Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Łzy robotnicze

Posted by Marucha w dniu 2017-02-18 (sobota)

Komentarzy 19 to “Łzy robotnicze”

  1. AniaK said

    Powodzi łez robotniczych w tym kraju aż trudno sobie wyobrazić. Piękny wiersz….

  2. RomanK said

    Dotad nie ma Wolnej Polski.

    .dopuki Media Polskie nie rozpoczna dnia i nie zakoncza poezja Lusi Oginskiej- Filipskiej!

    Po tym poznacie Wolnosc!

  3. Joannus said

    Pani Lusia to brylant na tle polskiej poezji współczesnej

  4. EyWey said

    „..kamienne łzy…już jej nie ma..„ genialna uduchowiona muzyka na papierze dla wszystkich Polaków.

    NOble dla tych co to powodują i takich tam..

  5. Peryskop said

    Łzy zawsze i wszędzie były i są skutkiem niesprawiedliwości, krzywdy i bólu. W nawiązaniu do Pizza-gate – przypomnienie :

    Miała 6 lat, gdy matka ją sprzedała.
    „W klubach dzieci traktowano jak przedmioty”

    – Mam na imię Anneke Lucas. Jestem mamą i bizneswoman. Jestem też ofiarą handlu dziećmi – zaczyna swoją opowieść Belgijka. Tuż po 6. urodzinach została sprzedana siatce pedofilii. Wśród oprawców były elity, członkowie belgijskiego rządu. Tylko jeden człowiek został skazany.

    – W klubach, gdzie królował alkohol i narkotyki, dzieci traktowano jak przedmioty. Bardzo wartościowe. Wykorzystywano je, ale byli też tacy ludzie, którzy je mordowali – opowiada Anneke Lucas, jedna z kobiet, które zgodziły się opowiedzieć swoją historię w ramach projektu „Real Women, Real Stories” („Prawdziwe kobiety, prawdziwe historie”) zainicjowanego przez organizację Global Citizen, która zajmuje się nagłaśnianiem podobnych historii i pomaganiem kobietom dookoła świata.

    Anneke dorastała w Belgii, w rodzinie dalekiej od normalności. W 1969 roku matka sprzedała ją handlarzom ludźmi. – Woziła mnie z miejsca, na miejsce. Trafiłam do siatki pedofilii, którą kierował jeden z belgijskich ministrów. Jego klientami byli członkowie elity. Wśród nich rozpoznawałam ludzi z telewizji. Nikt nie uwierzyłby w to, co się tam działo – wspomina.

    Jej opowieść przypomina scenariusz prawdziwego horroru. Opowiada o orgiach i gwałtach, których świadkami były dzieci. Któregoś wieczoru wykrzyczała, że o wszystkim powie policji, komuś w szkole. Jeden z mężczyzn zabrał ją do piwnicy i pokazał ciało zamordowanej dziewczyny. Miała siedzieć cicho.

    – W tygodniu musiałam chodzić do szkoły jak inni rówieśnicy. Byłam wstydliwa, miałam kilku znajomych. Czasem na lekcjach odpływałam, dzieci śmiały się, że nie potrafię potem odpowiedzieć na pytanie. W szkole byłam nikim. W domu nikogo nie obchodziłam. Więcej uwagi dostawałam od tych mężczyzn. Trochę podobało mi się wtedy to uczucie, że jestem dla nich piękna. To była jedyna pozytywna rzecz w moim życiu. Trzymałam się tego, jak tratwy przed utonięciem we wstydzie i nienawiści do samej siebie – mówi.

    Tamtej nocy miałam zginąć

    Miała 10 lat, gdy trafiła pod „opiekę” 20-letniego mężczyzny. Któregoś dnia wykrzyczała mu, że nie chce więcej uczestniczyć w „spotkaniach”.

    – Zaczynał się najbardziej intensywny dla mnie czas, w którym chciałam być kochana, zrozumiana, a byłam coraz częściej wykorzystywana przez jednego człowieka. Rok później stwierdził, że już nie jestem przydatna, że sieć mnie nie potrzebuje, więc trzeba się mnie pozbyć. Wtedy zaczęły się tortury. Stał nade mną, patrzył i śmiał się. Przypalano mnie papierosami, potem przywiązano do stołu. Mężczyzna, który mnie torturował, był obrońcą w sprawie Dutrouxa, w słynnym procesie z 1996 roku, który miał rozbić siatkę pedofilii w Belgii. Tamtej nocy miałam zginąć. Przeżyłam, bo jakiś młody chłopak zlitował się nade mną i wytargował, że nie będzie współpracował z policją w zamian za to, że mnie wypuszczą. Ja przeżyłam, on nie. Miałam nikomu nie opowiadać o tym, co działo się w tych klubach. 40 lat minęło od tamtych wydarzeń – opowiada Anneke.

    Sprawa Dutrouxa, o której wspomina, wstrząsnęła belgijską opinią publiczną. Mark Dutroux był mechanikiem i ojcem dwójki dzieci. Po kilku rozwodach zajął się kradzieżami, handlem narkotykami i porywaniem dzieci. W swojej posiadłości w Marcinelle niedaleko Charleroi zbudował kompleks piwnic, w których przetrzymywał porwane maluchy. W lutym 1986 roku został aresztowany za gwałt na czterech dziewczynkach. Dwa lata później skazano go na 13 lat pozbawienia wolności, ale w 1992 roku wypuszczono go za dobre sprawowanie. Doniosła na niego matka, która podejrzewała, że znów przetrzymuje w swoim domu dzieci.

    Trafił do psychiatry, który przepisał mu jedynie proszki nasenne i psychotropy. Tabletki te podawał niedługo później swoim ofiarom. Do aresztu trafiał jeszcze dwukrotnie. W 1996 roku Dutroux sam powiedział policji, gdzie powinni szukać ciał porwanych przez niego dziewczynek. W jego domach znaleziono setki taśm z pornografią dziecięcą.

    Policjanci przez lata byli prawdopodobnie przekupywani przez Belga, potem pojawiły się informacje o jego związku z siatką pedofilii, której ofiarą padła właśnie Anneke. Ze względu na to, że w orgiach mieli uczestniczyć prominentni politycy, sprawy Dutrouxa nikt nie chciał dotykać. Prawdziwy proces rozpoczął się dopiero w 2004 roku, a pedofila skazano na dożywocie. Tylko on poniósł karę.

    Wybaczyć, zrozumieć i współczuć tamtym

    – Całe ciało mam w bliznach. Każda przypomina mi o tych wszystkich potwornych historiach. To trwało 5 lat. Byłam bita i gwałcona. Policzyłam to wszystko. Gwałcono mnie 6 godzin tygodniowo. W sumie 1760 godzin horroru – mówi Anneke.

    Lucas uciekła z kraju. Mieszkała w Paryżu i Londynie, w 1985 roku trafiła do Nowego Jorku. Tam studiowała w American Film Institute Conservatory. Po kilku latach zaczęła praktykować jogę i ufundowała pierwszą organizację, która pomagała leczyć traumę poprzez praktykę jogi. Pracowała z kobietami, ofiarami przemocy domowej i studentami. Od 2011 roku we współpracy z rządem organizuje lekcje jogi dla więźniów.

    – Myślałam, że spotkam psychopatów, a w więzieniach poznałam dobrych ludzi. Pokazuję im, że jest w życiu też inna droga. Pierwszy raz czuję się naprawdę potrzebna, widzę, że moja praca komuś pomaga. Wielokrotnie udało się nam wyciągnąć ludzi z głębokiej depresji – przyznaje Anneke.

    Dziś prowadzi także grupę wsparcia dla kobiet, którym udało się uciec od handlarzy żywym towarem. Ma męża i dwójkę dzieci. Dopiero teraz zgodziła się opowiedzieć o swojej historii ze szczegółami. Kończy też książkę o swoich przeżyciach – „Seeds Beneath the Snow: Post Traumatic Growth and Purpose in Dark Times”.

    – Ci uzależnieni od władzy, światowi przywódcy, skorumpowani politycy, którzy wykorzystują dzieci, sami nimi są. Nigdy nie dorośli, ale teraz mają władzę i zrobią wszystko, by nigdy nie czuć upokorzenia. Byli wykorzystywani, teraz sami to robią z zemsty. Te dzieci, które to przeżyją, podobnie jak ja, mogą tylko nauczyć się wykorzystywać swoją siłę, by o tym zapomnieć. I co najważniejsze, wybaczyć, zrozumieć i współczuć tamtym – dodaje Anneke.

    http://kobieta.wp.pl/miala-6-lat-gdy-matka-ja-sprzedala-w-klubach-dzieci-traktowano-jak-przedmioty-6074096312164993a

  6. Isia said

    … Pani Lusiu … to wstrząsający wiersz … dla nas, Polaków …

  7. Za tych Polaków, którzy odebrali sobie życie po 1989-tym…

  8. Lara said

    Kto dziś myśli o robotniczych sercach, łzach? Kto myślał kiedyś? Kto je naprawdę zna?
    Podziękowania dla Pani Lusi za ten piękny wiersz.

  9. ENKI said

    Dziękuję Pani Lusi Ogińskiej za prawdę w poezji

    Ja, stara gminna nauczycielka od polskiego, wiem dobrze, jak bardzo młodzi kochają prawdę w poezji.
    Przepisują wiersze do zeszytów, pokazują przyjaciołom, dzielą się i powtarzają słowa wyrażające ich myśli i uczucia.
    A wcale nie pamiętają tych „powynagradzanych”, zawiłych i modnych.
    Zapewniam Panią, że to Pani zostanie w naszych sercach i pamięci, obok „Poloneza” Ogińskiego.
    I to właśnie Pani jest cząstką Polski, która nie przeminęła.
    A Pani wiersze to iskry, rozpalające ogniska polskości w ludziach, nie tylko w Polakach.
    Ale wielkim cudem poezji, wywołanym przez Ducha Świętego, jest sama Pani Osoba, imię i nazwisko,
    niepowtarzalna postać, Los i dzieło, Wasza rodzina.
    Polska nie przepadła, dopóki są tacy, jak Pani Polacy.
    Pani wiersze napominaja i zobowiązują, by każdy z nas czuł się odpowiedzialny za Polskę.

    To dzięki Pani twórczości ja wierzę, że do polskiej szkoły powróci tradycja i wartości nadające sens życiu
    i wrócą bohaterowie – ludzie pracy, o których Pani przypomniała.

  10. Rick said

    Ad. Peryskop
    Takich historii są tysiące. Czy mamy z powodu każdej z nich płakać ?
    Należy rozróżnić historię pogan, których spotkało to nieszczęście. Również tych, którzy nie są naszymi braćmi bliskimi a dalekimi, bo nie tylko nie są naszą rodziną, ale też nie są Polakami. Nie są pewnie też katolikami, bo chociaż jedno słowo na ten temat by padło. Za to padło inne -joga, obca naszej cywilizacji łacińskiej, przyjazna hinduizmowi -religii Szatana. Czy można jogę przystosować i oderwać od religii katolickiej ? Z tego co wiem- to nie,ale może się mylę. Choć w tych sprawach przewidywanie najgorszego jest najbardziej prawdopodobne.
    Zatem jest to cierpienie i okaleczenie moralne bez rozwiązania w religii katolickiej.
    Przestańmy wreszcie się litować nad tymi, którzy nie chcą swego cierpienia przekuć w wiarę.
    Czy nie wie Pan,że i dusze potępione cierpią bardzo ?
    Może zatem nad nimi tez sie ulitujemy kwestionując wyrok Sądu Bożego ?
    Czy nie wie Pan, że ci cierpiący tak nienawidzą Prawdy, że gotowi są cierpieć wieczność, aniżeli uznać swoją grzeszność ?
    Tak i ten łzawy przypadek jest o tym jak bardzo można nienawidzić Prawdy, nie zważając w istocie na swe cierpienie.
    Widzę w tej interpretacji zamach na siłę Prawdy. Ten zamach polega na tym,że ktoś próbuje wmówić nam że cierpienie ludzkie jest największym złem. A to kłamstwo judeoperfidne. Bo największym złem jest prowadzenie swej duszy drogą potępienia.
    Ta interpretacja to kult człowieka a więc religia Szatana.
    Przestrzegam bardzo przed traktowaniem cierpienia jako najwyższego zła ! Bo nawet śmierć ludzka nie jest tym złem. To wszystko cielesne. Ciało się męczy albo umiera, lecz nie o ciało powinniśmy się troszczyć ale o duszę własną i bliskich !

  11. Rafal C. said

    Ad10.
    Jest pan znawca boskich zamiarow? Ja nie jestem. I przede wszystkim, zapytam o to tak jak to uczynil
    Pilat z Pontu: Coz jest prawda?, kiedy sadzil Chrystusa. Odpowiedz nie pozostawia watpliwosci: Nie
    chodzi o pseudo-filzoficzne brednie. Chodzi o fakty. A ktos kto pozwala sobie uznawac cierpienie ludzkie
    jako etap do zbawienia dopuszcza owo cierpienie jako konieczny warunek do tegoz zbawienia.
    Przeciez to czystej wody idiotyzm!
    Nie ma w tym ani krzty nauki Chrystusa.

  12. Peryskop said

    Re 11
    Rafał, gratuluję nosa, bo tym „boskim” megalomanem jest filozofina z KUL, spec od ojbawień i zwodzeń zbawicielskich :

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/08/wolne-tematy-15-2017/#comment-652165

  13. Lily said

    Na tym wszystkim,najlepiej wyszli KOROWCY,
    na plecach robotnikow,ktorych „mieli podobno”
    chronic.”Po owocach,ich poznaci”.

  14. Ad. 13

    „Po owocach ich poznacie” – to potrafi każdy głupi. Musimy rozpoznawać przeciwnika zanim on szkody narobi. A nie po fakcie.

  15. NICK said

    Pani Lusia.
    Po prostu Pani Lusia.

    Przykry osąd acz prawdziwy.

    Lusia Pani WYPEŁNIA swe artystyczne, obrazowe, poetyckie, zadania wobec resztek Polski, dokumentując na swój sposób kondycję czasów obecnych.

    Taka Jej rola.

    A Wy?
    (Bo jeśli chodzi o mnie to jestem tu samo określony dość jasno.)

    [rok 2000; niektórzy to wtedy jeszcze nie zauważali…]

  16. NICK said

    „Przykry osąd acz prawdziwy.”
    Tyczy wiersza, oczywiście.
    [do siebie i wobec]

  17. Re: 2 RomanK.

    Panie Romku, jesli nie poznamy Boga (w slusznej wiekszosci nie chcemy poznac), to w jaki sposob poznamy ze jestesmy wolni???.
    =====================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  18. RomanK said

    Ze co ???panie Jasiu?????…wie pan???….. co sie panu bajdurzy???? Good luck:-)))))

  19. http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/przetarg-na-smiglowce-dla-polskiej-armii,106,0,2266218.html//

    NOWY PRZETARG NA ŚMIGŁOWCE. ZWIĄZKOWCY Z PZL ŚWIDNIK: DALIŚMY CARTE BLANCHE RZĄDOWI I LOKALNYM WŁADZOM.
    *****
    Ale mnie Związkowcy WYKANTOWALI. oddali mój Aerobus Tuskowi, który sprzedał go ze ŚWIDNIKIEM mafii sycylijskiej, która Świdnik ZLIKWIDOWAŁA.
    W Komentarzach czytamy, że Polsko-ukraiński śmigłowiec MACIEREWICZ miał powstać DO ROKU 2050 – kiedy Ukrainy i Polski NIE BĘDZIE.

Sorry, the comment form is closed at this time.