Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Karpaty zarastają

Posted by Marucha w dniu 2017-04-10 (poniedziałek)

PRZYRODA I ŚRODOWISKO (13): Nie będzie nas, będzie las… Zmiany w przyrodzie Karpat w miarę ustępowania rolnictwa i pasterstwa.

Zarastanie polan na przykładzie okolic Ochotnicy, Gorców./Fot. dr Dominik Kaim/

Od połowy XIX wieku powierzchnia lasów w polskiej części Karpat zwiększyła się prawie dwukrotnie – wynika z badań geografów. Lasami zarastają m.in. porzucone pola uprawne i pastwiska, których nie opłaca się już utrzymywać.

Naukowcy z Polski i Szwajcarii w ramach wspólnego projektu FORECOM badali zmiany powierzchni lasów w górach na przykładzie Alp i Karpat. W badaniach porównywano pochodzące z różnych okresów mapy, zdjęcia lotnicze i satelitarne, a także dane ze skaningu laserowego.

„W Europie od połowy XIX w. lasów zaczęło przybywać. W polskiej części Karpat przez ostatnie półtora wieku powierzchnia lasów zwiększyła się prawie dwukrotnie” – informuje w rozmowie z PAP kierownik badań prof. Jacek Kozak z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Badaniami objęto teren polskich Karpat o powierzchni 20 tys. km kwadratowych. Z analiz wynika, że w połowie XIX w. lasy w tamtym rejonie zajmowały 5 tys. km2. Obecnie jest to już prawie 10 tys. km2. Obszar lasów, jakich przez ten czas przybyło, jest więc 15 razy większy, niż powierzchnia Krakowa, wynosząca ok. 330 km2.

Najwięcej lasów było w Karpatach, nim pojawił się tam człowiek. Pod wpływem kolonizacji (m.in. w czasach średniowiecza) lasów zaczęło ubywać, a najmniejszą powierzchnią zajmowały one prawdopodobnie w połowie XIX w. Z czasem zaczęły stopniowo wracać do polskiego krajobrazu. Powierzchnia lasów szybko się zwiększała zwłaszcza po drugiej wojnie światowej i po 1989 r.

„To jeszcze nie jest ostatnie słowo przyrody. Z naszych badań wynika, że w Karpatach sporo jest rolniczej ziemi, której nie użytkowano od kilku, kilkunastu lat. Te obszary zostawione same sobie w ciągu dwóch dekad znów staną się lasami” – mówi geograf.

Analogiczna tendencja zauważalna jest w Alpach i innych częściach Europy, ale nie na całym świecie.

„W strefie międzyzwrotnikowej, np. w Brazylii czy Indonezji, powierzchnia lasów wciąż się kurczy. Można powiedzieć, że następuje tam proces, którego Europa doświadczyła w poprzednich stuleciach: wylesienia wynikające z intensywnej działalności człowieka” – mówi geograf z UJ.

Górski krajobraz zarasta m.in. dlatego, że rolnictwo w Karpatach stopniowo przestawało być dochodową działalnością – komentuje prof. Jacek Kozak, podając przykład pasterstwa.

„Współcześni bacowie muszą kochać to, co robią, bo hodowla owiec w warunkach górskich przestaje się opłacać. Gdyby nie pasja, nie byliby w stanie pieniędzmi zrekompensować wysiłku, jaki w to wkładają” – opowiada naukowiec.

Dodaje, że praca na roli przestała być opłacalna, pojawiły się też nowe możliwości uzyskiwania dochodów, więc obszary rolne są porzucane. I dzięki temu po jakimś czasie samoistnie wracają tam lasy.

Czynnikiem nie do pominięcia są także migracje ludności. „Ludzie wyjeżdżają pracować do dużych miast i za granicę, a to osłabia potencjał demograficzny obszarów górskich i możliwość ich wykorzystania do działalności rolniczej” – wskazuje naukowiec. Jak dodaje, inną z przyczyn zwiększania się powierzchni lasów jest celowe zalesianie – ta forma użytkowania ziemi po prostu daje korzyści finansowe.

Z tym, że powierzchnia lasów w górskich rejonach się zwiększa, wiąże się wiele pozytywnych zjawisk. Lasy zatrzymują np. sporo wody spływającej z gór, przez co mogą zmniejszać zagrożenie powodziami. Ważna jest też możliwość wiązania przez leśne ekosystemy dwutlenku węgla – gazu cieplarnianego. Rozmówca PAP przyznaje jednak, że nie wszystkie skutki powrotu lasów w krajobraz górski są pozytywne.

„Za kilkanaście lat lasów w Karpatach będzie więcej, ale to oznacza, że stracimy otwarte przestrzenie i widoki atrakcyjne np. dla turystów. Stracimy też pewną część dziedzictwa kulturowego – krajobraz wytworzony przez setki lat działalności rolniczej” – opowiada naukowiec z UJ.

Paradoksalnie powrót lasów wiązać się też może z utratą bioróżnorodności. „Dzięki istnieniu pól czy pastwisk pojawiło się przecież wiele nowych gatunków roślin czy zwierząt, które w lasach nie czują się tak dobrze. Jeśli pola znikną – osłabi się różnorodność biologiczna na danym terenie” – zwraca uwagę geograf.

Projekt finansowany był w ramach polsko-szwajcarskich programów badawczych. W badaniach uczestniczyli naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz ze Swiss Federal Research Institute for Forest, Snow and Landscape Research WSL. /wg. PAP/

A Polska i tak najpiękniejsza

http://jeznach.neon24.pl

komentarzy 15 to “Karpaty zarastają”

  1. konfuzjusz said

    Bedzie wiecej do sprywatyzowania i wyciecia.

  2. RomanK said

    Karpaty zarastaja wg dawno opracowanych wytycznych Europy!!!

    Tam wycina sie ludzi…..

    https://jozefbizon.files.wordpress.com/2011/09/matrix_4_wojewodztwo_podkarpackie_w_swietle_ue.pdf

    ale komu tam chcialoby sie czytac..skoro i taik lepi wiedzom z niczego….

  3. Miet said

    Przepiękne zdjęcia – i jedno i drugie.
    Dzięki Panie Gajowy.
    Nostalgia mnie ogarnęła…

    Mam takich mnóstwo…
    Polska to wciąż piękny kraj. Mamy wszystko: góry, lasy, rzeki, jeziora, bagniska, pustynie…
    A polactfo szuka wrażeń na jakichś jałowych piaskach afrykańskiego zadupia.
    Admin

  4. RomanK said

    Piekne ..prawda….
    Powiem wam panowie taki sekret….75kg trawy to 1kg miesa..dobrej wolowiny….Pan Gajowy wie jakie leza odlogi od Ustrzyk Gornych do Pienin….
    Niech pan sprawdzi ceny baraniny i welny….POoglada rozpieprzone . przedzalnie i tkalnie Bielska Bialej….
    Te polany ociekaly mlekiem ,bundzem , maslem serem. miesem i skorami…..i welna….
    KOmu to K..a przeszkadzalo////??????
    Tam stoja puste domy, w ktorych ludzie zostawili wszystko wlacznei z pierzynaqmi na zaslanych lozkach,…..obrusy na stole..i klucze wiszace kolo drzwi….
    Panstwo tzw ‚polskie” taki zgotowalo im los…..

  5. La Reine Toronto said

    Polske mam w sercu i Polska zyje a raczej wspomnieniami z dziecinstwa i mlodosci pelne radosci, patriotyzmu milosci i calej polskiej obyczajowosci i zwyczajowosci.
    Tego mi nikt nie odbierze bo to moje do samiutkiego konca.

    Snie Polska i zyje Polska! To cudowne miejsce szczegolnie wies polska a szczegolnie Podlasie ukochane; takigo slonca i blekitnego nieba nie bylo na Dolnym Slasku bo bylo juz tak zadymione a ja myslalam ze to mgla…lata 1977/78!

  6. Marucha said

    Re 4:
    Leżą odłogi…
    W takich Gorcach… wystarczyło zejść z gór w jakąkolwiek dolinę, a tam na sto procent były szałasy, baca, juhasi, bundz, żętyca, oscypki. Piekło się barany nad ogniskiem… i myślało, że tak zawsze będzie.
    I mawiało „Kto ma owce, ten ma co chce”.

    Teraz redyk to już tylko folklor. I paru baców – entuzjastów.
    Płakać się chce.
    Co te kurwy z Polski zrobili.. żeby skonać nie mogli…

  7. Moher49 said

    Wsie bieszczadzkie uprzemysławiają się, ludzie pracują w miastach, lokalnych firemkach, krów nie ma, koni nie ma. Pamiętam gospodynię, która mówiła – moje córki krów nie będą doić. Poszły do miasta, piją mleko od Biedronki. Ziemi na którą nie wjedzie ciągnik nie uprawia się. Pola dziczeją. Rośnie tarnina, olcha i inne krzaczyska. Nawet jałowiec trudno spotkać, wycięła jakaś firma na olejki. Rzeki wysychają. Ryb nie ma. W każdym domu po kilka samochodów.
    Jak pisze Ryszard Wiktor Schramm w swojej książce „Prywatna podróż pamięci” , kiedyś służby dworskie skarżyły się, że muszą jeść i jeść łososie z Sanu. Chłopi worami nosili orzechy laskowe do olejarni. Leszczyny rosły na każdej miedzy.
    Żeby było tak jak było, trzeba by Amiszów z Ameryki sprowadzić.

  8. osoba prywatna said

    Prawie 10 tysięcy gatunków drzew na świecie jest zagrożone wymarciem
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/prawie-10-tysiecy-gatunkow-drzew-na-swiecie-jest-zagrozone-wymarciem

  9. Archer said

    @Moher49.

    Ale bzdety wypisujesz. Akurat znam te rejony więcej niż dobrze. Raz piszesz, że „wsie bieszczadzkie uprzemysławiają się”, a następnie, że ludzie wyjeżdżają stamtąd do miast. Gdzie tu logika. Ludzie w większości się stamtąd wyprowadzają, przeważnie za granicę, bo nie widzą dla siebie przyszłości w tamtym rejonie, z powodu dużego bezrobocia i bardzo niskich płac.
    Swoją drogą, to dobrze że się nie nieuprawianych ugorach zasiewa się las. Jest tam tyle ziemi po byłych PGR, że powinni zalesiać, żeby przyspieszyć te procesy. Z lasu jest przynajmniej jakiś pożytek, niż z zachwaszczonych pól leżących od prawie 30 lat odłogiem. Tych „nałukowców” z UJ opowiadających farmazony, czy innych Hartmanów z tego „uniwerku”, powinno się nimi te pola użyźnić, żeby smrodu na uniwerkach swoją obecnością nie robili. Przynajmniej byłby z nich jakiś pożytek.

  10. NICK said

    Karpaty zarastają… .
    Wstyd pokrywają… .

    Może to i dobrze?
    Budujmy na Odrze
    otwarte granice.

    Opadły. Przyłbice.

    Elity; wstyd se zasromolcie.

  11. Moher49 said

    @9
    Jakoś nie widzę, aby np w gminie Zagórz, masowo młodzi uciekali za granicę. Owszem wyjeżdżają, wracają, budują domy i mini interesiki zakładają. Część panienek we Włoszek oczywiście też pozostało. Pola po PGR fachowcy od rolnictwa posprzedawali. Chciał ojciec – rolnik ziemię po PGR kupić to nie nada. Sprzedali znajomkom z Sanoka, Krakowa, którzy nie wiedzą jak owies wygląda, ale z roku na rok cenę tej ziemi podnoszą, szukają jelenia z kasą. Ceny wywoławcze wyższe niż w woj. poznańskim. Jakieś hutory kozackie na polskiej ziemi budują, Hoceń wykupiła od polskich lasów Ukrainka z Kanady. Tak polska administracja dba o polską ziemię.

  12. Yah said

    Problem z Gorcami Bieszczadami wynika z tego, że powrót krajobrazu naturalnego powoduje zanik krajobrazu kulturowego, który powstał w wyniku gospodarki pasterskiej na tych obszarach. Paradoksalnie powoduje to spadek bioróżnorodności, bo w Gorcach z polan znika roślinność alpejska, a z polan w Bieszczadach roślinność stepowa z pd.wsch Europy

    Ad 6

    „Teraz redyk to już tylko folklor. I paru baców – entuzjastów.
    Płakać się chce.”

    Tak, ale to wynika miedzy innymi z tego, że żyjąc tradycyjnie muszę zrezygnować z tzw. wysokiego poziomu życia. Życie tredycyjne jest, że tak powiem ekstensywne, mało WYKORZYSTUJE środowisko, ale i nie pozwala na osiągnięcie wysokich dochodów. To, że to tradycyjne życie zanika wynika z tego, że ludzie bardziej cenią pieniądze niż zapach ziemi i błekit nieba nad ojcowizną.

    My z żoną właśnie oczyściliśmy studnię mojego pradziadka – . popłynie woda, po raz pierwszy od 60 lat :). 100 letni klon posadzony przez pradziadka nadal stoi i jest pierwszym wczesnym pożytkiem dla pszczół.

    Żeby się cofnąć w czasie należałoby przeprowadzić dyskusje o wyższości ojcowizny nad pieniędzmi i wygodą …… ale …… to takie nie nowoczesne w tych baumanowskich płynnych czasach gdzie liczy się tylko to co nowe, a to co stare, co trwa za długo to trzeba wyrzucić 😦 i …… kupić nowe od obcych, kosztem tego czego przez setki lat dorabiali się nasi przodkowie

  13. NICK said

    Ano… .

  14. Zdziwiony said

    Re 4 RomanK

    Np.bydło Texas Longhorn
    USA http://www.premierlonghorns.com/RGPS_TR___Friends.jpg

  15. Zdziwiony said

    Re 12
    Przyjeżdża Stasiek z Anglii do górali, a ojciec do niego mówi:
    – Stasiek! Wywieź gnój.
    – What (czyt. łot)?
    – Łot krów i świń.

Sorry, the comment form is closed at this time.