Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nowe aspekty wymierania pszczół

Posted by Marucha w dniu 2017-03-26 (niedziela)

W rzeczywistości to co się na Ziemi dzieje, jest spowodowane tym, jakie położenie zajmują planety w naszym Układzie Słonecznym.

Już dawno zwróciłem uwagę na to, że wszelkiego typu zjawiska przyrodnicze na Ziemi nie zależą tylko od wewnętrznych procesów związanych z naszą planetą, ale są kontrolowane przez zjawiska, które przebiegają bardzo daleko od niej.

W rzeczywistości to co się na Ziemi dzieje, jest spowodowane tym, jakie położenie zajmują planety w naszym Układzie Słonecznym.

To właśnie wzajemne położenie planet decyduje o przebiegu aktywności słonecznej.

>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2013/06/o-soncu-czesc-pierwsza.html
>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2014/01/aktualna-prognoza-pogody-na-soncu.html
>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2014/01/prognoza-pogody-dla-sonca-ciag-dalszy.html

jak i o przebiegu procesów geofizycznych na Ziemi.

>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2013/12/moja-prognoza-pogody-potwierdzona.html
>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2014/04/a-nie-mowiem.html
>https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2014/05/skad-ta-powodz.html

Ta teza jeszcze niedawno było ośmieszana przez półgłówków, którym się ubzdurało że są naukowcami. W rzeczywistości nauka już dawno straciła kontakt z rzeczywistością i jest organizacją upowszechniającą zabobony i ezoteryczny bełkot. [Niedopuszczalne uogólnienie – admin]

Mamy obecnie do czynienia z tak absurdalną sytuacją, że oczywiste zależności, które widać gołym okiem, są przez „naukowców” ignorowane i zakłamywane, w imię ratowania fałszywych założeń, na których zbudowali oni swoje kariery.

Oczywiście nie wszyscy z nich dali się skorumpować i część z nich (wprawdzie znikomo mała) prowadzi swoje badania w sposób obiektywny i niezależny. Ceną jaką muszą za to zapłacić jest marginalizacja ich wysiłków przez tzw. „środowisko naukowe”, oraz konieczność finansowania tych badań na własną rękę.

Bardzo dobrym przykładem tego typu naukowca jest Prof. Jürgen Tautz.
>https://de.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCrgen_Tautz

Zajmuje się on wprawdzie trochę niemodną dziedziną wiedzy, jaką jest etologia pszczół, ale dokonał w niej rzeczy niebywałych. Między innym zrewolucjonizował on sposób widzenia zasad komunikowania się pszczół, pokazując w jaki sposób pszczoły przekazują sobie informacje o źródłach pokarmu.

Te przełomowe badania umożliwiły mu publikację własnych prac na łamach najbardziej renomowanych czasopism naukowych. Do czasu kiedy doprowadziły go one do takich wniosków, które stały w sprzeczności z obowiązującymi paradygmatami w nauce.

Mimo niewątpliwego autorytetu, jakim cieszy się on w środowisku pszczelarzy, drzwi do publikacji w największych czasopismach zostały mu zatrzaśnięte przed nosem. Kością niezgody stały się jego dociekania nad temat przyczyn utraty robotnic przez rodziny pszczele.

Jego idea była w zasadzie bardzo prosta. Skonstruował on bramkę laserową przy wylotku, która rejestrowała zarówno wylot jak i przylot pszczół do ula.

Po porównania tych dwóch wielkości okazało się, że nie są one nigdy równe, co zresztą jest jak najzupełniej logiczne, bo przecież część pszczół ginie niestety w trakcie zbierania nektaru, a inne nie trafiają w drodze powrotnej, z najróżniejszych względów, do rodzinnego ula i wpraszają się do innych uli, napotkanych po drodze.

W każdym razie Prof. Tautz stwierdził, że różnice pomiędzy ilością pszczół opuszczających ul, a ilością do niego powracających, wahają się w niesamowicie szerokich granicach i czasami przybierają tak kolosalne nasilenie, że sama egzystencja rodziny pszczelej zostaje zagrożona i ule tracą prawie wszystkie swoje zbieraczki.

Te różnice nie mogły wynikać tylko ze zmian warunków pogodowych ani też z innych potencjalnych przyczyn.

W poszukiwaniu rozwiązania tej zagadki zwrócił on uwagę na jeszcze jedną możliwość, taką mianowicie, że pszczoły posiadają wyjątkowe wprost zdolności do rejestrowania rożnego typu sygnałów jakie występują w naturze. Miedzy innymi są one zdolne do rejestrowania polaryzacji światła jak i posiadają „zmysł magnetyczny”. Kierunek pola magnetycznego jest im pomocny do orientacji w trakcie lotu po pożytek.

Jeszcze ważniejszy jest oczywiście kierunek polaryzacji światła słonecznego.

Pole magnetyczne Ziemi nie jest jednak stałe i podlega rożnego typu wahaniom, z których najważniejsze wywołane są przejściem przez orbitę Ziemi materii słonecznej, wyrzucanej przez erupcje słoneczne. Prowadzi to do tzw. burz magnetycznych. I właśnie te burze magnetyczne stały się tematem zainteresowania Prof. Tautza.

Okazało się, że występuje jednoznaczna korelacja pomiędzy wzrostem aktywności słonecznej wyrażonej tak zwanym indeksem K:
>https://en.wikipedia.org/wiki/K-index

a stratami pszczół przez ul.
>https://www.esciencecentral.org/journals/severe-honey-bee-apis-mellifera-losses-correlate-with-geomagnetic-andproton-disturbances-in-earths-atmosphere-2332-2519-1000134.php?aid=57103

Takie przedstawienie faktów nie miało szansy na publikację w periodykach uważanych za czołowe, a i w prasie codziennej przeszło to bez echa, mimo tego że znaczenie tego odkrycia trudno jest przecenić.

Oczywiście teza autora jest tylko częściowo prawdziwa i mimo tego, że korelacja istnieje, prawdziwe jej przyczyny są jednak trochę inne.

Jeśli spojrzymy na układ planet na początku kwietnia roku 2012, to zauważymy że jest to okres tworzenia się specyficznej konstelacji planet, zgrupowanej w rejonie oddziaływania Saturna.

Układ ten był jeszcze z tego względu wyjątkowy, ponieważ związany był on ze wspólnym położeniem Ziemi i Wenus w jednej płaszczyźnie obrotu wokół Słońca. To położenie doprowadziło 2 miesiące później do tzw. tranzytu Wenus, które to zjawisko zachodzi raz na około 130 lat.

Musiało to doprowadzić do wyraźnych wahań wielkości Tła Grawitacyjnego a tym samym do zmiany warunków przebiegu procesów fizycznych na Ziemi.

Szczególnie w trakcie pełni i nowiu Księżyca (kiedy Księżyc ustawiony jest na linii łączącej Ziemię ze Słońcem) te zmiany były szczególnie odczuwalne i właśnie w tych okresach, a więc w pobliżu dnia 06.04.2012 i 21.04.2012 wystąpiły największe straty pszczół lotnych.

Ten ostatni termin był do tego rozciągnięty w czasie bo nałożył się na niego wpływ gigantycznej erupcji słonecznej spowodowanej koniunkcją Ziemi i Saturna w dniu 16.04.2012 roku.

>http://spaceweather.com/images2012/16apr12/SSW_cutout_20120416T1719-20120416T1755_AIA_304-193-171_N13E88.mov

Tak więc obserwowane straty pszczół w ulach były spowodowane nie tylko zmianami pola magnetycznego Ziemi, ale generalnymi zmianami warunków przebiegu procesów fizycznych w tych okresach. Musiało się to odbić na sposobie polaryzacji światła słonecznego i innych parametrach (np. intensywności promieniowania UV) co z kolei spowodowało drastyczne zaburzenie zmysłu orientacji u pszczół.

Oczywiście nie tylko zjawiska kosmiczne są odpowiedzialne za wymieranie pszczół.

Bardzo ważnym elementem który świadomie ignorowany jest przez „naukowców”, trzęsących portkami przed koncernami telekomunikacyjnymi, jest wpływ stacji nadawczych telefonów komórkowych na organizmy pszczół.

Trzeba sobie zdać z tego sprawę, że pszczoły dysponują sensorami rejestracji parametrów środowiskowych których czułość nie ustępuje najlepszym urządzeniom technicznym człowieka. Miedzy innym są one w stanie rejestrować zmiany temperatury z dokładnością 0,01°C.

Jest to wielkość ekstremalnie niska i każda jej zmiana skłania pszczoły do podejmowania określonych prac u ulu dla zabezpieczenia przeżycia rodziny pszczelej.

Szczególnie w zimie każda zmiana temperatury w gnieździe jest odbierana przez pszczoły jako wskaźnik szczególnego zagrożenia.

Zmiany temperatury są rejestrowane przez pszczoły za pomocą oscylacji włosków znajdujących się na ich ciele. Występują rożne typy tych włosków o rożnej czułości względem zewnętrznego „promieniowania elektromagnetycznego”.

Oscylacje tych włosków są zależne nie tylko od temperatury otoczenia, ale również od aktualnych wartości Tła Grawitacyjnego i stanowią główne źródło informacji dla organizmów żywych, o aktualnym przebiegu pór roku.

Po prostu wartości TG są najwyższe w dniu 03.01. każdego roku, kiedy to Ziemia znajduje się najbliżej Słońca. Spadek tych wartości do określonego poziomu jest sygnałem dla pszczół o podjęciu przez nie przygotowań do wiosny oraz podjęcia wychowu nowego pokolenia pszczół.

Promieniowanie mikrofalowe, stosowane w komunikacji telefonicznej, wywołuje również tzw. efekt termiczny. Efekt ten może zaobserwować każdy kto dłużej prowadzi rozmowę przez komórkę, trzymając ją ciągle przy tym samym uchu. Ta strona głowy ulga tak znacznemu podgrzaniu, że jest to dla nas wyraźnie odczuwalne.

Tym większy jest tego efekt, jeśli promieniowanie to wysyłane jest przez nadajniki. Wprawdzie w terenach zabudowanych moc takich nadajników jest ograniczona, ale przepisy te nie obowiązują poza takimi terenami, właśnie tam gdzie najczęściej znajdują się nasze pszczoły. Szczególnie w zimie kiedy to często dochodzi do zaburzeń w funkcjonowaniu sieci, koncerny telekomunikacyjne dopuszczają do dramatycznego przekroczenia mocy nadawczej poszczególnych nadajników.

Jeśli w pobliżu znajdą się ule z pszczołami to ich wyjątkowo wrażliwe na oscylowanie włoski pokrywy ciała zarejestrują wzmożone oscylacje, co z kolei ich układ nerwowy zinterpretuje jako dramatyczny przyrost temperatury i wartości TG. Na poziomie komórkowym prowadzi to do wzrostu częstotliwości oscylacji molekuł a tym samym do spadku generowanej przez poszczególne atomy przestrzeni.

Jeśli dochodzi w tym momencie do tworzenia się nowych związków pomiędzy atomami (syntezy związków chemicznych) to ich wielkość jak i częstotliwość ich oscylacji zostaje w tym momencie zamrożona. Jeśli po jakimś czasie sytuacja awaryjna się skończy i nadajnik wróci do pierwotnej mocy, to nowo powstałe cząstki i molekuły wykazują zmniejszoną czułość na oscylacje TG i odpowiednie mechanizmy sterowania układem nerwowym interpretują to jako początek wiosny co skłania matkę pszczelą do intensywnego czerwienia.

Tymczasem na zewnątrz panuje sroga zima, co jednak nie powstrzymuje robotnic przed wylotem z ula, aby szukać pożytku i wody dla głodującego czerwiu. Ten instynkt u pszczół jest tak silny, że robotnice wylatują z ula nawet przy minusowych temperaturach, aby ratować czerw. I oczywiście kończy się to ich śmiercią.

Niestety rodzina pszczela reaguje na tę sytuację jeszcze większym stresem i kolejne partie pszczół wylatują na stracenie.

Wystarczy kilka dni działalności takiej stacji nadawczej w warunkach awaryjnych, aby doprowadzić do wymarcia wszystkich pszczół w okolicy.

Oczywiście prawdziwych winowajców, odpowiedzialnych za tę sytuację, nigdy nie poznamy, o to już zadbają nasze skorumpowane „elity”. Dla uspokojenia opinii publicznej gazety pobredzą coś o chorobach pszczół albo warozie i wszystko pozostaje po staremu, do następnej fali wymierania.

Jeśli się komuś wydaje, że jego to nie dotyczy, to myli się dokumentnie, a jak już coś mu zaświta w jego pustej głowie, to dopiero wtedy kiedy ma już na pewno raka. Niestety zanim uda mu się coś zdziałać, to już wącha kwiatki od korzonków. Pozostali udają, że to nie ich sprawa, a koncerny telekomunikacyjne zbijają kabzę kosztem śmierci dziesiątków tysięcy ludzi.

Najważniejsze że nasze elity mieszkają tam gdzie takich awaryjnych przekroczeń mocy nadajników nie ma. Ci są za „ważni” aby narażać ich na niebezpieczeństwo. To tylko motłoch zasługuje na to, aby trafić do ziemi, zanim koszty jego utrzymania będą większe, niż zyski z jego niewolniczej pracy.

http://pogadanki.neon24.pl

 

Odpowiedzi: 21 to “Nowe aspekty wymierania pszczół”

  1. Rokitnik said

    Oczywiście pszczółki dostają ”małpiego rozumu ” pod wpływem micro i macroceli. Znana jest chyba wszystkim pszczelarzom prawidłowość, że pod liniami wysokiego napięcia pasiek się nie lokuje. Podobnie jest z ludżmi, jakoś nie widziałem zabudowy w TYM właśnie miejscu. Nic dziwnego wobec tego, że POWSZECHNA telefonia komórkowa – oplatająca szczenie cywilizację rozwiniętą, MUSI mieć negatywny wpływ na tak żywe i drobne owady. Jednak sposob komunikowania się pszczoł wewnątrz uli, to nie zasluga owego uczonego – bo sprawa jest znana conajmniej od 100 lat / orientacja jest na słońce, niezależnie od zachmurzenia / – ale dali Bóg – czy owe wzmorzenie czerwienia …zmuszające biedne robotnice do wylotu na mróz.. są w wyniku p o d g r z a n i a telefonią / promieniowaniem / po prostu nie wierzę.!! Pszczólki GINĄ z przepracowania ale także w wyniku kilku głownych wad cywilizacyjnych; zatrucie srodowiska, choroby i właśnie …utratę sterowności jako radaru zakłucającego ich NAWIGAJĘ.
    Układ PLANET można włożyć między bajdurzenia niezbyt rozgarniętego badacza – przecież bartnictwo – tylko na ziemiach słowiańskich ISTNIEJE od ponad TYSIĄCA lat, i jakos jak dotychczas owe planety NIE dokonywały znanego nam TERAZ spustoszenia wśrod pszczołek. Nie jestem teoretykiem. W Polsce na Mazurach miałem w latach 70- siątych ponad 100 pniową pasiekę.

  2. bardzo said

    Pszczólki GINĄ z przepracowania

    I proszę to sobie zakonotować.

  3. AlexSailor said

    @Admin

    TO JEST BEŁKOT.
    Dokładnie bełkot.
    Co zresztą dziwić nie może – https://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/ .

    Po pierwsze, sposób komunikacji pszczół nie został odkryty przez prof. Jurgena T., ale jest ciągle zgłębiany.
    Pszczoły porozumiewają się na wiele sposobów, z których niektóre są zrozumiałe dla człowieka.

    I tak, takim sposobem jest TANIEC PSZCZÓŁ, jest komunikacja za pomocą SUBSTANCJI CHEMICZNYCH (feromonów, zapachów, smaków), jest komunikacja za pomocą dźwięku rezonującego w plastrach, a także wzroku.

    Żaden prof. Jurgen T. absolutnie nie odkrył różnic w widzeniu pszczół i ludzi, między innymi widzenia ŚWIATŁA SPOLARYZOWANEGO, NADFIOLETU i niewidzenie CZERWIENI.
    Chyba, że przez odkrycie potraktujemy przeczytanie tegoż w odpowiedniej książce z biblioteki.

    Dalej.
    Pszczoły NIE ROZRÓŻNIAJĄ różnic w temperaturze o 0,01 stopnia lecz o 0,2 stopnia, co daje różnice 20X.

    NIKT NIE STWIERDZIŁ do dziś zmysłu rejestrującego fale elektromagnetyczne lu pole magnetyczne u pszczół, a jedynie podejrzewa się je o to w związku z posiadaniem płytki ferromagnetycznej w odwłoku.

    „Zmiany temperatury są rejestrowane przez pszczoły za pomocą oscylacji włosków znajdujących się na ich ciele.”
    Kolejna bzdura na resorach.
    Pszczoła posiada większość zmysłów na CZÓŁKACH, w tym zmysł rejestrujący temperaturę, co wielokrotnie przebadano.

    „Oscylacje tych włosków są zależne nie tylko od temperatury otoczenia, ale również od aktualnych wartości Tła Grawitacyjnego i stanowią główne źródło informacji dla organizmów żywych, o aktualnym przebiegu pór roku.”

    Zagłębiamy się w obszary absurdu.
    Nie długość dnia, temperatura, wysokość słońca nad horyzontem informuje o porach roku ale powyższe???
    To tak, jak jacyś durnie nakazywali sianie roślin przy specyficznym w danym roku układzie planet, co oczywiście miało uzasadnienie w tym, że układ ten miał miejsce na wiosnę w zwyczajowych terminach wysiewu.

    Nie neguję oddziaływania Księżyca i aktywności słonecznej na życie na Ziemi, ale to co wypisuje autor artykułu jest tak durne, że szczęka opada.

    „Promieniowanie mikrofalowe, stosowane w komunikacji telefonicznej, wywołuje również tzw. efekt termiczny. Efekt ten może zaobserwować każdy kto dłużej prowadzi rozmowę przez komórkę, trzymając ją ciągle przy tym samym uchu. Ta strona głowy ulga tak znacznemu podgrzaniu, że jest to dla nas wyraźnie odczuwalne.”

    O ja p**ę.
    Autor chyba rzeczywiście za długo rozmawiał przez komórkę i mu mózg wypaliło.
    Jeszcze raz:
    „Ta strona głowy ulga tak znacznemu podgrzaniu, że jest to dla nas wyraźnie odczuwalne.”
    Skumulowana energia baterii telefonu jest rzeczywiście b.duża.
    Ale uwalniana jest wolno, a je zdecydowana większość emitowana jest w przestrzeń.
    Tylko mały ułamek może wydzielić się w postaci ciepła np. w głowie człowieka.
    Co oczywiści jest bardzo szkodliwe, ale nie wyczuwalne przez człowieka.
    Przypomnę, że człowiek jest istotą stałocieplną, i podwyższenie temperatury w organie wewnętrznym natychmiast spotka się z chłodzeniem przez organizm.

    „Tymczasem na zewnątrz panuje sroga zima, co jednak nie powstrzymuje robotnic przed wylotem z ula, aby szukać pożytku i wody dla głodującego czerwiu”

    A dlaczego ten czerw niby ma „głodować”?????????

    Stek wierutnych bzdur.

    Pszczoły umierają przez chciwość człowieka i maksymalizowanie z nich zysków oraz przez
    zatrucie środowiska spowodowane intensyfikowaniem produkcji rolnej oraz przemysłowej, na którą
    i tak nie ma zbytu.

    Jeśli ktoś sobie życzy, to mogę wymienić najważniejsze przyczyny wymierania pszczół.
    Z pominięciem faz Księżyca i układu planet oczywiście.

  4. AlexSailor said

    @Bardzo

    I to jest ich naturalna śmierć.
    A ściślej – nie z przepracowania, tylko ze zużycia się w pracy.

  5. Krisent said

    „W rzeczywistości to co się na Ziemi dzieje, jest spowodowane tym, jakie położenie zajmują planety w naszym Układzie Słonecznym”…. DAWNO NIE CZYTAŁEM TAKICH GŁUPOT. …. Niestety, chemikalia produkowane przez takie firmy jak Monsanto czy Syngenta, są główną przyczyną wymierania pszczół

  6. AlexSailor said

    @Krisent

    Chemikalia są tylko częścią problemu.
    Małą, ale częścią.

    Np. importuje się miód z ukrainy do Polski.
    Ale mało kto rozumie, że miód można sprowadzić w dowolnych ilościach, natomiast ZAPYLANIA roślin sprowadzić się nie da.
    Wartość zapytania to wartość produkowanego przez pszczoły miodu x 10.
    Każda rodzina pszczela prowadzona w rozsądny sposób z wykluczeniem chciwości,
    dostarcza pracę wartości ok. 4000-6000 zł.
    W dużym przybliżeniu oczywiście.

    Za tą pracę nikt nie płaci.

    Więcej.
    Polska jest jedynym chyba ‚cywilizowanym” krajem, gdzie to pszczelarz płaci za zapylanie upraw słoikami miodu, a nie płacą za to pszczelarzowi.
    Ale polską specyfiką jest postawienie wszystkiego na głowie.
    Wzrost plonów o średnio 30% jest dla posiadacza plantacji żadną motywacją w porównaniu ze słoikiem miodu.

  7. Maciuś said

    Wszystkie czynniki negatywne dla pszczółek je wykańczają.
    Boję się żeby nie było ich zagłady, bo to niesamowicie pożyteczne stworzenia boże.
    Niezwykle potrzebne człowiekowi, jak tlen do oddychania.

  8. Marcin said

    99% globalnej komunikacji z użyciem komórek jest o dupie Marynie, zwłaszcza w tzw. krajach rozwiniętych. Pewnie ze komórka moze urotowac życie gdy dojdzie do wypadku na jakimś odludziu i potrzebna jest natychmiastowa pomoc i na tym moim zdaniem zbożna funkcja komórki się kończy. A pszczoły dadzą sobie radę i przeżyją niejedną ludzką głupotę czy ruch planet.

  9. Greg said

  10. Władek said

    Natura przegrywa z bżydotą.

  11. NyndrO said

    Panie Władek. Usiadłem na kamieniu, zmarszczyłem brwi i powiadam : brzydota jest częścią natury i to tylko wtedy, jeśli naturę można by rozczęściować.

  12. Boydar said

    Takie tam, ciekawostki obrazujące skalę …

    http://miodswiece.w.interiowo.pl/pszczola_miodna.html

  13. Boydar said

    A tu już wcale nieciekawe. Za to dość rzetelne –

    http://www.faza.pw.edu.pl/artykuly/art2.pdf

  14. Greg said

    #13
    Dzięki za linka Panie Boydar.

  15. Greg said

    Dr. Jaśkowski.

    ,,Sztuczne fale elektromagnetyczne rzeczywiście w dużej mierze okazały się mieć negatywny wpływ na organizmy żywe. Wpływają one na organizmy żywe takie jak:
    – ssaki (Adang i inni, 2006; Benlaidi & Kharroussi, 2011.),
    – ptaki (Everaert & BAUWENS, 2007), – płazy (Balmori, 2006),
    – pszczoły (Kimmel i wsp, 2007, Sharma i Kumar, 2010. ; Favre, 2011),
    – mrówki (Cammaerts et al, 2012, 2013). – muszki owocowe (Panagopoulos et al, 2004; Panagopoulos, 2012), a nawet
    – pierwotniaki (Cammaerts i inni, 2011)”

    ,,Jakież było moje zdziwienie, kiedy znalazłem artykuł J. Fetzera z 9 stycznia 2016 roku, który przeprowadzając wywiad z Barrie Trower ujawnił, że taki zakaz publikacji wyników eksperymentów z polem elektromagnetycznym był prowadzony na całym świecie, zarówno bowiem w USA, jak i Anglii rządy zakazały publikacji o skutkach oddziaływania elektromagnetycznego innego, aniżeli termiczne”

    https://gloria.tv/article/TsDXxp8acbmH3eSnCRD9LhQ7o

  16. Rokitnik said

    Wyjaśniam; pszczoły giną z ” przepracowania ” ..co znaczy tylko tyle, ze w trakcie powtarzających sie lotów po pożytek strzępia sie im delikatne chitynowe skrzydełka – uniemożliwiający im POWRÓT do ula.
    I druga uwaga. Często przy silnym bocznym wietrze, pszczoły z ŁADUNKIEM zalatują do nie swojego ula i… zostają przyjęte! Dzieje sie to dlatego, że zapach nektaru (pyłku) zabija zapach właściwy i…jest ona traktowana jak SWOJA !
    Stąd ów ”uczony” jest zdziwiony iż następują ilościowe wahania w ilości odlotów i przylotów na mostek ula pszczółek.

  17. panMarek said

    Jeśli ktoś nie dostrzega sprzeczności tylko w tym jednym zdaniu to jest mało spostrzegawczy:

    „Trzeba sobie zdać z tego sprawę, że pszczoły dysponują sensorami rejestracji parametrów środowiskowych których czułość nie ustępuje najlepszym urządzeniom technicznym człowieka. Miedzy innym są one w stanie rejestrować zmiany temperatury z dokładnością 0,01°C.”

    Jak widać cały ten tekst to kompletne dyrdymały.

  18. Polo said

    Nie wiedziałem że , hodowla pszczół to tak skomplikowane przedsięwzięcie. Jutro dam ogłoszenie, że sprzedaję 30 pni.

  19. Władek said

    Ad. 11. Panie NyndrO, może i brzydota jest częścią natury, ale już bżydota jest raczej anty-naturą…

  20. NyndrO said

    Cóż, rozumiem o co Panu chodzi, ale co do meritum się nie zgadzam. Czy rak wątroby u trzyletniego dzieciaka nie jest naturą? Myślę, że nie ma sensu o tym dyskutować. Pozdrawiam serdecznie.

  21. EyWey said

    To już udowodnione, ze opryski oraz zasiewy GMO są przyczyna [ Mon Santo- od Szatan firma żydowska ] wymierania pszczół.

Sorry, the comment form is closed at this time.