Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Requiem nad zamordowanym polskim siołem

Posted by Marucha w dniu 2017-06-06 (wtorek)

Publikuję artykuł największego polskiego znawcy tematu ukraińskiego ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Kresy prof. Edwarda Prusa, którego obecni przywódcy środowisk kresowych wymazują dziś starannie z naszej pamięci.

Zdjęcie komunijne dzieci z Huty Pieniackiej (fot. z archiwum A.Szwaji).

Huta Pieniacka (Pieniacka Huta). Nazwy tej miejscowości nie ma w żadnej encyklopedii. Przed wojną wieś ta niczym szczególnym się nie wyróżniała. Najczęściej kojarzono ją i mylono z pobliskimi Pieniakami, od których zresztą brała swoją nazwę. To zrozumiałe, w Pieniakach znajdowała się głośna na całą Galicję, a później Małopolskę Wschodnią, rezydencja lidera Podolaków, goszcząca najwybitniejszych Polaków z Romanem Dmowskim na czele.

W Przewodniku po województwie tarnopolskim czytamy:

„W odległości 11 km od Podkamienia szosa na płd. zach. Pieniaki, wieś w powiecie brodzkim leży w pobliżu źródeł Seretu (…) (mieszkańców ok. 1300, w tym 600 Polaków, 700 Rusinów (…) Okolica górzysta na terenie falistym, piękne lasy, rezerwat bukowy. U wstępu do wsi, po lewej stronie gościńca pałac Cieńskich (…) Na wsi kościół z r. 1814 r. oraz cerkiew, przerobiona z dawnej kaplicy pałacowej. W pobliskim Majdanie (10 km na zachód drogą gminną od Pieniak) i Huty Pieniackiej (w połowie tej drogi, tj. 5 km) ciekawe zjawiska przyrody, a mianowicie źródła tzw. „Sine Oko” i Chowaniec, będące lejkowatymi zagłębieniami, o przepaścistych brzegach, zapełnione wodą o niebieskim zabarwieniu, której odpływ ginie w pokładzie kredowym.”

Mieszkańcy Huty Pieniackiej podczas żniw

W książce adresowej z 1930 r. jest informacja, że Hutę Pieniacką zamieszkuje 724 mieszkańców. Zajmowali się oni uprawą roli oraz hodowlą zwierząt, także bednarstwem, kołodziejstwem, murarstwem.

Wieś miała charakter prawie jednolicie polski. Znajdowało się w niej, jak zwykle na Kresach, kilka rodzin mieszanych. Taką właśnie widzimy ją po spisie ludności, dokonanym w marcu 1943 r. Informuje on, że w Hucie Pieniackiej mieszka 500 osób. Wygląda na to, że część mieszkańców wsi w obawie przed banderowskim zagrożeniem przeniosła się do większych i bezpieczniejszych ośrodków miejskich. Huta Pieniacka to była duża wieś, 172 numery. W lutym 1944 r. było już ich grubo ponad tysiąc mieszkańców.

Prace przy żniwach. W środku nauczycielka z Huty Pieniackiej (nazwisko nieznane).

Choć po wojnie Huta Pieniacka stała się godną najwyższej uwagi, zbywana była milczeniem. W PRL milczano, aby nie obrazić bratniego, ukraińskiego narodu radzieckiego. Nic pod tym względem nie polepszyło się w III Rzeczypospolitej, przeciwnie – pogorszyło! Huta Pieniacka i jej trudny do wyobrażenia tragizm stały się tematem zaklętym, omijanym przez środki masowej informacji, żeby nie „robić przykrości” nowemu „partnerowi strategicznemu” wydumanemu bez większej refleksji przez Z.Brzezińskiego i B.Geremka.

Tragedia tej podolskiej miejscowości, która rozegrała się 28 lutego 1944 r., skazana została na zapomnienie. Choć nieszczęście, które dotknęło wieś dotyczyło Polaków, to o sprawiedliwość i prawdę o niej upomnieli się nie Polacy będący u władzy, lecz – najpierw szlachetni Ukraińcy z Wiktorem Poliszczukiem na czele (w tym 95 deputowanych do Rady Najwyższej Ukrainy), a następnie Anglicy.

Brytyjski reżyser Julian Hendy w swoim trzyczęściowym reportażu historycznym SS in Britain (SS w Wielkiej Brytanii), wyemitowanym 7 stycznia 2001 r. przez niezależną ITV, zwrócił uwagę świata, że Huta Pieniacka rozmiarem swej tragedii przewyższyła czeskie Lidice i francuskie Oradour, których nazwy są we wszystkich powojennych encyklopediach, także w Encyklopedii powszechnej PWN. Nie ma tam jednak hasła: Huta Pieniacka. O obu miejscowościach wyżej wymienionych miejscowościach w tejże Encyklopedii czytamy:

„Lidice – wieś w Czechosłowacji, na zach. od Pragi; 10 VI 1942 całkowicie zniszczona przez hitlerowców w odwet za zamach na zastępcę protektora Czech i Moraw. R. Heydricha; mężczyzn powyżej 15 lat zastrzelono, kobiety wywieziono do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, dzieci do Niemiec; w odbudowanych po wojnie L. Muzeum martyrologii.”

„Oradour-sur-Glone – miejscowość w środkowej Francji (Limousin) w dep. Haute-Vienne; 10 VI 1944, w czasie okupacji hitl., cała ludność (ponad 600 osób) została wymordowana przez oddziały SS, a wieś spalona.”

Zarówno Czesi, jak i Francuzi uczcili godnie cienie poległych swoich rodaków muzeami martyrologii oraz stosownymi pomnikami i tablicami. Biorąc z nich przykład i wiedząc jednocześnie, że na polskie władze liczyć nie można, grupa działaczy kresowych z Michałem Górskim z Kielc na czele, wśród których był także autor tych zdań, jeszcze w PRL wszczęła zabiegi w celu utrwalenia pamięci losu mieszkańców Huty Pieniackiej. Władze polskie i radzieckie milczały.

Dopiero Gorbaczowska głasnost dała tę szansę i starania Kresowian zostały uwieńczone sukcesem – bez udziału (raczej z przeszkodą) władz polskich, poza konsulem PRL we Lwowie Włodzimierzem Woskowskim, bez którego zaangażowania nie byłoby to możliwe.

Tymczasem dzięki uporowi inicjatorów i zdecydowanej postawie W.Woskowskiego 28 lutego 1989 r. w miejscu, gdzie ongiś znajdowała się polska wieś, odsłonięto uroczyście z udziałem władz powiatowych i żyjących mieszkańców Huty Pieniackiej, Huty Werchobuskiej, Huciska Brodzkiego, Podkamienia, Podhorzec, Malinisk, Załoziec kompleks memorialny – okazały obelisk. Na tym pomniku widnieje napis po ukraińsku: 28 lutego 1944 r. faszystowscy okupanci wraz z bandytami OUN zorganizowali krwawą rozprawę spokojnym mieszkańcom wsi Huta Pieniacka, spalono 172 gospodarstwa, z rąk zbrodniarzy w ogniu zginęło ponad tysiąc obywateli: mężczyzn, kobiet i dzieci. Ludzie bądźcie czujni, nie dopuśćcie do powtórnej tragedii Huty i okropności wojny.

Napis nie informuje, że chodzi o Polaków ani o tym, że sprawcami dramatu byli ukraińscy zbrodniarze z SS-Galizien. Te fakty znalazły jednak odbicie w przemówieniach działaczy ukraińskich: E.M. Stepeniuk i R. Ch. Daneluka.

– Co ci spokojni ludzie zawinili – spytała Stepeniuk – że tak po zwierzęcemu rozprawiono się z nimi? Czyżby dlatego, że byli innej narodowości, że chcieli żyć po ludzku?

Okrutny los Huty Pieniackiej – mówił znów Daneluk – podzieliły Hucisko Brodzkie, Maliniska, Zalesie, Majdan Pieniacki, setki spokojnych mieszkańców zabitych w Podkamieniu, Palikrowach, Bołdurach itd.

Niestety, przy biernej zupełnie postawie, a nawet obojętności władz III RP, przy milczeniu obecnych konsulów polskich we Lwowie „nieznani sprawcy” zniszczyli i zbezcześcili kompleks memorialny i na jego rumowisku pozostawili „swój znak” w postaci kału. Zniknęła też tablica, stojąca w miejscu zamordowanego sioła, głosząca po ukraińsku: Huta Pieniacka. W lutym 1944 r. faszyści i banderowcy spalili 172 domy i wymordowali ponad 1000 mieszkańców.

Przy odsłonięciu obelisku mówiono, że każda zbrodnia musi być ujawniona. Bez względu na to, kto jej dokonał. Przyszłości nie da się budować na zakłamanej przeszłości.Widocznie są na Ukrainie (a także w Polsce) osoby, które myślą inaczej.

Owa prawda, niewątpliwie dla Ukraińców gorzka, miała miejsce 28 lutego 1944 r. W tym dniu polska wieś Huta Pieniacka przestała istnieć. Jej zagładę spowodowali wojacy 14 Dywizji Grenadierów Waffen SS-Galizien, członkowie tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA oraz policjanci ukraińscy w służbie okupanta, mordując od 800-1000 osób (źródła radzieckie mówią o 1200 osobach).

Kiedy coraz częściej pojawiały się łuny, w lasach rozszalały się watahy UPA, wioski polskie zaczęły organizować samoobronę. Huta Pieniacka była solą w oku rizunów: zwarta jak twierdza, Polacy z przysiółków i mniejszych wioseczek ściągali tutaj, a wraz z nimi Żydzi. Wieś miała własną samoobronę pod dowództwem przybyłego tu ze Lwowa Kazimierza Wojciechowskiego „Satyra”. Przyjechał do Huty wraz z żoną Riwą, Żydówką, i jej liczną rodziną.

Oddział „Satyra” liczył 40 osób i wchodził w skład 8 kompanii AK inspektoratu Złoczów. Oddział ten współpracował z partyzantką sowiecką i to dzięki niej był nieźle uzbrojony. Przekonali się o tym ukraińscy esesmani, którzy 23 lutego 1944 r. po raz pierwszy zaatakowali wieś. Samoobrona, mając wsparcie 2 plutonu AK z Huty Wierchobuskiej, podjęła skuteczną walkę, która trwała ponad 6 godzin. Napastnicy zostali odparci. Polacy honorowo zezwolili im zabrać z pola walki zabitych i rannych. Na terenie walk zostało tylko pięciu poległych.

Ponieważ były to pierwsze ofiary SS-Galizien, a do tego jeszcze poległe z polskich rąk, więc urządzono im w Brodach uroczysty pogrzeb z udziałem gubernatora galicyjskiego Otto Wachtera. Chowano tylko dwóch: Romana Andrijczuka i Ołekse Bobaka. Co się stało z ciałami pozostałych poległych?

Teraz miało przyjść najgorsze, ale nie z takiego powodu, jak o tym głosi pewien „dyżurny historyk”, a za nim kilku innych: że napad na Hutę Pieniacką 28 lutego 1944 r. był „odwetem” za zabicie dwóch esesmanów i w ten sposób z dwuznacznym podtekstem usiłuje się mord popełniony na wsi usprawiedliwić. Wiemy już, że esesmani zginęli w walce, a „kara” za ich śmierć nie dosięgła żołnierzy w walce, lecz bezbronne polskie dzieci i kobiety.

Nie wytrzymuje także krytyki pogląd, że we wsi byli sowieccy partyzanci. Nie było ich już w czasie pierwszego napadu. Oddział sowiecki pod dowództwem Borysa Krutikowa ze zgrupowania D.B. Miedwiediewa przezornie, jakby uprzedzony, opuścił wieś już 22 lutego. Do Huty Pieniackiej oddział ten oprócz broni automatycznej przyniósł rocznego chłopczyka znalezionego na progu jakiejś chaty w wyrżniętym Hucisku, ssał pierś martwej matki. To było 16 stycznia. Potem spłonęło wraz z innymi. Partyzanci spotkali też dzieci polskie potopione w Sinym Oku i Chowańcu.

O zbliżającym się śmiertelnym zagrożeniu wieś była informowana kilkakrotnie. Jednym z informatorów był zięć niejakiego Karpluka – starosty wiejskiego z Żarkowa. Zapłacił za to straszną cenę. Został przez banderowców zamordowany wraz z rodziną – ale na ostatku. Musiał patrzeć na męczeńską śmierć dzieci i żony.

Była też wiadomość myląca, że to nie Ukraińcy, lecz Niemcy mają wkroczyć do wsi, aby dokonać rewizji broni. Razem z tym nadszedł ze złoczowskiego inspektoratu AK dziwny rozkaz, aby nie stawiać Niemcom oporu, pochować broń, a mężczyznom polecał ujść do lasu. Jednak tak się do końca nie stało, tylko część mężczyzn znalazła się w lesie.

Gdy zorientowano się w sytuacji, na jakąkolwiek decyzję było już za późno. Ukraińscy esesmani w sile jednego batalionu (niektórzy utrzymują, że trzech batalionów), wspierani przez kureń UPA „Siromanci” oraz policjantów z Podhorzec, a także chłopców z okolicznych siół uzbrojonych w noże i siekiery, otoczyli wieś ze wszystkich stron.

Skąd to kumoterstwo SS-Galizien z „konkurencyjną” UPA? Jednoczył ich cel strategiczny ukraińskiego faszyzmu. Cel ten wytyczyła nazistowska Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) już w 1929 r. Była nim czystka etniczna – mord Polaków, Żydów, Cyganów, Rosjan i innych czużyńców – wreszcie także Ukraińców, którzy tej czystki głośno nie popierali. W oparciu o tę prawdę do zagłady wsi przyłączyli się także ukraińscy policjanci z Podhorzec, ze swoim komendantem na czele. Jemu też polskie władze konspiracyjne przypisywały inicjatywę napadu na Hutę Pieniacką.

Batalionami ukraińskich esesmanów, stacjonujących dotąd w Brodach, dowodził Niemiec, a jego zastępcą był Ukrainiec, zastrzelony przez żonę Wojciechowskiego.

Zagłada polskiej wsi Huta Pieniacka i jej mieszkańców – pisze autorytatywnie A.Korman – zgotowana przez 3 bataliony ukraińskich żołnierzy SS-Galizien, dowodzona przez niemieckich i ukraińskich oficerów, stała się faktem. Prawie wszystkie zabudowania mieszkalne i gospodarcze legły w gruzach i zgliszczach. Sterczały tylko kominy. Ocalało tylko kilka budynków na przysiółku Helenka.

A dokonało się to w sposób następujący: Już w nocy do Żarkowa zaczęło ściągać wojsko, byli to żołnierze SS-Galizien – relacjonuje Marian Dziuba świadek tego wydarzenia. – Także zaczęli się krzątać miejscowi banderowcy: Hryhorij Kocz, Josyp Kowycz, Myron Jakubowskyj, Wołodymyr Huziuk, Hryhorij Szczerbatyj….

Niektóre z tych nazwisk są znane od lat krakowskiemu Instytutowi Pamięci Narodowej prowadzącemu śledztwo w sprawie opisywanej zbrodni. Znane jest też nazwisko dowódcy akcji: hauptsturmfuhrer (kpt.) Waffen SS Siegfried Binz z 4 pułku policyjnego 14 Dywizji Waffen SS-Galizien. Z opisu wynika, że był niski i nosił okulary.

Wcześniej pisałem w „Rycerzach żelaznej ostrogi”: Tragedia wsi rozegrała się (…) w ciągu zaledwie siedmiu godzin (…). Oto wypowiedzi świadków, które zanotował K.J. Dmytruk w książce Pid sztandarom reakciji i faszyzmu: Mieszkaniec Huty Pieniackiej Franciszek Kobylański: O świcie w kierunku wsi wystrzelili dwie rakiety. Następnie rozpoczęła się strzelanina i do Huty Pieniackiej weszli faszyści (żołnierze SS-Galizien) i bandyci (upowcy). Wszystkich mieszkańców po 20-30 osób, w tej liczbie kobiety, starców i dzieci, spędzili do stodół, zamknęli i podpalili. Kto uciekał – zabijali. W ten sposób spalono żywcem i zabito 680-700 osób.

Mieszkaniec Huty Pieniackiej Wojciech Jasiński: Najpierw część ludzi esesmani z dywizji SS-Hałczyna i bandyci (upowcy) spędzili do kościoła. Później grupami wyprowadzali i zapędzali do stodół, podpalali je, i ludzie płonęli żywcem (…). Gdy nas prowadzili z kościoła, tośmy widzieli, jak płonęły stodoły, w których w niebogłosy strasznie krzyczeli nasi sąsiedzi. Zrozumieliśmy, że także i nas wiodą, aby spalić żywcem…

Należy dodać, że wieś została zajęta bez jednego wystrzału ze strony polskiej, co też niemało zdziwiło „dywizyjników”, którzy spodziewali się dużego oporu.

To im dodało odwagi – zauważa Edward Gross. – Wkrótce cała wieś została zajęta. We wsi zapanował krzyk przerażenia kobiet i dzieci. Ogień pożerał coraz to nowe zabudowania…. Był to chrzest bojowy SS-Galizien! Napastnicy strzelając na oślep do wszystkich, kto tylko był na celowniku, popędzali ludzi w stronę kościoła, starej i nowej szkoły. Wkrótce miały one zapłonąć oblane benzyną razem z nimi.

Obok wejścia (do kościoła) – pisze dalej E.Gross – siedziała na śniegu młoda kobieta z noworodkiem lub poronionym dzieckiem na ręku. Jej lament budził litość i współczucie, lecz nikt się nią nie zajmował, nikt nie zareagował na jej prośby, żeby ją ktoś zabił. Konała w męczarniach…

Janek opierał się, płakał, krzyczał i za nic nie chciał iść – cytuje inną relację Andrzej Rybicki. – Wówczas rozwścieczony (ukraiński) esesman chwycił Janka za nogi i z rozmachem uderzył głową chłopca o narożnik domu. Jakiś młody chłopiec błagał i prosił, żeby go puścili. Pacyfikator uśmiechnął się zjadliwie i machnął ręką: idź, wypuszczam. Chłopiec obrócił się i chciał pobiec, ale esesman z dużą siłą wbił mu bagnet w plecy.

Pod kościołem – pisze A. Rybicki – zginął dowódca samoobrony Kazimierz Wojciechowski. Jak mówią świadkowie, oblano go łatwopalną cieczą i podpalono. („Nasz Dziennik”, 9. 01. 2001). Żywa pochodnia płonęła na oczach wsi. Wcześniej jeszcze w domu zamordowano jego żonę i ukrywających się Żydów. Riwa strzeliła do zastępcy dowódcy pacyfikacji z polskiego wisa. Za sekundę także sama padła.

Po strasznym zamordowaniu Wojciechowskiego rozprawiono się z resztą domniemanych obrońców, którzy byli bezbronni. Wystrzelano ich co do jednego z karabinu maszynowego na placu pod kościołem.

A w kościele?

Do kościoła zaganiano pierwsze ofiary – zeznaje przed Jolantą Woś Stanisław Krawczyk. – SS-mani w śnieżnobiałych kombinezonach upychali ludzi między ławkami. Przechodzili i uderzali po głowach: trach, trach, trach. Ogłuszeni padali pod ławki. Wówczas wganiano następnych. Trzy warstwy dygocących ciał. Opary, słodkawomdła woń krwi. Pobici mężczyźni wnieśli w kocu rodzącą kobietę. Położyli ją koło konfesjonału. – Dzieciątko było już między nogami matki….

Czy chodzi o ten sam poród, opisany przez A.Kormana?

W nocy z 27 na 28 lutego 1944 r. Franciszkę Michalewską z domu Biernacką… zaatakowały bóle porodowe i była przy niej położna-akuszerka. Esesmani wtargnęli do jej domu, wyprowadzili ją wraz z położną… doprowadzili do kościoła, gdzie posadzili ją na stopniu ołtarza, a przy niej położną. Gdy bóle porodowe przybierały na sile, a F. Michalewska bardzo jęczała i zaczęła rodzić, to … [brak tekstu – admin].

Przed kościołem, podobnie jak w kościele, działy się sceny wręcz dantejskie – zwłaszcza wówczas, gdy rozdzielano rodziny, wyrywano dzieci matkom, by je na oczach rodziców mordować, matki zaś miały spłonąć żywcem osobno. Mordercy – pisze dalej E. Gross – po uporaniu się z dziećmi oblali obiekt benzyną i podpalili… Mimo że ogień jeszcze buzował … banderowcy uznali, że już nikt się z niego nie wydostanie i odeszli. Poszli dalej walczyć o samostijną Ukrainę.

Dopalał się dzień Apokalipsy, banderowcy wyręczając esesmanów, wyprowadzali partiami ludzi z kościoła na kaźń.

Byłam w jednej z ostatnich grup dziewcząt, które wyprowadzono z kościoła – pisze Wanda Kobylańska-Gośniowska. – Widok, jaki ujrzałam po wyjściu z kościoła był tak przerażający, że paraliżował wszystkie umysły – nie mogłam uwierzyć oczom i uszom. Naokoło morze płomieni i ciemne chmury dymu oraz okropne wycie psów, ryk krów i swąd spalonych ciał ludzkich i zwierzęcych. Nie mieliśmy żadnych złudzeń co do czekającego nas losu, a ból po naszych krewnych krwawił nam serca do tego stopnia, że nie reagowaliśmy na bicie nas kolbami i kłucie bagnetami. Słyszeliśmy przy każdym uderzeniu: wże propała wasza Polszcza albo to jest wasza Polszcza”.

Pacyfikacja zakończyła się późnym popołudniem. Wpierw dokończono rabowania mienia i niszczenia. Następna ostoja polskości na ziemi praojców znikała w płomieniach ognia i kłębach dymu. Około godz. 17 esesmani i banderowcy uformowali kolumny marszowe i ze śpiewem odmaszerowali do Pieniak, gdzie tamtejsi Ukraińcy przygotowali dla nich bramę powitalną, a tymczasem „dookoła leżało pełno ludzkich zwłok, w tym również małych dzieci, a „zwycięzcy” przechodzili obok nich z taką obojętnością, z jaką przechodzi drwal obok kłód drzewa po dokonanej przez niego ścince. Co najwyżej któryś z nich rzucił okiem na „pobojowisko”, by ocenić „sukcesy” Ukraińskiej Powstańczej Armii nad Polakami w tej wsi”.

Po wyjściu ze wsi esesmanów, banderowców oraz policjantów z historycznych Podhorzec, na miejscu pozostali rizuni i siekiernicy kończący plądrowanie domostw. Z przekazu wynika, że prowodyrem tej czerniawy był Hryćko Szczerbatyj.

Szczerbatyj dał komendę… aby ci podpalali budynki. Wszystko spalcie! Żeby żaden kamyczek nie pozostał.

W 1981 r. w księdze Post imeni Jarosława Hałana jest szkic Requiem nad zamordowaną wsią, a w nim wywiad M.Toporowskiego z H.Szczerbatym. On też pisze: „I oto siedzę naprzeciwko Hryhorija Szczerbatego, tego samego. Siedzę i nie mogę oderwać oczu od rąk, które polewały benzyną budynki, od rąk, które paliły ludzi żywcem. Zewnętrznie jest niby spokojny, ale zdradzają go wciąż te same ręce: przez cały czas w ruchu, zaciskają się. Tak, on nie zaprzecza: była w jego życiu Huta Pieniacka, ale za inne przestępstwa odbył już karę. Faktycznie wobec prawa Szczerbatyj jest czysty. A wobec ludzi spalonych i żywych?”

Badacze polscy, m.in. A.Korman, oceniają, że masakry uniknęło zaledwie 161 osób – lub nieco więcej. Z tego 49 osób, które wcześniej opuściły Hutę, 15 osób ocalało na wieży kościelnej, 7 – w piwnicach kościoła, 1 w piwnicy szkolnej, 61 osób w schronach uprzednio przygotowanych, 19 w innych kryjówkach i 9 w wyniku desperackiej, szczęśliwej ucieczki. I ta ocalała garstka wraz z Polakami z okolicznych siół, których jeszcze nie wyrżnięto, przystąpiła do pochówku.

Gdy przybyliśmy – piszą Bronisław Jabłoński i Antoni Orłowski z Huty Werchobuskiej – to zobaczyliśmy straszliwy obraz tej wsi, dopalały się domy, na polach i ogrodach można było spotkać leżących ludzi starych, i młodych, mężczyzn i kobiety, bardzo to strasznie wyglądało… małe dzieci były pozawieszane na płotach i leżały z rozmiażdżonymi głowami … na śniegu, który był przesączony krwią…

Do pochówku wykorzystano doły po wapnie, które użyto do budowy kościoła i szkoły. Wyścielono je słomą i poukładano na niej zwłoki lub tylko ludzkie zwęglone szczątki, przykryto je też słomą, przysypano podolskim czarnoziemem. Ilu ich było? Niepełny wykaz nazwisk ustalony przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów wskazuje na 800 osób. Wykaz niepełny, jest wciąż uzupełniany. Można się spodziewać, że sięgnie on liczby 1000 osób, a nawet więcej.

Władze konspiracyjne Polskiego Państwa Podziemnego ustaliły i podały do publicznej wiadomości w „Przeglądzie Tygodniowym” (10-17 marca 1944 r.):

„Autorem tragedii był komendant posterunku policji ukraińskiej w Podhorcach zawzięty wróg polskości. Dręczyła go obronna postawa polskiej ludności Huty, wobec której wszelki zamach skazany był na niepowodzenie, użył zatem podstępu i… doniósł, że ludność posiada broń i przechowuje Żydów… Napad był podobno aktem samowoli oddziałów ukraińskich SS dywizji Galicja… Wśród zgliszcz piętrzą się stosy trupów, zbitych w jedną masę. W jednej ze stodół stoi tam prawie jednolita masa około 80 zwęglonych trupów. Wedle zgodnej opinii ocalałych świadków mordu napastnicy mordowali ofiary w sposób bestialski, wśród objawów o jakich się czyta w opisach praktyk najdzikszych plemion. Więc dzieciom żywcem rozpruwano brzuchy, rozbijano głowy o słupy kamienne itp. Spędzonych w kaplicy-kościółku mężczyzn, mordowano przy akompaniamencie tamt. Harmonium. Gdy „bohaterzy” wracali po akcji przez wieś Pieniaki, tamtejsza ludność ukraińska wystawiła im bramę triumfalną i oklaskiwała.”

Ukraińscy mieszkańcy Pieniak mówią, że esesmani mijając bramę triumfalną mieli wyśmienite humory i zapijaczonymi głosami „derły sia na ciłi ryła” śpiewając: „A my toju czerwonu kałyny pidijmemo, A my naszu sławnu Ukrajinu, hej – hej, rozwesełymo.”

Nie wszystkim jednak Ukraińcom to się podobało. Ostro potępił mord ludności polskiej paroch cerkwi NMP w Choroście Starym o. Iwan Doruk, ksiądz greckokatolicki. Na kazaniu wezwał wiernych do opamiętania. Jeszcze tej samej nocy zjawiła się na plebanii bojówka SB OUN, aby pozbawić duchownego życia strzałem w tył głowy.

Zapytana po wojnie w sprawie wspólnego napadu „dywizyjników” i upowców na Hutę Pieniacką, Julia Łućka, żona O. Łućkiego, który w tym czasie był atamanem w UPA, przeto całą sprawę znała dokładnie, bez zastrzeżeń odpowiedziała: „Likwidacja spokojnych polskich mieszkańców nie wyłączając starców, dzieci i chorych… Huta Pieniacka nie była pod tym względem żadnym wyjątkiem. Nie była też wyjątkiem, gdy idzie o współdziałanie w zbrodni UPA z esesmanami dywizji SS-Hałczyna…”

Reportaż filmowy”SS w Wielkiej Brytanii” spowodował to, że także społeczeństwo polskie dowiedziało się o tym, iż Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu od lat prowadzi śledztwo w sprawie Huty Pieniackiej -i na tym sprawa się kończy. Jak dotąd, nie pociągnięto do odpowiedzialności sądowej, poza b. ZSRR, żadnego ukraińskiego esesmana – nawet spośród tych, którzy byli później w UPA, a teraz mieszkają w Polsce.

Dotychczas przesłuchano 120 świadków huteńskopieniackiej masakry, ustalono 60 osób poszkodowanych. Tyle śledztwo, wprawdzie rozpoczęte już w 1944 r., ale później w PRL – zaniechane.Wznowiono je w 1992 r. Śledztwem tym kierował dr Jacek E. Wilczur z Warszawy, ale po jego odejściu z Głównej Komisji wyraźnie przycichło.Teraz, po nagłośnieniu przez Anglików, ożyło na nowo. Materiały zbrodni, choć skrzętnie zacierane i niszczone, są jeszcze w archiwach ukraińskich, ale nie można na nie liczyć. Władze ukraińskie ukryły je przed okiem polskich (i nie tylko polskich) badaczy, a Polacy nie protestują. Wolą uniki albo udawanie, że się zgadzają z opiniami własnych fałszerzy, udających „profesjonalnych historyków”.

Kiedy dziesięć lat temu w tygodniku „Tak i Nie” pisałem o mordzie popełnionym przez wojaków SS-Galizien na mieszkańcach Huty Pieniackiej, wtedy odezwał się z Kanady Wasyl Weryha – były podoficer tej jednostki, a teraz sekretarz generalny Światowego Kongresu Wolnych Ukraińców. Absolutnie zaprzeczył obecności 4 pułku SS-Galizien w Hucie Pieniackiej – więcej, zagroził sądem za rzekome zniesławienie. Wsparli go w nagonce na autora „Rycerzy żelaznej ostrogi” niektórzy polscy politycy i publicyści, którzy również dziś grają pierwsze skrzypce.

Teraz, po emisji filmu J. Hendy’ego, po dowodach zaprezentowanych przez licznych badaczy i po podaniu ich jako niepodważalnych w światowych mediach, Weryha nie byłby w stanie już zaprzeczać i grozić. Dlatego przezornie milczy. Milczą też ci dobrodzieje SS-Galizien, którzy przyczaili się w Polsce.

Edward Prus („Nowy Przegląd Wszechpolski”, nr 3-4/2001)
Źródło: http://nawolyniu.pl/artykuly/siolo.htm

http://kresywekrwi.neon24.pl

Zobacz też:
>https://marucha.wordpress.com/2013/06/25/zaglada-huty-pieniackiej/
>https://marucha.wordpress.com/2014/03/03/pamieci-ofiar-mordu-w-hucie-pieniackiej/
>https://marucha.wordpress.com/2016/03/10/huta-pieniacka-by-polska-o-nich-nie-zapomniala/
>https://marucha.wordpress.com/2013/09/05/nasze-slowo-i-huta-pieniacka/
>https://marucha.wordpress.com/2017/01/14/interpelacja-pos-piotra-zgorzelskiego-psl-w-sprawie-huty-pieniackiej/
>https://marucha.wordpress.com/2017/03/15/odnowiony-pomnik-w-hucie-pieniackiej-zostal-ponownie-zdewastowany/
Admin

Komentarzy 13 to “Requiem nad zamordowanym polskim siołem”

  1. witek said

    Nieprawda, że prof Prus jest nieobecny w sercach i w pamięci Kresowian.
    Nie wiem kto tak pisze?

    Polecam wykłady z doskonałej kresowej konferencji.
    Bardzo ciekawy wykład prof Pazia ( ok 47 min)
    Pani Kulińska czy prof Partacz, to wiadomo…doskonali w każdym calu!
    …ale ciekawym „odkryciem” dla mnie był krótki ale bardzo ekspresyjny wykład prof Nicieji z Opola.
    SLDowca, któremu żaden patriota z PIS ręki raczej nie poda 🙂
    Polecam od 1,52 min.

  2. Kojak said

    od 1 ! WITEK ! Nicieja to zdegenerowany łajdak i smiec ludzki ktory wykonczyl. dr Ratajczaka ! Co sie pana ewdentnie we lbie poprzewacalo lansujac tego osdrqazajacego BYDLAKA I KANALIE NIECIEJE ! ! !

  3. witek said

    Kojak

    Wiem o tym, we łbie mam jak najbardziej w porządku, pan się nie martwi
    A zapytam
    – kiedy dr Ratajczak był niszczony, to gdzie byli tzw prawicowi historycy, pracownicy naukowi, dziennikarze czy politycy?!
    Tak łatwo GW by nie poszło, gdyby Ratajczak nie pozostał sam…
    Lata całe pracował jako cieć w magazynie, gdzie pan był się pytam?
    Nicieja może jest człowiekiem słabego charakteru, zwykłym tchórzem i konformistą
    Ale o niektórych rzeczach mówi dobrze i o tym piszę.

  4. Bodzio said

    „Wołyń” nagrodzony na festiwalu w Moskwie.
    http://wmeritum.pl/wolyn-nagrodzony-festiwalu-moskwie/186739

  5. Kojak said

    od 3 Mnie nie interesuje teraz ci, owi i inni ! To Nicieja go wyrzucil na bruk z Uniwersuytetu Opolskiego I basta ! To bydlak Nicieja dal mu wilczy bilet ! Pisze ostro poniewaz oburza mnie robienie ze zwyklego bydlaka poczciwego czlowieka ! Hitler tez o niektorych rzEczach mowil dobrze ? Czy pan ma MORALNOASC ? `TO ZWYKLY MAKJAWELIZM ,TO CO PAN TU WYRABIA ! TAK NIE WOLNO I JUZ !

  6. peacelover said

    Zbrodniami upadlincow zajac sie powinien
    Miedzynarodowy Trybunal Sadzenia Zbrodni Przeciwko Ludzkosci !!!!

    Oczywiscie , taki trybynal musi najpierw powstac …i
    nie moze zawierac w swoim ciele ZBRODNIARZY,
    a tu moze byc problem !!!!!

    (skad my to znamy !!!!!!!!!!!!!!??????????)

  7. Aktywiści PO-PiS-PSL to neo-banderowskie ukraińskie LOBBY w III RP ! said

    W latach 1960-tych LITWAK czyli polsko-języczny ŻYDO-mason z Wileńszczyzny Jerzy Giedroyć udający „katolika” redaktor naczelny paryskiej „Kultury” sponsorowanej finansowo przez CIA oraz globalistyczny imperializm żydo-neoconów waszyngtońskich sformułował nowe koncepcje polityki zagranicznej przyszłej III RP, które GŁUPIO stały się obowiązujące w III RP ze wielką SZKODĄ dla Polski !

    Koncepcja ŻYDO-masona Giedroycia opierała się – w ogromnym uproszczeniu – na założeniu, że ZSRR lub Rosja nie jest w stanie stanowić zagrożenia dla Polski, jeżeli oba państwa będzie przedzielać pas NOWYCH państw jak ta jakaś tam sztuczna „ukraina”, litwa, łotwa … powstałych z byłych republik radzieckich ZSRR.

    Tem GŁUPAWY pomysł Giedroycia PODCHWYCIŁ znany amerykański skrajny RUSOFOB Zbigniew Brzeziński doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego USA w latach 1977 – 1982, który razem z Ronaldem Reganem zaczęli finansować nacjonalistyczny ukraiński SEPARTYZM neo-banderowski, SEPARATYZM litewski, estoński, łotyszski … itd. w republikach związkowych ZSRR w celu siłowego ODERWANIA tych republik od ZSRR w interesie imperializmu amerykańskiego.

    Wtedy to długofalowym celem Departamentu Stanu USA(ministerstwo spraw zagranicznych USA) stało się też wykreowanie „elit politycznych w PRL-u” zwłaszcza z kręgu zakamuflowanych ŻYDÓW i ukraińców neo-banderowców zamieszkałych w Polsce zwłaszcza żydowskiego KOR-u, aby oni wspierali koncepcje ODERWANIA republik pasa zachodniego ZSRR i wspierania powstania NOWYCH państw, które by się poddały KURATELI interesom żydo-nekonów waszyngtońskich z USA, aby one się ODŁACZYŁY z orbity ZSRR, a potem odrodzonej Rosji.

    Tak dyktował wtedy egoistyczny imperializm GLOBALISTYCZNY NWO korporacjonizmu SEKT miedzynarodówki żydowskiej, która pragnie być SEKTĄ rządzącą na całym Świecie.

    Założeniem DOKTRYN rusofoba Giedroycia i Z.Brzezińskiego było siłowe zmuszenie Polski oraz Polaków do ZAPOMNIENIA ludobujstwa ukraińskiego na Polakach i siłowego ZMUSZENIA Polaków do nie równych bez jakiej kolwiek wzajemności „dobrosąsiedzkich stosunków” oraz wyrzeczenia się przez Polaków REWIDOWANIA historii ludobujców UPA-UON oraz akceptowania ludobójczego banderyzmu ukraińskiego przez polskie społeczeństwo oraz nowe rządy III RP.

    Po zorganizowanym przewrocie politycznym przez żydów-solidaruchów 1989 roku w PRL-u finansowanych przez CIA, doktryny Giedroycia i Brzezińskiego zostały WEPCHNIETE przez USA jako stałe i JEDYNE obowiązujące drogowskazy polskiej polityki zagranicznej po przeistoczeniu się PRL-u w III RP.

    Globalistyczne rządy USA, Niemiec i Anglii przesiakniete ideologią NWO(New World Order) PRZYMUSZAŁY powstałe post-komunuistyczne, a potem żydo-masońskie rządy III RP w blankietowym UZNAWANIU wszystkich post-sowieckich republik jak ukraińskiej, litewskiej, estońskiej, łotewskiej, a nawet białoruskiej jako aktywnym wspieraniu ich na arenie międzynarodowej i obronie ich interesów jako NOWYCH państw, nawet wtedy gdy Polacy byli o to NIE proszeni przez globalistyczne żydo-neokonskie USA.

    Ta polityka nowej „III RP” wspierania sztucznego „państwa ukrainy czy litwy” utworzonych na rdzennym terytorium starej Rosji była prowadzona KOSZTEM całkowitego POZOSTAWIENIA skrajnie prześladowanej polskich mniejszości, pozostawione samych sobie w tych „nowych krajach” utworzonych wg. zwariowanych DOKTRYN żydo-masona Giedroycia.
    Taką właśnie „politykę zagraniczną” wg DOKTRYN GIEDROYCIA, czyli anty-polską prowadzi ta KANALIA Waszczykowski i gang PiS, którzy są skrzykniętymi aktywistami z mniejszości etnicznych zamieszkałych w III RP, jak żydów, ukrainców, niemców, murzynów … z polskim obywatelstwem zamieszkałych w III RP.

    DOKTRYNY Giedrojcia PRZYMUSZAJĄ puszczenie w NIEPAMIĘĆ wydarzenia historyczne, NIE wspieraniu polskich przedsiębiorców ZWALCZANYCH przez tamtejsze tymczasowe tzw. władze na Ukrainie, Litwie, Estonii, Łotwie czy wręcz na poświęcaniu polskich interesów (sztandarowym przykładem był tu rurociąg północny).
    Niestety ale mimo tej polskiej ULEGŁOŚCI nie udało się zaskarbić przyjaźń owych „nowych” powstałych państw, gdyż przynajmniej niektóre z nich swoją tożsamość oparły w znacznej mierze na nacjonalizmie i skandalicznym otwartym ANTY-POLONIŹMIE !

    Patrząc z perspektywy czasu na założenia ANTY-polskich „DOKTRYN Giedroycia”, które realizował syjonistyczno-pruski gang PO, a teraz też anty-polski pro-banderowski gang PiS na czele neo-banderowcami Kaczynskim, żydo-masonem Macierewiczem i popychadłem Dudą sługusem żydostwa.

    Doktryny Giedroycia realizowane przez neo-banderowca Kaczyńskiego PiS są dla naszego państwa Polski i polskich etnicznych Polaków ze wszech miar szkodliwe i ZABUJCZE.

    W obecnej III RP pod rządami gangu PiS jest DALEJ jest prowadzona taka polityka zagraniczna „warszawki” że interesy GLOBALISTYCZNE USA i OBCYCH gównianych państewek jak rozwalina „ukraina” czy Litwa jest WAŻNIEJSZY niż interes tam mieszkających milonów Polaków.

    Jak to działa, widać w realizacji umów międzynarodowych, gdy w imię tych OBCYCH Polsce DOKTRYN żydo-masona Giedroycia, byłe rządy żydo-komuchów SLD, sprzedajnych LEWAKÓW PSL, stronnictwa zydo-pruskiego PO, i teraz syjonistów neo-banderowców gangu PiS całkowicie IGNORUJĄ dyktatorski ucisk rządów szowinistycznych Litwy lub nacjonalistycznego banderyzmu ukrainskiego z Kijowa.

    Obecne rzady LEWAKÓW syjonistyczno-ukrainskich PiS nie domagają się zachowania praw dla naszych rodaków Polaków zamieszkałych na Litwie mimo podpisanych umów.

    Podobnie dzieje się na BANDEROWSKIEJ Ukrainie, gdy rządy gangu PiS nawet wspierają EWIDENTNE antypolskie ruchy banderowskich rządów ukraińskich.

    Obecni przedstawiciele rządu neo-banderowców PiS, aby PRZYPODOBAĆ się imperialistom z USA, depczą interesy Polaków zamieszkałych na banderowskiej „ukrainie”, a KANALIA anty-polska Waszczykowski jako minister MSZ-u usiłuje się osobiście przypodobać żydo-masonom rządzącym w Brukseli, aby tam otrzymać posdę w biurach UE działającej w interesie Nioemiec kraje kosztem naszych rodaków tam zamieszkałych poza granicami III RP.

    Poświęcanie interesów Polaków mieszkających za granicami kraju w bardzo szybkim czasie doprowadzi do tego, że nie będzie tam nikogo kto będzie się deklarował jako Polak, co grozi unicestwieniem ze tamte ziemia były WŁASNOŚCIĄ przez 1000 lat Państwa Polskiego.

    Waszczykowski, gang PiS, bandyci z PO są lojalni ANTY-polskim DOKRYNOM żydo-masona Jerzego Giedroycia, które są to doktryna SAMOBUJCZE dla Polskiego Narodu, jest to doktryny w OBCYM nie polskim interesiei.

    W latach 60 XX wieku te DOKTRYNY Giedrojcia miły JEDYNIE teoretyczną rację bytu, natomiast w XXI wieku są one jak najbardziej SZKODLIWE i DESTRUKCYJNE po upadku tych całkowicie ZABANKRUTOWANYCH gównianych słabych państewek jak „ukraina, litwa, łotwa czy estonia, które NIGDY jako samodzielne NIE będą wydolne gospodarczo lub ekonomicznie jako samodzielne SZTUCZNE państwa.

    Жириновский: Украине КОНЕЦ! Ковтун ты же русский снимай маску

  8. witek said

    Nicieja ma to do siebie, że wbrew prawicowym i katolickim posłom PIS o mordercach wołyńskich mówi wprost i prawdziwie.
    Tyle w temacie tego pana.
    Pozdrawiam.

  9. PISKORZ said

    re 5..Wiem tyle o N co i pan..I DLATEGO CAŁKOWICIE POPIERAM..Wieści o panu N….mialem przed laty z 1 ręki..!!

  10. Kojak said

    od 8 Szanowny panie ! Jestem katolikiem i prosze tu mi nie pisac o katolickich poslach z PIS bo czuje sie obrazony jako katolik ! Wiadomo ze PIS to Partia Interesow Syjonistycznych ! ( mozna to uzasadniac w nieskonczonosc !!! ) Wiec co ona ma wspolnego z katolicyzmem ? Ano nic ! Tym niemniej za propagowanie prawdy o zbrodniarzach i bandziorach z UPA slowa uznania . Dziekuje za pozdrowienia ze wzajemnoscia .

  11. Lily said

    Re 3;Witek
    Z tego co pamietam to dr.Ratajczak kontaktowal
    sie z Toruniem,ale na nic sie to zdalo.

  12. semperparatus said

    A gdzie była sławetna AK…dlaczego nie chroniła Polaków na Kresach?Odpowiedz wydaje się oczywista…w akowskim podziemiu dominował nurt piłsudczykowski…proukraiński i antyrosyjski…Jak widać-antypolska ideologia Piłsudskiego i jego kamaryli i w czasie wojny zbierała swoje krwawe żniwo…Że też uczciwi Polacy-patrioci nie ustrzelili wcześniej tego wielokrotnego agenta i zaprzańca…Historia Polski i całego świata potoczyła by się zapewne dużo lepiej…

  13. Lara said

    Dziękuję Adminowi za ten tekst.
    Warto go powielać po wielokroć.

Sorry, the comment form is closed at this time.