Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kornel Makuszyński i Żydzi w Sopocie

Posted by Marucha w dniu 2017-06-17 (sobota)

kornel makuszynski 1Legendarny Kornel Makuszyński (1884-1953), twórca koziołka Matołka i niezapomnianych książek dla dzieci i młodzieży – był człowiekiem o poglądach narodowych.

Nigdy nie zaangażował się w prace tego obozu politycznego organizacyjnie, ale pisywał regularnie do pism o narodowej proweniencji, od lwowskiego „Słowa Polskiego” począwszy.

Tam zresztą poznał samego Romana Dmowskiego (początek XX wieku). Był mężem Janiny Gluzińskiej (od 1927 r.), siostry Tadeusza Gluzińskiego, późniejszego lidera ONR-ABC.

Jako felietonista przypominał trochę najbardziej cięte pióro tego czasu, czyli Adolfa Nowaczyńskiego nota bene swojego przyjaciela. To właśnie felietony były pasją Makuszyńskiego. Pisywał o wszystkim – o sztuce, architekturze, teatrze, historii i obyczajach. Nawet po 1945 roku jego felietony gościły na łamach prasy (m. in. W „Słowie Powszechnym” Bolesława Piaseckiego i „Przekroju”).

W PRL był bardzo popularny jako autor, z małą przerwą na okres stalinowski (1948-1955), ale nawet wtedy nie był całkowicie wykreślony. Atakowali go luminarze tzw. żydokomuny, w tym Ryszard Matuszewski i Grzegorz Lasota. Po 1956 nastąpił powrót do Makuszyńskiego – wydano setki tysięcy egzemplarzy jego książek. Jednak skrzętnie unikano przypominania, z jakim obozem politycznym był związany.

Wydana obecnie biografia Kornela Makuszyńskiego częściowo wypełnia te lukę. Poniżej fragment odnoszący się do stosunku Makuszyńskiego do Żydów:

„Kpiny Makuszyńskiego z Żydów, czasem na granicy szyderstwa, i złośliwe aluzje pojawiające się w felietonach i powieściach nie przeszkadzały mu w utrzymywaniu dobrych relacji z wieloma ludźmi pochodzenia żydowskiego. A oni też nie zrywali z tego powodu kontaktów ze „złotym Kornelem”.

Tuwim i Słonimski, przez antysemitów odsyłani do getta, w swoich tekstach publicystycznych i kabaretowych też Żydów nie oszczędzali. Można byłoby ich posądzić o taki sam antysemityzm, jaki zarzucano Makuszyńskiemu.

Dostrzegał żydowską odmienność: obyczajową, religijną, kulturową. Irytowała go ich ekspansywność, śmieszyła nad-ekspresja, przeszkadzała niechęć do asymilacji. I „antypolonizm”, którym zazwyczaj usprawiedliwiają się antysemici.

To „najmędrszy szczep” na świecie i zawsze zadowolony, no, prawie zawsze, pisał w relacji z wojny ukraińsko-rosyjskiej obserwowanej z Kijowa. Kiedy ukraiński rząd uciekał z Kijowa, Żydzi się cieszyli. Kiedy miasto zajęli bolszewicy – byli zadowoleni. Kiedy weszli Niemcy i przepędzili bolszewików – Radowali się najbardziej ze wszystkich. Jest tylko jeden wyjątek: „Kiedy wejdą do Kijowa Polacy – Żydzi się nie ucieszą”.

kornel makuszynski 2Opis wakacji spędzanych w 1922 roku w Sopocie (wtedy należącym do Rzeszy) opublikował najpierw w „Rzeczpospolitej”, a następnie w zbiorku Moje listy (w Bibliotece Dzieł Wyborowych). Nie różnił się stylem od tego, jak pisała o Żydach prasa endecka.

„List z Sopotu powinien być właściwie napisany po żydowsku, jeśli ma być interesujący, stylem soczystym obrazowym, powinien być wypowiedziany rękami, z wielkim rozradowanym wrzaskiem. Sopot bowiem tegoroczny to jedna wielka mykwa, mykwa zaś jest to wielka kadź kąpielowa, która ma tę właściwość, że po żydowskiej kąpieli jest w niej zawsze więcej cieczy, niż jej było przed kąpielą. Zatoka sopocka tak mniej więcej wygląda” – skonstatował.

Dalej było jeszcze bardziej złośliwie. Ryby, odurzone zapachem Żydów, oszalałe z przerażenia, obłąkane z rozpaczy, uciekają z zatoki na pełne morze. Mewy, z upodobaniem straszące dzieci w kąpieli, nad basenem, w którym pluskają się „Żydzięta”, zaczynają się słaniać, słabną, trzepocą skrzydłami i wpadają do wody: „Taka nad żydowskim basenem jest lubość aury”.

„Żydowie” przywędrowali nad Bałtyk jak szczury kierowane jakimś tajemnym nakazem. Starzy i młodzi, biedni i bogaci, we frakach i w chałatach, wystawiają w stronę morza brzuchy, włażą do wody, choć fale, brzydząc się nimi, uciekają od brzegu. Oni jednak nie dają za wygraną. Wciskają się nieproszeni do wody: „Potem zirytowane morze rzyga tym mrowiem na brzeg, i wtedy na piasku leży sto tysięcy ton koszernego mięsa”. Cielska opasłe jak u morskich krów, otłuszczone, brzuchate, napęczniałe, wykoślawione… Nawet nad Morzem Czerwonym nie było z Mojżeszem większej żydowskiej gromady niż tego roku w Sopocie, pisał.

Żeby odpocząć od zażydzonego Sopotu i nadyszeć się ojczyzną („Czy znasz ten kraj, gdzie żyd nie dojrzewa”), trzeba wybrać się do polskiej Gdyni, gdzie Żydów jest ciągle niewielu, radził: „Żydowin zresztą, przybywszy do Gdyni, kiedy się rozejrzał, wraca natychmiast bezpośrednim połączeniem Gdynia-Sopot. Dla żydów Gdynia jest miejscowością niemiłą. Skąd tu tylu katolików?”.

Jan Engelgard

M. Urbanek, „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”, Wołowiec 2017, ss. 293.
http://www.mysl-polska.pl

komentarzy 13 to “Kornel Makuszyński i Żydzi w Sopocie”

  1. Maćko said

    http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/1002197,kim-byli-sopoccy-zydzi-mieczyslaw-abramowicz-przypomina-ich-historie,id,t.html
    Będziemy rozmawiali o żydowskich opowieściach. Twoja opowieść, Mieczysława Abramowicza, zacząć by się mogła tak: W ubiegłym roku zadzwoniło do mnie miasto Sopot… …zadzwoniło do mnie miasto Sopot i głosem wiceprezydent Joanny Cichockiej-Guli powiedziało: Zrób coś! W 2013 roku we wrześniu przypadają trzy setne rocznice związane z Żydami sopockim: rocznica założenia gminy synagogalnej, rocznica wmurowania kamienia węgielnego pod budowę sopockiej synagogi oraz rocznica założenia cmentarza żydowskiego….

  2. Wieś Rządzi Światem said

    Chodziłem do podstawówki jego imienia. Tera zrozumiem dlaczego III-żydo-RP zostawiła szkole tylko numer.

  3. Zenon K. said

    Ad 2 Ja też chodziłem do szkoły jego imienia. W mojej nazwa po 1989 pozostała…aż do jej zamknięcia.

  4. rola said

    Autor – skądinąd jak na polski przetłumaczyć Engelgard?, ten ETA Hoffmann miał inwencję nazewniczą – raczył umieścić Sopot w Rzeszy w 1922 roku. Te Żydy zawsze są niechlujni, zwłaszcza gdy udają Polaków, ale też niechlujni intelektualnie. Za jednym zdaniem dwa błędy: w 1922 roku nie było Rzeszy, zaś Sopot leżał na terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Drobiazg, ale wielomówny o autorze tzw myślicielu-polskim. Tu już trzy nieścisłości w jednym: myśliciel-engelgard-polski, hi,hi..//„„„„„\/.

    ——
    Ożesz k…a, ale Pan rozgryzł Engelgarda, ale mu Pan dojebał…
    On się z tego już nie podniesie…
    Admin

  5. Zdziwiony said

    Kornel Makuszyński, „Jak diabeł chciał kupić konia”

    Miesiąc temu, wcześnie z rana,
    Kolo Pińska wśród ustronia
    Przyszedł diabeł do ułana,
    By od niego kupić konia.

    – Panie ułan! szkapa stara,
    Dychawiczna, ledwie chodzi,
    Dobra dla mnie, bo jest kara,
    Sprzedaj mi ją, pan Dobrodziej!

    Żeć nie okpię, na ogony
    Wszystkich diabłów mogę przysiąc,
    Dam ci kwit na dwa miliony,
    Płatne w piekle za lat tysiąc.

    – Złota twego mi nie trzeba –
    Ułan w pysk czortowi bryźnie
    Mam nad sobą kawał nieba,
    Resztę dadzą mi w ojczyźnie.

    – Panie ułan! bez wykrętów!
    Koń ma zołzy, mało warty,
    Dodam przygarść dyjamentów
    I siwuchy ze trzy kwarty.

    – Swój ze smoły likwor diabli,
    Sam pij, diable, ja nie zgrzeszę!
    Dyjamentów zaś ze szabli,
    Ile zechcę, to wykrzeszę.

    Okiem błysnął czort czerwonem
    Straszną parę puścił z pyska,
    Merdnął rudym swym ogonem,
    I wraz przepadł wśród bagniska.

    Zasnął ułan w jakiejś bruździe,
    A czort wraca poprzez zboża
    I jak szkapę, tak na uździe,
    Wiedzie dziewkę jakby zorza.

    – Ej, ułanie, wstawaj prędko,
    Na diabelskie podogonia!
    Taką ciebie złowię wędką,
    Bierz dziewczynę, dawaj konia!

    Patrzy ułan: panna cudo,
    W pysku twarda, w oczach modra,
    Jak dąb młody takie udo,
    Jak kamienie młyńskie – biodra.

    Zad wspaniały, więc wspaniale
    Muszą też być okolice,
    Barki – jakbyś widział skałę,
    Jako rzepy – takie cyce.

    Sercem zadrżał ułan krewki,
    Tak mu chciało się wesela,
    Czort go do tej ciągnie dziewki,
    Ktoś do konia – przyjaciela.

    Już czort sunie się zdradziecko
    Konia brać za dziwożonę,
    A koń patrzy tak jak dziecko
    Poprzez oczy załzawione.

    – Stój! – zawoła ułan srogo –
    Nie twój jeszcze koń mój drogi!
    Mój koń cztery – kuternogo!
    A twa dziewka dwie ma nogi.

    Oszukujesz, diable stary,
    Jakże na niej ja pojadę?
    Czy usiądę jaj na bary,
    by pojechać na paradę?

    Widziałeś, diabelskie ścierwo,
    Jak mój koń mnie cudnie niesie?
    Nogi mu się nie poderwą
    Na gościńcu, ani w lesie!

    Diabeł krzyczy: Choć nie prosi,
    Dosiądź dziewki, głupi chłopie,
    A zobaczysz, jak ponosi,
    Truchtem, cwałem i w galopie.

    Dusza moja, stary diable,
    Stałość kocha, bo pancerna,
    Więc mi przysiąż na mą szablę,
    Że mi dziewka będzie wierna.

    Diabeł krzyczy już w rozpaczy:
    – Panie ułan! Wariujecie!
    Wierna dziewka? Co to znaczy?
    Czy jest taka na tym świecie?

    Chciałeś mnie oszukać podle,
    Wracaj, czorcie, gdzie pieprz rośnie!
    I za moment siedział w siodle,
    A koń zarżał mu radośnie.

    Krzyknął ułan:- Z tego dzbanka
    Sam z piekielnej pij czeluści.
    Koń – to moja jest kochanka,
    Co mnie nigdy nie opuści!!

  6. Andrzej BR said

    Jeżeli już tak poetycko, to i te kilka wierszy się proszą o cytatę\;

    Juliusz Słowacki
    POEMA PIASTA DANTYSZKA
    HERBU LELIWA
    O PIEKLE

    Ofiarowanie

    U nóg twych kładę – o żałośna wdowo
    Polskiego ludu – o matko w żałobie
    Tych, co śpią, w krwawym pochowani grobie,
    I tych, co wierzą, że wstaniesz na nowo,

    O ty, gotowa twą krew Chrystusową
    Rzucić na twarze wątpiące i blade,
    W a r s z a w o , – tę pieśń ci pod nogi kładę
    I nóg skrwawionych twoich sięgam głową,

    Bo ja nie wierzę, żebyś ty się zlękła
    Carskiego szoła i carskich rycerzy;
    A gdy mówiono, żeś przed nim uklękła,
    Tom był, jak człowiek, gdy grom weń uderzy

    Potem, schyliwszy czoło zamyślone,
    Rzekłem, żeś klękła ty po tę koronę,
    Co spadła z głowy i u nóg ci leży.

    ( . . .)

    Florencya, d, 15 listopada 1938 r.

    (bo kto dzisiaj przeczyta całość ze 20 stron . . .)

  7. Andrzej BR said

    Kontynuując temat z Sopotu . . .

    (…) Na zakończenie

    słowa abp Felińskiego skierowane do Karola Majewskiego,

    który zjawił się u niego na czele delegacji Czerwonych.
    Głośnem echem odbiła się w kraju i zagranicą odpowiedź, którą
    dał arcypasterz aroganckiemu „mechesowi”, komunikującemu, że

    w organizacji Czerwonych wiele poważnych stanowisk zajmują żydzi.

    Brzmiała ona jak następuje:

    „ żydzi są przez Boga nasłani do Polski, aby byli rynsztokiem,

    odprowadzającym w epoce

    giełdy, handlu i szwindlów wszystkie brudy, któremi czyste,

    rycerskie i do innych celów przeznaczone ręce polskie,

    kalać się nie powinny”.

    Z iście semicką zajadłością zaczęli też zwalczać chrzczeni i niechrzczeni żydzi arcybiskupa Felińskiego.
    Dawny powstaniec z pod Miłosławia, pokiereszowany w walkach z Prusakami, nie dał się jednak zastraszyć.
    (Z. L. S. „Historia dwóch lat 1861- 1862”, t. IV. str. 89).

    ku nieprzemijającej wiedzy moim Rodakom na Dobranoc.

  8. La Reine Toronto said

    Dziekuje za te informacje; musze kupic te ksiazke o moim ulubionym autorze z dziecinnych lat; pamietam ze w wydaniu krytycznym Szatana z 7 klasy….wydanej bodaj przed upadkiem PRL bylo zdanie oryginalnego wydania z wyrazem ‚ty zydzie’ czy cos tak jakos …ale w pejoratywnym znaczeniu…i co juz inne wydania te po ’89 byly przez nowego ‚cenzora’ okrojone z tegoze zdania…do dzisiaj nie moge tego wydania znalezc….byly tam dokladne przypisy…edtytora takze …oryginalne ilustracje; wydano chyba to w Krakowie. Ksiazka byla w bibliotece publicznej w Toronto w dziale polskim, ale ktos ukradl ten egzemplarz.
    Szkoda moze ktos z Panstwa ma ten egzemplarz i zacytuje tu?

    Pozdrawiam.

    Ciekawam czy felietony pana Makuszynskiego tez zebrane i na nowo wydane?

  9. La Reine Toronto said

    Dlatego Gajowka taka nam potrzebna; ten temat bardzo potrzebny i na czasie. Pan Makuszynski nigdy nie zostanie zapomniany, bo odwaznie sie wypowiadal o Zydach i prawde pisal, tak jak jest. Nic nie uleglo zmianie nawet w III RP!

  10. lolek said

    1920r. – wojna polsko-bolszewicka

    „Żydostwo polskie zamiast do obrończych szeregów, rzuciło się do tłumnej ucieczki zagranicę.
    (…) Był skwarny lipiec. Szczególnie pełne były sezonowe gościńce, prowadzące na północ, nad morze, do rozbrzmiewającego ochoczą muzyką Sopotu. Całe wybrzeże gdańskiej zatoki zaroiło się od dobrze odżywionej młodzieży machabejskiej.
    (…)Tłumna ucieczka Żydów nad Bałtyk owego pamiętnego lata nie zna sobie równych.”

    http://www.gazetawarszawska.com/judaizm-islam/2003-dezercja-zydowska

  11. Sebastian said

    uderz w stół a nożyce się odezwą, taka ich rola

  12. Pinxit said

    Rozumiem, ze literatura pisana w jezyku polskim nalezy do dziedzictwa polskiej literatury.
    My nawet do Mickiewicza mamy pretensje, choc pisal” Litwo, ojczyzno moja”. I pisal: „Pojdzcie o dziatki …pojdzcie wszystkie razem, za miasto pod slup na wzgorek
    Tam przed poboznym kleknijcie obrazem i razem zmowcie paciorek…”

    No i nie da sie czasami uniknac dyskusji na temat J.Konrada Korzeniowskiego.
    No i nie wszyscy polscy zydzi rzucili sie do ucieczki. Byli tacy, co ich zakatrupili we Lwowie.

  13. NICK said

    Kornel… .
    We swym etapie nadanym… .
    Morawiecki?

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s