Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bronisław Łagowski: Zapomniane królestwo.

Posted by Marucha w dniu 2017-04-22 (sobota)

Królestwo Polskie (1815-1832) spadło Polakom jak z nieba. Najpierw cała Polska właściwa została zajęta przez państwa niemieckie, następnie klęska napoleońskiego i walczącego z Rosją Księstwa Warszawskiego i oto niespodziewanie wraca Polska na mapę.

Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł pana Macieja Wisniowskiego poświęcony książce profesora Łagowskiego „Polska chora na Rosję” zamieszczony w polskiej wersji portalu Sputnik ( patrz też Bogusław Jeznach: Polska chora na Rosję ).

Przy okazji – nie wstydze się przyznać, iż czasami zaglądam na ruski Sputnik i wcale nie dlatego, że ruskim agentem będąc mam to w obowiązkach służbowych, ale żeby zobaczyć, jaki jest ruski pogląd na tę czy inną sprawę.

Podobnie zresztą, ażeby poznać poglądy suwerena amerykańskiego zaglądam do wPolityce, żeby zapoznać się z programem neo-konów i ich planem dla Polski sięgam po banialuki George’a Friedmana (Stratfor) nt. naszego Kraju, zaś spragniony propagandy banderowskiej zaglądam do Strefy Wolnego Słowa.

[A żeby poznać poglądy Żydów i innego michnigówna – zaglądamy (przez gumowe rękawiczki) do G*** Wyborczego – admin]

Jak pisze znany z charakterystycznego zwrotu „Braciszkowie moi mili!” bloger:

„w polskim przypadku stan obecny jest potrójnie niebezpieczny, bowiem właścicielami większości mediów są w potomkowie odwiecznych wrogów nas Polaków. Powiecie może, że to nie ma znaczenia? Taaaa ….

To wyobraźcie sobie, że „Rydzyk Media Investment” jest właścicielem choćby 50% mediów w RFN i uczy naszych zachodnich sąsiadów jak piec wurst, pić piwo, meblować i budować domy, dokąd jeździć na wakacje, co oglądać, a czego nie, o takich sprawach jak gdzie i do kogo się modlić, albo na jaką partię głosować nie wspominając! Wyobraźni nie starczyło?

A u nas niejaki Aksel Szpringuś tak właśnie od dekad ma. Ot tak, bo se za czapkę śliwek kupił, bo mu resortowe sprzedali. To nie jest stan akceptowalny dla żadnego normalnego państwa! I nie dlatego, że nie lubimy kapitalizmu i wolnego rynku, ale właśnie dlatego, że ów wolny rynek kochamy. I nie ma tu żadnej sprzeczności! Dlaczego? Ano dlatego, że wolnego rynku w Polsce nigdy nie było! Zamieniono tylko monopole medialne, z pezetpeerowskiego na niemiecko-żydowski, Polakom nie dając najmniejszych szans na odrodzenie mediów zdolnych konkurować, choćby kapitałowo, z molochem. Tak stało się z każdą dziedziną gospodarczą w Polsce”

( za Repolonizowanie Polski, całej Polski! )

A tymczasem to nie niemiecki właściciel mediów, które pouczają nas, co Polakom wolno, co wypada i co przystoi, ale ruski Sputnik jest wg mikrocefali od Sakiewicza ważnym elementem „wojny hybrydowej” przeciw Polsce.

[Chciałbym podkreślić:

Sputnik nie jest żadnym obiektywnym medium i przedstawia wyłącznie ROSYJSKI punkt widzenia, który niestety część jego polskich czytelników przyjęła za obiektywny, co widać po części komentarzy.

Za przykład niech posłuży wyjątkowo bezczelny i kłamliwy artykuł o przekopie Mierzei Wiślanej:

Mierzeja Wiślana: awantura geograficzna – na złość Rosji – cytowany Anton Alichanow łże jak bura suka, zaś tekst mógłby ukazać się u Michnika i nikt nie zauważyłby, że to ciało obce].

[Wolimy Sputnika jakieś pięćśet osiemdziesiąt siedem razy od szwiatowych żydomediów – admin]

Nie wiem, czy czytelnik wybaczy mi dygresję w dygresji, a zresztą za chwilę sam zapomnę, o czym jest ten wpis …. ale samo „nowe” pojęcie wojny hybrydowej doprowadza mnie do szału (jakby ktoś chciał prowadzić przeciwko mnie wojnę hybrydową, to wystarczyłoby mu używać terminu „wojna hybrydowa” w każdym zdaniu).

Wojnę hybrydową zalecał Sun Tzu, pisał o niej von Clausewitz (por. „wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”), przeprowadzili ją skutecznie przeciwko Polsce Niemcy po roku 1989 poprzez dezindustrializację i powstanie gospodarki uzupełniającej wobec niemieckiej a także faktyczny monopol medialny, a tymczasem wg mikrocefali od Sakiewicza „wojna hybrydowa” to wynalazek złowrogiego Putina, który nasyła nam tituszki, zielonych ludzików, trolle itp.

Co za ironia losu – byłem wychowany na poezji romantycznej („Nie dziw, że nas tu przeklinają, Wszak to już mija wiek Jak z Moskwy w Polskę nasyłają samych łajdaków stek”) i na kulcie powstań antyrosyjskich , szczególnie powstania styczniowego, oraz jego bohaterów, takich jak kandydat na ołtarze Romuald Traugutt (polecam cudowną książkę skazanego przez żydokomunę na zapomnienie ś.p. Jana Dobraczyńskiego „Piąty akt”).

Za młodu skorupka nasiąkła mi rezerwą i ostrożnością do wszystkiego co rosyjskie, a nawet pewną wobec Rosjan i ich kultury wyższością (czy słusznie, to inna sprawa). Mój ojciec (rocznik 1930) opowiadał mi, jak widział we wrześniu 39 roku ruskich obdartusów, półbosych, z karabinami na sznurkach, wkraczających do jego wsi, witanych przez oszalały z radości żydowski kahał (Żydówki wciskały maszerującym sołdatom bułki i krzyczały „nasz, nasz”), jak zatoczono na rynku (tzw. majdanie) beczkę, na którą wlazł ruski oficer i zaczął przemawiać – ku przerażeniu polskich chłopów – że „my was pryszli oswobodit’ ot własti polskich panow”, jak najgorsze szumowiny i kryminaliści nagle założyły czerwone opaski, tworząc podwaliny nowej, sowieckiej kadry … po czym po dwu tygodniach, w ramach jakichś korekt granicznych sowieci wycofali się bez słowa, zaś ich miejsce zajął Wehrmacht … ten sam, który od tego roku stacjonuje w republice kowieńsko-wileńskiej w ramach kolejnego „sukcesu” polskiej polityki wschodniej.

Ale jednocześnie – za co jestem wdzięczny rodzicom, a zwłaszcza skądinąd organicznie nie cierpiącej ruskich mamie – zawsze w dzień zaduszny zapalaliśmy jedną małą świeczkę na grobie żołnierzy radzieckich, często młodych chłopaków, poległych daleko od swoich domów i rodzin.

I teraz, niejako z moralnego obowiązku i z troski o mój Kraj muszę robić za „etatowego ruskiego trolla” i stawiać zaporę przeciwko jakiejś zoologicznej do ruskich nienawiści, którą już to durnie już łajdacy chcą nam wszczepić (niczym na filmie „Incepcja”), by potem wykorzystać nas jako mięso armatnie w wojnie o „pokój i demokrację”.

Co ciekawe, ta kampania nienawiści i resentymentów w stosunku do ruskich narasta wprost proporcjonalnie do czasu, jaki upłynął od zadanych nam przez nich krzywd. Od jakiegoś czasu uderza mnie intensywność, z jaką w mediach Sakiewicza eksploatowane są np. rocznice rzezi Pragi 1794, rozumianej ma się rozumieć jako zapowiedź i prefiguracja obecnej „agresji Putina”. [Czytałem w jakiejś książce historycznej, ze w pewnym momencie pijany generał Suworow złapał dwie kury i potrząsając nimi wołał do rabujących i mordujących sołdatów: „bratcy, chociaż tych dwóch puście żywcem” – żartowniś!].

W powstaniu warszawskim, m.in, wskutek masakr urządzanych przez oddziały niemieckie zginęło do 200 tys. cywilów, kolejnych 600 tys. cywilów wypędzono z Warszawy i okolic, z czego 150 tys. wywieziono na roboty przymusowe lub do NIEMIECKICH obozów koncentracyjnych (pisanie o „polskich obozach” jest przykładem wojny hybrydowej par excellence).

No ale nie przypominam sobie, żeby w rocznice Powstania czy wywózek organizowano manifestacje pod niemiecką ambasadą, z transparentami „Potomkowie hitlerowskich zbrodniarzy, oddajcie nam 500 mld euro za wasze zbrodnie”.

Bardzo dziwny jest ten brak równowagi w tym względzie.

Wracając do profesora Łagowskiego, ze wspomnianego artykułu wynotowałem sobie dwa najważniejsze uważam spostrzeżenia dotyczące naszego stosunku do Rosji:

Rusofobia jest w nas nie dlatego, że ją wyssaliśmy z mlekiem matki, ale dlatego, że ktoś nas przekonał niemałym nakładem sił i środków, że powinna być immanentną cechą polskiej polityki zagranicznej

(to jest własnie wojna hybrydowa w całym tego słowa znaczeniu: wcisnąć niezbyt rozgarniętym Polakom jak cyganka babie dziecko w brzuch, że „immanentną cechą polskiej polityki zagranicznej” ma być rusofobia właśnie, a nie np. polski interes państwowy, narodowy, gospodarczy, że mając do wyboru miłość do Polski i nienawiść do Rosji musimy wybrać to drugie)

„Problemem polskiej „polityki” wschodniej nie jest jej misyjność, ekshumowany prometeizm czy ciemny, irracjonalny napęd ani służalczość wobec Ameryki wyprzedzająca życzenia. Wszystko to można znieść.

Najgorsze jest to, że tej „polityce” brakuje analizy rzeczywistości, odniesionej do realnego interesu narodowego. Tak jak przed wiekiem Polska kultywuje „rozmyślną ignorancję” w stosunku do Rosji(określenie Hercena).

Niezdolność i niechęć zobaczenia faktów, takimi, jakie one są, nadmiar ocen, przewaga trybu postulatywnego nad opisem, zupełne pomijanie punktu widzenia drugiej strony, odrzucanie z góry racji, jakie druga strona mogłaby mieć za sobą; do tego dochodzi pyszałkowatość zwalniająca z obowiązku uzasadnienia pewników, jakie się rzekomo posiada itp. przywary moralne i intelektualne składające się na polską mentalność zbiorową i nadające karykaturalną treść „polityce” wschodniej. Ta „polityka” nas ośmieszy prędzej czy później i oby tylko na ośmieszeniu się skończyło”.

(Por. Amerykanie zażądali, by Rosja zaprzestała okupacji fikcyjnego kraju:
https://pl.sputniknews.com/swiat/201702044752753-sputnik-amerykanie-rosyjska-agresja-na-fikcyjne-panstwo/ )

(Czytaj też: FELIETON Szybciej Sakiewicz w psychiatryku niż Putin w kajdanach:
http://prawy.pl/49498-szybciej-sakiewicz-w-psychiatryku-niz-putin-w-kajdanach/ ).

Tymczasem, zainteresowany postacią profesora Łagowskiego zacząłem szukać w sieci i natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł sprzed prawie trzech lat i z wstydem muszę stwierdzić, iż sam miałem lukę w historii Polski, którą dopiero teraz zapełniam:

Bronisław Łagowski: Zapomniane Królestwo

[Artykuł był opublikowany w gajówce:
https://marucha.wordpress.com/2014/12/23/zapomniane-krolestwo/ – admin]

Grono historyków prawa polskiego i dyscyplin pokrewnych opublikowało trzy tomy artykułów poświęconych Królestwu Polskiemu (Wydawnictwo von Borowiecky). Inicjatywa zrodziła się z okazji zbliżającej się dwusetnej rocznicy Królestwa. W podtytule podkreślono fakt, że Królestwo Polskie po okresie całkowitego niebytu państwa polskiego odrodziło się w formie unii personalnej z Cesarstwem Rosyjskim. W tej postaci zostało uznane międzynarodowo przez kongres wiedeński, a po wojnach napoleońskich nie było większego autorytetu międzynarodowego i oczywistszego źródła legitymizmu niż ten kongres.

O losach Europy decydowały największe, do tego zwycięskie, mocarstwa, kto się sprzeciwiał ich woli, tego sprawa wisiała na włosku. Polscy „patrioci” się sprzeciwili.

Elita rządząca Królestwem Polskim – trzeba dodać, że najwybitniejsza z elit, jakie Polską rządziły – potrafiła docenić unię rosyjsko-polską, ale obok niej istniał inny władca, a mianowicie opinia patriotyczna. Opinia rządzi światem – mówili filozofowie oświeceniowi – polskimi losami rządziła opinia patriotyczna.

Królestwo otrzymało rozumną konstytucję – jedną z liberalniejszych w Europie, język urzędowy był polski, urzędy pełnili Polacy, wojsko było polskie, istniała wolność druku, a o innych zdobyczach za chwilę wspomnimy.

Przeciętnie wykształcony inteligent, nie mówiąc o studencie, może w pierwszej chwili nie wiedzieć, o czym mówimy, mówiąc o Królestwie Polskim. W języku potocznym, a nawet w historiografii mówi się o Królestwie Kongresowym.

Chętnie wymieniłbym wszystkich autorów, których prace złożyły się na obszerne trzy tomy, ale za bardzo obciążyłoby to krótki przecież niniejszy tekst. Już same tytuły tomów dużo nam powiedzą: „System polityczny, prawo, konstytucja i ustrój Królestwa Polskiego 1815-1830”, „Przemiany ustrojowe Królestwa Polskiego w latach 1830-1833”, „Aleksander Wielopolski. Próba ustrojowej rekonstrukcji Królestwa Polskiego w latach 1861-1862”.

Redaktorem wszystkich tomów, a jeszcze bardziej animatorem tego przedsięwzięcia intelektualnego jest prof. Lech Mażewski, którego znamy m.in. jako autora książki „Powstańczy szantaż” i krytyka innych konwencjonalnych, a panoszących się w piśmiennictwie historycznym poglądów. Lech Mażewski ponadto jest autorem największej liczby tekstów w tych książkach.

Najciekawszy wydał mi się artykuł „O ciągłości między Księstwem Warszawskim i Królestwem Polskim”. Z pewnych względów autor za istotną uważa ciągłość, nie zamykając oczu także na nieciągłość. W napoleońskim Księstwie kraj pracował dla wojny, wskutek tego biedniał, rujnowało się rolnictwo i gospodarka miejska. W Królestwie przeciwnie, bogacił się systematycznie, modernizował, poprawiał się stan finansów. W Księstwie rządzonym dla potrzeb wojska nie było gwarancji wolności, w Królestwie przeciwnie, zachowało się wiele tradycyjnego polskiego parlamentaryzmu.

A jednak w opinii narodowej – autentycznej czy zmanipulowanej – Księstwo jest wyżej oceniane niż Królestwo. Lelewel miał powiedzieć, że w Królestwie nikt nie zauważył gwarancji wolności, a w Księstwie nie zauważono braku takich gwarancji. Usytuowanie geopolityczne okazało się ważniejsze dla Polaków niż warunki życia.

Jak wspomniałem, konstytucja Królestwa była tworem ludzi dobrej woli i rozumnych – nadał ją Polsce cesarz Rosji Aleksander I. Jednakże im norma jest doskonalsza, tym trudniej w kraju nieprzyzwyczajonym do rządów prawa jest utrzymać się w jej granicach, a każde jej przekroczenie przez władzę tym łatwiej wywołuje oburzenie.

Jednak naruszanie konstytucji nie było głównym powodem niezadowolenia w Królestwie. Tym powodem było odłączenie ziem litewsko-ruskich. I to było głównym powodem powstań.

Lech Mażewski zastanawia się, dlaczego Królestwo Polskie nie dążyło do odebrania Prusom Wielkopolski, lecz wbrew wszelkiej logice domagało się od Rosji, z którą pozostawało w unii personalnej, prowincji, gdzie Polacy byli mniejszością w ruskim i prawosławnym narodzie.

Polska szlachta nie myślała i nie wiedziała, że jest mniejszością. Objaśnia częściowo ten fakt Adam Zamoyski: „Rosja zagarnęła tak duży obszar dawnej Rzeczypospolitej (trzeba zdawać sobie sprawę, co się kryje pod nazwą Rzeczpospolita, przecież nie Polska w dzisiejszym znaczeniu – B.Ł.), że w 1815 r. szlachta imperium Romanowów składała się w 64% z osób pochodzenia polskiego.Ponieważ zaś odsetek ludzi posiadających elementarne wykształcenie był wyższy wśród Polaków niż wśród Rosjan, liczba poddanych cesarstwa umiejących czytać i pisać po polsku była większa niż liczba tych, którzy potrafili czytać i pisać po rosyjsku” („Polska”). Autorzy polscy tamtego czasu robią wrażenie, jak gdyby nieszlachta i analfabeci nie należeli do żywych.

Królestwo Polskie zwane potocznie Kongresowym spadło Polakom jak z nieba. Najpierw cała Polska właściwa została zajęta przez państwa niemieckie (zabawcie się i zapytajcie znajomych, pod jakim zaborem znalazła się Warszawa; trzeba erudyty, żeby wiedział, że pod pruskim), następnie klęska napoleońskiego i walczącego z Rosją Księstwa Warszawskiego i oto niespodziewanie wraca Polska na mapę.

Napoleon nawet nazwy „Polska” nie chciał dać. Słusznie twierdzi Lech Mażewski, że dwusetną rocznicę utworzenia Królestwa Polskiego należy uroczyście uczcić.

(źródło: Tygodnik Przegląd
https://www.tygodnikprzeglad.pl/artykulbronislaw-lagowski-zapomniane-krolestwo/  )

Wystarczyłaby szczypta rozumu i w 1830-31 roku jedna z najlepiej wyćwiczonych armii europejskich (tzn. armia Królestwa Polskiego) pod wodzą księcia Konstantego odzyskałaby dla Polski ziemie zaboru pruskiego, najprawdopodobniej doprowadzając do likwidacji tego pasożytniczego państwa (tzn. Prus).

Bez powstań styczniowego i listopadowego nie doszłoby do rugowania polskości na kresach, nie byłoby hekatomby polskiej krwi i polskiej młodzieży, nie byłoby „wasze ulice nasze kamienice”, nie byłoby „dwużydzianu Polaka”, nie byłoby zmarnowanego XIX wieku, zaś w momencie rozwodu z imperium Romanowych wschodnie granice sięgałyby pierwszego i drugiego rozbioru, a kto wie, czy język polski nie byłby drugim oficjalnym językiem w Rosji.

No ale nie, przecież kadeci Szkoły Podchorążych Piechoty wobec przeciągającego się pokoju mieli zamkniętą ścieżkę awansu … dlatego też (za moim umiłowanym poetą)

Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi

No i plunęliśmy na Królestwo Polskie.

Ostatnia refleksja nad jeszcze jedną ironią losu, który najwyraźniej zawziął się na nas-Polaków jak na mało kogo:

W latach porozbiorowych dla elity Królestwa Polskiego największą krzywdą było niewłączenie do niego terenów, które dziś nazywamy (najczęściej niesłusznie) kresami wschodnimi – nie mogąc mieć wszystkiego i nie mając cierpliwości i rozsądku by poczekać, straciliśmy wszystko.

Dziś gazeto-polacy i inne popłuczyny po Giedroyciu czyli banda kretynów która ma dominujący wpływ na naszą politykę wschodnią nie tylko odcina się od Kresów, nie tylko frymarczy losem mieszkających tam od wieków Polaków, ale wręcz na wyprzódki dokonuje masakry polskości piłą mechaniczną sztucznie hodowanych nacjonalizmów kowieńsko-litewskiego i ukraińskiego, strasznie przy tym ubolewając, że zły Łukaszenka nie pozwala na swobodny rozwój antypolskiego nacjonalizmu białoruskiego.

W 1815 szlachta nie mogla przeboleć odłączenia ówczesnych kresów, podchorążowie tupali nogami, bo nie mieli szans na awans – można to jakoś zrozumieć (co nie znaczy zaaprobować).

Ale jak zrozumieć postawę gazeto-polaków dwa wieki później, w 2017, jak zrozumieć Sakiewicza wołającego podczas zorganizowanej przez siebie chucpy przed ruską ambasadą:

„Rosjanie nie są tacy silni, na jakich wyglądają. Są silni naszą słabością i swoją bezczelnością. Dlatego musimy twardo stawiać warunki. I zobaczycie, że tu wróci nie tylko wrak, ale też będzie tu Putin w kajdankach, który będzie musiał odpowiedzieć za to, co zrobił w Smoleńsku. I za to, co robił dla Ukrainy. I za to co robi w Syrii. Każda totalitarna władza kiedyś upada. I życzymy Putinowi, aby znalazł się w polskim więzieniu, a nie rosyjskim, bo jesteśmy cywilizowanymi ludźmi. To jest jego jedyna szansa na przeżycie”

Jak pisze Mikołaj Miłosz:

„Tak więc nie wiem komu w Polsce miałby służyć cyrk, który urządził Sakiewicz ze swoimi zwolennikami pod rosyjską ambasadą? Wiem komu na pewno służy w wymiarze międzynarodowym – pogrążającej się w odmętach wojny domowej i banderoanarchii Ukrainie, dążącym do wojny amerykańskim neokonserwatystom, nawet Rosji, która może śmiało powiedzieć, że Polska jako podmiot polityki zagranicznej jest kompletnie nieobliczalna.

Tak więc czyim agentem wpływu jest pan Sakiewicz? Cóż, jeżeli jemu i jemu podobnym uda się wywołać konflikt z Rosją to się przekonamy [tylko wtedy po co komu będzie potrzebna taka wiedza – McG]. Jeżeli będzie co sił wiał w stronę Zachodu i modlił się o to, żeby dać radę uciec do Berlina przed rosyjskimi czołgami. Jednocześnie się modląc, żeby go Niemcy nie wydali Rosjanom – jak kilkakrotnie już w historii bywało to okaże się agenturą wpływu Ukrainy i Zachodu. Jeśli zostanie w Warszawie, a po wejściu armii rosyjskiej nic mu się nie stanie to okaże się, że reprezentował interesy Rosji. Jest jeszcze jedna możliwość – nie jest niczyim agentem, ale wtedy za takie wypowiedzi i działania w normalnym kraju kolejny po Michniku Nadredaktor znalazłby się w psychiatryku. Na co ma o wiele większe szanse, niż zobaczyć Władymira Putina w więzieniu”.

http://macgregor.neon24.pl

komentarzy 17 to “Bronisław Łagowski: Zapomniane królestwo.”

  1. RomanK said

    http://naszahistoria.fm.interiowo.pl/III_49.htm

  2. RomanK said

    http://mariateresa.pl/index.php/8-artykuly/artykuly/300-ostatni-krol-polski

  3. Rafal C. said

    Obowiazkiem kazdego rozsadnego czlowieka jest poznanie faktow. Poznanie faktow stanowi jedyny
    fundament do wyprowadzania wnioskow, a te z kolei (jesli dochowamy wiernosci logice) wytyczaja
    droge konkluzji.
    Jednak jeden fakt nie stanowi o niczym. Dopiero zbior faktow umiejscowionych w przedziale czasu ktory
    nadaje tym faktom znaczenie moze prowadzic do poznania intencji tych, ktorzy tak czy inaczej
    sekwencje zdarzen (faktow) zainicjowali. Mowiac po ludzku nalezy byc ostroznym (bardzo!) i nic,
    ale to nic nie przyjmowac na wiare. Sprawdzac kazda wiadomosc w roznych srodkach przekazu.
    Dostepne sa amerykanskie, niemieckie, rosyjskie, francuskie.I sa niezalezne, (niewiele ale sa).
    Po takim rajdzie po mediach bedziecie czuli gowno z daleka, ale i to gowno trzeba czytac zeby
    wiedziec z ktorej strony nadchodzi smierc. Zeby wiedziec kiedy powiedziec NIE!

  4. Moher49 said

    Marzenia ściętej głowy. Było, minęło i se ne vrati. No, ale niezbadane są wyroki Boskie.

  5. Kowalski said

    Nasza ustepliwosc wobec zydow szarogesienia sie w naszym kraju Doprowadza mnie do szalu.Jak my mozemy sie dac tak ;DY…ac.To oni zrobili znas ;wiecznych cierpietnikow milosnikow ubustwa wszelkiej glupiej tolerancji.I wiecznego przebaczania zlu.JAK MOZNA BYC TAKIM glupim czlowiekiem POLACY OBUDZCIE SIE I WRACAJMY DO SLOWIANSKIEGO STYLU ZYCIA I PATRZENIA NA LOSY SWOJEGO PANSTWA .JAKO NA WLASNE ZYCIE.
    Przestanimy byc takimi ;WIECZNIE PRZEBACZAJACYMI FRAJERAMI
    DOSC DOSC DOSC DOSC DOSC DOSC tego tego tego.

  6. jjj said

    Może nie doszloby, lub byloby znacznie mniejsze, inaczej realizowane rugowanie polskości z kresow czy hekatomby polskiej krwi, ale diabelnie ryzykowne i – moim zdaniem- mało uzasadnione, jest twierdzenie, ze nie byłoby „waszych ulic i naszych kamienic” i dwuzydzianu.
    Takie twierdzenie zawiera w sobie tezę, że nie bylo żadnych błędów w zakresie stosunkow polsko-ż w średniowieczu, w wiekach XVI-XVIII, np. w zakresie umozliwiania ich napływu i stwarzania im mozliwosci dzialania. Błędy, a wlasciwie historia Polski, w rozumieniu tego co ksztaltuje dzien dzisiejszy, zaczęły sie w 1830 -zdaje się mowic autor powyzszych tez/twierdzeń.
    To o czym pisał Staszic w 1816 r.?:), o przyczynach czyjej szkodliwosci? O czym pisal Dmowski wskazując na przyczynienie się liczebnosci „mniejszosci” do zaborów?
    Ja postawilbym tezę, ze polski przedsiębiorca, jak zacząl sie pojawiac – też sądzę,eże Polska, czy polskie ziemie, czy właściwie cala Europa, zaczęła sie „unowoczesniac”, tj. wtedy struktury społeczne czy problemy w jakis sposób zaczęły przypominac współczesność, po wojnach napoleonskich- w większej liczbie, napotykal na trudnosci (mniej spotykane gdzie indziej) związane z konkurowaniem z „mniejszością”, wrośniętą, zorganizowaną i liczną. No, ale nie jest to skutek wyłącznie, ani nawet przede wszystkim – powstań

  7. karlik said

    „Napoleon nawet nazwy „Polska” nie chciał dać.”

    Nie wiem czy wspominamy ten wytwór :”Księstwo Warszawskie (fr.: Duché de Varsovie, niem.: Herzogtum Warschau) – istniejące w latach 1807–1815, formalnie wolne, w rzeczywistości terytorium zależne podporządkowane Cesarstwu Francuskiemu i jego władcy, Cesarzowi Francuzów Napoleonowi Bonaparte. Polityczna namiastka państwa polskiego. Władcą suwerennym Księstwa był król Królestwa Saksonii, które wchodziło w skład Związku Reńskiego, będącego protektoratem Cesarstwa Francuskiego”.
    „Monarchą Księstwa na zasadzie unii personalnej z Saksonią został król Saksonii Fryderyk August I, wnuk króla Augusta III Sasa. Napoleon Bonaparte 22 lipca 1807 w Dreźnie osobiście nadał Księstwu Warszawskiemu konstytucję, której przepisy wzorowano na konstytucji francuskiej z 1799. Cesarz nie zgodził się bowiem na przywrócenie Konstytucji 3 Maja, ”
    To był taki krótki epizod związany z ziemiami zamieszkałymi przez Polaków nie mający z wolną Polską nic wspólnego..

    Jeżeli chodzi np. o Jana Henryka Dąbrowskiego – tego z popularnej piosenki śpiewanej na stojąco przez Polaków to :

    „W 1815, po upadku Napoleona, powrócił do Warszawy i stanął na czele Komitetu Organizacyjnego Wojskowego, którego celem było zorganizowanie wojska nowo utworzonego Królestwa Polskiego, w którym został generałem jazdy. Odmówił objęcia namiestnictwa Królestwa Polskiego proponowanego mu przez cara Aleksandra I Romanowa i 24 listopada 1815 przeszedł w stan spoczynku. Był senatorem i wojewodą, odsunął się od spraw publicznych i osiadł w swoich dobrach w Winnej Górze w Wielkim Księstwie Poznańskim, gdzie zmarł 6 czerwca 1818.”

    A jeszcze dla pamięci o autorze piosenki śpiewanej przez Polaków na stojąco:

    „Józef Wybicki 6 lipca 1816 został prezesem Delegacji Administracyjnej Królestwa, a 25 listopada 1817 prezesem Sądu Najwyższego Królestwa Polskiego, osiągając tym samym najwyższą godność w swoim życiu. Funkcję tę pełnił jedynie trzy lata, pod koniec 1820 złożył wniosek o zwolnienie go z tej funkcji. Prośbę motywował złym stanem zdrowia, rzeczywiste powody były jednak inne: w 1820 Wybickiego powołano do Deputacji Prawodawczej, której zadaniem było opracowanie nowego kodeksu karnego i kodeksu cywilnego.”
    „Pierwotny tekst opublikowany w „Gazecie Warszawskiej” 20 lipca 1816 roku :

    Boże! Coś Polskę przez tak liczne wieki
    Otaczał blaskiem potęgi i chwały
    I tarczą swojej zasłaniał opieki
    Od nieszczęść, które przywalić ją miały

    Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,
    Naszego Króla zachowaj nam Panie!

    Tyś, coś ją potem, tknięty jej upadkiem,
    Wspierał walczącą za najświętszą sprawę,
    I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,
    Wśród samych nieszczęść pomnożył jej sławę

    Przed Twe ołtarze…

    Ty, coś na koniec nowymi ją cudy
    Wskrzesił i sławne z klęsk wzajemnych w boju
    Połączył z sobą dwa braterskie ludy,
    Pod jedno berło Anioła pokoju:

    Przed Twe ołtarze…

    Wróć nowej Polsce świetność starożytną
    I spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanie
    Niech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną,
    I błogosławią Jego panowanie;

    Przed Twe ołtarze…

    Prawykonanie hymnu nastąpiło w Warszawie 3 sierpnia 1816 roku w imieniny „N. Cesarzowej Marii Teodorówny, matki najukochańszego monarchy naszego”.

    Za Wikipedią, na pewno kłamią….

  8. Trak said

    Przebaczenie jest czynem i obowiązkiem moralnym ale tylko w określonych warunkach i wtedy gdy np. jest się Bogiem i żyje się wiecznie (Jezus Chrystus).
    Przebaczać należy, gdy ktoś o to prosi i przyznaje się do winy ale kara nie jest przez to wykluczona i w sensie moralnym i materialnym a jedynie zemsta i nienawiść.
    Karą może być i powinno być zaniechanie złych uczynków przez winnego i naprawienie szkód oraz krzywd.

    W naszym, polskim wydaniu przebaczanie przeradza się w manifestację głupoty a głupota jest niewybaczalna, aż po kres istnienia, bo jak dowodzi kościół – bogami jeszcze nie jesteśmy i czas mamy ograniczony.
    Jeśli ktoś nie wierzy, niech sprawdzi.
    Równowaga musi być

  9. Trak said

    Zasiedlajmy dalej nasz kraj obcymi przybyszami, niech opanowują nasz teren, język i obyczaj, niech piszą naszą historię.
    Niech zasiądą na urzędach i nami władają i niech powiedzą nam któregoś dnia – spierd…ać, my teraz jesteśmy Polakami.

  10. RomanK said

    My Stanisław August z Bożej łaski król Polski, Wielki Książe Litewski etc. etc.”…..

    >>>>”””z Bozej Laski krol Polski..etc…..<<<<<<<< o najluzszej sposrod wszystkich krolow Polski kadencji krolowania – 32 lata….

    Kroluj nam Chryste!
    w USA 22 mln ,3 mln Polakow w Anglii…2mln z hakiem w Niemczech, …do Polski juz orzyszlo 2mln Ukraincow….Nastapilo odwrocenie Drang nach Osten…. dziury demograficzne Zachodu nei da sie zatkac kolorowymi nedzarzami…bo to liability, a nie assets…
    Niezbadne sa Wyroki Boskie

  11. karlik said

    „My Stanisław August z Bożej łaski król Polski”
    „15 stycznia 1797 roku mocarstwa rozbiorowe zawarły konwencję, w myśl której Rosja i Austria przejęły po 2/5 a Prusy 1/5 długu króla w wysokości 40 milionów złotych polskich . Trzy dwory podjęły zobowiązanie wypłaty dożywotnio 200 tysięcy dukatów rocznie .”
    Więc jak pokazuje historia istnieje sposób na spłatę zadłużenia Polski, a sprawca miał się dobrze..
    Oczywiście za Wikipedią, która na pewno kłamie…

  12. markglogg said

    Obecnie ZASADNICZĄ PRZYCZYNĄ, że nie lubimy wszystkiego co przyszło do nas od Wschodu – czyli z Rosji, początkowo carskiej, a następnie bolszewickiej, jest oficjalnie znienawidzony USTRÓJ KOMUNISTYCZNY, który skutecznie zawitał, na prawie dokładnie 45 lat, na tereny obecnej RP wraz z zwycięską Armią Czerwoną.

    Tymczasem zasady NOWOCZESNEGO KOMUNIZMU wymyślili nie tyle marksiści, ale KATOLICCY KSIĘŻA z Zakonu Komunistów, działającego w późnej Polsce Szlacheckiej przez prawie 170 lat. Oto informacja o tym, całkowicie dzisiaj „pod prąd” Zakonie, który wg. Encyklopedii Orgelbranda był sowicie sponsorowany przez polską arystokrację:

    ZAPOMNIANA HISTORIA ZAKONU KSIĘŻY KOMUNISTÓW 1683-1850
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bartolomici

    Bartolomici, bartoszkowie, księża komuniści właściwie Zgromadzenie Kleryckie Księży Życia Wspólnego (łac. Institutum Clericorum Saecularium in Communi Viventium) – katolickie męskie zgromadzenie zakonne założone pod nazwą Zgromadzenia Księży Świeckich w roku 1640 we wsi Logman w elektoracie bawarskim przez salzburskiego kanonika Bartłomieja Holzhausera. Zgromadzenie zatwierdzone zostało przez papieża Innocentego XI w 1680 roku[1].

    Bartolomici zorganizowani byli we wspólnoty. Obowiązkiem członków zgromadzenia było prowadzenie wspólnego życia z dala od kobiet, wspólne ćwiczenia duchowe i modlitwy pod rządami jednego przełożonego. Wszystkie gromadzone przez komunistów dochody składane były do wspólnej kasy. Oddawali się działalności duszpasterskiej w miastach i wioskach, szczególną rolę w ich misji pełniła posługa kaznodziejska i spowiednicza. Prowadzili szkoły, kolegia i seminaria duchowne[1].

    Oprócz terytoriów Świętego Cesarstwa Rzymskiego działali również na Sycylii, w Portugalii, Irlandii, dotarli też do Rzeczypospolitej, gdzie przybyli w 1683 (lub 1685) roku, sprowadzeni przez królową Marysieńkę. Swój pierwszy dom założyli w Górze Kalwarii. Tam też pod opieką biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego zorganizowali seminarium duchowne. Ich działalność w Polsce zakończyła się oficjalnie w 1850 roku. Ich strojem zakonnym była sutanna, nieróżniąca się od ubioru duchowieństwa. Duchowni będący komunistami nosili pod sutanną krzyż kartezyjski. (tj. grecki, równoramienny, a zatem „nie Chrystusowy”).

    Znamienną jest data likwidacji Zakonu Komunistów. Nastąpiło ono w zaledwie dwa lata po opublikowaniu, w roku 1848, „Manifestu Komunistycznego” K. Marksa i F. Engelsa.

  13. TG said

    Nieznana historia, które wpłynęła na los Polski i nie tylko.

    http://multiculticlub.com/matka-makryna-biografia-slynnej-oszustki-kosciola/
    http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=75082&from=pubindex&dirids=11&lp=1773

    ——
    Zob. też:
    https://marucha.wordpress.com/2012/11/21/makryna-mieczyslawska-ok-1785-1869/
    https://marucha.wordpress.com/2014/11/10/matka-makryna-opowiesc-o-swietej-hochsztaplerce/
    Admin

  14. markglogg said

    Jeśli chodzi o medale i o wzajemną polsko-rosyjską historię, to warto, za http://www.km.ru przypomnieć, że niedawno „batka” Łukaszenko wydał medal upamiętniający RZYWRÓCENIE MOGILIEWA DO KORONY RZECZPOSPOLITEJ W 1661 ROKU, po oderwaniu tego miasta od Polski, przez chwilowo zwycięską Carską Rosję w 1654 roku. Ten Łukaszenka bardzo się nie podoba zarówno władcom Zachodu jak i dzisiejszego KAPITALISTYCZNEGO Kremla. Kto zna rosyjski, proszę czytać:

    В ходе Русско-польской войны в 1654 году Могилев ушел к русскому царю. Поляки попытались вернуть город, но были на голову разбиты. Тогда, судя по всему, польская корона решила подойти к вопросу с другой стороны и «провести работу» с могилевской элитой и средним классом. То есть банально купить ее.

    В феврале 1661 года городской магистрат приказал своим сторонникам тайно поснимать кремни со стрелецких ружей. Кроме того, специально подготовленные предатели должны были поднять тревогу, заявив, что за городом поляки напали на белорусских крестьян и убивают их, с тем, чтобы закрыть ворота за спиной у части русского гарнизона и разделить его.

    Все так и вышло. Клич Леоновича «Пора! Пора!» стал призывом к началу резни. Следует отметить, что даже частично обезоруженные и застигнутые врасплох, русские воины смогли изначально дать жестокий отпор предателям, и, скорее всего, победили бы, но городские власти выпустили из тюрьмы и вооружили польских военнопленных, в результате чего большая часть обезоруженного русского гарнизона была вырезана. А руководители изменников получили награды и титулы от польских властей.

    Выпуск памятной монеты в честь подобных событий – жест, мягко говоря, сомнительный. Если «батька» считает, что в положении литовско-польских холопов предкам современных белорусов было лучше, чем в союзе с братским народом, то к чему тогда разговаривать о дружбе?

    Читать полностью: http://www.km.ru/world/2017/04/23/aleksandr-lukashenko/801608-obrashchenie-lukashenko-k-narodu-s-zadnimi-myslyami-ili

  15. pawel said

    ad 10 RomanK

    „Nastapilo odwrocenie Drang nach Osten” – to tylko napływ taniej siły roboczej. Strefa wpływów, własność środków produkcji i rzeczywista władza idzie ciągle według „Drang nach Osten”.

  16. RomanK said

    Panie Pawle….Rzym…Imperium Rzymskie..najpierw przyjelo sezonowych pracownikow jacy zastapili synow chlopskich ,ktorzy sluzyli w Legiach..pasli owi nedzarze germanscy i slowianscy…krowy swinie, owce, orali pola…potem przyjmowali ich do legionow…a zwlaszcza do Pretorianow….w koncu to Pretorianie wybrali cesarza….
    w koncu zaorali Rzym…
    Widzi pan z arystokracji i kazdej elity moze pan tylko zrobic ..np smalec…ale kto sie go chwyci:-))) zatem najczesciej sie ja gnoji…… z pastuchow zrobie panu kazda jedna elite….koscielna, cywilna i wojskowa….

  17. […] https://marucha.wordpress.com/2017/04/22/bronislaw-lagowski-zapomniane-krolestwo/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.