Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Mit Wiktora Suworowa o inwazji Stalina na Niemcy w 1941 roku

Posted by Marucha w dniu 2017-06-01 (czwartek)

Czy Stalin planował prewencyjny atak na Niemcy w lecie 1941 roku, a Hitler tylko ubiegł go w dniu 22 czerwca? Taka teza, lansowana od lat przez Wiktora Suworowa, jest bardzo popularna w wielu kręgach, przede wszystkim w Polsce.

Można nawet mówić o istnieniu w naszym kraju sekty Suworowa, co jest dowodem na podatność Polaków na tego typu bałamutną literaturę. Sam autor, osoba co najmniej podejrzana, jest typowym historykiem-sensatem żyjącym z sensacji i kontestowania obecnej Rosji.

Warto przyjrzeć się temu, co na temat rewelacji Suworowa piszą historycy zawodowi i jak cała sprawa wygląda w świetle ostatnich badan archiwalnych. Na polskim rynku tezy Suworowa, obok historyków-sensatów, zdaje się akceptować Sławomir Dębski, który zajął się tym tematem w swojej pracy pt. „Między Berlinem a Moskwą. Stosunki niemiecko-sowieckie 1939-1941” (Warszawa 2007, ss. 800).

O prawdziwości twierdzeń Suworowa mają świadczyć dokumenty operacyjne Armii Czerwonej z lat 1940-1941 i inne znalezione w latach 90. Po ich analizie, Dębski formułuje tezę, że już w sierpniu 1940 roku kierownictwo sowieckie, ze Stalinem na czele przyjęło, że najlepsza strategią na wzrastające zagrożenie ze strony III Rzeszy będzie „prewencyjne uderzenie sił sowieckich na koncentrujące się do napaści na ZSRS wojska niemieckie” (s. 539).

I dalej: „Biorąc pod uwagę powyższe argumenty, należy stwierdzić, iż nie ma podstaw do tego, aby interpretować omawiany dokument operacyjny jako plan działań obronnych na wypadek wojny z Niemcami. Osłona granicy, o której się w nim wspomina, nie miała żadnego związku z agresją Rzeszy” (s. 546).

Według autora ofensywa sowiecka „miała zaskoczyć siły niemieckie jeszcze w fazie koncentracji, tym samym strona sowiecka od początku miała dysponować inicjatywa strategiczną” (s. 547). Tzw. wariant południowy ataku na siły niemieckie zakładał uderzenie w dawnej Galicji do linii Opole-Piotrków, a potem, w drugiej fazie, na Poznań i Gdańsk. Część z tych dokumentów operacyjnych została ujawniona, ale większość nie. Nieujawnione pozostają takie dokumenty jak: „Plan strategicznego przeformowania sił zbrojnych Związku Sowieckiego na wypadek wojny z Niemcami”, „Plan przewidywanych działań bojowych na wypadek wojny z Niemcami”, „Schemat przeformowania” (na mapie 1 : 1 000 000 w jednym egzemplarzu), „Schemat przeformowania dla osłony” na trzech mapach, „Schemat stosunku sił” w jednym egzemplarzu, „Stacjonowanie Sił Powietrznych na zachodzie” na trzech mapach” [1].

To daje okazję do różnych spekulacji. W opublikowanych dokumentach znajduje się też znamienna notatka gen. Nikołaja Watutina o następującej treści: „Natarcie rozpocząć 12.6”. W opinii Dębskiego wszystko to wskazuje, że na wiosnę 1941 „najwyższe sowieckie dowództwo polityczne i wojskowe zamierzało dysponować inicjatywą strategiczną” (s. 565). Dochodzi do tego jeszcze ujawnienie na początku lat 90. tez przemówienia Stalina do kadry dowódczej (5 maja 1941 r.), podczas którego mówił o tym, że armia niemiecka nie jest wcale niezwyciężona, a Armia Czerwona powinna nastawiać się na wojnę ofensywną.

Dębski nie wyjaśnia jednak dlaczego tak naprawdę do ataku nie doszło, nawet wówczas, kiedy Niemcy zaatakowali sojusznika Rosji Sowieckiej – Jugosławię? Pisze jedynie, że moment ataku odkładano, bo „zmieniała się sytuacja międzynarodowa” (lot Rudolfa Hessa do Anglii). Ale ona właśnie powinna przyspieszyć decyzję o zaatakowaniu Niemiec, albowiem zostały one zmuszone, ku wściekłości Hitlera, do interwencji na Bałkanach (przeciwko Jugosławii i Grecji), co odwlekło o ponad miesiąc termin uderzenia na ZSRR.

Dlaczego w tym momencie Stalin nie wydał rozkazu o ataku? Na to pytanie autor jednoznacznie nie odpowiada. Przekonuje za to, że armia sowiecka była w tym czasie równie nowoczesna, co hitlerowska i mogła z powodzeniem zaskoczyć wroga, co jest oczywiście teza całkowicie bałamutną.

Wyjaśnienie tej zagadki jest być może banalne. W opinii wybitnego znawcy tematu Aleksandra Czubariana, dyrektora Instytutu Historii Powszechnej Rosyjskiej Akademii Nauk, autora dobrze udokumentowanej książki pt. „W przeddzień tragedii. Stalin i kryzys międzynarodowy” (Moskwa 2009, ss. 459) Stalin wykluczył zastosowania projektu przedstawionego mu przez Żukowa i Tymoszenkę 15 maja 1941 roku. Czubarian uważa, że tzw. ofensywna strategia obronna była stałą dominantą planowania operacyjnego w Rosji Sowieckiej. Nie zakładała ona klasycznej obrony, tylko natychmiastowe przeniesienie działań na teren atakującego przeciwnika.

Stosowanie przez propagandę sowiecką takich sformułowań jak „przejście od obrony do ataku”, „duch ofensywy”, „wojna ofensywna” – miało po części charakter mobilizujący. Stalin tłumacząc potem swoje przemówienie w dniu 5 maja 1941 roku, wyjaśniał: „A cóż wy chcecie, musiałem podnieść ich na duchu”.

Czubarian uważa, że na podstawie tak wątłych przesłanek nie da się obronić tez Suworowa, nie znajdują one bowiem odniesienia do prawdziwej sytuacji, w jakiej znajdowała się wówczas Armia Czerwona, jak i ogólnej sytuacji politycznej.

Suworow, jak wiadomo, uważa, że Stalin wyznaczył atak na Niemcy na 6 lipca. Nie ma na to jednak żadnego dowodu, za to niezliczone inne dowody wskazują, że Stalin za wszelką cenę starał się uniknąć wojny w lecie 1941 roku. Chciał zyskać nawet do półtora roku czasu.

Georgij Żukow

Georgij Żukow

Georgij Żukow był w 1941 roku zwolennikiem wyprzedzającego uderzenia, po latach przyznał jednak, że ostrożność Stalina uratowała ZSRR

Dlaczego? Bo bał się starcia z Niemcami. Georgij Żukow, który w roku 1966 podczas przeglądania rękopisu pracy Lwa Bezymeńskiego – zwrócił uwagę na zdanie, w którym była mowa, że Stalin miał stwierdzić, iż wiedział o nieuchronności wojny z Hitlerem w 1941 roku.

Żukow napisał taką uwagę: „To kłamstwo, Stalin miał nadzieję, że jemu uda się jakoś uniknąć wojny, której się bał”. Dlaczego się bał? Bo uważał, że Armia Czerwona nie jest przygotowana do wojny. Doświadczenia wojny zimowej z Finlandią były zniechęcające.

Znane są np. opinie Stalina na temat słabości lotnictwa sowieckiego. Być może sowiecki przywódca przyjmował do wiadomości, że wojna wybuchnie, ale przekonywał siebie i otoczenie, że nastąpi to znacznie później, np. w roku 1942.

A co w takim razie z dokumentem (projektem) Żukowa i Tymoszenki z 15 maja 1941 roku, w którym proponowali atak prewencyjny na Niemcy? Czubarian twierdzi, że idąc za ogólnymi wskazaniami Stalina z dnia 5 maja, obaj generałowie przygotowali kolejną wersję planu operacyjnego w duchu „ofensywnym” (dokument był napisany pospiesznie, zachował się w rękopisie).

Rosyjski historyk uważa to za rzecz normalną, jednak – jak pisze – „nie wiadomo, by ten dokument w ogóle dotarł do adresata”. Nie ma żadnych śladów reakcji Stalina, choć miał on w zwyczaju pisanie własnych uwag na każdym przedstawionym mu dokumencie. Być może potraktował to jako kolejny projekt.

Brytyjski historyk Rodric Braithwaite przychyla się do opinii Czubariana, pisząc: „15 maja Żukow i Tymoszenko wymyślili radykalne wyjście z sytuacji: natychmiastowe natarcie, by odebrać Niemcom inicjatywę, kiedy nadal przegrupowywali wojska. Nie wydaje się, żeby oficjalnie przedstawili ten pomysł. Jeśli Stalin w ogóle wiedział o ich planie, to go nie poparł, być może dlatego, że słusznie uważał Armię Czerwoną za nieprzegotowaną do zaplanowanego skutecznego ataku prewencyjnego, nawet uwzględniając czynnik zaskoczenia” [2]. Taka opinia przeważa obecnie w historiografii zachodniej [3].

Tezy Suworowa odrzuca też chyba najwybitniejszy obecnie biograf Stalina – Simon Sebag Montefiore. Pisze on: „Ten pogląd [Suworowa – JE] został obecnie odrzucony. Dzisiaj uważa się, iż prawdziwe stanowisko Sztabu Generalnego, w tym generała Wasilewskiego, było takie, że należy się wycofać w głąb kraju – stąd zaatakowana jako „defetystyczna” przez Kulika i Mechlisa propozycja Wasilewskiego, by przesunąć lotniska i całą infrastrukturę na linię Wołgi. Stalin jednak zawsze traktował wojnę ofensywną jako realna możliwość oraz ideologiczna konieczność. A co się tyczy przemówień [chodzi o przemówienie z 5 maja 1941 r. – JE], to miały po prostu podnieść morale armii i ukazywać sytuację Związku Radzieckiego w sposób nieco bardziej realistyczny” [4].

Podobne stanowisko zajmuje brytyjski historyk wojskowości Richard Overy. Pisze on: „W maju 1941 roku Żuków i Timoszenko przedstawili ostateczną wersję planu rozmieszczenia wojsk. Plan ten nie różnił się wiele od szkicu z października poprzedniego roku, z tym że teraz postulowano dwie kontrofensywy na terytorium okupowanym przez wroga: pierwszą w stronę Krakowa, aby odciąć Niemców od ich południowych sojuszników; drugą w stronę Lublina, z ostatecznym celem zajęcia terenów Polski, które dotąd znajdowały się pod okupacją niemiecką, oraz Prus Wschodnich. Część tego dokumentu została wykorzystana jako dowód, że Związek Radziecki zaplanował uderzenie uprzedzające przeciwko Niemcom latem 1941 roku. Uderzenie nie doszło do skutku, ponieważ wszedł w życie plan „Barbarossa”. Dokument, o którym mowa, niepodpisane memorandum z 15 maja, nie był rozkazem czy dyrektywą, lecz wstępnym zaleceniem rozmieszczenia sił zbrojnych, całkowicie zgodnym z planami z poprzednich dwóch lat. Nie mamy dowodu na to, że Stalin widział ten dokument, lecz jeśli faktycznie tak było, nie ma podstaw, aby myśleć, że zalecenie to było czymś więcej niż rewizją doktryny wysuniętej linii obrony, której hołdowali Sowieci już od lat trzydziestych. Niektóre formy działań, na przykład nękanie atakami sił mobilizacyjnych wroga, były integralną częścią tamtej strategii. Dokument, o którym mowa, nie oznacza, że Sowieci mieli zamiar rozpocząć wojnę bez wypowiedzenia, lecz przeciwnie – był desperacką zagrywką, mającą na celu utrudnienie mobilizacji Niemców skierowanej przeciwko Związkowi Radzieckiemu” [5].

I dodaje: „Najoczywistszym dowodem na to, że Stalin nie planował zaatakowania Niemców, są jego niemal szaleńcze, podejmowane aż do czerwca zabiegi, które miały uspokoić przywódcę III Rzeszy” [6].

Z kolei Roger Moorhouse omawiając przemówienie Stalina z 5 maja 1941, pisze, że nie było ono dowodem na ofensywne plany, lecz tylko i wyłącznie „elementem defensywnej strategii”, a dyktatorowi chodziło o „rozbudzenie zapału wśród absolwentów uczelni wojskowej” [7].

Takie samo stanowisko zajmują historycy rosyjscy: Roj Miedwiediew i Żores Miedwiediew, którzy mieli dostęp do nieznanych do tej pory dokumentów z archiwów rosyjskich. Piszą oni, że w kluczowych tygodniach przed uderzeniem Hitlera – Żukow i Tymoszenko, jak wiadomo skłaniający się do prewencyjnego ataku na Niemcy, usilnie naciskali na Stalina, by zgodził się na szybkie uzupełnienie stanu wojsk sowieckich na zachodniej granicy. Stalin opierał się i godził się na ich propozycje tylko w ograniczonej skali.

Jeszcze w dniu 15 czerwca obaj sowieccy dowódcy wywierali nacisk, by Stalin zgodził się na przesuniecie większej ilości wojsk na Zachód, ale bezskutecznie. Żukow po latach przyznał, że opór Stalina okazał się jednak zbawienny, bo gdyby na granicy z III Rzeszą skontrowano takie siły, jak chciał on sam i Tymoszenko – to jest prawie pewne, że uległyby one zagładzie w pierwszych tygodniach wojny. Tak oto – wedle Żukowa – ostrożność Stalina tym razem wyszła Związkowi Sowieckiemu na dobre [8].

Jak się wydaje, dostępny dzisiaj materiał źródłowy pozwala na całkowite odrzucenie teorii Suworowa. Jedyne w czym może mieć rację, to istnienie koncepcji prewencyjnego uderzenia, ale istnienie koncepcji nie oznacza, że została ona zatwierdzona. Stalin jej nie wykluczał, ale w przyszłości. Na pewno zaś nie godził się na nią w lecie 1941 roku.

Koncepcja ta, opracowana przez wyższych oficerów sowieckich, nie wiązała się bynajmniej z planami „opanowania świata” czy „eksportu rewolucji”. Była to reakcja na posunięcia Hitlera. Jednak nawet te plany Stalin odrzucił, uznając że w warunkach politycznych i militarnych roku 1941 – nie mają one szans powodzenia. Wybrał wariant bardziej, jak mu się wydawało, bezpieczny – czekać na rozwój wypadków.

Gwoli uzupełnienia tego tematu, należy wspomnieć, że przeciwnego zdania są niektórzy autorzy rosyjscy. W swojej najnowszej biografii Stalina, Edward Radziński pisze wprost, że przywódca Rosji Sowieckiej musiał wiedzieć o dokumencie Żukowa i Tymoszenki i go akceptował. Wskazuje on na to, że w dniach 12, 19 i 24 maja 1941 r. Żukow, Tymoszenko i Wasilewski byli na naradach u Stalina i nie mogli nie mówić o swoim planie [9].

To jednak o niczym nie świadczy, bo – jak wiadomo – podczas tych narad Stalin wykazywał ogromną ostrożność i nie godził się na bardziej radykalne propozycje swoich dowódców. Nie wiadomo na jakiej podstawie Radziński uważa, że Stalin akceptował pomysły Żukowa i Tymoszenki.

Analizując te same dokumenty dotyczące narad majowych, brytyjski historyk zajmujący się dziejami ZSRR, Geoffrey Roberts, wyciąga diametralnie odmienne wnioski: „Jeśli wierzyć zaś terminarzowi spotkań, przez kolejne dziesięć dni Stalin nie rozmawiał ponownie z Timoszenką, swoim komisarzem obrony, ani ze swym szefem sztabu Żukowem, nie znalazł również czasu dla żadnego generała. Trudno to uznać za zachowanie prowadzące do wdrożenia ważkiej decyzji o rozpoczęciu ataku na Niemcy. Naradę z 24 maja trzeba w tym kontekście postrzegać jako element przygotowań obronnych do wojny” [10]

Skrajna ostrożność Stalina z jednej strony postawiła ZSRR na skraju przepaści, z drugiej – w dłuższej perspektywie – zapewniła mu zwycięstwo.

Pamiętać też trzeba, że praca Radzińskiego ma raczej charakter eseju i jest mocno polemiczna w stosunku do oficjalnej historiografii rosyjskiej. W ogóle cechą charakterystyczną dyskusji, jaka toczy się w Rosji jest silne napięcie emocjonalne i wyraźny kontekst polityczny, jaki nie dotyka w ogóle historyków na Zachodzie.

W Rosji tak nie jest. Jeśli historycy związani z obozem władzy odrzucają tezy Suworowa, to od razu są atakowani przez historyków i publicystów zawiązanych z obozem opozycji liberalnej, że ukrywają prawdę i wysługują się Kremlowi.

Charakterystyczna dla tego nurtu jest praca Władimira Bieszanowa o wojnie czołgów w roku 1941 roku. We wstępie do nie pisze on, że w ostatnich latach runęła jak domek z kart „oficjalna wersja” historii II wojny światowej, m.in. teza o słabości technicznej Armii Czerwonej w 1941 roku [11].

Następnie niesłusznie przyjmuje za uzasadnioną tezę Suworowa i pisze, że Armia Czerwona miała zaatakować Niemcy najpierw 12 czerwca 1941 r., a potem termin ataku przesunięto na 15 lipca (Suworow podaje datę 6 lipca) [12]. Autor traktuje nie zatwierdzone przez Stalina projekty Żukowa i Tymoszenki za obowiązujące i ostateczne, co – jak pisałem wcześniej – odrzucają historycy zachodni i większość rosyjskich.

W realiach przełomu lat 30. i 40. XX wieku wojna światowa była nieunikniona, gdyż z wielkim uporem i konsekwencją parł do niej Adolf Hitler. Jego dalekosiężne cele nie były znane nawet najbliższym współpracownikom, którzy uważali, że chodzi „tylko” o rewanż za Wersal.

To Hitler uruchomił w końcu lat 30. proces prowadzący nieuchronnie do wojny. Wszystkie inne państwa musiały przyjąć reguły gry narzucone przez Hitlera lub je odrzucić, ryzykując klęskę. Małe kraje położone między III Rzeszą a Rosją Sowiecką nie miały szans na utrzymanie neutralności. Likwidacja tzw. strefy buforowej między tymi dwoma kolosami, dokonana w wyniku porozumienia między nimi (tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow) – oznaczała, paradoksalnie, nieuchronność wybuchu wojny.

Decydujące było wówczas parcie Hitlera do realizacji swojego życia celu, za jakie uznawał zniszczenie Rosji i poszerzenie tzw. przestrzeni życiowej. Tymczasem Stalin traktował swoje porozumienie z Hitlerem jako geopolityczną grę, w której mniej więcej znane są reguły. Uważał, że przechytrzy zarówno Zachód, jak i Hitlera.

Popełnił jednak kilka zasadniczych błędów, z których za największy rosyjski historyk Aleksander Czubarian uznaje doprowadzenie do sytuacji, w której stał się „zakładnikiem Niemiec i ich polityki” (Czubarian, s. 437). Według tego autora Stalin nie zadbał o to, by zrównoważyć stosunki z Rzeszą relacjami z Anglią i USA. W efekcie w lecie 1941 dał się zapędzić w pułapkę i jedynym co mógł zrobić, to czekać na rozwój wypadków.

Jego obsesyjna wręcz ostrożność sprawiła, że nie zaakceptował pomysłów wyprzedzającego uderzenia na Niemców w lecie 1941 roku, licząc na „rozsądek” Hitlera i czynnik czasu. I to był jego największy błąd. Wszakże, jak pisze, Henry Kissinger, „błąd Stalina był jednak możliwy do naprawienia, błąd Hitlera – nie” [13]. Tuż po najeździe Hitlera – odtworzyła się, niczym Feniks z popiołów, stara Ententa, kolacja państw zachodnich i Rosji przeciwko Niemcom.

Jan Engelgard

[1] N. Zieńkowicz, „Tajemnice mijającego wieku”, t. 2, Warszawa 2000, ss. 78-79. Autor tej książki podkreśla, że: „Co zawierają te ściśle tajne dokumenty, nie wiadomo”.
[2] R. Briathwraite, „Moskwa 1941 – największa bitwa II wojny światowej”, Kraków 2008, ss. 74-75.
[3] Patrz: J. Erickson, “Barbarossa June 1941: Who Attacked Whom?”, „History Today”, lipiec 2001.
[4] S.S. Montefiore, „Stalin – dwór czerwonego cara”, Warszawa 2004, s. 347.
[5] R. Overy, „Krew na śniegu. Rosja w II wojnie światowej”, Wrocław 2009, s.77 (tytuł oryginału: Russia`s War: Blood upon the Snow). Tę argumentację powtórzył także w książce „Dyktatorzy. Hitler i Stalin” (polskie wydanie 2004).
[6] Tamże, s. 78.
[7] R. Moorhouse, „Pakt diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina”, Kraków 2015, s. 334. Tytuł angielski „The Devil`s Alliance” (2014).
[8] R.Miedwiediew, Ż. Miedwiediew, „Nieznany Stalin”, Warszawa 2006, ss. 331-343.
[9] E. Radziński, „Stalin – żizń i smiert`”, Moskwa 2007, s. 499.
[10] G. Roberts, „Wojny Stalina. Od drugiej wojny światowej do zimnej wojny 1939-1953”, Warszawa 2010, s. 107. Wyd. angielskie „Stalin`s Wars from Word war to cold war 1939-1953”, 2006.
[11] W. Bieszanow, „Pogrom pancerny 1941”, Warszawa 2009, s. 7. Wydanie rosyjskie w roku 2000.
[12] Tamże, s. 124.
[13] H. Kissinger, „Dyplomacja”, Warszawa 1994, s. 399.

Myśl Polska, nr 23-24 (4-11.06.2017)
http://mysl-polska.pl

komentarzy 76 to “Mit Wiktora Suworowa o inwazji Stalina na Niemcy w 1941 roku”

  1. PISKORZ said

    re art. A ja mam pytanie..To dlaczego Niemcy tak szybko/głęboko weszli w Rosję..? Może dlatego, że w kopertach zalakowanych u dowódców jednostek, gdy je otworzyli, to się pogubili, bo tam ..ponoć wszystko było napisane gdy padnie rozkaz ataku na Niemcy, a nie było nic…o bronie..! /?/ PS ZRESZTĄ tylekroć czytałem, że Niemcy planowali atak na ZSRR , owszem, ale dopiero w 1943/44..Gdy przyszła zima…wiadomo jakie mundury/sic!!!/ mieli na sobie żołnierze Wehrmachtu.i jak cywile w Reichu słali na front ciepłą odzież po pierwszej konfrontacji z rosyjską zimą..PS” Ale nie można twierdzić, że Niemcy pokonał Generał- Winter..miało to znaczny wpływ, ale przede wszystkim taktyka ZSRR i ogromne zasoby ludzkie.i…i..,

    Po pierwsze – bronili swej ziemi, swych rodzin, swych kobiet, swych dzieci.
    Admin

  2. Ad. 1

    Weszli jak w masło, bo władcy NKWD tak chcieli.
    Podobnie było z drugiej strony – ciepłych ciuchów Niemcy nie mieli, bo ktoś to zaplanował. Gdyby Niemcy zwyciężyli ZSRR… tego finansujący tę imprezkę nie mieli w planach.

  3. PISKORZ said

    re 1 Adm..Dobra uwaga..Na koniec wpisu napisałem..i…i. To miałem na myśli, co pan..!!

  4. AlexSailor said

    „Czy Stalin planował prewencyjny atak na Niemcy w lecie 1941 roku, a Hitler tylko ubiegł go w dniu 22 czerwca? ”

    Bzdura.
    Stalin nie planował żadnego ataku prewencyjnego, tylko inwazję na Niemcy a później podbicie całej Europy.

    Sprawa jest bardzo niewygodna dla współczesnej Rosji, choć nie wiem dlaczego taki stosunek Rosja prezentuje.
    ZSRR to nie Rosja, choć dużo wspólnego jest.

    Hitler nie planował napaści na ZSRR, lecz został do tego zmuszony w akcie desperacji.
    Po prostu, po zajęciu Mołdawii przez Stalina, która była częścią Rumunii (sojusznika) uświadomił sobie, że
    w zasadzie jest już koniec.
    Źródło materiałów pędnych, jedyne poza ZSRR, znajdowało się w Rumunii, i jedno uderzenie wojsk radzieckich odcięłoby go od nich zupełnie.
    Pozostałyby mu jedynie pola naftowe Podkarpacia, które nie były nawet konsumpcji cywilnej zapewnić, a co dopiero wojennej.

    Pierdzielenie w artykule wzbudza odruch wymiotny.
    Suworow podaje konkretne dane, liczby, parametry techniczne sprzętu, konkretne fakty, wydane rozkazy, itp.

    Hitler albo miał szczęście przez przypadek, albo ktoś mu pomagał (brytole?) w rozpoczęciu wojny.

    Uderzenie Hitlera miało taką skuteczność, gdyż koncentracja wojsk radzieckich nad granicą była taka, że gdzie by pocisk nie upadł, tam w coś trafił.
    Na dodatek Hitler zagarnął w pierwszych dniach wojny tak wielkie ilości sprzętu wojennego i materiałów wojennych, że tylko dlatego mógł prowadzić wojnę tak długo i rozbijać kolejne jednostki radzieckie.

    A już to pier**e o uderzeniu prewencyjnym, to zupełny odlot.
    Doktryna radziecka była znana, jasna i otwarcie głoszona.
    Celem było pokonanie Zachodu i zaprowadzenie władzy radzieckiej w całej Europie.

    I jeszcze jedno.
    Armia radziecka pod względem uzbrojenie była najsilniejszą na świecie.
    Podobnie było z zasobami ludzkimi i materialnymi.

  5. panMarek said

    Wiktor Suworow to jest czynny agent GRU.
    Tyle o tym cwaniaczku.

  6. AlexSailor said

    Bardzo ciekawa jest też bibliografa.
    ANI JEDNEJ POZYCJI Suworowa.
    To chyba mówi wszystko o intencjach i rzetelności autora.

    Na marginesie.
    Suworow, aczkolwiek zdrajca (kto go tam wie do końca) jest bezsprzecznie rosyjskim patriotą.
    Po prostu słabość Rosji widzi w stosunkach wewnętrznych, w szczególności w mentalności skażonej między innymi bolszewizmem.
    Bohatersko walczył z nią minister Stołypin zamordowany przez zamachowca, bał się jej car Aleksander I, przez nią został zamordowany Wielki Książę Konstanty.
    Myślę, że i JE Putin próbował ją zmieniać, lecz czas bardzo niestosowny i musiał spasować.

  7. Isia said

    … „… jest typowym historykiem – sensatem żyjącym z sensacji i kontestowania obecnej Rosji.”

    … Kto to jest sensat ? … kiedyś była wyłącznie jedna definicja słowa sensat (sensatka) i nie miała żadnego związku z „sensacją”. Dziś okazuje się, że to człowiek dopatrujący się we wszystkim sensacji. Jeszcze 10 lat temu taką definicję uznano by za niepoprawną. Słowniki podawały bowiem, że sensat (z łac. sensatus – „obdarzony rozumem”) to człowiek mądry, uczony, poważny, pewnych zasad albo osoba przesadnie poważna, siląca się na uczoność, mędrkująca … więcej informacji pod linkiem: http://www.obcyjęzykpolski.pl/kto-to-jest-sensat/

    … dla mnie ta nowa definicja to, mówiąc oględnie, jakieś nieporozumienie i absurd … ale redaktor Jan Engelgard idzie, w tej sprawie, z duchem czasu, używając jakiejś niedorzecznej nowomowy, pozbawionej, według mnie, logiki, sensu … tak niszczy się naszą piękną polszczyznę, tak niszczy się, mówiąc ogólnie – naszą polską kulturę …

  8. Stan said

    To sa FAKTY Panie AlexSailor.

    Przebieg operacji.
    „W niedzielę, 22 czerwca 1941 roku, o godz. 3:15 rozpoczęła się operacja „Barbarossa”, uderzenie państw Osi na Związek Radziecki od Bałtyku po Karpaty[4].
    Państwa Osi zaangażowały siły wielkości ponad 4 milionów żołnierzy – była to największa operacja sił lądowych w historii[20]. Oprócz 3 milionów Niemców, po stronie Osi walczyło m.in. ćwierć miliona Włochów i 300 tys. Rumunów.

    W zachodnich okręgach wojskowych ZSRR znajdowało się 2 517 054 żołnierzy[2]
    Armii Czerwonej, których atak całkowicie zaskoczył.
    Sytuacja byłaby dla nich beznadziejna, gdyby nie trwająca od 14 czerwca 1941
    roku sprawnie prowadzona mobilizacja Armii Czerwonej na stopę wojenną.

    W ciągu 9 dni od wybuchu wojny w różnych częściach ZSRR dodatkowo zmobilizowano 5 milionów ludzi.
    Spora część z nich uzupełniła straty pierwszego tygodnia wojny.
    W przemówieniu 3 lipca Józef Stalin wezwał do utworzenia ruchu partyzanckiego i walki przeciwko Niemcom[21][22].

    W pierwszym dniu wojny, 22 czerwca 1941 roku, samoloty Luftwaffe przypuściły zmasowane naloty
    na radzieckie lotniska znajdujące się przy granicy niemiecko-radzieckiej.

    Nad 66 lotnisk wybranych jako priorytetowe cele do zniszczenia wysłano 637 bombowców i 231 myśliwców.
    Straty Radzieckich Sił Powietrznych w pierwszym dniu niemieckiej inwazji wyniosły
    ok. 2000 samolotów zniszczonych na ziemi, w powietrzu, uszkodzonych i porzuconych
    bądź zniszczonych przez własne załogi w czasie odwrotu.

    W wyniku walk z radzieckimi samolotami, które zdążyły wystartować i ognia artylerii przeciwlotniczej,
    która zdołała otworzyć ogień do nieprzyjacielskich samolotów Luftwaffe straciła 61 samolotów,
    zaś lotnictwo rumuńskie 11 samolotów[23].”

    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_Niemiec_na_ZSRR

  9. Isia said

    … (7) przepraszam, poprawny link:

    http://www.obcyjezykpolski.pl/kto-to-jest-sensat/

  10. www.wandaluzja.com said

    W Polsce nie ma Sekty Suworowa tylko Wyznanie Suworowa, który ma DZIESIĄTKI argumentów. Najważniejszym jest znaleziona w białostockiej synagodze w trakcie śledztwa Abwehry w Jedwabnem UWIERZYTELNIONA POLITYCZNIE mapa Gomberga – rozciągająca Folwark Żydowski od Renu do Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku Japońskiego, którą Hitler ZMUSIŁ Japonię do zaatakowania USA.
    Armia Czerwona nie miała na Zachodzie planu OBRONNEGO tylko OFENSYWNY, który nazywał się KRAKÓW. Pruskie Krygszpile w Berlinie i Moskwie mówiły jednoznacznie o Upadku Berlina przy Prewencyjnym uderzeniu Armii Czerwonej przez Kraków i Upadku Moskwy przy Prewencyjnym uderzeniu Wehrmachtu przez Wołyń. Hitler nie mógł jednak zająć Moskwy, gdyż wówczas wojnę prowadziłby Leningrad, który by wojnę WYGRAŁ – jak się to stało po złamaniu przez Chruszczowa samowładztwa na stalingradzkiej radzie wojennej
    Podbój przez Hitlera Krety stawiał w krytycznej sytuacji Wielką Brytanie przy oddaniu Stalinowi Konstantynopola, ale Niemcy liczyli się z tym, że WÓWCZAS Stalin anuluje pakt Ribbentrop-Mołotow na rzecz sojuszu z Anglosasami, co predysponowało Mapę Gomberga – podstawę ANTIKOMUNISTISCHBEFEHL Wehrmachtu i Holokaustu czyli wypędzenia Żydów do USA. Przelecieli nad Pacyfikiem i Atlantykiem, jak przeszli SUCHĄ STOPĄ taflę solną zatoki Morza Czerwonego za Jechnatona-Jehowy.

  11. Filomena said

    Po pierwsze – Stalin nie byl trockista. A to znaczy, ze nie byl zainteresowany w szerzeniu rewolucji w innych krajach. Zainteresowani w tym byli trockisci, ktorych Stalin bezlitosnie likwidowal lub represjonowal. Program Stalina stawial na podporzadkowanie rewolucji interesom narodowym a nie miedzynarodowym. Dlatego bzdura jest mowienie, ze Stalin chcial wojny.

    Wojny chcial miedzynarodowy oligarchat, ten sam oligarchat, ktory wczesniej wywolal rewolucje, ale nie myslal, ze rewolucja wezmie taki obrot. Kierenski mial zdac wladze Trockiemu a Trocki mial dokonczyc rozbioru Rosji szerzac na calym terytorium konflikty i rozciagajac je na reszte Europy. Po co? Po to zeby Anglo-Syjon mogl zdominowac i Rosje i Europe za jednym zamachem. Plan nie wydzedl. Pojawil sie Stalin i powoli zablokowal plany Trockiego czyli rownoczesnie plany swiatowego oligarchatu.

    Oligarchat postanowil wiec zagrac nacjonalistyczna karta i najlepiej do tego nadawaly sie Niemcy. Niemcy mialy dawnego pruskiego ducha i Niemcy mialy motyw. Jaki? Po pierwszej wojnie swiatowej Niemcy stracily wschodnie terytoria na rzecz krajow slowianskich. Byl to cios dla niemieckiej arystokracji i cios dla innych bogatych niemieckich elit. Byly jeszcze inne motywy, ale nie bede wchodzic w szczegoly. Wybor padl na zakompleksialego malarza krajobrazow z Wiednia Adolfa Schickelgrubera znanego szerzej pod nazwiskiem Hitler.

    Hitler mial siedziec we wiezieniu piec lat, ale wyszedl duzo wczesniej i zaraz potem zalozyl partie polityczna. Ekonomia Niemiec byla w fatalnym stanie, ale zaraz po dojsciu Adolfa do wladzy sytuacja zaczela sie zmieniac. Hitlerowi daly wsparcie zarowno banki jak i liczne korporacje z Europy jak i zza oceanu. Po co to robiono? W celach humanitarnych? Nie, cele byly proste. Niemcy szykowano do wojny. Po to szpikowano ludzi w Niemczech masowa antyslowianska i antyzydowska propaganda. Antyslowianska byla potrzebna, bo terytoria byly w wiekszosci slowianskie a antyzydowska, bo Bolszewia mial zydowskie korzenie. To mobilizowalo.

    Oskarzanie Stalina o rozpoczecie wojny jest znieksztalcaniem historii. I takie znieksztalcenia staja sie dzisiaj coraz czestsze. Ja spotkalam sie z jeszcze inna wersja, mianowicie jeden anglojezyczny kolega mi powiedzial, ze Rydz-Smigly wywolal druga wojne i gdyby byl Pilsudski to by bylo inaczej. Wojny by nie bylo. Za jakis czas dowiemy sie, ze wojne wszyscy wywolali z wyjatkiem Niemiec, a jesli tak ma sie sprawa to Niemcy sa poszkodowane i trzeba im zwrocic „ich”dawne terytoria.

    Co do Wiktora Suworowa to jego prawdziwe nazwisko Rezun a narodowosc Ukrainiec.

  12. WI42 said

    @1-11
    Przede wszystkim nie żaden Suworow tylko REZUN, to jest jego prawdziwe nazwisko. Przybrane nazwisko Suworow nadaje większą wiarygodność ściemie – mimo wszystko taka jest psychologia ludzi.
    #5 AS „Suworow, aczkolwiek zdrajca (kto go tam wie do końca) jest bezsprzecznie rosyjskim patriotą.”
    Najciekwasze jest to „bezsprzecznie” . Poprawniej – jest prawie bezsprzeczne, że Rezun jest agentem brytyjskim.
    Co do patriotyzmu – widziałem zdjęcia Rezuna w towarzystwie Bierezowskiego (w objęciach) i innych wydaje się współplemieńców? To tylko na marginesie.

  13. WI42 said

    Ponieważ o patriotyźmie mowa w #5, oto inny „patriota”, tym razem polski.

    Sikorski, Radoslaw (POL), Senior Fellow, Harvard University
    Nawet z tytułem – widocznie szykują go na objęcie stanowiska prezydenta w Polsce.
    A oto pełna lista Bilderberg 2017:

    .http://politikus.ru/events/95291-bilderberg-2017-spisok-uchastnikov.html
    Politikus.ru

  14. Bendin said

    BZDURY – sami Rosjanie przyznają, że w 1941 koncentracja i profil sił ZSRR na granicy pokazywał, iż są to siły inwazyjne.
    Dyskutowanie z Suworowem (który pisał swoją pierwszą książkę 30 lat temu, od tamtego czasu naprawdę znaleziono więcej materiału źródłowego) to dyskutowanie z Kopernikiem. Mikołaj z Torunia mylił się w masie szczegółów, ale ogólna idea okazała się być przełomowa.
    I przypominam, że teorię Kopernika w naukowy sposób podważano do powstania https://pl.wikipedia.org/wiki/Wahad%C5%82o_Foucaulta, czyli 1851!!!

  15. Marucha said

    Re 7:
    Pani Isiu, zmiana znaczenia słowa „sensat” odbyła się dawno – nie dziesięć, ale pewnie bliźej 100 lat temu.
    Znaczenie, jakie Pani podaje jest po prostu przestarzałe, choć warto je znać.
    Obecnie sensat to człowiek dopatrujący się we wszystkim sensacji.
    Przestarzałe – człowiek nadmiernie poważny.

  16. WI42 said

    #14 B
    „BZDURY – sami Rosjanie przyznają….” Owszem, Rosjanie a la Rezun

  17. Siekiera_Motyka said

    „Za jakis czas dowiemy sie, ze wojne wszyscy wywolali z wyjatkiem Niemiec, a jesli tak ma sie sprawa to Niemcy sa poszkodowane i trzeba im zwrocic „ich”dawne terytoria.”

    Niemcy spokojnie nad tym pracują i myślę że odnoszą w tym sukces.

    http://niezlomni.com/porazajaca-historia-dwoch-polek-studiujacych-granica-pogodzily-sie-ze-szkalowaniem-polski-zostaly-wydalone-uczelni-polakow-mozna-bezkarnie-obrazac-nazywac-faszystami/

  18. Stan said

    Ad: 11 Filomena
    „Dlatego bzdura jest mowienie, ze Stalin chcial wojny.”
    Tak, taka jest prawda i takie są fakty.

    Cos mi się wydaje, że powstała nowa „ideologia”, która chce obalić tą prawdę,
    i podlizać się tym „światowym aniołom” od niesienia pokoju i wprowadzania demokracji.
    Co za czasy nastały, a wielu tubylców, lizusów będzie wierzyło, z to ZSRR napadł na Niemcy,
    a wojna zaczęła się w Moskwie.

  19. Rob said

    ZSRR planował uderzyć na Niemcy a potem podbić cały świat… jednak tego nie zrobił.
    Ale co tam, należy ich za to potępić.
    „Hitler nie planował napaści na ZSRR” (AlexSailor-powyżej (4)) ale jednak napadł.
    Po prostu został do tego zmuszony przez okoliczności i należy być wyrozumiałym.
    Na Polskę Niemcy napadli tak tylko przy okazji bo… nie mieli innego wyjścia bo to było „po drodze”.
    Tylko jak wytłumaczyć te okrutne mordy na Polakch?

  20. Filomena said

    Atak Niemiec byl dla Stalina zaskoczeniem i pograzyl Stalina w totalnej depresji. Najlepszym zrodlem informacji co myslal Stalin i jak na rozne wydarzenia reagowal Stalin, co go gnebilo, co mu sie podobalo a co nie, jakie mial plany, jakie fobie sa pamietniki rodowitego Bialorusina osobistego ochroniarza Stalina Nikolaja Wlasika, ktory sluzyl Stalinowi wiele lat i ktoremu Stalin ufal jak nikomu.

    Nikolaj Wlasik powiedzial tez prorocze slowa, kiedy w wyniku intryg usunieto go ze stanowiska. Nie bedzie mnie, nie bedzie Stalina. I rzeczywisice 10 miesiecy pozniej Stalin umarl a konkretniej mowiac byl otruty.

    ZSSR bylo slabo przygotowane do wojny. Wystarczy popatrzec jakie na poczatku wojny mieli karabiny i jakie samoloty. Rowniez zle pracowal wywiad. Braklo w nim organizacji. Po to byl pakt Ribbentrop-Molorow, zeby jak najdluzej przeciagnac czas. A wiem to nie z ksiazek, ale od swoich bliskich krewnych, ktorzy w wojnie brali udzial, wlasnie w Armii Czerwonej i widzieli wiele rzeczy od srodka.

    A ci Rosjanie co mowia, ze to byly sily inwazyjne to wlasnie tacy jak pan Rezun. Dzisiaj roznego typu eksperci i analitycy tez nam mowia, ze te wojska, co cwicza w zachodnich czesciach Rosji albo cwicza razem z Bialorusinami to sily inwazyjne. Malo to, niektorzy mowia, ze sa juz na Donbasie a niedlugo moze beda w Polsce.

  21. […] 2017-06-02 (piątek) @ 02:06:39 […]

  22. Filomena said

    Sa jeszcze inne ciekawe zrodla informacji na temat planow Niemiec. Sa to pamietniki i wspomnienia polskiej ludnosci z Galicji i Wolynia a konkretniej mowiac zawarta tam czesto informacja o zachowaniu sie lokalnej ludnosci ukrainskiej. Nacjonalistycznie nastawieni Ukraincy nie kryli, ze wyczekuja wojsk Hitlera i szeptali o „samostyjnej” jak tylko wygonia Sowietow. Wtedy bedzie Ukraina az do Kubania.

    Nie musze chyba nikomu mowic, ze w samym hitlerowskim wojsku, ktoro weszlo na tereny Malopolski Wschodniej byly ukrainskie bataliony, ktore zaraz „wziely sie do roboty”. Do tego jeszcze doszly liczne bojowki banderowcow. Niemcy z reguly dawali im na wszystko zielone swiatlo.

  23. Pinxit said

    4
    AlexSailor
    Gdyby Stalin probowal podbic cala Europe toby z Berlina nie wychodzil.
    Mial wrota na Zachod otwarte i Europe do dyspozycji.
    ZSRR oddal te wszystkie republiki BEZ JEDNEGO WYSTRZALU w 1991 roku.
    A powinien przede wszystkim ukrainskim czubkom dac po pysku.

    Tego zaden imperialista jeszcze nie dokonal w historii swiata, zeby odpuscic blotka nie tylko republiki ale i 60 % majatku i 1/4 terytorium..
    Wieszanie sie na Stalinie, ktory bronil kraju i go rozbudowywal w tragicznych warunkach- jest durnowate.
    Bo tak nam kaze zachodnia propaganda.

    Amerykanie nie mieli na swoim terenie wroga, bombardowan i okupacji.
    A rujnuja kraj jakby byl kolonia obcych korporacji.

    Sprobujcie sie tak wieszac na Trumanie, Roosevelcie, Churchillu, Tony Blairze, Bushach itp czy innych zbojach i zobaczymy jak daleko zajdziecie… przed wszystkim ze swoja wiedza… o swiecie.

  24. kroskar said

    @AlexSailor jest bezsprzecznie żydowskim patriotą na służbie hasbary. Szalom kanalio!

    A co, sikał Pan wspólnie z nim w miejskiej ubikacji?
    Admin

  25. AlexSailor said

    @Filomena

    „Oskarzanie Stalina o rozpoczecie wojny jest znieksztalcaniem historii.”

    O napaści na Polskę 17 września ze złamaniem traktatu o nieagresji Pani nie słyszała???

    Polski w zasadzie wtedy nie było. Władze uciekły.
    Admin

  26. nana said

    Filomena
    dobrze piszesz i masz rację w 100%.
    Oby tylko starczyło Ci cierpliwości by powtarzać PRAWDĘ tak długo, aż głupole zrozumieją.

    Oczywiście, że

    „Oskarzanie Stalina o rozpoczecie wojny jest znieksztalcaniem historii.”

    natomiast 17.września 1939 roku nie było żadnej agresji na Polskę. Jak wiemy, Polacy nie mieli żadnych ważnych traktatów pokojowych zawartych z ZSRR, a przeciwnie – robili wszysko, by takich nie zawierać; było to pod naciskiem państw zachodnich, którzy Polskę już wcześniej spisali na straty blokując kredytowanie polskiego przemysłu po 1918 roku. A to, co było w wojsku z armii zaborczych to było demontowane albo SPRZEDAWANE. Czyli „alianci” świadomie rozbrajali II. RP.
    Po co to robili? przecież o „zamiarach Hitlera” wiedzieli lepiej niż on sam, bo cóż by zdziałał sam Hitler bez wsparcia zarówno zachodnich banków jak i zachodnich wywiadów? Wszak Niemcy przegrali ponoć I. wojnę i „alianci” doili ich bezlitośnie powodując masowe bezrobocie i nawet nie biedę, a rzeczywistą nędzę w rajchu. Ludzie tam szukali jedzenia na śmietnikach a masowe bezrobocie powodowało, że moralność zeszła na dno i ludzie za chleb się sprzedawali w najróżniejszy sposób.
    Gdy więc granice II.RP przekroczyłą Armia Czerwona, coś takiego jak Polska nie istniało z braku rządu. Był naród, ale nie miał rządu, a więc i nie było struktur decydujących o przestrzeganiu prawa w granicach II.RP. Armia Czerwona weszła „do Polski” dokładnie w chwili przekroczenia granicy rumuńskiej przez rząd polski.
    Czytałam, że ten rząd zrobil to w porozumieniu z „aliantami” ponieważ był taki plan, że rząd RP przejdzie do Rumunii – sojusznika Niemiec, rozumie się! – a w tym czasie w II.RP powołany zostanie rząd tymczasowy (ciekawe, kto pod to przygotował teren? i kadry) który podpisze wobec Niemiec kapitulację polskiej armii, a polscy żołnierze zostaną bądź wcieleni do armii niemieckich bądź jako oddzielne armie sojusznicze z Niemcami uderzą na ZSRR. I to by się na logikę zgadzało. Ale Stalin jak widać o tym wiedział i uprzedził cios wchodząc z Armią Czerwoną w granice II.RP. I z tych planów kapitulacyjnych oraz wykorzystania armii polskich w wojnie z ZSRR nic nie wyszło. Nie było możliwe zrealizować tego planu, ponieważ Rosjanie wyłapali „polskich” oficerów (polskich w cudzysłowie, ponieważ Piłsudski wymienił kadrę oficerską zgodnie z zaleceniami niemieckich zleceniodawców, a ci z kolei też realizowali wytyczne zwierzchników niekoniecznie niemieckich).
    Jeżeli nie istniał by plan poddania polskiej armii niemieckiemu dowództwu w 1939 roku, to wejście Armii Czerwonej do II.RP nie miało by większego taktycznego znaczenia. Ziemi Stalin nie potrzebował dodatkowej, bo własnej miał wystarczająco dużo do obrony.
    I można zastanowić się, dlaczego nasi „sojusznicy” w postaci anglii i francji nie przyszli nam na pomoc? A dlaczego mieli by to robić? ich planem było wysłać Niemców – razem z Polakami na pierwszy ogień, by zdobyli oni ZSRR dla „sponsorów”, czyli zachodnich – powiedzmy: państw, a potem, gdy Niemcy i Polacy by się wykrwawili, wypoczęte i dobrze uzbrojone armie francuskie i angielskie miały by łatwe zadanie przy podziale ZSRR na strefy swoich wpływów. I dlatego tak się te „sojusznicze armie” na początku wojny i przez kolejne lata oszczędzały. Potem, gdy Stalin i Armia Czerwona już sobie z Niemcami poradziły, nagle „alianci” przystąpili do wojny, a żeby dać jakieś alibi i ussa, które nijak nie miało powodów być stroną w tej wojnie, spreparowano na szybko „perl charbor”. No i już było można robić „desant w Normandii”, czyli taki, w której wojsko nie ma gdzie się cofnąć. I gdy zrobiło się wystarczająco dużo „ofiar” no to i motywacja dla alianckiego żołnierza się znalazła
    Ludzie to wszystko widzą na własne oczy, ale jeszcze tego nie mogą zrozumieć, bo mają wklepane do głów „oficjalne wersje” II. wojny.
    Stalin nic by „nie ugrał” gdyby jako karty przetargowej nie miał prawdy. Zgadzając się na pewną wersję „historii” mógł Stalin przeforsować niektóre swoje plany, mające w efekcie zabezpieczyć ZSRR przed ponowną agresją „aliantów”.
    Niemcy dlatego mieli przykazane, by poddawać się „aliantom”, ponieważ „alianci” mieli na wyposażeniu bomby atomowe które jako argument jednak nie zadziałały. Ale w Polsce „podziemie” miało rozkaz czekać na wybuch III. wojny, ponieważ dowódcy wiedzieli od „rządu londyńskiego” o planach „aliantów” i trzymali „swoich” Polaków w kraju w gotowości.
    Dopiero, gdy okazało się, że Armia Czerwona stanowi realną siłę i nie zrównoważą jej żadne bomby atomowe – Rosjanie wówczas zwyczajnie poszli by dalej na zachód. I co? i czy „alianci” bombardowali by wówczas zajęte przez Armię Czerwoną swoje kraje? Bez sensu by było, prawda? Pokonanie Armii Czerwonej było niemożliwe. Tym sposobem te bomby atomowe nie spadły na ZSRR, ale za to na Japonię. Gdzieś chcieli je „alianci” wypróbować a Japonia była słaba, nie miała realnych sojuszników i była spisana tym na straty.
    Teraz mamy w Polsce nową odsłonę „walki z bolszewikami”, choć bolszewików już nie ma, „komunizmu” w Rosji też nie. Czyli celem napaści na ZSRR w roku 1920 nie była żadna walka z „bolszewikami” ani żadne „zagrożenie ze strony bolszewików”.
    Jedyna nadzieja dla Polski, że Polacy szybko zrozumieją, o co w tym chodzi i kto ich i do czego chce użyć.

  27. Filomena said

    @ 25

    Oczywiscie, ze slyszalam i to jeszcze wtedy kiedy w tzw. komunie sie o tym za glosno nie mowilo. Nie o pakcie jednak byla mowa, ale o tym kto rozpoczal wojne, kto byl jej GLOWNYM inicjatorem. A ze 17 wrzesnia 1939 wtargneli Sowieci to fakt. Byla to okupacja. Miala ona swoje zle strony – wywozki na Sybir. Ale byly pewne dobre strony – obecnosc Sowietow przeszkodzila banderowskim szakalom w mordowaniu Polakow, bo banderowcy zaczeli mordowac Polakow zaraz jak Niemcy napadli na Polske.

    Nie chce zeby mnie kto zle zrozumial, ale gdyby Sowieci na te tereny nie weszli a zostawili je Niemcom, to ta banderowska dzicz by wymordowala jeszcze wiecej Polakow. Znam te rzeczy z opowiadan dziadkow i innych krewnych. Babcie i dziadka wywiezli Sowieci, ale nim sie to stalo to chcieli ich zabic banderowcy i musieli sie ukrywac. Banderowcy w tym czasie czegolnie napadali na dwory czy ludzi bogatszych i mordowali ich uzywajac swoich barbarzynskich metod. Paru tych zbirow Sowieci zastrzelili. I tu jest tez pewna ironia, pewne szczescie w nieszczesciu, ze Sowieci wywozac Polakow na Sybir wielu oszczedzili strasznej smierci, bo w 1943 zaczela sie masowa rzez Polakow na Wolyniu i w Galicji. Wiele ludzi z Syberii wrocilo i czesto dowiadywalo sie, ze ich krewni czy sasiedzi czy znajomi zostali zamordowani przez UPA.

    Nie usprawiedliwiam Sowietow, bo deportacje byly dla ludzi osobista tragedia. Nikt nie wiedzial, gdzie go wioza i co z nim zrobia. I warunki tez byly prymitywne. Ale na Syberii mozna bylo jakos wegetowac i ludzie tam byli z reguly przyjazni. A w Maloposce Wschodniej pod rzadami Niemcow i ich siepaczy spod znaku tryzuba bylo istne pieklo.

  28. nana said

    kopiuję, w razie gdyby strona się nie otwierała albo już jej nie było
    https://ussus.wordpress.com/2015/11/01/ii-wojna-swiatowa-operation-unthinkable-brytyjski-plan-inwazji-na-zsrr/#more-1332

    II wojna światowa: „Operation Unthinkable”, brytyjski plan inwazji na ZSRR
    Pod koniec maja 1945 r. Józef Stalin rozkazał marszałkowi Grigorijowi Żukowowi opuścić Niemcy i wrócić do Moskwy. Był zaniepokojony działaniami brytyjskich sojuszników. Z polecenia Stalina wojska sowieckie rozbrajały Niemców i zamykały ich w obozach jenieckich. Brytyjczycy tego nie robili. Zamiast tego współpracowali z niemieckimi żołnierzami i pozwalali zachowywać im zdolność bojową.

    Stalin uważał, że istnieją plany późniejszego użycia wojsk niemieckich. Podkreślał, że jest to wręcz naruszenie międzyrządowych umów, według których poddające się wojska miały być natychmiast rozwiązywane. Sowiecki wywiad wszedł w posiadanie telegramu wysłanego przez Winstona Churchilla do marszałka polnego Bernarda Montgomeryego, dowódcy brytyjskich sił zbrojnych. Instruował on, aby przechowywać broń i utrzymywać ją w gotowości, aby móc ją oddać Niemcom na wypadek kontynuacji ofensywy przez sowietów.

    Według instrukcji otrzymanych od Stalina, Żukow ostro potępił te działania na przemówieniu w Sojuszniczej Radzie Kontroli (ZSRR, USA, Wielka Brytania, Francja). Powiedział, że historia zna kilka przykładów takiej zdrady i porzucenia zobowiązań sojuszniczych. Montgomery odrzucił oskarżenia. Kilka lat później potwierdził, że otrzymał takie instrukcje i je wykonał. Miał je wykonywać jak żołnierz rozkazy.

    Ostra walka toczyła się w okolicach Berlina. W tym czasie Churchill powiedział, że Rosja sowiecka stała się śmiertelnym zagrożeniem dla wolnego świata. Brytyjski premier chciał niezwłocznie utworzyć nowy front na wschodzie, aby powstrzymać sowiecką ofensywę. Był on przejęty wrażeniem, że po upadku nazistowskich Niemiec nowym zagrożeniem stanie się Związek sowiecki.

    Dlatego też Londyn chciał, aby Berlin został wzięty przez wojska brytyjsko-amerykańskie. Churhill chciał również, aby Amerykanie wzięli Czechosłowację i Pragę oraz Austrię kontrolowaną na równych warunkach.

    Nie później niż w kwietniu 1945 r. Churchill rozkazał sztabowcom opracować Operation Unthinkable [Operacja nie do pomyślenia – Romanus Minutus], kryptonim dwóch powiązanych planów konfliktu między aliantami zachodnimi a sowietami. Generałom zlecono opracowanie środków do

    „narzucenia Rosji woli Stanów Zjednoczonych i Brytyjskiego Imperium.”

    Hipotetyczna data początku alianckiej inwazji na utrzymywaną przez sowietów Europę została wyznaczona na 1 lipca 1945 r. W końcowych dniach wojny z hitlerowskimi Niemcami Londyn przygotowywał się do uderzenia w plecy ZSRR.

    Plan przewidywał rozpętanie wojny totalnej w celu okupacji części ZSRR, które miały decydujące znaczenie dla jego wysiłku wojennego, w celu zadania decydującego ciosu jego siłom zbrojnym i uniemożliwienie kontynuowania walki.

    Plan przewidywał możliwość wycofania się wojsk sowieckich w głąb zajmowanych przez nich terytoriów, tak jak już to robiono w przeszłości. Plan został uznany przez brytyjskich sztabowców za niewykonalny z uwagi na trzykrotną przewagę sowieckich wojsk lądowych w Europie i na Bliskim Wschodzie, gdzie przewidywano że konflikt będzie się rozgrywał. Niemieckie jednostki były potrzebne to wyrównania tej dysproporcji sił. Dlatego Churchill chciał by pozostały w gotowości bojowej.

    Gabinet wojenny [war cabinet – rządowa komisja utworzona na czas wojny; w jej skład wchodzili członkowie rządu, wojskowi oraz przedstawiciele opozycji rządowej] podaje:

    „Armia rosyjska dysponuje zdolnym i doświadczonym dowództwem. Żołnierze są niezwykle wytrzymali, funkcjonuje i porusza się dzięki zużyciu nieporównywalnie niewielkich zasobów w porównaniu do jakiejkolwiek zachodniej armii, taktycznie bardzo śmiała, skoncentrowana na osiąganiu celów bez względu na koszty. Wyposażenie podczas wojny zostało znacznie ulepszone i obecnie jest dobre. Tyle wiadomo o jej rozwoju, że można powiedzieć, iż nie jest gorsza od arami wielkich mocarstw. Łatwość z jaką Rosjanie dokonali rozwoju i ulepszeń dostępnej broni, wyposażenia i masowej ich produkcji jest uderzająca. Znane są przykłady kopiowania przez Niemców podstawowych rosyjskich rozwiązań.”

    Brytyjscy planiści doszli do pesymistycznej konkluzji. Orzekli, że każdy atak będzie „hazardem”, a kampania wojenna będzie „długa i kosztowna”. Raport podsumowuje:

    „Jeśli mamy rozpocząć wojnę z Rosją, musimy być przygotowani na wojnę totalną, która będzie długa i kosztowna. Liczebna przewaga lądowych wojsk sowieckich nie pozostawia wielkich szans na sukces. Szef Sztabu Armii w ocenie z dnia 6 czerwca 1945 r. stwierdził: ‚Byłoby poza naszymi możliwościami osiągnąć szybkie i bezwarunkowe zwycięstwo; będziemy zobowiązani do prowadzenia wojny pomimo dużej przewagi przeciwnika. Ponadto, ta różnica sił będzie bardzo niepewna jeśli Amerykanie zostaną zaabsorbowani przez wojnę na Pacyfiku.”

    Premier otrzymał kopię planu 8 czerwca. Równie zirytowany, Churchill nie mógł wiele zrobić, ponieważ przewaga Armii Czerwonej była ewidentna. Nawet posiadając bombę atomową, Harry Truman, nowy prezydent USA, musiał brać ten fakt pod uwagę.

    Prezydent Truman spotykając się z sowieckim ministrem spraw zagranicznych, Wiaczesławem Mołotowem, wziął byka za rogi. Z bardzo zawoalowany sposób pogroził sankcjami gospodarczymi.
    8 maja amerykański prezydent rozkazał znacznie ograniczyć pożyczkę lend-lease (pomoc wojskową) bez wcześniejszego powiadomienia. Sprawy zaszły tak daleko, że amerykańskie statki, które już zbliżały się do wybrzeży ZSRR zostały zawrócone do USA. Po pewnym czasie ograniczenia zostały zniesione, ponieważ ZSRR nie przystąpiłby do wojny z Japonią, czego potrzebowały USA. Jednakże stosunki dwustronne zostały nadszarpnięte.

    Według memorandum podpisanego 19.05.1945 r. przez Josepha Grew, sekretarza stanu, wojna we Związkiem Sowieckim była nieunikniona. W dokumencie zalecano zajęcie twardego stanowiska wobec Związku Sowieckiego. Pożądanym było rozpoczęcie walki zanim ZSRR odbuduje się ze zniszczeń wojennych i odzyska swoją potężną militarną, ekonomiczną i terytorialną pozycję.

    Wojskowi uzyskali impuls od polityków. W sierpniu 1945 r. (wojna z Japonią jeszcze się nie zakończyła) generałowi L. Grovesowi, szefowi amerykańskiego programu nuklearnego, przedstawiono mapę strategicznych celów w ZSRR i Mandżurii. Plan zawierał listę piętnastu największych miast Związku Sowieckiego: Moskwę, Baku, Nowosybirsk, Gorki, Swierdłowsk, Czelabińsk, Omsk, Kujbyszew, Kazań, Saratow, Mołotow (Perm), Magnitogorsk, Grozny, Stalińsk (prawdopodobnie Stalino – tymczasowo Donieck) i Niżny Tiagł. Celom przyporządkowano opisy: geograficzny i przemysłowy potencjał oraz priorytety. Waszyngton otworzył nowy front. Tym razem przeciwko własnemu sojusznikowi.

    Londyn i Waszyngton zapomniały, że walczyły ramię w ramię ze Związkiem Sowieckim oraz o zawartych w Jałcie, Poczdamie i San Francisco porozumieniach.

    26 V 2015 r.
    autor: Yuriy Rubtsov
    źródło: http://www.globalresearch.ca/world-war-ii-operation-unthinkable-churchills-planned-invasion-of-the-soviet-union-july-1945/5451842
    przygotował: Minutus

  29. nana said

    Filomena
    Sowieci nie wywozili Polaków na Syberię dla własnej przyjemności, ale z konieczności. Taka była sytuacja i nie było innego wyjścia. Bo albo mogli Polaków fizycznie likwidować – Polacy byli wszak zdeklarowanymi wrogami „bolszewików”, albo musieli Polaków Sowieci usunąć poza granice wydarzeń. W wojennych realiach zrobili to najlepiej jak mogli i najbardziej humanitarnie.

    Nie oni zaczęli wojnę i nie oni byli dla Polaków zagrożeniem. Ale w sytuacji, gdy Niemcy chcieli napaść ZSRR, Stalin nie mógł ryzykować dodatkowych walk np. z V kolumną mówiącą po polsku/rosyjsku i zadekowaną w Polsce. Przy pomocy wywózki na Syberię czy do Kazachstanu Stalin zlikwidował ewentualne struktury zdolne stanowić dodatkowe komplikacje sytuacji wojennej.

    Zorganizowanie wywiezienia tak dużych mas ludzkich (mógł deportować tylko byłych wojskowych albo mężczyzn w wieku zdolnym do walki, ale brali całe rodziny, żeby ich nie rozbijać) to było również kosztowne przedsięwzięcie. Linie kolejowe były tymi transportami obciążane dodatkowo, również należało zorganizować jakieś zaopatrzenie w żywność czy choćby wrzątek na herbatę.

    Jak wiemy, ZSRR miał za sobą w ciągu ostatnich wówczas 30 lat dwie rewolucje, wojnę światową i wojnę domową. A więc sytuacja w kraju była niestabilna i zaopatrzenie było raczej improwizacją, a nie realizacją planu.

    Polacy zapominają, że w 1920 roku napadli na ZSRR/Rosję a nie odwrotnie! W wyniku tej napaści Polacy mordowali Rosjan. I teraz wmawiane jest ludziom, że wrogo nastawieni Rosjanie zostali odparci „cudem nad Wisłą”. Rosjanie wcale nie chcieli iść na Warszawę, bo nie mieli żadnego powodu by to robić. Dopiero po napaści Polaków i mordowaniu przez Polaków Rosjan zmuszeni byli oni zepchnąć armię polską możliwie najdalej.

    Wszystko wyglądało by inaczej, gdyby Polacy w 1920 roku nie napadli na Rosjan, a potem w 1939 roku zawarli pakt z ZSRR a nie z „aliantami”.

    Po prostu to, co spadło na Polskę i Polaków było konsekwencją ich działania. Każdy rozumie takie powiązania, a Polacy upierają się być wszędzie ofiarami. Czy Matki Żołnierzy Radzieckich zabitych przez Polaków w czasie napaści na ZSRR w 1920 roku też uważają Polaków za ofiary?
    A Polacy uważają się za ofiary Rosjan, których najpierw sami napadli i mordowali, a potem się bali i liczyli na cuda, że za to kara ich nie spotka.

  30. AlexSailor said

    Ad 27 @Filomena

    1 września Niemcy napadły na Polskę w porozumieniu z ZSRR, który miał napaść w terminie późniejszym.
    Termin ten był uzależniony od zawarcia rozejmu z Japonią po bitwie pod Hał Hyn Go, czy jak to się pisze.
    Realizując zobowiązanie sojusznicze (na wyraźne żądanie Adolfa Hitlera, który za dwa do pięciu dni straciłby inicjatywę strategiczną), 17 września ZSRR napadł na Polskę.

    @Marucha

    W Polsce skoordynowane działania wojenne prowadzone były w sposób zorganizowany do 2, a nawet 5 października (2 października skapitulował Hel).
    17 września broniła się Warszawa, która nie zamierzała kapitulować.

    W tym momencie ratując dupę Hitlerowi napadł na Polskę Stalin (a może kto inny wydawał rozkazy, bo mam pewne wątpliwości).
    Owszem, władze naczelne rozpoczęły ucieczkę z kraju już 3 września, przy czym 8-9 praktycznie ewakuowały się w całości z Warszawy.
    Niemniej w momencie napaści na Polskę, prowadziła ona walkę, działały władze cywilne i wojskowe, a na dodatek władze centralne uciekły za granicę 17 września ale PO NAPAŚCI ZSRR, która miała miejsce w nocy z 16 na 17.
    Przykro mi Gospodarzu, że jakoś tego nie dostrzega Pan.

    ad 26 @Nana

    „natomiast 17.września 1939 roku nie było żadnej agresji na Polskę. Jak wiemy, Polacy nie mieli żadnych ważnych traktatów pokojowych zawartych z ZSRR, a przeciwnie – robili wszysko, by takich nie zawierać”

    Polska posiadała traktat pokojowy w ZSRR z 1921r. :
    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_ryski_(1921)

    Oraz traktat o nieagresji z 1932r.:
    .http://dzieje.pl/aktualnosci/polsko-sowiecki-pakt-o-nieagresji

    Jak może pani tak kłamać w żywe oczy wybielając zbrodniczą napaść, której skutkiem było wymordowanie lub zamęczenie ok. 400-450 tys. Polaków oraz utrata 1/-3 terytorium aż do dziś.

  31. Ad. 8

    I tak się jakoś złożyło, że załogi rosyjskie, które zostały przez swoich dowódców poderwane w powietrze, otrzymywały z Moskwy rozkaz powrotu na lotniska…

  32. Rycho08 said

    ad. 330 A.S.

    Ależ Pan p..lisz

    Kto by dowodził armią jak większość dowódców już uciekła.
    Nie 400-450 a 150 jak podaje IPN a to znaczy, że jeszcze mniej.
    Jakie Polskie tereny – zapytaj się Pan ich (mieszkających na tych terenach) czy chcą powrócić do „ojczyzny”.

    ——
    Pan zapomina, że na tych terenach miała w dużym stopniu wymiana ludności.
    Mimo tego myślę, że większość Rusinów wolałaby być obywatelami Polski, a nie Ukrainy.
    Admin

  33. Jurek said

    no Nana, dzięki że Pani to napisała; myślałem że tylko ja jestem INNY 🙂

  34. Rycho08 said

    Ad.28 P. Nana,

    Cieszę się, że mogę znów czytać, niezwykle ciekawe, Pani komentarze.

  35. AlexSailor said

    Na marginesie.
    Zwłaszcza Niemcy mogliby sobie przestudiować.

    Suworow pisze, że Niemcy przegrały II WŚ około godziny 4 pierwszego września 1939r. w momencie gdy pierwsze pociski spadły na Westerplatte a bomby na bezbronny Wieluń szykujący się do targu.

    I ma on rację.
    Właśnie wtedy przegrał Hitler II WŚ.
    Reszta to tylko nieuchronne konsekwencje i kupa szczęścia (może ktoś pomógł) w ataku czerwcowym 1941r.

    Dlaczego napaść Hitlera na ZSRR była aktem desperacji.
    Otóż Hitler prowadził wojnę z Wielką Brytanią, a na dodatek Australią, Indiami, i Nową Zelandią.
    Prowadził wojnę z siłami partyzanckimi w Jugosławii, Grecji, Polsce.
    Musiał poświęcić siły i zasoby na okupację Grecji, Czech, Francji, Holandii, Belgii, Dani i Norwegii.
    Jakby było mało, to prowadził wojnę w Afryce Północnej.
    Do tego wojnę na morzach i oceanach, która sama w sobie była ciekawą i odrębną imprezą.

    I tego było mu mało.
    Napadł na uzbrojony po zęby w znacznie lepszą technicznie broń i dysponujący w zasadzie nieograniczonymi zasobami ZSRR.

    Czy był wariatem??????
    Aż takim????

    Stalin miał informacje z kilku źródeł o przygotowaniach do napaści na ZSRR.
    Między innymi od swojego agenta w Japonii.
    Prawdopodobnie określono mu termin inwazji co najmniej z dokładnością do tygodnia.

    I jak zareagował???
    Ano NIE UWIERZYŁ, że Hitler jest takim idiotą, i nakazał zlikwidowanie wywiadowców, których raportami dysponował.
    Po prostu stwierdził, że pracują dla wroga i usiłują go zdezinformować przez inspirowanie wrogich przeciw Niemcom ruchów, a przynajmniej opóźnić termin, w którym sam zamierzał zaatakować.

    On po prostu nie wierzył, nie ufał swoim informatorom i najbliższemu otoczeniu.
    I dlatego zniknął na kilka pierwszych dni wojny.
    A nie żadna tam depresja.

  36. AlexSailor said

    ad 32 @Rycho08

    „Kto by dowodził armią jak większość dowódców już uciekła.”

    Formalnie po zdradzieckiej napaści na Polskę bez wypowiedzenia wojny i ze złamaniem obowiązującego do końca 1945r. aktu o nieagresji, to jest w nocy z 16 na 17 września, armią dowodził do niemal północy (ucieczka odbyła się przed północą 17 września), to jest przez cały dzień prowadzenia wojny z Hitlerowskimi Niemcami i ze Stalinowskim Związkiem Radzieckim, Wódz Naczelny Rydz-Śmigły.

    Jego największym błędem w związku z napaścią ZSRR było nie wypowiedzenie mu wojny, na skutek szantażu Franc i Brytoli.
    Stąd ten pokraczny rozkaz – z Sowietami nie walczyć, chyba że w przypadku prób rozbrojenia.
    Ale to już inna historia.

    Nie ma żadnej możliwości wymigania się ZSRR, którego następcą prawnym chce być Rosja (pies wie po co, przecież ucierpiała najbardziej), od faktu rozpętania II WŚ wspólnie z Hitlerem przez napaść na Polskę.

    Nie całe dwa miesiące później ZSRR napadł na Finlandię, której władze potrafiły wygrać wojnę z mocarstwem, to jest ocalić swoją niepodległość kosztem skrawków terytorium i zadać najeźdźcy potworne straty.
    Oczywiście idiotyczna polityka bolszewickich psychopatów sprawiła, że Finowie siłą rzeczy za półtora roku stali się sojusznikiem Hitlera w celu odebrania zagarniętych ziem.
    Więcej tego błędu z Finlandią ZSRR nie popełnił.
    To znaczy nie napadł na nią po zawarciu separatystycznego pokoju.

  37. nana said

    AlexSailor said
    2017-06-02 (piątek) @ 14:44:46

    wikipedia prawdę ci powie????

    a dlaczego Polacy razem z Niemcami napadli na Czechosłowację i uczestniczyli w jej rozbiorze? Jakieś umowy z Hitlerem mieć w tym celu musieli, co? A czy Niemcy to byli sojusznicy ZSRR? prawda, że nie, bo byli to wrogowie? no więc czego można było się spodziewać w sytuacji, gdy Polacy sprzymierzali się z wrogami Związku Radzieckiego?

    400.000 ofiar? to tak jak z tym holokaustem, co? No, chyba że sam pan liczył i tyle panu wyszło. No bo dlaczego nie 399.999? albo 400.001? że co, że jeden człowiek się nie liczy? No to może zacznijmy od szanownego pana i dopiero wtedy zaokrąglajmy dla „łatwiejszego zapamiętania”, no bo kto w końcu może to sprawdzić?

    a tu z kolei
    „Jednakże wobec trudnej sytuacji międzynarodowej polska dyplomacja zaczęła szukać nowych gwarancji bezpieczeństwa, które opierałyby się na dwustronnych porozumieniach i układach.”

    No to jak to miało by być? Polacy nie trzymali się zobowiązań sprzymierzając się ponownie z wrogami, a ZSRR miał być Polsce wierny za cenę klęski wojennej?
    Jeżeli Polacy robili, jak uważali za słuszne, to tak samo ZSRR miał prawo robić.

    Dlaczego znowu Polacy mieli by zajmować jakieś uprzywilejowane miejsce aktualnych i przyszłych ofiar? Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”, to może nie byłoby żadnej rzezi wołyńskiej? kto to może wiedzieć? przecież Ukraińcy dobrowolnie nie zrzekali się swojej ziemi na rzecz Polaków z czystej miłości do polskiego bliźniego, który na Ukrainę przybył zbrojnie.

    Jedną mamy Ziemię Matkę i jednakowe prawo do życia na niej. Każda aneksja, każda agresja i każda ekspansja na cudze i po cudze nigdy nie przyniosła i nie przyniesie nikomu korzyści.

    W interesie Polaków jest żyć w zgodzie z sąsiadami. Nie mamy innych żywotniejszych interesów niż ten. A Rosjanie to dodatkowo nasi Bracia Krwi.

    ——
    Brawo, Pani Nano. Czapki z głów.
    Admin

  38. nana said

    Panowie,

    Jurek said
    2017-06-02 (piątek) @ 15:07:52

    Rycho08 said
    2017-06-02 (piątek) @ 15:17:39
    pod „28” zamieściłam tekst obcy, do znalezienia pod podanym linkiem.

    – bardzo dziękuję za miły odzew. W razie co, proszę wybaczyć ewentualny odmienny punkt widzenia.

  39. Jurek said

    re 28 Nana

    Napisała Pani:
    Armia Czerwona weszła „do Polski” dokładnie w chwili przekroczenia granicy rumuńskiej przez rząd polski. ”

    Pamiętam, jak kilkanaście lat temu pisałem o tym . I wie Pani co się stało chwilę ( ze 3 tygodnie ) potem ? Stał się nowy fak-t historyczny. Otóż „oficjalnie” zapodano, że ten najważniejszy oprych sanacyjny, przekroczył granicę Polski 17-go o godzinie bodaj 23.50 ileś i chyba były tam zapodane sekundy. Było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak precyzyjnym datowaniem ucieczki do Rumunii. A przecież mogli pojechać pogadać z Hitlerem – jak to bodaj Sailor powiedział, że Niemcy byli zaprzyjaźnieni z Polakami i zabijać masowo Polaków nie mieli zamiaru ani tym bardziej jakiej tam barbarzyńskiej II WŚ rozpoczynać :-). Panie Sailor – czekam na bajki, że Sowieci przejęli zakłady zbrojeniowe, banki i bombonierki w kawiarni Sejmu i Senatu itp. w celu ustanowienia 1000 letniej rzeszy radzieckiej 🙂 )

    Ponadto pojawiły się sensacyjne informacje o jakimś żołnierzu z przejścia granicznego, który z rozpaczy strzelił sobie w serce na wieść, że Prezydent daje nogę. Jakby mu powiedział prezydent osobiście, słuchaj synek , ty tu sobie walczykuj
    tym pistolecikiem kilku kulkowym, a ja jadę na kawior i koniak do Bukaresztu 🙂

  40. Isia said

    … (15) Panie Gospodarzu …

    … dla mnie słowo sensat miało i ma tylko jedno znaczenie – to stare, dawne znaczenie, o którym pisze Pan, że jest przestarzałe – w moim pojęciu jest ono jak najbardziej aktualne … co do pozostałych informacji (w szczególności tych, kwestionowanych przez Pana, 10 lat etc.), to podałam źródło, z którego korzystałam … jako przykład przytoczono w nim słowa żyda A. Kwaśniewskiego (Stolzmana), który użył wyrazu „sensat” w nowym znaczeniu, podobnie wypowiadał się inny żyd J. Żakowski … żydostwo niszczy naszą przepiękną polszczyznę, zamieniając ją w słowny śmietnik, bez ładu i składu, zamieniając prawdziwy, oparty na logice, tradycji językowej etc., proces słowotwórczy w jakiś absurdalną paplaninę …

    http://www.gazetawroclawska.pl/tag/jan-miodek-poprawna-polszczyzna/

  41. Isia said

    … (37) Pani Nano …

    … pisze Pani … „Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”, to może nie byłoby żadnej rzezi wołyńskiej ?”

    … Polacy, Pani zdaniem, zrabowali ziemię wołyńską ??? … a rzezi w ogóle by nie było (nie tylko na Wołyniu) ? …

  42. Stan said

    Serdeczne dzięki Pani Nana za prawdziwa lekcje historii.
    A kiedy to polskie dzieci w polskich szkołach będą mogły się uczyć tej prawdziwej historii?
    Maja do tego święte prawo.

  43. AlexSailor said

    Ad 37 @Nana

    Nie mam czasu, żeby sprawdzać i podpierać się precyzyjnymi informacjami, których prawdziwości do końca i tak nie da się stwierdzić, co pani napisała:

    „wikipedia prawdę ci powie????” – internet prawdę ci powie.
    Siłą rzeczy musimy wnioskować na podstawie prawdopodobieństwa i skrawków informacji wśród morza komunikatów.

    1. „a dlaczego Polacy razem z Niemcami napadli na Czechosłowację i uczestniczyli w jej rozbiorze? ”

    Polacy nie napadli na Czechosłowację, nie mieli żadnego porozumienia z Hitlerem, a po prostu polskie władze zakomunikowały poddającym się Czeskim, że Zaolzie przejmują.

    „Polska wykorzystała okazję i w czasie nacisków Adolfa Hitlera na Czechosłowację (układ monachijski) przekazała Czechom ultimatum, w którym żądała oddania Zaolzia. Rząd czechosłowacki zgodził się spełnić polskie warunki i Czechosłowacja przekazała Polsce sporne tereny. Po uzgodnieniu spraw związanych ze zmianami granicznymi na teren Zaolzia wstąpiły, witane przez polską społeczność, 35-tysięczne oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego. Podczas zajmowania Zaolzia doszło do konfliktów z Niemcami (Bogumin), którzy także chcieli uzyskać niektóre tereny na Zaolziu, lecz Polacy wyprzedzili żołnierzy niemieckich”

    Rząd Czechosłowacki zgodził się i przekazał Polsce sporne tereny.
    Przejęcie Zaolzia, które Czesi zajęli po okrutnym, bratobójczym konflikcie zbrojnym, gdy Polska odpierała hordy czerwonoarmiejców w okolicach Wisły (nóż w plecy – cóż tak robi się politykę) o obszarze ok. 800 km2 nie miało ŻADNEGO wpływu na niepodległość Czechosłowacji, nie było wbiciem jej noża w plecy, a myślę, że gdyby nie „ultimatum” to Czechosłowacja też by je przekazała.
    Nie wiem, czy znany jest epizod dobrowolnego przekazania przez rząd Czechosłowacki Polsce 2500 (to nie żart) samolotów wojskowych, którego to daru przyjęcia ogłupiona sanacja odmówiła.
    Rok później mieliśmy nie tylko 2500 samolotów mniej, ale jeszcze te 2500 samolotów z namalowanymi czarnymi krzyżami nad Polską.
    To nie wszystko, co Czesi nam proponowali.
    Ponadto Polska zajmując Zaolzie nie dopuszczała się zbrodni, nie było list proskrypcyjnych (jak ZSRR) z nakazem natychmiastowego rozstrzelania w przypadku złapania z zakazem rozmowy nawet.
    Ponadto w Polsce utworzony został legion Czechosłowacki, a część lotników i tak uciekła do Polski.
    Porównywanie zajęcia Zaolzia (za zgodą legalnego rządu z napaścią zdradziecką przez Związek Radzieckim wymaga słów niecenzuralnych.
    Że o braku elementarnych instynktów samozachowawczych tylko wspomnę.

    2. „400.000 ofiar? to tak jak z tym holokaustem”

    Sam ZSRR przyznawał się (tez Rządowi Londyńskiemu) do 200-250 tys. jeśli pamiętam dobrze.
    Rząd Londyński szacował straty wywołane przez ZSRR na 350-400 tys.
    Ja szacuję na 450 tys., co wobec 12 MILIONÓW obywateli Polskich straconych w II WŚ, w tym 10 milionów z ręki Niemców, 200-300 tys. za sprawą ukrów od bandery, ponad 200 tys. w Powstaniu Warszawskim, pokazuje skalę zbrodni na obywatelach Polskich w większości zdecydowanej narodowości polskiej.
    Samych zamordowanych oficerów i funkcjonariuszy Policji było ok, 20 tys., co czego Rosja (prawny następca) przyznała się po 50 latach – nie wnikajmy w narodowość sprawców.
    Między bajki należy też włożyć twierdzenia o 3 milionach ofiar narodowości polskiej w II WŚ.

    Dalej.
    Proszę zapytać w swoim otoczeniu, ilu Polaków zginęło z ręki ZSRR w katyniach, wywózkach, łagrach, katowniach, z głodu celowego, itp.
    Ludzie odpowiadają zwykle, że kilka milionów, bo w drugą stronę nie starają się uzyskać informacji.

    3. „Polacy nie trzymali się zobowiązań sprzymierzając się ponownie z wrogami, a ZSRR miał być Polsce wierny za cenę klęski wojennej?”

    ????
    Układ o nieagresji był jasny i został złamany.
    Polska nie sprzymierzyła się z wrogami ZSRR, to jest Niemcami (ani France ani Brytole nie mieli wspólnej granicy nawet), a wręcz przeciwnie, odmówiła wspólnego sojuszu przeciw Rosji, co według niektórych było poważnym błędem.
    O czym pani zatem znów pisze i na podstawie czego.

    4. „Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”

    Są granice idiotyzmu, które pani przekroczyła.
    Polska nawet nie przyjęła ziem proponowanych przez ZSRR w traktacie Ryskim, jak np. Mińska, przez
    idiotyczną politykę piłsudskiego i innych.
    ZSRR nie miał najmniejszych praw do tych ziem będących w granicach II RP.
    Przypomnę, że jeszcze 100-150 lat temu w Kijowie, Mińsku, a nawet Odessie mówiło się powszechnie po polsku.
    Carska machina rusyfikacyjna napędzana kretyńskimi Powstaniami wynarodowiła i wytrzebiła polskość
    siłą zamieniając Polaków w prawosławnych.
    No i komu to niby Polacy rabowali ziemie.
    Bo z tego co mi wiadomo, to właśnie tam była powszechna polska własność ziemska, i to mimo rabunku wywłaszczeniowego caratu po Powstaniach.
    Osadnicy wojskowi osiedlani byli na ziemiach z parcelacji polskich, a nie „ukraińskich” majątków.
    Czy zna pani ukaz carski odnośnie odbierania murowanych świątyń katolikom i zamieniania ich na cerkwie??
    A czy wiadomo pani o ukazie carskim zakazującym posługiwania się językiem polskim w miejscach publicznych, także w prywatnej rozmowie???
    Dla pani, jak dla Warszawki sanacyjnej, Polska kończy się na Bugu.

    5. Raz jeszcze.
    „Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”, to może nie byłoby żadnej rzezi wołyńskiej?”

    Coś takiego może napisać tylko banderówa.

  44. Boydar said

    Kiedy przeczytałem komentarz p. Stana (42), zapaliły mi się czerwone lampki. A za chwilę skomentował Pan Alex 🙂

  45. Jurek said

    Roman Dmowski był przeciwnym rozszerzania granic na wschód, jeśli w granicach tych maiłby powstać tygiel etniczny. I miał rację ! Piłsudski z chorym pomysłem Międzymorza chciał zagarnąć społeczności, które miały ambicje na samodzielność. Łącznie z zdegenerowanymi Ukraińcami. I tu Nana ma rację !. Na tym etapie historii, ustawienie granic wg Piłsudskiego, wprost doprowadziło do Wołynia.

  46. Rycho08 said

    Zgasły…???

  47. Boydar said

    Wyłączyłem awaryjnym. Kilowaty nie na straty.

  48. Rycho08 said

    Ciemno będzie..!?

  49. Boydar said

    Bardziej nie będzie. Od wschodu jakby się już rozjaśniało.

  50. Rycho08 said

    To już jesteśmy w czarnej d..? – optymista. 🙂

  51. Rycho08 said

    Ad.43,

    Panie Alex, jak to jest, że taka silna Rosja mogąca Pana zdaniem pokonać niemcy z hitlerem i zdobyć całą Europę, dała ciała z Finami?

    Skoro Wołyń „był Polski” to dlaczego polegli Polacy – byli mniejszością u „siebie”? a dlaczego AK nie pomogła?

    „Polacy nie napadli na Czechosłowację…” – to Rosja nie napadła na Polskę.

    Parafrazując Pana – coś takiego może jedynie napisać przygłup.

  52. AlexSailor said

    Ad 45 @Jurek

    Piłsudski, a także Dmowski w mniejszym stopniu, kierowali się chęcią zniszczenia polskiego ziemiaństwa na polskich ziemiach wschodnich.
    Socjalizm im się marzył, to jest władza biurokracji i aparatu nie mająca bata nad sobą.
    Tam były i dobrze funkcjonowały duże polskie majątki ziemskie, których właściciele stanowiliby siłę polityczną w Polsce.
    Właśnie dlatego, mimo propozycji bolszewików, Mińsk i ziemie przyległe nie pozostał w granicach państwa polskiego wraz z kilkoma milionami Polaków.

  53. nana said

    Isia
    ad 41

    Sprawy które dalej są kością niezgody ….
    13 stycznia 2017

    Rok 1938 Wołyń

    zdjęcie i podpis:
    Gen.Malinowski tlumaczy na mapach niemieckim gościom sytuację operacyjną wytworzoną xxxczas manewrów. Największe w historii II RP manewry wołyńskie w 1938 roku były swego rodzaju xxxx wojenną na pokaz dla delegacji niemieckiej, której miały ukazać sprawność WP i jego gotowośxxxxxx wojny z RKKA, a także dla delegacji sowieckiej, której z kolei miały posłużyć za przestrogę, gxxx władze ZSRS chciały ruszyć Czechosłowacji z sojuszniczą pomocą.

    [ od nana: Polacy napadli Rosję w 1920 roku dlatego, że była ona osłabiona I. wojną światową i „rewolucją październikową”, sponsorowaną i zaplanowaną oraz przeprowadzoną przez zachodnie agencje wywiadowcze, sterujące „ruchami Lenina” i zapewniające bezkarne rabowanie zasobów Rosji, głównie banków, a więc złota; z Murmańska ussa wywoziło statkami rosyjskie złoto całymi skrzyniami (widziałam film dokumentalny na ten temat w niemieckiej tv); w rabowaniu Rosji i zabijaniu Rosjan uczestniczyło wiele krajów, np. także Rumunia, Węgry oraz oczywiście wszystkie kraje zachodnie. Polacy się na ten rabunek nie załapali, bo jeszcze nie było państwa polskiego. Ale zaraz potem, w niecałe dwa lata, „dzielni Polacy” ruszyli zabijać Rosjan wykrzykując, że idą „na bolszewika”. Kto to jest „bolszewik”? otóż, jest to przedstawiciel większości, zgodnie ze znaczeniem wyrazu „bolszoj”. Kto był większością w Rosji? A no, większością w Rosji byli Rosjanie. Kogo więc chcieli ci „dzielni Polacy” pokonać? Chcieli oni pokonać Rosjan na rosyjskiej ziemi. Do czego było to Polakom potrzebne? Polakom do niczego. Ale zachód sformatował jak widać trwale mózgownice polskiej nacji i Polakom to napadanie na Rosję nie przeszło do dziś. Bolszewicy to nie był jakiś trocki czy Lenin, ale rosyjska ludność. I ta ludność jednoczyła się, by stawić opór zachodnim „oddziałom interwencyjnym” grabiącym Rosję i mordującym Rosjan (dziś w Iraku są np. terroryści narodowości irackiej, chcący się spod jankeskiego buciora wyzwolić; nazwa inna ale mechanizm działania krajów zachodnich ten sam). A że potem należało jakoś „rewolucję zagospodarować” i nie dało się wykluczyć ani Lenina ani „ruchu robotniczego”(robotnik rosyjski był zorganizowany w związkach zawodowych; zarabiał o wiele lepiej niż robotnik angielski – to są fakty!) żeby jakoś w Rosji mógł zapanować spokój, to przecież wewnętrzna sprawa Rosjan/ZSRR i polaczkom nic do tego. ]

    no to wklejam dalej:
    Ustawa o przejęciu na własność Państwa ziemi, – jako łup wojenny w niektórych powiatach Rzeczypospolitej Polskiej dotyczyła ziem w powiatach kresowych, które należały poprzednio do rosyjskiego skarbu i rodziny carskiej, dóbr duchownych i klasztornych, opuszczonych przez ziemian dóbr prywatnych, a także gruntów pochodzących z parcelacji wielkich polskich folwarków. Były to głównie ziemie leżące w powiatach województwa wołyńskiego: włodzimierskim, kowelskim, łuckim, rówieńskim, dubieńskim, warneńskim, krzemienieckim
    Czyli dokonano grabieży ziem, które nie należały do Polski.
    Ustawa o nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego6 zapowiadała bezpłatne nadania ziem, uzyskanych na mocy poprzedniej ustawy, szczególnie zasłużonym żołnierzom Wojska Polskiego, ochotnikom, którzy odbyli służbę frontową oraz inwalidom (art. 2). Pozostali inwalidzi i żołnierze mogli otrzymać ziemię odpłatnie (art. 3). Powierzchnia nadanej jednemu żołnierzowi działki nie mogła przekraczać 45 ha (art. 5) . Na cel osadnictwa wojskowego przekazano sprzęty pochodzące z demobilu wojskowego i materiały budowlane, przeznaczono też pewną kwotę pieniędzy na kredyty dla żołnierzy (art. 8) . Osadnicy mieli rozpocząć spłatę należności za ziemię po 5 latach od rozpoczęcia użytkowania. Wysokość opłat wynosiła od 30 do 100 kg żyta za hektar rocznie, wnoszonych w gotówce na rzecz Państwa

    Przybyli na Wołyń żołnierze nie spotkali się z życzliwością tamtejszego społeczeństwa, zarówno polskiego jak i ukraińskiego. Ziemianie wołyńscy, oficjalnie akceptując ideę osadnictwa, w lutym 1921 r. podpisali wraz z pięcioma innymi organizacjami ziemiańskimi oświadczenie krytykujące ustawy z 17 grudnia 1920 r.12, a w drugiej połowie 1921 r. niepochlebną opinię o osadnikach wydał w swojej broszurze prezes Związku Ziemian Wołynia, Karol Waligórski. Jego zdaniem osadnicy już zdążyli skompromitować się zarówno pod względem gospodarczym i politycznym, toteż uważał, że bardziej efektywnym na Kresach byłby nie żołnierz, lecz „włościanin-kolonista polski”13. Wręcz wrogi stosunek okazywali Ukraińcy, którzy mieli nadzieję, że rosyjskie i opuszczone ziemie, przekazane żołnierzom, w taki czy inny sposób przejdą w ich ręce w ramach reformy rolnej. Na dodatek przejmowanie ziemi przez Peny odbywało się często chaotycznie i bez zachowania prawa. Nadawano osadnikom ziemie serwitutowe, co pozbawiało okolicznych drobnych rolników takich podstawowych praw, jak korzystanie z dworskich łąk czy zbiór drewna w lasach. Łatwo się domyśleć, że poszkodowani skupiali swoje pretensje na osadnikach. Z drugiej strony zdarzały się także wypadki samowolnego przejmowania ziemi przez żołnierzy, co również doprowadzało do konfliktów z miejscową ludnością. W Jezioranach Szlacheckich w pow. łuckim porosyjski majątek został rozparcelowany między żołnierzy z pominięciem pracowników folwarcznych, którzy przenieśli się do jednego z czworaków. Stamtąd jednak wyrzucili ich żołnierze, choć ziemia, na której ten czworak stał przeznaczona była pod budowę domu ludowego.
    Tereny te w większości (68%) zamieszkiwała ludność ukraińska – 1 418 300 osób, z czego 40 600 w miastach, 1 377 700 na wsi. Drugą narodowością pod względem liczebności byli tam Polacy (16,6%) – 346 600 osób, z czego w miastach 69 500, na wsi 277 100, następnie Żydzi (9,9%) i inne niewielkie grupy narodowościowe9 . Województwo było podzielone na 11 powiatów z 22 miastami, 103 gminy wiejskie oraz 2743 gromady wiejskie (sołectwa).
    Pierwsze grupy przybyły na Kresy wiosną 1921 roku. Organizowano ich w tzw. kolumny robocze przybywające na tereny pozbawione jakiejkolwiek infrastruktury – dróg, kolei, szkół, kościołów czy urzędów. Rząd nie zapewniał osadnikom budynków mieszkalnych, narzędzi i sprzętu czy inwentarza do gospodarstwa. Ziemie zagospodarowywano najczęściej dzięki wysoko oprocentowanym pożyczkom komercyjnym.
    Akcja osadnictwa trwała od 1920 do 1923 roku, napotykając znaczne trudności finansowe i polityczne. W rezultacie z 99 153 podań tylko 7345 zostało rozpatrzonych pozytywnie; żołnierze i ochotnicy otrzymali 1331,46 km. Na mniejszą skalę proces ten został wznowiony po przewrocie majowym, ale został znowu wstrzymany po kilku latach.
    Najczęściej wybieranym przez wojskowych osadników rejonem był Wołyń, co w połączeniu z odczuwanym przez Ukraińców głodem ziemi i parcelacją wielkich, ponad 400 hektarowych majątków, stało się początkiem pierwszych starć,
    Józef Piłsudski wyraził publicznie swoje poglądy na temat polityki kresowej już w styczniu 1920 r. w Równem, w czasie wizytacji Frontu Wołyńskiego. W wystąpieniu do przedstawicieli ziemi wołyńskiej powiedział:, „Kiedy mówimy o kresach, to musimy zdać sobie sprawę z tego, co to są kresy. Kresy, to zetknięcie się jednego narodu z innym, jednej kultury z drugą, jednego wychowania z innem. Dlatego też najtrudniejszą zawsze jest wszelkiej polityki kresowej umiejętnością, zdobyć silny, mocny szacunek dla władzy jawnej. Na całym świecie polityka kresowa podobna jest do tej, jakiej my byliśmy obiektem. Nie znam innej polityki kresowej, jak polityka poniżenia i ucisku, której hasłem jest: »Biada zwyciężonym! Jeżeli na całym świecie panuje nieuczciwość w polityce kresowej, ja chciałbym, by nasza polityka kresowa była polityką uczciwą. Józef Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, nie narodowościowej, jednak pomimo całej sympatii do Ukraińców zabrakło mu konsekwencji w jej wprowadzaniu. W 1928 r. wojewodą wołyńskim został, wyznaczony przez marszałka, Henryk Józewski, który przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla polskiej polityki wobec ludności ukraińskiej. Proponował on wprowadzenie na Wołyniu innej polityki narodowościowej niż w Galicji, ponieważ na Wołyniu istniało wiele obszarów konfliktu. Józewski zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, aby utrudnić przenikanie wpływów nacjonalistycznych z Małopolski Wschodniej. Uważał, że ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskiwać dla spraw państwa polskiego. W zamian za lojalność wobec państwa, można było według niego np. dopuścić używanie języka ukraińskiego w administracji publicznej lub propagować ukraińską kulturę. Z ukraińskiego punktu widzenia było to zbyt mało. W praktyce polityka Józewskiego polegała m.in. na wybieraniu z ruchu ukraińskiego ludzi najbardziej wartościowych i próbie ich asymilacji. Wszelkie inicjatywy narodowościowe podlegały kontroli administracyjnej, odstępstwo od za- łożeń kończyło się zazwyczaj rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. Próba wprowadzenia nowej polityki wobec mniejszości ukraińskiej napotkała silny opór endecji, kresowej administracji oraz polskich osadników. Mit spokojnego Wołynia miał mało wspólnego z codzienną rzeczywistością, pełną konfliktów.

    W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, (OUN), która odpowiadała na politykę rządu akcjami sabotażu i terrorem, mordując polskich polityków i ukraińskich ugodowców. Ich ofiarami stali się m.in. Bronisław Piracki i Tadeusz Hołówko, zwolennicy kompromisu z umiarkowanymi kręgami polityków ukraińskich. W odwecie rząd polski przeprowadzał pacyfikacje i akcje represyjne.
    Pacyfikację przeprowadzano w ten sposób, że najpierw otaczano wieś, następnie wzywano sołtysa lub wójta. Informowano go o celu działań i żądano wydania ukrywanej broni oraz materiałów wybuchowych. Wszyscy mieszkańcy musieli pozostać w swoich zabudowaniach. Potem u osób podejrzanych przeprowadzano rewizję połączoną z zrywaniem podłóg i poszycia dachów. Przy okazji demolowano pomieszczenia i niszczono mienie, w tym również artykuły spożywcze. W razie odmowy wydania kluczy wyłamywano zamki i drzwi.
    Podczas rewizji stosowano przemoc fizyczną, i karę publicznej chłosty. Dodatkową karą było nakładanie na wsie kontrybucji i kwaterowanie we wsiach szwadronów kawalerii, które mieszkańcy musieli utrzymywać.
    Proszę sobie wyobrazić skale tych pacyfikacji.
    W województwie lwowskim: policyjna – 206 miejscowości w 9 powiatach, wojskowa – 78 miejscowości w 8 powiatach
    W województwie stanisławowskim: policyjna – 56 miejscowości w 2 powiatach, wojskowa – 33 miejscowości w 1 powiecie
    w województwie tarnopolskim: policyjna – 63 miejscowości w 4 powiatach, wojskowa – 57 miejscowości w 5 powiatach
    Wieś musiała utrzymywać wojsko podczas pacyfikacji.
    Po śmierci Józefa Piłsudskiego zabrakło poparcia dla koncepcji, którą próbował wprowadzać Józewski. Działalność OUN stanowiła zachętę dla śmielszych działań endeckich i podobnych im orientacji politycznych. Polacy stanęli w obliczu prężnego nacjonalizmu ukraińskiego. Polityka narodowościowa prowadzona przez polski rząd na Wołyniu po śmierci Piłsudskiego była niezgodna z jego poglądami Marszałek Edward Rydz-Śmigły, minister spraw wojskowych gen. Tadeusz Kasprzycki i wielu innych przedstawicieli administracji państwowej akceptowało politykę tzw. wzmacniania polszczyzny na kresach, podpierając swoje zdanie raportami mówiącymi o rzekomym wynaradawianiu się polskich osadników.
    Ta polityka kresowa spowodowała po latach zebrała tak krwawe żniwo.
    Ludobójstwo na Wołyniu było to pokłosie postępowania władz II RP do ludności tubylczej.
    Mimo tych olbrzymich trudności pogłębionych jeszcze kryzysem ekonomicznym, w rodzinach osadniczych w końcu lat trzydziestych mieszkało już kilkadziesiąt tysięcy osób i kilkunastu tysiącach osad.
    Tragiczny kres osadnictwa wojskowego na Kresach Wschodnich rozpoczął się 17 września 1939 r., w kiedy wojska radzieckie zajęły te tereny. Finałem akcji była decyzja władz radzieckich z 10 lutego 1940 r. o deportowaniu osadników i ich rodzin na Syberię oraz do północnych regionów Związku Radzieckiego.
    Mamy rok 1938
    30 września minister Beck zwrócił się nawet do hitlerowskich Niemiec z pytaniem, czy w razie wybuchu wojny polsko-czeskiej III Rzesza zajmie życzliwe wobec Polski stanowisko, na co minister Ribbentrop odpowiedział pozytywnie.
    10 października 1938 r. w Boguminie doszło do oficjalnego spotkania oficerów polskich i niemieckich, którzy w atmosferze wzajemnych uprzejmości i komplementów kończyli I rozbiór Czechosłowacji.
    Nigdy w 20-leciu międzywojennym II Rzeczpospolita nie miała tak złej opinii – była nazywana m.in. szakalem, sępem na smyczy Hitlera…
    W Ostrawie mimo zaadaptowania na przytułki publicznych i prywatnych budynków i lokali stale brakowało miejsc dla wygnańców z Zaolzia. Chociaż część odesłano w głąb kraju, wielu długo koczowało w 60 wagonach kolejowych stojących na stacji Moravská Ostrava-Přívoz. Jedną z licznych masowych akcji wysiedleń rodzin czeskich przeprowadzono wyjątkowo perfidnie dokładnie w Wigilię 1938 r. Obraz kolumny wygnańców wkraczającej w wigilijny wieczór na ostrawski rynek na długo pozostał w pamięci świadków.

    https://www.wikiwand.com/pl/Osadnictwo_wojskowe

    Postulaty przyznawania ziemi polskim osadnikom na Kresach pojawiły się w 1919 roku. Ich motywami była chęć nagrodzenia wysiłku żołnierzy, wzmocnienie polskości na Kresach[1] oraz zagospodarowanie nadwyżki siły roboczej, często niewykwalifikowanej, której pojawienia spodziewano się po demobilizacji[2]. W rozkazie z dnia 18 października 1920 roku Józef Piłsudski zwrócił się do przyszłych osadników:
    „Zaproponowałem już rządowi, by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją polską zrobili, uznoiwszy ją polską krwią i trudem niezmiernym. Ziemia ta, strudzona siewem krwawym wojny, czeka na siew pokoju, czeka na tych, co miecz na lemiesz zamienią, a chciałbym byście w tej pracy przyszłej tyleż zwycięstw pokojowych odnieśli, ileście ich mieli w pracy bojowej”
    Podstawą prawną osadnictwa były dwie ustawy przyjęte jednogłośnie przez Sejm 17 grudnia 1920 r. Pierwsza dotyczyła przejęcia ziemi w zaborze rosyjskim (należących do rosyjskiego skarbu i rodziny carskiej, niektórych dóbr duchownych i klasztornych, opuszczonych przez ziemian dóbr prywatnych, a także części funkcjonujących polskich folwarków)[4]. Druga dotyczyła nadawania ziemi żołnierzom Wojska Polskiego. Zgodnie z zapisami ustawy do otrzymania ziemi darmo uprawnieni byli „inwalidzi i żołnierze Wojska Polskiego, którzy się szczególnie odznaczyli oraz żołnierze, którzy dobrowolnie wstąpili do Wojska Polskiego i odbyli służbę frontową. Wszyscy inni inwalidzi oraz żołnierze, zdolni do pracy na roli, mogli w miarę rozporządzalnego zapasu otrzymać ziemię odpłatnie”[5].
    Akcja osadnictwa trwała od 1920 do 1923 roku, napotykając znaczne trudności finansowe i polityczne. W rezultacie z 99.153 podań tylko 7.345 zostało rozpatrzonych pozytywnie; żołnierze i ochotnicy otrzymali 1331,46 km². Na mniejszą skalę proces ten został wznowiony po przewrocie majowym, ale został znowu wstrzymany po kilku latach.
    W 1922 został założony Związek Osadników. Działaczem osadnictwa wojskowego był kpt. Jerzy Bonkowicz-Sittauer.
    Blisko 80% rodzin osadników zostało objętych deportacją (wywózką na Syberię lub do republik w Azji Środkowej) po zagarnięciu kresów wschodnich Polski przez Związek Radziecki po 17 września 1939 roku. Wywózki, z których pierwsza nastąpiła 10 lutego 1940, trwały nieprzerwanie do ataku niemieckiego na ZSRR. Części zesłańców udało się dołączyć do tworzonej od roku 1941 przez generała Andersa Armii Polskiej w ZSRR, część zaś weszła w skład armii generała Berlinga. Pozostali przy życiu wrócili do kraju już po wojnie.
    […]

    JEST TEGO DUŻO, TO WKLEJAM TYLKO TO, KAŻDY MOŻE SOBIE SAM ZNALEŹĆ CO GO INTERESUJE
    Zaznaczyć tylko należy, że „po zagarnięciu kresów przez Związek Radziecki” nie jest traktowane na równi z „zagarnięciem kresów przez II. RP. Dlaczego?
    Co zaś do tego, że ” Części zesłańców udało się dołączyć do tworzonej od roku 1941 przez generała Andersa Armii Polskiej w ZSRR” to należy rozumieć to właściwie – gdyby władze ZSRR nie umożliwiły utworzenia polskiej armii, to żadnym zesłańcom nie udało by się do niej dołączyć. Poza tym ci „od Andersa” to się wypięli na walkę z niemcami i poszli pilnować pól naftowych w Iranie, które okupowali brytole. Natomiast ci Polacy, którzy przyłączyli się do polskiej armii dowodzonej przez generała Berlinga, walczyli z niemcami i byli współuczestnikami zwycięstwa „nad faszyzmem”. I to właśnie Berlingowcom zawdzięczamy obecną żyzną i piękną Polskę. Ale dziś to właśnie Berlingowcy są pozbawiani czci i honoru. Dlaczego? Czy tak nam każą niemcy, czy z jakiegoś powodu robimy to dobrowolnie?

  54. nana said

    sprawdzam, czy mój komentarz jest za długi i dlatego „oczekuje na moderację” czy wszystkie generalnie „oczekują” czy może tylko moje? tak już mam, że lubię wiedzieć, proszę wybaczyć 🙂

    ——
    Pani Nano,
    Może Pani zajrzy tu:
    https://marucha.wordpress.com/cenzura/
    Tam naprawdę wszystko jest wyjaśnione.
    Admin

  55. nana said

    jeszcze przyszło mi do głowy, dlaczego „bohatersko zdobywaliśmy Monte Casino”. Czy to nie było ze względów praktycznych? Mniejsza armia to mniejsze wydatki, a na zachodzie liczy się przecież wszystkie centy bardzo dokładnie. No i mniejsza armia to słabsza armia, a więc i słabszy argument w ewentualnych rozmowach o sprawach poważnych. Widać Andersa w stanie osobowym armii z momentu wychodzenia z ZSRR nie dało by się tak łatwo spławić z niczym. W boju, jak wiemy, giną głównie osoby odważne, zdolne narażać własne życie. Czyli pozostają tchórze, dekownicy i tabor zaopatrzenia. Jak z czymś takim można stawać do ważnych rozmów? – nie można. Z drugiej strony armia składająca się z osobników tchórzliwych i dekowników to żadna armia. No to co jest, do diaska! lepsze?

  56. nana said

    o! przy moim komentarzu 2017-06-03 (sobota) @ 08:33:27 nie ma, że „oczekuje”. wychodzi na to, że jedne „oczekują” a inne nie. Teraz tylko jeszcze należy sprawdzić, które i dlaczego „oczekują”. Uparta ze mnie baba, co? :)))

  57. Isia said

    … (55) Pani Nano …

    … proszę mi wybaczyć, ale, po pierwsze, nie odpowiada Pani wprost na moje pytania … a przyznam, że zdecydowanie lubię, o ile to możliwe, wypowiedzi krótkie, jasne, zwięzłe … do tego w Pani tekstach są niedopowiedzenia, pomija Pani pewne, i to zasadnicze, fakty, inne uwypukla, etc., i na tej podstawie wyciąga nieuprawnione wnioski – to czysta manipulacja …

    … przykładem niech będzie choćby ostatni akapit Pani wpisu – przypomnę tylko, że gen. Wł. Anders, nota bene żydowskiego pochodzenia, podjął tę, brzemienną w skutki, decyzję o wyprowadzeniu polskiej armii ze ZSRR, bez wiedzy i zgody gen. Wł. Sikorskiego … wielu żydów trafiło do tej armii … a po drodze (w Palestynie), za zgodą gen. Andersa, opuścili oni (żydzi) armię, wraz z uzbrojeniem, przyłączając się do innych żydów, walczących o powstanie państwa Izrael … temat jest szeroki i dotyczy globalnej i dalekosiężnej polityki (interesów) prowadzonej przez syjonistów … w tym kontekście też należy rozważać cel i sens walki polskich żołnierzy pod Monte Cassino … przypomnę również, że gen. Anders samodzielnie, bez wiedzy i zgody gen. K. Sosnkowskiego, zdecydował o udziale Polaków w bitwie pod Monte Cassino … co doprowadziło do bezsensownej, niepotrzebnej śmierci około tysiąca ludzi …

  58. AlexSailor said

    @Isia

    O, Anders też został żydem.
    Mało, że uciekł z ZSRR by pilnować pól naftowych brytom porzucając dziesiątki tysięcy Polaków starających się wstąpić do WP, walczyć o ich wpływy w Afryce, później dla splendoru wygubić resztki Polaków pod Monte Cassino, a na końcu ocalić banderowską dywizję SS od wydania władzom radzieckim na natychmiastową rozwałkę lub w najlepszym razie pracę do końca życia w kopalniach bez prawa wyjścia na powierzchnię.
    Dzięki temu przetransferowana została między innymi do Kanady konserwując idee banderyzmu/bandytyzmu oraz hitleryzmu.
    Mało, że porzucił żonę i dzieci biorąc sobie „ukrainkę”.
    Jeszcze został przez @Isia’ę mianowany żydem.

    Może łatwiej byłoby wskazywać, kto żydem nie był/jest.

    ——
    Wszystko to prawda, z prawdopodobieństwem, tak na oko, 99%.
    Ironia, panie Alex, totalnie chybiona.
    Admin

  59. AlexSailor said

    @Admin

    To nie była ironia, tylko powszechnie znane fakty – coś się nie możemy zrozumieć.
    Zresztą nie raz o tym pisałem.

    Poza mianowaniem żydem oczywiście – co jest pewnym novum i z 99% prawdopodobieństwem bzdurą.
    Ale co tam, nawet JE Dudę o znanych korzeniach, pradziadkach, też mianowano żydem, i banderowcem też.
    A to mimo znanej i lubianej małżonki z domu Kornhauser, chyba najbardziej na poziomie ze wszystkich „prezydentowych”.

  60. Marucha said

    Re 59:
    Oczywiście, że to były powszechnie znane fakty – które jednak Pan tak zaprezentował, iż dla mnie wyglądały na ironię.
    Co się tyczy żydowskiego pochodzenia gen. Andersa, to jego wyraźny filosemityzm jest dość poważną przesłanką. Tak, że prawdopodobienstwa rozłożyłbym w stosunku 50:50.

    Prezydent Duda ewidentnie jest filobanderowcem, co widać bez okularów. Niezależnie od jego pochodzenia, w które nie wnikam.
    Jego bardzo na poziomie małżonka z domu Kornhauser, to córka wrednego żydowskiego „poety”. Czy jest powszechnie lubiana? Bardzo możliwe. Powszechnie się uważa również, że JarKacz to patriota i katolik, a Rosja już za chwilę wkroczy na polską ziemię.

  61. Proste said

    KTO Z SZANOWNYCH PRZECZYTAL TA KSIAZKE SUWOROWA?
    ( CHOĆBY TYLKO RAZ?)
    http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/wiktor_suworow/lodolamacz/recenzja

    Opinie historyków sa tylko opiniami i kazdy wie, jaka maja wartość w danej sytuacji, w 99% opanowanej przez koczowników politycznie poprawnych.

    Tak wiec, jeśli mamy coś wynieść pozytecznego z dyskusji, to musimy oprzeć sie na faktach.

    A faktów tych Suworow podaje bardzo duzo i sa zastanawiajace. Nie wiemy nic a nic co Stalin myślal, ale wiemy calkiem dobrze co zrobil.
    Tak wiec, jeśli dobrze pamietam, 6000 cystern z paliwem w pasie 20km od granicy z Reichem przeczy tezie o pozycjach i przygotowaniach obronnych.

    Byly te cysterny czy nie? Rosjanie rozmontowali zasieki i zasypali rowy obronne czy nie? Zaatakowali Besarabie czy nie? ( to z pamieci, zawodnej, wiec moge sie mylić, pamietam jeszcze jakiś atak Sowietów nad Wolga…)
    To sa pytania diagnostyczne.

    Poszukam zaraz tej pozycji, duzo ksiazek mam na pólkach i pewno szybciej bedzie zajrzec do Chomika 😉

  62. AlexSailor said

    Ad 59 @Marucha

    „Tak, że prawdopodobienstwa rozłożyłbym w stosunku 50:50.”

    To nie jest żadne prawdopodobieństwo, a nawet do tych 50% za potrzebne są jakieś przesłanki, które mi są przynajmniej nie znane.
    Mam głęboko pochodzenie tego generała, żeby nie napisać typa (SS Gallizien), ale takie durnowate mianowanie żydem jest szkodliwe i dezinformujące.
    Pan zauważy, że chazaria jest bardzo zainteresowana takimi mianowaniami każdej cokolwiek znaczącej osoby.
    Tu kłania się Sun Tzu (czy jak go się tam pisze).
    Proszę również zauważyć, jak bardzo chcą mianować JE Putina, a on nie bardzo się daje.

    Poza tym zwalanie na obcych jest spychologią.
    Wystarczy krytycznie przeczytać powyższe komentarze, żeby stwierdzić brak elementarnych instynktów samozachowawczych narodowych, które skutkują samozniszczeniem.

    Jeszcze raz:
    „Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”, to może nie byłoby żadnej rzezi wołyńskiej?”

    Czyż nie jest to usprawiedliwianiem rzezi co najmniej 200 tys. bezbronnych Polaków??
    Czy nie wpisuje się w banderowską politykę historyczną?
    Czy posiadający minimalny instynkt samozachowawczy Polak może tak napisać???
    Na spokojnie niech Pan raczy przemyśleć te pytania.

  63. AlexSailor said

    ad 61 @Proste

    No właśnie, ja czytałem wiele pozycji Suworowa, choć nie wszystkie niestety.
    Tak jak on pisze, może pisać tylko rosyjski patriota.
    Przede wszystkim szydzi z oficjalnej wersji o zacofaniu ZSRR, o głupocie dowódców, a Stalina w szczególności.
    Bardzo ciekawe jest to, co pisze o Stalinie.
    To zupełnie inny człowiek niż nam oficjalne propagandy przedstawiają.

    Jest skromny, otwarty na krytykę i inne koncepcje, za które NIKOGO nie ukarał, na naradach zabiera ostatni głos, by nie peszyć mniej ważniejszych, uważnie wysłuchuje argumentów, i wydaje się, że nie jest jedynym ośrodkiem władzy.
    A nawet najważniejszym.

    Zawiera pakt z Cerkwią i dotrzymuje go, działa w interesie Rosji bardziej niż komunizmu.
    Nie jest ani głupi, ani dyletantem.
    Musi działać w straszliwych warunkach.
    Musi zesłać do obozu żonę drugiej osoby w państwie – Mołotowa – jedynego człowieka, który ma prawo się z nim kłócić.
    A robi to dlatego, że przekazywała informacje wyciągnięte w łóżku swoim pobratymco, a ci dalej na zachód, co wykrywa kontrwywiad.
    Taki obraz wyłania się z dokumentów opisywanych przez Suworowa.

    No i co podaje jeszcze Suworow.
    Napaść na ZSRR to było samobójstwo Hitlera.
    Nawet jedna z jego książek nosi taki tytuł.
    Dla mnie Suworow był jednym z pisarzy, który otworzył mi oczy na Rosję, jako zupełnie inny kraj,
    jak opisuje go propaganda.
    Później byli inni, a na końcu dane o gospodarce Rosji w przeddzień I WŚ.

    Zamiast w tej dyskusji rozważać argumenty podane przez Suworowa, np. o beznadziejnej głupocie sztabu niemieckiego i jeszcze większej Abwery, mamy co mamy.

    Polecam Panu inne książki Suworowa.
    Zupełnie inny obraz ZSRR wyłania się z nich, no i wiadomo skąd taka tam bieda była.
    Wszystko szło na zbrojenia, na budowę najpotężniejszej na świecie armii w owym czasie.

  64. Siekiera_Motyka said

    Ad. 53 – „Czyli dokonano grabieży ziem, które nie należały do Polski.”

    Do kogo należały te ziemie które zaborcy zagarnęli ?

    „Drugi rozbiór Polski

    Prusy otrzymały Gdańsk i Toruń oraz województwa gnieźnieńskie, poznańskie, sieradzkie (z Wieluniem), kaliskie, płockie, brzeskokujawskie, inowrocławskie, ziemię dobrzyńską oraz części krakowskiego, rawskiego i mazowieckiego (57 tys. km²).

    Rosja: Rzeczpospolita zrzekła się województw: mińskiego, kijowskiego, bracławskiego i podolskiego oraz części wileńskiego, nowogródzkiego, brzeskolitewskiego i wołyńskiego”

    Kto im dał prawo zagarnąć ziemie Polskie ?

    „W wyniku presji prymasa interrexa Władysława Aleksandra Łubieńskiego Rzeczpospolita uznała oficjalnie na sejmie konwokacyjnym tytuły carycy Wszech Rosji Katarzyny II (nieuznawany od 1721) i tytuł króla Prus Fryderyka II (nieuznawany od 1701). Stanowiło to realne zagrożenie dla integralności terytorialnej państwa polskiego. Rosja w czasie rozbiorów podnosiła z tego tytułu roszczenia terytorialne wobec ziem ruskich Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prusy natomiast wykorzystały fakt, że Prusy Królewskie stanowiły niegdyś integralną całość z Prusami Wschodnimi, choć Fryderyk II przyznawał w swoich pismach, że nie posiada żadnych prawnych podstaw do pretensji względem prowincji polskich[potrzebny przypis].

    Jednocześnie austriaccy Habsburgowie jako królowie Węgier od XVI w. rościli prawa do Rusi Halicko-Włodzimierskiej (po łacinie: Galicji i Lodomerii).”

    To czemu Polska w 1920 nie może „wykorzystać fakty” i „podnosić z tego tytułu roszczenia terytorialne” ze były to kiedyś Polskie ziemie które Rosja/Prusy wcześniej stracili na jej korzyść i tylko zgarnęli w czasie Rozbiorów.

    W 1920 roku my to odwracamy. Oni mogli a my nie ?

    Odczuwam ze Pani Nana omija tej dyskusji jak ognia.

    Anglo-Sasy nie miały żadnego problemu z taką polityką w Ameryce. Wymordowali i koniec. Ale karma nie jest wypalona za te czyny i dzisiaj Amerykanie tam „płacą”.

    Ale nie Indianom, a Wybranemu Narodowi. No czy to nie jest piękne !!!

  65. Siekiera_Motyka said

    Ad. 82 – „„Gdyby Polacy nie upierali się z anektowaniem Wołynia i osiedlania tam na zrabowanych ziemiach „kombatantów legionowych”, to może nie byłoby żadnej rzezi wołyńskiej?”

    Czyż nie jest to usprawiedliwianiem rzezi co najmniej 200 tys. bezbronnych Polaków??”

    Tak to odbieram.
    —————————————————————————————————-

    Wołyń i gdzie te Ukraince ?

    Nazwa Wołyń wedle niepotwierdzonej historycznie wzmianki Długosza pochodzi od zamku Wołyń nad Bugiem, który stał na miejscu obecnej wsi Gródek koło Hrubieszowa.

    Pojęcie geograficzne Wołynia jest bardzo rozciągłe, a jego granice w ciągu wieków ulegały nieustannym zmianom, rozciągając się ku północy po Brześć, ku zachodowi po Chełm i Krasnystaw, ku południowi po Bracław, lub też kurcząc do granic późniejszego województwa wołyńskiego.

    Pierwotni mieszkańcy Wołynia noszą u Nestora nazwę Dulebów i Bużan, a do końca X wieku tworzyli oni prawdopodobnie odrębne państwo. W końcu X wieku Wołyń zostawał zapewne pod rządami Polski i należał do owych ziem, które w r. 981 w. ks. kijowski Włodzimierz, jak zapewnia Nestor, zajął na Lachach wraz z grodami Przemyślem i Czerwiniem i przyłączył do Rusi Kijowskiej. Odtąd Wołyń przez kilka wieków pozostaje pod rządami Rusi.

    Włodzimierz Wielki zakłada miasto Włodzimierz, jako stolicę kraju (pierwotnie był nią Łuck), a ów Włodzimierz będący od pocz. XI w. siedzibą władyków, przyćmiewa z czasem nawet Kijów. Po śmierci Włodzimierza I w roku 1015, w czasie walk o tron kijowski między jego synami, zajął Wołyń w drodze na Kijów Bolesław Chrobry.

    Po śmierci w. ks. kijowskiego Jarosława w r. 1054 dzieli się jego państwo na liczne dzielnice pod rządami jego synów i ich następców, wtedy też i Wołyń otrzymuje własną dynastję, rezydującą we Włodzimierzu. Rządzą tu w szczególności potomkowie Monomacha w linji starszej, idącej od jego wnuka Izasława Mścisławicza.

    Z powodu dalszych podziałów na dzielnice już w końcu XII w. odrębnych książąt otrzymał też Łuck, Drohobuż, Peresopnica, Ostróg i t.d., a w czasie walk książąt dzielnicowych między sobą interweniowali często panujący polscy. W r. 1073 zajął Wołyń w czasie wyprawy na Kijów Bolesław Śmiały, uzależniając go czasowo od Polski. W r. 1149 bawił na zamku łuckim Bolesław Kędzierzawy z Henrykiem Sandomierskim, jako sprzymierzeńcy ks. Włodzimierza, przeciwko innym książętom dzielnicowym, pasowali nawet Wołyniaków na rycerzy.

    Najpotężniejszym z władców Wołynia jest rządzący w końcu XIII w. w Kijowie, Haliczu i Włodzimierzu ks. Roman Mścisławicz, który zginął w r. 1208 w walce z Leszkiem Białym pod Zawichostem. Za jego rządów Ruś Czerwona i Wołyń przeobraziły się niemal w odrębne państwo niezależne od Kijowa, który wówczas upadł, zniszczony przez Suzdalców. Dzięki temu Włodzimierz jako stolica Romana został pierwszem miastem na Rusi.

    Po śmierci Romana, w czasie małoletniości jego synów Daniela i Wasylka, możnowładcy ruscy i wołyńscy za cenę ustępstw dla siebie powoływali na trony halicki i włodzimierski już to swych, przywódców, już to władców obcych. Leszek Biały uważając się za pana lennego Wołynia, nadał go swej córce Salomei i jej mężowi Kolomanowi Węgierskiemu. Ten ostatni koronował się nawet w r. 1214 w Haliczu królem halicko – włodzimierskim, a swemu państwu nadał łaciński tytuł Galicji i Lodomerji, powtórzony po rozbiorze Polski przez Austrję, mieniącą się sukcesorką Kolomana.

    Już w r. 1219 przez bunt ruski został Koloman zmuszony do rezygnacji z tronu, a równie Halicz jak i Wołyń dostał się pod władzę Daniły (+ 1264) syna Romana, na okres rządów którego przypadają w pierwszej połowie walki z Polską i Węgrami o tron, później zaś najazdy tatarskie. w r. 1240 pierwszy najazd tatarski zniszczył Wołyń, podobnie jak i Ruś Czerwoną, a książę Daniło dla ocalenia swej władzy musiał się uznać lennikiem tatarskm. Niewiele mu pomogło czasowe przyjęcie katolicyzmu i przyjęcie w r. 1254 od papieża korony królewskiej.

    Po śmierci Daniły w r. 1264 i brata jego Wasylka w r. 1271 w ciągu kilku pokoleń ich następców, Wołyń dzielił się na księstwa, już to łączył z Rusią Czerwoną, hołdując wraz z nią Tatarom. Książęta ruscy wyginęli w walce z Tatarami, i pogańska Litwa, która korzystając z osłabienia Rusi po najeździe tatarskim, w r. 1240 coraz dalej na południe posuwała swe zabory.

    Ostatni książę ruski na Łucku, Jerzy syn Lwa, zginął w r. 1321 w walce z Giedyminem, a Litwa rozciągnęła swą władzę zwierzchniczą nad wschodnim Wołyniem. Zależnym od niej był syn Jerzego, książę Lew, po którego śmierci w r. 1335 objął władzę nad Łuckiem litewski książę Lubart (1335-85), syn Giedymina, który przyjął prawosławie i ożenił się z Buszą, córką ks. Lwa.

    Księstwo włodziemierskie po śmierci ostatniego potomka Daniły, Jerzego II w r. 1337 przeszło prawem pokrewieństwa na księcia Mazowieckiego Bolesława Trojdenowicza, panującego też na Rusi czerwonej. Po jego śmierci w r. 1340 od trucizny, z. pretensjami do Wołynia z tytułu pokrewieństwa wystąpili zarówno Kazimierz Wielki, jak i Lubart, a ten ostatni nietylko zajął Wołyń z wyjątkiem części zachodniej, opanowanej przez Kazimierza Wielkiego, ale wysunął też pretensje do Rusi Czerwonej. Wojna toczyła się ze zmiennem szczęściem – w r. 1349 Kazimierz Wielki zdobył Łuck, lecz zwrócił go Lubartówi z obowiązkiem hołdu, odwrotnie Lubart w r. 1352 najechał i spustoszył Lwów.

    Po kilkudziesięcioletnich walkach został Wołyń w r. 1366 podzielony między Polskę i Litwę w ten sposób, że Łuck i część północno-wschodnią Wołynia zabrała Litwa, zaś część zachodnią wraz z Włodzimierzem aż po Ratno i Datyń – Polska. Stolicą litewskich książąt na Wołyniu staje się Łuck, który ma świetne czasy w XIV w. jako siedziba Lubarta (1335-85), który wzniósł w Łucku zamek murowany i założył katedrę prawosławną. Pod rządami jego syna Fiedora pozostawał Wołyń tylko dwa lata (1385-87), poczem został przez Jagiełłę nadany w. ks. Witołdowi (1387-1430), pod koniec życia którego odbywa się w Łucku w r. 1429 słynny zjazd monarchów. Za spokojnych jego rządów ogromnie wzrósł dobrobyt Wołynia, a szczególnie miast, do których przybywali liczni osadnicy z Polski i Niemiec, nadto Tatarzy, Ormianie, Karaimi i Żydzi, kwitnął handel i przemysł. Katedrę łacińską w r. 1428 przeniósł on z Włodzimierza do Łucka.

    Na podstawie ugody w r. 1430 Wołyń zostawiono wprawdzie przy Litwie, nadając go po śmierci Witołda Świdrygielle (1430-52), lecz Horodło, Wietlin, Łopatyn i Ratno włączono do Korony. Swidrygiełło, który zmarł w Łucku w r. 1452. był ostatnim udzielnym księciem na Wołyniu, poczem ziemia wołyńska włączona do Litwy, przeszła pod bezpośrednią władzę panującego. Do r. 1470 rządzony był Wołyń przez namiestników, potem przez marszałków wołyńskich, branych z pośród kniaziów wołyńskich. Ostatnim marszałkiem był od r. 1550 książę Konstanty Wąsy l Ostrowski (r. 1608), który podpisał imieniem Wołynia akt unji lubelskiej.

    W czasie przynależności do Litwy zażywał Wołyń zupełnej autonomji, wtedy tez utwierdził się tu ustrój feudalny, który z czasem uczynił z Wołynia gniazdo najpotężniejszych rodzin magnackich w Polsce.

    W okresie walk polsko-litewskich w XIV w. na stale odpadły od Wołynia i przyłączone zostały do Korony wołyńskie niegdyś grody jak Chełm, Uhrusk. Wereszczyn, Szczekarew (później Krasnystaw), Horodło, Hrubieszów, Ratno, Bełz, Busk, Łopatyn, Brody, położone przeważnie na lewym brzegu Bugu. Podczas gdy reszta Wołynia należała do Litwy, z jego ziem zachodnich utworzono ziemię Chełmską i województwo bełzskie, których losy były już całkowicie odmienne od reszty Wołynia.

    W XV i XVI w. mimo ugody z r. 1430 Wołyń był nadal terenem spornym miedzy Polską a Litwą, a spór ten ukończono dopiero w r. 1569 na sejmie Unji Lubelskiej, kiedy Wołyń włączono do Korony jako województwo wołyńskie. Włączenie to dokonane przez Zygmunta Augusta 26 maja 1569 r. nosiło nazwę Przywileju przywrócenia ziemi wołyńskiej do Królestwa Polskiego. Przywilej ten dał Wołyniowi wszelkie prawa i swobody koronne, zapewniając mu najzupełniejszą autonomję, statut litewski, pismo ruskie, rozdawanie urzędów w województwie szlachcie miejscowej i t.d. Miejsce marszałków wołyńskich zajęli wojewodowie, mianowani z pośród kniaziów miejscowych; pierwszym z nich był od r. 1572 książę Bogusz Korecki, ostatnim przedrozbiorowym wojewodą wołyńskim był ks. Hieronim Sanguszko (1775-95).

    W r. 1578 ustanowiono na Wołyniu ziemstwa, takie same, jak w innych województwach polskich. Gdy w r. 1575 miano w Łucku utworzyć t. zw. trybunat ruski dla województw ruskich, województwo wołyńskie odrzuciło ten projekt i w r. 1589 przechyliło się do trybunału lubelskiego. Jeszcze w pierwszej połowie XVII w. szlachta wołyńska na sejmach zastrzegała sobie ruski język urzędowy. Równocześnie z przyjęciem unji w początkach XVII w. dokonała się jej częściowa polonizacja, uzupełniona w następnych 200 latach drogą małżeństw ze szlachtą polską, dzięki którym po wygaśnięciu miejscowych rodów, dobra po nich przeszły na szlachtę polską.

    W okresie rządów polskich był Wołyń częstym terenem najazdów tatarskich, podobnie jak i inne ziemie ruskie, stąd liczne dla obrony budowano zamki i grody. Najazdy powtarzały się bardzo często do końca XVII w. Tatarzy palili wsie, ludność wiejską uprowadzali w jasyr, ostawały się jedynie otoczone murami miasta i zamki obronne. Ślady najazdów tatarskich, późniejszych wojen kozackich i wcześniejszych walk dzielnicowych ruskich znaczą liczne na Wołyniu mogiły i kurhany.

    O wiele dotkliwszą w skutkach niż najazdy Tatarów była wojna kozacka 1648-51, przy której zniszczono wiele zamków, spalono miasta i wyrżnięto lub rozpędzono ich mieszkańców, zniszczono lub zrabowano wiele pałaców i dworów. Po wojnie tej podupadł też Łuck, Włodzimierz i Krzemieniec, które nie mogły już potem wrócić do dawnej świetności. Wówczas to Krzywonos kazał zniszczyć zamek w Krzemieńcu, a pułk. Kołodko kazał wyciąć w Łucku 4.000 mieszk. W trzy lata później pod Beresteczkiem Jan Kazimierz złamał potęgę kozacką.

    Dawne województwo wołyńskie w Polsce przedrozbiorowej miało cokolwiek odmienne granice, od obecnego województwa wołyńskiego, jak również od rosyjskiej gubernji wołyńskiej. W szczególności północno-wschodnia część obecnego województwa od Ratna po Opalin, Luboml i Maciejów, przed rozbiorami należała do ziemi chełmskiej. Żytomierz, który za rosyjskich czasów był stolicą gubernji wołyńskiej, również do pierwotnego Wołynia nie należał, wchodząc w czasach przedrozbiorowych w skład województwa kijowskiego. Zresztą od strony wschodniej granice Wołynia nie sięgały przed rozbiorami o wiele dalej, niż obecnego województwa. Z ziem włączonych do b. Galicji Zbaraż, Załóżce, Podkamień i okolica wchodziły do rozbiorów w skład województwa wołyńskiego. Do gubernji wołyńskiej (Polesie Wołyńskie) wchodził też obszar powiatów sarneńskiego i kamien-koszyrskiego, przyłączonych obecnie do Polesia.

    Stolicą województwa był Łuck, będący równocześnie siedzibą biskupów łacińskiego i greckiego. Województwo dzieliło się na trzy powiaty łucki, włodzimierski i krzemieniecki. Całe województwo zajmowało 750 mil2, z czego połowę zajmował powiat łucki, jeden z największych w Polsce, przewyższający rozmiarami niejedno województwo, trzecia część krzemieniecki, a szóstą cześć włodzimierski. Ten ostatni był dlatego tak mały, że obejmował on tylko część obszernego niegdyś księstwa włodzimierskiego, pierwotnie większego nawet od łuckiego, które z czasem straciło na rzecz Korony całą swą połać zachodnią za Bugiem z Chełmem i Bełzem. Do powiatu włodzimierskiego włączono też dzielnicę koszyrską, która chwilowo stanowiła osobny powiat. Powiat łucki obejmował całe dawne księstwo łuckie, w którem utonęły drobniejsze księstwa, jak Drohobuż, Peresopnica, Ostróg, Korzec i inne. Powiat krzemieniecki nie tworzył nigdy oddzielnego księstwa, ważył się długo między Wołyniem a Podolem i wchłonął w siebie drobniejsze powiaty jak Zbaraż, Kuźmin i inne.

    Z wybitniejszych miast Wołynia w powiecie włodzimierskim leżały Włodzimierz, Kowel, Turzysk, Litowież i Poryck, w łuckim: Łuck, Ołyka, Ostróg, Dubno, Równe, Korzec, Międzyrzec, Stepań, Torczyn, w krzemienieckim: Krzemieniec, Wiśniowiec, Zbaraż, Zasław, Starokonstantynów, Bazalia, Łanowce, Ostropol, Lubar. W epoce litewskiej miasta te posiadały dość duże znaczenie nie tylko handlowe i przemysłowe, ale też znaczne prawa polityczne, które później upadły. W dobie rozbioru Polski, największym miastem Wołynia było ordynackie Dubno (1127 domów), następnie szły (wedle ilości domów) Zasław (844), Połonne (813), Lubar (805), Ostróg (705), Konstantynów (672), Krzemieniec (607), stołeczny Łuck (597), Ołyka (594). Powyżej 500 domów posiadają jeszcze Równe, Łabuń, Stepań i Włodzimierz, powyżej 400 Kowel i Łachowce. Inne są mniejsze. Kolejność ta uległa w XIX w. znacznym zmianom a dziś największem co do ludności miastem Wołynia jest Równe, za którem idą Krzemieniec i Łuck.

    Jako ziemia narażona na najazdy tatarskie i kozackie, posiada Wołyń sporo zamków warownych, których za Batorego było 65. Na czele stały dawne zamki hospodarskie, później królewskie w Łucku, Włodzimierzu i Krzemieńcu, które były siedzibą starostw grodowych. Największym z nich był zamek w Łucku, niegdyś rezydencja Witołda i Świdrygiełły, którego ruiny imponują do dziś rozmiarami, najobronniejszym zamek w Krzemieńcu, który przetrwał zwycięsko szereg oblężeń, a zniszczony został dopiero w r. 1648 przez Kozaków Krzywonosa.

    Natomiast kilkadziesiąt było gniazdowych zamków kniaziowskich, nieraz okazałych i bardzo obronnych, od których rodziny magnatów wołyńskich brały swe nazwiska: Ostróg, Zasław, Wiśniowiec, Korzec, Zbaraż, Dubno, Poryck, Czartorysk, Klewań, Czetwertnia, Kowel, Kamień-Koszyrski, Kuków, Równe, Zwiahel i inne. Niemniej liczne były obronne siedziby starodawnych rodów szlacheckich, jak Beresteczko, Hoszcza, Kisielin, Kozin i inne. Z dawnych grodów ruskich przetrwały w ruinie Peresopnica, Drohobuż, Stepań, Peremyl, Mylsk, Szumsk, Turzysk, Mielnica i t. d. Biskupi łuccy posiadali zamek w Torczynie. Niszczone w czasie licznych najazdów tatarskich i kozackich, powstawały zamki z ruin, lecz zagładą dla nich był najazd kozacki w r. 1648-49, w czasie którego zniszczono większość zamków. Te które odbudowano w wieku XVIII nosiły już raczej charakte

  66. Marucha said

    Re 62:
    Panie Alex,
    Stosunek gen. Andersa do Żydów jawnie przekraczał to, co byśmy uznali za normalne.
    Który, kurwa, polski generał pozwoliłby żydowskim żołnierzom bezkarnie opuszczać swoje wojsko – i to z pełnym wyposażeniem?

    Tyle mam do powiedzenia. Pytania o Wołyniu to nie do mnie.

  67. AlexSailor said

    ad 66 @Marucha

    Pytania są dla Pana.
    Nie po to, żeby Pan odpowiadał, tylko je przeanalizował.

  68. Proste said

    Alex – interesujace i intrygujace! Jakieś inne ksiazki Suworowa tez czytalem, choć nie pamietam zadnej o Stalinie ani takich Stalina opisów, jakie Pan podaje. TRudno bedzie mi tak ja znaleźć jak i przeczytać, jak zawsze mam pare otwartych i pare w kolejce – wlaśnie sobie zdalem sprawe, ze Engdahla ksiazki o ropie „The Century of War” nie moge kupić w Amazonnie na Kundla. Bo juz ja kiedyś kupilem! :-)))))))))))…
    Pamieta Pan w jakiej pozycji pisal o tym? Chetnie bym rzucil okiem. Lobaczewski analizowal Stalina jako klasycznego psychopate… deformacja czaszki wskazujaca na problem z platami czolowymi.
    pozdr.

  69. Siekiera_Motyka said

    .https://www.youtube.com/watch?v=RT6UTr26YzM
    .https://www.youtube.com/watch?v=Lhekawg1zNw
    .https://www.youtube.com/watch?v=x7RAc06Xyg8

  70. Siekiera_Motyka said

    Ad. 68 – Tu Pan znajdzie
    http:// libgen. me/index.php (połączyć elementy adresu)
    http:// b-ok .org/

    Co to jest?
    Admin

  71. Filomena said

    Przedwojenny rzad polski byl bardzo nieudana struktura. Bardzo podobna zreszta do dzisiejszego. Dzisiejszy jest syjonski a tamten byl masonski. Nie powiem, ze kazdy jeden czlonek tego rzadu byl masonem, ale dominowal duch masonski.

    Zastanowny sie nad faktem – co to za rzad co ucieka z kraju. Jakie prawo ma ten rzad na powazne jego traktowanie? To tak jakby matka czy ojciec uciekli z palacego sie domu argumentujac, ze my idziemy po pomoc a dzieci sie jakos uratuja same.

    Przewojenny rzad polski byl po prostu nieodpowiedzialny i robil niedopowiedzialne posuniecia, i przed wojna i w czasie wojny. Taka jest prawda. Nie rozumiem dlaczego wielu moim rodakom jest tak trudno przyznac oczywiste fakty. Rosjanie otwarcie mowia, ze Gorbaczow i jego kolesie wiele rzeczy zawalili a Jelcyn to juz calkiem wszystko zawalil. Nikt nie neguje, ze krecili nim Amerykanie i Zydzi, ale on jako glowa panstwa powinien byl myslec.

    Przedwojenny rzad polski przyczynil sie do bezmyslnego samobojczego powstania w Warszawie. Robil to pod wplywem swoich gospodarzy Anglii, ktora bardzo chciala zeby Sowieci czy Rosjanie wciagneli sie w te walki i nie dotarli do Berlina przed Anglo-Sasami.

    Co wiecej, niektore oddzialy AK zamiast siedziec dalej na Wolyniu i w Galicji, i dalej bronic Polakow przed banderowcami pod wplywem „londynskich” politykow szli do Warszawy brac udzial w powstaniu.

    Co wiecej niektorzy emisariusze przedwojennego polskiego rzadu czesto mowili ludziom aby nie uciekali z Wolynia czy Galicji, bo to ich ziemia a Ukraincy nie maja prawa. Ukraincy i na prawo sie ogladali. Oni mieli widly, siekiery, noze i robili swoje.

    Nazwa Ukraina jest rzeczywiscie nazwa sztuczna. O ile mi wiadomo jednymi z pierwszym tworcow koncepcji Ukraina byli wlasnie Polacy z austro-wegierskiego imperium a podchwycili to Niemcy i Austriacy.

  72. Siggi said

    69/Siekiera_Motyka said
    ————
    Lubię i często słucham prof.Fursowa Andreja Ilicza.Podziwiam Profesora za bogatą wiedzę,wartościowe analizy,samodzielność myślenia,twórczy krytycyzm.Rocznik 1951,wiele lat wykładał na amerykańskich uniwersytetach.Unika angażowania się w czynną politykę,oddany bez reszty nauce,w którą wiele wnosi twórczego.Same superlatywy.Jego wykłady,wystąpienia są doskonałą odtrutką na wszelkie kłamstwa „naprodukowane” dot.historii współczesnej Rosji,Związku Radzieckiego.
    Słuchanie Profesora nie jest czasem straconym.

  73. Siekiera_Motyka said

    Ad. 70 – Kiedy szukam książkę którą tylko chce przeglądnąć czy warto mieć twardą kopie to szukam tutaj,

    http://libgen.me/index.php
    http://b-ok.org/

    Te strony są atakowane i adresy nie raz się zmieniły.

    Kiedy poważne osoby czuja sie poszkodzone (korporacja to osoba) wtedy pełne działa są używane,

    http://www.sciencemag.org/news/2016/04/whos-downloading-pirated-papers-everyone

  74. NICK said

    To ja, zatem, szczerze pozdrawiam Pp. Nyndro.
    Normalni są.
    Tylko po co ta ‚joga’?
    I inne, takie… .

    Nawiasem pisząc, Krzysztofie, po tej Pana religii to mam.

    Pacjentów.
    Ech.

  75. Proste said

    Siekiera_Motyka – prof. Fursow powiada, ze Polska naciskala na III Reich aby Slowacja zostala oddana Polsce jako protektorat i to zmusilo ich do zawarcia umowy z Sowietami… .https://youtu.be/Lhekawg1zNw?t=41s

    Prawda li to?

  76. Proste said

    Pan Fursob to potrzebuje wygladac jak nie-goj czy tylko tak mi sie wydaje?
    http://andreyfursov.ru/

Sorry, the comment form is closed at this time.