Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Hubal”. Dzielny, choć niesforny.

Posted by Marucha w dniu 2017-05-02 (wtorek)

Henryk Dobrzański przyszedł na świat w Roku Pańskim 1897 w Jaśle, w ówczesnym zaborze austriackim. Wolnej Polski nie było na mapach od przeszło wieku, ale pokolenie rodaków Henryka miało ambicję zmienić ów stan rzeczy.

Chłopcy malowani

Chłopak, wychowany na lekturze sienkiewiczowskiej Trylogii, wyniósł z domu rodzinnego gorący patriotyzm i fascynację wojskiem. Jako nastolatek ukończył roczny kurs w II Polskiej Drużynie Strzeleckiej w Krakowie.
Gdy w 1914 roku wybuchła Wielka Wojna, siedemnastoletni Henryk wstąpił w szeregi Legionów Polskich, tworzonych u boku armii austriackiej. Po ukończeniu szkoły podoficerskiej świeżo upieczony kapral Dobrzański został skierowany do plutonu kawalerii przy Komendzie Legionów, następnie do 2. Pułku Ułanów przy II Brygadzie Legionów Polskich pułkownika Józefa Hallera.

Młody żołnierz wyróżniał się na służbie i w boju. Tymczasem w lutym 1918 roku Austro-Węgry i Niemcy zawarły układ z rządem ukraińskim, przekazując mu Ziemię Chełmską. Polskie kręgi zorientowane dotąd na sojusz z państwami centralnymi zareagowały z oburzeniem na ów „czwarty rozbiór Polski”. W ramach protestu Brygada Hallera uderzyła na Austriaków i przebiła się na rosyjską stronę frontu. [Kredek nie znali? – admin]

Kaprala Dobrzańskiego owe wypadki zastały z dala od jednostki, gdyż został wcześniej skierowany do szkoły podchorążych na głębokim zapleczu. Austriacy internowali go w obozie w Száldobos. Zdołał jednak zbiec z niewoli i przedostać się do Małopolski, gdzie ukrywał się do zakończenia wojny.

Ułan Niepodległej

W listopadzie 1918 roku Polska wybiła się na niepodległość. Już od pierwszych dni granice młodego państwa stały w ogniu.

Dobrzański natychmiast zgłosił się w szeregi odtworzonego w Krakowie 2. Pułku Ułanów. Brał udział w odsieczy Przemyśla, następnie Lwowa. Za postawę okazaną w bojach z Ukraińcami został trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, a do macierzystej jednostki powrócił w stopniu podporucznika.

W 1920 r. zasłużył się w bojach przeciw bolszewikom. Zdobył wówczas Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari oraz po raz czwarty Krzyż Walecznych. Wojnę zakończył jako porucznik; w 1922 r. otrzymał awans na rotmistrza.

Odkomenderowanie Dobrzańskiego do Centralnej Szkoły Jazdy w Grudziądzu dało początek jego wielkiej karierze sportowej. Reprezentacja Polski z jego udziałem zdobyła Puchar Narodów na międzynarodowych zawodach jeździeckich w Nicei, z powodzeniem startowała również w zawodach w Londynie i Aldershot.

Sam Dobrzański zdobył szereg nagród indywidualnych; w Londynie sam książę Walii wręczył mu złotą papierośnicę z wygrawerowanym napisem: „Dla najlepszego jeźdźca spośród oficerów wszystkich narodów”.

Potem przyszły kolejne sukcesy rotmistrza, m.in. na zawodach jeździeckich w Neapolu, na I Międzynarodowych Konkursach Hippicznych w Warszawie, wreszcie na olimpiadzie w Amsterdamie. Wielokrotnie triumfował również w zawodach krajowych i lokalnych.

Dla odmiany, jego służba wojskowa nie przebiegała bez zgrzytów. Oficer miał niepokorny charakter i zdarzały mu się konflikty z przełożonymi. Awans na majora w roku 1927 okazał się ostatni w jego karierze. 31 lipca 1939 roku został przeniesiony w stan spoczynku.

Znowu wojna

Po napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku, major natychmiast zgłosił się do służby. Został powołany na stanowisko zastępcy dowódcy 110. Rezerwowego Pułku Ułanów.

Na czele pułku stał sławny z czasów wojny polsko-bolszewickiej zagończyk, ppłk Jerzy Dąbrowski. Tymczasem 17 września do niemieckich agresorów dołączyli Sowieci. 110. Pułk Ułanów początkowo ścierał się z bojówkami skomunizowanych Żydów i Białorusinów w rejonie Grodna, następnie dokonał przemarszu do Puszczy Augustowskiej, po drodze potykając się z Armią Czerwoną.

Sytuacja wokół zagęszczała się, coraz trudniej było lawirować między nacierającymi wojskami obu agresorów. Ppłk Dąbrowski podjął decyzję o rozwiązaniu pułku. Wówczas major Dobrzański skupił wokół siebie 180 żołnierzy pragnących kontynuować walkę i ruszył w stronę Warszawy.

Niestety, nim dotarli na miejsce, stolica wpadła w ręce niemieckie. Major zdemobilizował żołnierzy, którzy chcieli wracać do domów, a sam na czele 50 ochotników ruszył na południe. Miał zamiar przebić się do granicy węgierskiej, jednak wkrótce zmienił plany. Widząc entuzjazm, jaki wzbudzał wśród ludności nawet tak niewielki oddziałek Wojska Polskiego, zakomunikował swym podwładnym zamiar pozostania w kraju i kontynuowania walki na miejscu. Terenem jego działań miała stać się Kielecczyzna. Zgodnie z wymogami konspiracji przyjął pseudonim – „Hubal”.

Oddział Wydzielony

Major nie uważał się za partyzanta, a za kontynuatora regularnej armii. Tym niemniej jego przedsięwzięcie zaliczane bywa do pierwszych partyzanckich inicjatyw II wojny światowej.

„Hubal” przystąpił do tworzenia struktur podziemnych o nazwie Okręg Bojowy Kielce. Organizacja miała przede wszystkim szkolić kadry, gromadzić broń i prowadzić agitację. W owym czasie w okupowanej Polsce powstały setki takich lokalnych organizacji. Tym co wyróżniało hubalczyków było posiadanie własnej siły zbrojnej – Oddziału Wydzielonego. Ów Oddział przemieszczał się po ziemi kieleckiej, wymykając się ścigającym go Niemcom, od czasu do czasu staczając z nimi potyczki.

„Hubal” nawiązał kontakt z „rządowym” podziemiem – Służbą Zwycięstwu Polski, następnie Związkiem Walki Zbrojnej. W grudniu udał się do Warszawy, spotkał się z generałem Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim, który zdawał się być przychylnie nastawiony do idei Oddziału Wydzielonego.

Na początku 1940 roku hubalczycy operowali na obszarze powiatów opoczyńskiego i koneckiego. Major miał wówczas pod rozkazami zaledwie 15 żołnierzy. Ale właśnie wtedy rozpoczął się masowy napływ ochotników. Wielu przynosiło broń przechowywaną pieczołowicie na tę okazję, sporo oręża pozyskano też od miejscowej ludności. W pierwszych dniach marca „Hubal” miał już dwie kompanie piechoty, szwadron kawalerii, pluton ckm, razem 320 żołnierzy.

W osaczeniu

Tymczasem dowództwo ZWZ uznało, że dalsza działalność Oddziału Wydzielonego może okazać się szkodliwa, ściągając represje niemieckie na ludność cywilną.

13 marca w Gałkach Krzczonowskich, miejscu kwatery Hubala zjawił się komendant okręgu łódzkiego ZWZ, pułkownik Leopold Okulicki. Przekazał on rozkaz demobilizacji Oddziału.

„Hubal” zadecydował, że będzie kontynuował walkę, natomiast podkomendnych zapoznał z żądaniami dowództwa i dał im prawo wyboru dalszego postępowania. Większość zdecydowała się odejść. Oddział stopniał do 70 żołnierzy.

Do tej pory sojusznikiem majora była sroga zima. Wiele miejscowości na prowincji było odciętych od świata. Niemcy wiedzieli o Oddziale Wydzielonym, ale ze względu na warunki pogodowe i komunikacyjne nie podejmowali przeciw niemu akcji. Wszakże wraz z nastaniem wiosny niezwłocznie przygotowali dużą operację antypartyzancką. Kilka tysięcy żołnierzy SS i policjantów gruntowanie przeczesało rejon pobytu hubalczyków. 30 marca dwie kompanie niemieckie wpadły do wsi Hucisko, gdzie przebywał major i jego ludzie. Wywiązała się dwugodzinna bitwa, zakończona polskim zwycięstwem.

Hubalczycy opuścili Hucisko i uszli w lasy suchedniowskie. Podczas przebijania się przez kolejne pierścienie obławy częściowo rozproszyli się, ale większość żołnierzy zdołała wydostać się z okrążenia.

Rzeź

Niemcy powetowali sobie brak sukcesów w boju, pacyfikując wsie podejrzane o wspieranie „bandytów”.

W niektórych miejscowościach dopuszczali się pojedynczych rozstrzeliwań mieszkańców, w innych zbrodnie przybrały masową postać. W Hucisku spalono całą wieś (ponad 100 gospodarstw), spośród zatrzymanych wyselekcjonowano 22 mężczyzn, których rozstrzelano z karabinów maszynowych. W Skłobach uśmiercono 265 ludzi, z 400 budynków ocalało kilka.

Ogółem działania represyjne przeprowadzono w 31 miejscowościach powiatów kieleckiego, koneckiego i opoczyńskiego. Cztery wioski zostały całkowicie spalone, osiem dalszych częściowo. Liczbę zamordowanych oraz zmarłych w więzieniach i kacetach szacuje się na 712 osób.

Major Dobrzański był wstrząśnięty. Mimo to, gdy dotarł doń łącznik od Komendanta Obszaru Warszawskiego ZWZ, pułkownika Stefana Roweckiego „Grabicy” z rozkazem natychmiastowego rozwiązania Oddziału, „Hubal” odmówił w dosadnych słowach.

Śmierć

Dowództwo Wehrmachtu, dotąd z cichą satysfakcją obserwujące nieudolne działania policji i SS, postanowiło wkroczyć do akcji, wydzielając do pościgu oddziały z 650. i 651 pułku 372 Dywizji Piechoty.

Po zlokalizowaniu hubalczyków w okolicach Anielina, w rejon ten wysłano dwa bataliony. 30 kwietnia 1940 r. nad ranem wywiązała się tam walka. Większości hubalczyków udało się oderwać od nieprzyjaciela, niestety, wśród poległych znalazł się major Dobrzański. Niemiecka kula przeszyła jego lewą dłoń, a następnie ugodziła go prosto w serce.

Niemcy świętowali swój triumf. Miejsce pochówku majora pozostaje nieznane, wskazywano m.in. na Tomaszów Mazowiecki, Wąsosz Górny, Wąchock, Dąbrowę, Cekanów, Kraśnicę… W 2016 roku ogłoszono o odkryciu kolejnego domniemanego grobu w Inowłodzu.

Oddział Wydzielony działał jeszcze do 25 czerwca 1940 roku. Dopiero na wieść o klęsce Francji jego ostatnich 24 żołnierzy postanowiło rozformować jednostkę i przejść do konspiracji. Ocenia się, że przez cały, blisko 9-miesięczny okres istnienia Oddziału przewinęło się przezeń około 600 ludzi.

„Dzielny, choć niesforny”

„Hubal” pozostaje najsłynniejszym przedstawicielem tzw. partyzantki powrześniowej. Nikt nie neguje jego patriotyzmu, poświęcenia i niezłomności, jednak jego postawa wzbudza kontrowersje.

Najpoważniejszy zarzut dotyczy jego niesubordynacji względem władz wojskowych, która doprowadziła do śmierci setek cywilów zabitych przez Niemców. Niewątpliwie dowództwo ZWZ, dysponujące raportami z całego kraju o postępowaniu okupantów, lepiej oceniło zagrożenie. „Hubal” był całkowicie zaskoczony przebiegiem akcji pacyfikacyjnych, takie działanie nie mieściło się w jego etosie żołnierza.

Pułkownik Rowecki raportował swym przełożonym o „niepoczytalnym wystąpieniu Hubala (mjr. Do), który dwukrotnie nie usłuchał rozkazu rozwiązania partyzantki i zainicjował wystąpienie zbrojne, krótkotrwałe, okupione życiem wielu chłopów, rozstrzelanych w okolicznych wioskach. Hubala ścigam, chcę go wysłać za granicę, w przyszłości oddam pod sąd”.

W późniejszych raportach, już po śmierci majora, Rowecki nazwał go „dzielnym, choć niesfornym oficerem”, którego wystąpienie spowodowało, poza represjami niemieckimi, również negatywne nastawienie wielu obywateli do działań konspiracyjnych.

Czasem da się słyszeć usprawiedliwianie „Hubala” argumentem, że „Niemcy i tak stosowali terror w Polsce”. Wszakże owych przeszło 700 cywilów okupanci zamordowali podczas konkretnej akcji przeciw hubalczykom, i nie sposób dowieść, że każda z tych 700 ofiar „i tak” zginęłaby w czasie wojny. Przecież sam major obwiniał się za tę tragedię.

Z drugiej strony wielkim nieporozumieniem jest wikłanie postaci „Hubala” w odwieczny polski spór insurekcyjny „Bić się czy nie bić?”. „Szalony Major” (jak nazywali go Niemcy) wcale szaleńcem nie był. Doskonale rozumiał, że samodzielne wszczęcie akcji powstańczej w ówczesnej sytuacji byłoby samobójstwem. Oddział stoczył 33 walki z Niemcami, w tym pięć większych potyczek, należy jednak podkreślić, że większość tych starć była wymuszona, gdy hubalczycy zostali zaatakowani przez wroga.

„Hubal” wcale nie roił o rzuceniu III Rzeszy na kolana przy pomocy swej garści ułanów i piechocińców. Przeciwnie, jego działania były racjonalne. Nie negował walki konspiracyjnej (wszak sam powołał Okręg Bojowy Kielce). W jego odczuciu istnienie umundurowanego oddziału Wojska Polskiego miało znaczenie moralne i propagandowe, podtrzymujące ducha narodu. Przede wszystkim miało przygotować żołnierzy do przyszłej walki, w odpowiednim momencie, podczas spodziewanej ofensywy aliantów z Zachodu.

Porównywanie „Hubala” do naszych romantycznych zapaleńców „mierzących siły na zamiary”, planujących wygranie wojny z wrogimi imperiami za pomocą paruset sztucerów myśliwskich i kos, jest krzywdzące dla majora Dobrzańskiego.

Prawdą jest, że „Hubal” pomylił się w ocenie możliwości militarnych naszych zachodnich sprzymierzeńców, że przeceniał ich ducha walki, szczególnie zaś Francji, która już 17 czerwca 1940 r. zaproponowała Niemcom kapitulację, podpisaną pięć dni później.

Jednak błąd ów popełnili również najwyżsi rangą dowódcy i politycy, nie tylko w naszym kraju. W istocie maleńki Oddział Wydzielony Wojska Polskiego prowadził walkę z Niemcami dłużej, niż potężne imperium francuskie.

Andrzej Solak

http://www.pch24.pl

Komentarze 24 to “„Hubal”. Dzielny, choć niesforny.”

  1. Plausi said

    i.t.d.

    „Porównywanie „Hubala” do naszych romantycznych zapaleńców „mierzących siły na zamiary”,” … i.t.d.

    W działaniach zbrojnych obowiązują nieubłagane reguły gry, zapatrzenie, taktyka/strategia przeciwnika, środki przemieszczania/manewru i.t.d.

    Wydarzenia wokół „Hubala” może godne są egzotycznej glosy, ale nie mają poza tym żadnego znaczenia militarnego czy politycznego, co najwyżej propagandowe. Gdyby zapytano „Hubala” jakie cele wojskowe ze swym oddziałem chce osiągnąć, musiałby szczerze odpowiedzieć: żadne, co najwyżej wygubienie resztki żołnierzy.

    Decyzja jego przełożonego o rozwiązaniu oddziału była słuszna.

    Ppłk Dąbrowski podjął decyzję o rozwiązaniu pułku. Skład pułku to byli doświadczeni w boju żołnierze i oficerowie, dla późniejszej walki bardzo wartościowe kadry, wygubić ich w jakich potyczkach bez znaczenia, przy czym działalność oddziału, z uwagi na brak zaopatrzenia, musiała z czasem przerodzić się w działalność o charakterze bandytyzmu, a więc kontynuowanie działalności bojowej było bez sensu.

    Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby te argumenty znalazła uznanie przynajmniej u paru czytelników, boli nas, że ciągle na nowo powtarzane są w Polsce rabiniczne ideały bohaterstwa dla Gojów, najważniejsze, żeby było bezowocne i bez sensu. Dotyczy to także licznych powstań począwszy od listopadowego a kończąc na warszawskim. Tego rodzaju powstania były przejawem głupoty zaszczepionej Polakom przez ich wrogów i w efekcie zbrodnią przeciwko ludności polskiej, począwszy od rzezi Pragi a kończąc na zniszczeniu Warszawy i deportacji jej ludności.

    Tym, którzy bez wściekłości na nas dobrną do tego miejsca, radzimy zastanowić się nad paroma pojęciami podstawowymi

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    i niezwykłymi kryteriami doboru bohaterów narodowych dla Polaków, także w ostatnich latach.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/hala-po/

    obie świadczą o naszej hańbie i bezdennej głupocie.

  2. Grace said

    Hubal to wielki Polski patriota i takim powinniśmy go pamiętać. Nie podoba mi sie to „tłumaczenie historii” (przeinaczenie). Tyle lat upłynęło, zostawmy go w spokoju. Tak samo jak powstańców warszawskich. Dosc!

  3. Sołtys said

    „Najpoważniejszy zarzut dotyczy jego niesubordynacji względem władz wojskowych, która doprowadziła do śmierci setek cywilów zabitych przez Niemców. Niewątpliwie dowództwo ZWZ, dysponujące raportami z całego kraju o postępowaniu okupantów, lepiej oceniło zagrożenie. „Hubal” był całkowicie zaskoczony przebiegiem akcji pacyfikacyjnych, takie działanie nie mieściło się w jego etosie żołnierza.”
    No cóż mi też się to nie mieści w etosie sołeckim. W moich rodzinnych stronach w czasie II wojny najwięcej złego zrobili Niemcy mordowali nawet dzieci,w Skłobach jest mogiła 16-latka a obok jego 40 letniego ojca. Spacyfikowane Gałki koło Gielniowa,Hucisko.
    http://www.konskie.org.pl/2013/09/gaki-k-gielniowa.html
    Ale jeśli zapytasz pierwszego lepszego kto najwięcej złego w Polsce zrobił to ci powie z całą pewnością Ruskie.

  4. Plausi said

    Rabiniczny kanon historii

    @Grace, 2
    „Nie podoba mi sie to „tłumaczenie historii” (przeinaczenie).”

    Także odnośnie tzw. „holokaustu” obowiązuje rabiniczny kanon historii, są jednak fakty, które nie odpowiadają temu kanonowi

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#HoloSamo

    Rabiniczny kanon historii holokaustu jest jednak chroniony przez prawo, ktokolwiek odważy się kwestionować ten kanon, popełnia przestępstwo nazywane w różnych krajach:
    Polska – kłamstwo oświęcimskie
    Francja – negationism
    RFN – Holkasutleugnen

    Łańcuch sromotnie przegranych powstań i ofiar nasunął nam myśl, że rabiniczny kanon historii niekoniecznie musi odpowiadać faktom a zdecydowanie jest sprzeczny z interesami ludności naszgo kraju.

    Nie sądzimy, że uda nam się dać jakiś bodziec myślowy Grace, ale może komuś innemu.

  5. AlexSailor said

    Bilans jest taki.
    712 zamordowanych Polaków, głównie chłopów, plus polegli żołnierze z Hubalem łącznie, do tego 500 spalonych gospodarstw, dorobek pokoleń chłopów.
    Co w zamian???

    Owszem, łatwo to dziś oceniać, tym bardziej, że z bestialstwem niemieckim, dziś oczywistym, major wcześniej się nie zetknął.

    Ale.
    Komu miały jego działania przynieść korzyść i jakim kosztem.
    Francji, która nas zdradziła?
    Wielkiej Brytanii, która nas w zasadzie wystawiła???

    Po co.

    Moim zdaniem w naszym interesie było, by Niemcy tłukli się jak najdłużej w jak największej liczbie miejsc, i by jak najwięcej ich w ten sposób zginęło, a w Polsce nie było mordów i egzekucji, tylko możliwie „komfortowe” przetrwanie.

    Temu celowi przeciwstawne były wszelkie powszechne konspiracje, powstania, partyzantki, a przede wszystkim wojsko na zachodzie i aktywnie działający tamże rząd.

  6. RomanK said

    Panie Alex….to maly pikus patriotyczny w……. porownaniu z Powstaniem Warszawskim i zaglada miasta i elity Polakow….

    Bohaterzy….czy kretyni…zwlaszcza kiedy chowaja sie za spodnicami bab i karmierni przez najodwaniejszych ..i chlopow i baby…..ktorzy tez za pomoc placa najwyzsza cene.

  7. 7.62-51; said

    Moze porownanie nie na temat ale -Afgany pomocy z nikad ,jak bili sie z ZSRR (hameryka rzucila ochlap w postaci stingerow ),powaznych sojusznikow 0 ino kalachy i teren ,i wszyscy tam dali dupy,ZSRR,USAy,Dojchlandy ,Nasie szweki,i kto tam jeszcze niebyl.

  8. kowboj sasza, itd said

    Przestańcie do kuwry nędzy bo sie rzygac chce.

    Jak można nawoływac do samoobrony, skoro potepiacie w czambuł walkę o godność kilka zaledwie dekad wstecz?

    Bij żydów, co? Te pokrzykiwania w świetle powyższego są warte tyle ile zwietrzały szajs.

    Dobranoc Wam i przyrzekam, że juz Wam więcej nie będe zawracał duupy swoimi niewydarzonymi uwagami.

  9. Rafal C. said

    Szanuje pana mjr-a i jego zolnierzy za odwage Ale zolnierz nazywa sie zolnierzem dla tego
    ze jest wierny zlozonej przysiedze a rota przysiegi zawiera niezmiernie wazne slowa: ” bede wykonywal
    rozkazy swoich przelozonych”. Przysiega zolnierska jest swieta. Niewykonanie rozkazu, szczegolnie w
    warunkach wojny skutkuje najwyzszym wymiare kary. Jest mozliwa droga sluzbowa ktora moze
    skutkowac odwolaniem rozkazu ale tylko wtedy dowodztwo uzna uzasadnienie za majace sens
    wojskowo a na to potrzebny jest czas ktorego w warunkach bojowych moze nie byc.
    Mowiac krotko: Najpierw wykonac. Rozkazy wydawane na szczeblu decyzyjnym maja oparcie w
    danych wywiadowczych a wiec sa wydawane po analizie wszystkich dostepnych danych a nie ad hoc.
    A swoja droga ilu wspanialych ludzi moglo by przezyc ..z pomoca polakow przejsc przez straszny okres
    stalinowski i po prostu pracowac,zyc…
    Ja nie mialem wplywu na bieg wypadkow, urodzilem sie w roku 1946. Moj tata tez nie mial,
    mial mnie i zone na utrzymaniu.Ale gdybym jakims cudem mial wplyw to staralbym sie ze wszystkich
    sil ocalic tych drogich,kochanych polakow od udreki jaka ich czesto spotykala.
    …….

  10. Joannus said

    Mam pytania do krytykantów śp majora Hubala.
    1.Czy reprezentujący SWZ generał Tokarzewski-Karaszewicz dający rady Hubalowi, to ten sam generał Tokarzewski- Karaszewicz mason piłsudczyk, który z płk Sławkiem brał udził w morderstwie generała Zagórskiego.
    2. Czy tzw żołnierze wyklęci, po rozwiązaniu oddziałow przez dowództwo, potworzywszy swoje walcząc dalej byli lepsi od majora Dobrzanskiego,
    3. W czym, Bór-Komrowski, Okulicki czy Monter byli lepsi od Hubala, wszak skala ofiar nieporównywalna, a jaka feta sławy.
    3. Dlaczego wydobywa się szczątki niezłonych do ponownego pochówku, a o Hubalu cisza.
    Oglądałem program Sikorskiego w którym / jak nabrałem przekonania/ wskazano faktyczne miejsce spoczynku szczątków Hubala.

  11. Marcin said

    Jakby było więcej takich niesfornych to nie byłoby szeregu taktycznych błędów juz podczas Kampanii Wrześniowej która nie była skazana na porażkę. „Dofuctfo” ze wszystkimi guzikami spierd….do Rumunii a pomoc sojuszników ugrzęzła w zagonach marchewki.

  12. Joannus said

    Ad 11
    Właśnie tak -nic ująć nic dodać

  13. AlexSailor said

    @Marcin ad 11

    1. Polska miała dostatecznie dużo zasobów, dostatecznie silną armię, duże terytorium, by wojnę z Niemcami w 1939r. wygrać.
    Ba, Niemcy na zdrowy rozum nie mogli jej wygrać.

    Stąd ta wściekłość Hitlera i niszczenie Polaków, gdy sobie to w październiku 1939r. uświadomił.
    Klęska Polski była przeprowadzona programowo, na życzenie i przy współdziałaniu polskich władz sanacyjnych i nie tylko.
    Proszę przeczytać dokument – Raport generała Izydora Modelskiego, „Wojskowe przyczyny klęski … „.

    2. Nawet 100 „Hubali” i oddziałów partyzanckich tego typu nie ma NAJMNIEJSZYCH szans w starciu z regularną armią posiadającą zaplecze, logistykę, centralne planowanie, sztaby, wywiad, ciężki sprzęt, itp.
    Takie oddziały mogą jedynie uprzykrzyć życie najeźdźcy i zmusić go do poświęcenia części zasobów na pilnowanie
    podbitego kraju, co jest dotkliwe w przypadku prowadzenia innych wojen.
    Ale to kosztuje, czego skrajnym przykładem jest Powstanie Warszawskie.
    Dlatego można prowadzić wojnę partyzancką, ale trzeba wiedzieć jakie cele mają być osiągnięte,
    poza uprzykrzaniem życia okupantowi okupionym olbrzymim kosztem.

    3. To jest jak w szachach (dlatego Rosjan nazywa się „Ruskimi szachistami”).
    Nie idzie się na żywioł, ale kalkuluje zyski i straty.
    Nie trzeba zbić wszystkich czy nawet większości figur, tylko doprowadzić do sytuacji SZACH i MAT.
    Jeśli nie ma takiej możliwości to chociaż do sytuacji PAT.
    (Nie jestem szachistą).

    4. Nasz, tak jak Wielkiej Brytanii, interes jest niezmienny, a reszta zależy od sytuacji.
    Interes dobrze oddaje wzór śp. doc. Kosseckiego, choć trochę inaczej rozumiany niż przez autora.

    Interes narodowy/państwowy = (wielkość narodu, jako liczba obywateli) x (jakość Polaka/obywatela rozumiana jako wielkość zasobów wszelkich w jego posiadaniu) x (współczynnik sprawności wykorzystania zasobów na wielu płaszczyznach z podkreśleniem kapitałowych, przepływu informacji, itp.).

    Te ogólne ramy, nawet bez wchodzenia w szczegóły ( IN = M x J x wyk), dają możliwość zorientowania się w sytuacji i oceny danych zjawisk lub działań.

  14. Plausi said

    Rabiniczny kanon dla Gojów polskich
    @ Rafal C., 9
    „Niewykonanie rozkazu, szczegolnie w warunkach wojny skutkuje najwyzszym wymiare kary. ”

    zwraca uwagę na inny aspekt działalności „Hubala”, bowiem rozkaz brzmiał: „Ppłk Dąbrowski podjął decyzję o rozwiązaniu pułku.”

    „W działaniach zbrojnych obowiązują nieubłagane reguły gry, ” nie wymieniono najważniejszej: rozpoznanie, podejmowanie decyzji bez rozpoznania: „ruszył w stronę Warszawy. ” ale „stolica wpadła w ręce niemieckie”.

    Nie chodzi o żadną krytykę „Hubala”, to nie przyniesie nam dzisiaj nic, ten człowiek szamotał się w sytuacji, której nie był w stanie należycie rozpoznać, kolejny tragiczny los jego i jego towarzyszy. Nam chodzi o rzetelną analizę wydarzeń i wyciągnięcie innych wniosków, niż te, które „rabiniczne ideały bohaterstwa dla Gojów” nam tu w ordynarny sposób wciskają.

    Skomentowaliśmy wypowiedź @Grace, 2 jednakże proszę nas właściwie zrozumieć, to nie jest żadna jego krytyka, jak Grace wychowano nas w kanonie rabinicznego bohaterstwa i historii i nasze poglądy przed laty niczym się od jego nie różniły. Potrzeba było wielu lat doświadczenia i dyskusji z mądrymi ludźmi, aż zaczęliśmy wątpić, czy to co dziś nazywamy „rabinicznym kanonem“ jest istotnie w interesie naszym i naszego narodu. Grace uświadamia nam, w tym forum u Maruchy spotykają się głównie ludzie, którzy niełatwo ulegają wpływom gadzinówek propagujących „rabiniczny kanon“, a więc uświadamia nam, że w Polsce jest cała rzesza Polaków, którzy „rabiniczny kanon patriotyzmu dla Gojów“ rozumieją jako najwyższą formę patriotyzmu. To jest wcale niemały problem, to są też nasi rodacy, którzy nieświadomie działają na rzecz odwiecznych śmiertelnych wrogów naszego narodu . To oni brali udział w milionowych imprezach z naszym tak przecie uwielbianym papieżem.

    Nie wystarczy, że w tym wąskim kręgu wyjaśnimy sobie zależności i właściwości systemu „rabinicznego kanonu“, to doświadczenie i refleksje muszą dotrzeć do szerszych kręgów ludzi myślących w Polsce.

    AlexSailor,13 tak pisze na temat planu II Wojny: „Klęska Polski była przeprowadzona programowo, na życzenie i przy współdziałaniu polskich władz sanacyjnych i nie tylko.”, przyrzeczenie wsparcia ze strony Francji i W.Brytanii miało ośmielić Polaków do walki, my uważamy, że Niemcy musieli mieć zapewnienie, że nie przyjdzie im walczyć na dwa fronty, dowodów na to nie ma na razie. Warto jeszcze uświadomić sobie, że cały impet nazistów przeciwko Żydom skierowany był przeciwko Aszkenazyjczykom, także deportowani na Zachodzie należeli do tej grupy wybrańców, przeszło 90% ofiar tzw. „holokaustu“ stanowili Aszkenazyjczyków. W gruncie nie może być mowy o prześladowaniu Żydów jako całości, bowiem tzw. „holokaust“ wymierzony był głównie przeciwko Aszkenazyjczykom, ktoś musiał złożyć bożkom tę ofiarę palną (znaczy holokaust). Do bardziej znanych oficerów Wehrmachtu pochodzenia żydowskiego należy choćby jeden były kanclerz RFN.

  15. Marek said

    Jakbyśmy nie osądzili Hubala, miał rację, czy nie miał, jedno jest pewne.
    Szkopy to jednak zdegenerowany naród zbrodniarzy wojennych, durny i nie nażarty. Kradnie, co nie jego, zabija bezbronnych w okrutny sposób, w tym dzieci i kobiety.
    Ukry mają tak samo posrane we łbach. Jankesi, angole nie odbiegają od tej bandy bandziorów.

  16. Marek said

    Dlatego rozsądnym byłoby wykonywać deratyzację na pociągających za sznurki. Z międzynarodówki. Do dziesiątego pokolenia. Chyba że przejdą na stronę światła.

  17. Yagiel said

    Z tego, co wiem, Dobrzański-Hubal był potomkiem Zawiszy Czarnego, a to w połączeniu z lekturą Sienkiewicza dało mieszankę, która powinna go była wynieść na szczyty Wojksa Polskiego w II RzP. Niestety, cała II RzP była zaczarowana przez Sienkiewicza, więc Hubal był bardziej Kmicicem niż Zawiszą Czarnym. Oczywiście ze szkodą dla Polski. Zawinił ni etyle Sienkiewicz, który rycerzy, królewskich drużynników opisał potężnych głową i ręką, ile pobieżna emocjonalna lektura Sienkiewicza, tak KRZYŻAKÓW jak POTOPU, np. z obroną Klasztoru Jasnogórskiego przed Szwedami, w której tak odznaczył się Kmicic/Babinicz. Tyle tylko, że szturmu Szwedów na Jasną Górę n i e b y ł o – bo i po co? Szwedzi byli protestantami, lecz akurat ten klasztor, wypromowany przez Jagiełłę i Jadwigę-króla, w niczym im nie wadził…
    Jagiełło wypromował też Zawiszę Czarnego i u czynił nie tyle Mistrzem Europy Rycerzy, ile dyplomatą zaufanym przy boku – uwaga – wroga, Germanina Luxemburczyka, króla, który nie dorównywał Jagielle dokonaniami, choć przewyższał ambicją. Rzecz o to szła, by Zawisza ile się dało pilnował Luxemburczyka, owszem służąc mu, lecz służąc w ramach dyplomacji Jagiełły, tj. w interesie naszego Państwa. I dlatego Zawisza bryknął Luxemburczykowi z Bałkanów, gdy była Wielka Wojna z Zakonem, wspieranym przecież przez Luxemburczyka: chodziło o to, by wsparcie NIemca dla Zakonu było bierne lub wiadome z góry Jagielle – o to dbał Zawisza, odkąd dał się pokonać w pojedynku rycerskim właśnie temu pyszałkowatemu królowi. I dlatego na soborze w Konstancy bronił Husa, oraz i potem bronił godnosci Jagielły i Królestwa-Polski, do wyjęcia drzwi klasztoru włącznie, gdy NIemiec-zakonnik nie chciał wydać umówionego i przyrzeczonego listu/wyroku: bez siły olbrzyma te drzwi by nie puściły, bez mądrości mędrca nie pomyslałby olbrzym, że mają puścić już!
    Ile z tego mędrca-olbrzyma, drużynnika najbardziej zaufanego Jagiełły, zostało w majorze Dobrzańskim-Hubalu? Bardzo za mało. A gdyby zostało go więcej – wyobraźnia pisze niezłe teksty… Cóż, Dobrzański słuchał Sienkiewicza, nie Jagiełły – podobnie jak generalicja i dyplomacja II RzP. NIestety. Dlatego małpowali Kmicica, zamiast naśladować Zawiszę – i popadli w wojnę na d w a f r o n t y ! Której Jagiełło zdołał uniknąć, przynajmniej zbrojnie w 1410. Dyplomację soborową też zresztą wygrał na Zakonie.
    Ilu ludzi głupio wytracił Dobrzański-Hubal? Cóż – a ilu wytraciła cała władza II RzP i w 39, i w 44, i potem? A ostrzegał Sienkiewicz, jak postępują Krzyżacy, jak mściwie mordują… Żadne ich okupacyjne zbrodnie’39-45 nie zaskakują w świetle choćby Sienkiewicza – czemu więc, qrwa!, nie doczytał Dobrzański Sienkiewicza? A dokumentów, opowieści rodzinnych o przodku największym nie znał? Widać jest prawda w opowieściach o skuteczności polskiej edukacji półgłówków-ofiarników: nie jak wygrywać, tylko jak przegrywać: głupio i krwawo!
    Tak dla porównania: gdyby Lewandowski został w Polsce i nie sprzedał się NIemcom (Borussia i Bayern), zostałby też takim Kmicicem-Hubalem polskiej piłki. A że poszedł na służbę do Niemca, za wielki szmal i z wielką korzyścią dla reprezentacji Polski, może dziś dumnie stawać do porównania z Zawiszą Czarnym: równy w dziele dla Polski. (Kto jest/był Jagiełłą polskiej piłki?) Dlatego reprezentacja Polski może wygrywać w piłę z NIemcami. I z Rosją za rok…
    A czy może wygrać w dyplomację, w biznes? W armię?

  18. Plausi said

    Nie chodzi o żaden sąd

    @Marek, 15: „Jakbyśmy nie osądzili Hubala”

    Nie chodzi o żaden sąd nad Hubalem, ale racjonalną analizę wydarzeń i wyciągnięcie przydatnych wniosków.

    „Szkopy to jednak zdegenerowany naród zbrodniarzy wojennych …”, Przykro nam, ale ta wypowiedć o Szkopach i innych wg. naszego doświadczenia z różnymi nacjami nie odpowiada prawdzie. Znamy też wielu Polaków zarówno w kraju jak i za granicą, nie odbiegają zbytnio od innych tu nazwanych nacji. Panie Marku i o podobnych uproszczonych poglądach, pan zna być może te inne społeczności jedynie ze słyszenia, poznał by pan bliżej, musiał by pan zmienić swe uprzedzenia. Trzymajmy się realiów.

    @Marek, 16

    Nie bardzo możemy pojąć jak przeszedł pan od wyznania 15, do wniosku 16, chociaż „na pociągających za sznurki. Z międzynarodówki.” jest może właściwym śladem, niektórzy mówią bowiem o MWF.

    Wspomniał pan „deratyzację”, to przywołało pewien obraz, był taki film zamówiony przez Goebbelsa, w którym w jednej scenie występują szczury w podobnym kontekście, chyba nosił tytuł „Der ewige Jude” (Wieczny żyd). Idea została zrealizowana zresztą wg. biblijnego projektu. Objęła wyłącznie tzw. pospólstwo, można jednak podejrzewać, że za sznurki pociągali nazistów ci sami, a więc z tego rodzaju pomysłami należy być ostrożnym.

  19. Panie Gajowy pan pozdrowi said

    Ryszarda Filipskiego, bo dobrze zagrał Hubala w filmie.

  20. Marek said

    Panie Plausi.
    Prawda o szkopach, którą Pan podważa, została zapieczętowana zbrodniami wojennymi na terenie Polski i nie tylko Polski podczas 2WW. Może sobie Pan uważać inaczej i głosić swoją prawdę o szkopach.

  21. Joannus said

    Ad 16
    Pole widzenia zależy od punktu patrzenia, albo i koloru okularów.

  22. Marek said

    Ad 16
    Pole widzenia zależy od punktu patrzenia, albo i koloru okularów.
    ===
    Do mnie Pan pisze?

  23. Stary Warszawiak said

    Różnie to bywa z tym nie wykonaniem rozkazów. Porucznik/Kapitan Pogonowski, który nie wykonał rozkazu, a może niewłaściwie go wykonał stał się PRZY BOŻEJ POMOCY bohaterem „CUDU NAD WISŁĄ” , czyli zwycięstwa w Bitwie
    Warszawskiej 1920 roku.

  24. lolek said

Sorry, the comment form is closed at this time.