Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ofiary zamachu majowego

Posted by Marucha w dniu 2017-05-17 (środa)

Zamach Józefa Piłsudskiego kosztował życie i zdrowie około tysiąca osób, zabitych było co najmniej 379.



O zamachu majowym napisano już wiele. Historycy niezwykle skrupulatnie zrekonstruowali przebieg wydarzeń prowadzących od powołania rządu Wincentego Witosa, przez wezwanie Józefa Piłsudskiego do buntu, aż po walki i kapitulację demokratycznych władz.

Niewiele natomiast wiadomo o ofiarach puczu Piłsudskiego. O ile ich liczba jest dosyć dobrze udokumentowana, o tyle to, kim byli i jak zginęli, pozostaje tajemnicą.

Nie została także w pełni opisana skala innego rodzaju ofiar zamachu majowego. Ofiar w wojsku i administracji, które co prawda przeżyły, lecz mimo kompetencji i doświadczenia musiały odejść z zajmowanych stanowisk.

Pełną odpowiedzialność za wszystkich zabitych, rannych, pobitych, zdegradowanych i zwolnionych ponosi Józef Piłsudski. To on przeliczył się w swoich żądaniach, a gdy napotkał opór ze strony rządu, załamał się i pozwolił na rozlew krwi. Zdaniem historyka Andrzeja Garlickiego Piłsudski okazał się „zbyt słaby, by walczyć, i nie był do walki przygotowany, a jednocześnie zaangażował się na tyle, że nie mógł już się wycofać”. Nawet za cenę wojny domowej i podziału społeczeństwa.

Nastoletnie ofiary

Wśród pierwszych ofiar puczu Piłsudskiego znaleźli się oficerowie. „Dla wielu był to dylemat tragiczny – podkreślał Garlicki. – Dowódca 7. pp płk Więckowski, piłsudczyk, popełnił samobójstwo, bo uznał, że jest to jedyne wyjście. Próbę samobójczą podjął też dowódca OK Poznań gen. Sosnkowski”. W całym korpusie nierzadkie były przypadki załamań nerwowych. Jeszcze trudniej oszacować skalę szkód poczynionych w stabilizacji i spójności młodego polskiego wojska.

Walki, regularne potyczki i pojedyncze strzały objęły niemal całą Warszawę. Najbardziej zażarte boje, z użyciem artylerii i czołgów, toczyły się przede wszystkim w Al. Jerozolimskich i w Al. Ujazdowskich, w okolicach Belwederu.

W trakcie samych walk zginęło co najmniej 379 osób. Niemal połowę zabitych stanowili cywile. Kilkuset zostało rannych. Łącznie zamach majowy kosztował życie lub zdrowie około tysiąca osób.

Na wydrukowanej przez „Kurier Poznański” liście poległych żołnierzy znaleźli się m.in.: szer. Józef Bartnik z 68. pułku piechoty, lat 22; jego rówieśnik kpr. Jan Iwan z 37. pp; Wincenty Kaliwoda i Józef Churdziński – ułani z 11. pułku, obaj 23-letni; szer. Władysław Rupiński z 71. pp, lat 21; st. wachm. Stefan Tatar z 1. pułku szwoleżerów, lat 28. Pozostali wojskowi również nie przekroczyli trzydziestki.

Jeszcze młodsze ofiary były wśród ludności cywilnej. Patrząc na ich wiek, można odnieść wrażenie, że są to powstańcy warszawscy, a nie zabici z rąk polskich żołnierzy. Przypomnijmy kilka nazwisk: Ludwik Szmidt, robotnik, lat 19; Boruch Rozenkower, krawiec, lat 17; Ludwik Pasternak, stajenny, lat 17; Julia Chendoszko, lat 16; Zdzisław Dąbrowski, lat 15; Dawid Kaufman, lat 12.

Warszawa z maja 1926 r. nie przypominała miejsca bohaterskich potyczek, jak obecnie wyobrażamy sobie zamach majowy i całą II RP. „Na zjeździe rzuca się od razu w oczy brunatno-czerwona zakrzepła plama na chodniku – relacjonował pierwsze godziny walk jeden z naocznych świadków. – To krew, polska krew, którą pan Piłsudski swe ręce broczy. A dalej duża wyrwa od granatu w ścianie magazynu składu maszyn rolniczych. Wszędzie moc tynku i szkła na ulicach oraz trupów”.

Ostateczna liczba zabitych i rannych nie jest do końca znana. W chaosie, który wybuchł w stolicy wraz z walkami, informacje z różnych szpitali mieszały się i powtarzały, dlatego nietrudno było o pomyłkę. Osoby uznane za zmarłe odnajdowały się jako ranne. Niestety, zdarzało się również, że rodziny dowiadywały się o śmierci bliskich dopiero kilka dni po ustaniu walk.

Bardzo pobieżne meldunki z pierwszych godzin mówiły o 24 ofiarach śmiertelnych: 18 wojskowych i sześciu cywilach, w tym 14-letnim chłopcu o nieustalonym imieniu i nazwisku.

Rabunki, gwałty, zabójstwa

Kolejne doniesienia wskazywały coraz większą liczbę zabitych i rannych. Jak podawała ówczesna prasa, jednego zaledwie dnia w stołecznym Szpitalu św. Ducha odnotowano 48 trupów. Większość stanowili cywile. Skąd tylu zabitych i rannych wśród ludności cywilnej? Według relacji jednej z gazet, stronnicy Piłsudskiego mieli rozdawać broń przechodniom, również chętnym nastolatkom – wracają skojarzenia z powstaniem z 1944 r.

Stołeczny korespondent katowickiej „Polonii” pisał w relacji „Z wojny domowej”: „Widziałem scenę następującą. Do cofającego się tyłem żołnierza strzelił z boku 13-letni oberwaniec. Żołnierz momentalnie odwrócił się i wziął napastnika na cel. Chwila zamrożenia krwi w żyłach. Zdawało się, iż będziemy świadkami krwawej egzekucji. W tejże samej jednak sekundzie żołnierz spostrzegłszy, kto strzela do niego, opuścił karabin i chwiejnym krokiem wycofał się… Odszedł z raną w biodrze i jeszcze tragiczniejszą raną w duszy”.

Dziennikarz podkreślał, że o ile żołnierze z obu stron starali się nawzajem oszczędzać, o tyle przypadkowi „powstańcy” szli na całego. „Potworny wyjątek – pisał – stanowiły uzbrojone męty cywilne. Odprowadzani (…) bezbronni żołnierze rządowi, o ile który dostał się do niewoli, narażeni byli na obelgi i znieważenia ze strony cywilnych konwojentów. Znane są wypadki ograbiania rannych żołnierzy i oficerów na miejscach opatrunkowych oraz próby rabunków”.

Doniesienia prasowe potwierdzają relacje samych wojskowych. Słuchacz Wyższej Szkoły Wojennej kpt. Kajetan Tadeusz Czarkowski-Golejewski tak zapamiętał majowe walki: „Widok ulicy warszawskiej nie był przyjemny. Typy spod ciemnej gwiazdy, strzelcy nie strzelcy, raczej cywile z karabinami, wlokący się po zatłoczonych ulicach, świtające gdzieniegdzie czerwone kokardy, podenerwowany tłum – wszystko to wyglądało jeszcze nie całkiem tak samo, ale trochę jak na Ukrainie w latach 1917-1918”.

Łatwość w dostępie do broni sprawiła, że sytuacja w Warszawie jeszcze długo pozostawała niestabilna. Wypadałoby więc do liczby ofiar zamachu majowego dodać także rannych i zabitych po 15 maja 1926 r. Jak bowiem donosił korespondent „Kuriera Poznańskiego” kilka dni po formalnym zakończeniu walk, „bardzo wielu osobników podejrzanych otrzymało od piłsudczyków broń, której teraz bezkarnie używają w walkach ulicznych bądź dla rabunku. (…) Bardzo wiele niepewnych żywiołów okazało się w obozie samych piłsudczyków, czego dowodem były i są liczne gwałty i grabieże”.

Znamiennie brzmiał komunikat stołecznej policji z 19 maja: „W przyspieszonym tempie prowadzone jest dochodzenie w stosunku do osób, u których znaleziono broń. Wymaga to ostrożnego załatwienia, gdyż wśród osób tych wiele posiada broń na podstawie pozwolenia władz. Sprawę osób, u których znaleziono granaty ręczne, karabiny maszynowe i inne rodzaje broni, na które pozwolenia się nie wydaje, przekazano władzom rządowym”.

Polegli na placu boju

Większość ofiar wśród żołnierzy stanowili jednak polegli w regularnych starciach. Płk Henryk Piątkowski, dowódca plutonu w Oficerskiej Szkole Piechoty, wspominał potyczkę na ul. Brackiej 12 maja: „W wąskiej ulicy 20 koni szwoleżerów stanowiło groźną masę. (…) Po krótkiej chwili wahania zakomenderowałem: »Pierwszy strzał w górę, drugi do nich. Ognia!«. Rozległy się strzały. (…) Wszystko to działo się w ułamkach sekund i w ogromnym napięciu. W momencie kiedy szarżujący szwoleżer był w odległości kilkunastu kroków, podchorąży Żelkowski Bronisław wysunął się przede mnie, przyklęknął i strzelił. Szwoleżer spadł z konia zabity”.

Nazajutrz, 13 maja, płk Piątkowski brał udział w próbie odbicia gmachu Ministerstwa Spraw Wojskowych, bronionego przez gen. Felicjana Sławoja-Składkowskiego, późniejszego premiera. „Gmach był cały obsadzony – relacjonował. – Na każdym korytarzu za zrolowanymi chodnikami leżeli żołnierze z bronią gotową do strzału i otwierali natychmiast ogień. (…) Pod kasynem garnizonowym został śmiertelnie ranny pchor. Piekarski Tadeusz, któremu pocisk rozerwał główną tętnicę uda. Podchorążowie ponieśli go do izby chorych, nie zakładając opatrunku. Widziałem, jak krew uchodziła strumieniem, znacząc drogę, którą go nieśli; umarł w Szpitalu Ujazdowskim z upływu krwi, a księdzu, któremu się wyspowiadał – na pytanie po spowiedzi, czy przebacza wszystkim – odpowiedział: »Tak. Marszałkowi Piłsudskiemu też przebaczam«”.

Okrucieństwo i anarchia

Tak patetyczne wyznania były rzadkością. Częściej bratobójcza walka przybierała formę zwykłego okrucieństwa, potęgowanego uprzedzeniami z okresu zaborów. W jednej z korespondencji dziennikarz prorządowego „Kuriera Poznańskiego” pisał o żołnierzach wiernych Piłsudskiemu, którzy „nad przeciwnikami znęcali się w sposób wprost straszny. Opowiadali nam, że gdy strzelcy ujrzeli na ulicy Warszawy dwa trupy, kopali je, mówiąc: To Poznańczycy!”.

W innej relacji można było przeczytać: „Drażniąco natomiast działają pojedyncze strzały rewolwerowe, czy też karabinowe: wywołują one często panikę i są również powodem wielu ofiar, przyczem strzały te nie dają się niczem usprawiedliwić. Ot, hula sobie brać strzelecka, paląc na wiwat do okien, a nawet do ludzi”.

Jak w każdej rewolucji obok przypadkowych ofiar celem przemocy stawali się konkretni przeciwnicy polityczni. Według prasowych doniesień zamachowcy mieli zrobić „porządek w redakcjach pism prawicowych”. W „Gazecie Porannej Warszawskiej” tłum zniszczył maszyny drukarskie, uniemożliwiając jej dalsze wydawanie. Z kolei jej redaktora naczelnego Adolfa Nowaczyńskiego nieznani sprawcy dopadli na moście Kierbedzia, gdzie go „zmasakrowali kolbami” i wywieźli w nieznane miejsce.

W stolicy zapanowała anarchia. Jedna z lewicowych gazet alarmowała, że po mieście grasowały bandy kryminalistów i żołnierzy, plądrując i napadając na przechodniów – nie było dla nich żadnych świętości. Zbulwersowany dziennikarz socjalistycznego pisma przywoływał wydarzenie z udziałem szeregowca, który „wchodząc do kaplicy mieszczącej się na I piętrze, ujrzał scenę niezwykłą. Jakiś strzelec rozbijał kolbą od karabinu ołtarzyk, zamierzając skraść kielichy z cyborium”.

Szybki pogrzeb ofiar

Pogrzeb poległych żołnierzy miał charakter oficjalny. Chociaż Piłsudski zadbał, by wojskowi obu stron mieli godny pochówek, mało kto wierzył w szczerość jego słów o potrzebie budowania zgody narodowej.

Słowa to jedno, czyny to drugie, o czym przekonał się ks. Józef Panaś, kapelan wojskowy związany z Piłsudskim i legionami od samego początku. W czasie głównych uroczystości pogrzebowych zorganizowanych 17 maja Panaś publicznie zerwał przyznane mu przez marszałka odznaczenia i rzucił je do stóp gen. Orlicz-Dreszera. „Dziś po tej zbrodni, którą on popełnił, palą mi pierś; zrywam je, gdyż te same ordery znajdują się na piersiach gen. Dreszera, zwycięzcy w bratobójczej walce, rzucam mu pod nogi, ponieważ zostały zhańbione”, wykrzyczał.

Wkrótce potem Piłsudski wymusił zawieszenie księdza w obowiązkach, a następnie wydalenie go z armii.

Czystka w wojsku

Zamach nie zakończył się 14 maja, kiedy prezydent Wojciechowski zrzekł się urzędu. Zachowano fasady demokracji – Piłsudski nie przyjął wyboru na prezydenta, a Sejm nie został rozwiązany.

Jak jednak przekonuje dr Błażej Poboży, nie było takiej potrzeby. Marszałek „po zamachu udowodnił, że może rządzić skutecznie mimo parlamentu. (…) Nie na zmianie ustroju opierała się dyktatura sanacyjna, tylko na charyzmie przywódcy, aparacie represji, kontroli administracji, środków przekazu”.

Prasa donosiła, że zaledwie kilka dni po ustaniu walk aresztowano ponad tysiąc osób, w większości urzędników i społeczników. Jak się okazało, był to tylko wstęp do dalszych represji.

Pierwszą ofiarą pomajowej „dobrej zmiany” stało się wojsko, a w zasadzie ta jego część, która pozostała wierna rządowi i prezydentowi. Wkrótce po zakończeniu walk internowano większość kadry oficerskiej. Część oficerów zwolniono, jednak generałom Tadeuszowi Rozwadowskiemu, Włodzimierzowi Zagórskiemu, Juliuszowi Malczewskiemu i Bolesławowi Jaźwińskiemu postawiono zarzuty natury kryminalnej i osadzono ich w więzieniu. Popełnione przez nich przestępstwa miały polegać m.in. na „osobistym bombardowaniu wojsk marszałka”.

Gen. Zagórski zaginął w „niewyjaśnionych okolicznościach” w 1927 r. Inni odzyskali wolność dopiero po ponad roku. Był wśród nich także gen. Rozwadowski, chociaż dwukrotnie próbowano go otruć. W czasie pobytu w więzieniu załamanie psychiczne przeszedł gen. Jaźwiński. Na wolność wyszedł jako wrak człowieka. Zapomniany, bez przydziału, zmarł w 1935 r.

Z armią pożegnał się bohater I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej gen. Stanisław Haller. W czasie zamachu szef sztabu wojsk rządowych, po zakończeniu walk został przeniesiony w stan spoczynku. Do wojska już nie wrócił. Nawet we wrześniu 1939 r., mimo usilnych próśb, wódz naczelny nie znalazł dla niego zadania. Zginął w kwietniu 1940 r. w obozie jenieckim w Starobielsku.

Po zamachu majowym legioniści stanowili zdecydowaną większość w korpusie generalskim, co odbiło się na poziomie wyszkolenia i zwartości polskiej armii. Historycy doliczyli się 30 generałów i ponad 550 oficerów usuniętych z wojska przez piłsudczyków. Jak pisał mjr Stanisław Kopański, „w wojsku nastąpił podział na uprzywilejowanych, tolerowanych i niewygodnych. Niedługo przyszły czystki tych ostatnich. Pojawili się oficerowie, poufni donosiciele. Zastosowano jako główny sprawdzian wartości oficerów pochodzenie legionowe”.

Za zmianami w wojsku stał sam Piłsudski, czego zresztą nie ukrywał. W 1930 r., podczas spotkania z rządem i prezydentem, mówił: „W wojsku ja przez cztery i pół lat poświęcam bardzo dużo czasu personaliom i mam wojsko obecnie tysiąc razy lepsze niż dawniej, ale zmniejszyłem o trzy tysiące ilość oficerów i – specjalnie – ilość starszych rang. Zostawiłem tylko naprawdę dobrych”. „Dobrych”, czyli przede wszystkim posłusznych.

Represje przybierały również dosadniejsze formy. Jak wskazuje dr Poboży, „w latach 1926-1930 przeciwnikom Piłsudskiego działa się krzywda zwykle z ręki tzw. nieznanych sprawców, którzy, jak zeznawali poszkodowani, »zawsze mieli wojskowe buty i bili klamrami od oficerskich pasów«”. Policja i sądy przymykały oko, gdy ofiarami byli przeciwnicy marszałka. Nie przez przypadek spora część sanacyjnych sędziów doskonale odnalazła się w powojennej rzeczywistości.

Zamach majowy usankcjonował dyktatorską pozycję Józefa Piłsudskiego. Jego podkomendnym umożliwił obsadzenie najważniejszych stanowisk w państwie. Społeczeństwo nie doczekało się zapowiadanych reform, a krótkotrwała poprawa koniunktury gospodarczej wkrótce załamała się pod naciskiem światowego kryzysu. Znacznie większy jest bilans strat: niemal tysiąc zabitych i rannych, podzielone społeczeństwo oraz koniec demokracji.

Bibliografia:
Andrzej Garlicki, Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1989
Andrzej Garlicki, Przewrót majowy, Warszawa 1987
O przewrocie majowym 1926. Opinie świadków i uczestników, (opr.) Eugeniusz Kozłowski, Warszawa 1984
Piłsudski i sanacja w oczach przeciwników. Sądy i świadectwa współczesnych, (opr.) Marian Leczyk, Warszawa 1987
Przewrót majowy 1926 w relacjach i dokumentach, (opr.) Eugeniusz Kozłowski, Warszawa 1987
Zamach stanu Józefa Piłsudskiego 1926 roku, (red.) Marek Sioma, Lublin 2007

https://www.tygodnikprzeglad.pl

Pod oryginalnym artykułem zamieszczono listę ofiar Zamachu Majowego wg.  Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 76/2011
http://opoka.giertych.pl/owk76.htm

 

komentarzy 127 to “Ofiary zamachu majowego”

  1. adsenior said

    Porównajmy to ze Stanem Wojennym. Rodzi się pytanie dlaczego Piłsudski to bohater, a Jaruzelski to bandyta??

  2. Waclaw-L said

    „…Jaruzelski to bandyta.”
    Proszę przeczytać M. Miszalskiego, „Żydowskie lobby polityczne w Polsce”. Tam pan się dowie komu sprzedał Polaków Jaruzelski.

    ——
    No dobrze, a komu sprzedał Polaków Piłsudski?
    Skąd takie nierówne traktowanie jednego i drugiego?
    Admin

  3. Ruski agent Waszegoktonu said

    I jeden i drugi to żydowski zdrajca wart kuli w łeb albo stryczka.

  4. gość said

    Ks. Natanek – Elita polityczna powinna przyjąć prawdę o Piłsudskim i Konstytucji 3 Maja

  5. Andrzej BR said

    Tylko tak dla zobrazowania, czym jest zaniechanie?!

    Foto z mostu po wsze czasy będzie nam rozpalać wyobraźnię . . .

    Co by się stało gdyby:

    Płk. Rzepecki; mjr.Porwit; kpt.Pająk i inni

    tam obecni – Strzelili do padalca piłsuda?!

    Jak by się to na Historie przełożyło?!

    Byli Polakami, mord nie był ich bożkiem, jak u piłsuda.

    Krew zdrajcy na tym moście odwróciłaby historię, ale …

    Mamy co mamy i róbmy My dzisiaj co nieco lepiej, ale JAK!?

    Przecież potem . . .

    JP II odmawia Matce Bożej wykonać Jej poleceń?!

    Delirium Maximum w galopie, i to nieustannie wzrastająco!

  6. Kojak said

    No coz ? Jeszcze jedna kolejna informacja o tym bydlaku, chamie zdrajcy i gnoju wyniesionym przz zydowstwo na bohatera . Te bydle nie przypadkiem ma swoje muzeum w …. Izraelu ! Widac ze gnoj sie wyjatkowo zasluzyl i wiadomo kim jednoznacznie byl ! Absolutnie wykluczone zeby goj a jeszcze Polak mial swoje muzeum ! Mozna w nieskonczonosc wymieniac skurywsynstwa tego lajdaka i chama !

  7. Stary Warszawiak said

    Panie Kojak – nie wiem jaką narodowość Pan reprezentuję, ale Marszałkowi Piłsudskiemu to mógłby Pan buty lizać.

  8. Listwa said

    @ 7 Stary Warszawiak

    Panie Stary Warszawiak – nie wiem jaką narodowość Pan reprezentuję, ale o marszałka to bym nie chciał nawet butów sobie wytrzeć.

  9. Stary Warszawiak said

    Panie Listwa – powiem Panu jedno gdyby nie Marszałek to by Pan dzisiaj nie pisał po polsku. Bo Polska by nie istniała i język polski też.

    Bzdury. Gdyby nie „marszałek”, to żydom by tak rogi nie urosły, a polskie wojsko miałoby nowocześniejszą broń.
    Admin

  10. Listwa said

    @ 9 Stary Warszawiak

    Smutne bajki pan opowiada, piłsudski działał na szkodę Polski długotrwale i swiadomie, gdyby nie jego zamachy, przekleństwa, współprace z obcymi wywiadami, prymitywność, karierowiczstwo, to Polska byłaby byc moze wolna dziś.

    Już w roku 1920 niemal nie doprowdził do zniszczenia Polski, a sam oczywsce uciekł. Do dziś istnije jego pismo w którym zrzeka sie wszystkich funkcji jakie sprawował ten „Wielki wódz” – zrobil to na kilka dni przed bitwa warszawską..

  11. Pinxit said

    To straszne, jak malo wiemy o szalenie waznym okresie w historii Polski: o dwudziestoleciu miedzywojennym.
    A dlatego, ze malo wiemy, to sie sprzeczamy.
    Marzy mi sie, zeby Polacy wreszcie uzgodnili liste polskich bohaterow a przestali czcic zbojow i stawiac pomniki debilom.

    Przy okazji Pilsudskiego:
    Czy to prawda, ze to Pilsudski kazal zamordowac prezydenta Narutowicza?
    Bo podrecznikowa historia zwala na katolickie stronnictwo.

    Dlaczego tyle sie wypisuje o mocno podejrzanym typie na obcych uslugach, a tak malo o tym jak sie wolna Polska rozbudowywala. I dlaczego nie mogla byc wolna.

  12. adsenior said

    ad9, Panie Stary Warszawiak, czyli Piłsudski to taki protoplasta bolka, co to sam wyzwolił Polskę i sam pobił Budionnego??

  13. Zbyszko said

    Piewcom samozwańczego marszałka, polecam do koniecznego obejrzenia:

  14. Boydar said

    „a cóż było robić …”

  15. Marta1973 said

    Kogo my to widzimy w bibliografii do tych wypocin?
    Ano widzimy członka PZPR, a nawet członka Komisji Ideologicznej Komitetu Uczelnianego PZPR UW.
    Tajnego współpracownika bezpieki, ksywa „Pedagog”.

    Pogratulować 🙂

    ——
    A to tylko oni jedni pisali o Piłsuderze? Wszyscy pozostali go chwalą?
    Admin

  16. Siggi said

    Samozwańczy Mieszałek,w marcu 1920 roku sam ogłosił się Mieszałkiem.Nigdy nie odbył żadnej służby wojskowej.Wyjątkowo ponura postać najnowszej historii Polski.Sobie przypisał zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej’1920r,z którą nie miał nic wspólnego.Faktyczny dyktator po Maju’26 i szef junty wojskowo-cywilnej odpowiedzialnej za klęskę we Wrześniu’39.Ubrukany po łokcie krwią obrońców Konstytucji,odpowiedzialny za tajemnicze zgony sześciu generałow przeciwników zamachu w maju 1926r:..Zagórski,Malczewski ,Rozwadowski,Hampel,Frank,Jażwiński.Mścił się na wielu oficerach w stop.płk.ppłk.i innych.Zasmradza swoimi resztkami Wawel,gdzie został wsadzony szantażem zastosowanym wobec metropolity kar.Sapiehy.W kraju zapaskudzili setki ulic,placów,skwerów jego nazwiskiem.Oby po wszeczasy smarzył sie w piekle.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ksiazki/artykuly/549624,ziemkiewicz-mit-pilsudskiego-szkodzi-polakom.html

    http://www.multibook.pl/pl/p/Henryk-Pajak-Ponura-prawda-o-Pilsudskim/2578

  17. Yah said

    I co tu się dziwić, że „projekt” pod nazwa II RP opadł z hukiem. Tak to jest, jak się dom buduje na mogiłach. Podobnie będzie z II RP. Ta to już nawet nie na mogiłach jest budowana, ale na całkiem sporym cmentarzu. No ale cóż można pisać, tłumaczyć, ale ludzie swoje wiedzą o Marszałku, o Prezesie. No nie Pani Marto ?

    Będzie siurpryza jak w 1939, już Pan Bóg dobrze to zaplanował, a Smoleńsk i późniejsze wypadki rządzących to tylko ojcowskie ostrzeżenie, lekceważone przez rozbrykaną polityczną gawiedź

  18. JerzyS said

    „Ręka Anglii?”

    Zaledwie zakończyły się w Warszawie walki i po ustąpieniu prezydenta Wojciechowskiego oraz rządu nastąpiła „legalizacja” przewrotu, w całej Polsce i zagranicą przyjęło się szeroko przeko-nanie, że do przewrotu tego przyczynił się aktywnie rząd brytyjski przez swoje poselstwo w Warszawie. Odżyła dawna pogłoska o po¬parciu rzekomo udzielonym „przez posła Max-Mullera” Piłsudskie-mu w jego dążeniu do władzy, kiedy on ją teraz rzeczywiście zdo¬był. Obok posła wymieniany był również attache wojskowy puł¬kownik Clayton: obaj mieli odgrywać jakąś rolę w zamachu majo¬wym.
    Sir William pisząc o „tej śmiesznej bajce” w liście do Grego-rego 23 maja, przypominał swój dawniejszy list z lutego, w któ¬rym informował o pogłosce, jakoby rząd brytyjski popierał Pił-sudskiego. Powracał też do .swego twierdzenia, że cała ta historia wyszła z Moskwy, na podłożu „starej idei, że Wielka Brytania montuje krucjatę przeciwko Związkowi Sowieckiemu”. Pogłoska ta bez przerwy się utrzymywała od poprzedniego roku i Sir Wil¬liam nieustannie słyszał wzmianki o swoim poparciu dla marszał¬ka Piłsudskiego. Nieraz Skrzyński i koledzy z korpusu dyploma¬tycznego wspominali o tym żartobliwie, „rozumiejąc absurdal¬ność sprawy”.4
    O szerokim zasięgu plotki poseł mógł się przekonać, kiedy przy końcu kwietnia pułkownik Clayton zasłyszał w pociągu rozmowę o finansowaniu przez Anglię przewrotu Piłsudskiego
    (Anglicy mieli mu przekazać „80 tysięcy funtów, a po przewrocie zerwie on z Francją, odda Niemcom korytarz i podejmie akcję przeciw Rosji”).
    Wówczas poseł był jeszcze zdania, aby rzecz zosta¬wić w spokoju, nie czynić żadnego dementi — i Gregory zgodził się z jego stanowiskiem.
    Od tego czasu warunki się zmieniły — i zarzut, że rząd brytyjski popierał marszałka Piłsudskiego, chociaż nie uzasadniony, nabiera, zdaniem posła, innego aspektu.
    Powszechnie się dzisiaj opowiada, że „rząd JKMości popierał dążenia Piłsudskiego finansowo i że jego sukces był w dużej mierze do zawdzięczenia naszemu poparciu.”
    Z „Frankfurter Zeitung” Sir William się dowia¬duje, że w prasie sowieckiej jest pełno wypowiedzi na ten te¬mat i że pojawia się w niej karykatura Piłsudskiego w polskim stroju, trzymającego jako sztandar — czek Banku Anglii!
    Konsula Saverego — informował dalej poseł — odwiedzi¬ła rezolutna dziennikarka polska, korespondentka „Associated Press”, która pisuje również do „Timesa”, zapytując go, czy mo-głaby przesłać do tego pisma korespondencję na temat pogłosek „o poparciu Anglii dla puczu marszałka Piłsudskiego”. Savery za¬pewnił ją, że pogłoski te wyszły z doniesienia prasy sowieckiej o tym, że poseł Max-Muller daje Piłsudskiemu pieniądze na organi¬zowanie ruchu anty-rosyjskiego. Ona mu odpowiedziała na to, że sowiecka „kaczka” może być tylko jedną z podstaw tych pogłosek, szczegóły jednak obecnie podawane, zwłaszcza w Poznaniu, są o wiele poważniejsze.

    Tam zwraca się uwagę, że Anglia, jak zawsze, jest usposobiona pro-niemiecko, udziela zaś poparcia Piłsudskiemu, ponieważ nie jest szczególnie antyniemiecki.
    Mówi się tam również, że rząd brytyjski stara się przeszkodzić otrzymaniu przez Polskę pożyczki amerykańskej, wywierając presję na Stron-ga (prezydent Federal Reserve Bank w N.Jorku — T.P.). Kiedy Savery zapytał na czym ta presja mogłaby polegać, odpowiedzia¬ła, że „mogłoby to oznaczać, że gubernator Banku Anglii i Sir Otto Niemeyer doradzają Strongowi — aby nie udzielał Polsce po¬życzki, dopóki nie zwróci się do Ligi Narodów”.49)
    Przytaczając te słowa, Słr William przyznawał, że „jest w tym trochę prawdy”.
    Obecnie zastanawia się on co ma uczynić w tej sprawie? Jedni doradzają mu spowodowanie (przez F.O.) interpelacji w Izibie Gmin, ma on jednak wątpliwości, „czy to by dało dobry skutek”. Zaloski sugerował, aby mając dość wpływów w prasie prawicowej zamieścił w niej zaprzeczenie, „gdyż ogłoszenie za- przeczenia w pismach popierających Piłsudskiego byłoby więcej niż bezskuteczne.” Na razie nie jest zdecydowany, co uczynić, odkłada to do dyskusji w Londynie, dokąd chciałby się wybrać na urlop.50)
    Także i w Foreign’Office, po zapoznaniu się z treścią listu posła, zastanawiano się jakie powziąć kroki, przy czym decyzja nie była łatwa, zwłaszcza, że jak zauważył Gregory w swej no¬tatce, „oskarżenie o presję na Stronga jest rzeczą delikatną”. Zadecydował krótko Chamberlain: „Niech Sir William ma od¬poczynek i zmianę. A jeżli o nas chodzi — nic nie robić (do nothing)”.*’)
    Wkrótce jednak później, Collier meldował o wizycie, jaką mu złożył baron Ropp, Niemiec bałtycki, b.obywatel rosyjski, obecnie związany z niemieckimi kołami rządowymi.52) Głównym jego celem było dowiedzenie się, czy rząd brytyjski nie był w ja¬kiś sposób wmieszany w sprawę „puczu Piłsudskiego”. Zapew¬niał, że w historię o „udziale Anglii” wierzą ludzie nie tylko w Rosji i w Polsce, ale również i w Niemczech. Uważałby on za rzecz pożyteczną, by rząd brytyjski złożył przez lorda d’Abernona „jakieś dementi” w tej sprawie rządowi niemieckiemu.
    Jeżeli chodzi ogólnie o opinię niemiecką na temat przewrotu, to jak twierdził Ropp, „jedni widzą w nim rękę Rosji, drudzy rękę Anglii”. Według najbardziej popularnej w Niemczech wersji, „Anglia chciałaby zająć miejsce Francji i użyje Piłsudskiego, aby przerobić Polskę na swoją modłę i uczynić z niej zaporę z jednej strony przeciw Rosji, a z drugiej przeciw Niemcom. W tym ce¬lu Anglicy zachęciliby Piłsudskiego do zliberalizowania insty¬tucji polskich przez takie posunięcia, jak reforma agrarna, zaś Polska poddałaby swoje finanse kontroli brytyjskiej lub brytyjsko-amerykańskiej.
    Collier zaprzeczył temu:
    „Anglia po fiasku misji Younga nie myśli o żadnej kontroli nad finansami Polski, chyba w ramach planu Ligi Narodów, na co jednak Polacy, niestety, wciąż jeszcze nie są skłonni zgodzić się.” Ropp wyraził opinię, że Polacy uczynią to prędzej lub później — i że Niemcy posiadając poważne intere¬sy w Polsce będą mieli- swój głos w tej sprawie.
    Ropp stwierdzał również, że obok skrajnych kół nacjonalistycznych oraz żydowskiej finansjery, zdecydowanie wrogich Polsce, istnieją koła umiarkowane, gotowe przyczynić się do gospodarczej odbudowy Polski, zarówno ze względu na interesy handlu niemieckiego jak i przez zrozumienie potrzeby silnej Polski, jako zabezpieczenia wobec bolszewickiej Rosji.
    Do kół tych Ropp zaliczał katolickie Centrum, „głównych członków rządu, a także niektórych urzędników niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych
    .” Nikt, jego zdaniem, nie ruszy jednak palcem, jeżeli „nie będzie nadziei na ostateczną rektyfikację granicy w Korytarzu i na Górnym Śląsku”.
    Według opinii Departamentu Centralnego F.O. (Collier był kierownikiem Północnego), baron Ropp wybrany został przez rząd niemiecki w celu „zarzucenia balonu próbnego”, aby dać do zrozumienia, że gdyby Anglia była zainteresowana w odbudowie (gospodarczej) Polski, może liczyć na pomoc ze strony Niemiec, za cenę presji na Polskę w kierunku tych „rektyfikacji”. Ropp był mocno zawiedziony, kiedy się dowiedział, że dyskusje na ten te¬mat wydają się przedwczesne.53)
    Tymczasem sprawa stawała się coraz bardziej kłopotliwa. Attache prasowy ambasady brytyjskiej w Paryżu, Sir Charles Mendl, w liście do Tyrrella z 7 czerwca zawiadamiał, że „sekre¬tarz poselstwa polskiego w Londynie i jego żona Angielka”, obo¬je są przekonani, że poseł brytyjski w Warszawie „wiedział wszystko o zamachu zanim do niego doszło”. Zwierzył się z tym Mendlowi attache honorowy ambasady brytyjskiej w Paryżu, a szwagier polskiego dyplomaty

    Powiedział mu, że kiedy siostra jego, będąc z wizytą w Polsce, niemal bezpośrednio przed zamachem widziała się z Sir Williamem Max-Mullerem, ten „znacząco” radził jej, aby w ciągu najbliższych dni starała się znaleźć poza Warszawą. Również i własną żonę wysłał on z Warszawy.

    Sir C. Mendl nie przywiązywałby takiej wagi do tej wiado¬mości, gdyby nie to, że poprzedniego dnia z innego źródła, pol¬skiego, usłyszał, że w Polsce „wszyscy wierzą, że Max-Muller i pułkownik Clayton pomogli Piłsudskiemu do przeprowadzenia zamachu” i że „Poznańczycy są z tego powodu bardzo na Anglię oburzeni”.54)
    Wiadomości te wywołały sensację w Foreign Office, gorszo¬no się tam zwłaszcza, że „sekretarz poselstwa polskiego może wierzyć w taką bajkę.” Collier uznał, że wobec podobnego rozgło¬su sprawy, byłoby wskazane pójść po linii jednej z poprzednich sugestii Max-Mullera i poruszyć całą rzecz w rozmowie ze Skir-muntem, „przynajmniej po to, aby członkowie poselstwa nie wie-rzyli tej bajce i nie rozgłaszali jej”.55)
    Plotka — nie plotka, nie mogła wygasnąć od razu. W prasie polskiej odzywała się w dalszym ciągu. W czasie pobytu Max-Mullera w Londynie w drugiej połowie czerwca, sprawa ta była omawiania z nim w Foreign Office. Wniosek był taki, że „ w spra- wie tej nie da się uczynić nic pożytecznego”. W Polsce nie brak jednak „rozsądnej opinii na ten temat i może z czasem weźmie ona górę nad fałszywymi poglądami”.56)
    Wniosek ten nie dawał wielkiej satysfakcji Sir Williamowi, który stawał się jak gdyby kozłem ofiarnym przewrotu w Polsce. Kiedy powrócił do Warszawy w lipcu, przekonał się, że „ta idio-tyczna sprawa” bynajmniej nie wygasła, a nawet była przedmiotem uwag w sejmie, „bez przywoływania do porządku”.
    W liście do Gregorego z 21 lipca poseł skarżył się, że ostatnio
    „sprawa przybrała formę fantastycznej historii” w związku z jego spotkaniem z marszałkiem Piłsudskim w M.S.Z. u Zaleskiego, bezpośrednio przed swoim wyjazdem do Londynu.
    Zaleski celowo wybrał tę formę spotkania, aby wiadomość o nim nie doszła do prasy. „Tymczasem rzecz wyjść musiała z ministerstwa spaw zagranicznych — i w prasie pojawiła się notatka o tym, że rozmowa odbyła się w cztery oczy, Piłsudski wyprosił bowiem Zaleskiego z pokoju; miał do dyskutowania z posłem jakieś tajne sprawy i nie chciał, aby Zaleski był świadkiem”.57)
    Najgorszą jednak sprawą dla posła był fakt, że on i jego żo¬na byli przedmiotem „obrzydliwych kalumnii”.

    Poprzedniego wieczora Askenazy zwrócił mu uwagę na ohydny atak osobisty w „Rzeczpospolitej” i powiedział mu, że w związku z tym dyskutowana była sprawa zamknięcia („suppression”) tego dziennika.
    Na razie postanowiono nie czynić tego, ponieważ rządowi potrzebne są głosy partii Korfantego.
    Askenazy dał mu jednak do zrozumienia, że „kiedy rząd będzie posiadał pełną władzę, dziennik zostanie zamknięty”. Sir William kazał sobie ów artykuł przetłuma¬czyć i znalazł w nim ataki przeciwko sobie i swojej żonie, „przechodzące wszelkie granice przyzwoitości”. Teraz nie wie, jakie powziąć kroki wobec „oszczerczych twierdzeń dotyczących działalności przedstawiciela brytyjskiego w tym kraju”.

    Czuł się szczególnie dotknięty zawartymi w artykule aluzjami na temat rzekomych, częstych wyjazdów swojej żony do Sulejówka! K)

    Rozgoryczenie posła wyładowało się na osobie Zaleskiego, w czasie rozmowy z nim 22 lipca. Zaleski zapytywał go, czy czy¬tał ustępy jego przemówienia (przed komisją spraw zagranicz¬nych sejmu), dotyczące zamierzeń rządu polskiego rozwijania ści¬słych stosunków z rządem brytyjskim, dodając, że powiedział by więcej, „gdyby nie głupie podejrzenia na temat poparcia brytyjskie¬go dla marszałka Piłsudskiego”. Max-Muller ostro odpowiedział, że „chciałby czynów, a nie słów.” Pięknie to, że rząd polski skła¬da życzliwe oświadczenia, tymczasem jednak mają miejsce wy- padki szykan i antybrytyjskiego stanowiska ze strony podwład¬nych urzędów, a „w wypadku Białowieży ze strony ministra rol¬nictwa”. Narzekał na opóźnienia przy udzielaniu pozwoleń przy¬wozu na towary brytyjskie i na brak podjęcia przez rząd jakiejś akcji, w związku z atakami przeciwko niemu i jego żonie. „Dopó¬ki nie otrzyma on dowodów chęci prawdziwej współpracy z Wielką Brytanią, nie może przywiązywać wielkiej wagi do publicznych zapewnień przyjaźni”.
    Żaden z dotychczasowych polskich ministrów spraw zagra¬nicznych nie wysłuchiwał podobnych połajanek ze strony przed¬stawiciela obcego państwa. Max-Muller donosząc w swym rapor¬cie (23.Y11) o przebiegu rozmowy, zaznaczał przy końcu, że mi¬nister, „który osobiście jest do nas przyjaźnie usposobiony, wy¬dawał się przygnębiony (upset) tymi uwagami i obiecał przedsta¬wić je swoim kolegom …” M)
    Raport ten nie spotkał się z uznaniem w Foreign Office, a Chamberlain był wyraźnie niezadowolony z wybuchu złego hu¬moru posła wobec ministra Zaleskiego. W swej notatce wyrażał „wielki żal”, że Sir William wybrał właśnie ten moment aby prze¬mawiać w równie ostry sposób! Prawda, że spotkała go wielka prowokacja, w grę wchodzą jednak zbyt poważne interesy oraz trudności, na które napotkać może polityka brytyjska w Gene¬wie.60)
    W rezultacie, w telegramie do Max-Mullera z 2 sierpnia, Chamberlain w pełni współczując z nim z powodu przykrości, „jakie znos/ą on i lady Max-Muller”, prosił go o jak największą powściągliwość, ze względu na krytyczny charakter zbliżającego się zebrania Ligi Narodów i konieczność zachowania pełnego wpływu na rząd polski. Byłoby rzeczą jak najbardziej nieszczęśli¬wą podejmowanie jakiegokolwiek ostrego sporu w tym momencie, czy to na tle spraw osobistych, czy ekonomicznych.61)
    Poprzednio, sekretarz stanu polecił Gregoremu porozmawiać ze Skirmuntem, „poważnie, ale jak przyjaciel, który ma prawo oczekiwać właściwego załatwienia przykrej sprawy”. Skirmunt obiecał, że uczyni, co będzie mógł.”2)
    Z upływem czasu pogłoski o poparciu Anglii dla przewrotu majowego straciły nic tylko na ostrości, lecz i na aktualności: przestały być sensacją. Wersja ta jednak bynajmniej nie została zarzucona i jeszcze do niedawna miała swoich zwolenników. Świadczy o tymi opinia na ten temat Kajetana Morawskiego, który w czasie wypadków majowych był kierownikiem M.S.Z.-tu i który w książce swojej pt. „Tamten brzeg” wersję tę w pełni podtrzy¬muje. Wspomina nawet o „depeszy okólnej Foreign Office”, rze¬komo wyrażającej się przychylnie o opozycji przeciwko formującemu się rządowi Witosa i zapowiadającej, że rząd ten zostanie obalony siłą.
    Taki obrót rzeczy odpowiadał by interesom brytyjskim, ponieważ

    „Witos a zwłaszcza minister Zdziechowski sprzeciwiają się zalecanej przez Wielką Brytanię kontroli Ligi Narodów nad gospodarką Polski”,
    podczas gdy przywódcy opozycji wykazują więcej zrozumienia „dla konieczności współpracy młodego państwa z instytucjami międzynarodowymi”.63)
    Podobnej depeszy okólnej nie ma w aktach Foreign Office, a szczegóły przez Morawskiego przytoczone, chociaż w motywach bliskie prawdy, nie zgadzają się z faktami.

    W momencie kiedy tworzył się rząd Witosa, w Anglii miał jeszcze miejsce strajk generalny, powstanie zaś rządu w Polsce nie było aż takim ewenementem,
    by Foreign Office w tym momencie poświęcał mu zbyt wiele uwagi i od razu wysyłał depeszę okólną!

    Po upływie zaś trzech dni, rządu Witosa już nie było i żadna depesza nie była potrzebna.

    W tej formie więc, w jakiej wersję swoją podaje Morawski, nie byłaby ona prawdopodobna ani tym bardziej prawdziwa. Podobnie mijała się z prawdą szeroko przyjmowana w r. 1926 wersja o aktywnym udziale w zamachu posła MaK-Mulleera.i pułkownika Claytona. Wiemy z przytoczonych wypowiedzi zarówno jednego jak drugiego, że obaj do ostatniej chwili nie wierzyli w możliwość zamachu stanu Piłsudskiego, a kiedy nastąpił, potępili go. Wiedzieli, że pozycja Marszałka stała się znowu bardzo mocna i że prezydent Wojciechowski pozostaje pod jego presją. Nie wiedzieli natomiast o „z dawna podejmowanych przygotowaniach do zamachu” — i. była to dla nich rewelacja.

    Było to nawet trochę dziwne, ponieważ wszystkie wywiady musiały coś wiedzieć na ten temat.
    Nawet goście zagraniczni, jak Paul Boncour, orientowali się, że „Piłsudski zbliża się do władzy”.64) Briand podzielał tę opinię swojego przyjaciela politycznego
    — i dlatego wysyłając Laroche’a, na miejsce Panafieu, jako nowego ambasadora Francji, polecił mu złożyć wizytę Piłsudskimu.
    Laroche, który do Warszawy przybył 26 kwietnia 1926 r., 28 przyjęty został przez prezydenta Wojciechowskiego, któremu złożył listy uwierzytelniające,
    a w parę dni później złożył wizytę Piłsudskiemu w Sulejówku.65)

    Briand bowiem, dla względów swojej polityki lokarneńskiej, sprzyjał objęciu władzy w Polsce przez Piłsudskiego, chociaż nie wydaje się, aby to było w interesie Francji. To też nie wszyscy we Francji, a nawet w rządzie francuskim, podzielali optymizm Brianda po przewrocie — i wnioski ich w tym względzie były pełne sprzeczności. Ambasador francuski w Londynie, Fleurieau, powiedział 17 maja Chamberlainowi, że „rząd francuski wiedział, że marszałek Piłsudski prowadzi jakieś intrygi, był jednak zaskoczony jego otwartą akcją i uważał, że jej wpływ na ogólną sytuację w Europie będzie niekorzystny dla franka i kłopotliwy dla rządu.

    Rząd francuski wiedział jednak że Marszałek prawdopodobnie prowadzić będzie w stosunku do Niemiec politykę pokojową i przyjazną”.66)

    Podobne sprzeczności nie istniały dla rządu brytyjskiego,
    poza pewnymi skrupułami natury moralnej, jakie odczuwał Max-Muller w stosunku do „niekonstytucyjnego” zamachu stanu.

    Polityka brytyjska nie miała nic do stracenia na zmianie rządów, mogła tylko skorzystać.
    Dlatego rząd brytyjski z dużą życzliwością ustosunkował się po zamachu do nowego rządu pod egidą marszałka Piłsudskiego
    — i wystarczyło mu całkowicie, że przewrót został zalegalizowany.

    Tadeusz Piszczkowski Anglia a Polska 1914 -1939 w świetle dokumentow brytyjskich

  19. JerzyS said

    (Wincenty Witos)
    Po przewrocie
    Skutki przewrotu
    Jeżeli przewrót majowy został przez Zgromadzenie Narodowe ukoronowany rehabilitacją
    Piłsudskiego i wyborem Prezydenta Państwa, który miał być jego narzędziem, to i dalsze wypadki
    miały się potoczyć według jego woli i planu, mimo że urzędujący zastępca prezydenta, M. Rataj1
    dawał do zrozumienia swojemu otoczeniu, że działa on zupełnie samodzielnie.
    Otoczenie owo, złożone przeważnie już to z ludzi słabych i ulegających, już to z
    piłsudczyków wyraźnych i ukrytych, nie tylko dało temu wiarę, ale głosiło gdzie mogło, że inaczej
    być nie może. Natomiast ludzie patrzący krytycznie twierdzili, że mimo mocniejszych słów od
    czasu do czasu rzucanych i gestów robionych Rataj stał się posłusznym narzędziem polityki
    Piłsudskiego. Przychodzący do mnie posłowie byli przekonani, że gdyby to stanowisko wówczas
    zajmował człowiek silnej woli i chcący przeciwstawić się Piłsudskiemu, to mógłby wiele zrobić,
    gdyż Piłsudski nie chciał porywać się na dalsze gwałty, a ogromna większość społeczeństwa była
    do niego przez długi czas nieprzychylnie usposobiona.
    Że Rataj tego nie chciał, dowiódł swoim postępowaniem przy wyborze Mościckiego2 aż nadto
    wyraźnie.
    Stanowisko zaś swoje wobec krytycznie nastawionych uzasadniał nie tylko koniecznością
    pacyfikacji stosunków, uniknięcia niepoczytalnych wybryków Piłsudskiego, ale także brakiem
    czynnego oporu ze strony społeczeństwa, zwłaszcza czynników narodowych. Nieraz też powtarzał
    podrażniony: „Ja mógłbym się ważyć na różne przedsięwzięcia, ale proszę mi pokazać tych, co w
    razie potrzeby pójdą za mną. Niech zamiast gadania i narzekania stanie ich dziesięć tysięcy, niech
    ich będzie pięć, niech będzie jeden, ale niech ja go widzę. Ja natomiast widziałem, jak te siły
    narodowe się przedstawiały podczas przewrotu! majowego, i to mi na długo wystarczy”. Ten jego
    argument nie był pozbawiony pewnej słuszności.
    Za wielki sukces swej polityki uważa p. Marszałek (Sejmu — E.K.) powierzenie misji
    utworzenia gabinetu prof. Bartlowi3, miał go bowiem nie tylko za swojego dobrego przyjaciela,
    kierującego się przy tym jego radami, ale przede wszystkim za zwolennika uspokojenia kraju i
    wprowadzenia stosunków normalnych. Wbrew temu kategorycznie twierdzono, że Bartel był
    kandydatem Piłsudskiego, a Marszałek (Sejmu — E.K.) do jego woli posłusznie się dostosował,
    robiąc dobrą minę do złej gry. Bartel misję przyjął, rząd utworzył, z wielkim tupetem go prowadził,
    a za swój pierwszy obowiązek uważał kopanie dołków pod nogami serdecznego przyjaciela,
    Marszałka Sejmu Macieja Rataja. Ostrożny w słowach Rataj rzadko, choć bardzo gorzko, skarżył
    się na postępowanie swego protegowanego. Natomiast pani marszałkowa (Ratajowa — E.K.),
    bardzo dzielna, niezwykle prostolinijna i przyzwoita kobieta, powtarzała nieraz do mnie z goryczą,
    że obłudy, perfidii i braku przekonania, jakim się odznacza p. Bartel, nie jest zdolna określić ani
    zrozumieć. A mówiąc o różnych „świniach”, których się tyle namnożyło w tych czasach, nie
    wahała się na pierwszym miejscu postawić p. profesora-premiera.
    Piłsudski, który w rządzie prof. Bartla objął tylko stanowisko ministra spraw wojskowych,
    trząsł tym rządem bez żadnych osłonek i przeszkód. Widać było, że Bartel doskonale godził
    zupełną uległość wobec Piłsudskiego z szeroką gębą, jaką się popisywał przed ludźmi, na których
    mu nie zależało. Piłsudski urządził się wygodnie, a przy tym praktycznie. Dyktatury nie ogłosił
    formalnie, ale ją faktycznie sprawował. Wbrew ogólnemu przekonaniu i natarczywym żądaniom
    lewicy Sejmu nie rozwiązał, ale go lżył i poniewierał, używając go za parawan, jeżeli zachodziła
    tego potrzeba. Poniewierany i przerażony Sejm stał się uległy do tego stopnia, że na żadne coraz to
    cięższe i częstsze obelgi wcale nie reagował, znosząc to wszystko z podziwu godną cierpliwością.
    Nie zdobył się na nic i jego przewodniczący, marszałek Rataj.
    Stan rzeczy zaraz na początku wytworzył się taki, że rząd i Piłsudski mogli w Sejmie
    przeprowadzić wszystko, co chcieli, bez względu na to, czy to było potrzebne, czy nawet
    niepotrzebne. Znalazło się też pomiędzy stronnictwami opozycyjnymi sporo posłów, zawodowych
    2
    reformatorów, którzy, nie wiadomo, ze strachu, nałogu czy przekonania, wystąpili z daleko idącymi
    wnioskami o zmianę ustawy konstytucyjnej. Wbrew oczekiwaniu rząd jednak z tego nie skorzystał,
    zadowalając się zmianą ustawy konstytucyjnej jedynie w tych punktach, które stanowiły o
    zwoływaniu, odraczaniu, zamykaniu, rozwiązywaniu Sejmu, jak również tworzeniu rządu. W ten
    sposób część swoich uprawnień przeniósł Sejm dobrowolnie na Prezydenta Państwa. Praktyka
    najbliższych miesięcy miała wykazać, jak niewiele zyskał na tej zmianie, nie tyle może ze względu
    na rzecz, co na osobę prezydenta Mościckiego, zależnego zupełnie od woli Piłsudskiego.
    To zgadywanie przez Sejm myśli Piłsudskiego wcale mu (Sejmowi — E.K.) nie pomogło. Nie
    przestał on (Piłsudski – E.K.) szkalowania Sejmu jako instytucji ani na chwilę. Znęcał się coraz
    bardziej nad posłami, stronnictwami i wybitniejszymi osobistościami, nie omijając żadnej
    sposobności i zwalając na nich winę za wszystko zło, co się w Polsce stało, obiecując to zło wytępić
    jak najprędzej. Ponieważ zaś w Polsce odrodzonej demagogia zawsze popłacała, a im była płytsza
    i ordynarniejsza, tym miała większe powodzenie, nic dziwnego, że i Piłsudski miał coraz więcej
    zwolenników, mogąc swoje argumenty poprzeć gwałtami i siłą fizyczną, których wielu
    doświadczyło boleśnie na sobie. Zaraza owa nie zatrzymała się wcale na stolicy ani na tych,
    przeciw którym była specjalnie wymierzona, szła ona przez cały kraj, docierając do każdego
    najbardziej odludnego zakątka. Nie było to zresztą nic nadzwyczajnego. Przewrót majowy był
    przecież wydarzeniem tak wielkiej wagi, wstrząs nim spowodowany tak głęboki, że społeczeństwo
    musiało reagować na niego. Pominąwszy już tłumy lubujące się w każdej awanturze i stronnictwa
    (…), które z nim współdziałały, wielka część społeczeństwa potępiła go stanowczo, nie wyciągając
    przy tym żadnych wniosków. Bardzo wielu księży po głębokiej prowincji piętnowało publicznie
    Kainową zbrodnię i złamanie przysięgi, zapowiadając karę Bożą, która musi spaść nie tylko na
    sprawców, ale także na kraj, jeśli będzie milczał. Oczywiście, nie brakło takich, co milczeli.
    Ogromna większość chłopów niewiele się tym interesowała. Co nas to obchodzi, „że się
    Witos z Piłsudskim pobili” — powtarzano sobie przy każdej sposobności — „dla nas żaden z nich
    na pewno nic nie zrobi”. Znaczna część urzędników, zwłaszcza starszych, była zgorszona łamaniem
    prawa i nieraz nawet dawała głośny wyraz swemu oburzeniu. Większość zachowała milczenie, nie
    wiedząc jeszcze, co będzie. Nieliczne jednostki, ogromnie krzykliwe, opowiedziały się za reżymem,
    powtarzając każde słowo wypowiedziane przez Piłsudskiego jak ewangelię. Śmiech nieraz musiał
    zbierać, gdy się patrzyło na ludzi zmieniających się prawie codziennie, w miarę nadchodzących
    wiadomości, i nadstawiających uszy na to, co wiatr przyniesie. Do tej kategorii należeli też różni
    przedsiębiorcy, kandydaci na stanowiska, lekki chleb, i liczni przestępcy.
    Tym sposobem niemal w każdej okolicy uzbierała się gromadka tych, co łapczywie chwytali
    wszystkie obelżywe wyrażenia Piłsudskiego o Sejmie, posłach, upajali się każdym jego wywiadem
    i powiedzeniem, a mimo że one przez, usta przyzwoitego człowieka nie mogły się przecisnąć,
    u nich stanowiły nie naruszany kanon i niemal święte przykazanie. Nieraz nie chciało się wierzyć
    własnym oczom i uszom, gdy ludzie inteligentni, z wyrobionym smakiem, zachwycali się
    wyrażeniami Piłsudskiego, gdzie słowa: „złodzieje”, „szuje”, „pierdołki”, „bździny”, „ślabowane
    portki” należały jeszcze do najprzyzwoitszych. Nie obrażano się wcale, gdy Piłsudski, brnąc coraz
    dalej, nazywał Polaków publicznie „narodem idiotów”. Odpowiedniego protestu nigdzie nie
    słyszałem.
    Przeciw Sejmowi
    Z Sejmem prowadzono coraz większe harce, które się skończyły z chwilą jego rozwiązania.
    Nie zdołało go uchronić jego państwowe, a nieraz arcyrządowe stanowisko. Niechęć do
    zwoływania, odraczania lub zamykania wtenczas, gdy Sejm prowadził albo kończył długą,
    uciążliwą i choćby najpoważniejszą pracę, stało się systemem. Wszystko robiono i na wszystko się
    ważono, wszystko usuwano z drogi, co się mogło nie spodobać Piłsudskiemu lub mogło choćby w
    najmniejszej mierze zasłonić blask jego chwały. Przysięgający niedawno na Konstytucję prezydent
    okazał się rychło jedynie bezwolnym narzędziem polityki Piłsudskiego, dla której nie istniało żadne
    prawo ani ustawa.
    Rzucane przez niego hasła wytępienia zła nadmiernie nagromadzonego w Polsce
    3
    i związanego z nim partyjnictwa, tak dla państwa szkodliwego, wielka część społeczeństwa
    powitała wybuchem radości i entuzjazmu, jakby to był jakiś nadzwyczajny, niespotykany
    wynalazek. Najgłośniej krzyczeli ci, co mieli najwięcej na sumieniu. Ukryta obłuda okazała się od
    razu, gdy zaczęto tępić partie istniejące, a na ich miejsce tworzyć nowe, i to kosztem funduszów
    publicznych. Ażeby mieć partię, trzeba było mieć ludzi, a ponieważ się ich nie miało, zaczęło się
    ich ściągać, łamiąc wolę i przekonania, kupując za pieniądze i posady. Tych, co chcieli zachować
    przekonania, zaczęto usuwać ze wszystkich stanowisk, odbierać koncesje, dostawy, zarobki, pracę,
    oddając ją swoim zwolennikom. Stosowano przy tym specjalne metody. Gdy urzędników lub inne
    osoby zamierzano usunąć z zajmowanego stanowiska, skazując ich na nędzę wraz z rodziną, znalazł
    się zawsze usłużny faktor, podsuwając do podpisania cyrograf, wyrzekający się przekonań, ale
    zabezpieczający kawałek chleba. Praktyki te zastosowano zarówno w administracji, skarbie,
    sądownictwie, szkolnictwie, jak w wojsku, nie licząc się z następstwami. Nikt przecież nie
    zrozumie, dlaczego tak szybko pozbyto się z armii ludzi tej miary i zasług, co gen. Haller4,
    Szeptycki5, Kukiel6 i całego szeregu innych, zastępując ich przeważnie miernotami, których całą
    kwalifikację stanowiły usługi oddane w czasie przewrotu majowego. W oczy bijący jest także fakt,
    że tak uzdolniony i zasłużony oficer, jakim jest gen. Sikorski7, pozostaje całymi latami bez
    przydziału służbowego, śledzony przy tym, i to tak natarczywie, że zmuszony jest wyjeżdżać za
    granicę, by się na jakiś czas pozbyć szpiclów i prowokatorów, chodzących mu bezustannie po
    piętach. […]
    Sanacja
    Całą tę wielką, przemyślaną i przygotowaną robotę, rozbijającą wszelkie organizacje, łamiącą
    ludzi i charaktery, wprowadzającą wszędzie nieufność i szpiegowanie, fabrykującą prowokatorów,
    a nawet morderców, propagującą fałsz i lokajstwo, nazwano szumnie sanacją moralną. Miała ona
    rzekomo na celu usunięcie zła i niemoralności, które się w Polsce jakoby zbyt zakorzeniły.
    Wszystko to miało się dziać jedynie i wyłącznie w interesie państwa i narodu. Z tego niedoścignieni
    obłudnicy zrobili sobie nienaruszalny dogmat, pod którym mogli schować wszystko, co chcieli,
    a przede wszystkim interes kliki, zapewnienie sobie zupełnej bezkarności, chodzenie w chwale
    wielkich, niczym nie pokalanych ojców narodu. To im się niemal w całości udało. Zahukane
    i zasugestionowane społeczeństwo wiele nie wiedziało. Toteż brano, co się dało, podwyższając
    sobie płace i pobory do parokrotnej nieraz wysokości, ażeby zaś nikt nie śmiał ust otworzyć,
    urządzano napady i bójki, stosowano gwałty i prześladowania, których litania ciągnie się do tego
    czasu.
    W pomoc zwycięzcom majowym przyszły także stosunki, między innymi strajk angielskich
    górników, który trwał przez kilka miesięcy, umożliwiając sprzedaż węgla polskiego, tak w wielkich
    ilościach, jak i po wysokiej cenie. Zresztą rządy te przyszły do gotowego. Budżet miały
    zrównoważony przez rząd Skrzyńskiego8, w szczególności przez ministra Zdziechowskiego9,
    pieniądz ustabilizowany. Ustawy podatkowe, poprzednio uchwalone, dawały zupełne pokrycie
    wydatków państwowych. Mimo że wszystko biło w oczy wprost, nowi władcy okazywali się na tyle
    nieprzyzwoici, że dla swoich poprzedników nie znaleźli nic ponad słowa potępienia. Szczególnie
    podjął się tej roli premier Bartel i wywiązywał się z niej wszędzie, nie omijając i trybuny sejmowej.
    Specjalnie uczynił to w swoim programowym przemówieniu, potępiając bez słowa zająknienia
    w czambuł wszystko, co stanowiło przeszłość. Sejm milcząco przyjął do wiadomości to tak wysoce
    łyczakowskie10 zachowanie się profesora Politechniki Lwowskiej. I ja też wysłuchałem jego
    przemówienia, będąc przekonany, że każdy chłop, choć trochę ze światem obeznany, byłby od
    niego większym dżentelmenem. […]
    Sejm
    Dnia 27 marca 1928 r. nastąpiło uroczyste otwarcie nowo wybranego Sejmu. Widocznie sfery
    rządzące przywiązywały do tego duże znaczenie, gdyż otwarcia imieniem rządu miał dokonać sam
    Piłsudski. Zjawił się na sali sejmowej z wielką pompą, w otoczeniu ministrów, urzędników,
    4
    oficerów. Kiedy wszedł na trybunę dla odczytania orędzia prezydenta, rozpoczęła się wrzawa
    i odezwały się okrzyki: „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego!” Pochodziły one z ław
    komunistycznych i ukraińskich. Piłsudski, zaskoczony i zmieszany, czytanie przerwał. W czasie tej
    przerwy zbliżył się do niego minister Składkowski11, po czym opuścił salę. Za małą chwilę zjawił
    się z powrotem na sali z oddziałem policji, której nakazał aresztować krzyczących posłów. Wśród
    krzyków i szarpania wyciągnięto z ław siedmiu posłów i wywieziono ich do ratusza. Pomiędzy
    aresztowanymi znaleźli się Ukrainiec Baczyński12 i „Wyzwoleniec”13 Smoła14. Obydwóch wnet
    uwolniono, przepraszając za nieporozumienie. To nie przeszkodziło, że ich silnie poturbowano,
    a posłowi Baczyńskiemu podarto ubranie.
    Piłsudski odruchu tego widocznie się nie spodziewał, gdyż był ogromnie blady
    i zdenerwowany, krzycząc kilkakrotnie, z nieukrywaną złością: „Bądź cicho!”, to oczywiście nie
    pomogło. Spokój zaprowadziła policja. Po odczytaniu orędzia, w którym główny nacisk położono
    na zmianę ustroju, przystąpił Sejm do wyboru marszałka. Kandydatem rządu był prof. Bartel. Ze
    strony opozycji postawiono kandydatury: socjalisty Daszyńskiego15, narodowego demokraty
    Zwierzyńskiego16 i Ukraińca Leszczyńskiego17. W pierwszym głosowaniu większości nie uzyskał
    żaden z kandydatów. W drugim głosowaniu — Daszyński dostał 206 głosów i został wybrany
    marszałkiem. Kandydat rządu Bartel dostał tylko 141 głosów. Nasze głosy się podzieliły. Część
    poszła za Bartlem na skutek agitacji Rataja, część głosowała za Daszyńskim, część się wstrzymała
    od głosowania. Po ogłoszeniu wyniku głosowania rząd wyszedł z sali na znak protestu, to samo
    uczynił klub Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem18. Demonstrację tę uważano za
    zapowiedź walki z nowym Sejmem.
    Poseł Daszyński wybór przyjął, oświadczając w krótkim przemówieniu, że jako marszałek
    „strzegł będzie praw i godności tej Wysokiej Izby” i przewidując, że jego urzędowanie nie będzie
    funkcją beztroskiego żywota. Przy końcu przemówienia zapowiedział: „rządowi lojalną współpracę
    bez zadrażnień wzajemnych”. Marszałkiem Senatu został wybrany prof. Julian Szymański19,
    zagorzały zwolennik Piłsudskiego i jego bezkrytyczny wielbiciel. Wybór ten wywołał niemiłe
    zdziwienie nawet u senatorów, gdyż prof. Szymańskiego uważano za naiwne dziecko polityczne.
    Takim też okazał się przy każdym wystąpieniu. Marszałek Sejmu, stary gracz, dążył widocznie do
    dobrych stosunków tak z rządem, jak i z Piłsudskim. Wynikało to tak z jego oświadczenia w dniu
    wyboru, jak i z dalszych niejednokrotnych posunięć. Inaczej jednak myślał Piłsudski, traktując dalej
    po swojemu tak Sejm, jak i marszałka Daszyńskiego.
    Na rolę wyznaczoną Sejmowi przez Piłsudskiego nie chciały się zgodzić nawet te
    stronnictwa, które z taką radością witały przewrót majowy i urządzały dziękczynne procesje,
    ślubując, „że budowniczego i twórcy Polski nigdy nie opuszczą”. Polityka rządu, lekceważenie
    Sejmu, kopanie pod nim dołków, zwracanie się do niego jedynie przed uchwaleniem budżetu,
    niedopuszczanie do uchwał w innych sprawach, odraczanie i zamykanie Sejmu, wyraźnie złośliwe i
    tendencyjne, oszczerstwa i obelgi rzucane w dalszym ciągu na stronnictwa i ludzi niemiłych
    Piłsudskiemu zaczęły się przykrzyć nawet jego wielbicielom.20
    Niebywała rozrzutność w gospodarce państwowej, szafowanie groszem publicznym, i to
    zupełnie jaskrawo, na cele partyjne, demoralizacja aż nadto wyraźna, gwałty na każdym kroku
    popełniane zaczęły coraz więcej otwierać oczy lewicowym współtwórcom majowego przewrotu.
    Spostrzegli się też, jak z nimi potrafi się rozmawiać nawet bardzo grzecznie, gdy chodzi o budżet, a
    szczególnie o fundusze dyspozycyjne. Że w tym czasie zaczyna się stosować kurs łagodny. Z nim
    przysyła się Bartla, posyłając pułkowników na tyły, ale tylko po to, by po osiągnięciu celu pozbyć
    się tak posłusznego cywila, a im komendę oddać.
    Stąd zaczęło się psuć między dawnymi przyjaciółmi i ten stan naprężenia musiał wywołać
    różne nieporozumienia i zajścia na gruncie tego Sejmu, któremu przewodniczył dawny, znany
    i wierny przyjaciel marszałka Piłsudskiego, marszałek Daszyński. On ich nie szukał na pewno.
    Poważniejszym incydentem była próba wprowadzenia grupy oficerów do Sejmu na jego
    pierwsze, budżetowe posiedzenie w dniu 31 października 1929 r. Mieli oni rzekomo stanowić
    ochronę dla Piłsudskiego czy też urządzać mu owację, gdy przybędzie do Sejmu, zastępując
    chorego z rozkazu prezesa rządu, Switalskiego21. Mimo że od samego rana tego dnia chodziły
    pogłoski, że dziś stanie się coś niesłychanego, nikt nie wiedział, co to może być. Kluby poselskie
    5
    odbywały narady, publiczności ciekawej przybywało bardzo wiele.
    Nareszcie zaczęło się wyjaśniać. O godzinie pół do czwartej po południu oddział oficerów,
    przeważnie wyższych stopni, wszedł do hollu sejmowego czwórkami i zajął miejsce. O godzinie
    czwartej przyjechał do Sejmu Piłsudski. Przeszedł przez szpaler utworzony przez oficerów, którzy
    mu urządzili krzykliwą owację.
    Marszałek Daszyński, poinformowany o tym, posiedzenia Sejmu nie otworzył, lecz wezwał
    na naradę prezesów klubów sejmowych. Stawili się też wszyscy, nie wyłączając księcia
    Radziwiłła22, zastępującego klub BB23 jako jego wiceprezes. Marszałek Daszyński, oburzony i
    zdenerwowany, zawiadomił nas o fakcie wtargnięcia oficerów do Sejmu i usunięcia przemocą
    straży marszałkowskiej, pełniącej swoje obowiązki. Ponieważ interwencja jego urzędnika nie
    odniosła skutku, zwrócił się do ministra Składkowskiego, żądając usunięcia oficerów. Ten mu
    odpowiedział, że oficerowie przybyli do Sejmu celem powitania marszałka Piłsudskiego. Ponieważ
    on posiada wiadomości, że oficerowie przybyli w zupełnie innym celu, postanowił nie otwierać
    posiedzenia Sejmu, dopóki oficerowie z niego nie wyjdą. Stanowisko marszałka zostało przez
    wszystkich jednomyślnie zaakceptowane.
    Z posiedzenia tego wróciłem na salę sejmową. Galerie były silnie obsadzone ciekawą i
    podobno specjalnie sprowadzoną publicznością, loże dyplomatyczne pełne. Posłowie
    zniecierpliwieni wchodzili i wychodzili z sali, cały rząd oczekiwał w pokoju dla niego
    przeznaczonym, urzędników o kilka razy więcej, niż zwyczajnie bywało. Marszałek Daszyński robi
    jeszcze próbę, wysyłając do oficerów dyrektora kancelarii p. Pomorskiego. Oficerowie na
    wezwanie p. Pomorskiego zupełnie nie reagują, pozostając w gmachu w dalszym ciągu. Po godzinie
    5 po południu Marszałek (Sejmu — E.K.) komunikuje, że do prezydenta Mościckiego wysłał pismo
    następującej treści:
    „Panie Prezydencie Rzeczypospolitej!
    Zarządzenia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 24.10. br. kontrasygnowanego przez
    pana premiera Kazimierza Switalskiego, L. Prez. R.M. 14882 o zwołanie sesji Sejmu nie mogę
    wykonać, ponieważ o godzinie 4 po południu wdarło się przemocą do gmachu sejmowego przeszło
    90 oficerów wojsk polskich, którzy na moje żądanie opuszczenia gmachu Sejmu odpowiadają
    odmownie i pozostają w pobliżu sali posiedzeń Izby poselskiej. Warszawa, dnia 31.10.1929 r.
    Marszałek Sejmu, Ignacy Daszyński”.
    Rozmowa osobista marsz. Daszyńskiego z prezydentem Mościckim także nic nie przyniosła.
    Mościcki nie mógł przecież robić nic innego, aniżeli sobie życzył Piłsudski. Kiedy zaś zdany na
    siebie marsz. Daszyński poczynił wszelkie przygotowania do odbyć się mającego posiedzenia
    w dniu 5 listopada i zastosował potrzebne środki ostrożności, przybyli do Warszawy posłowie
    dowiedzieli się, że posiedzenia nie będzie, bo Mościcki odroczył Sejm na dni trzydzieści. Tak
    entuzjastycznie witana przez Daszyńskiego po przewrocie majowym demokracja wojskowa zaczęła
    i na tym polu swoją działalność, przypominając p. Marszałkowi jeden z jego największych
    grzechów: przewrót majowy!
    Piłsudski, nie mogąc się doczekać otwarcia Sejmu, zniecierpliwiony zawiadomił marsz.
    Daszyńskiego o swoim przybyciu i zapytał o powody. Daszyński mu odpowiedział, że posiedzenia
    Sejmu nie otworzy wobec wkroczenia uzbrojonych oficerów do gmachu sejmowego. Wnet po tej
    odpowiedzi Piłsudski w towarzystwie ministra Składkowskiego i pułkownika Becka24 udał się do
    marsz. Daszyńskiego. Wszedłszy tam głosem podniesionym odezwał się do niego: „Chcę pana
    zapytać, po co pan robi te hece? Póki ja mam czekać na otwarcie Sejmu? Co te hece znaczą?”
    Marszałek podobno bardzo spokojnie odrzekł, że posiedzenia nie może otworzyć, bo nie chce
    dopuścić, by Izba Ustawodawcza radziła pod szablami i bagnetami. Dalsza rozmowa między obu
    marszałkami nie była ani delikatna, ani budująca. Piłsudski walił pięścią w stół, domagając się
    otwarcia Sejmu, Daszyński także nie mógł do końca wytrzymać spokojnie. Kiedy wreszcie
    Piłsudski zapytał Daszyńskiego, czy to jest jego ostatnie słowo, Daszyński odpowiedział: „Tak
    jest!”. Piłsudski wyszedł bez pożegnania, a już od drzwi rzucił Daszyńskiemu słowo: „dureń!”. Tak
    się zakończyła rozmowa długoletnich przyjaciół, a równocześnie dwóch wysokich dygnitarzy
    państwowych. Po tej rozmowie Piłsudski opuścił gmach Sejmu, udając się prosto do prezydenta,
    a oficerowie usadowili się na krzesłach wyniesionych dla nich z klubu BB.
    6
    Na drugi dzień ukazał się w pismach komunikat pp. Składkowskiego i Becka, dotyczący
    rozmowy Piłsudskiego z Daszyńskim, z wszystkimi szczegółami. Widocznie chcieli, by się świat
    dowiedział, jakim językiem rozmawiają z sobą polscy dostojnicy. Prezydent Mościcki
    w odpowiedzi na pismo Marszałka Sejmu zawyrokował, że wobec sprzeczności zachodzącej
    pomiędzy relacjami Piłsudskiego i Daszyńskiego nie zajmie żadnego stanowiska, natomiast
    proponuje odroczenie posiedzenia. Nie widząc innego wyjścia, Marszałek Sejmu rozesłał
    następujące zawiadomienia do posłów:
    „Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Zawiadomienie.
    Z powodu zajęcia przemocą frontowej sieni wyjściowej i poczekalni gmachu przez
    uzbrojonych oficerów wojsk polskich w liczbie około stu kilkudziesięciu, którzy na dwukrotne
    urzędowe wezwanie organów Marszałka Sejmu gmachu sejmowego nie opuszczają, oświadczam,
    że pod szablami pp. oficerów posiedzenie dzisiejsze odwołuję. O terminie następnego posiedzenia
    zostaną panowie posłowie powiadomieni.
    Marszałek Sejmu, I. Daszyński 31.10.1929”.
    Między przyjaciółmi
    Dziwne i nie spodziewane przez nikogo było zachowanie się Piłsudskiego w stosunku do
    Marszałka Sejmu, Daszyńskiego. Wiedziano przecież powszechnie, jakie węzły od dawna łączyły
    tych dwóch ludzi. Wiadomo też było, z jakim wprost uwielbieniem odnosił się zawsze do
    Piłsudskiego Daszyński, uważając go za wcielenie wszelkich cnót i zalet. Świeżo przecież napisał
    znowu książkę o Piłsudskim, przedstawiając go w niej jako największego człowieka w Polsce,
    przypisując mu nawet zalety, których on absolutnie nie posiadał, stawiając go ponad wszelkie
    prawa i zasady. Bardzo wielu znalazło się w Polsce takich, co potępiali postępowanie Piłsudskiego
    wobec Marszałka Sejmu, choć nie brakło i takich, co twierdzili, że Daszyńskiego spotkała
    zasłużona kara za brak umiaru i pochlebstwa wcale niepotrzebne.
    Dla Daszyńskiego osobiście niespodziewane postępowanie Piłsudskiego, przynoszące mu tyle
    upokorzeń i przykrości, skończyło się poważnymi następstwami. Wprawdzie usiłował on się bronić
    i nie ustępować, ale walka ta była nierówna. Daszyński był człowiekiem gładkim, a jak się okazało
    i sentymentalnym, Piłsudski umiał być grubiański i nieokrzesany. Marszałek Sejmu swoją buławę
    piastował z czcią wprost bałwochwalczą, „komendant” podeptał mu ją w sposób jak najbardziej
    brutalny i bolesny. Daszyński uważał się za chodzącą mądrość i czcigodną wyrocznię, Piłsudski
    potraktował go jak ostatniego bałwana i łobuza. To wszystko zmusiło go do szukania obrony, choć
    wcale nie usposobiło do podjęcia walki. Pragnął on jej za wszelką cenę uniknąć. A jednak wszyscy,
    co chociaż trochę umieli przed siebie patrzeć, wiedzieli, że się bez niej nie obejdzie, jeśli ludzie nie
    zgodzą się, by im po głowie chodzono, a państwo w całości podporządkowano interesom kliki.
    Poseł Barlicki25, nie bardzo z Daszyńskiego zadowolony, opowiadał mi, że można było wielu
    błędów uniknąć i inne zupełnie rezultaty osiągnąć, gdyby nie postępowanie Daszyńskiego, który do
    ostatnich niemal dni robił wszystko, ażeby Piłsudskiego przebłagać.
    Po zebraniu się Sejmu
    W kołach sejmowych zdawano sobie dobrze z tego sprawę, że odroczenie Sejmu przez
    prezydenta na dni trzydzieści było wyraźną demonstracją rządu przeciw Sejmowi jak i marsz.
    Daszyńskiemu, a równocześnie zręcznym manewrem taktycznym. Stanowiąca ogromną większość
    opozycja burzyła się po cichu na służalczość i brak woli u prezydenta Mościckiego, który nie chciał
    czy nie umiał zdobyć się na zajęcie bezstronnego stanowiska, podyktowanego ustawami. Toteż gdy
    się po upływie dni trzydziestu Sejm zebrał, widzieć się dało duże podniecenie i rozdrażnienie we
    wszystkich stronnictwach, tak lewej, jak i prawej strony Izby. Socjaliści i endecy wysunęli się
    zgodnie na czoło.
    Wniosek wyrażający votum nieufności rządowi Switalskiego przeszedł bardzo dużą
    większością głosów. Wskutek wyniku głosowania rząd ten ustąpił, a w jego miejsce przyszedł rząd
    nowy z prof. Bartlem na czele. Nastrojona wojowniczo lewica, chwytająca się każdego pozoru,
    7
    dojrzała w tej nominacji ustępstwo dla siebie i niemalże powrót do normalnych stosunków. Zmiękła
    też od razu, opierając się na tych pozorach. Na wspólnym posiedzeniu zdecydowała, że państwu
    należy dać budżet, a winnych przekroczenia poprzedniego budżetu o kilkaset milionów złotych
    pociągnąć do odpowiedzialności przed Trybunał Stanu, jeśli rząd z dodatkowym przedłożeniem do
    Sejmu na czas nie przyjdzie. Z pomocą w tej kalkulacji przyszedł sam prof. Bartel, przyjmując na
    siebie żądane zobowiązanie. Jak to zresztą było do przewidzenia, zobowiązań tych nie dotrzymał.
    Lewica znalazła się w ciężkim położeniu, bo nie mogąc się kompromitować musiała wystąpić
    przeciw winowajcom.
    W czasie przygodnej rozmowy w Czechach opowiadał mi p. Bagiński26, że kierownicy tej
    akcji, a szczególnie pp. Woźnicki27 i Lieberman28, zostali popchnięci do niej wbrew swojej woli,
    będąc pewni, że ona przybierze zupełnie inny obrót. Tym zaś, co ich do tej akcji gorąco zachęcał,
    był nie kto inny, ale premier rządu, prof. Bartel. Minister skarbu Gabriel Czechowicz29, wchodzący
    w skład rządu Bartla, przeciw któremu zwracało się główne oskarżenie, oświadczył na posiedzeniu,
    że mimo jego najlepszej chęci nic nie może uczynić, bo stać by się to musiało przeciw woli marsz.
    Piłsudskiego, któremu on ma tak wiele do zawdzięczenia. Oświadczenie to nie mogło komisji
    zadowolić, chodziło bowiem nie tylko o kwotę 563 miliony wynoszącą, poza budżetem wydaną, ale
    także o 8 milionów złotych, które ten minister na zlecenie ustne Prezesa Rady Ministrów
    wyasygnował bezprawnie na jego fundusz dyspozycyjny.
    Ponieważ działo się to w czasie powszechnych wyborów do Sejmu, każdy mógł wiedzieć, że
    owe 8 milionów złotych zostało wydane na akcję przedwyborczą stronnictwa rządowego. W pomoc
    oskarżycielom przyszła też Najwyższa Izba Kontroli, udzielając absolutorium wszystkim rządom,
    nie dając go rządom po-majowym, mimo zależności od nich i bardzo dużej giętkości prezesa NIK,
    prof. Wróblewskiego.30
    Budżet został uchwalony głosami większości przeciwrządowej, ogromnie z tego uradowanej,
    że stronnictwo rządowe nie potrafiło go utrącić. Wiadomość bowiem o takich rzekomo jego
    zamiarach puścił po Sejmie premier Bartel, wiedząc, jak nią przerazi lękających się wszystkiego
    opozycjonistów. Oni zaś jeszcze raz okazali, że są jedyną na świecie opozycją, która musi rządowi
    i jego stronnictwu dokuczyć, dając im do rąk trzymiliardowy budżet i swobodę dysponowania nim.
    A potem chce walkę z nim prowadzić i wygrać. W naszym małym klubie taką politykę prowadził
    p. Rataj, oburzając się, że znaczna część członków, nie mogąc zrozumieć tak finezyjnej taktyki, za
    budżetem nie głosowała. Do tych oczywiście i ja należałem.
    Niezależnie od tego sprawa min. Czechowicza postępowała dalej. Znaczną większością
    głosów uchwalił Sejm postawić go przed Trybunałem Stanu. Trybunał ten został utworzony
    zgodnie z przepisami Konstytucji. Z ramienia Sejmu jako prokuratorzy wnosili oskarżenie przeciw
    min. Czechowiczowi: dr Herman Lieberman, dr Jan Pieracki31 i poseł Henryk Wyrzykowski32.
    Rozprawa trwała przez kilka dni, nie dała jednak żadnego wyniku, gdyż Trybunał uchwalił przed
    decyzją zwrócić się do Sejmu o wyrażenie jego opinii co do celowości i konieczności poczynionych
    przez ministra Czechowicza wydatków.
    Piłsudski jeszcze przed rozprawą w sposób jak najordynarniejszy lżył posłów i Sejm,
    oświadczając, że gdyby on był prezesem rządu, taki Trybunał nie zebrałby się nigdy. W czasie
    rozprawy zachował się w sposób lekceważący, drwiąc ze wszystkiego, a przede wszystkim
    z samego Trybunału33. Przewodniczący Trybunału, Supiński34, podobno więcej piłsudczyk niż
    sędzia, nie zdobył się ani na jedno słowo w obronie tak wysokiej instytucji.
    Po decyzji Trybunału zebrała się natychmiast komisja budżetowa, ażeby materiał potrzebny
    przygotować i postawić wnioski Sejmowi. Zrobiła to stosunkowo szybko, choć jej wysiłki nie
    przydały się na nic. Sprawozdania nie mogła złożyć, bo Piłsudski tego nie chciał, a prezydent
    poszedł na rękę, uniemożliwiając jak zwykle pracę Sejmu.
    Wywiady
    W tym paromiesięcznym okresie pojawiło się szereg oświadczeń i wywiadów Piłsudskiego.
    Widać nie panował nad sobą, gdyż wywiady owe były tak ordynarne, że wywołały nie tylko
    zdziwienie, ale ciche protesty jego niektórych zwolenników. Nic dziwnego. Wielu z jego słów,
    8
    określeń, wyrażeń wstydziłby się użyć przyzwoity ulicznik. Niepojęte też musiało się wydawać, iż
    nie tylko milczeli zwyczajni ludzie, ale uczeni, profesorowie, biskupi, magnateria; stracili zupełnie
    powonienie, milcząc jak zaklęci. A przecież obelgi Piłsudskiego dotyczyły narodu, urządzeń i
    instytucji państwowych.35
    Na krok odważny, choć nieco spóźniony, zdobył się niedawno gorliwy wielbiciel
    Piłsudskiego, senator Wiktor Kulerski36. Wydał on odezwę ze swoim podpisem, żądając w niej
    zbadania stanu umysłowego Piłsudskiego gdyż „nie można dopuścić, by taki człowiek mógł
    kierować losami wielkiego narodu”. Wiedząc, że za rządów Piłsudskiego, a pewnie i za jego wolą
    zginął gen. Zagórski37, że nigdy nie wykryto sprawców napadów i gwałtów, spodziewał się
    p. Kulerski, że i jego los podobny nie ominie. Jednak tak się nie stało. […]
    Śmierć Piłsudskiego
    W nocy dnia 13 maja dowiedziałem się o śmierci Piłsudskiego. Wiadomość tę przyniósł mi
    senator Korfanty38, który mieszkał wonczas w tym samym domu w Rożnowie na Morawach, a był
    pilniejszym słuchaczem wiadomości radiowych ode mnie. Wrażenie na nim widziałem ogromne.
    Śmierć nie jest żadnym nadzwyczajnym wydarzeniem. Pismo Święte dawno powiedziało, że
    „kto się urodził, ten musi umierać”. Jest to więc wyrok, od którego się nikt uchylić nie może.
    Śmierć Piłsudskiego jednak stała się wielkim wydarzeniem nie tylko dla Polski, ale także dla
    znacznej części świata. Piłsudski był twórcą panującego systemu, on był jego wodzem i jego
    pokarmem, a w polityce zagranicznej czynnikiem decydującym, ale niepewnym, a nawet
    nieobliczalnym. On też na terenie polityki zagranicznej zaczął używać metod w Polsce
    stosowanych, na które się świat oburzał, ale się z nimi liczył, bo Polska w Europie przedstawiała
    poważną pozycję, a Piłsudski rzucał nią jak piłką, gdyż naród odurzony milczał, jak zaklęty.
    Wystąpienie min. Becka w Genewie i wyprowadzenie hitlerowskich Niemiec z odosobnienia39 było
    jaskrawym dowodem, nie mówiąc już o tym, jakie przyjaźń z Niemcami i odsuwanie się od Francji
    mogły dla Polski tworzyć niebezpieczeństwo. W Polsce mimo to panowało przeważnie milczenie.
    Rzeczywiści i fałszywi przyjaciele i wielbiciele Piłsudskiego ze śmierci jego zrobili tragedię
    narodową, starając się przy tym ukuć kapitał dla siebie, jako prawni spadkobiercy czynów
    i ideologii zmarłego Marszałka. Nie umiejąc, a może i nie chcąc utrzymać miary, starali się uczynić
    z niego boga, mimo że do chwały i hymnów zaprzęgli wszystko, co mieli w ręku i na co mieli
    wpływ, i to im jeszcze nie wystarczało. Za mało im było, gdy Kościół i duchowieństwo stały się
    służebnicą Becków, Miedzińskich40, Stpiczyńskich41, Dziadoszów42. Serwiliści z przekonania
    i wyrachowania, posunęli się tak daleko, że rozumniejsi sanatorzy uznali to za niedopuszczalne, bo
    ośmieszające tego, kogo wielbiono, i zmuszano niechętnych do wielbienia. A tych niechętnych było
    bardzo wielu. Przypominano głośno i natarczywie zasługi, jakie miał, przypisywano mu bez
    wahania zasługi innych. Wszyscy i wszystko poszło w kąt i zapomnienie, pozostał tylko Piłsudski.
    Zbawiciel świata stał się tylko bladą postacią, królowie, wielcy i zasłużeni Polacy cieniem, którego
    nie mogli sanatorzy dojrzeć.
    Do tego chóru przyłączyło się wysokie duchowieństwo z kardynałami Kakowskim43 i
    Hlondem44 na czele. Nagle ujrzeli oni w nim wzór wszelkich cnót i świętobliwości, a kardynał
    Hlond nie wahał się publicznie stwierdzić, że Piłsudski pod Warszawą uratował chrześcijaństwo.
    Nie było rządu Obrony Narodowej, zginęli generałowie Haller, Rozwadowski45, Sikorski, nie było
    ofiarnych ochotników, żołnierzy, chłopów i robotników, nie było przede wszystkim narodu, który
    płacił drogo za niedołęstwo i pychę Piłsudskiego. Dla kardynała Hlonda został jedynie Piłsudski,
    ten sam Piłsudski, który tak wierzył w chrześcijaństwo, jak kard. Hlond w prawdziwość swojego
    oświadczenia.
    W swoją wielkość i wiekopomne zasługi przede wszystkim uwierzył sam Piłsudski, robiąc
    z tego nie naruszalny kanon. Kazał się czcić za życia, zabezpieczył się po śmierci. Nie wiem, czy
    kiedy zdarzyło się to prawdziwie wielkim i zasłużonym ludziom, by się sami uznali za wielkich,
    kazali się czcić i wywyższać. Dopiero udający skromnego Piłsudski, chodzący długo w maciejówce
    nie tylko że to zrobił, wywyższając się sam ponad wszystkich, co byli przed nim, ale wyznaczył dla
    siebie miejsce na Wawelu. Nie chcąc za wiele robić zaszczytu temu polskiemu Panteonowi, kazał
    9
    serce złożyć gdzie indziej, a w przekonaniu, że mózg jego stanowi jakiś rzadki, cudowny wyjątek,
    polecił go oddać uczonym lekarzom. Co o tym wszystkim myśleć?
    Albo serwiliści posunęli się tak daleko bez jego woli, albo on wykazał tym postępkiem, że
    jego skromność i bezinteresowność była tylko udawana. Żaden z jego wawelskich sąsiadów
    zapewne tak o siebie nie dbał, czekając na decyzję drugich. To jeszcze nie wszystko, bo jego
    czciciele, obawiając się, że kard. Sapieha46, spełniając swe przyrzeczenie, nie wpuści Piłsudskiego
    na Wawel, przygotowali rozporządzenie prezydenta, oddające na wszelki wypadek Wawel pod inny
    zarząd. Okazało się to zbyteczne, gdy tak Sapieha, jak i wielka część duchowieństwa poszli jeszcze
    dalej, niż chcieli Becki, Dziadosze, Miedzińscy i cała godna ich kompania.
    Sanacyjni spekulanci polityczni, z jednej strony uniesieni pychą, a z drugiej budujący swoje
    rządy na śmierci Piłsudskiego, wyprawili mu pogrzeb kosztem licznych milionów, nie bacząc na to,
    że to grosz publiczny i jak wielki czynią uszczerbek dla ubogiego skarbu polskiego. To narzucające
    się i poniżające stanowisko duchowieństwa nie zadowoliło jeszcze sanatorów. Zabrali się oni do
    biskupów łomżyńskiego, kieleckiego i niektórych księży, którzy ich zdaniem nie wykazali
    dostatecznej gorliwości. Zaczęło się prześladowanie, napady, sądy i wyroki. Gazety polskie z
    Ameryki doniosły, że demonstracje, bicie szyb i różne wybryki przeciw biskupowi Łosińskiemu47
    w Kielcach organizował wojewoda kielecki Dziadosz. Rząd zaś, karząc biskupa i duchowieństwo,
    wstrzymał należne im pobory, gdy rabinom regularnie płaci.
    Na niesłychane prowokacje, poniewieranie, znieważanie i prześladowanie dostojników
    kościelnych, odpowiedział Episkopat pokornym przypomnieniem, że przecież on uczcił Marszałka
    należycie, bo bito w dzwony wszędzie, odprawiano nabożeństwa, a półtora tysiąca księży wzięło
    udział w pogrzebie. Ani słowa protestu, ani obrony poniewieranych księży i swoich kolegów
    biskupów. Ten wojujący niepotrzebnie z chłopami Kościół tu tak rychło skapitulował. […]
    Nie uszło na sucho i chłopom, co należycie Marszałka nie uczcili. Wielu z nich dostało się do
    więzienia, innym dano spokój, kiedy się stało wiadome, że tych winowajców byłoby za dużo.
    Z wiadomości, jakie do mnie doszły, widać, że masy wcale nie są zmartwione, spodziewają się
    natomiast niesłusznie znowu zmiany i polepszenia, gdyż śmierć Piłsudskiego nie zmieniła nic
    w stosunkach istniejących, poza osłabieniem rządzącego reżymu i zmuszeniem go do większej
    czujności. Jak można wnioskować z listów mi nadsyłanych, bardzo wielu chłopów wierzyło, że jak
    brakło Piłsudskiego, to i opierający się na nim reżym nie będzie się mógł utrzymać.
    Tak się atoli nie stało, bo stać się nie mogło. Upadek rządzących mogą spowodować albo
    wypadki wielkie natury zewnętrznej, albo rozkład w ich obozie, albo wreszcie przeciwnicy. W tym
    wypadku żadna z tych trzech ewentualności nie zachodzi, choć nie jest wykluczone, że długo na to
    czekać nie trzeba.
    Wincenty Witos, Moje wspomnienia, tom III, Paryż 1965, s. 136—144, 173—181, 396—399.
    —————————-
    1 Pełniejsza informacja o Macieju Rataju, Marszałku Sejmu RP, zob. s. 159—160.
    2 Ignacy Mościcki (1867—1946), inżynier-chemik, profesor. Jako przyjaciel Piłsudskiego w 1926 r. przeforsowany przezeń
    na funkcję Prezydenta RP. Od 1935 r. usiłował odgrywać w obozie sanacyjnym czołową rolę (grupa „Zamkowa”). Po klęsce
    wrześniowej 1939 r. i internowaniu w Rumunii zrzekł się prezydentury na rzecz W. Raczkiewicza. Jako obywatel szwajcarski osiadł
    w Versoix, gdzie zmarł.
    3 Kazimierz Bartel (1882—1941), matematyk, profesor Politechniki Lwowskiej. Od końca 1918 do grudnia 1920 r. szef
    Kolejnictwa w Sztabie Generalnym WP i minister kolei. W latach 1922—1930 poseł na Sejm. Jako zdecydowany piłsudczyk
    wspierał działania na rzecz powrotu J. Piłsudskiego do władzy. Po przewrocie majowym był trzykrotnie premierem i dwukrotnie
    wicepremierem, a także ministrem. W 1930 r. wycofał się z aktywnego życia politycznego. Po wkroczeniu do Lwowa wojsk
    hitlerowskich zamordowany z liczną grupą intelektualistów.
    4 Autor wspomnień miał zapewne na myśli gen. broni Józefa Hallera (1873—1960), związanego z obozem endeckim, ale zaangażowanego
    w ruchu legionowym. W I wojnie światowej na czele II Brygady Legionów przeszedł pod Kaniowem na stroną
    Ententy. W październiku 1918 r. mianowany naczelnym dowódcą Armii Polskiej utworzonej we Francji i z nią wrócił do Kraju. Po
    przewrocie majowym usunięty przez Piłsudskiego ze stanowiska generalnego inspektora artylerii i z wojska. Podobnie J. Piłsudski
    usunął gen. dyw. Stanisława Hallera (1872—1940), który podczas rebelii J. Piłsudskiego z 1926 r. był szefem Sztabu Generalnego
    wojsk rządowych.
    10
    5 Stanisław Szeptycki (1867—1946), generał broni. Podczas I wojny światowej, jako oficer austriacki, początkowo dowodził
    III Brygadą, następnie całością Legionów Polskich. Był też generalnym gubernatorem lubelskim. W Wojsku Polskim był kolejno
    szefem Sztabu Generalnego, dowódcą armii i frontu, ministrem spraw wojskowych i inspektorem armii. Decyzją J. Piłsudskiego po
    przewrocie usunięty z wojska.
    6 Marian Kukieł (1885—1973), generał dywizji, historyk wojskowości. Żołnierz Legionów Polskich, następnie w Wojsku
    Polskim. W latach 1925—1926 szef Wojskowego Biura Historycznego. Za upowszechnienie niedogodnych i kompromitujących
    Piłsudskiego faktów z wojny polsko-radzieckiej 1919—1920 zaciekle krytykowany, a po przewrocie majowym usunięty z wojska.
    W latach II wojny światowej bliski współpracownik gen. W. Sikorskiego. Zmarł w Londynie.
    7 Władysław Sikorski (1881—1943), inżynier, generał broni. W I wojnie światowej w Legionach Polskich — szef
    Departamentu Wojskowego NKN i dowódca pułku, następnie w Wojsku Polskim dowodził kolejno dywizją, grupą operacyjną i
    armią. W latach 1921—1928 był szefem Sztabu Generalnego, premierem i ministrem spraw wojskowych, generalnym inspektorem
    piechoty i dowódcą Lwowskiego Okręgu Korpusu. Sikorski — przeciwny koncepcjom politycznym i wojskowym Piłsudskiego —
    był przez niego przy każdej okazji krytykowany, a do końca życia zwalczany przez piłsudczyków jako premier RP i Naczelny Wódz
    PSZ na emigracji.
    8 Aleksander Skrzyński hr. (1882—1931), prawnik i polityk. Przed I wojną światową czynny w austro-węgierskiej służbie
    dyplomatycznej. Również w niepodległej Polsce do 1922 r. poseł w Rumunii, a następnie minister spraw zagranicznych. W latach
    1925—1926 premier rządu. Po przewrocie majowym wycofał się z życia politycznego.
    9 Jerzy Zdziechowski (1880—1944), ekonomista i polityk W I wojnie światowej działał na terenie Rosji. m.in. jako
    współorganizator korpusów wschodnich. W niepodległej Polsce działacz Stronnictwa Narodowego. W latach 1925—1926 jako
    minister skarbu przyczynił się do stabilizacji złotego. Po 192G czynny w Obozie Wielkiej Polski i różnych organizacjach
    gospodarczych. Od 1939 na emigracji.
    10 Łyczaków — jedna z dzielnic Lwowa ciesząca się w okresie międzywojennym złą sławą. Łyczakowskie zachowanie się
    oznacza wystąpienie o charakterze chuligańskim, sprzeczne z panującymi normami kultury i moralności.
    11 Felicjan Sławoj Składkowski — notka biograficzna, zob. s. 229—230.
    12 Lew Baczyński (1872 — ok. 1940), ukraiński adwokat oraz działacz społeczno-polityczny i kulturalny; poseł na Sejm. W
    1928 r. był reprezentantem bloku ukraińskich socjalnych partii chłopskich i robotniczych.
    13 Mowa tu o Polskim Stronnictwie Ludowym „Wyzwolenie”; utworzonym w grudniu 1915 r. z połączenia organizacji
    chłopskich w zaborze rosyjskim. Do czołowych zadań stronnictwa należała walka o odzyskanie niepodległości, przeprowadzenie
    reformy rolnej i inne przeobrażenia demokratyczne. PSL „Wyzwolenie” poparło zamach majowy J. Piłsudskiego, ale — odarte ze
    złudzeń co do charakteru przewrotu — w 1927 r. przeszło do opozycji.
    14 Jan Smoła (1889—1945), publicysta, działacz ruchu ludowego. Współorganizator i członek władz naczelnych PSL
    „Wyzwolenie”, a następnie SL. W latach 1919—1935 poseł na Sejm. Za aktywne zwalczanie obozu sanacyjnego więziony, m.in. w
    1934 r. W 1935 r. wycofał się z życia politycznego. W kwietniu 1945 r. zamordowany przez „reakcyjne podziemie”.
    15 Ignacy Daszyński (1866—1936), działacz socjalistyczny. Współtwórca i przywódca Polskiej Partii Socjaldemokratycznej
    Galicji i Śląska Cieszyńskiego (1892), a następnie PPS (1919). Aktywny w ruchu niepodległościowym. Od 1901 blisko współdziałał
    z J. Piłsudskim. W 1918 r. był premierem pierwszego w niepodległej Polsce tzw. Tymczasowego Rządu Ludowego. W latach
    1919—1930 był posłem na Sejm, jego wicemarszałkiem (1922—1927) i marszałkiem (1928—1930). Po przewrocie majowym
    stopniowo przechodził do opozycji przeciwko Piłsudskiemu, przeciwstawiając się brutalnemu łamaniu swobód demokratycznych i
    poniewieraniu Sejmu. W 1930 r. wycofał się z życia politycznego.
    16 Aleksander Zwierzyński (1880—1959), działacz Stronnictwa Narodowego, poseł na Sejm. Zmarł na emigracji.
    17 Jan Leszczyński (1883—1944), ukraiński nauczyciel ludowy, działacz społeczno-polityczny; walczył o ukraińską szkołę;
    w 1921—1922 był redaktorem czasopisma „Ucztelskie Słowo”. W latach 1921—1925 członek władz naczelnych Ukraińskiej.
    Narodowej Partii Pracy, następnie Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego (UNDO). W 1928 r. wybrany posłem na
    Sejm z okręgu lwowskiego.
    18 Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR), ugrupowanie polityczne obozu sanacyjnego. Utworzony w 1928 przez
    zwolenników dyktatorskiej władzy J. Piłsudskiego oraz skupiający warstwy urzędnicze, ekonomicznie zależne od rządzącego
    reżimu, BBWR odegrał szczególnie negatywną rolę w łamaniu demokratycznych tradycji i umacnianiu dyktatury wojskowej oraz
    faszyzacji kraju. Po śmierci Piłsudskiego, skompromitowany politycznie i rozbity wewnętrznie, upadł. W jego miejsce, z inicjatywy
    E. Rydza-Smigłego, utworzono sanacyjny Obóz Zjednoczenia Narodowego (OZON).
    19 Julian Juliusz Szymański (1870—1958), lekarz-okulista o międzynarodowej renomie. Prześladowany za działalność
    rewolucyjną w armii carskiej zbiegł do Ameryki. 1916—1920 profesor uniwersytetu w Kurytybie i organizator kliniki ocznej. Po
    powrocie do kraju od 1922 r. profesor Uniwersytetu im. S. Batorego, 1928—1930 senator z listy BBWR. Zmarł w Warszawie.
    20 Por. napastliwe i oszczercze wywiady J. Piłsudskiego o Sejmie.
    21 Kazimierz Switalski (1886—1962), pułkownik WP, działacz polityczny. Przed I wojną światową związał się z ruchem niepodległościowym,
    bliski współpracownik J. Piłsudskiego; oficer I Brygady Legionów. W tzw. grupie pułkowników brał udział w
    zamachu majowym 1926, a następnie aktywnie uczestniczył w utrwalaniu dyktatury wojskowej J. Piłsudskiego. Od 1928 r. był
    kolejno ministrem wyznań i oświaty, premierem, wojewodą krakowskim, a także w latach 1930—1939 posłem na Sejm i
    marszałkiem, a następnie senatorem i wicemarszałkiem Senatu. Współzałożyciel Instytutu im. J. Piłsudskiego.
    22 Janusz Radziwiłł, ks. (1880—1967), ziemianin, z wykształcenia prawnik, polityk konserwatywny; w I wojnie światowej
    członek Rady Regencyjnej, wieloletni wiceprezes organizacji gospodarczej „Lewiatan”. Po przewrocie majowym i spotkaniu w
    Nieświeżu aktywnie wspierał reżim J. Piłsudskiego. W latach 1928—1935 był posłem na Sejm i wiceprzewodniczącym klubu
    BBWR. Od 1935 senator.
    23 BB skrót od działającego w Sejmie klubu posłów BBWR.
    24 Józef Beck (1894—1944), pułkownik WP i sanacyjny polityk. Służył w Legionach i POW. Od początków niepodległości
    związany z Oddziałem II Sztabu Głównego. Należał do grupy spiskowej przygotowującej zamach wojskowy Piłsudskiego — szef
    sztabu jego wojsk w dniach przewrotu. Od 1926 r. stał się jednym z najbliższych i najwierniejszych pomocników marszałka, jako
    szef gabinetu, wicepremier (1930), a następnie wiceminister i minister spraw zagranicznych. Współodpowiedzialny za niezgodną z
    interesami narodu i państwa politykę. Internowany w Rumunii; zmarł na krótko przed jej wyzwoleniem.
    25 Norbert Barlicki (1880—1941), prawnik i publicysta, działacz socjalistyczny; jako członek PPS od 1902 r. i zwolennik
    Piłsudskiego, po przewrocie majowym przeszedł do zdecydowanej krytyki reżimu sanacyjnego. Za udział w pracach Centrolewu
    osadzony w twierdzy brzeskiej i skazany na 2,5 roku więzienia. W latach trzydziestych aktywnie walczył o jednolity front klasy
    11
    robotniczej i antyfaszystowski front ludowy. W kwietniu 1940 aresztowany przez okupanta i zamęczony w Oświęcimiu.
    26 Kazimierz Bagiński (1888—1976), współtwórca i działacz PSL „Wyzwolenie”. Podczas I wojny światowej w Legionach i
    POW. Poseł na Sejm. Za walką przeciwko reżimowi Piłsudskiego i działalność w Centrolewie osadzony w twierdzy brzeskiej i
    skazany na 2 lata więzienia. Od 1933 na emigracji z W. Witosem. Podczas okupacji współdziałał z prawym skrzydłem SL, a po
    wojnie w PSL. Od 1947 na emigracji w USA.
    27 Jan Woźnicki (1881—1945), nauczyciel, działacz ruchu ludowego. W czasie I wojny światowej w Legionach i POW, od
    1919 r. poseł na Sejm, senator.
    28 Herman Lieberman (1870—1941), adwokat, działacz polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego. Od 1896 w
    PPSD, bliski współpracownik Daszyńskiego. Podczas I wojny światowej w Legionach. 1919—1930 poseł na Sejm; zdecydowanie
    zwalczał dyktaturę Piłsudskiego. Był jednym z przywódców Centrolewu, za co osadzony w twierdzy brzeskiej, bestialsko skatowany
    i skazany na 3 lata więzienia. W 1931 zdołał ujść na emigrację (Czechosłowacja, Francja, W. Brytania). Podczas II wojny światowej
    członek emigracyjnej Rady Narodowej i minister sprawiedliwości w rządzie emigracyjnym gen. Sikorskiego.
    29 Gabriel Czechowicz (1876—1938), prawnik, prawicowy polityk. Po przewrocie majowym minister skarbu. Na polecenie J.
    Piłsudskiego wyasygnował na akcję wyborczą BBWR bez zgody Sejmu 8 min zł. Na wniosek opozycji, mimo przeciwdziałania
    Piłsudskiego, odpowiadał przed Trybunałem Stanu. Ostatecznie, na rozkaz Piłsudskiego, sprawa została umorzona.
    38 Takie stanowisko organów NIK spowodowało, że władze sanacyjne przeprowadziły w NIK „czystkę”.
    31 Jan Pieracki, dr praw, działacz Stronnictwa Narodowego, poseł na Sejm.
    32 Henryk Wyrzykowski (1884—1949), nauczyciel, działacz oświatowy. Reprezentant radykalnego nurtu w ruchu ludowym,
    członek władz centralnych PSL „Wyzwolenie”, następnie SL. W latach 1922—1935 poseł na Sejm. Po wojnie członek KRN i poseł
    na Sejm Ustawodawczy.
    38 Por. ordynarne opinie J. Piłsudskiego o Trybunale Stanu w: J. Piłsudski 1926—1930. Przemówienia, wywiady, artykuły.
    Warszawa 1931, s. 221—230.
    34 Leon Supiński, prawnik, polityk sanacyjny. Po przewrocie majowym w 1926 r. prezes Sądu Najwyższego.
    35 Pierwszy napastliwy wywiad J. Piłsudski opublikował jeszcze przed przewrotem, następne w różnych odstępach czasu. W
    swej treści były obelżywe nie tylko wobec posłów i Sejmu, ale również innych instytucji, a nawet narodu polskiego.
    35 Zób. J. Piłsudski 1926—1930. Przemówienia, wywiady, artykuły…, s. 3—7, 189—203, 233—241, 294.
    36 Wiktor Kulerski (1865—1935), nauczyciel, działacz ruchu ludowego na Pomorzu. Członek PSL. „Piast”. Od 1928 senator.
    37 Włodzimierz Zagórski-Ostoja (1882—1927?), gen. bryg. pilot. Przed I wojną światową służył w armii austriackiej m.in. w
    wywiadzie. Podczas wojny w Legionach. Wspólnie z W. Sikorskim przeciwstawiał się różnym poczynaniom J. Piłsudskiego. W
    Wojsku Polskim na eksponowanych stanowiskach, min. szefa Sztabu Frontu, szefa Biura Przemysłu Wojennego i od 1924 r. szefa
    Departamentu Aeronautyki. W czasie zamachu majowego walczył aktywnie w obronie legalnego rządu, za co na rozkaz Piłsudskiego
    został uwięziony. Zamordowany prawdopodobnie podczas scysji w Belwederze po przywiezieniu go z więzienia na Antokolu w
    Wilnie do Warszawy.
    38 Wojciech Korfanty (1873—1939), wybitny polityk i śląski działacz niepodległościowy, jeden z przywódców powstań śląskich,
    od 1922 r. związany z Chadecją. Był zdecydowanym przeciwnikiem Piłsudskiego, zwłaszcza po przewrocie majowym 1926.
    Chociaż nie należał do Centrolewu, uwięziony w twierdzy brzeskiej, następnie emigrował. W 1939 r. po powrocie do kraju
    aresztowany. W kilka dni po zwolnieniu 17 sierpnia 1939 r. zmarł.
    39 Szerzej o stosunkach polsko-niemieckich i polityce zagranicznej sanacji m.in.: J. Krasuski, Stosunki polsko-niemieckie
    1918—1932, Poznań 1975; M. Wojciechowski, Stosunki polsko-niemieckie 1933—1938, Poznań 1980.
    40 Bogusław Miedziński (1891—1972), pułkownik WP, publicysta i polityk. Podczas I wojny światowej w Legionach i
    POW. Bliski współpracownik J. Piłsudskiego, m.in. oficer do szczególnych zleceń przy Naczelniku Państwa. Od 1922 poseł na Sejm.
    Aktywnie uczestniczył w zamachu wojskowym J. Piłsudskiego; 1926—1929 minister poczt i telegrafów; redaktor naczelny „Gazety
    Polskiej” i współautor obelżywych wywiadów Piłsudskiego w „Kurierze Porannym” i „Głosie Prawdy”. Od 1939 na emigracji, zmarł
    w Londynie.
    41 Wojciech Stpiczyński (1896—1936), major WP, publicysta sanacyjny, uczestnik, I wojny światowej w Legionach i POW.
    Działacz różnych piłsudczykowskich organizacji kombatanckich i paramilitarnych, redaktor „Głosu Prawdy”.
    42 Władysław Dziadosz (1893—1943), major, dr praw. Podczas I wojny światowej w Legionach i POW. Po odzyskaniu niepodległości
    — dyrektor Biura Sejmu, następnie wojewoda kielecki.
    43 Aleksander Kakowski (1862—1938), kardynał. 1917—1918 członek Rady Regencyjnej, prawicowy polityk.
    44 August Hlond (1881—1948), kardynał, Prymas Polski, arcybiskup śląski, poznański i gnieźnieński. Podczas II wojny światowej
    na emigracji. W 1944 r. aresztowany przez Niemców we Francji. Po wojnie powrócił do kraju.
    45 Tadeusz Rozwadowski (1870—1928), generał broni WP, oficer armii austriackiej, współpracował z polskim ruchem
    niepodległościowym. W 1916 r. zwolniony z armii za krytykę znęcania się nad ludnością zamieszkałą w Galicji. 1918—1921 — szef
    Sztabu Generalnego WP, następnie generalny inspektor jazdy. Podczas rebelii J. Piłsudskiego — dowódca wojsk rządowych.
    Aresztowany i maltretowany; w 1927 r. zwolniony z więzienia i przeniesiony w stan spoczynku. W rok później zmarł.
    46 Adam Sapieha ks. (1867—1951), kardynał. W 1937 wydał decyzję przeniesienia zwłok J. Piłsudskiego z Krypty św.
    Leonarda do Wieży Srebrnych Dzwonów, czym wywołał głośny incydent. Podczas II wojny światowej współpracował z prolondyńskim
    podziemiem.
    47 Augustyn Łosiński (1867—1937), 1910—1937 biskup kielecki, działacz konserwatywny, lojalista carski, propagator
    ustroju monarchistycznego w Polsce.

  20. JerzyS said

    Kto panuje nad przeszłością, rządzi przyszłością

    Kto i jak sfinansował wojnę domową 1926

    Cat Mackiewicz:
    „Co do Grand Orientu , to mam wrażenie , że na gruncie polskim organizacja ta pokrywa francuski wywiad wojskowy , oraz interesy francuskiego kapitału.
    Pomiędzy Piłsudskim , a Grand Orientem istniała zawzięta nienawiść”
    Z powyższego wynika ,że istniały kapitały , francuski i inne nie wymienione kapitały.
    W 1926 roku na skutek tego , że „Pomiędzy Piłsudskim , a Grand Orientem istniała zawzięta nienawiść” kapitał francuski przegrał i ustąpił miejsca innemu.
    Jeśli jeden przegrywa, to ktoś drugi wygrywa.
    Skoro tak
    To ci którzy wygrali i zyskali musieli to zaplanować i opłacić.
    Masoneria rytu szkockiego Piłsudskiego poparła , a Grand Orient nie!
    Masoneria była tylko narzędziem.
    Piłsudski też.
    To była niewidzialna wojna nie dwu rytów masonerii i Piłsudskiego tylko niewidzialna wojna o wpływy Anglia kontra Francja.
    „Polityka angielska nie miała nic do stracenia na zmianie rządów , mogła tylko skorzystać. Dlatego rząd brytyjski z dużą życzliwością ustosunkował się po zamachu do nowego rzadu pod egidą marszałka Piłsudskiego i wystarczyło mu całkowicie , że przewrót został zalegalizowany.”
    Tadeusz Piszczkowski Anglia a Polska 1914 – 1939 w świetle dokumentów brytyjskich.

  21. Kojak said

    od 7 !WARSZAWIAK ! Obelgi pod moim adresem mnie nie obrazaja ! Najpierw sie doucz zanim bedziesz wypisywal bunczuczne chamskie obelgi pod moim adresem ! Ty jestes rzekomo Warszawiak ? Watpie zeby WarszawiAk I to stary byl tak bezgranicznym i ograniczonym czlowiekiem gluchym na wiedzE I nic nie wiedzacym ? Ty chyba robisz tu za kretA ! Obelgi nie sa argumentami I widac ci ich nie staje !

  22. Minus said

    Fenomenik gajówki, d_jebać Piłsudskiemu. Skądinąd bystrzy i starający się o wyważenie racji komentatorzy dostają szamotania pępka. Panie Stary Warszawiak, w temacie Piłsudkiego nie ma sensu iść tutaj pod prąd, to jakby pytał Pan KODiarza- po co to robisz? Np. Panie Siggi- dla kogo z bywalców Gajówki jest to nowość?, kogo z niedouczonych wg Pana, chce Pan takimi słowami przekonać? Fenomenik nigdy tu nie zawodzi: Gajowy wrzuca coś z Piłsudkiego i leci koncert kto dalej i kolorowiej rzygnie. To jakaś terapia dla frustratów? Poligonik nakręcania złych emocji? Do kogo te historie z Piłsudskim są adresowane? Niedługo 100lat tej jazdy…

    Wieczne odpoczywanie racz dać Panie Boże wszystkim Ofiarom zamachu majowego.

    ps. @15 Marta1973 takie przypisy jaki autor i mamy cymes opracowanie

    ——
    Obrona Piłsudskiego to beznadziejna sprawa.
    Admin

  23. JerzyS said

    (…) Jeszcze podczas I wojny światowej Neville Chamberlain /ten sam, który wsławił się później układem monachijskim/
    na jakimś bankiecie rozmawiał z Dmowskim.

    Dmowski jak zwykle, korzystając z okazji, starał się przekonać angielskiego polityka o tym,
    że zbudowanie silnej Polski leży w interesie Wielkiej Brytanii.

    Chamberlain odpowiedział mu jednak twardo,
    że jest w błędzie, gdyż interes angielski wymaga,
    aby Niemcy miały swobodne pole dla swej ekspansji na wschód,
    a silna Polska przeszkadzałaby im w tym.

    Chamberlain nie piastował jeszcze wówczas żadnego kierowniczego stanowiska w polityce brytyjskiej
    i dlatego mógł sobie pozwolić na tego rodzaju szczerą wypowiedź,
    która zresztą była tylko odbiciem perspektywicznych koncepcji polityki brytyjskiej w stosunku do Polski.

    Z tego punktu widzenia jest rzeczą zupełnie zrozumiałą,
    że już w Wersalu premier brytyjski Lloyd George
    nie dopuścił do przyznania Polsce Gdańska, całości Śląska i Mazur.

    W rozgrywkach wewnętrznych w Polsce Anglia stawiała na obóz Piłsudskiego.

    W okresie gdy Piłsudski wycofał się z oficjalnego życia politycznego
    i zajmował się działalnością spiskową podczas swego pobytu w Sulejówku,
    odwiedzali go tam zarówno
    poseł brytyjski Max-Muller, jak i brytyjski attache wojskowy, Clayton.

    Po zwycięstwie Piłsudskiego w 1926 r. zarówno w Polsce, jak i w radzieckich sferach dyplomatycznych panowało przekonanie,
    że za zamachem Piłsudskiego stała Anglia.
    Faktem jest, że jak dotychczas nie udało się historykom znaleźć wystarczających źródłowych potwierdzeń powiązań obozu Piłsudskiego z Anglią,
    ale tu właśnie przychodzi z pomocą metoda analizy cybernetycznej.

    Aby zrozumieć podwójne tajne sterowanie, które w badanym okresie stosowała Anglia w stosunku do Polski, trzeba najpierw zanalizować potencjały, którymi wówczas dysponowały najważniejsze państwa na kontynencie europejskim.

    Wkrótce po dojściu do władzy Piłsudskiego rozpoczął się wielki kryzys, produkcja przemysłowa najważniejszych państw kapitalistycznych spadła bardzo wyraźnie, co oczywiście wpłynęło na ich potencjał polityczny. O ile w 1928 r. Francja wyprodukowała 9500 tys. ton stali, a Niemcy 14 500 tys. ton, o tyle w roku 1932 Francja wyprodukowała stali już tylko 5640 tys. ton, a Niemcy 5770 tys. ton. W tym samym czasie Związek Radziecki zwiększył swój potencjał przemysłowy i radziecka produkcja stali wzrosła z 4251 tys. ton w roku 1928 do 5927 tys. ton w roku 1932. Z porównania tych liczb wynika, że Związek Radziecki w 1932 r. w produkcji stali prześcignął zarówno Francję, jak i Niemcy, a produkcja stali w owym czasie może być traktowana jako zasadniczy /obok potencjału ludzkiego/ miernik potencjału gospodarczego państwa. Jeżeli chodzi o liczbę ludności, to w 1930 r. Związek Radziecki miał 154 miliony ludzi, podczas gdy Niemcy 64 miliony, a Francja 42 mln. Kraje kapitalistyczne trapiła wówczas plaga bezrobocia związana z niewykorzystaniem potencjału ludzkiego, podczas gdy w Związku Radzieckim starano się wykorzystać w gospodarce wszystkich ludzi zdolnych do pracy.
    Również potencjał militarny ZSRR zaczynał w tym czasie górować nad potencjałami głównych krajów kapitalistycznych kontynentu europejskiego. W latach 1930/31 armia radziecka liczyła 562 tysiące żołnierzy, podczas gdy armia francuska /największa w owym czasie spośród armii europejskich krajów kapitalistycznych/ – 452 tysiące żołnierzy, Niemcy posiadały tylko stutysięczną Reichswehrę.
    Związek Radziecki stawał się więc wówczas pierwszą potęgą kontynentu europejskiego i oczywiście polityka angielska – zgodnie ze swą podstawową zasadą – była w tym czasie skierowana przeciw ZSRR. Jedynym realnym sposobem zwalczania Kraju Rad mogło być wtedy wzmocnienie Niemiec i skierowanie ich ekspansji na wschód. Nic więc dziwnego, że polityka angielska nie mogła dopuścić do interwencji państw Ententy w Niemczech, w chwili gdy w 1933 r. doszedł do władzy Hitler, ani też do antyhitlerowskiej akcji militarnej, w chwili gdy wojska hitlerowskie zajmowały Nadrenię, a następnie Austrię, czy wreszcie Czechosłowację.

    Żeby jednak doszło do zbrojnego konfliktu między Niemcami Hitlera a Związkiem Radzieckim, trzeba było doprowadzić do bezpośredniego styku między tymi państwami. Styk taki mógł powstać w dwojaki sposób: albo wówczas, gdy Polska sprzymierzy się militarnie z jednym ze swych sąsiadów przeciw drugiemu, albo wówczas, gdy państwo polskie zostanie zlikwidowane.

    Ale gdyby Polska sprzymierzyła się z Hitlerem przeciw Związkowi Radzieckiemu, wówczas Rzesza niemiecka za bardzo by się wzmocniła – polska armia przedwrześniowa, zwłaszcza zmodernizowana i dozbrojona przez Niemcy, stanowiłaby siłę na tyle wielką, że Hitler stałby się zbyt silny jak na potrzeby polityki angielskiej.
    Z kolei armia polska, sprzymierzona z ZSRR przeciw Hitlerowi, stanowiłaby zbyt wielkie – z punktu widzenia podstawowej zasady polityki angielskiej – wzmocnienie Związku Radzieckiego.
    Ani więc sojusz ze Związkiem Radzieckim, ani też sojusz Polski z Niemcami nie był korzystny z punktu widzenia polityki angielskiej. Pozostawała więc tylko jedna ewentualność – załatwienia sprawy polskiej zgodnie z polityką angielską: osłabienie Polski, a potem jej likwidacja, po której prędzej czy później musiało dojść do ataku Hitlera na Związek Radziecki.
    Jeżeli z tego punktu widzenia przeanalizujemy decyzje kierownictwa polskiego w okresie od 1926 do 1939 r., to uderzy nas zadziwiająca ich zgodność z podstawowym kierunkiem polityki brytyjskiej na naszym odcinku.

    Kiedy w 1933 r. Hitler doszedł do władzy, wówczas Piłsudski – jak twierdzi Józef Feldman w swej książce „Problem polsko-niemiecki w dziejach”1 – chciał doprowadzić do wspólnej interwencji polsko-francusko-angielskiej w Niemczech,
    ale ostatecznie mocarstwa zachodnie nie poszły na to i Piłsudski poniechał swych planów.
    Tak czy inaczej stało się faktem, że polskie kierownictwo nie podjęło wówczas decyzji o interwencji w Niemczech przeciwko Hitlerowi.

    Potem, kiedy wojska Hitlera zajęły Nadrenię, Polska mogła znowu – przynajmniej wspólnie z Francją – podjąć przeciwakcję militarną.
    Wówczas Hitler był jeszcze słaby i można go było stosunkowo łatwo powstrzymać, ostatecznie jednak do decyzji takiej nie doszło.
    Następnie wojska hitlerowskie zajęły Austrię i wówczas również kierownictwo polskie nie podejmuje żadnej decyzji o przeciwdziałaniu.

    Wreszcie przychodzi jesień 1938 r. – Hitler zwraca się przeciw Czechosłowacji. Armia czechosłowacka była wówczas dobrze i nowocześnie uzbrojona, posiadała zaplecze we własnym nowoczesnym przemyśle zbrojeniowym, a czeska granica z Niemcami była dobrze ufortyfikowana. Szczególnie istotne z punktu widzenia polskiego było to, że Czechosłowacja dysponowała dużą liczbą samolotów i czołgów, których brakowało armii polskiej.

    Elementarny interes państwa polskiego wymagał wówczas poparcia Czechosłowacji,
    ale kierownictwo polskie podjęło wprost przeciwną decyzję.

    Cały potencjał przemysłowo-wojenny Czechosłowacji wpadł w ręce Hitlera.

    Wszystkie powyższe decyzje polskiego kierownictwa przedwrześniowego nie były wprawdzie zgodne z elementarnymi interesami polskimi, ale były niewątpliwie zgodne z omówionym wyżej kierunkiem polityki brytyjskiej wobec Polski.

    Po zajęciu Czech przyszła kolej na Polskę.
    Zgodnie ze swą podstawową zasadą Anglia nie mogła dopuścić, aby Polska sprzymierzyła się z którymkolwiek ze swych sąsiadów, a tymczasem pozostawiona sam na sam z Hitlerem mogła podjąć tego rodzaju decyzję.
    Najlepszym sposobem zapobieżenia takiej decyzji było udzielenie Polsce przez Anglię gwarancji.
    I tak się też stało.
    Gwarancja angielska niewiele nam pomogła w 1939 r. bowiem nasi zachodni sojusznicy nie uderzyli na Hitlera.

    Wielu ludziom wydawało się dziwne, dlaczego nie zdecydowali się oni uderzyć na Hitlera ani w roku 1939, ani też wcześniej.

    4 czerwca 1946 r. hitlerowski generał Jodl w swych zeznaniach złożonych podczas procesu norymberskiego stwierdził:

    „Aż do 1939 roku mieliśmy oczywiście możność zniszczyć Polskę samą. Ale nie mieliśmy nigdy – ani w r. 1938, ani w r. 1939 – możności wytrzymania koncentrycznego ataku ze strony tych państw /Polski, Francji, Czechosłowacji/ razem.

    I jeśliśmy nie załamali się w r. 1939, zawdzięczać to należy tylko temu faktowi, iż w czasie polskiej kampanii około 110 francuskich i brytyjskich dywizji na zachodzie było kompletnie nieczynnych przeciw niemieckim 23 dywizjom”2.

    A marszałek Keitel /szef Oberkommando der Wehrmacht/ zeznał w tym samym dniu:

    ,,… Z czysto wojskowego punktu widzenia trzeba dodać, że my, żołnierze, oczywiście zawsze spodziewaliśmy się ataku mocarstw zachodnich, tj. Francji, w ciągu kampanii polskiej i byliśmy bardzo zaskoczeni tym, że na zachodzie – prócz małych potyczek między linią Maginota a wałem zachodnim – do niczego wówczas nie doszło /…/
    Z czysto wojskowego punktu widzenia francuski atak podczas kampanii polskiej miałby do czynienia tylko z wojskową przesłoną, a nie z rzeczywistą obroną.

    Skoro nic w tym rodzaju nie nastąpiło, my, żołnierze, myśleliśmy oczywiście, że zachodnie mocarstwa nie miały poważnych zamiarów, ponieważ nie wykorzystały one skrajnie sprzyjającej sytuacji do operacji militarnych i nie przedsięwzięły niczego poważnego przeciw nam w ciągu 3-4 tygodni, kiedy wszystkie niemieckie formacje bojowe były użyte na Wschodzie”3.

    Ale zastanówmy się, co oznaczałoby dla Anglii pokonanie Hitlera już w 1939 r.

    Oczywiście wówczas Związek Radziecki stałby się głównym mocarstwem na kontynencie, a pokonane Niemcy nie mogłyby już uderzyć na ZSRR.

    W takiej sytuacji całe uprzednie tajne sterowanie brytyjskie nie osiągnęłoby celu.
    A zatem to, co faktycznie stało się w 1939 r. i 1940 r., było zgodne z zasadniczym kierunkiem tajnego sterowania brytyjskiego.
    Warto jeszcze rozpatrzyć podstawowe decyzje polskiego kierownictwa z lat 1926-1939 w sprawach dotyczących naszej obronności.
    Przede wszystkim w latach 1926-1935 nastąpił ogromny regres naszego wojska.

    Lotnictwo polskie, które w 1926 r. posiadało około 800 nowoczesnych samolotów, w dziewięć lat później nie miało nawet jednej trzeciej tej liczby.

    Wojska techniczne zostały tak zmniejszone, że niemal przestały istnieć: 30 batalionów saperów zostało skadrowanych do 8, pułki łączności rozwiązano, a broń pancerna i przeciwpancerna była tak mała, że praktycznie się nie liczyła.
    Lotnictwu zabroniono nawet opracowywać doktrynę bojową.

    Po 1935 r. rozpoczęto modernizację polskiej armii, rozbudowywano przemysł zbrojeniowy, który w ostatnich latach przed wojną produkował już całkiem nowoczesne samoloty, czołgi, działka przeciwpancerne i przeciwlotnicze.
    Przyjęto jednak zasadę, że polski przemysł zbrojeniowy musi być samowystarczalny ekonomicznie.
    W rezultacie najlepsze uzbrojenie produkowane przez polskie fabryki było nawet w przededniu wojny eksportowane za granicę.

    Na przykład od 1937 r. Państwowe Zakłady Lotnicze produkowały doskonałe, nowoczesne myśliwce P-24, ale zamiast dla polskiej armii duża ich część szła na eksport za granicę. Jeszcze między majem a wrześniem 1939 r. sprzedano Bułgarii 36 doskonałych liniowych maszyn P-43.

    Z 900 wyprodukowanych w 1938 r. pierwszorzędnych polskich działek przeciwpancernych 500 sprzedano za granicę.

    Analogicznie większość produkowanych w Polsce nowoczesnych działek przeciwlotniczych również eksportowano za granicę.

    Osoby odpowiedzialne za te decyzje tłumaczyły, że taka polityka jest słuszna, gdyż pozwala nam zdobyć cenne dewizy tak potrzebne dla rozwoju naszego przemysłu zbrojeniowego.

    Odpowiedzialny za rozbudowę naszego lotnictwa generał Rayski stwierdził wręcz, że eksportujemy samoloty wyższej jakości niż te,
    które dostaje nasze lotnictwo, gdyż tylko takie można sprzedać za granicą.

    Tego rodzaju decyzje były niewątpliwie tragiczne w skutkach dla Polski, ale przecież były zgodne z zasadniczym kierunkiem polityki brytyjskiej wobec Polski – jeżeli państwo polskie miało zostać zlikwidowane, to z punktu widzenia polityki brytyjskiej nie była potrzebna silna i dobrze uzbrojona armia polska gdyż mogła tylko utrudnić realizację celu polityki brytyjskiej, jakim w tym czasie było doprowadzenie do konfrontacji Niemiec hitlerowskich ze Związkiem Radzieckim.
    Ostatecznie więc, również w dziedzinie obronności większość decyzji polskiego kierownictwa przedwrześniowego była zgodna z zasadniczym kierunkiem polityki brytyjskiej.

    Biorąc pod uwagę tego rodzaju zbiory decyzji i stosując znane w rachunku prawdopodobieństwa twierdzenie Bayesa o prawdopodobieństwie przyczyn, obliczono, że z prawdopodobieństwem 0,75 przyczyną decyzji polskiego kierownictwa w okresie 1926-1939 było tajne sterowanie angielskie.
    Jest to wartość prawdopodobieństwa bardzo duża, zważywszy, że te wartości wahają się w granicach od 0 do 1. Prawdopodobieństwo równe 1 oznacza całkowitą pewność.
    Oczywiście pozostaje do wyjaśnienia na razie nie zbadany problem: w jaki sposób sterowanie angielskie w stosunku do Polski w latach 1926-1939 mogło być aż tak skuteczne. Problem angielskich kanałów sterowniczych w Polsce przedwrześniowej czeka jeszcze na zbadanie.
    Na koniec z perspektywy czasu trzeba stwierdzić, że okres drugiej wojny światowej stanowi przełom, jeżeli chodzi o skuteczność zarówno tajnej, jak i jawnej polityki brytyjskiej. Pod koniec wojny już nie udawało się Anglii uzyskiwanie pożądanych rezultatów. Nie było to zresztą przypadkiem, procesy rozwoju społeczno-gospodarczego doprowadziły do sytuacji, w której Anglia przestała liczyć się w świecie /a właściwie nawet w Europie/ jako potęga gospodarcza, co z kolei musiało pociągnąć za sobą zmniejszenie skuteczności oddziaływań politycznych.
    Dość powiedzieć, że w XIX wieku Anglia była pierwszą potęgą gospodarczą świata. Na przykład w 1870 r. Anglia wyprodukowała 5960 tys. ton surówki żelaza, podczas gdy USA 1670 tys. ton, Francja 1420 tys. ton, Niemcy 1000 tys. ton, Rosja carska 360 tys. ton. Anglia zatem w tym czasie produkowała żelaza więcej niż USA, Francja, Niemcy i Rosja razem wzięte. Po drugiej wojnie światowej układ sił przedstawiał się zupełnie inaczej – Anglia nie była już pierwszą potęgą gospodarczą świata. Na przykład w 1950 r. wyprodukowano w Anglii 16,6 mln ton stali, podczas gdy w USA w tym samym roku wyprodukowano 87,8 mln ton, w ZSRR – 27,3 mln ton, w RFN – 14 mln ton, a we Francji – 8,7 mln ton.
    Jak długo za tajną polityką brytyjską stała odpowiednia potęga gospodarcza, tak długo mogła ona odnosić sukcesy – z chwilą gdy gospodarcza baza tej polityki przestała być wystarczająca, sukcesy te się skończyły.
    Tajne sterowanie w polityce międzynarodowej, podobnie jak w polityce wewnętrznej, nie może zbyt długo powstrzymywać biegu historii.

    Tekst pochodzi ze str 253 – 259 Józef Kossecki Tajemnice mafii politycznych Wydawnictwo SZUMACHER Kielce 1991

  24. JerzyS said

    HARRY KESSLER: PIŁSUDSKI O STOSUNKACH POLSKO-NIEMIECKICH. PRZEWIEZIENIE PIŁSUDSKIEGO Z MAGDEBURGA DO WARSZAWY

    Poznałem Piłsudskiego w październiku 1915 r. na Wołyniu, w ziemiance pod Koszyszczami. Legioniści polscy (którzy zresztą nie wszy¬scy pochodzili z Polski — ale również z Niemiec i z Węgier, jednak wszyscy byli bardzo młodzi) odznaczyli się wówczas w bitwie szaleją¬cej pod Czartoryskiem, szturmując zwłaszcza przed niedawnymi dniami z wielką odwagą, częściowo na bosaka, otoczoną błotnistym lasem wieś Kukle, silny punkt oparcia Rosjan. Piłsudski był twórcą i duszą Legionów: on — i uroczyste, staropolskie pieśni ludowe, które legioniści intonowali w niebezpieczeństwie i w wirze walki.

    Po raz pierwszy odwiedziłem Piłsudskiego w dniu 29 października w towarzystwie austriackiego komendanta odcinka kawaleryjskiego hr. Lasockiego. Spotkaliśmy skromnego człowieka, ubranego po cywilnemu, w szary, wełniany sweter, podczas gdy otaczający go Pola¬cy, nawet w tym lesie, w zwykłej ziemiance i na froncie, umunduro¬wani byli nieco fantastycznie. […]

    Piłsudski wypowiedział przede mną dość otwarcie swoje cele. Pod¬kreślał, że połączenie Galicji z Kongresówką jest konieczne, nawet nie do uniknięcia; rezygnował jednak z wszelkich pretensji do Prus Zachodnich czy też większej części Poznańskiego. Przynajmniej, jeśli chodzi o niego i obecne pokolenie. Co późniejsze pokolenia podej¬mą, nie da się przewidzieć, ani też nie da się przewidzieć, co się sta¬nie, gdy Niemcy zostaną pokonani i koalicja Prusy zachodnie Polsce zechce ofiarować. Dla niego jednak jest sprawą główną, aby Niemcy i Polacy zapomnieli o swojej starej nieprzyjaźni, a nawet nauczyli się przyjaźnie współpracować jako sąsiedzi, którzy wreszcie zmądrzeli.

    Od tego czasu aż do roku 1918 Piłsudskiego nie widywałem. Aresztowanie jego w r. 1917 na podstawie austriackiej denuncjacji traktowałem jako głupotę, a nawet jako nieszczęście; mówiłem o tym w Berlinie. Kiedy w r. 1918 zbliżała się klęska, baron Romberg, ówczesny mój szef i poseł w Bernie, przypomniał sobie te stosunki i wysłał mnie do sekretarza stanu Solfa do Berlina; gabinet polecił mi wów¬czas odwiedzić Piłsudskiego, który uwięziony był w twierdzy magdeburskiej. Miałem wejść z nim w kontakt, wybadać go i zobaczyć, czy można od niego oczekiwać jakiejkolwiek pomocy.
    W dniu 31 października pojechałem do Magdeburga. Tam na moje zapytanie otrzymałem od Piłsudskiego odpowiedź, że wypowiedział on już swoje polityczne poglądy w r. 1915 i od tego czasu w ich zasadzie nic się nie zmieniło. Ponieważ polityka niemiecka generał-gubernatorstwa w Polsce Beselera całkiem widocznie zbankrutowała, a katastrofie w Polsce zapobiec mógł tylko bohater narodowy Polaków — Piłsudski — niemiecki rząd ludowy brał teraz pod uwagę wa¬runki, na jakich mógłby Piłsudskiego uwolnić. Miał on przede wszystkim zadeklarować pisemnie i pod słowem honoru, że nic nie przedsięweźmie przeciwko Niemcom. Tekst deklarcji zredagował gen. Hoff-man. Ze swej strony byłem przeciwny wymaganiu tej pisemnej dekla¬racji. Piłsudski na pewno potraktowałby ją jako zniewagę i odmówił¬by tego rodzaju wymaganiom, jak również przeciwny byłem i z tego powodu, że pisemna, przyjazna dla Niemców deklaracja, której na pe-wno nie da się zachować w tajemnicy, skompromitowałaby Piłsudskie¬go w Polsce i w tym wypadku nic by się on nam nie przysłużył.

    Kiedy nadeszła rewolucja, zostałem, bez załatwienia tej sprawy, wysłany w dniu 6 listopada ponownie do Magdeburga, aby tam oczekiwać na decyzję gabinetu. Dzień 7 listopada przeszedł bez ostatecz¬nych poleceń, dopiero w nocy z 7 na 8 listopada nadszedł do mnie pośpieszny rozkaz, by Piłsudskiego już bez pisemnej deklaracji uwol¬nić i jak najszybszą drogą przewieźć do Berlina. […]

    Piłsudski i jego szef sztabu Sosnkowski o niczym za swoimi kratami i drewnianymi palisadami nie wiedzieli, przechadzając się przy pięk¬nym poranku po ogrodzie, toteż kiedy stanąłem przed nimi w swoim dziwnym przebraniu, które wcale do tej uroczystej chwili nie pasowa¬ło, mieli twarze nieco zdziwione. Wiadomość o swym uwolnieniu przyjęli jednak z grzecznością pełną godności a la polonaise. Zakomunikowałem im, że ponieważ w mieście wybuchły rozruchy, musimy się spieszyć, i że mogę im z tego powodu dać zaledwie dziesięć minut na spakowanie. Każdej chwili twierdza i jej warty mogły być zaatakowane.

    Chodziłem jak na węglach po ogrodzie, podczas gdy oni na górze pakowali swoje szczoteczki do zębów, nocne pantofle i fotografie rodzinne. W końcu zjawili się, każdy z zawiniątkiem. Żołnierze, którzy spostrzegli, co się dzieje, ranni, rekonwalescenci, jeńcy forteczni gromadzili się na dziedzińcu. Z niemiłą ciekawością oglądano nas, kiedy z zaryglowanych i zamkniętych drzwi palisady wyszliśmy na wielki dziedziniec twierdzy: Piłsudski w mundurze polskiego pułkownika, Sosnkowski (w czasie mego posłowania dowodzący pierwszym korpusem w Warszawie, późniejszy minister spraw wojskowych) w cywilnym ubraniu, wreszcie ja, od góry w płaszczu myśliwskim, od dołu w wojskowych butach, wszystko to uwieńczone miękkim kapeluszem. Przeszliśmy obok zdumionej i przerażonej straży, obeszliśmy wokół twierdzę przez drugi most na Elbie (twierdza jest położona na wyspie) i napotkaliśmy stenotypistkę, która nam zameldowała o po¬myślnym przybyciu samochodu na szosę. Siedliśmy doń szybko i ru¬szyliśmy wśród gorącego, słonecznego, pełnego błękitu dnia, gdzie rewolucja wśród lasów i łąk wydawała się prawie niemożliwa. […]

    Berlin był w owe popołudnie piątkowe na zewnątrz jeszcze spokojny, jakkolwiek oczekiwano tutaj wybuchu rewolucji z godziny na go¬dzinę. Z placu Kanclerskiego zatelefonowałem do Urzędu Spraw Za¬granicznych do księcia Hermanna Hatzfeldta, który był tam referen¬tem dla spraw polskich. Hatzfeldt zakomunikował mi, że dalsza jazda do Warszawy jest dzisiaj niemożliwa z powodu przerwanego ruchu. Z tego też względu umieściliśmy naszych protegowanych w hotelu Continental, gdzie Urząd Spraw Zagranicznych w oczekiwaniu na rewolucję przezornie zamówił pokoje.

    Piłsudski martwił się, jak mi mówił Sosnkowski, iż nie posiada broni bocznej.
    Z tego też powodu następnego dnia rano w sobotę, 9 listopada, obszedłem miasto, ażeby mu dostarczyć szabli. By występować przy tej uroczystości z odpowiednią godnością, nie mogłem się ubrać po cywilnemu i wziąłem mundur, co mi ‚nie bardzo poszło w smak wobec scen, jakie widziałem w Magdeburgu. W rzeczywistości jednak chodziłem po Berlinie w mundurze do 2-ej po południu, przez nikogo nie niepokojony.
    Wszystkie jednak sklepy z bronią były zamknięte, co zmusiło mnie, a właściwie dało mi sposobność, której sobie w duchu życzyłem, by moją własną boczną broń, jeszcze z frontu pochodzącą, wręczyć Piłsudskiemu na pamiątkę.

    Po 1-ej złożyłem sprawozdanie o moich rozmowach z Piłsudskim baronowi Langwerth von Simmern, który w czasie wojny był szefem politycznego wydziału w Urzędzie Spraw Zagranicznych. Staliśmy właśnie przy biurku, kiedy go odwołano do telefonu. Langwerth rzucił krótko: — Właśnie w tej chwili koszary gwardii zostały zdobyte.

    Był już najwyższy czas, aby Piłsudskiego z Berlina wywieźć. Posze¬dłem wobec tego z Hatzfeldtem do Ministerstwa Wojny, aby zażądać specjalnego pociągu. Jakiś generał-major przyjął nas jak w najpiękniejszych dniach wojennych: Piłsudski był ciągle jeszcze dla niego „der Kerl”. Kiedy wyszliśmy stamtąd, przechodząc przez ulicę Kóniggratz obok muzeum etnograficznego, przeciągał właśnie wielki po¬chód demonstrantów z dworca Anhalter na plac Potsdamski. Poszliśmy w jego ogonie. Z drugiej strony na rogu ulicy Kóniggratz Schóneberger rozchwytywano właśnie świeże dodatki nadzwyczajne. Abdykacja cesarza! Było około w pół do drugiej.

    O 2-ej zaprosiłem Piłsudskiego i jego szefa sztabu Sosnkowskiego, Giilpena i Hatzfeldta do urządzonego w stylu staroniemieckim poko¬ju, w głębi restauracji Hillera. We frontowych salach firanki były za¬puszczone, wszystkie stoliki zajęte. W głębi hotelu żaden głos z zewnątrz nie dochodził, tylko usługujący kelner od czasu do czasu komunikował nam o wielkich i coraz większych tłumach przeciągają¬cych przez Friedrichstrasse. (Jeden z młodszych kelnerów od Hillera został tego popołudnia na ulicy zastrzelony.)

    Powoli mijały chwile, w czasie których żartobliwie wypytywaliśmy się p. Stocka — starszego kelnera od Hillera, dawniejszego osobiste¬go kelnera Edwarda VII w Paryżu w hotelu Bristol i Albany — czy kuchnia jest jeszcze aby w rękach rządu? Nastrój w tym cichym, głę¬boko zasłoniętym pokoju, przy starannie oziębianych lub podgrzewanych winach, przy obiedzie „przedwojennym”, w towarzystwie takiego człowieka jak Piłsudski, kiedy na zewnątrz rozbrzmiewała rewolu¬cja — był przedziwny: Piłsudski poważny, milczący, obawiający się ogromnego wpływu niemieckich wydarzeń na Polskę, Sosnkowski po raz pierwszy ożywiony. Piłsudski zamknięty w sobie i zamyślony powtarzał swoją troskę: przybywa za późno, być może za późno, aby ratować Polskę przed bolszewizmem…

    Piłsudski przybył do Warszawy niestety zbyt późno, aby przeszkodzić owemu teatralnemu, niepotrzebnemu rozbrojeniu niemieckich wojsk przez gimnazistów i akademików, urosłych na bohaterów. Przybył jednak akurat w porę, ażeby powstrzymać zagrażający Polsce bolszewizm, którego zwycięstwo w Polsce mogłoby dać rewolucji niemieckiej całkowicie odmienny przebieg. Polska stałaby się mostem między Rosją i Niemcami, czemu zapobiegał Piłsudski przez swą olbrzymią popularność.

    Jego próba doprowadzenia do porozumienia z Niemcami nie dała co prawda rezultatu, ponieważ nie chciała tego koalicja i Polacy z Pa¬ryża — próby tej jednak dokonał. Piłsudski umożliwił ostatniemu wiernemu starej niemieckiej tradycji oddziałowi, pułkowi Jabłonna, przemaszerować przez Warszawę z bronią, muzyką i wojskowymi ho¬norami. On również zwrócił się o niemieckie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Polsce i kiedy w osiem dni później jako niemiecki po¬seł przybyłem do Warszawy — Piłsudski jako naczelnik państwa od¬powiedział na moje przemówienie przy wręczaniu listów uwierzytelniających całkowicie w tymże samym duchu swoich dotychczasowych wypowiedzeń w Koszyszczach i w Magdeburgu. Obydwaj — według niego — mielibyśmy wysoki zaszczyt i wspólne zadanie wyprowadzenia naszych narodów ze starej nieprzyjaźni do nowej przyjaźni.

    Nie były to bynajmniej dyplomatyczne frazesy, lecz — jak się oka¬zuje z powtarzania przy tak różnych okolicznościach tej samej my¬śli — było to Piłsudskiego głębokim przekonaniem. Toteż kiedy Pol¬sce została narzucona odmienna polityka — Piłsudski jej uległ, ale tylko niechętnie i w swoim przekonaniu czasowo. Pochodziło to nie z powodu niechęci do koalicji ani też na pewno nie z przyczyny przy¬jaznych uczuć w stosunku do Niemiec, do czego Niemcy nigdy mu nie dały powodu — ale tylko dlatego, że nie tracił on z oczu faktów całkiem na zimno ocenianych. Fakty te oceniał bez złudzeń, widząc, że pomoc koalicji dla Polski może się stać zbyt kosztowna. Nawet jego mistyczna wiara w posłannictwo Polski planom wylęgłym poza nią częściej się będzie wewnętrznie przeciwstawiać niż godzić, tkwił bowiem w nim własny jego pogląd na politykę Polski.

    Uwolnienie Józefa Piłsudskiego z Magdeburga wedlug relacji hr. Harry Kesslera. Podał Wacław Lipiński. „Niepodległość” 1938, T. 18, s. 46-1—465, 467—470.

    W. Lipiński we wstępie do tego dokumentu pisał: Podana poniżej jego [Kesslera] relacja wydrukowana została w zeszycie szóstym „Die Neue Rundschau” z czerwca 1935 r. wraz z następując;) notatka redakcji:

    „Przytoczone poufne uwagi hr. Kesslera zostały napisane przezeń na przełomie 1918 i 1919 r. i zakomunikowane kilku współpracownikom kół rządowych.
    Miały one wejść do wspomnień autora pt. Postacie i czasy, z czego I tom pt. Narody i Ojczyzny ukazał się obecnie.”
    Tom ten w Niemczech został skonfiskowany.
    Tom II nie ukazał się z powodu śmierci autora.

  25. Władek said

    Podziękowania za ciekawy artykuł, dzięki któremu ludzie w końcu dowiedzą się na kim wzoruje się chazarsko-banderowskie bydle Kaczyński i świta. Aż ciarki przechodzą po plecach na myśl o tym co knuje przeciw Polakom ten mały podły człowieczek…

  26. Władek said

    Ad. 7.

    Piłsudski to największy śmieć jaki żył w Polsce i kiedyś przyjdzie czas że wszystkie pomniku tej świni zostaną zamienione na gruz użyty to budowy kibli.

  27. JerzyS said

    Szef Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
    ppłk Michał Bajer – sierpień 1923 r. – maj 1926 r.

    Udało mu sie to pomimo , że Oddział II był opanowany przez ludzi Piłsudskiego.

    Michał Bajer na Szefa Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przeszedł z Policji.
    Końcem roku 1925 po rozpracowaniu spiskowców,
    doszło do wielu przeniesień do mało ważnych i odległych garnizonów.

    Piłsudski widząc fiasko spisku wymusił zmianę personalną
    Mianowano gen. Żeligowskiego.
    Ten odwołał przeniesienia i tym samym umożliwił kontynuację przygotowań do wojny domowej

    to , że dziś wiemy tak mało o tych sprawach to, to że:

    „Zagubione archiwa

    Wiele interesujących spraw prowadzonych przez Oddział II, w tym bardzo ważnych operacji, nie ma potwierdzenia archiwalnego.
    Zachowane i udostępnione materiały nie są kompletne, ponieważ w okresie II wojny światowej akta operacyjne (i nie tylko) Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego znalazły się w rękach niemieckich, a następnie po wojnie najbardziej wartościowe dokumenty znalazły się w archiwach Związku Radzieckiego. Związane z tym braki materiałów źródłowych uniemożliwiają odpowiednie przedstawienie wielu spraw.”
    _________________

  28. JerzyS said

    Józef Piłsudski -Tajemnica sukcesu to PR
    Sprawa Biura Historycznego to jest coś!
    W 1923 roku na polecenie Piłsudskiego przeniesiono do Biura Historycznego mjr. Kazimierza Świtalskiego.
    Świtalski zabierał z Biura dokumenty i przynosił do swojego mieszkania.
    Tam wspólnie z J. Piłsudskim dokonywał selekcji.
    „Wyłączone” dokumenty już nie wracały do Biura Historycznego.
    Prowadzili te prace 1923-1924.Po przejściu Świtalskiego do rezerwy prace tę kontynuował Aleksander Prystor.
    a tak na marginesie do wszystkich uczciwych……………
    „17 Por. Mrówka był przyjacielem Rayskiego jeszcze w gimnazjum w Krośnie.
    Był to człowiek uczciwy, lecz o ptasim mózgu; pozostawał pod wpływami Rayskiego. Za opisane wyczyny Rayski wynagrodził go sowicie: będąc w ciągu dwunastu lat oficerem administracyjnym, awansował cztery razy: z por. do
    stopnia ppłk. — przyp. aut.

    Co wiemy o Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego?
    Znamy jego nazwisko.
    Nazywał się:
    [b] James Douglas[/b] urodzony w Polsce obywatel Anglii
    Zawód wykonywany, to agent angielski po fałszywa flaga dziennikarza
    Korespondenta endeckiego „Słowa Polskiego”, i jednocześnie członek PPS.
    Zajęcia dodatkowe to np. praca dla Japonii jako cenzor korespondencji
    Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.
    Ciekawe Ilu jeszcze takich Aniołów Stróży zapewnili Anglicy Piłsudskiemu?
    poseł brytyjski Max-Muller,
    jak i brytyjski attache wojskowy, /Clayton/. ?
    Ilu i kogo z kolei Niemcy?
    Harry /Kessler?/
    Czy Sowieci go opuścili, czy też zapewnili mu jakiegoś Anioła Stróża?

    „Nie na darmo Anglia zainwestowała w wojnę domową 1926.
    Po jej przegraniu przez społeczeństwo polskie,
    to oni przejęli kontrolę nad Bankiem Polskim, i emisją pieniądza.
    „Znamienne byly zmiany jakie musialy byc na zadanie amerykanskich kol
    finansowych wprowadzone do statu Banku Polskiego.
    Do rozporzadzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 pazdziernika 1927r.
    ,, o planie stabilizacyjnym i zaciagnieciu pozyczki zagranicznej” dolaczona zostala nastepujaca deklaracja rzadu:”Rzad oswiadcza , ze zgodnie z rozporzadzeniem z dnia 26 pazdziernika 1926 r. zrzekl sie prawa emisji biletow bankowych i ze nie bedzie ich wiecej emitowal.Bank Polski bedzie jedyna instytucja emisyjna.
    Na mocy obecnego statusu Bank Polski jakospolka akcyjna jest calkowicie niezalezny od rzadu. Rzad nie jest upowazniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisjibiletow na pozyczki dla rzadu z wyjatkiem tych, ktore sie mieszcza wyraznie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku” str.26
    Jerzy Zdziechowski – Skarb i pieniadz 1918- 1939 ”
    Ten kto kontroluje bank centralny, faktycznie kontroluje rząd.
    „Wszelka dyskusja o polityce, wojnach ,historii, prawie, antysemityzmie nie ma sensu jeśli nie zrozumie się SYSTEMU BANKOWEGO. Kto ma prawo emisji pieniądza ten kontroluje gospodarkę, prawo i parlament, media i polityków. WSZYSTKIE INNE TEMATY TO TAK NAPRAWDĘ TEMATY ZASTĘPCZE
    „Dajcie mi prawo emisji pieniądza a nie troszczę się kto stanowi jakie prawa”- baron Rothschild ”

    I tak to, po przegranej wojnie domowej 1926 dostaliśmy do pilnowania Banku Polskiego.
    na stanowisko członka rady nadzorczej,
    byłego wiceministra Skarbu USA Charles Dewey.
    Wiceminister skarbu USA – mianowany został też doradca rządu polskiego i jednocześnie pełnił rolę członeka Rady Banku Polskiego
    Od tego momentu nasza długofalową politykę wewnętrzna i zagraniczna robiono poza naszymi granicami.
    Dodatkowa najwyższa władzą będącą całkowicie poza kontrola społeczeństwa była Instytucja Nieznanych Sprawców.
    Miała ona prawo wydawania i wykonywania wyroków śmierci.
    Działała całkiem niezależnie i nie podlegała, ani systemowi prawnemu, ani kontroli parlamentu.
    Do dziś bardzo mało wiemy na temat jej struktury i finansowania
    Rządził ten,
    – kto finansował Instytucję Nieznanych Sprawców!
    Dodatkowa najwyższa władzą będącą całkowicie poza kontrola społeczeństwa była,
    – Instytucja Nieznanych Sprawców.
    Miała ona prawo wydawania i wykonywania wyroków śmierci.
    Działała całkiem niezależnie i nie podlegała, ani systemowi prawnemu, ani kontroli parlamentu.
    Do dziś bardzo mało wiemy na temat jej struktury i finansowania
    Wiemy tylko , że to Anglia była Akuszerką Instytucji Nieznanych Sprawców
    Wiemy tylko , że już w 1862 roku przebywała w Warszawie tajemnicza angielska misja handlowa.
    Efektem jej pobytu było powstanie organizacji SZTYLETNIKÓW mających za zadanie mordowanie wszystkich tych którzy sprzeciwiali się wybuchowi powstania styczniowego.
    W okresie od 1862 do 1864 organizacja Sztyletników zamordowała ponad tysiąc osób
    Z powyższego jasno wynika , że to nie Beck rządził Polska, ale :
    Rządził ten kto:
    1. Miał prawo emisji pieniądza
    2. Ten kto kontrolował Bank Polski
    3. Ten kto finansował Instytucję Nieznanych Sprawców! ”
    Przypomnę ze :
    „Dajcie mi prawo emisji pieniądza , a nie ważne będzie kto rządzi krajem”
    – Rothschild
    Kennedy naruszył prawo emisji pieniądza . Jego rząd wyemitował pewna sumę
    dolarów.
    jaka cenę za to zapłacił?

  29. karlik said

    Rządzenie państwem to bardzo poważna i uciążliwa praca i faktycznie rządzący nie mają czasu by się pokazywać lub udzielać wywiadów.
    Od tego mają osoby dokładnie opisane w literaturze powszechnie znana jest osoba Dyzmy bo i książka i trzy filmy
    które nie docierają do wielu nawet piszącym na tym forum..
    Odnośnie Piłsudskiego w są wspomnienia jego adiutanta , tam jest dokładnie opisany Piłsudski jako nieumiejący ściszyć radia i zamykany pod kluczem nie posiadał żadnych informacji oprócz tych co mu podstawiony adiutant dał do przeczytania..
    Po śmierci Piłsudskiego rządziła jego trumna i nikt nie zauważył jego braku..
    Gdyby udało się osądzić Piłsudskiego, potem można by wynieść z Wawelu jego trumnę, bo jako apostacie nie wypada dać mu miejsca w kościele, co prawda pod wież , ale jednak..I kolejne trumny następnie Sikorski też jest odpowiedzialny za wiele…A jeżeli tego nie potrafi się zrobić to będą rządzić „słupy” i nietykalni…

  30. Boydar said

    Eeee tam 🙂 (24) i (25)

    Dalekosiężne skutki dywersji Ziuka były i są do opanowania a nawet, jak sądzę, dają się „pomimo” wbudować w konstruktywny bieg losu. Wielu „wyleczył” Stalin rękami innych „chorych”. Efekty oddziaływania pozostałych „śmieci” są natomiast systemowo pomijane w rozważaniach, wbrew jednoznacznym co do przekazu receptom innego „wizjonera” – Włodzimierza Ilicza.

    Jeżeli mamy postępująca gangrenę, albo bardziej adekwatnie – kiłę, to przejmowanie się jakimś tam tyfusem jest krótkowzroczne.

  31. Władek said

    Ale przynajmniej młodzież należy wychowywać w wolności od kultu polskojęzycznych śmieci i ludzkich brudów typu Piłsudski. Niech się młodzi ludzie dowiedzą jak Polska była dymana i zarzynana przez zdrajców i zwykłych bandytów w polskich mundurach, to może lepiej zrozumieją obecną sytuację, bo w szkołach raczej się o tym już nie dowiedzą…

    Pana Gajowego poproszę o więcej tekstów o sanacyjnych terrorystach i zbrodniarzach.

  32. Pinxit said

    28
    Boydar
    Bez Anglii i USA i Niemiec nie byloby ani Ilicza ani pewnie i Stalina.
    Gospodarka ZSRR za Stalina kwitla.

    Bardzo dobrze, ze analizujemy historyczne znaczenie bohatera wielu Polakow- zdrajcy Pilsudskiego, co to na kasztance podbijal serca patriotow.
    A tlumy wyly z zachwytu: Wodzu, na Kowno!

    Bo klepanie w kolko samych hasel o lagrach i Stalinie swiadczy raczej o tym, ze malo wiemy o lagrach – a jeszcze mniej o Stalinie.

    Za to, 17 lat temu, wszystko wiedzielismy o Miloszewiczu, ktory bestialsko mordowal… islamistow.
    I tych islamistow cala Polska bronila.

    To tyle na temat krotkowzrocznosci.

    Wtedy (17 lat temu) tez uwierzylismy Amerykanom, ze Serbowie to ludobojcy i nalezy bronic Wielkiej Albanii.

  33. Siekiera_Motyka said

    Ad. 1 – Bo Piłsudski miał wąsy. Wąsy paraliżują Polakom mózgi co TW Bolek świetnie pokazał.

  34. Lovshak Russkij Agient said

    u większości sedziów, prokuratorówi adwokatów naszej tak zwanej wolności, widnieje a z pewnością widniało mniejsze lub wieksze popierśie mordercyPiłsudskiego.

    ROZUMIEMY, ŻE USŁUŻNA ŻYDOBOLSZEVIA WIELE ZAWDZIECZA SWEMU MARSIAŁKOWI I TAK OD POKOLEŃ,WYSTARCZY PRZYJRZEĆ SIE KAŻDEMU PRZEDSTAWICIELOWI PALESTRY, TYLE W TEMACIE

  35. Siekiera_Motyka said

    Ad. 2 – „No dobrze, a komu sprzedał Polaków Piłsudski?”

    https:// pl. wikipedia.org/wiki/Anatol_M%C3%BChlstein

  36. Lovshak Russkij Agient said

    dziś też, a raczej wczoraj jeden piał z dumą dla kogo i po co jesteśmy obecni na bliski wschodzie dla bezpieczenstwa izraela/ PANIE KACZYŃSKI NIE WŁAŻ PAN DO DUPY TALMUDYSTOM, BO SKOŃCZYSZ PAN JAK BRAT, TALMUD NIE POTRZEBUJE ANI WDZIECZNOSCI ANI POMOCY OD GOYIM, PRZYKŁAD /JAKSZMACONA JEST RODZINA ULMÓW TYSIACE INNYCH POLAKÓW ŻE ROBILI TO DLA KASY A WYJATKI JEDYNIE POTWIERDZAJĄ REGUŁĘ…. NIE BĄDZMY ŚLEPI….SOROS PLUJE POLAKOM W TWARZ , A MY MUSIMY SIE USPRAWIEDLIWIAĆ NA FORUM KE PRZD ZYDOBOLSZEWICKIMI KOMISARZAMI LUDOWYMI…. CZYSTY MARKSIZM A POLSKI RZAD MÓWI, ŻE DESZCZ PADA…… ŻENADA….

  37. Marek said

    I taka żydopruska ścierka ma dzisiaj w wielu polskim miastach pomniki i miejsce na Wawelu.
    Długa droga przed Polakami.
    Rosjanami również.
    Oni też mają trupa i ścierkę żydopruską na widoku publicznym.

  38. Boydar said

    Panie Yah, z czym dzisiejszym ludkom kojarzy się Piłsudski ? Z Polską !
    To zmienić trudno a i nie wiem czy ma sens. Za lat siedemdziesiąt albo i mniej, kojarzyć się będzie dalej, tak jak Kościuszko czy Mickiewicz. Ko-ja-rzyć. I dupa, nic się na to nie poradzi. Co robią Ruscy ? Jak nie mogą gówna obejść to je przeskakują, lub odwrotnie w zależności od konfiguracji i wymiarów kupy. Cokolwiek Ziuk nie uczynił, myślenia nie zmienił. Rozpier.dolił armię i przemysł ? Owszem, dzięki temu operacja 17 września przebiegła bez zbędnego rozlewu krwi. Wyciągnął do pierwszego szeregu ukrytą masonerię ? Owszem, łatwiej było za chwilę ją zidentyfikować i wytłuc pod zupełnie innym pretekstem. I tak dalej i dalej. Lejek to lejek, co by nie zrobili i tak obróci się przeciwko nim. Bo są tylko pionkami na szachownicy, a Mistrz jest tylko jeden, choć wielu uparcie pretenduje.

    My przeciwstawiajmy się na co dzień jawnym kłamstwom (to może każdy) a umniejsi niech walczą z dywersja moralną i etyczną. Resztę zostawmy Bogu; On już tam da sobie radę, jeśli będzie dla kogo 🙂

  39. Listwa said

    @ 15 Marta1973

    Przecież może pani wskazać jakieś rzetelne opracowanie tych tematów przez jakiegoś sanacyjnego historyka. Jest jakieś?
    A ten członek PZPR to gdzieś prawdy nie podaje? Przytacza wstydliwe i hańbiące fakty, potrafi pani w coś podwazyć?

    Napawacie sie tym piłsudskim, a jemu ówczesni nazywali go wilcza morda. Nie przypadkowo.
    Wstydliwe i hańbiące sa dla was, bo płaszczycie się przed piłsudskim i upatrujecie w nim jakiegoś zbawcę, gdy tak naprawdę był to taki Nikodem Dyzma.

    Wie pani dlaczego piłsudczyzna pobiła brutalnie Tadeusza Dołęge- Mostowicza? Bo napisał książkę Kariera Nikodema Dyzmy, Dotknieci sie poczuli.

  40. Władek said

    Ad. 34.

    Ten filmik powinien być umieszczany codziennie pod każdym artykułem niezależnie na jaki temat a także wszystkim polskim dzieciom od razu do kołyski – niech wszyscy Polacy wiedzą jaką łachudrę mieli za prezydenta.

  41. Listwa said

    @ 21 Minus

    Nie „d_jebać Piłsudskiemu” , tylko fakty i prawda historyczna.
    Piłsudski to prostak i cham, ma na swym koncie zbrodnie – w wymiarze ludzkim i państwowym.

    Dlaczego nie mielibysmy znać faktów i ustosunkowac sie do nich?
    A dlaczego mielibysmy zyć tymi mitami na temat piłsudskiego , które cały czas sa tworzone.
    Czcicie i fascynujecię się zwykłą mendą.

    Poznajcie fakty z zycia pisłsudskiego a nie żyjecie mitami.

    „Wieczne odpoczywanie racz dać Panie Boże wszystkim Ofiarom zamachu majowego”

    – ofiarom polityki piłsudskiego i jego bandy.

    Piłsudski prowadził działalność kompromitującą sprawę niemiecką, więc niemcy zamkneli go w twierdzy w Magdeburgu. Nakarmili tam go, przeszkolili, podleczyli, dali mu rangę generała z dupy wzietą, mundurek z czapeczką i sami przywiezli pociągiem do Polski, aby przejał władze z rąk Rady regencyjnej. A co to był za twór? Rada Regencyjna została powołana reskryptami niemieckich i austro-węgierskich władz okupacyjnych.

    I nic wam nie da pisanie o TW Pedagog. Potem piłsudski, który nie miał zadnego doświadczenia i wykształcenia wojskowego sam mianował sie Marszałkiem, a nawet XIX rosyjskej szkoły sredniej nie zdołał ukończyć.

    I wy skrajni naiwniacy sadzicie, że zaborca przywiózł wyzwoliciela dla Polaków? Bo w to bardzo wierzycie.
    I ten wasz Wódz, przed swoja smiercią , nakazał aby jego genialny mózg został przekazany na Uniwersytet Wileński po smierci, aby tam
    zbadano na czym polegał jego geniusz. Macie jakies wyniki?

    Tak wygląda kilka epizodów. Jest tego więcej. Chyba nawet nie wiecie , że czcicie socjaliste , kolegę Lenina.

    ps. @15 Marta1973 takie przypisy jaki autor i mamy cymes opracowanie

    – o tych sprawach w identyczny sposób mówią tez inni, także współczesni historycy.

  42. Listwa said

    Piłsudski pomimo przejęcia władzy z pomoca zaborcy, przegrał w wyborach i musiał sie usunąć do Sulejówka.
    Naród go nie chciał. Dlatego z pomocą obcych służb, dokonał najpierw dwóch zamachów, które sie nie powiodły, w 1926 r. dokonał trzeciego, zamach był udany. Ten zamach udał sie dzięki pomocy socjalisty Macieja Rataja.

    Od1926 to rozwalanie państwa polskiego i dorobku z okresu 1920-1926. Zakończone klęska wrzesniowa , po uprzdniej ucieczce wzorem swojego wodza dowództwa armi i państwa.

  43. Sowa said

    Zmiana godła Polski po przewrocie majowym i przypięcie orłowi pentagramów powinna wyjaśnić komu slużył Piłsudski i cały przewrót. Dalsze komentarze dla bywalców powinny być zbędne.

  44. TG said

    Polecam http://www.gazetawarszawska.com/historia/257-boleslaw-czachor-diaboliczny-kult-pilsudskiego

  45. TG said

    Podczas wojny 1920 roku Polacy dwukrotnie mogli zdobyć Moskwę i obalić reżim bolszewików. Musieliby jednak zawrzeć przymierze z białymi rosyjskimi generałami. Najpierw z Antonem Denikinem, potem z Piotrem Wranglem.

    Niestety Józef Piłsudski odrzucił tę możliwość i podjął tajne rozmowy z Włodzimierzem Leninem. Uważał bowiem, że Rosja „czerwona” będzie dla Polski mniej groźna niż Rosja „biała”.

    Był to katastrofalny błąd. Polacy nie tylko ocalili komunizm, ale zaprzepaścili szansę na odbudowę potężnej Rzeczypospolitej w przedrozbiorowych granicach.

    Choć wygraliśmy Bitwę Warszawską cała wojna z bolszewikami skończyła się dla nas klęską. Podpisując w 1921 roku haniebny Traktat Ryski rzuciliśmy na pastwę Sowietów połowę terytorium Rzeczypospolitej i półtora miliona Polaków. Ludzie ci padli ofiarą czerwonego Holokaustu.

    Polska zapłaciła za to gorzką cenę 17 września 1939 roku…
    Pakt Piłsudski-Lenin. Czyli jak Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium
    Piotr Zychowicz

  46. PISKORZ said

    re 36 Nic dodać, nic ując..Chyba tylko to, że przypadek spowodował, że T. Dołęga-Mostowicz uratował się..Ktoś znalazł Go b. pobitego i zawiadomił pogotowie/policję..

  47. PISKORZ said

    re 42..”Był to katastrofalny błąd.” TO NIE BYŁ BŁĄD..tylko celowe działanie..!! Tekst Zychowicza…super ciekawy..Tylko pytanie…CZY TO BYŁ RZECZYWIŚCIE PAKT MIĘDZY P. A LENINEM? A MOŻE „PAKT”..

  48. Roman57 said

    Powiem tak, nie czytałem Zychowicza , Garlickiego , Jarockiego , ale słuchałem mojego Dziadka Legionistę i wiem jedno, że o Tych którzy byli z Nim nie zapomniał. Dziadka ściągnął ( babcia była u Marszałka ) z Syberii ,był bez nogi. W Polsce go nie zostawił, żeby żebrał pod kościołem. Dał, odprawę rentę, że mógł kupić małą restaurację i żyć jak człowiek. W sprawie Marszałka będę za moim dziadkiem.
    A tak naprawdę co to jest prawda, w kogo wierzyć w dzisiejszej Polsce. Same kurwy i złodzieje.

  49. Stolnik said

    *)Józef Piłsudski zmarł na kiłę, którą rozpoznał u niego austriacki lekarz Karel Frederik Wenckebach. Piłsudski bojąc się skandalu, sam zażądał badań przez lekarza spoza Polski. Wyniki badań utajniono. Propaganda rządowa kolportowała wersję oficjalną, według której Piłsudski zmarł na raka wątroby. Wykryta u dyktatora choroba objawiała się zaburzeniami psychicznymi. Trzecie stadium choroby świadczyło, że Piłsudski chorował na nią od lat, a choroba degenerowała jego psychikę.

    Marek Kamiński stwierdza („Glaukopis” nr 30/2014), że w latach 1974 – 1980 był asystentem w Zakładzie Patofizjologii Ogólnej i Doświadczalnej. Szefem był prof. Karol Buluk „ogólnopolska, jeśli nie światowa znakomitość w tamtych czasach …”. Otóż w czasie spotkania w jego gabinecie z udziałem: prof., dr Aleksan-dra Zucha i Marka Kamińskiego, prof. miał powiedzieć: ”Do umierającego Marszałka wezwano z Wiednia Wenckebacha. Wenckebach zbadał Marszałka, po czym zdumiony oświadczył polskim lekarzom: – Panowie, o co tu chodzi? Prze-cież to jest ewidentna kiła trzeciorzędowa. Na to jeden z Polaków (gen, dr Stanisław Rouppert, zwany przez Piłsudskiego Stachurkiem lub płk dr Stefan Mozo-łowski) odpowiedział: Ależ my to wiemy, tylko w odróżnieniu od pana my nie możemy im/jemu tego powiedzieć”. Autor stwierdza, że oficjalnie podano, iż Pił-sudski zmarł na pierwotnego raka wątroby.

    **) Za jego rządów państwo polskie zrzekło się suwerenności finansowej na rzecz bankowości żydowskiej.
    „Znamienne były zmiany jakie musiały być na żądanie amerykańskich kół finansowych wprowadzone do statutu Banku Polskiego. Do rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 października 1927r.
    ,, o planie stabilizacyjnym i zaciągnięciu pożyczki zagranicznej” – dołączona została następująca deklaracja rządu:
    „Rząd oświadcza, że zgodnie z rozporządzeniem z dnia 26 października 1926 r. zrzekł się prawa emisji biletów bankowych i że nie będzie ich więcej emitował. Bank Polski będzie jedyną instytucją emisyjną.
    Na mocy obecnego statusu Bank Polski jako spółka akcyjna jest całkowicie niezależny od rządu. Rząd nie jest upoważniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisji biletów na pożyczki dla rządu z wyjątkiem tych, które się mieszczą wyraźnie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku”
    Jerzy Zdziechowski – Skarb i pieniądz 1918- 1939 „, str.26.

    Ten kto kontroluje bank centralny, faktycznie kontroluje rząd. I tak to, po przegranej wojnie domowej 1926 dostaliśmy do pilnowania Banku Polskiego na stanowisko członka rady nadzorczej, byłego wiceministra Skarbu USA Charles Dewey. Wiceminister skarbu USA – mianowany został też doradcą rządu polskiego i jednocześnie pełnił rolę członka Rady Banku Polskiego

  50. TG said

    Ad.44 Polecam zamieszczony link (41)bardzo dobre rozpracowanie mieszkańca Wawelu.
    Przed Piłudskim była ikona Mickiewicz.
    Cytat z http://thot.neon24.pl/post/67307,adam-mickiewicz-czego-polakom-nie-wolno-wiedziec
    W liście do Delfiny Potockiej z 20 marca 1848 roku Zygmunt Krasiński opowiada o spotkaniu politycznym, które odbyło się w jego mieszkaniu. Obecni byli na nim Adam Mickiewicz, Eliza Krasińska, Norwid i przyjaciel Krasińskiego Stanisław Małachowski. W liście tym opisuje Krasiński co powiedział owego wieczoru Mickiewicz:

    „Polski nie będzie już. Połączą się Czechy, Moskale i Polacy… Narodowości zaginą, stopią się. Zachodnia łacińska ogłada…przeklętą…rzymski język, rzymska literatura…i kościół odrzuconym jest. Szlachta Polska to najemcy!…Dziś ono plemię obce, ona szlachta musi się rozsypać, zaginąć, zniknąć….Wszelka przeszłość herezją, wszelka tradycja, jeśli nie jest pogańska, grzechem jest. Imię Polska nawet skazane jest na śmierć i zgubę…. Może to gorzkie prawdy, ale taka wola jest Boża, takie objawienie jej. Gorzkie przecież ojczyźnie żydowskiej było chrześcijaństwo….Szlachta….musi wykorzenioną być! Wszystko cokolwiek było, musi przestać być….o to przyszłość świata, oto zbawienie, oto życie!”

    Norwid w liście do gen Skrzyneckiego tak osądził TEN występ Mickiewicza:

    „ znalazłem go jako najpotężniejszym oszukańcem, jakiego przykładu dotąd nie ma.. Ten człowiek straszny jest dla Polski..”

  51. Minus said

    @38 Pan Listwa, a nie znacie tych faktów?, a może z takim kagańcem oświaty jaki wywołują wstawki o Piłsudskim, wydaje się wam- używa Pan liczby mnogiej- my; że walą tutaj tłumy spragnionych i po nasyceniu retoryką nie prostacką i nie chamską ino same fakty są już wasi na fest zainfekowani debilismus endeciae jak inni treponema pallidum?

    Fakty, cyt.: „Według relacji jednej z gazet, stronnicy Piłsudskiego mieli rozdawać broń przechodniom, również chętnym nastolatkom – wracają skojarzenia z powstaniem z 1944 r.”
    Klasa… Według tej samej gazety- srali muszki, będzie wiosna.

    Temat Piłsudskiego jak nożyce w stół i jak ktoś gustuje w rozhuśtanych emocjach starszych frustratów nie musi wychodzić na marsze, srarsze KODu czy innego barachła. Pyta.pl miałby niezły materiał, ile młodych serc by zdobył.

    A zmarłymi proszę się nie bawić na swój gust, niech zostanie tak, jak napisałem, może Pan wykrzesać z siebie to minimum taktu?

  52. Kojak said

    OD 22 MINUS ! CO TY CZLOWIEKU PISZESZ ? DOJEBAC PILSUDSKIEMU ? NIC NIE TRZEBA CZLOWIEKU MU DOJEBYWAC JAK TY TO MOWISZ ZOHYDZAJAC LUDZI ! SAM SIE TROCHU DOUCZ CZLOWIEKU BO JESTES NAFASZEROWNY PROPGANDNA I UDAJESZ RZEKOMO RAZSADNEGO ! ZADEN CZLOWIEK MAJACY WIEDZE TEGO LAJZE NIE BEDZIE W ZASADZIE MOGL OBRONIC BO NIE MA ZWYCZAJNIE ARGUMENTOW NA OBRONE TEGO DEGENERATA !

  53. Listwa said

    @ 47 Minus

    Pisząc Wy – mam na myśli wszystkie te osoby , które zyją mitami o piłsudskim i tworza cały czas mity o piłsudskim, skrzętnie przy tym pomijając
    fakty.

    Pan też, jak widać, z faktami do czynienia mieć nie chce. Woli pan swoim pustosłowiem zapełnić ich miejsce i cytowac jakies gazetki.

    Nie mam najmniejszej przyjemności bawic sie trupem piłsudskiego, nie mówiąc juz, zeby to robic wbrew przyjemności. Nawet butów nie chciałbym o niego wytrzeć.

    Chociazby na pamięc tych wybitnych , zasłużonych dla Polski generałów, których piłsudski zamordował lub przesladował, dopuszczalne jest mówienie o piłsudskim ze był prostakiem i chamem. Bez taktu należałoby powiedziec znacznie więcej i znacznie dobitniej.

    Więc gó**no warte sa te pana przemowienia: „Temat Piłsudskiego jak nożyce w stół i jak ktoś gustuje w rozhuśtanych emocjach starszych frustratów nie musi wychodzić na marsze, srarsze KODu czy innego barachła. Pyta.pl miałby niezły materiał, ile młodych serc by zdobył.”

    To wy macie rozhustane emocje i lizecie dupe piłsudskiemu do dziś.

  54. NICK said

    Wśród zmarłych SĄ też ścierwa.
    Pospolite.
    I na pohybel im.

    Paaanie Minus.

    P.s. mniej emocji.

  55. Minus said

    @ 48 Pan Listwa
    Kto my? Co Pan wiesz na temat mojej skromnej osoby? Wyraziłem swój stosunek do poziomu dyskusji na jakikolwiek temat Piłsudskiego wrzucany w Gajówce. Takie brandzlowanie w swoim stadzie, no przecież nikt świeży niczego nie kupi bo zalatuje jedną rzeźnią i pakowane w gazety, co by mu optykę zmieniło. Panie Listwa: „liżecie dupy”… Pan się tak zacnie i z wiedzą wypowiada na tematy religijne, z przyjemnością człowiek się uczy. A tu co, huśtnęły się emocje? Miałem się nie zapuszczać w pewne zakamarki Gajówki, wystarczy, wychodzę, moje szyby to te I piętro po lewej, proszę sobie popluć. Bez odbioru.

  56. Listwa said

    @ 50 Minus

    Temat piłsudskeigo nie jest tematem religijnym i trzeba dbać żeby nie był. A piłsudski to zadne bóstwo, to menda i cham. .

    „ps. @15 Marta1973 takie przypisy jaki autor i mamy cymes opracowanie”
    – te zdanie wiele mówi, nie tylko to że panu wymowa artykułu sie nie podoba.

    Pan pokazał z taktem poziom dyskusji.

    Fenomenik gajówki, d_jebać Piłsudskiemu.
    dostają szamotania pępka
    leci koncert kto dalej i kolorowiej rzygnie.
    To jakaś terapia dla frustratów?

    – czyz to nie pana teksty? to jest wysoki poziom dyskusji?

    Nie wiem co pan chce od zwrotu „lizecie dupe” gdy liżecie.

    „Niedługo 100lat tej jazdy”, a mity kwitną.

  57. Piłsudski był Żydem. Naprawdę nazywał się Selman i pochodził z rodziny Ginetów. Jakim cudem w Poznaniu uwierzono w legendę o jego „wybitności”? Przecież to było endeckie miasto. Żydowskie szkodniki wszędzie dadzą radę wpełznąć.

  58. MatkaPolka said

    ZADZIWIAJĄCE jak silna jest wiara jak silny jest Mit Piłsudskiego, jak silna jest NIEWOLA TEGO MITU

    90% Polaków wierzy w ten Mit – uważają się za Patriotów – uważają, że Piłsudski wyzwolił Polske, i bez Piłsudskiego Polska by nie istniała. A że FAKTY mówią coś zupełnie innego – tym gorzej dla FAKTÓW.

    Piłsudczycy tym co myślą inaczej każą „buty Marszałkowi lizać, od razu chcą w „mordę walić, a krytycy marszałka to „kundelki obsikujące nogawki Marszałka”.

    Kult Marszałka to nie jedyny, ale bardzo ważny. Mit jest silny, i dodajmy to nie przypadek, – jest nie tylko podtrzymywany, ale i finansowany i środki na to są olbrzymie – bo to jest interes wrogów Polski, żeby Polacy w to wierzyli –żeby miażdżyć świadomość narodową Polaków. Finansuje się kampanie propagandową, finansuje się prasę, powstają Instytuty pamięci Piłsudskiego , powstają Pomniki, finansuje się partie, przekupuje się Polityków.

    Piłsudski był agentem Pruskim i austriackim, był masonem Brytyjskim (32stopień – Rycerz Kadosz) i realizował politykę niemiecką i brytyjską zniewolenia Polski. Piłsudski to przyjaciel Hitlera.

    Kto wierzy w mit Piłsudskiego jest sprzedany dla Polityki niemieckiej – to nie polski patriotyzm – to niemiecki patriotyzm

    PIŁSUDSKI TO GŁÓWNY HAMULCOWY ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ POLSKI

    Niszczył zdobycze polityczne Dmowskiego – Obozu Narodowego. Odzyskanie Niepodległości to największy sukces dyplomatyczny polskiej dyplomacji, ale przecież nie Piłsudskiego. Bo Piłsudskiego w Wersalu nie było.

    Piłsudski – knuł, destabilizował i konfliktował życie polityczne Polski z trudem kształtowane po 1918. Kulminacja tego był zamach majowy 1926 – finansowany przez Anglię, a właściwie imperium angielsko – niemieckie

    Tak samo jak Masoneria wyrosła z tego samego pnia –Templariusze i Krzyżacy. Masoneria to największy wróg Polski – ( Krzyżacy- potem Prusy i Tajne związki o proweniencji krzyżackiej – a w końcu masoneria)

    Piłsudski to KANALIA I SŁUGUS NIEMIECKI – nie był by taki wielki, bezczelny i pewny siebie gdyby nie zaplecze finansowe i ideowe Anglii , Niemiec i masonerii.
    Zamach majowy 1926 finansowała Anglia – 800,000 funtów angielskich lub 3,800,000 złotych zdeponowane w małym żydowskim banku niejakiego Szereszewskiego („Komunikaty”J. Giertycha, Płk Kędzior „Narodowiec”- Lens (Fr).
    To Hitler sam kiedyś powiedział, że uderzył na Polskę, kiedy miał pewność, że jest bezbronna i osamotniona.
    Po zdobyciu Krakowa w 1939 r. Niemcy wystawili WARTĘ HONOROWĄ przy grobie Piłsudskiego.
    Dlaczego??!!

    Dziś Kult Piłsudskiego w Polsce realizowany jest przez te same siły, które doprowadziły do klęski wrześniowej – Plac Zwycięstwa w Warszawie – zmieniono na Plac Piłsudskiego – Plac Klęski Wrześniowej. Dziś masoneria i Niemcy opanowały Polskę – Polska ponownie skolonizowana.

    Dziś obchodzimy święto Konstytucji 3 maja – jako święto narodowe – a przecież Konstytucja 3 Maja to prowokacja Pruska, po której nastąpiły rozbiory Polski – to święto Klęski Narodowej

    Dziś Polacy cieszą się i są dumni , że są w Unii Europejskiej – to współczesna forma Agresji niemieckiej na Polskę i nowa forma zniewolenia. Traktat Lizboński podpisali Lech Kaczyński, Donald Tusk i ZdRadek Sikorski. A sojusznicy z NATO za mordę trzymają.

    A kto myśli inaczej to już nie żyje – jak Andrzej Lepper lub trafia do wiezienia jak Mateusz Piskorski.

  59. JO said

    ad.58. Pomnik Pilsudskiego w Gorzowie Wielkopolskim:

    .http://www.dailymotion.com/video/xbheie_pomnik-pilsudskiego-gorzow-wlkp_lifestyle

    Zapytajmy sie samych siebie co robi pomnik Pilsudskiego w Gorzowie Wielkopolskim????? Przeciez on o te ziemie dla Polski nie walczyl a przeciwnie!

    Jak silna jest masoneria na tych terenach!:

    https://gajowka.wordpress.com/2016/12/07/zydo-masoneria-w-gorzowie-wielkopolskim-cz-2-a-kosciol-bractwo-piusa-x/

    Kazdy z nas powinies sobie zdac sprawe, ze masoneria jest silna w kazdym miejscu Polski, ktora przede wszystkim dziala poprzez Posoborowy KK a nie instytucje rzadowe, ktore przejela, czy pozarzadowe.

    Mamy wroga „niewidzialnego” ktorego poznac mozemy tylko po OWOCACH:

    „Jezeli mowi jak prtestant, chodzi jak protestant, kiwa sie jak protestant to to JEST PROTESTANT” – Biskup R. Williamson

    To zdanie mozemy odniesc do innych nazw naszych wrogow…

  60. Jacek2 said

    Jak ktoś ma odrobinę wolnego czasu:
    .http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-r-czesc-i-1/
    Nie mnie oceniać wiarygodność generała-filozofa. Dość dawno czytałem i za dużo nie pamiętam ale po lekturze jedno utkwiło mi w głowie: Ziuk zrobił wszystko abyśmy w ’39 w stronę niemieckich armat mieli wystawione gołe cztery litery.
    Za to tylko jak postąpił z T. Rozwadowskim zasługuje na przeprowadzkę z Wawelu na wysypisko śmieci.

  61. MatkaPolka said

    CHŁOPCY KOMENDANTA – wszyscy byli Masonami

    Stanisław Ketrzyński, płk. Adam Koc, Juliusz ŁUKASIEWICZ , Roman Knoll, Ignacy Matuszewski, Wacław Grzybowski , Jan Dębski, Gen. Tadeusz Kaszprzycki, Walery Sławek, Jan Kucharzewski, Franciszek Sokal, Kazimierz świtalski, Aleksander Prystor ,Witold Jodko Narkiewicz, Tytus Filipowicz
    Edward Rydz-Śmigły, Gen. Julian Stachiewicz, Bolesław Wieniawa – Długoszewski, Gen. Roman Górecki , Gen Mieczysław Norwid – Neugebauer…..

  62. Jurek said

    ad 45 TG napisał był ” Polska zapłaciła za to gorzką cenę 17 września 1939 roku…”

    A 1 września , Wieluń – to miód malina ? Obsrało cie ?

    Sowieci przyszli tu dokładnie w chwilę gdy ostatni hoj, który wystawił Polaków Niemcom , zgasił światło i zwiał do Rumunii świętować przy koniaku i kawiorze „wykonanie zadania”.

    Sowieci praktycznie nie złamali prawa międzynarodowego. Przyjechali tu na ziemię bez władzy , czyli niczyją, zabrać swoich żydów w głąb ZSSR przed planowanym holokaustem niemal wszystkich tubylców.

    Gdy się sytuacja wojenna pod Moskwą odwróciła, sowieci idąc na Berlin, oddali z powrotem Polakom to co wywieźli na przechowanie. Co do sztuki.

    I tego nie rozumiem, dlaczego bolszewicy dzisiejsi tak nie cierpią tej daty 17 września, skoro było to najznakomitsze wydarzenie w ich całej pokrętnej historii. Przecież gdyby ich sowieci nie zabrali i gdyby sowieci padli pod Moskwą, nie pozostałby żaden żyd.

    Te tłumoki powinny świeczniki zapalać 17 września a nie w grudniu.

  63. PISKORZ said

    re 58…a w maju lub czerwcu 1935..cała wierchuszka III Rzeszy wzięła udział w mszy tzw. świętej /ha ha ha/ za duszę Piłsudskiego…w kościele św. Jadwigi w Berlinie..!! PS raczej chyba jeszcze w maju..

  64. PISKORZ said

    re 60 Abstrahując już od gen Rozwadowskiego, gen Malczewskiego, gen.Zagórskiego i innych…Warto wiedzieć. że z Czechami były prowadzone rozmowy w sprawie modernizacji naszej armii…/Czesi mieli nam co oferować..sic!!/..i wszystko diabli wzięli, i wiadomo kto za tym stał..!!

  65. Jacek2 said

    Re.62
    Ej tam, zaraz holokaust.

    „Naszą siłą jest nasza szybkość i brutalność. Dżyngis Chan rzucił miliony kobiet i dzieci na rzeź z premedytacją i z lekkim sercem – historia widzi w nim tylko wielkiego założyciela państw. To, co mówią o mnie słabe cywilizacje zachodnioeuropejskie, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto wyrazi choć jedno słowo krytyki – że celem wojny nie jest osiągnięcie jakiejś linii geograficznej, ale fizyczna eksterminacja wrogów. Obecnie tylko na wschodzie umieściłem oddziały SS Totenkopf, dając im rozkaz nieugiętego i bezlitosnego zabijania wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci polskiej rasy i języka, bo tylko tą drogą zdobyć możemy potrzebną nam przestrzeń życiową. Kto w naszych czasach jeszcze mówi o eksterminacji Ormian?”

    Jakoś o rasie żydowskiej nie wspomina.
    Ruscy po prostu mieli na uwadze swoich ziomków.

  66. Jacek2 said

    To oczywiście słowa Adolfa, każdy to wie, może tylko oprócz Warszawiaka i Minusa.

  67. JO said

    ad.62. Pan przesadza. Hitler mial 200 000 armie zydow w SS..

    Generalna Gubernia zarzadzal ZYD.

    Okazuje sie, ze ta cala atyzydowska akcja „holokaustu” to byl JEDYNIE FAKT MEDIALNY!

    Gineli zydzi biedni, ci na odstrzal dla pokazu..,, ktorymi byli ci co nie zgadzali sie z oficjalna doktryna syjonizmu.

    W Oswiecimiu oboz dla zydow byl oddzielnie od tych dla Gojow. W tym obozie mieli doskonale jak na tamte czasy i sytuacje warunki, daleko lepsze jedzenie od Gojow……

    Zydzi w Warszawie byli wywiezieni przed niby Powstaniem w Gettcie, ktore bylo inscenizacja na pokaz na potrzeby syjonizmu i z gory zaplanowanej Religii Holokaustu, ktora w tym miala zamknac usta tym, ktorzy by wskazywali palcem na wine Zydow tego co stalo sie z Europa i jej narodami..

    Tak na zachodzie jak na wschodzie bylo zydostwo, ktore robilo swoje i ze soba wspolpracowalo i to co do zegarka i minimetra.

    Nawet tak przeprowadzili dzialania wojenne ze obie „armie” spotkaly sie o czasie w Belinie!!

  68. Bronisław said

    Dopóty, dopóki sekty Litwaków oraz Frankistów będą czynnie zatruwać Duszę Naszego Narodu Polskiego na Odrodzenie się Polskości nie mamy realnie szans?!!! Udało im się bowiem niemal zupełnie zdominować Żywioł Polski, zwłaszcza od połowy XVIII wieku, kiedy zaczęli oni masowo, a podstępnie przechodzić na katolicyzm i jednocześnie wchodzić do Elity Naszego Narodu?!!!

    Wcześniej szkodzili oni ogromnie Naszemu Narodowi, ale robili to z zewnątrz, a od XVIII wieku, mogli to czynić już przedstawiając się Polakom, jako swoi?!!! To dlatego, kolejno niszczące Nas Polaków prowokacje, jak na przykład: Konfederacja Barska, Konstytucja 3 Maja, Insurekcja Kościuszkowska, kolejne powstania z Rosjanami i tak dotąd Jesteśmy przez z nich zniewoleni!!!

    Trzeci wiek nasi nieprzyjaciele piszą Nam „naszą historię” dlatego trudno się dziwić, że mamy tutaj takich: „Minusów” „Marty” i im podobnych, w tym także hierarchów, wyświęconych również przez Jana Pawła II?!!!

    Warto się zapoznać także z bardzo interesującym opracowaniem: „KAROL, ADAM, JAKUB. KS. FRANCESCO RICOSSA. Sodalitium, nr 48.”

    Wiele wskazuję jednak na to, że „Złamana siła mącicieli świata, ty razem będzie na wieki”, na co z Pomocą Bożą czekamy z utęsknieniem!!!

    Króluj Nam Chryste!!!

  69. MatkaPolka said

    Rządy Piłsudskiego i jego ekipy zakończyły się dla Polski tragicznie.
    W wyniku II wojny światowej zginęło ponad 8 milionów Polaków.

    Obszerne fragmenty Raportu general Izydor Modelskiego

    Linki do całość Raportu

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-r-czesc-i-1
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-czesc-iii-podczas-wojny-i-zakonczenie

    Jedna z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej

    Jest to dokument przerażający – pisze general Izydor Modelski

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ

    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY
    PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”
    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła
    Opracowanego w Londynie w 1941 roku, na podstawie miedzy innymi

    Dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego
    przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów I osądów.”

    Dokument oznaczony jest jako ściśle tajny, rzecz prosta , po upływie więcej niż 38 lat(Obecnie 69) tajność at już nie obowiązuje. Normalnie archiwa tajne towering sa po 30 latach, a juz zwłaszcza nie może być mowy o dalszym trwaniu tajności w szczególnych warunkach polskich , gdy dawny aparat rządowy zawalił sie I jego sekrety przestały być tajemnica wymagająca strzeżenia.

    Jakie były tego skutki?

    W spisie powszechnym ludności z 1938 roku naliczono ponad 35 milionów Polaków.

    W spisie z 1946 roku doliczono się zaledwie 24 miliony Polaków. Demograficzne „manko” wyniosło ponad jedenaście milionów, a razem z nienarodzonymi dziećmi zamordowanych Polek, tę liczbę należy powiększyć o 3-4 miliony „in minus”.

    Razem – ponad 15 milionów demograficznego regresu

    To chyba wystarczający powód i usprawiedliwienie, aby pisać o przyczynach i rozmiarach tej niespotykanej w historii narodów hekatomby – metodologii unicestwienia jednej trzeciej populacji katolickiego narodu żyjącego w samym centrum rzekomo cywilizowanej Europy. Czy dlatego, że katolickiego?

    Były tego przyczyny zewnętrzne i wewnętrzne. Zewnętrzne: pierwsza zaplanowana już w połowie XIX wieku żydowska wojna europejska, która po wejściu do wojny przez chazarskie żydostwo Ameryki Północnej, zamieniła się w wojnę światową.

    Przyczyna wewnętrzna – dywersyjne, żydomasońskie rządy w Polsce odrodzonej po 123 latach niewoli. Rządy te konsekwentnie zmierzały do maksymalnego osłabienia naszych możliwości obronnych.
    Do obłędnych prowokacji politycznych i militarnych przeciwko a to Żydobolszewii /wyprawa kijowska/, a to współudziału w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku. Tajny pakt z Hitlerem zawarty w 1934 roku z zamiarem wspólnego z Niemcami najazdu na Żydobolszewię? Wreszcie, torpedowanie możliwości rzeczywistego sojuszu polityczno-militarnego z żydomasońską Francją i Czechosłowacją przeciwko Niemcom, na tle jednoczesnego niszczenia możliwości obronnych naszej armii.

    O rzekomej determinacji Francji w obronie przed odradzającym się militaryzmem prusko-niemieckim, świadczyła potężna linia obronna Maginota na granicy francusko-niemieckiej; projekt wyjątkowo kosztowny i skuteczny, jednak pod warunkiem, że Niemcy zaatakują od tej właśnie strony, a nie obejdą tej linii przez Belgię. Linia obronna, z góry zakładająca tylko obronę, a nie atak.

    Pomińmy tu polityczne przyczyny naszej samotności we wrześniu 1939 roku. Sięgnijmy do przyczyn wojskowych. Naszym przewodnikiem będzie w tej wędrówce generał Izydor Modelski w jego studium: „Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej. Próba syntezy”.

    Studium powstało po klęsce wrześniowej. Nigdy nie przebiło się do poprawnych historyków w PRL, i w PRL-bis pod nazwą „Trzeciej RP”.

    Znamienne – stwierdza generał Modelski we wstępie, iż jedną z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej, było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej. „Jest to dokument przerażający” – pisze generał Modelski.

    Dodał:

    Najgorsze, że te dokumenty zostały z miejsca udostępnione aliantom, co znakomicie zdeprecjonowało polski wysiłek wojenny.

    Autor zaczyna od skutków duchowych 123-letniej niewoli;

    Bo też najczarniejszą hipoteką zostawioną Polsce przez długoletnich zaborców, było zarażenie duszy polskiej miazmatami nihilizmu rosyjsko-azjatyckiego i zatrucie jej poglądami liberalistyczno-ateistycznymi niepolskiego i niearyjskiego pochodzenia. Na takim tylko podłożu mogło powstać to wszystko, co w Polsce niepodległej przeżyliśmy, a co było tak niezrozumiałym dla duszy polskiej – 20 lat Niepodległej Polski to bezustanna walka światopoglądu azjatycko-nihilistycznego z wszystkim, co dotychczas było Polakom święte, więc Bogiem, Kościołem, nacjonalizmem polskim i polską tradycją, wykpiwanie „Cudu nad Wisłą”, wygnanie Sienkiewicza ze szkół średnich, zakaz [wydawania] „Przewodnika Katolickiego” i „Krucjaty Eucharystycznej”, propaganda świadomego macierzyństwa – 200 000 dzieci zabijanych w łonie matek co roku w Polsce; wygnano grekę i łacinę ze szkół.

    Chora dusza polska i w następstwie zgnilizna moralna jest największą i zasadniczą przyczyną naszej klęski militarnej w 1939 roku.

    W szkołach zwalczano literaturę piękną, głównie Sienkiewicza, K. H. Rostworowskiego i innych wybitnych polskich pisarzy. Narzucono „brudną” lekturę Żyda Boya-Żeleńskiego i bezwartościowe bzdety żydomasona Kaden-„Bandrowskiego”.

    Na zachodnich terenach Polski Odrodzonej młodzież polską jawnie prześladowano podczas podejmowanych akcji narodowo-patriotycznych. Zajścia były często wręcz prowokowane przez czynniki rządowe, jak np. zajścia akademickie we Lwowie, Poznaniu, Warszawie, nawet w super-sanacyjnym Lwowie. W niesławnej bitwie ulicznej polskiej młodzieży akademickiej z policją i sikawkami straży ogniowej, dowodził generał dywizji /lekarz ginekolog/ Sławoj-Składkowski. Polem bitwy było Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Tymczasem młodzież niemiecka ćwiczyła bezkarnie pod opieką władz polskich w obozach letnich: musztrę, służbę polową, etc. /Nowy Tomyśl, Gniezno, Pomorze/. Późniejsi hitlerowscy agenci Piątej Kolumny wyjeżdżali przez Gdańsk do III Rzeszy na przeszkolenie wojskowe i narodowo-socjalistyczne ze zniżkowymi, a nawet darmowymi biletami kolejowymi! Płacili Polacy, czyli „rząd polski”.

    Dlaczego dzieciom polskim zakazano czytania „Przewodnika Katolickiego”, należenia do „Krucjaty Eucharystycznej”?

    Wiosną 1939 roku ponad 500 szkół nie miało katechetów i nauki religii, gdyż „polskie” władze sprusaczone na tamtych terenach nie dopuszczały księży do szkół, a to w myśl dyrektyw skomunizowanego Związku Nauczycielstwa /nie-/ Polskiego. Wpychano dzieciom i młodzieży bezbożne „Płomyczki” i „Płomyki” wydawane przez tenże Związek.

    Podobna dyskryminacja obowiązywała w wojsku. Oficer zawodowy ośmielający się krytykować stosunki w wojsku szedł na czarną listę za czytanie „Myśli Narodowej’: „Warszawskiego Dziennika Narodowego”, „Kuriera Poznańskiego” lub innych pism „opozycyjnych” /skąd my znamy to słowo!/.

    Oficerów uczestniczących w niedzielnych Mszach św. wykpiwano i ośmieszano, nawet uważano ich za wrogów państwa, albo za zwolenników „rzymskiej międzynarodówki”. W tym czasie inni oficerowie lżyli bezkarnie i obrażali posiwiałych biskupów – patriotów /Kielce, Łomża, Pińsk, Kraków/. Inni napadali słowem i czynem na koryfeuszy myśli katolicko-narodowej, takich jak Dmowski, Korfanty, Trąmpczyński, Zdziechowski, Nowaczyński, Cywiński.

    Brutalnie łamano charaktery, przekonania i sumienia młodych oficerów, często nie pozwalając im żenić się z jakąś zacną panną, podczas gdy generałowie i pułkownicy – dawni pastuszkowie z „Pierwszej Kadrowej” nagminnie się rozwodzili i zmieniali żony jak rękawiczki.

    Nawiązując do tej plagi rozwodów, generał Izydor Modelski wspomina, jak to za trumną generała Orlicz-Dreszera szły trzy wdowy kłócące się o emerytury. W innym przypadku trzech mężów tej samej pani było w wojsku zawodowymi oficerami.

    Generał Modelski opisuje sądy czyli samosądy, często krwawe:

  70. MatkaPolka said

    Generał Modelski opisuje sądy czyli samosądy, często krwawe:

    Wreszcie, niesprawiedliwość w sądach. W nocy kilku uzbrojonych oficerów 36 p. p., na rozkaz dowódcy pułku mówiącego w domu po niemiecku – płk Ulricha, napada na dom ppor. rez. Wójcika w Piastowie, biją go, maltretują jego żonę, a gdy napadany w obronie własnej strzela z posiadanego legalnie rewolweru, a sprawa nazajutrz dostaje się do prasy, nie da się zatuszować, zebrany w specjalnym składzie sąd – w którym oskarżał późniejszy minister „sprawiedliwości” Grabowski – wydaje wyrok skazujący ofiarę napadu, ppor. Wójcika na więzienie… za dokonanie napadu i strzelanie do oficerów! To już szczyt cynizmu i bezwstydu. Pan prokurator Grabowski zapoczątkował tym wyrokiem swą wielką karierę i hańbi polski wymiar sprawiedliwości, stawiając go na jednym poziomie z hitlerowskimi lub bolszewickimi.

    – Doboszyński jest dwukrotnie zwolniony od winy i kary przez legalny Sąd Rzeczpospolitej i po obu wyrokach prokurator zatrzymuje go wbrew ustawom i obowiązującej procedurze w więzieniu na rozkaz ministra Grabowskiego.

    – To rozzuchwala. Więc generał Dąb-Biernacki wydaje rozkaz służbowy 16 oficerom „ukarania” profesora Cywińskiego, zasłużonego starego działacza i patriotę polskiego w kresowym Wilnie. I szesnastu uzbrojonych polskich oficerów napada na bezbronnego i starszego wiekiem cywila. Żaden z nich nie odmówił wykonania tak bezprawnego i tak hańbiącego rozkazu.

    Po napadzie na Cywińskiego – pisze generał I. Modelski – ani jeden polski generał nie odmówił podania ręki generałowi Dąb- Biernackiemu. Rydz-Śmigły zabronił wszczęcia dochodzenia przeciwko Dąb-Biernackiemu.

    Na pytanie Melchiora Wańkowicza, kogo marszałek Rydz-Śmigły uważa za głównego sprawcę klęski wrześniowej, Śmigły odpowiedział zdecydowanie: Józefa Piłsudskiego, który zajmując się zbytnio polityką wewnętrzną i zagraniczną, zaniedbał całkowicie armię. Gdyby wojna wybuchła nie w 1939 r. a w r. 1935, trwałaby jeden dzień /…/! Drugim sprawcą jest premier Kwiatkowski, który kilkakrotnie odmawiał mi kredytów na rozbudowę i unowocześnienie armii.

    Generał Modelski, jak przystało na obiektywnego analityka wrześniowej tragedii, owszem, przyznał rację Śmigłemu, ale po wyliczeniu skutków dyletanckich i wręcz sabotażowych decyzji Piłsudskiego, odniósł się do roli Rydza-Śmigłego i nie zostawił na nim suchej nitki.

    Co do Piłsudskiego, gen. Modelski wyliczał:

    Przed rokiem 1926 on zrywał sejmy, sztucznie tworzył „partyjnictwo”, „pikował” rządy, walczył z większością polską opierając się – poza bagnetami swej „pierwszej brygady” – na mniejszościach wrogich Polsce, dyskredytował ludzi zasłużonych, zdolnych i Polsce bez reszty oddanych /Witos, Korfanty, itd./ – on odtrącał rękę większości polskiej, wyciągniętą do zgody dla dobra Polski /Dmowski, Paderewski, Korfanty, Trąmpczyński, itd. / – on już przed majem 1926 był jedyną i największą przeszkodą w osiągnięciu zgody narodowej wszystkich Polaków dla dobra państwa.

    Cel tego terroru był jeden – ludzi niezależnych odsuwać od rządów, aby Piłsudski mógł rządzić Polską jak folwarkiem. Podzielił Polaków na obywateli pierwszej i drugiej kategorii. Do pierwszej należeli „pierwszobrygadowcy”, dla których były otwarte wszystkie stanowiska w administracji i armii. I druga szary tłum tolerowany jak bydło robocze. W wojsku, na wysokości plutonu, kompanii, batalionu dowodzili starzy, ciągle tylko podoficerowie z bitew pierwszej wojny światowej, o wielkim doświadczeniu bojowym. Brak im było tylko dowódców wyższych stopni, bo legionowe niedojdy do tego się nie nadawały.

    Francuski generał Trousson czarno widział przyszłość takiej armii dowodzonej przez dyletantów:

    /…/ Gdy jednak wojna przyjdzie, okaże się cała próżnia tego gmachu.

    Myśmy to przeżyli w roku 1870/1871. Rezultatem był Sedan…

    Pucz majowy był przygotowywany zdradziecko. W pierwszej kolejności masoneria, a tak naprawdę to żydomasoneria brytyjska poleciła Piłsudskiemu taktycznie odsunąć się od władzy, odejść w cień. Następnie rozpoczynała się masowa destrukcja propagandowa, ferment, plotki, pogłoski. To wojna nerwów, po której „naród” ma przyjąć z westchnieniem ulgi człowieka „twardej ręki”, czyli Piłsudskiego. Ministrem Spraw Wojskowych zostaje generał Żeligowski, który zapowiada w Sejmie, że w razie potrzeby wojsko „wyprowadzi w pole”, obsadzi kluczowe stanowiska w wojsku ludźmi Piłsudskiego. Generał Dreszer podczas demonstracji w Sulejówku oznajmia patetycznie o „szablach, które Tobie, Komendancie, stawiamy do dyspozycji”.

    Nadchodzi etap prowokacji. W tym celu wymyślono „napad endeków” na dworek Wodza w Sulejówku. Dziwnym trafem ten rzekomy napad „proroczo” przewidział pijak i birbant pułkownik Wieniawa-Długoszowski już w przeddzień „napadu”, będąc na dużym rauszu. Po prostu wygadał się. Tu glossa generała Modelskiego o tym błaźnie-lizusie, ulubieńcu „Komendanta”:

    Toteż w knajpach warszawskich skacząc po stołach robił poprzedzającej nocy w towarzystwie kobiet z półświatka, zwłaszcza żydowskiego, odpowiedni nastrój „pierwszobrygadowy”, zmuszając publiczność obecną w lokalu do śpiewania „Pierwszej Brygady”. Była to awantura godna tragifarsy, jaką niebawem rozpoczęto pod nazwą „sanacji moralnej”.

    Nazajutrz generał Żeligowski dotrzymał słowa danego w Sejmie i „wyprowadził wojsko w pole” /…/. Całą ohydę tego rokoszu, z bardzo ciekawym opisem niepolskich fizjonomii tych, którzy ten rokosz popierali, na ulicy deptali Sztandar Prezydenta Rzeczpospolitej, strzelali od tyłu do polskiej młodzieży akademickiej, znęcali się nad schwytanymi oraz charakterystykę dowódców, którzy poza przysięgą, łamali jeszcze słowo honoru, dobrowolnie dane, jak to zrobił ówczesny dowódca 1 pułku szwoleżerów, pułkownik Grobicki, uwypuklił w krótkiej, rzeczowej, a jakże dramatycznie ujętej broszurze generał Stanisław Haller.

    Generał Modelski i generał Stanisław Haller „Rokosz majowy” uznali „za jedną z głównych przyczyn klęski wojskowej w kampanii wrześniowej jesienią 1939 roku”.

    W wyniku tego puczu pełnię władzy nad sterroryzowanym narodem przejął megalomański pyszałek i dyletant wojskowy. Oto jego dorobek:

    Piłsudski przez ten rokosz wprowadził na najwyższe stanowiska w państwie i w wojsku miernoty moralne i intelektualne, które już po jego śmierci, przez cztery lata prowadziły naród do katastrofy wrześniowej. Gen. S. Haller, cytowany przez gen. I. Modelskiego.

    Piłsudski metodycznie wprowadzał ferment, wzajemną nienawiść do korpusu oficerskiego. Usunął najlepszych przez zabójstwa i więzienia /mord na generale Ostoja-Zagórskim/, otrucie generała T. Rozwadowskiego, rzeczywistego zwycięzcy Bitwy Warszawskiej 1920 roku, albo przez przedwczesne emerytury /generałowie Szeptycki i Haller/, albo przez marginalizację, czego przykładem był generał W. Sikorski.

    W zamian, wprowadzał na najwyższe stanowiska nadętych młokosów, karierowiczów, nierobów, dyletantów wojskowych.

    Piłsudski łamiąc prawo i konstytucję odsunął naród spragniony wolności i samorządności, od wpływu w rządach państwem. Odsunął naród od kontroli poczynań tych miernot, karierowiczów i malwersantów.

    Tak to dosłownie podsumował generał Stanisław Haller, brat Józefa Hallera, twórcy „Błękitnej Armii”, który w sile 90 tysięcy żołnierza przybył z Francji bronić Polski przed nawałą żydobolszewicką w 1920 roku.

    Rząd, który stanął murem za prezydentem Wojciechowskim, niestety działał bez zdecydowania wobec puczystów. Oto przykłady, jedne z wielu;

  71. MatkaPolka said

    Rząd, który stanął murem za prezydentem Wojciechowskim, niestety działał bez zdecydowania wobec puczystów. Oto przykłady, jedne z wielu;

    – generał Ładoś nie wiadomo dlaczego zwlekał pod Ożarowem z natarciem na Warszawę;

    – generał Żymierski namawiał do tej zwłoki generała Ładosia;

    – mobilizacja rządowych wojsk była połowiczna, niezdecydowana;

    – na tę jawną rewoltą nie odpowiedziano adekwatnie, np. egzekucjami prowodyrów „czerwonych” kolejarzy jawnie uprawiających sabotaż transportowy.

    Większość korpusu oficerskiego widziała ten kontrast niemrawości rządowych decyzji na tle zdecydowania rokoszan i zdezorientowana wybrała postawę wyczekiwania.

    Generał Modelski dyskretnie pomija swoją osobę, która mogła okazać się kluczową w losach tej wojny domowej, wojny antynarodowej.

    Dowiadujemy się o tym dopiero z cennej pracy Tadeusza Siedlikas „Z historii Polski 1900-1939”, str. 178:

    Mimo przeważających sił zamachowców, gen. Rozwadowski podjął próbę odzyskania kontroli nad Warszawą, licząc na szybkie przybycie 10. pułku piechoty z Łowicza, 57 i 58 pułku z Poznania, 71 pułku z Ostrowi Mazowieckiej i 26 pułku ze Lwowa. Bardzo ważnym elementem w jego planach był także 30 pułk stacjonujący w Cytadeli /fortecy położonej w północnej części Warszawy/ pod komendą płk Izydora Modelskiego. W nocy z 12 na 13 maja Rozwadowski wysłał rozkaz do Modelskiego, aby zaatakował buntowników od północy w tym samym czasie, kiedy główne siły rządowe zaatakują główne siły spiskowców z południa. Nie wiedział jeszcze, że spiskowcom udało się aresztować płk Modelskiego i Cytadela wpadła w ręce buntowników pod komendą jednego z głównych konspiratorów, gen. Burhardta-Bukackiego.

    Zanim by jakiekolwiek posiłki przyjechały z Poznania, Łowicza, Ostrowi Mazowieckiej, a zwłaszcza z dalekiego Lwowa /gen. Sikorski/ pułk dowodzony przez płk. Modelskiego mógł przesądzić o walkach w Warszawie, a przynajmniej uczynić Cytadelę bastionem nie do zdobycia na czas nieokreślony.

    Tak oto, w ciągu kilkunastu następnych lat „Piłsudasowi” udało się:

    – zanarchizować wojsko,

    – zdeprawować dusze,

    – wprowadzić wojsko do polityki i politykę do wojska,

    – obsadzić na kluczowych stanowiskach w wojsku niefachowców, dyletantów, nierobów, letkiewiczów, birbantów,

    – skupić całą dyktatorską władze w swojej garści.

    Pełnię władzy w wojsku skupiał Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, wkrótce Wódz Naczelny czyli Piłsudski, ale odpowiedzialność konstytucyjną przed Sejmem, czyli przed narodem za obronę państwa, Piłsudski pozostawił przezornie Ministrowi Spraw Wojskowych.

    Dlaczego jemu? Otóż dlatego, że obydwa te stanowiska, czyli Generalnego Inspektora i równocześnie Ministra Spraw Wojskowych „Piłsudas” pozostawił w swoich rękach.

    Chodziło o to, aby nawet tylko formalnie nie podlegał Ministrowi; widząc ułomność tej struktury, móc uchylić z góry jej następstwa.

    W żadnym państwie europejskim generał desygnowany w czasie pokoju na Naczelnego Wodza, nie miał tak absolutnej władzy jak Piłsudski. Odtąd każdy jego rozkaz był świętym przykazaniem. To była brutalna dyktatura.

    Generalny Inspektor powołał twór pod nazwą Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Aż do wiosny 1939 roku, a więc jeszcze przez cztery lata od śmierci „Wodza”, tenże Inspektorat nic nie robił i nic nie dokonał, zasłuchany w strategię „Wodza”.

    Piłsudski praktycznie sparaliżował prace Sztabu Głównego. Dotyczyło to zwłaszcza tak kluczowej sprawy, jak mobilizacja na wypadek wojny. Prace nad tym planem czas jakiś kontynuowano, ale już w 1932 roku rozkazem nowego Szefa Sztabu Głównego gen. Gąsiorowskiego, spalono wszystko włącznie z brulionami, tak że „nawet ślad zaginął”, a zrobił to na polecenie Piłsudskiego.

  72. revers said

    Dzein dobry p. JO dlugo pana nie bylo, bardzo dobry tekst …

    „Generalna Gubernia zarzadzal ZYD.

    Okazuje sie, ze ta cala atyzydowska akcja „holokaustu” to byl JEDYNIE FAKT MEDIALNY!”

    Holocaust to tez nowa religia i anty prawo ujete w antysemityzmie AIPC, a prawie talmudycznym.
    Religia ktora ma zakonczyc sie budowa swiatyni Salomona w Jerozolimie i przeniesienie tam rzadu swiatowego, zniszczenia innych religi. Gdze sa krzyze z Oswiecimia?.

    Tylko za ten holoszwindel do dzisiaj zamyka sie ludzi, ostatnio na Wegrzech zatrzyano niejakiego mahlera, podazajcy religie i anty prawo Holocaustu.

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/wegry-aresztowano-neonaziste-skazanego-w-niemczech,740128.html

  73. MatkaPolka said

    CO ZŁEGO ZROBIŁ DLA POLSKI PIŁSUDSKI:

    *.Wróg Polski – agent Niemiecki
    *.Kolaborant z Niemiecki i Bolszewicki
    *.Zdrajca Polski i zwycięskich aliantów
    *.Dyktator i terrorysta Narodu Polskiego
    *.Poskromiciel walk wyzwoleńczych i odbudowy terytorialnej
    *.Rzecznik straty terytorialnych i ludzkich w interesie Niemiec
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie Niemiec i Bolszewikow

    *.Mistrz obłudy w ukrywaniu prawdziwych celów

    *.Likwidator polskiej Armii – dążył do jej osłabienia
    *.Niedopuszczenie do tworzenia silnej armii
    *.Rozbicie Zjazdu Polaków wojskowych 1917
    *.Likwidator lotnictwa. Przeciwnik unowocześniania i motoryzowania armii

    *.Poskromiciel i sabotażysta ruchów patriotyczno narodowych
    *.Poskromiciel dążeń wyzwoleńczych i odzyskania utraconych terenów.
    *.Zwolennik strat terytorialnych Polski na rzecz Niemiec

    *.Odmówił pomocy dla powstania wielkopolskiego
    *.Odmowa i sabotaż i blokada pomocy dla Lwowa –
    *.Sabotaż i konfliktowanie plebiscytu na Śląsku i powstań śląskich .
    *.Rozbijacz ruchów scaleniowych. Grabarz jedności narodowej na Śląsku
    *.Federalizacja – realizacja niemiecka koncepcja państw buforowych na Kresach Wschodnich
    – zamiast pozyskiwać rzecz Polski konfliktował i odpychał

    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie wroga – wyprawa na Kijow,
    *.Konfliktowanie powstań śląskich, Kunktator i sabotażysta powstanie wielkopolskie

    *.Celowo narażał na śmierć setki tysięcy Polaków.
    Wyprawa na Kijow zginęło 200,000 Polaków,
    Polska poniosła olbrzymie straty ludzkie i straty terytorialne

    *.Likwidator i sabotażysta polskiej gospodarki

    *.Niszczyciel polskiego szkolnictwa i edukacji

    *.MORDERSTWA I UWIEZIENIA Polskich BOHATERÓW PATRIOTÓW DZIAŁACZY NARODOWYCH
    Gen. Rozwadowski otruty w Wilnie na Antokolu , gen. Zagorski – poćwiartowany
    Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński (i dziesięciu innych z procesu brzeskiego – twierdza brzeska) Wojciech Korfanty – podtruty na Pawiaku A ilu było w Berezie Kartuskiej

    Piłsudski i jego wyselekcjonowana i ekipa realizująca Testament Polityczny
    w pełni odpowiedzialna za klęskę wrześniową 1939 r.

    *.Wróg Polski i Polaków – naraził Polskę i Polaków na olbrzymie straty ludzkie i terytorialne

    *.Rozbroił Polskę. zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera zginęło 8 mln obywateli polskich
    Celowe narażenie na śmierć milionów Polaków
    (wepchnąć pod gąsienice czołgów)

    *.Aferzysta i złodziej, defraudant funduszy państwowych

    *.Fałszerz wyborów – terrorysta polityczny

    Wszystkie późniejsze wydarzenia już po zamachu majowym w 1926 w pełni potwierdziły główne cele i metody stosowane przez Niemców w stosunku do Polski

    Osłabienie gospodarcze, osłabienie militarne (Piłsudski Likwidator armii polskiej), pauperyzacja społeczeństwa , przemoc dyktatura, destrukcja życia społecznego destrukcja edukacji, niszczenie wartości moralnych i duchowych, warcholstwo.

    *.Piłsudski jest w jednym „niedoceniany” – to on uchronił rewolucje żydobolszewicka od klęski !!!

    Powinien być wymieniany jako ten który uratował żydokomunę– obok Lenina , Trockiego, Stalina , Tuchaczewskiego…

    Przez tajne pakty z bolszewikami.
    Przez nic nierobienie –zachowanie neutralności zgodnie z układami z bolszewikami.

    Tak pisze gen. Denikin:

    Podejmując natarcie w stronę Kijowa, miałem na uwadze ogromne znaczenie – dla obu stron – połączenie Armii Ochotniczej z Armią Polską.
    Proponowałem dowództwu Polskiemu, aby przesunęło wojska jedynie do Dniepru górnego – Kierunek generalny Mozyrz.
    Ten jeden ruch, jak widać nie stanowiłby dla Polaków żadnej trudności, nie wymagałby żadnych nadzwyczajnych ofiar, kosztowałby nieporównanie mniej krwi i spustoszeń niż podjęty ostatecznie „Marsz na Kijów” i wtargniecie po nim armii bolszewickiej, które za nim nastąpiło.

    Bojowa akcja jesienią 1919 r. Armii Polskiej i Ochotniczej groziła Sowietom pogromem i upadkiem.

    (dodam swój komentarz – Biała Rosja była Aliantem dzięki, którym w Wersalu Polska powróciła na mapy świata po pruskich rozbiorach, była formalnym sprzymierzeńcem, było powinnością Polski pomóc Białej Rosji – ale przecież Piłsudski był agentem niemieckim i bolszewickim)

    Z taka oceną sytuacji zgadzają się trzy strony. (polska, ukraińska, sowiecka).

    A tymczasem Naczelnik Państwa Polskiego zawarł jesienią 1919 r. tajne porozumienie z sowietami na mocy, którego działania wojenne zostały okresowo przerwane.
    (mój komentarz- tj.front zachodni bolszewików zabezpieczony)

    Karol Radek Sobelson – przywódca żydobolszewicki

    „Jacy ci biało -Polacy głupi – mogli nas, czerwonych rozgnieść jeszcze osiem miesięcy wcześniej , gdyby pomogli białym Rosjanom; teraz sami leżą u naszych stop”.

    Tuchaczewski – sowiecki general

    „Gdyby rząd polski umiał porozumieć się z Denikinem przed jego klęska – wówczas uderzenie Denikina na Moskwę, posiłkowane przez ofensywę polską z zachodu, mogłaby skończyć się dla nas znacznie gorzej i trudno nawet zdać sobie sprawę z ostatecznych wyników”.

  74. MatkaPolka said

    Wizja świętej Faustyny Kowalskiej, która zanotowała pod datą 12 maja w dniu śmierci Jozefa Piłsudskiego

    Wieczorem , zaledwie się położyłam do lóżka , zaraz zasnęłam ,ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona/… Wtem ujrzałam pewna dusze, która rozłączyła się od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drze cala na widok okropności, świadczą przeciw niej (…) dusza, która widzę w skonaniu, jest to dusza, która jest pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech.

    Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu (…) Nie mam wyrazów ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych

    (Faustyna Kowalska; „Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mej” Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 1995 str 152-153.

  75. MatkaPolka said

    Okoliczności Pogrzebu Piłsudskiego w relacji wybitnego masona okultysty
    Kazimierza Chodkiewicza ( broszura – „Kraków ognisko sil tajemnych”

    {{{ Czyli jak natura przeciwstawiała się pogrzebowi Piłsudskiego na Wawelu – MatkaPolka}}}

    Gdy godzinę po śmierci Marszalka staliśmy przed bramą Belweder, a Prezydent , ministrowie i dostojnicy państwowi weszli do środka , aby złożyć ostatni hołd temu Wielkiemu Człowiekowi , nie słychać było żadnych slow , nie widać, było najmniejszego poruszenia, a jedynie lzy w oczach wszystkich. Płakali nawet ci , którzy nigdy tego nie robili . I tylko cisza, cisza najwyższa
    Och ! to jest tchnienie Wawelu , tchnienie Tatr obecne tutaj

    Wierzyć nie wierzyć – przeczytać warto
    • Tuesday, January 13, 2009, 18:42
    http://www.meritum-news.com/KULTURA/?p=42

    Żandarm w mistycznym obłoku.

    W dniu i godzinie pogrzebu Marszałka Józefa Piłsudskiego przebudził się czakram na Wawelu zainstalowany tam prawie dwa tysiące lat temu przez Apoloniusza z Tiany. Temu aktowi białej magii towarzyszyło wiele niezwykłych zdarzeń. Tak przynajmniej twierdzi autor tej opinii, Kazimierz Chodkiewicz, oficer Drugiej Rzeczpospolitej, a jednocześnie twórca legendy krakowskiego czakramu i jeden z najsłynniejszych polskich teozofów.

    Był on naocznym świadkiem uroczystości żałobnych Józefa Piłsudskiego, które rozpoczęły się 17 maja 1935 r. w warszawskiej katedrze świętego Jana. Pełniąc straż honorową przy otwartej trumnie Marszałka, czuł, że świątynię wypełnia „intensywna, astralna aura”. Wydawało mu się, że zgromadzeni w kościele ludzie emanują uczuciami miłości i braterstwa. Podobne fale płynęły ku trumnie nie tylko ze wszystkich zakamarków kościoła, lecz także z zewnątrz, ze wszystkich części miasta i wszystkich stron kraju. Trumna ze zwłokami Marszałka stała się potężnym, magnetycznym ośrodkiem szlachetnych uczuć miłości i oddania, braterstwa i dobrej woli – wspominał po latach w szkicu „Kraków. Ognisko sił tajemnych” opublikowanym po raz pierwszy po angielsku w 1966 r. w Londynie.

    (Czyli jak natura przeciwstawiała się pogrzebowi Piłsudskiego na Wawelu – MatkaPolka)

    Pisał, że wrogie Polsce siły ciemności nie chciały dopuścić do uaktywnienia się czakramu, więc atakowały aż trzy razy, za każdym razem używając jako broni mocy natury.

    Pierwsze uderzenie nastąpiło podczas przewożenia trumny ze zwłokami Marszałka z katedry na dworzec kolejowy. Pogodne wcześniej niebo nagle zasnuło się ciężkimi chmurami, po czym nastąpiła straszliwa burza połączona z oberwaniem chmury. Pośród szalejących żywiołów udało się jednak przyczepić platformę z trumną do lokomotywy i ruszyć w stronę Krakowa, gdzie tego samego dnia również odnotowano niespotykane anomalie pogodowe. Około godziny 14.17 w grodzie Kraka zapadły ciemności, a temperatura spadła o kilka stopni.

    Huragan szalał tak bardzo, że wyrywał drzewa z korzeniami, niszcząc przy tym żałobne dekoracje ulic. Trzeci „atak” zdarzył się następnego dnia, czyli 18 maja, kiedy to pękły wszystkie łożyska w platformie, na której umieszczono trumnę i pociąg nie mógł wjechać na dworzec.

    Mimo tych przeciwności, dalsze ceremonie pogrzebowe przebiegały według wcześniejszych planów. Ciało Piłsudskiego spoczęło w krypcie dokładnie o godzinie 10.57.

  76. Bronisław said

    Re: 65. Przytoczona przez Pana, Panie Jacku wypowiedź Hitlera kończy się zdaniem: „Kto w naszych czasach jeszcze mówi o eksterminacji Ormian?”!!! I tutaj w związku z tym rodzi się fundamentalne pytanie: Kto stał za Sabbatarianami, którzy wyhodowali Młodoturków, zwłaszcza Ataturka, głównych sprawców ludobójstwa Ormian?!!!

    Prześledzić można podobnie karierę wielu, w tym Lenina, Piłsudskiego, Hitlera, czy chociażby Wałęsy „Bolka”!!! Czy drogi nie prowadzą do jednego „centrum”?!!!

    Króluj Nam Chryste!!!

  77. JO said

    ad.69.

    Zauwazmy, ze tzw „Niemcy” po przybyciu do Lwowa – wymodrowali elite polska, ale trzeba pamietac o tym, ze dokonywali rowniez mordow i lapanek Zydow. Jakich Zydow , ano tych, co nie uciekli do Sowieckiej Rosji a nie uciekli bo byly to przewaznie rodziny Zydow Ortodoksyjnych, biedota zydowska, ktora po prostu nie chciala tam uciekac. Na Kresach ortodoksyjnych Zydow bylo cale mnustwo, szczegolnie na Wolyniu, Lwowszczyznie…

    Niemcy nie weszli na Wolyn a wiec zydow tab bylo b duzo. Oficjalnie Zwiazek Radziecki nie mial nic do zydow, jezeli akceptowali komunistyczny ustruj…, po analizie okazuje sie , ze podobne stanowisko miala Niemiecka , ktorych jak widac z dystanu lat , determinanta kto byl a kto nie byl Zydem, byl stosunek do syjonizmu.

    Zarowno ska ZSRR i Rzeszy Zydzi ortodoksyjni przeszladzali ze wzgledow ideologicznych po prostu nie byla dla nich miejsca.

    Wielka liczba zydow na terenie GGuberni byla przerabiana i przesiewana …
    Ja wskarze jednak na te diaspore Zydow na Kresach i powiazanie jej z Ludobojstwem Polakow przez „Ukraincow”. Smiem glosno postawic wniosek, ze Polakow ludobojstwo tam, to byl drugoplanowy w skutkach temat, ktory mial i ma na wieki przycmic PIERWSZY CEL tych wydarzen, ktorym byla likwidacja ortodoksyjnych Zydow na Kresach Polski poprzez ich masowe zabojstwo i tym zastraszenie reszty, ktorej nie dano tym wyboru jak tylko przejsc na strone Komunistyczna.

    Uwazam, ze tym ramieniem zbrojnym syjonizmu wlasnie byla tamtych czasow ISIS pod nazwa „band UPA”, ktora byla w 1943 roku uzbrojona materialnie oraz ideologicznie przez syjonistow w Niemczech. To ona miela haslo Ubic Lacha ale i zauwazmy – UBIZ ZYDA!!

    – jednak cala wierchuszka UPA przeciez to ZYDZI!

    Przekonany jestem, ze nie tylko wierchuszka, ktora udajac Rusinow, tytulowala sie UKRAINCAMI a w rzeczywistosci to Zydzi Syjonisci, ktory zadaniem bylo :
    a likwidacja biedoty zydowskiej i ortodoksyjnej na Krescha Wschodnich Polski
    b likwidacja Zywioilu Polskiego Katolickiego na Kresach Polskich

    poprzez a i b oraz na sile promowana ideologie – JUDAIZACJE = UKRAINIZACJE spoleczenstwa Kresow wschodnich jej Ruskiego Zywiolu.

    Smiem postawic wniosek, ze UPA od samego poczatku po dzis dzien byla zaplanowana, sponsorowana i ideologicznie indoktrynowana przez zydo-masonerie.

    W Gajowce byl nie raz podawany temat Akcji Wisla. Smiem postawic wniosek, ze Akcja Wisla byla zaplanowana i zrealizowana a powod , ktorym byly masowe morderstwa na ludnosci polskiej na Lemkowszczyznie, Lubelskiem czy nawet Rzeszowskiem , byl SZTUCZNIE KREOWANY i Przeprowadzony za zgoda i wiedza syjonistow w ZSSR oraz PRL.

    Antypolskim manewrem Akcji Wisla dokonano :

    – ukrainizacji – judaizacji, atomizacji etnicznie polskiego zywiolu Ruskiego, Lemkowskiego, Bojkow skierowujac ich na ziemie odzyskane jako juz Ukraincow, do ktorych dolaczyl ZYWIOL ZYDOWSKI syjonistow, ktory na kresach PRL budowal ideologicznie „mniejszosc ukrainska” w tym zakamuflowanych Zydow Syjonistow celem destabilizacji Panstwa Polskiego w przyszlosci.

    Akcja Wisla dala tez „pokarm” zekomej sprawiedliwosci zadoscuczynienie dla calej MASY – setek tysiecy Kresowiekow skrzywdzonych przez Akcja Ludobojcza na Woluniu i innych terenach II RP…

    My po dzis kontemlujemy sie informacjami oficjalnymi z tamtych czasow podawanych przez syjonistyczne podreczniki polskiej historii…

    Prawda musie wiec wygladac inaczej!! I jest inna!! A na innosc wskazuja OWOCE oraz wychodzace po latach FAKTY!

  78. Zdziwiony said

    Kto uratował sowiecką władzę od zguby? – pierwszy raz pytanie to, skierowane retorycznie przeciw Piłsudskiemu, padło 29 listopada 1919 roku. W liście skierowanym w tym dniu do polskiego Naczelnika Państwa przez pobitego właśnie przez bolszewików generała Antona Denikina, dowódcę sił zbrojnych Południa Rosji (czyli głównej części armii „białej” Rosji) pojawia się ten właśnie zarzut: Piłsudski świadomie wstrzymał działania Wojska Polskiego na przeciw-bolszewickim froncie na przełomie lata i jesieni roku 1919, kiedy wojska „białych” szły na Moskwę. Wstrzymał, bo chciał, żeby „czerwoni” pobili „białych” – bo uznał „czerwonych” za mniejsze zło, z punktu widzenia polskiego interesu narodowego. I stało się, stwierdzał Denikin. Bolszewicy mogli przesunąć z uspokojonego w ten sposób frontu przeciwpolskiego 43 tysiące „bagnetów i szabel” – poważną siłę uderzeniową, którą przetrącili kręgosłup ofensywie „białych”, a następnie zepchnęli ich na brzeg Czarnego Morza. Lenin wygrał wojnę domową dzięki krótkowzrocznej decyzji Piłsudskiego. Polska zapłaci za to kiedyś, dodawał złowieszczo Denikin: zapłacą jej za to bolszewicy lub rosyjsko-niemieckie przymierze.

    Rosyjski generał-emigrant doczekał na tę chwilę – we wrześniu 1939. Swój zarzut powtarzał w międzywojennym okresie wielokrotnie. Pierwszy raz uczynił to publicznie w ogłoszonym w Berlinie w 1926 roku 5 tomie Oczerków russkoj smuty i w wydanym w tym samym roku w Paryżu odrębnym szkicu Polsza i Dobrowolczeskaja armia. Powtórzył w 1937 roku w pamflecie Kto spas sowietskuju włast ot gibieli (Paryż) i po polsku: Sprostowania historii. Odpowiedź Polakom (Paryż 1937). Za nim tę wielką winę już nie tylko Piłsudskiemu, ale szerzej: Polakom i zaślepiającej ich antyrosyjskiej fobii, która kazała im wybrać raczej Lenina niż Denikina, przypisywali kolejni Rosjanie – aż po Aleksandra Sołżenicyna.

    ***

    Prawda jest dużo ciekawsza od schematów, do których ją przykrawamy znalazłem w zachowanej w rapperswilskim archiwum Mackiewicza korespondencji … Jędrzeja Giertycha do autora Lewej wolnej.

    Ludzie, którzy wydawali się – i byli – dwoma skrajnymi biegunami emigracyjnej myśli politycznej, radykalny narodowiec i radykalny antykomunista, z wzajemnym szacunkiem prowadzą korespondencyjny dialog. Obaj, co przypomniał Giertych, wojowali jako 17-letni ochotnicy na frontach wojny w 1920 roku: Mackiewicz jako ułan, Giertych – w odwrotowym marszu piechura: od Białegostoku nad Wkrę. Łatwiej może dlatego nawiązał się ten niezwykły dialog, a raczej refleksja nad myślą przewodnią powieści Mackiewicza. Warto się przysłuchać.

    W liście wysłanym 23 września 1968 roku z Londynu Giertych pisał:

    „Zapoznałem się z Pana książką ‚Lewa wolna’. […] Różnię się z Panem w większości poglądów na polską politykę, na sytuację światową, na przeszłość, wręcz na ludzkie życie. Ale są punkty, w których się ze sobą zgadzamy.
    Napisał Pan w swojej książce dużo o dopomożeniu przez Polskę (to znaczy przez Piłsudskiego) do powalenia Denikina. Napisał Pan także – czego nie wiedziałem – ale co mi trafia do przekonania – że Piłsudski umyślnie pospiesznie zawarł w 1920 roku rozejm i preliminaria pokojowe, by dopomóc bolszewikom do powalenia Wrangla. (Nie było dla mnie nigdy wątpliwości, że w zawarciu pokoju ryskiego, a przedtem preliminariów, rola Piłsudskiego była w istocie decydująca. Grabski, były członek PPS i przeciwnik Dmowskiego, uchodzący za narodowca, ale w istocie tylko przez pół narodowiec, przeprowadził w Rydze rokowania idące wbrew polityce Dmowskiego, który chciał przyłączenia do Polski Mińska, Bobrujska, Połocka, Kamieńca Podolskiego, Mozyrza i Dyneburga. Piłsudski sam sobie dobrał ‚delegację’ sejmu [na rozmowy rozejmowe, a potem pokojowe w Rydze]. […] Nie rozumiałem dotąd, czego Piłsudski w tym wszystkim właściwie chciał. Otóż dzięki Panu zrozumiałem: chciał powalić Wrangla. (Naturalnie także, i to było dla mnie zawsze jasne, że Piłsudski pogodziwszy się z istotą programu ‚wcielenia ziem wschodnich’ do Polski, bo swój program federacyjny przegrał, chciał ten program [czyli inkorporacyjny] skompromitować i ograniczyć przez posłużenie się politykami sejmowymi małego kalibru, takimi jak Grabski czy Dąbski i przez wyrzeczenie się Mińska, Kamieńca Podolskiego itp., i przez zwalenie winy za to na Sejm.)

    Byłem zawsze zdania, że powinniśmy byli pomóc Denikinowi: nie na wielką skalę, bo nie mogliśmy narażać interesów Polski dla Rosji, powinniśmy byli przede wszystkim bronić interesów własnych [podkr. prawdopodobnie Józefa Mackiewicza, czerwonym ołówkiem]. […] Bolszewizm należało pomóc złamać. A jeżeli idzie o nasze narodowe interesy [j.w.] Rosja biała, wbrew pozorom, byłaby o wiele mniej dla nas niebezpieczna od bolszewickiej. Przede wszystkim byłaby bardziej osłabiona, na wewnątrz podminowana i nie mająca oparć zagranicznych, a więc skazana na szukanie z nami dobrych stosunków. […]”

    7 października 1968 roku Giertych wraca ponownie do tego tematu: „Uprzejmie dziękuję za łaskawy list. […] Co do krucjaty antybolszewickiej. Normalnie każdy naród ma prawo, a nawet obowiązek bronić przede wszystkim własnych interesów. Ale istnieją sytuacje, gdy ma się obowiązek wzięcia udziału w krucjacie.

    Ale udział taki nie może być samobójstwem i nie może być poświęcaniem się jednego narodu dla innych. Wysiłek musi być proporcjonalny do możliwości. Na przykład, nawet gdyby Polska była w obecnej chwili całkowicie wolna, nie miałaby obowiązku moralnego wyruszać z wyprawą na Kubę celem uwolnienia jej spod rządów komunistycznych. Ani z wyprawą do Biafry, by ratować naród Ibów przed wyrżnięciem go przez muzułmanów z Nigerii Północnej. Te sprawy są poza zasięgiem naszych możliwości – i naszych obowiązków.

    Tak samo, jeśli idzie o wojnę domową w Rosji, mieliśmy moralny obowiązek nie przeszkadzać ‚białym’ Rosjanom w ich wysiłkach, a nawet (w imię sprawy ogólnochrześcijańskiej i ogólnoludzkiej) mieliśmy obowiązek pomóc im w tym zakresie, w jakim było nas stać na to bez popełniania samobójstwa. […] Dobicie Denikina przez rozejm mikaszewicki – to była zbrodnia”.

    Józef Piłsudski zdecydowanie odrzucił takie rozumowanie: w imię (inaczej niż przez Giertycha rozumianych) „narodowych interesów”, ale także w imię swej zakorzenionej w osobistym doświadczeniu, historycznej edukacji i ideologicznej lekcji polskiego socjalizmu wrogości wobec starej, imperialnej Rosji. A my, dziś, zachęceni przez Mackiewicza, zastanawiamy się nad sensem jego decyzji.

    I znajdujemy dla tego namysłu inne jeszcze postscriptum. Drugi, z całkiem odmiennego źródła wypływający komentarz trafił na biurko – już nie Mackiewicza, ale samego Naczelnego Wodza. 27 września 1920 roku, kiedy trwała operacja niemeńska, rokowania ryskie nie weszły jeszcze w rozstrzygającą fazę, a poseł Kunicki dojeżdżał dopiero do Berlina, mjr Zygmunt Ołdakowski, attache wojskowy Poselstwa Polskiego w Bernie, skierował nowy raport do Oddziału II (wywiadowczego) Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa w Warszawie. Raport był wyjątkowo ciekawy. Jak inne tego rodzaju dokumenty, selekcjonowane przez Bogusława Miedzińskiego, musiał więc być dostarczony Naczelnemu Wodzowi. Najprawdopodobniej jeszcze przed końcem września. Był to zapis wypowiedzi Lenina z pierwszej połowy września, pozyskany przez informatora polskiego wywiadu w Szwajcarii od powracającego z moskiewskiego Kongresu III Międzynarodówki bolszewika szwajcarskiego, Julesa Humbert-Droza.

    Przetłumaczona na polski poufna wypowiedź sowieckiego przywódcy nie mogła nie zainteresować polskiego Naczelnego Wodza. Co myślał, czytając tę przestrogę?

    „Tak często powtarzałem Trockiemu, który nareszcie mnie pojął, że Polska niepodległa nie stanowi dla nas wielkiego niebezpieczeństwa. Polska nie jest Rosją i jakikolwiek będzie miała rząd, nie będzie on niebezpiecznym dla naszej organizacji sowieckiej. Ale stanowczo nie możemy zezwolić na to, ażeby na południu Rosji uformował się rząd burżuazyjny, który bezwzględnie stanie się biegunem przyciągającym dla Ukrainy i Rosji Centralnej i wówczas stracilibyśmy te dla nas tak cenne spichlerze aprowizacyjne. Naszym niebezpieczeństwem śmiertelnym jest Wrangel i należy go zwalczać za wszelką cenę.
    Polska – posiądziemy ją i tak, jak wybije godzina, a zresztą projekty stworzenia ‚Wielkiej Polski’ są wodą na nasz młyn, bo póki Polska rościć je będzie, póty Niemcy będą po naszej stronie. Im silniejszą Polska będzie, tym bardziej nienawidzić ją będą Niemcy, a my potrafimy posługiwać się tą ich niezniszczalną nienawiścią. Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski i nawet sprzymierzyć się z Niemcami, podczas kiedy istnienie niepodległej południowej Rosji [Wrangla] stanowić będzie zagrożenie dla Rosji Sowieckiej, stały ferment niezgody oraz wieczną niepewność.

    Nie żywię specjalnych sympatii dla Niemców, lecz łatwiej mi posługiwać się nimi niż kimkolwiek innym, jeśli zadrasnąć ich dumę. Jako zwycięzcy byli nam pożyteczni, zwalczając potęgę carskiego regime’u oraz wnosząc korupcję do sfer wyższych, bo w ogóle w korupcji Niemcy są mistrzami. Jako zwyciężeni również przysługują się nam – dzięki ich biernemu oporowi w wykonywaniu warunków pokojowych i ich podziemnym planom, temu stanowi gorączki i niepokoju, którego nam trzeba dla zrealizowania naszego dzieła rewolucyjnego. Francja stanowi dla nas wielkie niebezpieczeństwo, ponieważ pragnie ona stabilizacji Europy i dąży do tego z całych sił… […]

    Wszędzie Niemcy są naszymi pomocnikami i naturalnymi sprzymierzeńcami, ponieważ rozgoryczenie z powodu poniesionej klęski doprowadza ich do rozruchów i zaburzeń, dzięki którym maja nadzieję, że rozbiją żelazną obręcz, którą jest dla nich pokój wersalski. Oni pragną rewanżu, a my rewolucji. Chwilowo interesy nasze są wspólne. Rozdzielą się one i Niemcy staną się naszymi wrogami w dniu, kiedy zechcemy się przekonać czy na zgliszczach starej Europy powstanie nowa hegemonia germańska czy też komunistyczny związek europejski”.

    Słowa brzmią, jakby wymyślił je Mackiewicz. Ale wypowiedział je Lenin (styl nie jest może do końca Leninowski; myśli natomiast – tak, co potwierdza m.in. pełna ich zbieżność ze wzmiankowaną wyżej – w przyp. 23 – korespondencją Koppa z Cziczerinem i Leninem z tego okresu). I mógł przeczytać je Piłsudski. Jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji o zakończeniu wojny i nie udzieleniu pomocy Wranglowi w próbie ocalenia rosyjskiego „Tajwanu” na Krymie. Podjął ją jednak. Nie doczekał spełnienia proroczej wizji Lenina.

    Mackiewicz, na zgliszczach starej Europy, zobaczył jak 23 sierpnia i 17 września 1939 roku ten scenariusz się realizuje. A potem 22 czerwca 1941 roku, i wreszcie w akcie „wyzwalania” Europy Wschodniej i Środkowej w 1944-45 roku. Zapisał w swej twórczości to właśnie doświadczenie – i powracające, „przeklęte” pytanie: czy mogło być inaczej?

    Fragm. z tekstu referatu wygłoszonego przez Andrzeja Nowaka na konferencji w Rapperswilu (wrzesień 2006). „Arcana”, 2007, nr 2-3 (74-75), s. 184-204.

    Całość: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16405&Itemid=80&limit=1&limitstart=0

  79. JO said

    W Sowieckiej Rosji antysyjonista musiel byc STALIN, ktory pelnej wladzy nie mial ale mial na tyle by pokierowac tak sprawy, by wplywy i sile syjonistow w Rosji zminimalizowac.

    Ciekawym w tym temacie jest zachowanie sie Armii ZSRR podczas ludobojstwa polakow ale i zydow na Kresach. Z analizy widac, ze ta armia nie do konca wiedziala co ma robic, choc przewaznie!! stawala po stronie Polakow! Cos wiec musialo ja powstrzymywac i w tym samym czasie popycha c do wspolpracy z Polakami – nawet AK

    Ta systuacja wskazuje da istnienie dwoch sil w ZSRR, ktora reprezentowal w moich oczach Beria i Stalin, Pierwszy to Syjonista a drugi to Rosyjski Socjalista Cesarstwa Rosyjskiego, cos w rodzaju takiego Kadafiego…

    Z tego tez powodu, nalezy sadzic, ze ZSRR wladze syjonistyczne wiedzialy i BRALY udzial tak w Ludobojstwie Polakow na Wolyniu jak i mordach Polakow na Lubelszczyznie, Rzeszowszczyznie, Lemkowszczyznie etc, etc..w czasch powojennych.,,

  80. MatkaPolka said

    Niemiecka warta Honorowa przy grobie Piłsudskiego – Krąków 1939

    >http://www.historycy.org/index.php?act=Attach&type=post&id=9649

    SS staje na straży honorowej przed grobem Piłsudskiego pod okupacja niemiecką

    SS Guard of Honour in Cracow for Marshal Jozef Pilsudski

    >https://www.youtube.com/watch?v=qeO9QbR2cSA

  81. JO said

    Wniosek wywodow wyzej jest taki, co potwiedzaja inne dzis fakty, ze tkz Ukraincy w Polsce to sa po prostu osrodki zydo-syjonizmu, ktory przejal ludnosc Ruska , Lemkow, Bojkow…poprzez zakamuflowanych tam zydo-chazarow.
    Zydowski Pis i „Ukraincy” w PRL Bis to ta sama syjonistyczna rodzina, ktora idzie w ramie w ramie i ma te same cele – likwodacje Ukrainy, likwidacje Rusinow… i Polski oraz Polakow poprzez depopulacje , ludobojstwo, deformacje ideologiczno- kulturowa = multikulti i zamiane jej na judeopolonie, judeoukraine – Nowy Izrael = osrodek NOWO

  82. Maciuś said

    AD. 42. Pan Listwa

    Maciej Rataj był Marszałkiem Sejmu.

    Jeszcze gorsza szuja od „PiSduskiego”.

  83. MatkaPolka said

    ZDRADZIECKA EKIPA W POLSCE ROBI DOKŁADNIE TO SAMO W POLSCE CO PIŁSUDSKI – NISZCZY POLSKE

    http://s922.photobucket.com/user/kmkonto/media/kaczorzkotem.jpg.html

  84. Joannus said

    Ad 17 Yah
    ” a Smoleńsk i późniejsze wypadki rządzących to tylko ojcowskie ostrzeżenie, lekceważone przez rozbrykaną polityczną gawiedź”

    Jak najbardziej tak.

    O tym kim był, co czynił podłego, czym i jak smrodzi do dziś, ten padalec co nazywał siebie ” ja szczwana litwina”, ciasny łepek nigdy nie pojmie i przyjmie.
    Pytanie, jaka to kondycja katolicznika, co gloryfikuje łajdactwa i samego łajdaka, sługusa wrogów katolickiej Polski, co oddał ją w 1926 masonerii pieczętując zmienionym godłem akt.

  85. MatkaPolka said

  86. JO said

    Podczas Wojny wydana byla Kosmali i Smitha ksiazka , ktora wywodzila przyszlosc religii Katolickiej i Judazmu, z ktorego to wywodu z dystansu lat widac wyraznie, ze juz wowczas wiedziano, ze KKatolicki dokona rewolucujnego zwrotu laczacego judaizm z Chrzescijanstwem czyniac religie Katolicka judeochrzescijanska.

    Mein Kampf opisywal przyszlosc Europy, w ktorej standard zyciowy od tego przedwojennego zmieni sie na tyle, ze „kazdy bedzie mial samochod”

    Wniosek tego jest heden, ze juz w tamtym czasie wiedziano, ze Polska bedzie musiala byc odbudowana a wlasciwie z ruin stawiana poprzez PRZEBUDOWE gdzie standard zycia bedzie taki, ktory zapewni pojedynczym ludziom majatek materialny jakim nigdy w przeszlosci pojedynczy czlowiek nie dysponowal.

    Oznacza to, ze wiedziano zdolnosci wytworzenia mozliwosciach materialnych sluzacym czlowiekow a wiec syjonisci musieli wypracowac system, ktory re dobro materialne przekierowuje przeciwko pojedynczemu czlowiekowi i masom ludzkim czyniac ich niewolnikiem dobrobylt, niewolnikiem tych co kontroluja dobrobyt – syjonistow.

    Juz wtedy wiedziano ze tym systemem bedzie liberalna demokracja i ekumenizm. Do tego systemu jedna, trzeba bylo dostosowac Europejczykow poprzez ich deprawacje, bo zaden Tradycjonalista tego systemu zaakceptuje.

    W PRLu wiec, doprowadzono do dobrobytu i DEPRAWACJI ludnosci polskiej poprzez narzucenie falszywej DOKTRYNY panstwa ateistycznego , socjalistycznego. Ateistyczny Socjalizm jako oficjalnie panowal w PRL musial predzej czy pozniej doprowadzic do rozluznienie obyczajow.

    Synchronizowany ateistyczny socjalizm z liberalizujacym Kosciolem Katolickim doprowadzil w latach 80 i 90 ubieglego stulecia do totalnej judaizacji Polakow.

    Polakow Dusza Katolicka, ktora skierowana byla na nadprzyrodzone dary, ktore powodfowaly, ze Polacy potrafili rozpoznac Prawde od Klamstwa, Walczyc indywidualnie z wlasnego Ciala Namietnosciami oraz zbiorowo z dewiacjami… walczyc z pokusami swiata – spowodowaly, ze utacilismu POLSKIEGO DUCHA w tym Narodowego Ducha stajac sie Hedonistami, Egoistami, Materialistami, Nudystami…zaczelismy wierzyc w innego „Boga”.

    Stalismy sie z Ducha niemalze Zydami, upadlymi, zdemoralizowanymi Gojami gotowymi na manipulacje i fizyczna likwidacje

  87. JO said

    Stalismy sie z Ducha niemalze Zydami, upadlymi, zdemoralizowanymi Gojami gotowymi na manipulacje i fizyczna likwidacje =

    = Stalismy sie gotowymi na liberalna demokracje po to by moze tylko niektorzy z Nas, jako juz w pelni NIEWOLNICY, zapewne mieszncy, a nawet polroboty mogli zyc (?) w Nowym Porzadku Swiata

    ——
    Gajowy się nikim nie „stał”.
    Był wychowany na trockistę i trockistą pozostał, a po drodze przyczynił się walnie do upadku Tradycji i promowania Mszy Bugniniego.
    Admin

  88. Maciuś said

    Nie byłoby niepodległej Polski, bez gen. Tadeusza Rozwadowskiego – faktycznego autora planu Bitwy Warszawskiej, na którego barkach spoczywała cała faktyczna odpowiedzialność za los ojczyzny.

  89. revers said

    „Józef Piłsudski vel Selman żyd litewski, agent austriacko-pruski, zdrajca Polski”
    https://hubalblog.wordpress.com/2016/06/04/jozef-pilsudski-agent-austriacko-pruski-zdrajca-polski/
    .
    p.Robert G. pisze o Pilsudzkim
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/robert-grunholz-prawda-o-pilsudskim/

    Monitor Polski o Jozefie P.

    „Dla tych, którzy będąc Piłsudczykami uważają się za patriotów będzie to nieprzyjemny artykuł. Okazuje się, że obserwowana rzeczywistość – metody tworzenia historii, głównie przez żydowską mafię pod wodzą satanistycznych Rotszyldów, nie jest niczym nowym. Al Kaida, Prawy Sektor, ISIS, Solidarność, kłamstwa medialne, szantaż, skrytobójstwa, armia masonów, skorumpowane rządy i wszelkie organizacje rządowe i pozarządowe – to samo już było i to wielokrotnie.
    Jednym z pierwszych wielkich sukcesów zbrodniczej mafii żydowskiej w Europie była Rewolucja Francuska, potem dwie wojny światowe – wstęp do trzeciej, po której ma powstać Syjonistyczny Rząd Światowy.
    Jak się okazuje, twórca niepodległej Polski, Józef Piłsudski, z dużą dozą prawdopodobieństwa mógł być agentem tych ludzi, a słynne Legiony, mogły być odpowiednikiem Al Kaidy tamtych czasów – Polacy zostali wykorzystani do zniszczenia głównego wroga syjonistycznej mafii – caratu. Sukces przełożył się na prosperujące 20-lecie międzywojenne, ale rotszyldowska „Niewidzialna Ręka” miała już dla nas przygotowany los: Katyń i ludobójstwo w czasie i po II wojnie światowej, komunę, a teraz … Judeopolonię.”
    https://www.monitor-polski.pl/tworzenie-judeopolonii-prawda-o-pilsudskim-selmanie/

    To tylko niektore przytoczone opiniotworcze zrodla online …

    W liscie aktywnosaci Jozefa P. Matki Polski brakuje napadu na bankowy konwoj kolejowy, czyli rozbojnik Pilsudzki, ktory jak Stalin potrafil napadac na przesylki pieniezne rosyjskiego Banku, by finansowac swoja agenturalna dzialanosc na rzecz syjonu.

  90. Listwa said

    @ 59 JO said

    Przyznam ze nie bardzo rozumiem ten pana wpis.

    Bractwo chyba nie ma nic wspólnego z różnymi pomnikami w tym piłsudskiego w Gorzowie Wielopolskim.

    Równiez nie rozumiem sensu tych pytań i czepiania sie ks. Szydłowskiego z Bractwa Piusa X:

    1. Księże Łukaszu Szydłowski, napisał Ksiądz artykuł w „Zawsze Wierni” o Myszy Indultowej. Jak to się ma do zartudnienia indultowców w szkole Bractwa?

    2. Księże Łukaszu Szydłowski, czy przystąpienie do oficjalnych struktur masońskich posoborowego kościoła nie jest czymś, co można porównać do uczestnictwa w indultowej mszy?

    Równiez nie rozumiem powodów zadawania tych pytań:

    Poniżej załączam wypowiedź skrzywdzonego dziecka, które uczestniczy na Nowe Msze Posoborowe. Czy to dziecko wiedząc, że Bractwo Piusa X należy do struktur posoborowego kościoła będzie miało „większą siłę”, większe możliwości uwolnić się od wpływu posobowowych masońskich księży?

    Czy obecność Bractwa Piusa X w strukturach masońskiego posoborowego kościoła nie będzie gorszyło w tym tych maluczkich? Czy sama myśl o przystąpieniu do tych struktur nie jest gorsząca?

    Pierwszy raz słysze , że Bractwo nakazuje komus w tym dzieciom chodzenie na NOM.
    Rózwiez pierwszy raz słysze, że Bractwo zamierza przystąpić do struktur masońskiego posoborowego kościoła.

  91. Listwa said

    „czy przystąpienie do oficjalnych struktur masońskich posoborowego kościoła nie jest czymś, co można porównać do uczestnictwa w indultowej mszy?”

    – te pytanie to stek absurdu.

  92. MatkaPolka said

    NARÓD WSPANIAŁY

    PISKORSKI NIE JEST DLA PiSU WSPANIALY

  93. MatkaPolka said

    BRATNIA POMOC
    >http://alexjones.pl/media/k2/items/cache/19d9cef9766277dbcc6a466d8d20fa2d_XL.jpg

    FLAGI POLIN
    >https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2014/10/judeopolonia6.jpg?w=900&h=601

  94. Joannus said

    Ad 90
    ”Czy obecność Bractwa Piusa X w strukturach masońskiego posoborowego kościoła nie będzie gorszyło w tym tych maluczkich? Czy sama myśl o przystąpieniu do tych struktur nie jest gorsząca?”

    Tylko maluczkich a nie dużutkich, czemuż to

    Panie Listwa co to za idiotyczne pytania.

    Kościół święty jest i pozostanie jeden, niezależnie od skali kryzysu, niezależnie od liczby pączkujących niczym drożdże ” nieomylnie czystych” quasi sekt idących szlakiem Lutra z sztandarem niby obrońców Tradycji. FSSPX czy to się podoba czy nie jest w Kościele, założonym przez Pana Jezusa, a nie poza nim . Sekciarze i nawiedzeni chcieliby aby się wyizolowało i odseparowało murem, aby doń przylgnąć, stąd epatują wyimaginowanymi zgorszeniami przy każdej okazji.

  95. MatkaPolka said

    NIEMCY ATAKUJĄ
    DZIŚ POLSKA JUŻ POKONANA
    JUTRO UKRAINA
    POJUTRZE ROSJA –
    WSPÓŁCZESNY „DRANG NA OSTEN” MA SIĘ CORAZ LEPIEJ
    – A mały Goebbels pyskuje

    Kaczyński na Ukrainie

  96. MatkaPolka said

    POLSKA JUŻ POKONANA, GRUZJA POKONANA PANSTWA BAŁTYCKIE WCIELONE DO UE,WOJNA NA UKRAINIE WCIĄŻ SIĘ NIE UDAJE, JUTRO MA BYĆ ROSJA
    DRANG NA OSTEN” MA SIĘ CORAZ LEPIEJ

    Z Rosją trzeba Ostro

  97. NICK said

    Zaprawdę.
    Czytam Was i się uczę.
    Tylko.
    Mniej emocji a spolegliwości więcej.
    Szacunku i słów wyważania.

    Dlaczego to napisałem?

    Bo coraz lepiej swą wiedzę przekazujecie.

    Poziom idzie w pion.

  98. MatkaPolka said

    FEDERALIZACJA PILSUDSKIEGO – REALIZACJA POLITYKI NIEMIEC PAŃSTW BUFOROWYCH

    http://faktopedia.pl/uimages/services/faktopedia/i18n/pl_PL/201503/1425936707_by_NesTi_500.jpg?1425995552

    Koncepcja PiS-u MIEDZYMORZE

    http://media.wplm.pl/pictures/pictures/2015/04/06/800/400/mi%C4%99dzy_morze_mZiMF8i.jpg

  99. Szopen said

    Konflikt wawelski w 1937 roku
    Latem 1937 roku doszło do największego w II RP konfliktu w stosunkach państwa z Kościołem. Konflikt ten związany był z przeniesieniem przez arcybiskupa krakowskiego Sapiehę trumny z ciałem Marszałka Piłsudskiego z krypty św. Leonarda na Wawelu.

    Dla uświadomienia sobie przyczyn konfliktu niezbędne jest przypomnienie biografii metropolity. Adam Stefan Sapieha urodził się 14 maja 1867 roku w Krasiczynie, jako syn księcia Adama Sapiehy i Jadwigi z Sanguszków. Po studiach teologicznych w Innsbrucku, w 1893 roku przyjął święcenia kapłańskie od biskupa księcia Jan Puzyny. Najpierw przebywał e Lwowie, gdzie pozostawał pod wielkim wpływem późniejszego arcybiskupa lwowskiego Józefa Teodorowicza, gorącego zwolennika ruchu narodowego. W 1906 roku został szambelanem Piusa X, który po śmierci Puzyny w 1911 roku udzielił mu sakry biskupiej i mianował na metropolitę krakowskiego. W okresie I wojny światowej występował zdecydowanie przeciwko Naczelnemu Komitetowi Narodowemu oraz Legionom Polskim. Interweniował razem z Teodorowiczem u władz austriackich celem uniemożliwienia biskupowi Władysławowi Bandurskiemu objęcia stanowiska biskupa polowego Legionów.

    W 1922 roku został senatorem z listy Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (sojuszu endecji, chadecji oraz innych mniejszych ugrupowań), otwarcie zwalczającej Naczelnika Państwa. Wobec zdecydowanego zakazu Piusa XI uczestnictwa duchownych w życiu politycznym, bp. Sapieha z arcybiskupem Teodorowiczem musieli w 1923 roku złożyć mandaty senatorskie.

    Po zamachu majowym metropolita krakowski na każdym kroku manifestował swoją wrogość w stosunku do Marszałka Piłsudskiego.

    W 1927 roku przeciwstawiał się złożeniu na Wawelu prochów Juliusza Słowackiego, ulubionego wieszcza Komendanta, który był inicjatorem całego przedsięwzięcia. Sapieha obawiał się, że po śmierci Piłsudskiego, rząd będzie chciał umieścić go również na Wawelu. Zażądał nawet od Prezydenta pisemnego oświadczenia, że są to ostatnie prochy chowane w podziemiach wawelskiej katedry. Mościcki oczywiście żądania nie spełnił, a metropolita pod naciskiem opinii publicznej musiał ustąpić i zgodzić się na pochowanie Słowackiego na Wawelu.

    Piłsudski podczas rozmowy z Sapiehą w 1933 roku „mówiąc o grobach wawelskich wspomniał, że może i dla niego znajdzie się tam miejsce”. Metropolia przyjął to milczeniem. W ostatniej woli Piłsudski napisał: „Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech”.

    Po śmierci Marszałka, Sapieha nie ufając doniesieniom prasowym o katolickiej śmierci Komendanta, zwrócił się o informację do ks. Korniłowicza, który jednoznacznie oświadczył, iż „Piłsudski zmarł po udzieleniu mu absolucji namaszczeniu świętymi olejami”. Mimo tego Sapieha odmówił zgody na złożenie ciała Piłsudskiego na Wawelu, powołując się na przepis kodeksu prawa kanonicznego, mówiący, iż w obrębie gmachu kościelnego, oprócz duchownych mogą być grzebani jedynie „personae regales” – czyli osoby z rodów kościelnych, ewentualnie głowy państwa.

    W obliczu tak jednoznacznej postawy arcybiskupa, rząd polski zwrócił się do Piusa XI, który udzielił specjalnej dyspensy od wspomnianego przepisu. To dopiero zmusiło Sapiehę do zmiany stanowiska.

    Trumna Jozefa Pilsudskiego w Krypcie Sw. Leonarda na Wawelu po pogrzebie 18 maja 1935.

    18 maja 1935 roku kryształową trumnę z ciałem Józefa Piłsudskiego ustawiono w krypcie św. Leonarda obok szczątków króla Jana III Sobieskiego i Tadeusza Kościuszki. Wobec propozycji przeniesienia trumny do innego, osobnego miejsca, metropolita nie chciał się na to zgodzić, motywując to ponownie przepisami kanonicznymi, a potem wystąpił z projektem przeniesienia prochów Marszałka do krypty Bazyliki z czasów Chrobrego, gdyż „względy dostępu szerokim, a tak licznym masom ludności, przemawiają przeciw podziemiom Katedry, gdzie gdybyśmy znaleźli drugie wyjście, zawsze będzie bardzo utrudnione”. Dopiero w listopadzie 1935 roku na mocy porozumienia między metropolitą a Naczelnym Komitetem Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego z gen. Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim na czele ustalono konieczność utworzenia osobnego miejsca poświęconego jedynie Marszałkowi. Miano je stworzyć w zapomnianej dotąd krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Jednak do czasu należytego przygotowania nowego miejsca, trumna miała pozostać w krypcie św. Leonarda.

    21 czerwca odbyła się na Zamku narada z udziałem Prezydenta Mościckiego, marszałka Rydza-Śmigłego, premiera Składkowskiego, wicepremiera Kwiatkowskiego oraz gen. Wieniawy-Długoszowskiego, w której wyniku Prezydent wystosował list do arcybiskupa.

    Metropolita krakowski udzielił odpowiedzi dopiero 24 czerwca, już po przeniesieniu trumny. Odmawiał on spełnienia prośby Prezydenta, dodając zdecydowanie : „bardzo mi przykro, że ja muszę bronić właściwej czci zwłok Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego”

    Tym samym konflikt pomiędzy Komitetem a Sapiehą, przeniesiony został na płaszczyznę sporu między Prezydentem i władzami państwa a metropolitą krakowskim. Niezależnie od niechęci metropolity do Piłsudskiego, uważał on, iż znajdowanie się trumny z jego ciałem w krypcie św. Leonarda zakłóca spokój w katedrze – liczni pielgrzymi przechodzili przez katedrę, aby oddać hołd Marszałkowi. Sapieha bronił też koncepcji wystroju krypty zaproponowanej przez prof. Szyszko-Bohusza, która „nie raziła swoją lewicowością

    Decydująca była jednak chęć zaznaczenia, iż jest on jedynym gospodarzem w wawelskiej katedrze, co niewątpliwie wzmacniało pozycję Sapiehy jako nieformalnego, lokalnego przywódcy.

    Jak już wspomniano, 23 czerwca dokonano przeniesienia trumny do nowej krypty. Zanim to nastąpiło, odbyła się narada u wojewody krakowskiego z udziałem posła Osińskiego z Komitetu i mjr Kalicińskiego z MSWoj, którzy proponowali postawić w krypcie wartę oficerską i nie dopuścić do przeniesienia trumny. Wojewoda poinformował zebranych, iż ma zalecenia od premiera „aby nic – absolutnie nic bez jego zgody nie przedsiębrać, gdyż Rząd jako taki sprawę tę prowadzi”. Takie stanowisko było wynikiem kolejnej narady u Prezydenta, w trakcie której odrzucono sugestię Komitetu o użyciu środków administracyjnych. Ustalono natomiast rozpoczęcie akcji propagandowej, która by zmusiła opornego arcybiskupa do zmiany decyzji. Tego samego dnia na nadzwyczajnym posiedzeniu zebrała się Rada Ministrów. Premier po omówieniu tła konflikt, zapowiedział złożenie dymisji całego gabinetu. Ministrowie na wniosek ministra Becka wyrazili „swą całkowitą solidarność ze stanowiskiem zajętym przez P. Prezesa Rady Ministrów”.

    Ostatecznie tuż przed północą, wynajęci przez Sapiehę robotnicy zakończyli operację przeniesienia trumny Marszałka do Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.

    24 czerwca gazety poinformowały na pierwszych stronach o konflikcie wawelskim. Prorządowa „Gazeta Polska” pod dużym nagłówkiem „Zdumiewające zarządzenie ks. metropolity Sapiehy”, zamieściła wiadomość o dymisji gabinetu i uzasadnienie premiera, który stwierdził, że „zaszedł fakt nie wykonania woli Prezydenta Rzeczypospolitej przez obywatela polskiego w sprawie kultu narodu dla marszałka Piłsudskiego. Fakt ten będący obrazą majestatu Rzeczypospolitej zaistniał w czasie mego urzędowania jako premiera rządu i faktowi temu nie zdołałem zapobiec”

    Dymisja nie została oczywiście przyjęta. Chodziło bowiem jedynie o wytworzenie odpowiedniego nastroju w społeczeństwie w stosunku do czynu arcybiskupa Sapiehy.

    Następnego dnia „Gazeta Polska” w obszernym artykule „Gniew serc” zaatakowała metropolitę krakowskiego, zarzucają mu pychę, „warcholskie sobiepaństwo”, zlekceważenie „spokoju zwłok Wodza Narodu” i nie zastosowanie się do woli Prezydenta. Za „akt jaskrawego uchybienia obowiązkom obywatela wobec Głowy państwa (…) ks. bp. krakowski odpowiedzieć powinien już nie tylko przed Bogiem. I wierzymy, że rząd Rzeczypospolitej potrafi go do tej odpowiedzialności pociągnąć”.

    Podkreślając, że „poszanowanie spokoju zwłok każdego chrześcijanina otoczone jest przez Kościół pieczą szczególną” zażądano, aby metropolita, który prawom tym „dotkliwie uchybił”, zdał z tego tytułu „wyższym instancjom kościelnym sprawę”. Tak zdecydowany atak na Sapiehę zachęcił innych do podobnych wystąpień. O ile prasa lewicowa ostro krytykowała cały Kościół, domagając się nawet rewizji konkordatu z 1925 roku oraz odwołania arcybiskupa ze stolicy biskupiej przez papieża, to prorządowe gazety atakowały jedynie metropolitę krakowskiego, zastrzegając się przed zarzutem godzenia „w powagę Kościoła lub jego dostojników”.

    Prasa katolicka z reguły starała się uspokajać nastroje – „nie mamy powodu – pisał „Przewodnik Katolicki” – ani potrzeby zatargów takich rozstrzygać , ! Takie zatargi należą do kompetencji miarodajnych władz kościelnych i państwowych”. Jednak Aleksander Bocheński na łamach krakowskiego „Głosu Narodu” wołał: „Dlaczego chcecie w tym najwspanialszym przybytku, gdzie mieszka Bóg i gdzie leżą wszyscy królowie polscy, pomazani przez prymasów, i gdzie leży św. Stanisław, i gdzie śpi i żyje cała polska historia, zrobić świeckie, bezduszne, cywilne, laickie, a więc nie polskie, nie duchowe, może z czasem masońskie antykwariaty? Czy myślicie, że Wawel i Katedra bez księcia Biskupa i bez kościelnej celebry będzie tym samym Wawelem, w którym Piłsudski chciał spoczywać”.

    Z kolei „Młoda Polska” oraz krakowski „Czas” obarczyły Sapiehę odpowiedzialnością za wywołanie konfliktu. Pisma endeckie w zdecydowanej większości broniły metropolitę, a „Falanga” oskarżała środowiska lewicowe o chęć unicestwienia Kościoła. „Spod marksistowskich i masońskich – pisano w piśmie narodowo-radykalnym – poz sączy się brudna struga oszczerstw i kalumnii, a w <lożach” semiccy z radością zacierają ręce – udało się !”.

    Równocześnie przez Polskę przetoczyła się fala demonstracji i wieców. Podczas jedno z nich, zorganizowanego 25 czerwca w Warszawie, demonstranci z placu Piłsudskiego ruszyli pod Belweder niosąc transparenty, na których widniał napis: „Sapieha do Berezy”. Do rządu napływały listy od różnych osób prywatnych pełne oburzenia i protestu w związku z decyzją Sapiehy. Domagano się w nich m.in. pozbawienia metropolity honorowego obywatelstwa Krakowa.

    Równolegle do akcji protestacyjnej rząd podjął rozmowy ze strona kościelną w celu zamknięcia sporu. Beck spotkał się z nuncjuszem apostolskim Cortesi, a charge d’affaires ambasady polskiej przy Stolicy Apostolskiej interweniował w sekretariacie stanu w Watykanie. Beck z Cortesim uzgodnili, że metropolita powinien napisać list do Prezydenta z przeprosinami i przyznaniem się do winy. Biskupi zebrani na konferencji 30 czerwca w Poznaniu zaakceptowali te warunki, a Corsini spotkał się z Sapiehą. Wizytę metropolicie złożył także prymas Polski, arcybiskup August Hlond. Jednak list arcybiskupa z 6 lipca 1937 roku nie zawierał żadnych przeprosin, a hardy metropolita bronił swej decyzji pisząc: „Muszę tez stanowczo zaprotestować przeciw temu, jakoby przeniesienie zwłok sp. marszałka Piłsudskiego z tymczasowego miejsca złożenia w krypcie św. Leonarda na stałe miejsce do krypty na to przygotowanej miało jakiekolwiek znamiona braku uszanowania i uznania dla Marszałka Piłsudskiego. Fakt, ze dobrowolnie przyjąłem zwłoki Jego do Grobów Królewskich, najlepiej chyba o mym usposobieniu świadczy”.

    List ten nie mógł władz w najmniejszym stopniu zadowolić, tak więc 9 lipca PAT podała informację, że „wbrew uzasadnionym nadziejom list ks. Metropolity Krakowskiego (…) odbiegał od omawianego między ks. nuncjuszem Cortesim i ministrem spraw zagranicznych Beckiem sposobem załatwienia”. Rząd „podejmuje – stwierdzał komunikat PAT – ponownie prowadzenie sprawy na właściwej drodze”. Równocześnie akcja protestacyjna nadal rozwijała się.

    Na jednym z wieców, prezes Polskiej Akademii Literatury, Wacław Sieroszewski domagał się: „bezprzykładne stanowisko biskupa Sapiehy musi być surowo ukarane. Wara każdemu od Majestatu Rzeczypospolitej i najświętszych wartości narodu. Zasłonić trumnę Marszałka wartą żołnierską, a biskupa, który ośmielił się zlekceważyć wolę Prezydenta Rzeczypospolitej zamknąć w areszcie”. Z drugiej strony w Krakowie kolportowano ulotkę, w której pisano: „Czyż ci tzw. nie rozumieją, że w ten sposób poniewierają pamięć swego przywódcy i dają dowód, że są naprawdę gromadą szuj, którym chodzi tylko o żłób. (…) Wylazło prawdziwe bezbożne oblicze sanacji! Polak ma dość by starszy posterunkowy Składkowski miał dyktować Księciu Kościoła co ten ma czynić!

    To wszystko wpływało na coraz większe podniecenie umysłów i zaostrzenie konfliktu. Do prezydenta wpłynął wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmu i Senatu „celem udzielenia rządowi pełnomocnictw w związku z konfliktem wawelskim”. Rząd pragnął jednak zakończyć spór i nie dopuścić aby wydarzenia wymknęły się spod kontroli. Beck ponownie spotkał się z Cortesim, który ratując swój autorytet, przyrzekł ministrowi, że tym razem spraw będzie definitywnie zakończona, a on sam dopilnuje arcybiskupa. 10 lipca Cortesi pojechał do Krakowa i odbył zasadniczą rozmowę z metropolitą. Być może nawet w jego obecności sporządził drugi list do Prezydenta, w którym pisał: „Przedkładając Panu Prezydentowi moje motywy przeniesienia zwłok sp. Marszałka Józefa Piłsudskiego nie miałem i nie mogłem mieć intencji obrażenia w czymkolwiek ani Dostojnej Osoby ani godności Pana Prezydenta, z uwagi na Jego wysoki urząd jako Głowy Państwa, jak dla uczuć, które żywią względem Jego Osoby. Skoro stało się faktem publicznym, że to moje stanowisko było tłumaczone jako obraza Osoby i autorytetu Pana Prezydenta oraz dowiedziawszy się, że Pan Prezydent czuje się dotknięty, boleję nad tym i jako biskup i obywatel poczuwam się do obowiązku oświadczenia i zapewnienia Pana Prezydenta o mym należnym i niezmiennym oddaniu. Racz Dostojny Panie Prezydencie przyjąć wyrazy głębokiej czci i wysokiego poważania”.

    Tę wielce dyplomatyczną odpowiedź nuncjusz Cortesi osobiście dostarczył 11 lipca Prezydentowi Mościckiemu, potwierdzając jednocześnie wolę Kościoła utrzymywania dobrych stosunków z państwem polskim. Rząd uznał sprawę za załatwioną i 13 lipca w prasie opublikowano treść pisma metropolity wraz z oświadczeniem Prezydenta, który stwierdzał, że list arcybiskupa przyjmuje i czuje się nim usatysfakcjonowany. Komunikat rządowy informował natomiast, że „wobec powyższych faktów Rząd uważa sprawę za ostatecznie załatwioną”. Gazety zaprzestały publikowania materiałów o konflikcie , a akcje protestacyjne wyciszono. Posłowie zebrani 20 lipca na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu, przyjęli do wiadomości informację rządu, że uzyskał on zadośćuczynienie na drodze dyplomatycznej.

    Jedynie Komitet nadal pragnął dokonać zmian w wystroju krypty, odsunąć prof. Szyszko-Bohusza od dalszych prac w krypcie, a nawet ponownego przeniesienia trumny Komendanta do krypty św. Leonarda. Te postulaty nie zyskały jednak wsparcia rządu. Prof. Szyszko-Bohusz pozostał na stanowisku kierownika robót w krypcie Marszałka, które ukończył na wiosnę 1939 roku, a w 1938 roku na stanowisku przewodniczącego Wydziału Wykonawczego Komitetu gen. Wieniawę-Długoszowskiego, który został mianowany ambasadorem RP w Rzymie, zastąpił gen. Kazimierz Sosnkowski, cieszący się dużym poważaniem w środowisku kościelnym.

    Sam metropolita postawił na swoim i związku z tym odczuwał satysfakcję. W odpowiedzi na kartkę z Ossayaku, domniemanego miejsca pokuty i śmieci Bolesława Śmiałego, wysłaną mu przez bratową, napisał: „nie jest dobrze zaczynać z biskupem krakowskim”.

    Książę Niezłomny. Kardynał Adam Stefan Sapieha, red. R. Bogacz
    B. Przybyszewski, Adam Stefan kardynał Sapieha. Pasterz dobry, książę niezłomny 1867-1951
    http://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/epizody-z-zycia-jozefa-pilsudskiego/item/2025-konflikt-wawelski-w-1937-roku

  100. Szopen said

    What was emphasised in this
    context was Piłsudski’s increasing criticism of France as well as his personal con-
    tacts with the British envoy to Poland, William Max Muller, and the military attaché,
    Lt Col Emil Clayton, who visited Sulejówek.

    http://www.history.pth.net.pl/files/Wolos_M_The_Soviet_diplomacy_with_regard_to_Jozef_Pilsudskis_coup_detat_of_1926.pdf

  101. Szopen said

    http://rcin.org.pl/Content/13927/WA303_30472_1970-21_APH_10_o.pdf

    WERE TH E ENGLISH REALLY TH E INSTIGATORS OF TH E MAY
    C O U P D ‚E T A T

    T hereis a widely publicized opinion, in literature and the press, that prior
    to the May
    Coup d ’E ta tthe
    British government, or its representatives
    in War­saw, have been meeting with Józef Piłsudski and advising him to stage a
    coupand take over power in the country; they have also helped him or, at least, have
    promissed their assistance. Piłsudski was supposed to have been closely linked
    with British imperialism which has used him as a tool of its policy.1
    This latter thesis, formulated as above, has been explicitly put forward by
    S.Daszyński and Jan Radopolski2, who, as a proof of it, quoted from some,
    allegedly English documents (though this was never said openly) whose name,
    character and origin has not been disclosed. E. Brand wrote: “ On the other
    hand, for several months before May, Piłsudski maintained friendly relations
    with British representatives and came to power with their blessing. “ 3
    Britain’s cooperation in Piłsudski’s coming to power was mentioned in the
    resolutions of
    the September plenum of the Polish Communist Party Central
    Committee.
    S. Arsk
    i quotes from the press of those days. Thus “The Times”of May
    28th, 1926 wrote about “the conviction prevailing among large circles of Polish
    intellectuals as well as among less educated groups, that the British government
    was behind Pilsudski’s coup, that the Polish leader was financed by Britain through
    the intermediary of H. M. M inister in Warsaw and that he still was on British
    payroll.” 4 “Vossische Zeitung” of June 14th, 1926 wrote “there is some talk
    about considerable influence of Britain,” and “ K urier Poznański” of May 19th
    of that year reported that “it is being said in the parliament lobbies that Chamber-
    lain was well acquainted with Pilsudski’s plans.” T o crown this evidence there
    was the customary argum ent: the British minister in Warsaw, Max M uller
    and the military attache Cpt. Clayton frequented Sulejówek (among others on
    November 13th, 1924). T he subjects discussed during these visits are unknown.
    J. Kowalski states that “there are several indications to prove [ . . . ] that
    even before the May Coup Piłsudski enjoyed the support of British imperialists
    [ . . . ] , that he was well received by the British government and evoked a feeling
    of satisfaction in German imperialist circles.” 5 A. Ajnenkiel, referring to S. Arski,
    wrote that “Piłsudski maintained close contacts with representatives of foreign
    powers, particularly with British diplomats. T he British minister in Warsaw,
    Max Muller, visited him in Sulejówek.” 6
    T he matter was approached more cautiously by A. Micewski, who, speaking
    about the influence of British politics as a factor in Pilsudski’s success in May,
    1926, stated that the problem “has not been sufficiently clarified to this day.” 7
    Some authors refer also to the reports by the Polish minister in London, K. Skir-
    munt, of May 20th and 21st, published by Z. L an d au .8

  102. Szopen said

    http://www.worldcat.org/title/pilsudskis-coup-detat/oclc/397177
    Pilsudski’s coup d’etat.
    Author: Joseph Rothschild
    Publisher: New York, Columbia University Press, 1966.

  103. Szopen said

    http://www.konstantynowicz.info/intelligence/part_1/conspiracy_theories/pilsudski_niepodleglosc_Polski_1918_konspiracja_Konstantynowicz_Bialorus/index.html

    Z bloga Józefa Kamyckiego. Twierdzę i dałbym się za to pokroić, że cała ta niepodległość Polski potrzebna była jedynie FED-owi dla poszerzenia obszaru swego działania na spory kawałek Rosji.
    http://trybeus.blogspot.com/2016/12/pisudski-za-ten-gwat-uczyniony-nad.html

    https://wycieczkinakresy.wordpress.com/2014/04/01/zlamane-kariery-losy-przeciwnikow-marszalka-pilsudskiego-po-zamachu-majowym-1926-r/
    http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/136025,zyd-anglosaski-stoi-za-likwidacja-niepodleglosci-rp-w-xx-w
    http://www.wicipolskie.org/?p=21592
    http://www.wicipolskie.org/?p=22566
    „…Wiemy co natomiast musi być w Polsce, bo my tak chcemy. Musi być porządek. Musi być powaga i będzie. Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia – nie wystarczyło dla wszystkich…” Gazeta Polska (nr 168, 19 VI 1934). Kluby Gazety Polskiej już mamy jakby co, a Ojciec Dyrektor pokropek da.
    http://www.korreus.pl/czy-polacy-zasluguja-na-lepszy-los/



    Źródła i kanały finansowania polskich rebelii
    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=18956

    Oto ocena jednego z polskich kapłanów spod Łańcuta wygłoszona na kazaniu w 1933 r.

    „(…) On jest duchem ciemności, który z dnia zrobił noc. Z wolnej Polski czeluście piekielne. Rządzi on Polską, jako duch wschodu i barbarzyństwa. Zatruł ducha narodu, zdeptał jego honor. Zdemoralizował znaczną część społeczeństwa. Mimo tego spodlona część narodu buduje mu pomniki i cześć boską oddaje. Odebrano życie i zdrowie najlepszym ludziom. Panoszą się zdrajcy, złodzieje i judasze. (…)”.
    http://radio.radiopomost.com/z-polski/5545-jozef-pilsudski-vel-selman-zyd-litewski

    https://hubalblog.files.wordpress.com/2016/06/godc582o.jpg?w=500&h=530

    > http://prawy.pl/7016-wsparcie-sanacyjnej-dyktatury-dla-zydowskich-terrorystow/

    – Szeroko popierał sprawy żydowskie. W r. 1927 przyznał obywatelstwo polskie 600 tys. Żydów rosyjskich (tzw. Litwakom), którzy całkowicie opanowali handel, a „zapomniał” o 2 mln Polaków w ZSRR, których w latach 30. mordowano, a resztki wywieziono na Syberię i do Kazachstanu.

    W późniejszym okresie przyjął 200 tys. Żydów niemieckich.

    Co łączy Aleksandra Kwaśniewskiego i Józefa Piłsudskiego?
    http://chrisfugiel.pl/articles/0/1221

  104. Szopen said

    http://historum.com/european-history/82945-2nd-world-war-how-started-7.html

    3. It may be a Soviet version but it is still a version that is backed by documents. I find it amusing how quick people are to dismiss some history based solely because it was a communist therefor a wrong way of thinking.

    Molotov in Felix Chuev’s interviews scoffs at the idea that the Ribbentrop-Molotov pact was an agreed partition or alliance.

    A country somehow has to see its security. When we laid down our demands – you have to act before it’s too late – they vacillated. Of course bourgeois governments could not join a socialist state with alacrity. But the international situation was forcing their decision. They found themselves between two great powers – fascist Germany and Soviet Russia. The situation was complicated. That’s why they wavered, but finally they made up their minds. And we needed the Baltic states….
    We couldn’t do the same with Poland. The Poles were irreconcilable.

    https://sites.google.com/site/innaprawda/polska/zakulisowahistoriapolski-faktypoddywanzamiecione

    Najotwarciej opisał Kessler sprawę swego paktu z Piłsudskim w swoim pamiętniku („Tagebücher 1918-1937, Frankfurt nad Menem, 1961) w relacji ze swej rozmowy — 14 stycznia 1937 roku w Paryżu z Anatolem Mühlsteinem, zastępca, ambasadora polskiego w Paryżu, Żydem, zięciem słynnego finansisty Roberta Rotszylda (Pamiętnik Kesslera widać nie był przeznaczony do druku, został bowiem ogłoszony dopiero w wiele lat po śmierci autora i jest niekompletny). Kessler pisze w tym pamiętniku, że na zapytanie Mühlsteina „Czy Piłsudski dał mi zobowiązanie na piśmie, że nic nie przedsięweźmie przeciw Niemcom?

  105. Szopen said

    Finally, and before examining the economic situation in Leszno, it is worth asking why Pił-
    sudski‟s coup d’état was so welcome to Poland‟s Jews. During the fighting in Warsaw a
    meeting took place between one of Piłsudki‟s lieutenants and the Chairman of the Jewish
    Parliamentary Club to clarify and formulate the Jewish demands. These were: “The annul-
    ment of Jewish disabilities, curbing antisemitic propaganda and supporting Jewish cultural
    needs, later announced in the Sejm by the new Prime Minister”.10 Weinryb writes: “The follo-
    wing two years were politically the best in the history of the Jews in the new Poland. The
    extreme anti-Jewish propaganda was silenced; discrimination largely disappeared; many con-
    cessions were made to Jewish schools”.11 This halcyon period ended at the next election in
    1928 when “the administration, through chicanery and falsification, prevented the Minority
    Bloc12 and the Jews from gaining a considerable number of seats”.13 The alliance of the Non-
    Party Bloc of Co-operation and the Government suppressed the parties of the Centre and the
    Left.

    http://eprints.port.ac.uk/4714/12/8_%2D_Chapter_Three_MPhil_PDF_version_.pdf

  106. Boydar said

    Ja bym napisał – „dzielicie się swoją wiedzą”; oraz dodał – „i przekonaniami”.

  107. Maciuś said

    97.Pan NICK

    Przyjąłem do wiadomości Panie Szanowny NICKu. Emocje trzeba tonować i ważyć wyrażanie ich, ale i tematy są „ciężkie”.

    Ale i bardzo dobrą tu linię merytoryczną artykułów Pan Kierownik tu przyjął + dyskusję (także niesamowicie merytoryczną) i ją tu wdraża, za co mu serdecznie dziękuję.

  108. JA said

    Panie Gajowy i Panie Listwa. Prowokujecie do rozmowy, ktora dawno byla i zle sie skonczyla.

    No, ale niech bedzie. W sumie to wane tematy.

    Pan Panie Gajowy wie, dobrze, ze opisujac stan nas Polakow niemalze jak zydow, nie mowilem o Panu. Po co wiec Pana niepotrzebny komentarz, cy po to by sobie na mnie odreagowac? Jezeli tak, to rozumiem.

    re . 90. Panie Listwa. Nie zgadzam sie jak dawniej z kierunkiem Bractwa w strone Watykanu, I choc temat tu o Pilsudskim, to moze i warto pisac tu i o Bractwa postawie?

    „Przyznam ze nie bardzo rozumiem ten pana wpis.

    Bractwo chyba nie ma nic wspólnego z różnymi pomnikami w tym piłsudskiego w Gorzowie Wielopolskim.” – Listwa

    Dobrze , ze Pan nie bardzo rozumie, dobra reakcja, choc nie mowi Pan Prawdy, bo dobrze Pan wie, ze ja w swoich wypowiedziach nie nawiazywalem tu do FSSPX Polska.

    Czy Pan chcialby tu na ten temat porozmawiac i mnie prowokuje? :)))

  109. JA said

    Panie Gajowy , Mlodzi Polacy wyjezdajacy na Zachod w duzej ilosci sa niewierzacy, porzucajacy wiare.. nie chca jej. Pan rozumie? Nie chca wiary Katolickiej, nawet wterdy gdy sie im tlumaczy, ze „odczucia” zniechecenia do Wiary Katolickiej sa u nich celowo sprowokowane przez wrogow Kosciola.

    Ci ludzie niczym nie roznia sie w stylu zycia od mlodych na zachodzie. Dorownalismy zachodowie Panie Gajowy. I o tych „martwych niemalze dusach” sie wypowiedzialem.

    Pana jednak boli moja wypowiedz …. i sobie Pan uzywa teraz na mnie… I to az razi….

  110. Boydar said

    @ Pan JO

    Zobaczymy po stosunku.

  111. JA said

    ad.91.

    „czy przystąpienie do oficjalnych struktur masońskich posoborowego kościoła nie jest czymś, co można porównać do uczestnictwa w indultowej mszy?”

    – te pytanie to stek absurdu. – Listwa

    Panie Listwa, Pan nie jest dyslektykiem, wiec tego typu pytan Pan nie zrozumie. Prosze wiec nie podejmowac wysilku tego pytania zrozumienia.

    Pozdrawiam,

    J.

  112. JA said

    ad. 109. Ja na ten „stosunek” nie mam zamiaru patrzeac !

  113. Yah said

    Po wojażach po Polsce i wielu rozmowach z rożnymi ludźmi muszę stwierdzić jedno. Polacy ( choć nie wiem, czy tak tych ludzi można nazwać) pragną jednego – być @!ami, być takimi jak oni, wtopić się w ten żywioł. Widać gloryfikację tej rasy i chęć upodobnienia się w czysto merkantylnym celu – by zarobić na koligacjach, ewentualnie by skapnęło trochę bogactwa.Miedzy strzechy zstąpił filo@!mityzm ratującej majątki szlachty i inteligentów końca XIX wieku.

    Ludzi nie interesuje Polska, Naród Polski, czystość Wiary, ludzi interesują tylko pieniądze, które zapewniają wygodne życie i sex. Proszę się nie pocieszać, że dotyczy to tylko młodego pokolenia z mózgami wypranymi przez TV, Internet i telefony. To dotyczy wszystkich od 15 roku życia po 80+. WSZYSCY chcą pieniedzy , wygody i porubstwa.

    Co ciekawe im większa demoralizacja tym szerszy strumień pieniądza płynie do tej osoby – a tego ekonomią nie wytłumaczymy, tylko walka o dusze.

    Jest jakiś ratunek / Jest – szczerze zawołać „Chryste ratuj ! ” i z pokora znosić to co los przynosi. Wszystko , nawet to co wydaje sie nam złe jest zsyłane dla naszego dobra

  114. Boydar said

    Panna Żuk tez nie miała zamiaru. To oni wyruchają najpierw nas, a potem zdechną na swoja kiłę. Kiła jest uleczalna, podobno.

    Ale mój (109) miał inny cel. Jak chłop się napali na babę, to też odrzuca wszystkie konwenanse i normy, byleby się dorwać. Potem, już mu jakby przechodzi. Już taka atrakcyjna nie jest, a jak tak leży z rozłożonymi nogami to chyba trochę czuć, i w ogóle. A z tymi co wyjeżdżają będzie dokładnie to samo. Tylko że to oni będą „pod spodem”. Du.pa ich będzie bolała a i niektórym pampers się przyda. I to miałem na myśli. A Pan Przemysław niech nie czyta, bo to nie jest tekst dla Niego.

  115. Yah said

    Bądźmy bardzo uważni na to co robimy. Pan Bóg cały czas nas sprawdza. Sprawdza nie po to by robić nam na złość, ale po to by mieć uzasadnienie ratunku naszej duszy przed złym.

    Jak przyjdzie co do czego to powie – „Tu wprawdzie zgrzeszył, ale tu, tu i tu pomimo, że dopuściłem do kuszenia oparł się złu.”

    „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz mi powiedział: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”.”

    Wszystko co nas spotyka, zsyła Bóg tylko po to by tworzyć nam oczy i po to byśmy stanęli po Jego stronie.

  116. JA said

    ad.112.

    „Jest jakiś ratunek / Jest – szczerze zawołać „Chryste ratuj ! ” i z pokora znosić to co los przynosi. Wszystko , nawet to co wydaje sie nam złe jest zsyłane dla naszego dobra”

    Za winy nasze przychodzi nam teraz placic. To czas oczyszczenia. Na naszych oczach widzimy kare Boga i to straszna.

    Jest wyjscie jednak i bron, ktora jest Rozaniec Swiety ale nie tylko odmawiac nam go trzeba, bo wciaz jestesmy w sytuacji duzych mozliwosci by zmieniac siebie i w kolo nasze srodowisko.

    My jednak oduczylismy sie dokonywac wysilku a coz powiedziec o zrozumieniu wlasciewie jak walczyc.

    MODLITWA , czyli poznawanie Pana Boga to Uniwersytet , ktory szkoli Rycerzy.

    My oduczylismy sie wspolnie pracowac
    My oduczylismy sie dawac i opekowac sie drugim
    My oduczylismy sie rzadac Praw Bozych, zyc wg nich a nawet nie wiemy jak dla nich poswiecic nawet zycie w ofierze i nie koniecznie chodzi to o smierc, choc i tak moze byc, ze zycie oddac powiennismy dla Prawdy.

    Wolimy pikowac w dol, bo jak mowia mlodzi tak jest latwiej, bo Wiara Katolicka jest trudna, wymagajaca, ktorej nie jest sposob sprostac.

    A przeciez jest przeciwnie. Wiara nasza jest lekka, bo Sam Chrystus ciezary Jej nosi.

    Jestesmy zmanipulowani, nasze dzieci sa zmanipulowane a wielu z nas nie wie jak manipulacje zastopowac, choc to tak proste! Tak latwe!

  117. JA said

    ad.113.
    „Wszystko co nas spotyka, zsyła Bóg tylko po to by tworzyć nam oczy i po to byśmy stanęli po Jego stronie”

    Tak wlasnie jest.

  118. JA said

    ad.103. Gdzies jest plakat Walesy podobnego do Swini z grymasu i tam podpis:

    „I co me zrobicze?”

    Niestety my nie mamy odwagi nikogo powiesic publicznie za zbrodnie na nas. Ba, nie mamy checi odwrocic sie od materializmu…bo to nas zaboli…, nie mamy checi zwrocic sie do Pana Boga – w wiekszosci jako Narod ( napisalem by Pan Gajowy mnie nie opomnjial , ze pisze o nim..) – to nas eliminuja systemami i nie tylko. Sami dajemy sie grabic i mordowac

  119. […] 2017-05-18 (czwartek) @ 23:01:41 […]

  120. Re 59:

    Panie JO, czy zbieżność nazwisk jest przypadkowa? Wie Pan o co pytam.

  121. Listwa said

    @ 111 JA

    „czy przystąpienie do oficjalnych struktur masońskich posoborowego kościoła nie jest czymś, co można porównać do uczestnictwa w indultowej mszy?”

    – te pytanie to stek absurdu. – Listwa

    Panie Listwa, Pan nie jest dyslektykiem, wiec tego typu pytan Pan nie zrozumie. Prosze wiec nie podejmowac wysilku tego pytania zrozumienia.

    – to pan nie rozumie, właśnie zaprzepaścił pan szansę wyjaśnienia , ze co innego napisał , a co innego chciał napisać.
    Więc napisał pan bzdurę pitamidalną. To tak jakby twierdzic, że wiatrak i taczka to to samo, bo to na ‚b’ i to na ‚b’.

    @ 108 JA

    re . 90. Panie Listwa. Nie zgadzam sie jak dawniej z kierunkiem Bractwa w strone Watykanu, I choc temat tu o Pilsudskim, to moze i warto pisac tu i o Bractwa postawie?

    „Przyznam ze nie bardzo rozumiem ten pana wpis.

    Bractwo chyba nie ma nic wspólnego z różnymi pomnikami w tym piłsudskiego w Gorzowie Wielopolskim.” – Listwa

    Dobrze , ze Pan nie bardzo rozumie, dobra reakcja, choc nie mowi Pan Prawdy, bo dobrze Pan wie, ze ja w swoich wypowiedziach nie nawiazywalem tu do FSSPX Polska.

    Czy Pan chcialby tu na ten temat porozmawiac i mnie prowokuje? :)))

    – nawet jak pan sie nie zgadza z polityką Bractwa, to nie znaczy że ma pan prawo wypisywac głupoty. Pana wpis @ 59 to głupota i nonsens totalny.

    Takimi wpisami rozwala pan Tradycjonalizm. I tyle mam do powiedzenia.

  122. JA said

    Takimi wpisami rozwala pan Tradycjonalizm. I tyle mam do powiedzenia.

    Nie da sie Rozwalic „Tradycjonalizmu”, bo Sw Tradycja to sam Chrystus, Panie Listwa.

    Moimi wpisami wskauje na problem, ktory Pana srodowisko ignoruje poprez calkowita akceptacje blednej idei wejscia w struktury posoborowego kosciola z naiwna nadzieja, ze uzyskacie pelna tam autonomie.

    Nie widzicie, ze Pan Bog nie po to pozwolil na zbudowanie Bractwa by sie bratalo z masonskim Watykanem

    Kompromis, w ktorym juz bierzecie udial jest rzeczywisci czolganiem sie po szkle….

    Tak tylko moga robic ugosowcy z PRL, bo i oni czolgali sie po szkle w ideii odbudwy , ba „ratowania Polski”

  123. Listwa said

    @ 122 JA

    „Nie da sie Rozwalic „Tradycjonalizmu”, bo Sw Tradycja to sam Chrystus, Panie Listwa.”

    – jeśli Tradycjonalizm zależałby od pana, to wystarczyłby tydzień na jego rozwalenie. Ludzkie działanie nie jest Chrystusem. Pana tez nie. Pan jak na razie jest na etapie przekręcania słów.

    „Moimi wpisami wskauje na problem, ktory Pana srodowisko ignoruje poprez calkowita akceptacje blednej idei wejscia w struktury posoborowego kosciola z naiwna nadzieja, ze uzyskacie pelna tam autonomie”

    – czepianie sie dobrego kapłana katolickiego jakim jest ks. Łukasz Szydłowski, któremu należy sie szacunek z racji kim jest i jaki jest (daj Boże wszystkich takich kapłanów), przez świeckiego dyslektyka, do tego zadającego głupie pytania, nie jest żadnym wskazywaniem problemu. Plany Bractwa nie są całkiem błędną ideą , bo pan tak uważa. Czy jest błędna , to zalezy od wielu czynników, których pan nie zna., a sie wymądrza.

    „Nie widzicie, ze Pan Bog nie po to pozwolil na zbudowanie Bractwa by sie bratalo z masonskim Watykanem ”
    – a pan nie widzi po co powołał.

    „Kompromis, w ktorym juz bierzecie udial jest rzeczywisci czolganiem sie po szkle….
    Tak tylko moga robic ugosowcy z PRL, bo i oni czolgali sie po szkle w ideii odbudwy , ba „ratowania Polski””

    – pieprzenie głupot. Tłumaczyłem juz panu co uważam , jak do pana nie dociera, to tym bardziej drugi raz tłumaczył nie będę,

  124. Yah said

    Ad 123

    Nie da się z Nierządnicy zrobić Oblubienicy. Czy chciałby kto Narzeczona, która zachodziła do burdelu ?

    Wystarczy ? Reszta to ludzkie dywagacje, by za wszelka cenę mieć rację. Zresztą, co ja będę pisał i tak Pan Bóg wszystko naprostuje po swojemu , a nie po ludzku, a ludzie …. a ludzie jak zwykle będą się dziwić – o ile będzie czas na zdziwienie.

  125. Marucha said

    Re 124:
    To, co Pan napisał, dotyczy normalnych ludzi.
    Ale np. taki król Norwegii Haakon poślubił niejaką Sonię, z pięcioletnim nieślubnym dzieckiem, znaną nie tylko z zażywania narkotyków, ale i rozwiązłego trybu życia (miała kilkudziesięciu mężczyzn, w tym kryminalistów).
    Ani specjalnie ładna, ani błyskotliwa, ze średnim poczuciem humoru…

    Z kolei (były już) minister finansów Szwecji, Anders Borg, żyje w nieformalnym związku z pochodzącą z Polski żydówką. Dominiką Peczyński, która w ogóle nie kryła tego, że była kurwą, a nawet uprawiała seks na pokaz w dobranych gronach. Za młodu obracająca się w kryminalnym środowisku.

  126. NICK said

    Panie JO… .
    Po co? Dlaczego?

  127. Listwa said

    @ 124 Yah

    Nie wystarczy.
    Panu zdarza się napisać coś obok tematu, jakby pan zechciał wytłumaczyć, jaki związek ma pana wpis @ 124 z moim @ 123? Bo patrzę i widzę tylko pana dywagacje, aby za wszelką cenę mieć rację.

    Oczywiście, że da się z nierządnicy zrobić oblubienicę, jeśli obie strony będą tego chciały. Czy ktoś chciały nierządnicę to co innego. Ale nie słyszał pan: „nikt cię nie potępił kobieto? i ja cie nie potępię , idź i więcej nie grzesz”. Pan tak chyżo chciałby rzucać kamieniami, jeśli nawet Chrystus je oczyścił”.

    Panie Yah, Pismo św zawiera objawione słowo Boże, ono nie jest podane po to , aby pan naginając interpretację Pisma św pod kątem swoich celów, wyrażał wybiórczo wybranymi fragmentami swoje opinie i tezy. A jeśli pan jeszcze chce używać tekstów Pisma Sw. w tym tekstów nowotestamentalnych do bredzenia, że Kościół rzymsko-katolicki jest nierządnicą, która nie może być uważana za oblubienicę Chrystusa, to puknij pan się w łepetynę i to porządnie.

    Bo sie pan możesz zdziwić, jeśli znajdziesz na to czas.

Sorry, the comment form is closed at this time.