Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Konrad Rękas: Dla Polski nie ma nadziei?

Posted by Marucha w dniu 2017-05-01 (poniedziałek)

Duginem straszy się w Polsce dzieci. W roli największego zagrożenia – Aleksander Gielewicz wyprzedził nawet Putina.

– Pułkownik, profesor Dugin! Główny geopolityk Rosji! – cedził kiedyś przez zęby obecny minister obrony, Antoni Macierewicz, a kilkusetosobowa widownia cierpła w strachu i nienawiści, co też ten straszny potwór znowu wymyślił. Przy czym, żeby wszystko było jasne – cała znajomość Dugina ogranicza się w Polsce do JEDNEGO wywiadu, udzielonego przed 19 laty i JEDNEGO zdania, którego w dodatku nawet Aleksander Gielewicz nie wypowiedział.

Ręka i mózg Szatana

Jestem z ostatniego pokolenia, które języka rosyjskiego uczono w szkołach. Rówieśnicy moich dzieci już nie znają „krzesełek” (jak nazywa się w Polsce grażdankę). Po rosyjsku, Rosjan i o Rosji się w Polsce programowo nie czyta – a mimo to wielu politycznie zaangażowanych Polaków uważa się za wyjątkowych wręcz znawców Wschodu w ogóle, a Rosji w szczególności.

Przeciwnie jednak, jakakolwiek rosyjska wypowiedź na temat historii Polski czy polskiej tożsamości cywilizacyjnej, jaka przebije się do nadwiślańskiej świadomości – z góry jest traktowana jako napaść i kolejna zniewaga, zaraz po wypędzeniu Polaków z Kremla i po Katyniu.

Przez dwie dekady po 1989 r. o Rosji zresztą w ogóle się w Polsce nie mówiło i nie pisało, tak, jakby nasz największy sąsiad po prostu zniknął z mapy świata, stał się czarną dziurą, z której czasem tylko dobiegają śpiewy pijanego Jelcyna. A kiedy już mówić zaczęto – to po dosłownie kilkudniowym poczuciu jedności po tragedii 10. kwietnia (katastrofie polskiego prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem) – nagle Rosja stała się wrogiem absolutnym, bezwzględnym i śmiertelnym. Ręką tego Szatana ma być prezydent Putin, a mózgiem – Aleksander Dugin.

Proszę się nie śmiać. Naprawdę na takim poziomie odbywa się coś, co udaje debatę publiczną w Polsce. Naprawdę od kilku lat niemal wszystkie „analizy” nie dotyczą tego jak układać sobie relacje z Rosją – tylko kiedy ona na Polskę napadnie, jak długo będziemy się bronić, kiedy Zachód udzieli pomocy, czy wystarczy broni, jak prowadzić partyzantkę miejską.

Nie ma dnia, żeby państwowe wiadomości telewizyjne, nawet przynosząc informacje z Zachodu – nie podawały ich w wyłącznym kontekście „rosyjskiego zagrożenia”. Oczywiście, można się pocieszać, że zwykłych ludzi to mało interesuje, ani też nikt specjalnie oficjalnej propagandzie nie wierzy. Owszem, ale dominuje krzykliwa mniejszość strasząca – i zastraszająca resztę. Nie wypada rozmawiać z rosyjskimi dziennikarzami. Nie należy się chwalić pobytem w Rosji.

Lepiej w ogóle nie przyznawać się do znajomości rosyjskiego. Dlaczego? No oficjalnego zakazu nie ma, ale… Kiedy już dwa lata temu podczas wielkich protestów rolniczych, krytykujących m.in. idiotyczną i skrajnie szkodliwą dla Polski wojnę handlową z Rosją odwiedziłem kilka gospodarstw na wschodzie kraju wspólnie z rosyjskimi dziennikarzami – jeszcze tego samego dnia dzwonili do nich „życzliwi”, sugerując, że „za zdradę ojczyzny i kolaborację jest jeden wyrok!”.

I nikt nie chce podzielić losu Mateusza Piskorskiego, lidera partii Zmiana, który od roku bez żadnych zarzutów, ale z łatką „przyjaciela Rosji” siedzi w areszcie.

„Przyjaciel Rosji” – to brzmi strasznie w dzisiejszej Polsce, gorzej niż ukrywanie Żydów za niemieckiej okupacji. Wskazujesz, że NATO sprowadza na Polskę zagrożenie, a nie przed nim chroni – jesteś agentem Rosji. Pamiętasz o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich i wzywasz do niepopierania oligarchiczno-zapadnicko-szowinistycznych rządów w Kijowie – jesteś agentem Rosji. I najśmieszniejsze – domagasz się przywrócenia niepodległości Polski, zależnej politycznie od Waszyngtonu, gospodarczo od Berlina a strukturalnie od Brukseli – jesteś rosyjskim agentem, koniec kropka i nieważne, że postulat normalizacji stosunków polsko-rosyjskich jest SKUTKIEM, a nie punktem wyjścia tych wszystkich naturalnych w polskiej sytuacji obserwacji i poglądów. Jeszcze gorzej niż być „agentem Rosji” – może jednak być, jeśli się jest… agentem Dugina.

Czy Polskę należy unicestwić?

Aleksander Gielewicz w ogromie swej twórczości pewnie nawet nie pamięta wywiadu, jakiego w 1998 r. udzielił efekciarskiemu polskiemu kwartalnikowi „Fronda” [i]. Tymczasem przez 19 lat jest on nieustannie w Polsce przedrukowywany, komentowany i podkreślany – jakby Dugin już nigdy nic więcej nie napisał!

Zdanie: „Stanowczo bliższe są mi słowiańsko-eurazjatyckie źródła polskości, ich element etniczny, a nawet pogański” – odebrano jako napaść na polskość, ponieważ wciąż bardzo łatwo wmawia się Polakom przezroczystość polityczną katolicyzmu, co ułatwia manipulowanie polskością jako rzekomo nierozerwalnie związaną z interesem Rzymu.

Oczywiście, w przypadku młodych pokoleń to już nie działa, ale wciąż, tak jak w XVIII i XIX wieku – bardzo łatwo jest pobudzić i fałszywie ukierunkować patriotyzm polski powołując się na rzekome zagrożenie religii katolickiej.

Bodaj ważniejsza jest jednak inna obserwacja Dugina, która posłużyła do jeszcze poważniejszej i równie trwałej manipulacji. Oto oczywista obserwacja: „W geopolityce Polska pozostaje częścią kordonu sanitarnego rozdzielającego kontynent eurazjatycki na dwie części, co jest bardzo wygodne dla antytradycyjnych sił anglosaskich” w połączeniu z wnioskiem, że w interesie rosyjskim jest kordon ten unicestwić – wystarczyło, by na wiek wieków Aleksander Gielewicz stał się autorem zdania, którego nigdy nie wypowiedział, chociaż „wszyscy” w Polsce wiedzą, że tak. Zdania: „Polskę należy unicestwić”. Sęk w tym, że to nie jest taki głupi pomysł (przynajmniej w przenośni i mówiąc o pewnym archetypie polskości)…

Wszyscy opowiadający się za uratowaniem Polski i polskości, znajdujących się w głębokim kryzysie tożsamościowym, politycznym i socjal-ekonomicznym (i to trwający w tym stanie od dobrych kilku stuleci…) – muszą odpowiedzieć sobie na pytanie jaki scenariusz wydaje się chociaż trochę realniejszy, a jednocześnie lepszy od zbiorowego samobójstwa, proponowanego i realizowanego przez elity III RP.

Opcja pierwsza, idąca tropem dawnego programu narodowej demokracji sprzed 100 lat – to odzyskanie niepodległości, strząśnięcie zależności od Stanów Zjednoczonych, opuszczenia NATO i Unii Europejskiej, odbudowa własnej gospodarki i szukanie sojuszników w Rosji, w bloku eurazjatyckim, w krajach BRICS.

Jeszcze 20 lat temu program ten zbywano w Polsce krótkim „z Rosją nie, bo tam jest bałagan”. Teraz deprecjonuje się go równie kategorycznym: „Nie, bo tam jest porządek!”…

Program niepodległościowy boryka się jednak z podstawowym problemem – niewolniczą mentalnością Polaków. Nasz naród uwielbia powtarzać, jak to kocha wolność (w odróżnieniu rzekomo od Rosjan) – tymczasem boi się każdego urzędnika, nie umie się upomnieć o swoje, skamle o życzliwe mruknięcie jeśli nie Brukseli, to Waszyngtonu, jak nie Berlina, to Watykanu. Niewolnik, który śni, że jest bohaterem… Słowianin, któremu się wydaje, że wynalazł gotyk…

Schizofrenia tożsamości wpisana jest w polskość. Nigdzie w Europie (poza Luksemburgiem) nie ma tak wysokiego poparcia dla Unii Europejskiej. W żadnym kraju tak entuzjastycznie nie wita się USArmy! W żadnym państwie, poza może obecną Ukrainą – nie oddano tak chętnie zarządu przemysłu i polityki w obce ręce. A więc wieczni buntownicy Polacy – już widać nie chcą „być wolni”!

Za Polskę…

Skoro więc tak, skoro Polska straciła już swoją historyczną, głupią, ale też na swój sposób słowiańską niepokorność, skoro nawet opowiadania o „polskiej wizji Europy Środkowej” są traktowane jako bajki – to może Polaków zawlec do korzystniejszego dla nas układu geopolitycznego?

Jako polski narodowiec, patriota, suwerennista piszę to z bólem – ale może łatwiej będzie nie wyzwalać Polskę, która wyzwolenia nie chce, tylko rozmawiać z całą Europą? Wszak Polacy zawsze najchętniej małpowali Zachód, Francuzów, Anglików, Niemców… Nieprzypadkowo zabawne są dyskusje o cywilizacyjnej, zwłaszcza „zachodniej„, „europejskiej„, czy nawet „łacińskiej” przynależności Polski.

Polska należy do wymyślonej przez siebie cywilizacji pod nazwą „jak Jasio wyobraża sobie Zachód”. Tak było w średniowieczu, tak w czasach nowożytnych, tak jest dzisiaj, tylko wtedy przesunięcie wynosiło około 200 lat, a dziś jakieś 50-100. A skoro dziś idzie szybciej – to może nadzieją dla Polski jest obudzenie całej Europy, którą się tak bardzo nad Wisłą kocha, że aż wysyła do niej 3 miliony nisko opłacanych pracowników?

W 1709, 1792, 1813, 1831, 1944 r. Polacy też sami sobie nie umieli poradzić – i pomoc musiała przyjść ze Wschodu, na rosyjskich bagnetach. Teraz jednak Rosja też jest leniwa i zajęta swoimi sprawami (inna rzecz, czy słusznie…), Polska jest zaś gospodarczą częścią Niemiec i politycznym elementem struktury państwowej Unii Europejskiej. I może to z ich udziałem prędzej uda się ułożyć nowy ład, niż apelować do zmądrzenia Polaków, do którego nigdy nie mieli większej skłonności?

Wcale nie tak nielicznym środowiskom rozumiejącym głębię klęski projektu polskiego trudno jednak byłoby głosić program biernego czekania, aż Niemcy i Francuzi dogadają się z Rosją i wreszcie znajdzie się kawałek Eurazji z miejscem także dla nas. Oczywiście, jest jeszcze w Polakach pewien pozytywny potencjał zmiany, politycznej, społeczno-systemowej a nawet tożsamościowej. Można się go dopatrzeć we wspomnianych rolnikach, znękanych wojną handlową z Rosją, zmęczonych Wspólną Polityką Rolną i od zawsze dużo dalszych od szlacheckich, powstaniowych sentymentów.

Także, paradoksalnie – pewną potencjalną siłą odnowy pozostają 3 miliony polskich emigrantów, którzy w obcym, zachodnim środowisku odnajdują się nagle w swojej odrębności i słowiańskości (rzecz jasna, nie znając ani nie używając tego pojęcia).

Są wreszcie Kresowianie, potomkowie najbardziej wschodnich w duszy i zwyczajach Polaków. Dlatego, do nich – wciąż wołamy o polską niepodległość i wolną od obcych manipulacji polską tożsamość. Nawet, jeśli przy tym zostajemy „agentami Rosji”, a nawet – o zgrozo! – Dugina. Co nie znaczy, że nie widzimy alternatywy. Że ostatnia nadzieja dla Polski zaświeci znów światłem ze Wschodu – ale odbitym przez tak u nas ukochany Zachód…

Konrad Rękas
Oryginał tekstu „No hope for Poland?” ukazał się na portalu Geopolitica.ru:
https://www.geopolitica.ru/en/article/there-no-hope-poland

[i] http://www.fronda.pl/a/aleksander-dugin-czekam-na-iwana-groznego,45653.html?part=2

http://xportal.pl

Komentarzy 20 to “Konrad Rękas: Dla Polski nie ma nadziei?”

  1. Wieś Rządzi Światem said

    Artykuły tego autora miałby sens, gdyby polską rządzili Polacy i Polacy o jej losie decydowali. Nikt niczego sobie dzisiaj wyobrażać nie musi, ludzie maja na zachodzie znajomych rodziny i wiedzą jak tam jest i wolą życie „na zmywaku” od tego co mają tutaj, czyli zinstytucjonalizowaną fikcję, „państwo” będące jedynie przykrywką dla mafii.

    https://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/29702-maturzysci-nie-wiaza-przyszlosci-ze-slupskiem-az-87-procent-chce-wyjechac-z-miasta

  2. Alina said

    Wszyscy zboczeńcy mają pełnię praw, ale odmawiają prawa istnienia legalnej organizacji ONR. Lewactwo kultywuje faszystowskie hitlerowskie tradycje w Polsce używając siły w celu wyeliminowania patriotów.

  3. RomanK said

    Gdzie pani Alina widzi tych patriotof?????? Zboczency wszedzie..obecni…glosni..nachalni..widoczni…..
    Jeden siedzi….i nic…

  4. Marta1973 said

    „Jak bym nie umiał przeżyć za 2 tysiące, to bym się powiesił!” – Stanisław Michalkiewicz przedstawia poradę dla byłego wysokiego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej Jerzego Stańczyka, który narzekał na tegoroczną ustawę dezubekizacyjną podczas manifestacji KOD-u

    .https://www.youtube.com/watch?v=5mDKzAYlXyg

    Oto rada patrioty dla bydlaka jednego z drugim!
    Możecie panowie nareszcie zacząć? Czy mamy do października czekać?

  5. AlexSailor said

    Wypada się tylko zgodzić z autorem Rękasem tym razem, choć nie podzielam nawet tego lekkiego optymizmu na końcu artykułu.

    Teraz warto też przypomnieć słowa Donalda Tuska, które były jednym z GŁÓWNYCH argumentów obecnej ekipy w kolejnych wyborach: „Polskość to nienormalność”.

    Przykre to, ale autor właśnie przyznał mu rację i NIC z tym nie można zrobić, a myślę, że JE Tusk i tak raczył był użyć eufemizmu, żeby nie szokować.
    Oczywiście nie jestem żadnym tam fanem czy sympatykiem onego.

    Muszę przyznać, że dużo czytam komentarzy na różnych forach, i nawet mając na uwadze, iż część jest po prostu opłacana i nieadekwatna do przekroju społecznego, z pewnością (podkreślam – z pewnością), mamy w sobie jako Polacy – to znaczy ktoś nam to zrobił – wbudowany program autodestrukcji.
    Ten program samozniszczenia funkcjonujący w naszej przestrzeni świadomości społecznej, jest pewnie ulepszany i podtrzymywany przez kogoś, ale tak małym wysiłkiem i kosztem, że każdy nasz wróg czy konkurent byłby głupi, by nam w rozkładzie nie pomagał.
    Tym bardziej, że zawsze za to otrzymuje naszą wdzięczność.

    Krótkim i niezbitym dowodem na powyższe jest choćby sprawa ustawy przywracającej choć część prawa własności i bardzo wzmacniającej polski kapitał oraz polską gospodarkę – ustawy pozwalającej właścicielowi wyciąć własne drzewo.
    Reakcja samodestrukcyjna narodu była tak wściekłą, że ustawę zmieniono, a wprowadzane bandyckie przepisy będą jeszcze gorsze, niż na początku.
    Dla porządku, zezwolenia na wycinkę własnych drzew wprowadził w Polsce w 1939r. wielki miłośnik polskiej przyrody, wielki socjalistyczny przywódca, Adolf Hitler.
    Pod karą śmierci.

    c.n.u.

    I trochę nie na temat.
    Zaś pozwolenia na budowę domu na własnej ziemi wprowadził w Polsce inny wybitny socjalistyczny przywódca, Otto Podwójny Smark, zwany Bismarckem.

  6. AlexSailor said

    @ Pani Alino

    Gdyby w Polsce funkcjonowało przyrodzone prawo człowieka do samoobrony, to lewackie świnie, prócz kar więzienia nałożonych przez państwo, miałyby przetrącone ryje przez samych demonstrantów ONR i to bez żadnych konsekwencji prawnych.
    Ba, nawet onr-owcy mogliby żądać pokrycia kosztów przetrącenia przed sądem z nawiązką.

    Dlatego w Polsce nie będzie prawa do samoobrony, bo z praw przyrodzonych pozostało nam jedynie w ograniczonym stopniu, przez brak kary śmierci i ludobójcze podatki, prawo do życia.

  7. Wieś Rządzi Światem said said

    I jeszcze jedno: jak autor pisze o „żołnierzach wyklętych”, to zarzuca im że się buntowali zamiast włączyć się w „dzieło odbudowy”, bo „przecież innego państwa nie było”. Tylko dlaczego dzisiaj zachęca do buntu?

    Polak nie wierzy nikomu i w nic, zabarykadował się w mieszkaniu/domu i broni tego co ma. Bo tyle realnie może.

  8. Re: 6 AlexSailor..nel
    Szanowny Panie Alexsie, jesli w Polsce (generalnej guberni jewropejskiego kolchozu) nie ma przyrodzonego prawa do wlasnosci, to jak Pan sobie wyboraza, aby najemcy swojej tzw., „wlasnosci” dochodzili prawa do samoobrony???…

    Ponadto, jesli caly system lichwiarsko-banksterski jest okryty tajemnica tzw.,”bankowa” to w jaki sposob obecny „menelister” ziobro udowodni ponad 1 milionom „prywatyzatorom” I „restrukturyzatorom” jakiekolwiek przekrety???
    Tak wiec zydowski geszeft musi byc tajny I musi byc poza wszelka gojowska juirysdykcja podobnie jak musza byc pod „wlasciwa” jurysdykcja zydowska ma sie rozumiec wszelkie akty wlasnosci gojow…

    Proste jak drut Panie Alex…Jak drut…
    ========================================
    Ponadto, ostatnio statystyki wskazywaly, ze tylko 30% Polakow jest znerwicowanych I nadpobudliwych (ma migreny…No bo reszta jest w Londynie… :)))

    =======================================
    jasiek z Toronto

    http;//polskawalczaca.com

  9. Władek said

    Odkąd Jakubowi Frankowi udało się zainfekować Polskę żydowskim nowotworem, stała się ona najbardziej nieprzyjemnym państwem na świecie. Nieprzyjemnym nie tylko dla samych Polaków, ale także dla całego normalnego świata. Jako żydowski twór lepiej żeby w ogóle nie istniała, niż miała tylko źródłem wszelakiego zła Cokolwiek pięknego w Polsce się nie narodzi, zaraz zostanie zniszczone, zadeptane i obsrane przez polskojęzycznych żydów. W takim żydowskim kiblu nie da się żyć…

  10. Wonjew said

    Dla Polski nie ma nadziei i nie będzie dopóki nie uwolni się od żydo-syjonistycznego bydła, które ją niszczy.
    Zobaczcie jak się rzucili (komentarze) na naszego Trybuna ludowego za to że broni Ojczyzny:
    http://strzyzowiak.pl/forum,main,0,1,to_warto_wiedziec,1076.html

  11. Władek said

    Na razie, Panie Wonjew, to od ponad dwustu lat polskojęzyczne żydostwo mówi Polakom „paszoł won”, a nas nigdy nie było i nie będzie stać żeby było odwrotnie.

    Dlatego jako naród wymieramy…

  12. RomanK said

    POlska…..w roku 1558 zostala oddana w Arende!!!!!!!! W trakcie procesu przestala byc panstwem Polakow, a stala sie Folwarkiem Arendarzy z ludem polskim zamienionym w inwentarz arendarski… i jest do dzis….

  13. RomanK said

    .. a komu sie nie podoba, moze zawsze wyjechac. Niekoniecznei musi si eorganizowac rzniecie niezadowolonych ….zwanym dla niepoznaki ……. powstniami nrodowymi.

  14. Władek said

    Wyjechać to se można z POLIN a nie z Polski…

  15. Franz said

  16. Władek said

  17. Siekiera_Motyka said

    Ad. 5 – „Tym bardziej, że zawsze za to otrzymuje naszą wdzięczność.”

    Pozwolę sobie wymienić kilka.

    1) Kupujemy u Lidla, Rossmanna, Auchana, Aldi i IKEA.
    2) Traktor dla rolnika to NEW HOLLAND, JOHN DEERE bo nic lepszego nie ma.
    3) Chętnie płacimy za wizy do USA
    itd itd

  18. TG said

    Ad. 9 Wcześniej już do Polski przybyli” emigranci” Europy
    .Za Wikipedią:Polin (hebr. פולין) – nazwa Polski w języku jidysz (wymawiana jako pojln) i języku hebrajskim, w którym słowo to można odczytywać jako „tutaj spocznij”. Autorstwo tej teorii etymologicznej przypisuje się Mojżeszowi Isserlesowi.

    W 1492 roku Żydzi zostali wygnani z Hiszpanii, Portugalii i krajów niemieckich. Legenda żydowska głosi, że gdy uchodźcy dotarli do ziem polskich, nazwę kraju odczytali jako Po lin (hebr. פה לין), biorąc to za dobry omen. Istnieje nawet wersja legendy, według której z nieba został zesłany znak – kartka z napisem Po lin. W wyniku tego Żydzi osiedlali się masowo na gościnnej polskiej ziemi. Sam Isserles pisał o Polsce: „W tym kraju nie ma zawziętej nienawiści do nas, jak w Niemczech. Oby zostało tak nadal, aż do nadejścia Mesjasza”[2].”

    Podobno dobroć idzie z naiwnością. Chyba coś w tym jest

  19. andzia said

    Polska jest kolonią Zachodu. „Patrioci” z pisu rozdają pieniądze za granice na lewo i prawo, w Polsce coraz głębiej ciemiężąc i tak upadające, małe firmy. KGHM sprzedaje surowiec i kupuje o 50% drożej wykonane z tego surowca monety. W Polsce podobno obowiązuje zakaz handlu tymi monetami wprowadzony jeszcze przez PO.https://www.youtube.com/watch?v=Uh0_FFeLNvQ
    Agenturalne merdia o tym nie powiedzą. Podrzucają „rewelacje” Bergolio typu niech żyje Polska (i niech się puszą z tego powodu kiwani i wykorzystywani na wszelkie sposoby Polacy. Jak się nie obudzą wreszcie i dokładnie nie wyczyszczą etatowych, sprzedajnych polityków, to nie będzie czego zbierać.

  20. andzia said

    Wyście nas wybrali i musicie się podporządkować- telefon Żydówki do Radia Maryja: https://www.youtube.com/watch?v=MV0zY_795qg&feature=youtu.be

Sorry, the comment form is closed at this time.