Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niedoceniona twórczość

Posted by Marucha w dniu 2017-03-26 (Niedziela)

Niewielu czytelników powieści Żeromskiego wie o wysiłku wkładanym przez Oktawię Żeromską w doskonalenie jego tekstów. Podobną rolę – ale ograniczoną do twórczych inspiracji – spełniła Maria Kasprowiczowa w stosunku do poezji Jana Kasprowicza.


Była jego trzecią żoną, Rosjanką z domu Bunin, córką carskiego generała. Urodziła się w 1887 roku w Petersburgu. Popełniła mezalians wychodząc za mąż za syna chłopa.

Bystry umysł Marii Kasprowiczowej, wszechstronne wykształcenie, szerokie horyzonty myślowe i ponadprzeciętna wrażliwość sprawiły, że trafnie oceniała świat i ludzi. Nie uwarunkowana myślowo własną sytuacją społeczną umiała obiektywnie dostrzegać przejawy niesprawiedliwości oraz przesądy myślowe.

Po wyjściu za mąż znalazła się w trudnej sytuacji przejawów zazdrości ze strony córek Jana Kasprowicza. Ich matka, druga żona Kasprowicza, porzuciła go i córki, ogarnięta namiętną miłością do Stanisława Przybyszewskiego, który przyjaźnił się z Janem Kasprowiczem.

Córki poety zazdrościły miłości ojca do Marii Kasprowiczowej. W dodatku macocha była niewiele od nich starsza i piękna. Maria Kasprowiczowa opisała trudność tych relacji i związane z tym cierpienia w „Dzienniku”.

Inną wersję opublikowała Anna Kasprowiczówna w książce „Córki mówią…”.

Zaintrygowana tym dramatem nawiązałam kontakt z Anną Kasprowicz – Jarocką i utrwaliłam rozmowę z nią w mojej książce: „Za horyzontem”.

Podłożem zazdrości, wręcz zawiści ze strony Anny, była ponadto świadomość miłości jej męża, wielkiego malarza, Władysława Jarockiego, przyjaciela Jana, do Marii Kasprowiczowej. Ożenił się z Anną, by być bliżej Marii.

Ten dramat kładł się cieniem na życie Marii Kasprowiczowej i znalazł szczery wyraz w jej „Dzienniku”. Jest to wyjątkowy utwór literacki. Autorka nie buduje w nim swojej wielkości, nie rysuje obrazu wielkiej wdowy na koturnach (po śmierci Jana) lecz dzieli się z czytelnikiem światem własnych uczuć, doznań i przemyśleń. Wyznaje w „Dzienniku” na przykład swoją namiętną miłość do Bułgara Bojana, męża znanej poetki bułgarskiej Dory Gabe.

Maria Kasprowiczowa również po śmierci męża prowadziła wyszukane intelektualne i artystycznie życie towarzyskie. Miała wyjątkowy dar zamieniania życia w sztukę. Przyjmowała na Harendzie wybitnych twórców oraz pomagała rozwijać talent literacki. Na przykład przyczyniła się do rozkwitu pisarstwa Michała Choromańskiego czy Henryka Worcella. Dodam, że w oparciu o powieść Worcella „Zaklęte rewiry” został nakręcony znakomity film w reżyserii Janusza Majewskiego.

Maria, a właściwie Marusia, swoją wyobraźnią przetwarzała codzienność. Skupiała osoby nieprzeciętne prowadząc z nimi rozmowy istotne. Rozmaicie bywało z wdzięcznością, bowiem powodowany zazdrością Michał Choromański ośmieszył Marusię w książce „Schodami w górę, schodami w dół”.

Niewątpliwie należała do grona ludzi niepospolitych, co odczuwa się czytając jej „Dziennik”. Będąc żoną Jana czyli profesora Uniwersytetu i zarazem rektora, sławnego poety, Marusia zdawała sobie sprawę, że nie należy żyć w czyimś blasku. Wiedziała też, że zadaniem każdego z nas jest stawanie się człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa. Podkreślała, że w tym procesie trzeba uczyć się odpowiedzialności za własne istnienie.

Aleksander Rogalski w książce „W kręgu przyjaźni” pisał , że Maria Kasprowiczowa „była naturą otwartą na oścież wobec świata, rada życiu, nigdy nie było jej dość upajać się pięknem uwidaczniającym się w ludziach i w przyrodzie”. Jednoczyła ludzi z różnych stron kraju, bliskie sobie, pokrewne dusze.

Warto zaznaczyć, że prowadziła spartański tryb życia kontrastujący z warunkami, w jakich wyrosła w środowisku rodzinnym. Z pogodą ducha znosiła czasem dotkliwy niedostatek materialny. Swoje życie uczyniła przedmiotem literatury pięknej. Można się uczyć czytając „Dziennik” na przykład tego, że bezsensowne jest wstydzenie się biedy i zrozumieć brak zależności między rozwojem duchowym a dobrobytem. A przede wszystkim z „Dziennika” można się uczyć sztuki przyjaźni. Głęboko zapadło mi w pamięci zdanie Marusi wyrażające przekonanie, że kompromis w sferze światopoglądowej jest gorszy od śmierci.

To, co czytamy w „Dzienniku” i innych książkach Kasprowiczowej jest w pełni aktualne. Jej ślub z Janem miał miejsce w 1911 roku. Umarła w 1968 roku. To, co napisała po drugiej wojnie światowej pozostaje w harmonii z jej poglądami wcześniejszymi.

Zrozumienie dla swojej twórczości znalazła po drugiej wojnie światowej w Stowarzyszeniu PAX. Wspomina jej więzi z PAX-em Danuta Lemirska-Łaszowska, osobisty sekretarz Bolesława Piaseckiego.

Należy czerpać wzór z braku przesądów i braku uprzedzeń w sposobie myślenia Marii Kasprowiczowej, o czym już wspomniałam. Jako przykład podam, że zdobyła się na pozytywną ocenę rewolucji 1917 roku mimo strat i zmartwień, które ta rewolucja przyniosła jej rodzinie. Ceniła pozytywnie wprowadzenie równości materialnej przez tę rewolucję.

Nie taję, że Maria Kasprowiczowa wywarła duży wpływ na moje życie. Z tego powodu włożyłam wysiłek w przekonanie testamentowego spadkobiercy rękopisów Marii Kasprowiczowej, by zgodził się na wydanie choćby cząstki jej niepublikowanych zapisków. Doszło wreszcie do opublikowania w 2001 roku dokonanego przeze mnie wyboru z jej nie publikowanych nigdy pamiętników. Ograniczał wybór spadkobierca rękopisów. Spędziłam wówczas kilka niezapomnianych dni na Harendzie, zamienionej na muzeum. Książka nosi tytuł „Spadające księżyce”.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Literacka, marzec 2017
http://www.mysl-polska.pl

Tak, wolałbym aby ten artykuł (i książkę) napisał prawicowy, ortodoksyjnie katolicki krytyk. Tylko nikt taki tego nie zrobił.
Admin

komentarzy 21 to “Niedoceniona twórczość”

  1. Wieś Rządzi Światem said

    U Kasprowiczów w Poroninie, od lewej Leopold Staff, Władysław Orkan, Jan Kasprowicz, Jerzy Żuławski, 1911, fot. z archiwum rodzinnego Żuławskich

  2. La Reine Toronto said

    Jaka mila odtrutka na nasza szarobura smutna rzeczywistosc. Poezja zostala a ich juz nie ma. To nasze dziedzictwo i tego nam wrog nie odbierze.

  3. NC said

    Interesujące były te relacje towarzysko-erotyczne, w sumie podobne do dzisiejszych…

  4. Aguirre said

    Trudno żeby „prawicowy, ortodoksyjnie katolicki krytyk” napisał z miłą chęcią o pozytywnej ocenie bohaterki artykułu takiego wydarzenia jak rewolucja z 1917 roku. Z całym szacunkiem do Marii Kasprowiczowej, ale trudno, żeby w ogóle ktoś normalny pozytywnie oceniał to wydarzenie.

  5. Dictum said

    ad. „Głęboko zapadło mi w pamięci zdanie Marusi wyrażające przekonanie, że kompromis w sferze światopoglądowej jest gorszy od śmierci” – mówi Szyszkowska.

    Też tak uważam i właśnie dlatego jakiekolwiek płody umysłu tej baby należy omijać szerokim łukiem. Cokolwiek by napisała, wiadomo, że wyłazi to spod pióra pretensjonalnie ufryzowanej starej baby o schorowanym, pokrętnym myśleniu. Pisze w dodatku marnie.

    ——
    Nie pisze marnie. Ma natomiast wiele marnych poglądów.
    Admin

  6. NyndrO said

    Dobrze, że tam Przybyszesiu nie wpadł. ” Ogoliłby to całe towarzystwo”,a Kasprowiczowi jeszcze bardziej. Jadąc do prababci na cmentarz, przejeżdżam obok majątku, w którym pomieszkiwał. No psychol totalny 🙂

  7. Stefan Żeromski był wolnomularzem, Stanisław Przybyszewski satanistą, a Jan Kasprowicza znam z „Dies Irae”. Rozpaczał i miał pretensje do Pana Boga. Jeśli był mężołożnikiem, to pewnie dlatego, że Bóg poczytywał jego zboczenie za grzech.

  8. Re 7:
    Poprawka, bo źle złożyłem zdanie. Jeśli był mężołożnikiem, to dlatego rozpaczał, bo miał za złe Panu Bogu, że jego zboczenie poczytuje za grzech.

  9. NICK said

    A mieli na nazwisko Małopolscy… .

    Polskich pisarzy, poetów… .
    Nie ma w ichnim panteonie. Współczesnym.

    Od wieków.
    Polskich od ‚A’ do ‚Z’.
    A powyżsi?
    Też już nie pasują bo mieli zdrowe pierwiastki.
    Dlaczego mieli?
    Taki był etap.

    Polska kultura jest zasyfiona od paru wieków.

    P.S. Bardzo bym prosił tutejszych o podanie dobrego źródła twórczości Andrzeja Frycza Modrzewskiego.
    We necie jest nic, prawie.

    Uff. Dzięki. Panom powyżej. Za wpisy.

  10. Lara said

    Chyba wzajemnie okazywali sobie ogromną wyrozumiałość.

    Poszperałam trochę.
    Tak pięknie o niej pisał:
    Lubię, gdy stajesz za mną,
    Na tym tu wiejskim balkonie,
    Który poczerniał od deszczów,
    Lecz dzisiaj mi w blaskach tonie.

    A kto był spadkobiercą rękopisów? Kto je faktycznie ocenzurował? To nie jest w tekście podane.
    Anyway, diarystyką, świetną diarystyką, stoi literatura polska.

  11. Miet said

    Pani Lauro, to i ja dodam trochę.

    Bardzo głęboko utkwił mi w pamięci wiersz Jesienina do jego ukochanej.

    Usiądź przy mnie blisko miła,
    Spójrz na mnie do głębi,
    Niech w twych oczach się odbije,
    Zamieć co się we mnie kłębi.

  12. Siggi said

    1/Wieś Rządzi Światem said
    —-
    Ja,jako syn szewca,który w 1932 uzyskał w Zamościu papiery mistrza w zawodzie,patrzę na to foto głównie z powodu butów jakie oni maja na nogach.Porządne trzewiki w całości ze skóry o nazwie giemza,miękkie,delikatne,ekskluzywne,wypastowane ,z mocnymi sznurówkami.Żeby se zafundować takie buty,przeciętny zjadacz chleba musiał conajmniej pół roku robić na budowie lub w melioracji.Ale też chodził wiele lat.Można je było naprawiać tzn przybić zelówki,obcasy,względnie tylko wyrównać obcasy,jak ktoś krzywo chodził.Jak trzeba było ,to na czubki (małe) i na obcasy(duże) przybijało się blaszane żabki.I wtedy był odpowiedni …stuk po chodniku.A i kopnąć w d….ę było jak.
    Dziś-panie- te szmaciano-plastikowo-gumowe nie wiem co ,to rozpacz.Ani do knajpy,ani do kościoła,ani na tańce.Nie?

  13. Zdziwiony said

    Maria Kasprowiczowa była kuzynką poety, laureata Nagrody Nobla Iwana Bunina.

    Sprowadziła matkę i siostry (Nietę i Lidę) do siebie dzięki interwencji u Lenina z ogarniętej rewolucją Rosji. Pewnie Iljicz pamiętał o uwolnienia z aresztu w Nowym Targu w 1914 roku za żądaniem u władz austriackich m. in. Jana Kasprowicza (https://marucha.wordpress.com/2015/08/31/poezje-jana-kasprowicza/#comment-509469). Poeta nienawidził Rosjan jako zaborców, nienawidził także ich języka. W początkowej fazie znajomości rozmowy Kasprowiczów toczyły się po niemiecku.

    Siostry Kasprowiczowej poznały smak rewolucji na własnej skórze, Maria nie mając tak trudnych doświadczeń skłaniała się ku poglądom lewicowym. Dbała też o to, aby jej
    stosunki z nową władzą w Polsce po II WŚ ułożyły się jak najlepiej, aby mogła zachować Harendę.

    Kasprowiczowa zdaje się w pełni akceptować poglądy męża-poety na temat roli, jaką ma do odegrania kobieta u boku artysty:
    „Kobieta powinna stać za plecami człowieka tworzącego, to jest jej zadanie,
    rozumiesz mnie? On pracuje i wie, że gdzieś tam za jego plecami stoi ona albo siedzi gdzieś na koniuszku stołu […]. Na tym się kończy rola kobiety w życiu twórcy, nieznaczna, a tak odpowiedzialna, że potrafi ją zrozumieć i doróść do niej tylko kobieta wyjątkowa, jedna wśród tysiąca, kobieta, która sama posiada w sobie pierwiastek twórczy […]. Kobieta, która chce być wszystkim w życiu mężczyzny, to znaczy stać się jego celem, daje dowód swojej ograniczoności i egoizmu. Mężczyzna, który się na to zgadza, jest w moich oczach człowiekiem moralnie upadłym. Nie był, nie może być twórcą, ponieważ dla twórcy nie istnieje nic ponad jego twórczość.
    Jeżeli widzi, że kochana kobieta przeszkadza mu w głównym, w pracy jego, powinien bez namysłu odrzucić ją od siebie, rozstać się z nią.
    (Dziennik, str.:119–120)

    Kasprowicz zdecydowanie opowiada się przeciw rozwodom:

    Dla mnie rozwiedziona kobieta, gdyby nawet wszystkie okoliczności usprawiedliwiały jej krok, nie jest już tym samym, czym była dawniej. Uczuwam do niej prawie fizyczny wstręt. W ogóle nie mogłem nigdy zwalczyć w sobie pewnego uczucia wstrętu do kobiety jako istoty nieczystej (Dz. 78).

    W innym miejscu powie, że wymaga od partnerki „bezwzględnej wyłączności”, a kobietę – jak to określi – „nieekskluzywną” – nazwie „szmatą, niczym, prawie podeszwą, do której przyczepia się błoto uliczne” (Dz 190).

  14. Bogaty Miś said

    ad 13. więc jednak dobrze przeczułem już w szkole, że to zbok i pozer.
    „Refleksje na temat życia i śmierci zawarte w wierszu Kasprowicza pt. „Krzak dzikiej róży” ” – oto temat wypracowania zadanego w czwartej klasie liceum, przez które nabrałem wstrętu do tego typu literatury, bo wydawało mi się, że to wszystko jest płytkie, a nawet głupie. Tetmajer w wierszu pt. „Lubię kiedy kobieta”, jest wg mnie wulgarnie obrzydliwy. A i dziś nikt nie ceni poezji, którą ja uważam za wartą tego:

    Moja Miłość.

    Znalazłem Cię przed wiekami na Początku Świata,
    I byłaś mi tam cudem jak kwiat na pustyni,
    Co trwa mimo mrozów zimy i upałów lata.
    Lecz wciąż od nowa Losu Twardy Młyn to czyni,

    Że jestem, tak jak i Ty, znów Wiecznym Tułaczem,
    Co szuka nasycenia serca swego głodu,
    Dopóki Cię nie odnajdę wiedziony Twym płaczem
    I w objęciach mych schronię od martwego chłodu.

    Tęsknota wieczna i szczęście są moją miłością,
    Bo choć zawsze dogłębne w Tobie nasycenie,
    To jednak Młyn Czasu sprawia, że trwa ono mgnienie,
    Ale i wieczne do Ciebie jest moje stęsknienie.

    Więc wciąż w nowej oazie, w namiocie z Twych włosów,
    Nie skąpisz memu pragnieniu swego nasycenia,
    I tonąc w harmonię Twego niebiańskiego głosu,
    Zasypiam w ramionach Twoich pełen zapomnienia.

    A potem w ramionach moich i na moim siodle,
    Niosę Cię przez pustynię do nowej oazy,
    I znowu z oczu Twych piję i do nich się modlę,
    I tak do Końca Świata, nieskończone razy.

  15. NICK said

    Tetmajer… Miał swoje przebłyski.

    Rymowidmo ‚Moja Miłość’?

    Jest niczym. Misiu Bogaty. Współczuję konieczności odnoszenia we wypracowaniu. Moja, ustna, matura dotyczyła Miłosza.
    Oczekuję większego współczucia.

    Pół godziny i lepsze rymy; niż powyżej.
    Wolę niżej.
    Być.
    Tkwić.
    Żyć. (…)

  16. Lara said

    Re 11

    Podoba mi się Jesienin. 🙂

    Lubię „Rozłączenie” Słowackiego,choć historia z Marią Wodzińską była podobno całkiem prozaiczna, ona sama zaprzeczała, jakoby kochała się w poecie.

    Kobieta zresztą wykazała wiele hartu ducha. Porzuciła męża, hrabiego Skarbka, którego poślubiła za namową rodziców i związała się z poetą Orpiszewskim. Zamieszkała z nim trzy lata przed ślubem, a rodzina z tego powodu płonęła ze wstydu, rzecz jasna.
    Z Orpiszewskim byli jednak spełnionym małżeństwem. Przeżyli razem wiele szczęśliwych lat. Chyba było jednak warto podążać za głosem serca.

  17. Lara said

    Re 12

    Panie Siggi. To jest w ogóle świetne zdjęcie.

  18. Lara said

    Re 14

    Bogaty Misiu. Żadnych tam wulgarności, obrzydliwości – nie lubimy, rzecz jasna.

  19. NICK said

    „Kobieta zresztą wykazała wiele hartu ducha. Porzuciła męża,” i inne, we (16).

    Co to jest głos serca? Szanowna Pani Laro.
    Jak Pani to rozumie?

  20. Lara said

    Re 19

    No porzuciła hrabiego. Małżeństwo było nieudane. Oboje byli w nim nieszczęśliwi.
    Wolała poetę, suchotnika, ale chyba nie biednego, bo mieszkali we Florencji.
    Małżeństwo pierwsze zostało unieważnione oficjalnie – przez konsystorz warszawski.

    Z Orpiszewskim byli razem do jego śmierci, jakieś 20 lat. Potem ona wróciła do kraju. Zamieszkała w majątku na Kujawach. Była wdową.
    Czy już ją Pan do szczętu potępił, Panie Nicku?

  21. NICK said

    Ależ nie, Pani Laro. (19).
    Ja tylko pytam, czytam i patrzę.

    Oceny najprawdziwsze zaś?

    Do szuflady chowię.
    Do całej szafy, nawet.

    Żarty powyżej.
    Serio?
    No to serio.
    Pani jest znawcą. Poznałem.

    Mniej serio.
    Użyję słowa ‚HUK’.
    Zna Pani ten idiomatyzm?
    Mój?

Sorry, the comment form is closed at this time.