Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sponsoring to prostytucja. Piękne słówka tego nie zmienią.

Posted by Marucha w dniu 2017-05-31 (środa)

Bez specjalnego zdziwienia obserwuję w lewicowych mediach zalew entuzjastycznych artykułów gloryfikujących prostytucję. Oczywiście nie mówi się o prostytucji, o nie. Mówi się o sponsoringu.

To przecież podobno coś zupełnie innego gdy kobieta zarabia na życie sprzedając swoje ciało za pieniądze, a coś kompletnie odmiennego, wręcz szlachetnego i godnego podziwu, gdy studentka sprzedaje swoje ciało, by zarobić na studia.

Nie chcę się skupiać na dywagacjach o tym, czy cel uświęca środki i czy prostytuowanie się, by kupić sobie podręcznik jest lepsze od prostytuowania się, by kupić sobie jedzenie. Skupmy się na istocie tego, co jest ludziom sprzedawane – gloryfikacja traktowania kobiecego ciała i seksu jako towaru.

Możemy obserwować zjawisko, już dawno temu opisane przez profesora Włodzimierza Fijałkowskiego. Chodzi o izolację i redefinicję pojęć. Jest to popularny zabieg mający na celu uzyskanie społecznej akceptacji dla działań budzących naturalny sprzeciw moralny, niezależnie od wyznawanego światopoglądu.

Najlepszym przykładem jest redefiniowanie pojęć związanych z morderstwem, które według słownikowej definicji polega na celowym pozbawieniu życia człowieka. Przestaliśmy używać określenia „morderstwo” opisując aborcję i eutanazję. Wiele osób czytając precyzyjną definicję istoty problemu odczuwa silny dyskomfort i protestuje przeciw „manipulacji emocjami”.

Gdy pojęcie aborcji zostało odizolowane od swej istoty – morderstwa, możliwa była przyjazna redefinicja w postaci „prawa do wyboru”.

Jednak na tym nie koniec. Jak można przeczytać na lifesitenews.com (New York Daily News Promotes Pro-Abortion Language in Writers Guidelines, 20.06.2007) „New York Daily News”, szósta co do wielkości nakładu gazeta codzienna w USA wydała już w roku 2006 „wskazówki dla dziennikarzy”, w których nakazywała stosowanie określonego słownictwa w tym zakresie, np. zastąpienie ogólnie przyjętego określenia „prolifer” czyli „działacz na rzecz obrony życia” określeniem „wróg aborcji”, a także unikania terminów nawet odlegle sugerujących człowieczeństwo poczętego dziecka.

W przypadku „sponsoringu” mamy do czynienia z tym samym mechanizmem. Mówimy de facto o prostytucji: świadczeniu usług seksualnych w zamian za pieniądze. Istota problemu zostaje pominięta przez podmianę określenia prostytucja na sponsoring, za to dziennikarze manipulują emocjami czytelników, skupiając się na nieistotnych szczegółach.

A mówimy przecież o dziewczynach, które decydują się traktować swoje ciało jako towar. Niszczą naturalny dla kobiet integralny związek między seksualnością i emocjonalnością, izolując seksualność od reszty swojej osobowości.

W rezultacie niszczą swoją zdolność do prawdziwej intymności. To kobiety, które nigdy nie będą w stanie stworzyć prawdziwej więzi intymnej z mężczyzną i nawet jeśli kiedyś stworzą związek nie oparty na płaceniu za seks, będą samotne.

Podobne problemy przeżywają byłe prostytutki i aktorki porno. Paradoksalnie, dla wielu z nich praca nad sobą jest łatwiejsza, ponieważ zostały do sprzedawania swego ciała zmuszone. W przypadku „sponsoringu” jest to wolny wybór. Łatwiej przeżyć żałobę nad krzywdą wyrządzoną przez innych, niż nad sytuacją za którą jesteśmy całkowicie odpowiedzialni.

Co może zrobić opisywana w licznych artykułach prototypowa biedna dziewczyna ze wsi pragnąca studiować? Może postarać się o stypendium. Może znaleźć mieszkanie u starszej pani w zamian za opiekę, sprzątanie i zakupy. Może znaleźć pracę zarobkową w niepełnym etacie itp. To tylko kwestia pracowitości, inteligencji i dobrej organizacji.

Oczywiście w przeliczeniu na stawkę godzinową usługi seksualne są bardziej opłacalne, ale to nie zmienia istoty problemu. Dziewczyna wybiera prostytucję zamiast godziwej pracy zarobkowej. Być może kiedyś zauważy, co sobie zrobiła, jednak praca nad uleczeniem zniszczonej seksualności będzie długotrwała i kosztowna. „Łatwe” trzy tysiące miesięcznie w czasie studiów zmienią się w trudne lata pracy nad zranieniami (wersja optymistyczna) lub całe życie samotności.

Bogna Białecka
http://www.pch24.pl

komentarzy 20 to “Sponsoring to prostytucja. Piękne słówka tego nie zmienią.”

  1. Prostytucja to grzech i powinna być zapisana w kodeksie jako zjawisko przestępcze i być zwalczane w Polsce.

  2. Ad. 1

    A może katolicy z większą energią zajęliby się zwalczaniem przyczyn stanu rzeczy, gdzie młodzi ludzie nie mogą studiować, bo ich na to nie stać?

    Jakoś PRL nie miał problemów z zapewnieniem wykształcenia wyższego… Kto chciał, to studiował. Kosztowało to, owszem, ale NIE TYLE, ile dziś…

    A co katolicy mogą?
    Nawet nie mają duszpasterzy, tylko pastuchów.
    Admin

  3. peacelover said

    Opisane zjawiska niektorzy zaliczaja do tzw TALMUDYZMU STOSOWANEGO !
    przed ktorym spoleczenstwo ludzkie broni sie w naturalny sposob !!!
    Sukces bedzie markowal jego calkowita likwidacje !!!

  4. Boydar said

    Zmydli się zmydli. Już zapomnieliśmy czym jest normalność. Jedni wybijali nam ją z głowy, a drudzy prawili o ekumenizmie i braterstwie.

    „Oni muszą wymrzeć !” I jedni i drudzy. Bo dziesięć przykazań jest i na papierze, niby przeczytać można. Papier jest cierpliwy, ale głupota i skłonność do złego wszechobecna.

  5. Ad. 2 (Admin)

    Taki np „Ksiądz Henryk Błaszczyk, duszpasterz służb ratownictwa medycznego, towarzyszący w Moskwie bliskim ofiar katastrofy pod Smoleńskiem” w wywiadzie

    .http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1510386,1,wywiad-ksiadz-mowi-o-identyfikacji-ofiar-katastrofy-smolenskiej.read

    powiedział: „Ja mogę uczciwie powiedzieć, że Bóg też ponosi za to odpowiedzialność.”

    No bez komentarza… 🙂

  6. Boydar said

    dla porządku (5)

    http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/IB7ktkpTURBXy8zNDU2YjM0OTIyYWJmMjllMjc0ZmZiZDQzY2EwYThhNy5qcGeRkwXNAXrM2A

  7. Zerohero said

    Gdzieś czytałem, że jednej z żydowskich legend Bóg przegrał dysputę z rabinem, więc w sumie to się zgadza.

  8. NC said

    „Gdzieś czytałem, że jednej z żydowskich legend Bóg przegrał dysputę z rabinem, więc w sumie to się zgadza.”
    Powstaje pytanie, komu służy rabin? Rabini powiedzą, że prawu. A to prawo skąd? Bóg je podyktował, ale składało się z tylko z 10 przykaząń. Rabini zrobili z tego dziesiatki tysięcy reguł, i zaczeli uważać sie za mądrzejszych….

  9. Re: Artykul…
    Podobnie ma sie z tzw. „obsluga zadluzenia”, ktora to nomenclature (nowomowa) lichwiarskie zydostwo przebiegle „wprasowalo” podatkowej „gawiedzi”, zamiast po staremu: oplata (lichwiarski haracz) lichwiarska dla zydow…
    ==================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. czy nie nalezaloby wziac do reki bat I wypedzic lichwiarskich spekulantow z naszego spolecznego zycia raz na zawsze???

  10. Ad. 9 (PS)

    A czy to dziś możliwe?

  11. Zbigniew Kozioł said

    To tutaj pasuje:

    Bogna Białecka – Pornografia jak narkotyk

  12. Open said

    Jak ktoś zarabia na tym co lubi to coś złego?

    Np. gangster zarabia na likwidacji wrogów szefa….
    Lubi to.
    Admin

  13. Boydar said

    Co się stało z naszą klasą?
    Wojtek w Szwecji, w porno klubie,
    Pisze: Dobrze mi tu płacą
    Za to, co i tak wszak lubię.

    Żyd Jacek Kaczmarski o żydach z Polski

  14. JerzyS said

    Co można powiedzieć o sponsoringu politycznym, naukowym i dziennikarskim?

  15. Ad. 11

    „Tylko prawda jest ciekawa”. 🙂

  16. Voodoo said

    Jezeli pani wychodzi za maz za pana ale nie z milosci tylko dla pieniedzy to czy to nie jest to samo? Jak to zakazac?
    Porownanie prostytucji (z wlasnej woli) do aborcji wydaje mi sie troche bledne. Aborcja to odebranie komus zycia i to komus nieswiadomemu. Prostytucja to swiadome sprzedawanie swojego ciala (jezeli bez przymusu) i jezeli kogos krzywdzi to najbardziej osobe, ktora sie prostytuuje. Posrednio takze inne osoby ale nikogo nie okrada, nie zabija, fizycznie nie uszkadza. Moze psychicznie krzywdzi zdradzana zone ale w wiekszosci krajow nie jest to nielegalne (wyzywajac kogos od kurew, rowniez krzywdzimy go psychicznie).

    ——
    Kurwa nie jest w zsadzie wyzwiskiem, lecz potocznym opisem sposobu prowadzenia się.
    Kto jest kurwą, niech się nie obraża, gdy kurwą się ją nazwie.

    Kurewstwa oczywiście zakazać się w praktyce nie da.
    I nie o przepisy prawne tu chodzi, ale o moralność, której nakazy w cywilizowanych spoleczeństwach są równie ważne, a czasami ważniejsze od paragrafów kodeksu karnego.
    Powoływanie się na powszechność zjawiska nie jest żadnym wytłumaczeniem.
    To, że Polska od dłuższego czasu nie należuy do krajów cywilizowanych, uzasadniać nie trzeba.

    U żydów litera prawa była ważniejsza, niż moralność i etyka. I nauczyli tego wszystkie narody.
    Admin

  17. JerzyS said


    https://chomikuj.pl/adam1000999/2013*2c09*2c23/*c5*9al*c4*85ski+Pawe*c5*82+-+Hieny*2c+modliszki*2c+czarne+wdowy,3102906998.pdf

    Krytyka feminizmu: Hieny, Modliszki, Czarne Wdowy – czyli jak kobiety zabijają?
    Przez
    nczas
    7

    Z PAWŁEM ŚLĄSKIM, autorem książki „Hieny, Modliszki, Czarne Wdowy – czyli jak kobiety zabijają” (dostępna tutaj), rozmawia Marta Sieciechowicz. Książka jest szczerą i autentyczną opowieścią o konsekwencjach związków z pewnymi kobietami. Związków, które tylko w najlepszym wypadku mogą się zakończyć na sali sądowej, ale na ogół tak się nie kończą. Książka to męskie, ale absolutnie niemizoginiczne, spojrzenie na feminizm i jego zabawna, beletrystyczna krytyka.

    Czy religijność może mieć wpływ na istnienie hieny, tzn. czy osoba wierząca może być hieną?

    Niestety może – i to jak! Ta Hiena de domo Maliszewska, ta od piekarza Tadzia była osobą wierzącą, jej matka też i córka też. Ale Hiena jest Hieną i religię wyrzuci z siebie w zależności od okoliczności. Bywa, że pastor ma żonę i żona jest Hieną aż miło. Dlatego celibat jest pożądany. Po pierwsze – nie ma rozkradania majątku kościelnego dla własnej rodziny, a po drugie – po zejściu z kazalnicy nie ma tego sączenia jadu do ucha i nastawiania księdza przeciwko temu czy tamtemu. Mogę się zgodzić, że przykazania i wzorowe życie religijne w domu rodzinnym mają na Hienę jakiś wpływ, ale obserwacje moje i kolegów ustaliły ten poziom wpływu na 1-5%, bez znaczenia.

    Czy naprawdę uważa Pan, że tzw. samorealizacja jest kobiecie niepotrzebna? Czy jest Pan zwolennikiem niemieckiego 3xK, tzn. Kinder, Kirche, Küche? Co w takim razie z talentami danymi kobiecie przez Pana Boga?

    Wszystkie „samorealizujące się” przestawały o tym ględzić w ciągu sekundy, w której dawałem im odczuć, że jestem taką zainteresowany – nie tylko zresztą ja, inni koledzy też to potwierdzają. Jest facet? Chce mnie! A to precz z samorealizacją! Rzuci wszystko i pędzi na randkę z uszami i ogonem do góry, choćby właśnie do jej firmy przyleciała japońska delegacja z klientem. No takie one na ogół są… tak są stworzone i nie jest to wcale żadna ujma. Nie mógłbym żyć z kobietą, która woli swoją pracę ode mnie. Inni może tak, ja nie. Nawet premier Cyrankiewicz się połapał i rozwiódł z Niną Andrycz – pasjami kochała swoją pracę, ale po co taka pasjonatka w domu? Niemcy są genialni w tym określonku. Po co mi żyć z domowym Einsteinem? Choć oczywiście moja domowa Kaczusia potrafi ze mną rozwinąć temat różnic stylu wystroju wnętrz art déco w Europie i w USA. To nas łączy. Zna na pamięć, jak Korwin-Mikke, oba koncerty Chopina – ja nie, ale to nas łączy. Łączy nas i religia, i wychowanie, i inne rzeczy – ot, choćby tango, ale uwaga!!! Kaczunia spełnia fenomenalnie całość niemieckiego przysłowia – a to jest wielka sztuka, największa i ja mam w domu baaardzo dobrze, ostatecznie wybaczyłbym tę damę w kuchni, ale i tak z trudem, bo nasza miłość do Bordeaux też nas łączy. Jakie talenty? Mają ich o wiele mniej od mężczyzn i prawie zerową zaciekłość realizacji tych ewentualnych uzdolnień. Ponadto to one same mają w pięcie własny talent, gdy na horyzoncie pojawia się facet do zagospodarowania. Córka mego kuzyna ma fenomenalny talent plastyczny, niewyobrażalny, po pradziadku. I co z tego? Zjawił się mężczyzna, wyszła za niego i talent pozostał w szafie. Ale to ona tak woli! Ona tak wybiera! Facet jest najważniejszy w ich głowach.

    Dlaczego uważa Pan, że sądy rodzinne są niepotrzebne? Przecież zdarzają się także mężczyźni-dranie.

    Pytanie tendencyjne. To nie ma nic do rzeczy. Mężczyźni-dranie istnieją, jest ich mniej niż Hien, określiłem takich w książce mianem „Kurdupli”, jestem dla nich bezlitosny w życiu i jeśli po drugim tomie „Hien” podołam, to napiszę poradnik dla kobiet: „Kurdupel – czyli męska Hiena”. Ale sąd? Jaki sąd? O sprawach intymnych, ludzkich, może mieć opinię ksiądz małej parafii, mufti, rabin czy kacyk małego plemienia. Ta opinia może – powtarzam: może mieć szanse na obiektywność, bo tam się znają wszyscy od pokoleń i o każdym wszystko wiadomo. Jeszcze do tego potrzebni są świadkowie, którzy mieszkali u powoda czy powódki przez sześć tygodni w szafie – jeśli takowych nie ma, to nikt nie ma prawa do sądzenia. NIKT! Sądy do spraw rodzinnych są chore, tendencyjne, skorumpowane. Cruelle w togach mają swe antypatie i sympatie, świadkowie bezkarnie kłamią – cyrk na kółkach, gorzej: PIEKŁO NA KÓŁKACH!

    Dlaczego Sądy Rodzinne są tak sfeminizowane? Może to wina mężczyzn, że nie chcą być sędziami?

    Nie wiem dlaczego. Chyba w ogóle wiąże to się z feminizacją życia człowieka rasy białej. Polska to młyn Prokopa, tego ze „Znachora”, pędzony babami. Biedne baby! Na poczcie same baby, w sklepie same baby, kelnerzy (ciężki, męski zawód) baby, w kasach baby, gdzie podziali się faceci do roboty? A kto chce być sędzią za 3 tys. złotych? Dajmy im 30 tys. i będzie nas sądziła elita intelektualna z konkursu i nienaganna moralnie. Łapówy taki też nie przyjmie. Winą mężczyzn jest to, że jeszcze nie obalili tego zgnitego demokratycznego potworka i że dają sobą poniewierać i odbierać sobie ponad 80% zarobków na różne „rządy” i lichwiarzy. Jak mają nas one za to szanować? Sądy rodzinne opisałem z całym właściwym mi barbarzyństwem, ale obiektywnie. Proszę czytać w książce.

    Czy propaguje Pan rozwody?

    Oczywiście, ale tylko w związku z Hieną! W związku z Hieną to ja propaguję nawet młotek ze stali narzędziowej uczyniony, czym wsławił się nasz bohater Thierry-Młotek, szczegóły również w książce. W związku z kobietą normalną i uczciwą wyznaję zasadę, że tylko śmierć nas rozdzieli, a i tu nawet jestem przekonany, że kiedyś, już po zmartwychwstaniu, w tym nowym ciele molekularnym czy energetycznym, będę i tak szukał tej mej Kaczuchy, przywiązuję się niezwykle silnie – albo ona to jakoś robi?

    Czy spotkał Pan hienę, która mówiła sama o sobie, że jest hieną (niekoniecznie używając tego określenia)?

    Świetne pytanie. NIGDY!!! Każda Hiena doskonale wie, że nią jest, wie odruchowo, jest świadoma swego hienizmu i swych świńskich cech. W pełni świadoma, ale nigdy o tym nie powie, bo ona uprawia kamuflaż. Jeśli jakakolwiek Czytelniczka zadaje sobie pytanie: „Czy ja aby nie jestem Hieną?”, to z góry można założyć, że nią nie jest! Hiena nawet nie zastanawia się – toż ona wie, ma to zaprogramowane na dodatkowych zwojach mózgu; homoseksualista też na ogół wie, że mu się chłopcy podobają…

    Czy hienę można wyleczyć z hienizmu? Czy spotkał Pan taki przypadek?

    Niestety, nie da się tego NIGDY wyleczyć – opisałem to szczegółowo. Można li tylko ją ograniczyć finansowo czy zbrutalizować i wtedy ta eskalacja hienizmu przycicha, ale po co człowiekowi wtedy taki dom i wieczna w nim wojna, wojna z perspektywą na straszliwą zemstę, na zemstę nieuchronną.

    Hiena, modliszka, czarna wdowa – wszystko jest rodzaju żeńskiego. Czy to przypadek?

    Nie jest to przypadek. Tych kobiecych drapieżników jest o wiele więcej, ale te są najczęstsze. Różnią się tylko sposobem zabijania. U mężczyzn praktycznie każdy „Kurdupel” jest taki sam, tu prostota myślenia nie ewoluowała w jakieś inne podgatunki. U kobiet walka o samca i chęć wyjścia za mąż jest tak silna, że wyposażone są bardziej wielowariantowo, nie tak jak my: cycki, nogi, twarz… myślenie gibbona.

    Podobno pierwszym ustrojem był matriarchat. Istnieją też do dziś społeczności poliandryczne. Może warto do tego wrócić?

    Pytanie za trudne na mój prosty rozum. Jestem za powrotem do normalności poprzez obalenie tego g**** ustrojowego, jakim jest demokracja. Potem samo naturalnie się wszystko ułoży. Hienizm też przycichnie, zatrudnimy kata, sądy znormalnieją…

    Skąd się bierze to całe hieństwo? Czy to wirus, którego można pokonać? Czy też może cecha przyrodzona ludzkości?

    Hienizm jest genetyczny i nieusuwalny, tak jak zmiany genetyczne wywołujące syndrom samobójczy. Nawet syfilis jest niewidoczny w czwartym pokoleniu, hienizm zaś nigdy nie słabnie. W książce podaję dwie jedyne recepty na hienizm.

    Co o książce mówi Pana żona?

    Jest zachwycona, jak każda normalna kobieta. Są nawet fragmenty, gdzie kobiety tarzają się ze śmiechu, ale przede wszystkim żona wie, że powiedziałem 100% prawdy, tylko prawdy i całej prawdy. Staram się w życiu nigdy wobec niej nie kłamać. Kłamstwo to zawsze słabość, silny mężczyzna nie może być kłamcą, a w moim wieku nie boję się nikogo na ziemi. Aha, sama pani Małgorzata Korwin-Mikke powiedziała mi parę komplementów… Pękam z dumy.

  18. Ad. 17

    Jak kobiety rujnują mężczyzn:

    .https://www.youtube.com/watch?v=jz_Jqdk6bKg

  19. Re: 10 Krzysztof M
    ….
    Ale nie wykluczone…
    =========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  20. Andrzej BR said

    Ad. 17 – Wielkie dzięki za ten wpis, już jestem
    FANEM Pana Śląskiego, na razie tylko w ramach recenzji,
    gdybym się czegoś dopatrzył – dam znać, a na razie,
    będę robił podarki książkowe feministycznym HIENOM.

    A tu cytat:

    (…)Jestem za powrotem do normalności poprzez

    obalenie tego g**** ustrojowego, jakim jest demokracja.

    Potem samo naturalnie się wszystko ułoży.

    Hienizm też przycichnie, zatrudnimy kata, sądy znormalnieją…(…),

    że Autor ma i dużo szersze spojrzenie.

Sorry, the comment form is closed at this time.