Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prawda wychodzi z trumien

Posted by Marucha w dniu 2017-06-11 (Niedziela)

Ujawnienie obecności szczątków siedmiu, czy może nawet ośmiu różnych osób w trumnie poległego w katastrofie smoleńskiej generała Bronisława Kwiatkowskiego, podobnie jak w niektórych trumnach ofiar wcześniej ekshumowanych obciąża nie tylko Rosjan, którzy zwłoki ofiar do tych trumien zapakowali, ale przede wszystkim utytułowanych Zasrancen w rodzaju Wielce Czcigodnej Ewy Kopacz, pana Tomasza Arabskiego, czy Jego Ekscelencję, byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Bronisława Komorowskiego.

Jak pamiętamy, Wielce Czcigodna pani Ewa Kopacz nie tylko z miedzianym czołem zapewniała, że teren katastrofy został przekopany co najmniej na metr w głąb ziemi, nie tylko koloryzowała o rzekomym swoim udziale, podobnie jak o rzekomym udziale jakichś innych polskich lekarzy w sekcjach zwłok ofiar, ale w dodatku zarówno ona, jak i pełniący obowiązki szefa Kancelarii Premiera Tomasz Arabski, informowali rodziny ofiar, że otwieranie trumien jest „absolutnie zabronione”.

Ciekawe, kto im to powiedział; jestem przekonany, że oficer prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych, który z kolei taki rozkaz mógł otrzymać od swojego oficera prowadzącego z rosyjskiego GRU.

Na takie podejrzenie naprowadza mnie historia tworzenia rządu premiera Donalda Tuska w 2007 roku. Otóż Platforma Obywatelska miała wtedy „gabinet cieni”, to znaczy polityków szykowanych na objęcie poszczególnych resortów. I tak, pan Bogdan Zdrojewski był szykowany na ministra obrony, pan Zbigniew Chlebowski – na ministra finansów, pani Julia Pitera na ministra sprawiedliwości – i tak dalej.

Kiedy jednak przyszło do tworzenia rządu, to resorty, na które były szykowane, objęły tylko dwie osoby; pan Mirosław Drzewiecki, późniejszy „Miro” z afery hazardowej, który został ministrem sportu i Wielce Czcigodna Ewa Kopacz, która objęła resort zdrowia. Pozostałe resorty objęli zupełnie inni ludzie: ministrem obrony został pan Klich – psychiatra i zarazem właściciel Instytutu Studiów Strategicznych, wspieranego przez Fundację Adenauera, która 95 procent swoich środków otrzymuje od rządu niemieckiego.

Niech nas nie zwiedzie ten strategiczny instytut, bo zajmował się on takimi strategicznymi kwestiami, jak wpływ kultury żydowskiej na polską – i temu podobnymi.

Ministrem finansów został poddany brytyjski Jacek Vincent Rostowski, z pierwszorzędnymi żydowskimi korzeniami, a ministrem sprawiedliwości – pan prof. Zbigniew Ćwiąkalski, a pani Piterze trzeba było na poczekaniu wymyślić jakieś operetkowe stanowisko, którego ona sama chyba do końca nie potrafiła nawet nazwać.

Pozostawienie w tych warunkach Wielce Czcigodnej Pani Kopacz na stanowisku ministra zdrowia tłumaczę sobie zaufaniem, jakim obdarzyć ja musiały Wojskowe Służby Informacyjne – bo myślę, że to właśnie one ostatecznie zadecydowały o składzie gabinetu premiera Tuska.

Wyobrażam to sobie tak, że do Donalda Tuska przyszedł ktoś starszy i mądrzejszy i powiedział mu surowo: słuchajcie no Tusk, macie tu papier ze składem waszego gabinetu i nic tu nie kombinujcie, bo wynikną z tego same zgryzoty, a my będziemy musieli przypomnieć wam, skąd wam wyrastają nogi. Na takie dictum nie tylko premier Tusk, ale i żaden z dygnitarzy nie pisnął ani słówkiem protestu.

Nic zatem dziwnego, że Wielce Czcigodna Pani Ewa Kopacz mogła być szczególnie uczulona na polecenia rozmaitych oficerów i nawet nie próbowała konfrontować ich opinii z obowiązującymi w naszym nieszczęśliwym kraju przepisami prawa.

Ciekawe, że żaden z dzisiejszych płomiennych szermierzy praworządności nie próbował sprawdzić, z jakiegoż to umocowania wziął się ówczesny surowy zakaz otwierania trumien. Czyżby i im oficerowie prowadzący udzielili takiej wykładni? Ładny interes!

No a pan Tomasz Arabski? On niby człowiek skromny, ale Wojskowe Służby Informacyjne skromnymi też się interesują. Bo jakże inaczej wytłumaczyć okoliczność, że o zastosowaniu konwencji chicagowskiej do badania katastrofy smoleńskiej zdecydować miała „trójka klasowa”, z której tylko premier Tusk był konstytucyjnym członkiem Rady Ministrów, podczas gdy pan Tomasz Arabski i rzecznik rządu pan Paweł Graś, ministrami byli tytułowani tylko przez grzeczność? Najwyraźniej ktoś starszy i mądrzejszy musiał uznać, że takie zaufane grono do podjęcia tej decyzji wystarczy.

No i wreszcie Jego Ekscelencja Bronisław Komorowski, który konstytucyjną procedurę przejęcia obowiązków prezydenta wszczął na podstawie komunikatu podanego przez panią red. Justynę Pochanke już w godzinach porannych 10 kwietnia. Tymczasem Jarosław Kaczyński dotarł do Smoleńska dopiero wieczorem i dopiero on stwierdził, że okazany mu nieboszczyk, to prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński.

Dopiero wtedy można było urzędowo stwierdzić zgon prezydenta, ale ówczesnemu marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu ktoś musiał powiedzieć, że komunikat pani red. Justyny Pochanke jest jak najbardziej miarodajny. Któż to taki mógł być? Pewne światło na tę kwestię rzuca zagadkowa deklaracja pana generała Marka Dukaczewskiego z roku 2010, ze jeśli tylko marszałek Komorowski zostanie wybrany na prezydenta, to on z radości otworzy sobie butelkę szampana.

Najwyraźniej Wojskowe Służby Informacyjne, których, nawiasem mówiąc, wtedy już „nie było”, z prezydenturą Bronisława Komorowskiego musiały wiązać jakieś wielkie nadzieje. Oczywiście nie takie, że podczas wizyty w Japonii będzie skakał po krzesłach i generała Kozieja tytułował szogunem, tylko jakieś inne – co to przekładają się – jak powiada poeta – na „tytuły, forsę, włości”, czyli tak zwane „lody”.

Otóż tenże pan marszałek Komorowski po zakończeniu ceremonii funeralnych ofiar katastrofy smoleńskiej, na galówce z okazji 3 maja buńczucznie oświadczył, że „państwo zdało egzamin”.

Ekshumacje zadają kłam tym przechwałkom, wystawiając świadectwo popychadłom starych kiejkutów, którzy obleźli Rzeczpospolitą na podobieństwo insektów. Zauważył to nawet książę-małżonek Radosław Sikorski, zmieniając zdanie w sprawie ekshumacji.

I tylko funkcjonariusz żydowskiej gazety dla Polaków, red. Wojciech Czuchnowski zupełnie się ekshumacjami nie przejmuje, uznając je za trick, który ma „przykryć” brak efektów prac podkomisji złowrogiego ministra Macierewicza, która zamiast dotrzeć do „prawdy” ogłosiła „hipotezę”.

Uważam, że pan red. Czuchnowski ma szczęście, że nie pracował w propagandzie w czasach stalinowskich, bo wtedy wygłaszałby jeszcze bardziej pryncypialne tezy, niczym Wanda Odolska, czy Stefan Martyka – ale to jest jedyna dobra wiadomość, jaką w związku z ekshumacjami można odnotować.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 14 to “Prawda wychodzi z trumien”

  1. Jerzy said

    Pan Michałkiewicz nie byłby sobą, gdyby nie wtrącił do swego felietonu stwierdzenia, że, cytuję, ” jestem przekonany, że („powiedział im to”) oficer prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych, który z kolei taki rozkaz mógł otrzymać od swojego oficera prowadzącego z rosyjskiego GRU”. Drogi Redaktorze, to już zakrawa u Pana na chorobę umysłową i wydaje mi się, że powinien się Pan zacząć leczyć u odpowiedniego specjalisty. Czy nie dopuszcza Pan myśli, że mamy swoich własnych drani i łgarzy, którym nikt nie musi niczego podpowiadać ani wydawać poleceń?

  2. JerzyS said

    Jerzy said
    2017-06-11 (niedziela) @ 19:56:14

    Pan Michałkiewicz nie byłby sobą, gdyby nie wtrącił do swego felietonu stwierdzenia, że, cytuję, ” jestem przekonany, że („powiedział im to”) oficer prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych,
    ==============================
    Pan Stanisła powołuje sie na samego prowadzącego oficera!

    Skoro ta informacja pochodzi
    od samego prowadzącego oficera z Wojskowych Służb Informacyjnych,
    to jak panu Stanisławowi nie wierzyć?

  3. revers said

    Europa smieje sie z prawdy ….

  4. Proste said

    Przekonania, Panie Jerzy, to kazdy moze sobie miec rózne, natomiast pewne fakty szokuja:
    ministrem obrony został pan Klich – psychiatra i zarazem właściciel Instytutu Studiów Strategicznych, wspieranego przez Fundację Adenauera, która 95 procent swoich środków otrzymuje od rządu niemieckiego.
    No prosze.,… gescheft jak zloto i sterowanie wydajne

  5. RomanK said

    Panie Jerzy…wiele roznych rzeczy mozna panu Stanislawowi zarzucic..poza jednym….- ze nie wie co mowi(pisze)…i podpisuje:-))))
    Widzi pan to chyba dlatego ze jest czlowiekiem wierzacym…jak wierzacym nie wchodze w szczegoly, ale na tyle wierzacym , ze w odroznieniu od tzw ateistow- racjonalistow..nie wierzy w NIC…czyli nei wierzy tez…..ze nie musi byc przyczyny…zeby odczuwac skutki:-))))
    Widzi pan…jesli pan wierzy w NIC…to i nie wierzy pan w Nic Poza…
    a skoro pan nie wierzy , zreszta jak i inni..musicie pozostac przy pogladach , ze Poza tzn CIA i KGB ITP ,….nie ma Nic..czyli jest pustka..proznia..space…otchlan…:-)))))
    A chichiot dolatujacy z tej pustki to poprostu…NIC….:-))))) tzn nic takiego ,zeby na to zwracac uwage….i nikt nie zwraca:-))) ku radosci Rezysera i jego crew :-)))

  6. JerzyS said

    Panie Romanie,
    a ten oficer,
    to ten pan nazywa się
    -pan Fata Morgana?

  7. Zerohero said

    Teorie spiskowe są warte rozważania, ale

    1. one muszą mieć sens, tzn. spiskowcy muszą mieć motyw. Z punktu widzenia Rosjan nie widzę żadnego sensu w zakazywaniu otwierania trumien. Bo jak to wygląda…..? Wielki rosyjski spisek polegał na złośliwym pomieszaniu zwłok, Putin miał z tego cichą satysfakcję? To jest infantylne.

    2. teorie nie mogą być sprzeczne z tym co ustalono bezwzględnie. Tusk jest agentem niemieckim, w roku 2013 działał jawnie przeciwko Rosjanom. Kiedy zatem był agentem GRU? W jakim celu zwerbowało go GRU. Aby nie otwierał trumien?

    Znacznie prostsze jest wyjaśnienie takie: Solidaruchy z PO otworzyły solidaruchom z PiS pretekst do eksploatowania trumien. Lepiej gdy motłoch zajmuje się smoleńskiem niż np. Amber Gold. Najprawdopodobniej NIE BYŁO żadnego zakazu otwierania trumien.
    Tak jak NIE BYŁO fałszowania wyborów na niekorzyść PiS.
    Tu blef blef blefem pogania. Jeden z ekspertów Macierewicza przyłapany na kłamstwie powiedział nawet „blefowałem”.

  8. AlexSailor said

    Pierwszym i zasadniczym pytaniem jest, dlaczego rząd Tuska zastosował do Smoleńska konwencje Chicago’wską.
    Samo to jest już aktem zdrady, a co najmniej rażącego olania swoich obowiązków.
    Na podstawie umowy z Rosją, całość śledztwa powinna prowadzić strona polska.

    Nie byłoby ani szopki z trumnami, ani z wrakiem, a przede wszystkim z ustaleniem winy i osądzeniem winnych rażących zaniedbań, kłamstw, mataczenia, itp.

    W każdym razie, strona rosyjska też albo dała się nabrać, albo ktoś zrobił jej krecią robotę z tymi trumnami.
    I też nie za mądrze, bo gdyby odmówili przejęcia badania na zasadzie konwencji Chicago’wskiej to też umyliby ręce i stali z dala od tego dziadostwa co teraz jest.

  9. Zerohero said

    @Revers

    W którym miejscu został wyśmiany? W ogóle kanał „masakracja” to chyba jest dla jakiś ociężałych umysłowo lemingów które politykę pojmują jako serię ciętych ripost i plotek. Jak Pan trafił na ten filmik?

  10. revers said

    Z strony

    http://wdolnymslasku.com/2017/06/10/donald-tusk-wysmiany-na-konferencji-prasowej-%e2%9a%a0%ef%b8%8f-automasakracja-niemieckiego-przewodniczacego-%f0%9f%98%82/

    a tak poza tym w wielu karjach zachodu np. w Niemczech ciszyli by sie ze zgineli przywodcy.

    Jeszcze raz nalezalo by wrocic do oraganizacji lotu wbrew regulaminom i prawu , zdrowemu rozsadkowi tj. zapakowanie do jednego samolotu TU154 tylu waznych urzedow, tj. prezydenta, generalicje, bankowosci i finansow, przywodcow partii.

    Podczas przesluchania Tuska w prokuraturze w Lodzi wyszlo ze to PIS na krotko po objeciu wladzy w 2007 roku organizowal loty na wazne uroczystosci pantwowe.

    Pan Stanislaw nie przeczytal rowniez ostatnie dokumenty wystawione w Moskwie komu spieszylo sie pochowkami zeby dac trumnom choc polowy prawdy w tym zastrzezenia strony Rosyjskiej ze dwa ciala nie zostaly w ogole zidentyfikowane.

  11. awkzim said

    Ad 8
    Sprawa jest dość prosta – umowa była podpisana lecz nie ratyfikowana, no i brak dokumentów wykonawczych ( po obu stronach ). Ponadto jest kolejny kłopot, jaka to była wizyta. Jest więcej niż pewne że nie oficjalna. Oficjalna jest uzgodniona przez obie strony i witającym jest odpowiednik gościa. Czyli prezydenta wita prezydent, premiera premier. Ta wizyta, przez kancelarię ówczesnego Prezydenta była, organizowana na zasadzie „Kupą mości panowie, kupą. Kupy nikt nie ruszy”. To jedno, a teraz identyfikacja zwłok. W dużych katastrofach lotniczych, zwłoki mogą, ale nie muszą, składać się z około 1000 cząstek. Nie da się dokonać identyfikacji bez badań genetycznych, ale to wymaga czasu i są to koszty. Dlatego w bardzo wielu przypadkach są mogiły zbiorowe. I na koniec dla przypomnienia – podczas katastrofy po środkowej i przedniej części kabiny przesunął się centropłat czyli najcięższa część samolotu.

  12. Mrudd said

    Pan SM pisze co mu „rozum” i prowadzacy dyktuje. Razwiedczycy i Dupry, tak jak wciaz zywy Lenin, miedzy nami.
    Jesli po 10 latach zadna z „komisji” zmudnych badan nie ustalila tych co wpakowali 96 osob na jeden samolot, chyba ze byli to Kozacy Putina z nahajkami, ani osob z PO i PIS odpowiedzialnych za bezpieczenstwo, to po co trzepac geba po proznicy?
    Smolensk to czesc politycznej nagonki antyrosyjskiej i rusofobii w ktora SM dobrze sie wpisuje ze swa „tfurrczoscia”. Afera smolenska to makabryczna szopka.
    Szkoda rodzin ofiar ktore to wszystko przechodza.

    Najlepszy certyfikat niewinnosci Rosji wystawilili hamerykanie i tzw. zachodni sojusznicy. Wobec swiatowej nagonki na Rosje i prez. Putina, jak przyjdzie do afery smolenskiej wszyscy milcza i nic nie wiedza. Ciekawe, nieprawdaz?

  13. anonim said

    Ad8.
    I tym sposobem Panie Alexie niewinny jest pies i właściciel psa który wysrał się Panu na wycieraczkę tylko Pan…bo Pan do tego dopuścił.

  14. Zerohero said

    Pisowscy troglodyci w krótkim czasie zaliczyli kilka wypadków samochodowych. Macierewicz skasował BMW i po tej kasacji nadal się chwalił, że jego kierowca to nieźle zapie…Po tym wypadek zaliczyła Szydło która również nie trzymała się limitu prędkości, a jej kolumna tworzyła między samochodami długie luki w które łatwo mógł wjechać postronny.
    Gdyby któryś z tych karaluchów zabił się, to też byłaby zaraz historia o zamachu. Nieposiana wręcz POGARDA dla zasad bezpieczeństwa jakoś umyka. 🙂

    Gdy rusofob Szaniawski poślizgnął się na Świnicy i zabił – pojawiły się brednie o zabójstwie. Pewnie agent Putin szedł od Zawratu i Szaniawskiego zepchnął we mgle.

    Stankiewicz mówiła, że eksplozja gazu która zabiła dziennikarzy TVN w Krakowie, to robota Putina.

    itd. itd.

    Smoleńsk to jest domena półgłówków dopasowujących wydarzenia do swojego pojmowania rzeczywistości.

Sorry, the comment form is closed at this time.