Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

10 rzeczy, które chcecie wiedzieć o średniowiecznych zamkach, ale nie ma wam kto powiedzieć

Posted by Marucha w dniu 2017-03-16 (czwartek)

Ile drzew zużywano na budowę zamku? Jakie jadano potrawy w fortecach? Jak wyglądał pokój seniora? Kiedy pod żadnym pozorem nie wolno było wchodzić do komnaty damy? – oto 10 rzeczy, które każdy z was chciałby wiedzieć o średniowiecznych zamkach, ale nie ma kogo zapytać.

Zamek Pierrefonds we Francji fot. wikimedia.commons

Karczowane lasy, rozwój rzemiosła ciesielskiego.
Z początku zamki warowne budowano głównie z drewna. Dopiero z czasem zaczęto używać kamienia. Nim to jednak nastało, w XII w. wykarczowano ogromne ilości lasów. Dość powiedzieć, że na wzniesienie skromnego, niewielkiego domu potrzebne było aż 12 stuletnich dębów. Jakie ilości drzew przeznaczano na budowę zamku? Budowniczy fortecy w szwedzkim Trelleborgu wycięli 8 tys. drzew czyli 800 tys. metrów kw. lasu.

Cena budowy zamku wcale nie była jednak wygórowana. Budowle te nie tylko bowiem chroniły mieszkańców na danym terenie, lecz również stały się centrum życia – kulturalnego i towarzyskiego. Niemniej istotne wydaje się również i to, że przy budowie zamków dojrzewała sztuka ciesielska. Ceniona była do tego stopnia, że nawet gdy do budowy fortec zaczęto używać kamienia, nadal niezbędny był cieśla. Ktoś musiał przecież konstruować bramy, palisady czy przestronne sale audiencyjne.

Senior – władczy i opiekuńczy.
To senior decydował kiedy i gdzie na określonym terenie mają powstać budowle, a w razie napaści organizował obronę, chroniąc ludność przed gwałtem. Troszczył się również o prawidłowe funkcjonowanie instytucji takich jak sądy oraz wspierał z zaangażowaniem rozwój życia religijnego.

Seniorowie dbali również o rozwój życia kulturalnego – nie tylko sami pisali wiersze i komponowali muzykę, by opiewać pieśnią dzieje swojego rodu, ale również zapraszali na zamek wędrownych artystów.

Senior początkowo żył bardzo skromnie. Jego izba urządzona była ze smakiem, wypełniały ją księgi a najważniejsze meble, jakie w niej stały, to: łoże, pulpit mistrza, półki i obrotowa biblioteczka. Później seniorzy zaczęli ozdabiać swoje komnaty barwnymi tkaninami.

Senior podlegał oczywiście suzerenowi – temu, który oddał mu w lenno swoje ziemie.

Dama – skromna i rozważna.
Dama na dworze seniora w niczym nie przypomina współczesnego modelu kobiecości. Jako młoda dziewczyna, owszem, bawiła się ze swoimi braćmi, ale gdy dorastała matka powoli wprowadzała ją w arkana kobiecych zajęć jak np. tkanie, haftowanie i rysowanie. Musiała również nauczyć się układania włosów, noszenia sukien oraz klejnotów.

Co we współczesnym świecie pełnym celebryckich fajerwerków wydawałoby się czymś wręcz nietaktowanym, prywatne życie damy otoczone było wielką tajemnicą. Nikt nie miał prawa wchodzić bez pozwolenia do jej komnaty, zwłaszcza gdy była w samej bieliźnie.

Gdy kobieta zostawała żoną seniora, musiała być kobietą dojrzałą do pełnienia bardzo odpowiedzialnych obowiązków. A jeśli była bardzo młoda, musiała dość szybko dorosnąć do tej ważnej funkcji. Gdy bowiem mąż wyruszał na wyprawę wojenną, to właśnie małżonka zarządzała włościami. Damy nierzadko były energiczne i bardzo rozważne. Potrafiły dyscyplinować małżonków, skłaniając ich do podejmowania określonych decyzji.

Natura – sprzymierzeniec czy wróg?
Bezpieczeństwo poddanych seniora zależało nierzadko od… pogody. Jeśli lato było deszczowe lub suche, zgromadzenie zapasów żywności na wypadek oblężenia, było wyjątkowo trudne.

Niebezpieczeństwa na poddanych czyhały też w zimie. Należało uważać na wygłodniałe wilki i niedźwiedzie oraz – w przypadku ciepłej zimy – na choroby. Dzięki ówczesnym obserwatorom pogody wiemy więc na przykład, że wyjątkowo ciepłe lata przypadły na XII i XIII wiek. Później średnie temperatury obniżały się.

Zamkowe menu.
Przed posiłkiem wszyscy zasiadający do stołu musieli dokładnie umyć ręce – nie znano bowiem wówczas sztućców i jadano palcami. Posiłek błogosławił kapłan lub – jeśli duchowny był nieobecny – senior.

Co wchodziło w skład zamkowego menu? Podstawą dobrego posiłku było mięso: dziczyzna, wołowina, wieprzowina lub drób. Przegryzano je chlebem, wszak popularne dzisiaj ziemniaki nie były wtedy znane. Obfity posiłek należało oczywiście popić. Zwykle wypijano olbrzymie ilości wody, zaprawianej winem, lukrecją lub miodem.

Wyjątkiem w jedzeniu mięsa był oczywiście pokutny okres Wielki Post, gdy żywiono się głównie słodkowodnymi rybami.

Czas wolny.
Gdy akurat nie toczono żadnej wojny i nie szykowano się na krucjatę, a długie, jesienne wieczory wymagały znalezienia sobie jakiegoś zajęcia, mężczyźni oddawali się przede wszystkim grze w szachy. Ta dość prosta [?? – admin], acz wymagająca dużego sprytu, gra strategiczna była właściwie jedyną niewydającą się wówczas błahą.

Nieco inaczej czas spędzali seniorzy. Ci przesiadywali w bibliotece, gdzie obowiązkową lekturą była Biblia, żywoty świętych czy powieści rycerskie.

Damy z kolei czas wolny spędzały najczęściej w otoczeniu trubadurów, słuchając z zaciekawieniem ich treści.

Warto przy tym pamiętać, że wolny czas na zamku był nierzadko przekleństwem. Fortece zamieszkiwali przecież ludzie czynu, uwielbiający potyczki i wojny.

Święta na zamku.
W fortecach świętowano hucznie. Nie tylko takie uroczystości jak zaręczyny czy ślub, ale również święta katolickie. I tak Boże Narodzenie obchodzono w sumie przez dwanaście dni. W lutym zaś urządzano procesję ku czci Matki Bożej Gromnicznej. W Wielkim Poście przestrzegano nakazu postu i jałmużny, ale jego rozpoczęcie poprzedzano obowiązkowym Tłustym Czwartkiem.

Rycerz – Kościół i kodeks.
Rycerzem nie zostawało się dzięki szlachectwu, lecz należało być na rycerza pasowanym. Rycerz to bowiem ktoś więcej niż wojownikiem – to kultura życia. Musiał odznaczać się cnotliwością, przestrzegać zasad wiary chrześcijańskiej, być wiernym Kościołowi i honorowemu kodeksowi. Zgodnie ze wskazaniami tego ostatniego, rycerzowi nie wolno było zabijać rozbrojonych przeciwników, musiał też chronić słabszych i bezwzględnie spieszyć z pomocą przyjaciołom.

Rycerz bez konia nie istnieje.
Każdy rycerz miał swojego konia, wszak to właśnie jeźdźcy decydowali często o przebiegu i wyniku bitwy. Zasadniczo rycerze dysponowali dwoma rodzajami koni: destrier (koń bojowy) oraz podjezdek (innochodnik), używany zwykle podczas turniejów. Konie te znacznie różniły się od współcześnie nam znanych: były silniejsze, bo potrafiły godzinami dźwigać jeźdźców w pełnej zbroi, a także szybsze i bardziej narowiste.

Obowiązkowa krucjata.
Wojna z niewiernymi i obrona Ziemi Świętej to święte obowiązki każdego rycerza – od barona po księcia. Krucjata nierzadko pomagała doskonalić umiejętności budowy nowych konstrukcji zamków. W Ziemi Świętej bowiem wznoszenie fortec przez krzyżowców było niezwykle trudne. Pracę tę wykonywano przecież w skrajnie nieprzyjaznych warunkach narażając się na ataki ze strony muzułmanów.

ged

Tekst powstał w oparciu o album „W średniowiecznym zamku” autorstwa Regine Pernoud, Philippe’a Brochard’a oraz Patrice Pellerin, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1993.

http://www.pch24.pl/

komentarzy 49 to “10 rzeczy, które chcecie wiedzieć o średniowiecznych zamkach, ale nie ma wam kto powiedzieć”

  1. Maćko said

    Zapomnial autor o dlugich godzinach cwiczen rycerskich.
    Strzelanie z luku to tysiace strzal zanim sie poszo na polowanie czy wyprawe.
    Wladanie toporem, wlócznia, mieczem, szczytem… to byla koniecznosc, przyjemnosc i codziennosc.

  2. AlexSailor said

    Widać pch24 schodzi na psy.

    1. Wycinka 800 000 m2 lasu, to niemal tylko oczyszczenie z drzew terenu pod budowlę i jej najbliższe zaplecze.
    To 80 ha lasu, to jest zrobienie polany o promieniu 500 m.
    W tamtych czasach prawie nic.

    2. „Seniorowie dbali również o rozwój życia kulturalnego – nie tylko sami pisali wiersze i komponowali muzykę”
    Taa.
    Nie mieli nic innego do roboty, tylko pisali wiersze i komponowali muzykę.
    Nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.

    3. „Gdy kobieta zostawała żoną seniora, musiała być kobietą dojrzałą do pełnienia bardzo odpowiedzialnych obowiązków.”
    Taa.
    Najczęściej miała 13-14 lat, w związku z czym „Potrafiły dyscyplinować małżonków, skłaniając ich do podejmowania określonych decyzji”.

    4. „10 rzeczy, które chcecie wiedzieć o średniowiecznych zamkach, ale nie ma wam kto powiedzieć”
    „Dzięki ówczesnym obserwatorom pogody wiemy więc na przykład, że wyjątkowo ciepłe lata przypadły na XII i XIII wiek.”
    No, a co to ma wspólnego z zamkami???
    Obserwacjami zajmowały się przecież zakony.

    5. „Podstawą dobrego posiłku było mięso: dziczyzna, wołowina, wieprzowina lub drób.”
    Ale odkrycie.

    „Przegryzano je chlebem, wszak popularne dzisiaj ziemniaki nie były wtedy znane.”
    A o kaszy autor nie pomyślał.

    „Obfity posiłek należało oczywiście popić. Zwykle wypijano olbrzymie ilości wody, zaprawianej winem, lukrecją lub miodem.”
    Podobnie jak o piwie, które było podstawowym napojem.

    6. „a długie, jesienne wieczory wymagały znalezienia sobie jakiegoś zajęcia, mężczyźni oddawali się przede wszystkim grze w szachy. Ta dość prosta [?? – admin], acz wymagająca dużego sprytu, gra strategiczna była właściwie jedyną niewydającą się wówczas błahą.”
    ???? Autor jaja sobie robi.

    7. „seniorzy. Ci przesiadywali w bibliotece, gdzie obowiązkową lekturą była Biblia, żywoty świętych czy powieści rycerskie.”
    Zwłaszcza, że czytać najczęściej nie potrafili.
    A jak potrafili, to ich biblioteka najczęściej nie istniała lub składała się kilku ksiąg, a te były potwornie drogie, przepisywane ręcznie, na dodatek po łacinie.
    Zatem niepiśmienny najczęściej, nie znający łaciny, nie posiadający biblioteki senior zaczytywał się nie posiadanymi księgami.

    „Damy z kolei czas wolny spędzały najczęściej w otoczeniu trubadurów, słuchając z zaciekawieniem ich treści.”
    Chyba raczej zapiep***jąc od świtu do nocy, najczyściej przy kołowrotku.
    Łącznie z księżniczkami.

    „wolny czas na zamku był nierzadko przekleństwem. Fortece zamieszkiwali przecież ludzie czynu, uwielbiający potyczki i wojny.”
    Autor jest idiotą, czy tylko udaje.

    8. „rycerzowi nie wolno było zabijać rozbrojonych przeciwników, musiał też chronić słabszych”
    Dlatego Niemcy rżnęli słowiańskich i nie tylko jeńców masowo, a zduraczeni Polacy tego nie robili, truli też masowo słowiańską arystokrację, a Słowianie (jeszcze nie pasowani i nawet nie ochrzczeni) tego nie robili, w wyniku czego wschodnie granice Słowiańszczyzny, i przy okazji Polski, przesuwały się szybko na wschód.
    A ochrona słabszych polegała na rabowaniu chłopów i sprowadzaniu ich do poziomu zwierząt użytkowych.
    Także na egzekwowaniu prawa pierwszej nocy i podobnych (oczywiście nie wśród ochrzczonych dzikich Słowian, ale na rycerskim i kulturalnym zachodzie).

    9. „Każdy rycerz miał swojego konia” albo i nie miał, jak go nie był nań stać, a dostarczył mu go jego przełożony.
    „wszak to właśnie jeźdźcy decydowali często o przebiegu i wyniku bitwy” chyba, że akurat decydowała piechota, albo łucznicy.
    Czasem mury lub fortyfikacje.

    10. „Wojna z niewiernymi i obrona Ziemi Świętej to święte obowiązki każdego rycerza”
    „Krucjata nierzadko pomagała doskonalić umiejętności budowy nowych konstrukcji zamków.”
    Bez komentarza.

    Zastanawiam się czemu ma służyć to duraczenie czytelników artykułu.
    I czy auror czerpał swoją wiedzę tylko z „Don Kichota” lub jakiegoś durnowatego wydawnictwa niemieckiego tłumaczonego na język polski, a przedstawiającego poziom odpowiedni dla mało rozgarniętych przedszkolaków.

  3. AlexSailor said

    @Maćko

    Autor nie zapomniał.
    Autor wiedzę czerpał z kolorowego albumu na poziome przedszkolaka.

  4. PIERREFONDS na północny-wschód od Paryża i południowy-wschód o Compiegne, pomiędzy dwoma dużymi kompleksami lasów, jest architekturą SPRZED przebudowy Luwru przez Filipa II Augusta (1180-1223). Filip wsławił się zwycięstwem pod Bouvines w Belgii nad cesarzem Ottonem IV, Janem Bez Ziemi i hrabią Flandrii. W wyniku tego zwycięstwa południowo-wschodnia granica Francji przesunęła się z Rodanu w Alpy Zachodnie. Pierrefonds był budowany na Królewski zamek łowiecki, ale podczas wojny flandryjskiej był Arsenałem.
    Do zwycięstwa przyczyniła się walnie rozwiedziona z Filipem Agnieszka Meranka, która znalazła schronienie u swej siostry, Świętej Jadwigi Śląskiej. Mąż Jadwigi Henryk I wyłączył z wojny Flamandzkiej Wschodnie Niemcy i anektował Łużyce.
    Filip, który w ikonografii Agnieszki ma urodę Koźlą, kupił dla niej 2 kasztelanie: jaworską i strzegomską. Przywiozła ona plany paryskiego Luwru, które realizowała w Strzegomiu, z której to racji stolicą późnopiastowskiego, luksemburskiego, jagiellońskiego, habsburskiego i wazowskiego Śląska był Strzegom.
    Dopiero po bitwie pd Wiedniem w 1683 r. Habsburgowie podjęli za fundusz POMNIKA Bitwy Wiedeńskiej budowę pałacu Cesarskiego w Lubiążu, zaś Drugi Luwr przebudowali przez ZAKOPANIE na Twierdzę.

  5. Mamut said

    Szkoda, że autor nie podpisał się z imienia i nazwiska – pewniej wiedział, że ten tekst to dla dzieci a on już dojrzały senior więc sie nie podpisał….

    ——
    Każdy w redakcji Polonia Christiana dobrze wie, kim jest regularnie tam pisujący „ged”.
    Admin

  6. provincjal said

    Tak sobie myślę o tych pariasach zatrudnianych na nikomu niepotrzebnych budowach w naftowych emiratach, wiem, wszyscy na tym skorzystają, tylko mam dylemat kto bardziej, czy nie biedacy z pakistanu i indii ?

  7. Marucha said

    Re 2:
    Panie Aleks, czepia się Pan, konfabuluje, zmyśla etc.

    Np. autor nie załamuje rąk nad niszczeniem lasów, tylko podaje orientacyjne cyfry celem wyrobienia w czytelniku poglądu na sprawę.

    Skąd Pan wziął informację o 13-14-letnich dziewczynkach zostających żonami?

    Dalej nie chce mi się kontynuować.

    Oczywiście, że dla wielu z nas artykuł nie zawiera jakichś rewelacyjnych odkryć. I co z tego?
    Poza tym Pan nie zauważył, że artykuł dotyczy warunków francuskich, nie polskich,

  8. Boydar said

    „Mimo wszystko” popieram recenzję Pana Alexa (3) i (4). Poza tym sam tytuł – „Co chcielibyście …” jest idiotyczny, kto normalny zadaje pytanie, kiedy nie włazić babie do pokoju. Inne też są niezłe.

    Ale jako popularyzacja pewnych myśli, niekoniecznie już związanych z zamkami sensu stricto, to artykuł jest dobry. Tylko nie wiem czy na poziomie Gajówki; co innego PCh. No ale oni to się dopiero do pierwszej komunii szykują a nie jestem przekonany czy nawet jeszcze nie do chrztu.

  9. Bernard Korzeniewicz said

    Standardowy angielski keep (właściwie wieża na podstawie prostokąta) budowano metodą 10 (ludzi) x 10 (dni) x 10 (godzin dziennie).
    Zamek oznaczał panowanie nad danym terenem – z tego powodu rycerz wypełniał funkcje administracji państwowej (sędzia, kat, poborca podatkowy, dowódca Obrony cywilnej; wszystko w jednej osobie). Do tego patrolowanie terenu, odstraszanie banitów (80% terenu to …. lasy pełne ludzi niechętnych do płacenia podatków) i bezustanne ćwiczenie siebie i swoich wojów w walce…
    Ludzie żyli intensywniej, i szybciej dojrzewali psychicznie. Małżeństwa w wieku 12 lat były normą (vide nasz król (!) Jadwiga i Jagiełło) i choć – jeśli choroby nie zabiły przed piątym rokiem życia – potrafili przężyć do 80-tki to mam wrażeniem, że żyli jakby intensywniej niż my.

    ——
    Panie Bernardzie, brano śluby nawet w wieku 8 lat…. i co z tego? To była formalność, bez „konsumpcji”.
    Psychicznie dojrzewano może i szybciej, ale fizycznie raczej nie,
    Admin

  10. Iroonicznie dodam ze ten iddyliczny obraz zycia w sredniowieczmym zamku wykreowany przez Regine Pernoud, Philippea Brocharda, Patrice Pellerin pomija 11 wazna rzecz z tej ksiazeczki to jest : starego brodatego zyda siedzacego na wiezy z gromadka zydzatek skrybow i liczacego zlote grosiki, piszacego traktaty, kodeksy przywile (oczywiscie w interesie wybranego narodu np typu : Przywileje Kaliskie:-)))) etc…”dla glupiego i niepismiennego Seniora….i otaczajacej go swity „.. Wybrano co chciano w stylu farsy Krola Artura i Rycerze Okraglego Stolu czy Legendy o Tristanie i Izoldzie :-)))

    ——
    To we Francji też dostali przywileje kaliskie?

    A swoją drogą niech Pan przeczyta:
    https://marucha.wordpress.com/2017/01/05/o-falszywce-tzw-przywilejow-zydowskich/
    Admin

  11. otto hak said

    Ciekawe sprawy.

    Tak, umieli czytać.
    Tak, młode dziewczyny umiały zarządzać.

    Nie było wzmianki o tym, jak wyglądało heating, ventilation and air conditioning w zamkach (HVAC). A to jest bardzo ciekawe, o czym sie teraz nie pisze, bo broń Boże ktoś by mógł cos takiego założyc u siebie w domu i mniej by płacił za elektrykę.

    Także nie ma wzmianki, że we francuskich zamkach nie było sraczy. i jak przyjechał walezjusz to wielce sie dziwił, ze w Polsce są i banie też. U nich się waliło pod kominek albo na schodach, jak donosi na jutubie Historia Bez Cenzury.

    Ale nie wymagajmy szczegółowych opracowań, bo ludziskom i tak nie chce się czytać.

  12. Marucha said

    Re 8:
    Istotnie, tytuł jest głupi.
    Ale artykuł, acz nie wyczerpuje tematu i pewne rzeczy pomija, daje jednak pojęcie o życiu na zamku. Dla osób obeznanych z tematem – to przedszkole. Dla ignorantów to i tak za duże obciążenie umysłu,

  13. Plausi said

    Ogólnie o średniowieczu

    https://marucha.wordpress.com/2017/03/14/zachod-balansujac-na-krawedzi-fundamentalnych-zmian/#comment-661999

    Zamek przedstawiony na zdjęciu został „zrekonstruowany” w XIX wieku, do tego czasu był przez wieki ruiną. Bardziej średniowiecznie wygląda miasto Carcasonne.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Fortyfikacje_Carcassonne

  14. tom said

    EHE stuletnie dęby na niewielki dom ehe 10 sztuk ehe narzędziami z epoki przetrzeć dociąć dopasować to już wiem czemu ludzie 30 dożywali no chyba że stuletnie dęby jakie miększe wtedy były ta kartofli nie było w sumie pasza dla zwierząt ,ale bogactwo owoców jagód maliny jagody poziomki i inne dobrodziejstwa tej ziemi nieee no przecież nie znali a zboża no to tylko od neolitu ktoś tam uprawiał ale co tam ino chleb mięso i wino.Tekst na podpuchę zamieszczony czy żeby obnażyć braki autora tego tekstu, bo to tak po mojemu to wypracowanie gimbusa jakiego na lekcje historii, a zresztą używając wujka google ,oraz opcji kopiuj wklej wyszedł by bardziej wartościowy tekst

    ——
    Co Pan właściwie chce powiedzieć, bo ni ch… nie rozumiem.
    Admin

  15. otto hak said

    Teraz przyziemnie, ale za to za Łysiakiem.

    A jak się ludziska w dawnych czasach (powiedzmy w późnym średniowieczu) podcierali?

    Łysiak powiada, że nie wie.

  16. Re 15:
    A co Pana Niemca tak interesują tematy fizjologiczne? Ma Pan jakieś obrzydłe obsesje czy co?

  17. Zenon K. said

    Re:13 W Polsce mamy „Carcasonne na miarę naszych możliwości”: miasteczko Ośno Lubuskie niemal w całości zachowało swoje mury obronne.

  18. otto hak said

    czemu mi pan wymysla od Niemca? Hak to jest słowo polskie, można sprawdzić w słowniku. Taki wichajster na którym można coś powiesić, jak widać psy również niestety.

    A gdybym pana nazwał na ten przykład żydem, panie Premi, jak by sie pan poczuł?

    Pytanie zadał Łysiak. Mnie to takoż interesuje jak wszystko co należy do historii społeczeństw. A dlaczego, to pozostawię pana w błogiej nieświadomości.

  19. NICK said

    Zawieśmy to mentorowanie. Na haczyku jakimś bo zbyt pewne SIEBIE jest to pisanie.

  20. otto hak said

    następny…

  21. NICK said

    Niemiec?

  22. otto hak said

    Nie, memłator.

  23. Yah said

    „Zaiste” dziwni są ludzie. Niepolski Yah się z Zydami kojarzy, ale niepolski otto z Niemcami nie. Przypadek ?

    Charakterystyczną cechą NWO jest marzenie o tym , by wszystkim było miło, tak miło, że mają nie zauważyć momentu eliminacji.

    Polakowi, gdy ktoś mu mówi, że ma być miło, mamy się kochać i szanować ( podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy okradani, eliminowani i dyskryminowani) – od razu zapala się czerwone światełko.

    Można być miłym, ale nie w społeczeństwie gdzie większość stanowią obcy podszywający się i udający Polaków.

    W obecnych warunkach trzeba być nieufnym i roztropnym i uważać z kim się zadaje.

    Powtarzam raz jeszcze typowa cecha Słowian jest chęć spokojnego życia w zgodzie ze wszystkimi. Niestety te cechy wykorzystują obcy to stopniowego eliminowania nas z tej ziemi. Co ciekawe ci sami obcy, gdy nie chcemy być mili oskarżają nas że ….. to własnie my jesteśmy obcy działający na szkodę Polaków.

    Klasyczna, bezczelna hucpa.

  24. otto said

    Zatem nawołuję niniejszym do powszechnej agresji oraz pogardy dla bliźniego swego. Polak Polakowi polakiem!!!

    Usatysfakcjonowany pan jest teraz, panie Yah?

    (wężykiem)…

  25. Yah said

    Szanowny Panie Otto, najpierw zdefiniujmy pojęcie bliźni.

    Czy ktoś kto manipuluje, insynuuje i oczernia zasługuje na to miano ?
    Czy tylko z chrześcijańskiej miłości do bliźniego ja mam takiemu nadstawiać drugi policzek ?
    Czy może naszym obowiązkiem jest takich eliminować dla …. dobra społeczeństwa.

    Miłosierdzie zostawmy Panu Bogu, a my możemy być miłosierni ale dla …. pokonanych.

    W kontekście tego co Pan pisał o rocznicy swojego małżeństwa jesteśmy w podobnym wieku, ale ja jakiś czas temu przestałem być naiwny i wierzyć, że ludzie są dobrzy. Dobrych, prawdziwie dobrych jest garstka. Większość, szczególnie obcych, chce nas bezwzglednie wykorzystać by osiągnąć swój cel.

    To nie pogarda, to roztropność i potrzebna w obecnych czasach nieufność.

    „A gdybym pana nazwał na ten przykład żydem, panie Premi, jak by sie pan poczuł?”

    Ja w Gajówce właśnie to odczułem od pewnego bardzo mądrego i miłego Pana

  26. Yah said

    Brzeziński powiedział , że budowę imperium NWO spowolnił Internet i media społecznościowe. Co zrobić ? Infiltrować i zniszczyć społecznościowe media. Wie Pan jakie komentarze sa wyrzucane z większości forów kontrolowanych przez maistream ? Takie , które są niemiłe i psuja miła atmosferę. Niestety tak się składa, że miłą atmosferę psuja te, które mówią prawdę.

    Jesteśmy na wojnie o naszą i naszych dzieci przyszłość. Na wojnie nie jest miło, na wojnie nie można sie uśmiechać do wroga, bo wróg to wykorzysta i nas zabije, nas i naszych bliskich.

    Zrozumiał Pan ?
    ( wężykiem)

  27. Yah said

    Czyż nie uczy się dzieci, że dorośli w Internecie mogą udawać dzieci. Naiwnością jest sadzić, że jazdy kto sie podaje za Polaka w Internecie i wygłasza pełne troski komentarze o Polsce jest Polakiem. Roztropnie jest być nieufnym szczególnie w stosunku do tych, którzy nachalnie swoja polskość i patriotyzm eksponują.

    Ja Panie Otto nigdy o niemieckość nie posądzałem, tak jak i Pan mnie o żydowskość.
    Ale założę się, że gdyby Pan zaczął poruszać jakieś drażliwe tematy mogące uświadomić Polaków w pewnych kwestiach byłaby „huzia na Józia.

    A co do komentarza Pana Nicka, to nie był komentarz złośliwy i uderzający w pana tylko zauważenie pewnej analogii.

    Dobranoc

  28. Marucha said

    Re 27:
    Ja zawsze jestem podejrzliwy względem „Słowian”, od których aż zionie słowiańszczyzną i wszystko w nich słowiańskie.
    Bo to z reguły albo koszerni, albo ukoszernieni.
    Sprawdza się 9/10.

  29. otto said

    Wie pan co, panie Yah? ja liczę sobie wiosen sześćdziesiąt i siedem (z tą bieżącą). Mi wszystko jedno. Nawet nie znam definicji prawdy i też mi wszystko już jedno. Nawet rozumieć nie muszę wszystkiego.
    Takoż, patriotą jestem zapewne wątpliwym, jako że z racji swego społecznego statusu mogę nie zasługiwac na posiadanie ojczyzny. Jedna z nich to mnie nawet wywaliła dwa razy.
    Uważam się za Słowianina, ale genetycznie to raczej chyba większośc we mnie genów bałtyckich. Moja prywatna słowiańskość jest szczera, co mogą poświadczyć ci, którzy przeczytali niestworzone opowieści autorstwa Historii, a mojej skromnej interpretacji. A szczególnie nawiązań do relacji Prasłowiańszczyzny do powrotu monoteizmu. Mam nadzieję, że po czynach……
    P.Gajowemu też proponowałem że mu wyślę te pozycje za friko, ale olał. Ma prawo.
    Portale służa w zasadzie do wymiany poglądów. Ale wszystkim można manipulować. Na ten przykład, telewizja w założeniu miała służyc celom edukacyjnym, a stała sie apokaliptycznym wizerunkiem Bestii czczonym i adorowanym w każdym domostwie. Podobnie może się stać z komputerem, zwłaszcza gdy nastąpi kontrola wymiany informacji.
    Nie mam nic przeciwko dewirtualizacji. Poznałem osobiście, choć na odległośc kilka osób z kręgów Gajowego. Telefony, skajpy. Do jednej pani to wraz z Żona i Dzieckiem udaliśmy się osobiście, bo to tylko przez granicę żabi skok. Zdewirtualizowane znajomości są dość trwałe i często przeradzaja się w przyjaźnie.

    Ale zawsze musimy pamiętać o marginesie rezerwy na Sieci. Po pewnym czasie nabiera się wprawy a nos staje się czuły.

    Pan Nick otwarcie zadeklarował wrogość i chwała mu za szczerośc. Tak więc staram się nie wchodzić mu w paradę, chyba że sam zaczepi i zawsze wolę to traktować jako złośliwość. Na wsiakij pażarnyj słuczaj.

    Niemców niespecjalnie kocham, a co do Niemek to mam stosunek ambiwalentny. Niektóre sa papuśne.

  30. Yah said

    Panie Otto ja w Gajowce jestem między innymi po to by demaskować mularzy budujących mury Nienaszejpolonii.

    Ma Pan dwie możliwości. Być naiwnym, miłym Polakiem i dokładać cegiełki do murów więzienia Nienaszejpolonii lub być wrednym i niemiłym i podkopywać jej fundamenty by się zawaliła i uwolniła nas Polaków od jarzma wykuwanego pracowicie od 300 lat.

    Owszem będąc miłym można się uczyć i nauczyć murarki od murarzy więzienia, tylko trzeba mieć świadomość WSPÓŁUDZIAŁU w zbrodni na Narodzie Polskim.

    Zakładam po chrześcijańsku ( a jestem skrajnym ortodoksem, bardzo skrajnym) , że przebywa Pan w Gajowce z dobrymi zamiarami.

    Tak w celach edukacyjnych ogólnogajówkowych, kiedy w Pana wpisie zapala mi się czerwone światło :

    „Nawet nie znam definicji prawdy i też mi wszystko już jedno.”
    ????

    „(…) z racji swego społecznego statusu mogę nie zasługiwać na posiadanie ojczyzny. Jedna z nich to mnie nawet wywaliła dwa razy.”

    ????

    No i nie wiem, czemu Pan tak łatwo przystał w innym wątku na zmianę nicka – to tez budzi pewien niepokój

    „Ale zawsze musimy pamiętać o marginesie rezerwy na Sieci. Po pewnym czasie nabiera się wprawy a nos staje się czuły.

    Pan Nick otwarcie zadeklarował wrogość i chwała mu za szczerość.”

    To czuły nos powinien Panu podpowiedzieć, że każdy kto pojawia się w Gajowce jest dokładnie prześwietlany, a jak trzeba to i oświetlany.
    Ja tez byłem przez PT i nie unosiłem się z tego powodu, ale traktowałem to jako jeden z elementów zabezpieczenia społeczności przed obcymi.

    „Nie mam nic przeciwko dewirtualizacji.”

    A to już daleko idąca lekkomyślności czy raczej ….. zachęta do lekkomyślności?

    „wiosen sześćdziesiąt i siedem” – „Żona i Dzieckiem” – ???

    I jeszcze jedno:

    „Podobnie może się stać z komputerem, zwłaszcza gdy nastąpi kontrola wymiany informacji.”

    Po co kontrolować łatwiej manipulować mieszając prawdę z fałszem i urządzać nagonki na tych co fałsz innym, nieświadomym pokazują.

    Szanowny Panie Otto, my mieszkający w Polsce nie możemy sobie pozwolić na bycie miłym – to kwestia instynktu samozachowawczego. Francuzi, Szwedzi byli myli i co ich spotyka i jeszcze spotka ?

    Tak jakoś mnie, Polaka w kraju, harującego i ledwo wiążącego koniec z końcem tak to wszystko niepokoi. No może jak by mi się powodziło jak obcym, to byłbym bardziej ufny. Ale tak się jakoś składa, że się nie powodzi.

    Na razie tyle ……

  31. Marucha said

    Re 29:

    P.Gajowemu też proponowałem że mu wyślę te pozycje za friko, ale olał. Ma prawo.

    NIE OLAŁ!
    Albo przeoczył, albo zapomniał.
    Gajowy NIGDY nie olewa przyjacielskich gestów! NIGDY!

    Zatem, jeśli termin propozycji jeszcze nie minął, to ośmielam się poprosić…
    Czy Pana adres emailowy w komentarzach jest poprawny?

  32. otto hak said

    Zdaje się, że w powyższym jest poprawny. A jak co, to ten będzie dobry.

  33. Yah said

    Szanowny Panie Otto ja w Gajowce jestem między innymi po to by demaskować mularzy budujących mury Nienaszejpolonii.

    Ma Pan dwie możliwości. Być naiwnym, miłym Polakiem i dokładać cegiełki do murów więzienia Nienaszejpolonii lub być wrednym i niemiłym i podkopywać jej fundamenty by się zawaliła i uwolniła nas Polaków od jarzma wykuwanego pracowicie od 300 lat.

    Owszem będąc miłym można się uczyć i nauczyć murarki od murarzy więzienia, tylko trzeba mieć świadomość WSPÓŁUDZIAŁU w zbrodni na Narodzie Polskim.

    Zakładam po chrześcijańsku ( a jestem skrajnym ortodoksem, bardzo skrajnym) , że przebywa Pan w Gajowce z dobrymi zamiarami.

    Tak w celach edukacyjnych ogólnogajówkowych, kiedy w Pana wpisie zapala mi się czerwone światło :

    „Nawet nie znam definicji prawdy i też mi wszystko już jedno.”
    ????

    „(…) z racji swego społecznego statusu mogę nie zasługiwać na posiadanie ojczyzny. Jedna z nich to mnie nawet wywaliła dwa razy.”

    ????

    No i nie wiem, czemu Pan tak łatwo przystał w innym wątku na zmianę nicka – to tez budzi pewien niepokój

    „Ale zawsze musimy pamiętać o marginesie rezerwy na Sieci. Po pewnym czasie nabiera się wprawy a nos staje się czuły.

    Pan Nick otwarcie zadeklarował wrogość i chwała mu za szczerość.”

    To czuły nos powinien Panu podpowiedzieć, że każdy kto pojawia się w Gajowce jest dokładnie prześwietlany, a jak trzeba to i oświetlany.
    Ja tez byłem przez PT i nie unosiłem się z tego powodu, ale traktowałem to jako jeden z elementów zabezpieczenia społeczności przed obcymi.

    „Nie mam nic przeciwko dewirtualizacji.”

    A to już daleko idąca lekkomyślności czy raczej ….. zachęta do lekkomyślności?

    „wiosen sześćdziesiąt i siedem” – „Żona i Dzieckiem” – ???

    I jeszcze jedno:

    „Podobnie może się stać z komputerem, zwłaszcza gdy nastąpi kontrola wymiany informacji.”

    Po co kontrolować łatwiej manipulować mieszając prawdę z fałszem i urządzać nagonki na tych co fałsz innym, nieświadomym pokazują.

    Szanowny Panie Otto, my mieszkający w Polsce nie możemy sobie pozwolić na bycie miłym – to kwestia instynktu samozachowawczego. Francuzi, Szwedzi byli myli i co ich spotyka i jeszcze spotka ?

    Tak jakoś mnie, Polaka w kraju, harującego i ledwo wiążącego koniec z końcem tak to wszystko niepokoi. No może jak by mi się powodziło jak obcym, to byłbym bardziej ufny. Ale tak się jakoś składa, że się nie powodzi.

    Na razie tyle ……

  34. Yah said

    Ten następny proszę Panie Gajowy wywalić. Zdublowany …

  35. Yah said

    Jednym słowem Panie Otto jestem Burkiem Pana Gajowego od obwąchiwania, obszczekiwania, a jak trzeba to i od pogryzienia.
    Jestem natomiast na tyle ułożonym psem, że nie szczam po nogawkach gości, najwyżej je trochę obszarpuję …. jak zasługują.

  36. otto hak said

    No nie, panie Yahu, już więcej szczegółów o sobie nie mogę napisać, a to z tej przyczyny, że zaufanie na Sieci ma swoje granice, ponadto nie będziemy stwarzać precedensu. Nie będziemy za księdzem Dominikiem Salezjaninem rozwijać tematu niewolniczej mentalności, gdzie wszyscy sie boja wszystkich.

    Dewirtualizacja wiąże sie z pewnym ryzykiem, ale mi sie kilka razy poszczęściło i mam wspaniałych przyjaciół rodem z internetu.

    Moje perypetie z ojczyznami sa tak znane, że gdybym napisał więcej to tak jakbym podał swoje nazwisko i numer obozu koncentracyjnego.

    Dzieci też sie starzeją, nieprawdaż. Dla mnie moje Dziecko to zawsze Dziecko, niezależnie od wieku. Trzeba mysleć, nie tylko obwąchiwać. Burki zazwyczaj myślą.

    No i na koniec końców, kręcę się dookoła Gajowego od siedemnastu lat. Najpierw w celach edukacyjnych, potem robiłem trochę za oczyszczalnię ścieków, a teraz na starość to chyba ze starej znajomości.

    Tyle tego tłumaczenia się żem nie wielbłąd. To wszystko było juz zreszta powiedziane, tyle że nie w jednym kawałku.

    No i na koniec, panie Yahu, w rewanżu za pańska dociekliwośc ja pana analizowac nie będę, bo mi się nie chce.

    TO bedzie ostatni post z podpisem Otto. Pewnie kiedyś do niego wrócimy, bo dźwięcznie brzmi. Ale na dzień dzisiejszy, trochę się opatrzył.

  37. NICK said

    P. Yah. „a tez byłem przez PT i nie unosiłem się z tego powodu, ale traktowałem to jako jeden z elementów zabezpieczenia społeczności przed obcymi.” 🙂 .

    P. Otto. Nigdy i nikomu, tutaj, ostatniego gwoździa nie wbiłem. Choć kilkorgu się należało.
    Pan to tylko jest zbyt pewien zdania swego. To takie hamerykańskie.

    Podobnie jak zmiana nick’a, zresztą kolejna, która co? Ma uczynić dobrego?
    Bądźmy rozpoznawalni i niezmienni.
    Choćby po nick’u.

    Siedemnaście lat!
    Nieźle. Mnie lottomat zmienił po latach trzech po czym ciągle nie wiem dlaczego jestem u Gospodarza.
    A Pan? Wie?

    Może to sama przyczyna?

    „Najpierw w celach edukacyjnych, potem robiłem trochę za oczyszczalnię ścieków, a teraz na starość to chyba ze starej znajomości.”

    Ech. Większość normalnych tak ma.

    Eeemocje….. .

  38. bardzo said

    Normalni to sie moga spotykać na normalnych portalach. Onet na ten przykład, WP i co tam jeszcze.

    W sprawach na których się znam, przywłaszczam sobie prawo do pewności siebie. W innych sprawach przyznaje bez bicia, że jesten gypi i mam wszy jak ruskie czołgi. Miejsce zamieszkania nie ma nic do rzeczy.

    Osiemnaście lat temu nazad chodziłem pod nazwiskiem. U Gajowego. I prosze mnie teraz wytropić, Powodzenia życzę.

    A z nazwiska wyleczył mnie kubeł zimnej wody. Otóż jakiś złamas poświęcił dolarów 19 i 99 centów i wybebeszył na szpiegowskiej stronie dane i historie kredytową jednego ze współuczestników, po czym opublikował. Oczywiście wyleciał na zbity ryj z listy dyskusyjnej, ale zło zostało wyrządzone. Skoro człowieki nie miewają skrupułów i szacunku do samego siebie do tego stopnia żeby samemu sie zgnoić takim postępowaniem i przejśc nad tym do porządku dziennego, to lepiej żeby było bezpiecznie niż przykro.

  39. Boydar said

    pudelek.pl jeszcze …

  40. NICK said

    „W sprawach na których się znam, przywłaszczam sobie prawo do pewności siebie.”
    A inni?
    Specjaliści?
    Znawcy?
    Nie piszę o sobie!

    ——
    Dlaczego Pan coś tak mało lubi Pana Bardzo?
    Admin

  41. NICK said

    Lubię. On mnie poucza a ja Jego.
    Lubię?
    http://muzyka.interia.pl/teledysk-lubie-mowic-z-toba,cId,196

  42. Yah said

    Ad 36

    Panie Otto Szanowny, ale mnie w ogóle się nie musi Pan tłumaczyć. Z niczego. Nie oczekuje tego od Pana. Ja do Szanownego Pana nic nie mam 🙂

    Usiłowałem tylko pokazać jak różni się już mentalność – Polaków w kraju i zagranicą.

    Nas sytuacja w kraju ZMUSZA do nieufności, co niektórzy postrzegają jako czarnowidztwo, ponuractwo, pesymizm.

    Po prawie 30 latach pracy w tzw. wolnej Polsce wielu uczciwie pracujących zauważa, że nie ma nic i że zapowiada się, że nawet to nic będzie im zabrane. Natomiast „sąsiedzi” mają wszystko. To rodzi żal, frustrację i uczy nieufności. Tak jest tu w Polsce i proszę zawsze brać taka poprawkę w stosunku do osób, które piszą z kraju.

    Polska teraz nie jest taka jak 10 lat temu, ciężko ja porównać z ta 20 lat temu a już zupełnie nie sposób z tą z lat 70-tych. Tamtej nie ma i chyba nigdy nie będzie bo …. ci ludzie odeszli , a to co przyszło to kosmopolici, albo kosmopolityczno-odpustowi patrioci.

    A swojego nicka proszę NIE ZMIENIAĆ. Mnie osobiście kojarzył się z kreskówką, gdzie był Kapitan Hak 😉 , może miał na imię Otto 🙂

  43. Boydar said

    A mnie się z Twain’em kojarzy, i też sympatycznie.

  44. O kurka wodna. Toż to od jednej mojej trywialnej komentarzyny rozwinął się taki obszerny dialog? Nazywam Pana Otto Haka Niemcem, bo ma login wybitnie niemiecki. Imię Otto, Otton jest bardzo popularne w Germanii. Przykłady: cesarze Otton I, Otton II, Otton III, kanclerz Otto von Bismarck. A Hak po niemiecku to „haken”, zatem słowo „hak” Niemiec by zrozumiał bardzo dobrze.
    A co do loginu „Yah”, to kojarzy mi się z Jamajką i rastafarianami, którzy wierzą w owego Yah (czyt. Ja), ichniego bożka. Zatem jak najbardziej login wybitnie niepolski i podejrzliwy, niekomponujący z treścią, jaka wychodzi z klawiatury owego Pana.

  45. Marucha said

    Re 44:
    Byłoby rozsądniej (i grzeczniej), gdyby nie czepiał się Pan pseudonimów, a zwłaszcza gdyby nie wyciągał z nich zbyt daleko idących wniosków.

  46. Yah said

    Ad 44

    „A co do loginu „Yah”, to kojarzy mi się z Jamajką i rastafarianami, którzy wierzą w owego Yah (czyt. Ja), ichniego bożka. Zatem jak najbardziej login wybitnie niepolski i podejrzliwy, niekomponujący z treścią, jaka wychodzi z klawiatury owego Pana.”

    Panie Premizlaus Crucis ŚWIETNE , zupełnie bym na to nie wpadł 🙂

  47. Yah said

    Ad 44

    Niestety klimaty rasta jakoś nigdy mnie nie pociągały. Jedyne co w moim życiu pod rasta można by podciągnąć , to że w latach 80-tych słuchałem trochę Daab, ale wtedy jednak 4AD rules.

    Za Wikipedią:

    „Rastafarianie wierzą, że Jah, który jest Bogiem, stworzył świat i opiekuje się nim. Wierzą również, iż objawił się on m.in. w królewskim majestacie rasa Tafari Makkonena, od momentu koronacji na cesarza Etiopii znanego jako Haile Selassie I, czym motywują cześć dla niego jako Zwycięskiego Lwa Plemienia Judy, Wybrańca Bożego, Pana Panów i Króla Królów, lub uznają go tylko za namiestnika boskiego majestatu na Ziemi.”

    Patrzcie Państwo jaki fajny nick sobie zupełnie przypadkiem wymyśliłem 🙂

  48. Yah said

    Tylko żeby nie było, że chcę być bogiem – Yah od Jacha – Jana zangielszczony 🙂

  49. Boydar said

    Faktycznie; przypomniałem sobie że w szkole do jednego kolegi Janka mówiliśmy właśnie Jachu.

Sorry, the comment form is closed at this time.