Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zaprzańcy

Posted by Marucha w dniu 2017-05-03 (środa)

Rzewuski uważał, że to Polacy wyrzekli się własnej tradycji politycznej, on pozostał jej obrońcą. Wykazali się bowiem grzechem pychy i chcieli zniszczyć staropolskie instytucje, czego kulminacją była Konstytucja 3 Maja.

Wiemy, że w czasach niewoli nie wszyscy Polacy żyli stale myślą o odzyskaniu utraconej niepodległości.

Ugodowcy, oceniając, że w danych okolicznościach nie ma realnych szans na odzyskanie niepodległości i w związku z tym nie należy marnować krwi na nierówną walkę, lecz porozumieć się z zaborcami, tworzyli ważny odłam polskiego społeczeństwa i myśli politycznej.

Jednak obok ugodowców byli też tacy, którzy sądzili, że rozbiory oznaczają koniec Polski i należy szukać miejsca w ramach nowego państwa. W związku z tym, że ponad osiemdziesiąt procent terytorium I Rzeczpospolitej znajdowało się pod zaborem rosyjskim, tam właśnie odnajdujemy przypadki polityków i autorów, pragnących czynnie włączyć się w życie rosyjskie.

Motywy takiego postępowania były różne: znamy przypadki zdrajców, którzy dla kariery i zysku wybrali bycie Rosjanami, ale także wybitnych myślicieli, których zawiłe rozumowanie doprowadziło do wybrania Rosji jako swojej nowej ojczyzny. Znanym przykładem ilustrującym pierwszą postawę jest okryty złą sławą literat Tadeusz Bułharyn, którego pro-dworskie stanowisko doprowadziło do współpracy z tajną policją carską. Druga postawę ilustrują Henryk Rzewuski i Adam Gurowski, dwaj wybitni przedstawiciele XIX-wiecznej myśli politycznej.

Pamiątki Rzewuskiego

Henryk Rzewuski (1791–1866) był potomkiem rodziny, z której pochodziło wielu znanych Polaków. Jego ojciec był cenionym w swoim czasie pisarzem politycznym, orędownikiem staroszlacheckiego republikanizmu i przeciwnikiem Konstytucji 3 maja.

Jest ironią losu, że Henryk Rzewuski urodził się właśnie 3 maja 1791 r. Rzewuski w młodości sporo podróżował. W czasie jednej z podróży poznał w Rzymie Adama Mickiewicza, który się zachwycił jego gawędami na temat Polski staroszlacheckiej. Ze spuścizny pisarskiej Henryka Rzewuskiego książką najlepiej znaną są „Pamiątki Soplicy”, opublikowane po raz pierwszy w 1839 r.

Mimo że „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza ukazał się po raz pierwszy w 1834 r., jednak to Rzewuski zainspirował Mickiewicza do opowiedzenia historii Sopliców. Z Mickiewiczem Rzewuski miał także zapośredniczony kontakt przez swoją siostrę, Karolinę Sobańską, która w czasie jego przymusowego zesłania do Odessy była kochanką poety i… rosyjskim szpiegiem, który donosił o poczynaniach zesłańca.

Henryk Rzewuski był człowiekiem wykształconym i oczytanym. Wielki wpływ na jego poglądy wywarł francuski filozof konserwatywny Joseph de Maistre. Ten francuski pisarz wywodził się z arystokracji sabaudzkiej, której duża część po zajęciu Sabaudii przez armię rewolucyjnej Francji musiała udać się na emigrację. Sam de Maistre spędził wiele lat na dworze cara Aleksandra I jako ambasador Królestwa Sardynii. Zyskał dużą popularność na dworze rosyjskim, gdzie zainspirował niektórych Rosjan swoim katolickim tradycjonalizmem (najbardziej znanym był Piotr Czaadajew, autor słynnego „Listu filozoficznego”).

De Maistre był nieprzejednanym wrogiem rewolucji francuskiej. Uważał ją za zło w czystej postaci. Była ona w jego przekonaniu kulminacją długiego procesu buntu Europejczyków przeciwko Bogu. Za przejawy takiego buntu uważał między innymi reformację, jansenizm, filozoficzny racjonalizm i całą myśl oświecenia. De Maistre stał na stanowisku absolutnego autorytetu niepodzielnej władzy i stanowczo sprzeciwiał się takim nowinkom jak prawa człowieka, konstytucja czy idea państwa pochodzącego z umowy społecznej.

Rzewuski aprobował poglądy de Maistre’a; niektórzy jego biografowie twierdzą nawet, że były one jego dokładną kopią, ale przeniesione w polskie realia i zastosowane do oceny polskiej sytuacji historycznej stworzyły oryginalną całość. Założenia swojej filozofii politycznej wyłożył bardzo jasno. Sprowadzały się one do kilku kwestii.

Odrzucał wiarę w to, że rozum ludzki może tworzyć instytucje polityczne. Ludzie działający twórczo są w jego przekonaniu narzędziami w rękach Boga. Konstytucje uważał za dzieło pokoleń i zgadzał się z de Maistrem, że narodu nie tworzy się z atramentu. Nadużycia władzy nie dają prawa do wystąpienia przeciwko niej. Każdy bunt przynosi większe zło, niż to, od którego poddani chcieli się uwolnić.

Po opublikowaniu przez „Dziennik Warszawski” cyklu artykułów, które złożyły się na książkę „Cywilizacja i religia”, w której zawarł swoje credo polityczne, wielu prenumeratorów odmówiło subskrypcji gazety na znak protestu przeciwko wyrażanym przez autora tekstów poglądom.

Myśl Rzewuskiego wydaje się paradoksalna. Z jednej strony był on wielkim admiratorem Polski przedrozbiorowej. „Pamiątki Soplicy” są pomnikiem wystawionym kulturze szlacheckiej. Z drugiej jednak strony potrafił spojrzeć na rozbiory Polski ze zrozumieniem, twierdząc, że uchroniły one Polskę przed rujnującym wpływem rewolucji francuskiej.

Wydarzenia w Polsce traktował jako część szerszego procesu, który najpełniejszy wyraz znalazł we Francji – buntu przeciwko suwerennej władzy. Polacy również wykazali się grzechem pychy i chcieli zniszczyć staropolskie instytucje, czego kulminacją była Konstytucja 3 maja. Rzewuski uważał, że to Polacy wyrzekli się własnej tradycji politycznej, on pozostał ich obrońcą.

Nie miał żadnego optymistycznego przesłania dla swoich rodaków; przeciwnie, jego pisarstwo odbierało złudzenia dotyczące perspektyw odzyskania wolnego państwa. Wyraz swojej postawie dał w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego:

„Popularności nie szukam, teraźniejszej generacji nienawidzę, a czczę pamięć przeszłości, która nie wróci”. O przyszłości pisał: „Wszystko widzę czarne w przyszłości”.

Rzewuski uważał, że absolutyzm carski jest bastionem chroniącym Polaków przed zagrożeniem płynącym z Zachodu. Rewolucja francuska uwolniła niszczące siły, przed którymi Polacy nie byli w stanie się obronić. W państwie rosyjskim widział szansę powstrzymania dla tych demonicznych mocy. Dla własnego dobra Polacy powinni podporządkować się rosyjskiemu carowi.

Wojciech Karpiński, autor bardzo interesującej książki „Polska a Rosja. Z dziejów słowiańskiego sporu” (Warszawa 1994), w której poświęca wiele uwagi sposobowi myślenia Henryka Rzewuskiego, pisał:

„Konsekwentnie podtrzymując wyjściową postawę, nie zawahał się opowiedzieć przeciw zachodniej cywilizacji, przeciw ojczystym tradycjom. Zalecał rodakom całkowite podporządkowanie się carskiej Rosji, gdzie absolutna władza miałaby stanowić zaporę przed europejskim kryzysem. Głosił program całkowitego pogodzenia się, nie widząc lub nie chcąc widzieć, że jedyną możliwą ugodą z potęgą politycznie tak ekspansywną, kulturalnie tak nietolerancyjną, byłaby całkowita kapitulacja, zerwanie nie tylko z polityczną, ale i z duchową tradycją narodu”.

Rusofil z Waszyngtonu

Z kolei Adam Gurowski (1805–1866) był postacią o odmiennej biografii. Pochodził z rodziny nie tak dobrze znanej, jak autor „Pamiątek Soplicy”, ale posiadającej tytuł hrabiowski. Jego ojciec był starostą kolskim, a młodsze rodzeństwo „wżeniło” się w znane rodziny europejskie. Brat Ignacy ożenił się z księżną Isabelą de Borbon, córką księcia Kadyksu, a siostra Cecylia wyszła za mąż za barona Frederiksa, który był generałem adiutantem rosyjskiego cara Mikołaja I.

Gurowski odebrał solidne wykształcenie filozoficzne, kształcił się na najlepszych uniwersytetach niemieckich, które nie miały wówczas sobie równych, przynajmniej jeśli chodzi o studia filozoficzne. W Berlinie miał m.in. okazję słuchać wykładów Hegla.

W czasach młodości był aktywnym działaczem niepodległościowym, dodatkowo zafascynowanym teoriami socjalistycznymi. Podziwiał teorie Karola Fourier i Saint-Simona, którzy przeszli do historii – w dużej mierze pod wpływem opinii Karola Marksa – jako socjaliści utopijni. Pod ich wpływem stał się bardzo krytyczny wobec kapitalizmu, własności prywatnej i indywidualizmu. Uważał, że Europa Zachodnia znajduje się w stanie kryzysu. Od socjalistów przejął także kult pracy i szacunek dla ludzi trudniących się pracą fizyczną.

W 1829 r. był uczestnikiem spisku koronacyjnego Piotra Wysockiego, brał udział w niezrealizowanych planach zabicia cara Mikołaja I. Słynny spisek koronacyjny stał się osnową historii przedstawionej przez Juliusza Słowackiego w Kordianie. Po wybuchu powstania listopadowego aktywnie włączył się w organizację jego władz; stał się orędownikiem lewicowego skrzydła Towarzystwa Patriotycznego.

W 1831 r. wziął udział w walkach z Rosjanami; wystąpił w nich jako prosty żołnierz i wykazał się ogromną odwagą, czym zasłużył na najwyższy order, Virtuti Militari. W czasie powstania przez pewien czas pracował jako dyplomatyczny reprezentant polskiego rządu w Paryżu.

Po klęsce powstania listopadowego znalazł się na wygnaniu. Przez pierwsze lata brał aktywny udział w życiu politycznym Wielkiej Emigracji. Należał do twórców Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, najbardziej radykalnej i najliczniejszej organizacji polskiej na emigracji. Liderzy tego stronnictwa winą za upadek powstania listopadowego obarczali szlachtę i formułowali postulaty odbudowy państwa polskiego, opartego na gruntownych reformach społecznych.

Gurowski początkowo angażuje się w działalność TDP, ale już w 1834 r. następuje gwałtowny zwrot w jego biografii. Na łamach niemieckojęzycznego czasopisma Gurowski potępia powstanie listopadowe i zwraca się do władz rosyjskich z prośbą o łaskę i amnestię. W broszurach opublikowanych w języku francuskim przedstawił powody swojej narodowej apostazji, które miały charakter wyszukanej historiozofii.

Gurowski stał się wyznawcą ideologii panslawizmu, doktryny głoszącej kulturalną i polityczną bliskość narodów słowiańskich i postulującej wspólne działanie polityczne. Panslawizm jako doktryna państwowa narodził się w końcowym okresie panowania cara Mikołaja I. Właściwie jako pierwsi poglądy panslawistyczne zaczęli głosić Polacy i Czesi, z czasem jednak panslawizm stał się orężem polityki rosyjskiej.

Rosjanie początkowo mieli pewien problem z poglądem głoszącym plan zjednoczenia Słowian pod berłem cara. Wszakże Rosja po Kongresie Wiedeńskim stała się filarem Świętego Przymierza i strażnikiem legitymizmu dynastycznego w Europie. Panslawizm tak rozumiany w sposób oczywisty uderzał w inne dynastie europejskie. Z czasem, przy okazji konfliktów na Bałkanach i sporach z Turcją, poglądy panslawistyczne znajdowały coraz więcej zwolenników w kręgach władzy.

Przyszłość widział Gurowski jako czas tworzenia wielkich organizmów państwowych, centralizacji administracyjnej. W obrębie świata słowiańskiego od dawna toczyła się walka o przywództwo między Polską a Rosją. Wojnę tę wygrała Rosja ze względu na przewagi polityczne i intelektualne. Rosjanie jego zdaniem posiadali przywódców z prawdziwego zdarzenia, wolę działania i stworzyli bardzo sprawny scentralizowany mechanizm państwowy.

Gurowski w przeciwieństwie do Rzewuskiego nie był konserwatystą, tęskniącym za sarmacką Polską i Europą nie zatrutą jadami oświecenia. Wierzył w postęp, do końca życia był wierny ideałom równości, które przejął od socjalistów francuskich. W odróżnieniu od Rzewuskiego dokonał narodowej apostazji, ponieważ wierzył w przyszłość, w której Rosja może odegrać wielką rolę nie konserwatywną, ale właśnie postępową. Początkowo wyrażał fascynację rolą odgrywaną przez carat. Później po ostatecznym rozstaniu się z Rosją, za warunek konieczny roli, którą może odegrać Rosja, była jej głęboka przemiana – obalenie caratu. Warunkiem zatem musiała być przemiana ustroju wewnętrznego samej Rosji.

Polska już w latach 1830. wydawała mu się społeczeństwem przestarzałym, a szlachtę postrzegał jako klasę konserwatywną, zazdrośnie broniącą własnych przywilejów i sprzeciwiającą się wyzwoleniu chłopów. Uważał, że w Rosji sytuacja jest lepsza. Należy się pogodzić z wchłonięciem Polski przez Rosję; trzeba ją poświęcić na ołtarzu ważniejszej sprawy.

Wyciągał z tych przesłanek następujące wnioski:

„Z wyżej wymienionych powodów niemożliwość politycznego istnienia Polski jest dla mnie ostatecznie dowiedziona. Wierny memu pochodzeniu, jako mieszkaniec jednej z prowincji, chciałbym zostać poddanym rozległego Państwa Słowiańskiego. Sprawa Polski względem Rosji przedstawia mi się dziś jako stosunek prowincji do państwa, a lękam się bardzo wszelkiego federalizmu, wszelkiego rozdrabniania ziem czy narodowości (chodzi o łączenie przeciw bezwładowi).

Nie wierząc w możliwość istnienia części oderwanej, jaką byłaby Polska, będę zawsze sądził, że znajdę ojczyznę w wielkim zespole Słowiańszczyzny, w tej Rosji, która według mnie wyraża odtąd wszystkie idee dobrobytu dla wszystkich braci wspólnego ze mną pochodzenia, także dla braci z prowincji, z której się wywodzę.(…) Przez Polskę należę do Słowiańszczyzny; Rosja jest jej przedstawicielką i uosobieniem, jej sercem i duszą. Wyznaję, że błądziłem w przeszłości, nie rozumiejąc tej prawdy” (cytat za: W. Karpiński, „Polska a Rosja”).

Gurowski nie łączył żadnych nadziei z zaborcą pruskim, ponieważ uważał, że celem Niemców jest zniszczenie Polski. Takiego zamiaru nie dostrzegał u Rosjan. Podzielał pogląd rosyjskich słowianofilów sławiących cnoty ucieleśnione w sposobie życia prostego ludu.

Fascynacje wzbudziła w nim wiejska wspólnota gminna w Rosji. Podziwiał w niej wspólne gospodarowanie ziemią, pracę na roli, wspólnotowy charakter życia. Rosjanom udało się uniknąć grzechów kapitalizmu. Wspólnota chłopów rosyjskich była tradycyjna, ale stanowiła zarazem zapowiedź przyszłości. Ta wiara w zbawienną rolę Moskwy prowadziła go do akceptacji rosyjskiego imperializmu i nienawiści do Zachodu.

„W niedalekiej przyszłości – pisał – ponad sztandarem rosyjskim, będzie potężnie powiewał od Oceanu Lodowatego aż do Morza Śródziemnego, od Wisły aż do Oceanu Spokojnego wspólny sztandar wielkosłowiański. A w tym ogóle Słowian niemałą rolę odgrywać będzie element polski, w innej naturalnie występując formie i inne mając znaczenie niż w przeszłości”. (Cytat za: W. Karpiński, „Polska a Rosja”).

Dzięki wolcie w swoich poglądach politycznych mógł wrócić z emigracji paryskiej do Kongresówki i uzyskał od cara Mikołaja I wybaczenie. Jego sytuacja była jednak trudna; na pewien czas wyjechał do Niemiec, a następnie do Szwajcarii, gdzie wykładał ekonomię polityczną, a wreszcie wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych. Ameryka była drugim, obok Rosji krajem, któremu Gurowski wróżył wielką przyszłość. Podobnie jak Alexis de Tocqueville w książce „O demokracji w Ameryce”, przepowiadał, że przyszłość należy do tych dwóch narodów.

Gurowski zrobił nieoczekiwaną karierę w Stanach Zjednoczonych. Przez pewien czas wykładał na Uniwersytecie Harvarda (incydentem, który warto odnotować, było wyzwanie na pojedynek jednego z profesorów tego uniwersytetu). Uzyskał pracę we wpływowej „New York Tribune” Horacego Greeleya – gazecie ukazującej się w nakładzie ponad 200 tysięcy egzemplarzy. Prawie dziesięć lat kierował działem zagranicznym tej gazety.

Walt Whitman, który spotykał Gurowskiego, nazwał go jednym z najbardziej niezwykłych ludzi, jakich w życiu poznał. Fascynował Amerykanów szerokością swoich horyzontów intelektualnych i niezwykłą pomysłowością.

Przez pewien czas pracował także w Departamencie Stanu i był zaangażowany w spory wewnętrzne w Ameryce. Popierał entuzjastycznie abolicjonistów amerykańskich. W czasie wojny secesyjnej w Ameryce aktywnie wspierał Unię przeciwko Konfederacji. Był nawet krytykiem Lincolna, zarzucając mu, iż nie był wystarczająco radykalny w rozprawieniu się z niewolniczym Południem. Gurowski z właściwą sobie fantazją i energią intelektualną, proponował aktywne włączenie Afro-Amerykanów do armii Unii. Okazało się, że w swojej krytyce nieudolności administracji Lincolna poszedł zbyt daleko, dlatego pozbyto się niewygodnego współpracownika.

Jak wynika z najnowszych badań historyków, przez te lata utrzymywał bliskie kontakty z ambasadą rosyjską, a na łamach prasy – zwłaszcza w okresie wojny krymskiej – sprzyjał kreowaniu pozytywnego obrazu Rosji. Rosja do końca pozostała jego fascynacją.

Niezakończona historia

Stanowiska Henryka Rzewuskiego i Adama Gurowskiego można potraktować nie tylko jako najbardziej znane przypadki narodowej apostazji w Polsce, ale jako pewnego rodzaju modele rusofili.

Henryk Rzewuski reprezentuje rusofilię konserwatywną, Adam Gurowski rusofilię lewicową. Ten drugi przypadek był dobrze znany w czasach, kiedy Rosja była komunistyczna, ten pierwszy w wieku XIX. Od kilkunastu lat wśród prawicy zachodniej znowu na znaczeniu zyskała rusofilia konserwatywna. Jest w niej obecnych wiele złudzeń dotyczących Rosji, w których tworzeniu propaganda rosyjska wzięła aktywny udział. Nie jest to z pewnością ostatni rozdział tej historii.

Leszek Nowak
http://www.bezc.pl

Komentarze 4 to “Zaprzańcy”

  1. Rafal C. said

    Jakze zawile historia przedzie swoja opowiesc. Nic nie jest jednoznaczne.Tylko umysly gminne
    znajduja w historii to co im „pasuje”,gloszac jako prawde. Przykladem jest stalinizm, ale nie tylko.
    Dotyczy to islamu ale i religii katolickiej oraz judaizmu.
    Nigdy i nigdzie czlowiek nie byl calkowicie wolny, bowiem absolutna wolnosc nie istnieje. Zawsze istnialy i istnieja ograniczenia wolnosci i beda istniec.Biora sie z samej definicji wolnosci:Jesli moja wolnosc
    odznacza ogranicza wolnosc innego czlowieka to wolnosc taka jest naduzyciem, a zatem zbrodnia
    popelniana w imie De jure „wolnosci abstrakcyjnej” ktora skutkuje ludzkim cierpieniem. Mowiac krotko:
    Jesli istnieje niezawinione cierpienie to w imie „wolnosci” jest na to przyzwolenie. A to juz jest zbrodnia
    w majestacie prawa.

  2. WI42 said

    @1R
    „Tylko umysly gminne znajduja w historii to co im „pasuje”,gloszac jako prawde. Przykladem jest stalinizm, ale nie tylko.”
    Może to Pan rozwinie?
    Nie wiem jakie umysły są obecnie, ale głoszą TYLKO co im pasuje, globalnie i totalnie. Więc jest to niejako reguła.

  3. Alina said

  4. Listwa said

    @ 3 Alina

    A jest coś Szeremietiewa o napaści Rosji na Polskę, bo juz chyba ze dwa lata temu zapowiadał, że będzie, ale jakoś nie sprawdzaja się jego wybitne analizy polityczno- wojskowe. A bajek zawsze fajnie posłuchać.

Sorry, the comment form is closed at this time.