Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rozdwojenie czy jedność?

Posted by Marucha w dniu 2017-04-24 (poniedziałek)

Słusznie powiedział ktoś, że od kilkunastu lat najznaczniejszy wpływ na polską politykę wywiera partia PiS, a najbardziej widoczny jest ten wpływ w mediach.

Ta partia narzucała tematy i swoje tezy, a inni do nich się ustosunkowywali – pozytywnie lub negatywnie. Nikt tak nie rozdął tezy o zamachu pod Smoleńskiem jak gwiazdy telewizyjnego ekranu.

Takie teorie spiskowe pojawiają się przy okazji każdej katastrofy, ale osoby, które mają porządek w głowie, nie rozprawiają o nich bezustannie przed całym krajem. Nie wiem, dlaczego Kaczyński ciągle skarży się na media – przecież był ich ulubieńcem i nie kto inny jak dziennikarze wynieśli go na szczyt polityki.

Bracia Kaczyńscy przyciągali uwagę jako osoby oryginalne, malownicze, a zainteresowanie ich poczynaniami politycznymi było wtórne. Zwłaszcza polityka historyczna w IPN-owskiej wersji była ich dziełem, a to znaczy bardzo dużo, ponieważ stała się ideologią państwową, ważniejszą niż zasady konstytucyjne, wytyczającą politykę wewnętrzną i zagraniczną. I tą polityką historyczną bardziej niż czymkolwiek innym „wzięli za mordę” społeczeństwo.

Widzimy teraz, jak przeciwnicy dotknięci w swoich interesach miotają przeciw kaczystom swoje gniewy, i widzimy, że to na atakowanych nie robi żadnego wrażenia. PiS-owcy są okopani w swoich ustaleniach, których nikt podważyć nie potrafi, bo niemal wszyscy są nimi zainfekowani.

Przytoczę cytat z czasopisma PiS-owskiego (za artykułem Roberta Walenciaka „Media popłynęły”): „Te wybory wygrali żołnierze Września 1939 r. (…) Te wybory wygrali wywiezieni na Sybir. (…) Te wybory wygrali dzielni, heroiczni i święci kapłani polskiego Kościoła”. I jeszcze trzeba dodać żołnierzy AK, działaczy Solidarności i „nieustraszonych, nigdy nie złamanych ludzi prawicy w III RP”.

Jakkolwiek wydaje się to dziwne, w tej paraboli jest dużo prawdy. Polityka historyczna była głównym czynnikiem, który wyniósł partię Kaczyńskiego do władzy. Dla działaczy lewicowych może to być nie do pojęcia, bo mają oni duże luki w wykształceniu humanistycznym i zapewne pojęcie dominacji kulturalnej zaledwie im się obiło o uszy, a warto postudiować odpowiednie stronice w dziełach Antonia Gramsciego, choćby dlatego, że prawica je studiuje.

Spędzam wakacje na ścianie wschodniej, w mateczniku PiS-owskim. Nie wypytuję ludzi, dlaczego głosują na tę partię, i słyszę tylko to, co mi chcą i potrafią powiedzieć. A mówią mniej więcej to, co właśnie zacytowałem. Politolodzy są zbyt profesjonalnie zawężeni, żeby docenić irracjonalny czynnik.

Platforma Obywatelska, a właściwie cała liberalna część obozu solidarnościowego, wierzy w ten sam Sybir, w tych samych żołnierzy wyklętych, w tę samą religię polityczną co PiS, ale jej to politycznie nie służy, przeciwnie, rozbraja ją przed konkurentem. Dlaczego? Ponieważ brak jej żarliwości, a wiadomo, że ton czyni melodię.

Najważniejsza PiS-owska gazeta „zdemaskowała” Ryszarda Petru, ogłaszając, że został „wychowany pod okiem GRU” (wojskowego wywiadu radzieckiego). Dowód na to taki, że gdy jego ojciec, fizyk atomowy, pracował w sławnym Instytucie Badań Nuklearnych w Dubnej w ZSRR, co było naukowym wyróżnieniem, dwunastoletni Ryszard z młodszym bratem także tam pojechali.

Wiadomo, że takie instytuty badawcze w każdym kraju, także w dzisiejszej Polsce, znajdują się w polu zainteresowań służb specjalnych, ale co z tym ma wspólnego naukowiec czy jego dzieci? Funkcjonariusze nikogo nie wychowują, a nawet na oczy się nie pokazują.

W artykule więcej takich „demaskatorskich” argumentów (brat przyznał się do biegłej znajomości rosyjskiego). Nie byłoby o czym mówić, gdyby nie reakcja Ryszarda Petru na te rewelacje. Powiedział on, że wyjeżdżał do ZSRR, ponieważ gdzie indziej nie można było wyjechać. Czyli: było w tym pobycie w Dubnej coś, z czego trzeba się tłumaczyć. Punkt dla kaczyzmu. Petru, gdy chce powiedzieć coś dotkliwego dla PiS, przywołuje PRL, o premier Szydło z jakiejś okazji mówi, że postąpiła po sowiecku, Millerowi wytyka moskiewskie pieniądze.

Rozróżnia się tylko dwa systemy: demokrację liberalną i PRL (albo komunizm, co znaczy to samo). Ponieważ PiS nie reprezentuje demokracji liberalnej, więc mówi językiem PRL-u, jest PRL-em, bierze przykład z Gomułki i Moczara. Manifestację KOD łatwo przemienić w duplikat Solidarności, dzięki czemu ma ona głębsze znaczenie, silniejsze racje, bo kieruje się przeciw PRL-owi. (Nic bardziej wymownego niż Henryk Wujec na manifestacji KOD).

Przeciw czemu występuje PiS? Również przeciw postkomunizmowi, przeciw PRL-owi (właśnie mają być zdekomunizowane nazwy ulic), przeciw sowietyzmowi. PiS-owski europoseł prof. Krasnodębski piętnuje tę część społeczeństwa, która się nie obudziła z totalitarnego komunizmu, „pozostaje w jakimś sensie sowiecka” i wyraża „postsowietyzm w połączeniu ze śmieciową okcydentalizacją”. (Powtarzam za artykułem Anny Wolff-Powęskiej).

Co na to ma do powiedzenia ta część, która według Krasnodębskiego się nie obudziła i pozostaje sowiecka? Agnieszka Holland mówi w wywiadzie dla „Wyborczej”: „Bo teraz zwycięża w Polsce duch PRL. I nie ma lepszego obrońcy PRL-owskiego autorytaryzmu niż właśnie Jarosław Kaczyński. (…) W rzeczywistości mówi językiem Gomułki i Moczara”. I dalej: „Miałam poczucie szczęścia (…), że udało nam się dożyć końca tego smrodliwego, dusznego systemu PRL”, a okazało się, że to jeszcze nie koniec.

Równolegle dwa te stronnictwa z wielką podejrzliwością przyglądają się swoim gestom w stosunku do Rosji, zarzucają sobie służalczość wobec Putina. Jedni szukają synonimu dla Komoruskiego, drudzy szydzą: „Nu, Kaczyński, maładiec!”. W ten sposób podsycane jest z obu stron zgłupienie rusofobiczne.

Konstanty Radziwiłł jest jednym z najrozumniejszych, najinteligentniejszych członków rządu, ale jakaś jego decyzja się nie podobała; można krytykować, nawet z pożytkiem, ale merytorycznie. Jednak obowiązuje schemat, że wszystko, co robi PiS, stawiamy na linii strzału do komunizmu, do PRL-u lub marksizmu. W „Wyborczej” widzę tytuł: „Radziwiłł jak Karol Marks”. Czy to tylko przesada? Nie, to nonsens, jak całe to czynienie z dziko antypeerelowskiego i rusofobicznego PiS partii „mówiącej językiem Gomułki”.

Dwa nienawidzące się stronnictwa, z których żadne nie potrafi sformułować swojego stanowiska bez posiłkowania się ustaleniami polityki historycznej i rozróżnieniem PRL-u od Solidarności.

Bronisław Łagowski
https://www.tygodnikprzeglad.pl

Komentarzy 9 to “Rozdwojenie czy jedność?”

  1. Lajkonik said

    Hei LIDL-ER ma dzisiaj akcje na kurczaki z Polin PO 1zl za kilogram skrzydelek dla KIEPSKICH aus POLEN. KIEPSCY zmeczeni Po harowce w MONTOWNIACH i tak beda sobie ten towar wydrzerac z rak – SMACZNEGO Hei LIDL-ER.

  2. Kojak said

    RadziwilL najrozumniejszy ? A coc z ten Radziwll takiego zrobil ? Stek bredni .Sluzba zdrowia lezy zupelnie ! A teraz jeszcze wpadl na pomysl likwidacji szpitali !!!

  3. Marcin said

    Dwa nienawidzące się stronnictwa to dwie strony tej samej monety bitej w „nasiej” mennicy.

  4. Wieś Rządzi Światem said

    Podział na lewice-prawicę, konserwatystów-liberałów, solidaruchów-komuchów itd itp narzucają ci, co chcą trzymać Polaków w mentalnej niewoli, a jednocześnie się za tym parawanem schować.

  5. odkrywca SBków, KGBowców, GRUowców. said

    „Wiadomo, że takie instytuty badawcze w każdym kraju, także w dzisiejszej Polsce, znajdują się w polu zainteresowań służb specjalnych, ale co z tym ma wspólnego naukowiec czy jego dzieci? Funkcjonariusze nikogo nie wychowują, a nawet na ozy się nie pokazują.” – Te słowa całkowicie dyskredytują wiedzę autora na ten temat (chyba, ze celowo próbuje wprowadzić dezinformację)

  6. Dictum said

    A. Holland – „Miałam poczucie szczęścia (…), że udało nam się dożyć końca tego smrodliwego, dusznego systemu PRL”.

    Można się skręcić ze śmiechu, jak ten babsztyl dusił się w PRL.
    A karierę robiła chyba na własnym smrodzie.

  7. Boydar said

    A jeśli ona prawdę napisała, Panie Dictum ?

  8. Dictum said

    Panie Boydar, takie te…, no wie Pan, zawsze prawdą walą jak z armaty.

  9. Boydar said

    Nie sądzę i podtrzymuję wniosek. Spróbowałaby za Gomułki czy nawet Jaruzela, wpuścić gendera do przedszola. Już ubecja by jej wytłumaczyła do czego służy dupa.

    Sam Pan widzi że jednak można się było udusić.

Sorry, the comment form is closed at this time.