Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kto podjudza polskich rusofobów?

Posted by Marucha w dniu 2017-04-20 (czwartek)

„I zobaczycie, że tu wróci nie tylko wrak, ale też będzie tu Putin w kajdankach, który będzie musiał odpowiedzieć za to, co zrobił w Smoleńsku” – Tomasz Sakiewicz 9.04.2017.

Koncepcja Intermarium (Międzymorza) została wysunięta przez Piłsudskiego podczas pierwszej wojny światowej i zakładała stworzenie po pokonaniu Rosji przez państwa centralne (Niemcy i Austro-Węgry) federacji obejmującej terytorium dawnej I Rzeczypospolitej w granicach z 1772 roku, której kluczowym elementem miała być Polska.

Koncepcja ta już wtedy dziwnie korespondowała z powstałymi w tym samym czasie niemieckimi koncepcjami Mitteleuropy i wielkiego obszaru gospodarczego (Grosswirtschaftsraum), które przewidywały utworzenie na obszarach odebranych Rosji szeregu państw pozornie niepodległych, a faktycznie niemieckich protektoratów, których gospodarki pełniłyby rolę uzupełniającą wobec gospodarki niemieckiej (byłyby pozbawione nowoczesnego przemysłu ciężkiego oraz dostarczałyby gospodarce niemieckiej półproduktów i płodów rolnych).

W przeciwieństwie do koncepcji Międzymorza koncepcja Mitteleuropy zakładała, że kluczowym państwem-protektoratem tak zorganizowanej niemieckiej strefy wpływów będzie nie Polska – która terytorialnie miała być mniejsza od utworzonego w 1815 roku Królestwa Polskiego – ale Ukraina – która miała obejmować terytoria od Chełmszczyzny po Kubań. To miał być główny spichlerz Rzeszy i najważniejszy protektorat niemiecki na Wschodzie.

Tak pojętą koncepcję Mitteleuropy Niemcy zrealizowały na drodze traktatu brzeskiego z 3 marca 1918 roku, w którym państwa centralne wymusiły na Rosji Radzieckiej oddanie pod ich kontrolę obszaru od Finlandii po Morze Czarne.

Warto przypomnieć, że do rokowań pokojowych w Brześciu dopuszczono proklamowaną z inspiracji niemieckiej 25 stycznia 1918 roku Ukraińską Republikę Ludową, z którą Rosja Radziecka podpisała odrębny traktat pokojowy. Nie zaproszono natomiast do Brześcia delegacji Królestwa Polskiego, które w przeciwieństwie do Ukrainy nie było uważane przez Niemcy i Austro-Węgry za protektorat, ale za terytorium przez nich okupowane.

Osiem miesięcy później państwa centralne poniosły jednak klęskę na froncie zachodnim. W jej rezultacie Austro-Węgry całkowicie zniknęły z mapy Europy, a Niemcy – w których upadło cesarstwo i wybuchła rewolucja – musiały się zgodzić na redukujący ich terytorium i znaczenie polityczne traktat wersalski.

Koncepcja Mitteleuropy nie odeszła jednak do lamusa. Polityka niemiecka powróciła do niej po 1989 roku, kiedy dzięki zakończeniu „zimnej wojny” i aneksji NRD przez RFN – błędnie nazywanej zjednoczeniem Niemiec – Berlin uzyskał za zgodą USA (wypowiedź Clintona z 1997 roku o wzięciu odpowiedzialności za Europę przez Niemcy) swobodę manewru politycznego w Europie.

Realizując współczesną koncepcję Mitteleuropy Niemcy powiązały ją ze strategicznymi celami polityki amerykańskiej wobec byłych państw socjalistycznych oraz państw obszaru poradzieckiego. Rozbicie i zniszczenie Jugosławii, transformacja ustrojowa byłych państw socjalistycznych, w wyniku której przede wszystkim w Polsce doprowadzono do deindustrializacji i powstania gospodarki uzupełniającej gospodarkę niemiecką w myśl koncepcji Grosswirtschaftsraum, włączenie do UE w latach 2004-2013 11 państw obszaru Międzymorza – które przeszły tak zaprojektowaną transformację – dalej przewroty polityczne na Ukrainie w 2004 i 2014 roku oraz kilkukrotne próby takich przewrotów na Białorusi i w Rosji – to wszystko są kolejne elementy realizacji przez Berlin współczesnego planu Mitteleuropy skorelowanego z geopolityką amerykańską.

Tak samo jak 100 lat temu kluczowa jest w tym wszystkim rola Ukrainy, a nie Polski. Ukraina ma być zarówno najważniejszym ogniwem Grosswirtschaftsraum (głównie jako dostarczyciel taniej siły roboczej), jak i bazą eksportu „demokracji” do Rosji i pozostałych państw obszaru poradzieckiego.

Piłsudski próbował realizować koncepcję Międzymorza w latach 1919-1920, tocząc w tym celu wojnę z Rosją Radziecką. Według obowiązującej obecnie wersji historii á la IPN wojna ta była rezultatem „czerwonego marszu na Zachód”, który Trocki i Lenin mieli podjąć podobno już w listopadzie 1918 roku. W rzeczywistości jednak kampanie wojenne tak w 1919, jak i w 1920 roku zostały rozpoczęte przez Piłsudskiego w imię realizacji koncepcji Międzymorza.

W świadomości historycznej Polaków funkcjonuje jedynie wiedza o wielkim z zwycięstwie z 1920 roku, kiedy Polska powstrzymała „najazd bolszewicki” (tzn. kontrofensywę Tuchaczewskiego) i miała podobno nawet ocalić Europę Zachodnią, chociaż armia Tuchaczewskiego była za słaba na podbój Zachodu ani nie stawiała sobie takiego celu.

Nie funkcjonuje natomiast w świadomości historycznej Polaków wiedza o tym, że cel polityczny wojny z lat 1919-1920, jakim była federacja Międzymorza, nie tylko nie został przez Polskę osiągnięty – pomimo zwycięstwa nad armią Tuchaczewskiego – ale całkowicie pogrzebany w traktacie ryskim z 18 marca 1921 roku.

Dlaczego? Dlatego, że nacjonaliści ukraińscy i litewscy nie chcieli żadnej federacji z Polską. Zachodnioukraińska Republika Ludowa rozpoczęła wojnę z Polską o Lwów w listopadzie 1918 roku i zainicjowała – o czym mało kto pamięta – czystki etniczne na Polakach w Galicji Wschodniej, będące preludium ludobójstwa, które ćwierć wieku później stało się dziełem OUN-UPA. Wymuszony na Petlurze sojusz w 1920 roku był epizodem bez znaczenia, z którego obecnie próbuje się robić kamień węgielny Międzymorza, a który wtedy zakończył się dla Polski kompromitacją (wycofanie uznania Ukraińskiej Republiki Ludowej 12 października 1920 roku i internowanie wojskowych ukraińskich przez Polskę).

Mimo takiego biegu rzeczy koncepcja Międzymorza nie odeszła do lamusa. W okresie międzywojennym rozwijali ją prometeiści – już nie jako federację, ale wymierzony w ZSRR sojusz z nacjonalizmami wschodnioeuropejskimi – a w okresie „zimnej wojny” ośrodek paryskiej „Kultury”, który odegrał kluczową rolę w kształtowaniu polityki zagranicznej obozu solidarnościowego i postsolidarnościowego.

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że prometeizm – mimo poparcia dla tego nurtu ze strony obozu piłsudczykowskiego – nie był tworem polskim. Ruch prometejski został zainicjowany przez Rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej na Emigracji oraz emigracyjne rządy azerski, doński, kaukaski, krymski, ormiański i turkiestański. Podobnie koncepcje geopolityczne paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia były rozwijane pod wpływem emigracyjnego środowiska nacjonalistów ukraińskich skupionego w Antybolszewickim Bloku Narodów i kierowanego przez Jarosława Stećkę – hitlerowskiego kolaboranta i prowidnyka banderowskiej frakcji OUN na emigracji.

O ile zatem koncepcja Międzymorza z okresu pierwszej wojny światowej i wojny 1919-1920 była wytworem polskiej myśli politycznej i stanowiła próbę realizacji polityki polskiej – nie wnikając w tym momencie czy słusznej czy nie – to koncepcja Międzymorza rozwijana przez polskich prometeistów i paryską „Kulturę” wpisywała się już tylko w realizację obcych celów politycznych, które prometeiści i Giedroyć uważali za zbieżne z polską racją stanu albo po prostu tylko tak to przedstawiali propagandowo.

Identycznie jest z polską polityką wschodnią po 1989 roku, której celem ma być oczywiście Międzymorze rozumiane jako blok państw pomiędzy Niemcami a Rosją pod przewodnictwem Polski. W rzeczywistości jest to utopia, ponieważ Polska jest państwem za słabym, żeby przewodzić takiemu blokowi i polskiego przewodnictwa nie oczekują oraz nie akceptują nie tylko Ukraina czy kraje Grupy Wyszehradzkiej, ale nawet Litwa i pozostałe państewka bałtyckie.

Z państw tych Ukraina i Litwa prowadzą aktywną politykę depolonizacyjną wobec polskiej mniejszości narodowej, za każdym razem uderzają w polskie interesy gospodarcze, a od Polski oczekują jedynie jednostronnego wsparcia finansowego i wojskowego.

Postsolidarnościowe siły polityczne realizują więc nie żadną koncepcję Międzymorza, ale niemieckie koncepcje Mitteleuropy i Grosswirtschaftsraum, amerykańskie koncepcje geopolityczne Heartlandu i Wielkiej Szachownicy oraz plany geopolityczne nacjonalistycznych środowisk ukraińskich zawarte w projekcie Unii Bałtycko-Czarnomorskiej, czyli takiej federacji Międzymorza, ale ze stolicą w Kijowie.

Elektorat PiS jest jednak utwierdzany w przekonaniu – głównie przez „Gazetę Polską” – że awanturnicza polityka polska na Wschodzie ma służyć właśnie budowaniu Międzymorza w myśl jego wersji piłsudczykowskiej względnie prometejskiej.

Przypuszczam, że część drugiego, a nawet pierwszego garnituru politycznego PiS i PO może nawet naprawdę w to wierzyć, bo cóż potrafi lepiej połechtać ich próżnię – zwłaszcza intelektualną – jak nie wizja odbudowy I Rzeczypospolitej w ramach uwspółcześnionego mitu Międzymorza. W krzewieniu tego mitu „Gazeta Polska” wielokrotnie była trybuną George’a Friedmana – właściciela prywatnej agencji wywiadu Stratfor i reprezentanta najbardziej ekstremistycznego środowiska polityki amerykańskiej.

Ostatnio Friedman został nagłośniony przez portal onet.pl, któremu udzielił wywiadu[1]. Użył tam wprost określenia „Międzymorze”. Warto bliżej przyjrzeć się temu co powiedział, by zrozumieć źródła inspiracji myśli politycznej obozu postsolidarnościowego, a właściwie jej braku. Oto garść cytatów:

– „Polska jest rosnącą potęgą. Macie zaufanych przyjaciół, jakimi są np. Stany Zjednoczone. Nie popełniajcie jednak błędu z 1938 roku, kiedy twierdziliście, że nie ma pośpiechu w konstruowaniu armii, bo Francuzi wam pomogą. Nawet teraz zanim w przypadku ewentualnego konfliktu przyszłaby pomoc, minęłyby miesiące”.

– „Drodzy Polacy, przestańcie myśleć, że kogokolwiek trzeba przekonywać do tego, żeby zwiększyli swoje nakłady na zbrojenia. Myślcie o sobie. Nikt o was nie zatroszczy się bardziej niż wy sami. Historia jest najlepszym tego dowodem”.

– „[W 2045 roku Polska] Będzie jednym z liderów Europy. Staniecie realnie na czele koalicji państw Europy Środkowo-Wschodniej, która będzie powstrzymywać Rosję. Polska mocarstwem regionalnym. To już się dzieje”.

– „Żyjemy w okresie zmierzchu Rosji, niepokojów w tym kraju, chociażby z powodu niskich cen ropy za baryłkę. Nie chodzi o okupację nowych terenów, ale budowę wpływów. Polska powinna kierować się na Wschód [podobnie uważał Adolf Hitler, który na przełomie 1938 i 1939 roku złożył władzom sanacyjnym określone propozycje w tej sprawie, idące jednak w kierunku przekształcenia Polski w państwo satelickie III Rzeszy – uwaga BP]”.

– „Polska może realnie myśleć o Międzymorzu – koncepcji strefy wpływów od Bałtyku aż po Morze Czarne. To koncepcja marszałka Józefa Piłsudskiego. Postulował on doprowadzenie do sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej – obszaru między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym [w rzeczywistości plan „Morza ABC”, czyli Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego, to było Międzymorze w wersji prometeistów i Giedroycia; Piłsudskiemu chodziło tylko o dawne ziemie I Rzeczypospolitej – uwaga BP]. Moim zdaniem ta linia musi być podtrzymana. To Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria. To nie koalicja chętnych, ale przymierze zdolności i możliwości”.

– „Znajdując się między silniejszymi Rosją i Niemcami, Polska będzie miała szansę urosnąć na znaczeniu dzięki zasadzie „dwóch pięćdziesiątek”, czyli niemieckiemu eksportowi odpowiedzialnemu za 50 proc. PKB w RFN oraz 50 dolarów za baryłkę ropy. Spadek wartości eksportu, którego chiński rynek zbytu nie będzie mógł obsłużyć, będzie miał katastrofalne skutki dla niemieckiej gospodarki. W dłuższej perspektywie doprowadzi to do spadku pozycji Niemiec. Na takiej samej zasadzie zbyt niska cena ropy, w tym wypadku 50 dolarów za baryłkę, bardzo osłabi rosyjską gospodarkę bazującą na eksporcie zasobów energetycznych. W tym wypadku Polska wzmocni swoją pozycję, jeżeli będzie potrafiła zamanifestować swoją wartościowość [tak w oryg. – uwaga BP]jako wiarygodny partner Stanów Zjednoczonych, w kontekście osłabionej wiarygodności państw zachodu Europy. Wasz kraj może być liderem myślenia o przyszłym kształcie integracji europejskiej skupionej przede wszystkim na uwzględnianiu i realizowaniu interesów i celów państw członkowskich”.

Te cytaty wystarczająco dużo mówią o tym kto, jakimi hasłami i mirażami inspiruje nieodpowiedzialną politykę polską na Wschodzie.

Nieodpowiedzialną z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że służy ona rozszerzaniu euroatlantyckiego obszaru geopolitycznego na Wschód, a tym samym pogłębianiu statusu Polski na tym obszarze, który socjologia definiuje mianem rozwoju zależnego. Po drugie dlatego, że polityka taka nieubłaganie prowadzi do konfrontacji z Rosją w sytuacji, gdy Rosja do takiej konfrontacji bezpośrednio nie zmierza.

A gdyby komuś było za mało to polecam publicystykę Klubu Jagiellońskiego i innych środowisk kontynuujących tradycje prometejskie, powiązanych z tymi kołami polityki amerykańskiej, które reprezentuje George Friedman i Stratfor. Na portalu jagiellonia.org możemy zapoznać się z jeszcze bardziej rozwiniętymi wizjami Friedmana i jego ludzi z kwietnia 2015 roku[2].

Dwuletnia perspektywa czasowa pozwala zrozumieć, że nic z tych prognoz się nie sprawdziło, że jest to szarlataneria polityczna tworzona tylko pod kątem podbechtywania Polaków przeciw Rosji. Oto cytaty:

– „Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała prognozę geopolityczną na najbliższą dekadę. Amerykańscy analitycy przewidują rozpad Federacji Rosyjskiej i wzmocnienie roli Polski w Europie”.

– „Jest mało prawdopodobne, że Federacja Rosyjska przetrwa w obecnej formie − wieszczą eksperci Stratforu”.

– „Rosja nie będzie w stanie utrzymać „narodowej infrastruktury”, zwłaszcza na peryferiach. To wszystko doprowadzi ją do powtórki z historii”.

– „FSB, której przywódcy zaangażowani są w gospodarkę, straci kontrolę nad tym, co się dzieje w kraju, nie będzie w stanie powstrzymać sił odśrodkowych, odpychających regiony w różne od Moskwy strony”.

– „Możliwość dalszej kontroli przez Rosję Kaukazu Północnego będzie się zmniejszała, w Azji Środkowej nastąpi destabilizacja. Republika Karelii zapragnie powrotu do Finlandii. Nadmorskie regiony na Dalekim Wschodzie, bardziej związane z Chinami, Japonią i USA niż z Moskwą, wybiją się na niepodległość. Inne regiony niekoniecznie będą poszukiwały autonomii, lecz będzie im ona narzucana”.

– „Jednocześnie wzmocni się pozycja Polski, dla której analitycy przewidują rolę lidera co najmniej Europy Środkowo-Wschodniej, w miejsce Niemiec. Stanie się to dzięki z jednej strony stabilnemu wzrostowi gospodarczemu i mniejszemu niż w innych krajach europejskich spadkowi demograficznemu w Polsce, z drugiej zaś spowolnieniu gospodarczemu RFN”.

– „Wzrosną także polskie wpływy na Ukrainie i Białorusi. Na wzrost znaczenia Warszawy w polityce międzynarodowej wpłynie też sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Polska stanie na czele antyrosyjskiej koalicji, która będzie jedną z dominujących geopolitycznych sił w Europie. Poza Ukrainą i Białorusią dołączą do niej inne państwa wschodnie”.

– „W pierwszej połowie tej dekady (do roku 2020 – red.) Polska zostanie liderem antyrosyjskiej koalicji, do której, co ważne, należeć będzie też Rumunia (…). W drugiej połowie dekady ten związek będzie odgrywał ważną rolę w zmianie rosyjskich granic i odzyskaniu utraconych terenów za pomocą środków formalnych i nieformalnych. Po osłabieniu Moskwy ten sojusz będzie wywierał dominujący wpływ nie tylko na Białoruś i Ukrainę, lecz także ruszy dalej na wschód, co przyczyni się do dalszego wzmocnienia Polski i jej sojuszników” – zapowiadają analitycy agencji”.

– „Utrata zdolności Mokwy do wsparcia i zarządzania krajem wytworzy próżnię. „To, co będzie w tej próżni istniało, to będą już oddzielne fragmenty Federacji Rosyjskiej” – przewidują analitycy, a wtedy Polska, Węgry i Rumunia zażądają odzyskania terenów, które swego czasu oddały Rosjanom”.

Z tych analiz Stratforu wynika jakie są zamiary tzw. neokonserwatystów amerykańskich wobec Rosji oraz jaką rolę przewidzieli w realizacji swoich planów dla Polski. Rolę zapałki wzniecającej pożar. Taką też rolę pełni polska polityka na Wschodzie co najmniej od pierwszego Majdanu w 2004 roku.

Z przytoczonych cytatów wynika też jasne przesłanie dla nieodpowiedzialnych sił politycznych w Polsce: nie bójcie się Rosji, Rosja to kolos na glinianych nogach, który się rozpadnie, Niemcy zbankrutują, a Polska będzie europejskim mocarstwem. Więc śmiało – hajda na koń, szable w dłoń, bolszewika goń itd.

A gdyby jeszcze komuś było mało to polecam Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego – czołową postać współczesnego prometeizmu, mającą znaczący wpływ na politykę zagraniczną rządu PiS. W wywiadzie udzielonym tuż po ataku terrorystycznym na polski konsulat w Łucku Żurawski vel Grajewski zaczyna tradycyjnie od straszenia Rosją, bo czymże innym można lepiej Polaków – wychowywanych od 200 lat na tradycji romantycznej – postraszyć?

Dowiadujemy się zatem, że „w żywotnym, wręcz egzystencjalnym interesie Polski jest niedopuszczenie do odtworzenia rosyjskiego imperium w jego postimperialnej przestrzeni, bez względu na to, czy będzie to odrodzenie pod jedno-, czy trójkolorową flagą”.

Zdaniem Żurawskiego vel Grajewskiego „po raz pierwszy od ponad 350 lat, od czasu ugody perejesławskiej (z krótką przerwą w latach 1917–1921), Ukraina funkcjonuje jako pełnoprawny, samodzielny byt państwowy dysponujący własnymi siłami zbrojnymi. Siłami, które dzisiaj walczą na Donbasie [jest to teza cyniczna i fałszywa; Ukraina była samodzielnym bytem państwowym od uzyskania niepodległości w 1991 roku, dzięki przewrotowi z 2014 roku samodzielnym bytem państwowym być przestała – uwaga BP]. Geopolityczna i jak najbardziej militarna gra już się toczy. W naszym interesie leży zwycięstwo Kijowa (…). Projekt Trójmorza jest atrakcyjny dla takich państw jak Rumunia, Chorwacja, kraje bałtyckie, Ukraina – nie musimy ograniczać się tylko do obecnego składu Grupy Wyszehradzkiej. Siłą tej koncepcji jest jej wielowymiarowość i poręczność w modyfikacji zgodnie ze zmieniającymi się warunkami i potrzebami natury geopolitycznej [potrzebami polityki amerykańskiej, czego Żurawski vel Grajewski nie dodał – uwaga BP]. (…) w interesie Polski leży, by wojsko ukraińskie w wypadku intensyfikacji działań zbrojnych Rosji na Ukrainie było w stanie skutecznie się im przeciwstawić i zadać agresorowi możliwe najwyższe straty. Jeśli możemy wesprzeć Kijów w osiągnięciu tego celu bez uszczerbku dla własnych zdolności bojowych, powinniśmy to uczynić”[3].

A zatem Żurawski vel Grajewski – podobnie jak Jerzy Targalski – wyraża niezadowolenie, że Polska jeszcze nie walczy na wschodzie Ukrainy, bynajmniej nie w rzekomej wojnie z Rosją, ale w wojnie domowej będącej rezultatem inspirowanego z zewnątrz przewrotu politycznego z 2014 roku.

Poziom intelektualny i moralny polskich uczniów George’a Friedmana pokazał Tomasz Sakiewicz w czasie manifestacji Klubów „Gazety Polskiej” pod ambasadą Rosji w Warszawie 9 kwietnia 2017 roku.

Oto najlepszy fragment jego przemówienia: „Dlaczego tu jesteśmy? Bo chcemy, żeby Putin i władze Rosji oddały wszystkie dowody zbrodni, pozwoliły na przesłuchanie świadków. A kiedy tak się stanie, chcemy, aby odpowiedzialni znaleźli się w więzieniu. Wczoraj jeszcze nam mówiono: Kto się przeciwstawi Rosji? Te 59 pocisków Tomahawk, które trafiło w syryjsko-rosyjską bazę pokazuje, że są ludzie na świecie, którzy nie boją się przeciwstawić Kremlowi. Polska armia się dziś rozbudowuje. Mamy dziś dużo większą, dużo lepiej wyposażoną armię. Widzimy też, że Ukraińcy stawiają dużo bardziej skuteczny opór. Rosjanie nie są w stanie zająć całej Ukrainy tylko dlatego, że dzisiaj Ukraińcy po prostu się bronią. Rosjanie nie są tacy silni, na jakich wyglądają. Są silni naszą słabością i swoją bezczelnością. Dlatego musimy twardo stawiać warunki. I zobaczycie, że tu wróci nie tylko wrak, ale też będzie tu Putin w kajdankach, który będzie musiał odpowiedzieć za to, co zrobił w Smoleńsku”[4].

[Myślałem, że trudno o większego zjeba i psychopatę, niż minister Macierewicz, ale muszę to jeszcze raz przemyśleć – admin]

Sakiewicz zatem otwarcie wezwał Polskę do wojny z Rosją. To jego podżeganie („Rosjanie nie są tacy silni, na jakich wyglądają”) jakoś dziwnie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom najbardziej skrajnych sił na Ukrainie, sformułowanym pod koniec lutego br. w ofercie ukraińsko-polskiego sojuszu wojskowego, z jaką wystąpili deputowani ukraińscy Wiktor Romaniuk i Hanna Hopko[5]. Przypominam, że Sakiewicz został 11 listopada 2014 roku uhonorowany odznaczeniem przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Nie można też nie zauważyć, że liczny udział w manifestacji Klubów „Gazety Polskiej” pod ambasadą Rosji wzięli Ukraińcy pod swoją flagą.

Źródłem inspirującym irracjonalną politykę wschodnią III RP są najbardziej ekstremalne siły polityczne w USA, dążące do globalnej dominacji tego mocarstwa, realizowanej nierzadko bezwzględnymi środkami. Owa „partia wojny” w USA jest wzorcem dla opcji proamerykańskiej, a właściwie agentury politycznej Waszyngtonu w Polsce, która stamtąd właśnie czerpie swoją demagogię i frazeologię, uzasadniając nią fałszywe przesłanki stawianych tez i cyniczne cele.

Nie wolno też zapominać o ekstremalnych siłach na Ukrainie i związanej z nimi ukraińskiej agenturze wpływu w Polsce. Niestety po nowej administracji Białego Domu nie należy się spodziewać radykalnego uwolnienia polityki amerykańskiej od wpływu sił skrajnych. Już dzisiaj widać, że Donald Trump przegrywa w starciu z tamtejszą „partią wojny”.

Blisko 90 lat temu Roman Dmowski przestrzegał protoplastów obecnego obozu władzy przed udziałem w wyprawie komiwojażera (Zachodu) na Rosję. Dzisiaj chętnych do wzięcia udziału w wyprawie komiwojażera w Polsce nie brakuje.

Jest to o tyle zdumiewające, że przecież muszą być oni świadomi, iż ewentualna konfrontacja militarna USA i Rosji rozegra się na terytorium Polski i Ukrainy, ponieważ mocarstwa te nie mają w Europie innego teatru wojny. A jeśli tak, to muszą być też świadomi, że chcą katastrofy dla swojego kraju.

Nie mam wątpliwości, że polscy wspólnicy komiwojażera nie cofną się przed żadnym szaleństwem i dlatego naiwni zwolennicy obozu rządzącego nadal będą karmieni mirażem Międzymorza, o które ma toczyć się gra na Wielkiej Szachownicy. Do ostatniego Polaka, jak trzeba.

Bohdan Piętka

[1] „Polska regionalnym mocarstwem? George Friedman: nie popełnijcie jednego błędu”, http://www.wiadomosci.onet.pl, 2.04.2017.
[2] „Stratfor: Rosję czeka upadek, Polskę rozkwit”, http://www.jagiellonia.org, 15.04.2015.
[3] „Żurawski vel Grajewski: nie chowajmy Giedroycia do szafy”, http://www.jagiellonski24.pl, 30.03.2017.
[4] Tomasz Sakiewicz: „Tu wróci nie tylko wrak, ale też będzie tu Putin w kajdankach”, http://www.niezalezna.pl, 9.04.2017.
[5] W. Romaniuk, H. Hopko, „Sojusz obronny z Ukrainą”, portal internetowy dziennika „Rzeczpospolita”, http://www.rp.pl, 27.02.2017.

Facebook
Za https://konserwatyzm.pl/artykul/24561/pietka-kto-podjudza-polskich-rusofobow/
http://macgregor.neon24.pl

komentarzy 30 to “Kto podjudza polskich rusofobów?”

  1. Damastes87 said

    „Myślałem, że trudno o większego zjeba i psychopatę, niż minister Macierewicz, ale muszę to jeszcze raz przemyśleć”
    Panie Adminie jest jeszcze pewien pastor Chojecki który też prezentuje ten sam poziom upośledzenia umysłowego co Macierewicz.

  2. konfuzjusz said

    Ludziska słuchają tego, kto mówi dużo, głośno i prędko. Nawet w wykonaniu zjeba i psychopaty.

    Ale w ostatecznym rozrachunku wdupę dostaną jak zwykle Polacy. Ci najmniej winni też, albo raczej na samym początku.

    Historia to jest złośliwa małpa.

  3. Ma swoje konsekwencje proces od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm,do ŻYDOBANDERYZMU,który zintensyfikował militaryzację handlu wojną i pokojem.
    Wspólny mianownik to ANTYPOLONIZM.

  4. Bronisław said

    Re: 1. Trafnie „chyba” Pan zauważa, Panie Damastes87: „Panie Adminie jest jeszcze pewien pastor Chojecki który też prezentuje ten sam poziom upośledzenia umysłowego co Macierewicz”!!!

    Tenże Choojecki zwerbował sobie za „judaszowe srebrniki” do współdziałania (najbardziej jaskrawego narodowca XXI wieku) M. Kowalskiego (po podstawówce), a także kilkoro członków założonej przez siebie sekty, w tym trójkę swoich dzieci dla rozsiewania piekielnej nienawiści do Rosji, a zarazem niebotycznej gloryfikacji „Usraela”?!!! Pozdrawiam Pana ciepło, Panie Damastes87!

    Króluj Nam Chryste!!!

  5. witek said

    O ile Chojeckiego słucha garstka idiotów
    O tyle ministra Macierewicza słucha tysiące słuchaczy radia Maryja
    I dopiero teraz widać komu o. Rydzyk tak naprawdę służy.
    Nie mówiąc o wielebnych pilnie uczestniczących w farsie pt” msza smoleńska”
    Już po tej akcji, powinni zawiesić te ( satanistyczne) miesięcznice:

  6. Marucha said

    Pastor Chójecki to drobna płotka i jego poglądy nie mają większego znaczenia dla ogółu. Wśród nie dopuszczanych na forum gajówki osobników znaleźliby się jeszcze większe psychole, których wysiłki są kwitowane jednym kliknięciem myszy na przycisk „Delete”.

    Nie da się go porównać z Sakiewiczem, Macierewiczem czy Waszczykowskim.

  7. Yah said

    Generalnie widać, że sprawa przedstawia się następująco. Podpuszczać przeciwko Rosji mamiąc mirażem regionalnej potęgi, tylko po to by Polacy się nie zorientowali , że stali się Generalną Gubernią BRD przeznaczona do wyludnienia i zkolonizowania przez szkopów. No może we wschodniej Polsce jakieś ogromne obszary rezerwatów Natura 2000

  8. Dinozaur said

    Do 7.: Przez szkopów ? Takim optymistą to Dinozaur nie jest . Chodzi raczej o ubogacenie terenów Mitteleuropy przez osiedlenie panów w koszulach nocnych razem z ich licznymi zakutanymi małżonkami

  9. Tekla said

    Nikt nie musi podjudzac ,od zawsze slyszlam o zlych ruskich co to wyjedli zupe z kuchni dla dzieci i dobrych szkopach co to rozdawali cukierki w czasie wojny…..potem tez nie bylo lepiej z tymi ruskimi musielismy ich ubierac i zywic… a Szkopy sciagaly do siebie Slask i foklsdeutschow. i pamietam rozmowe z biskupem ,ktory z uwielbieniem sie chwalil jak to pogodzili sie z Niemcami byl rok 1978….

    Zawsze zastanawiam sie jak to jest ? ze ci co najwiecej skorzystali za PRL dzis pluja jadem…na ruskich;.

    A nawet na zgnilym zachodzie w unii stare romple niemieckie marza o oddaniu im Slaska Ziem Zachodnich i Prus bylam swiadkiem takiej rozmowy….

    Moja znajoma z wycieczki do Lwowa kupila mi papier toaletowy z Putinem…a niby jej matka przeszla wiele z banderowcami…za malo zycia aby debile zrozumieli cokolwiek….

  10. Czolgista said

    Ostatnio nawet Gajówce znaleźli się tacy podjudzacze, a nawet działają do teraz. Mówię o osobach, które opowiadają niedorzeczne bajki o zamachu smoleńskim i warszawskim.

  11. GieTe said

    Panie gajowy! Spokojnie, bez nerwów i bez brzydkich wyrazów. Chorobliwa, irracjonalna rusofobia i służalczość Macierewicza wraz z jego osobliwymi teoriami niechaj wywołuje tylko nasz gromki śmiech.
    Pozdrawiam

  12. Pinxit said

    Znakomite.
    Czytam ten artykul po raz drugi, zeby sprawdzic, czy nie snie.
    Przeciez nie jest to zadna nowosc i kazdy, kto sie interesuje historia Polski i Europy to gdzies kiedys sie tego uczyl albo o tym wyczytal.

    Co mnie zdumiewa, ze taka oczywista wiedza nie jest oczywista dla tych Polakow, ktorzy takich jak ja – na przyklad- nazywaja sie agentami Putina.
    Kazdy Polak, ktory zna choc troche historie Polski, nie bedzie sie kumal z Niemcami ani z Ukrami.
    Bo podstawowa wiedza obywatelska powinien byc oczywisty fakt oparty na doswiadczeniach z przeszlosci i uwaznym obserwowaniu terazniejszosci:
    Slaba Polska, jako kraj sezonowy, lezy w interesie Zachodu.

    Artykul jest znakomity, bo podaje kwintesencje zdarzen i bardzo trzezwa ocene historyczna.
    A ja wreszcie rozumiem – a jednak cos nowego do mnie dotarlo- dlaczego w podrecznikach i programach szkolnych tak niechetnie i po lebkach traktujemy okres miedzywojenny.

    Stawiamy pomniki Churchillom a burzymy slowianskim bohaterom.

    Dzis znowu zydowska propaganda zachodnia opowiada o tym, ze Zachod wygral II wojne swiatowa. Zbliza sie 9 Maja.

    Polityka obecnej Polski jest najlepszym przykladem, ze kochamy Niemcy, ktore nas bombardowaly i zniewolily a nienawidzimy Rosjan, ktorzy pedzili Niemiaszkow az do Berlina.
    Jeszcze troche a zazadamy od Rosji odszkodowania dla Niemcow.

    I ostatnio odnosimy same sukcesy: Dzieki temu, ze wiceprzewodniczacy komisji smolenskiej, obywatel USA, ktory wyraznie reprezentowal interesy amerykanskiej firmy zbrojeniowej Sikorskiego kosztem naszych zobowiazan wobec Karakalli – Polska sie calkowicie zblaznila.
    Zwlaszcza, ze agent USA (do tego Polak- lobbysta, taka jego m.. ) dyktuje z USA co mamy myslec o katastrofie smolenskiej. Taki Chalabi
    Skandal.

    Ten powyzszy artykul wyjasnia wszystko.
    Powinien stac sie obowiazkowa lektura -przynajmniej na blogach.

  13. Yah said

    Panie Dinozaurze, nie szkopów ale zydoszkopów.

    Raczej zalew imigrantów w koszulach nocnych nam nie grozi, bowiem przeznaczenie ziem polskich jest zupełnie inne.
    Ale po kolei. III Rzesza to był projekt plemienia Dana oraz talmudystów przeciwko chasydom. To tzw. Lebensraum nie było przeznaczone dla Niemców tylko na projekt Nowej Chazarii w której ….. nie było miejsca dla chasydów. Dlaczego w projekcie uczestniczyli talmudyści ? Po pierwsze nie lubili chasydów jako zbyt ortodoksyjnych po drugie „zachęcili” w ten sposób pewna grupę do migracji nad Jordan.

    Po zwycięstwie ZSRR projekt upadł, ale o nim nie zapomniano. Zaczęto go reanimować po 1985 , a po 2014 roku reanimacja weszła w decydującą fazę.
    Plemię Dana nie po to tworzy Nowa Chazarię, by mieć takie same problemy jak nad Jordanem. Ziemie Polski maja być wolne od Islamu. Antyimigrancka retoryka PiS to tylko wykonywanie poleceń realizatorów planu.

    Dlatego nie należy się obawiać panów w koszulach nocnych tylko działań depopulacyjnych dotyczących słowiańskiej ludności Polski i Ukrainy. Depopulacja odbywa się przez obniżenie poziomu życia, przez demoralizację, przez planowe zadłużanie ludzi w systemie bankowym.

    Ciekawie wygląda rola USA. Za Obamy popierali plemię Dana w tworzeniu Nowej Chazarii. Po dojściu do władzy, większy wpływ na politykę USA odzyskali talmudyści znad Jordanu. Zwróćmy uwagę , że po wyborze Trumpa, rząd z Warszawy odbył podróż nad Jordan – do tej pory NIGDY takich wizyt nie było. Zmiana ośrodka decyzyjnego.

    Działalność publicystów w Internecie tez nosi znamiona walk frakcji rusofobicznego plemienia Dana i bardziej umiarkowanych talmudystów. Sytuacja tych ostatnich jest nieciekawa i zależna od relacji sil na Bliskim Wschodzie.

    Dla jednych i dla drugich Polska jest bardzo ważna. Dla pierwszych z uwagi na projekt Nowej Chazarii, dla drugich jako tratwa ratunkowa, jesli na Bliskim Wschodzie pójdzie coś nie tak.

    Niestety, dla jednych i dla drugich słowiańska ludność nad Wisła i Odra jest przeszkoda w realizacji ich planów.

  14. Boydar said

    „… Chorobliwa, irracjonalna rusofobia i służalczość Macierewicza wraz z jego osobliwymi teoriami niechaj wywołuje tylko nasz gromki śmiech …” – Pan GieTe (11)

    Bardzo trafne, trzeba tylko wdrażać konsekwentnie, i nie tylko względem wypowiedzi naszego dzielnego ministra. To kropla w morzu potrzeb. Umiejętność odróżnienia blagi od stanu faktycznego to bezcenna umiejętność. Za bilety do teatru też trzeba płacić, a jednak zdarza się że ludzie chodzą. Jeśli nie na dwugodzinną drzemkę, to po co ?

  15. Waldek said

    Sakiewicz stara się być bardziej banderowski niż sam Bandera. Widać banderowcy szykują się do czegoś w Polce, bo jest zbyt pewny siebie. Może po przewrocie szykuje się na szefa bezpieki POLIN?

  16. Czaruś said

    Kto to jest Sakiewicz? Polecam bdb książkę dziennikarza śledczego Leszka Misiaka – „Prawicowe dzieci czyli blef IV RP”. Dowiemy się tam bardzo wiele nie tylko o Sakiewiczu, ale także o PIS.

  17. Pinxit said

    Zeby nie bylo, ze jestem rusofobem, to wyjasniam, ze ja z wielka miloscia do USA czytam glownie opinie amerykanskich specjalistow od polityki i zbrojenia, poniewaz uwazm ich za rzetelne zrodlo oceny sytuacji geopolitycznej.

    Jak na potwierdzenie tego artykulu pt. „Kto podjudza rusofobow” oraz powyzszych rozwazan, wpadl mi w rece taki ciekawy artykul Amerykanskich Weteranow (Veterans Today) ktory opisuje jak bardzo zagrozona jest Polska i Rumunia na scenie obecnych awantur politycznych Zachodu.
    Autor, Phil Butler opowiada, ze NATO zrobi absolutnie wszystko, zeby z Polski i Rumunii zrobic pole bitwy.
    Ostrzega Amerykanin, ze wielu obywateli tych panstw graniczacych z Rosja sie cieszy, ze beda mieli obrone i ochrone USA za darmo (?) bo im ktos zaplaci za obrone, ktorej akurat nie potrzebuja.
    To juz nie czasy, kiedy zakonnice na Filipinach kladly sie przed czolgami, zeby poprzec obalenie znienawidzonego rezimu.

    Byly ambasador USA do Rosji , Michael McFaul, mial w tym tygodniu spotkanie w Estonii gdzie opowiadal baje o rosyjskim zagrozeniu . McFaul stara sie jak moze, w swojej misji, ktora moze mu przyniesc kariere w nowej administracji USA i byc moze nawet zostac sekretarzem stanu USA; wiec sie popisuje przed Estonczykami.

    Pisze Phil Butler:

    „To tylko pokazuje jakie glupki sa w tych graniczacych z Rosja krajach. Przeciez te wystawione NATOwskie oddzialy, beda usuniete zanim zdaza wystrzelic do rosyjskich rakiet sredniego zasiegu.
    Ta „obrona” krajow nadbaltyckich wlasciwie nie zapewnia im zadnego bezpieczenstwa – wrecz przeciwnie, stanowi powazne zagrozenie na wypadek przypadkowego nawet wystrzalu z, byle iskra moze spowodowac wojne.
    Ale widac, ze nie ma lekarstwa na glupote tlumow”..

    A zreszta poczytajcie sami

    NEO – Romania and Poland Are Ground Zero Now | Veterans Today

    http://www.veteranstoday.com/2016/06/07/neo-romania-and-poland-are-ground-zero-now/

  18. Damastes87 said

    Re 4: Dziękuje Panie Bronisławie. Odnośnie mojego nicku to jestem jak najbardziej Pan. Damastes to była postać z mitologii greckiej o której napisał wiersz Zbigniew Herbert, który później zaśpiewał Przemysław Gintrowski: https://poema.pl/publikacja/1727-damastes-z-przydomkiem-prokrustes-mowi

  19. Damastes87 said

    Re 4: Również bardzo ciepło pozdrawiam Panie Bronisławie.

  20. Głos Prawdy said

    Nie mam nic przeciwko Мiedzymorza, tylko jeśli ta koalicja nie będzie agresywnie przeciwstawić się Rosji. I nie będzie istnieć głównie do tego celu.

  21. Zerohero said

    Red. Sakiewicz:

    Widzimy też, że Ukraińcy stawiają dużo bardziej skuteczny opór. Rosjanie nie są w stanie zająć całej Ukrainy tylko dlatego, że dzisiaj Ukraińcy po prostu się bronią.

    Średnio rozgarnięty człowiek wie (albo łatwo sprawdzi), że skala walk na Ukrainie jest minimalna i była niewielka nawet w gorącym okresie 2014-2015. Pod bronią było po ok. 50tys ludzi, na 90% granicy rosyjsko-ukraińskiej jest spokój. Byłaby to zatem pierwsza „inwazja” w której atakujący narzucił sobie tak wielkie ograniczenie.
    Mało?
    W wojnie nie jest używane lotnictwo, a między oboma krajami działa wymiana handlowa i ruch bezwizowy.
    Zupełnie inaczej by to wyglądało gdyby doszło do prawdziwej wojny.
    Nawiasem. Skala demoralizacji na Ukrainie jest tak duża, że już tylko 30% obywateli ma ochotę walczyć. Już w 2014 ukraińskie czołgi stały, bo ktoś im pokradł akumulatory. Buty żołnierzom się rozpadały, bo ktoś im sprzedał buty z tektury. itd.
    Rosja nie dokonała inwazji na Ukrainę z powdodów politycznych: byłby wtedy prawdziwy dowód na jej agresję (większe sankcje) i z obaw o koszty wojny. GDYBY jednak FR zdecydowałą się na inwazję, to 2 tygodnie i jest pod Kijowem. Na Ukrainie NIE MA państwa, a tym bardziej państwa zdolnego prowadzić wojnę z Rosją. Ukraina spełnia rolę śmierdzącego g…wna które USA kładzie Rosjanom pod wycieraczką.

    Ludzie którzy słuchają Sakiewicza to bezmózga hołota skoro pozwala mu wypowiadanie takich andronów.

  22. Marucha said

    Re 11:
    Śmiejmy się. Nawet gdy nam psychopaci ucinają łby. Przecież wiemy, że to po naszej stronie jest słuszność.

  23. hulsz said

    ad.6 Pastor Chójecki he he dobre.

  24. hulsz said

    ad.20 GDYBY jednak FR zdecydowałą się na inwazję, to 2 tygodnie i jest pod Kijowem. Na Ukrainie NIE MA państwa, a tym bardziej państwa zdolnego prowadzić wojnę z Rosją. Ukraina spełnia rolę śmierdzącego g…wna które USA kładzie Rosjanom pod wycieraczką.

    Panie Zerohero smiem twierdzic ze chyba nie byl Pan w wojsku.W 2 tygodnie to armia rosyjska bylaby na granicy ze szwabami.To juz nie te czasy ze idzie sie na bagnety.Ukrainscy czolgisci sami przyznali ze nie udalo im sie zniszczyc ani jednego rosyjskiego czolgu.

    ——
    Niech Pan nie będzie aż takim optymistą. Rosja nie rzuci na Ukrainę wszystkich swych sił.
    Admin

  25. hulsz said

    Niech Pan nie będzie aż takim optymistą. Rosja nie rzuci na Ukrainę wszystkich swych sił.
    Wszystkie sily to Rosja moze rzucic przeciwko Chinom lub USA .

  26. NICK said

    Oczywiście. Że może.
    Ale po co?

    Gdyż wszystko ugadane jest.

  27. hulsz said

    ad.25 Co jest ugadane?

  28. Zerohero said

    @Hulsz, 23

    To tylko pozory. Rosja musiałaby przeprowadzić mobilizację i zapewnić logistykę. Nawet gdy dywizja pancerna nie natrafi na żaden opór, to nie pokona dystansu tak jak pokonuje go np. samochód osobowy.

    Zapewne USA zorganizowały w części ukraińskich miast potencjalną partyzantkę i wręcz BOLEJĄ, że Rosjanie nie weszli głębiej. Pan zdaje sobie sprawę, że powstałyby dziesiątki „groznych”? Rosjanie NIE PRZYGOTOWALI się na taką okoliczność. Musieliby przeprowadzić mobilizację.

    Nad Polską Rosja nie mogłaby panować w powietrzu, ponieważ tu by się zlatywało całe lotnictwo NATO. Zajmowanie obszarów na których nie ma się panowania w powietrzu jest niezwykle kosztowne. Praktycznie niemożliwe.

  29. NICK said

    Raczej.
    Co?
    Ugadane?
    Nie?
    Jest.(26)

  30. Ale dlaczego? said

    „Z tych analiz Stratforu wynika jakie są zamiary tzw. neokonserwatystów amerykańskich wobec Rosji oraz jaką rolę przewidzieli w realizacji swoich planów dla Polski. Rolę zapałki wzniecającej pożar.”

    Od dawna to widać niestety…

    Dla porządku należy przypomnieć, że poprzednik Macierewicza, niejaki Sikorski, proponował sojusz wojskowy z Ukrainą i de facto włączenie się do wojny z Rosją.
    I kto o tym mówił: Kurski 😉

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kurski-sikorski-chcial-wyslac-wojsko-na-ukraine-dzis-polscy-chlopcy-gineliby-w/vre7y

Sorry, the comment form is closed at this time.