Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rzeczy smaczne i niesmaczne

Posted by Marucha w dniu 2017-04-12 (środa)

Szanowni Państwo!

Ach, sam nie wiem, dlaczego właśnie teraz przypomniały mi się czasy saskie, kiedy to, zgodnie z porzekadłem, że „za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”, w Polsce zapanował dobrobyt, na tle którego inne kraje prezentowały się skromnie. „Co Polak w dzień wypije, Niemca majątek stanowi” – głosiło inne porzekadło.

Już choćby na podstawie tych dwóch porzekadeł można się domyślić, że dobrobyt w czasach saskich miał charakter konsumpcyjny; Polska eksportowała głównie produkty rolnicze: zboże, konie, drewno i konopie, a importowała rozmaite delikatesy, rękodzieło i wyroby przemysłowe – bo rodzimego przemysłu dobrze, jak nie było.

Adam Grzymała-Siedlecki wspomina, jak to jeszcze przed pierwszą wojną światową trafił do pewnego dworu w guberni witebskiej, czyli w dawnych Inflantach Polskich i tam na strychu natrafił na dokumenty procesowe. Wynikało z nich między innymi, że koszt jednego obiadu, jaki za czasów Augusta III Sasa wydała właścicielka majątku, ad captandam benevolentiam sądu podkomorskiego, co to zjechał dla przeprowadzenia rozgraniczenia, o jakieś 20 procent przekraczał wydatki na sześcioletnie utrzymanie i naukę jej wnuka w konwikcie Jezuitów w Wilnie.

Nic więc dziwnego, że konsumpcyjny charakter zachowały nawet ówczesne westchnienia pobożne. „Ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie; jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie” – a nawet produkcje ambitniejsze pod względem literackim: „Jak Febus jasny wychodzi z podcienia, tak Jezus Chrystus z grobu, spod kamienia. Śliczna lilija w ogródku rozkwita, Panna Maryja z Jezusem się wita. Jedzie Jezus, jedzie, zabiera nam śledzie, daje takie czasy: jajka i kiełbasy!”

Teraz oczywiście jest inaczej, teraz nacisk kładziony jest głównie na świąteczne przeżycia duchowe – ale wielu ludzi mimo wszystko nie zapomina o dawnej modzie i przeżycia duchowe chętnie uzupełnia rozkoszami stołu, wychodząc ze słusznego skądinąd założenia że nie tylko dla grzeszników Pan Bóg stworzył rzeczy smaczne.

Ale kiedy tak pogrążamy się w przeżyciach duchowych i towarzyszących im rozkoszach stołu, wokół naszego nieszczęśliwego kraju, a także wewnątrz, trwają intensywne przygotowania do kolejnej kombinacji operacyjnej, przy pomocy której Niemcy maja nadzieję ponownie osadzić na pozycji lidera politycznej sceny ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego, czyli Platformę Obywatelską.

Wprawdzie stare kiejkuty w roku 2015, gwoli pokazania Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, że na scenie politycznej potrafią zrobić wszystko, nawet z dnia na dzień wylansować partię polityczną, wobec czego warto wciągnąć ich na listę faworytów, utworzyły Nowoczesną sprytnego pana Rysia, ale Nasza Złota Pani najwyraźniej nie życzy sobie hodowania żadnej konkurencji dla wypróbowanej ekspozytury Stronnictwa Pruskiego.

Dlatego stare kiejkuty nie tylko Nowoczesną pozostawiły własnemu losowi, ale tylko patrzeć, jak zaczną ją rozmontowywać. Oczywiście nie od razu, tylko dopiero wtedy, gdy już ją wykorzystają. Dlatego sprytny pan Rysio jeszcze wysyła donosy go Guya Verhofstadta, ale już z tonącego okrętu szczury zaczynają uciekać do Platformy i jak tak dalej pójdzie, to z Nowoczesnej zostaną tylko złe wspomnienia, niczym z Ruchu biłgorajskiego filozofa Janusza Palikota, który pozostawił po sobie uczucie niesmaku.

Z podobnych przyczyn stare kiejkuty pospiesznie rozmontowują stworzony niedawno z konfidentów i pożytecznych idiotów Komitet Obrony Demokracji. Ponieważ grudniowa kombinacja operacyjna zakładała masowy udział głupich cywilów, którzy mieli przedstawiać zagniewany lud, to stare kiejkuty zmobilizowały konfidentów, którzy w obronie demokracji kicali, aż miło było popatrzeć.

Ale cywile – jak to cywile – spartolili sprawę, więc teraz Nasza Złota Pani, a za nią również stare kiejkuty główny ciężar kombinacji złożyły na barki pierwszorzędnych fachowców z naszej niezwyciężonej armii, którym mają pomagać wprawdzie cywile, ale kwalifikowani podwójnie: nie tylko jako konfidenci, ale również – jak wybitni prawnicy – bo kombinacja operacyjna będzie prowadzona pod sztandarem praworządności.

Ale jakże tu wymachiwać sztandarem praworządności, kiedy miałby go trzymać aferzysta w rodzaju pana Mateusza Kijowskiego, a do kicania przygrywałaby kapela z udziałem muzykanta, niejakiego Konrada M, oskarżanego o to, że na czele gangu sprzedawał kobiety do włoskich i innych zagranicznych domów publicznych? Co prawda są to tak zwane „elementy socjalnie bliskie”, ale najwyraźniej Nasza Złota Pani tym razem zabroniła takiej ostentacji i dlatego właśnie szeregi dotychczasowych obrońców demokracji są tak bezlitośnie dziesiątkowane.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 7 to “Rzeczy smaczne i niesmaczne”

  1. Bendin said

    Errr, drobna uwaga – za Sasów zaczął zmieniać się klimat (mała epoka lodowcowa w XVIIw) i po prostu gospodarka I RP odżyła. Dalej – aż do Powstania Styczniowego – w Polsce ludzie żyli dostatniej niż _na całej reszcie kontynentu_ ale okres od śmierci Jana III Sobieskiego do ~1710 to była jedna wielka katastrof gospodarcza. Tak, że „za Sasa popuszczaj pasa” miało sens – zwyczajnie było za co.
    Szkoda, tylko, że akurat powrót dobrobytu do I RP nie był połączony z powrotem ducha obywatelskiego.

  2. RSA said

    Panie Bendin, pomieszał pan. Mała epoka lodowcowa to była nie za Sasów, bo ci rządzili w XVIII wieku. Była za Jana Kazimierza. Jan Sobieski zmarł 1696 chyba, a w przyczyną kryzysu w Polsce była wojna północna 1700-1710. Potem gospodarka odżyła, bo jej pokój służył.

  3. RomanK said

    Wystarczy spojrzec na ryciny owczesne ukazujace Panow popuszczjacych…. i ich panszczyznanych…puszczanych na pasionke lebiody…gotowanej w krynicznej wodzie, na kradzionym panom chruscie:-))).

    Stad Polski Katolicyzm.. w ktorym kazdy sie modli w Jednym Kosciele- Jedna modlitwa:’

    Dzieki ci Jezusku, za to……
    .. .. co mam w brzuszku…..

  4. Maverick said

    Niesmacznym jest fakt że własnie w okolicy Świąt Wielkanocnych żydowski sędzia skazuje Rybaka na więzienie, a polskie lewactwo zachłystuje się żydowskim kolaborantem nazistowskim Sorosem i uważa go za swojego Boga.

    Jak można było przewidzieć za spalenie kukły żydowskiego kolaboranta nazistowskiego, Polak idzie do więzienia bo tak chce żydowski sędzia w polskim sądzie gdzie nie ma nawet ławników doszukujących się winny lub niewinności. Za to sędziemu należy odebrać uprawnienia prawnicze.

    http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/piotr-rybak-jednak-pojdzie-do-wiezienia-za-spalenie-kukly-zyda,11984634/

  5. NICK said

    Ano, Maverick.
    To jest wyrok sądu „polskiego”.
    Sam główny orzekający, ze składu powideł, stwierdził: ‚to dla przykładu’.

    A PIS co?

  6. Izaurus said

    „Dzięki ci Jezusku, za to…….. .. co mam w brzuszku…..”
    I słusznie, bo „chleba naszego powszedniego daj na dzisiaj” . Treść obu zwrotów właściwie jest jednoznaczna. Pierwszy zwrot jest podziękowaniem (choć niby patrzy na kpinkę) za zrealizowanie tej prośby z drugiego zwrotu

  7. RomanK said

    W Pater Noster..wyraznie powiedziano ,,: panem:…panem…chleba
    nie ……lebiodum nostrum quotidianum……
    I nie ma zadnej kpinki….bo co by bylo- gdyby Pan Bog nie stworzyl lebiody..a pozostal tylko na ……Sarmatach????i ….szyneczce przez nich tylko maczanej w chrzanie. Za tem niby to samo, ale roznica wyrazna i szczegolnie zasadnicza w tresci …… brzuszka:-)))))

Sorry, the comment form is closed at this time.