Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Syria: Wielka ofensywa dziesiątkuje dżihadystów, wyzwala ogromne obszary

Posted by Marucha w dniu 2017-05-30 (wtorek)

W przeciągu ostatniego tygodnia Syryjska Armia Arabska i wspomagające ją grupy poczyniły wielkie postępy na kilku frontach jednocześnie. Ich skala jest bezprecedensowa, zwłaszcza w porównaniu z innymi kampaniami syryjskiej wojny, często żmudnymi i prowadzonymi ze zmiennym szczęściem – nigdy wcześniej, od początku wojny, syryjskie siły rządowe nie poczyniły tak wielkich postępów w tak krótkim czasie.

Na dodatek należy wziąć pod uwagę, że tym razem skupiono się na eliminacji wyjątkowo groźnych przeciwników – dżihadystów tzw. Państwa Islamskiego oraz wyszkolonej przez siły specjalne Jordanii i państw zachodnich „umiarkowanej opozycji” (islamistów).

W czwartek (25.05) potężne natarcie syryjskich wojsk pancernych (na czele z doborową 4. Dywizją Pancerną) oraz wyszkolonego przez Rosjan V Korpusu Ochotniczego, przy wsparciu rosyjskich sił specjalnych, piechoty morskiej, artylerii i lotnictwa dosłownie zmiażdżyło siły tzw. Państwa Islamskiego na południe od Palmiry (Tadmor) w prowincji Homs (południowa Syria).

W ciągu 48 godzin na tym odcinku frontu wyzwolono ponad 3 tysiące km kwadratowych – co stanowi wynik niespotykany od początku wojny. Zaskoczeni skalą uderzenia dżihadyści wycofywali się w nieładzie. Pomimo zmasowanej skali natarcia (kilka tys. żołnierzy i kilkaset pojazdów), przyjętego planu błyskawicznego uderzenia oraz znacznej siły doświadczonego przeciwnika, dzięki odpowiedniej koordynacji różnych rodzajów broni dało się uniknąć większych strat.

Zgrupowanie śmigłowców rosyjskich Mi-24P, Mi-35 i Mi-8AMTSZ torowało drogę armii syryjskiej, salwami niekierowanych rakiet 80 mm. Z kolei rosyjskie samoloty doszczętnie zniszczyły kolumnę kilkudziesięciu samochodów z kilkuset bojownikami ISIS próbującymi się wycofać z okrążenia. Zniszczenia dopełniły nowe samobieżne działa rosyjskie 152 mm MSTA-S, przechodzące właśnie swój chrzest bojowy w Syrii.

Również syryjskie siły lotnicze zanotowały spory sukces – w okolicy wsi Zaza (południowo-wschodniej Homs) zbombardowały ogromny konwój wojskowy ISIS, który zmierzał do stolicy „kalifatu” w Rakce; zniszczono ponad 35 pojazdów. Nagranie z operacji zostało już upublicznione przez syryjskie dowództwo – wyraźnie dumne z rezultatów. Zarówno oni, jak i dowództwo rosyjskiego lotnictwa deklarują, iż zrobią wszystko by nie pozwolić dżihadystom na wycofanie się do Rakki – największego bastionu ISIS w całej Syrii.

Obecnie wszystkie drogi z Damaszku do Palmiry są w rękach sił rządowych, co pozwoliło ponownie uruchomić krajowe autostrady M90, M53 i M45. Dżihadyści ISIS zostali wyparci z centralnej części prowincji Homs – ale na tym nie koniec sukcesów. Natarcie okazało zaskoczeniem także dla „umiarkowanych rebeliantów” ze wschodniej części regionu Kalamun. Wcześniej zawarli oni zawieszenie broni z syryjskim rządem (nadal przestrzegane), myśląc zapewne, że po pewnym czasie zdołają się połączyć z postępującymi od południa siłami, szkolonymi przez siły specjalne USA, Jordanii i państw NATO. Jednak jak się okazało, obecnie to już nierealne – mało tego, ich kamraci stali się obecnie celem natarcia sił rządowych!

Trwają naloty na pozycje islamistów w mieście Daraa (stolicy muhafazy o tej samej nazwie), pozwalającego „rebeliantom” na kontrolowanie części granicy z Jordanią. Prawdopodobnie jest to swego rodzaju przygotowanie do natarcia sił lądowych – gdyż w okolicy kilkunastu km od miasta dyslokowano siły elitarnej 4. Dywizji Pancernej. Możliwe też, że wkrótce otrzymają oni wsparcie Gwardii Republikańskiej – która wcześniej towarzyszyła im w trakcie ofensywy w Qaboun i Barzeh, zakończonej kapitulacja islamistów i ewakuacją części z nich do Idlib.

Równocześnie trwa natarcie na obszarach pustynnych w prowincji Sweida, wypierając stamtąd „umiarkowanych” islamistów – 24 maja siły rządowe, przy wsparciu libańskiego Hezbollahu i milicji irackich. Amerykańskie siły proxy zaczęły wycofywać się z terenów syryjskich w stronę Jordanu.

Podjęta przez przeciwnika próba kontrataku (piątek rano) w okolicy tamy Zuluf zakończyła się spektakularną klęską. Nie pomógł im także kontratak na pozycje syryjskiej armii w Al-Rahba – został on zatrzymany pomimo tego, że mieli przewagę i prowadzili równoczesne natarcie z dwóch przeciwnych stron.

Wyposażenie dostarczone „rebeliantom” przez zachód jednak nie przechyliło szali zwycięstwa na ich stronę – tylko jednego dnia w toku walk stracili aż siedem dronów, zestrzelonych przez oddziały SAA oraz Syryjskiej Partii Socjal-Narodowej. W międzyczasie duże zgrupowanie sił rządowych przemieściło się obok związanych walką przeciwników, zajmując pozycje na wschodnim krańcu granicy syryjsko-jordańskiej. Czyżby chcieli odciąć kolejną grupę „rebeliantów”? Czas pokaże.

W każdym razie wrażenie robi determinacja syryjskiego dowództwa i zwykłych żołnierzy – nie stracili bojowego zapału po amerykańskich prowokacjach i bombardowaniach ich konwojów wojskowych, co bardzo dobrze o nich świadczy.

Kilkadziesiąt kilometrów dalej na wschód, w miejscu gdzie stykają się granice Syrii, Iraku i Jordanii, ważnym punktem do obsadzenia będzie obszar Al-Tanf /Al-Walid, czyli korytarz syryjsko-iracki. To właśnie tam widziano siły amerykańskie, brytyjskie, norweskie i jordańskie – operatorów wojsk specjalnych i towarzyszący im ciężki sprzęt (pojazdy opancerzone, czołgi).

Jednak według pierwszych, niepotwierdzonych jeszcze doniesień siły zachodnie wycofały się z tego rejonu – chcąc zapewne uniknąć konfrontacji z syryjskimi siłami rządowymi. Która zapewne by wypadła bardzo słabo, także pod względem polityczno-wizerunkowym – bo trudno utrzymywać, że walczy się przeciwko dżihadystom, idąc na otwartą konfrontację z tymi siłami, które zwalczają ich najbardziej skutecznie.

Jeżeli doniesienia te okażą się prawdziwe, to rezultaty „syryjskiego Blitzkriegu” będą już zupełnie oszałamiające – dodatkowo oddalając groźbę inwazji na Syrię od południa.

W obliczu sukcesów sił rządowych, na południu Syrii zaktywizował swe działania także kolejny gracz – Izrael. Próbowano zestrzelić izraelskiego drona, którego atak kosztował życie trzech żołnierzy – niestety, pomimo pierwszych informacji, jakoby został on zestrzelony, trafiona maszyna doleciała jednak z powrotem na terytorium syjonistycznego tworu.

Dobrą analizę wydarzeń (w j. angielskim, wraz z mapami) ostatnich dni można znaleźć pod poniższym linkiem.
https://www.almasdarnews.com/article/syrian-war-update-aleppo-homs-rif-dimashq-may-27-2017-nationwide-blitz/

Ciekawie przedstawia się też sytuacja na północy kraju – tylko dzisiaj w prowincji Aleppo siły rządowe wyzwoliły od ISIS 14 miejscowości! Tym samym dziś w godzinach popołudniowych znalazły się one ok. 1,5 km od ostatniej twierdzy ISIS w prowincji Aleppo – miasta Maskanah, położonego nieopodal sztucznego jeziora Al-Assad.

Obecnie trwa operacja okrążania miasta – dosłownie kilka godzin temu zdobyto stację kolejową i budynki mieszkalne, położone na jego obrzeżach. Oddziałom rządowym asystują zbrojni z miejscowego plemienia Al-Bakir. W dłuższej perspektywie kluczowe w tych działaniach „Tiger Forces” mają także nadzieję na przekroczenie granic prowincji Rakka, a zapewne także dołączenie do bitwy o samą „stolicę kalifatu”.

Czas nagli, bo obecnie dżihadyści w okolicach Rakki mają coraz większe problemy z odpieraniem ofensywy Kurdów. Siły wierne rządowi w Damaszku muszą wziąć udział w operacji wyzwolenia miasta, by uchronić je od groźby zamienienia w protektorat amerykańsko-kurdyjski.

W prowincji Hama oraz sąsiadującej z nią Idlib panuje względny spokój – największy sukces jest taki, że siły rządowe zniszczyły ostatnio niewielki konwój ISIS, zabijając przy tym kilku dżihadystów. Poza tym zawieszenie broni – obowiązujące w ramach tzw. stref deeskalacyjnych między siłami rządowymi a „umiarkowanymi” islamistami – jest raczej przestrzegane.

Co prawda niektórzy obserwatorzy wyrażają swoje wątpliwości co do tego, na ile dobre tudzież „moralne” jest pozostawianie licznych grup islamistów w spokoju – jednak ze względów taktycznych porozumienie bez wątpienia jest korzystne, pozwalając skupić działania syryjskich sił rządowych i sojuszników na najważniejszych frontach.

Warto przypomnieć, że wynegocjowano je dzięki wielkiemu wsparciu rosyjskiej dyplomacji oraz kręgów wojskowych, przy wsparciu lokalnych liderów społecznych i duchownych (wszystkich wyznań). Wymagało to ogromnego nakładu pracy i koordynacji działań różnych grup – toteż nic dziwnego, iż obecnie różnym stronom bardzo zależy na utrzymaniu tego porozumienia. Stąd nie dziwi nawet fakt, że w ostatnich dniach z niezapowiedzianą wizytacją w Syrii pojawił się szef rosyjskiego sztabu gen. Gerasimow. Uczestniczył on w spotkaniach z przedstawicielami różnych stron konfliktu, będących również stronami porozumień – konkluzje płynące z jego wizyty są pozytywne.

Syryjscy wojskowi wraz z myśliwcami stopniowo wracają do bazy lotniczej Szajrat, na którą USA pod pretekstem przechowywania broni chemicznej przeprowadziło atak rakietowy – podawała telewizja NBC News, powołując się na anonimowych amerykańskich urzędników z Departamentu Obrony.

Siły rządowe mają też względny spokój na granicy syryjsko-libańskiej (region Arsal) – gdyż obecni tam dżihadyści ISIS i Hayat Tahrir Al-Sham (dawna al-Nusra) zaczęli walczyć między sobą. Po obu stronach jest kilkadziesiąt ofiar, niektórzy dżihadyści HTS zmuszeni byli szukać pomocy dla siebie i rannych kompanów u libańskiego Czerwonego Półksiężyca… jednocześnie oddając się w ręce libańskich sił bezpieczeństwa. Miejmy nadzieję, że otrzymają u nich dobrą „gościnę”.

Podsumowując, rozstrzygnięcia na licznych frontach są ostatnio nadzwyczaj pomyślne dla Syryjczyków o prorządowych poglądach. Zwycięstwa na froncie poprawiają nastroje społeczne – obecnie zdecydowana większość obywateli żywi nadzieje na lepszą przyszłość.

(oprac. M. Mazur)
http://xportal.pl

komentarzy 9 to “Syria: Wielka ofensywa dziesiątkuje dżihadystów, wyzwala ogromne obszary”

  1. Joannus said

    Aby Syria ocalała musi dokonać przede wszystkim likwidacji do zera tzw umiarkowanej opozycji.Przez co jej sponsorzy zostaną z gołymi łapami.

  2. NICK said

    Niech działa Janie Panie. (1).
    Punkt krytyczny dawno przekroczon jest. Był.

    Przecież nikt nie wątpi, że jest wojna totalna a opanowanie i spokój? Pozorne.

    Przesilenie.

  3. Marcin said

    Będą sie zabawiać w Europie. Nie martwmy się.

  4. Listwa said

    Ale będzie skowyt u szachistów.

    Chciałbym naiwnym memłom zwrócić uwagę na:

    Zgrupowanie śmigłowców rosyjskich Mi-24P, Mi-35 i Mi-8AMTSZ torowało drogę armii syryjskiej, salwami niekierowanych rakiet 80 mm. Z kolei rosyjskie samoloty doszczętnie zniszczyły kolumnę kilkudziesięciu samochodów z kilkuset bojownikami ISIS próbującymi się wycofać z okrążenia. Zniszczenia dopełniły nowe samobieżne działa rosyjskie 152 mm MSTA-S.

    w okolicy kilkunastu km od miasta dyslokowano siły elitarnej 4. Dywizji Pancernej. Możliwe też, że wkrótce otrzymają oni wsparcie Gwardii Republikańskiej – która wcześniej towarzyszyła im w trakcie ofensywy w Qaboun i Barzeh, zakończonej kapitulacja islamistów i ewakuacją części z nich do Idlib.

    – macie memły argumenty i ekwipunek?

  5. AlexSailor said

    Działania zbrojne to jedna rzecz.
    Ważniejsze są jednak działania służb.
    Za te zbrodnie na ludności cywilnej MUSZĄ wyłapać i przykładnie ukarać dżihadystów wszelkiej maści, w szczególności najemników i dobrowolców z innych krain.
    Jeśli tego nie zrobią, to tylko uśpią sprawę, która wybuchnie w najgorszym momencie w przyszłości.
    Kolejną sprawą kończącą wojnę będzie wystawienie rachunków wszystkim nielegalnym interwentom.
    Roboty na kilkanaście lat co najmniej.

    ——
    Te rachunki trudno będzie wystawić w inny sposób, niż wysyłając do USA zawodowych skrytobójców.
    Admin

  6. peacelover said

    add 5 admin !

    …moze wreszcie ktos na to wpadnie, by uspokoic tych bandytow !!!!

  7. Boydar said

    „… niż wysyłając do USA zawodowych skrytobójców …” – Pan Gajowy

    Na szczęście Polacy nie mają za wiele w tej sprawie do powiedzenia. Bo Pan Gajowy zaordynował powyższe jak normalny wqurwiony Polak. A to trzeba jak flegmatycznie usposobiony kagiebista – „muszą wyrżnąć się sami”.

  8. Marucha said

    Re 7:
    KGB nie czekało, aż Bronstein-Trocki sam się wyrżnie.

  9. Boydar said

    Ale KGB to jeszcze takie trochę starodawne było, tradycyjne.

Sorry, the comment form is closed at this time.