Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

To nam się należy. Czy czas upomnieć się o swoje?

Posted by Marucha w dniu 2017-03-17 (piątek)

Czy my jesteśmy tacy bogaci, że możemy łaskawie darować to co się nam należy?

Eurostat plasuje nas, jeżeli chodzi o bogactwo w Unii Europejskiej, na szarym końcu razem z biedną Bułgarią i Rumunią. Czechy, Słowacja, a nawet Łotwa, czy Litwa, są znacznie bogatsze od Polski. Statystyczny grecki obywatel jest cztery razy bogatszy od przeciętnego Polaka. A my od upadku rządy Mikołajczyka, czyli już 70 lat wspaniałomyślnie darujemy wszystkim, to, co bezdyskusyjnie się Polsce należy.

Nie ma jak dotychczas twardego męża stanu, który by się upomniał o swoje – zapłatę za zniszczenie kraju i nie tylko.

Przez prawie 50 lat nie byliśmy państwem samodzielnym [za to teraz, k..a, jesteśmy… – admin]. Mogliśmy tylko robić to, co nam polecono w Moskwie lub tam zaakceptowano. Nie było więc możliwości dołączenia się do planu odbudowy Marshalla, czy wystąpienie z żądaniami o odszkodowania wojenne.

Lecz, jak to codziennie z dumą wypowiada były prezydent Komorowski, od 25 lat jesteśmy wolnym i niezależnym państwem. I co z tego? Nie słyszałem, żeby ktokolwiek z władz Polski zażądał tego, co się nam należy.

Żaden inny kraj na świecie i nigdy w historii nie został tak zniszczony w II Wojnie Światowej, głównie przez Niemcy, jak Polska. I nikt, w tym Niemcy, które tę wojnę przegrały nie mają nigdy za to odpowiedzieć? Byłbym to w stanie zrozumieć, gdyby Niemcy były biednym państwem z kłopotami. Np. jak Polska dzisiaj. Lecz to przecież najbogatsze państwo w Europie! I nadal się bogaci…

Doktor Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, ekspert międzynarodowy, poświęcił ponad rok na przeanalizowanie niemieckich odszkodowań wojennych, a jego wnioski i analiza zostały opublikowane w ostatnim numerze „W sieci”:
http://www.wsieci.pl/wsieci-biliony-za-ii-wojne-swiatowa-pnews-1599.html

Panowało powszechne przekonanie, że komunistyczne władze Polski, w roku 1953, głównie, by nie pogrążać DDR, zrzekły się roszczeń odszkodowań od Niemiec. Na nasze szczęście, nie dopełniono formalnych procedur, powodując w ten sposób, że ówczesne zrzeczenie jest nieważne.

Opierając się na precyzyjnych wyliczeniach tuż po II WŚ Mikołajczyka i ministra Kwiatkowskiego mamy obecnie taką sytuację:

”Łączną wartość strat materialnych, które poniosła Polska z powodu III Rzeszy, oszacowano na 258 mld zł z sierpnia 1939 r. – równowartość 49 mld ówczesnych dolarów amerykańskich. Według Zarządu Rezerw Federalnych USA kwota 49 mld dol. z sierpnia 1939 r. odpowiadała w sierpniu 2014 r. kwocie 845 mld dol. Takie nominalne zwielokrotnienie wynika tylko ze skumulowanej inflacji, bez oprocentowania za zwłokę.”

Musi być to wiarygodne, bo np:

„Kilka razy mniejsza od Polski Grecja – gdzie agresja i okupacja niemiecka były także okrutne, ale dalekie od polityki zupełnego wyniszczenia kraju – swoje straty wyliczyła półoficjalnie na 208 mld dolarów amerykańskich, czyli 674 mld zł.”

Warto podkreślić, że są to tylko straty materialne – zniszczone miasta, infrastruktura, fabryki, lasy, czy dobra kulturalne. Nikt tutaj nie mówi o 5,4 milionach Polaków, którzy zginęli, na skutek działań III Rzeszy. Obecnie jedno istnienie ludzkie wycenia się na 1 milion dolarów. Proszę sobie policzyć, ile jeszcze Niemcy, spadkobiercy III Rzeszy musieliby zapłacić za zabitych Polaków… (5,4 biliona dolarów).

Polska ma twarde podstawy, żeby się ubiegać o to odszkodowanie. I wiadomo nawet, jak to zrobić. Proces ten można przeprowadzić przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Z dużą szansą na sukces. Trzeba tylko chcieć.

Czy to wszystko? W żadnym wypadku nie. Choćby to:
http://wierni-ojczyznie.pl/index.php?topic=1942.0

„Podczas II wojny światowej Niemcy zagrabiły Polsce prawie 139 ton złota. Zgodnie z prawem międzynarodowym powinno ono wrócić do Polski, jednak od 1948 roku stanowi depozyt USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Bank of England w Londynie.

Gdy złoto wywiezione z Polski do Niemiec zostało odzyskane, decyzją rządów trzech koalicjantów: USA, Wielkiej Brytanii i Francji zdeponowano je, czyli złożono na przechowanie w banku w Londynie. Jego wartość wynosi obecnie około 14,3 mld zł, nie licząc wielokrotnie wyższych od jego wartości odsetek i zysków z operacji finansowych, w których było wykorzystywane. Polacy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z ich narodową własnością o ogromnej wartości. Dlaczego ta sprawa do dziś stanowi temat tabu? ? [..] Zagrabione przez Niemców, zawłaszczone przez aliantów”.

Poza tym nikt jeszcze tak naprawdę nie policzył ile nam jest winna Rosja, spadkobierca komunistycznego, stalinowskiego ZSRS. Szacuję, że niewątpliwie tyle samo, co Niemcy. Lecz szanse odzyskania tego kiedykolwiek są minimalne. To państwo łupieskie, bez żadnej etyki i moralności. Najlepszym przykładem jest zwrot zniszczonego 10 kwietnia 2010, pod Smoleńskiem, TU 154. Musielibyśmy chyba wypowiedzieć Rosji wojnę i sami sobie odebrać. [No to, k.m., na co czekacie? Macie przecież Antoniego Macierewicza i amerykańskich sojuszników, do boju – durne skurwione jełopy! – admin]

Natomiast, gdyby istniała odpowiednia wola i skuteczność, niewątpliwie dałoby się jeszcze odzyskać przynajmniej część zagrabionych przez ubecję i tajne służby polskich pieniędzy z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Niewątpliwie paru bogaczy straciłoby majątek, który bezprawnie zdobyli. Można by również sprawdzić, w jaki sposób pan Kulczyk kupił od państwa Browary Wielkopolskie za 20 mln zł, które po 3 latach sprzedał za granicę, już za 400 mln zł.

W podobny sposób powinno się sprawdzić majątki innych polskich „oligarchów”, którzy dziwnie i nagle wzbogacili się na państwowym, czyli wszystkich Polaków, majątku.

Jak z powyższego widać, lekką ręką, władze i przywódcy Polski rozdali dosłownie biliony złotych, co ich mało obchodzi, bo bez zbędnego kłopotu mają dojne krowy – obywateli, których bez sprzeciwu obkłada się coraz wyższymi daninami. Czy nie czas upomnieć się o zwrot tego, co Polsce i Polaka faktycznie i prawnie się należy?

Uwaga na hochsztaplerów

O jednym tylko należy pamiętać. Gdyby w końcu udało się odzyskać należne Polsce pieniądze, trzeba zdecydowanie wykluczyć, by ponownie dorwali się do nich międzynarodowi hochsztaplerzy, jak po 89 roku Soros, Sachs i ich wykonawca Balcerowicz. Wtedy naród znowu zobaczy figę z makiem, a liczba miliarderów na świecie znowu wzrośnie o parę osób.

Norwegia pieniądze uzyskane z wydobycia ropy naftowej i gazu gromadzi na specjalnym funduszu, do którego politycy nie mają dostępu. Są to pieniądze dla przyszłych pokoleń, jak ropa i gaz się skończą. Stać ich na to, bo i tak są jednym z najbogatszych państw świata.

Przykład Polski pokazuje coś zupełnie innego. Ferajna Tuska bez mrugnięcia okiem odważyła się bezczelnie ukraść zgromadzone w OFE pieniądze obywateli, by tylko utrzymać się u władzy.

Raz władza pokazała, że nie ma skrupułów okradać obywateli, to będzie to robić zawsze. Wniosek z tego, że o te wszystkie odszkodowania za raz ukradzione dobra i pieniądze powinniśmy wystąpić dopiero wówczas, gdy będziemy pewni nowej władzy, co do jej uczciwości i pro-obywatelskiego nastawienia.

Kiedy zaczęliśmy transformację, to fachowcy wyliczyli, jak to się mówi, że jesteśmy 40 lat za Europą. Takie było nasze cywilizacyjne zapóźnienie. Ile jesteśmy dzisiaj z tyłu za Europą? Ciągle 40 lat czy mniej?

Gdybyśmy odzyskali należne Polsce pieniądze, następną czynnością władz powinno być zwrócenie tych pieniędzy obywatelom. Osobno tym, którzy na skutek II WŚ i komunistycznego reżimu potracili swoje majątki. Oraz osobno tym, którzy za komuny i później ten majątek narodowy wypracowali. Może wtedy Grecy przestaliby być cztery razy bogatsi od przeciętnego Polaka?

Janusz Kamiński
http://gazetabaltycka.pl

Komentarzy 19 to “To nam się należy. Czy czas upomnieć się o swoje?”

  1. Regina said

    Wielu Polaków uważa,że Polska była biednym krajem w 39 roku i niewiele zdolali wyszabrować Niemcy. Oto niech wypowie się sam wielki bandzior, zwyrodnialec i złodziej. Cytat z pamiętnika Goebbelsa: ” 12. 10.1939 r.Lupy zdobyczne z Polski są nam bardzo przydatne. Ich wielkości nieprzeliczone. Londyn będzie się musiał bardzo napracować,zanim nas chociaż pod tym względem doścignie i wyprodukuje to, co myśmy zdobyli. Czy dojdzie do prawdziwej wojny światowej? Tego dzisiaj nikt nie jest w stanie przesądzić”. A to dopiero sam początek wojny i taka ocena łupów! Z książki: Eugieniusz Guz „Goebbels o Polsce i sojuszniczym ZSRR” Wydawnictwo Bellona Warszawa 1999r.Taki to już jest ten Zachód.Jedni napadli na nas, zrównali nasz kraj z ziemią, drudzy nie przyszli nam z pomocą,do czego się zobowiązali,a na dodatek nas okradli. Nie jestem naiwna i nie wierzę w żaden plan Marshalla dla Polski. Póki co to nas sprzedali Stalinowi i bez skrupułów okradli nas z depozytu.

  2. otto hak said

    Bogactwo zawsze płynie od biednego do bogatego.
    Bo gdyby tak nie było, bogaci nie byliby bogaci, a biedni nie byliby biedni.

  3. JerzyS said

    Polskie złoto nie wróci do kraju. Prawie 100 ton leży w skarbcu w Londynie
    Marek Belka – prezes NBP w latach 2010-2016, trzymający jedną ze sztabek złota. Fot. Stefan Maszewski/REPORTER
    Marek Belka – prezes NBP w latach 2010-2016, trzymający jedną ze sztabek złota.

    Narodowy Bank Polski jest właścicielem 103 ton złota o wartości około 16 mld zł. W Polsce składowane jest zaledwie 5 proc. naszego kruszcu, a reszta znajduje się w skarbcu Banku Anglii. Przynajmniej za rządów PiS i w obecnym składzie NBP nie ma co liczyć na to, że będziemy mieć całość u siebie. Podobno jest to wygodniejsze, ale zdajemy się na łaskę Brytyjczyków. Co więc z naszą suwerennością i niezależnością?

    Rosjanie i Niemcy zapełniają swoje skarbce złotem. Tymczasem polskie świecą pustkami – pisaliśmy ostatnio w WP money. Przypomnijmy, że Władimir Putin tylko w 2016 roku zwiększył zasoby kruszcu o 199 ton. To dwukrotnie więcej niż w ogóle posiada Polska. Nasze 103 tony plasują nas dopiero na 33. miejscu na świecie, m.in. za Rumunią.

    Polski zasób złota wynosi dokładnie 3 310 tys. uncji i stanowi równowartość około 4 mld dolarów (16 mld zł) – informuje Narodowy Bank Polski, który odpowiada za zarządzanie krajowymi rezerwami.

    Nie jesteśmy potęgą gospodarczą, więc trudno oczekiwać, żeby nasze rezerwy złota dorównywały największym krajom takim jak USA, Niemcy, Włochy czy Francja, co jest też związane z uwarunkowaniami historycznymi. Problem jednak w tym, że fizycznie w kraju mamy tylko około 5 ton kruszcu. Pozostałe 98 ton leży 1500 kilometrów od Polski, w skarbcu w Londynie.

    Dla porównania Rosjanie całe rezerwy przechowują u siebie. Blisko dwie trzecie z nich jest w Moskwie, w banku centralnym. Reszta w Petersburgu i Jekaterynburgu w postaci sztabek ważących od 100 gramów do 14 kilogramów.

    źródło: lombardiletter.com

    Zwróciliśmy się z pytaniem do NBP, czy są plany, żeby jednak chociaż częściowo sprowadzić naszą własność do kraju. Z lakonicznej odpowiedzi wynika, że bank nie planuje w ogóle takich działań.

    – Przechowywanie zasobów złota w głównych centrach obrotu tym kruszcem, czyli w Londynie i Nowym Jorku, zwiększa możliwości jego zarządzania, ułatwiając rozliczanie transakcji związanych z jego fizyczną dostawą i pozwalając uniknąć kosztów transportu i ubezpieczenia. Przechowywanie kruszcu w Polsce praktycznie ograniczałoby możliwość jego inwestowania, utrudniając realizację podstawowych celów utrzymywania rezerw dewizowych – tłumaczy NBP.

    Jak dodaje, w skarbcu banku centralnego Wielkiej Brytanii znajdują się zasoby złota około 60 krajów. Nie wspomina jednak, czy wszystkie z nich trzymają tam aż 95 proc. całych swoich rezerw. Statystyki pokazują, że wiele z nich na pewno nie. My też moglibyśmy bardziej różnicować lokalizację przechowywania cennego kruszcu.
    Co z kosztami i bezpieczeństwem polskiego złota?

    O opinię w tej sprawie poprosiliśmy m.in. Mennicę Wrocławską, która handluje złotem i współpracuje z innymi mennicami na świecie. Do tego w 2013 roku jej wiceprezes Piotr Wojda był mocno zaangażowany w akcję społeczną „Oddajcie nasze złoto”. Prezes Michał Tekliński nie ma jednoznacznej opinii na ten temat, co sugeruje, że być może sprawa sprowadzenia złota do kraju nie jest jednak wcale aż tak istotna z praktycznego punktu widzenia. Nie neguje przy tym głównego argumentu NBP: – Po co płacić za przechowywanie złota Anglikom, jak sami możemy je trzymać u siebie? – pyta z kolei poseł Kukiz’15 Paweł Szramka. – Spokojnie można stworzyć warunki do tego u nas w kraju. Mielibyśmy w ten sposób pewność, że w razie potrzeby mamy do niego dostęp. Nigdy nie wiadomo, jak ułożą się w przyszłości stosunki z Anglią. A akurat ten kraj czekają spore zmiany związane choćby z Brexitem. Może się okazać, że będą z odzyskaniem złota problemy.

    O tym, że jest to pewien czynnik ryzyka, świadczą słowa prezesa Mennicy Wrocławskiej. Zwraca on uwagę na zjawisko tzw. leasingu złota, czyli wykorzystywania narodowych depozytów przez prywatne instytucje finansowe.

    – O takim zagrożeniu mówiło się przede wszystkim w kontekście złota zdeponowanego w USA. To mogło być też przyczyną decyzji kilku europejskich krajów o sprowadzaniu kruszcu zza oceanu – tłumaczy Tekliński. Polskie złoto przechowywane jest jednak w Bank of England. Z informacji przekazywanych przez NBP wynika, że Anglicy szczegółowo ewidencjonują przechowywane depozyty, co ogranicza wspomniane ryzyko.

    Co z kosztami? Nie są wysokie. W 2015 roku utrzymanie złota w Londynie wyniosło nas niecałe 6 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć 37,8 tys. zł za obsługę złota w transakcjach.

    Jak nasze złoto w ogóle trafiło za granicę? Kilkadziesiąt ton i kolekcję monet ewakuowano z kraju w związku z wybuchem drugiej wojny światowej. Oczywiście w celach bezpieczeństwa. Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło. Co ciekawe, nie widać żadnego zainteresowania tym tematem ze strony obecnych władz, które na każdym kroku mówią o suwerenności i niezależności.
    PiS zdaje się na łaskę Brytyjczyków

    W tej sprawie w ubiegłym roku wspomniany już poseł Kukiz’15 złożył interpelację do ministra finansów, pytając, czy rząd ma w planach systematyczne sprowadzanie złota do Polski. Efekt?

    – Odpowiedź była lakoniczna. Tak na prawdę nie wniosła nic nowego do tematu – komentuje sprawę Paweł Szramka. Cała treść blisko dwustronicowego dokumentu sprowadza się do stwierdzenia, że decyzja o zmianie miejsca zdeponowania całości lub części rezerw złota należy do kompetencji NBP, który jest instytucją niezależną i tu rząd nie ma nic do gadania.

    – Zawiodłem się na politykach Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla poseł Kukiz’15. – Szczególnie w kontekście tego, jak wiele mówią o suwerenności i niezależności naszego kraju. Powinni chociaż zainteresować się tym, jakie są możliwości sprowadzenia złota.

    Poseł punktuje przy tym, że w przypadku innych niezależnych instytucji, takich jak choćby Trybunał Konstytucyjny, władza nie miała problemu z ingerowaniem w ich działalność. Robi to oczywiście wtedy, jeśli tylko jest odpowiednio zdeterminowana. – Odrzucanie tematu bez jakiejkolwiek refleksji jest niepoważne. Innym krajom jakoś się to opłaca – zauważa Szramka.

    Do tego, by mieć u siebie złoto, sukcesywnie zmierza od kilku lat wiele państw, po tym jak przez dziesięciolecia ich kruszec był przechowywany głównie w Nowym Jorku i Londynie – najważniejszych centrach obrotu złotem. Od 2013 roku niemiecki Bundesbank sprowadził już do kraju 583 tony złota i tym samym na koniec ubiegłego roku miał u siebie już ponad połowę z całości rezerw.

    Podobne kroki podejmują Austriacy, którzy do 2020 roku zgromadzą w swoim skarbcu 280 ton złota. Wcześniej analogiczne działania podjęły władze m.in. Holandii i Wenezueli. Dyskusja na ten temat od dawna toczy się też w Belgii czy krajach Skandynawskich.

    Na zmianę nastawienia polityków się nie zanosi, bo oprócz nacisków ze strony jednego posła Kukiz’15 nie ma innych głosów sprzeciwu. Nawet wśród jego kolegów. – Jestem obecnie samotnym strzelcem, choć w przeszłości głośno o złocie wypowiadał się śp. Andrzej Lepper. Mówił o nim choćby w jednym z ostatnich przemówień – wspomina Szramka.
    Ostatni raz NBP kupował złoto 18 lat temu

    Nie tylko sprowadzenie złota do kraju nie interesuje specjalnie władzy. Nie ma ona również zamiaru zwiększać rezerw cennego kruszcu.

    Statystyki z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli pokazują, że w latach 2009-2013 rezerwy złota NBP zwiększyły się zaledwie o 3 kilogramy, czyli ułamek procenta. Jak stwierdził NIK, zasób zwiększył się w wyniku rozliczenia różnic wagowych sztabek złota przy zapadalności dwóch lokat oraz w związku z procesem wymiany części sztabek przez Bank Anglii. Są to więc kwestie techniczne.

    Jak zauważa poseł Szramka, NBP po raz ostatni dokupił złota 18 lat temu, a miał możliwości, aby zwiększyć swoje rezerwy. Od kilku lat osiągał zyski sięgające kilku miliardów złotych w skali roku. Zamiast z części tych środków kupować złoto i czerpać dochód z inwestycji, przekazywano pieniądze niemal w całości do budżetu państwa na łatanie dziur. W 2015 roku przychody banku z lokat w złocie były na poziomie 28,7 mln zł.

    Potencjalnie w ciągu ostatnich trzech lat inwestycja w złoto mogła przynieść spore zyski. Cena kruszcu w naszej walucie wzrosła w tym czasie o 40 proc. Ktoś zaraz może zwrócić uwagę, że w ten sposób notowania nadrobiły to, co straciły w latach 2012-2014. Nie zmienia to jednak faktu, że w długim czasie złoto systematycznie zyskuje na wartości. Z 1000 zł sprzed 17 lat uncja podrożała do obecnych 5000 zł.
    Cena uncji złota (w dolarach)

    Z szacunków ekonomistów wynika, że w zeszłym roku NBP wypracował rekordowe 9 mld zł zysku. Gdyby te pieniądze przeznaczyć na zakup złota po obecnych cenach, w skarbcu przybyłoby około 50 ton kruszcu, a więc blisko połowa tego, co mamy obecnie.
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polskie-zloto-nbp-bank-anglii-londyn-rezerwy,203,0,2271691.html

  4. Boryna said

    Taki rząd pachołków nic nie zrobi aby od Niemiec , Ukrainy, odszkodowania za zniszczenie Polski. Również Szwecja jest winna za ogromne ziszczenia, rabunek mienia i zagładę 1/4 narodu. Polskie złoto ma wrócić do Polski. Pachołki potrafią tylko nakładać nowe podatki na biedny nasz naród.

  5. Siekiera_Motyka said

    „Poza tym nikt jeszcze tak naprawdę nie policzył ile nam jest winna Rosja, spadkobierca komunistycznego, stalinowskiego ZSRS. Szacuję, że niewątpliwie tyle samo, co Niemcy. Lecz szanse odzyskania tego kiedykolwiek są minimalne.”

    Ten Pan wydaje mi się zna historie ale to co tu pisze o naszych prawach to dziecinada. Jeżeli odzyskanie odszkodowań od Rosji jest minimalne to od Zachodu jest ono na poziomie 0,001 prawdopodobieństwa.

    Mieliśmy figa do powiedzenia w Jałcie/UE i mamy figa do powiedzenia w tej sprawie. Czemu ? Bo nikt nas nie poprze. To było nam ZNÓW pięknie pokazane w wyborze Herr Tuska.

    „Polska ma twarde podstawy, żeby się ubiegać o to odszkodowanie. I wiadomo nawet, jak to zrobić. Proces ten można przeprowadzić przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Z dużą szansą na sukces. Trzeba tylko chcieć.”

    Szansa na sukces ???? No to proszę spytać Slobodana Milosevica jak „smakuje” sukces który osiągnął w Hadze w 18/07/2016.

    Sprawa Katynia w Strasburgu – rezultat,

    „Sędziowie uznali również, że morderstwo polskich oficerów w Katyniu było zbrodnią wojenną która nie ulega przedawnieniu.”

    „Ponadto Trybunał orzekł, że Rosja ma obowiązek wypłacić skarżącym łącznie 5 tys. euro tytułem kosztów i wydatków, a także skarżącemu Jerzemu Karolowi Malewiczowi 1,5 tys. euro z tego samego tytułu.”

    Ale jeżeli są to Żydzi w obozach to jest to „Ludobójstwo” i doi się „krowę” do 10-tego pokolenia.

  6. Zby said

    Czy w ramach „upominania się o swoje”, możemy też poprosić Ruskich o zwrot elementów trakcji elektrycznej (poniemieckiej), rozebranej i wywiezionej do Matuszki Rosiji z ziem, które tak wspałamomyślnie nam przekazano?

  7. JerzyS said

    Zby said
    2017-03-18 (sobota) @ 09:33:29

    Czy w ramach „upominania się o swoje”, możemy też poprosić Ruskich o zwrot elementów trakcji elektrycznej (poniemieckiej), rozebranej i wywiezionej do Matuszki Rosiji z ziem, które tak wspałamomyślnie nam przekazano?
    ========================================

    Z tym , to tak jak z lasem po ojcu dzielonym przez ojczyma wśród jego pasierbów.
    Ojczym drzewa w lesie na deski wytnie,
    a las z drzewami na wędki
    wspaniałomyślnie podzieli wśród swoje dzieci i pasierbów.

    ——
    Żeby Rosjanie nie upomnieli się o odszkodowania za życie swych żołnierzy…
    Admin

  8. JerzyS said

    Tajny raport Wojkowa: czyli radziecka taktyka zwrotu polskiego mienia gospodarczego i kulturalnego po pokoju ryskim
    Przednia okładka
    Jerzy Kumaniecki
    Gryf, 1991 – 194

  9. JerzyS said

    „Charakter państwa poznaje się po tym,
    jacy ludzie siedzą w więzieniach”
    Ilona Bodden

  10. niezalogowany said

    Taa… http://www.se.pl/amp/wiadomosci/polityka/sejm-uchwalil-bedziemy-placic-emerytury-50-tysiacom-zydow-ofiarom-holocaustu-i-stalinizmu_406025.html

  11. Siekiera_Motyka said

    Ad. 10 –

    „„The Times of Israel”, opisując nowe regulacje, powołuje się na Sebastiana Rejaka, nazywając go pełnomocnikiem polskiego MSZ do spraw kontaktów z diasporą żydowską. Jak miał stwierdzić w wywiadzie Rejak, do tej pory weterani wojny, ofiary represji niemieckich lub sowieckich, mogli ubiegać się o wypłaty tylko wtedy, gdy mieli konto w polskim banku lub upoważnili do pobierania świadczenia osobę mieszkającą w Polsce. W efekcie uciążliwej procedury o dodatek zwróciło się tylko 50 osób.

    – To ma się zmienić – pisze Raphael Ahren. Od października 2014 roku pieniądze na konto we własnym kraju otrzymają mieszkańcy krajów Unii Europejskiej, a od kwietnia 2015 – wszystkich pozostałych krajów. Polska ma też pokrywać koszta wysyłki pieniędzy. – Polacy nie ponoszą odpowiedzialności za Holocaust, ale powinni zatroszczyć się o tych, którzy cierpieli na terytorium ich kraju – „The Times of Israel” cytuje Bobby Browna z organizacji Holocaust Era Asset Restitution Taskforce.”

    Ostanie słowa zwalają z nóg !!!!

  12. niezalogowany said

    ad11
    super, dlatego uczciwie będzie, kiedy żydzi, którzy przecież wymyślili komunizm, zapłacą nam rekompensatę za wszystkie zbrodnie i straty poniesione przez Polskę przez ten zbrodniczy ustrój. Sprawiedliwość rządzi.

  13. NyndrO said

    Panie otto, nie zawsze. W przypadku mojej średnio bogatej kuzynki i jej męża, obrzydliwie bogatego grubasa było odwrotnie.

  14. otto hak said

    Bogactwo, panie NyndrO mierzy sie nie tylko w pieniądzach jak widać na przykładzie szanownej kuzynki. Można mieć nieprzytomne pieniądze, rownocześnie będąc nieszczęśliwie ubogim.

  15. otto hak said

    „Polacy nie ponoszą odpowiedzialności za Holocaust, ale powinni zatroszczyć się o tych, którzy cierpieli na terytorium ich kraju”

    TO sie nazywa guilty by association.

  16. NICK said

    Pisz po polsku.
    Bo te „guilty by association.”?

    No, dobrze. Znasz angielski. Gratulacje.

  17. otto hak said

    W Polsce nie ma takiego pojęcia i bardzo dobrze.

    P.S. Ja żem z panem piwa nie pił i nie wypiję. Abstynent ostatnio.

  18. NyndrO said

    Akurat Gocha jest bardzo szczęśliwa, ale Gruby jest wporzo gość. Gupizna mu minęła.

  19. NyndrO said

    ,,,i prezenty w postaci np. CLS’a wcale jej w tej szczęśliwości nie przeszkadzają.

Sorry, the comment form is closed at this time.