Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bez złudzeń dla „nowych” Stanów Zjednoczonych

Posted by Marucha w dniu 2017-02-22 (środa)

Problem ze Stanami Zjednoczonymi to nie jest kwestia tego czy innego prezydenta (a już na pewno nie z duopolu Demokraci – Republikanie), ani tego w imię jakich „wartości” i z kim dany prezydent będzie bombardował ludność cywilną.

Dla oceny roli USA na świecie, jest bez znaczenia czy mordowani są Sunnici, Serbowie czy Filipińczycy.

To co decyduje o konieczności bycia (co najmniej) „nieamerykańskim” to fakt, iż obywatele USA opierają swój poziom życia na niespotykanej w historii eksploatacji biedniejszych narodów.

Aby zrozumieć skalę tego procederu, należy zdać sobie sprawę, że blaknie przy tym nie tylko Cesarstwo Rzymskie, ale także, niedoścignione w swoim czasie, Imperium Brytyjskie.

Czasami zastanawiamy się, na ile dotyczy to także Europy, ale Stary Kontynent utracił tą pozycję niedługo po II wojnie światowej (kryzys sueski był momentem przełomowym) i obecnie jest raczej klientem Waszyngtonu oraz odcina kupony od ery kolonializmu poprzez potencjał produkcyjny, tańsze surowce czy zaawansowanie technologiczne.

Nie umywa się to jednak do USA, którego flota pilnuje „interesów” na… całym globie! Nie chcę przez to powiedzieć, że popieram trzecioświatowy maoizm, ale trzeba być istotnie ślepym by nie widzieć, że poziom życia amerykańskiego konsumenta odzwierciedla biedę Kolumbijczyków, Somalijczyków czy Arabów pod reżimem Saudów.

Wobec tego mam problem np. z takim Bernie Sandersem, który obiecywał Amerykanom więcej socjalu bo wiem, że ten socjal miałby źródła w łupieniu kolejnych ludów na świecie.

Zgodnie z wymogami kapitalizmu – imperium nie może cofnąć się do wcześniejszego poziomu eksploatacji, musi się rozwijać. Dlatego trzeciorzędną dla oceny USA pozostaje kwesta poziomu życia ich obywateli.

Tomasz Jankowski
http://pikio.pl

Panie autorze, ludność cywilną ktoś przecież musi bombardować, no bo jakże by inaczej? Więc niech już robi to najlepiej USA.
Admin

Komentarzy 5 to “Bez złudzeń dla „nowych” Stanów Zjednoczonych”

  1. adsenior said

    Podobnie rozwijają się szkopi, też kosztem sąsiadów z Europy a szczególnie z UE.

  2. Peryskop said

    Zwyrodnialstwo ludobójcze po pół miliarda za sztukę !

    http://tech.wp.pl/b-21-raider-nowa-wersja-najpotezniejszego-bombowca-swiata-6093505189000321g

    B-21 Raider – nowa wersja najpotężniejszego bombowca świata

    Ten samolot będzie bardzo groźny
    Armia USA postanowiła rozpocząć proces wymiany floty swoich bombowców strategicznych. Modelem, który niebawem wejdzie na stan uzbrojenia, będzie samolot B-21 Raider. To znacznie ulepszona wersja B-2 Spirit, do której nowa maszyna jest łudząco podobna. Choć zdecydowana większość parametrów technicznych jest tajna, to jednak coś już wiemy.

    Armia USA podjęła decyzję o wymianie swojej floty bombowców B-1, B-2 i B-52. Średni wiek maszyn B-1 i B-2 sięga 27 lat, a B-52 to ponad 50 lat. Ta ostatnia maszyna znajduje się na stanie wojska od roku 1955, a to oznacza, że jest już wyjątkowo przestarzała. Planowane wycofanie ich ze służby ma nastąpić na początku lat 40. XXI wieku. To właśnie z tego powodu dostawy najnowszego samolotu mają rozpocząć się już w roku 2020 i trwać sukcesywnie do roku 2040. Wojsko planuje zakupić początkowo od 80 do 100 maszyn, w dostawach podzielonych na pięć transz. Docelowo mówi się jednak o nawet 175-200 egzemplarzach mających wejść do czynnej służby.

    Bombowce wciąż są potrzebne
    Czy w dobie zaawansowanych dronów, rakiet balistycznych i pocisków kierowanych potrzebne są jeszcze bombowce? Siły powietrzne twierdzą, że tak. Drony wciąż mają zbyt mały udźwig i nie nadają się do wykonywania nalotów bombowych. Użycie rakiet jest natomiast zbyt drogie, aby poświęcać drogi sprzęt do zbombardowania np. dużych obszarów miejskich. Stąd właśnie decyzja Pentagonu o zakupie zupełnie nowych maszyn.

    Co będzie potrafiła nowa maszyna?
    B-21 Raider kształtem przypomina znany większości osób bombowiec B-2. Konstrukcja latającego skrzydła z ukrytymi w kadłubie silnikami znacząco zmniejsza echo radarowe i podnosi właściwości Stealth maszyny. Jest to jednak konstrukcja, która jest bardzo trudna w pilotażu. Lotem obecnie użytkowanych B-2 steruje praktycznie w całości komputer, bez którego maszyny nie byłyby w stanie utrzymać kierunku lotu czy manewrować. Eksperci oceniają zatem, że wzrost mocy obliczeniowej procesorów przełoży się na to, iż przynajmniej część nowych bombowców będzie mogła działać całkowicie autonomicznie, tak jak obecnie drony Predator. Przedstawiciele armii zaprzeczają jednak tym doniesieniom twierdząc, że chcą, aby na pokładzie zawsze znajdował się człowiek. Z drugiej strony chwalą się, że maszyna będzie w pełni dostosowana do współpracy z systemami bezzałogowymi. Generał Robin Rand w wywiadzie dla „Defensetech” stwierdził enigmatycznie, że nawet jeśli B-21 będzie w przyszłości zdolny do samodzielnych akcji, to i tak lepiej, aby na jego pokładzie wciąż znajdował się pilot.

    Dotrze do dowolnego miejsca na świecie
    Zasięg samolotu ma wynosić przynajmniej 10.000 km, a możliwość tankowania w powietrzu ma pozwolić na dotarcie z terytorium USA do dowolnego miejsca na świecie. Co ciekawe, maszyna ma być ekstremalnie szybka – czas dotarcia do celu oddalonego o kilkanaście tysięcy kilometrów ma być nie dłuższy niż 2 godziny. Maszyna imponuje jednak nie tylko osiągami. Kluczem do sukcesu maszyny ma być zdolność do przedarcia się przez wszystkie obecnie znane systemy obrony przeciwlotniczej i zdolność do operowania nad jego terytorium całkowicie niezauważonym.

    Samolot jako centrum dowodzenia dronami
    B-21 ma być nieco mniejszy od swojego pierwowzoru B-2, jednak będzie przystosowany do przenoszenia najnowszego uzbrojenia USA – od bomb z głowicami jądrowymi, poprzez bomby elektromagnetyczne, a na działach laserowych kończąc. Samolot będzie też mógł pełnić rolę centrum walki elektronicznej, a także stanowić swoistego rodzaju centrum dowodzenia dronami. Armia planuje także wykorzystywać maszynę jako swoje „oczy i uszy” nad terytorium wroga. B-21 będzie zdolny wlecieć niezauważony nad strategiczne cele rozmieszczone głęboko wewnątrz kraju przeciwnika i przekazywać niezbędne dane oraz transmitować wideo w czasie rzeczywistym.

    Astronomiczna cena
    Wojsko musi się jednak liczyć z kosztami. Cena jednego egzemplarza wynosi astronomiczne 511 mln USD. Jednym z warunków kontraktu pomiędzy Pentagonem a producentem (Northrop Grumman) było maksymalne wykorzystanie istniejących już technologii. Wszystko po to, aby cena nie wzrosła jeszcze bardziej.

    ===

    Jeśli generał Robin Rand postuluje, żeby nawet jeśli B-21 będzie w przyszłości zdolny do samodzielnych akcji, to i tak lepiej, aby na jego pokładzie wciąż znajdował się pilot
    – czy to nie pośrednie przyznanie, że drony są do bani ?

    I ciekawe czy skoro B-2 są trudne do manewrowania (podobnie jak już wycofane F-117), to czy rozwalony podczas startu na wyspie Guam był jedynym crashniętym gruBasem ?

    No i co na to „rewelacyjne” F-35 wciąż NON-combat ready ?

  3. Dziadzius said

    Pomyslmy tylko nad tym ze USrael, bastion demokracji? i policjant pokoju na swiecie, w swoim blisko 241 letnim istnieniu od swego wojennego ( terorystycznego?) powstania w 1776 byl i jest wplatany w wojny ( wewnetrzne i zewnetrzne) przez 225 lat. (truththeory.com)

  4. otto hak said

    „Co ciekawe, maszyna ma być ekstremalnie szybka – czas dotarcia do celu oddalonego o kilkanaście tysięcy kilometrów ma być nie dłuższy niż 2 godziny.”

    Panie Peryskopie…………

  5. Diana said

    Pełne poparcie prezydenta USA, dla premiera Netanjahu.

    00:26:42
    WEWNĄTRZ W BIAŁYM DOMU
    15 lutego 2017
    Wspólna konferencja prasowa w / premiera Netanjahu.
    https://www.whitehouse.gov/featured-videos?topic=All&year%5Bvalue%5D&page=1

Sorry, the comment form is closed at this time.