Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tajne ministerstwa PiS-u. Rządowe resorty niechętne do ujawniania swoich wydatków.

Posted by Marucha w dniu 2017-02-17 (piątek)

Ustalenia Jana Kunerta są co najmniej zaskakujące. Ponad 2 tygodnie temu zapytał on 23 ministerstwa i instytucje publiczne o rejestry umów cywilno-prawnych. Informacje na temat wydatków z pieniędzy podatników, o ile nie dotyczą tajemnic państwowych, są informacjami publicznymi i każdy obywatel ma prawo je poznać.

Niestety, inaczej uważa spora część obecnej administracji rządowej. Wykazy umów udostępniło jedynie 5 ministerstw. W przypadku 4 resortów nastąpiła oficjalna odmowa, a kolejnych 9 w ogóle nie odpowiedziało.

Prawo do informacji publicznej, a taką z pewnością są rejestry umów cywilno-prawnych zawieranych przez ministerstwa i instytucje administracji rządowe, może być ograniczane tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Nie wyobrażam sobie, by jakieś ministerstwo miało nie udostępniać tych informacji w zakresie nie naruszającym tajemnic państwowych, tym bardziej, że chodzi tutaj o pieniądze zebrane od obywateli w podatkach. Niezależnie od tego kto rządzi i z jakiej opcji pochodzi, informacje na temat wydatków jakich dokonuje władza muszą być maksymalnie jawne. W tej kwestii musi funkcjonować daleko idąca transparentność.

W tym kontekście co najmniej zaskakujące są ustalenia Jana Kunerta – dziennikarza Polsatu i portalów politykawarszawska.pl czy bezkompromisowo.pl.

Ponad 2 tygodnie temu wysłał on 23 ministerstw i instytucji publicznych wniosek o udostępnienie rejestrów umów cywilno-prawnych zawieranych od momentu przejęcia władzy przez PiS.

Wykazy na temat wydatków za publiczne pieniądze udostępniło jedynie 5 ministerstw.

W przypadku 3 ministerstw (Min. Edukacji Narodowej, Min. Finansów oraz Min. Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej) oraz Kancelarii Prezydenta RP nastąpiła oficjalna odmowa udzielenia informacji [no i co nam Pan zrobi? – admin]. Kolejne 9 ministerstw i instytucji w ogóle nie odpowiedziało w terminie 2 tygodni. Z kolei Min. Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Kancelaria Senatu poprosiły o przedłużenie terminu na sporządzenie odpowiedzi.

Jan Kunert zapowiedział na twitterze, że niebawem ujawni zastosowane przez ministerstwa i Kancelarię Prezydenta RP uzasadnienia dla odmów.

Nie będę ukrywał, iż jestem bardzo ciekawy, co takiego stanęło na przeszkodzie sporządzenia wykazu umów cywilno-prawnych, których realizację finansowano z pieniędzy podatników…

Źródło: Jan Kunert (twitter.com)
Wpis z dnia 15/02/2017
http://niewygodne.info.pl

komentarzy 8 to “Tajne ministerstwa PiS-u. Rządowe resorty niechętne do ujawniania swoich wydatków.”

  1. Romanus Minutus said

    Odmowa powinna nastąpić w drodze decyzji administracyjnej. Decyzję o odmowie udostępnienia informacji publicznej można zaskarżyć do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Decyzja powinna zawierać uzasadnienie.

  2. Listwa said

    PKB robią żeby gospodarka rosła. Opozycja też chce zeby PKB rósł.

    Ciekawe ile wydaja, ale tez komu idzie i za co?

  3. Poziomka said

    Jeśli ktoś sądzi, że PiS to partia zbawienia to jest delikatnie mówiąc głupi.

  4. watazka said

    Niech tylko podadza, ile wydaja na wojny i militaria a ile na edukacje i lecznictwo.

  5. Re: 3 Poziomka

    Prosze laskawie ze swoimi objawieniam rowniez podzielic sie z p. Chojeckim I M.Kowalskim (upartych)… Oni wychwalaja pod niebiosa macierwiczow I amerykanskich najemnikow „zagniezdzonych” pod granica (lub przy granicy) Federacji Rosji uparcie twierdzac,ze Rosja na nas (na Polske) napadnie…

    A co by Rosja chcialaby ukrasc,jak nas juz dawno zydzi okradli, przemysl sprzdali, stocznie zdemontowali, kopalnie pozamykali… No chyba ze ma „chrapke” na lasy, ktore zydostwo jeszcze nie sprywatyzowalo…z F-16, ktore stoi w hangarach (za 80 miliardow) z braku czesci I ofsetu (z rakietami bez sterownikow)….

    ========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  6. JerzyS said

    Tradycje walki w II RP z Kasą Chorych

    za książką Harusewicza

    Mieczysław Harusewicz, Za carskich czasów i po wyzwoleniu. Jan Harusewicz. Wspomnienia – dokumenty, Londyn 1975

    urywek z
    rozdział

    XXIV. LEGENDA A RZECZYWISTOŚĆ

    „Wspomnianym dokumentem jest stenogram z plenarnego posiedzenia Sejmu [6] z wyżej wymienionej daty. Podaję z niego ważniejsze wypisy z przemówienia posła Harusewicza, wygło­szonego w czasie dyskusji nad budżetem Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej:

    … Proszę Panów, niedawno p. Minister Pracy przyjął de­legację pracowników miejskich, przedstawicieli liczby niema­łej, bo wynoszącej około 2 000 pracowników, do których wyrzekł p. minister bardzo klasyczne słowa — sądzę, ze powinno się je upamiętnić w stenogramie: ,Ja Panom nie mam nic do powie­dzeniaMinister zasłania się tem, że ustawa, która w tej chwili działa, jest tej treści, że zarząd Kasy Chorych może so­bie na posiedzeniu 7 stycznia 1927 roku postanowić, że pewna ilość pracowników powinna być przymusowo włączona do tych, którzy korzystają z usług i dobrodziejstw tej Kasy Chorych. Mu­szę ^przyznać, że p. minister Jurkiewicz ma bardzo prymitywne pojęcie o tem, co powinien robić minister Pracy i Opieki Społe­cznej. JaJcto? Więc ustawa Kasy ma we wszystkich kierunikaoh w różnych działach swoich nadzwyczajne braki, a p. Minister Pracy i Opieki Społecznej nie przykłada ręki do tego, żeby tę ustawę jak najprędzej zmienić. Lecz nie *dziwię się wcale temu, bo przecież p. minister należy do gabinetu, w którym wogóle takie poglądy, taki brak odpowiedzialności za losy danego re­sortu, który się wzięło na swoje barki, jest rzeczą prawne po­wszechną. Jeżeli przypomnę, że p. wicepremier, który wziął na siebie kierownictwo Rady Ministrów, może wyrazić się publi­cznie o Obozie Narodowym, że według jego przekonania, Obóz Narodowy smuciłby się, gdyby gospodarcze położenie naszego kraju poprawiło się przy tym rządzie, to ja sądzę, że mam pra­wo powiedzieć, że tak wielkiej ignorancji co do obozów politycz­nych i co do sił, działających w społeczeństwie trudno znaleźć.

    Jeżeli jeszcze przypomnę, że p. Minister Spraw Wewnętrz­nych powiedział, że go nie interesuje wcale tak ważny dział państwowego zarządu jak samorząd, to zrozumiemy jak p. Mi­nister Pracy i Opieki Społecznej może sobie pozwolić na to, żeby owej delegacji, proszącej go o ratunek przed przymuso­wym ubezpieczeniem w Kasie Chorych, powiedzieć: „cóż, pro­szę Panów, ja właściwie Panom nie mam nic do powiedzenia

    Interesującym jednak jest ten zarząd Opieki Społecznej: robotnicy, ludzie pracujący, którymi właśnie powinien się opie­kować Minister Pracy i Opieki Społecznej, uciekają od Kasy Chorych jak od jakiejś zarazy, jak od jakiejś choroby i bloku­ją się znowu z drugim zespołem robotników pracujących na ko­lejkach podjazdowych. Panowie, którzy interesują się tą spra­wą, zechcą zapoznać się bliżej z treścią przemówień tych ro­botników, którzy brali udział w protestacyjnych zebraniach. Jest to dziwne pojmowanie tego, co to jest ustawa. W każdej ustawie poza formalną stroną jest duch ustawy.
    Duch ustawy o zabez­pieczeniu na wypadek choroby polega na tym, aby dać pracow­nikowi jak najlepszą opiekę lekarską za jak najniższą opłatą.
    Tymczasem zjawia się delegacja i składa taką deklarację:

    „my mamy za cenę trzykrotnie mniejszą zupełnie dobrą i zadowala­jącą opiekę lekarską
    i prosimy uprzejmie p. Ministra, aby ze­chciał zająć się tern,
    aby nam nie pogarszano tej opieki, jaką mamy w tej chwili” …

    … Przypominam sobie wypadek, że w Wyszkowie, w fa­bryce robotniczo-spółdzielczej przed niejakim czasem także bu­rzono się dlatego, że pracowników tej fabryki wciągano do kas chorych …
    Ale czemu się to dzieje, dlaczego te zjawiska miały miejsce?

    Właśnie dlatego, że kontrola, nadzór i nowelizacja ustawy, które całkowicie należą do Ministra Pracy i Opieki Spo­łecznej,
    są traktowane jako rzeczy, które nie nadają się do roz­ważania. Istotnie, na tym gmachu, gdzie istnieje Ministerstwo’ Pracy i Opieki Społecznej, należałoby napisać: „noli met ang er e”, — nie ruszaj mnie, mnie jest dobrze z tym kwietyzmem i spokojem.
    Bo jak wygląda cała ta działalność?
    Nic twórczego, nic w zastosowaniu do życia: gdzie indziej, na za­chodzie, rozważana jest sprawa pracy w stosunku do obowiąz­ków względem państwa i do wielkich jego zadań, a u nas, mówię

    0 Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej, u nas tymczasem
    „młynek na strudze obraca plewy swoje i cudze”. T
    en stary dwu­wiersz muszę dziś istotnie zastosować do Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej.

    Ale są rzeczy jeszcze „lepsze”. Nie wiem, czy Wysoka Izba wie, a przynajmniej ci z Panów, którzy interesują się tym dzia­łem, że zdarzają się zjawiska, których nie można inaczej naz­wać, jak składaniem pewnego haraczu, pewnego okupu dla Kas Chorych, aby tylko jak najdalej być od tego „dobrodziejstwa”.

    Urzędnicy Banku Polskiego — jak mnie informowano
    — mają bardzo dobrze urządzoną opiekę lekarską i chcąc się uwolnić od przymusowego włączenia do Kasy Chorych,
    składają okup tejże Kasie Chorych, żeby tylko do nich się nie wtrącano,
    przyczem wysokość tego okupu odpowiada różnicy, jaka jest między kwo­tą,
    którą urzędnicy Banku Polskiego musieliby płacić do Kasy Chorych a tą,
    którą Bank Polski wydaje na swoją opiekę le­karską.

    Ten przykład już jest tak zdumiewający, tak nie­samowite robi wrażenie, że istotnie to jedno wskazuje,
    jak nie­zdrową pod względem społecznym rolę odgrywa u nas Ka­sa Chorych w tej postaci, w jakiej dziś istnieje.

    Chcę się za­strzec: ja utrzymuję, że Kasa Chorych,
    która w idei samej nie­wątpliwe dobrą ma myśl, dzięki specyficznemu u nas wprowa­dzeniu jej w życie,
    dzięki tym warunkom, o których poprzedni mówca mówił,
    stała się instytucją, która tylko złe wrażenie wśród społeczeństwa wywiera.

    Proszę Panów, dlaczego to się dzieje?
    Ten przerost admi­nistracji zawsze prowadzi, bo to jest rzeczą naturalną,
    do róż­nych nadużyć natury pieniężnej, natury moralnej. Istotnie nie ma tygodnia,
    żebyśmy nie czytali w pismach, że tu, to tam, to ówdzie w Kasie Chorych
    porobiono* nadużycia, przeważnie o cha­rakterze pieniężnym.”

    ===========================================================
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Harusewicz
    Jan Harusewicz
    Jan Harusewicz
    Harusevich Jan2.jpg
    Data i miejsce urodzenia 9 stycznia 1863
    Łomża
    Data i miejsce śmierci 17 września 1929
    Warszawa
    Poseł I kadencji Sejmu (II RP)
    Okres od 5 listopada 1922
    do 26 marca 1928
    Przynależność polityczna Związek Ludowo-Narodowy
    Harusevich Signature.jpg
    Commons Multimedia w Wikimedia Commons
    Grób Jana Harusewicza na Starych Powązkach w Warszawie

    Jan Harusewicz (ur. 9 stycznia 1863 w Łomży, zm. 17 września 1929 w Warszawie) – polski lekarz i polityk.
    Życiorys

    Był synem Szymona (naczelnika urzędu skarbowego) i Leokadii z Zielińskich.

    W 1881 ukończył Gimnazjum Klasyczne w Łomży a następnie, w 1887, Wydział Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. W tym samym roku wziął udział w powołaniu w Krakowie Związku Młodzieży Polskiej „Zet”. W 1888 został przyjęty do Ligi Polskiej. Po przekształceniu jej w 1893 w Ligę Narodową został członkiem Rady Naczelnej Ligi.

    W 1888 przyjął stanowisko lekarza powiatowego w Ostrowi Mazowieckiej. Rozpoczął tu tajną pracę narodową. W 1905 był jednym z założycieli Towarzystwa Polskiej Macierzy Szkolnej[1]. Był inicjatorem tworzenia sieci kół tajnej oświaty; dzięki niemu powołano w Ostrowi Koła Polskiej Macierzy Szkolnej i Miłośników Sceny Polskiej. Był inicjatorem powstania w mieście licznych stowarzyszeń. Kolportował wydawnictwa narodowe. Dużo publikował (pod ps. „Jerzy Wrewicz”), m.in. w „Gazecie Warszawskiej” i „Przeglądzie Wszechpolskim”. Jego teksty dotyczyły głównie samorządności Królestwa; propagowały nacjonalizm.

    Jan Harusewicz pełnił funkcję komisarza Ligi Narodowej na ziemię łomżyńską. Jego najbliższymi współpracownikami byli Ludwik Mieczkowski i Jan Dołęga-Zakrzewski. W 1906 wypłynął na szerszą scenę polityczną zostając posłem do rosyjskiej I Dumy. Następnie zasiadał w II, III i IV Dumie, będąc w ostatniej z nich (do 1917) prezesem Koła Polskiego. Był zwierzchnikiem Koła Okręgowego łomżyńskiego Towarzystwa Oświaty Narodowej[2].

    W odpowiedzi na deklarację wodza naczelnego wojsk rosyjskich wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza Romanowa z 14 sierpnia 1914, podpisał telegram dziękczynny głoszący m.in., że krew synów Polski, przelana łącznie z krwią synów Rosyi w walce ze wspólnym wrogiem, stanie się największą rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich[3].

    W 1915 został członkiem Komitetu Narodowego Polskiego. Był wówczas także członkiem Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego w Rosji[4]. Członek Rady Polskiej Zjednoczenia Międzypartyjnego[5]. Po przeniesieniu Komitetu do Paryża, w 1918, był jego przedstawicielem na Szwecję i Finlandię.

    W 1920 wrócił do Polski. W 1922 został wybrany do Sejmu I kadencji z listy Związku Ludowo-Narodowego. Był wiceprezesem klubu. Należał do wewnętrznych organizatorów polityki obozu narodowego.

    Zmarł 17 września 1929 w Warszawie. Pochowany został na warszawskich Powązkach.
    Przypisy

    Józef Stemler, Dzieło samopomocy narodowej. Polska Macierz Szkolna 1905–1935, Warszawa 1935, s. 39.
    Tadeusz Wolsza, Towarzystwo Oświaty Narodowej (1899–1905), w: „Kwartalnik Historyczny”, 1987, nr 2, s. 91.
    Kazimierz Władysław Kumaniecki, Zbiór najważniejszych dokumentów do powstania państwa polskiego, Warszawa, Kraków 1920, s. 30.
    Mariusz Korzeniowski, Struktura organizacyjna i początki działalności Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego w Rosji w 1915 r., w: Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio F, Historia Vol. 46/47 (1991/1992), s. 349.

    Ludwik Bazylow, Polacy w Petersburgu, Warszawa 1984, s. 430

    Bibliografia

    Jan Harusewicz, Polski Słownik Biograficzny, tom IX, Wrocław-Warszawa-Kraków 1960–1961
    Jan Harusewicz. Lekarz i polityk, pr. zb., Warszawa 1935

    Mieczysław Harusewicz, Za carskich czasów i po wyzwoleniu. Jan Harusewicz. Wspomnienia – dokumenty, Londyn 1975

    Adam Dobroński, Dzieje Ostrowi Mazowieckiej do 1914 roku, Ostrów Mazowiecka 2007
    Stanisław Kozicki, Historia Ligi Narodowej (okres 1887–1907), Myśl Polska, Londyn 1964
    Ostrów Mazowiecka. Z dziejów miasta i powiatu, pr. zb. pod. red. S. Russockiego, KiW, Warszawa 1975

  7. Poziomka said

    @ 5
    Panie Jaśku, no i dlatego napisałem, że kto wierzy w PiS jest głupi – dotyczy to też Chojeckiego i Kowalskiego. Zadne objawienia nie są tutaj potrzebne..

  8. Arni said

    Re: Jasiek z Toronto
    Rosja napadnie na nas, by zapłacić bankierom dług jaki „polskie” rządy zaciągają co roku. Nota bene z roku na rok coraz większe.

    Re: Poziomka
    „kto wierzy w PiS jest głupi” to jest mocne uproszczenie. Powinno być – kto wierzy w jakąkolwiek partię jest idiotą, niespełna rozumu lub fanatykiem.
    Przepraszam, zapomniałem o pociotkach, którzy za ciepłe posadki zawsze będą wychwalać te mafijne grupy.

Sorry, the comment form is closed at this time.