Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tokaj – wino papieży, królów i artystów

Posted by Marucha w dniu 2017-04-28 (piątek)

Winnica w Tokaju. Fot. Anzenberger/Forum

Najsłynniejsze węgierskie wino od wieków gości na stołach wybitnych twórców i najznamienitszych dostojników. Żaden inny trunek nie stał się bohaterem tylu maksym, sentencji i literackich cytatów.

„Wino królów, król win” – tak władca Francji Ludwik XV zachwalał tokaj w rozmowie ze swoją faworytą, Madame Pompadour. To słodkie węgierskie wino trafiło na francuski dwór za czasów jego pradziadka – Ludwika XIV (ten bowiem rządził aż 72 lata, blokując tron swoim dzieciom i wnukom). Jak tokaj znalazł drogę do Wersalu?

W 1703 r. Franciszek II Rakoczy, magnat węgierski (który rok później został księciem Siedmiogrodu), przekazał w darze francuskiemu królowi kilka beczek tego wina. Ludwik XIV zachwycił się prezentem i od tego czasu Wersal regularnie zamawiał dostawy tokaju. Jeszcze ostatni francuski monarcha Napoleon III kupował z Węgier 30-40 beczek tego trunku rocznie.

Od Piusa IV do Benedykta XVI

Sława tokaju sięga jednak jeszcze bardziej zamierzchłych czasów, a dokładniej: soboru trydenckiego. To podczas obrad tego zgromadzenia papież Pius IV wygłosił swoje słynne słowa: „To wino powinno znaleźć się na papieskim stole”. Chwilę wcześniej skosztował właśnie tokaju, przywiezionego na sobór przez biskupa Zagrzebia – Jerzego Draškovicia. Chorwacki hierarcha doskonale znał smak tego wina, bo wcześniej przez 6 lat zarządzał diecezją w Peczu, mieście w południowo-zachodnich Węgrzech (wówczas pod panowaniem tureckim).

Życzenie Piusa IV zostało spełnione: tokaj pozostał na papieskim dworze do dziś, a do jego szczególnych miłośników należał Benedykt XIV, którego tym trunkiem hojnie obdarowywała Maria Teresa – władczyni Austrii oraz królowa Czech i Węgier. „Błogosławiony niech będzie kraj, w którym cię stworzono, błogosławiona niech będzie kobieta, która cię przysłała, błogosławiony jestem ja, który cię piję” – dziękował papież monarchini. Tokajem Essencia, najsłodszym gatunkiem tego wina, raczył się m.in. Benedykt XVI.

Tokaj podziwiali także inni dostojnicy. Król Szwecji Gustaw III po jego spróbowaniu nie chciał już pić żadnego innego wina… Prezydent USA Tomasz Jefferson nazywał tokaj „wyśmienitym”. Cesarz Franciszek Józef co roku wysyłał brytyjskiej królowej Wiktorii dwanaście butelek tego wina (po jednej na każdy miesiąc). A ponieważ królowa żyła i rządziła bardzo długo, zebrało się ich łącznie… 972. Fryderyk II Wielki, sławny pruski król, podejmował tokajem cenionego przez siebie filozofa Woltera.

Za słodkim węgierskim winem przepadali też rosyjscy władcy: Piotr Wielki, Anna Iwanowna, Elżbieta Romanowa i Katarzyna Wielka. Ta ostatnia obstawiła nawet niektóre tokajskie winnice (wynajmowane przez Rosję od Węgrów) swoimi żołnierzami, by nic nie przerwało ciągłości dostaw trunku do Petersburga. Z kolei za czasów Elżbiety wydatki na tokaj stanowiły aż 10 proc. (!) kosztów utrzymania dworu.

Wino, kobiety i śpiew

Ale nie tylko nasi zaborcy zaopatrywali swe piwnice w tokaj. Beczki z tym winem sprowadzano także na polski dwór – i to w takich ilościach, że po rozbiorach Polski produkcja tokaju na Węgrzech gwałtownie się załamała (drugim ważnym powodem był wzrost protekcjonizmu w Europie, a więc podwyżki i zwiększenie liczby opłat celnych).

Smakoszem napoju był m.in. August II Mocny, który wykorzystywał to wino do swoich podbojów miłosnych (dwie beczułki trafiły do Anny Konstancji Cosel, która wkrótce została faworytą króla). Zamiłowanie polskich elit do węgierskiego wina przetrwało do czasów II Rzeczpospolitej: prezydent Ignacy Mościcki na swoim ślubie w 1933 r. wznosił toast właśnie 250-letnim tokajem.

Żadne inne wino nie było przedmiotem uwielbienia tylu genialnych kompozytorów. Koneserami tokaju byli m.in. Ludwik van Beethoven, Franciszek Liszt, Wolfgang Amadeusz Mozart, Joachim Rossini, Franciszek Schubert, Jan Strauss (syn) oraz Józef Haydn, który w pewnym okresie swojego życia – na własne życzenie – dostawał część pensji właśnie w butelkach z tym winem.

Tokaj ceniony był również przez wielkich pisarzy m.in. Aleksandra Dumas, Henryka Heine, Fryderyka von Schillera, Abrahama Stokera (autora „Drakuli”) czy wreszcie Jana Wolfganga Goethe, który wspomniał o nim w swoim „Fauście” (zainteresowanych odsyłam do rozdziału „Piwnica Auerbacha w Lipsku” w części pierwszej).

Różne odcienie słodyczy

Na czym polega wyjątkowość tokaju? Są to białe słodkie wina wytwarzane z winogron, które tak długo pozostają niezebrane, że wytwarza się na nich szara pleśń, nazywana w tym przypadku „szlachetną”. Sprzyjają temu szczególne warunki klimatyczne i wilgotnościowe w tokajskim regionie winiarskim (północno-wschodnie Węgry).

Długi okres nasłonecznienia (zbiory przeprowadza się dopiero późną jesienią lub nawet zimą) powoduje wysoką koncentracją naturalnego cukru w owocach; w połączeniu z unikalną glebą, na której dojrzewają winogrona, daje to efekt w postaci krągłego wina barwy topazu lub bursztynu, pachnącego ciemnym miodem i pieczonymi jabłkami.

Na półkach większości supermarketów spotykamy tokaje oznaczane jako Furmint lub Hárslevelű – nie są to, niestety, szlachetne wina, lecz przeciętne trunki pochodzące z regionu Tokaj (od nazwy malowniczego miasteczka będącego jego stolicą), przeważnie wytrawne, półwytrawne lub półsłodkie.

Znacznie lepsze są tokaje „Szamorodni” (nazwę tę, w pierwotnej formie „samorodny”, nadali polscy kupcy w XIX w.) – to półszlachetne wina wytwarzane z winogron, których część uległa działaniu „szlachetnej pleśni”. W zależności od proporcji użytych winogron i techniki produkcji mogą być słodkie („Édes”) lub wytrawne (Száraz).

Prawdziwe, czyli szlachetne tokaje oznaczane są jako „Aszú”. Winogrona do tych likierowych win dobierane są wyjątkowo starannie, a jakość danej butelki określa liczba tzw. puttonyos, umieszczana na etykiecie. Może być ich od 3 do 6 – czym więcej, tym wino słodsze i szlachetniejsze.

Tokaje mające więcej niż 6 puttonyos nazywane są po prostu „Eszencia”; przypominają gęsty nektar, a ich wyjątkowo słodki i bogaty w niuanse smak nie ma sobie równych. Rzecz jasna, „Eszencia” to najdroższy i najrzadszy z tokajów – trzeba za nią zapłacić kilkaset złotych.

Grzegorz Wierzchołowski
http://www.pch24.pl

komentarzy 17 to “Tokaj – wino papieży, królów i artystów”

  1. Smakosz said

    Powinno się nazywać po Polsku „ŁYKAJ” a nie „Tokaj”.

    Przecież tego wina się nie toczy przez grdykę tylko się łyka. :-)))

  2. witek said

    mniam..mniam…zawsze mam w zapasie 🙂

  3. Marcin said

    Mam nadzieje, że Węgrzy oszczędzają na opryskach😊

  4. Bogaty Miś said

    niestety najlepsze marki tokaje i egri przejęły firmy francuskie z domieszką krwi macrońskiej. To była ich transformacja ustrojowa. Węgrzy tam tylko pracują nawet jako dyrektorzy. Ale są też winnice całkiem węgierskie, nawet strony internetowe mają po polsku.

  5. Racjonalista said

    W Polsce od stuleci wino to zwano węgrzynem.

  6. Pinxit said

    Dobrze, ze nie mam francuskiego podniebiena.
    Wole czerwone wytrawne. A najlepsze u nas wina sa z Margaret River i Yarra i Barossa Valley.

  7. revers said

    O ile wiadomo unia skasowala tokaj wegierski lub ograniczyla przez dotacje produkcje, jak wile innych konkurecyjnych dla zachodu trunkow, produktow.

  8. Skromny Mis said

    Panie Bogaty Misiu ;

    Niech Pan rozwinie (podajac stosowne linki) ten temat… Szczegolnie te dotyczce prawdziwych wegierskich winnic ze stronami w jezyku polskim. Do tej pory tylko piwszy FURMINT a i to wydawalo sie bardzo smaczne i dobre. Kazda dodatkowa dawka informacji na ten temat (poza juz bardzo pozytecznym artykule zasadniczym) bedzie tylko plusem dla tej ciekawej branzy no i relacji Polsko-Wegierskich. Podzieki dla gospodarza witryny za publikacje tego materialu.

  9. krul parkietu said

    ankohol! To lubimy..
    Polska słynie na całym świecie z „bolka” „lolka”
    I wutki

  10. NICK said

    Niektórym odbija.
    Pozostaje chała.
    http://sjp.pl/cha%C5%82a
    Adminie. „Czas” mija.
    Powała. Powała.
    http://sjp.pwn.pl/sjp/powala;2506478.html

    Pozdrawiam po polsku.

  11. Bogaty Miś said

    ad 8.
    Niestety nie mam teraz linku. Kiedyś przypadkowo natrafiłem na jakiegoś producenta tokaju albo egri, który miał stronę również po polsku.

  12. Echo z Węgier said

    Położony w środku Węgier region Tolna jest jednym z najstarszych regionów winiarskich tego kraju. Winorośl w ten region sprowadzili Rzymianie dwa tysiące lat temu. Ta wymagająca roślina bardzo polubiła glebę i klimat okolic miedzy Dunajem a Balatonem, więc od tamtej pory rzeka Dunaj i wino stanowią nierozłączną parę. Wina z tego regionu to prawdziwa legenda. Powodem świetnej jakości wina jest bogata w składniki odżywcze, lessowo-gliniasta gleba, śródziemnomorski klimat na zboczach wzgórz i dolin oraz światło odbijające się od największych w Europie tafli rzeki i jeziora tzw. wtórne promieniowanie słoneczne – to zalety regionu Tolna o najdłuższym sezonie wegetacyjnym w kraju. Trzon tutejszej gleby stanowi naniesiony w późnym miocenie materiał osadowy dawnego Morza Panońskiego. Pokrywają ją warstwy gliny, marglu, piasku, czasem też piaskowca. Najważniejszym typem gleby wierzchniej w regionie jest jednak less. Pokrywa może mieć grubość od kilku do nawet 30 metrów.

    Najsłynniejsze wino regionu Tolna to Kékfrankos (Błękitny Frankończyk). W okresie dojrzewania winogron poranne mgły nad Dunajem zwiększają elastyczność dość grubej skórki winogron oraz zmagazynowania w niej elementów bukietu. Jedyną rzeczą, jakiej potrzebują, aby dawać dobre owoce są promienie letniego słońca – letniego, ponieważ odmiana dojrzewa już pod koniec września z średnią zawartością cukru w moszczu 17-19 stopni. Bowiem jednym z czynników środowiskowych ważnych dla uprawy winorośli jest światło, jako że dostarcza ono energii niezbędnej dla fotosyntezy. Oprócz intensywności nasłonecznienia długość dnia, wilgotność i temperatura powietrza, warunki glebowe oraz kąt nachylenia winnicy, natężenie i energia światła mają także znaczący wpływ na jakość wina Kékfrankos.

    Tak dla ciekawości – wina z regionu Tolna były już znane w Polsce tysiąc lat temu. Sprowadzeni do Świętego Krzyża i Tyńca przez Bolesława Chrobrego w XI wieku benedyktyni z Szegszárd (Szekszárd – dzisiejsza stolica województwa Tolna) tworzyli Polską tradycję uprawy winorośli. Czerwone wino z Szegszárd i Tolna już w 1310 roku figurowało na listach towarów przewożonych z Węgier do Polski i tak przypadło do gustu ostatnim Piastom, że pełnili oni też najwyższe godności opackie w klasztorach węgierskich: książę-biskup Jan Opolski (Jan Kropidło) w 1401 roku otrzymał w posiadanie od króla węgierskiego Zygmunta Luksemburskiego opactwo benedyktyńskie w Szegszárd. Polski duchowny Jan Kropidło był przez 20 lat opatem-gubernatorem klasztoru benedyktyńskiego w Szekszárd, gdzie głównym zapleczem dla win wytwarzanych przez zakonników były winnice pagórkowatego regionu Tolna. Całe województwo Tolna kojarzone było przez dawnych kronikarzy z wielką wioską, gdzie w cieniu tysięcy piwnic winiarskich można było spotkać też domy mieszkalne. Położone na Wysoczyznach Zadunajskich winnice regionu Tolna o powierzchni 3.150 ha jeszcze niedawno tworzyły największy i najstarszy ośrodek winiarski Węgier Szekszárd-Tolna. W 1997 roku otrzymały one własny statut samodzielności i obecnie traktowane są jako odrębny teren uprawy winorośli i produkcji win. Wybór win jest tu nadzwyczaj bogaty. Najważniejszą uprawą winogron białych jest szczep Olasz rizling (Włoski Riesling), a następnie Chardonnay oraz Rajnai rizling (Reński Riesling). Z odmian czerwonych najważniejsze znaczenie ma Kékfrankos (Błękitny Frankończyk), następnie Merlot, Zweigelt i Kadarka (Bednarzówna).

    Zależnie od sposobu winifikacji jednoszczepowe wino Kékfrankos trafia do konsumentów pod różnymi postaciami jako rubinowe, ciemno-różowe Siller, różowe i bezbarwne wina. Wszyscy planujący atrakcyjne wakacje na Węgrzech lub Chorwacji powinni odwiedzić region Tolna.

    Choć za producenta najlepszych win Cabernet na świecie niezmiennie uważana jest Francja to okazuje się, że najlepsze na świecie wina Cabernet wcale nie pochodzą z winnic Bordeaux, tylko z jednego z najstarszych regionów winiarskich Europy położonego między Balatonem a Dunajem w odległości 100-160 km na południe od Budapesztu. To właśnie w regionie winiarskim Szekszárd-Tolna powstają wina Cabernet, których degustacja robią niesamowite wrażenie na zaawansowanych koneserach win.

    Na najstarszym i najbardziej prestiżowym konkursie winiarskim na świecie Vinalies Internationales 2015 w Paryżu bez wątpienia kompozycja szlachetnych odmian winogron Cabernet Franc (85%) Cabernet Sauvignon (15%) wino Tamása Dúzsi – Görögszó 2011 zyskało tytuł króla win czerwonych.

    Na wrażenia płynące z danego szczepu wpływ ma odmiana winogrona, ale również region, w którym są uprawiane winorośle. Bywa, że te same szczepy różnią się między sobą, w zależności od tego gdzie są uprawiane. Nie możemy więc oczekiwać, że francuski Cabernet Sauvignon będzie identyczny z węgierskim. Co więcej – Cabernety na Węgrzech dojrzewają szybciej niż w Bordeaux i dają potężne, taniczne wina nadające się zarówno do szybkiej konsumpcji, jak i długiego dojrzewania.

    Warto poznać te nieznane dotąd wina poprzez napisanie listu do:

    http://fabropince.hu/

    Dla wszystkich zainteresowanych opracowano 95 stronicowy prospekt w języku polskim zawierający dalsze, niepublikowane jeszcze w Polsce informacje o regionie winiarskim Tolna i jego najsłynniejszych winach Kékfrankos, Merlot i Kadarka.

  13. Trak said

    Jakich papieżów i artystów?
    Kiedyś identyczny, w takiej samej butelce w GS-ie kupowałem, podobnie jak i serki pleśniowe.
    A dzisiaj, te sukinsyny z kasiorą się w tym rozsmakowały i muszę aż, 18 km do miasteczka jeździć.
    Pliski też nie ma. Życia nie ma!
    Jakaś nowa religia w międzyczasie powstała, czy co?

  14. Pinxit said

    12
    Echo z Wegier
    Bardzo ladny tekst. Dziekuje za opowiadanie o wegierskich winach.
    Kiedys we wczesnej mlodosci licealnej spedzalem wakacje w Balaton Fired. A na studiach mialem szampanskie wakacje w Szeged. I pamietam winiarnie!. To bylo wlasciwie moje pierwsze spotkanie z prawdziwymi winami po polskich „jabcokach”, bo wielu studentow nie stac bylo na nic lepszego.
    No wiec te wegierskie winiarnie przypominaly mi lektury Mor Jokaja z Debreczyna i bylo bardzo … po wegiersku. Grali na skrzypcach cyganie. Bardzo pieknie. I wszyscy spiewali, ale po wegiersku. Tez pieknie.
    Juz w dojrzalym wieku przyszlo mi nauczac syryskich studentow.
    Dowcipami i humorem niewiele sie roznili od Wegrow- wariaty! bez przerwy sie smiali i wyglupiali. Ale „rzetelna” wiedze o winach zdobylem wlasnie od Syryjczykow.
    Wyuczyli mnie jak poznawac wino z siarka (dla przyspieszenia dojrzewania- w Syrii byly za to ciezkie kary) i w ogole jak przechowywac wino i wtedy nauczyli mnie pic czerwone wytrawne wino. Jeden z moich studentow, Azzam byl synem wlasciciela gorzelni. Wysokiej klasy specjalista! I jak umial opowiadac!!
    Syryjczycy robia – podobno, bo tak mnie zapewniali- najlepszy arak na swiecie i tez probowalem.
    Zawsze z winem czerwonym beda mi sie kojarzyc horacjanskie rymy i wiersze Omar Khayyama z XI wieku, wegierskie winiarnie i syryjskie bajania przy winie. Syryjczycy to urodzeni bajarze, zmyslaja na poczekaniu – zawodowi opowiadacze. Jak oni potrafia opowiadac! Smialo moga konkurowac z Irlandczykami ..
    Tak, wino mi sie kojarzy zawsze z beztroskim, przyjaznym i zwariowanie szczesliwym spedzaniem czasu w gronie przyjaznych dusz.
    A kiedy po latach przywiozlem do Wloch 4 butelki wina z Margaret River moi wloscy przyjaciele w Rzymie byli zachwyceni.
    Ja mniej jestem zachwycony stolowym winem we Wloszech. Nasze wina maja 18% alkoholu. Wloskie; 5-8%.
    Herbata.

    Jeszcze raz dziekuje za wywolanie wspomnien z czasow, gdy w Europie nie mowilo sie o wojnie. A Syria byla wspanialym krajem, w ktorym wlasnie odetchneli po kolejnych amerykanskich wariactwach.
    Wszyscy mieli nadzieje, ze tak juz zostanie.

  15. Skromny Mis said

    Szanowni Panowie komentatorzy i autor tekstu ;

    Od poczatku tego ciekawego tematu brakuje mi lokalnych mapek slynnych wegierskich winnic. Jak wszyscy wiemy, jedno zdjecie / obrazek jest wiecej wart od tysiecy slow…. Zamiast pisac „za Balatonem, na poludniowy Zachod, itp.” najlepiej byloby pokazac na mapce gdzie te miejsca / regiony sa. Myslac o wyprawie turystycznej w tamte strony (i znajac trudnosci jezyka wegierskiego) az prosi sie o bardziej precyzyjne informacje. Nie kazdy przeciez jest „zanurzony” w swiat wegierskiego wina na codzien i takie generalne informacje sa / bylyby bardzo pozyteczne. Ale, jesli ktos nie planuje tam osobistej wizyty, to informacje ktore wegierskie wina sa sprzedawane w Polsce (gdzie, przez kogo i za ile) tez bylyby przydatne. Z powazaniem : ……

  16. Pinxit said

    15
    Skromny Mis.
    Zgadzam sie. I doskonale rozumiem rozterke.
    Ale tez pamietam, ze pilem wegierskie wino i popijalem rzetyca na wegierskiej puszcie, gdzie nie bylo ani winiarni ani sklepow.
    Ale kolo tej „bacowki” rosla wielka sliwa. Tez dobra zagryzka
    Byl salasz-szalas? (tak sie czyta – nie wiem jak sie pisze, bo tak jak z tym Szegedem trzeba bardzo uwazac z pisownia i z polska wymowa)
    W internecie jest wiele informacji o tym gdzie mozna zamowic wina. Sa tez katalogi rozmaite.

  17. osoba prywatna said

    http://zmianynaziemi.pl/sites/default/files/styles/640szerokosc/public/wino2.jpg?itok=NKYvDL3-

Sorry, the comment form is closed at this time.