Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sfałszowane życiorysy Lecha i Jarosława w encyklopedii Solidarności

Posted by Marucha w dniu 2017-03-02 (czwartek)

Ze zdumieniem przeczytałem życiorysy Lecha i Jarosława Kaczyńskich zamieszczone w Encyklopedii Solidarności, publikacji powstałej, jak twierdzi wydawca, we współpracy z IPN.

Życiorysy te nie tylko tworzone są „metodą Adama Słodowego – czyli coś z niczego”, ale i zawierają informacje ewidentnie nieprawdziwe.

Zacznijmy od wspomnianej metody. Polega ona na tym, by nieliczne fakty z mizernej w rzeczywistości działalności obu braci w opozycji w PRL, przedstawiać tak, aby stworzyć wrażenie bohaterów pierwszej wagi.

Część pierwsza tej metody polega na pracowitym wyliczeniu mało istotnych faktów, tak aby wytworzyć ich mnogość. I tak na przykład: Lech Kaczyński to „W 1976 zbierał pieniądze dla represjonowanych po wydarzeniach Czerwca robotników Ursusa i Radomia. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KOR, nast. KSS KOR”. Czytelnik nie znający dobrze tych spraw ma wrażenie, że miały miejsce 3 fakty, podczas, gdy mowa cały czas o jednym i tym samym (współpracą z KOR).

Następnie: „autor w niezależnym piśmie ‘Robotnik Wybrzeża´, […] działacz WZZ Wybrzeża, prowadził szkolenia i wykłady dla robotników z prawa pracy i historii.” I znowu jedno i to samo wymienione kilka razy innymi słowami.

Przedruk ze Studia Opinii.

Podobnie z opisem działań Jarosława Kaczyńskiego: „Od 1976 współpracownik KOR, nast. KSS KOR, w 1976 zbierał informacje o represjach wobec uczestników wydarzeń Czerwca, uczestnik akcji pomocy, w czasie wyjazdu do Płocka zatrzymany. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KOR, nast. KSS KOR, badał m.in. przypadki morderstw popełnionych przez funkcjonariuszy MO i SB. Uczestnik akcji ulotkowych w 1978 w związku z procesem Kazimierza Świtonia, nast. w 1980 w obronie Edmunda Zadrożyńskiego. W 1978 przez kilka miesięcy p.o. kierownik Biura Interwencyjnego w zastępstwie Zofii Romaszewskiej.

I znów jedno i to samo rozbudowane do granic wytrzymałości papieru, a znaczy tylko: „współpracownik Biura Interwencyjnego KOR”, reszta się w tym zawiera.

W przypadku obu panów niby wszystkie te informacje są prawdziwe, ale pisane jest metodą pracowitego wyliczania wszystkiego co robili, nawet gdy jest to naciągane za uszy, jak owo zastępowanie Zofii Romaszewskiej (w konspiracji raz po raz ktoś kogoś zastępował, ale mało kto pisze to w życiorysie). Ale zostawmy ten wątek, bo to w zasadzie się zgadza, tylko jest sztucznie rozdęte by robić wrażenie czegoś znacznie większego, niż w rzeczywistości było.

Gorzej, że pojawiają się informacje ewidentnie nieprawdziwe. I tak na przykład Lech Kaczyński: „W VIII 1980 uczestnik strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, doradca MKS, współautor tekstu Porozumienia Gdańskiego”. W rzeczywistości Lech Kaczyński WCALE nie uczestniczył w strajku sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej. Nie był ani doradcą MKS, ani współautorem tekstu porozumienia. Był w stoczni jeden raz, pod sam koniec strajku przez około godzinę. Poza krotką rozmową z Bogdanem Borusewiczem (z której nic nie wynikało), nic więcej tam nie robił. Co ciekawe, Lech Kaczyński nigdy publicznie nie twierdził, że brał udział w tym strajku. Takie bajki rozpowszechniał natomiast jego brat.

Albo: (Lech Kaczyński) „od I 1986 członek TKK „S”. 1987-1989 w składzie sekretariatu KKW”. Według biuletynu IPN, Lech Kaczyński został dokooptowany do KKW 29 kwietnia 1989 (3 tygodnie po porozumieniach Okrągłego Stołu), członkiem TKK zaś nie był wcale, zresztą ciała o nazwie TKK nie było, było TKW (Tymczasowa Komisja Wykonawcza w składzie: Bujak, Frasyniuk, Lis i Hardek, nikt więcej). Manipulacja polega na przemilczeniu, że grupa zwana „sekretariatem KKW” nie była częścią KKW, tylko czymś w rodzaju biura zaplecza, jedną z wielu grup wspierających podziemne kierownictwo Solidarności. To takie samo naciągniecie faktów, jakby sekretarkę premiera nazwać członkiem Rady Ministrów.

Podobny passus znajdujemy w życiorysie Jarosława Kaczyńskiego: „od 1983 współpracownik TKK ‘S´, m.in. od 1986 kierownik biura społeczno-politycznego TKK, od jesieni 1987 sekretarz KKW ‘S’.” Jarosław Kaczyński w sposób oczywisty nie był „sekretarzem KKW”, tylko był jedną z osób w tym „sekretariacie”, który w skład KKW nie wchodził.

Przy okazji dowiadujemy się o istnieniu jakiegoś „biura społeczno-politycznego TKK”, o którym, będąc bardzo blisko podziemnych władz „S” w tamtym czasie, dziwnym trafem nie słyszałem. Przypomnę przy tym, że, jak już pisałem, istniała Tymczasowa Komisja Wykonawcza, a żadnego TKK nie było, jego „biura społeczno-politycznego” tym bardziej.

W życiorysie Jarosława Kaczyńskiego czytamy też:

„W VIII 1980 przyjechał do Wrocławia i spotkał się z przedstawicielami MKS; nast. aresztowany, zwolniony 1 IX na mocy Porozumień Sierpniowych; od IX w „S”, kierownik sekcji prawnej Ośrodka Badań Społecznych przy MKZ, nast. Regionie Mazowsze.”

Nie wiem po co Jarosław Kaczyński pojechał do Wrocławia i w czyim imieniu. Nie został tam „aresztowany”, tylko zatrzymany na 48 godzin z nieznanego powodu. Dość istotna różnica, bo zatrzymywać milicja mogła bez powodu. Na liście osób, których zwolnienia domagali się strajkujący, go nie ma, więc prawdopodobnie został zwolniony zwyczajnie, bo minęło 48 godzin.

Co do Ośrodka Badań Społecznych, to działał on przy Zarządzie Regionu Mazowsze jako ciało doradcze, i według dokumentów Regionu, nie było w nim żadnych formalnych „sekcji”, ani ich „kierowników”. Być może jacyś ludzie siedzący w jednym pokoju nieformalnie nazywali się sekcją. Z tego co pamiętam, to Jarosław Kaczyński był po prostu pracownikiem biurowym OBS, nawet nie Biura Regionu, tylko jednego z ciał doradczych. Po co to pisać w życiorysie?

Ale najciekawsze jest na koniec: (Jarosław Kaczyński) „14 II – 10 IX 1979 rozpracowywany przez Wydz. III KW MO w Płocku w ramach SOR [SOS] krypt. Pomoc; 18 II 1980 – 24 IX 1982 przez Wydz. III KW MO w Białymstoku w ramach SOS krypt. Prawnik; 20 I – 9 VIII 1982 przez Wydz. IX Dep. III MSW w ramach KE krypt. Jar; 1981-1984 przez Wydz. III-2 SUSW w ramach SO krypt. Klub.”

No patrzcie państwo, bóg wojny, całe SB nad nim pracowało. Naprawdę większość akt pod tymi sygnaturami to akta „rozpracowania obiektowego”, czyli rozpracowania całych grup ludzi, czy środowisk. Nazwisko Jarosława Kaczyńskiego pojawia się w nich okazjonalnie, jako jednej z osób, która gdzieś była i to wszystko. Jedyną teczkę, Kwestionariusz Ewidencyjny, założono mu w 1982 roku z powodu podpisania deklaracji Klubów Służbie Niepodległości, kanapowej partyjki bez większego znaczenia. W tej teczce prawie nic nie ma, więc SB, tak naprawdę mało się Jarosławem Kaczyńskim zajmowała i to w dodatku bardzo krótko, od 20 stycznia do 9 sierpnia 1982 roku, zaledwie pół roku. Jak na „członka władz krajowych podziemnej Solidarności (cytat ze strony PiS)” to bardzo mało.

No, ale skoro to Lech Kaczyński, a nie Lech Wałęsa, negocjował Porozumienia Gdańskie 1980 roku, to cała reszta nie ma znaczenia.

red. Natalia Wilk-Sobczak
http://mediumpubliczne.pl

Komentarze 22 to “Sfałszowane życiorysy Lecha i Jarosława w encyklopedii Solidarności”

  1. JerzyS said

    Czyją agenturą był KOR?

    za wiki:

    Powstanie Komitetu

    Organizatorzy akcji uznali, że dla efektywności ich działań konieczne będzie utworzenie formalnej organizacji, w skład której wejdą także osoby z uznanym autorytetem. Miało to pomóc koordynować dotychczasową działalność, a także chronić w pewien sposób uczestników akcji. We wrześniu 1976 Antoni Macierewicz i Piotr Naimski, z poparciem Jana Józefa Lipskiego i Jacka Kuronia, przekonali ostatecznie do tej idei większe grono osób.

    Pomysłodawcą nazwy był najprawdopodobniej Macierewicz. 11 września 1976 roku Antoni Macierewicz, Piotr Naimski i Wojciech Onyszkiewicz opracowali wstępną wersję dokumentu powołującego Komitet Obrony Robotników[1].Po spotkaniu w dniu 22 września 1976 14 sygnatariuszy ogłosiło tzw. Apel do społeczeństwa i władz PRL, w którym stwierdzili, że w związku represjami wobec uczestników protestów w Radomiu, Ursusie i innych miastach konieczna jest „solidarność i wzajemna pomoc” społeczeństwa. Dlatego zawiązali Komitet Obrony Robotników, którego celem miało być inicjowanie pomocy prawnej, finansowej i lekarskiej oraz informowanie o prześladowaniach. Komitet domagał się amnestii dla skazanych i aresztowanych i przywrócenie osób represjonowanych do pracy. Tekst apelu napisał Macierewicz, swoje poprawki wnieśli Jan Olszewski i Jan Józef Lipski, a ostatnie zdanie pochodziło od Jerzego Andrzejewskiego.
    Członkowie i współpracownicy

    Pierwszymi 14 sygnatariuszami Apelu – członkami-założycielami KOR byli:

    Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński,
    Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki,
    Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński (zrezygnował w lipcu 1977).

    29 września 1976 dołączyła do nich Halina Mikołajska. Kolejnymi członkami zostali Mirosław Chojecki (aktywny od początku akcji pomocy), Emil Morgiewicz, Wacław Zawadzki (wszyscy od października 1976), Bogdan Borusewicz i Józef Śreniowski (od listopada 1976), Wojciech Onyszkiewicz (aktywny od początku akcji pomocy)[2], Anka Kowalska i Stefan Kaczorowski (od 3 stycznia 1977)[3], Adam Michnik (od 29 kwietnia 1977)[4], ks. Zbigniew Kamiński i Jan Kielanowski (od lipca 1977)[5].

    Wśród członków KOR charakterystyczną grupą byli tzw. starsi Państwo (Cohn, Lipiński, Pajdak, Rybicki, Steinsbergowa, Szczypiorski, Zieja, Zawadzki, Kielanowski), którzy swoim autorytetem i radą wspierali bieżące działania pomocowe, a także brali udział w redagowaniu oświadczeń programowych.

    KOR zgromadził osoby o różnych rodowodach politycznych, m.in. członków przedwojennej PPS
    (Lipiński, Cohn, Steinsbergowa, Szczypiorski), aktywnych uczestników konspiracji II wojny światowej (Pajdak, Rybicki), tzw. Komandosów (Kuroń, Michnik), harcerzy z Gromady Włóczęgów
    (Macierewicz, Onyszkiewicz, Naimski). Kuroń, Lipski, Morgiewicz i Ziembiński byli aktywni w różnych działaniach opozycyjnych już w latach 60.

    Poza formalnymi członkami KOR tworzyli także liczni współpracownicy, m.in.:
    Wojciech Arkuszewski, Konrad Bieliński, Jacek Bierezin, Seweryn Blumsztajn, Grzegorz Boguta, Andrzej Celiński, Ludwik Dorn, Wojciech Fałkowski, Krzysztof Hagemejer, Helena Łuczywo, Witold Łuczywo, Jan Krzysztof Kelus, Andrzej Tadeusz Kijowski, Jacek Kleyff, Eugeniusz Kloc, Sergiusz Kowalski, Grażyna Kuroń, Jan Lityński, Wojciech Ostrowski, Zofia Romaszewska, Zbigniew Romaszewski, Jan Walc, Henryk Wujec, Ludwika Wujec, Krystyna Starczewska, Stefan Starczewski, Joanna Szczęsna, a także grupa adwokatów, przede wszystkim Andrzej Grabiński, Witold Lis-Olszewski, Jan Olszewski, Władysław Siła-Nowicki, Stanisław Szczuka i Jacek Taylor.

    Z tym tematem związana jest kategoria: Członkowie i współpracownicy KOR.

  2. JerzyS said

    http://www.autonom.edu.pl/publikacje/kossecki_jozef/geografia_opozycji_politycznej_w_polsce_w_latach_1976-1981-ocr.pdf
    1
    http://autonom.edu.pl
    Józef KOSSECKI, 1983,
    Geografia
    opozycji politycznej w Polsce w latach 1976-1981
    ,
    Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa
    .
    Zeskanował i opracował W.D. (autonom@o2.pl).
    Wersja z dnia 18.02.2008

  3. AniaK said

    .http://p1.sfora.pl/b5d31728112894ee390cbbfc8a180fd6.jpg

  4. VA said

    Zydzi Kaczynscy byli przygotowywani do rzadzenia Polakami od kolyski, tak jak Tusk i reszta przywodcow obecnej Polski. Kaczyskich prowadzil mason Jan Lipski.

  5. AniaK said

    Kaczyńscy może tak, ale Tusk chyba nie. On się wyrobił przy małżonce 🙂

  6. witek said

    Ad1 ” Pomysłodawcą nazwy był najprawdopodobniej Macierewicz. 11 września 1976 roku Antoni Macierewicz, Piotr Naimski i Wojciech Onyszkiewicz ”

    Kim są ci panowie?

    O Macierewiczu niewiele wiemy, nikt poważny nie napisał jeszcze biografii Macierewicza, a na pewno jest ciekawa
    Jak na razie wiemy tylko, że- urodził się-
    Naimski jest żydem z pochodzenia, potomkiem jakiegoś znanego frankisty
    Onyszkiewicze pochodzą z zacnej rodziny ukraińskiej i częściowo banderowskiej.
    ” Orest” to pseudonim wuja zdaje się, ukraińskiego dowódcy OUN-UPA.
    Czyli Polaków w KOR nie uświadczysz 🙂

  7. Marek said

    Moim zdaniem konusy plusy dodatnie posiali wyłącznie dla kina dziecięcego w prl.
    Za plusy ujemne, smoła i pierze.
    Ewentualnie, wyjazd na dzikie pola.

  8. Marek Lipski said

    Kto z osób podanych, w wpisie,nawet z pseudo KOR nie był w PZPR,SD,ZMS?Kto nie był związany z KC PZPR,w Warszawie?To samo dotyczy Senatorów w polskim Senacie 2017.
    Ja płaciłem 60% podatków w dolarach,markach i wracałem.Nie interesowała mnie pseudo opozycja,której nie znałem i nie miałem ochoty poznać.Znałem slamsy w różnych krajach. Informacje o pseudo opozycji w PRL są gigantycznym oszustwem medialnym.Moskwa w tym czasie nie tolerowała „wrogów” w PRL a każdy 1 sekretarz,miał opiekuna tak jak każdy „dowodzący” w SB,WSI,w LWP.Przestańmy sobie bajki opowiadać.To już historia a aparheid w Polsce od 89 roku trwa.Artykuł przedstawia tylko fragmenty tej maskarady.Pozdrawiam Gajowego i czytelników.Strona jest przykładem ,że nawet w wordpress.com blogi były i są znane.

  9. Tateles said

    Fotos przedstawia „dwuZydzian wszystkich polakuf”.

  10. Kowalski said

    I to dziadostwo ludzkie rzadzi nami .Nasza wina

  11. Rafal C. said

    I zadnych konluzji? Zadnych propozycji? Nie o wasza wine chodzi ale o impotencje waszych dzialan.

  12. PiotrZW said

    Mam w pamięci informację o studiach obydwu Kaczyńskich w Stanach Zjednoczonych. Lewy albo prawy górny róg strony czasopisma, tekst ze zdjęciem. Byłem przekonany, że to w „Tygodniku Solidarność”, specjalnie pojechałem do biblioteki sprawdzić, przejrzałem wszystkie numery, ale – nie ma. Być może było to w „Dzienniku Zachodnim”. Na pewno w drugiej połowie 1981 r. Nie sądzę, że mi się przywiduje, dopuszczam, że mogą mi się mieszać w pamięci różne osoby.

  13. Halszka said

    ad 4, „Kaczyńskich prowadził mason Jan Lipski”

    – a później, przynajmniej okresowo, mason Wojciech Giełżyński (syn przedwojennego dziennikarza i masona Witolda Giełżyńskiego). Mason Wojciech Giełżyński, znany (ale zupełnie nie z działalności opozycyjnej) dziennikarz w PRL, chwalił się później, że to on nakłonił Jarosława K. do objęcia, jako redaktor naczelny, „Tygodnika Solidarność” po jego reaktywacji w 1989 r.

  14. veri said

    Z perspektywy lat, majac na uwadze poczynania … kto wyselekcjonowal z grona zaufanych i jako najpelniej gwarantujacych realizacje powierzonych zadan wprowadzil Kaczynskich na polityczne tu salony ? Przeciez takim „kurduplom” ( +inne epitety ) zaden ciec nie otworzylby drzwi … a tu „paczpan” !

  15. ENKI said

    „Polska naszych marzeń” – z Kaczyńskimi u steru rządów

    Okazuje się … że Jarosław Kaczyński, jak pisze „Gazeta Wyborcza”, miał dwóje aż z trzech przedmiotów: przysposobienia wojskowego, polskiego i angielskiego.
    W książce „Polska naszych marzeń” Jarosław Kaczyński wspomniał,
    że jego „czasy szkolne kryją pewną tajemnicę”.
    – Otóż zdarzyło mi się nie zdać z 10. do 11. klasy i mimo to wylądowałem w ostatniej klasie,
    a następnie po odkręceniu tego znalazłem się w liceum na Woli – napisał prezes PiS.
    /dziennik.pl/
    Jak „odkręcić” repetowanie? Kto to załatwiał?
    Co jeszcze i jak „odkręcał” Jarosław Kaczyński?
    Dlaczego takiej sensacji – o niezdaniu do maturalnej klasy – z biografii Jarosława Kaczyńskiego żadna ” małpa w czerwonym” nie zbadała i nie podała wyjaśnienia do publicznej wiadomości?

  16. Władek said

    Ad. 15.

    To trzeba chazarskiego gada cofnąć z powrotem do szkoły, a nie CIA zrobiła z niego banderowskiego „naczelnika”.

  17. Arni said

    Tutaj jest znacznie więcej na temat tej rodzinki:
    https://hubalblog.wordpress.com/2016/06/09/lech-i-jaroslaw-kalksten-vel-kaczynski/

  18. Kar said

    -Sfałszowane życiorysy Lecha i Jarosława w encyklopedii Solidarności-
    ___________________________________________________________

    ..”najlepsza metoda przewodzenia ludzi-tluszczy jest spacerowanie z tylu za nimi”..

  19. To som (bo nie wiada, czy tyn drugi kaj tam na wywczasie nie dycho) takie ino kacze pindle. Takich jak łune duperszwance to wciepnąć do miecha razem z kamlotem i węgorzom na futer.

  20. z sieci said

    http://www.gazetawarszawska.com/historia/5316-teczki-kaczynskich

  21. Co wiemy o Kaczyńskich? Przywódcy „polscy” pochodzenia żydowskiego. Szczególnie polecam wszystkim ignorantom przeczytanie ich życiorysu, bowiem podający się za reprezentantów wszystkich polskich katolików Kaczyńscy ukrywali swoje pochodzenie i coś jeszcze. Smród czosnku i kolaboracji jest nie do zniesienia. Od „Okrągłego Stołu” są uczestnikami zmowy postsowieckiej żydokomuny, którzy na plecach Armii Czerwonej i NKWD terrorem, mordem, zniewolili nasz kraj. Potomkowie zbrodniarzy, sadystów, wykształceni na elitarnych polskich i zagranicznych uniwersytetach przejęli pałeczkę pokoleniową, niszczą i rozkradają nasz kraj, ogłupiając naród mediami a nawet indoktrynacją religijną.
    O dwóch takich co ukradli Księżyc.
    Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z rodziny Naczelnego Prezesa Sądu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego – też urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami armii carskiej.
    Co to oznacza? Jedno! Nie mógł on być Polakiem, bo ci byli na ogół albo prawie zawsze – wyznania katolickiego. W imperium Rosyjskim obowiązywał od polowy XIX wieku carski ukaz, który zakazywał piastowania wysokich urzędów przez Polaków wyznania rzymsko-katolickiego. Identyczna sytuacja dotyczyła innych wysokich posad, np. dyrektora stacji kolejowej.

    Zatem funkcja oraz imiona zarówno Rajmund jak i Wilhelm wskazują na to, że mogli to być żydzi wyznania ewangelickiego. Nic dziwnego. Zarówno w Polsce pod zaborami, jak też na wschodzie Europy było całe mnóstwo takich haskalizowanych (Haskala) żydów. Do Rosji przenosili się w ramach kolonizowania południowych rubieży cesarstwa rosyjskiego tj. tworzenia tzw. „Nowej Rosji”. Pierwotnie Nazwisko Świątkowski, brzmiało Sviatkowski, co można potwierdzić w bazie genealogicznej jewishgen.org. Interesującym źródłem informacji o żydowskich i ewangelickich osadach i ich składzie są żydowskie strony www, pokazujące ych osadnictwo. Na wschód Europy szli polscy i pruscy (menonici) żydzi.
    Przodkowie po stronie ojca, np. matka ojca Rajmunda, Aleksandra Kaczyńskiego, Zofia z domu Gutowska, też wykazują żydowskie korzenie.
    Zaskakujące jest też to, ze ojciec Rajmunda Kaczyńskiego ożenił się z żydówką z Odessy, co miało miejsce około 1922 roku, będąc kolejarzem w okolicach Grajewa, granicznej stacji kolejowej. W tym czasie przez tę część granicy przybywało z rejonów Odessy mnóstwo żydów uciekających z Rosji. Na stronach żydowskich poświęconych koloniom żydowskim na południowej Ukrainie, są umieszczone dokumenty, np. wizy ze zdjęciami mówiące o tym, że uzyskiwano je w drodze przestępstw, między innymi w konsulatach polskich w krajach bałtyckich. Aby dostać się z rejonu Rygi, czy Tallinna w kierunku na Warszawę niestety trzeba było przejechać jedyną ówczesną linią kolejową tj. przez Grajewo.
    Czy tam właśnie ojciec Rajmunda Kaczyńskiego wyszukał sobie przyszłą żonę?
    Przemyt żydów z Rosji organizowały organizacje żydowskie z Wielkiej Brytanii oraz USA. Centralą tej przestępczej działalności była Łódź, a miejscami gdzie przechowywano na początku przemyconych był szkoły religijne.
    Dalsza poszlaką żydowskiego pochodzenia jest fakt, potwierdzany przez samych Kaczyńskich, mówiący o tym, że po przeniesieniu się do Baranowicz na Polesiu, Franciszka Kaczyńska zajmowała się prowadzeniem agencji nieruchomości. Ze stron internetowych związanych z tym miastem i rożnych innych dowodów, np: książki telefonicznej, wynika, że w 100 % pośrednictwa nieruchomościami było zdominowane przez żydów. Jeden wpis dotyczy Kaczyńskiej – jest w nim przypis – interes żydowski. Jeszcze większe zdziwienie budzi to, że kiedy żydzi polscy uciekali na wschód Europy, rodzina ojca Kaczyńskich, a konkretnie – jak podają sami Kaczyńscy sam Rajmund, przeprowadził się do Warszawy – czyli pod okupację niemiecką.
    W jednej z publikacji książkowych (Zdrajcy narodu?) dotyczących Volksdeutschów jest mowa o tym, że na Zachód jechali żydzi. Na peronach kolejowych, podczas postojów pociągów żydzi z Zachodu dziwili się żydom ze Wschodu, że ci uciekają do niemieckiej strefy wpływów, tj. pod okupację niemiecką. Wtedy nie mógł nikt wiedzieć, o jakich u diabła żydów chodzi. Wyjątkowo dziwnym jest to, że prócz szczątkowych informacji dotyczących Rajmunda nie do odszukania w publikacjach podawanych przez samych Kaczyńskich są informacje dotyczące dziadka i babki. Co się z nimi stało? Póki co, nie wiadomo.
    W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego i jego ojca, oficera armii carskiej jest znamiennym to, że do czasu wejścia w życie Traktatu Ryskiego musiał on mieć rosyjską przynależność państwową. Gdyby było inaczej, to nie byłby tak wysoko postawionym oficerem. Kaczyńscy twierdzą, że wśród ich przodków był nawet generał carski. Co to oznaczało dla niego w późniejszym okresie? Otóż, aby otrzymać stwierdzenie lub uznanie obywatelstwa polskiego w ramach Traktatu Ryskiego, nie można było być wysokim oficerem armii carskiej lub piastować innych wysokich funkcji państwowych. Z tajnych dokumentów, różnych rozporządzeń i ogólników z lat 30-tych wynika, że nie można było nadać obywatelstwa takim osobom. Nadto koniecznym było dokładne badanie życiorysów takich osób, w tym ich przodków począwszy od 1863 roku, w szczególności zaś, czy przodkowie nie byli beneficjentami skonfiskowanych majątków. Kaczyńscy taki majątek posiadali pod Łomżą.
    W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojnie światowej i jego rzekoma AK-owska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.
    Dziwnym jest też to, że ten „akowiec”, już w 1945 roku w październiku, załapał się na studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK byli prześladowani, a pan Rajmund sobie studiował, zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra. Co za bystrzacha! Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu.
    Żoną Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydłowskej primo voto, Fyuth,. Jadwiga, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w 1926 roku, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie. Kiedyś Pani Jadwiga w jednym piśmie chlapnęła, że jej braćmi stryjecznymi byli Adam i Jerzy Szydłowski, urodzeni w 1924 roku w Sosnowcu. Dalsza kwerenda, wykazała, że syn jednego z braci stryjecznych, Adam Szydłowski, będący obecnie zastępcą USC w Będzinie, jest przewodniczącym Zagłębiańskiego Centrum Kultury Żydowskiej. Informacja ta jest dostępna na stronie www. tego stowarzyszenia.
    Adam Szydłowski w jednej z rozmów potwierdził, że jego ojciec i stryj wyglądali z rysów tak, że powinni trafić z pierwszym transportem do Birkenau. Jak widać, bliska rodzina braci Kaczyńskich nie ma polskiego pochodzenia. Sam Adam Szydłowski junior, twierdzi, że nie wie nic o tym, jakoby był z Kaczyńskimi spokrewniony. Obydwie rodziny dziwnym zbiegiem okoliczności twierdzą, że są z Szydłowskich tego samego „herbu”. Jako naczelnik USC w Będzinie nigdy też nie zajrzał do ksiąg i nie wie, w jakiej wierze zostali ochrzczeni jego ojciec i stryj. Jerzy Szydłowski, stryj Jadwigi Kaczyńskiej zginął podobno w KZ Mauthausen. Za życia był dyrektorem gimnazjum im. Bolesława Prusa w Sosnowcu i założycielem wielu drużyn harcerskich. Żona Jerzego Szydłowskiego pochodziła z Galicji i nazywała się z domu Mokrasińska. Z tego samego rejonu pochodzą przodkowie Szydłowskich i Jasiewiczów. Taka informacja jest do odszukania w publikacjach pisanych z udziałem Kaczyńskich. Z monografii szarych szeregów wydanej w Starachowicach wynika, że skończył on UJK, przy czym z rejestru danych miasta Sosnowca, wynika, iż ukończył on chemię na Politechnice Lwowskiej. Jerzy Szydłowski przynależał do klubu BBWR. Krótko jeszcze do Aleksandra Jasiewicza… Do 1939 roku mieszkał on przy Al. Jerozolimskich 87. Próba sprawdzenia książki meldunkowej nie przyniosła efektu bowiem akurat dla tego domu się nie zachowała. Obok tak, ale nie dla tego domu. Aleksander Jasiewicz miał w 1940 roku dotrzeć do Starachowic i zamieszkać wraz z rodziną na czas wojny. W czasie okupacji zamieszkiwał on wraz z rodziną w urzędniczej dzielnicy, tj. Orłowie. Sama Kaczyńska twierdzi jednak w wypowiedzi dla Gazety Starachowickiej, że na koniec wojny zamieszkiwała ona w leśniczówce przy drodze wylotowej do Wierzbicy. Co więc się stało, że z Orłowa Jadwiga przeprowadziła się pod miasto, do leśniczówki? Jest jedno pewne wytłumaczenie. Otóż, A.J. był inżynierem budownictwa pracującym w zakładach Starachowickich również w czasie okupacji. Zapewne tam dorabiał! W jednej z żydowskich publikacji wydanych w Starachowicach wynika, że 20 sierpnia 1943 roku hitlerowcy otoczyli ścisłym kordonem zakłady i zabrali około 1000 osób. Wszystkie osoby wywieziono do Bliżyna, filii Majdanka i dalej do Birkenau.
    Czy był wśród nich ojciec Jadwigi? Jeżeli założyć, iż A.J. był wśród internowanych, to zasadnym jest próba tłumaczenia, że leśniczówka mogła służyć jako miejsce ukrywania się matki i córek.
    Dziwny los Aleksandra Jasiewicza wydaje się też potwierdzać fakt, że nie pojawia się on w żadnych publikacjach powojennych dotyczących losów rodziny Jasiewiczów, czy tez seniorów Kaczyńskich. Jest Jadwiga, jest Rajmund, jest Stefania Szydłowska (na zdjęciu z lat 50), ale nie widać nikogo innego. Dlaczego? Czy zginęli w ramach holocaustu? Czy z tego powodu wyrażają niechęć do Niemców?
    Dalsza kwerenda dziejów przodków zarówno Jasiewiczów jak i Szydłowskich, doprowadziła do Bukowiny i województwa Bracławskiego. Tam właśnie na stronie internetowej http://www.odessa3.org, lub na stronie http://www.jewishgen.org, można było odszukać przodków tych rodzin. Są to okolice Niemirowa koło Winnicy, Radautza w Rumunii oraz Czerniewic na granicy ukraińsko-bukowińskiej. Można było nawet odszukać informacje dot. ślubu Jasiewicza z Szydłowską. Z tych samach dokumentów widać, że protoplastą rodu Szydłowskich był Leon Szydłowski. Taka osoba jest podawana przez samych Kaczyńskich. Rejony te też były wyjątkowo zapchane żydostwem. Z innych żydowskich stron internetowych wynika wprost, że antenaci tych, co zajechali Księżyc byli żydami.
    Strony tych ziomkostw prowadzone na amerykańskich serwerach internetowych w sposób ewidentny pokazują, że mamy do czynienia z jednej strony z kolonizatorami niemieckimi tamtych stron, a z drugiej ci ludzie wyraźnie potwierdzają, że są żydami, oraz że im tęskno za heimatem. Co ciekawe, nikt z tych żydów nie używa typowych dla żydów imion, np. Riwka, Lejser itd. Same niemieckobrzmiące. Niedawno media niemieckie doniosły, że do Niemiec przybyła znaczna ilość ukraińskich Niemców – uwaga! – wyznania mojżeszowego. Jeżeli byliby to jedynie potomkowie dawnych menonitów, to dlaczego dziś deklarują się jako wyznawczy judaizmu?
    Nie bez znaczenia jest też to, że Kaczyński podaje w dla WPROST, że Neyli Jasiewicz, jego stryjenka, w okresie międzywojennym była lekarzem na dworze króla Rumunii. Czyż to nie potwierdza, skąd byli Jasiewiczowie? Inna sprawa – Kaczyński twierdzi, że Jasiewiczowie byli dobrymi znajomymi Józefa Becka, ministra Spraw Zagranicznych. W tym miejscu trzeba zaakcentować, ze Józef Beck był żydem rumuńskiej proweniencji kalwińskiego wyznania (zresztą zmarł w Rumuni, rzekomo – jak podali sami Kaczyńscy – na rękach Neyli Jasiewicz). Dużo zatem wskazuje na to, że rodziny Szydłowskich i Jasiewiczów były konwertowanymi luteranami pochodzącymi z Ukrainy i Bukowiny. Pewną odpowiedź dałaby analiza wykazu członków zboru ewangelickiego lub ewangelicko-reformowanego z Warszawy za lata do 1939. Takie dokumenty w całości znajdują się w AGAD – Warszawa, jednak archiwum pokazuje tylko spis członków filialu Paproć Duża (miejsce ślubu Piłsudskiego), ale nie chce nic pokazać z terenu Warszawy. Dlaczego? Indagowany onegdaj o potwierdzenie pochodzenia Lech Kaczyński odpisał, iż nie musi on tego podawać. Jednak potem, będąc na Kazimierzu w Krakowie, przyznał wobec obecnych… że „historia narodu żydowskiego jest jego historią!”.
    Do dokładniejszego zbadania pozostaje też inny aspekt życia Rajmunda Kaczyńskiego, a mianowicie za okres II wojny światowej. Nie da się wykluczyć, że niedługo światło dzienne ujrzą nowe okoliczności. Trzeba też zadać pytanie – w jakich okolicznościach ewakuował się on z Warszawy w Kierunku na Pruszków i Skierniewice. Z dokumentów poniemieckiego zespołu archiwalnego Einwanderungs Zentrale Litzmanstadt wynika, że w tym samym czasie i w tym samym kierunku ewakuowało się około 10 tyś. Volksdeutschy. Póki co, nie da się nic wyjaśnić, AP w Warszawie odmówiło bowiem wglądu do Volkslisty, przy czym wgląd do takich dokumentów wyraziła naczelna dyrekcja w odniesieniu do łódzkiej volkslisty. Na Volksliście są jednak np. Sasinowie… Prócz tego, że Kaczyńscy są żydami, ważniejszym jest zbadanie wszystkich aspektów ich zachowania, tak samo jak ich przodków – to wydaje się bardziej ciekawe. Kaczyńscy mają bowiem tendencje do konfabulacji, jeżeli chodzi o życiorysy.
    Najważniejszym powodem prowadzenia takich badań jest fakt wyjątkowej przychylności władz stalinowskiej Polski do rodziny Kaczyńskich. Jeżeli ma się jednak w rodzinie takich stalinowców jak płk. Wilhelm Świątkowski, to trudno było być prześladowanym. Osobne pytanie, to kwestia ministra sprawiedliwości z lat czterdziestych, Henryka Świątkowskiego. Kaczyńscy wspominają, iż mają PPS-owskie konotacje. Ten ostatni był PPS-owcem. W związku z powyższym został złożony do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wniosek o zbadanie w trybie ówcześnie obowiązujących ustaw, czy polskie obywatelstwo nie zostało wyłudzone, a przede wszystkim – w jakim trybie nadano przodkom braci K. polskie obywatelstwo?
    Poniżej zainteresowania badawcze jednego z najważniejszych historyków Żydowskiego Instytutu Historycznego: Dr Paweł Fijałkowski – zajmuje się dziejami żydów w dawnej Polsce (X-XVIII w.), historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz obyczajowością starożytnych Greków i Rzymian.
    Najważniejsze publikacje: Mennonici na Mazowszu (od połowy XVIII w. do 1945 r.), „Rocznik Mazowiecki”, t. 13,2001,
    Parafia św. Mikołaja na Kamiennej Grobli w Królewcu jako centrum polskiego luteranizmu w Prusach, „Studia Historica Slavo-Germanica”, t. 22, 1997-1999,
    Rozwój społeczności ewangelickiej i powstanie sieci parafialnej w środkowej Polsce w II połowie XVIII i początkach XIX w., w: Przeszłość dla przyszłości. Z dziejów luteranizmu w Łodzi i regionie łódzkim, pod red. B. Milerskiego i K. Woźniaka, Łódź 1998,
    Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich-Kalksteinów
    1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
    2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla AK-owca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
    3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci AK-owskiego małżeństwa, na początku lat 60-tych, kiedy większość dzieci AK-owców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
    4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
    5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej, nikt go nie nęka.
    6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy.
    7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
    Kto wie, czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególną troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
    Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania
    Adam Szydłowski, prezes Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej w Będzinie, bliskim krewnym braci Kaczyńskich. Obie rodziny twierdzą, że przez ponad 60 lat nie utrzymywały z sobą kontaktu… nawet o sobie nie wiedziały. Kim jest Adam Szydłowski, prezes Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej?
    Na koniec pytanie – czy Kaczyńscy nigdy nie interesowali się jako żydzi, co stało się z braćmi stryjecznymi ich matki? Wiedzieli, gdzie są urodzeni, gdzie mieszkali, co robił przed wojną stryj matki, ale nic poza tym.
    Czy można też uwierzyć Adamowi Szydłowskiemu, że badając losy dziadka nigdy nie natrafili na rodzinę Kaczyńskich? Jest to tym bardziej dziwne, że Jadwiga Kaczyńska na zapytanie jakiegoś kombatanta ze Starachowic potrafiła jednak podać dokładne dane osobowe Adama i Jerzego Szydłowskiego oraz jego żony. To wiedziała, ale z jakiegoś powodu nie potrafiła lub nie chciała nawiązać kontaktu ze stryjecznymi braćmi. Co jest powodem, że nie chcą się do siebie przyznać. Czy tym powodem jest aktywność Adama Szydłowskiego jako oczywistego żyda?

    Tatełe i mamełe:
    http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/s4SktkpTURBXy80ZWY4ODk1YzhkODRiYzE4NjhmZWVjM2MwOGQ3NTkxMC5qcGeRkwIAzQHk

    Braciaszki:

  22. gosc said

    Kuzyn- http://www.wernisaz w Pultusku

Sorry, the comment form is closed at this time.