Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Stefan Banach – piękny umysł po polsku

Posted by Marucha w dniu 2017-04-02 (niedziela)

Stefan Banach w 1919 r. w wieku 27 lat (fot. http://kielich.amu.edu.pl/Stefan_Banach/ / )

Nienawidził biurokracji i nie był zainteresowany formalnym wykształceniem, dlatego nigdy nie ukończył studiów. Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu kolejnych stopni naukowych – na obronę doktoratu zwabiono go podstępem.

Niekonwencjonalne zachowania szybko przejęli naukowcy z cieszącej się światową sławą lwowskiej szkoły matematycznej, która powstała wokół Stefana Banacha.

Zapisywali rozwiązania problemów matematycznych na stoliku w kawiarni i na serwetkach, nagradzając się za kolejne osiągnięcia alkoholem. Jeden z najwybitniejszych polskich naukowców przetrwał II wojnę światową pracując w laboratorium – karmił wszy na własnym ciele – pisze dr Konrad Morawski w artykule dla WP.

Znakomity polski uczony Stefan Banach był cenionym na świecie matematykiem, który do tej dziedziny nauki w pierwszej połowie XX wieku wprowadził grupę prac o fundamentalnym znaczeniu. Matematyka była największą pasją i sposobem na życie Banacha – ona ubarwiła też jego biografię, będącą dziś materiałem na opowieść w iście hollywoodzkim stylu.

Wykuwanie się talentu

Dzieciństwo przyszłego wielkiego autorytetu naukowego przebiegło w ciepłej atmosferze, choć Stefan Banach wychowywał się bez obecności biologicznych rodziców. Ten niezwykły talent matematyczny przyszedł na świat 30 marca 1892 roku w Szpitalu Powszechnym Krajowym im. św. Łazarza w Krakowie jako nieślubne dziecko ze związku Katarzyny Banach i Stefana Greczka. Oboje nie podjęli się obowiązku wychowania swego dziecka – Katarzyna Banach z biedy, w której żyła, zaś Stefan Greczek chciał założyć rodzinę pozbawioną nieślubnego dziecka, co zresztą skutecznie mu się udało.

W każdym razie oboje na swój sposób zadbali o los Stefana Banacha. Matka zapewniła mu przyzwoity pobyt pod opieką swojej przełożonej z pralni Franciszki Płowej, zaś ojciec doglądał rozwoju nieślubnego syna, aby po kilku latach ujawnić przed nim swoją tożsamość, a dwa lata przed jego śmiercią w liście napisanym w 1943 roku ujawnił też tożsamość matki.

Pozbawiony prawdziwej opieki rodzicielskiej Stefan Banach mógł nabawić się nieuleczalnych kompleksów na całe życie, ale skutecznym remedium na wszelkie niedostatki wychowania była w jego przypadku matematyka. Pasja i talent Stefana Banacha w tej dziedzinie ujawniły się jeszcze w pierwszej dekadzie XX wieku, gdy po ukończeniu Szkoły Ludowej w 1902 roku rozpoczął edukację w IV Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Krakowie (był to pierwszy samodzielny rok funkcjonowania tej placówki po odłączeniu się od ówczesnego Gimnazjum św. Anny).

W szkole gimnazjalnej stawiano zdecydowanie bardziej na humanistykę i lingwistykę, niż na przedmioty ścisłe, z których to Stefan Banach regularnie zbierał najwyższe stopnie, choć na ogół radził też sobie z pozostałymi zajęciami. Maturę zdał bez większego trudu w 1910 roku. Właśnie od tego czasu rozpoczyna się najbardziej niezwykły etap w życiorysie początkującego matematyka, ale paradoksalnie pierwsze lata po zdaniu egzaminu dojrzałości nie rokowały obiecująco.

Otóż Stefan Banach nie przywiązywał dużej wagi do instytucjonalnej roli placówek oświatowych, brzydził się biurokracją i stawiał przede wszystkim na samodzielną naukę. Dziś taką postawę definiuje się raczej pogardliwie. Zresztą sam Banach jeszcze w 1910 roku próbował podjąć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale szybko z nich zrezygnował i przeniósł się z Krakowa do Lwowa, gdzie próbował studiować na tamtejszej Politechnice. Rezultat tych studiów było zaledwie zaliczenie tzw. egzaminu częściowego – w ten sposób Banach nigdy nie uzyskał dyplomu ukończenia studiów odpowiadających dzisiejszemu magisterium.

Przez kilka lat żył też w skromnych warunkach. Dorabiał we Lwowie udzielając korepetycji z matematyki, a w swoim czasie był także nadzorcą przy budowie dróg i zajmował się pracą w księgarni. Ponadto pewne kwoty na utrzymanie przesyłała mu Franciszka Płowa, ale ostatecznie ten etap jego życia we Lwowie zakończył się gwałtownie w 1914 roku, gdy w wyniku wybuchu wielkiej wojny powrócił do rodzinnego Krakowa.

Dynamiczny rozwój kariery

Stefan Banach nie został zmobilizowany do armii ze względu na wadę wzorku i leworęczność. Dlatego też po nieudanym epizodzie na Politechnice Lwowskiej mógł skupić się wyłącznie na samodzielnym studiowaniu matematyki. Jego talent dorównywał pasji związanej z rozwiązywaniem najtrudniejszych zagadnień – część badaczy jego biografii sądzi, że Banach jeszcze w Lwowie stał się dojrzałym naukowcem. Zawsze uczył się sam, a po powrocie do Krakowa dodatkowo prowadził ożywione dyskusje ze znajomymi, m.in. z Ottonem Nikodymem i Witoldem Wilkoszem, którzy wkrótce tak jak Banach zostali uznanymi matematykami.

O owym uznaniu częściowo zdecydował przypadek. Oto bowiem w 1916 roku spacerujący po krakowskich Plantach ówczesny doktor nauk matematycznych Hugon Steinhaus usłyszał rozmowę młodych matematyków: „Idąc letnim wieczorem 1916 roku wzdłuż Plant, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy całka Lebesgue’a były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce. Powiedzieli mi, że mają jeszcze trzeciego kompana, Wilkosza”.

Następnie Steinhaus podjął ścisłą współpracę z owymi matematykami, a w szczególności z Banachem. Tak oto przypadek, który podobno jest czystą matematyką, często towarzyszył kolejnym latom życia Banacha. Matematyk – pozbawiony przecież sensownego dyplomu, ale wspierany przez Steinhausa – zaczął publikować już w 1919 roku. Zadebiutował na łamach „Biuletynu Akademii Krakowskiej” artykułem napisanym właśnie ze Steinhausem pt. „O zbieżności w przeciętnej szeregu Fouriera”.

Nie mniej przełomowy dla Banacha był rok 1920. Wtedy też opublikował artykuł w pierwszym tomie niezwykle doniosłego projektu „Fundamenta Mathematicae”. Uzyskał też pracę jako asystent na Politechnice Lwowskiej, a na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie obronił rozprawę doktorską pt. „O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych”.

Zresztą z ową obroną wiążę się niewiarygodna historia, którą najlepiej oddają wspomnienia profesora Andrzeja Turowicza:

„Banach […] gdy rozpoczął pracę we Lwowie, był już autorem wielu doniosłych rezultatów i wciąż uzyskiwał kolejne. Jednak na uwagi, że powinien wkrótce przedstawić pracę doktorską, odpowiadał, że ma jeszcze czas i może wymyślić coś lepszego, niż to, co osiągnął do tej pory. W końcu więc zwierzchnicy Banacha zniecierpliwili się. Ktoś spisał najnowsze rezultaty jego pracy, co zostało uznane za znakomitą pracę doktorską. Przepisy jednak wymagały również egzaminu.

Pewnego dnia zaczepiono Banacha na korytarzu Uniwersytetu Jana Kazimierza: ‚Czy mógłby pan wpaść do dziekanatu, są tam jacyś ludzie, którzy mają pewne problemy matematyczne, a pan na pewno potrafi im wszystko wyjaśnić’. Banach udał się zatem do wskazanego pokoju i chętnie odpowiedział na wszystkie pytania, nieświadom tego, że właśnie zdaje egzamin doktorski przed komisją specjalnie w tym celu przybyłą z Warszawy”.

Również w 1920 roku Stefan Banach zmienił swój stan cywilny. Poślubił bowiem Łucję Brus, a dwa lata później na świat przyszedł ich syn Stefan. Warto dodać, że w roku narodzin Stefana Banacha juniora jego robiący zawrotną karierę naukową ojciec zdołał się habilitować (czerwiec 1922), uzyskać nominację profesorką (lipiec 1922), a także objąć II Katedrę Matematyki Wydziału Matematyczno-Fizycznego w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, którą kierował w sumie do 1939 roku, pełniąc przy tym wiele innych zaszczytnych funkcji (warta odnotowania jest szczególnie współpraca z Polską Akademią Umiejętności oraz zbudowanie prestiżu Polskiego Towarzystwa Matematycznego).

W drugiej połowie lat dwudziestych i w latach trzydziestych XX wieku pozycja Stefana Banacha ulegała stałemu wzrostowi. Był niezwykłą personą pośród międzynarodowego towarzystwa matematyków. Został doceniony za życia, co nie udało się wielu ważnym naukowcom.

Lwowska szkoła matematyczna

Stefan Banach to jednak nie tylko zestaw doniosłych faktów na temat błyskotliwej i niewiarygodnej kariery naukowej, ale także czołowa postać legendarnej socjety naukowej – lwowskiej szkoły matematycznej. To właśnie wokół Stefana Banacha i jego „odkrywcy” Hugona Steinhausa w latach 20. i 30. XX wieku skupiła się grupa utalentowanych matematyków zainteresowanych głównie zagadnieniami z zakresu analizy funkcjonalnej. Swe przemyślenia przelewali na papier czasopisma „Studia Mathematica”, które szybko stało się jednym z najważniejszych międzynarodowych wydawnictw naukowych dotyczących analizy funkcjonalnej.

Lwowska szkoła matematyczna to także wymiar wielogodzinnych dysput społecznych i naukowych, które swoje ujście znajdowały najczęściej w położonej na Placu Akademickim Kawiarni Szkockiej. W tym miejscu, wielbionym przez Stefana Banacha ze względu na wielobarwność przychodzących tam postaci i unikatowy klimat, tworzono i rozwiązywano skomplikowane problemy matematyczne.

W pierwszych latach działalności lwowskiej szkoły matematycznej owe problemy zapisywano na serwetkach i kawiarnianym blacie, później tę technikę usprawniono za pomocą zeszytu (nazwanego Księgą Szkocką) podarowanego matematykom od Łucji Banachowej. Oryginalne rozwiązania zadań zamieszczonych w zeszycie były wzajemnie honorowane, np. alkoholem, bekonem lub żywą gęsią. W taki sposób narodziła się wpływowa gałąź polskiej i de facto światowej matematyki.

W każdym razie klimat utworzony wokół matematyków ze Lwowa to nie tylko nauka. W Kawiarni Szkockiej Stefan Banach i inni naukowcy uwielbiali pić kawę i alkohol, oddawać się rozrywkom umysłowym, takim jak szachy, albo słuchać muzyki. Byli mistrzami swoich czasów. Ludźmi niezwykle utalentowanymi, oddanymi matematyce, wokół której rozgrywały się najważniejsze aspekty ich życia. Ludźmi, którzy zyskali międzynarodowe uznanie i którym istotny obszar matematyki tak wiele dziś zawdzięcza.

Niestety wielu uczonych z tego znakomitego pokolenia nie przeżyło II wojny światowej (m.in. Stefan Kaczmarz, Juliusz Paweł Schauder i Herman Auerbach), inni musieli się ukrywać i tymczasowo porzucić swoje zainteresowania matematyczne. Stefan Banach zdołał przetrwać w tym najmroczniejszym okresie w dziejach świata (był m.in. karmicielem wszy w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym prof. Rudolfa Weigla), choć w rezultacie choroby płuc zmarł w ostatnim dniu sierpnia 1945 roku.

Być może kariera Banacha nabrałaby jeszcze większego blasku, gdyby przed wybuchem II wojny światowej przyjął intratną propozycję emigracji naukowej do USA. Polski matematyk odmówił jednak wysłannikowi słynnego twórcy cybernetyki Norberta Wienera, twierdząc, że nie ma takiej sumy pieniędzy, która skłoniłaby go do opuszczenia Polski, przyjaciół i ukochanego Lwowa. Spoczął właśnie we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim w rodzinnym grobowców Riedlów.

Stefan Banach wniósł kapitalny wkład w rozwój polskiej i światowej matematyki. Był znakomitym umysłem, cenionym wykładowcą, autorem oryginalnych rozwiązań naukowych i twórcą podręczników dla szkół średnich. Stał się głównym twórcą analizy funkcjonalnej obowiązującej na całym świecie.

W matematyce utrwaliło się kilka pojęć nawiązujących do jego nazwiska, jak np. „Przestrzeń Banacha” albo „Paradoks Banacha-Tarskiego”. Stefan Banach doczekał się też wielu upamiętnień. Zarówno w środowisku naukowym, jak również w wielu innych prestiżowych instytucjach, takich jak Narodowy Bank Polski, albo w organach samorządowych.

Na temat jego życia napisano już kilka książek i kilkadziesiąt artykułów, ustanowiono też Medal im. Stefana Banacha, a także międzynarodową nagrodę jego imienia. W większości polskich miast Stefan Banach jest dziś obecny na pamiątkowej ulicy, w muzeum, w szkołach czy na pomnikach. Istnieje też w przestrzeni kosmicznej, ponieważ od 2001 roku jego imieniem oznaczono jedną z planetoid.

dr Konrad Sebastian Morawski dla Wirtualnej Polski
http://historia.wp.pl

komentarzy 17 to “Stefan Banach – piękny umysł po polsku”

  1. Tylko dwa słowa: Józef Marcinkiewicz.

  2. Zerohero said

    @1

    To ma być uhonorowanie Marcinkiewicza czy poniżenie Banacha?

  3. revers said

    Other Banach’s excellent pupils working in Lvov were Juliusz Pawel Schauder and Wladyslaw Orlicz. In the thirties, Kazimierz Kuratowski, a Warsaw mathematician, came for some years to Lvov. One of Kuratowski’s pupils was Ulam. Stanislaw Ulam (known later throughout the world as Stan Ulam) was 5 born in 1909 in Lvov, where he studied and initially worked. Already as a first-year-student he obtained original mathematical results which were soon published. Following an invitation by John von Neumann, one of the greatest mathematicians of the first half of the 20th century, he went to the United States in 1935 and settled there. Among other things, Ulam is most famous for his research in nuclear physics, performed at Los Alamos for 25 years (1943-1967). He was one of the discoverers of the theoretical foundations of the construction of the hydrogen bomb. He had broke scientific interests and obtained important results in various areas of mathematics (set theory, topology, measure theory, group theory, functional analysis, ergodic theory, probability, and game theory) as well as in a number of sciences (technology, computer science, physics, astronomy, and biology). He developed original methods of propulsion of vessels moving above the earth’s atmosphere. Ulam died in 1984. His life and work are described in the book ”From Cardinals to Chaos”, published posthumously at Los Alamos, and in his autobiography ”Adventures of a Mathematician”.

    http://www.mathineurope.eu/pl/13-frontpage/popular-articles/79-stefan-banach

    Jak by co o szkole Lwowska Matematyki ocieralierali sie lub wychodzili Stanislaw Ulam, von Neuman to oni dali podstawy matematyczne i fizyczne pod budowe bomby atomowej, wodorowej w Los Alamos.

  4. La Reine Toronto said

    Prof. Banach byl przystojnym mezczyzna o bardzo ujmujacym spojrzeniu. Elegancja, gracja i inteligencja .
    Dziekuje za przypomnienie Jego Sylwetki.
    Poznalam tu w Toronto, jedna nieboszczke juz pania ktora pamietala tego naukowca z Kawiarni Szkockiej we Lwowie. Ona byla jedna z wielu wielbicielek i to ona opowiadala mi o nim wiele lat temu.

  5. Zerohero said

    Gratulacje dla palanta który nie chciał tykać dziecka spoza małżeństwa. Kim zostało twoje „legalne” dziecko palancie?

  6. Marucha said

    Re 2:
    Chodziło o innego Marcinkiewicza, matematyka, który zginął w Katyniu.

  7. Zerohero said

    @6. Marucha
    Tak zrozumiałem. Nie rozumiem jednak czemu pod tekstem o Banachu pada zdanie „tylko dwa słowa….”. Spodziewałbym się czegoś w stylu: „korzystając z okazji, chciałbym przypomnieć innego wybitnego matematyka…”.
    Może niepotrzebie czepiam się sformułowania. Po prostu jakieś ziarnko niepewności ono zasiewa, np. że popularność Banacha jest kosztem Marcinkiewicza. Pewnie nie to miał pan Krzysztof na myśli, ale…

  8. Cyber said

    Mam do oddania 2 tomy rachunku różniczkowego i całkowego St.Banacha
    Pozdrawiam forum

  9. Dlaczego państwo czytacie teksty pod kątem ich przydatności do kłótni?

    Sens wpisu był taki: Banach był wielki. Ale nie zapominajmy, że przed Nim i po Nim było wielu także wielkich.

    (Postać Józefa Marcinkiewicza po raz pierwszy w Polsce spopularyzowali Robert Tomczak i Bożena Armatowicz, redaktorzy pisma „Sybirak. Edycja dla młodzieży” – ale to tak na marginesie.)

  10. Ad. 7

    Ma pan rację. Formę wybrałem niezręcznie. Przepraszam.

  11. Miet said

    O tak wspaniałym polskim matematyku można by w nieskończoność.
    O jego osiągnięciach napisano już bardzo wiele i to przez lata.
    Nawet sama Wikipedia zapodaje bardzo, bardzo wiele.

    W takim miejscu jak Gajówka nie będę, oczywiście pisał o wspaniałych osiągnięciach naukowych Banacha, bo na to są inne miejsca – np. w matematycznych periodykach.

    Tutaj wspomnę tylko o jego wspaniałym, bardzo zaskakującym matematyczny świat, dokonanym razem z Tarskim
    paradoksie odnośnie tzw. Pewnika Wyboru. To jest coś wspaniałego, co żadnym filozofom się nawet nie przyśniło.

    Dodam jeszcze, że jestem bardzo dumny z tego, że kiedyś w Lodzi byłem studentem prof. zw. Zygmunta Zahorskiego, który we Lwowie był asystentem Stefana Banacha.

    Zahorski mógł o Banachu opowiadać bez końca.
    Dowiedziałem się od niego o wielu, często pikantnych scenach z życia Banacha.

  12. Marucha said

    Re 11:
    Jak tu się nie oprzeć cytatowi z Wikipedii (matematyki nawet koszerni nie mogą zafałszować).

    Pozorny paradoks [Banacha – Tarskiego] polega na tym, że korzystając z pewnika wyboru można zwykłą trójwymiarową kulę „rozciąć” na skończoną liczbę części, a następnie używając wyłącznie obrotów i translacji złożyć dwie kule o takich samych promieniach jak promień kuli wyjściowej.

    Nie jest to jednak istotna sprzeczność, jako że części tego podziału nie są mierzalne w sensie Lebesgue’a (nie da się określić ich objętości), więc naturalna argumentacja oparta na intuicjach związanych z objętością przedmiotów w świecie rzeczywistym nie ma tu zastosowania.

    Podobnie nieintuicyjnym wydaje się wariant twierdzenia Banacha-Tarskiego, z którego wynika, że ziarnko grochu może być podzielone na skończenie wiele części, z których (przez izometrie) można złożyć kulę wielkości Słońca. I tutaj nie ma żadnej sprzeczności – kawałki podziału są niemierzalne (należy zauważyć, że podział fizycznego ziarnka grochu na niemierzalne części jest niemożliwy w świecie rzeczywistym).

  13. […] Tekst wzięty z   https://marucha.wordpress.com/2017/04/02/stefan-banach-piekny-umysl-po-polsku/ […]

  14. Miet said

    Re.12.
    Panie Wacławie,
    może za szybko napisałem, że Gajówka nie jest miejscem na takie dyskusje.:-)))
    Podziwiam pańskie rozeznanie w niełatwej dziedzinie matematyki: Teoria Miary i Teoria Mnogości.

    Wtedy, kiedy Banach z Tarskim dokonali tego „wyczynu” z paradoksem z Pewnikiem Wyboru, świat matematyczny był tak zbulwersowany, że wielu matematyków nie bardzo miało ochotę uznawać niektórych konstrukcji zbiorów, otrzymanych jedynie przez użycie tego pewnika.

    Wspomniał Pan o mierze Lebesge’a. Istnienie zbioru niemierzalnego w sensie Lebesgue’a udowodniono (skonstruowano taki zbiór) za pomocą Pewnika Wyboru. Problem w tym, że tego zbioru nie można sobie nawet wyobrazić. To czysta abstrakcja.

    Obecnie bez Pewnika Wyboru byłoby matematykom bardzo trudno się obejść i przypuszczam, że tam gdzie trzeba wszyscy się nim posługują.

    Przypomnę tutaj co ten pewnik mówi:

    Dla jakiejkolwiek kolekcji zbiorów rozłącznych, można utworzyć nowy zbiór, którego każdy element należy do jednego i tylko jednego zbioru z kolekcji.

    Ten pewnik wydaje się bardzo prosty i oczywisty. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy mamy do czynienie z nieprzeliczalną kolekcją zbiorów.

  15. Lajkonik said

    Spojrzmy na ten fakt na zycie geniusza inaczej. BARBARZYNCY i BANDYCI niemieccy razem z BADYTAMU ukrainskimi aresztowali Lwowskich Profesorow KWIAT NAUKI POLSKIEJ i ich zabili. Zas ten genius Stefan nasz RODAK z nedzy zyl jako karmiciel wszy. NASI sasiedzi: niemcy, ruskie, ukraicy to BESTIE BANDYCI ktorzy za MORD NA POLSCE za DEWASTACJE POLSKI i WARSZAWY de fakto nie poniesli ZADNYCH KONSEKWENCJI. Co ten wybitny POLAK musial przezywac w sobie w rodzinie gdy ten geniusz z glawa zajeta matematyka zmuszony byl do takiego kroku by jako karmiciel wszy przetrwac wojenne bestialstwo. Jaki jest wymiar POLSKIEGO HOLOCAUSTU na Polsce na naszej elicie??? JEST ON NIESKONCZONY. RODACY W Smolensku 2010 dokonano ponownego Holocaustu na POLSKIEJ ELICIE. Czy jakas BESTIA ktora to zorganizowala i przeprowadzila ten MORD zostala ukarana??? PODOBNO historia sie powtarza a moze tylko tzw. ludzkie zachowania BESTII sie powtarzaja bo…….BESTIA BYLA i JEST TA SAMA.

  16. Marek said

    Panie Lajkonik. Polskojęzyczna prokuratura twierdzi ostatnio, że winę za mord, jak Lajkonik zauważył, ponoszą kontrolerzy ruchu i ich niewidzialni zwierzchnicy z Putinem włącznie.
    Pan rozumie ideę? Wieża kontrolna odradzała lądowania i są na to zapisy. Chu.. z zapisami, ruskie kacapy pokrętnie sprowokowali Polaków, nie powinni odradzać lądowania, wówczas może nie doszłoby do MORDU.
    Pan jest nieuleczalnie skręcony. Jak Maciora i jego drużyna pisdzielców.

  17. Miet said

    Re.15.
    Mam odmienny pogląd na sprawę Smoleńska niż Pan.
    Natomiast z całą resztą się zgadzam – ten mord na polskich lwowskich naukowcach, to było zaplanowane morderstwo, które było częścią głównego niemieckiego-hitlerowskiego planu wymordowania polskiej elity.

    Tę gehennę Banacha, jaką on przeszedł w tamtym czasie we Lwowie, często omawialiśmy tutaj w USA na konferencjach poświęconych Analizie Funkcjonalnej, w których brałem udział.
    Matematycy amerykańscy często poraz pierwszy dowiadywali się o tej katordze Banacha od nas Polaków.

Sorry, the comment form is closed at this time.