Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kuźnia kadr dla rewolucji socjalistycznej

Posted by Marucha w dniu 2017-04-29 (sobota)

Okazuje się, że jak zwykle najciemniej pod latarnią. Nic tedy dziwnego, że pod latarniami gromadzą się rozmaite elementy, bo gdzież miałyby lepsze warunki rozwoju, jak nie właśnie pod latarnią?

Ale – do rzeczy. Otóż jest na Uniwersytecie Warszawskim Wydział Filozofii. Był tam również za komuny, pomyślany jako kuźnia tak zwanych „kadr”, to znaczy filutów wytresowanych przez mełamedów do duraczenia szerokich mas ludowych marksistowską politgramotą.

Jedni duraczyli w partii, inni – w mediach głównego nurtu, inni na naukowym odcinku frontu ideologicznego a inni znowu w SB – gdzie tam rzuciła ich partia.

Jak wiadomo, marksizm za komuny uważany był za naukę, toteż adepci marksizmu doktoryzowali się z niego i habilitowali, zdobywając naukowe tytuły – i tak zastała ich sławna transformacja ustrojowa. Wprawdzie przygotowali ją „ludzie honoru” przy niejakim udziale drugiego pokolenia stalinowców, ale jakieś pozory trzeba było jednak zachować, toteż niedawni krzewiciele marksizmu-leninizmu zaczęli przerzucać się na „uniwersalizm”.

Co to jest, ten „uniwersalizm” – nikt dokładnie nie wie, ale nie o to przecież chodzi, żeby wiedzieć, tylko żeby dostać granty, czyli szmalec, dzięki czemu znowu można będzie sobie wypić i zakąsić. Jeśli bowiem za otchłanne rozważania, iluż to rewizjonistów zmieści się na końcu szpilki, albo jaka jest różnica między rewolucją proletariacką a renegatem Kautskym, nikt nie zechce wybulać, to na „uniwersalizm” może zechce, zwłaszcza, kiedy się dowie, iluż to luminarzy nauki ten cały „uniwersalizm” próbuje zgłębiać.

Okazało się jednak, że „w naszym fachu nie ma strachu” – o czym mogłem przekonać się na własne oczy, będąc kiedyś w Paryżu. Siedzieliśmy z kolegą Doboszem w knajpce w Dzielnicy Łacińskiej, kiedy przez okno zauważyłem idącego ulicą mego przyjaciela, historyka z Uniwersytetu Warszawskiego. Wybiegłem za nim i zaprosiłem do nas, a on na to, że chętnie – ale jest w towarzystwie trzech historyków paryskich, bo akurat odbywał się tam jakiś zjazd. Zaprosiłem tedy i tych historyków, a z rozmowy okazało się, że wszyscy oni, jak jeden mąż są marksistami-leninistami. Myślałem, że już nigdy w życiu nie zobaczę żywego marksisty-leninisty – a tu proszę! Od razu trzech i to w dodatku pełnych wigoru i planów na przyszłość!

Zaniepokoiło mnie to przede wszystkim dlatego, że oto przekonałem się, iż na marksizm-leninizm ktoś nadal wybula i to w dodatku w rozmiarach znacznie większych, niż w naszym nieszczęśliwym kraju za komuny. W takiej sytuacji – pomyślałem sobie – tylko patrzeć, jak marksismus-leninismus triumfalnie powróci i na naszej biednej ojczyzny łono, żeby faszerować łepetyny trzeciego pokolenia PZPR i UB.

I oto właśnie dowiedziałem się, że przy Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego działa Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej. Okazało się, ze „pierwsze przymiarki” do utworzenia takiego koła w roku 2004, kiedy to nasz nieszczęśliwy kraj został przyłączony do Unii Europejskiej.

Początkowo żaden pracownik naukowy nie chciał patronować temu przedsięwzięciu, ale w końcu pan prof. Aleksander Ochocki dał się ubłagać i odtąd Koło „funkcjonuje swoim rytmem”.

Co to konkretnie znaczy? Ano „gromadzi publikacje” – podobno już 205 pozycji, wśród których znajdują się nie tylko dzieła Fryderyka Engelsa, Karola Marksa, nie tylko dzieła Antoniego Gramsciego, czy dwóch rewolucyjnych jamnic: Róży Luksemburg i Aleksandry Kołłontaj, ale również – Włodzimierza Lenina, Józefa Stalina i Lwa Trockiego.

Co prawda ostatnia aktualizacja strony internetowej Koła pochodzi z roku 2008, ale być może amatorów studiowania marksizmu-leninizmu nie brakuje również i dzisiaj. Najwyraźniej tak właśnie jest, bo wśród „interesujących stron” zarejestrowanych na portalu Koła jest na przykład strona zatytułowana „Dyktatura Proletariatu”, na której możemy sobie przeczytać „Apel Komitetu Obchodów 100-lecia Rewolucji Październikowej” z roku 2016, który w imieniu Komitetu podpisała pani Ewa Balcerek i Piotr Strębski z imieniu Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Marksistów Polskich, Włodzimierz Bratkowski, reprezentujący Grupę Samorządności Robotniczej z Warszawy, Jan Rossa w imieniu Grupy Samorządności Robotniczej z Wrocławia, Marta Makuszyńska i Dawid Jakubowski. Autorzy apelują do „środowiska poczuwającego się do dziedzictwa Rewolucji Październikowej”, żeby włączyły się w „popularyzację” i „dyskusję” nad „procesem rewolucyjnym”.

Jestem pewien, że chętnych do włączenia się nie tylko w „popularyzację”, czy „dyskusję” nad „procesem rewolucyjnym” , ale w sam „proces rewolucyjny” nie zabraknie, zwłaszcza gdyby towarzyszyły temu również zachęty materialne. A tych przecież nie brakuje, co sumiennie zeznał pan Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej” buńczucznie się odgrażając, że nie boi się nawet Jarosława Kaczyńskiego, a cóż dopiero – jakichś „Michalkiewiczów”, nie wiadomo dlaczego przypisując mi istnienie mnogie.

Te pieniądze pan Sierakowski otrzymuje „z zagranicy” być może na tak zwane „piękne oczy”, ale być może na wykonanie konkretnych zadań w ramach „procesu rewolucyjnego”. Skoro tak, to warto zatrzymać się chwilę nad tym całym „procesem rewolucyjnym” na czym on polega i do czego prowadzi.

W uproszczeniu w skrócie polega on na obezwładnieniu „wroga klasowego”, żeby już nic nie zagrażało, ani nie mąciło harmonijnej „dyktatury proletariatu”. No a jak najszybciej i najskuteczniej obezwładnić „wroga klasowego” – bo przecież „proletariat” nie będzie czekał w nieskończoność na jutrzenkę swobody? Na to pytanie udzielił odpowiedzi proletariacki poeta Włodzimierz Majakowski: „Tisze oratory! Wasze słowo tawariszcz Mauzer!” (Ciszej tam mówcy! Głos ma towarzysz Mauzer!)

Tak też podsumował to zagadnienie Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”: „Tak się historii koło kręci, że najpierw są inteligenci, co mają szczytne ideały i przeobrazić chcą świat cały.” Bo w świecie „wielkim nieszczęściem jest ludzkości, że ma sąd błędny o wolności, bo stąd się zło największe bierze, że nie żyjemy w falansterze.”

Zatem – „by można było ludzkość zbawić, trzeba się najpierw z nią rozprawić, bo tylko z morza krwi i męczarń narodzi się przecudna tęcza!” Ale „kiedy łaknący krwi mądrala zaczyna cały świat rozwalać, aby na gruzach tego świata urzeczywistnić sen wariata (…) to jego wierni pretorianie mają odmienne nieco zdanie. (…) Brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. (…) Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną reakcyjna hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą! (…) O Rewolucjo w Permanencji – tyś mrzonką jest inteligencji, a cały ten twój krwawy przerób daje rezultat równy zeru!”

Tak właśnie można przedstawić i podsumować „proces rewolucyjny”, który marksiści-leniniści pragną nam jeszcze raz zafundować, jakby 100 milionów ludzi, którzy dotychczas przypłacili ten eksperyment życiem, jeszcze było im mało.

Nawiasem mówiąc, konstytucja, na którą tak się żarliwie ostatnio powołują nie tylko konfidenci Wojskowych Służb Informacyjnych, odkomenderowani do Komitetu Obrony Demokracji, Obywateli RP, czy niezawisłych sądów, a także tak zwani pożyteczni idioci, od których aż się roi wśród czytelników takich na przykład portali, jak „Na Temat”, w art. 13 zakazuje istnienia partii „i innych organizacji” odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu.

Mimo to – jak się okazuje, komunistyczne organizacje istnieją nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale również w całej Unii Europejskiej i mają swoje polityczne reprezentacje, więc nie można z góry wykluczyć, że kiedyś nie przejma całej władzy tym bardziej, że instytucje Unii Europejskiej zostały wprzęgnięte w rydwan komunistycznej rewolucji, która w Europie znajduje się w pełnym natarciu.

Zwróćmy jednak uwagę, że zakazane są tylko takiego organizacje, które w swoich programach odwołują się do „totalitarnych metod i praktyk”. A któż by się do takich metod i praktyk zawczasu „odwoływał”? Wyjaśniła to ostatecznie Caryca Leonida w nieśmiertelnym poemacie Janusza Szpotańskiego „Caryca i zwierciadło”: „Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Toż w nich przetapia się historia!” – i tak dalej.

Toteż nasi „maleńcy uczeni” z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i ich przyjaciele z „robotniczych komitetów” do niczego się nie „odwołują”. Oni tylko „studiują” – bo cóż innego można robić na uniwersytecie, jak nie studiować?

Co prawda władze wielu polskich uniwersytetów nie są pewni, na jakie studia wolno im pozwalać, a na jakie nie – zwłaszcza, że właśnie na Węgrzech rząd rozgonił cheder starego żydowskiego grandziarza finansowego, funkcjonujący pod nazwą „Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego”, więc na wszelki wypadek zakazują urządzania odczytów czy wykładów, bo wiadomo, ze od nadmiaru wiedzy tylko głowa boli, a przecież wiadomo, ze najważniejsze, to żeby wypić i zakąsić.

Skoro jednak ani płomienni obrońcy demokracji, ani pryncypialni stróże praworządności nie widzą nic złego w „studiowaniu” teorii „procesu rewolucyjnego”, to warto postawić pytanie, dlaczego te studia są tak jednostronne? Dyć socjalizm ma rozmaite postacie, rozkwita nie jednym, a stoma kwiatami, więc nie ma powodu, by ograniczać studia nad „procesem rewolucyjnym” tylko do strategii bolszewickiej, albo „marksizmu kulturowego”, czyli strategii alternatywnej, którą jeszcze w latach 20-tych XX wieku zaproponował Antoni Gramsci i według której prowadzona jest w Europie rewolucja komunistyczna obecnie? P

rzecież wybitnym teoretykiem i praktykiem socjalizmu był nie tylko Włodzimierz Lenin, czy Józef Stalin, ale również – Adolf Hitler, który zresztą też pozostawił potomności dzieło zatytułowane „Mein Kampf”, co się wykłada „Moja walka” – przecież nie po to, by je przeznaczono na przemiał, tylko gwoli studiowania.

Oczywiście Hitler w swojej rewolucyjnej praktyce nie dorasta nawet do pięt takim przywódcom, jak Włodzimierz Lenin, czy Józef Stalin, co to „milionom podejrzanych osób zgotował zasłużony zgon” i ze swoimi niechby nawet 6 milionami zamordowanych Żydów mógłby takim potentatom, jak Józef Stalin, czy Mao Zedong czyścić buty.

Ale jeśli nawet ta ilościowa mizeria w rewolucyjnej praktyce Adolfa Hitlera zniechęca entuzjastów „procesu rewolucyjnego” do studiowania jego dzieł, to przecież w nauce, zwłaszcza postępowej – a przecież taka jest forsowana – większa Liczba wcale nie musi oznaczać słuszniejsze Racji – o czym możemy przekonać się choćby na przykładzie Mikołaja Kopernika, który, w czasie gdy demokratyczna większość była przekonana, iż to Słońce obraca się wokół Ziemi, sam jeden spenetrował prawdę, że jest odwrotnie.

Zatem – chociaż nie ma żadnego powodu, by podważać zasługi takiego na przykład Włodzimierza Lenina dla rewolucyjnej teorii, czy Józefa Stalina dla rewolucyjnej praktyki, nie można lekceważyć też osiągnięć Adolfa Hitlera, który do „procesu rewolucyjnego” podszedł od zupełnie innej strony.

W tej sytuacji apeluję do pracowników nauki z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, by przełamali skostniałe stereotypy i zainspirowali studentów do bardziej wszechstronnych studiów nad socjalizmem, zarówno w aspekcie teoretycznym, jak i praktycznym – bo kiedy już przyjdzie co do czego, to ktoś przecież będzie musiał ten cały „proces rewolucyjny” realizować, a wiadomo, że o „wszystkim”, a więc i o prawidłowym przebiegu „procesu rewolucyjnego” decydują „kadry”.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 7 to “Kuźnia kadr dla rewolucji socjalistycznej”

  1. Kowalski said

    Rewolucje wszelkiego typu kierunki polityki spolecznej I kulturalnej Komunizmy Socjalizmy ruchy lewackie tzn.(Levi=zyd)Prawice az do dzisiejszej Uni=Jewropejskiej
    Sluzy tylko jednemu celowi .;ZAWLADNIENCIA SWIATA przez Miedzynarodowe zydostwo.I w puszczenia w kanal (ludzkosci do piekla) By jak najwiecej GOI ,BOG potepil.

  2. RomanK said

    Nie wydaje sie wam ze projekt ustawy o mieniu zagarnietym nalezy rozszerzyc o mienie otrzymane zza granicy????
    NO nei wcale po to, zeby odebrac…ale tylko dowiedziec sie ..za co????:-))))

    SŁUSZNIE! – admin

  3. Ma swoją historię żydowski,bandycki rewolucjonizm jako efekt NASTĘPSTWO WYBRAŃSTWA.
    Dziś doświadczamy procesu od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm,do ŻYDOBANDERYZMU,który zintensyfikował militaryzację handlu wojną i pokojem w ramach trwającej WOJNY O PIENIĄDZ.

    ——
    Jaki „rosyjski rasizm”?
    Admin

  4. Plausi said

    Parę nieporozumień

    „marksizm za komuny uważany był za naukę”, ekonomia też, nawet do dziś.

    No to zacytujmy wypowiedź sprzed dwóch wieków, Thomas Michael Sadler, członek parlamentu angielskiego:

    „Ekonomiści są dżumą społeczeństwa i prześladowcami biednych.”.

    Niejeden pewnie nie potrafiłby tego dziś lepiej sformułować, ja na pewno nie.

    Ale wróćmy do marksizmu:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/marx-w-sluzbie-kapitalu/

    jednym z największych sukcesów naszej cywilizacji i sił zarządzających ludźmi jest, że wmówiono tego wielkiego rzecznika lichwy jako teoretyka kapitalizmu a nawet teoretyka soc- i komunizmu. Jest to wspaniały dowód na to, że każde społeczeństwo można zjełopieć, jeśli się o to postarać.

    „Był tam również za komuny, pomyślany jako kuźnia tak zwanych „kadr” ”

    My wiemy, że „komuna” jest tz zaledwie pewnym skrótem myślowym, ale bieglejsi w historii wiedzą, że nawet PRL się nigdy sam za komunę nie uważał, a jedynie za państwo demokracji ludowej, co prawie znaczy tyle co demokracji demokratycznej. Z PRLu zrobiła „komunę” propaganda kręgów tworzących NSZZ „S”

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    który też żadnym związkiem nie był, tylko … mądrzejsi wiedzą, a mniej rozgarnięci i tak nigdy nie pojmą. Po NSZZ znowu „Te pieniądze … otrzymuje „z zagranicy” ”, w miejsce kropek można też wstawić

    https://pppolsku.wordpress.com/2017/02/22/wykaz/

    Naszym zdaniem „zasługi takiego … Józefa Stalina dla ” demokracji, a szczególnie demokratycznych wyborów, nie sposób nie docenić,

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/polacy-bojkotuja-wybory/#STali

    te bowiem owocują i u nas co parę lat, wyniki w tymże linku.

  5. MatkaPolka said

    MARKSIZM, I KOMUNIZM BYŁ STWORZONY PRZEZ NIEMIESKICH ŻYDÓW
    Marks -Engels -Lenin

    Wszystkie ruchy robotnicze w Europie były kontrolowane przez Socjaldemokracje niemiecką
    Np. założenia programowe polskiej PPS pisał Mendelson – syn bogatego bankiera

    Rewolucje Bolszewicka finansowała Międzynarodówka Finansowa i Prusy – 50/50

    Rosja carska i Rosja bolszewicka była kolonią Prus zarządzaną przez Żydów

    Prusy dokonały rozbiorów Polski i podporządkowały Rosje.

    Naród Rosyjski był największą ofiarą Komunizmu – wspólnego projektu Prus i ŻYDÓW
    Przypisywanie zbrodni Komunizmu Rosjanom to taki sam zabieg propagandowy jak „Polskie obozy koncentracyjne” – ofiary staja się sprawcami
    .

    A DZISIAJ NIE INACZEJ – ŻYD Tusk jest szefem Unii Europejskiej

    Drang nach Osten ma się dobrze – Anglia i Niemcy zawsze parli na wschód

    Żydowscy rewolucjoniści wymordowali w Rosji 50 milionów Rosjan
    W II ws zgineło 26 milionów Rosjan i 8 Milionów Polaków – General Plan Ost – Plan zagłady Słowian udał się Niemcom częściowo

    Imperium Anglo- Pruskie wymordowało w

    Wwojnach wywołanych przez Prusy
    W pierwszej wojnie światowej zgineło łacznie 37 milionów
    Suma ofiar w II wojnie swiatowej 70 000 000 do 85 000 000

    Imperium Anglosaskie wymordowało 100 milionów Indian w Ameryce Północnej

    Kto wiec był największym zbrodniarzem Hitler Churchill czy Stalin?

  6. Wieś Rządzi Światem said

  7. Plausi said

    Wyjaśnijmy

    Najpierw naszym zdaniem bardzo ważne stwierdzenie @MatkaPolka, 5, które powtórzymy z uwagi na jego ważkość

    „Naród Rosyjski był największą ofiarą Komunizmu – wspólnego projektu Prus i ŻYDÓW. Przypisywanie zbrodni Komunizmu Rosjanom to taki sam zabieg propagandowy jak „Polskie obozy koncentracyjne” – ofiary staja się sprawcami.“

    Należy dodać, że naród rosyjski wraz z narodami ZSRR poniósł też największe ofiary w ludziach, prawie połowa ofiar pochodziła z terenów ZSRR. Naród rosyjski był największą ofiarą okrucieństw i zbrodni w XX wieku, przynajmniej my nie znamy większej.

    Tu można się zastanowić, przez kogo i w czyim interesie wszczepiana jest Polakom nienawiść do Rosjan ? To zadanie wykonuje ze szczególnym oddaniem grupa wokół kierownictwa PiS, robiącego się na patriotów.

    „Żydowscy rewolucjoniści wymordowali …
    W II ws zgineło …“

    Nie będziemy dyskutowali o liczbach, te są szacunkowe, poza tym ofiarami byli wszyscy mieszkańcy ZSRR nie tylko Rosjanie, choć chyba głównie.

    „Imperium Anglosaskie wymordowało 100 milionów Indian w Ameryce Północnej“

    USA, kiedy były zajęte likwidacją ludności tubylczej, nie były żadnym imperium, poza tym 100 jest liczbą, kótrą chyba nie da się dowieść. Pozostałość ludności tubylczej w USA stanowi nie więcej jak 2% ludności. USA popełniły istotnie zbrodnię ludobójstwa na ludności tubylczej.

    Imperium Brytyjskie wg. naszych danych, nie wsławiło się zbytnio likwidacją tubylców, chociaż utworzyło pierwsze w XX wieku obozy koncentracyjne (concentration camps) dla burskiej ludności cywilnej, ok. 30% więźniów zmarło.

    Inna sprawa z imperium hiszpańskim i koloniami portugalskimi, istotnie wiele milionów tubylców zostało mniej może wymordowanych jak wyniszczonych przez pracę niewolniczą, wg. modelu obozów nazistowskich. Wskutek wyniszczenia ludności tubylczej podjęto masowy import niewolniczej siły roboczej z Afryki. Na dziś wynosi udział ludności pochodzenia afrykańskiego w dawnej kolonii portugalskiej ok. 80%.

    Wreszcie „Suma ofiar w II wojnie swiatowej “ wyzwala też taką refleksję. Czy nie jest zbrodnią tzw. holokaustu, że z racji marginalnej w końcu liczby ofiar pochodzenia żydowskiego, straszliwa hekatomba Gojów poszła w niepamięć, została skreślona z kart historii ? Czy nie urąga to naszej godności, że przez kręgi zarządzające nami są nasze ofiary ignorowane, jakby to chodziło zaledwie o jakieś bydło ?

Sorry, the comment form is closed at this time.