Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

SD: Izolacjonizm USA cofnie Europę do epoki wojen regionalnych

Posted by Marucha w dniu 2017-03-28 (wtorek)

[Szwedzki specjalista od polityki i od świata… figura równie śmieszna, co Pigmej w koszykówce – admin]

Jeśli Donald Trump dalej będzie dążył do izolacji USA, to Europa może cofnąć się do epoki wojen regionalnych z XVIII i XIX wieku, pisze profesor historii Dick Harrison w artykule dla „Svenska Dagbladet”.

Jego zdaniem gorsza może być tylko zmowa mocarstw, która doprowadzi do rozpadu Europy na strefy wpływów na wzór paktu Ribbentrop-Mołotow.

Po tym, jak miejsce supermocarstw zajmą regionalni gracze, kula ziemska zamieni się w nową wersję niespokojnej Europy XVIII wieku, uważa profesor historii Dick Harrison. W takim wypadku – jak podkreśla – na świecie będzie mniej pokoju niż w czasach konfrontacji między ZSRR a USA.

Profesor wspomina, że gdy podróżował kiedyś po Europie w latach 80. ubiegłego wieku, zobaczył napis na ścianie: „Ameryka przeprasza, że spóźniła się na pierwszą i drugą wojny światowe, ale do kolejnej obiecujemy się (USA-red.) poprawić”. Z jednej strony – pisze Harrison – to był żart, ale z drugiej – wyraźnie wskazywało to na zwiększanie potencjału militarnego przez administrację Reagana i na zimną wojnę, która każdego miesiąca stawała się „coraz bardziej gorąca”.

Tym nie mniej Europa wiedziała, że jest bezpieczna, bo i Reagan, i Carter, i Bush byli gotowi jej pomóc. Oczywiście – jak twierdzi autor – „czerwoni carowie na Kremlu mogli wymyśleć dowolne świństwo przeciwko swoim wasalom na Węgrzech, w Czechosłowacji i Afganistanie, ale dopóki Amerykanie byli gotowi do walki, nigdy nie ośmieliliby się wtargnąć do Europy Zachodniej”.

Zdaniem Harrisona podczas zimnej wojny życie po zachodniej stronie żelaznej kurtyny było niezwykle bezpieczne. Wówczas i Związek Radziecki, i Stany Zjednoczone zazdrośnie strzegły swojego terytorium, ale traktowały się wzajemnie z szacunkiem i nie wślizgiwały się potajemnie na zaplecze zwane Europą.

Pomimo tego, że w tamtych czasach wielu artystów często przedstawiało świat po wojnie jądrowej, nigdy wcześniej ludzie nie spali tak spokojnie, twierdzi historyk. Choć w krajach trzeciego świata sytuacja mogła się zaogniać, np. na Bliskim Wschodzie czy w Wietnamie, ale nie dotyczyło to bezpośrednio Europy.

Dawniej, jak zaznacza Harrison, było inaczej. Do podziału świata na dwa globalne bloki militarne w Europie ciągle toczyły się wojny. W XVIII i na początku XIX wieku nawet takie państwa, jak Szwecja i Dania przystępowały do działań zbrojnych na polecenie Brytyjczyków, Francuzów i Rosjan.

Na kolejnym etapie, gdy powstał globalny system sojuszy, pokój zaczął się utrzymywać dłużej. Po I wojnie światowej sytuacja pod względem bezpieczeństwa znacznie się poprawiła, szczególnie w takich przypadkach, jak Szwecja, która położona jest na peryferiach konfrontacji.

[Wlaśnie. Na peryferiach. Brutalny świat znają tylko z opowiadań – admin]

— Ale co się stanie, gdy bloki rozpadną się, gdy rozwój techniczny i gospodarczy nadwątli z trudem tworzone struktury i okażemy się w świecie, w którym dominują regionalni gracze (…). Innymi słowy, kiedy kontynent zamieni się w zaktualizowaną wersję XVIII-wiecznej Europy? – zastanawia się profesor.

Jeśli USA dalej będą kroczyć drogą wytyczoną przez Donalda Trumpa, to prędzej czy później Szwecja wróci do izolacjonistycznej tradycji obecnej w polityce do II wojny światowej.

Świat nigdy nie stał się bezpieczniejszy z tego powodu, że politycy po drugiej stronie Atlantyku stawiali Amerykę „na pierwszym miejscu”. Przeciwnie – w tej sytuacji regionalnym przywódcom będzie łatwiej prowokować konflikty i napadać na sąsiednie terytoria.

Zdaniem autora innym ważnym aspektem tego scenariusza, jest to, że gdy „duzi chłopcy chuligani za rogiem zaczynają się przyjaźnić, dla małych państw jest to znacznie bardziej niebezpieczne, niż gdy są zdradzieckimi wrogami”. Dopóki polityka Hitlera i Stalina w odniesieniu do siebie wzajemnie była budowana na ideologicznej konfrontacji, Finowie, Estończycy, Litwini, Łotysze i Polacy mogli spać spokojnie. Do paktu Ribbentrop-Mołotow w 1939 roku.

Szwecja też przeżyła coś podobnego, przypomina Harrison. Pomimo błędów szwedzkich monarchów, ich poddanym udawało się unikać poważnych konsekwencji, aż w 1808 roku Napoleon Bonaparte i Aleksander I nie podzielili w Tylży świata na sfery wpływów, co doprowadziło do utraty przez Szwecję Finlandii.

Dominacja Stanów Zjednoczonych jako światowego hegemona rozpoczęła się od upadku muru berlińskiego i osiągnęła swoje apogeum za rządów George’a W. Busha. W konsekwencji był krytykowany przez wielu za źle przemyślane interwencje, ale wówczas „USA nigdy nie były tak bardzo antyizolacjonistyczne i nie rozpościerały swoje militarne macki tak aktywnie”, pisze profesor. Jednak teraz to już historia i nie ma pewności co do tego, że czas wojen, przynajmniej dla Szwecji, dawno minął.

— Nigdy nie obawiałem się wojny nuklearnej lub napaści wroga w latach 80. XX wieku właśnie dlatego, iż wiedziałem, że Wielki Brat w Waszyngtonie pojawi się, jeśli coś pójdzie nie tak. A z izolacjonistycznymi USA nie mamy żadnych podstaw do tego, by czuć się tak samo pewnie.

https://pl.sputniknews.com

 

komentarze 4 to “SD: Izolacjonizm USA cofnie Europę do epoki wojen regionalnych”

  1. NyndrO said

    Pieprzyć tego łajdaka, ale z Pigmejem naprawdę dobre…

  2. EyWey said

    A co żyd będzie pisał jak nie własną Hosannę z piekła rodem, zakładając ze Europejczycy nawet dziś, nie wiedza kto jest kto i dlaczego jest tak a nie inaczej. Według parcha ludzie to kaleki a Europejczycy bez jego pomocy poginęliby, stad zagania ich, jak nie jednych to drugich, do pomocy nie przebierając w kolorach i srodkach oraz tłumacząc tłumokom, ze jak położą głowę pod gilotynę, to przecież dla własnego dobra i lepszego jutra.

    http://pl.memgenerator.pl/mem-image/co-mowi-pod-gilotyna-kat-do-ofiary-glowa-do-gory-pl-000000/d

    Inaczej być nie może.

  3. RomanK said

    Ten glupi butz mysli ..ze to MY…… jestesmy glupie butze:-)))))))

  4. Zerohero said

    Jeśli nie można przedstawić pozytywów danej idei, to trzeba ludzi postraszyć.

    np. nie chcą żyć w państwie policyjnym – postraszy się ich terroryzmem.
    Unia Europejska przestaje być fajna – straszy się Rosją.
    USA biorą Europę za pysk – powie się: jeśli nie USA, to wojny z XVII wieku.
    Ludzie nie chcą żyć w energetycznej nędzy – jak nie nędza, to będą susze, powodzie i śmierć związana z CO2
    itd.

    Strachy są absurdalne, niczym nieuzasadnione, bez żadnych podstaw analitycznych, a czasem nawet jawnie kłamliwe. Ot, wymyślił sobie kutasiński, że bez rządu światowego będą wojny. Co jednak stoi w sprzeczności z faktem, że rząd światowy (USA+UE) co kilka lat rozpętuje nową wojnę, sprowadza muzułmanów do Europy (planuje wojnę domową w Europie), oraz przyjmuje konfrontacyjny kurs wobec Rosji.
    Pokój jak cholera.

Sorry, the comment form is closed at this time.