Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Konflikt wawelski w 1937 roku

Posted by Marucha w dniu 2017-05-19 (piątek)

Adam Stefan Sapieha

Latem 1937 roku doszło do największego w II RP konfliktu w stosunkach państwa z Kościołem. Konflikt ten związany był z samowolnym przeniesieniem przez arcybiskupa krakowskiego Sapiehę trumny z ciałem Marszałka Piłsudskiego z krypty św. Leonarda na Wawelu.

Dla uświadomienia sobie przyczyn konfliktu niezbędne jest przypomnienie biografii metropolity.

Adam Stefan Sapieha urodził się 14 maja 1867 roku w Krasiczynie, jako syn księcia Adama Sapiehy i Jadwigi z Sanguszków. Po studiach teologicznych w Innsbrucku, w 1893 roku przyjął święcenia kapłańskie od biskupa księcia Jan Puzyny. Najpierw przebywał e Lwowie, gdzie pozostawał pod wielkim wpływem późniejszego arcybiskupa lwowskiego Józefa Teodorowicza, gorącego zwolennika ruchu narodowego.

W 1906 roku został szambelanem Piusa X, który po śmierci Puzyny w 1911 roku udzielił mu sakry biskupiej i mianował na metropolitę krakowskiego.

W okresie I wojny światowej występował zdecydowanie przeciwko Naczelnemu Komitetowi Narodowemu oraz Legionom Polskim. Interweniował razem z Teodorowiczem u władz austriackich celem uniemożliwienia biskupowi Władysławowi Bandurskiemu objęcia stanowiska biskupa polowego Legionów.

W 1922 roku został senatorem z listy Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (sojuszu endecji, chadecji oraz innych mniejszych ugrupowań), otwarcie zwalczającej Naczelnika Państwa. Wobec zdecydowanego zakazu Piusa XI uczestnictwa duchownych w życiu politycznym, bp. Sapieha z arcybiskupem Teodorowiczem musieli w 1923 roku złożyć mandaty senatorskie.

Po zamachu majowym metropolita krakowski na każdym kroku manifestował swoją wrogość w stosunku do Marszałka Piłsudskiego.

W 1927 roku przeciwstawiał się złożeniu na Wawelu prochów Juliusza Słowackiego, ulubionego wieszcza Komendanta, który był inicjatorem całego przedsięwzięcia. Sapieha obawiał się, że po śmierci Piłsudskiego, rząd będzie chciał umieścić go również na Wawelu. Zażądał nawet od Prezydenta pisemnego oświadczenia, że są to ostatnie prochy chowane w podziemiach wawelskiej katedry. Mościcki oczywiście żądania nie spełnił, a metropolita pod naciskiem opinii publicznej musiał ustąpić i zgodzić się na pochowanie Słowackiego na Wawelu.

Piłsudski podczas rozmowy z Sapiehą w 1933 roku „mówiąc o grobach wawelskich wspomniał, że może i dla niego znajdzie się tam miejsce”. Metropolia przyjął to milczeniem. W ostatniej woli Piłsudski napisał: „Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech”.

Po śmierci Marszałka, Sapieha nie ufając doniesieniom prasowym o katolickiej śmierci Komendanta, zwrócił się o informację do ks. Korniłowicza, który jednoznacznie oświadczył, iż „Piłsudski zmarł po udzieleniu mu absolucji namaszczeniu świętymi olejami”. Mimo tego Sapieha odmówił zgody na złożenie ciała Piłsudskiego na Wawelu, powołując się na przepis kodeksu prawa kanonicznego, mówiący, iż w obrębie gmachu kościelnego, oprócz duchownych mogą być grzebani jedynie „personae regales” – czyli osoby z rodów kościelnych, ewentualnie głowy państwa.

W obliczu tak jednoznacznej postawy arcybiskupa, rząd polski zwrócił się do przychylnego Piłsudskiemu, Piusa XI, który udzielił specjalnej dyspensy od wspomnianego przepisu. To dopiero zmusiło Sapiehę do zmiany stanowiska.

Trumna Jozefa Pilsudskiego w Krypcie Sw. Leonarda na Wawelu po pogrzebie 18 maja 1935.

18 maja 1935 roku kryształową trumnę z ciałem Józefa Piłsudskiego ustawiono w krypcie św. Leonarda obok szczątków króla Jana III Sobieskiego i Tadeusza Kościuszki. Wobec propozycji przeniesienia trumny do innego, osobnego miejsca, metropolita nie chciał się na to zgodzić, motywując to ponownie przepisami kanonicznymi, a potem wystąpił z projektem przeniesienia prochów Marszałka do krypty Bazyliki z czasów Chrobrego, gdyż „względy dostępu szerokim, a tak licznym masom ludności, przemawiają przeciw podziemiom Katedry, gdzie gdybyśmy znaleźli drugie wyjście, zawsze będzie bardzo utrudnione”.

Dopiero w listopadzie 1935 roku na mocy porozumienia między metropolitą a Naczelnym Komitetem Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego z gen. Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim na czele ustalono konieczność utworzenia osobnego miejsca poświęconego jedynie Marszałkowi. Miano je stworzyć w zapomnianej dotąd krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Jednak do czasu należytego przygotowania nowego miejsca, trumna miała pozostać w krypcie św. Leonarda.

Przez cały czas prac konserwatorskich w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, Sapieha domagał się przyspieszenia robót, które – jego zdaniem – „postępują bardzo powoli i zachodzi słuszna obawa, że przed nastaniem zimy (1936 roku – Godziemba) roboty te nie będą wykończone”.

W efekcie prof. Szyszko-Bohusz, koordynujący prace w krypcie, znacznie przyspieszył tempo robót, tak że wiosną 1937 roku wnętrze krypty było gotowe na przyjęcie trumny Marszałka. Jednak wspomniany Komitet pragnął decyzję o przeniesieniu trumny podjąć dopiero po rozstrzygnięciu konkursu na sarkofag. Jednocześnie ekspert Komitet prof. Jastrzębski krytycznie ocenił wystrój artystyczny nowej krypty, przesycenie wnętrza licznymi elementami dekoracyjnymi, niezwiązanymi z „życiem, ideologią i postacią Marszałka”

Tymczasem arcybiskup Sapieha w liście do Wieniawy z 17 czerwca 1937 roku po dokonanych oględzinach krypy, poinformował go, że „przekonawszy się, że jest ona już zupełnie gotowa i odpowiednia postanowiłem przeniesienie trumny w najbliższym czasie”.

Powołując się na przyjazd w końcu miesiąca króla rumuńskiego do Krakowa i wspólne z Prezydentem RP złożenie hołdu Piłsudskiemu, metropolita zadecydował, że do przeniesienia dojdzie „22 czerwca br. i to zupełnie cicho bez żadnego obrzędu”.

Wieniawa zwołał posiedzenie Wydziału Wykonawczego Komitetu, który postanowił zdecydowanie przeciwstawić się „tendencji ks. Metropolity Sapiehy przeniesienia zwłok Marszałka Piłsudskiego”. Zdecydowano odwołać się do środków administracyjnych – w tym celu Wieniawa poprosił premiera gen. Składkowskiego „by władze administracyjne zapewniły nienaruszalność spokoju Zwłok Marszałka w krypcie św. Leonarda. Równocześnie Wieniawa poprosił Sapiehę „o nie przenoszenie Zwłok Marszałka do Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów aż do ostatniego i jednorazowego złożenia jej w sarkofagu”.

Jednocześnie Sapieha otrzymał pismo od księdza prałata Stanisława Domasika, któremu polecił przygotować operację przenosin. Prałat napisał w nim, iż prof. Szyszko-Bohusz odmówił pomocy przy przenoszeniu trumny, a władze rządowe będą uważać „za pewien despekt dla zmarłego, że karawaniarze przenoszą, gdzie dotąd nikt poza wyższymi oficerami nie mógł nawet dotknąć trumny”. Uznał także za stosowne zaznaczyć, iż „uważam sobie za obowiązek sumienia, (…) całą sprawę, bądź co bądź bardzo ważną i mogącą pociągnąć niepowetowane następstwa jasno przedstawić”.

Mimo tych wątpliwości ks. Domasika arcybiskup nie cofnął swojej decyzji, a 20 czerwca zapowiedział Wieniawie, że „termin załatwienia sprawy sarkofagu jest bardzo niepewny i może trwać jeszcze latami”, dlatego też postanowił jedynie o przesunięciu daty przeniesienia z 22 na 23 czerwca „celem należytego przygotowania”.

21 czerwca odbyła się na Zamku narada z udziałem Prezydenta Mościckiego, marszałka Rydza-Śmigłego, premiera Składkowskiego, wicepremiera Kwiatkowskiego oraz gen. Wieniawy-Długoszowskiego, w której wyniku Prezydent wystosował list do arcybiskupa. Mościcki pisał w nim: „ pozwalam sobie zwrócić uprzejmie uwagę waszej Ekscelencji, iż sprawa związana z przeniesieniem zwłok śp. Marszałka Józefa Piłsudskiego – jest bardzo ważna i budzi najwyższy oddźwięk w całej opinii polskiej. Wobec gorących życzeń całego Naczelnego Komitetu Uczczenia Pamięci Józefa Piłsudskiego, by obecnie (przed ostatecznym uzgodnieniem miejsca trwałego umieszczenia trumny) nie ruszać z obecnego miejsca trumny ze zwłokami, proszę i ja jak najusilniej, by zamiaru przeniesienia trumny w tej chwili nie wykonywać”.

Metropolita krakowski udzielił odpowiedzi dopiero 24 czerwca, już po przeniesieniu trumny. Odmawiał on spełnienia prośby Prezydenta, dodając zdecydowanie: „bardzo mi przykro, że ja muszę bronić właściwej czci zwłok Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego”

Tym samym konflikt pomiędzy Komitetem a Sapiehą, przeniesiony został na płaszczyznę sporu między Prezydentem i władzami państwa a metropolitą krakowskim.

Niezależnie od niechęci metropolity do Piłsudskiego, uważał on, iż znajdowanie się trumny z jego ciałem w krypcie św. Leonarda zakłóca spokój w katedrze – liczni pielgrzymi przechodzili przez katedrę, aby oddać hołd Marszałkowi. Sapieha bronił też koncepcji wystroju krypty zaproponowanej przez prof. Szyszko-Bohusza, która „nie raziła swoją lewicowością”. Wreszcie arcybiskup swoją decyzję tłumaczył troską o stan zwłok w związku z panującą wilgocią w krypcie św. Leonarda . Decydująca była jednak chęć zaznaczenia, iż jest on jedynym gospodarzem w wawelskiej katedrze, co niewątpliwie wzmacniało pozycję Sapiehy jako nieformalnego, lokalnego przywódcy.

Jak już wspomniano, 23 czerwca dokonano przeniesienia trumny do nowej krypty. Zanim to nastąpiło, odbyła się narada u wojewody krakowskiego z udziałem posła Osińskiego z Komitetu i mjr Kalicińskiego z MSWoj, którzy proponowali postawić w krypcie wartę oficerską i nie dopuścić do przeniesienia trumny. Wojewoda poinformował zebranych, iż ma zalecenia od premiera „aby nic – absolutnie nic bez jego zgody nie przedsiębrać, gdyż Rząd jako taki sprawę tę prowadzi”.

Takie stanowisko było wynikiem kolejnej narady u Prezydenta, w trakcie której odrzucono sugestię Komitetu o użyciu środków administracyjnych. Ustalono natomiast rozpoczęcie akcji propagandowej, która by zmusiła opornego arcybiskupa do zmiany decyzji. Tego samego dnia na nadzwyczajnym posiedzeniu zebrała się Rada Ministrów. Premier po omówieniu tła konflikt, zapowiedział złożenie dymisji całego gabinetu. Ministrowie na wniosek ministra Becka wyrazili „swą całkowitą solidarność ze stanowiskiem zajętym przez P. Prezesa Rady Ministrów”.

Ostatecznie tuż przed północą, wynajęci przez Sapiehę robotnicy zakończyli operację przeniesienia trumny Marszałka do Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.

24 czerwca gazety poinformowały na pierwszych stronach o konflikcie wawelskim. Prorządowa „Gazeta Polska” pod dużym nagłówkiem „Zdumiewające zarządzenie ks. metropolity Sapiehy”, zamieściła wiadomość o dymisji gabinetu i uzasadnienie premiera, który stwierdził, że „zaszedł fakt nie wykonania woli Prezydenta Rzeczypospolitej przez obywatela polskiego w sprawie kultu narodu dla marszałka Piłsudskiego. Fakt ten będący obrazą majestatu Rzeczypospolitej zaistniał w czasie mego urzędowania jako premiera rządu i faktowi temu nie zdołałem zapobiec”

Dymisja nie została oczywiście przyjęta. Chodziło bowiem jedynie o wytworzenie odpowiedniego nastroju w społeczeństwie w stosunku do czynu arcybiskupa Sapiehy.

Następnego dnia „Gazeta Polska” w obszernym artykule „Gniew serc” zaatakowała metropolitę krakowskiego, zarzucają mu pychę, „warcholskie sobiepaństwo”, zlekceważenie „spokoju zwłok Wodza Narodu” i nie zastosowanie się do woli Prezydenta. Za „akt jaskrawego uchybienia obowiązkom obywatela wobec Głowy państwa (…) ks. bp. krakowski odpowiedzieć powinien już nie tylko przed Bogiem. I wierzymy, że rząd Rzeczypospolitej potrafi go do tej odpowiedzialności pociągnąć”.

Podkreślając, że „poszanowanie spokoju zwłok każdego chrześcijanina otoczone jest przez Kościół pieczą szczególną” zażądano, aby metropolita, który prawom tym „dotkliwie uchybił”, zdał z tego tytułu „wyższym instancjom kościelnym sprawę”. Tak zdecydowany atak na Sapiehę zachęcił innych do podobnych wystąpień.

O ile prasa lewicowa ostro krytykowała cały Kościół, domagając się nawet rewizji konkordatu z 1925 roku oraz odwołania arcybiskupa ze stolicy biskupiej przez papieża, to prorządowe gazety atakowały jedynie metropolitę krakowskiego, zastrzegając się przed zarzutem godzenia „w powagę Kościoła lub jego dostojników”.

Prasa katolicka z reguły starała się uspokajać nastroje – „nie mamy powodu – pisał „Przewodnik Katolicki” – ani potrzeby zatargów takich rozstrzygać »masówką«, ! Takie zatargi należą do kompetencji miarodajnych władz kościelnych i państwowych”.

Jednak Aleksander Bocheński na łamach krakowskiego „Głosu Narodu” wołał: „Dlaczego chcecie w tym najwspanialszym przybytku, gdzie mieszka Bóg i gdzie leżą wszyscy królowie polscy, pomazani przez prymasów, i gdzie leży św. Stanisław, i gdzie śpi i żyje cała polska historia, zrobić świeckie, bezduszne, cywilne, laickie, a więc nie polskie, nie duchowe, może z czasem masońskie antykwariaty? Czy myślicie, że Wawel i Katedra bez księcia Biskupa i bez kościelnej celebry będzie tym samym Wawelem, w którym Piłsudski chciał spoczywać”.

Z kolei „Młoda Polska” oraz krakowski „Czas” obarczyły Sapiehę odpowiedzialnością za wywołanie konfliktu. Pisma endeckie w zdecydowanej większości broniły metropolitę, a „Falanga” oskarżała środowiska lewicowe o chęć unicestwienia Kościoła. „Spod marksistowskich i masońskich – pisano w piśmie narodowo-radykalnym – poz sączy się brudna struga oszczerstw i kalumnii, a w lożach semiccy z radością zacierają ręce – udało się!”.

Równocześnie przez Polskę przetoczyła się fala demonstracji i wieców. Podczas jednego z nich, zorganizowanego 25 czerwca w Warszawie, demonstranci z placu Piłsudskiego ruszyli pod Belweder niosąc transparenty, na których widniał napis: „Sapieha do Berezy”. Do rządu napływały listy od różnych osób prywatnych pełne oburzenia i protestu w związku z decyzją Sapiehy. Domagano się w nich m.in. pozbawienia metropolity honorowego obywatelstwa Krakowa.

Równolegle do akcji protestacyjnej rząd podjął rozmowy ze strona kościelną w celu zamknięcia sporu. Beck spotkał się z nuncjuszem apostolskim Cortesi, a charge d’affaires ambasady polskiej przy Stolicy Apostolskiej interweniował w sekretariacie stanu w Watykanie.

Beck z Cortesim uzgodnili, że metropolita powinien napisać list do Prezydenta z przeprosinami i przyznaniem się do winy. Biskupi zebrani na konferencji 30 czerwca w Poznaniu zaakceptowali te warunki, a Corsini spotkał się z Sapiehą. Wizytę metropolicie złożył także prymas Polski, arcybiskup August Hlond.

Jednak list arcybiskupa z 6 lipca 1937 roku nie zawierał żadnych przeprosin, a hardy metropolita bronił swej decyzji pisząc: „Muszę tez stanowczo zaprotestować przeciw temu, jakoby przeniesienie zwłok sp. marszałka Piłsudskiego z tymczasowego miejsca złożenia w krypcie św. Leonarda na stałe miejsce do krypty na to przygotowanej miało jakiekolwiek znamiona braku uszanowania i uznania dla Marszałka Piłsudskiego. Fakt, ze dobrowolnie przyjąłem zwłoki Jego do Grobów Królewskich, najlepiej chyba o mym usposobieniu świadczy”.

List ten nie mógł władz w najmniejszym stopniu zadowolić, tak więc 9 lipca PAT podała informację, że „wbrew uzasadnionym nadziejom list ks. Metropolity Krakowskiego (…) odbiegał od omawianego między ks. nuncjuszem Cortesim i ministrem spraw zagranicznych Beckiem sposobem załatwienia”. Rząd „podejmuje – stwierdzał komunikat PAT – ponownie prowadzenie sprawy na właściwej drodze”.

Równocześnie akcja protestacyjna nadal rozwijała się. Na jednym z wieców, prezes Polskiej Akademii Literatury, Wacław Sieroszewski domagał się: „bezprzykładne stanowisko biskupa Sapiehy musi być surowo ukarane. Wara każdemu od Majestatu Rzeczypospolitej i najświętszych wartości narodu. Zasłonić trumnę Marszałka wartą żołnierską, a biskupa, który ośmielił się zlekceważyć wolę Prezydenta Rzeczypospolitej zamknąć w areszcie”.

Z drugiej strony w Krakowie kolportowano ulotkę, w której pisano: „Czyż ci tzw. »piłsudczycy« nie rozumieją, że w ten sposób poniewierają pamięć swego przywódcy i dają dowód, że są naprawdę gromadą szuj, którym chodzi tylko o żłób. (…) Wylazło prawdziwe bezbożne oblicze sanacji! Polak ma dość, by starszy posterunkowy Składkowski miał dyktować Księciu Kościoła, co ten ma czynić!”

To wszystko wpływało na coraz większe podniecenie umysłów i zaostrzenie konfliktu. Do prezydenta wpłynął wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmu i Senatu „celem udzielenia rządowi pełnomocnictw w związku z konfliktem wawelskim”.

Rząd pragnął jednak zakończyć spór i nie dopuścić aby wydarzenia wymknęły się spod kontroli. Beck ponownie spotkał się z Cortesim, który ratując swój autorytet, przyrzekł ministrowi, że tym razem spraw będzie definitywnie zakończona, a on sam dopilnuje arcybiskupa. 10 lipca Cortesi pojechał do Krakowa i odbył zasadniczą rozmowę z metropolitą.

Być może nawet w jego obecności sporządził drugi list do Prezydenta, w którym pisał: „Przedkładając Panu Prezydentowi moje motywy przeniesienia zwłok sp. Marszałka Józefa Piłsudskiego nie miałem i nie mogłem mieć intencji obrażenia w czymkolwiek ani Dostojnej Osoby ani godności Pana Prezydenta, z uwagi na Jego wysoki urząd jako Głowy Państwa, jak dla uczuć, które żywią względem Jego Osoby. Skoro stało się faktem publicznym, że to moje stanowisko było tłumaczone jako obraza Osoby i autorytetu Pana Prezydenta oraz dowiedziawszy się, że Pan Prezydent czuje się dotknięty, boleję nad tym i jako biskup i obywatel poczuwam się do obowiązku oświadczenia i zapewnienia Pana Prezydenta o mym należnym i niezmiennym oddaniu. Racz Dostojny Panie Prezydencie przyjąć wyrazy głębokiej czci i wysokiego poważania”.

Tę wielce dyplomatyczną odpowiedź nuncjusz Cortesi osobiście dostarczył 11 lipca Prezydentowi Mościckiemu, potwierdzając jednocześnie wolę Kościoła utrzymywania dobrych stosunków z państwem polskim. Rząd uznał sprawę za załatwioną i 13 lipca w prasie opublikowano treść pisma metropolity wraz z oświadczeniem Prezydenta, który stwierdzał, że list arcybiskupa przyjmuje i czuje się nim usatysfakcjonowany.

Komunikat rządowy informował natomiast, że „wobec powyższych faktów Rząd uważa sprawę za ostatecznie załatwioną”. Gazety zaprzestały publikowania materiałów o konflikcie, a akcje protestacyjne wyciszono. Posłowie zebrani 20 lipca na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu, przyjęli do wiadomości informację rządu, że uzyskał on zadośćuczynienie na drodze dyplomatycznej.

Warta honorowa przy trumnie Józefa Piłsudskiego. Krypta Srebrnych Dzwonów 1937. NAC

Jedynie Komitet nadal pragnął dokonać zmian w wystroju krypty, odsunąć prof. Szyszko-Bohusza od dalszych prac w krypcie, a nawet ponownego przeniesienia trumny Komendanta do krypty św. Leonarda. Te postulaty nie zyskały jednak wsparcia rządu. Prof. Szyszko-Bohusz pozostał na stanowisku kierownika robót w krypcie Marszałka, które ukończył na wiosnę 1939 roku, a w 1938 roku na stanowisku przewodniczącego Wydziału Wykonawczego Komitetu gen. Wieniawę-Długoszowskiego, który został mianowany ambasadorem RP w Rzymie, zastąpił gen. Kazimierz Sosnkowski, cieszący się dużym poważaniem w środowisku kościelnym.

Sam metropolita postawił na swoim i związku z tym odczuwał satysfakcję. W odpowiedzi na kartkę z Ossayaku, domniemanego miejsca pokuty i śmieci Bolesława Śmiałego, wysłaną mu przez bratową, napisał: „nie jest dobrze zaczynać z biskupem krakowskim”.

Jednak jego pozycja w Kościele została zachwiana, a on sam w lutym 1939 roku złożył na ręce Piusa XII rezygnację ze stolicy biskupiej, którą ostatecznie wycofał. Jednak decyzję o przyznaniu mu kapelusza kardynalskiego odłożono. Dostał go w 1946 roku, gdy zbliżał się do kresu swego życia.

Godziemba

Wybrana literatura:
Książę Niezłomny. Kardynał Adam Stefan Sapieha, red. R. Bogacz
B. Przybyszewski, Adam Stefan kardynał Sapieha. Pasterz dobry, książę niezłomny 1867-1951
M. Lepecki – Pamiętniki adiutanta Marszałka Piłsudskiego
W. Jędrzejewicz – Kronika życia Józefa Piłsudskiego

http://jpilsudski.org

komentarzy 14 to “Konflikt wawelski w 1937 roku”

  1. jazmig said

    Kolejny arcybiskup kardynał wpuścił do tej krypty równie godnego.

  2. Birton said

    . http://historia.org.pl/2011/05/16/hitler-na-pogrzebie-pilsudskiego-delegacje-zagraniczne-na-uroczystosciach-17-i-18-maja-1935-r/

  3. Kojak said

    TO SKLANDAL ZEBY LAJDAK LEZAL NA WAWELU ! TEN KORNILOWICZ ZWYCZAJNIE KLAMIE ! SA INNI KTORZY TWIEDZA ZE PILSUDSKI ZMARL NIE BEDAC KATOLIKIM ! JAkIM KATOLIKIM BYL TEN GNOJ WYSTARCZY POCZYTAC KSIEDZA TOKARZEWSKIEGO KTORY BYL KAPELANEM TEJ KREATURY !

  4. Greg said

    http://prawy.pl/3035-pilsudski-nie-byl-polakiem-katolikiem/

  5. Piotr said

    Jest doskonałą książka ks. Józefa Warszawskiego – Piłsudski a religia. Niestety już chyba nie jest dostępna. Autor opisuje cały aspekt religijności Piłsudskiego a książka ma charakter analizy dokumentów, zeznań świadków. Wnioski są jednoznaczne. Autor nie ocenia Piłsudskiego a wręcz podchodzi z troską prawdziwego kapłana Kościola Rzymsko- Katolickiego o duszę każdego człowieka i szuka punktów zaczepienia by wierzyć, że na łożu śmierci Pìlsudski się nawrócił. Na koniec podaje przeciwstawne przykład ostatnich chwil i śmierci Romana Dmowskiego. Książka jest naprawdę godna polecenia szczególnie Gajówkowiczom.

    ——
    Książkę już umieściłem w gajówkowej biblioteczce.
    Admin

  6. Listwa said

    @ 5 Piotr
    przeciwstawne przykład ostatnich chwil i śmierci Romana Dmowskiego

    – oczywiście Roman Dmowski zmarł jak na katolika przystało. W przypadku piłsudskego mozna miec tylko nadzieję.

  7. 7.62-51; said

    https://www.google.ca/search?q=warta+hitlerowska+przy+grobie+pilsudskiego&hl=en&rlz=1D3ACAW_enCA357CA360&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjUn9jf0f3TAhUL_4MKHUfCAfAQ_AUICygC&biw=1067&bih=479&dpr=1.5#imgrc=C7qASZ7Uhx2TOM:

  8. Stolnik said

    Józef Piłsudski zmarł na kiłę, którą rozpoznał u niego austriacki lekarz Karel Frederik Wenckebach. Piłsudski bojąc się skandalu, sam zażądał badań przez lekarza spoza Polski. Wyniki badań utajniono. Propaganda rządowa kolportowała wersję oficjalną, według której Piłsudski zmarł na raka wątroby. Wykryta u dyktatora choroba objawiała się zaburzeniami psychicznymi. Trzecie stadium choroby świadczyło, że Piłsudski chorował na nią od lat, a choroba degenerowała jego psychikę.

    Marek Kamiński stwierdza („Glaukopis” nr 30/2014), że w latach 1974 – 1980 był asystentem w Zakładzie Patofizjologii Ogólnej i Doświadczalnej. Szefem był prof. Karol Buluk „ogólnopolska, jeśli nie światowa znakomitość w tamtych cza-sach …”. Otóż w czasie spotkania w jego gabinecie z udziałem: prof., dr Aleksan-dra Zucha i Marka Kamińskiego, prof. miał powiedzieć: ”Do umierającego Mar-szałka wezwano z Wiednia Wenckebacha. Wenckebach zbadał Marszałka, po czym zdumiony oświadczył polskim lekarzom: – Panowie, o co tu chodzi? Prze-cież to jest ewidentna kiła trzeciorzędowa. Na to jeden z Polaków (gen, dr Stani-sław Rouppert, zwany przez Piłsudskiego Stachurkiem lub płk dr Stefan Mozo-łowski) odpowiedział: Ależ my to wiemy, tylko w odróżnieniu od pana my nie możemy im/jemu tego powiedzieć”. Autor stwierdza, że oficjalnie podano, iż Pił-sudski zmarł na pierwotnego raka wątroby.

  9. Kowalski said

    Masoneria od przewrotu przez ;niemieckiego agenta Pilsudzkiego zrobiona Rzadzi nasza Rzeczypospolita:.A MY NAROD SPIMY W NAJLEPSZE .
    JAK NASZA TOZSAMOSC I NASZA HISTORIE .Zamazuja ;masonskimi ;SMIECIAMI.
    Tak to trwa do dzisiaj.
    POLSKA moze byc uratowana przez ludzi CZYSTEGO SERCA czyli zwyklych POLAKOW .Majacych w sercu BOGA JEGO PRZYKAZANIA I POLSKIE UMILOWANIE NASZEJ HISTORI I TRADYCJI.
    I LUDZI KTORZY WEZMA STERY W SWOIE RECE ……………….I SILA POWTARZAM SILA USUNA ………….SMIECI KTORE RZADZA POLSKA .
    Samym gadaniem wiecowaniem polemikom dialogem (pseudo) NIE ODZYSKAMY POLSKI………………………………..LICZY SIE CZYN NAWET TEN KRWAWY.
    A jesli ktos wzdryga sie na sama mysl otym.Znaczy sie to tylko tyle ze Nad stwianiem policzka czy nawet tzw.d……..ska.Chce wszystko zrobic.A to nie licyuie z POLSKIM TEMPERAMENTEM Z POLSKA ODWAGA WALECZNOSCIA .Sa to wszystko cechy
    masonskie zydowskie paplac paplac jeszcze raz paplac.Gdyz oni z paplania pisania I wiecznego gadania Oni sie z tego utrzymuja.A narod POLSKI robi sie ociemnialy intelektualnie I duchowo jest ;OGLUPIANY wieczna miloscia do wrogow ktorzy W ewidentny sposob ja NISZCZA.
    K….a DOSC TEGO POLACY.

  10. JO said

    .”LICZY SIE CZYN NAWET TEN KRWAWY. „- re 9

    Nie trzeba krwawego wyczynu by przegonic zydomasonerie z naszego srodowiska na tyle, ze zniknal jej wplywy.

    Wystarczy, ze kazdy zacznie od siebie, swojej rodziny, rodu, sasiadow.

    Niech kazdy wykonuje obowiazki swojego stanu:

    Maz niech bedzie Mezem, Ojcem, dostarczycielem srodkow na zycie i glowad trzymajaca Prawde jako Panujacego w Domu
    Zona, niech bedzie Pania domu, pomoca Mezowi, opekunka ogniska domowego, rodziny, plodna opiekuncza Matka..
    Dzieci niech beda posluszne rodzicom
    Starcy niech sluza dobra rada Bogobojna, a Mlodzi Rodzice niech beda im posluszni

    Nie wolno wyskakiwac z ideami „krwawego czynu” jezeli sie samemu nie potrafi nalozyc chusty na niewiescia glowe, spodnicy, sukni, normalnych patofli, wyrzucic TV z Domu, trzymac Rozanca Swietego w Reku i codziennnie pod przewodnictwem Ojca Rodziny w pokorze serca modlic sie do Trojcy Swietej i Matki Bozej zwracajac sie do niej z prosba o wspomozenie.

    Nie mozna wyskakiwac z ideami „krwawego czynu” jezeli nie potrafimy pomoc sasiadowi, czy wspolnie z nim razem pojechac na wies, wesprzec gospodarza w jego pracy proszac o wyprodukowanie przez niego zywnosci

    Nie mozna wyskakiwac z ideami „kwawego czynu” , jezeli nie potrafimy wesprzec Bogobojnego Ksiedza poslugi

    Jednym zdaniem, jezeli nie potrafimu wspolpracowac z Laska Boza , ktora wspiera dzialanie, wspolne dzialanie ku Bozej Chwale i naszego pozytku w zgodnosci ze stanem do jakiego nalezymy, to zbrodniczym bledem jest „Krwawy Czyn”

    Oddanie Krwi moze byc wowczas gdy sam Pan Bog od nas tego bedzie wymagac. A czyn Walki Zbrojnej ni emoze byc przed uprzednim czynem duchowej walki i w niej zwyciestwem. Tylko ludzi zyjacy Nadprzyrodzonym Zyciem podejmowac sie „kwawego czynu” w tylko rozumieniu katolickim.

    Przed nim sie modli, posci bedac poslusznym Bogu i o czystosci serca i duszy.

    W przeciwnym razie, „Kwawy czyn” bedzie narazony na ingerencje Demonow Szatanskich w efekcie bedzie sluzym im a nie Panu Bogu.

    W Polsce nie ma wiele ludzi, ktorzy moga ja uratowac. Tych ludzi trzeba dla Polski najpierw za Jego Laska stworzyc, powolac, uformowac, pozyskac, bo jest jak Pan napisal : „POLSKA moze byc uratowana przez ludzi CZYSTEGO SERCA czyli zwyklych POLAKOW .Majacych w sercu BOGA JEGO PRZYKAZANIA I POLSKIE UMILOWANIE NASZEJ HISTORI I TRADYCJI.”

  11. Zdziwiony said

    Podczas I wojny światowej książę biskup nie angażował się politycznie. W wielu kwestiach jego poglądy pokrywały się z głoszonymi przez endecję. Niechętnie patrzył na proaustriacki Naczelny Komitet Narodowy (NKN) i podległych mu legionistów Piłsudskiego. Miał kiedyś powiedzieć: chcecie budować socjalistyczną i żydowską Polskę – ja do tego ręki nie przyłożę. Krytykował biskupa Władysława Bandurskiego, będącego faktycznie legionowym kapelanem.

    Książę krytycznie oceniał akt 5 listopada w 1916 roku i budowę, w oparciu o Niemcy i Austro-Węgry, kadłubowego państwa polskiego. Odmówił uroczystego nabożeństwa z tej okazji, odprawił jedynie mszę w katedrze wawelskiej. Wtedy też po raz pierwszy doszło do dość niefortunnego spotkania z przyszłym marszałkiem. Piłsudski zajął miejsce przeznaczone dla dziekana kapituły, co spowodowało konsternację zebranych. Dopiero kapelan Sapiehy zwrócił mu delikatnie uwagę.

    Aktywnie zaangażował się w sprawę udziału duchowieostwa w plebiscycie na Śląsku. Dekret biskupa wrocławskiego wyraźnie dyskryminował polskich kapłanów, czemu nie przeciwstawił się plebiscytowy komisarz kościelny, były nuncjusz w Warszawie, Achille Ratti. Akcja m.in. księcia biskupa spowodowała jego dymisję. Sapieha publicznie wyrażał swą krytyczną opinię o ówczesnym nuncjuszu, a późniejszym papieżu – Piusie XI. Ten znów usłyszał o polskim biskupie w związku z pracami nad konkordatem z 1925 roku. Książę uważał, że jego zawarcie jest ustępstwem Kościoła wobec państwa.
    Wystarczą regulacje konstytucyjne, a pewne kwestie można rozstrzygnąć uchwalając odrębne ustawy. W swym stanowisku pozostał osamotniony, a nawet jeżeli byli biskupi zgadzający się z nim jak zwykle nic już na konferencji nie mówili – pisał z wyrzutem. Nie poparł go także papież. Sapieha nie rezygnował. Krytykował pośpiech w dyskusji nad dokumentem, prawne nieścisłości. W czasie rokowań o konkordat chcieli przyjechać do papieża arcybiskup Teodorowicz i biskup Sapieha. Grabski zagroził wyjazdem, wobec czego Watykan zakazał im przyjechać – pisał ówczesny marszałek sejmu Maciej Rataj.
    Pius XI chciał szybkiego zawarcia konkordatu i popierał wysiłki rządowego negocjatora, Stanisława Grabskiego. Równie samotną batalię stoczył krakowski biskup o kształt podziału terytorialnego Kościoła w Polsce. Nie chciał utworzenia metropolii w Krakowie, nie przekonał jednak biskupów, a wkrótce sam został metropolitą krakowskim. Niektórzy w tej “niepokorności” księcia dopatrują się faktu, że na kardynalski kapelusz musiał czekać aż do 1946 roku.

  12. Marucha said

    Re 10:
    Do Pańskich postulatów dołączyłbym jeszcze:
    – Niech wszystkie kobiety będą piękne, zgrabne, mają ładną cerę i urzekającą osobowość;
    – Niech wszyscy mężczyźni będą wysocy, muskularni, przystojni i inteligentni.

  13. Teraz nastepny metrpolita, rzad i Watykan zastanawiac sie beda gdzie pochowac Walese, Kwacha i Komorowskiego. Czy Smocza Jama tez jest rozwazana ?

    W dołach z wapnem niegaszonym.
    Admin

  14. Boydar said

    Ziemskie smoki padliny nie tkną …

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s