Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Między Macierewiczem i Łubianką

Posted by Marucha w dniu 2017-03-01 (środa)

W rosyjskim myśleniu o świecie Polska zajmuje miejsce porównywalne do tego, które w polityce zagranicznej RP przysługuje powołanemu do życia przez min. Waszczykowskiego państwu San Escobar. Inaczej mówiąc – nie istnieje.

Antoni Macierewicz na 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium ogłosił, że katastrofa smoleńska to akt „rosyjskiej agresji”, w której „poległo dwóch prezydentów RP”. Tak postawiona teza wzbudziła pewne skrępowanie nawet wśród mainstreamowych polityków i komentatorów, zwykle oskarżających Rosję o wszelkie zło świata — tym niemniej w ogłaszanych na międzynarodowej konferencji fantazjach polskiego ministra obrony narodowej dostrzegli kompromitację RP.

Nie bez racji — rzecz jednak w tym, że ani odloty Macierewicza, ani pryncypialna antyrosyjskość polityków głównego nurtu, nie robią na nikim w Rosji żadnego wrażenia. W rosyjskim myśleniu o świecie Polska zajmuje miejsce porównywalne do tego, które w polityce zagranicznej RP przysługuje powołanemu do życia przez min. Waszczykowskiego państwu San Escobar. Inaczej mówiąc — nie istnieje.

Jeśli komuś zdawało się, że unijne sankcje i rosyjska odpowiedź w postaci zamknięcia rynku dla europejskiej żywności, wzbudzą w rosyjskim społeczeństwie gniew, który skieruje się przeciw władzy i doprowadzi do obalenia „reżimu Putina” — to kompletnie nie zna Rosjan i ich nieomal odruchowej akceptacji dla wszelkich wyrzeczeń postrzeganych jako ponoszone dla kraju.

Mało tego, „przejściowe trudności w zaopatrzeniu”, które Unia swoimi sankcjami Rosji zafundowała, zaowocowały dynamicznym rozwojem rolnictwa, dotychczas nieco zaniedbywanego na zasadzie „po co hodować świnie, kiedy mamy ropę”.

Dekadę temu Rosja połowę swojej żywności importowała — obecnie błyskawicznie rośnie żywnościowy eksport, wspomagany wprowadzonym w 2015 roku zakazem stosowania GMO. Według rządowych założeń, do końca dekady Rosja ma stać się w pełni samowystarczalna żywnościowo; ma też ambicję zajęcia czołowego miejsca na światowym rynku żywności organicznej.

Sankcje, których Polska była wielkim zwolennikiem, przyniosły jeden nieodwracalny skutek — i jest to trwałe wyeliminowanie polskich jabłek czy wieprzowiny ze 140-milionowego rosyjskiego rynku. Czego nikt nie ma nam tam za złe — choć uczciwie mówiąc, podejrzewam, że Rosjanie nie tyle przebiegle ważą skutki europejskich decyzji dla ich gospodarki, co raczej nie mają świadomości polskiej roli w całym tym zamieszaniu.

Generalnie — w odróżnieniu od np. Ukrainy, gdzie mówienie po polsku wielokrotnie ściągało na nas nieżyczliwe spojrzenia — Polacy w Rosji nie spotykają się z żadną niechęcią.

Raz tylko, w barze o wiele znaczącej nazwie „Razwiedka”, szatniarz, którego otaczała aura emerytowanego kagebisty, zainteresował się, w jakim języku mówimy — a słysząc, że w polskim, odparł ze znaczącym uśmieszkiem: „tak myślałem”.

Bar „Razwiedka” mieści się na Łubiance, naprzeciwko niesławnego gmachu, który jest dziś w słonecznie żółtym kolorze i wcale nie wygląda groźnie.

Groźniej wygląda wnętrze baru — mroczne podziemie ze ścianami pomalowanymi na ciemną wojskową zieleń, przyozdobionymi szpiegowskim sprzętem i portretami kolejnych szefów KGB, w tym obecnego prezydenta. Gdyby ktoś miał ochotę na nieco więcej intymności — do dyspozycji gości jest schowany za główną salą pokój przesłuchań z podrapanym stołem, lampą do świecenia w oczy i szyfrowanym ebonitowym telefonem. Wejścia do baru strzegą dwa pomalowane na złoto kałasznikowy, a nad nimi, zapewne z myślą o turystach, wywieszono listę koktajli „nie tylko dla 007″…

W tym skądinąd uroczym barze zdaje się mieścić cała rosyjska filozofia myślenia o przeszłości.
Polacy — a szczególnie Polacy będący dziś u władzy — uwielbiają myśleć o sobie jako o narodzie wybranym przez cierpienie, najciężej doświadczonym tak przez nazizm, jak i przez komunizm. Jednak przecież Polacy stanowią zaledwie niewielki odsetek tych, który cierpieli i umierali na Łubiance.

Jeśli dziś w Moskwie mroczny etos Łubianki stał się powodem do nieco humorystycznej stylizacji w pełni komercyjnego przedsięwzięcia — i żadna policja ds. pamięci nie nakazała natychmiastowego zamknięcia tego skandalicznego interesu — to może znaczyć, że Rosjanie mają większy dystans do swojej historii. I, co ważniejsze, iż rosyjski reżim — w odróżnieniu od polskiego — uznaje prawo obywateli do nienurzania się w etosie.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Moskwa-Warszawa
Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.
https://pl.sputniknews.com  [w oryginale – zdjęcia]

komentarzy 6 to “Między Macierewiczem i Łubianką”

  1. watazka said

    Ja mysle, ze nasz problem polega na tym, ze nie znamy wlasnej historii a mamy „pomnikowe’ podejscie do niektorych zdarzen, o ktorych prawie nic nie wiemy.

    Przez najblizsze wieki bedziemy miedlic sprawe Katynia zamiast przeczytac w raporcie CIA kto i kiedy nam „przetlumaczyl” na jezyk polski amerykanska wersje historyczna. Raporty CIA sa dostepne.

    Przez najblizsze wieki bedziemy opowiadac o Stalinie to, co nam kaza nasi mocodawcy z Zachodu a malo kto w Polsce wie o tzw. cudzie gospodarczym lat 30-tych.

    Nas w ogole nie interesuje historia. Nas interesuja zachodnie komentarze.
    Troche wstyd.
    Potepiamy Stalina ale nigdy Churchilla.

    Polak ma maly rozumek historyczny.
    I nie ma szacunku dla dziejow naszych przodkow.
    My naprawde nie chcemy wiedziec, co sie stalo pod Miroslawcem, ale pedem polecielismy na majdan ratowac Ukraincow spod ruskiego zaboru. Wstyd na caly swiat.

    Strach nawet napisac o tym, jaki dramat przezyli ci, ktorzy w polskim rzadzie WIEDZIELI kto sie kryje za kolorowa rewolucja w Polsce.
    Nikt nie opisze tragedii bardzo polskich ministrow, ktorzy probowali ratowac przemysl. I zostali bestialsko zamordowani. NIKT sie nie przejal rodzinami pomordowanych.

    Kudy nam do innych Slowian.

  2. Dictum said

    ad. „…to może znaczyć, że Rosjanie mają większy dystans do swojej historii”.

    Autorka nie bierze pod uwagę, że mimo wszystkich zmian, które zaszły na świecie, a także w Rosji, w świadomości tego narodu trwa jednakże stale dumna pamięć o wbijanej przez propagandę przewodniej roli ZSRR i o niepokonanym imperium. Niepokonanym, tylko rozmontowanym, ale wyłącznie własnymi rękami. Mogą więc mieć dystans do własnej historii, bo nigdy nie byli okupowani, chociaż ginęli masowo za sprawą szajki żydowskich oprawców. Tych jednakże uważali za swoich, a nie za najeźdźców.

  3. kasia said

    Panie Marucha,
    Jako kobieta czuję coraz większy niepokój , czyżby Macierewicz szykował nas na mięso armatnie ?Te nazwy batalionów Macierwicza , to typowy cynizm wrogów Polaków.

    Pani Kasiu,
    Ponieważ uprzejmość nie pozwala mi sądzić, iż p. Macierewicz jest idiotą, mogę tylko przypuszczać, że jest albo psychopatą, albo agentem.
    Admin

  4. Władek said

    Według chazarskich planów Polacy, Rosjanie, upadlińce i litwaki mają się zetrzeć ze sobą w krwawym konflikcie żeby w ten sposób doprowadzić do depopulacji resztek Polaków i uwolnić przestrzeń życiową POLIN dla tych co to piasek Negevu pali ich w stopy.

  5. Birton said

    w Polsce u władzy od 1944 roku nie są Polacy ale polskojęzyczne żydostwo i tyle

  6. Racjonalista said

    W rosyjskim myśleniu o świecie Polska zajmuje miejsce porównywalne do tego, które w polityce zagranicznej RP przysługuje powołanemu do życia przez min. Waszczykowskiego państwu San Escobar. Inaczej mówiąc – nie istnieje.

    Rosja jest zbyt poważnym państwem, by lekceważyć tak duże państwo jak Polska. Rosjanie radzi by mieć swój rząd w Warszawie, ale nie widać na to szans. Żydomasoneria w Polsce panuje niepodzielnie, a rosyjska agentura w Polsce jest tak słabiutka, że wątpię, by Rosjanie mieli poważnych agentów wyżej powiatu. Wszystkie media w Polsce są w rękach żydomasonerii, która skutecznie robi z Rosji straszydło. Paradoksalnie sankcje rosyjskie wobec Polski, będące odpowiedzią na „polskie sankcje”, są dla żydomasońskiej propagandy pięknym prezentem, wzmacniającym obraz wrogiej Polakom Rosji. Przyjazna Rosjanom Polska byłaby dużą pomocą w walce z żydostwem. Ale pytanie, jak Polskę wyrwać z wrażych łap? Nawet gdyby wszyscy Polacy pokochali Rosję, jest jeszcze ustawa 1066, która daje prawo do „bratniej pomocy” innych żydomasońskich państw.

Sorry, the comment form is closed at this time.