Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ukraiński rządowy instytut pamięci przeciw Zachodowi

Posted by Marucha w dniu 2017-03-22 (środa)

[Im dłużej czytałem poniższy artykuł, tym większa kurwica mnie brała. Kolejny spec od Ukrainy. I ta obsesja wokół antysemityzmu i Holocaustu, rzekomo najważniejszego wydarzenia w historii ludzkości… – admin]

Pamięć historyczna i pojednanie narodowe są kwestiami drażliwymi – zwłaszcza gdy dotyczą one wielkich wojen, masowego mordu i cierpienia milionów ludzi w raczej niedawnej niż odległej przeszłości.

Pamięć Ukrainy o sowieckiej historii narodu dotyczy przede wszystkim ogromnej liczby ofiar bolszewickiego i nazistowskiego panowania i wojen na Ukrainie.

Miliony Ukraińców – wraz z milionami innych ofiar – żyjące na „skrwawionych ziemiach („Bloodlands”, Timothy Snyder) zostały zabite i sterroryzowane przez dwa najbardziej zbrodnicze reżimy totalitarne Europy [Dlaczego od razu nie miliardy? – admin]. Jednocześnie setki tysięcy Ukraińców kolaborowały w mniejszym lub większym stopniu z obu morderczymi machinami – jest to poważne wyzwanie dla ukraińskiej polityki pamięci.

Postsowiecka historia Ukrainy i ukraińska pamięć historyczna

Ten i tak przerażająco trudny intelektualnie, poznawczo i emocjonalnie test jest jeszcze bardziej utrudniany przez fakt toczenia obecnie przez Kijów wojny o przetrwanie z głównym negatywnym bohaterem swojej pamięci narodowej – Moskwą. Przeważnie ponad przeciętnie ambitna, cyniczna i bezwzględna, polityka zagraniczna Kremla i powiązany z nią dyskurs publiczny od niedawna ponownie są sterowane przez nieskrywany agresywny imperializm i ambiwalentne podejście do Ukrainy (miłość-nienawiść), graniczące z psychopatologią. [Chyba sam autor ma cechy psychopatologiczne – admin]

Dodatkowo jest to komplikowane przez obecność na Ukrainie znacznej rosyjskiej mniejszości etnicznej – około 17 procent ludności, częściowo lojalnej raczej wobec Moskwy niż Kijowa. Sterowane manipulowanie tematami pamięci narodowej, historii najnowszej oraz stosunków międzyetnicznych, nie tylko w polskich mass mediach i sieciach społecznościowych, jest nieodłączną częścią tzw. hybrydowej wojny Rosji z Kijowem.

Atak Kremla przeciwko narodowi ukraińskiemu jest dokonywany z zastosowaniem wielu militarnych i pozamilitarnych, „twardych” i „miękkich” instrumentów, codziennie. Aktywnie wykorzystuje kontrowersyjne kwestie historyczne, a jego celem jest zniszczenie państwa ukraińskiego raczej od wewnątrz niż z zewnątrz.

Ta wystarczająco osobliwa konstelacja jest jeszcze bardziej wyjątkowa z uwagi na ukraińską politykę pamięci, wywołującą daleko idące konsekwencje dla stosunków międzynarodowych. Dotyczy to zwłaszcza interpretacji, oceny i upamiętniania (nie)sławnej frakcji Bandery Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) z okresów międzywojennego oraz II wojny światowej.

Obecnie faworyzowana przez klasę rządzącą i dużą część elit intelektualnych Ukrainy, oficjalnie afirmacyjna klasyfikacja OUN jest głęboko kontrowersyjna dla rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy, zagranicznych partnerów i prozachodniej inteligencji. OUN jednocześnie była normatywnie (choć nie geograficznie) anty-Zachodnia i demonstracyjnie anty-sowiecka. OUN jest obecnie postrzegana przez wielu Ukraińców jako organizacja anty-totalitarna i wyzwoleńcza. Jednak ultra-nacjonalistyczne, etnicznie oczyszczone i monistyczne jedno-partyjne państwo, wizję którego pielęgnowała frakcja Bandera przynajmniej aż do początku lat 1940., musiałoby automatycznie stać się nieliberalną i totalitarną dyktaturą.

Przywódcy i ideologowie OUN byli wyznawcami etnocentryzmu i ksenofobami. Jednocześnie wielu z nich oddało życie swoje i swoich rodzin w walce o niepodległość Ukrainy. Niektórzy ukraińscy nacjonaliści – w tym co najmniej jeden brat Stepana Bandery – zostali zabici przez nazistów, ale większość zginęła podczas walki z reżimem stalinowskim. Zarówno założyciel OUN, jak i najbardziej kultowy jej lider padli ofiarą spektakularnych zamachów dokonanych przez sowieckich agentów specjalnych na Zachodzie: Jewhen Konowalec został zabity przez agenta NKWD w Rotterdamie w 1938 roku, a Stepan Bandera został zamordowany przez agenta KGB w Monachium w 1959 roku. [Oj, jak nam ich szkoda… – admin]

Choć kwestie pamięci narodowej mogą być drażliwe także w innych krajach, dla państwa ukraińskiego przedstawiają unikalną, ale niezwykle toksyczną kombinację wybuchowego potencjału grożącego podziałami wewnątrz kraju i na arenie międzynarodowej.

Stało się więc niespodzianką, że post-Euromajdanowe kierownictwo Kijowa zdecydowało się oddać główny oficjalny organ rządowy odpowiedzialny za sprawy pamięci w ręce grupy stosunkowo młodych aktywistów nie legitymujących się uznanymi w świecie akademickim osiągnięciami naukowymi. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UINP) umocowany przy Gabinecie Ministrów Ukrainy znalazł się w 2014 roku pod kontrolą kręgu nacjonalistycznych publicystów nie mających wcześniej praktycznie żadnych powiązań z ukraińskimi instytucjami akademickimi i dysponującymi ograniczonym doświadczeniem w kontaktach międzynarodowych.

Aktualnie personel UINP jest ściśle powiązany z marginalną, ale wytrwale i ciężko pracującą galicyjską organizacją pozarządową o nazwie Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR). Głównym celem znaczącej działalności wydawniczej (książki) i aktywności medialnej CDWR jest realizacja apologetycznej wizji OUN-B w oczach opinii publicznej i prowadzenie hagiograficznego oficjalnego dyskursu na temat jej przywódców z czasów wojny: Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Jarosława Stećki i innych. UINP połączył obecną kampanię dekomunizacji z wdrażaniem kompleksowej nacjonalizacji i częściowej „banderyzacji” w pamięci publicznej i w oficjalnym dyskursie.

Jest to aktywnie wspierane przez CDWR, prezentujące wojenny ukraiński ruch ultra-nacjonalistyczny jako szczyt ukraińskiego patriotyzmu i umiłowania wolności. Chociaż to UINP bezpośrednio wpływa na decyzje zapadające w kierownictwie Ukrainy, to CDWR wywiera wpływ na proces legislacyjny Ukrainy jako członek słynnego sojuszu organizacji społecznych „Reanimacyjny Pakiet Reform”, zawiązanego w celu opracowywania i przeforsowywania reform prawa w Radzie Najwyższej.

Coraz bardziej zadziwiającym aspektem działalności UINP i CDWR w sferze ukraińskiego rynku wydawniczego, dziennikarstwa, edukacji, lobbingu, nazewnictwa geograficznego itp. jest to, że dokonuje się wbrew rezultatom krytycznych badań OUN-B, w ciągu ostatniej dekady nastąpił intensywny wzrost ich ilości w instytucjach akademickich na Ukrainie, w Unii Europejskiej i Ameryce Północnej. Na przykład, Niemcy ujrzały w ciągu ostatnich lat pojawienie się, wśród innych publikacji naukowych, trzech masywnych monografii, podkreślających szczegółowo określone aspekty historii OUN-B.

Frank Golczewski, emerytowany profesor na Uniwersytecie w Hamburgu, w 2010 roku opublikował 1000-stronicowe studium stosunków niemiecko-ukraińskich w latach 1914-1939, „Deutsche und Ukrainer” (Schoeningh Press), zajmujące się m.in. utworzeniem OUN i jej interakcją z przedwojenną III Rzeszą. Grzegorz Rossoliński-Liebe, pracownik naukowy na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie, w 2014 roku opublikował 650-stronicową biografię Stepana Bandery, „The Life and Afterlife of a Ukrainian Nationalist” (ibidem Press), opisującą, dlaczego ruch Bandery powinny być postrzegany jako ukraińska permutacja wschodnioeuropejskiego faszyzmu.

Kai Struve, profesor na Uniwersytecie w Halle-Wittenberg, opublikował w 2015 roku 700-stronicową monografię o antyżydowskich pogromach na zachodniej Ukrainie latem 1941 roku, zatytułowaną „Deutsche Herrschaft, ukrainischer Nationalismus, antijüdische Gewalt” (De Gruyter Oldenbourg), pokazującą głębokie zaangażowanie OUN-B w antysemicką przemoc już w pierwszych tygodniach wojny niemiecko-sowieckiej.

Treść i rezultaty apologetycznej i hagiograficznej polityki pamięci Ukrainy autorstwa rządowego UINP i pozarządowego CDWR są przede wszystkim problemem samym w sobie. Uniemożliwiają one Ukraińcom uporanie się z ich niedawną przeszłością. Ze względu na głęboki resentyment, z jakim spotykają się w rosyjskojęzycznej części Ukrainy, utrudniają rozwój jednolitego politycznego narodu ukraińskiego.

Działalność UINP/CDWR została skrytykowana z perspektywy nauki historycznej, stosunków międzyetnicznych, pamięci narodowej, spójności społecznej, standardów etycznych i odpowiedzialności moralnej. Oprócz tych perspektyw może być ona również analizowana z punktu widzenia priorytetów polityki zagranicznej Kijowa, a zwłaszcza w kontekście aspiracji Ukrainy do głębokiej integracji europejskiej.

Polityka historyczna UINP i przemysł wydawniczy CDWR dotykają czterech głównych tematów w życiu publicznym powojennego Zachodu, które są istotne dla aktualnych stosunków zagranicznych Ukrainy:

(1) anty-nacjonalistyczna siła sprawcza integracji europejskiej,
(2) centralne miejsce Holokaustu we współczesnej myśli zachodniej,
(3) nowoczesne kryteria oddzielające dyskurs naukowy od dyskursu nie-naukowego, jak również
(4) znaczenie Polski dla spraw związanych z Europą Wschodnią i Niemiec w polityce europejskiej.

Efektywny wpływ wywierany przez UINP, CDWR i ich zwolenników na opinię publiczną Ukrainy i jej międzynarodowy wizerunek w ciągu ostatnich dwóch lat stwarza problemy w stosunkach zagranicznych państwa ukraińskiego w następujące sposoby:

Nacjonalizm ukraiński i europejski anty-nacjonalizm

Po pierwsze, kampania UINP i CDWR umieszczająca radykalną nacjonalistyczną OUN Bandery w centrum pamięci narodowej Ukrainy zaprzecza intencji leżącej u źródeł integracji europejskiej. Podczas gdy utworzenie NATO było efektem działania motywów anty-sowieckich, Wspólnota Europejska, a później Unia Europejska były projektami anty-nacjonalistycznymi, co doskonale ilustruje szalona antypatia radykalnych nacjonalistów europejskich wobec Brukseli.

Punktem wyjścia dla powojennego pojednania i unifikacji europejskiej była próba Francji i Niemiec przezwyciężenia ich wielowiekowej konfrontacji. Integracja europejska zaczęła się jako odpowiedź na eskalację coraz bardziej radykalnego nacjonalizmu w przedwojennej i międzywojennej Europie oraz jako reakcja na dwie wojny światowe spowodowane przez radykalne etno-centryczne ruchy europejskie, przede wszystkim przez niemiecki faszyzm.

Wbrew tym założeniom i tendencjom, wzrastające znaczenie pozytywnych odniesień do OUN – jako formy międzywojennego i wojennego ultra-nacjonalizmu – w życiu publicznym post-Euromajdanowej Ukrainy stanowi samo w sobie wyzwanie dla podstawowych zasad UE. Nic dziwnego, że Bruksela wyraziła konsternację w rezolucji lutowej 2010 r., w której Parlament Europejski „głęboko ubolewa z powodu decyzji ustępującego prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenki, pośmiertnego przyznania Stepanowi Banderze, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), kolaborującej z nazistowskimi Niemcami, tytułu ‚Bohatera Narodowego Ukrainy’ [i] wyraża nadzieję, … że nowe kierownictwo ukraińskie ponownie rozważy taką decyzję i … zachowa swoje przywiązanie do wartości europejskich.”

Jednak, jak w ostatnim czasie stało się jasne, uchwała ta nie miała wpływu na elity polityczne i intelektualne Ukrainy. Chociaż rosyjska agresja [jasne, agresja… – admin] przeciwko Ukrainie pozwoliła wielu przedstawicielom UE zachowywać większą powściągliwość i ostrożność w krytykowaniu Kijowa, obecny okres ochronny prędzej czy później się skończy.

Ukraiński nacjonalizm, Holokaust i powojenny Zachód

Po drugie, szczególnie problematycznym aspektem historii OUN są jej antysemickie uprzedzenia i działania, a także pamięć Ukraińców o tych ideach i działaniach – lub jej brak. Jest pewne, że judeofobia nie była, w przeciwieństwie do niemieckiego nazizmu, podstawowym aspektem ksenofobii w OUN. Jednak ukraińscy Żydzi byli uważani przez wielu ukraińskich ultra-nacjonalistów w czasie wojny za wrogów Ukrainy – nawet jeśli tylko drugorzędnego znaczenia.

Antysemityzm OUN zmotywował przynajmniej niektórych członków OUN do udziału w Holokauście – w charakterze niemieckich kolaborantów lub samodzielnych łowców Żydów na terytoriach okupowanych przez III Rzeszę. Kilka tysięcy Żydów zostało zabitych przez Ukraińców w latach 1941-1944 – wielu z nich najprawdopodobniej przez członków OUN lub radykalnych żołnierzy jej wojskowego skrzydła, Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). [Jak to się więc stało, iż obecną Ukrainą i jej gospodarką niepodzielnie rządzą Żydzi? – admin]

Na Ukrainie tylko niewielu przywódców politycznych i intelektualnych wydaje się rozumieć, jak ważna stała się pamięć o Holokauście w formowaniu powojennego zachodniego dyskursu intelektualnego i politycznego. Niepowodzenie ukraińskiej polityki pamięci w odpowiednim rozwiązaniu tego problem będzie miało destrukcyjne konsekwencje dla stosunków zagranicznych Ukrainy.

Im więcej szczegółów zaangażowania niektórych członków OUN w Holokauście będzie docierać do świadomości zachodniego społeczeństwa – takich jak zbrodnie popełnione w lecie 1941 roku – tym bardziej skandaliczna będzie sytuacja związana z obecną gloryfikacją OUN i jej przywódców przez państwo ukraińskie. Dotychczas zachodnia wiedza o tamtych wydarzeniach jest ograniczona, ponieważ znaczna część debaty prowadzona jest w języku ukraińskim, a tylko nieliczni zachodni obserwatorzy znają ten język.

Debata publiczna na temat trudnych kwestii jest zresztą często zniekształcana przez bombastyczne kampanie zniesławiające prowadzone przez media kremlowskie i celowo tendencyjne narracje o działalności OUN. Międzynarodowa dyskusja cierpi również z powodu licznych zachodnich dyletanckich komentarzy, które są z kolei często oparte na wtórnych źródłach sowieckich i/lub postsowieckich rosyjskich manipulacjach historycznych.

Częste niedokładności faktyczne i bezkrytycznie powtarzane oskarżenia historyczne artykułowane przez różnych niedoinformowanych dziennikarzy i działaczy – zwłaszcza wobec Bandery, który spędził większość II wojny światowej w niemieckim areszcie – odgrywają wywrotową rolę w ukraińskim dyskursie publicznym na temat tych wydarzeń.

Duże ilości błędnych ocen, uogólnień i niesprawdzonych zarzutów wysuwanych przez różnych nie-specjalistów i/lub politycznie zaangażowanych dyskutantów, wewnątrz i poza granicami Ukrainy, są skrzętnie i z ogromną satysfakcją rejestrowane, nagłaśniane i skrupulatnie poddawane wnikliwemu rozbiorowi na elementy przez przedstawicieli UINP i CDWR i innych apologetów OUN na konferencjach akademickich, debatach międzynarodowych i w telewizyjnych programach typu talk-show. Oni wykreowali szeroko rozpowszechnioną opinię wśród intelektualistów i polityków ukraińskich, że zachodnie społeczeństwo jest i będzie fundamentalnie źle poinformowane o najnowszej historii ukraińskiej, dopóki nie oczyści dokładnie głów z sowieckiej i postsowieckiej rosyjskiej propagandy.

Jednak badania naukowe prowadzone na renomowanych uniwersytetach europejskich i Ameryki Północnej w ostatnich dekadach opisały szczegółowo, gdzie związani z OUN Ukraińcy uczestniczyli w Holokauście – a gdzie nie. Badania te, podlegające rutynowemu akademickiemu recenzowaniu, wykonywane są w niektórych głównych ośrodkach akademickich takich krajów jak Stany Zjednoczone, Kanada, Niemcy, Polska lub Szwecja, są uniezależnione od różnych prowadzonych przez Kreml kampanii wpływu.

Faktem w coraz większym stopniu wynikającym z publikacji akademickich jest to, że antysemickie idee i działalność OUN były nie tylko rezultatem niemieckiej inspiracji, inicjacji i namowy. Były one również motywowane przez domowego chowu ukraińskie uprzedzenia wobec Żydów, w szczególności przez krypto-rasistowską spiskową teorię „judeo-bolszewizmu” – obsesję na punkcie żydowskiego pochodzenia niektórych przywódców komunistycznych.

Niektóre dokumenty precyzujące plany OUN oczyszczenia Ukrainy od Żydów, razem z innymi narodowościami, zostały przyjęte na wiosnę 1941 roku, przed atakiem Niemiec na Związek Sowiecki. Przez lata 1930. ksenofobia OUN była wzmacniana informacjami zawartymi w antyżydowskiej twórczości literackiej Dmytra Doncowa – intelektualnego ojca założyciela współczesnego ukraińskiego ultra-nacjonalizmu i ukraińskiego tłumacza „dzieł” Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Chociaż Doncow nigdy nie stał się członkiem OUN, jego proto-faszystowskie broszury były czynnikami konstytutywnymi dla ideologicznej formacji nacjonalizmu ukraińskiego w latach 1930. i dzisiaj nadal wywierają wpływ na część ukraińskiej inteligencji.

W najbliższych latach stosunkowo niedawno uzyskane wyniki badań opublikowane w języku angielskim i niemieckim będą rozprzestrzeniane w większych epistemicznych społecznościach zachodnich badaczy międzynarodowego faszyzmu i ludobójstwa w ogóle, jak również wśród badaczy Holokaustu i II wojny światowej w szczególności. Nowe odkrycia obecnie publikowane w językach zachodnich będą stopniowo wprowadzane do porównawczych studiów nacjonalizmu, europejskich podręczników historii, uniwersyteckich programów nauczania, międzynarodowej edukacji o Holokauście i medialnych zasobów informacyjnych. Stają się one źródłem częstego zakłopotania wśród apologetycznych ukraińskich intelektualistów z jednej strony, i zachodnich ekspertów od Ukrainy z drugiej strony.

Prędzej czy później szersza zachodnia opinia publiczna stanie się świadoma szczegółów międzywojennego ukraińskiego antysemityzmu, częściowego udziału OUN w Holokauście i demonstracyjnie apologetycznej, a czasem wybielającej polityki pamięci Kijowa dotyczącej OUN i jej przywódców. W rezultacie Ukraina na Zachodzie poniesie trwałe straty wizerunkowe. Jak wykazała rezolucja Parlamentu Europejskiego w 2010 r., może to podważyć takie kluczowe projekty jak stopniowa integracja Ukrainy z UE i NATO.

Ukraińskie dziennikarstwo nacjonalistyczne i badania naukowe OUN

Trzecim problematycznym aspektem obecnej ukraińskiej polityki pamięci jest jej nie-akademicka lub nawet anty-akademicka motywacja. Z pewnością Ukraina ma wielu cieszących się międzynarodowym szacunkiem historyków, publikujących wyniki krytycznych badań na temat OUN w renomowanych placówkach, ewentualnie wykładających lub prezentujących dane o OUN na stojących wysoko w rankingu uczelniach zagranicznych i think-tankach. Należą do nich, między innymi, Jarosław Hrycak oraz Ołeksandr Zajcew z Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie, Andrij Portnow z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, czy Heorhij Kasjanow z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w Kijowie, by wymienić tylko kilku.

Są również pewni uczeni należący do ukraińskiej diaspory, którzy opublikowali wysoce krytyczne badania OUN i postsowieckiej polityki pamięci Ukrainy, tacy jak John-Paul Himka z University of Alberta, Myrosława Szkandrij z University of Manitoba, Marco Carynnyk z University of Toronto i Ivan Katchanovski z University of Ottawa.

Co najważniejsze, pojawiają się w ostatnim dziesięcioleciu coraz młodsi ukraińscy naukowcy, prezentujący wyniki oryginalnych krytycznych badań OUN i powiązanych tematów w recenzowanych czasopismach o szerokim oddziaływaniu i zdobywający stypendia od prestiżowych zachodnich instytutów badawczych. Są to, między innymi, Olena Petrenko z Uniwersytetu Ruhr w Bochum, Jurij Radczenko z Centrum Badań Relacji Międzyetnicznych Europy Wschodniej w Charkowie, Julija Jurczuk z Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Anton Szechowcow z Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu, Olesia Chromejczuk z University of East Anglia w Norwich, czy Iwan Gomza ze słynnej Akademii Kijowsko-Mohylańskiej.

Chociaż żaden z tych uczonych nie jest represjonowany przez Kijów i każdy z nich może swobodnie rozpowszechniać swoje odkrycia, akademicy ci wywierają ograniczony wpływ na oficjalną politykę rządową i są minimalnie prezentowani w relacjach mediów i debatach intelektualnych na temat OUN.

Natomiast urzędnicy zatrudnieni w UINP, aktywiści CDWR jak również podobnie zorientowani lokalni beneficjenci władzy zdominowali historyczne dyskusje na temat OUN na Ukrainie. Dzieje się tak pomimo faktu, że tylko niektórzy z nich mają odpowiednie tytuły akademickie. Najwyraźniej większość z nich nie miała szans ani chęci do publikowania we właściwych czasopismach naukowych oraz do zaprezentowania prac badawczych w obecności ekspertów na międzynarodowych konferencjach naukowych. Żaden z nich nie wydaje się posiadać żadnych znaczących międzynarodowych osiągnięć akademickich ani nie wykazał się w trwających porównawczych badaniach międzykulturowych. W efekcie są w większości nieznani poza Ukrainą.

Dyrektor UINP i CDWR Wołodymyr Wiatrowycz z całą pewnością jest swego rodzaju gwiazdą, on sam stał się przedmiotem badań i dyskusji na stronicach lub na stronach internetowych czasopism, między innymi takich jak „The Nation”, „Foreign Policy” i „Foreign Affairs”. W latach 2010-2011 Wiatrowycz uzyskał stypendium (visiting fellowship) na Harvard Ukrainian Research Institute. Został najwyraźniej zaproszony „ścieżką dla celebrytów” Harvarda, a nie w ramach tradycyjnego naukowego systemu finansowania. Wiatrowycz nie miał wtedy i najwyraźniej nadal nie ma żadnych istotnych recenzowanych publikacji naukowych, tj. tekstów zaakceptowanych przez profesjonalne, wymagające recenzji czasopisma naukowe lub serie książek. Zamiast tego w latach 2008-2010 Wiatrowycz był szefem Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy – zajmował wysokie stanowisko w urzędniczej hierarchii zajmującej się sprawami kultury Ukrainy, co najwyraźniej zakwalifikowało go do zaproszenia do Harvardu.

W 2011 roku opublikował apologetyczną książkę, o masakrze ludności polskiej dokonanej przez OUN-UPA na zachodniej Ukrainie w latach 1943-1944, w dziale wydawniczym Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – prestiżowego ukraińskiego uniwersytetu. Jednak w tym okresie Wiatrowycz był personalnie związany z tą uczelnią, której ówczesny prezydent, a później minister edukacji Serhij Kwit wcześniej napisał hagiografię o wyżej wspomnianym proto-faszystowskim pisarzu i inspiratorze OUN, Doncowie.

Książka Wiatrowycza stała się celem zjadliwej krytyki i sarkastycznych kpin ze strony wielu ekspertów akademickich, poczuwających się do obowiązku zrecenzowania jego kiepskiej jakości manuskryptu, napisanego na Uniwersytecie Harvarda, wydrukowanego w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, i od tego czasu będącego cierniem w relacjach ukraińsko-polskich.

Dziwne niedoreprezentowanie szanowanych historyków ukraińskich w kształtowaniu ukraińskiej polityki pamięci może wydawać się niewielkim problemem, ale może mieć daleko idące konsekwencje. Jak Jean Pisani-Ferry niedawno zauważył w innym kontekście: „Nauka wymaga większego – i bardziej rygorystycznego – krytycznego obserwowania i sprawdzania niż, powiedzmy, biznes lub władza. To jest rzeczywiście sztandarowy model dobrych praktyk w zakresie weryfikacji wyników badań i przedyskutowania propozycji politycznych. Błędy pojawiają się regularnie w środowisku akademickim, ale są one sprawniej i bardziej systematycznie korygowane niż w innych dziedzinach. Zbiorowy charakter weryfikacji naukowej zabezpiecza również przed faworyzowaniem partykularnych interesów.”

Duch racjonalizmu, krytycyzmu, uniwersalizmu, agnostycyzmu i pluralizmu panujący na uniwersytetach w Europie, Ameryce Północnej itp. czyni je, być może, najbardziej archetypowymi instytucjami zachodnimi. W przeciwieństwie do społeczeństw post-sowieckich, akademicy zatrudnieni w renomowanych uniwersytetach i instytutach badawczych mają zatem szczególny status w społeczeństwach zachodnich. To raczej oni – a nie wpływowi kapłani, wąsko wyspecjalizowani teoretycy, urzędnicy państwowi, dziennikarze, wojskowi, popularni pisarze itp. – funkcjonują często jako inspiratorzy, a czasami jako arbitrzy w debatach publicznych.

Pozaakademicki personel, komunikacyjna i publicystyczna polityka UINP pozostają w sprzeczności nie tylko z pracą ukraińskich i nieukraińskich naukowców, ale także ze stanowiskami oficjalnych przedstawicieli państw zachodnich. Politycy europejscy i amerykańscy nie akceptują argumentów, nawet dobrze sformułowanych, podnoszonych przez publicystów, którzy mogą prezentować wzniosłe patriotyczne uczucia, ale nie posiadają odpowiednich kwalifikacji akademickich.

Zachód nie potraktuje poważnie dyskutantów nie będących w stanie wykazać się godnymi uwagi publikacjami w renomowanych czasopismach naukowych, dobrze przyjmowanymi prezentacjami na międzynarodowych konferencjach naukowych i skutecznym wpływaniem na rezultaty badań w poszczególnych dyscyplinach naukowych, jak również nie cieszących się szacunkiem w obrębie epistemicznych społeczności, którego są przedstawicielami lub za takich tylko się podają (samozwańczych ekspertów).

Bezpieczeństwo narodowe Ukrainy i destrukcyjna polityka pamięci

Czwarty, najbardziej bezpośredni i generujący konsekwencje problem polityczny wynikający z oficjalnego kanonu Kijowa na temat II wojny światowej, to jednak jego fundamentalna nie akceptowalność przez państwa takie jak Polska, Niemcy czy Izrael, czyli kraje o szczególnie wysokich wymaganiach odnośnie interpretacji historii Europy w latach 1939-1945.

Dla Polski szczególne znaczenie masakry popełnionej przez OUN/UPA na dziesiątkach tysięcy polskich cywilów na zachodniej Ukrainie w latach 1943-1944 nie podlega negocjacjom [SETKACH tysięcy – admin]. Dla Niemiec wszelkie sugestie postrzegania kolaborantów nazistowskich jako bohaterów wojennych i że, na przykład, lider OUN/UPA Roman Szuchewycz – niegdyś oficer Wehrmachtu, a później niesławnego Schutzmannschaften – może być czczony jako męczennik, są niedopuszczalne. Dla Izraela i międzynarodowych organizacji żydowskich, idea, że tak jawnie antysemicka organizacja jako OUN, której wielu członków uczestniczyło w Holokauście, może wytyczać kierunki tworzenia post-sowieckiego narodu ukraińskiego, jest niemożliwym do zrozumienia i zaakceptowania afrontem.

Podczas gdy niektórzy Ukraińcy mogą uznać opinię Izraela za nieistotną, znaczenie stanowisk zajmowanych przez Polskę i Niemcy wobec Ukrainy jest bardziej oczywiste. Polska jak dotąd jest najbliższym międzynarodowym partnerem Ukrainy i głównym jej orędownikiem w obrębie UE, a także w NATO. Stosunkowo pro-ukraińskie do niedawna stanowisko Niemiec w UE jest kluczowe dla wprowadzenia i przedłużenia sankcji związanych z ukrytą interwencją Rosji w Donbasie.

Wątpliwa polityka pamięci Ukrainy wystawia pro-ukraińskie siły polityczne i społeczne w tych i wielu innych krajach na coraz większą presję. Na przykład w Niemczech jest wiele lewicowych i prawicowych prorosyjskich ugrupowań politycznych, a także środowisk związanych z biznesem, które umiejętnie wykorzystują intensyfikację kultu Bandery na Ukrainie. One aktywnie wykorzystują częściowo prawdziwy materiał faktyczny – uzupełniony o informacje sfałszowane – dotyczący historii OUN i jej dzisiejszej heroizacji, do argumentacji na rzecz ustępstw żądaniom Kremla wycofania się Zachodu z Ukrainy i pozostawienia jej pod rosyjską hegemonią.

W Polsce najbardziej ukrainosceptyczną grupę stanowią potomkowie ofiar ukraińskiej przemocy ultra-nacjonalistycznej i czystek etnicznych z czasów wojny, którzy wywierają wpływ na polskie społeczeństwo jako całość. W lipcu 2016 roku błędna po-Euromajdanowa polityka Ukrainy poniosła ciężką porażkę, gdy polski parlament uznał rzeź UPA na Polakach na Wołyniu i w Galicji w latach 1943-1944 za ludobójstwo. Prawdą jest, że ostatnie wewnętrzne polskie wydarzenia przyczyniły się do wzrostu napięcia w stosunkach Kijowa z Warszawą. Jednak czynnik ukraiński był niezbędnym dodatkowym warunkiem pogorszenia relacji polsko-ukraińskich w sposób i z prędkością, jak to miało miejsce w latach 2014-2017.

Zamieszkały i pracujący w Wiedniu ukraiński politolog Anton Szechowcow podsumował historyczną deklarację z 2016 r. polskiego polskiego parlamentu w następujący sposób: „[to] posunięcie było poprzedzone wizytą [grupą członków rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość] parlamentarzystów PiS [którzy przybyli] na Ukrainę w nadziei przekonania ukraińskich parlamentarzystów do zaprzestania gloryfikacji morderców [z czasów wojny] Polaków. [Ich inicjatywa zaistniała na tle] podziału PiS w kwestii: umiarkowani wydawali się próbować utrzymać w szachu radykałów i zapobiec uchwaleniu aktu ludobójstwa na Wołyniu. Ci [polscy parlamentarzyści], którzy odwiedzili Ukrainę, byli umiarkowani, ale nie byli w stanie znaleźć wspólnej płaszczyzny z Ukraińcami. Zmiana nazwy ulicy w Kijowie na nazwisko antypolskiego ukraińskiego faszysty Stepana Bandery było [w lipcu 2016 r.] ostatnią kroplą przelewającą czarę, i umiarkowani członkowie PiS nie mogli już dłużej powstrzymywać radykałów, stąd akt ludobójstwa [w latach 1943-1944] na Wołyniu. Radykałowie z obu stron zwyciężyli, dwustronnym stosunkom Polska-Ukraina wymierzono potężny cios, Kreml skorzystał.”

Oczywiście UINP i CDWR nie są jedynymi ukraińskimi instytucjami odpowiedzialnymi za te i inne niepokojące polityki pamięci. Jednak swoją apologetyczną aktywnością znacząco przyczyniły się do pogorszenia relacji zagranicznych Ukrainy od 2014 roku. Oświadczenia dyrektora i wypowiedzi innych osób w imieniu UINP mają szczególny ciężar gatunkowy, ponieważ są oni oficjalnymi przedstawicielami instytucji rządowej.

Pracownicy UINP i CDWR w szczególności, ale także setki innych zorientowanych podobnie ukraińskich polityków, dziennikarzy, historyków-amatorów i aktywistów-dyletantów, przyczynili się do obecnych napięć polsko-ukraińskich nie tylko swoimi działaniami, ale także, co najmniej, przez zaniechanie.

W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, w poszukiwaniu postaci odgrywających rolę wzoru do naśladowania, budowniczowie narodu Ukrainy koncentrowali się na tragicznych i heroicznych aspektach losu Ukrainy w czasie II wojnie światowej. Z wielką niechęcią konfrontowali się z problematycznymi stronicami współczesnej historii swojego narodu. Wielu do tej pory jeszcze nie zrozumiało, że z ich werbalnego potwierdzenia istnienia „ciemnej strony” w niedawnej przeszłości Ukrainy muszą zostać wyciągnięte określone wnioski.

Udział nacjonalistów ukraińskich w Holokauście lub w rzezi Polaków w latach 1943-1944 rzadko jest dziś negowany. Jednak wiele ukraińskich oficjalnych upamiętnień II wojny światowej od 1991 roku zostało przeprowadzone tak, jakby te i inne zbrodnie popełnione przez OUN nigdy nie nie wydarzyły, albo tak, jakby nie były związane z ideologią OUN, były usprawiedliwione kontekstem wojny, czy też były jedynie rezultatem niemieckiej inicjatywy (co, oczywiście, często się zdarzało).

Zamiast wyciągać wnioski, apologetyczni ukraińscy polemiści regularnie reagują na krytykę obserwatorów krajowych i zagranicznych czymś, co było znane w czasach sowieckich jako „whataboutizm” [co powiesz na]: Co z polskim wybielaniem przeszłości? Co powiesz na temat selektywnej pamięci Izraela? Co powiesz o zbrodniach popełnionych przez inne ruchy narodowowyzwoleńcze?… Nawet jeśli często ważne same w sobie, takie odniesienia jedynie odwracają uwagę od tematów ukraińskich, jak i od narastających najistotniejszych zagranicznych problemów politycznych, zwłaszcza w stosunkach polsko-ukraińskich, kreowanych przez oficjalną politykę pamięci Ukrainy.

Ani „whataboutism”, ani negacjonizm, izolacjonizm lub eskapizm nie pomogą Ukraińcom złagodzić akumulującego się zakłopotania, wywoływanego gloryfikowaniem przez Kijów ultra-nacjonalistów z czasów wojny, wśród swoich przyjaciół w Unii Europejskiej, Ameryce Północnej i innych regionach świata. Różne lapsusy błędnej polityki pamięci Ukrainy, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, obecnie uderzają w nią samą, ponieważ dostarczają dużo wygodnego dla propagandystów, pełnomocników i sympatyków Kremla materiału manipulacyjnego. Podważają zaufanie głównych partnerów zagranicznych Ukrainy w kijowski projekt nowoczesnego europejskiego państwa ukraińskiego w czasie, gdy Ukraińcy najbardziej potrzebują pomocy.

PODZIĘKOWANIA: Per Anders Rudling, David Marples, Julia Yurchuk, Marco Carynnyk, Andre Liebich, Anna-Veronika Wendland i Kai Struve są proszeni o przyjęcie wyrazów wdzięczności za bardzo pomocne, uprzejmie przedstawione uwagi do wcześniejszej wersji tego tekstu opublikowanego w języku niderlandzkim Dutch na stronie internetowej „RAAM op Rosja”, a następnie w językach angielskim English – i ukraińskim Ukrainian – , z polemiką Mykoły Riabczuka. Żaden z nich jednak nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za błędy powyższego tekstu, mogące nadal w nim występować. Skrócone angielska, ukraińska, polska i rosyjska wersje tego tekstu zostały wcześniej opublikowane przez „Foreign Policy”, „Obozrevatel”, „Ukraińska Prawda”, „Blogpublika.com”, „Nowoje wremia” i inne wydawnictwa.

Andreas Umland

Andreas Umland jest starszym pracownikiem naukowym Instytutu Euro-Atlantyckiej Współpracy Institute for Euro-Atlantic Cooperation w Kijowie, generalnym redaktorem serii wydawniczej „Sowiecka i postsowiecka polityka i społeczeństwo” “Soviet and Post-Soviet Politics and Society,” i redaktorem konsultantem „Dziennika sowieckiej i postsowieckiej polityki i społeczeństwa” „Journal of Soviet and Post-Soviet Politics and Society,” obydwu dystrybuowanych poza Europą przez Columbia University Press.

http://www.neweasterneurope.eu/articles-and-commentary/2284-the-ukrainian-government-s-memory-institute-against-the-west
Tłumaczenie: W. Tokarczuk
http://mysl-polska.pl

Komentarze 4 to “Ukraiński rządowy instytut pamięci przeciw Zachodowi”

  1. Moher49 said

    Strasznie to zagmatwane, nie na moherowy mózg.

  2. Boydar said

    To wcale skomplikowane nie jest, Panie Moher. Banderowski reżim idzie sie pier…dolić i trzeba to jakoś formalnie uzasadnić. Przecież cała ukraińska chazaria do Kanady czy innej Hiszpanii a nawet Polski nie wyjedzie.

  3. Julian said

  4. JerzyS said

    To nie problem nacjonalizmu, tu problemem jest szowinizm!

Sorry, the comment form is closed at this time.