Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wyprawa po norweski gaz (4)

Posted by Marucha w dniu 2017-03-16 (czwartek)

Poprzednie części:
https://marucha.wordpress.com/2017/01/02/wyprawa-po-norweski-gaz/
https://marucha.wordpress.com/2017/01/17/wyprawa-po-norweski-gaz-2/
https://marucha.wordpress.com/2017/02/27/wyprawa-po-norweski-gaz-3/

Jakie były efekty tej polityki? Dwa podstawowe – odrzucenie tańszych i pewniejszych alternatyw dla kontraktu norweskiego oraz brak rozwiązania problemu z nadmiernymi ilościami gazu, zakontraktowanymi w Gazpromie.

Równocześnie ze staraniami o norweski gaz, rząd polski blokował inne rozwiązania mogące zabezpieczyć dostawy, odwracał się od innych sposobów dywersyfikacji, choćby zakupu gazu od zachodnich firm czy budowy połączeń z Niemcami.

Po pierwsze powiedziano „nie” ofercie Gasunie, holenderskiej państwowej spółce, z którą negocjowano jeszcze za rządów SLD w 1996 r. Holendrzy złożyli ofertę dostaw do Polski 2 mld m sześć. rocznie holenderskiego gazu przez 15 lat. Przez trzy lata Holandia miała dostarczać własny gaz, później PGNiG mogło pobierać w ramach holendersko-rosyjskiego kontraktu rosyjski gaz z rurociągu jamalskiego. Gasunie miała, na wypadek problemów, do końca kontraktu (15 lat) gwarantować utrzymanie możliwości awaryjnego przesyłu z Holandii. Gasunie chciało wysyłać gaz do Polski z Holandii przez Niemcy od października 1999 r. a połączenie Niemiec z Polską miało zbudować PGNiG. Cena oczywiście byłaby wyższa od gazu rosyjskiego.

Holendrom odmówiono

Wicepremier Steinhoff w marcu 1999 r. podjął decyzję o „wstrzymaniu podpisania kontraktu z firmą Gasunie, którego realizacja w formie „swap” oznaczałaby przyjęcie przez Polskę gazu rosyjskiego, w ramach kontraktu Gasunie – Gazprom.”

Podobnie było z rurociągiem Bernau – Szczecin. Mógł on szybko i niewielkim kosztem zabezpieczyć dostawy z Niemiec. Jednak zagrażał głównemu projektowi: „jeśli to połączenie powstanie, oznacza to koniec dużego kontraktu z Norwegami” – twierdziła minister Litak-Zarębska. Podobne warunki stawiali w negocjacjach także Norwedzy, a w polskim rządzie temu wariantowi przeciwstawiał się zespół ds. dywersyfikacji dostaw gazu, uważając że „wprowadzenie na polski rynek 3 do 5 mld m sześc. gazu rocznie z terenu Niemiec podważałoby ekonomiczne podstawy dużego kontraktu norweskiego”.

Zupełnie nie przejmowano się więc skargami Aleksandra Gudzowatego, animatora projektu, który oskarżał polski rząd, że „faworyzuje przedsiębiorcę norweskiego – poprzez niegospodarną decyzję o kontrakcie droższym, z mniejszym udziałem kapitału polskiego, czyli ‚rury norweskiej’, podczas gdy jest do dyspozycji rozwiązanie o wiele tańsze i szybsze, stanowiące prawdziwą dywersyfikację, czyli połączenie się z siecią europejską”

Prezes PGNiG Andrzej Lipko uważał, że to rozwiązanie to pozorna dywersyfikacja, „ponieważ to nie jest bezpośrednie połączenie z nowym, innym niż rosyjskie, źródłem gazu”. Broniono więc dostępu do rynku dla realnych alternatyw, zabezpieczających przed oczekiwanym zakręceniem rosyjskiego kurka, gdyż rząd był przejęty nie zabezpieczeniem dostaw, ale odcinaniem się od rosyjskiego gazu.

Trudno więc, by nie odrzucono najważniejszej oferty tamtego okresu – drugiej nitki rurociągu jamalskiego, tzw. „pieremyczki”, czyli projektu, mogącego zmienić relacje gazowe z Rosją; dzięki niemu mogliśmy odrobić niekorzystne warunki kontraktu na pierwszą nitkę. Równolegle bowiem z opisywanymi wydarzeniami, konsorcjum niemiecko-włosko-francusko-rosyjskie zabiegało o jego budowę. Rząd, pod naciskiem zespołu ds. dywersyfikacji, odpowiedział „nie”. Swoją decyzją dał – chcąc nie chcąc – początek projektowi Nord Stream, czyli rosyjsko-niemieckiemu gazociągowi przez Bałtyk.

Przekontraktowanie

Przez te lata zaniedbaniem najważniejszym i bardzo kosztownym był brak rozwiązania problemu rosyjskich dostaw. Rząd Jerzego Buzka, tak przekonany do dywersyfikowania dostaw, pozostawiał Polskę „przekontraktowaną” – z nadmiernymi wobec naszych potrzeb ilościami gazu, który zobowiązaliśmy się kupić ze wschodu. Przez całą kadencję nie zajmowano się sprawą zobowiązań, jakie podjęliśmy w kontrakcie jamalskim, chociaż coraz wyraźniej widać było, że ilości gazu z kontraktu z 1996 r. były zbyt duże.

Obowiązek nabycia zbyt dużych ilości gazu katastrofalne wręcz następstwa miałby w 2010 roku, kiedy to planowano 4,2 mld m sześć. krajowego wydobycia (sprawdziło się), a zobowiązania importowe wynosiły aż 26 miliardów m³. Już sam rosyjski kontrakt dawał 18,5 mld m sześć. rocznie (12,5 z kontraktu jamalskiego i 6 z pozostałych zakontraktowanych dostaw z Rosji). Kontrakt norweski zobowiązywał nas do zakupu 5 mld m³, a duński – 2,5 mld m sześć.. W sumie mielibyśmy aż o 8 mld m sześć. rocznie za dużo gazu (krajowe potrzeby planowano na 22 mld m sześć.), za który musielibyśmy zapłacić, niezależnie czy odbieralibyśmy go, czy nie (kontrakty „take or pay”) i tylko norweski mogliśmy odsprzedać.

Trzeba też przypomnieć o tym, że prognozy było mocno zawyżone – realne zużycie wyniosło w 2010 r. tylko 14,4 mld – czyli o 7,6 mld m sześć. (ponad jedną trzecią) mniej niż planowano. Działania rządu Jerzego Buzka w tej sprawie ograniczyły się, jak to określono, do „próby zagadnięcia” przez wiceministra Andrzeja Karbownika ministra energetyki Federacji Rosyjskiej, na co ten zareagował jedynie wzruszeniem ramion. Na kilka dni przed zakończeniem pracy rządu, 1 października 2001 r., wicepremier Steinhoff wysłał pismo do Federacji Rosyjskiej z propozycją renegocjacji kontraktu.

Ten najtrudniejszy problem rząd AWS pozostawił do rozwiązania następcom. W dokumencie rządowym („Raport o realizacji dostaw” Ministra Skarbu z października 2001 r.) zalecił renegocjację porozumień z Rosją jako warunek konieczny ratyfikacji kontraktu norweskiego. Dlaczego? „W celu zapewnienia właściwej ochrony interesu gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”. To nowy rząd miał wykonać tę nieprzyjemną robotę.

W takiej sytuacji jedynym wyjściem było renegocjowanie kontraktu, czyli udanie się do moskiewskiej Canossy. Po trwających ponad rok rozmowach doszło do podpisania w lutym 2003 r. Protokołu dodatkowego do porozumienia z sierpnia 1993 r. Ograniczono w nim dostawy gazu aż o 26 procent – z pozostałych do zakupu 219 mld m³ do 161 mld m³. A że nie mieliśmy żadnych atutów, Rosjanie wynegocjowali w zamian to, na czym im zależało.

Uwarunkowania raz jeszcze

Dlaczego starania o norweski gaz poniosły porażkę? Dlaczego polski rząd zachowywał się tak nieracjonalnie, z uporem odrzucając inne możliwości, które na wypadek kryzysu dawały bezpieczeństwo i realną dywersyfikację dostaw? Żeby to zrozumieć, trzeba uwzględnić fakt, że polska polityka była elementem globalnych trendów, a najważniejszy z nich to relacje Stany Zjednoczone – Rosja.

Waszyngton już od lat 80-tych intensywnie starał się, by Europa nie nawiązywała związków energetycznych z Rosją. Do dzisiaj ta strategia obowiązuje, blokując Europie dostawy gazu ze wschodu. Szczególnym polem tej walki jest Europa Środkowa, gdzie strategicznym celem Amerykanów jest osłabienie związków energetycznych tego regionu z Rosją.

Jako uzasadnienie tej strategii służy pojęcie „dywersyfikacji”, i to na dodatek „prawdziwej”, uznającej jedynie nie-rosyjski gaz. Jest to jednak tylko chwytliwe hasło przesłaniające realną grę interesów i pomijające całkowicie realia geograficzne i ekonomiczne. W naszej części Europy jedyny kierunek importu gazu nadal biegnie ze wschodu na zachód, a my w imię „dywersyfikacji” chcemy to zmieniać, budując sztuczne konstrukcje – „Bramę Północną” czy „korytarz Północ–Południe”. Argumenty, że to „przetnie rosyjską pętlę gazową” nie uwzględniają twardych faktów, że gaz jest na wschodzie i płynie na zachód, znajduje odbiorców w Europie, a rynki naszych bliskich sąsiadów są opanowane przez współpracujących z Rosjanami Niemców.

Determinacja premiera Buzka i jego doradców w odwracaniu Polski od rosyjskiego gazu była ogromna, jednak nie miała szans powodzenia w zderzeniu z twardymi prawami geografii i ekonomii. Tymczasem Polska traciła przez ten upór możliwości wykorzystania swego położenia geograficznego i czerpania korzyści z potencjału tranzytowego.

CDN
Andrzej Szczęśniak
Myśl Polska, nr 11-12 (12-19.03.2017)
http://www.mysl-polska.pl

Jedna odpowiedź to “Wyprawa po norweski gaz (4)”

  1. Siekiera_Motyka said

    „Argumenty, że to „przetnie rosyjską pętlę gazową” nie uwzględniają twardych faktów, że gaz jest na wschodzie i płynie na zachód, znajduje odbiorców w Europie, a rynki naszych bliskich sąsiadów są opanowane przez współpracujących z Rosjanami Niemców.”

    I jak zwykle, tylko Kowalski jest tak naprawdę oszukany bo reszta bogaci się jak nic.

Sorry, the comment form is closed at this time.