Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Śmierć pomiędzy kęsami czekoladowego tortu

Posted by Marucha w dniu 2017-04-23 (niedziela)

Dzisiejszemu zachodniemu stylowi życia towarzyszy nieustanny jazgot. Zachodni „nadludzie” nie mogą przebywać ani jednej chwili w ciszy, gdyż obnażyłoby to ich całkowitą bezmyślność i samotne zagubienie w rzeczywistym świecie. Dlatego ze słuchawkami w uszach i wzrokiem utkwionym w smart phone’ach nieustannie maskują swe ogłupienie, przebierając paluchami po ich klawiaturze.

Przebywając w miejscach publicznych nie zawsze jest możliwe uniknięcie opisanych powyżej zjawisk. Będąc w poczekalni dentysty zmuszony byłem ostatnio wysłuchać dyskusji dwu „redaktorów” radia RMF FM [i] na temat jakiejś nowej funkcji Google’a [ii], która według ich opinii jeszcze bardziej uatrakcyjniała „pogrążenie się w wirtualnej rzeczywistości”.

Niewątpliwie tego typu kryptoreklamy stymulują jeszcze bardziej proces „wirtualizacji życia” wśród zachodnich społeczeństw i ich kolonii, takich jak np. III RP, gdzie obywatele z uporem godnym lepszej sprawy, starają się za wszelką cenę dorównać swym podziwianym zachodnim wzorcom.

W rezultacie społeczeństwa te funkcjonują prawie wyłącznie w wirtualnych realiach, które są dla nich nieustannie modyfikowane i zaprawiane „dziegciem” coraz bardziej absurdalnych kłamstw służących rządzącej Zachodem oligarchii finansowej. Stanowi to nową formę „informatycznego totalitaryzmu” całkowicie zniewalając „nadludzi” poprzez pozbawienie ich jakiegokolwiek wyobrażenia o otaczającym ich realnym świecie.

W przeszłości, nawet najbardziej zbrodnicze reżimy posiadały swoiste „wentyle bezpieczeństwa”, które poprzez częściowo świadome społeczeństwa i elity wysługujące się tym tyraniom, baczyły by nie przekraczać pewnych niebezpiecznych granic.

Upojeni pychą i zaborczością Niemcy, bez zahamowań aprobowali oczyszczanie swej „przestrzeni życiowej” od polskich „podludzi”, ale w momencie gdy zdawać zaczęli sobie sprawę z szaleńczych błędów Adolfa Hitlera, próbowali przeciwstawić się mu, czego wyrazem był szereg (nieudanych) zamachów na jego życie.

Dziś, z wyżej opisanych powodów, społeczeństwa pozbawione są tego „wentyla bezpieczeństwa”, a na dodatek wysługujące się władcom (oligarchom) „elity” wyróżniają się od pozostałych obywateli jedynie większym stopniem zidiocenia.

Trwożne przykłady tej sytuacji można znaleźć dosłownie wszędzie, ale najostrzej ilustruje to casus Donalda Trumpa.

Po okresie wewnętrznych i zewnętrznych zmagań, zainaugurował on w końcu swą prezydenturę na typową amerykańską modłę, atakiem rakietowym na Syrię. Według jego własnych słów, wymogła to na nim Ivanka, jego córka zrodzona przez jedną z otaczających go zawsze licznych słowiańskich prostytutek . Była ona podobno poruszona zdjęciami syryjskich dzieci zagazowanych rzekomo przez „zbrodniczego Assada [iii]” .

Zaaranżowana zawczasu, zarówno „gazowa prowokacja”, jak i „rakietowy odwet” miały pomóc Trumpowi w odparciu absurdalnych oskarżeń o jego agenturalną zależność od Rosji. Miały też nauczyć moresu nuklearne Chiny i ich klienta nuklearną Koreę Północną. Tak opisuje to sam Donald Trump, w jednym ze swych telewizyjnych wywiadów:

„Byliśmy już przy deserze podczas obiadu z wizytującym prezydentem Chin, gdy zbliżył się do mnie oficer i na ucho poinformował mnie o gotowości naniesienia uderzenia rakietowego na Syrię. Poleciłem wykonać to zadanie i powróciłem do deseru, wyjątkowo smacznego tortu czekoladowego. Po kilku kęsach, oficer powrócił z informacją, że rakiety są już w drodze. Wtedy zwróciłem się do siedzącego obok prezydenta Chin i poinformowałem go o naszej akcji zbrojnej.”

Oba zacytowane obrazki z życia obecnego amerykańskiego prezydenta porażają swym infantylizmem i ilustrują jego szokujące ograniczenie umysłowe. Nie stanowi on w tym wyjątku, ani w gronie swych poprzedników z Białego Domu, ani innych zachodnich „przywódców”. Świadczy też dobitnie o pełnym zidioceniu zachodnich społeczeństw, którym korporacyjne media nie wahają się serwować wspomnianych historyjek bez obawy o swą pełną kompromitację.

Zachodnie społeczeństwa, ich „elity” i ich oligarchiczni władcy żyją w wirtualnej rzeczywistości, skonstruowanej na własne potrzeby. Ponieważ sami ją skonstruowali, to po mistrzowsku się w niej obracają, co daje im poczucie prawdziwie boskiej wielkości. Posiadają wirtualną gospodarkę, wirtualne (z ich punktu widzenia) wojny prowadzone na odległość za pomocą rakiet i bezzałogowych samolotów, na podobieństwo gier komputerowych. Posiadają też wirtualną moralność, wartości i potrzeby. Ich materialne potrzeby zaspokajają (praktycznie bezpłatnie) miliony Chińczyków, również krew przelewają za nich realnie miliony rozsianych po świecie niewinnych ofiar. Realny jest także gigantyczny potencjał jądrowy i innych broni masowego rażenia, będący w posiadaniu Zachodu, Izraela, ale również Rosji i Chin.

Przywódcy tych ostatnich zdają sobie sprawę z zagrożenia jakie powoduje infantylne igranie z wymienionym arsenałem. Obecnie dają już tego wyraz publicznie i bez jakichkolwiek ogródek. Dlatego należy wątpić by w tej sytuacji biernie wyczekiwali na akt nuklearnej agresji pomiędzy kolejnymi kęsami wyśmienitego czekoladowego tortu. Tak więc, od ich trafnej decyzji zależy być lub nie być naszego globu.

[i] http://www.rmf.fm/
[ii] https://www.google.pl/
[iii] https://en.wikipedia.org/wiki/Bashar_al-Assad

Ignacy Nowopolski
http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl

komentarze 4 to “Śmierć pomiędzy kęsami czekoladowego tortu”

  1. kail1410 said

    „Niewątpliwie tego typu kryptoreklamy stymulują jeszcze bardziej proces „wirtualizacji życia” wśród zachodnich społeczeństw i ich kolonii, takich jak np. III RP, gdzie obywatele z uporem godnym lepszej sprawy, starają się za wszelką cenę dorównać swym podziwianym zachodnim wzorcom.”

    „Homo sovieticus” w natarciu, jak tu się nie zgodzić, z paniom, teraz już siostrą zakonną Moniką Kacprzaka wypominającą kulturze zachodniej, w książce „Pułapki poprawności politycznej” skuteczne realizowania przez „żydo-komunistyczną międzynarodówkę” wymysłów Gramsciego, służących rozbijaniu wartości cywilizacji zachodnio-europejskiej a sugerującą kompletne wyjałowienie człowieka (a kiedyś chrześcijańskiej).

    „W przeszłości, nawet najbardziej zbrodnicze reżimy posiadały swoiste „wentyle bezpieczeństwa”, które poprzez częściowo świadome społeczeństwa i elity wysługujące się tym tyraniom, baczyły by nie przekraczać pewnych niebezpiecznych granic.”

    Byłoby zasadnym wspomnieć o rodzajach „wentyli” posiadanych przez owe reżimy. Ja takich wentyli nie widzę. Krew lała się strumieniami, a każdy kto pomyślał inaczej, niż władza, stawał się „krwawiącym strumieniem”.

    „Upojeni pychą i zaborczością Niemcy, bez zahamowań aprobowali oczyszczanie swej „przestrzeni życiowej” od polskich „podludzi”, ale w momencie gdy zdawać zaczęli sobie sprawę z szaleńczych błędów Adolfa Hitlera, próbowali przeciwstawić się mu, czego wyrazem był szereg (nieudanych) zamachów na jego życie.”

    Haniebny skrót myślowy niegodny niewątpliwej inteligencji pana Ignacego.

    „Według jego własnych słów, wymogła to na nim Ivanka, jego córka zrodzona przez jedną z otaczających go zawsze licznych słowiańskich prostytutek . Była ona podobno poruszona zdjęciami syryjskich dzieci zagazowanych rzekomo przez „zbrodniczego Assada”.

    Przyczyny ataku są zapewne niepomiernie bardziej skomplikowane, ale w swym „infantylizmie” (a raczej celowej zagrywce) pan Ignacy „jak zwykle” zignorował fakt, iż „dyplomacja to sztuka ukrywania prawdziwych myśli”.

    „Oba zacytowane obrazki z życia obecnego amerykańskiego prezydenta porażają swym infantylizmem i ilustrują jego szokujące ograniczenie umysłowe.”

    i dalej,

    „Świadczy też dobitnie o pełnym zidioceniu zachodnich społeczeństw, którym korporacyjne media nie wahają się serwować wspomnianych historyjek bez obawy o swą pełną kompromitację.”

    Ktoś kto ma za „idiotę” człowieka o pokroju Donalda Trumpa i wytyka obawy o kompromitacje środowiskom „zarządzającym” nie bez powodu podejrzewanym o skłonności psychopatyczne (pan Ignacy nie ocenia tu moralności, a jak mniemam wyposażenie obecnego prezydenta i jego otoczenia),

    a tutaj trzy odnośniki:

    -https://pl.wikipedia.org/wiki/Donald_Trump
    -https://pl.wikipedia.org/wiki/Idiota
    =https://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowość_dyssocjalna

    wystawia niestety „laurkę” laika sobie.

    „Zachodnie społeczeństwa, ich „elity” i ich oligarchiczni władcy żyją w wirtualnej rzeczywistości, skonstruowanej na własne potrzeby. Ponieważ sami ją skonstruowali, to po mistrzowsku się w niej obracają, co daje im poczucie prawdziwie boskiej wielkości.”

    Ależ naturalni, kłania się Franciszek Nietzsche (pono nawet pochodzenia polskiego „de domo Nicicki”), to oczywiście świństwo, ale dla własnego dobra winniśmy to przyjąć jako fakt i się przyzwyczaić (według wspomnianego „powyżej” co prawda w wolnych tematach, niemniej jednak, Niccolo Machiavelliego, moralność niema żadnego zastosowania w polityce, więc nie jest i nie powinna tam być stosowana, choć jego złowieszcze pomysły są szeroko rozpowszechnione w technikach zarządzania ), niż powielać ten sam dysonans poznawczy.

    „Przywódcy tych ostatnich zdają sobie sprawę z zagrożenia jakie powoduje infantylne igranie z wymienionym arsenałem. Obecnie dają już tego wyraz publicznie i bez jakichkolwiek ogródek.”

    Wcale nie. Chińczycy, oczywiście zdają sobie sprawę jak się sprawy mają, ale wciąż nie mają pewności wygranej w „zapasach” więc siedzą cicho i czekają, bo czas jest ich sprzymierzeńcem, a ostatnie kłopoty z Koreą Pł są tylko tego dowodem i oczywiście wrzodem na zadzie pretendenta do tytułu.

    No i tak się sprawy mają według „co poniektórych”.

    Pan Ignacy Nowopolski, którego bardzo zresztą cenię, za trafne spostrzeżenia, i niewybredne opinie, najwyraźniej się postarzał 🙂 , (przepraszam za śmiałość ale obstawia pan opcje, bez dawnej wyobraźni) nie mniej jednak chylę czoła i z rozkoszą przeczytam następną „notatkę”.

    Pozdrawiam.

  2. Zachodni „nadludzie” nie mogą przebywać ani jednej chwili w ciszy, gdyż obnażyłoby to ich całkowitą bezmyślność i samotne zagubienie w rzeczywistym świecie. Dlatego ze słuchawkami w uszach i wzrokiem utkwionym w smart phone’ach nieustannie maskują swe ogłupienie, przebierając paluchami po ich klawiaturze.

    Dokładnie to widzę, kiedy idę do pracy i z pracy. Lezie ta hołota, nie patrzy na drogę jak idą, tylko na ekran tych wynalazków. Cud, że masowo nie wpadają pod koła samochodów.

  3. Lara said

    Re 2

    Ale dlaczego ‚hołota’? Nigdy by nie przyszło do głowy nazwać ludzi, tak jak ja zmierzających do pracy bądź z niej wracających, hołotą.
    Wiele tekstów z sieci czytam w telefonie. Co w tym złego?
    A pod koła to zawsze wpadali roztargnieni, zamyśleni. Np. mąż Marii Skłodowskiej – Curii – pod koła tramwaju konnego, bodajże.

  4. Lara said

    Piotr Curie – w cieniu żony

Sorry, the comment form is closed at this time.