Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kocur paranormalny – niesamowite zdolności kotów

Posted by Marucha w dniu 2017-02-25 (Sobota)

Artykuł ciekawy, choć autorka ma wyraźne ciągoty w stronę ezoteryki… ale trudno ich uniknąć, gdy pisze się o kotach – admin

Każdy posiadacz kota wie, że jest to zwierzę niezwykle tajemnicze i pełne zagadek. Jeszcze w czasach starożytnych uważało się go za stworzenie o boskich przymiotach. Choć minęły całe tysiąclecia, niewiele się w tej kwestii zmieniło – kot nadal wydaje się magiczny.

Większość badań wskazuje na to, że udomowienie kotów nastąpiło w Egipcie blisko sześć tysięcy lat temu. Od momentu, kiedy pierwszy raz weszły „na salony”, stały się symbolem piękna, gracji i tajemniczości. Egipcjanie uważali koty za zwierzęta, którym trzeba oddawać należytą cześć. Do tego stopnia, że jego zabicie oznaczało dla mordercy karę śmierci. Gdy kot umarł, jego właściciel golił brwi na znak żałoby, a ciało zwierzęcia poddawał mumifikacji.

W średniowieczu, gdy święta inkwizycja walczyła z wszelkimi przejawami szatańskich działań, kot stał się odzwierciedleniem diabła, będąc jednocześnie nieodłącznym atrybutem czarownicy. W związku z tym na mocy prawa zwierzęta te sądzono i torturowano, po czym kończyły tak, jak i rzekome wiedźmy.

Wraz z rozwojem cywilizacji koty zaczynały gościć w domach zwykłych śmiertelników, chociaż utarło się przekonanie, że te o czarnym umaszczeniu pomieszkują w chatach prawdziwych czarownic.

Dziś czarne koty nikogo już nie dziwią, ale i tak czujemy się nieswojo, jeśli przebiegną nam drogę.

Co jest tak niezwykłego w kotach, że traktujemy je nie jak zwykłe zwierzęta, ale raczej jako „wyższe byty”?

Kot zamiast doktora

Osoby mieszkające z kotem doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich pupile mają bardzo przydatną umiejętność – gdy któremuś z domowników dolega jakaś przypadłość, kot wchodzi w rolę „nadwornego” lekarza. Przy bólach menstruacyjnych zwykły mruczek kładzie się w dolnej części brzucha kobiety, działając tym samym jak rozkurczający termofor uśmierzając ból.

Przy bólu nerek kocur również wie, gdzie się ułożyć, by rozgrzać chore miejsce.

No i jest jeszcze oczywiście charakterystyczne „ugniatanie” podłoża przednimi łapkami. Koty wykonują je niemal zawsze, gdy moszczą sobie miejsce do spania, ale zdarza się, że obejmują swoim masażem akurat to miejsce na naszym ciele, w które wszedł nerwoból.

Naukowcy twierdzą, że kocie „znachorstwo” to po prostu rezultat wyczuwania przez zwierzę innej temperatury w miejscach dotkniętych chorobą. Sceptycy mówią z kolei, że to zwykły przypadek. A osoby znające ludowe mądrości wierzą, że kot po prostu wie, gdzie boli i pomaga domownikowi zwalczyć dolegliwość.


Zrzędliwy kot podbija serca ludzi

Wąsaty sejsmograf i radiesteta

Nie od dziś wiadomo, że koty potrafią wyczuć nadchodzący kataklizm i uciec z miejsca znajdującego się w strefie zagrożenia. Nie znajdujemy ich wśród ofiar tsunami, trzęsień ziemi czy innych katastrof naturalnych. Zanim jeszcze sejsmolodzy lub inni specjaliści odkryją, że nadciąga nieszczęście, koty zdążą już ewakuować się z niebezpiecznej okolicy.

Naukowcy tłumaczą te kocie umiejętności wyjątkowo wrażliwymi zmysłami, które zawczasu wyczuwają mikrodrgania i jonizację powietrza.

Takie wytłumaczenie w żaden sposób nie sprawdza się jednak w sytuacji, kiedy kot przeczuwa pożar, który ma się zdarzyć dopiero w przyszłości. Znane są przypadki, gdy kocice wynosiły swoje młode z budynku, który trawił ogień dopiero kilka dni później.

Zarówno specjaliści od feng shui, jak i radiesteci twierdzą, że kot działa lepiej niż różdżka przy poszukiwaniu szkodliwych dla człowieka żył wodnych. Wystarczy obserwować, gdzie zwierzę najczęściej przebywa, by wiedzieć, że w tym miejscu prawdopodobnie zbiegają się negatywne kanały. Kot wyjątkowo je lubi, z kolei pies będzie je omijać z daleka.

Medium i psycholog

Większość właścicieli kotów wie, że nie musi się obawiać, iż padną ofiarą fałszywych przyjaciół. Gdy do naszego domu zawita osoba obłudna lub po prostu zła, zwierzę wyraźnie da nam do zrozumienia, że ten „typ” mu się nie podoba. Lepiej posłuchać jego opinii i oszczędzić sobie nieprzyjemności, które mogą wyniknąć z kontynuowania takiej znajomości.

Kotom zdarza się czasem, że intensywnie wpatrują się w jeden punkt w mieszkaniu, choć tak naprawdę niczego tam nie ma. Ani gry świateł i cieni, ani muchy czy też falującej pajęczyny. Zdarza się, że obserwują ten sam punkt przez długi czas, nawet przez całe życie mogą zawsze w tym jednym miejscu zatrzymywać się na chwilę „refleksji”.

Choć ludziom też zdarza się przecież zapatrzeć w siną dal i nie ma w tym głębszej filozofii, osoby wierzące w zjawiska paranormalne są przekonane, że kot konsekwentnie wpatrujący się w jeden punkt po prostu widzi ducha.

Żony marynarzy trzymały kiedyś w domu czarne koty, by mężowie szczęśliwie wrócili z morza. Na statku również nie mogło zabraknąć mruczącego zwierzęcia – podobno gwarantował pomyślność wyprawy. Koty są bohaterami wielu przesądów i mrożących krew w żyłach miejskich legend. Bał się ich Adolf Hitler, a nie tak dawno temu jednego z nich zatrudniono na pełny etat w siedzibie premiera Wielkiej Brytanii. Ile z tej kociej mocy to tylko zabobony lub wyjątkowo silny instynkt, a ile jest prawdziwą magią?

Czy wasze koty też nie są „tylko” zwierzętami?

Agnieszka Mazur-Puchała
http://strefatajemnic.onet.pl

Komentarze 23 to “Kocur paranormalny – niesamowite zdolności kotów”

  1. Romek said

    Koty widzą w podczerwieni więc to nie tak, że kładą się na miejsce od rozgrzania tylko kładą się na rozgrzane miejsce. Poza tym kocury są bardzo fajniste.

  2. watazka said

    Subject: The Sun: Rosjanin sprzedał za 5 milionów rubli kota z nadprzyrodzonymi zdolnościami

    https://pl.sputniknews.com/swiatowa_prasa/201701304712957-kot-jasnowidz-ekstrasens/

  3. NyndrO said

    Myślę, że ten kot jest poganinem.Mam nadzieję,że nie medytuje.

  4. NyndrO said

    …kontemplować może.

  5. Wuj said

    Stek bzdur.z pamietnika starej panny. Zwlaszcza te pierdoly o Inkwizycji

  6. TomUSAA+ said

    @ Wuj – dokładnie to samo, szczególnie o Inkwizycji

  7. Racjonalista said

    Mam w domu czarnego kota. Są dni, że przebiega mi drogę kilkadziesiąt razy. A jednak wciąż żyję.

  8. Pies said

    Bez komentarza

  9. Jacek2 said

    Ten na drugim zdjęciu wypisz wymaluj jak mój kocurek, mała czarna pantera, miła, ciekawska i piękna. Śpi już bestia i czasem cichutko pomiałkuje. Co do zainteresowania czymś czego nie ma to potwierdzam, kilka razy miałem okazję to obserwować. Poza tym że było to ciekawe to i trochę niepokoiło bo co ten futrzak widzi?
    Szósty zmysł mają na 100%, nigdy nie zapomnę jak dawno temu mniej więcej na kwadrans przed wizytą rodzinki z małymi dziećmi kocisko wspinało się na szczyt słupa telefonicznego i schodziło z niego dopiero po ich odjeździe. Tak nie lubiło „zabaw” z maluchami. Powtarzało się to miesiącami w każdą niedzielę, stały był tylko dzień tygodnia ale godziny były różne.

  10. Lara said

    Piękne są. Ten grumpy też. 🙂

  11. AlexSailor said

    @Admin

    http://namzalezy.pl/3-lata-wiezienia-za-uboj-swini-bez-zgloszenia-nowy-pomysl-ministerstwa-sprawiedliwosci/

    „To już jest koniec, nie ma już nic.
    Jesteśmy wolni, możemy iść.”

    Dodam: JESZCZE.

  12. Marucha said

    Koty, jak mi się wydaje, prześladowano w krajach protestanckich, gdzie chętnie dopatrywano się czarów, magii itp.
    Kościół Katolicki posiada nawet świętą Gertrudę, patronkę kotów.

  13. Marucha said

    Re 11:
    A jak to było za Hitlera?
    Za pierwszy ubój – grzywna 500 marek.
    Za recydywę – nawet obóz.

  14. Lara said

    Re 12

    Ci protestanci. Nawet koty im przeszkadzały. 😦

  15. AlexSailor said

    Co do artykułu.

    Brednie ogłupionej baby.

    A już szczytem są teksty o Świętej Inkwizycji torturującej koty.
    Pewnie w celu wydobycia zeznań.

    ——
    Pominąwszy głupoty o Inkwizycji, nie są to bynajmniej brednie, co może potwierdzić każdy, kto miał koty.
    Admin

  16. Mruczek said

    No właśnie, a moja kocica przytula się do mnie gdy swędzi ją 3,14…ca. Myślę o swoje damie oczywiście. W końcu mówię do niej kotku, a ona do mnie mruczek, bo chrapię w nocy. I co Wy na to kocice i kotki?

  17. sulavix said

    dzień dobry;
    jako dziecko koty mnie poraniły do krwi, wielokrotnie – bo je drażniłem i nie mam do nich żalu; ale ostatnio czytałem artykuł gdzie napisano, że nie wiadomo jak to się dzieje, że kot mruczy; pomagajmy kocurom bo to są wspaniałe zwierzęta
    pozdrawiam; sulavix

  18. Tekla said

    Od zawsze mialam koty i psy,mam wielka wdziecznosc do tych zwierzat bo one pomogly nam w trudnym dziecinstwie…gdyby nie one to strach pomyslec jak wygladalo by nasz zycie.

    Ostatnio mialam cztery koty zostal jeden ,tamte jakby czuly ze nie moge je zabrac wyjezdzajac z kraju odeszly…zostaly w naszych sercach i na licznych zdjeciach.

    No ale w zimie rok temu ktos podrzucil mi kotke sliczna …zrobilam tym kotom paszporty i psu ,i tak w sierpniu wyjechalam ,niemiecka policja zatrzymala mnie i zaraz chcieli oladac paszporty zwierzat ! Zapytalam a z jakimi paszprtami wjechaly miliony ludzi z Afryki i Azji byli wsciekli..a ja zadowolona ? ze moglam im zatkac pyski paszportami moich zwierzatek..Deuschland ist kaput szepnelam..

  19. Alina said

    Mam 2 psy i 2 koty. Tworzą zgraną bandę. Tworzą między sobą chwilowe sympatie-partie. 2 psy+kot, kot+pies, chyba nigdy nie było partii 2 psy kontra koty. Wszelkie koalicje rozpadają się w czasie posiłków. Jeśli którekolwiek jest chore, reszta liże go aż do wyzdrowienia, wygojenia (teraz rekonwalescentem jest kot pogryziony w igraszkach miłosnych). Śpią razem. W domu jest kilka łóżek. Jeśli wierzyć bzdurom o miejscu spania kota, to wszystkie łóżka stoją na żyłach!! Na narożnej kanapie leżą pokotem wszystkie. Człowiek nie ma gdzie usiąść.
    Jedno jest pewne: wszystkie zwierzaki lubią bezpieczne, miękkie ciepłe, spokojne i CZYSTE miejsce do spania. Takie są nasze łóżka. Dlatego wszystkie się tam wylegują, a nie z powodu żył wodnych …Nawet kury domowe, jeśli je wpuścić na pokoje najchętniej leżą w łóżku.

  20. Semusz said

    Znajomy miał kota, który wychodził po niego ok. pół kilometra od domu, bez wzg na porę o jakiej wracał (nieraz różnica kilku godzin) kot był w miejscu tradycyjnego spotkania punktualnie, ani minuty wcześniej ani minuty później i razem wracali do domu. I tak każdego dnia. Jego żona gdy zobaczyła wychodzącego kota wiedziała, że trzeba szykować obiad czy też kolacje dla męża i nigdy nie musiała drugi raz odgrzewać czy robić np. nową herbatę.
    Natomiast ja miałem psa, który pół godziny przed moim powrotem do domu (różne pory; rano, wieczór, a i już nieraz noc) już warował przy bramce oczekując na mnie bez wzg na pogodę. Choć jemu, wprawdzie rzadko, ale zdarzało się zaspać.

  21. Kar said

    re:18/AL

    ..wlasciciele durnieja na punkcie swoich pociech do granic nieprzyzwoitosci. No bo jak np. mozna sobie wyobrazic, ze pancio siedzi pokornie-psio na podlodze a jego ulubieniec pies rozwala sie puszcza baki na kanapie..a sprobuj przez moment zmienic role..sprobuj zepchnac piesa na podloge..i co uslysz (?)..ano wsciekle klapniecie – warkniecie, i odwal sie dziadu..i np. dalej;..pancio siedzi na podlodze i szufluje z michy (wciaz swojej..ale jak dlugo)..A jego ulubieniec przy stole z talerza (!)..he..he..powiecie bzdura (!?)..Nie to realia. Jak pierwszy x zobaczylem to poszedlem na rog upic sie, bo myslalem, ze to tylko bzdurny sen..

  22. Boydar said

    Pani Alino, czy wychodząc z domu, zawsze zabiera Pani parasolkę ?

  23. dr Maciej Pokora @ Peryskop said

    Też jestem pod wrażeniem rozmaitych kociaków, również tych mruczących i z pazurkami, ale…

    …Większość badań wskazuje na to, że udomowienie kotów nastąpiło w Egipcie blisko sześć tysięcy lat temu. Od momentu, kiedy pierwszy raz weszły „na salony”, stały się symbolem piękna, gracji i tajemniczości. Egipcjanie uważali koty za zwierzęta, którym trzeba oddawać należytą cześć. Do tego stopnia, że jego zabicie oznaczało dla mordercy karę śmierci. Gdy kot umarł, jego właściciel golił brwi na znak żałoby, a ciało zwierzęcia poddawał mumifikacji…

    Nie do końca prawda. Czyli nieprawda.

    W starożytnym Egipcie koty stały się najpopularniejszym zwierzakiem, przy pomocy którego zmumifikowanego ciała obywatele starali się zapewnić sobie królestwo niebieskie dla siebie. Bowiem wierzono, że złożone w świątyniach tak zakonserwowane i „unieśmiertelnione” szczątki posłużą jako ofiarny dar, który wyjedna u bogów łaskę opieki tu i tam dla darczyńcy.

    http://io9.gizmodo.com/5862019/the-weird-sad-story-of-egyptian-animal-mummies

    Więcej ogólnie o ponadczasowej protekcji egipskiej w eseju :
    „The Ancient Egyptian Cartouche: Shen”
    http://www.touregypt.net/featurestories/cartouches.htm

    Na marginesie zwrócę uwagę :
    Egipt – shen = solar aspect – eternity – protection
    Chiny – shenming = olśnienie umysłu

    Zatem w tych zbożnych celach mumifikowano także psy i ptaki – np ibisy, jastrzębie i sokoły, a także małpy makaki. Ale koty z uwagi na wysoką miotność były najłatwiejsze do pozyskania, więc były na zlecenie kapłanów hodowane w celu ich uśmiercenia gdy osiągną dojrzałość handlową, aby po zabalsamowaniu i owinięciu w bandaże, mogły być zaoferowane wiernym.

    W roku 1888 egipski rolnik na pustyni Beni Hassan (ok. stu mil od Kairu) przypadkowo odkrył taką świątynię, a w niej setki tysięcy zmumifikowanych kotów, ptaków, a także innych zwierząt. Ponieważ szukano złota lub czegoś równie wartościowego, to tony kocich mumii stały się tylko przeszkodą w dotarciu do spodziewanych skarbów. Po nasyceniu popytu na lokalne pamiątki zjawił się wtedy biznesmen z Alexandrii, który kupił cały pakiet mumii za grosze i parowcami Pharos i Thebes wysłał do brytyjskich partnerów w Liverpoolu.

    Wiadomo, że na pierwszej aukcji kocie mumie sprzedano tam po £3 13s 9d za tonę, potem następne 9 ton kupiła spółka Leventon & Co. po £5 17s 6d za tonę. „Inteligentni” nabywcy po przemieleniu szczątków dodawali je do nawozów i z “godziwym zyskiem” rozprowadzili wśród farmerów.

    Bardzo mnie zdziwiła ta informacja zawarta w książce Charlesa Pellegrino „Powrót do Sodomy i Gomory. Biblia w świetle archeologii” (1994), że w ten sposób zutylizowano w UK dziesiątki ton zaimportowanych z Egiptu mumii zwierzęcych. Niestety inne źródła potwierdzają te fakty.

    http://io9.gizmodo.com/5862019/the-weird-sad-story-of-egyptian-animal-mummies

    ===

    Podczas jednej z wizyt w Szkocji znajomy profesor zwrócił moją uwagę na trudne do wytłumaczenia zjawisko, że przypadki choroby „wściekłych krów” (BSE Bovine Spongiform Encephalopathy), jak również podobne objawy u ludzi (CJD Creutzfeldt-Jakob disease) – zamanifestowały się w UK.

    wiki : …In the United Kingdom, the country worst affected by an epidemic in 1986–1998, more than 180,000 cattle were infected and 4.4 million slaughtered during the eradication program. … In humans, it is known as new variant Creutzfeldt–Jakob disease (vCJD or nvCJD), and by June 2014 it had killed 177 people in the United Kingdom, and 52 elsewhere, primarily in western Europe in countries supplied with beef or beef products from the UK.

    Przyczyna : …Priony – białkowe cząsteczki zakaźne, powstające z występujących powszechnie w każdym organizmie i całkowicie niegroźnych białek, gdy zmieniają swą konformację i stają się białkiem prionowym infekcyjnym. … Wśród ofiar BSE i CJD odnotowano występowanie prionów w mózgach i włóknach nerwowych…

    Nie wiem jaka jest i z czego wynika faktyczna „zaraźliwość” BSE i CJD. Natomiast czy nie dziwne, że całkowicie przemilcza się BARDZO WYRAZISTY LINK pomiędzy pra-przyczyną,
    a skutkiem w postaci nasilenia się chorób neuro-degeneracyjnych – fertilizer ze starym białkiem !?

    Szkot nie chciał mi wierzyć, ale po sprawdzeniu dostępnych informacji i po przespaniu się z problemem, sam powrócił nazajutrz do tematu BSE/CJD, aby go zamknąć słowami pp
    „No comments.” 😦

    OTO kolejny przykład z życia dobitnie świadczący, że :
    – próżność, żeby sobie załatwić NIEBO, czyni innym PIEKŁO;
    – taboo nakazujące nam grzebanie zmarłych ma głęboki sens;
    – pazerność ludzka jest bezgraniczna i wywołuje kataklizmy;
    – postęp nie jest gwarantem ani bezpieczeństwa, ani rozsądku;
    – zamanifestowanie plagi bywa i po stu latach od „wynalazku”;
    – nie każdy professsor ma wystarczającą moc skojarzeniową;
    – blokowanie niewygodnej PRAWDY jest skazane na fiasko.

    I niech Szanowny Pan Marucha nie próbuje mi już zalecać „Leczyć się, leczyć” z argumentem, że przecież nikt tego nie udowodnił, ani nie opublikował …

Sorry, the comment form is closed at this time.