Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co by tu jeszcze wyrwać?

Posted by Marucha w dniu 2017-06-12 (poniedziałek)

Najlepszym sposobem rozwiązania problemu reprywatyzacji jest jej zatrzymanie.

Reprywatyzacja nie przywraca sprawiedliwości, lecz powiększa niesprawiedliwość, nie naprawia krzywd, lecz wyrządza je w wielokrotnie większej skali. Na reprywatyzacji korzystają ustosunkowani cwaniacy, jej ofiarami padają ci, których nie stać na prawników albo nie mają koneksji wśród urzędników.


Do tej pory władze państwowe i samorządowe oraz wymiar sprawiedliwości zazwyczaj stawały po stronie zgłaszających roszczenia reprywatyzacyjne. Komisja weryfikacyjna do spraw reprywatyzacji w Warszawie może to zmienić.

I choć w zamyśle PiS komisja ma podtopić PO przed wyborami samorządowymi, upublicznienie kulis bezczelnych machinacji w stolicy powinno się przyczynić do skompromitowania idei reprywatyzacji w całej Polsce.

Spalona żywcem

1 marca na warszawskim Dolnym Mokotowie pojawiły się niebieskie tabliczki „Skwer Jolanty Brzeskiej” oraz dwutonowy granitowy głaz z wypisanymi żądaniami ruchu lokatorskiego: „Aby uniknąć kolejnych krzywd, przywrócić regulacje czynszów w prywatnych mieszkaniach, zatrzymać reprywatyzację i wywłaszczyć czyścicieli kamienic (…)”.

To pierwsze symboliczne upamiętnienie w przestrzeni publicznej – zgodę na nie wyraziła Rada Warszawy – ofiary przemian ustrojowych po 1989 r.

Sześć lat wcześniej, 1 marca 2011 r., tlące się szczątki Jolanty Brzeskiej znaleziono w Lesie Kabackim. Spłonęła żywcem. Początkowo przyjęto hipotezę, że popełniła samobójstwo, później dopuszczono zabójstwo na tle konfliktu w sprawie reprywatyzacji kamienicy przy ul. Nabielaka 9, którą odbudowywał po wojnie ojciec Brzeskiej i w której dostał przydział na mieszkanie kwaterunkowe.

Jolanta Brzeska przegrała walkę z nabywcą roszczeń do kamienicy – Markiem Mossakowskim, który wsławił się m.in. nabyciem od 85-letniej kobiety za 50 zł prawa do kamienicy przy ul. Hożej, a następnie domaganiem się w sądzie od władz miasta… odszkodowania w wysokości 5 mln zł za bezumowne korzystanie z jego nieruchomości.

Brzeska otrzymała nakaz eksmisji za niepłacenie czynszu, a w lutym 2011 r. komornik zajął jej emeryturę. Do dziś ani nie wyjaśniono okoliczności zbrodni, ani nie wykryto sprawców.

Rodzina Brzeskich nie zalegała z opłatami za mieszkanie, dopóki miało ono status lokalu komunalnego. Jej życie potoczyłoby się inaczej, gdyby nie tzw. reprywatyzacja dokonywana rzekomo w imię zwrotu prawowitym właścicielom i ich potomkom majątków zagrabionych przez „komunę”, a w rzeczywistości w celu szybkiego wypchania sobie portfeli (w 2014 r. mieszkanie Brzeskiej wystawiono do sprzedaży za 960 tys. zł).

Ilu zreprywatyzowanych nieruchomości szybko wyzbyły się osoby, które, ubiegając się o nie, powoływały się na pielęgnowanie dziedzictwa przodków? Rodzina ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła nie zamieszkała w pałacu w Jadwisinie, lecz spieniężyła go wkrótce po odebraniu kluczy od skarbu państwa.

Podobnie jak nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, nie da się przywrócić przedwojennych stosunków własnościowych. Nie tylko dlatego, że dawni właściciele nie żyją, a ich majątki zazwyczaj wyglądają dziś zupełnie inaczej – np. w miejscu ciasno zabudowanych czynszowymi kamienicami ulic w Warszawie stoi Pałac Kultury i Nauki. Budowa przedwojennej kamienicy czynszowej przy Nabielaka została na początku lat 30. sfinansowana z kredytu – do kogo więc należała? Ile kamienic, o których zwrot ubiegają się osoby uznające się za spadkobierców, miało obciążoną hipotekę?

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 24/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.
https://www.tygodnikprzeglad.pl

komentarzy 13 to “Co by tu jeszcze wyrwać?”

  1. AlexSailor said

    „Reprywatyzacja” w Polsce to jakieś kuriozum.

    1. W Polsce istnieje instytucja zasiedzenia w dobrej i złej wierze.
    Nie jest może najlepszym rozwiązaniem, ale powstała po to, by po nawałnicach powstańczo-pierszo-drugowojennych, rabunku zaborców, komunistów i innych machinacjach położyć kres wiecznym procesom sporom, itd.
    Zatem przyjmując nawet złą wiarę, od 1945-48r. wszystko co państwo zrabowało już się zasiedziało i pozostało jedynie wykonać odpowiednie wpisy w księgach wieczystych.
    Wpisy te jednak nie zostały dokonane, co poszerzyło drogę do „reprywatyzacji” dodatkowo dając argumenty jej zwolennikom.

    Zatem pierwszą sprawą, którą należałoby wykonać, to wsadzić za kraty i wyczyścić z majątku odpowiedzialnych urzędników, którzy takich wpisów nie dopilnowali.

    2. Założeniem reprywatyzacji miało być oddanie byłym właścicielom ich własności zrabowanej ze złamaniem komunistycznego prawa oraz wzmocnienie własności prywatnej w Polsce w celu okrzepnięcia przemian ustrojowych.
    No niby słusznie, ale.
    Tak jakoś dziwnie się złożyło, że „reprywatyzacja” jest dziwnie wybiórcza i dotyczy głównie takich właśnie kamienic w Warszawie czy Krakowie.
    Ponadto dlaczego występuje na wniosek, a nie z urzędu.
    Jeśli miałaby coś naprawić, to właśnie rząd powinien zinwentaryzować mienie przejęte z naruszeniem prawa i wyszukać spadkobierców, a następnie im je przekazać i to KONIECZNIE pod warunkiem zrzeczenia się roszczeń za bezumowne posiadanie.

    Ale tu pojawia się kolejny problem.
    Dlaczegóż tylko jedną grupę społeczną futrować zwrotem ich majątku, skoro poszkodowanych z naruszeniem prawa jest znacznie więcej, a zbrodnie komunizmu wobec nich są znacznie cięższe.
    Co z ludźmi i spadkobiercami ich, którzy zostali pozbawieni zdrowia, zostali kalekami, zostali zamordowani (sieroty, wdowy), złamano im karierę, spędzili dziesięciolecia w więzieniu, itp.
    Jak porównać zamordowanie ojca czy uczynienie ciężkim kalekom z zabraniem kamienicy, czy raczej kupy ruin.

    Dalej.
    A co z ludźmi, których ograbiono zgodnie z komunistycznym prawem, jak np. właścicieli 51 ha dobrych gospodarstw rolnych, którym zabrano ziemię, wypędzono z ich domu, nie pozwolono zabrać rodowej biżuterii, a nawet portretu dziadka ze ściany (którego później użyto jako opału), a nawet ulubionego psa czy konia.

    No i dalej.
    Co powiemy ludziom, którym zrabowano dorobek pokoleń przez wymianę pieniędzy, przez nie wypłacenie pieniędzy zdeponowanych w banku państwowym (ale już kredyty zaciągnięte przed wojną konsekwentnie ściągano).
    No i co z tymi, którym komunistyczne władze zabrały całe oszczędności hiperinflacją.

    Taką listę poszkodowanych możemy mnożyć/

    3. Kolejna rzecz, to jak zwrócić nieruchomości zajęte i użytkowane obecnie, wielokrotnie sprzedane, czy też te,
    które w 1945r. były stertą gruzu, a ich wartość przed odbudową Warszawy (która to odbudowa byłą możliwa właśnie przez przejęcie-zrabowanie ich przez państwo) była żadna.
    Bo co warta jest nieruchomość z wyburzonym, może zaminowanym budynkiem, położna w morzu ruin, bez możliwości dojazdu.

    4. I najważniejsze.
    Kto i dlaczego Polacy mają płacić w podatkach odszkodowania tej grupie sprytnych spadkobierców, którzy postarali się o zwroty mając wiedzę, pieniądze i dojścia.
    Często właśnie ci Polacy, którzy zostali ograbieni ze swoich nieruchomości, a nie mają sił, wiedzy, finansów, dojść, by starać się o to samo.

    5. Dlaczegóż to „reprywatyzacja” miałaby ograniczać się do 1944r., a nie obejmować np. zmian własnościowych po I WŚ i Powstaniach, co byłoby całkiem ciekawe z oczywistych względów.
    I tam dojść możemy do Mieszka I.

    6. Dlaczegóż też ma obejmować tylko pół Polski w dzisiejszych granicach, a nie np. Lwów, Wilno, Stanisławów, Tarnopol – na czym powinny się skupić wysiłki polskiej dyplomacji.

    W powyższych bardzo okrojonych wynurzeń jasno wynika, że „reprywatyzacja” jest kuriozum i czymś zupełnie innym niż w szlachetnych założeniach naprawy szkód.
    No i jeszcze jak to jest robione w praktyce.
    Dlaczego z pominięciem polskiego prawa przez sędziów, którzy nie gniją z niewiadomych/wiadomych przyczyn w więzieniach za swoje durnowate wyroki.
    Przecież na zdrowy rozum, jeśli ktoś kupił roszczenie za do kamienicy za 50 zł i żąda za nie dziś 5 milionów, to sędzia kierując się zdrowym rozsądkiem nawet nie powinien uznawać, że jest to fikcyjna czynność prawna, ale zasądzić mu np. 10 krotny zysk i nakazać wypłacenie 500 zł zamiast 5 milionów ucinając na zawsze sprawę.
    I to po półgodzinnej rozprawie.

  2. La Reine Toronto said

    To jest najwiekszy przekret chyba w historii panstwa polskiego; jak czytam o tym to serce mi peka i krwawi.
    Jak nasz narod w liczbie 44 milionow tak zostal ubezwlasnowolniony w tak krotkim czasie? Stracilismy jako Narod juz prawie wszystko, zostalo chyba powietrze i moze czastka lasow, gor i jezior? Wasze ulice nasze kamienice, nasze ryby wasze rzeki?

  3. AlexSailor said

    Co do pytania w temacie.
    Wyrwać można jeszcze ziemię rolną i lasy.
    Stosowne ustawy zostały już przygotowane.
    Obrót ziemią rolną teoretycznie jest zakazany (margines to rolnicy zamieszkali w gminie i od 5 lat prowadzący działalność), a lasy to już w ogóle tragedia.

    Przyjdzie czas (bankructwo państwa) i wierzyciele wezmą wszystko za darmo, po wycenie np. 1000 zł za ha lasu w kawałkach po minimum 100 ha.
    Polak kupi??

    Tyle jest bezpieczne i polskie, ile jest własnością konkretnych Polaków.
    Bezpieczne przed obcymi, nie przed państwem polskim.

  4. Jan said

    Leczenie prostaty.Sprawdzone, skuteczne.

  5. Marcin said

    Takich Mossakowskich to należałoby utylizować od zarodka. Banda cwaniaków. Jak takie gówno może stać spokojnie przed lustrem? Czy takie gówno można jeszcze nazywać człowiekiem?

  6. ,, said

  7. PISKORZ said

    re 4. B. dziękuję…trzeba to rozpowszechniać…PS Pestki z dyni przy okazji polecam +owoc granatu+ wywar z pokrzywy. PODOBNO /sic!!/..w początkowej fazie problemów z prostatą…dobra jest jazda rowerem…

  8. WI42 said

    #1AS Dzięki za przemyślane i obszerne naświetlenie.

  9. RomanK said

    Panie Alex..zadne kuriozum…to stare prawo ..wlasnosc goyim jest wlasnoscia tego co ja che wziac..Za wiedza, czy bez goyim…
    Na Folwarku obowiazuja prawa wlascicieli Folwarku…dwie nogi dobre….

  10. gość said

    Przemysł został zniszczony i rozgrabiony, teraz przyszedł czas na lasy.

    Wariant „latynoski”

    Reformy wprowadzone po 1989 r. głównie polegały na wysprzedaży majątku narodowego. Sprzedawano więc całe przedsiębiorstwa, nawet te dobrze prosperujące, ale najpierw doprowadzano je do bankructwa. Brutalną konsekwencją było pozbawienie środków do życia milionów ludzi. Taka wyprzedaż nie miała nic wspólnego ani z wolnym rynkiem, ani z ekonomią. To była zaplanowana grabież. Przedsiębiorstwa polskie, które były konkurencyjne dla zachodnich, były wykupywane przez kapitał obcy, i następnie były doprowadzane do bankructwa. Zniszczono stocznie i gospodarkę morską. 70 proc. banków w Polsce jest w rękach obcych. W ramach bitwy o handel polski uprzywilejowano hipermarkety, przeważnie niemieckie, co doprowadziło do likwidacji małych i średnich sklepów, a nawet dużych przedsiębiorstw mięsnych i przetwórczych. Była to druga bitwa o handel polski, pierwsza odbyła się w latach 40. i 50. Na tak przeprowadzonej prywatyzacji wzbogaciła się oligarchia gospodarcza, której rodowód wywodzi się z komunistycznej „nowej klasy”. Wielu z nich było po 1989 r. uczestnikami wielkich afer gospodarczych i przestępstw giełdowych, takich jak afera alkoholowa, benzynowa, papierosowa, drzewna, piwna, prywatyzacyjna, samochodowa i wielu innych. Do tego trzeba jeszcze dodać afery FOZZ i ART-B i wiele innych.

    Pod hasłami urynkowienia i demokratyzacji Polska była krajem bezkarnej korupcji i zorganizowanej grabieży majątku narodowego, którym patronowali przedstawiciele najwyższych władz. Była to „epoka afer”, ale nikt nie został osądzony i ukarany (Oświadczenie Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego wydane w sprawie prób zatuszowania afery alkoholowej, 7. 06.1991).

    29 stycznia 2015 r. sprzedano nawet Polskie Nagrania. Nabył je Warner Music Poland. Kolejno zmieniające się rządy wysprzedają wszystko, bo Polacy nie mogą nic posiadać.

    W Polsce po 1989 r. przesądzającym wszakże na pokolenia skutkiem planu George Sorosa, którego wykonawcą był Leszek Balcerowicz, było stworzenie możliwości przeprowadzenia prywatyzacji majątku państwowego w formule latynoamerykańskiej w postaci wyprzedaży, aż do skali rozbioru gospodarczego, enklaw nowoczesności i rentowności zagranicznym korporacjom za 4,5 – 5% ich wartości odtworzeniowej, jak to oszacował Kazimierz Z. Poznański. „To, że w Azji Wschodniej kapitał pozostał własny a w Ameryce Łacińskiej właśnie trwa jego radykalna wyprzedaż na rzecz zagranicy, może sugerować, że przyjmując „latynoski” wariant, Polska zeszła być może na prawdziwe gospodarcze bezdroża. Ta „latynoska” ścieżka reform nie może być dla Polski optymalna, nawet gdyby przyjąć, że to jest przejściowa faza, w której społeczeństwo ma się nauczyć kapitalizmu od obcych. Trudno jest bowiem zrozumieć jak ma się ono nauczyć być kapitalistami bez własnego kapitału, czy to nie jest jak lekcja pływania bez wody. Wygląda, więc na to, że nie chodzi o jakąś fazę przejściową, ale raczej o bardzo trwałą sytuację. I jako taką trzeba też ją chyba dzisiaj oceniać” (K. Z. Poznański, Wielki przekręt. Klęska polskich reform, Warszawa 2004). Na czym polegały reformy w Ameryce Łacińskiej?

    Czytaj dalej:
    http://www.polishclub.org/2017/06/10/przemysl-zostal-zniszczony-rozgrabiony-teraz-przyszedl-czas-lasy/

  11. Lily said

    Kolonizacja,polega na maksymalnej grabiezy majatku,i zniewoleniu ekonomicznym.

  12. jjj said

    „Na reprywatyzacji korzystają ustosunkowani cwaniacy, jej ofiarami padają ci, których nie stać na prawników albo nie mają koneksji wśród urzędników.” No, wydaje się, ze w duzym stopniu, nie tylko ustosunkowani, ale i „etniczni” z mniejszosci etnicznej na ż:) cwaniacy: pamiętam rozne artykuly o „spadkobiercach”, i ich „szukaniu” o wątpliwych dokumentach wlasnosci itd. No i zastanówmy sie „kto ma dojscia” w tych sprawach

    Natomiast jestem przekonany, ze sprawa „mafii”/przekrętów reprywatyzacji”-oczywiscie nie mam wątpliwosci, ze nalezy tu mowic o mafii i przestepstwach-zostanie pokazana/będzie prezentowana, a wlasciwie juz jest etniczniejako przekręty dokone ze szkodą dla „żydowskich wlascicieli kamienic”.

    AlexS 1 Ciekawy wpis, ale moim skromnym zdaniem, w reprywatyzacji nie chodzi o zwrot nieruchomosci skonfiskowanych z naruszeniem komunistycznego prawa, lecz – oficjalnie i teoretycznie – o uznanie tego prawa konfiskujacego za niesprawiedliwie i zadośćuczynienie właścicielom. Oczywiście, racja, nie kazdego prawa, zapewne -nawet teoretycznie- jest to traktowane wybiorczo. Tzn jest haslo „nalezy zwrocic nieruchmosci zabrane np. na podstawie ustawy warszawskiej”, ale nie te „z reformy rolnej”
    PS. Rzeczywiscie zgadzając sie z AS, co z przymusową, choc moze powolnie prowadzoną i jakies tam odszkodowania byly, parcelacją przedwojenną? No a przede wszystkim skonfiskowanymi nieruchomosciami za dzialalnosc patriotyczną, inną i jej przeplynieciu do rąk the nacji?

  13. jjj said

    Cddn jjj oraz ad AS1: a wlasciwie to w zalozeniu „reprywatyzacja” uznaje wszelkie prawa konfiskaty, takiej od 1944, za niesprawiedliwe, nie jest to tylko – w zalozeniu czy w teorii – „zwrot/zadośćuczynienie/odszkodowanie” wyłacznie za konfiskatę dokonaną z naruszeniem prawa konfiskującego.

Sorry, the comment form is closed at this time.