Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ossendowski: Nasze polskie dżungle

Posted by Marucha w dniu 2017-05-01 (poniedziałek)

Od zarania dziejów swoich Polska wystawiona była na łup drapieżnych sąsiadów. Od zachodu wdzierały się na jej równinę zbrojne hufce Germanów, od południa i południo-wschodu – koczujące, pławiące się we krwi i pożodze hordy Awarów, Hunnów i Tatarów.

I tylko od północy i wschodu sama natura dźwignęła mury obronne – wielką ścianę zieloną, rozległą bezkreśnie a nieprzebytą i groźną. Od rubieży podstępnych, chciwych zdobyczy Prusów i okrutnych Jadźwingów osłaniały Polskę puszcze, kryjące w sobie bagna, trzęsawiska bezdenne i na piachach wyrastające bory wysokopienne o podszyciu gęstem, zgmatwanem i zbitem w jeden zwał zielony.

Wypadały z tych kniej i mateczników drużyny szaleńców konnych, niosąc ogień i mord, lecz nieliczne były i słabe, bo puszcza wojsku wielkiemu drogę przegradzała, więc komesy, kmiecie i mieszczanie polscy odpierali je orężnie, ścigali i zdobywali ostępy leśne połać po połaci. Wieki całe trwało to zmaganie się o ów mur zielony, aż nareszcie, za panowania Jagiellonów, niedobitki Jaćwieży ukryły się w północnem rozlewisku Niemna i Dźwiny; nie raz, lecz sto razy pobici na głowę, Prusowie cofnęli się aż ku mierzejom bałtyckim, a Litwa, unją z Polską związana i powagą wspólnych królów w jedno państwo złączona, nie wysyłała już swych wojowników po broń zacną, po jeńców robotnych i po piękne branki lackie.

Jak okiem sięgnąć, po puszczach tych i uroczyskach bagiennych, gdzie wart swój przebija Niemen, Biebrza, Czarna Hańcza, Narew i Bug, gdzie w sieci dorzecza Prypeci leniwie płyną rdzawe strugi a w otoku szuwarów, wiklin i leszczyny umierają powolnie jeziora mętne, zmieniające się w torfowiska i mszarniki, – wszędzie ślady swe pozostawił duch polski, jego umiłowanie ojczyzny i nieustanna troska o potęgę i sławę państwa.

Znaleźć tam można inne też ślady. Wycisnęli je potomkowie Mendoga, Kiejstuta i Olgierda, pozostawili nieznani Waregowie i kniaziowie ruscy, lecz to co zbudowali zżarł już czas nielitościwy, w perzynę, zgniłki i osypiska zmienił oddawna.

Tam i sam tkwią jeszcze upadające resztki baszt i murów władyków litewskich; sosny wyrosły na ich dawnych grodziskach; strzela ku niebu „stołp Włodzimierzowy”, a w ziemi piasczystej i bagiennej gniją i próchnieją kości wojów Kiejstutowych i Narymuntowych.

Wspominki siwe, odłamki jeno, echa starej baśni…

Na ich grobach, kurhanach i poboiskach trwalsze panują zabytki, i o innych ludziach szemrzą i gaworzą stare dęby dziuplaste, lipy odwieczne i sosny sędziwe drzemiące pod pokrywą mchów i martwych porostów. Rozparły się tam rozległe mury klasztorne, połyskują złote krzyże na wieżach wyniosłych far i kolegjat, w cieniu starych parków bieleją wspaniałe bramy wjazdowe, krużganki i skarpy zamków, gmachy pałaców, co królów i najpierwszych wielmożów gościły, a na każdym z tych zabytków przeszłości pięciuwiekowej wycisnęła ślad swój twórcza ręka polska.

Jeszcze więcej tych śladów i ech kryją w sobie rzeczy dla oka niewidzialne.

Tam wśród „zybunów” i bagien miasteczka małe i zapadłe w topieliskach pysznią się nadaniem im prawa magdeburskiego, szczycą się tem, iż były niegdyś ośrodkami cywilizacji, gdzie Radziwiłł Czarny Biblję drukował, Sapiehowie wiedzę, oświatę, medycynę i sztukę szerzyli; tam znów królowa Bona i wielmoża Ogiński błota gnijące i jałowe kanałami przecięli, a Czarne morze z Bałtykiem przez Dniepr, Prypeć, Bug, Wisłę i Niemen związali zuchwale; tu, wśród borów, płonęło ognisko nauki, jak w Sejnach i Pińsku, lub powstawały fabryki, przemysł wszelaki i handel, co sięgał po Elbląg, Gdańsk, Szczecin, Kijów i Nowogród.

Takie ślady pozostawiła Polska przedrozbiorowa na Polesiu leśno-bagiennem i w puszczach Białowieskiej, Świsłockiej, Augustowskiej, Zielonej i Białej, a zetrzeć ich i wytrzebić nie potrafiła złość, mściwość i ciemnota najeźdźców.

Przetrwały wszystko i najczarniejsze przeżyły okresy!

Polska po swojem odrodzeniu znalazła na Polesiu ruinę, nędzę i nienawiść – tępą, nierozumną i trującą.

Dwa miljony Poleszuków, potomków prasłowiańskiego szczepu pogańskich Drewlan, – rybaków, łowców, pasterzy i bartników, – zamieszkuje ostrowy i „ihryszcza”, okolone niezmierzonemi bagnami, siecią rzeczną i resztkami najstarszej puszczy, która wybujała tu gdy lodowiec cofnął się na północ. Woda, knieja i drobne, nędzne poletka karmią tych ludzi leśno-bagiennych. Żyją woddali od miast, kolei i nawet traktów, co biegną bądź przez piachy, bądź po dylowatych „nakatach” – groblach, opartych o trzęsawiska i rdzawo-czarne „plosy” torfowe.

Dziki to kraj!

W zimie przez zamarznięte bagna przekłada tam trop swój łoś rosochaty; nad barłogiem niedźwiedzia unosi się ciepła para i tworzy puszyste okiście sadzi na łapach świerkowych; ryś – centkowany duch leśny a krwawy – spada w mrocznych ostępach na grzbiety jeleni i sarn; na wiosnę po borach „grają” głuszce czarnopióre – menestrele uciech miłosnych i tajemnic drażniących; po mszarnikach i wrzosowiskach tokują cietrzewie kłótliwe i namiętne; przez haszcze, gdzie wilki mają swe lęgi, kluczą ledwie okiem uchwytne „grządy” – ścieżki czworonożnych drapieżców poleskich; pod obłokami ciągną z głuchem trąbieniem sznury żórawi i gęsi, nad niemi klangorzą łabędzie srebrzyste; na ustronnych „zawodziach” i jeziorkach, ukrytych za oczeretami i ajerem, pluskają kaczki, żerując wśród grążeli, swarząc się i walcząc o zdobycz.

W toni rzek i jezior roi się od ryb. Potężny sum wąsaty i jesiotr pancerny, szczupak sędziwy, zdobny w grzywę z mchów i wodorostów, karp, lin, miętus, leszcz, sandacz, karaś, węgorz i inne ryby, małe i duże, stanowią bogactwo tych wód ciemnych i leniwych.

Nietylko jednak Poleszuk korzysta z niego. Musi dzielić się niem z bobrami, co swe „żeremia” mają na Żygulance i Bobryku. Wśród Poleszuków, którzy oddawna przyjęli wyznanie chrześcijaństwa wschodniego lub do sekt przeróżnych – mrocznych nieraz i dzikich – przystali, z dawnych czasów jagiellońskich i Batorowych, mieszkają potomkowie herbowej szlachty polskiej i litewskiej. Zruszczeni i poczęści prawosławni, opuszczeni i zubożali, przechowują zazdrośnie stare nadania koronne, przywileje, klejnoty szlacheckie i pożółkłe pergaminy z podpisami królów, ukrywszy te skarby w skrzyniach okutych, a w sercach – umiłowanie ojczyzny, troskę o jej dobro i mękę w dobie jej klęski.

Iluż to z nich poszło do powstań, iluż zginęło lub powędrowało aż hen – za Ural?!

Nic dziwnego, bo ten to kraj bagienno-leśny, tajemniczy i nieprzebyty, dał Polsce Kościuszkę, Naruszewicza, Traugutta, Ordę, Skirmuntów, Orzeszkową, Rodziewiczównę i bohaterów ostatniej wojny – ordynata dawidgródeckiego Radziwiłła i marynarzy flotylli pińskiej. Poprzez puszczę Świsłocką i Knyszyńską, na krawędziach bagien poleskich stojących, biegną szlaki mniejsze i większe do Białowieży, a Czarną Hańczą -do puszczy Augustowskiej.

Europa nie posiada takich cudów i takich skarbów bezcennych!

Wiedzieli o tem [nieczytelne] armji niemieckiej w dobie wojny światowej, bo wytrzebili nam tysiące hektarów najlepszego lasu i miljony metrów sześciennych drzewa wywieźli do Niemiec. Oni też wybili nam pozostałe po epoce lodowców żubry grzywiaste i ponure, długiem życiem jakgdyby znużone, a z niemi razem – łosie i jelenie, żywiąc ich mięsem żołdaków znad Szprewy, Odry i Elby.

Puszcza jednak nie poddała się im i odżyła, potężniejąc z roku na rok.

Już powróciły do niej żubry i jelenie, a z rezerwatów radziwiłłowskich łosie przekradać się już poczęły, szukając obfitych pastwisk na polanach tajemnych.

W kniei Białowieskiej na każdym kroku stoją olbrzymy leśne, wzdychając do czasów Jagiełły i Witolda, Zygmuntów i króla Stefana. Pierwotna dzikość krajobrazu i cisza odwieczna porywa, koi i zachwyca ludzi z miast zgiełkliwych. Puszcza żyje własnem życiem, sama walczy o siebie i sama przezwycięża wszystko. Ta jej część stanowi park narodowy – dumę Polski, prawdziwy cud Europy.

Na północy, pomiędzy Biebrzą a Niemnem i granicami Prus Wschodnich i Litwy współczesnej, – przecięte prądem Czarnej Hańczy, – podnoszą wysoko swe wiecznie zielone korony bory sosnowe i puszcze świerkowo-liściaste, gdzie zwierz i ptaki dzikie mają gniazda bezpieczne.

Złotopienne sosny, niby kolumny nieznanej świątyni, tworzą zawiłe labirynty, pełne mroku i tajemnic, to znów rozmigotane od błysków i świateł żółtych, szkarłatnych i liljowych, stłaczają się ciaśniej dokoła bagienek, gdzie wśród tataraków i sitowia pną się orchideje barwne a na suchych pagórkach wykwitają gwiazdki arniki, krwawe maki i wrzosy miodowe.

Gdzie sosny znikają, panoszą się świerki, brzozy, graby, wiązy i dęby, a tam i sam przetrwały niedobitki prastarych świętych gajów lipowych i zanikające już cisy – ostatni mohikanie dawnej puszczy. W otoku borów, nito paciorki olbrzymiego różańca, związane kanałem Augustowskim, Czarną Hańczą i pomniejszemi rzekami, połyskują kryształowe, szmaragdowe i turkusowe jeziora – Wigry, Serwy, Sajno, Necko, Pomorze, Białe i setki większych i drobniejszych a malowniczych przedziwnie, głębokich, rybnych i spokojnych.

Świątynie, miasta, wioski Mazurów -a przedewszystkiem puszcza – przeglądają się w nich, dwoją i majaczą w toni.

Puszcza rozbiegła się na wschód, zachód i północ.

Łączy się ona z leśną połacią pomorską i przerzuca swe zielone zagony poza Niemen, na północy zaś staje w zadumie głębokiej na spychach i ździarach, gdzie z sykiem i łomotem biją grzywiaste fale Bałtyku.

Ferdynand Antoni Ossendowski
Wiadomości Literackie (12.08.1934), Warszawa Rok 11, Nr 33 (560)
http://myslkonserwatywna.pl/

komentarzy 9 to “Ossendowski: Nasze polskie dżungle”

  1. Wimar said

    Polecam dorobek pisarski A.F.Ossendowskiego. Czytając „Od szczytu do odchłani” można poznać Rosję sprzed 100 laty. Autor opisuje swoje przeżycia z punktu widzenia 2 letniego pobytu w więzieniu w Charbinie (Mandżuria). Książka ” W ludzkiej i leśnej kniei” ukazuje przyrodę i ludzi wschodniej części Rosji (kraj Ussuryjski). „Przez świat Bogów,ludzi ,zwierząt” to lektura obowiązkowa (BESTSELLER). gdzie autor opisuje swoją brawurowa, pełna niesamowitych przygód ucieczkę z „bolszewickiego raju” przez Urianchaj, Mongolię – w latach 1920-1921. Za napisanie prawdy o wodzu rewolucji „Lenin” był skazany w Polsce na zapomnienie przez cały okres powojenny. Książki Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego są naprawdę GODNE POLECENIA, zaś w/w artykuł nawiązuje w swej treści do „W polskiej dżungli”.

  2. Zdziwiony said

    Ostatnie zdania z powieści Ossendowskiego „W polskiej dżungli”:

    Jurek spojrzal w okno. Pociąg biegł pomiędzy czarnemi ścianami lasu.
    – Puszcza!… – szepnął. – Ta, co broniła Polski od wschodu… pełna legend i bardziej od nich porywających opowieści prawdziwych… Puszcza Białowieska!
    Istotnie tor kolejowy przecinał południowe zagony potężnej Puszczy – dumy Polski.
    Łapy świerków i konary sosen ciągnęły się ku przyciśniętym do okna młodym podróżnikom i jakgdyby chciały ująć ich za ręce, wprowadzić do swoich tajemnych ostępów i otworzyć przed nimi nieprzebraną skarbnicę natchnienia, piękna, zachwytu i myśli twórczej – potężnej, jak sama Puszcza, co przez dziesiątki tysięcy lat trwa i trwa nieprzerwanie… Warszawa, 1935 r.

    Polecam wspaniałą pracę Profesor Simony Kossak pt. SAGA PUSZCZY BIAŁOWIEWSKIEJ
    Warszawa 2016. Wydanie pierwsze, stron 379

    Ze wstępu:
    Rzesze uczonych i miłośników przyrody od lat apelują do władz o objęcie konserwatorską ochroną całej polskiej części Puszczy. Za wzór do naśladowania stawiają dawnych władców, którzy, już od czasów Jagiełły, otaczali Puszczę opieką, dzięki czemu jej przyrodnicze skarby prawie nienaruszone przetrwały do naszych czasów.
    Zapraszam więc na daleką wędrówkę. Nie w przestrzeni, a w czasie. Podczas lektury
    zostaniemy bowiem w Puszczy Białowieskiej, a przed naszymi oczami przesuwać się będą tysiąclecia, setki i dziesiątki lat. Obrazy, które ujrzymy po drodze, zaprzeczą piewcom legendy o dobrych dawnych czasach, polskich królach rozmiłowanych w Puszczy Białowieskiej i ich szlachetnych poddanych. Prawda ukryta na kartach kronik, pamiętników i w dokumentach historycznych jest mniej budująca: miejscowa ludność zawsze miała za nic majestatyczne piękno Puszczy i tylko patrzyła okazji, by z niej czerpać pełnymi garściami.
    Każda zawierucha dziejowa – wojna, zmiana przynależności państwowej, jak też upodobania kolejnych panujących, hołdowanie modom, szukanie sposobów zapełnienia skarbca czy zyskania przychylności możnych tego świata, od zarania polskiej historii aż do dziś – uderzała w Puszczę Białowieską. To, że jeszcze nie podzieliła losu innych puszcz, po których zostały tylko nazwy, wynika z jej – zda się niewyczerpalnych – sił życiowych, ze straszliwego haraczu płaconego łowcom zwierzyny i położenia geograficznego – z dala od skupisk rolniczej ludności i wielkich miast, leżąca na pograniczu krajów i narodów, ukryta wśród bagien – przetrwała. Ciężko okaleczona, ograbiona z drzew i ze zwierząt, ale we współczesnej Europie jedyna przypominająca jeszcze prapuszczę, która sześć tysięcy lat temu otulała Niż Europejski od Karpat po Bałtyk.
    Na oczach naszego pokolenia rozgrywa się ostatni akt jej dziejów.

    W ostatnich dniach drugiego tysiąclecia naszej ery, na szczeblu rządowym zapadła
    decyzja: Puszcza Białowieska nie będzie Parkiem Narodowym.

    Lato roku 1999, białowieski drwal w stanie spoczynku:
    Co wy, uczeni ludzie, zrobili z naszą Puszczą? Przed wojną, jak do człowieka strzelali,
    przebiegł dziesięć kroków i już kryły go drzewa. Dziś i dwieście kroków – za mało….

    Tu można książkę pobrać: http://docer.pl/doc/50xssc

  3. puszcze Bialowieskie sa przepiekne i …bogate!! ale …odszkodowania nalezy dla nas”) uiscic za polskie obozy koncentracyjne za jedwabne a o nnych! nawet nie bede teraz pisal ! Niech zyje PIS i Prezydent Duda:)

  4. kowboj sasza said

    Zachęcam co czytania pism Ossendowskiego na głos.

    Teraz już sie tak nie pisze. Teraz się pisze tak, jak to czyni pani Dorotka Masłowska.

  5. Rafal C. said

    Ach, te lasy i puszcze i bory polskie, tesknie za nimi!

  6. NICK said

    Dobrze.
    Gospodarzu.
    Dobrze.
    Ossendowski.
    Tak.

  7. PISKORZ said

    re 3 ‚ uiscic za polskie obozy koncentracyjne za jedwabne a o nnych! nawet nie bede teraz pisal ! Niech zyje PIS i ” TY WASZMOŚĆ TROLL, IDIOTA, CZY INNA MENDA..?!

  8. Bogusz said

    Ad.1 Podaj mi proszę adres gdzie można te książki kupić z wysyłką do RPA

  9. Wimar said

    Re 8.
    Ja kupuje na Allegro-bo mam konto i tam jest najtaniej. Wczoraj dostałem kolejną „Nieznanym szlakiem” a w planie mam „Mocni ludzie”. A.F.Ossendowski podrożował tez po Afryce. Niektóre podróże w latach 30-tych odbył wspólnie z Kamilem Giżyckim, autorem „Przez Uraianchaj i Mongolię” z podobnym do „Przez kraj bogów, ludzi, zwierząt” wątkiem barona Romana Ungerna von Sterberga, zwanego Krwawym Baronem. Z kolei jeśli zainteresuje cie wątek i tajemnice samego „barona” a przy okazji losy w/w dwóch panów polecam ksiżążki Witolda Michałowskiego.
    Mozna tez tutaj: .http://www.gandalf.com.pl/os/ossendowski-antoni-ferdynand/bea1/ lub tutaj ( z możliwoscia wysyłki za granice) : .http://www.taniaksiazka.pl/autor/antoni-ferdynand-ossendowski.

    F.A.Oseendowski to naprawdę jeden z najciekawszych pisarzy polskich XX w szkoda ,że skazano go na zapomnienie i lata niebytu w świadomości czytelniczej przez żydokomunę.
    Jak przeczytasz „Lenina” zrozumiesz dlaczego 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.