Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rocznica zapomnianej wojny

Posted by Marucha w dniu 2017-03-27 (poniedziałek)

118 lat temu, 4 lutego 1899 roku, rozpoczęła się brudna wojna USA na Filipinach, ale o rocznicy jej wybuchu niechętnie się w Stanach Zjednoczonych wspomina i poszła tam w prawie całkowite zapomnienie.

Po jednej z bitew pomiędzy siłami USA i powstańcami z plemienia Moro

Oto jak do niej doszło

Dwudziestego czwartego lutego 1895 roku na Kubie, hiszpańskiej kolonii, wybuchło powstanie mające na celu wywalczenie niepodległości. W innej hiszpańskiej kolonii – na Filipinach, podobna rewolta wybuchła rok później.

Od samego początku były wspomagane bronią, pieniędzmi i ochotnikami przez USA, nie całkiem bezinteresownie, gdyż w Ameryce dość popularne były plany aneksji Kuby, która, wedle „Doktryny Monroe’a”, powinna, wraz ze wszystkimi innymi krajami Półkuli Zachodniej, należeć do wyłącznej strefy wpływów USA.

Bezpośrednim pretekstem do otwartej interwencji w tych konfliktach stało się zatonięcie na redzie portu w Hawanie, w wyniku eksplozji, amerykańskiego pancernika „Maine”. Wybuch był prawdopodobnie eksplozją pyłu węglowego w magazynach paliwa, ale przez tzw. „żółtą prasę” koncernu Hearsta przedstawiony został jako hiszpański sabotaż i użyty do rozdmuchania antyhiszpańskiej histerii wojennej, która doprowadziła do uchwalenia przez Kongres blokady morskiej Kuby i pozwolenia na użycie siły, a wreszcie do wojny.

Działania wojenne trwały krótko, tylko 10 tygodni, toczyły się głównie na morzu, zakończyły całkowitym zniszczeniem hiszpańskiej floty wojennej i doprowadziły do ostatecznego upadku hiszpańskiego imperium kolonialnego. Hiszpanie poddali się równocześnie w Manili, stolicy Filipin, i w Santiago de Cuba.

Traktat Pokojowy

W kończącym działania wojenne Paryskim Traktacie Pokojowym Stany Zjednoczone uzyskały tymczasową rzekomo kontrolę nad Kubą, która, choć nominalnie niezależna, stała się w praktyce amerykańską kolonią aż do rewolucji kubańskiej w 1959 roku, a także kupiły od Hiszpanii wyspy Puerto Rico i Guam.

Hiszpania oddała Stanom Zjednoczonym również Filipiny, w zamian za 20 mln USD (ok. ½ miliarda w dzisiejszych pieniądzach), będące zapłatą za tamtejszą hiszpańską infrastrukturę.

Ówczesny prezydent USA, William McKinley, bombastycznie obwieścił światu, że „Filipiny przypadły nam nie jako obiekt eksploatacji, ale jako obszar, który będziemy rozwijać, cywilizować, edukować i przygotowywać do niepodległości”.

Podobnie jak wszystkie inne tego rodzaju wcześniejsze i późniejsze deklaracje zachodnich mocarstw kolonialnych był to pusty slogan propagandowy. Ameryka, głośny krytyk cudzego kolonializmu, rzekoma ostoja demokracji i wolności, dołączyła do grona kolonizatorów, a wojna kolonialna z filipińskim ruchem narodowowyzwoleńczym była bezpośrednim następstwem „zakupu” Filipin.

Brudna Wojna

Podczas wojny z Hiszpanią Amerykanie popierali walczących z Hiszpanami o niepodległość filipińskich powstańców, przemycili do kraju z wygnania w Hong Kongu ich przywódcę, Emilio Aquinaldo, a amerykańskie wojska współdziałały w terenie z oddziałami filipińskimi. Sielanka jednak szybko się skończyła.

Tuż przed poddaniem się Hiszpanów Aquinaldo proklamował niepodległą republikę Filipin. Stany Zjednoczone nie miały jednak zamiaru wypuścić z rąk bogatej kolonii, za którą wszak tyle zapłaciły i deklaracji niepodległości nie uznały. Była to bezczelna zdrada oficjalnie głoszonych celów wojny z Hiszpanią i obietnic danych Aquinaldo i powstańcom. Po wkroczeniu do Manili Amerykanie zabronili oddziałom filipińskim wstępu do stolicy, a oficjalny protest przeciw amerykańskiej okupacji nazwali aktem wojny.

Ta maszyna, według oficjalnych zapisów, zabiła 31 Filipińczyków.

W lutym 1899 roku wojska amerykańskie zaczęły strzelać do niedawnych filipińskich sojuszników, pogardliwie nazywanych przez Jankesów „gu-gu”, a gdy ci odważyli się strzelać w odpowiedzi, Amerykanie zaatakowali ich na całym froncie.

4 lutego 1899 zaczęła się otwarta wojna amerykańskich okupantów z ruchem narodowo-wyzwoleńczym, która okazała się o wiele bardziej krwawa niż ta z Hiszpanią. Rząd Stanów Zjednoczonych głosił oficjalnie, że Filipiny stoją w obliczu anarchii i tylko obecność wojsk USA może zapewnić im stabilność i pokój. [NIC się od tamtej pory nie zmieniło, chyba że na gorsze – admin]

Walki miały charakter głównie partyzancki i cechowały się wyjątkowym okrucieństwem ze strony Amerykanów. Wzorując się na praktykach Anglików podczas wojny burskiej w Płd. Afryce tworzyli tzw. „bezpieczne strefy”- spustoszone tereny, których całą ludność cywilną spędzali do obozów koncentracyjnych. Śmiertelność więźniów dochodziła tam często do 20%.

Na całym zresztą obszarze Filipin palili wsie, torturowali, stosując między innymi metodę podtapiania (waterboarding), i mordowali mieszkańców. Nagminne były tortury i egzekucje jeńców wojennych. Generalicja amerykańska całkowicie zablokowała przepływ informacji o tym co się tam działo, nie wpuszczając na teren działań wojennych przedstawicieli Czerwonego Krzyża i dziennikarzy, próbujących weryfikować pogłoski o zbrodniach, okrucieństwach i masowym mordowaniu cywili.

Żołnierze, którzy opisywali masakry w prywatnych listach do domu, byli po ujawnieniu ich treści karani przez przełożonych, prześladowani, zmuszani do publicznego odwoływania swych relacji, a w niektórych przypadkach stawiani przed sądem wojennym. Równocześnie armia USA prowadziła, z pomocą spolegliwych mediów, głośną kampanię kłamstw i dezinformacji, oskarżając powstańców o znęcanie się nad amerykańskimi jeńcami wojennymi.

Wojna trwała 3 lata, do 1902 roku i spowodowała śmierć od 250 tysięcy do miliona filipińskich cywili. Amerykańskich zbrodniarzy wojennych nigdy nie nazwano i nie ukarano. Filipiny stały się amerykańską kolonią i niepodległość uzyskały dopiero w 1946 roku, po klęsce Japonii, nawet potem jednak były przez długie lata całkowicie uzależnionym od Waszyngtonu amerykańskim satelitą, rządzonym przez marionetkowego dyktatora.

„Żniwa na Filipinach”

Rebelia Moro

Stłamszenie ruchu narodowo-wyzwoleńczego nie od razu zapewniło jednak Amerykanom pełną kontrolę nad archipelagiem. Walki z mieszkającymi na Mindanao, Jolo i na wyspach archipelagu Sulu muzułmańskimi plemionami Moro, uważającymi Amerykanów za kolonialnych następców Hiszpanów i za zagrożenie dla tradycji i religii, trwały do 1911 roku.

Amerykanie dokonali w ich trakcie jeszcze kilku – tym razem nagłośnionych, m.in. przez Mark Twain’a, masakr kobiet i dzieci. O walkach krążą mity miejskie, głoszące, iż kapitan (późniejszy generał i gubernator prowincji Moro 1909 – 1913) John J. Pershing kazał używać krwi i tłuszczu świń do smarowania kul, czy też do spryskiwania jeńców, by w ten sposób podkopać morale i poniżyć muzułmańskich powstańców.

Jest to kompletna bzdura, gdyż Pershing, choć bezwzględny i fanatyczny służbista, traktował Moro z dużym respektem, znał ich obyczaje, zawsze unikał akcji mogących podsycić fanatyzm religijny i to on właśnie doprowadził do zawarcia porozumienia i pokoju z rebeliantami, którzy na pewno nie chcieliby pertraktować z kimś odpowiedzialnym za bluźnierstwa przeciw ich religii.

Wedle relacji świadków, incydenty tego typu mogły jednak mieć miejsce z inicjatywy szeregowych żołnierzy i niskich rangą podoficerów, wbrew obowiązującym rozkazom. Mit o Pershingu stał się bardzo popularny po ataku 9/11, jest entuzjastycznie cytowany i powtarzany przez islamofobiczne media społeczne oraz, ostatnio, przez Donalda Trumpa.

Niepamięć

Pierwsza amerykańska kolonialna wojna w tropikalnej dżungli poszła w USA i na Zachodzie w prawie całkowite zapomnienie i, poza historykami, mało kto o niej coś wie. Za to Filipińczycy a zwłaszcza Moro, pamiętają o niej doskonale.

W 2010 roku amerykański reżyser John Sayles nakręcił film o wojnie filipińskiej pt. „Amigo”, ukazujący ją z punktu widzenia Filipińczyków. Zdobył on liczne pochwały na międzynarodowych festiwalach, w USA przeszedł bez echa.

Mity, od zawsze mity!

Zapewnienia o „wyjątkowej i niezastąpionej” roli USA w szerzeniu wolności, swobód, cywilizacji i demokracji były od początku prawie zawsze w 100% propagandowym mitem usprawiedliwiającym i wybielającym imperialistyczną ekspansję. Humanitarni obrońcy wolności i demokracji okazali się w okresie przed I-szą wojną światową najbardziej po Niemcach i Belgach bezwzględnymi i krwawymi kolonizatorami.

Późniejsze ich interwencje, w Ameryce Łacińskiej, Wietnamie, Afganistanie, Iraku, i w dziesiątkach pomniejszych awantur kolonialnych nie są więc dla USA żadną nowością, ale pod wieloma względami powtórką Filipin – celów, strategii, metod, propagandy.

Gościnnie: Herstoryk
https://pracownia4.wordpress.com/

Komentarzy 18 to “Rocznica zapomnianej wojny”

  1. snag said

    February 4–5, 1899 ,…

    Nu to jak senor admin, obchodzimy zaokrąglone nieparzyste rocznice, nieparzyste rocznice czy co miesiąc? pick one – Towarzystwo zajęte dołowaniem Stanów a tymczasem rocznice polskich tragedii mijają zapomniane ,…

    ——
    Jasne, czepiajmy się, że rocznica jakaś taka nieokrągła.
    Admin

  2. Bronisław said

    Widać, że osobnik Snag pozostaje nadal „niezłomnym orędownikiem” najbardziej odrażającego barbarzyństwa!!!

  3. hulsz said

    Prosimy o przyklady ktore rocznice polskich tragedii sa zapomniane?Prosze podac kilka przykladow.

  4. hulsz said

    ad.1 Prosimy o przyklady ktore rocznice polskich tragedii sa zapomniane?Prosze podac kilka przykladow.

  5. mamag said

    Mając w pamięci tę wojnę,wcale nie dziwię się,że Duterte powiedział do Obamy „wypierda.ajcie
    stąd (USA)”

  6. piotr said

    Na całym zresztą obszarze Filipin palili wsie, torturowali, stosując między innymi metodę podtapiania (waterboarding), i mordowali mieszkańców. Nagminne były tortury i egzekucje jeńców wojennych. Generalicja amerykańska całkowicie zablokowała przepływ informacji o tym co się tam działo, nie wpuszczając na teren działań wojennych przedstawicieli Czerwonego Krzyża i dziennikarzy, próbujących weryfikować pogłoski o zbrodniach, okrucieństwach i masowym mordowaniu cywili.

    Przeciez te psy (przepraszam nasze ukochane czworonogi za porownanie do tego bydla) robia to do dzis .

  7. revers said

    Filipiny powinno byc przestroga dla Polski i Polakow, jak jankesi intrumentalnie traktuja swoje kraje wplywow, raz wspiera sie sololidaruchow, powstancow, fronty wyzwolenia narodowoego , ale gdy przychodzi pora do eksploatacji z zasobow naturalnych i sil zywych, to nastepuje cudowna zmiana i niszczenie fizyczne, biologiczne tych sil narodowowyzwolenczych tubylcow.

    Jakosc kryteria wizowe zaostrzaja sie dla Polakow dla wzoru demokracji na swiecie, a polskie malowartosciowe mieso armatnie ma isc slabo uzbrojone na I linie frontu na wschodzie.

  8. anonim said

    ad.7 Revers
    Brutalnie wystarczy porównać naszych Żołnierzy Wyklętych/Niezłomnych vel partyzantki antykomunistycznej na terenach Polski po DWS z aktualnym FSA/ISIS w Syrii. W obu przypadkach nikt nie zakładał w planach zwycięstwa tylko wykrwawienie za ich pomocą prawdziwych wrogów.

    Wystarczy też przypomnieć sobie los Czeczenów, Gruzinów, Irackich powstańców za Saddama…wszyscy walczyli z wrogami USA i wszyscy zostali przez te USA „zdradzeni”(bo zdradza się przyjaciół a nie narzędzia)
    My wcale jakoś mądrzejsi od „piaskowych murzynów” nie jesteśmy i tak jak oni historii nie czytamy. Gdy Rosja odparuje Redzikowo (co i tak będzie „najniższym wymiarem kary) winna będzie tylko ona a nie USA które przywlekły broń A do Polski. Tak jak i Japonia była winna zrzucenia na nią dwóch bomb atomowych bo jak oni śmieli myśleć nad obroną Wysp Macierzystych.

  9. peacelover said

    …o ile ktos ma muskuly …niech sie bije !!!!
    ale mysle, ze tym razem ten konieczny lomot ktos wykona za nas !!!!
    ktos, kto ma mocne muskuly i jest sponsorowany !!!!!

    A wiec cierpliwosci…i…cicho–sza, bo
    Polska jest za slaba, by brac udzial w atomowych awanturach !!!!

    Kroluj nam Chryste !!!!!!!!

  10. Plausi said

    w tymże czasie

    rozpoczęła się równie brudna wojna burska W.Brytanii przeciwko osiedleńcom holenderskim w Południowej Afryce. Jest to o tyle warte wspomnienia, że Brytyjczycy, w tym późniejszy premier Churchil, walczyli wszelkimi sposobami, m.in. przećwiczono tzw. „concentration camps”, znane z późniejszej historii pod nazwą KZ albo „obóz koncentracyjny”.

    Te „concentration camps” zrobiły zresztą niebywałą karierę w XX wieku, okazały się bowiem niebywale przydatne w różnych fazach demokratyzacji podbitych krajów i krain. Wyobrażenie, że są one kolejnym wynalazkiem XX wieku obok komputera i „praw człowieka” jest wszakże błędne, z literatury są znane wcześniejsze tego przypadki, hiszpański generał Weyler zorganozował tzw. „campos de concentración ” już w wieku XIX., kiedy to Hiszpania walczyła z powstańcami wspieranymi przez, tak jak na Filipinach, przez USA. Wojna na Filipinach była kolejnym etapem wypierania Hiszpanii z jej kolonii przez USA. Ten proces został zakończony po II Wojnie, kiedy USA ostatecznie wyparły wszystkich konkurentów do tytułu globalnego imperium.

    Naturalnie podstawą tego imperium, podobnie jak w przypadku imperium brytyjskiego, nie jest naturalnie nic innego jak ta właśnie demokracja, którą w XIX. wieku wykoncypowano jako sztandarowe wyzwanie nowego imperium, bowiem poprzednie, hiszpańskie, w żaden sposób nie było w stanie się pod tym hasłem podpisać.

  11. Bernard Korzeniewicz said

    Wybuch pancernika Maine jest dobrze opisany. Herst i jego dziennikarze wiedzieli o eksplozji tygodnie PRZED terminem.
    Takie tam 9-11 ówczesne…

  12. maniek said

    …Filipiny…cos sie zmieniło?

    https://www.youtube.com/results?search_query=filipiny+manila+police+

    inne…

    https://miziaforum.wordpress.com/2017/03/24/wielka-brytania-najwieksza-akcja-relokacji-bialej-ludnosci-z-europy-po-1947-r-w-tym-roku-nawet-1-500-000/#comment-306128
    Plan rządu U.K nawet 1 MILION POLAKÓW PRZYJMIE AUSTRALIA !

    …i z Australii – troche -… i nie tylko o Australii..

  13. Pinxit said

    Bardzo dobry artykul.
    Teraz o Filipinach bedzie czesciej, bo zapowiada sie na zmiany.
    Duterte zaprzyjaznil sie z Rosja i Chinami i dal Amerykanom dwa lata czasu, zeby sie wyniesli z Subic Bay.
    Zachod jest przerazony, ze Duterte wlaczy z narkomania i handlem narkotykami.
    Naturalnie Zachod oskarza Duterte o mordowanie ludzi i przypisuje mu odpowiedzialnosc za zabojstwa, ktore sa wynikiem wewnetrznych walk mafii narkotykowych miedzy grupami . Jest tez sporo prowokacji.
    Probowal sie dogadac Duterte z Abu Sajaf (islamskie bojowki przyslane badz sponsorowane z Arabii Saudyjskiej). Niestety, negocjacje sie nie udaly.
    USA ma wiele biznesow na Filipinach. Ma tez i Donald Trump.

    Duterte sie odgraza, ze beda wykonywane egzekucje na przestepcach skazanych za handel narkotykami- nawet do 6 egzekucji dzieniie – jak tylko przeprowadza w Kongresie (parlamencie w Manili) ustawe o karze smierci.
    Ciekawe, ze kara smierci za przemycanie i handel narkotykami jest w roznych krajach: Wietnamie, Malezji, Indonezjii itp.
    A tylko na Filipinach walka z narkotykami wywoluje oburzenie Zachodu, ktory do tej pory zarabial krocie na narkotykach.

    Filipiny powinny byc przestroga dla Polski. I nie tylko Filipiny.
    Mamy dosc przykladow amerykanskiej przyjazni. Ron Paul powiedzial kiedys, ze Amerykanom bardzo latwo jest ‚wpasc z wizyta” do roznych zaprzyjaznionych panstw – ale wizyta przedluza sie w nieskonczonosc co widac na przykladzie, Niemiec, Kosowa, Japonii, Filipin, i calego Bliskiego Wschodu.

    Philippines: Duterte threatens to execute at least 6 criminals daily once death penalty is restored:

    http://www.ibtimes.co.uk/duterte-threatens-6-executions-every-day-once-death-penalty-restored-1597190?utm_source=adsup&utm_medium=974&utm_campaign=adsup

    A obecny rzad w Manili, ktora Amerykanie bardzo dokladnie zbombardowali w czasie II-ej wojny, walczy z neokolonializmem i amerykanskimi pedofilami na wyspach Filipin:

    Genocide and the Philippines-American War. President Rodrigo Duterte and Neocolonialism | Global Research – Centre for Research on Globalization

    http://www.globalresearch.ca/genocide-and-the-philippines-american-war-president-rodrigo-duterte-and-neocolonialism/5578125

  14. Pinxit said

    12
    Maniek
    Filipiny to nie tylko ruch uliczny w duzych skupiskach miejskich. Zdjecia pokazane z akcji policji w pana wpisie z Manili- sa z jednej i tej samej demonstracji i to tylko w tym dniu, gdy Duterte byl w Chinach. Te wszystkie zdjecia sa z jednej awantury .
    Policja na Filipinach jest bardzo przyjazna i bardzo pomocna. A w ogole, to jej nigdy prawie nie widac. Ale jest, tylko ze nie nachalna – nie tak jak w wielu innych krajach.
    No wiec Filipiny to nie tylko zatloczone ulice miast, w ktorych nie ma kamer, mandatow i czesto swiatel ale i nie ma wypadkow.
    Te zaczarowane wyspy, to najpiekniejsze zakatki swiata, i cudowne laguny.
    Znam dobrze polnocny Palawan. Z Puerto Princesa jedzie sie autobusem okolo 6 godzin do El Nido nad Morzem Poludniowo Chinskim. Raj na ziemi: niezapomniane calodzienne wycieczki katamaranem po lagunach.

    El Nido Palawan HD – YouTube

    Filipiny w pigułce – 15 dni w raju (Boracay,Palawan,Carabao,Cebu)/Philippines 2016 – YouTube

  15. PISKORZ said

    re 5. Powiedział coś też pod adresem matki Obamy..Zajmowała się czymś / w latach „60/ z czego b. korzystało CIA..Jest to- gdzieś w sieci, trzeba poszukać..

  16. Kolonizacja hiszpańska przyniosła Filipinom światło Krystusa oraz cywilizację łacińską, rozwój oświaty, kultury i nauki. Kolonizacja amerykańska czyli masońska, przyniosła Filipinom niewolnictwo, śmierć i pożogę.

  17. maniek said

    ad 14 – Pinxit – wierze!!…

    nigdy tam nie byłem – ale mam tez znajomego – którt kupił tam działke i ma zamiar robic inwestycje …jakowes…
    oprócz pieknych widoków – jest tzw życie…
    znam Filipiny z internetu – ciemna strona mocy…gdybu była opcja to wrzuciłbym kilka zdjęc z mojego dysku zaznaczam – nie zrobionych fotoszopem – które gdzies tam wygrzebałem…
    boje sie tylko – czy nadal mógłbym tu czasem zachodzić…
    dlatego w moim poprzednim komencie powiedziałe,że nic sie nie zmieniło…
    czasami filmy są dobrą lekturą…

    http://www.cda.pl/video/2165983a

    gdzies w tamtej okolicy…

    http://www.rojakpot.com/organ-farm-malaysian-thai-border/

    …ale to pewnie teorie spiskowe…

    pozdrawiam!…

  18. Pinxit said

    17
    Maniek
    Pisze przeciez wyraznie, ze to falszerstwo::

    The Organ Farm On Malaysian-Thai Border Debunked

    Te zdjecia jak i wyjasnienie obieglo w tamtym roku caly swiat jako przyklad fake news.
    Dla ludzi, ktorzy nie znaja Azji latwo uwierzyc w kazda bzdure.
    Tekst wyraznie sugeruje Malezje co jest horendalna bzdura.
    W Malezji nerki mozna przeszczepiac tylko rodzinnie; zadnych obcych nerek Malezja nie przyjmie bo jest to bardzo karalne.
    W Malezji jest kara smierci. W Tajlandii tez.
    W Malezji tylko najblizszy krewny moze oddac nerki i nie wolno mu za to brac pieniedzy. Dlatego farmy nie maja sensu.
    Cala ta perfidna heca jest na granicy horroru.

    Zreszta tekst do tych zdjec wyraznie ostrzega, ze to falszywe zdjecia .
    Ale inny tekst ponizej, podaje, ze to syryjskie dzieci zagazowane przez Asada. Jeszcze lepiej.
    Jesli tak wygladaja zagazowane (uduszone gazem) dzieci to ja jestem chinski mandarin.
    Tylko idiota moze uwierzyc w te bardzo ladnie ulozone dzieci bez oznak spazmow uduszeniowych. I juz nie 700 – a sto.

    No i jesliby to zrobil Asad – wszystkie media na swiecie bylyby zaalarmowane!!!

    Jest tez wyjasnienie policji, ze te zdjecia sa bzdura. Ohydna bzdura.

    Dzieci to gina w Polsce. Co rok kilka tysiecy:

    Polskie dzieci sprzedawane są na organy i do pedofilów, rząd nic nie robi – YouTube

Sorry, the comment form is closed at this time.