Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Staropolska biesiada (cz. 1) – jak zasłużyć na miano „niemieckiego wieprza”?

Posted by Marucha w dniu 2017-03-21 (wtorek)

Dwie były cechy uczt polskich, które w XVI i XVII w. wyróżniały je na tle ówczesnej Europy. Po pierwsze, obfitość potraw, którymi raczono gości. Po drugie, sprawne posługiwanie się przez Polaków sztućcami, w tym widelcem. Warto też podkreślić wielką dbałość o czystość, zwłaszcza naczyń.

Tymczasem staropolskie biesiady przeciętnemu Polakowi kojarzą się z pijącą ponad miarę prymitywną szlachtą, której po twarzy ścieka łapczywie pochłaniany alkohol, a stoły brudzi nieporadnie nalewane do szklanic wino. Ten obraz, powstały głównie pod wpływem filmów kostiumowych, jest karykaturą historycznej rzeczywistości.

Biesiada staropolska to bowiem wykwintny ceremoniał, w którym dbano o formę, gdyż sposób przyjęcia świadczył o gospodarzu, a zachowanie przy stole o człowieku. Oddzielało ono ludzi wyższych sfer od nizin społecznych; narody kulturalne od barbarzyńców.

„O jakimś myciu łyżki czy widelca nie było oczywiście mowy. Nie dbano też o zamianę, czy umycie talerzy.” [1]

Tak w PRL o zwyczajach przy staropolskim stole pisał wybitny znawca ówczesnej obyczajowości, profesor Zbigniew Kuchowicz. Jego książki, wydawane w dużych nakładach, były do niedawna bardzo popularne, a i dzisiaj znajdują wiernych czytelników. Komu jak komu, ale właśnie jemu nie można zarzucić nieznajomości źródeł. Z nieznanych mi jednak przyczyn, prof. Kuchowicz całkowicie fałszywie przedstawił to zagadnienie. Już bowiem w latach 70. XVI wieku, podróżujący po Polsce Heinrich Wolf notował:

„[Słudzy ucztujących gości] Obmywają zaś talerze w kociołku wypełnionym wodą, postawionym przy piecu nad ogniem, gdzie też znajduje się lniane płótno przytwierdzone do kija, do tego celu służące. Co szczególnego, każdy [gość] powinien zadbać, by talerz jego tyle razy był umyty, ile zjadł dań, jeśli nie chce być napiętnowany mianem wieprza niemieckiego.” [2]

A więc dbano w Polsce o mycie naczyń i to po każdym daniu. Dbano pod groźbą napiętnowania gościa mianem wieprza. I to nie byle jakiego, bo niemieckiego. Ciekawe to wystawia świadectwo stosunkowi Polaków do ówczesnych Niemców i ich kultury [3]…

Zwyczaj mycia naczyń po spożyciu każdego dania był więc obecny w kulturze szlachty polskiej od bardzo dawna. A od kiedy zaczęto u nas zmieniać talerze przy posiłku? Pierwsza, znana mi wzmianka na ten temat pochodzi od Francuza nazwiskiem Guillaume le Vasseur de Beauplan, który przebywał w Polsce w latach 1630–1648. Opisując salę bankietową notował:

„Tak oto przygotowane stoły ustawia się zazwyczaj w wielkiej i przestronnej sali, u końca której stoi kredens zdobny w wielkie ilości wspaniałych sreber, otoczony poręczą w kształcie małej galeryjki. Nikt tam poza klucznikiem i sługami wnijść nie może. Na kredensie wznosi się zazwyczaj osiem lub dziewięć stosów srebrnych półmisków i tak znaczna ilość talerzy, iż dorównuje wysokością wzrostowi człowieka, który w tym kraju nie jest niskiego wzrostu.” [4]

A po co były te stosy srebra i talerzy? Oczywiście po to, by wymieniać te ze stołu:

„Gdy się pierwsze danie spożyje – a półmiski, z których największa część mięsiwa zjedzona została nie przez gości, lecz przez ich służbę, o czym dokładniej opowiem później, opróżnione – sprząta się ze stołu równocześnie i pierwszą zastawę. Następnie podaje się drugie danie.” [5]

Potwierdza to Polak, Jakub Kazimierz Haur, który w dziele wydanym kilka dekad później, radził:

„Talerzy aby zawsze było nad zamiar, aby ich Chłopcy [słudzy], Obiciem, abo połą od Sukien [ubrań], y Obrusami nieścierali.” [6]

Czyli rolą gospodarza było zapewnić tak wiele talerzy dla gości, żeby niesforna służba zamiast wycierać je kosztownymi materiami, w razie potrzeby mogła wymienić swoim panom talerze na czyste. Mylił się więc nie tylko prof. Kuchowicz, gdy twierdził, że talerzy nie myto ani nie wymieniano. Mylił się również zmarły w 1804 roku proboszcz rzeczycki Jędrzej Kitowicz, który pozostawił po sobie opis czasów swej młodości, czyli panowanie Augusta III Sasa (lata 1733–1763):

„Serwety także i odmienianie talerzy za każdą potrawą nie zaraz nastało; a gdy nastało, to oboje najprzód tylko używane były do środka stołu nie zasięgając końców, przy których stołownicy obywali się jednym talerzem […]” [7]

Zdaniem tegoż Kitowicza, w końcu zwyczaj odmieniania talerzy po każdej potrawie objął cały stół:

„Gdy zaś ta moda nastała, już wtenczas przy całym stole od końca do końca kładziono talerze, serwety, noże i widelce, za każdą potrawą odmieniano talerze, a nawet noże i widelce, przepłukując je w wodzie.” [8]

Dotychczas te opisy brano za dobrą monetę. Jednak z przytoczonych przeze mnie źródeł wynika, że zwyczaje te wcale nie były nowe. I dotyczy to nie tylko talerzy, ale również serwet. Ale o nich w drugiej części tego cyklu.

dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:
Sarmaci najczystszym narodem chrześcijańskiej Europy. Brud w XVI-XVII wiecznej Europie.

Przypisy:

[1] Zbigniew Kuchowicz, Obyczaje staropolskie. Łódź 1975. s.39.
[2] Heinrich Wolf, Polskie przypadki Henryka Wolfa z Zurychu. Dziennik podróży z lat 1570-1578. Na język polski przełożył Robert Sochań. Warszawa 1996. s. 117.
[3] Także przy opisie tańców Wolf podkreślił różnicę między Polakami a Niemcami. W przeciwieństwie do „zwyczaju nieobyczajnego okręcania dziewcząt w kółko, jak u Niemców”, taniec Polaków był „porządny i stateczny” oraz „przystojny” (Tamże, s. 118).
[4] Eryka Lassoty i Wilhelma Beauplana opisy Ukrainy. W przekładzie Zofii Stasiewskiej i Stefana Mellera, pod redakcją ze wstępem i komentarzami Zbigniewa Wójcika. Warszawa 1972. s. 171.
[5] Tamże, s. 173.
[6] Jakub Kazimierz Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretow oekonomiey ziemianskiey. Kraków 1689. s. 515.
[7] Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III. Opr. Anna Skarżyńska. Warszawa 2003. s. 225.
[8] Tamże, s. 226.

http://www.kresy.pl/

 

komentarzy 6 to “Staropolska biesiada (cz. 1) – jak zasłużyć na miano „niemieckiego wieprza”?”

  1. Ona said

    A co?! Myślicie, że Niemcy brali by do opieki nad swoimi starcami Polki, gdyby nie wiedzieli, że są pracowite , czyste i gospodarne. przynajmniej te od 35 lat wzwyż. Te młodsze są już spaskudzone częściowo przez zgniły zachód z ich pseudokulturą a raczej jej brakiem, przez zachodnie lenistwo i wygodnictwo. Z jednej strony to leniwce wreszcie będą się sami musieli zająć swoimi starcami. Mam nadzieję, że żeby tego nie robić nie przyspieszą akceptacji eutanazji ludzi starych i chorych. Zgnilizna nie pachnie fiołkami.Więc nie spodziewajmy się tego zapachu z zachodu.

  2. Boydar said

    „… Tymczasem staropolskie biesiady przeciętnemu Polakowi kojarzą się z pijącą ponad miarę prymitywną szlachtą, której po twarzy ścieka łapczywie pochłaniany alkohol …”

    Powinno być po przecinku – ‚szczególnie dotyczyło to Sarmatów’; prawda Panie Romanie ?

    A „ks. Kitowicz” jak samo nazwisko wskazuje, nie wciskałby nam przecież kitu, no bo i jakże tak.

  3. Siekiera_Motyka said

    „Co szczególnego, każdy [gość] powinien zadbać, by talerz jego tyle razy był umyty, ile zjadł dań, jeśli nie chce być napiętnowany mianem wieprza niemieckiego.””

    Diament 🙂

    .http://www.gifimagesdownload.com/wp-content/uploads/2015/11/best-laughing-hysterically-gif.gif

  4. andzia said

    Te kostiumowe filmy to dzieło brzydków, aby zohydzć szlachtę polską. Tymczasem szlachta i ziemiaństwo stali na o wiele wyższym poziomie niż u sąsiadów. Mankamentem były nowinki przywożone z Francji, gdzie rozpusta kwitła w tych sferach. Nawet guwernantki powszechnie przyjeżdżały uczyć polskie dzieci z Francji. W dworach kultywowano tradycję, chłopi zachowywali tradycje ludowe. Każdy znał swoje miejsce. Potem przyszli barbarzyńcy porozganiali, wymordowali, dali władzę swoim ze słomą w cholewach i onucami. Tera k….a my. I narobiło się milionerów z pierwszego pokolenia, etatowych polytyków z armią przymusu, biurokratami od wszystkiego co żywe i martwe, ogromniastą propagandą żerujących na reszcie i pożyczających u lichwy na konto reszty

  5. Siekiera_Motyka said

    Ad. 4 – „dali władzę swoim ze słomą w cholewach i onucami. ”

    Najlepszym przykładem tego dla mnie to ten osobnik,

    .http://www.biznesistyl.pl/pliki/BIZNES/IMG_2348.jpg

    i ten buc

    .http://www.europarl.europa.eu/former_ep_presidents/president-buzek/transform/thumb-view/ep_president_2col/static/images/Jerzy_Buzek.jpg

  6. EyWey said

    Zydoska biesiada (cz. 1) – jak zasłużyć na miano „niemieckiego wieprza”? nie pirdolta Radoslawki sikorowato skitowte, ze co wasze to nasze a poza tym nie ma niezydowskich esejow tematycznych do rzeczy na necie do rozgarniufki !

    Cerbery ?

Sorry, the comment form is closed at this time.