzeba aby spaliny tylko jednego samochodu wprowadzone doń uśmierciły człowieka w nim zamkniętego, a autor przesytzega przed papierosami. Po części ma słuszność, ale w całości artykuł odbieram jako pisany na zamówienie z przesłaniem, nie jest tak źle dawniej było gorzej.
    A swoja drogą, kiedy skończyły się dla niego szczęśliwie lata PRL, a opozycja dopuszczona do władzy skasowała przemysł, powietrze stało się aż za czyste. Dlatego nieoznakowane samoloty starają się utrzymywać równowagę w nadmiernym wyczyszczeniu powietrza rozpylając wieloskładnikowe ozdrawiające nasze ziemie proszki.

  2. Wełna said

    „W Polsce najbardziej zatrute powietrze mieliśmy u schyłku komunizmu, w latach 70. i 80. ubiegłego wieku.”

    Czystsze powietrze i woda, brak przemysłu znaczące ograniczenie palenia papierosów – a zachorowalność na nowotwory w tym czasie wzrosła dwukrotnie – gdzie problem???

  3. Marcin said

    U mnie w miasteczku znajduje sie fabryka mebli i ludzie palili zrzynami z tejże fabryki i nie byloby problemu gdyby te zrzynki były z litego drewna ale na nieszczęście to byla płyta wiórową w której jest klej. W bezwietrzne dni smród był nie do wytrzymania a wracając do domu odzież czy włosy były nim przesiąknięte. Wtedy tego nikt nie kontrolował a teraz nareszcie się to zmieniło. Ludzie oszczędzając na opale niestety w dłuższej perspektywie wydadzą więcej na lekarzy i nie tylko oni. Pamiętam tez czystość rzek w PRLu i to byla tragedia – syf z oczyszczalni ścieków czy fabryk byl odprowadzany do rzeki. Teraz jest dużo lepiej i nawet pstrągi sie pojawily w naszej rzeczce. Jestem za węglem, tanim węglem i za pomocą państwa aby spalanie go bylo jak najmniej szkodliwe i zamiast dotować na kredyt ogniwa słoneczne powinny być zakladane i pokruwane przez państwo filtry.

  4. Ad. 3

    Rozwiązaniem jest budownictwo pasywne. Jedno i wielorodzinne.

  5. mgrabas said

    http://7777777blog.wordpress.com/2017/01/12/alarm-smogowy-w-polsce-o-co-tak-naprawde-chodzi/

  6. Yah said

    Ad 4

    Nie jest ….. do końca. W budownictwie pasywnym nie ma klasycznej wentylacji grawitacyjnej tylko wymuszona rekuperacja. Niestety ale kanały wentylacyjne po paru latach sa siedliskiem bakterii i grzybów i naprawdę ciężko to zdezynfekować. Nie będzie smogu na zewnątrz ale będzie nieciekawie wewnątrz.

    Moim zdaniem dobrze ocieplony dom iz wentylacja grawitacyjna. Problemem są wysokie ceny gazu i energii ale …. niższe nie będą bo …. wpływy z VAT.

    Pewnym rozwiązanie byłby pompy ciepła – ale produkowane w kraju, po kosztach. Te zagraniczne sa tak drogie, że inwestycja zwraca się po 30 latach wiec nikt jej nie wybiera tylko tanie piece węglowe.

  7. w czasach PRLu paliło się tez koksem lub pólkoksem i oczywiście gazem w piecach BEPISu z Bielska .Nie było takiej techniki jak dziś ale te paliwa były dostępne dla chcących .
    Dziś gdyby nie paranoja wokół rosyjskiego gazu ,mógł by być naprawdę alternatywą .Ja pale gazem -ostatni rachunek to 1600 zł za 2 miesiące – dom dwurodzinny ,dwie łazienki ,dwie kuchnie gazowe 6 osób ,+ogrzewany przed zamarznieciem domek letni .
    Moim zdaniem taniej niż weglem .

  8. pawel said

    ad 2. Wełna

    Żarcie i fukushima?

  9. Wimar said

    Tu chodzi oto aby wyeliminować prywatne źródła ogrzewania mieszkań i całkowicie uzależnić Polaków od francuskich a następnie niemieckich dostawców ciepła, którzy chcą mieć w tym zakresie całkowity monopol.

    Dr Jaskowski twierdzi, ze ta nagła histeria smogowa [smog medialny] pojawiła się tuż po wizycie „naszego” rządu w Izraelu. .https://www.youtube.com/watch?v=5kS9wNZhNcg

  10. VA said

    Dr Jerzy Jaskowski ma racje.

  11. Racjonalista said

    W PRLu nie było żadnego smogu, choć mieliśmy przemysł ciężki, a wszystkie mieszkania opalano węglem. Dlatego bardziej uwierzę w powrót Smoka Wawelskiego niż w ten smog, który jest brednią nie do opisania. Tysiąckroć chętniej wdycham do płuc nasz polski smog, niż najbardziej krystaliczne powietrze na tzw. Zachodzie.

  12. Yah said

    Ad 11

    Generalnie paliło się wtedy dobrym węglem lub koksem. Ten drugi nie dymił w ogóle, a ten pierwszy w momencie rozpalania.

    I jeszcze jedno , za tak uciążliwa niska emisję odpowiedzialny jest …… ekogroszek, który jest najgorszym rodzajem paliwa – węglem brunatnym. Co ciekawe w marketach często sprzedają ekogroszek Made in Germany.

    Przypadek ? Czy może celowa działalność Niemców, aby zlikwidować polskie górnictwo za „smog” spowodowany spalaniem niemieckiego węgla brunatnego.

  13. ERROR 404 NSZ said

    Niemcy przechodzą z atomu na węgiel…
    Kolejny element zaciskania pętli na szyi Polaków…

  14. Wełna said

    Ad. 8 Paweł,

    właśnie, żarcie – zajmujemy się niewiele znaczącym dla zdrowia smogiem a nie zauważamy prawdziwej trucizny w tym co jemy.
    Nie protestujemy gdy koncerny doprowadzają do zaniżania norm po wejściu do UE, a teraz po podpisaniu CETA będzie im jeszcze łatwiej.

  15. magister said

    Chemiczne smugi. Skład Chemtrails.

    Od 2011 roku nasze niebo nie ma już koloru ciemnego błękitu.
    Niebo jest szare, prawie codziennie zasłane dziwnymi, bardzo długimi chmurami, przez 90% dni w roku zasłaniające słońce. Słońce dające życie i zdrowie.
    Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy o śmierci, która przychodzi z tych chmur, myślą, że to normalne. Nie to nie jest normalne, tego nigdy nie było.

    W 2014 roku, udało się w końcu zidentyfikować oczywisty materiał bazowy Chemtrails
    rozpylanych z samolotów rządowych i pozarządowych, jakie powodują powstanie smug
    podobnych do chmur oraz deszcz cząsteczek materiałów odblaskowych w atmosferze.

    Ten materiał bazowy, to odpady węglowe, lotne popioły powstające w elektrowni węglowej podczas jego
    spalania!

    Popiół węglowy jest trudny do przeróbki i bardzo kosztowny w składowaniu, problem z jego usunięciem to koszt około 1 miliarda dolarów rocznie. Bandyci i mordercy, którzy stoją za wprowadzaniem tzw. NWO, po polsku; Nowego Porządku Wieków, wpadli na pomysł jak za równowartość tej kwoty a więc 1 miliarda dolarów rocznie, pozbyć sie problemu, jednocześnie przyspieszając ludobójstwo ludności półkuli północnej a więc w szczególności osobników o jasnej karnacji skóry. Osobnicy biali, harakteryzują się wysoką przecietną inteligencją, w nachodzącym świecie, wymyślonym przez morderców psychopatów, nie ma miejsca dla ludzi inteligentnych, człowiek inteligentny jest już nikomu do niczego niepotrzebny. Założono, żeby do 2050 roku, docelowo zmniejszyć populację ludności świata do wysokości 500 000 000 ludzi, biologicznych robotów, do obsługi panów tego świata i najlepiej, żeby to były osobniki bezmózgie, prymitywne, łatwo sterowalne a więc tzw. pożyteczni idioci, jak nie przymierzając np. posłowie, senatorowie i ministry a także profesorowie, oraz np. wakcynkolodzy i im podobne, debilne wykształciuchy z dużch miast, oraz chorobliwie ambitne durnie ze wsi.

    Taki popiół łatwo przetransportować z dala od elektrowni tymi samymi środkami transportu, jakimi dowozi się węgiel do elektrowni do spalenia. Ciężarówki i barki wodne są również wykorzystywane w transporcie do baz lotniczych celem rozpylania. Wydaje się, że odbywa się tu ten sam proceder jak z fluorem: fluor, który jest trucizną protoplazmatyczną, oraz odpadem toksycznym, także toksyczne lotne popioły z węgla są wciskane w ludzkość na siłę, aby pozbyć się kosztownych odpadów. Pijemy fluor z naszych miejskich wodociągów pod pozorem, że będzie chronić nasze zęby (sic!).

    W przypadku tzw. geoinżynieri, a więc sypania popiołów na nasze głowy, wciskają nam kit, że klimat na Ziemi się ociepla (sic!) i należy Ziemię schładzać, blokując napływ promieni słonecznych na Ziemię. Jest to totalna ściema dla idiotów, ale spowodowała (przy okazji) wprowadzenie ogólnoświatowego podatku „cieplarnianego” zwanego podatkiem od CO2, a więc dwutlenku węgla, bez którego to, życie na Ziemi dobiegnie szybkiego kresu. Wielu naukowców mówi wręcz o NIEDOBORZE CO2 w atmosferze, ale co tam życie, liczy się kasa! I tak światowa banda psychopatów, samobójców idzie w zaparte.

    CHEMTRAILS (rozsiewane trucizny) rozszerza się, zwiększając swoją objętość, na niebie pozostaje przez około 6 godzin.
    CONTRAIL (np. ślad po rejsowym samolocie) znika po kilku minutach, jego długość i szerokość jest niewielka.

    Wszystkie te procesy odbywają sie na wysokości od ok. 4 km do ok. 8 km nad poziomem morza.
    Na tych wysokościach, temperatura wacha się w granicach -30°C ~ -50°C.

    Podczas spalania paliw kopalnych powstają zanieczyszczenia środowiska. W polskim węglu występuje bardzo duża ilość siarki, która zostaje uwolniona do atmosfery w procesie spalania. Jej gazowe związki takie jak dwutlenek siarki (SO2), trójtlenek siarki (SO3), siarkowodór (H2S) oraz kwas siarkowy (IV)(H2SO4) powodują zanieczyszczenia w atmosferze. Dwutlenek siarki to bezbarwny, reaktywny i bardzo silnie toksyczny gaz o duszącej woni. Rozprzestrzenia się on wolno w powietrzu ze względu na dużą masę właściwą. Rozpuszczając się dobrze w wodzie tworzy on kwas siarkowy (IV) – H2SO3. Z kolei ciekły dwutlenek siarki autodysocjuje. Stanowi on rozpuszczalnik dla bardzo wielu związków nieorganicznych i organicznych.
    Popioły lotne, które powstają w wyniku spalania węgla kamiennego w elektrowniach występuje w postaci drobnego pyły w różnych kolorach – od białego do ciemnoszarego. Składa się on głównie z tlenków takich pierwiastków jak krzem, żelazo i glin, zawiera ponadto także pewne ilości naturalnych skał, pierwiastków śladowych oraz koks, który jest nie spaloną pozostałością po węglu kamiennym. Skład chemiczny popiołów lotnych odpowiada składowi chemicznemu popiołów wulkanicznych oraz ziemiom (np. trasowi czy pumeksowi). Duży wpływ na zastosowanie popiołów mają ich własności fizyczne – szkliste i kuliste w większości ziarna mają średnice rzędu 0,5 – 200 μm, przeciętnie zaś między 5 a 20 μm. Gęstość ziaren popiołu lotnego mieści się z kolei w przedziale między 2200 a 2500 kg/m3.
    Pyły przemysłowe mogą powodować choroby układu oddechowego (głównie pylicę) – dotyczy to zwłaszcza ludzi narażonych na ich działanie długotrwale. Zwiększone stężenie pyłów przemysłowych w atmosferze, zwłaszcza w dużych miastach i aglomeracjach, prowadzi do negatywnych skutków takich jak zwiększenie opadów, zmniejszenie dopływu światła słonecznego i prowadzi do powstania tzw. smogu.
    Na własności fizyczne w zasadniczy sposób wpływają tlenki krzemu stanowiące około 50% masy całkowitej odpadów. Glinian wapnia powstaje w wyniku połączenia tlenku wapnia i tlenku glinu, gips z kolei składa się z tlenku siarki, tlenku wapnia i wody. W rurach w czasie transportu hydraulicznego odpadów tworzą się zaś węglany jako produkty połączenia tlenku magnezu i tlenku wapnia z wodą. Zawartość siarki ma największe
    znaczenie w aspekcie ochrony środowiska. Tlenki siarki stanowią w odpadach paleniskowych pochodzących z węgla kamiennego przeciętnie od 2% do 4%, zaś w odpadach z węgla brunatnego 1 – 5%. Zawartość procentowa siarki ma wpływ na czystość wód nadosadowych w mokrych składowiskach, sposób rekultywacji tych składowisk oraz wykorzystanie popiołów np. w rolnictwie.
    Odpady paleniskowe cechuje niekiedy promieniotwórczość – jest ona istotna z punktu widzenia wykorzystania paleniskowych odpadów w materiałach używanych w budownictwie mieszkaniowym. Źródłem promieniotwórczości odpadów paleniskowych są trzy pierwiastki: uran, tor oraz jeden promieniotwórczy izotop potasu. Produktem rozpadu uranu jest w tym wypadku rad. Wymienione wyżej pierwiastki emitują trzy różne rodzaje promieniowania: gamma (γ), promieniowanie alfa (α) oraz beta (β). W wyniku emisji promieniowania α rad przechodzi w radon.
    Zasadniczy wpływ na promieniotwórczość popiołów ma zawartość radionuklidów w węglu i jest ona bardzo zróżnicowana w zależności od złoża z jakiego pochodzi węgiel. W Polsce więcej pierwiastków promieniotwórczych ma węgiel pochodzący z Zagłębia Wałbrzyskiego, mniej zaś węgiel z Górnośląskiego Zagłębia Węglowego.

    Przeciętne w jednym kilogramie węgla znajduje się 1 mg uranu i 3 mg toru.

    Badania dowiodły, że zawartość pierwiastków promieniotwórczych jest wielokrotnie większa w odpadach niż w węglu, ponadto więcej ich występuje w odpadach z węgla kamiennego niżbrunatnego.

    Smog w obecnej chwili to żaden problem w Polsce. Może, jak za 50 lat powstanie jakiś przemysł, to się pojawi problem smogu. Problemem w Polsce obecnie są trwałe smugi, czyli CHEMTRIALS. Problemem w Polsce jest MCS. Smog to typowa fałszywa flaga, pod pretekstem której można okraść społeczeństwo.

    MCS – Stwardnienie czułości chemicznej, lub idiopatyczna (cierpienie powstające spontanicznie, mające nieznaną przyczynę) nietolerancja środowiskowa, jest przewlekłym stanem chorobowym i zespołem charakteryzującym się objawami zatrucia chemicznego, wówczas gdy osoby poszkodowane narażone są na ekspozycję chemicznych, niskopoziomowych, powszechnych chemikalii. Substancje wchodzące w skład ekspozycji chemicznych, obejmują produkty zapachowe, środki ochrony roślin, tworzywa sztuczne, tkaniny syntetyczne, dym, produkty ropopochodne i opary farby. Objawy są subiektywne i zależne od miejsca występowania, różnych chemicznych zanieczyszczeń. Typowe objawy zatrucia chemicznego, to uczucie zmęczenia, lub bóle głowy. Powszechnie zgłaszane objawy obejmują również nudności, zawroty głowy, zapalenie skóry, stawów, przewodu pokarmowego i dróg oddechowych.

  16. Ar said

    Od kilku miesięcy nakręcają temat smogu. Apogeum bylo na przelomie roku. Czy jest wiekszy niż dawniej, ciężko mi stwierdzić. Wiem jedno, jak otworzę okno na Piątkowie wieczorem to czuję się jak u babci w piwnicy z węglem. Juz lepszy zapach moich kotletów, węgielków. Autentyk, wychowałem się na wsi gdzie, każdy palił węglem, drewnem. Smieciami pewnie też, kto wtedy słyszał o wywozie smieci??? Na pewno nie Józek z pod lasu. Zapach z tych wszystkich dymów, nie dorównywal dzisiejszym. A co myślicie o tym sposobie? Palenie od góry?http://czysteogrzewanie.pl/jak-palic-w-piecu/jak-palic-czysto-weglem/

  17. Wełna said

    Ad. 6 Yah,

    prawidłowo zaprojektowana i wykonana rekuperacja powietrza w budynkach pozwala oszczędzić znaczną ilość energii bez niebezpieczeństw o których Pan pisze.
    Instalację taką użytkuję od wielu lat, centralę mam zamontowana w piwnicy z łatwym dostępem do wszystkich kanałów, do wyczyszczenia ich potrzebowałbym kilkudziesięciu minut. Nie było jak dotąd jeszcze takiej potrzeby – przy odpowiednich filtrach nie było tam odrobiny kurzu, natomiast filtry wymieniam co kilka tygodni, pełne kurzu, którym bez rekuperacji oddychałbym w mieszkaniu.

    Pompy cieplne to dziecko lobby przemysłowego – nigdy nie będą w stanie się zamortyzować, a do zasilenia będą zużywać energię elektryczną wytworzoną z węgla, co prawda w stosunku 1 do 4, ale po założeniu sprawności elektrowni będzie to 1 do 2.

    Najlepszą pod każdym względem jest ciepło z ciepłowni miejskiej, jeśli nie mamy dostępu to gaz lub znacznie tańszy węgiel przy odpowiednio skonstruowanej instalacii z dużym zasobnikiem ciepła.

  18. SAP said

    Pierwszy olbrzymi smog pojawił się w Warszawie nagle, gdzieś w styczniu w nocy z soboty na niedzielę. Wyglądał jak szary dym i śmierdział węglem kamiennym lub koksem. Przypuszczano, że to gdzieś wybuchł pożar lub jest to awaria elektrociepłowni. Potem już nie było aż takiej ilości smogu, tak jak by ktoś przesadził za pierwszym razem.

  19. magister said

    CO2 nie jest gazem cieplarnianym

    Dwutlenek węgla nie zagraża przyrodzie a jedynie gazy cieplarniane, których emisja do atmosfery rośnie z każdym rokiem.
    Gazy cieplarniane są to gazy wchodzące w skład powietrza atmosferycznego, które absorbują energię promieniowania powodując ogrzewanie atmosfery okołoziemskiej, jednocześnie zmniejszają przepływ energii słonecznej do skorupy ziemskiej. Efekt cieplarniany to zamiana energii promienistej Słońca i energii promieniowania Ziemi na ciepło w atmosferze. To również ograniczenie przepływu przez powietrze atmosferyczne energii promienistej Słońca i energii promieniowania z Ziemi. Efekt cieplarniany jest wprost proporcjonalny do stężenia gazów cieplarnianych w powietrzu atmosferycznym. Ze wzrostem ilości gazów
    cieplarnianych rośnie efekt cieplarniany w atmosferze.
    Sumaryczna ilość antropogenicznych gazów cieplarnianych przewyższa już stokrotnie ilość dwutlenku węgla w powietrzu atmosferycznym, „gazu życia” który nie wywołuje efektu cieplarnianego. Ilość dwutlenku węgla nie rośnie w atmosferze i waha się przez wiele lat w granicach od 0,3 promila do 0,6 promila. Nie ma żadnych dowodów na to, aby była stała tendencja wzrostowa stężenia CO2 w atmosferze.

    To nie CO2 decyduje o klimacie, to klimat decyduje o ilości CO2

    CO2 jako bardzo ważny składnik powietrza atmosferycznego jest naturalnym nawozem niezbędnym światu roślinnemu. Prowadzone przez wiele lat badania potwierdziły, że na obszarach zielonych (w tym na terenach rolniczych) brakuje dwutlenku węgla. Intensywność rozwoju biosfery poprzez wzrost flory uzależniona jest od CO2 w powietrzu, podstawowego czynnika hamującego (lub przyśpieszającego) wzrost roślinności w procesie fotosyntezy. Do budowy każdej rośliny potrzebne jest ponad 55% pierwiastka C w przeliczeniu na suchą masę. Cała ta ilość budulcowego pierwiastka C pochodzi wyłącznie z dwutlenku węgla zawartego w
    powietrzu. Na terenach zielonych, szczególnie w okresie intensywnego wzrostu roślinności (w maju) oraz w dniach słonecznych w godzinach południowych przy dostatecznej wilgotności gleby, występuje deficyt dwutlenku węgla. W tym czasie na bieżąco uzupełniany jest przez faunę. W celu zwiększenia przyrostu objętościowego masy roślinnej wskazane jest zwiększenie ilości CO2 w powietrzu. Dla przykładu, w celu zintensyfikowania upraw szklarniowych dostarcza się do pomieszczeń dodatkowo większe ilości tego gazu.
    Zwiększając ilość CO2 zwiększamy dwu – trzykrotnie intensywność przyrostu masy uprawy roślinnej. Dlatego zmniejszając ilości dwutlenku węgla ograniczamy rozwój świata roślinnego. W jakim więc celu wprowadzać ogromnie kosztowne działania gospodarcze zmierzające do ograniczania emisji, które po pierwsze – nie przyniosą efektu w postaci zmniejszenia ilości dwutlenku węgla nawet o jedną dziesiątą promila w atmosferze, po drugie niewielkie zmniejszenie będzie działaniem na pewno – ze szkodą dla świata roślinnego.

    Skład chemiczny atmosfery ziemskiej, makroskładniki:

    – azot 75 – 78 %
    – tlen 20-24 %
    – CO2 0,3 – 0,6 %
    – oraz argon i inne gazy razem 0,5 – 1,5 %, w aglomeracjach miejskich obserwuje się zwiększoną ilość pyłów 1,5 – 3,5 %

    Dwutlenek węgla, jako bardzo ważny element powietrza atmosferycznego jest najcięższy z wymienionych trzech głównych składników. W związku z tym będzie koncentrował się bliżej powierzchni skorupy ziemskiej. Będąc gazem ulega większej dyfuzji i dlatego może występować w dużym rozproszeniu w wyższych strefach przestrzeni troposfery. Gdy osiągnie temperaturę minus 12°C zamieni się w ciecz, a następnie w lód, z wyższej opadnie w niższą strefę. Rozproszony dwutlenek węgla w ilości poniżej pół promila w strefie okołoziemskiej powietrza atmosferycznego jest efektem procesów spalania (utleniania) – przemian energetycznych zachodzących w organizmach żywych biosfery. Przyroda, w tym fauna jest głównym źródłem zasilania powietrza atmosferycznego w dwutlenek węgla, a flora jest jego konsumentem. W bilansie globalnym antropogeniczna ilość CO2ma co najwyżej znaczenie śladowe. Natomiast głównym źródłem energii cieplnej jest promieniowanie słoneczne.
    Antropogeniczna produkcja dwutlenku węgla, jako efekt działalności gospodarczej człowieka – polegająca na spalaniu głównie atomów węgla we wszystkich rodzajach paliw i przekładająca się na wzrost ciepła na powierzchni Ziemi – jest znikoma. Suma rocznej ilości energii cieplnej pochodzenia antropogenicznego jest ponad stokrotnie mniejsza od ilości energii słonecznej docierającej do powierzchni Ziemi, tylko w ciągu jednej doby. Te niewspółmierne wielkości świadczą, że działalność człowieka nie ma żadnego wpływu na zjawiska przyrodnicze, gdyż ilość ciepła docierającego ze Słońca jest 40 tysięcy razy większa od ilości ciepła powstałego ze spalania wszystkich rodzajów paliw. Niektóre ośrodki badawcze podają, że jest nawet 200 tysięcy razy większa i zależy od szerokości geograficznej punktu pomiaru. Ilość ciepła dostarczanego z głębi Ziemi również przekracza ilości energii cieplnej uzyskanej ze spalania wszystkich kopalnych surowców energetycznych. Sztuczne ograniczanie emisji jest więc bezcelowe, skoro przyroda może to uczynić bardziej
    intensywnie (tak zwiększyć jak i zmniejszyć ilości CO2), i zniwelować każdy wysiłek regulacyjny człowieka. To ilość ciepła docierająca ze Słońca decyduje o klimacie oraz wzroście biosfery i ma decydujący wpływ na ilość CO2w powietrzu atmosferycznym, a nie odwrotnie.

    Nie ma nawet jednego dowodu ani jakiejkolwiek przesłanki, że przyroststężenia CO2 powoduje ocieplenie klimatu. Wpływ wzrostu ilości dwutlenku węgla na ocieplenie klimatu jest zerowy. Natomiast obniżenie ilości dwutlenku węgla mogłoby zagrozić wzrostowi biosfery i życiu biologicznemu na Ziemi. Nie nadmiar tego gazu jest zagrożeniem a brak jego może zmniejszyć przyrost biomasy i zahamować rozwój życia biologicznego. Dopóki w skorupie ziemskiej będzie miejsce dla biosfery, dopóty o ilości CO2 będzie decydowała przyroda pobudzana energią słoneczną. Geosystem współzależności procesów zachodzących: w litosferze, hydrosferze, atmosferze i biosferze reguluje zawartość CO2 – bardzo ważnego składnika atmosfery. Ilość energii słonecznej decyduje o klimacie a ten o ilości CO2w powietrzu, a nie odwrotnie. Traktowanie więc dwutlenku węgla jako czynnika odpowiedzialnego za ocieplające zmiany klimatyczne jest wyraźnie informacją fałszywą i pod względem ekonomicznym wielce szkodliwą. Ograniczanie ilości CO2 (jak widać na przykładzie polskich lasów i produkcji rolniczej) jest równocześnie działaniem na rzecz hamowania rozwoju przyrody i wzrostu biosfery, w tym upraw roślinnych.

    Proces spalania paliw stałych, płynnych i gazowych w wyniku działalności człowieka emituje dwutlenek węgla, tylko jego ilość w porównaniu z ilością pochodzącą ze świata ożywionego i nieożywionego jest tak minimalny, że nie ma wpływu na przyrost ilości w atmosferze.Obserwacje geologiczne i glacjologiczne wskazują bowiem, że od prawieków najpierw klimat się ogrzewał, a dopiero potem wzrastał poziom CO2 w atmosferze. Tak się dzieje, ponieważ CO2 gorzej rozpuszcza się w wodzie o wyższej temperaturze, cieplejszy ocean (jest w nim 50 razy więcej CO2 niż w atmosferze) powoduje zatem większe „wydychanie” tego gazu do atmosfery.
    Niepokój mogą budzić natomiast procesy, w wyniku których następuje wypuszczanie do atmosfery i hydrosfery związków do tej pory w niej nie występujących lub wpływających na zmniejszenie procesów fotosyntezy w skali globalnej. Przykładem może być zanieczyszczenie powierzchni wód oceanicznych ropą naftową, które pogarszają warunki rozpuszczania CO2 w wodzie i tym samym ograniczają procesy fotosyntezy mające wpływ na zmiany klimatu. Drugim przykładem jest wzrost zanieczyszczenia (zapylenia) powietrza atmosferycznego i zmniejszenie przepływu energii słonecznej.
    Ignorowany jest zupełnie fakt potwierdzony empirycznie, że podwyższona zawartość CO2 w atmosferze jest korzystniejsza dla wszystkich gatunków roślin niż zawartość niska. Flora oczywiście sprzyja faunie i warunkuje jej życie na Ziemi oraz wzajemnie na siebie oddziałują.
    Życie człowieka bez przyrody ożywionej byłoby niemożliwe. Niska zawartość dwutlenku węgla w powietrzu atmosferycznym ogranicza wzrost świata roślinnego. W jakim więc celu wprowadzać bardzo kosztowny system gospodarczy ograniczający emisję dwutlenku węgla, „gazu życia” koniecznego przyrodzie.
    Roślinom uprawnym do większego wzrostu brakuje dwutlenku węgla, co jest również potwierdzone empirycznie. Ograniczając sztucznie CO2 zmniejszamy możliwości produkcyjne żywności.

    Fragmenty

    Całość opracowali:

    dr inż. Edward Przybysz & mgr inż. Wiesław Klimek (2013)

  20. Trak said

    Nie ten smród nas zabije ale całkiem inny. Miejmy to na względzie, bo mowa o smogu, to metafora, aby nie powiedzieć prawdy.
    Smogiem jest wszechobecne kłamstwo i złodziejstwo.
    To jest straszny morderczy smog unoszący się pod niebiosa.

  21. pies said

    Jak sobie można zrobić samemu maskę gazową.

    .http://www.wikihow.com/Make-a-Gas-Mask

  22. Maćko said

    2. Welna – ciekawy temat tego wzrostu zachorowan na nowotwory w populacji Polski.

    Jesli tak jest, to przyczyn moze byc sporo:
    – w latach 70 przemysl polski zatruwal tylko nieliczne regiony, reszta miala czyste powietrze i wode
    – zywnosc 50 lat temu na pewno byla zdrowsza a ludzie jedli mniej przemyslowego zarcia i gotowali wiecej w domu
    – opakowania byly zdrowsze i bylo ich mniej. Oliwa w szkle, mleko w szkle, napoje w szkle…
    – nie bylo praktycznie w uzyciu slodzików a spozycie wyokoslodzonych napojów minimalne
    – park samochodowy byl niewielki a benzyna bez dodatków trujacych. Dzisiejsza bez Pb jest rakotwórcza
    – poziom ozonu w aglomeracjach byl niewielki
    – ludzie chodzili duzo wiecej – w populacji kraju ilosc godzin wysilku fizycznego byla na pewno wieksza niz dzisiaj.

    Z drugiej strony… srednia zycia byla krótsza czyli szanse na nowotwór mniejsze…
    pozdr.

  23. Nagabicz said

    Wełna
    Moim zdaniem problem leży w ilości szczepionek , które są wstrzykiwane w nasze organizmy + jakość jedzenia i świństwa w obu tych rzeczach zawarte.

  24. koksownik said

    Polecam „palenie od góry” dobrym jakościowo węglem.
    Dymu prawie zero, sąsiedzi szczęśliwsi a koszty to czysta poezja.
    Za ogrzanie domu jednorodzinnego ~130m2 gazu zużyjemy za 600-800 zł minimum (w ciągu miesiąca).
    Węgla spalimy za 300 zł max. Nie wspominając o tym, że przy -15 nie dogrzejemy chaty gazem.
    Za to węglem zrobimy sobie saunę. Ludzie , którzy narzekają na węgiel zazwyczaj nie mają o nim żadnego pojęcia. Prócz tego że jest czarny.

  25. pawel said

    ad 20. Nagabicz

    I stres jeszcze.

  26. pawel said

    No i jeszcze: Chemtrails i smog: naczynia połączone – oraz jego przyczyny

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/chemtrails-smog-naczynia-polaczone-oraz-przyczyny-2017-01

    Różnych linków jest oczywiście więcej, można poszperać. Tu też jest sporo materiałów: http://chemtrailswielun.blogspot.com/

  27. Wełna said

    Ad. 16 Ar,

    Palenie od góry w kotle górnego spalania jest jedynym sposobem aby posiadacze tego rodzaju pieców nie „kopcili” Sposób ten umożliwia spalanie węgla w wysokiej temperaturze z odpowiednia ilością tlenu co minimalizuje zanieczyszczenia i szkodliwy tlenek węgla.
    Niestety jest ono uciążliwe ponieważ wymaga ponownego rozpalania po wypaleniu wsadu. (nie dokłada się opału podczas palenia)
    Powoduje to przerwy w pracy ogrzewania, ale można problem wyeliminować instalując zasobnik ciepła.
    Lepszym rozwiązaniem jest zakup pieca dolnego spalania który ma technologię spalania jak ww. (tem. spalania i właściwa ilość tlenu) a można w nim palić praktycznie bez wygaszania.

  28. Antares said

    #Koksownik
    Równie dobre efekty jak „palenie od góry” można uzyskując poprzez dodawanie małych ilosci węgla do pieca- parę łopatek (Ja daję 4 takie łopatki- takie typowe do pieca) i do tego posypuję sadpalem. Ważne jest aby na górnych drzwiczkach był mały dopływ powietrza tak aby gazy się dopalały (zazwyczaj górne drzwiczki powinny mieć taki specjalny otwór).

  29. Wełna said

    Ad. 15 Magister i 26 Piotr

    Ludzie, a w duchy wierzycie!!! Chyba łatwiej jest uzasadnić istnienie istot nadprzyrodzonych niż chemtrails, a Wy bezmyślnie powtarzacie te bzdury.
    Kto miałby finansować te działania, ile należałoby rozpylić tych środków aby mogły być szkodliwe, jak ukryć ten fakt przed upublicznieniem.
    To ten sam idiotyzm jak z morderstwem pasażerów lotu do Smoleńska. Czy ktoś widział sprawców, a może to były istoty pozaziemskie, wykonały zadanie i się ulotniły?

    Smugi kondensacyjne obserwowałem już kilkadziesiąt lat temu – to też był chemtrails???

  30. Arni said

    Smog jest obecnie kolejnym tematem zastępczym, bo:
    – ktoś chce w ten sposób zastąpić zanieczyszczenie nieba chemtrails, który ponoć nie istnieje,
    – wprowadzić kolejne ukryte podatki od ogrzewania,
    – ustawowo inwigilować i przeszukiwać prywatne domy bez nakazu sądowego,
    – zastąpić rodzimy węgiel innymi, drogimi paliwami jak dołujący w Europie atom.
    Przy okazji tematem tabu są innowacyjne Polskie metody ekologicznego i bardzo wydajnego przetwarzania węgla, największych w Europie zasobów geotermalnych czy innowacyjnych pomysłów produkcji energii. Przykładem jest tu choćby patent prof. Nazimka, który zaproponował produkcję paliwa po około 30gr/litr z CO2 ! Niestety po kilku publicznych wystąpieniach zaproponowano mu wcześniejszą emeryturę.

  31. Wełna said

    @29
    przepraszam.. Paweł nie Piotr.

  32. anonim said

    Palenie od góry albo z dodatkowym powietrzem do dopalania gazów palnych w spalinach (to co śmierdzi) przy paleniu dolnym.
    Jakby tego każdego nowoczesnego hue hue pieca wywalić te przeklęte nadmuchy powietrza śmogu było by mniej. Teraz każdy oszczędny Janusz przykręci sobie pompkę na minimum i cieszy się jaki un cwany że tak mało pali a z komina całą noc żółte leci a Janusz raz w tygodniu smołę skrobie i narzeka jaki ten wengiel do niczego pewnie ruski…

  33. Wełna said

    Ad. 28 Antares,

    niestety nie, jest na pewno lepsze niż rozpalenie od dołu całego wsadu w piecu górnego spalania, ale nieznacznie. Każdorazowe dołożenie do pieca powoduje obniżenie temperatury spalania i wydobywania się z pieca niespalonych cząstek stałych w postaci sadzy (czarny drażniący dym).

  34. Wełna said

    Ad. 32 Anonim,

    „…dodatkowym powietrzem do dopalania gazów palnych w spalinach (to co śmierdzi) przy paleniu dolnym”

    nie wystarczy samo powietrze, potrzebna jest też odpowiednia temperatura, której nie uzyskamy paląc w ten sposób.

  35. anonim said

    „Fukneło” Panu kiedyś w piecu panie Wełna?
    Spaliny o temperaturze 300+ mają odpowiednią temperaturę potrzebują tylko…powietrza i pogodzenia się oszczendnego Janusza z tym że co wrzuci do pieca to kominem wyleci a od niego tylko zależy w jakiej formie, śmierdzących spalin czy sadzy

  36. Halszka said

    Autor pisze, że mamy „histerię z powodu smogu”, prawdziwą psychozę”. Tymczasem nic się złego nie dzieje. Tymczasem za komuny, to była jatka!
    Może i prawda. Ale człowiek łatwiej by uwierzył, że przemawia autorytet, gdyby artykuł był podpisany. Nie jest. Ktoś przez skromność nie chciał się przed kolegami pochwalić?

    Również strona jest anonimowa. Żadnego nazwiska, żadnej instytucji. Ministerstwo Środowiska? Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej? Może tylko ja nie umiem znaleźć, Panie Gajowy? Kto za tym stoi?

    W tekście brak także informacji o tym, jak polskie osiągnięcia w dziedzinie smogu mają się do sytuacji w innych krajach Europy (kilka polskich miast ma najgorsze powietrze w Europie). O wpływie smogu na statystyki śmiertelności też ani słowa.

    Krótko mówiąc, można odnieść wrażenie, że anonimowy ekspert chce na upewnić, że jest O.K. i że nie wypada wysuwać jakichś histerycznych postulatów pod adresem rządu Dobrej Zmiany, który ma przecież ważniejsze sprawy na głowie. Jak wymiana pomników niesłusznych na słuszne, czy zakup nowych pancernych limuzyn do wożenia dygnitarzy przez pół Polski na podwieczorek.

  37. Marucha said

    Re 36:
    Nie lekceważąc smrodów i dymów – muszę stwierdzić, iż niesłychana histeria (tak, tak, dzień w dzień) medialna na temat smogu nasuwa mi przypuszczenie, że o coś innego chodzi. Przypomina mi to histerię na temat osławionej dziury ozonowej czy ocieplenia klimatycznego.

  38. Wełna said

    Ad.35 Anonim,

    Temperatury 300 st. nie uzyska Pan w ten sposób, a i tak byłaby za niska by dopalić cząstki stałe – potrzeba >800 st.
    Dlatego w piecach górnego spalania to tylko palenie od góry.
    Piece te zostały zaprojektowane w latach PRL-u do palenia koksem, który wówczas był tani i nikt w nich nie palił węglem.
    Podczas spalania koksu nie występuje faza zgazowania węgla z którą piece górnego spalania sobie nie radzą – dlatego niemiłosiernie kopcą.

  39. osoba prywatna said

    Ile opału potrzebuje twój dom?
    Wio­snę w wielu domach zapo­wiada nie pierw­sza jaskółka, ale pusta komórka na opał. To dobra oka­zja, by zadać sobie pyta­nie: jaka część dro­giego opału naprawdę ogrzała dom, a ile wyle­ciało komi­nem bez pożytku? Naj­trud­niej uwie­rzyć, że odpo­wiedź brzmi: 3/4 poszło w komin.
    http://czysteogrzewanie.pl/2015/03/ile-opalu-potrzebuje-twoj-dom/

  40. Maćko said

    Szanowni, przestancie powielac glupoty o chembsdetach, gdzy to jest albo temat ignoranta albo operacja rzadz i dziel sluzb. Ludzie którzy by decydowali i opylali oddychaliby tym samym powietrzem.

    ******

    Szanowni specjalisci od palenia – a co z piecemi spalajacymi mielony wegiel/srut z drewna które maja automatyzm wbudowany z dozownikiem i regulacja spalania? Za drogie?

    Tam gdzie biomasy latwopalnej jest pod dostatkiem ten srut do pieców automatycznych jest duzo tanszy niz wszelkie inne zródla energii do ogrzewania.

  41. Halszka said

    Re 37
    Może i chodzi o coś innego. A może brak innej sensacji na pierwszą stronę, czy pierwsze miejsce na witrynie.
    No bo jak to? Polski czytelnik przyzwyczaił się, czy też jest co dzień alarmowany, iż nad jego głową wisi zagrożenie. Dotąd służył do tego Putin i kolejni eksperci, wytrząsani z kapelusza. Teraz zapanowała dezorientacja: będzie to ocieplenie na linii Rosja – USA, czy nie? Może na razie lepiej z dyżurnego (w roli straszaka) Władimira Władimirowicza zrezygnować i zastąpić go czymś spoza polityki?

    A do tego smog się nadaje. Choć i tu, jak zeskrobać warstwę sadzy, wyłazi polityka. Użala się np. minister Szyszko nad biednymi Polakami, których nie stać na zakup dobrego polskiego węgla, więc kupują ukraiński, który wprawdzie jest zanieczyszczony i truje, ale kosztuje o połowę mniej (400 zł za tonę). Na ten import i na relacje cenowe minister i jego rząd oczywiście wpływu nie ma i mieć nie może. A polski węgiel zalega na hałdach.

  42. anonim said

    Panie Wełna
    Dlaczego usiłuje Pan nie dostrzegać że chodzi mi tylko o spalenie tych palnych gazów a nie o spalanie sadzy czyli „całkowite czyste” spalanie?
    Sadza opadnie najwyżej na ogródek sąsiada…nie spalone gazy zasmrodzą całą wieś cała różnica

  43. pawel said

    ad Wełna i Maćko

    Nie powiedziałem że są one szkodliwe i rozpylane aby nas zabić. Moją obserwacją nieba, z racji fotografii amatorskiej, od kilkudziesięciu lat sie zajmując, stwierdzam że cos mi zepsuło niebo. Najpierw mam szachownicę w jakiś dzień tygodnia, potem te smugi zamiast znikać powiększają się i powiększają, przesuwając się jednocześnie, co utrudnia ich obserwację, po czym mam białe niebo. I gdzie ten błękit się pytam? Te chmurki jak baranki?

    4 dni samoloty latają normalnie, a piątego np. w srodę o 13 wszystko się zmienia. Cały tydzień nie latają żeby mi wszystko zasnuć złośliwie w jeden dzień? Wiem że różne ciśnienia, wilgotności wysokości ale coś mi tu nie gra…

    A jeśli już są (jak dla mnie) może i faktycznie mają jakiś wpływ na klimat. Co do tajności – wiecie państwo przecież ile osób pracowało przy projekcie Manhatan np. A przecież manipulacje opadami to nic nowego. Może tylko skala się trochę zmieniła?

  44. Wełna said

    Panie Anonimie, paląc od góry usuwamy obie trucizny – pyły i tlenek węgla.

  45. Pies said

    Jak sobie samemu zrobić tani piecyk na stary olej silnikowy. Komora ze starego bojlera, palnik z patelni żeliwnej albo bębna hamulcowego.

    .http://www.motherearthnews.com/diy/waste-oil-heater-zmaz78sozraw?pageid=1#PageContent1

  46. Wełna said

    Ad. 40 M.

    „Tam gdzie biomasy latwopalnej jest pod dostatkiem ten srut do pieców automatycznych jest duzo tanszy niz wszelkie inne zródla energii do ogrzewania”

    Nazywa się to pelet i nie jest tańszy od węgla, do tego ma niższą „kaloryczność.
    Ponadto do spalania peletu niezbędne są piece z podajnikiem, które kosztują wielokrotnie (3 – 4 razy) drożej.

  47. magister said

    Ad. 29 Wełna

    Ten fragment poniżej to o tobie!

    „Założono, żeby do 2050 roku, docelowo zmniejszyć populację ludności świata do wysokości 500 000 000 ludzi, biologicznych robotów, do obsługi panów tego świata i najlepiej, żeby to były osobniki bezmózgie, prymitywne, łatwo sterowalne a więc tzw. pożyteczni idioci, jak nie przymierzając np. posłowie, senatorowie i ministry a także profesorowie, oraz np. wakcynkolodzy i im podobne, debilne wykształciuchy z dużch miast, oraz chorobliwie ambitne durnie ze wsi”

  48. AQQ said

    Brawo Magister! braki CO2 w organizmie doprowadziły właśnie do całkowitego zidiocenia ludzkości. Smoga z TV i prasy Nie kupuję”. 😉

  49. Wełna said

    Ad.47 M.
    Jak to się ma do moich pytań… przypomina rozmyślania nad kolejną puszką piwa.

  50. El Viejo said

    Diagnoza absolutnie słuszna: kolejne niezależne inaczej media troszczą się o zdrowie obywateli na potęgę. Gorliwie i z nienacka. To znaczy z nacka: w wiadomo było, że w Brukseli ustanowią nowe standardy ochrony (olewając ustalenia szczytu paryskiego) w celu wydudtkania energetyki węglowej na rzecz prosperity spółki niemiecko-rosyjskiej i złotego interesu Nordstream I & II. Nasz kolejny suwerenny rząd walczący z dyktatem brukselskim czytaj niemieckim, a klepiący wszystko co tam ustalą, za wczasu przygotowuje ludność tubylcza do nowych standardów. Tak jest źle z tym smokiem:-)) że trzeba sie zgodzic na te trudne warunki dyktowane przez Złotą Panią Anielę. Jak tylko to przyklepiemy smok cofnie się do jaskini pod Wawelem.Przy okazji dyrektywy anielskie zakazały sprzedawania zwykłych pieców co na gaz . Można tylko sprzedawać takie z zamkniętą komora spalania. Zupełnie przypadkiem, jedynym producentem są Niemcy. Jak pięknie przebiega ta europejska integracja i troska o rozwój tych biednych krajów w ramach polityki solidarności! BTW – producenci zwykłych pieców co: sprzedawajcie nie piece, tylko części do pieców. Dyrektywa tego nie może zabronić.A że klient chce, żeby mu te części zmontować do kupy. Trudno, nasz klient, nasz Pan:-)))

  51. , said

    Własnych śmieci nie możemy zutylizować a już gromadzimy WYSOKOTOKSYCZNE na zaś- głównie z Niemiec na dzierżawionych od chłopa hektarach w zachodniej Polsce i co -i cisza

    http://odpadyblog.pl/zagraniczne-odpady-niebezpieczne-trafiaja-do-polski-co-ze-srodowiskiem/

  52. pawel said

    ad 29. Wełna.

    Pozwoli Pan że odpowiem tak od siebie, bo tematu nie zgłębiam (stres).

    1. Kto miałby finansować te działania – ten kto ma pieniądze i możliwości. Więc prywaciarze raczej odpadają.
    2. Ile należałoby rozpylić tych środków aby mogły być szkodliwe – nie wiem czy chodzi o szkodzenie.
    3. Jak ukryć ten fakt przed upublicznieniem – Po co. I tak nikt nie uwierzy. A jak zaczną brzęczeć to powiemy, że to dla ich dobra. 😉

  53. Wełna said

    Proszę się nie stresować, prawdopodobieństwo chemtrails jest zerowe.
    Skupi się Pan na wyborze w miarę jak najmniej przetworzonej żywności, a jeszcze lepiej na źródłach jej pochodzenia.

  54. Boydar said

    Palić można PRAWIE WSZYSTKIM, tak uważam. Za wyjątkiem materiałów dających po spaleniu truciznę (np. PCV).

    Śmieszą mnie wypowiedzi towarzyszące np. protestom przeciw spalarniom śmieci – bo dym będzie śmierdział. Jeśli w komorze spalania jest 1000 st. to nie ma żadnego dymu. Jest para wodna i dwutlenek węgla. Jeżeli paliwo zawierało związki chloru, siarki czy azotu, będą też ich tlenki, potencjalnie kwasotwórcze. Większość tworzyw sztucznych ich nie zawiera, jednym ze spektakularnych wyjątków jest właśnie PCV. Uciążliwość spalarni śmieci (prawidłowo skonstruowanych i eksploatowanych) to zjawiska towarzyszące obecności samych śmieci a nie ich spalaniu.

    Nasze domowe paleniska takich (800 -1000 st.) temperatur nie dają, zwłaszcza klasyczne. Konstrukcje bardziej zaawansowane dają wyższe temperatury i strawią praktycznie wszystko co załadujesz bez trującego dymu i smrodu. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to co jest w „dymie” brudnego, śmierdzącego i trującego, to niespalone (temperatura była za mała) części paliwa. Ta bezsensownie utracona część to nieraz i 50% wartości opałowej.

    Jako ciekawostkę przytoczę powód znaczącego obniżenia temperatury w palenisku np. kominka, z którym najwięcej mam do czynienia. To uszkodzone/zużyte uszczelki drzwiczek. „Lewe” powietrze, dostające się z boku i od góry do komory wkładu kominkowego (kominek z wkładem, nie otwarty) do tego stopnia wychładza komorę, że nie tylko nie sposób napalić ale w efekcie zużycie drewna jest i dwa razy większe. Wymyśliłem patent na zużywające się uszczelnienie, dający trzy – czterokrotne przedłużenie trwałości i skuteczności (trzy sezony bez wymiany, sprawdzone w trzech lokalizacjach). Jak ktoś będzie szczerze zainteresowany to przedstawię.

    Prostym testem na stwierdzenie czy z naszą uszczelką jest wszystko w porządku jest wyraźne ciepło odczuwalne z odległości rzędu półtora – dwóch metrów od szyby przy „zamkniętym” (nie w trakcie rozpalania) kominku. Poza tym, odgłos syczącego strumienia (dość cichy) fałszywego powietrza dostającego się „na lewo” do paleniska.

  55. Xanatt said

    ad. 54. Boyard

    „Palić można PRAWIE WSZYSTKIM, tak uważam.” – prawo do własnego zdania jest zagwarantowane konstytucyjnie, ale to wcale nie oznacza, że uważasz dobrze:

    – po pierwsze, nie istnieją piece czy kotły o 100% wydajności energetycznej,
    – po drugie, nieobecność przykrego zapachu czy koloru nie świadczy o braku szkodliwych związków.
    – po trzecie, temperatura nie sprawi, że automagicznie wszystko zmieni Ci się w parę wodną i dwutlenek węgla.

    Spalanie całkowite, choćby i osiągalne w domowym piecu, spowoduje tylko utlenienie substancji palnej i zminimalizuje powstawanie wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. I tyle. Ignorujesz za to fakt, że nie wszystko czym palisz jest związkiem węgla, wodoru i tlenu. Weźmy na przykład nieszkodliwe w spalaniu w wysokiej temperaturze PET. Samo w sobie jest nie takie złe, tyle że np. barwione jest na biało przy użyciu tlenku tytanu, metalu ciężkiego – jednego ze składników pyłu PM2,5. Gumy, butelki po szamponie, zabawki, stare ubrania, drewno lakierowane czy klejone i wiele innych produktów ląduje w piecu i wylatuje kominem. I nie załatwi tego żadna wymyślna uszczelka.

  56. Boydar said

    @ Pan Xanatt

    „… Weźmy na przykład nieszkodliwe w spalaniu w wysokiej temperaturze PET. Samo w sobie jest nie takie złe, tyle że np. barwione jest na biało przy użyciu tlenku tytanu, metalu ciężkiego – jednego ze składników pyłu PM2,5 …”

    Ależ oczywiście ma Pan rację. Tylko jak bardzo zaszkodzę środowisku spalając takie dwa PET’y na tydzień ? Gwarantuję Panu, że więcej trutki jest w paczce kolorowych czasopism. Jednak uspokoję Pana, PET’ami nie palę, w ogóle nie palę plastików (tworzyw sztucznych), za wyjątkiem torebek z polietylenu. Niedopalone pary zasrywają przewód kominowy; ciekawa jest struktura sadzy – takie chrupki. Ale np. zrzynki płyty wiórowej nie budzą moich obiekcji. Ja nie mam spalarni śmieci tylko względnie proste mini gospodarstwo domowe. Wszystko co się da – kompostuje. Plastik wywożę do miasta do pojemników na plastik. Szkło i puszki tak samo. To co można jeszcze, jak więcej nic nie ma.

  57. El Viejo said

    ad.54

    Chętnie przeczytam o uszczelnieniu wkładu kominka.
    Rzeczywiście z czasem pali się gorzej.

  58. Dr Jerzy Jaśkowski – „Smog medialny”

  59. Maćko said

    KOGu – ten Jaskowski niezle dezinformuje.. sprawdzalem pare podawanych przez niego danych i falszowal historie a tego czynic nie wolno. Ma ogromna wiedze, wiec tym trudniej to usprawiedliwic.
    Pozdrawiam

  60. Yah said

    Ad 59

    Maćko załóżmy , że Jaśkowski dezinformuje. Dotarłeś Pan do danych dowodzących , że fałszuje historię.
    Pana obowiązkiem, jako mającego na sercu dobro Polski zwolennika socjocybernetyki przytoczyć nam te dane.

  61. Boydar said

    @ Pan El Viejo

    Problem z uszczelką wynika z jej naturalnych właściwości, jest z wełny mineralnej. Czasem ze szkła a rzadko już z azbestu. Wszystkie te materiały z biegiem czasu pękają, kruszą i wysypują. Uszczelka powinna być elastyczna aby spełniała swoje zadanie. Elastyczność z założenia uzyskiwana jest wyłącznie poprzez odpowiedni splot sznura.

    Uszczelka wklejana jest w szczelinę na obwodzie drzwiczek. Stosowane jest lepiszcze na bazie szkła wodnego. W trakcie wklejania sznur nasiąka z natury nieelastycznym klejem. Staje się podatny na pękanie i jeszcze mniej elastyczny.

    Zrobiłem tak; rozpuściłem silikon (czerwony) wysokotemperaturowy 360 st. w rozpuszczalniku nitro (tzw. suchym) do konsystencji rzadkiej śmietany. Przyciętą długość sznura plus powiedzmy dziesięć centymetrów namoczyłem w tej brei. Mokło w zakręconym słoiku (0,5 litra) przez kilka godzin. Potem wyjąłem i powiesiłem na trzy dni w komórce aby rozpuszczalnik odparował a silikon utwardził. Śmierdzi z początku strasznie.

    Po usunięciu szczotką stalową pozostałości i odtłuszczeniu tym samym nitro rowka w drzwiczkach, wklejam uzyskany w powyższy sposób komponent na ten sam czerwony silikon. Najlepiej, jeśli drzwiczki są wyjęte i leżą płasko na stole. Zamontować i palić można już po kilku godzinach.

    Drzwiczki wkładu kominkowego (wedle pomiarów jakie robiłem) nigdy nie są gorętsze niż 250-300 st. Silikon WT spokojnie je wytrzymuje. Wklejając nie można przedawkować ilości; tylko tylko.

    Jeśli się Pan skusi, proszę o opinię.

  62. El Viejo said

    Ad 61

    Na pewno się skuszę. Znam czerwony silikon i pomysł mi się podoba. Dzięki!!!!

Sorry, the comment form is closed at this time.