Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O. Gniadek: Lęk przed obcym

Posted by Marucha w dniu 2017-03-08 (środa)

Po kazaniu z okazji Dnia Migranta i Uchodźcy przyszła do mnie pewna kobieta na rozmowę do zakrystii. Rozmawialiśmy o lęku i strachu przed imigrantami z obcej kultury.

Mówiłem na kazaniu, że gościnność powinna być cechą ucznia Chrystusa. Powiedziałem także, że gościnność ma swoje granice i każdy musi o tym zdecydować sam w swoim sumieniu.

Kobieta tego jednak nie usłyszała. W rozmowie w zakrystii powiedziała mi, że nie chce mieszkać obok obcych w sąsiedztwie, gdyż boi się o swoje dzieci. Widziałem w jej oczach strach. Lęk jest czymś ludzkim. Każdy ma prawo się bać.

Lęk przed obcymi bierze się stąd, że ludzi zmusza się dzisiaj do przymusowej integracji. Dochodzi do niej wtedy, kiedy politycy próbują do kraju zaprosić kogoś, kogo nikt nie chciałby przyjąć we własnym domu.

„Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie” (Mt 25,35). Te słowa Jezusa z opisu Sądu Ostatecznego zakładają, że osoba przyjmująca posiada na własność dom, w którym może przyjąć obcego. Nie wypada zaprosić kogoś do domu, którego nie jest się właścicielem. Własność prywatna jest przestrzenią, w której jednostka może podejmować autonomiczne decyzje i ma prawo odmówić, jeżeli ktoś w jej imieniu zaprasza niechcianego gościa. Własność jest nie tylko przedłużeniem ludzkiej wolności, ale jest zarazem jej widzialną granicą i stanowi obronny mur przed potencjalnym agresorem.

Według ojców Soboru indywidualne formy posiadania dóbr pozostawiają każdemu człowiekowi niezbędną „przestrzeń koniecznie potrzebną dla autonomii osobistej i rodzinnej i należy je uważać za poszerzenie niejako wolności ludzkiej” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, 71).

Prywatny dom

Bardzo często wizję Sądu Ostatecznego (Mt 25,31–46) odnosimy tylko do sytuacji ekstremalnych. „Byłem głodny, a daliście mi jeść”. Kiedy słyszymy te słowa, wyobrażamy sobie człowieka umierającego z głodu, a w jego twarzy widzimy oblicze cierpiącego Chrystusa. To jest interpretacja, do której jesteśmy w naszej tradycji przyzwyczajeni.

Warto odnotować, że wizja Sądu Ostatecznego jest poprzedzona przypowieścią o talentach (Mt 25, 14–30). Co oznaczają słowa „byłem głodny”? Każdy z nas jest głodny trzy razy dziennie. Czy piekarz, który piecze chleb i sprzedaje go na rynku nie karmi głodnych? Jeżeli nie robiłby tego, mógłby zakopać pod ziemią swój przedsiębiorczy talent i utracić życie wieczne.

Ten sposób rozumowania prowadzi jeszcze do jednego wniosku, że rozdawanie chleba głodnym w sytuacji ekstremalnej zakłada, że jesteśmy jego właścicielami. Rozdawanie cudzej własności nie jest dobroczynnością. Teraz łatwiej jest zrozumieć słowa o przyjęciu obcego. One również zakładają, że przyjmujący posiada dom na własność, do którego przyjmuje obcych w gościnę.

Własność prywatna wyznacza naturalną granicę, której nikomu nie wolno przekroczyć. Własność prywatna jest również warunkiem czynienia dzieł miłosierdzia. Prawo powszechnego używania i uniwersalne przeznaczenie dóbr nie osłabia, a tym mniej, nie niweczy prawa prywatnej własności, które łączy się nierozdzielnie z wolnością człowieka.

Imigranci i emigranci

Świat jest podzielony na państwa. Nie ma dzisiaj innego świata. W przeciwieństwie do granicy wyznaczonej przez własność prywatną, są to granice sztuczne, które są wypadkową politycznych kompromisów. Granice państw afrykańskich zostały wyznaczone przez kolonizatorów na Konferencji Berlińskiej pod koniec XIX w. i od tamtego czasu nie uległy większym zmianom.

Podział świata na państwa implikuje, że istnieją dwie grupy ludzi, którzy się przemieszczają: imigranci i emigranci. Mianem emigrantów określa się te osoby, które opuszczają swój kraj, a imigrantów, którzy przyjeżdżają do obcego państwa. Terminy te są więc politycznie uwarunkowane. W kościele migranci są nazywani także ludźmi w drodze. Termin ten, który znajdujemy w instrukcji watykańskiej Erga migrantem caritas Christi („Miłość Chrystusa do migrantów”), lepiej z teologicznego punktu widzenia oddaje sens ludzkich migracji. Ludzie na ziemi są tylko pielgrzymami zdążającymi do swojej ojczyzny w niebie.

Imigrant lub emigrant muszą pokonywać granice państw, aby poszukiwać lepszych warunków życia. Kościół naucza, że każdy ma prawo, aby opuścić swój kraj, ale prawo do emigracji musi łączyć się z chrześcijańskim obowiązkiem udzielenia gościnności.

Człowiek w drodze pragnie zastąpić mniej zadowalający stan rzeczy bardziej zadowalającym [np. mieć lepszy dostęp do białych kobiet – admin]. To cała tajemnica ludzkiego działania, a więc i także migracji. Na jego drodze pojawiają się często sztuczne przeszkody, których nie jest w stanie pokonać. Może mieć nawet zaproszenie do odwiedzin kogoś w jego prywatnym domu na terenie sąsiedniego państwa, ale nie posiadając legalnego pozwolenia na przekroczenie granicy, jest przymusowo wykluczony.

Obcy w polskim Kościele

„Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”. Co Jezus chciał nam powiedzieć? Problem pojawia się w tłumaczeniu słowa „xenos” na język polski. W języku greckim słowo to oznacza „obcego” i tak jest przetłumaczone w innych językach. W języku polskim w Biblii Tysiąclecia zostało przetłumaczone jako „przybysz”. Wcześniej w przekładzie Biblii Wujka Jezus miał powiedzieć: „Byłem gościem a przyjęliście mnie”. W polskiej tradycji chrześcijanin nie jest więc oswojony ze słowem „obcy”. Nie pomaga mu w tym również katechizm, gdzie uczynki miłosierdzia co do ciała mówią o przyjmowaniu podróżnych.

Słowa Jezusa z Sądu Ostatecznego nie odnoszą się tylko do sytuacji kryzysowej, kiedy mamy udzielić schronienia uchodźcy. Warto podkreślić, że termin ksenofobia, czyli strach przed obcymi, wywodzi się od greckiego słowa „xenos”, które znajdujmy w omawianym fragmencie Ewangelii. Jeżeli Jezus chce, abyśmy przejęli obcego, to chce w nas ukształtować postawę przeciwną do strachu przed nieznanym, czyli postawę sympatii do cudzoziemców i tego co jest nieznane.

W Starym Testamencie Bóg mówi do Izraelitów: „Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej” (Pwt 10,19). W Nowym Testamencie nie chodzi już tylko o przyjęcie obcego. Chrześcijanin musi być otwarty na wszystko to, co jest jeszcze mu nieznane, gdyż Boga nie można całkowicie zdefiniować tylko w obrębie własnej kultury.

Uczniowie z Emaus

Bóg ciągle przychodzi do człowieka, aby go zbawić. Wykorzystuje wszystkie sposoby, aby do niego dotrzeć. Bóg zna dobrze ludzką naturę. Człowiek ma tendencję do zamykania się w twierdzy, w której zamyka również Boga. Otwierając się na to co obce, człowiek może zburzyć swój dotychczasowy obraz Boga i zbudować go na nowo. Spotkanie z obcym jest dla wiary chrześcijanina zawsze inspirujące. Może być jak otwarcie okna i wpuszczenie do pokoju świeżego powietrza. [… albo duszącego smrodu – admin]

Przekonali się o tym dwaj uczniowie udający się z Jerozolimy do Emaus. Rozmowa ze zmartwychwstałym Chrystusem, którego na początku nie rozpoznali, odmieniła ich życie. Uczniowie nie byli w stanie zrozumieć, dlaczego Mesjasz musiał cierpieć, gdyż ich serca i umysły były pełne obrazów śmierci i zniszczenia, jakie pozostawiło w nich wydarzenie Wielkiego Piątku. „Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć – powiedział im obcy – aby wejść do swojej chwały?” (Łk 24,26). Spośród wszystkich słów wypowiedzianych przez tego obcego, było jedno słowo „chwała”, które szczególnie utkwiło w ich umysłach i umożliwiło im dostrzec coś, czego nie byli w stanie wcześniej zobaczyć. Na tym nie zakończyła się ich rozmowa. Dwóch wędrowców zaprosiło obcego do siebie na nocleg. Przy łamaniu chleba rozpoznali w nim samego Chrystusa.

Słowa Jezusa „Byłem obcym, a przyjęliście mnie” oznaczają, że chrześcijanin powinien ciągle balansować między lękiem i strachem przed obcym, a otwartością na to, co jest obce i nieznane. Może to robić w granicach wyznaczonych przez własność prywatną. Jest to granica, której nikomu obcemu nie wolno przekraczać bez zaproszenia. Nie czyni tego nawet sam Bóg.

Warunki brzegowe wiary

Kilka dni temu byłem na filmie „Milczenie” w reżyserii Martina Scorsesa. Jest to film na podstawie powieści Shusaku Endo, w której japoński pisarz opisuje misje jezuitów w feudalnej siedemnastowiecznej Japonii w obliczu okrutnych prześladowań. Scorsese nie wnosi nic nowego do fundamentalnego pytania o pochodzenie zła i cierpienia, ale jest w tym filmie coś, na co warto zwrócić uwagę, choć nie było to prawdopodobnie intencją reżysera.

Prawie cztery wieki temu tysiące prześladowanych japońskich chrześcijan oddało życie za wiarę. Na ich tle Scorsese pokazuje sylwetki trzech portugalskich misjonarzy, z których dwóch popełniło akt apostazji, będąc pod presją ze strony bezwzględnych japońskich inkwizytatorów, którzy usiłowali wyplenić z Japonii chrześcijaństwo jako niebezpieczną religię. Jedynie o. Garupe oddaje swoje życie za wiarę, rzucając się w morze, aby ratować wyrzucanych z łódki do wody powiązanych w maty japońskich katolików. Warunki brzegowe jego wiary są przejrzyste i zgodne z tym, do czego jesteśmy kulturowo przyzwyczajeni. Zadaniem kapłana jest wzmacnianie wiary innych.

O. Garupe przybywa do Japonii razem z o. Rodriguesem w poszukiwaniu ich dawnego profesora z seminarium, o. Ferreiry, o którym słyszeli, że wyrzekł się wiary. Ten doświadczony jezuita przesuwa warunki brzegowe swojego religijnego doświadczenia i kwestionuje wyjątkowość zbawienia w Jezusie Chrystusie. Dochodzi do tego w obliczu nowego doświadczenia obcej kultury i religii, w których odnajduje nowe odpowiedzi na swoje pytania o zbawienie.

Dzisiaj za sprawą Jacquesa Dupuis SJ (+2004), innego jezuity i autora książki „W kierunku chrześcijańskiej teologii pluralizmu religijnego” [Jedzie siarą – admin], w której przyjmuje pluralizm religijny jako pozytywny de principio, świadczący o hojności objawienia się Boga ludzkości na różne sposoby, o. Ferreira mógłby w inny sposób rozwiązać problem, przed którym stanął już niejeden misjonarz pracujący w Azji.

Postać o. Rodriguesa jest bardziej złożona i pozostawia wiele znaków zapytania. W obliczu strachu i lęku przed prześladowaniem o. Rodrigues przesuwa warunki brzegowe swojej wiary w Boga do wymiaru małego krzyżyka, który chowa po kryjomu przed inkwizytatorem. Publicznie wyrzeka się wiary, ale prywatnie pozostaje przy krzyżyku. Przesuwa warunki brzegowe swojej wiary i balansuje na granicy, ale nie potrafi jej określić nawet tak, jak jego japoński tłumacz i katolik, Kichijiro, który za każdym razem kiedy zmuszony jest do wyrzeczenia się swojej wiary w obliczu grożącego mu prześladowania, biegnie do spowiedzi i żałuje za swój grzech. Młody jezuita nie potrafi się określić.

Święty Mateusz Ewangelista zanotował słowa Jezusa: „Do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33).

Ostatnia scena filmu pokazuje pochówek o. Rodriguesa w obrządku buddyjskim. W jego dłoniach ukryty jest krzyżyk, który włożyła mu jego japońska żona, wdowa po samuraju, który wolał zginąć, niż wyrzec się wiary w Chrystusa. Co oznacza ten krzyżyk? Nie wiemy do końca. A może akt wiary i przyznanie się do Chrystusa przed żoną, kiedy stanął w obliczu śmierci? Scorsese pokazał, że akt apostazji nie jest w gruncie rzeczy łatwy do oceny. Bardzo wiele jest przed nami zakryte. Ocenia tylko Bóg, który widzi granice, jakie mamy pokonać.

Korytarze humanitarne

Strach i lęk przed zagrożeniem lub utratą życia wywołuje w człowieku różne emocje i reakcje. Nie wszyscy zachowują się tak samo. Dzisiaj ktoś może nie przyjąć obcego, gdyż boi się o swoje życie, ale jutro może zmienić zdanie. Polacy w sprawie przyjmowania uchodźców są podzieleni.

Z jednej strony padają w mass mediach głosy, aby otworzyć się na przyjęcie muzułmańskich uchodźców. Wykorzystywany jest do tego argument chrześcijańskiej gościnności. Trochę dziwnie brzmi on zwłaszcza w ustach osób, które na co dzień raczej nie odwołują się do wartości chrześcijańskich. Ta werbalna presja rodzi internetowy „hejt” do imigrantów u tych, którzy już sam pomysł sprowadzenia muzułmańskich uchodźców uważają za zdradę narodowych i katolickich interesów.

Z drugiej strony jest stanowisko obecnego rządu PiS-u, który od samego początku był przeciwny przyjęciu u siebie uchodźców przydzielonych Polsce przez Unię Europejską.

W ten obraz skonfliktowanych dwóch stron wchodzą polscy biskupi. Mam wrażenie, że zostali na początku ubiegłego roku przed Światowymi Dniami Młodzieży wywołani do tablicy przez papieża i odrabiają pośpiesznie zadanie domowe ze słów Jezusa „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”.

Kard. Kazimierz Nycz w swoim liście na Wielki Post w tym roku zwraca uwagę na światowy kryzys uchodźczy i zachęca wiernych do udzielenia im pomocy. Kardynał przypomina, że od kilku miesięcy działa program pomocowy Caritasu „Rodzina Rodzinie”, który polega na finansowym wsparciu rodzin poszkodowanych w wyniku wojny w Syrii. Metropolita warszawski zwraca uwagę na obecność w Polsce tysięcy Ukraińców, którzy przybyli do nas jako ekonomiczni imigranci i których należy otoczyć chrześcijańską gościnnością [… po czym podziękują nam siekierami i tryzubami – admin].

Uważam jednak, że zupełnie niepotrzebnie kard. Nycz wspomniał o korytarzach humanitarnych, które stały się kością niezgody i zalążkiem politycznego sporu od momentu, kiedy Caritas Polska, który został wyznaczony przez Kościół do rozmów z rządem w tej sprawie, nie otrzymał od rządu jednoznacznej odpowiedzi.

Pomysł sprowadzenia samolotem na leczenie kilkudziesięciu uchodźców syryjskich, wzorowany na włoskim projekcie Wspólnoty Sant’Egidio, nie doszedł do skutku. Nie było od rządu konkretnej odpowiedzi, ale wcześniejsze negatywne i zdecydowane stanowisko rządu w sprawie sprowadzenia uchodźców wskazywało jednoznacznie na to, dlaczego nie udzielono takiej odpowiedzi.

Nie jestem zwolennikiem rządów Beaty Szydło i wielokrotnie krytykowałem Program 500+, ale w tej kwestii podzielam zdanie rządu, ponieważ uważam, że najlepszą formą pomocy ofiarom wojny w Syrii jest odbudowa szpitali i szkół. Nie dziwi mnie, że „Laboratorium Więzi” przedrukowało list kardynała i nadało mu redaktorski tytuł: „Kard. Nycz: Jesteśmy przygotowani na organizowanie korytarzy humanitarnych. Potrzebna jest otwartość władz państwowych”, ale ubolewam nad tym, że list kardynała został nadużyty wbrew intencji autora. Zwrócił na to uwagę ks. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP), który był obecny podczas środowej konferencji prasowej rządu (01 marca 2017) na temat pomocy dla Syrii i zdecydowanie odciął się od uprawiania polityki na ludzkim nieszczęściu.

Ks. Cisło od samego początku konfliktu w Syrii podkreślał, że pomoc Syryjczykom należy nieść na miejscu i w tym celu zbiera fundusze na budowę szpitala w Syrii. W swoim stanowisku ks. Cisło nie jest odosobniony, gdyż podobne zdanie wyrażają biskupi syryjscy, którzy za pośrednictwem PKwP zwrócili się do polskiego rządu o pomoc. Pomoc ta została udzielona i podejrzewam, że zamyka ona definitywnie kwestie korytarzy humanitarnych. Pozostaje ciągle pytanie, jak pomagać.

Rozeznanie

Papież Franciszek w swojej adhortacji o rodzinie i miłości Amoris laetitia (2016) wielokrotnie używa słowa „rozeznanie”. Rozeznawanie to termin kluczowy, który stanowi o istocie jezuickiej duchowości i dlatego pojawia się w tekście papieża, który był jezuitą. Rozeznawanie bierze pod uwagę bogactwo i złożoność życia człowieka oraz zakłada, że w procesie dokonywania przez człowieka wyboru Bóg jest aktywny.

Krytycy papieża Franciszka odczytują jego adhortację w duchu hermeneutyki zerwania z tradycją i nauczaniem Kościoła w sprawie nierozerwalności małżeństwa. Obrońcy Franciszka twierdzą, że w dylematach moralnych kwestia świadomości i odpowiedzialności za grzech jest skomplikowana i nie ma tylko jednej odpowiedzi.

Myślę, że ten sam sposób rozumowania można zastosować do opisu zakresu chrześcijańskiej gościnności, której udzielamy obcemu. Z całą pewnością nie jest on taki sam u każdego chrześcijanina. Każdy kieruje się własną skalą wartości, którą buduje w oparciu o swoje sumienie, doświadczenie wiary i nowe informacje o świecie. Za podejmowanymi decyzjami kryją się różne nieznane przesłanki, dlatego wolne decyzje jednostki nie powinny być oceniane przez osoby trzecie. Powinna być pozostawiona każdej jednostce wolność w podejmowaniu decyzji o przyjęciu w swoim domu obcego. Dzisiaj może takie osoby się wahają, ale jutro mogą zmienić zdanie, co nie oznacza, że już wiemy, jaka będzie ich ostateczna decyzja.

Gościnność jest cechą ucznia Chrystusa. Ale czy można powiedzieć, że ktoś, kto nie chce przyjąć obcego, nie jest chrześcijaninem? Świat jest podzielony na wiele granic, które musimy w życiu pokonać. Jedne są naturalne, to znaczy granice wyznaczone przez własność prywatną, a inne sztuczne, np. granice państwowe.

Obalenie w ubiegłym wieku własności prywatnej doprowadziło do wyeliminowania ekonomicznej kalkulacji, a to z kolei uniemożliwiło poruszanie się ludziom w społecznym systemie podziału pracy i przyczyniło się do upadku komunizmu. Kalkulacja ekonomiczna, która nie istnieje bez własności prywatnej, jest busolą, która umożliwia poruszanie się ludziom w społecznym systemie podziału pracy.

Pozbawienie człowieka możliwości prywatnego posiadania jest więc poważną przeszkodą w swobodnym podejmowaniu decyzji. Święty Jan Paweł II nauczał, że człowiek pozbawiony własności prywatnej nie jest w stanie zrozumieć swojej godności jako osoby i nie potrafi tworzyć autentycznej ludzkiej wspólnoty (Centesimus annus, 13).

Brak zrozumienia istoty własności prywatnej sprowadził socjalistycznych planistów na manowce, ale okazuje się, że rola własność prywatnej nie ogranicza się tylko do sfery ekonomii. Prawdziwe problemy w naszych czasach zaczęły się w dniu, kiedy zaczęliśmy rozdawać cudzą własność i nazywać to dobroczynnością. Dzisiaj chcemy zaprosić obcego do nie swojego domu i odmowę przyjęcia nazywamy brakiem chrześcijańskiej gościnności.

o. Jacek Gniadek
Za: http://www.jacekgniadek.com
http://konserwatyzm.pl

Odpowiedzi: 44 to “O. Gniadek: Lęk przed obcym”

  1. Boydar said

    „… Chrześcijanin musi być otwarty na wszystko to, co jest jeszcze mu nieznane …”

    No więc właśnie, a „to” jest znane, bardzo dobrze znane, rzekłbym nawet – coraz lepiej i ze szczegółami.

  2. Boydar said

    Chciałem dodać „Achtung ! Banditen !” ale zapomniałem.

  3. witek said

    Doczytałem do momentu ” pluralizmu religijnego” i mi się odechciało.

    Niech czcigodni ojcowie zaproszą obcych do swoich dworów, a potem miętolą temat.
    Oni nie mają serca do swoich ( głodnych, przestraszonych jak kobieta na wstępie, czy tradycyjnych katolików)
    A usiłują nam wmówić, że są ” dobrzy jak chleb”
    Ojcze Gnidku, my tego nie kupujemy!
    Chyba, że zaczniecie od siebie, wszak słowa uczą, a przykłady przyciągają….
    Dzięki swoim umiejętnościom macie już prawie puste klasztory
    A jużci przyjmujcie i dzielcie się tym co posiadacie 🙂

  4. kodżak said

    Jacek Gniadek kapelan Św. Wolnego Rynku

  5. Boydar said

    Krótka piłka …

    Mycka mu spadła?
    Admin

  6. ojojoj said

    Bzdury. Skonczylem czytac w momencie o „wlasnym domu”.

    Poza tym w ewangeli Mt. 25 pisze „…Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich NAJMNIEJSZYCH, Mnieście uczynili”
    Podkreslam: NAJMNIEJSZYCH

    Ksiadz niech sie najperw nauczy czytac biblie.

  7. Boydar said

    Widocznie za słabo przybita była, albo, co gorsza, wcale.

  8. ojojoj said

    Ahmedzik z iPhonikiem w lapie i dresach z Adidasa lub Pumy, udajacy dziecko i wrzeszczacy Allahuj Akhbahuj to oczywiscie NAJMNIEJSZY BRAT Chrystusa.

    Chcialem podkreslic w moim wczesniejszym komentarzu, ze slowo kluczowe to: BRACI NAJMNIEJSZYCH

    Ksieza bez szkol oczywiscie pitola jak zwykle bez sensu, a potem sie dziwia ze koscioly znikaja.

  9. Lily said

    Re; 5 i 7
    „Po owocach,ich poznacie”.
    Wszystko wedlug odwiecznej zasady,”gdzie sie
    dwoch bije,tam trzeci korzysta”.

  10. Inkwizytor said

    Doszedłem do słów „papież Franciszek” dalej już nie czytałem bo po co ?

  11. jazmig said

    Byłem przybyszem, a nie ugościliście mnie, tak powinno brzmieć poprawne tłumaczenie, ale nie przyjęliście mnie może być też od biedy.

    Ugościli czy przyjęli, wcale nie oznacza, że w naszym domu gościmy obcych na stałe. Przyjęliśmy ich do domu nie po to, żeby stali się oni jego współwłaścicielami lub współgospodarzami, lecz po to, żeby odpoczęli po podróży, zjedli coś, przespali się i pojechali sobie dalej.

    Ks. Gniadek chodzi koło tego tematu, bo czuje, że oficjalna interpretacja hierarchów KK nie ma sensu. Chrystusowi wcale nie chodziło o przyjęcie przybyszów na stałe, lecz – tak jak napisałem wyżej, chodzi o przyjęcie na krótko – kilka godzin, jeden, góra dwa dni.

  12. wnuk.Kazimierza said

    Warunki brzegowe wiary – dziękuję, nie mam pytań.

  13. Marek said

    Polecam odsłuchać kilka minut wykładu tego mędrca:
    .https://www.youtube.com/watch?v=B2qWViqNFd0&feature=youtu.be
    Założę się, że wiekszość Gajówkowiczów wyłączy jeszcze szybciej.
    Bardzo ładnie wymawia np „khaj”, zamiast „kraj”, ale i tak dzielnie daje radę:)

  14. VA said

    o. Jacek Gniadek za duzo pisze i mowi. Wyglada na Zyda i wymawia dziwnie ‚r’ tak jak to robia niektorzy Zydzi.

  15. Yah said

    „Papież Franciszek w swojej adhortacji o rodzinie i miłości Amoris laetitia (2016) wielokrotnie używa słowa „rozeznanie”. Rozeznawanie to termin kluczowy, który stanowi o istocie jezuickiej duchowości i dlatego pojawia się w tekście papieża, który był jezuitą. Rozeznawanie bierze pod uwagę bogactwo i złożoność życia człowieka oraz zakłada, że w procesie dokonywania przez człowieka wyboru Bóg jest aktywny.

    Krytycy papieża Franciszka odczytują jego adhortację w duchu hermeneutyki zerwania z tradycją i nauczaniem Kościoła w sprawie nierozerwalności małżeństwa. Obrońcy Franciszka twierdzą, że w dylematach moralnych kwestia świadomości i odpowiedzialności za grzech jest skomplikowana i nie ma tylko jednej odpowiedzi.”

    Niby prawda, tylko o. Gnidkowi umknęła jedna ważna kwestia – od rozeznania i oceny odpowiedzialności za grzech jest Pan Bóg , a nie ludzie, chociaż duchowni.

    Nam zostały podane jasne wskazania, których się mamy trzymać, a nie kombinować, jak to czyni Franciszek, żeby zapalić i Pan Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Pewnie współczujący Franciszek pomyślał sobie, że diabeł może się poczuć źle, jeśli będzie przez nas odrzucony.

    U o. Gniadka widać, że w blasku świec usiłuje ukryć ogarek dla diabła.

  16. Boydar said

    Fucktycznie ogarek, ale z tym ukrywaniem to to se ne da

  17. NICK said

    Jezuita i tyle.
    Martwi mnie milczenie „Dominikanów”. Coś uknuwają. Np. lubelscy z pali-kotem.
    Coś dużego.
    Wkrótce zobaczycie.

  18. Filomena said

    Chrzescijanin, ktory popiera uniwersalizm i kosmopolityzm idzie w zlym kierunku, w bardzo zlym kierunku – w kierunku lucyferianizmu. Sam Pan Bog ustanowil narody, sam Pan Bog – jak naucza Pismo – pomieszal jezyki. Widac Bog mial w tym jakis cel. Moznaby sie zastanowic jaki? Bardzo prosty. W przypadku zejscia na manowce jednego narodu, inny narod bedzie mogl niesc dalej dzielo Boze. Mamy przyklad dzisiaj. Wiara w Boga upadla na Zachodzie a odradza sie w Rosji.

    Wlasnie dlatego Lucyferianie robia wszystko zeby zniszczyc narody i podzialy etniczne a zmieszac wszystkich w jedna mase. Ludzi be tozsamosci a zatem i bez tradycji mozna latwo zdeprawowac i latwo nimi rzadzic.

    Wspolczesny Kosciol Katolicki sluzy interesom lucyferian i Anglo-Syjonu. Tak zwani humanisci lubia operowac niektorymi haslami czy frazami z Nowego Testamentu azeby przepychac idee uniwersalizmu, praw czlowieka i podobnych fantazji. Mowia, ze trzeba byc wyrozumialym nawet dla zbrodniarzy, bo przeciez Chrystus wszystkim wybaczal. Ja bym chciala przypomniec tym wszystkim dobrodziejom jak i ksiezom modernistom, ze nie kto inny a wlasnie Chrystus powiedzial zydowskiej wierchuszce: „waszym ojcem jest diabel” i nazwal ich „plemieniem zmijowym”. Chrystus rowniez nauczal, ze nie przyniosl pokoju, ale miecz. A miecz to znaczy walka, nawet wojna. Juz same te slowa oznaczaja, ze na ziemii raju nie bedzie, ze nie moze byc zadnego uniwersalizmu, ze chrzescijanie beda musieli stac na strazy swoich wartosci, ze nawet beda czasami musieli o nie walczyc.

  19. Listwa said

    O. Gniadek memła soborowo, chwilami stara się zachować rozsądek

    @ 18 Filomena

    „Wspolczesny Kosciol Katolicki sluzy interesom lucyferian i Anglo-Syjonu”

    współczesny Kościół jest tym samym Kościołem, co w pierwszych wiekach i służy temu samemu. Natomiast zmanie uległy władze Kościoła i ludzie Kościoła. Niektórzy z nich służą obcym interesom, obcym Kościołowi.

  20. Listwa said

    Podczas niedawnego spotkania Rady Europy, głos zabrał poseł partii PiS, Dominik Tarczyński, który na Twitterze opublikował swoją wypowiedź odnoszącą się do przedziwnych działań Rady. Temat ten jest coraz bardziej poruszany w mediach a jedynym źródłem tej informacji jest właśnie p. Tarczyński.

    Szariat dyskutowany w Radzie Europy!
    Szaleństwo!

    Polityk wyraził swoje zdziwienie, że Rada Europy w ogóle poświęca czas na dyskusje o prawie szariatu. Zwrócił uwagę na to, że żaden kraj arabski jakoś nie obraduje nad prawami europejskimi, które przecież niewiele mają wspólnego z prawem islamskim. W rozmowie z portalem wPolityce.pl powiedział:

    „Dyskusja nad raportem o wprowadzeniu szariatu została przerwana i będzie jeszcze jedno wysłuchanie, a po nim będzie głosowanie. Rada Europy dzisiaj planowała przegłosować raport i rozpocząć współpracę nad wprowadzaniem prawa paralelnego, jeżeli to rozwiązanie wejdzie w życie, będą istniały sądy szariatowe m.in. w Wielkiej Brytanii, Albanii, Azerbejdżanie. Dziś się to nie udało, na nagraniach nie widać wszystkich reakcji, ale członkowie Rady Europy zorientowali się, że mogą przegrać głosowanie nad raportem i przełożyli je na następne posiedzenie, które odbędzie się za trzy miesiące.”

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rada-europy-dyskutowala-nad-wprowadzeniem-prawa-szariatu

  21. Listwa said

    W Jerozolimie sprofanowano i podpalono Kaplicę Wniebowstąpienia na Górze Oliwnej. Na znajdującej się w świątyni skale, z której Jezus miał wstąpić do nieba, podpalono samochodową oponę. Zniszczono też kiosk z pamiątkami. Mówi administrator apostolski łacińskiego patriarchatu Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa.

    Kaplica Wniebowstąpienia jest jednym z czterech głównych miejsc chrześcijańskiego kultu w Jerozolimie, nad którym zarząd sprawują muzułmanie. Islam uznaje bowiem wniebowstąpienie Jezusa, choć neguje Jego śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Obecna kaplica została wybudowana przez krzyżowców na miejscu wcześniejszego kościoła zburzonego przez Persów.

    http://pl.radiovaticana.va/news/2017/03/10/podpalono_kaplic%C4%99_wniebowst%C4%85pienia_na_g%C3%B3rze_oliwnej/1297801

  22. WIERZĄCY said

    No nie wierze. I co to ma być? Widocznie umiejętność czytania ze zrozumieniem i logicznego myślenia już dawno poszła w zapomniane… jak czytam te komentarze to widzę że nie pozostaje nic innego jak Helikopter RIDE!

  23. Filomena said

    @ 19

    My mozemy sobie mowic, ze prawdziwy Kosciol powinien byc taki a nie inny, ale dzisiejsi duchowni, ktorzy stoja na czele Kosciola Katolickiego mowia co innege i to tych modernistow slucha mlode pokolenie, jesli w ogole kogos slucha. Mloda generacja bez wiekszych oporow polyka neo-trockistowskie wizje. Skoro sami duchowni nauczaja, ze wszyscy powinni laczyc sie w jedno, ze uniwersalizm to droga do milosci i pokoju, to co sie dziwic, ze jest tak jak jest.

    Czy nam sie to podoba czy ,dzis chrzescijan broni prawoslawna Rosja a oficjalny Watykan wlasciwie nie robi nic. Nie stac go nawet na to zeby oficjalnie potepic Zachodnie rzady za ich chora polityke i liczne zbrodnie. Malo to – jeszcze pomaga tym rzadom w realizowaniu ich chorych wizji popierajac muzulmanska imigracje do Europy.

    Gdyby nie interwencja Rosji w Syrii, przestali by tam w ogole istniec chrzescijanie a Syria to przeciez jedno z najstarszych terytoriow chrzescijanstwa, gdzie zachowaly sie najstarsze koscioly i klasztory. Tam dzialal swiety Pawel i inne postacie z Dziejow Apostolskich.Zarowno syryjscy katolicy jak i prawoslawni uwazaja Rosje za swojego wybawiciela i obronce.

  24. Maćko said

    Pani Filomeno, który z decydentów w Watykanie nie jest masonem albo zydem?

  25. Maćko said

    [np. mieć lepszy dostęp do białych kobiet – admin]… kiepski komentarz…. 😦

    Ja uważam, że jest prawdziwy i konkretny.
    Pan chyba nie słyszał, co i jak oni mówią o białych kobietach.
    Admin

  26. Maćko said

    Ktos doczytal do konca? Bo chwalic sie nieprzeczytaniem i krytykowac to moze byc blad.

  27. EyWey said

    (19) Kościoły zostały zdominowane i służą dziś en summ żydom czyli Lucyferynom. Pora przestać się mazać i zaświadczać błazenadę propagandowa i mówić od rzeczy, jeśli jesteśmy jego iskra i posługujemy się dziełem Boga Zbawiciela Chrystusa..

    Idzie już na trzecia wojnę żydowska, kosztem białej rasy, ku osadzeniu antychrysta. Diabeł przebiegle posługuje się Boga stworzeniem, zajmując w postaci jego rodnych, nienależne mu miejsce.. Nie wychodzi to ot tak po prostu bez udziału przewielebnych. Ambony nie dudnią. Ambony milczą skrepowane układami z Diabłem i jego tu ludem. Dziś świeczka i ogarek swa role zamieniło. Prawdziwi Kapłani są marginalizowani, chowani na obrzeżach i wyklinani.

    .https://www.youtube.com/watch?v=OQrZy8CgLq4

  28. ziembol said

    Najważniejsze są ostatnie trzy paragrafy powyższego tekstu. Leniwcy niech więc następnym razem czytają od końca. Co prawda Ojciec Jacek niepotrzebnie wspomniał o upadku komunizmu, bo dzięki szkole frankfurckiej do tego jeszcze nie doszło. Zaś perełką są ostanie dwa zdania: „Prawdziwe problemy w naszych czasach zaczęły się w dniu, kiedy zaczęliśmy rozdawać cudzą własność i nazywać to dobroczynnością. Dzisiaj chcemy zaprosić obcego do nie swojego domu i odmowę przyjęcia nazywamy brakiem chrześcijańskiej gościnności.”

  29. Maćko said

    28. DOKLADNIE! Panie Ziembol. Dokladnie. 😉

  30. Listwa said

    @ 28 ziembol

    Jeśli stać go tylko na dwa zdania, nie powinien pisać ich więcej.
    Np. „Lęk przed obcymi bierze się stąd, że ludzi zmusza się dzisiaj do przymusowej integracji. Dochodzi do niej wtedy, kiedy politycy próbują do kraju zaprosić kogoś, kogo nikt nie chciałby przyjąć we własnym domu. ”

    – manipulowanie wredne.

    „W Nowym Testamencie nie chodzi już tylko o przyjęcie obcego. Chrześcijanin musi być otwarty na wszystko to, co jest jeszcze mu nieznane, gdyż Boga nie można całkowicie zdefiniować tylko w obrębie własnej kultury”

    – podobnie.

    „Słowa Jezusa „Byłem obcym, a przyjęliście mnie” oznaczają, że chrześcijanin powinien ciągle balansować między lękiem i strachem przed obcym, a otwartością na to, co jest obce i nieznane.”

    – następna bzdura manipulacyjna

    ” Scorsese pokazał, że akt apostazji nie jest w gruncie rzeczy łatwy do oceny. Bardzo wiele jest przed nami zakryte. Ocenia tylko Bóg, który widzi granice, jakie mamy pokonać.”

    – pewnie, soborowie uczy że nie wiadomo co to jest apostazja i człowiek nie potrafi tego ocenić.

    „Dzisiaj ktoś może nie przyjąć obcego, gdyż boi się o swoje życie, ale jutro może zmienić zdanie. Polacy w sprawie przyjmowania uchodźców są podzieleni”

    – pan juz teraz może przyjąć i nie zważac na przekonywania o, Jacka .

    ” Ta werbalna presja rodzi internetowy „hejt” do imigrantów u tych, którzy już sam pomysł sprowadzenia muzułmańskich uchodźców uważają za zdradę narodowych i katolickich interesów.”

    – a tu tylko hejt każe spostrzegać.

    „wielokrotnie krytykowałem Program 500+”

    – ekonomista się znalazł.

    „Z całą pewnością nie jest on taki sam u każdego chrześcijanina. Każdy kieruje się własną skalą wartości, którą buduje w oparciu o swoje sumienie, doświadczenie wiary i nowe informacje o świecie.”

    – soborowy bełkot o sumieniu

    To tak żeby dac przykład pana ślepoty.

  31. Listwa said

    @ 25 Maćko

    Przywieź pan te swoje kobiety do Szwecji albo Francji i sie zaraz wyleczysz z naiwności.

  32. Listwa said

    @ 23 Filomena said

    Niestety moderniści mówią co mówią i jeszcze większe niestety, że młodzi ludzie ich słuchają, a raczej stają się obojętni na sprawy wiary i swojego zbawienia, gdy na nich patrzą.

    Al ludzie nie wierzą że Kościół jest nadprzyrodzony, nic i nikt nie zniesie ważności jego nauki, wymogów, prawd, skutecznosci sakramentów.
    Nawet nie zrobić tego zły papierz i żli duszpastrzerze, ani żadna władza watykańska.

    Prawda żę Rosja obroniła Syrie i tamtych chrześcijan, ale nie zrobiła tego Cerkiew . Cerkiew i Kościół nie jest od tego, Bronić mają wojska chrzescijańskie.

    „Zarowno syryjscy katolicy jak i prawoslawni uwazaja Rosje za swojego wybawiciela i obronce.”
    – i wiedzą co mówią

    Trzeba też przyznać, ze Franciszek zwrócił sie bezpośrednio do Putina aby Rosja nie dopuściła do ataku na Syrię, bo Obama chciał to zrobić.

  33. Maćko said

    Admin juz dawno nie slyszal jak mówia „normalni” mlodzi o kobietach.
    Przesada jest nadawanie temu aspektowi bardzo istotne roli.
    Jak pisalem, komentarz taki sobie….

    31. Listwa – juz to przerabialem i wlasnie wywiozlem. Choc niekoniecznie tylko z tego powodu. Tu gdzie jestem jest Rodzina i liczy sie zycie rodzinne. Jest wazne miec rodzine, spotykaci,sie pomagac sobie i myslec o Rodzinie.

    ——
    Gajowy słyszał to i owo. Czasami to, co usłyszał, powtórzy własnym językiem. Nigdy jednak bez powodu i zawsze stara się oszczędzać kobiet (nie dotyczy to kreatur kobietokształtnych).
    Admin

  34. Listwa said

    @ 33 Macko

    Naiwnie pan przemawia

  35. Maćko said

    34. Listwa, pan to sie boi chembzdetów? 😉

    Pan zna ksiazke Naomi Klein z jej interesujaca synteza sterowanej ewolucji poprzez kryzysy?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Doktryna_szoku_(ksi%C4%85%C5%BCka)

  36. Listwa said

    @35 maćko

    Moze to i zmyślone żeby sterowac przez kryzys:

    „Nie jestem podejrzliwa z natury” – tłumaczy kobieta. „W środę dwie osoby stanęły z bukietem kwiatów w moim progu. Mężczyzna był pochodzenia afrykańskiego, a kobieta miała jaśniejszy odcień skóry, ale na pewno nie pochodziła z Europy. Myślałem, że ci ludzie sprzedają kwiaty i otworzyłam drzwi. Mężczyzna od razu rzucił się na mnie. Byłam w szoku, kiedy go odpychałam i dziwiłam się, że mam w sobie tyle siły. Ludzie ci powalili mnie jednak na podłogę, zaczęli bić i kopać. Mam siniaki na twarzy i uszkodzone oko. Reszta mojego ciała jest teraz czarna i niebieska. Oni ciągle mnie kopali, kiedy leżałam na ziemi. Torturowanie trwało dłużej niż godzinę”.

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-belgii-dwaj-imigranci-przez-ponad-godzine-torturowali-87-letnia-kobiete

    Niemcy: 82-letnia kobieta zamęczona na śmierć przez „syryjskie dziecko”
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/niemcy-82-letnia-kobieta-zameczona-na-smierc-przez-syryjskie-dziecko

  37. ziembol said

    Panie Listwa. Niech pan na chwilę wyobrazi sobie współrzędne politycznego spektrum i spróbuje publicznie określic swoją pozycję. Wtedy będzie mi pana łatwiej zrozumieć i sprecyzować odpowiedź.

  38. Maćko said

    36. Listwa – Szwagier pracuje z imigrantami, setki ich spotyka co miesiac na budowach – od Polaka do Nigeryjczyka. Wszyscy normalni ludzie.
    W Belgii, dla odmiany, swego czasu, najwieksza siec pedofilów zamordwoala 22+ ( z pamieci ) dziewczynki. Byly w te mordy zamieszane setki osób: sedziowie, nauczyciele, lekarze, policaje i politycy.
    Psychopaci sa wsród nas i sa wsród nich.
    Taki przyklad jaki pan podaje jest malo diagnostyczny, ot fait diver dla kucharek.

    WSZYSTKICH nielegalnych powinno sie wywalic z danego kraju a wszystkich legalnych miec na oku.

  39. ziembol said

    Psychopaci to w zdecydowanej większości produkt jakiejś tam satanistycznej ideologii. W tym przypadku dotyczy to zarówno islamu jak i neokomunizmu („nowy proletariat” zdefiniowany przez szkołę frankfurcka, a promowany przez brukselskie pseudo-elity pod afiszem „wartości europejskich”.)

  40. Listwa said

    @ 38 Maćko

    Poczekaj jak zdobędą przewage. Wtedy zobaczymy co ze szwagrem zrobicie.

    „W Belgii najwieksza siec pedofilów zamordwoala 22+ ( z pamieci ) dziewczynki. Byly w te mordy zamieszane setki osób: sedziowie, nauczyciele, lekarze, policaje i politycy”.

    – ale to ich przestępstwo a nie narzucanie wszystkim szarija pod wpływem sieci imamów.

  41. Listwa said

    @ 37 ziembol

    Jakoś pan nie potrzebował mojego okreslania sie dla publicznej i koślawej oceny tekścinek o. Gniadka.
    Nagle pan potrzeb nabrał.

    Jeśli stać go tylko na dwa dobre zdania, to nie powinien pisać ich więcej. Jedno, czy dwa dobre zdanie nie czynią pozostałego tekstu poprawnym

  42. logik said

    Franciszek i jego biskupka

    https://anonimidellacroce.wordpress.com/

    Rozmawiałam dzisiaj ze znajmomym księdzem, który przyjaźni się z pewna zakonnicą z rzymskiego klasztoru. Chciała ona utworzyć nowe zgromadzenie, który nie pozwalałoby na oglądanie telewizji. Powiedziała, „wszystkie włoskie zakonnice oglądają opery mydlane dwa razy dziennie w RAI”, telewizji państwowego świeckiego nadawcy. Siostra nie mogła znaleźć więcej niż cztery kandydatki pragnące zreformować swoje życie i powrócić do żarliwego, pobożnego, tradycyjnego życia religijnego. Powiedziałam mojemu znajomemu księdzu, „Powodem, dla którego twoja przyjaciółka nie mogła znaleźć powołań było to, że jej wymagania były katolickie a szukała kandydatek pośród silnie zdekatolicyzowanej populacji.”
    https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/

  43. 36. Radyo-b : A co ma Pan takiego na sumieniu zeby az musiec to „rachowac” robiac rachunek? 😉 … JBNB, zycze powodzenia. :-)))))))))))))

    24. Panie Jach, interesujacy wpis. Wyglada, ze ma Pan ciezkie zycie. Swoja droga, to Pan mieszka na polskiej wsi? Jesli tak, to pisz Pan Jasiek czy Jachu a nie wieloznacznie Yah. To nic nie kosztuje, jak Pan to widzi powyzej.
    Jak Jasiek z Toronto pisal niedawno, trudno szanowac osoby ukrywajace sie pod pseudonimami byle jakimi, zawsze zalatuje kretaczem czy hasbara. Nie ma w polskim zadnych Yahów, ani Yewropy ani Yelyt – kazde takie slowo niesie ze soba negatywny sens. Pan rzuci okiem na Gojówke – Roman, Jasiek, Bronislaw, Maciek… sami porzadni ludzie! 😉

    Rozgoryczenie mozna zrozumiec, brak sukcesu w zyciu ( no takiego materialnego czy takego od zycia oczekiwanego przez dana osobe) to normalne, czesto mamy przerosniete oczekiwania w stosunku do mozliwosci.

    Ale zamykac sie defetyzmie zawsze szkodzi, gdyz blokuje nasze mozliwosci podejmowania projektów majacych na celu zmiane sytuacji na lepsza. Jacy ludzie sa to wszyscy wiemy, trzeba z tym zyc, szukac dobrych stron i dostepych mocy.

    Co do jablek… sadownicy juz sie przygotowuja do ciezkiej pracy teraz. Bedzie ona polegala na wyciagniecie zeszloroczych plonów z chlodni z kontrolowana atmosfera i zawiezenie ich do Hamburga czy Rotterdamu aby je sprzedac za wysoka cene, bo sa „swierze”, piekne, smaczne i dojrzale.

    Los malorolnych ekstensywnych zawsze jest trudny, jak Pan to pisze, dlatego nie ma co siac pszenicy na 12ha. Tu potrzeba pomocy specjalistów, którzy ocenie typ ziemi, naslonecznienie, nawodnianie oraz skoreluja to z mozliwosciami rynkowymi.
    Wiem, ajk dali sobie rade ci, co rade sobie dali.
    Pan wie, ze kazdy jest kowalem swojego losu, nieprawdaz?
    Powodzenia.

  44. 39. Ziembolu – psychopaci, to produkt uszkodzenia platów czolowych mózgu a nie produkt sekt.
    Dzaialanie otoczenia jest wtórne. Np. z normalnego czlowieka nie da sie zrobic psychopaty.
    Raczej z psychopaty mozna, pod presja i kontrola, miec na pozór normalnego czlowieka, ale tylko pod ciagla kontrola.
    Pan czytal Ponerologie ? Andrzej Lobaczewski. Jest tekst na Gajówce.

Sorry, the comment form is closed at this time.