Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak kupiliśmy zamek w Malborku?

Posted by Marucha w dniu 2017-05-23 (wtorek)

560 lat temu, w południe 8 czerwca 1457 roku, król Polski Kazimierz Jagiellończyk, w otoczeniu okazałego orszaku, uroczyście wjechał do zamku malborskiego, gdzie od 1309 roku mieściła się stolica Państwa Zakonu Krzyżackiego.

Od tego momentu Polska objęła w swoje władanie ten zamek na lat 315, a więc dwa razy dłużej niż mieli go Krzyżacy, a potem od 1772 roku Prusacy i Niemcy.

Dziś mało kto sobie to uświadamia. Dwa dni przed wjazdem króla zamek opuścił cichaczem, płacząc i złorzecząc, Wielki Mistrz Zakonu Ludwik von Erlichshausen.

W informacji na temat zamku malborskiego czytamy:

„Budowa zamku w Malborku trwała od końca XIII w do połowy XV wieku. Jego powstanie ściśle wiąże się z Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego – bardziej znanym w Polsce jako Zakon Krzyżacki. Zespół obrony Malborka został usytuowany w miejscu o szczególnych naturalnych właściwościach obronnych. Zbudowano go na północnym krańcu stosunkowo wąskiego półwyspu, otoczonego z dwóch stron rzeką Nogat (od zachodu i częściowo od północy) oraz obszerną podmokłą doliną (od północnego wschodu i wschodu).

Jedynie od strony południowej istniało dogodne wejście, które ograniczono budując zespół murów obronnych i fos. Tą doliną płynął dawniej niewielki ciek, czytelny jeszcze na planach z XIX wieku, odprowadzający wody z okolicznych bagien. Usypana w poprzek doliny w XII w grobla kanału Młynówki utworzyła obszerne jezioro, widoczne na najstarszych zachowanych widokach Malborka z XV w i na planach z czasów wojen polsko-szwedzkich.. Było ono dodatkowym elementem obronnym.

Najwyżej wypiętrzony punkt terenowy, przypuszczalnie oddzielony naturalnymi obniżeniami od półwyspu, znajdował się w miejscu dzisiejszego Zamku Wysokiego. Tu właśnie, w 1278 roku Krzyżacy rozpoczęli wznoszenie zamku.

Po roku 1309 zamek został gruntownie przebudowany i wiele pomieszczeń zmieniło pierwotne funkcje. Potęga Zakonu stale wzrastała, wraz z kolejnymi sukcesami militarnymi na Pomorzu. Zapadła decyzja przeniesienia na stałe siedziby Wielkiego mistrza z Wenecji do Malborka. Wiązała się z tym konieczność rozbudowy Zamku, który miał stać się stolicą państwa zakonnego.

Dotychczasowy zamek konwentualny stał się głównym domem Zakonu Krzyżackiego. Zaczęto budowę kolejnych skrzydeł zamku. Pierwsze powstało skrzydło południowe, następnie wschodnie. Ze względu na stale zwiększającą się liczbę zakonników, w nowo wybudowanych skrzydłach umiejscowiono dormitoria, refektarz i świetlicę. Wyższe kondygnacje przeznaczono na magazyny i spichlerze. Wzmocniono też mury umieszczając na ich koronach dodatkowe ganki obronne, które wraz z wieżą główną i narożnymi wieżyczkami stanowiła połączony system fortyfikacji. Na parterze i piwnicach umieszczono pomieszczenia gospodarcze. Znajdowały się w nich składy żywności, kuchnia konwentu, browar i inne pomieszczenia gospodarcze.

Zachowane do dziś zapiski z ksiąg rachunkowych pokazują, jak wystawne życie prowadził Wielki Mistrz Zakonu. Malbork nie ustępował w niczym innym ówczesnym stolicom europejskim. Odbywały się w tu turnieje, polowania, wystawne przyjęcia i inne wielkoświatowe atrakcje.

Skrzydło wschodnie Zamku Średniego przeznaczone było dla gości Zakonu, którzy tłumnie przybywali, skuszeni wizją sławy w walce z poganami, za jakich Zakon uważał mieszkańców Prus. W skrzydle północnym umieszczono siedzibę wielkiego komtura, szpital zakonny (infirmerię) oraz wieżę bramną”.

Dla Polaków zamek był symbolem potęgi Zakonu, złowrogim symbolem. Już goszczący tu w 1366 roku król Kazimierz Wielki był poruszony wielkością zamku, ówczesnym wydawał się nie do zdobycia. W czasie zwycięskiej dla Polski Litwy wojny z Zakonem w latach 1409-1411 – wojska polsko-litewskie oblegały zamek broniony przez komtura Henryka von Plauen, ale bezskutecznie.

Dopiero wojna trzynastoletnia (1454-1466) dała Polsce szansę na ponowne zdobycie tej twierdzy. To paradoks, ale nie zdobyliśmy go szturmem, ale za pomocą pieniędzy! Państwo Krzyżackie, niegdyś potężne, w drugiej połowie XV wieku nie mogło sobie poradzić z finansowaniem wojny z Polską. Jednym z powodów tego stanu rzeczy był bunt bogatych poddanych, niemieckich poddanych.

Takie miasta jak Gdańsk, Toruń, Elbląg wypowiedziały posłuszeństwo Zakonowi i wspierały Polskę. Krzyżacy nie mieli też dostatecznej liczby żołnierzy, dlatego tuż przed wybuchem wojny udali się do Czech, by zaciągnąć trochę wojska. Misja udała się – Czesi pod dowództwem Bernarda Szulborskiego i Oldrzycha Czerwonki z Ledecza – podążyli na północ. Było ich niecałe 2.000, w tym 600 piechoty. Czesi obsadzili czołowe zamku zakonne, w tym Malbork, Gniew i Tczew.

Krzyżacy nie spodziewali się, że w ten sposób założyli sobie na szyję sznur. Poza bitwą pod Chojnicami wojna była nieprzerwanym ciągiem strać, potyczek i oblężeń. Od samego początku Krzyżacy zalegali zaciężnym z zapłatą, ci zaś nie mieli zamiaru czekać w nieskończoność. Idący na ustępstwa Krzyżacy zgodzili się, by zaciężni objęli we władanie bronione przez siebie zamki, w ten sposób Czerwonka w dniu 2 maja 1455 roku stał się de facto dysponentem zamku malborskiego, mimo że przebywał tam Wielki Mistrz.

Ale Czesi poszli dalej – uznali, że skoro Krzyżacy są zbyt biedni, to może sprzedać zamki królowi polskiemu! Nawiązano kontakt ze stroną polską i tak zaczęły się długie rokowania. Rzecz szła o następujące zamki – Malbork, Sztum, Tczew i Gniew.

Strona polska od razu dostrzegła szansę – wszak były to twierdze położone na linii Wisły, ich zdobycie przetrąciłoby Zakonowi kręgosłup. Problem był jeden – suma, której zażądali Czesi. Było to 190 tys. węgierskich florenów. Zaczęły się gorączkowe poszukiwania pieniędzy i wyścig z Krzyżakami, którzy też szukali pieniędzy i robili wszystko, by przeszkodzić w polsko-czeskiej transakcji. W tym celu namawiali Kościół, by obłożył interdyktem wszystkich buntowników, a króla czeskiego, by ukarał swoich poddanych za wiarołomstwo. Czerwonka jeździł na rozmowy do Torunia, ale i do Piotrkowa na obrady Sejmu, czekał, mimo że sprawa przedłużała się niemiłosiernie a na karku miał Wielkiego Mistrza.

Przełom nastąpił na wiosnę 1457 roku, kiedy załamały się nadzieje na udzielenie Krzyżakom pomocy z Zachodu. Polakom udało się za to dokonać transakcji z kupcami z Norymbergi, którzy sprzedali nam sukno wartości 8 tys. grzywien polskich. Sukno przetransportowano do Torunia jako jedną z części zapłaty dla zaciężnych (razem było ich 2.600, Czechów i Niemców).

Pomógł też bogaty Gdańsk, udzielając królowi Kazimierzowi sporych pożyczek. Rokowania sfinalizowano 6 czerwca 1457 roku. Tego samego dnia Czesi wypuścili z zamku Wielkiego Mistrza i wpuścili polskie oddziały, w dwa dni później na zamek wjechał król Kazimierz.

Była to chwila wyjątkowego triumfu Państwa Polskiego, zadośćuczynienie za lata upokorzeń i klęsk. W ręce Polski dostawał się zamek o wielkiej wartości obronnej, ale i symbolicznej. Król przebywał na zamku aż trzy miesiące, załatwiając wiele innych spraw związanych z wojną, tymczasem w Krakowie, na wieść z pozyskaniu Malborka, zabiły wszystkie dzwony, a miasto iluminowano.

I chociaż, na skutek zdrady burmistrza Malborka, Bartłomieja Blume – Krzyżacy odzyskali miasto, ale zamku już nie zdobyli. W 1460 roku padło i okalające zamek miasto, a sześć lat później, na mocy pokoju toruńskiego Polska odzyskała całe Pomorze Gdańskie.

Cichy bohater tych wydarzeń, Oldrzych Czerwonka, dochował wierności Polsce. Przeżył jednak wiele, na skutek intryg krzyżackich, wytoczono mu w Czechach proces za zdradę. W 1460 wtrącono do więzienia, z którego jednak wyszedł po dwóch latach. Wrócił na Pomorze – od króla Polski otrzymał zaszczytny i intratny tytuł starosty malborskiego, a potem jeszcze golubskiego i świeckiego. Umarł w 1465 roku.

Tak oto Czesi, wychowani na ideach rewolucji husyckiej, oddali nam wielką przysługę, sprzedając zamek bodaj najpotężniejszy w Europie. Jan Żiżka walczył po stronie polskiej pod Grunwaldem, a Czerwonka dopełnił dzieła, jakże jednak sprytniej i przewrotniej.

Jan Engelgard
Tekst powstał 10 lat temu, warto go jednak przypomnieć nowym czytelnikom i udostępnić w sieci. To ważny fragment polskiej historii, jakże inny od wielu późniejszych tragicznych wydarzeń.
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 9 to “Jak kupiliśmy zamek w Malborku?”

  1. rola said

    Kołczaka też przehandlowali za carskie złoto

  2. Maćko said

    Bardzo interesujace, warto rozpowszechniać.

    Równiez ta ksiazke:
    http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,7141,Polskie-Imperium-Wszystkie-kraje-podbite-przez-Rzeczpospolita
    Połowa Europy pod naszymi rządami. Polski językiem światowej dyplomacji. Biało-czerwone sztandary, przed którymi drżą obce wojska.

    Był czas, gdy Polska stanowiła największe państwo Europy. Polaka, jadącego nad morze pytano: nad które? Byliśmy pierwszymi władcami Berlina, zasiadaliśmy na moskiewskim tronie, posiadaliśmy Krym i forty na Karaibach. Przez długi czas nasz kraj rozpychał się na cztery strony świata. Dlaczego o tym nie pamiętamy?
    Kaffa, Kurlandia, Gambia, Tobago… nie kojarzą się z Polską. A jednak wszystkie wchodziły w skład polskiego mocarstwa. Od średniowiecza po XVIII wiek Polacy wojowali o Inflanty, Spisz, Krym, Mołdawię, Szwecję, Ukrainę. Mimo to pojęcie „polskie imperium” jest nieobecne w naszej historii. Aż do teraz.

    Michael Morys – Twarowski udowadnia, że nie powinniśmy skupiać się na wizji naszej historii pełnej klęsk i niepowodzeń. Teksty o zgubnym położeniu geopolitycznym i groźnych sąsiadach powinny nareszcie pójść w odstawkę. Autor brawurowo i ze swadą opisuje czasy, gdy Polska naprawdę była supermocarstwem. Najwyższa pora to przyznać.

  3. Lajkonik said

    CZESI przewrotny zdradliwy narodek cwaniakow ktorzy w zasadzie nigdy nie mieli wlasnego panstwa. Zaufac Czechowi to to jak bys zaufal wilkow nie wiadomo kiedy cie zdradzi i zagryzie, DNO.

    W czym lepsi są Polacy?
    Admin

  4. Boydar said

    Czechów spacyfikowali jeszcze przed inwazja na Wyspy … nie ma śmiacia.

  5. Zenon K. said

    Re:3 Żołnierze Czerwonki służyli Zakonowi wiernie, jak przystało na najemników. Najemnik jeśli zdradził pracodawcę- mógł to zrobić raz. Nikt więcej by mu nie zaufał. Czesi służyli już od miesięcy NA KREDYT. Porzucili Krzyżaków dopiero wtedy, kiedy stało się jasne, że Zakon nie będzie w stanie za tę służbę zapłacić, nawet gdyby chciał. Wywożąc z Malborka Wielkiego Mistrza, Czesi nie pozwolili mu zabrać niczego z malborskiej twierdzy. Sprzedali ją królowi Kazimierzowi IV, by odzyskać uczciwie zarobione pieniądze. Źródła nie wspominają, jakoby zajętą przez siebie stolicę Państwa Zakonnego obrabowali z czegokolwiek To jednak byli rycerze. Nawet, jeśli walczyli za pieniądze. Kazimierz IV docenił dowódcę Czechów: Oldrzych Czerwonka został pierwszym starostą polskiego Malborka. Myślę, że nie za piękne oczy.

  6. wojciech bociański said

    Bardzo ważna z punktu widzenia edukacyjno patriotycznefo iformacja.Więcej takich prosze

  7. Nie rozumiem, jak ktoś taki, jak x. Kneblewski, może mieć pozytywny stosunek do tej prusackiej zarazy, jaką jest Zakon Krzyżacki.

  8. Boydar said

    Wystarczy że nie widzi nic złego w tym czym byli, kogo reprezentowali i do czego zmierzali. Wystarczy w zupełności.

  9. www.wandaluzja.com said

    JADACZE FEKALIÓW HITLEROWSKICH

    Dr Franc Zalewski stawia kwestię: Z wapna uzyskanego z kamieniołomu w Krakowskim Parku Archeologicznym SPRZED 7 tysięcy lat można byłoby wybudować Pięć Krakowów średniowiecznych a takich wapienniaków jest w Krakowie KILKA. Ponieważ nie były one eksploatowane do dziś to NA CO POSZŁO TO WAPNO? – Na budowę Malborka ???
    Pouczyłem go, że wapno z neolitycznych kamieniołomów krakowskich było potrzebne na budowę Kanału Przemysłowego Sosnowiec-Bydgoszcz, który ukończono ok. 4700 lat pne. Po zbudowaniu go kamieniołomy krakowskie opuszczono, gdyż TAŃSZE wapno produkowały zamki jurajskie.
    Kanał Przemysłowy był dla metalurgii Kaszubskiej, która była RIPOSTĄ metalurgii Powiślańskiej, na szwedzkiej rudzie i soklaskim węglu, której budowę podjął Asklepios ze Lwowa po wycofaniu się za Wisłę i Wisłokę wobec utraty metalurgii Kieleckiej.
    MALBORK był w systemie metalurgii Powiślańskiej, gdyż statki skandynawskie pływały po żelazo TORUŃSKIE i pszenicę podolską przez Nogat a stosunki metalurgii Powiślańskiej z Kaszubską były na ogół Nieprzyjazne. Można tu więc zadać pytanie, SKĄD było wapno na budowę metalurgii Powiślańskiej – bo może z OKUPOWANEGO przez Asklepiosa Krakowa ??? co można zbadać analitycznie.
    Argumentem za tym jest to, że gdy Szwedzi wymieniali pale fundamentowe od strony Nogatu domagałem się badań DENDROLOGICZNYCH, co zmilczano. Dopiero kilkanaście lat później powiadomiono mnie, że Malbork to Najstarszy Zamek CEGLANY w Europie czyli Asklepiosa ze Lwowa !!! – KASZTEL zamku Górnego mógł być faktycznie Asklepiosa, ale zamek Średni był Powtórzeniem I. piętra zamku a’MAZON w Płocku, który wybudował syn Asklepiosa Machaon.
    Przypisywanie budowy Malborka Krzyżakom WBREW europejskiej chronologii architektury jest fekaliami NIE Pruskimi a Hitlerowskimi, gdyż Prusacy, publikując dokumenty Wykupywania zamków od wielmożów polskich i pruskich, takich Bzdur pisać nie mogli.

Sorry, the comment form is closed at this time.